IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Sala Balowa   Pon Paź 22, 2012 12:29 pm

Służy głownie do organizowania przyjęć, bankietów lub większych imprez. Na co dzień pod ścianami stoi tylko komplet stołów i krzeseł.
Duża przestronna, sala utrzymana w jasnych pastelowych kolorach beżu, z dużymi oknami, z miejscem na stoły, gdzie można usiąść spokojnie zjeść i odpocząć, jest też miejsca na zabawę i tańce, spory drewniany parkiet. Jest tu również wyjście do ogrodu, jakby ktoś miał ochotę się nieco przewietrzyć i odetchnąć świeżym powietrzem.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sob Paź 27, 2012 4:44 pm

Sprawy jakie zaczęły nieprzyjemnie wróżyć w Akademii odnośnie zaginięć uczennic, Azel przekazał wiadomość do Oświaty Łowieckiej. Sprawdził tereny akademii ale nie znalazł jak na razie niczego podejrzanego. Mimo to wiedząc że Kaien ma problemy ze zdrowiem, musi tu zostać na wypadek, gdyby coś nieprzyjemnego miało mieć znów miejsce. Problem jeszcze był taki, że nie posiadał przy sobie żadnej broni ani artefaktu. Włócznia czy katana spoczywały w jego domu na wsi. Będzie musiał poprosić jakiegoś łowcę o przywiezienie mu czegoś z Oświaty albo sam do niej wstąpi w wolnej chwili.
Obecnie, zebrał kilka chętnych uczniów z zajęć dziennych którzy zdecydowali się pomóc w dekoracji dużej sali balowej na święto Halloween. Dziewczyny dmuchały balony, wycinały jakieś obrazki i przygotowywały inne ozdoby. Chłopcy przenosili stoły, wieszali ozdoby i materiały na ścianach. Robili tyle co potrafili jako ludzie. Klasa nocna późnym wieczorem dokończy przygotowywanie sali.
Jako opiekun klasy dziennej, pozostał w sali i dopilnowywał by wszystko przebiegło spokojnie i żaden wampir nie zamierzał im przeszkadzać. Dowiedział się również że czwórka młodzieży wysłana została z Oświaty do Akademii w celu ochrony. Zatem im nie narzucał dodatkowych zajęć do roboty.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Nie Paź 28, 2012 8:28 am

Po spotkaniu z synem była lekko przybita. On nadal traktował matkę jak zbędnego śmiecia i dawał jej to wyraźnie do zrozumienia. Do tego jeszcze ta sprawa z Mayą, która rzekomo była jego dziewczyną. Nie od końca wiedziała jak ma na to patrzeć, tym bardziej, iż nie była pewna jego intencji. Chciał po prostu zaszokować, zdenerwować matkę? To pierwsze mu się udało, to drugie już nie. Tym bardziej, że Dastan miał już narzeczoną, ale jak widać, albo ja zdradzał, albo ze sobą zerwali. Nie chciała w to na razie wnikać, jak będzie miała czas to porozmawia o tym z Naizenem. Tam wtedy na strychu nie chciała robić scena, ani awantur, bo do niczego by to nie doprowadziło. Co jednak nie zmienia faktu, iż była zmartwiona, gdyż jej rodzina kompletnie się rozpadała. Teraz to już był fakt. Jedynie co łączyło ją z synem, to to, iż był jej dzieckiem i nic więcej.
Pełna niezbyt optymistycznych myśli wstąpiła na salę, gdzie od razu zauważyła grupkę krzątających się osób, głównie uczniów, a wśród nich był i Azel. Odetchnęła nieco i podeszła do niego szybkim krokiem.
- Witaj ponownie Azelu. Jak widzę praca nad sala wre.
Uśmiechnęła się lekko i smutno. Wciąż ciążyło na niej spotkanie z synem i nie mogła tego tak po prostu odgonić. W końcu była matką, a Dastan ją ranił, choć ona chciała jak najlepiej. Może wszystko on zrozumie jak sam dorośnie. Teraz był jeszcze za młody, zbytnio wszystko wyolbrzymiał.
Rozejrzała się po sali, która w dość wolnym, ale stałym tempie nabierała odpowiedniego wyglądu.
- W czymś mogę pomóc?
Oczywiście standardowe pytanie, przecież sama się zadeklarowała, że zamierza wspomóc przygotowanie balu i poniekąd zaciągnęła do tego Azela. Przeczesała włosy lekko nerwowym ruchem, zgarniając je za uszy. Musiałaby się jakoś uspokoić, a najlepszym lekarstwem będzie jakaś praca.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Nie Paź 28, 2012 5:57 pm

Praca nie szła źle. Klasa dzienna miała wyznaczone godziny przygotowania sali i określoną część ozdób. W połowie była już gotowa. Chłopcy przygotowali stoły na posiłki, które miałyby przypominać stół szwedzki. Gdzieniegdzie pod ścianami ustawili kanapy i krzesła. Inne miejsca odkurzyli i przygotowali sceny. Dziewczyny zajęły się lżejszymi elementami jak nakrycie stołów obrusami, przygotowanie dużej ilości materiału poupinanego wycinkami rożnych elementów Halloweenowych. Przyniesiono także dynie i a także figurki kotów i czarownicy jako standardowa dekoracja.
W momencie kiedy do sali weszła Yuki, Azel kucał przy dziewczynach i pomagał im ułożyć materiał. Słysząc głos Yuki, odwrócił w jej kierunku głowę.
- Yuki... - Uśmiechnął się do niej lekko. - Tak jak widać.
Wstał zaraz i podszedł do wampirzycy.
- Zaraz przyjdzie klasa nocna to dokończycie. Będzie trzeba kilka elementów zawiesić pod sufitem. Przygotować dynie i może sama coś od siebie pomyślisz.
W skrócie przedstawił jej mały plan organizacyjny. W bufecie szkolnym załatwią potem jedzenie na bal, ale to już swoją drogą.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Nie Paź 28, 2012 6:48 pm

Podeszła od razu do Azela, bo rzecz jasna on tu był jedynym nauczycielem. Jednocześnie przyglądała się pracy uczniów, którzy radzili sobie nie najgorzej, co pewnie jest zasługą dobrze zorganizowanej pracy i dobrym rozplanowaniu, które jest zasługą Azela. On oczywiście zajmował się klasą dzienną, a kiedy oni odejdą, Yuki przypilnuje uczniów klasy nocnej. Ale rzecz jasna, wszystko w swoim czasie. Nadal się uśmiechała, choć wcale jej do śmiechu nie było i jakoś specjalnie radosna nie była. Nie ma się zresztą co dziwić, skoro tyle problemów na nią zwala. No, może nie do końca problemów, ale trosk z pewnością. Martwiła się o Naizena i o Dastana. Ogólnie rzecz mówiąc, martwiła się o poszczególnych członków rodziny, nie o siebie. A Dastan obecnie zajmował najwięcej jej myśli.
Postarała się jednak odgonić te nieprzyjemne myśli i skupić się na tym, co tu i teraz.
- Mam nadzieje, że bal będzie przebiegał pomyślnie, mamy dość problemów.
Chwile czasu poświęciła na przyglądanie się dekoracjom. Ładnie to wyglądało, miała nadzieje, że bal będzie również udany. Oczywiście ona postara się o to, by panował porządek. W końcu jest pracownikiem tej placówki i nie ważne, że jedynie lekarką, mimo wszystko coś reprezentuje, jeżeli nie przez swoją pozycję w szkole, to przez pozycję jaką ma w społeczeństwie wampirzym. To coś znaczy.
- Mam nadzieje, że sprawa szybko się wyjaśni. Spotkałam Dastana i poprosiłam go, by poszedł do Kaiena. Może to w jakiś sposób naświetli nam sprawę i będziemy wiedzieć na czym stoimy.
Oczywiście chodziło jej o sprawę z morderstwem i porwaniem, ale nie chciała o tym mówić otwarcie, z wiadomych przyczyn. Na wspomnienie o synu, wyrwało jej się lekkie westchnięcie. Dastan był jej prawdziwym utrapieniem. Był ukochanym synem, ale mimo wszystko utrapieniem.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Nie Paź 28, 2012 8:16 pm

Każdy w swoim życiu przechodzi przez pewnego stopniu problemy. Czasami nic na to nie poradzimy, gdzie najlepszym wyjściem jest odczekanie tego etapu. Również Azel chciał by ten bal minął spokojnie w przyjemnej i zabawnej atmosferze. Nawet jeśli ten tydzień przypada na świętowanie wampirom. Nawet jeśli to są ich dni, powinni zachowywać się rozsądnie nie atakując ludzi.
- Też mam taką nadzieję. - Odpowiedział jej krótko, choć ta nadzieja u niego miała jeszcze inny powód - jego niewolnictwo. Co prawda nie przysiągł posłuszeństwa wampirowi który go uprowadził, ale uczynił go niewolnikiem na siłę. Tego co prawda i Yuki wiedzieć nie mogła. A urządzenie jakie miał zapięte na lewym nadgarstku, traktował jako nowoczesny zegarek. Taką ściemę każdemu walił. Niestety tego czegoś zdjąć nie potrafił. Nie dało się.
- Wyjaśni. Wszystko będzie dobrze. - Nie chciał przy uczniach poruszać takich tematów, co jeszcze zaczną się czegoś domyślać albo stworzą sobie jakieś plotki. Spojrzał na swoich uczniów i klasnął w dłonie.
- Kończcie już i zmykajcie do Akademika. Dziękuje Wam za poświęcony czas.
Podziękował im z uśmiechem a dziewczyny zaś mu odwzajemniły dość uroczy. Co by się dziwić, skoro mają tak przystojnego opiekuna i nauczyciela? Uczniowie powoli kończyli swoją pracę i opuszczali salę. Azel nie chciał, by czasem mijali się w drodze z wampirami, więc ich prace zakończył już teraz. I tak dużo zrobili.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Nie Paź 28, 2012 8:33 pm

Na razie nie było jakoś tragicznie i byleby się ten stan utrzymał. Należy jednak chuchać na zimne, a ostrożności nigdy za wiele. Po za tym, to chyba było oczywiste, że w trakcie balu, w różnych punktach sali, a i pewnie szkoły, będzie jakaś ochrona, która będzie miała za zadanie, pilnować porządku. Po to zresztą jest tu Azel, po to jest Yuki i po to są prefekci. Miała tylko nadzieje, że Dastan nie miał z ta całą sprawą nic wspólnego. Tylko tego by jej jeszcze brakowało.
Oczywiście nie wiedziała, że Azle został zniewolony przez wampira, ale cieszyło ją jedno, że mimo bycia łowcą, wcale nie traktował ją jak śmiecia. Zupełnie inaczej niż jego kuzyn, ale z nim miała na pieńku z nieco innego powodu, niż można by sobie to wyobrażać. Skinęła Azelowi głową, podzielając jego nadzieje. Wszystko zresztą się dopiero okaże z czasem, a konkretnie w czasie balu. Uśmiechnęła się słabo. No i przyszedł czas na wyganianie uczniów dziennych. Nic nie powiedziała, ale miło żegnała każdego z uczniów, doskonale oni wiedzieli, że teraz powinni sie udać do akademika i go nie opuszczać, a za jakiś czas pojawią się młodzi wampirzy uczniowie.
- Dobrze sobie radzisz z uczniami.
Podeszła nieco bliżej, patrząc na ostatnich maruderów, którzy znikali w drzwiach sali. No cóż, co innego zajmować się cudzymi dziećmi, a co innego własnymi. Wychowanie młodego pokolenia czasem wymaga bardzo wielu poświęceń. Nie każdy jest w stanie temu podołać.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Nie Paź 28, 2012 9:01 pm

Każdy z uczniów opuścił już salę balową pozostawiając niewielki bałagan, ale i przygotowane w większości dekoracje, które wymagały tylko wywieszenia i dokończenia. To zadanie już pozostawił uczniom klasy nocnej, którym raczej na używanie mocy nie chciał pozwolić. Dostaną drabinę i będą wieszali ręcznie. W wyjątkowej sytuacji pozwoli im skorzystać ale tylko z telekinezy u tych którzy ją posiadają. Nie chciał rozpierduchy w tej sali a sporo pracy włożyła przecież klasa dzienna.
- Trzeba. Nie będę ukrywać że jak się pojawiłem na swoich zajęciach, uczennice zalały mnie falą pytań z powodu nieobecności. - Uśmiechnął się pewniej jakby niczym się nie przejmował. Potrafił skrywać w sobie emocje i nie zamartwiał się na razie swoimi problemami. O ile te nie pojawią się na jego drodze.
Spojrzał na te wszystkie przygotowane elementy rozglądając zaraz też po całości wyposażenia.
Spojrzeniem powrócił do twarzy Yuki. Mimo iż jest ona wampirem, nie miał jej za śmiecia z tego powodu, że nie należała ona do tych złych. W niej dostrzegał ludzkie cechy, chęć udzielania pomocy. Jedno go tylko niepokoiło co powiedział mu Marcus.
- Tak mnie zaczęło ciekawić, co zaszło między Tobą a Marcusem. - Rzucił w końcu, jakoby chciał wiedzieć na co z jej strony miał uważać. Skoro zjeść go nie chciała, to może chodziło o coś innego? To pytanie już zadał poważniej i dopiero w momencie, kiedy zostali sami w sali.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Paź 29, 2012 8:52 am

Sala nie wyglądała źle, a że był bałagan, to całkiem normalne w tej sytuacji. Przyjdą uczniowie klasy nocnej i wszystko dokończą, pozostawiając salę w idealnym stanie, a że uczniowie ci byli wampirami, to praca nad dekoracją sali i doszlifowaniem jej wyglądu nie potrwa długo. Zresztą Yuki już dopilnuje, by nic złego nie zaszło, a i Azel może się tym zająć, skoro był nauczycielem i łowcą do tego, wiec uczniowie powinni czuć jako taki respekt przed tym mężczyzną.
Na odpowiedź łowcy, lekko się uśmiechnęła.
- W to nie wątpię. Uczniowie zazwyczaj się cieszą z nieobecności nauczyciela, ale jak widać, w twoim przypadku reakcja jest odwrotna. Coś w tym musi być.
Mrugnęła do niego okiem, jakby porozumiewawczo, ale zaraz ponownie przybrała, nieco napiętą postawę. Powodów oczywiście było kilka i trochę, a głównym był jej syn, ale nie tylko. Z rzeczy, które teraz ją zajęły, było kolejne słowa mężczyzny, który zapytał ją o nic innego jak o jej wzajemny stosunek z Marcusem. Jej twarz, przed chwilą odrobinę smutna, a przez moment nieco rozbawiona, gdy mówiła o uczennicach, obecnie była kompletnie bez wyrazu. To była sprawa między nią a Marcusem. Niezbyt przyjemna sprawa.
- To sprawa między mną a nim. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale wystarczające by czuć do siebie niechęć. Mieliśmy ze sobą małe porachunki.
Wolała się nie wdawać w szczegóły i miała nadzieje, że taka odpowiedź mu wystarczy. Zresztą Azel musiał się domyśleć, że skoro nikt nie wysyłał za nią listu gończego, nie było na nią skarg, to naprawdę nie mogła to być zbyt wielka sprawa, a jak już, bardzo osobista. Przecież gdyby Yuki naraziła się łowcą, jak nic każdy by o tym wiedział. A Yuki naraziła się tylko Marcusowi, nie całemu zakonowi.
Jej wyraz twarzy nieco złagodniał, a ona sama stojąc przy jednym ze stołów, parła się o niego ciężko. Uśmiechnęła się słabo.
- Marcus to teraz moje najmniejsze zmartwienie.
I była to szczera prawda. Między nią a Marcusem panowała wyraźna niechęć, ale cokolwiek ich poróżniło, największe epicentrum ich konfliktu było już za nimi.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Paź 29, 2012 6:59 pm

Nie było go kilka dni a uczennice przeważnie już za nim tęskniły. Część robiła to tylko po to by sie podlizać i z dobrymi stopniami zdać swoje roczniki. Nic dziwnego, że go zagadywały i lubiły.
- To prawda. Jednak są tacy co inaczej na to patrzą a inni jeszcze lubią się podlizywać.
Dopowiedział swoje i po chwili otrzymał odpowiedź na swoje pytanie. Yuki widocznie miała jakieś prywatne sprawy z Marcusem skoro nic głośnego między nią a Oświatą nie było. Żadnego listu gończego czy zwykłego poszukiwania. Nic. Taki bardziej ludzki wampir. Mimo to, ostrzeżenie Azel od kuzyna dostał.
- W porządku. Nie pytam już o nic więcej. Uczniowie idą. Przypilnuj ich a ja załatwię inne sprawy z balem.
Pogładził jej ramię jakby na pocieszenie i rzekł oczywiście z uśmiechem. Opuścił salę mijając po drodze kilkoro uczniów z zajęć nocnych. Resztę pozostawił Yuki a on udał się załatwić krew i jedzenie.


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Paź 29, 2012 7:12 pm

Jak widać, uczniowie go lubili, a przynajmniej ta żeńska część. W każdym razie, było jak było, a ją samą czekało dokończenie tego co rozpoczął Azel. Oczywiście mogła się zgodzić z jego słowami, bo jak wiadomo, uczniowie bywają różni, a choć świat się ciągle zmienia i pędzi na przód, to jednak są rzeczy, które nie zmienią się nigdy. O sprawie jej i Marcusa nie było sensu się zbytnio rozpisywać. To była ich prywatna sprawa, zresztą jak uznała Yuki - było minęło, choć jak widać Marcus nie zamierzał jej odpuścić. Choć z drugiej strony, w głowie Yuki zaświtała ciekawa myśl. Będzie musiała się jeszcze nad tym zastanowić, tym bardziej, że może to być sprawa wielce ryzykowna i istnieje prawdopodobieństwo tego, że jej sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy. A przede wszystkim - nie chciała ranić Azela, bo choć był łowcą, to wcale niczym to mu nie umniejszało.
- Oczywiście. Uwiniemy się z tym raz dwa, nie trzeba się o nic martwić.
Uśmiechnęła się lekko, już wcale nie smutno. I rzeczywiście uczniowie zaczęli się pojawiać, a Yuki miała zamiar ich przypilnować. Azel miał jeszcze inne sprawy do załatwienia. Machnęła mu ręką na pożegnanie i gdy już zniknął w korytarzu, wzięła się za pracę. Pilnowała uczniów, czasem sama coś pomogła. Młode wampiry radziły sonie dość szybko i sprawnie z całą pracą, a Yuki uwijała sie razem z nimi, przemierzając całą salę wzdłuż i wszerz po kilka razy. Na sam koniec pozostały już tylko sprawy kosmetyczne, pozbieranie śmieci i cała praca dobiegła końca. W prawdzie jeszcze kilka spraw zostało im na głowie, ale całą resztą można już wykonać następnego dnia.
Po skończonej pracy, wygoniła wszystkich uczniów i sama również opuściła salę, wcześniej ją zamykając.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Paź 29, 2012 7:42 pm

Sala Balowa została w końcu przygotowana na rozpoczęcie balu Halloweenowego. Cała mroczna i młodzieżowa sceneria wypełniała dekoracyjnie salę. A to za sprawą większej aktywności Azela i jego klasy oraz Yuki i danych jej pod opiekę uczniów klasy nocnej.
Nadszedł więc oczekiwany przez wszystkich dzień. Stoły pękały prawie od dużej ilości potraw, przysmaków i słodkości. Napojów rożnego typu nie brakowało. Nawet krwi dla wampirów ale nie tej prawdziwej, tylko rozpuszczonych tabletek. Warto wspomnieć, że nie było tu można dostać alkoholu. Zero. W napojach przeważały soki, wody gazowane, cole i inne.
Sala została otwarta a uczniowie powoli mogli wchodzić do sali. Toshiaki i Rikiya także się pojawili a za nimi wszedł Azel. Chłopacy mieli oczywiście maski zasłaniające część ich twarzy poza eleganckimi strojami. Zaś Azel przez to wszystko zapomniał swojej. Teraz przecież specjalnie nie będzie się po nią wracał do domu.
Kilkoro uczniów odpowiedzialnych za muzykę, zajęło się wpuszczaniem brzmień z filmów gatunku horrorów. Mieszając je z kawałkami metalu i rocka. Namikaze stanął sobie na razie pod ścianą i obserwował. Tym samym także czekając na pojawienie się dyrektora i być może innych znajomych mu osób.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Wto Paź 30, 2012 10:02 pm

Bal Halloweenowy w Akademii Cross był dużym wydarzeniem dla tutejszych uczniów? Dla Shireen właściwie wcale. Przez całe swoje nieśmiertelne życie miała tyle okazji uczestniczyć w podobnych imprezach, że zwyczajnie była już tym wszystkim znudzona. Poważnie, wszędzie jest to samo. Identyczne dekoracje, słodkie nastolatki w objęciach swoich partnerów, pośród których czujesz się trochę jak piąte koło u wozu. Zero alkoholu, pilnujący wszystkiego nauczyciele a po wszystkim panowie zaproszą swoje partnerki w ustronne miejsca i... No chyba nie muszę mówić co się będzie działo, prawda? Ech... Dzisiejsza młodzież, ta ludzka jak i wampirza była kompletnie zepsuta. Za czasów, kiedy to sama miała szesnaście lat nikt nawet by nie pomyślał jak to wszystko będzie wyglądać. No ale nieważne. Skoro tak nie lubiła bali, to po co w ogóle na niego szła? Dobre pytanie. Shireen została brzydkim podstępem zgarnięta przez Yuki i musiała pomagać w dekorowaniu sali. A skoro już to zrobiła musiała przyjść, żeby ocenić efekt końcowy swojej pracy. Zabawne, że mając równo sto lat i będąc sporo starszą od wampirzych pracowników szkoły, musiała się ich słuchać. Wkurzało ją to i bardzo się nie podobało. Co jednak innego mogła zrobić? Po pierwsze jeśli chodzi o status krwi była dużo niżej od nich a po drugie, nadal wyglądała na szesnaście lat i musiała uczęszczać do szkoły, więc trochę dziwnie by to wyglądało gdyby sprzeciwiała się prośbom nauczycieli.
Weszła na salę i musiała przyznać, że wyglądała całkiem dobrze. Stoły zawalone jedzeniem i piciem, duży parkiet, dekoracje. Tylko te rozpuszczalne tabletki, na które Shireen nie mogła już patrzeć. Tak bardzo brakowało jej smaku prawdziwej krwi. Znaczy jasne, nie była grzeczną uczennicą i czasem udało jej się posmakować krwi jednego z uczniów jeśli wiedziała, że nikomu o tym nie powie. Nie mogła jednak robić tego często i zaczynała tęsknić za czasami, kiedy żyła jak na prawdziwego wampira przystało a nie, jakieś śmieszne rozpuszczalne tabletki. No ale nic. Musiała z tym żyć, jakby to powiedział mój profesor od Historii Kultury.
Ale wróćmy do obecnej sytuacji. Shireen w końcu przekroczyła próg sali, nie będzie przecież wiecznie sterczeć w przejściu. Ubrana była w długą, granatową suknię balową, na nogach buty na małym obcasie a na rękach długie rękawiczki pod kolor sukni. Oczywiście miała maskę, zasłaniającą górną część jej bladej twarzy. Z włosami miała mały problem, ponieważ nie mogła się zdecydować czy zostawić je rozpuszczone, czy upiąć. W końcu zdecydowała się na tę drugą opcję, więc obecnie jej czarne, długie do końca pleców włosy układały się w lekkie fale. A taki mały zabieg fryzjerski, bo na co dzień jej włosy były naturalnie proste.
Wampirzyca stanęła sobie niedaleko stołu z przekąskami, opierając się o niego swoim ciałem i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Jak na jej oko, nie było za dużo ludzi. Miała nadzieję, że ten wieczór jeszcze się rozkręci.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sro Paź 31, 2012 12:21 am

Tutaj wstawiony byłby link do jakiejś klimatycznej muzyczki, zwiastującej przybycie Kouga'i, jednak nie dam rady wstawiać linków przez jeszcze kilka dni. Smutno.

Dwa Akademiki, stołówka, okolice biura dyrektora i jakieś pięćset innych miejsc - tak wyglądał rozkład przystanków, które bohater odwiedził w poszukiwaniu sali balowej. W trakcie miał okazję popatrzeć na jakieś urodziwe niewiasty, niemalże zatrzymując się na dłużej w celu zagadania. Jednak siła motywacji w postaci Amelie dostała dodatkowej mocy, gdy w grę wchodziły...darmowe napoje! Na takich imprezach nie mogło tego zabraknąć! Napoje alkoholowe? Raczej bez szans, bo to Akademia. Co najwyżej uczniowie postarają się coś przemycić. To w sumie i lepiej. Mniej alko, więcej coli.
Kolejne drzwi, kolejna rozkmina. Białowłosy już chwycił za klamkę, gdy nagle w głowie zaczęły kłębić mu się pytania dotyczące imprezy, na którą chciał właśnie wejść. Czy nie wymagała ona jakichś zaproszeń? Przecież bohater nie mógł być do końca pewien, czy wstęp był wolny dla wszystkich z Akademii Cross. Równie dobrze może być to jakaś prywatna zabawa, przy której jakaś grupka bogatszych osób zarezerwowała salę. Jeśli nie patrzeć na sprawę zaproszeń, to co ze strojem? Czy warto było przyjść odzianym w jakiś mroczny strój Draculi, albo obwinąć się srajtaśmą i odegrać rolę Mumii? W sumie Kouga mógł założyć na głowę jakąś białą, dużą, bawełnianą czapkę, którą mógłby zakryć całą twarz. Potem wystarczyłoby przyodziać czarny garnitur i voila - Slender jak się patrzy. Tyle pytań, a po drugiej stronie drzwi mogły czekać urodziwe niewiasty, które (nieświadomie, oczywiście) oczekiwały przybycia nikogo innego, jak właśnie naszego Lorda!
W końcu białowłosy zadał sobie inne pytanie: "Lepiej tutaj stać i myśleć, czy w końcu się ruszyć i coś zrobić?" Mógł przecież ponownie rozejrzeć się po Akademii, by popytać ludzi na temat tej całej imprezy. Wtedy możliwe byłoby odpowiednie przygotowanie, albo obejście się ze smakiem jeśli to zabawa zamknięta. Kolejną opcją, w sytuacji Kouga'i łatwiejszą i szybszą, było wejście i zdobycie informacji na miejscu. Zgodnie z maksymą "raz się żyje" Lord dokonał wyboru, przekręcając klamkę i otwierając drzwi.
Poczuł się wręcz uderzony wystrojem sali. To nie była bynajmniej negatywna reakcja, tylko jak najbardziej pozytywna. Gdy przyzwyczaił wzrok do całej tej "strasznej" scenerii, uśmiechnął się. Zamknął też za sobą drzwi. No chyba, że do środka chciała wejść jakaś pannica, to pozwolił jej - jak to dżentelmen - wejść do środka, zapraszając wolną dłonią.
- Super, Cool, Perfect! - stwierdził, wolnym krokiem wchodząc wgłąb sali.
Jakieś zaproszenia i stroje znikły z jego umysłu. Szczególnie na widok stołów z jedzeniem, dyniami i...
- Jackpot... - bohater uśmiechnął się zadziornie, mrucząc sobie te słowa.
Cały świat dla niego zniknął, gdy błękitne oczęta wypatrzyły jego ulubiony napój. Wystarczyła sekunda, żeby zasiadł do stołu, chwycił za szklanicę, nalał sobie coli i wypił porcję na trzy łyki. Westchnął zadowolony, odkładając puste naczynie.
- Mogą mnie już wyrzucić za strój czy zaproszenie. - stwierdził, nalewając sobie kolejną szklankę.
Dopiero teraz mógł się zainteresować przebywającymi tutaj osobami. Ktoś wyglądający na opiekuna stał przy ścianie. Białowłosy obawiał się, że zaraz to właśnie od tej persony dostanie ochrzan. Inne jestestwo, o wiele bardziej interesujące od poprzedniego, okupowało przekąski. Pięknie odziana niewiasta mogła liczyć na bycie centrum uwagi bohatera przez dłuższą chwilę, przy okazji przypominając mu o jego własnym ubiorze. Mundurek szkolny na przyjęcie Halloween'owe?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sro Paź 31, 2012 4:38 pm

O Misiu, jakie ty referaty tworzysz! Aż mi trochę głupio, że mój post będzie taki krótki, no ale nic, nieważne.
Specjalne zaproszenia na imprezę szkolną? Jak sama nazwa wskazuje jest to bal szkolny, czyli dla wszystkich uczniów Akademii. Gdyby było to przyjęcie prywatne, to Kouga nawet by o nim nie wiedział. Organizatorzy nie byliby na tyle głupi, żeby rozpowiadać wszystkim 'Hej! Dzisiaj wieczorem robimy prywatną imprezę w sali balowej. Niestety nie możesz przyjść, bo nie jesteś zaproszony'. No chyba don't? Także o zaproszenia mógł być spokojny. Na jego miejscu martwiłabym się o strój, bo szkolny mundurek chyba nie jest za bardzo odpowiedni na taką imprezę. No i jeszcze maska! Co to za bal bez masek? Bez tej niewiedzy kim jest twój partner, która towarzyszy ci całą noc aż do momentu odkrycia twarzy? Nie przeczę, że czasem można się rozczarować ale przynajmniej jest tajemniczo i fajnie. A tak, wszyscy wiedzą kim jesteś i niektórzy mogą omijać cię szerokim łukiem.
Shireen zauważyła go już na samym wejściu. Nie było szans przegapić postaci chłopaka, ponieważ jako jedyny się nie przebrał i wyglądał dokładnie tak jak na co dzień. Poza tym, w jego głowie kłębiło się tyle myśli i to tak głośno, że wampirzyca mogła każdą z nich usłyszeć. Serio, aż nie mogła się na niczym innym skupić. Trochę jej to przeszkadzało, więc obrzuciła blondyna niezbyt uprzejmym spojrzeniem, które w chwilę później wbiła w sufit czy inną ścianę.
Dużo gorzej zrobiło się w momencie, kiedy podszedł do stolika z napojami znajdującego się niebezpiecznie blisko niej. Shireen przeniosła na niego wzrok swoich fioletowych oczu, momentalnie namierzając jedną z żył na nadgarstku. Nagle zrobiła się niewiarygodnie głodna a w głowie zaczęło jej lekko szumieć. Momentalnie chwyciła jeden z kieliszków z wodą, do której wrzuciła małą tabletkę. Tabletka do razu się rozpuściła pozostawiając po sobie czerwony kolor. Uniosła do ust kieliszek, który po chwili zrobił się pusty. Pragnienie ustało chociaż wiedziała, że nie na długo.
- Nie boisz się, że któryś z nauczycieli mógłby cię stąd wyrzucić? - spytała, pojawiając się nagle tuż obok chłopaka. Pachniał nawet ładnie chociaż zapachu, który kiedyś tak bardzo kochała nikt nie będzie w stanie zastąpić.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sro Paź 31, 2012 8:24 pm

Upadł na głowę. Tak, z pewnością coś mu się poprzestawiało. Jak inaczej można było wyjaśnić fakt, że on, nie lubiący przebywać w tłumie a także nie interesujący się żadnymi balami czy tego typu imprezami, pojawił się na sali gdzie odbywał się bal Halloweenowy? Nie trudna była to zagadka do rozwiązania, jeśli tylko się go trochę znało. Ilekroć bowiem Ukyo pojawił się na jakimś balu czy wieczorku towarzyskim, był tam najczęściej po prostu z przymusu. I tym razem ktoś więc musiał użyć mocnych argumentów aby zmusić go do pojawienia się w tajże sali. Nauczyciel? Dyrektor Cross? Nie było to już ważne, skoro wampir i tak znalazł się na balu. Nie miał w planach przebywać tu zbyt długo. Ot, dla świętego spokoju posiedzi z godzinkę i pójdzie stąd do swojej samotni, by oddać się własnym sprawom.
Już z daleka słyszał tę głośną muzykę, która wręcz raniła jego wrażliwe uszy. Nie miał najmniejszej ochoty na tego typu imprezy, co wyraźnie odznaczało się na jego twarzy. Minę miał nieciekawą, niektóre osoby mierzył wzrokiem, który mógł sugerować, że kogoś zaraz tu zamorduje. Nie musiał się więc przebierać by wyglądać jak upiór. Jeśli ktoś by się go spytał czy za kogoś się przebrał, oprócz ironicznego śmiechu uzyskałby odpowiedź w stylu ,,za osobę, która Cię zaraz zamorduje". Uroczy był to chłopaczek, nieprawdaż? Na sali pojawił się ubrany w szarą koszulę z czarnym, luźno upiętym krawatem i czarną marynarką. Do kompletu odpowiednie spodnie, buty. Słowem - nic nadzwyczajnego. Od razu skierował swe kroki do jednego ze stolików, z którego wziął jedną ze szklanek i nalał sobie soku. Nie było alkoholu? A to przykre, bowiem Ukyo chętnie napiłby się chociażby szampana. Może to jednak lepiej? Przynajmniej nie musiałby oglądać narąbanych nastolatków całujących się z osobami, których nie znały, macających się przy ludziach, rzygających po kątach. Nie, jednak nie, to byłoby dość zabawne i Hiroya chętnie by to zobaczył.
Szklanka z sokiem znalazła się w jego bladej dłoni, on natomiast, aby przesadnie nie rzucać się w oczy, stanął gdzieś w kącie i tam obserwował wszystko. Dopiero wtedy ocenił wystrój sali, który określał jako całkiem przyzwoicie wykonany. Nie mógł powiedzieć, że ktoś odwalił fuszerkę i poszedł sobie hulać, nie. Tu widać było wyraźne starania u osób wykonujących dekoracje. Jedyny plus balu. Wzrok Ukyo przesuwał się kolejno po zebranych osobach. Tę znał, tego nie, tego nie lubił, ta była głupia. W końcu jego spojrzenie zatrzymało się na czarnowłosej kobiecie, wampirzycy, która właśnie podeszła do jakiegoś człowieka. Jeden z kącików jego ust powędrował ku górze tworząc nieco mroczny uśmieszek, który zaraz schował za szklanką, przykładając ją do swoich ust. Ciekawe... Był niemal pewien, że wampirzyca po prostu upatrzyła sobie nową ofiarę i koleżka może skończyć martwy w rogu jakiejś uliczki. Zaraz, zaraz... po co organizowane były takie bale w tej akademii? Dla dobrej zabawy i koedukacji obu klas? Dobre sobie! Aż miał ochotę zaśmiać się w głos, jednak skończyło się jedynie na tym, że upił łyczek soku. Nie chciał robić z siebie wariata. Musiał dbać o opinię.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sro Paź 31, 2012 9:27 pm

Rzeczywistość bywa okrutna. Czemu odwiecznym prawem Świata było, że "im więcej się pije, tym mniej"? Białowłosy z wielką radością napełniał sobie szklankę colą i wypijał, by ze smutkiem patrzeć na opróżnione naczynie. To właśnie w takich chwilach bohater dochodził do wniosku, że życie człowiecze było ciężkie. Niedługo jeszcze raz o tym pomyśli, gdy po wypiciu tyle napoju pęcherz zacznie dawać o sobie znać.
Pewnego rodzaju, wszechogarniająca pustka również zaczęła powoli dawać o sobie znać. Garstka ludzi na imprezie? To nie impreza. Czemu można było się w tej sali przemieszczać bez większego problemu? Kouga powinien się z trudem przeciskać pomiędzy gośćmi! Zamiast tego mógł sobie zmienić miejsce nawet na rękach, nie obawiając się o innych. Możliwość poznania nowych osób, jedzenie, picie, potańcówka, przebieranki - ile uczniowie jeszcze potrzebują, żeby się tutaj zjawić? Najpewniej odpowiedz była jedna...
- Nie ma alko, nie ma imprezy. - westchnął nieco zrezygnowany bohater, chcąc sobie ponownie nalać coli, jednak w ostatniej chwili się powstrzymał.
Kouga znowu rzucił spojrzeniem na nauczyciela. Tak dla upewnienia się, że nie zmienił swojego miejsca położenia. Najwidoczniej Soutou będzie mógł sobie tutaj posiedzieć nieco dłużej. Może nawet do końca, jeśli szczęście stoi po jego stronie. Czy to by nie była jednak przesada mieć takiego farta?
Zaczęło robić się z jednej strony ciekawie, a z drugiej - strasznie. Ta urodziwa niewiasta, na którą bohater spoglądał przez dłuższą chwilę jakiś czas temu, znikąd wręcz pojawiła się niedaleko niego. Jak to się stało! Moc teleportacji, czy wykorzystanie chwili nieuwagi białowłosego, gdy ten zaczął zastanawiać się nad pierdołami? W każdym razie niewiasta musiała być czymś z pokroju super-bohatera!
- Eeee... - Kouga uśmiechnął się, drapiąc prawicą w tył głowy -Czy to tak po mnie widać?
Dobrze, że dziewczyna zauważyła niepokój bohatera, niż jego chęć zobaczenia jej majtek. Wtedy pewnie leżałby już na podłodze, trzymając się za krocze. Szczęście dalej dawało o sobie znać.
- Ale może nie byłem w stanie zorganizować sobie stroju? W sumie przeprowadziłem się do pokoju w akademiku dość niedawno i jakoś chyba w moich ciuchach nie znalazłbym czegoś typowo..Halloween'owego. - kontynuował swoją gadkę, kładąc ręce na stole ze splecionymi palcami dłoni - Czy tragedia się stanie, jeśli przymruży się na mnie oko? Chyba wstyd z powodu braku odpowiedniego stroju to dla mnie wystarczająca kara!
Rozmawiając z urodziwą niewiastą bardziej kombinował sposób na spędzenie z nią uroczych chwil, niżeli myślał o wstydzie. Typowe, samcze podejście. Teraz musiał jeszcze spróbować sobie zapunkować. Jak zwykle.
- Poza tym ktoś tak "nijako" wyglądający jak ja sprawia, że niewiasta tak świetnie odziana wygląda jeszcze bardziej okazale, nie uważasz? - stwierdził, sięgając po...pustą szklanicę.
Tym razem musiał sobie nalać coli i upić łyk. Tylko łyk. Naczynie nie było do końca opróżnione. Kouga zachorował?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sro Paź 31, 2012 11:22 pm

Shireen z rozbawieniem i lekką nutką politowania obserwowała jak jasnowłosy chłopak raz za razem napełnia i opróżnia szklankę z colą. Doprawdy, ludzie byli takimi śmiesznymi i żałosnymi stworzeniami, teraz do dostrzegała. Wcześniej, kiedy jeszcze żył Nathaniel uważała ludzi za istoty niezwykłe. To, jak potrafili znosić trudy i cierpienia ludzkiego. Podziwiała ich za to, że tak otwarcie potrafili ukazywać swoje uczucia, podczas kiedy ona je w sobie tłumiła. Zabawne, że to właśnie człowiek, istota stojąca dużo niżej od niej nauczyła ją wszystkiego, co wyparła jej wampirza natura. Tak, przez ten krótki czas jaki spędziła ze swoim ludzkim sługą, była zupełnie inną osobą. Po jego śmierci to wszystko się zmieniło i nagle wampirzyca znów była starą dobrą Shireen, spokojną ze skłonnościami do wybuchów, tajemniczą, nielubiącą być w centrum zainteresowania.
Na nieszczęście ludzkiego chłopaka, Shireen jako wampirzyca posiadała moc czytania w myślach. Na początku nieco ją to bawiło, chociaż musiała się z nim zgodzić. W pomieszczeniu było zdecydowanie za mało ludzi na taką zabawę. No i alkohol, który tak naprawdę wcale nie był jej potrzebny. Jedyne czego teraz pragnęła to krew, ale przecież nie rzuci się na biednego chłopaka przy świadkach, no dajcie spokój. Poza tym opiekun, który stał przy ścianie był łowcą wampirów. O tak, Shireen żyła wystarczająco długo, żeby móc odróżnić ich od zwykłych ludzi. Gdyby teraz zrobiła swój ruch, dla nikogo nie skończyłoby się to dobrze.
Kolejne myśli śmiertelnego sprawiły, że naprawdę miała ochotę go zabić. No ewentualnie uderzyć. Serialnie, za kogo on się do cholery uważał? Był tylko nic nieznaczącym smarkaczem, który nie dorastał jej nawet do pięt. Był robakiem, zwykłym workiem z krwią, która prędzej czy później i tak skończy w żołądku jakiegoś wampira. Nie wykonała żadnego ruchu. Jedynie wyraz jej oczu o niespotykanej fioletowej barwie mógł świadczyć o tym, jak bardzo jest zła.
Chłopak zaczął mówić a złość Shireen powoli zaczęła topnieć. Zamiast niej znowu pojawiło się uczucie litości. Ach, więc zamierzał ją podrywać? Hahahaha, no doprawdy, leżę i kwiczę! Soreczka wielka, ale niestety nie miał u niej szans. Wyobraziła sobie jego minę gdyby się dowiedział, ile tak naprawdę ma lat i omal nie parsknęła śmiechem. Zamiast tego uśmiechnęła się ładnie, udając odwzajemnienie zainteresowania. Wtem dostrzegła, że ktoś ich obserwuje. Powoli odwróciła głowę, kierując swoje spojrzenie na czarnowłosego wampira. Od razu rozpoznała, że to szlachetniak. Ugh, jak ona ich nie cierpiała. Wprawdzie były wyjątki, które tolerowała i może nawet lubiła, jednak większość z nich lubiła obnosić się ze swoją krwią. Na takich jak ona zazwyczaj patrzyli z góry. Bo co, bo jest niższej krwi? Przed totalną pogardą ratowało ją jeszcze pokrewieństwo z rodziną Sanctum, chociaż nie nosiła tego nazwiska. W każdym razie, kiedy już wyłapała wzrok czarnowłosego wampira uśmiechnęła się do niego lekko.
Powróciła spojrzeniem do ludzkiego chłopaka. Powoli zaczęła się do niego zbliżać. Była niska, jednak on nie był na tyle wysoki żeby musiała stać na palcach. Zresztą, miała buty na obcasie. Zbliżyła swoją twarz do jego, jednak nie miała zamiaru go całować. Jej usta znalazły się przy uchu jasnowłosego, którego płatek delikatnie przygryzła. W czasie tej czynności, jej spojrzenie ponownie powędrowało w stronę czarnowłosego wampira.
- Jeśli chcesz poderwać dziewczynę, musisz się bardziej postarać. - wyszeptała śmiertelnemu do ucha, odsuwając się od niego z lekkim uśmiechem. Chciała zobaczyć co zrobi, nie zamierzała go przecież krzywdzić. Na terenie Akademii nie wolno jej było tego robić, a samobójcą przecież nie była.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 12:52 am

Gdyby białowłosy był bardziej poinformowany na temat zdolności swojej rozmówczyni, to w tej chwili grałby rolę Zombie - niemyślącej istoty, która instynktownie by tylko sobie nalewała coli i ją wypijała. Nic więcej. W chwili obecnej Lord był pewnego rodzaju otwartą księgą dla jestestwa wampirzycy. Chciał ukrywać swoje perwersyjne myśli dla siebie, żeby do siebie niewiast nie zrażać. Ze nieznajomą raczej nie pójdzie to mu zbyt łatwo. Choć nie, wcale mu to nie wyjdzie, bo niby jak?
Kouga spoglądał w okolice urodziwej twarzy swojej rozmówczyni. Szczerze powiedziawszy chciał również spojrzeć na szklankę, by się napić coli, jednak mu to nie wychodziło. Najwidoczniej chciał spojrzeniem przebić się przez maskę dziewoi, by mieć dokładny wgląd na jej lico. Tylko skończony zboczeniec interesowałby się wyłącznie piersiami i tyłkiem. Gdyby Lord nie byłby facetem, to pewnie w głębokim poważaniu miałby też ogólną urodę dziewcząt. Niestety prymitywne instynkty robiły swoje. Shireen mogła się z tego faktu wyłącznie cieszyć. Kolejny powód, żeby chcieć bohaterowi zrobić kuku.
W końcu, po długiej walce sam z sobą, białowłosy zmienił punkt skupienia swego spojrzenia. Dokładnie to rozejrzał się błękitnymi oczami po okolicy, wyłapując zmiany w ilości osób przebywających na balu. Takowa zaszła, co było tylko dobrym znakiem. Może wszystko się niebawem rozkręci.
Wtem robiło się dość...niebezpiecznie. Białowłosy nie tracił jednak swojego lekkiego, uprzejmego uśmiechu z twarzy, gdy nieznajoma poczęła się niebezpiecznie do niego zbliżać. Z takiego bliska maska stawała się większym kłopotem dla jestestwa Lorda. Przecież mógłby mieć super-dokładny wgląd na twarz dziewoi, gdyby nie to! Szczęście w nieszczęściu, choć tego pierwszego bohater miał coś ostatnio całkiem sporo.
Na ugryzienie również nie zareagował. Może nieznacznie wzdrygnął, ale co się dziwić - przecież nie każda super laska gryzie Cię w tych okolicach, nie?

Spójrzmy więc co na to wewnętrzna część Lorda...
- WHAT THE F***CK?! - inter-persona Kouga'i łapała się za głowę, widząc na wielkim ekranie całą sytuację - Toż to...toż to...
Avatar będący przedstawieniem ukrytego, mentalnego stanu bohatera, zaczął przeszukiwać tonę różnorakich pism. W końcu zatrzymał się na jednym, będącym oczywiście hentai'cem, nerwowo przeszukując stronie. Był tam kadr z dziewoją, która przegryzała płatek uszny głównego bohatera.
- Rany, czemu ja wszystko muszę do takich rzeczy porównywać? - inter-persona spytała samą siebie, przewracając kilka kartek dalej. Otworzyła szeroko oczy - ONA CHCE ROBIĆ ZE MNĄ ECCHI RZECZY!
Postać odrzuciła pismo i usiadła po turecku, składając dłonie przed sobą. "Wnętrze" bohatera zamknęło oczy.
-Spokojnie, to nie tak. To niemożliwe. Wiadomym jest, że w pismach "tego" typu panny w większości wypadków dają jasno znać o swoich zboczonych chęciach głównym bohaterom, żeby te hentai'e miały jakiś sens. Przecież to nie może mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości...
Spojrzał na ekran, by znowu się zdenerwować i złapać za głowę.
- MOJE PRAWICTWO JEST ZAGROŻONE!!

Wracając do rzeczywistości.
- Wtooopaaaaa~ - powiedział wesoło bohater - Mogłem się domyślić, że już wielu się starało o Twoje względu, Ojou-chan. Muszę chyba bardziej uważać. Nie chcę wyjść na byle kogo.
- "Powinienem odpuścić. Za wysokie progi. Ale oczywiście tego nie zrobię. Bo "niemożliwe" to tylko słowo!" - przeszło przez myśl białowłosego, gdy ten się zaśmiał nieznacznie.
- Ah! Jestem Soutou Kouga. Miło poznać. - rzekł, zamykając oczy w uśmiechu.
Chyba postanowił bawić się w "tego miłego". Jakby to miało mu pomóc.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 12:01 pm

Azel początkowo nie zmieniał swojego miejsca postoju pod ścianą. Lecz kiedy na salę przybywało więcej uczniów, ruszył się z miejsca by "pospacerować" i przypilnować chociażby wampiry, które mogą w takich przypadkach zacząć próbować zaciągnąć ludzi w swoje sidła. Broń anty-wampirzą posiadał pożyczona od chłopaków, przysłanych tu od Marcusa. Rikiya i Toshiaki zabawiali się w towarzystwie swoich nowo poznanych koleżanek. Bardziej aktywność było widać przy zielonowłosym tańczącym na parkiecie niżeli u różowo-włosego, który bardziej przykładał się swojej robocie.
Namikaze dostrzegł obecność chłopaka nie ubranego zgodnie z wymogami balu. Ale że miał na sobie mundurek, nie wyrzucił go. Widocznie albo nie zdążył sobie takowy strój załatwić, albo jest nowym w tej szkole. Bardziej uwagę skupił na dziewczynie, co zaczęła się zbliżać do chłopaka ale na szczęście nie skończyło się to ugryzieniem. Niech lepiej uważa. Azel patrzył w jej stronę na tyle długo aż ich oczy się nie spotkały, co miało dać jej do zrozumienia by niczego nie kombinowała.

_________________

Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 1:04 pm

Wlazła mu do szafy, aby tam założyć swój ubiór? Cóż, lubiła robić na złość, ale jakoś nie pragnął widzieć jej nagiego ciała. Nie potrzebował obecnie takich ekscesów, to były słabości godne człowieka, a nie wampira. Najchętniej to wyrżnąłby wszystkiego kobiety świata. W sumie to mało go obchodziły. I tak wiedział, że jego żona zostanie wybrana z góry przez cały ród, więc jemu było to całkowicie obojętne. Po prostu spełni swoje zadanie, jako syn głowy rodu i nie będzie się sprzeciwił woli ojca. Słowo Naizena było dla niego święte, chyba że dotyczyło ono Yuki. Wtedy zaś by się spierał, jak nie kłócił z ojcem. W każdym bądź razie dziewczyna wreszcie się ubrała. Zaraz. Co ona na sobie miała?! Strój pielęgniarki? Czy ją już dokumentnie popierdoliło? Nie mogła kupić sobie jakiejś szmaty, który wyglądała na kieckę z minionej epoki? Mogła mu powiedzieć, że takowej nie ma, to by coś znalazł. Chociaż nie, pewnie to zadanie zleciłby swojej służce. Dastana to lepiej nie wysyłać w miejsca, gdzie jest sporo ludzi. Zresztą nie był pewny czy powinien iść także na bal. Jeszcze mu odbije, kiedy poczuje ludzką krew i rzuci się na pierwszą lepszą ofiarę, znajdującą się najbliżej niego. I pewnie padłoby wówczas na May. No cóż, zdarza się i tak, nic się na to nie poradzi. Najwyżej popatrzy jak ta umiera, bądź też zmienia się w wampira. W zależności od wali... szlachetnego oczywiście. Dziewczyna miałaby wówczas mało do gadania.
- Nie stać na kieckę ze szmateksu?
Zadrwił z niej, spoglądając na ten prześmieszny ubiór. Miała krew na fartuchu? Dobrze, że była sztuczna, choć źrenice szlachetnego na chwilę zaiskrzyły na karmazynowo.
Złapał ją mocno za łokieć i wyprowadził z pokoju, kierując się w stronę sali balowej. Wszedł pierwszy przez drzwi, bo gdzie tam będzie pierwszy przepuszczał człowieka. Poza tym było równouprawnienie, więc tym bardziej mógł się jako pierwszy władować przez drzwi. Tak więc Dracula pojawił się na sali, a teraz będzie siać grozę.
A kiedy się już tam znaleźli, przywdział swój zajebiście sztuczny uśmiech dobrego ucznia. W dodatku objął opiekuńczo May w tali, przyciskając ją do siebie.
- Nie wyrywaj się, May.
Szepnął do jej ucha, dostrzegając nauczyciela, który pewnego wieczoru im przeszkodził. Zaraz skierował się na parkiet, gdzie obrócił dziewczyną ze dwa razy, rozpoczynając jakiś tam taniec. W sumie był nieobecny. Wyczuwał tutaj tyle ludzkiej krwi, słyszał te wszystkie przyspieszone bicia serca, że aż doprowadzało go to do szewskiej pasji. Jego wzrok spoczął na jakiejś ludzkiej dziewczynie. Widział wyraźnie fioletowe zarysy jej żył. Ach, jakąż wielką ochotę miał, aby zatopić w niej swoje kły.
Przy okazji ścisnął zbyt mocno May. Jej serce przecież także biło. Spojrzał wreszcie na nią karmazynowymi źrenicami. Musiał się uspokoić, bo inaczej biada mu.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 192


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 1:17 pm

Gdyby Maya miała się przejmować każdym 'komplementem' z ust Dastana dawno popadłaby w depresję i musiała zażywać jakieś silne lekarstwa. Cóż mistrzem komplementowania to on nie był, no przecież nawet się nie starał! Ale cóż, nie wolno wymagać od takiego faceta zbyt wiele w tej kwestii.
Czepiał się jej stroju? Phew, nie planowała w ogóle pojawiać się na tym głupim balu, ale została zmuszona! Tak, zmuszona siłą! To nie była jej wina, że strój nie pasował tak idealnie, mimo wszystko pasowała na pielęgniarkę i już. Po długiej i nieprzyjemnej drodze z pokoju w akademiku słonecznym do sali balowej wreszcie znaleźli się tutaj, gdzie wszyscy mięli się znakomicie bawić. O dziwo May miała dziwne przeczucie, że ten wieczór nie będzie wcale zbytnio przyjemny, cóż taka kobieca intuicja. Dziewczyna nauczyła się, żeby nie zwracać uwagę na odzywki i zachowanie Dastana, oczywiście jak bardzo ją wku*wi to i ona zacznie zachowywać się co najmniej niegrzecznie, będzie niemiła, wredna, może zacznie krzyczeć i czymś rzucać? Wampir przecież zdawał sobie sprawę, że była niestała emocjonalnie, może i nawet niepoczytalna. Powinien na nią uważać, chyba, że chciał zepsuć ten swój uśmiech idealnego ucznia i opinię prefekta, May mogłaby zniszczyć to wszystko w kilka minut, obiecuję wam to!
Kiedy poczuła rękę wampira na swojej talii przebiegł przez jej plecy delikatny dreszcz. Bliskość z tak niebezpieczną istotą przyprawiała ją o lekkie przerażenie. Jednak znajdowali się w tłumie ludzi, jakie było prawdopodobieństwo, że ją zaatakuje? May miała nadzieję, że zerowe, w końcu wtedy wszyscy obecni dowiedzieliby się o istnieniu wampirów, a Dastan miałby nieźle przechlapane.
- Próbuję.
Odszepnęła uśmiechając się do nauczyciela, który rozdzielił ich podczas pierwszego spotkania. Chęć wyrwania się była ogromna, jednak Maya zwalczyła ją niemal całkowicie. Tańce? Cóż uczono ją strzelać z łuku, walczyć, ale taniec nigdy nie był jej potrzebny. Coś tam potrafiła, jednak gwiazdą parkietu na pewno nie zostanie. Prowadzona przez Dastana całkiem nieźle sobie radziła, może nie narobi strasznego obciachu. Ściśnięta zbyt mocno syknęła cicho i wbiła niewielki obcas pantofli w stopę swojego 'chłopaka', nie chcąc zwracać na siebie uwagi. Taki mały, dyskretny gest.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 1:27 pm

Królowa balu właśnie nadchodzi. Amelie wreszcie wybrała się na salę balową, przygotowania nie trwały zbyt krótko, z dojściem również nie spieszyła się za bardzo, w końcu powinna się modnie spóźnić. Gdy uznała, że takie spóźnienie w zupełności wystarczy dosyć silnym pchnięciem otworzyła drzwi na salę. Weszła do środka wolnym krokiem rozglądając się po zebranych. Oburącz trzymała parasolkę przeciwsłoneczną, która stanowiła jedynie rekwizyt uzupełniający jej krwistą kreację. Czerwona suknia, rubiny oraz kły, istna Krawa Hrabina z minionej epoki. Czy Aimi uzyskała upragniony efekt? Przekonamy się już wkrótce.
Pierwszą osobę, którą zauważyła była Shireen, wampirza koleżanka, jedna z niewielu osób, jakie znała. W końcu była całkiem nowa w szkole, jeszcze nie zdążyła zaznajomić się z całym społeczeństwem szkolnym. Tak więc wampirzyca rozmawiała z tym ludzkim chłopakiem, którego spotkała już wcześniej, jak on miał na imię? Coś na K... Keu, Kuo.. Kou! Kouga! No tak. Amelie nie miała dobrej pamięci do ludzkich imion, po prostu nie przywiązywała do nich zbytniej uwagi. Następne osoby, jakie rzuciły jej się w oczy to dwóch Szlachetnokrwistych przebywających na sali. Razem z nią było ich trójka, całkiem sporo jak na to samo miejsce w tym samym czasie, rzadkie zjawisko. Aimi uwielbiała wszelkiego rodzaju intrygi i gierki, niemal czuła kłopoty unoszące się w powietrzu. Tyle wampirów w jednej sali z tak dużą ilością świeżego, młodego pożywienia, coś złego musiało z tego wyniknąć, tylko ciekawe co.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 6:31 pm

Koleś od filozofii kiedyś mówił, że jeśli jesteś żywą istotą to nie da się o niczym nie myśleć. Tak więc ta sztuczka niestety by mu się nie udała. Gdyby próbował, Shireen najprawdopodobniej usłyszałaby jak powtarza nie myśl o niczym co oznacza, że myślał o tym żeby o niczym nie myśleć. Tak więc, nie myśleć po prostu się nie da. I wiem, że się powtarzam ale tak już mam, jak zaczynam moje mądre wywody filozoficzne.
No tak, maska. Dziewczyna była do nich przyzwyczajona i mimo, iż czasy się zmieniły, jakoś nie mogła ich sobie darować. Kouga zaczął rozglądać się po sali i właśnie wtedy nastąpił ten moment, kiedy dziewczyna się do niego zbliżyła. Oczywiście dostrzegła reakcję czarnowłosego szlachetnego wampira i zmrużyła niebezpiecznie oczy. A więc to tak? Tylko nic nie znaczące prychnięcie i odwrócenie wzroku? Świetnie. Chłopak może i znajdował się na najwyższym szczeblu hierarchii, ale to ona była starsza. Mógł posiadać więcej zdolności, lecz ze względu na swój wiek to ona była silniejsza. Przez jakieś sto lat żywiła się ludzką krwią, natomiast on odkąd znajdował się w Akademii musiał przeważnie polegać na rozpuszczalnych tabletkach. Ha! I kto tu jest lepszy?
Gdy już odsunęła się od jasnowłosego chłopaka znów poczuła, że ktoś się na nich gapi. Tym razem był to wspomniany wcześniej opiekun, łowca. Shireen dyskretnie spojrzała w jego stronę i kiedy ich spojrzenia się spotkały wiedziała, co chce jej przekazać. Bez obaw, wampirzyca nie lubiła być w centrum uwagi, więc raczej nie zamierzała atakować ucznia. Zresztą, nie spieszyło jej się z wydaleniem ze szkoły, bo wtedy musiałaby zamieszkać z matką i jej panem. A tego zdecydowanie nie chciała robić. Znów oglądać, jak Salome płaszczy się przed jakimś szlachetniakiem? No chyba nie. W każdym razie, posłała Azelowi niewinny uśmiech mówiący, że zamierza być grzeczna, po czym powróciła wzrokiem do swojego rozmówcy.
Usłyszała myśl, jaka przebiegła przez głowę Kouga'i i nieznacznie się uśmiechnęła. Dobrze, że przynajmniej szybko zajarzył, chociaż najwyraźniej nie zamierzał się poddawać.
- Powinieneś. - przytaknęła, odzywając się nagle. Zrobiła to z tak dziwnie nieobecnym wyrazem twarzy, że przez ciało chłopaka powinny przejść nieprzyjemne dreszcze. Do tego zrobiła to w momencie, kiedy o tym pomyślał co powinno być dodatkowo dziwne, prawda? Szybko jednak uśmiechnęła się czarująco i niewinnie zarazem, jak gdyby w ogóle się nie odezwała.
Chłopak się przedstawił, na co Shireen tylko przekrzywiła głowę lekko w prawą stronę. Cała aura tajemniczości zniknęła w momencie, gdy poznała jego imię. Westchnęła na tyle cicho, że Kouga nie miał szans tego zarejestrować.
- Nie mam w zwyczaju przedstawiać się przed północą. Nie uważasz, że tak jest ciekawiej? Bardziej... Romantycznie? - spytała, odgarniając delikatnie kruczoczarne włosy na plecy.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 9:45 pm

Widać, że May uodporniła się już na swojego wybranka. Ale pewnie zaskoczy ją jeszcze nie raz. Wszak Dastan był zaskakująco arogancki i nieprzewidywalny. Nie przejmował się niczym i nikim, rzecz jasna oprócz siebie samego, ojca i rodu. Te trzy rzeczy były dla niego najważniejsze pod księżycem.
Według szlachetnego był mistrzem komplementowania. Wiadomo, że to wampir, więc nic dziwnego, że wolał wszystko w taki, a nie inny sposób obracać. Skoro dla niego takie słowa czy gesty były miłe to według rozumowania wampira, dla kogoś innego także powinno to być znacząco miłe. Ba, ta osoba powinna się czuć wręcz zaszczycona, bo przecież blondyn zwrócił na niego uwagę. Tak więc May powinna się wręcz podniecać i skakać aż po sufit, ponieważ poświęcał jej swój zajebiście cenny czas. Ale skoro nie potrafiła tego docenić, tylko robić z siebie wielce pokrzywdzoną, to już jej własna osobista sprawa. Dastan nie należał do romantycznych wampirów. Nie potrafił okazać uczucia, przytulić czy pocieszyć. Uznawał takie gesty za ludzką domenę, za ich słabość. Właśnie dlatego ludzi powinno się eksterminować, niszczyli świat, zabijali siebie wzajemnie. Nie byli w niczym lepsi od wampirów. A gdyby nie krwiopijcy, nie doszliby do bardzo wielu rzeczy. Kto wie czy taki da Vinci nie był wampirem, ale został zamordowany przez Kościół? No właśnie, wszystko jest możliwe.
Bliskość? Wampir nie zwracał na to uwagi. Teraz stał się łowcą, szukał swojej ofiary, wytężając wszelkie zmysły. Poszukiwał tej jednej, jedynej o idealnym zapachu, o słodkiej krwi, która zaspokoi jego żądze. Porwać, chwycić w swe szpony i zniszczyć. Taki był jego obecny cel. Nie potrafił radzić sobie z pragnieniem. Aż brało go na wymioty. Te wszystkie, ludzkie zapachy. Słyszał jak ich krew przelewa się w żyłach! Ileż można! Dastan zaraz oszaleje! Już się w nim coś burzyło. Jego kły wysunęły się jeszcze bardziej. Nachylił się ku May z zamiarem ugryzienia jej. Źrenice wampira zapłonęły szkarłatem, niemalże warknął i sprowadził ją na ziemię. Niemalże ją sobą zniewolił!
Nagle puścił ją i cofnął się gwałtownie pod ścianę, zasłaniając twarz dłonią. Oddychał ciężko i głęboko, jakby to w czymś miało m u pomóc. Czuł żar i piekący ból w gardle. Musiał zatopić w kimś kły. Głód szarpał go i wyniszczał. Wampir męczył się i było to widać. Napierał coraz bardziej na ścianę, jakby chciał w nią wejść, scalić się w nią.
I nagle wyczuł szlachetną krew. Kobietę. Krew. Kobietę. Krew. Spojrzał spomiędzy palców na czarnowłosą wampirzycę. Warknął groźnie, ale cicho, by nikt nie słyszał. Walczył z pokusą rzucenia się na jakiegoś człowieka. To był zły pomysł, aby się tutaj znaleźć.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Balowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Balowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Sala Balowa
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: SALA BALOWA-
Skocz do: