IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bagna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Bagna   Sob Cze 15, 2013 6:13 pm

Miejsce dość urokliwe i na swój sposób tajemnicze. Stare, zwalone, zniszczone i w większości uschnięte drzewa. Stare, drewniane i spróchniałe mola, a raczej ich pozostałości. Miejsce wyludnione, nie licząc leśniczych i zwierzyny. Nie zależni od pory dnia, bagna spowite są mgłą.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Bagna   Sob Cze 15, 2013 6:51 pm

Hachiko opuściła Enklawę, chcąc udać się w nieco spokojniejsze, a na pewno odludne miejsce. Chciała po prostu odpocząć od dzieciaków. Ostatnio sama zauważyła, że stała się bardziej delikatniejsza. Poświęcała dzieciom sporo uwagi, zapominając o swojej zwierzęcej naturze. Tę noc, zamierzała zatem poświecić wyłącznie dla siebie.
Po wzięciu długiej kąpieli i zmienieniu ubrania, na coś bardziej odpowiedniejszego na łowy, udała się zatem w miejsce, gdzie nikt nie przeszkodzi wampirzycy. Zadba wreszcie o swoje potrzeby, uwolni swoją zwierzęcą, wynaturzoną wręcz cząstkę, która dobijała się w wampirzycy od jakiegoś czasu. Udała się zatem na spacer, do lasu na bagna. Rzadko tam bywała, ale pamiętała, że było tam kilku myśliwych, szczególnie w czasie sezonu łowieckiego. Nie chciała brać motoru, nie miałaby nawet gdzie nim stanąć i narobiłby hałasu.
Zagłębiła się w leśne ścieżki, krążąc między drzewami w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego kąska do zjedzenia. Dotarła wreszcie na bagna, gdzie było sporo zwierzyny, a tam gdzie jest zwierzyna są także myśliwi, którzy na nią polują. Wreszcie wyczuła ludzki zapach. Prosić się długo nie musiała o swoje zwierzęce, drugie "ja". Samo się pojawiło, nie musiała prosić ani rozkazywać. Zakradła się do człowieka od tyłu, nie wydając ani jednego dźwięku, omijając zgrabnie wszelkie gałęzie i spróchniałe liście. Wreszcie dotarła do soczystego człowieka. Oprócz krwi nie widziała w nim nic ciekawa. Tylko jeden człowiek zwrócił jej uwagę. Keizo. On miał w sobie coś, co poruszyłoby każdego wampira, a przede wszystkim przebiegłość. I chyba tylko to trzymało go jeszcze przy życiu. A przynajmniej kiedy widziała go ostatnio jakieś dwadzieścia, trzydzieści lat temu? O ile jeszcze żył.
Wbiła pazury w szyję człowieka, celując w struny głosowe. Nie mógł już wydać żadnego dźwięku. Wampirzyca od razu wbiła swoje kły w szyję ofiary, czując to charakterystyczne swędzenie, pragnienie i suchość w gardle. Ssała zachłannie krew, nie pozwalając ofierze upaść na ziemię. Trzymała go mocno, drugą rękę kładąc na sercu mężczyznY. Czuła nieregularne bicie, jakby chciało się wyrwać na wolność. Trzepoczące serduszko powoli stygło, umierało, więc wampirzyca postanowiła je wyrwać. Wbiła łapkę od przodu, bez żadnej delikatności, wyrywając organ. Ciało puściła na ziemię, ono opadło bezwiednie na ziemię, jak lalka, pacynka teatralna. W dłoni zaś, trzymał jego serce.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Bagna   Sob Cze 15, 2013 7:16 pm

Co za dzikość, gracja i przebiegłość. Bezszelestna Hachiko niczym kuguar skradała się do swojej ofiary, rzucając się i skutecznie dopadając. Zabiła brutalnie, jak to zwykle miała w zwyczaju, zatem taki wyczyn trzeba uczcić. Ach, czysty seks.
Jak piła krew ofiary, a później dobrała się do serca, ktoś nadchodził. Ktoś przez duże K, aż zwierzęta uciekały w popłochu! W końcu ten Ktoś biegł jak stado głodnych hipipotamów, nie zwracał uwagi że jest głośno i może przez to zwrócić czyjąś uwagę. Po prostu nie zwracał na to uwagi.
Wielce smutny, zły, poruszony no i oczywiście głodny... Kanibal... taranował wszystko co napotkał, byleby dotrzeć do Hachiko i uraczyć ją swoją wielką obecnością.
- Hachiko!
I ten krzyk pełen rozpaczy. No i w ogóle przez swoją nieuwagę wpadł do błota. Po pachy... O shit. Normalnie... Normalnie się poczuł jak nie powiem kto, bo to siara i rozbudzenie kompleksu dużego ciała. Uderzył pełen nerwów w błoto. Serio, taki chamski dzień... A to wszystko przez Yuu. Naprawdę, nie powinna. Załamała biedak tak, że wyjście z błota było jak siedzenie w zaschniętym cemencie. Dupa, lipa i załamka. Kanibal zamknął się w sobie. Zamieszka w błocie i zeżrą go tutejsze komary...
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Bagna   Sob Cze 15, 2013 7:41 pm

Hachiko nie bawiła się swoją ofiarą. Pozbawiła ją szybko życia, spijając rozkoszną krew. Przez ciało wampirzycy rozchodziła się niemalże ekstaza, gdy spijała krew swojej ofiary. Nie zwracała uwagi na zwierzynę, która w popłochu uciekała przed silniejszym od siebie zwierzem. Wyczuwały to, instynkt im to podpowiadał. Wampirzyca czuła jak pojedyncze kropelki krwi tryskając na twarz, ale czy się tym przejmowała? Skądże! Będzie miała później co zlizywać.
Trzymając w dłoni serce mężczyzny, wyczuła znajomy zapach. Nie sądziła, że kogoś tutaj zastanie. A już szczególnie nie Kanibala. Nie mogła mu wybaczyć tego, że wyszedł sobie tak bez bez pożegnania. A że górę nad nią wzięły zwierzęce instynkty, tym bardziej nie kontaktowała zbytnio. Spojrzała kątem oka w stronę nadchodzącego wampira, by znów spojrzeć na smakowite serce trzymane w dłoni. Po chwili wbiła w nie kły, by spić resztki, najlepszej krwi, a następnie kawałek po kawałku zjeść organ ludzki. W tym samym momencie dało się słyszeć imię, jakie wampir wykrzykiwał. Spojrzała w jego stronę, warcząc i obnażając kłami. Nie. Nie groźnie. Było to raczej uwodzicielskie i zachęcające do czegoś więcej.
Oczywiście widziała swojego męża, gdyby nie to, nie odczuwałaby pierwotnych instynktów. Pragnęła czegoś więcej, niż patrzenie na męża. W dodatku odczuwała przyjemne pulsowanie w dole.
Wampir jednak niespodziewanie przewrócił się. Wampirzyca warknęła ponownie, spoglądając na męża krwistymi źrenicami. Wargi wciąż ociekały krwią, podobnie jak dłonie, w których trzymała jeszcze przez kilka sekund pulsujące serce.
- Achhh. Wstań, Testament i oczyść się z błota, mój miły.
Cichy, namiętny głos mógłby usłyszeć tak, jakby rozbrzmiewał tuż przy jego uchu. A już po chwili była przy nim, oblizując zachłannie palce z krwi. Rozpięła swój gorset, pozwalając mu, aby zsunął się z ramion i obnażył jej ponętne, pełne i chętne do dotykania piersi, schowane pod delikatną koronką stanika.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Bagna   Sob Cze 15, 2013 8:18 pm

Co jest grane? Hachiko jest jakaś dziwna! Tesiu gapił się na nią tym swoim gadzim wzrokiem i się bał! Normalnie bał się swojej groźnej oraz chętnej żony na... seks w błocie? Teraz? W takiej dołującej chwili?!
Zresztą, zjadła serce w ogóle się z nim nie dzieląc. Czy ona wie, co jak jej zdziecinniały mężulek przeżył? No raczej nie skoro przy tym nie była i jakoś brak mu odwagi, by o tym powiedzieć. Przełknie to jak wszystko, dorzucając kolejne poniżenie do kupy, która buduje charakter i dalszy rozwój umysłowy wampira.
Raz jeszcze spojrzał na małżonkę nieco zmieszanym wzrokiem. Nie robili tego dawno, w końcu kanibal od tego uciekał i nikt nawet nie wie dlaczego. Teraz jak będzie?
Ach, gorset opadał. Ruda pokazała swoją drugą parę oczu, prezentując się oczywiście przepięknie. Szkoda, że potworek tak się męczył wewnętrznie. I chyba odruchowo cofnał się w tym gęstym, zapadającym błocie. Tak, zaś uciekał. Nie, niech Hach nie myśli, że to coś z nią nie tak jest, to bestyjka siadała powoli swoim małym rozumkiem. Z całą pewnością wyskoczy jak poparzony z błota i ukryte się w najbliższej jaskini. Tak, tam będzie najlepsze miejsce z dala od tych wszystkich ideałów. On sobie jedynie może wychodzić na żer i nikt już nigdy go brudnym paluchami nie wytknie... No ale jak wiadomo, wampir nie wyskoczył jeszcze, to były jedynie zamiary. Na razie to robił powolne kroki w tył, nie odrywając oczu od dzikiej Amazonki... Peszek, jej Potwór z bagien wyraźnie zaś się czegoś obawiał.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Bagna   Nie Cze 16, 2013 1:19 pm

Hachiko nie była dziwna! Uwolniła swoją naturę, którą ukrywała i pielęgnowała przez dłuższy czas, a teraz musiała dać sobie upust. Oczywiście była wszystkiego w pełni świadoma i nie zamierzała krzywdzić Kanibala. Chyba. Spoglądała na męża, przybliżając się do niego jak pantera zamierzająca zapolować. Wampirzycy jakoś nie przeszkadzało błoto, jakie ich otaczało, ani nawet zwalone konary drzew. Miało to swój urok, a przecież nie groźne im było ubrudzenie się w ziemi i wodzie! Czyż w okolicy nie było jakiegoś stawu czy jeziora, w którym mogliby się obmyć?
Nie miała pojęcia, co takiego Testament mógł przeżyć. Nie była przy tym, a i on sam skory nie był do podzielenia się taką informacją. Skryty i dusił w sobie wszelkie obelgi pod jego adresem. A potem wychodzi wszystko w takich chwilach. Bierze do siebie wszystko i oddala się od żony i świata zewnętrznego. Nic zatem dziwnego, że psychika wampira siada, uzewnętrzniając jego zwierzęce instynkty, przez co silniej się zatraca.
Gorset zjechał z ramion i wampirzyca gustownie zawiesiła go na jakiejś gałęzi. Ruda zauważyła jak mężczyzna wycofuje się i zapada głębiej w bagno. Warknęła pod nosem, ale posłała mu pełen uwodzicielstwa uśmiech!
- Nie uciekaj ode mnie.
Kuszącym krokiem, lekko kręcąc biodrami podeszła do wampira, opierając delikatnie kolano o jego ramie, przysuwając bliżej policzka. Nie pozwoli mu już dalej uciekać, chyba iż ten pragnie zapaść się pod ziemią, jednak wampirzyca nie pozwoli mu na takie życie. Zasługiwał na coś więcej niż chowanie się po kątach z powodu jakiejś damulki, wielce pokrzywdzonej i zranionej przez życie. Wszak to Testament zdradzał ją, a zatem idealna nie była.
- Dotknij mnie, Testamencie.
Władczy ton, jednak bez oznak chłodu czy wyższości nad wampirem. Palcem nawet pokazała wampirowi wewnętrzną stronę uda, tam gdzie miał dotknąć. Nie zamierzała mu odpuszczać, nie tym razem. I obawiać się nie musiał. Gdyby go nie chciała, bądź nie pragnęła, już dawno by go zostawiła.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Bagna   Nie Cze 16, 2013 5:21 pm

A może Tesiu teraz tak uwolni swoją prawdziwą naturę i zaś zwieje od żony, by zapolować? Hoho, pewnie mogłoby się jej to nie spodobać, no i nie będę taki zły, temu też tak się nie stanie.
Stwór się gapił na Rudą, doskonale zdając sobie sprawę do czego ona zmierza i czego chce. Tylko cholera, kanibal nie ma godów! Myśli, że o... po czymś takim nagle złapie go chcica? Hachiko jest tak samolubną kobietą... nawet nie chciała dać mu szansy wyjść z błota, a przebywanie w tej śmierdzącej mazi było najgorsze. No ale po co, jak lepiej paradować z cyckami na wierzchu? Co za Ruda, ona nigdy nie oduczy się pokazywania nagiego ciała całemu światu. To takie... Nie na miejscu. Ach, jakby nie mogła poczekać na niego, serio!
Kiedy tylko się zbliżyła, prowokując swoim samym ruchem ciała, nie mógł oderwać od niej oczu, kusząca kobieta, naprawdę. Temu też stał jak sparaliżowany.
Miał już coś powiedzieć, lecz Hachiko wyprzedziła go nie słowami, ale czynnością, jaką wykonała. Oparła kolano o jego ramię, aż Stwór mimowolnie spojrzał na tą zgrabną nóżkę. I możliwe, że zasługiwał na coś dobrego? I czemuż ro Ruda nadal zwracała na niego uwagę. No narodzie, wracała mu pewność siebie! Nawet wampirzyca mogła to zauważyć, bo tym razem on ją wyprzedził...
Położył swoją brudną łapę na udzie małżonki, po której przejechał pazurskiem, tworząc krwawy ślad. No i dosyć tych gierek wstępnych! Przewrócił ją prosto w błoto, oczywiście kierując się na tą płytką części, nie chciał jej podtapiać. I skoro nie przeszkadzało błoto, wampir wysmarował małżonkę po nagich piersiach brązową, gęstą substancją i wyciągnął ją na wierzch. Nie zwracał uwagi na żadne protesty, kanibal miał chęć zdominować swoją małżonkę. Jeśli nie broniła się, leżała grzecznie na ziemi, olbrzym bez żadnych naporów, wylądował na niej. Przygniatał? I co z tego? Sama tego chciała! Brutalnie wbił się wargami w jej usta, wpychając język naprawę głęboko. Gryzł po ustach, kaleczył język żony. A to wszystko przez to, że złapała go... chcica na amory!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Bagna   Nie Cze 16, 2013 8:16 pm

Uwolnić swoją dziką naturę owszem może, ale po wszystkim, bo póki co wampirzyca nie zamierzała go wypuścić ze swoich sideł. A jak wiadomo był także mężczyzną, nie ucieknie od tego, więc niech nie wybrzydza tylko bierze póki mu dają dobrowolnie!
Nie miał godów? Jaka szkoda, wampirzyca jakby nie dostrzegała tego. Wszak jak sam to ujął, była samolubną damą, która sięga po to, co się należy. Zresztą ostatnio bardzo nieładnie ją potraktował! Wyszedł bez pożegnania, co zdarzyło się już nie po raz pierwszy. Mógł to zatem uznać za karę, skoro własna żona zmuszała go do seksu. Niech się cieszy, inni tak miło nie mieli i sami musieli błagać o kilka chwil uniesień. W niektórych przypadkach to naprawdę kończyło się po chwili...
Skoro miała piękne piersi, a byli tutaj sami (ostatni żywy leżał już martwy, a jego zwłoki na pewno był obżerane przez jakieś bagniste robale), to mogła mężowi pokazać jak wspaniale obdarzyła ją natura.
Już po chwili poczuła jego zachłanne palce na swoim udzie, a potem jak przesuwa pazurami po skórze. Hachiko odchyliła głowę w tył, nie będąc za długo dłużną. Przejechała mu pazurami po twarzy, aż dotarła do karku, który także zaczęła pieścić na swój drapieżny sposób. Nawet nie wiedziała, w której chwili wampir przewrócił Rudą w błoto, które prysnęło wokół nich, brudząc oboje. Warknęła mu do ucha, zaraz obrabiając kłami płatek jego ucha, ssąc je delikatnie. Nogami objęła go w pasie, przykuwając niemalże do siebie, kiedy bawił się piersiami. Po złączeniu warg w brutalnym pocałunku, sama spenetrowała ruchliwym językiem jego wnętrze, a dłonie wampirzycy powędrowały na plecy Kanibala. Zdarła gwałtem jego koszulę w szwach, żłobiąc krwawe ślady na jego plecach. Biodra także wprawiła lekko w ruch, ocierając się o niego nieznacznie, by już w następnej chwili przerzucić go na bok. Teraz to ona górowała nad mężem, masując mu pazurami klatkę piersiową, kierowała się w górę, ku jego włosom, które zaraz w bardzo artystyczny sposób potargała i zmieszała z błotem, przysysając się zachłannie i namiętnie do warg męża. Chłonęła każdy centymetr jego warg, spragniona mężowskiego dotyku.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Bagna   Pon Cze 17, 2013 1:49 pm

Dokładnie, nie ucieknie przed wszelkimi żądzami, a takie bliskie spotkania ciał także wchodzi w pragnienie. Wampirzysko pomimo braku godów, rozbudziło w sobie chętkę na bara bara w pobliskim bagnie. Na szczęście mają kilka kilometrów do wioski, trafią sobie do swojej siedziby i tam już oczyszczą z błota. No ale.... Przejdziemy już do szczegółów fabuły.
Kara czy nie, wszystko przeistoczyło się w przyjemność. Tym razem Kanibal nie uciekł, oddał się dobrowolnie pragnieniom, dotykając swoją żonę, tam gdzie mu wskazała no i później robił już po swojemu. Najwidoczniej Hachiko nie przeszkadzała zabawa w błocie i nie marudziła na zwierzęce zachowanie męża. Kiedy to z wielką chęcią pięścił jej ciało dotykiem rąk i ustami. Oczywiście częściej ją lizał i kąsał, chcąc zadać jej jak najlepszy ból, skoro ona tak tego pragnie. Sama zresztą nie zostawała w tyle i zniszczyła swoimi pazurami koszulę męża, zaznaczając dodatkowo na plecach krwawe ślady. No i musiał trochę pomóc małżonce, żeby przewaliła go na bok i na plecy. Sama natomiast wskoczyła na potwora, jakby właśnie przejęła pałeczkę nad dominacją. Nie, nie przeszkadzał mu takowy fakt, będzie mu nawet wygodniej kochać się z małżonką.
Oddał krwawy pocałunek, dotykając przy okazji nagiej części ciała żony. Nie raz nieświadome zahaczał pazurami o jej skórę, raniąc ją do krwi. A jak tylko oderwał swoje usta, rozpoczął przygodę na jej szyi i na uszach, nadgryzając je lekko.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Bagna   Pon Cze 17, 2013 9:23 pm

Teraz było już za późno na wszelkie ucieczki z łapsk żony, chyba że chciał się skazać na złość Rudej. A wiadomo, że w pewnych chwilach lepiej nie podpadać wampirzycy. W każdym razie, szybko złapała go chęć na amory, czyżby poczynił jakieś postępy? Może poczytał kilka książek o seksie? Jak w szybkim tempie nabrać ochoty na własną żonę. Kiedyś powinien napisać takowy poradnik, zarobiłby miliony. Tak jak Ibisz na książce pod tytułem Jak dobrze (nie)wyglądać po 40.
Hachiko nie należała do delikatnych panienek z dobrego domu. Uwielbiała brutalność, a błoto przecież doskonale działało na skórę. Nie ważne, że w tym błocie mogły być jakieś żyjątka, ona nawet nie zwracała na takie szczegóły uwagi, a poddawała się przyjemności, jakie niosły pazury Kanibala.
Z większą chęcią nadstawiała miejsca, które właśnie kąsał czy lizał, pozbawiając się spodni i majtek, które to wylądowały gdzieś w bagnie. Najwyżej założy mężowskie kalesony, bokserki czy co on tam jeszcze nosi i obwiąże je w pasie z dziesięć razy, żeby nie spadły.
Małżonka świetnie ponagliła wielkiego Testamenta do przewrócenia się na plecy, by przyssać się doń wargami. Normalnie ręce tak ją świerzbiły, że już zostawiła w spokoju jego włosy i pobiegła nimi czym prędzej do jego spodni, rozpinając rozporek. Zaraz też przylgnęła paluszkami do jego męskości macając ją, pieszcząc ją na wszystkim znane sposoby. Wreszcie dopadła, znaczy się dosiadła, swojego ogiera, wymachując wyimaginowanym lassem nad ich głowami, tworząc pętle. Byczek został złapany! Wampirzyca poruszała zamaszyście biodrami, zapodając wręcz zabójcze, dzikie tempo, doprowadzając do cenzury. Nie obyło się także przed podrapaniem i to solidnym, jakże umięśnionej klaty byczka. Nawet ślicznie wyjęczała mu do ucha jego imię. A po wszystkim, opadła na jego cielsko, przykuwając się doń tak, żeby czasem nie myślał o ucieczce, porzuceniu czy czmychnięciu od małżonki. Ach, to przecież nie koniec "tortur" niewyżytej wampirzycy!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1829


PisanieTemat: Re: Bagna   Sro Cze 19, 2013 11:40 am

Nie, nic z tych rzeczy, nic nie czytał. Kanibal sam z siebie zapragnął pomiziać się z żonką w błotku, żeby wszystkie żaby, salamandry i inne bagniste żyjątka przyglądały się, jak dwa wampiry ze sobą kopulują. I nie ma zamiaru pisać żadnej książki! No chyba, że wstrzykinie sobie w usta tonę botoksu... Ciekawe, jak wtedy piłby krew.
To może częściej będą tak tulać się w błocie? Jej pomoże na skórę, a Stwór zacznie bawić się w potwora z bagien. Tylko jakby to wyglądało... i to tak codziennie. Ach, no i mogła przyodziać jego wielki płaszcz. Kanibal męczył by się ze swoją seks klatą na wierzchu.
Powoli zmierzali ku końcowi. Wampirzyca poddawała się wszelakie pieszczotom męża, a on pozwalał żeby Ruda obmacywała go na wszystkie sposoby, jakie chciała... Hachiko może go dotykać i tylko ona, ot co. Co tam dalej? Co raz bliżej cenzura... Nie miał żadnych przeciwwskazań na pozbycie się przez nią dolnej partii ubrania, po czym ona sama dobrała się do jego męskości. Stwór uśmiechnął się paskudnie, by zaraz oblizać swoje wysuszone wargi, Ruda zna się na rzeczy, serio... No i już z górki... Doszli do tego co oboje chcieli.
Hachiko opadła na materac w kształcie Olbrzyma, w dodatku przykleiła się chyba, skoro nie mógł jej z siebie zrzucić. Cóż, chyba nie pozwoli mu wstać, musiał tak leżeć i czekać na boski cud.
- Nie chcesz iść do naszego domu we wiosce? Do niego dosyć blisko...
Zaczął niepewnie, zerkając na rudą głowę małżonki. Chyba, że wpadnie na plan pójścia do Enklawy, taki kawał drogi... Biedny wampir, aż go mocno zabolało ciało na samą myśl o tak długim spacerze. Jak widać, nawet już myśli stają się okrutnie męczące.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Bagna   Sro Cze 19, 2013 1:57 pm

Te wszystkie żyjątka na pewno im zazdrościły. W końcu nawet samo patrzenie na taką żywą parkę, która wyraźnie dokazuje sobie w błocie, może podniecić. Hachiko nie miała nic przeciwko tulania, nawet w błocie. Tak rzadko sobie pozwalają na chwilę słabości i wspólnego baraszkowania, że w żadnej mierze nie przeszkadza wampirzycy nawet chwile uniesienia w błocie.
Ruda do samego końca pieściła i drapała męża, pozwalając dłoniom i językowi zakradać się gdzie tylko chciały. W końcu wampir nie mógł okazać żadnego sprzeciwu, inaczej groziło to szybszymi ruchami bioder wampirzycy, a przecież i tak nadała już szaleńczego tempa. A ruch przecież przemęczał Kanibala. Zatem pozwalała sobie na dotykanie męża do woli, nie czując wcale żadnej odrazy.
Po skończonym akcie wyczuwała zamiar zwiania przez Kanibala, temu jeszcze mocniej przykuła się do niego, niemalże splatając swoje ciała na nowo. W tej chwili mógłby sobie z niej zrobić plecak! Plecak z przenośnymi cyckami.
- Czemu mnie zrzucasz?
Oparła swoją brodę o jego seksowną i jakże umięśnioną klatkę piersiową, wbijając w jego gadzie oczy swoje zielone. Normalnie, normalnie się zasmuciła! Własny mąż chciał się już pozbyć żony, skoro zaspokoił swoją potrzebę! Wstydź się Panie P.
- Jak wolisz.
Odpowiedziała wstając z cielska wampira od razu. Pomogła mu nawet wstać, bo przecież oboje zapadli się trochę w błoto, a wampirzyca ruszyła na poszukiwanie majtek i spodni. Majtek już nie znalazła, naciągnęła jedynie brudne spodnie, na ubłocone ciało, podobnie jak gorset. Mogli już zatem ruszyć do swojej posiadłości na porządną kąpiel. Błoto przez ten czas zdąży zaschnąć i zrobi się nieprzyjemne w dotyku. Wampirzyca wzięła Testamenta za rękę i ruszyła normalnym, niespiesznym krokiem w kierunku wioski, co by wampir nie dostał zadyszki.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagna   Sob Lip 25, 2015 10:28 pm

Pobudka nie należała do sielankowych. Powoli wracała brutalnie zabrana świadomość a wraz z nią ból. Julia nie wiedziała co ją boli. Bolało ją wszystko. Leżała na plecach z rękami niedbale rzuconymi na wysokości barków. Rany na jej nadgarstkach nie wyglądały ciekawie i do tego pulsowały bólem. Były szerokie na trzy palce a skóra dookoła nich podwinięta i pomarszczona. Otworzyła powoli oczy krzywiąc się. Zadrżała z zimna. Podłoże było wilgotne a jej skąpe ubranie nie wystarczało by ją ogrzać. Zniszczona niebiesko-różowa bielizna była praktycznie niczym. Poruszyła po kolei wszystkimi mięśniami. Jak na razie na pewno nie wstanie. Miała porządne rozcięcie na skroni pewnie nabawiła się go jak ten psychol szurał nią jak szmatą po ziemi. Do tego dochodziły siniaki i poobijane mięśnie. Nie mówiąc już o zastałych i sztywnych stawach. Rozejrzała się dookoła i zadała klasyczne pytanie.
-Gdzie ja jestem?-
Jęknęła do siebie. Poczuła jakby jej język był z papieru. Do tego wydłużone kły przeszkadzały jej i nie mogła zamknąć ust. Pragnienie paliło ją i pozbawiało oddechu. Zamknęła oczy i skupiła się na tym by wstać jednak potworne zakołysanie w głowie już po chwili ponownie leżała na ziemi. Co gorsza jej ciało net nie chciało myśleć o wampirzej regeneracji. Dziewczyna zacisnęła pięści i spróbował kolejny raz. Tym razem aż udało jej się podnieść do pozycji siedzącej. Nie na długo. Jej drobne ciałko znów się zachwiało wysyłając biedną wampirzyce na ziemię i koleiny raz mrocząc jej umysł. Postanowiła już się nie ruszać i czekać na szczęście. W jej przypadku na śmierć bądź lekarstwo na wampiryzm. Zamknęła oczy i oddychała bardzo płytko i powoli.
Cała umazana we krwi, blada, pół naga i nie wykazujące podstawowych funkcji życiowych. Przypadkowy przechodzień mógłby ją wziąć za trupa. Leżała na boku i rozmyślała o tym jak wielkie miała szczęście. Wydostała się z sideł śmierci. Jednak kosztem. Do końca jej życia na nadgarstkach będzie miała ślady, makabryczne pamiątki po koszmarze jaki ją nawiedził.
Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Bagna   Nie Lip 26, 2015 5:30 pm

To nie tak, że monotonia zaczęła przytłaczać białowłosego. Codzienne spacery ulicami Yokohamy w poszukiwaniu kogoś do wspólnego, aktywnego spędzania czasu wcale nie przeszkadzały tak leciwemu wampirowi jak Hadrian. Ale czasem odnosił wrażenie, że było w tym schemacie coś nie tak. Nie miał nic do powtarzalności, jednak sporadyczne wychodzenie poza ramy codzienności nosiło ze sobą dodatkowy zastrzyk pozytywnej energii. A dzięki niej o wiele raźniej można podejść do kolejnego dnia, wcale nie różniącego się od większości poprzednich. "Żeby życie miało smaczek..."
Co nakłoniło Hadriana do wyjścia poza tereny miasta, skierowanie się do lasu i pojawienia się na bagnach? Może to dla tej klimatycznej, wszechobecnej, niegęstej mgły rozpościerającej się po okolicy? Bo raczej nie dla specyficznego dla tych terenów zapachu, który bohater znosił bez większych kłopotów, pomimo znacznie czulszego węchu w porównaniu do ludzi, choć dalej uważał go za niezbyt przyjemny. W rzeczywistości pojawienie się tutaj wampir tłumaczył sobie prostą, choć niekoniecznie trzymającą się kupy logiką - skoro on sam był na tyle niepoważny, żeby się tutaj pojawić bez wyraźnego powodu, to zapewne znajdzie się jeszcze ktoś inny, równie niepoważny, z kim będzie można porozmawiać. Jak chłodne jest to?
Nie trzeba było długo czekać, nim Hadrian zaczął darzyć bagna brakiem sympatii. Czasem natrafiał na miękkie podłoże, w którym obuwie mu się dosłownie zatapiało, wymuszając jak najszybsze znalezienie twardszego miejsca do podparcia stóp. Czasem wiązało się to jednak ze zrobieniem kilku szybkich kroków po zapadającej się glebie, co źle odbijało się na czystości butów. Na szczęście głębsze zbiorniki niewydającej się na czystą wody były łatwe do odróżnienia, dlatego wampir nie obawiał się, że nagle wpadnie gdzieś głębiej niżeli do kostek. Niestety z każdym krokiem zaczął coraz bardziej żałować, że przyszedł mu do głowy tak "genialny" pomysł, żeby szukać sobie partnera do rozmów akurat tutaj. Postanowił dać jednak bagnom jeszcze szansę. Przynajmniej przez kilka nadchodzących minut. Chyba, że zaczną mu się moczyć skarpetki. Wtedy raczej nie wytrzyma.
Wtem pojawiło się światełko nadziei. Niekoniecznie tylko dla naszego wampira. Szkarłatne ślepia zostały przymrożone, gdy Hadrian skupił wzrok na jakiś dalej oddalony punkt. Zauważył...majtki. Damskie majtki. Albo coś mocno je przypominające, a do tego znajdujące się na czyimś tyłku. Ciekawość robiła swoje, wymuszając na wampirze zmniejszenie dystansu do nieznajomej posiadaczki bielizny. Półnagie, leżące na bagnach dziewczę nie powinno wróżyć nic dobrego. Ale skoro Ruthven i tak nie miał nic lepszego do roboty w tych okolicach, to równie dobrze może poświęcić swój cenny czas na zbadaniu sytuacji. Szkoda tylko, że swój humanitaryzm zostawił dzisiaj w domu, bo wtedy mógłby tłumaczyć swoje akcje chęcią niesienia pomocy.
- Co my tu mamy? - zapytał na głos, stając nad ciałem nieznajomej i spoglądając na nią z twarzą bez wyrazu.
Miał przed sobą łakomy kąsek. W więcej niż jednym tego słowa znaczeniu. Na szczęście dla brązowowłosej, Hadrian nie był w tak krytycznej sytuacji, żeby rozważać wykorzystanie nieszczęścia dziewczyny dla własnych korzyści. Rzucił okiem na jej ręce, zauważając srogie rany. W tym czasie starał się przeanalizować zapach białogłowej. Ukucnął, by móc się jej bliżej przyjrzeć.
- Żyjesz jeszcze? - spytał spokojnie, uśmiechając się nieznacznie i z wolna sięgając do niej prawą dłonią.
Ruthven raczej nie zachowywał się jak podręcznikowy przykład kogoś, kto spotkał ranną i potrzebującą pomocy osobę. Podchodził do sprawy niezwykle spokojnie, jakoby nie zważając na odniesione przez ofiarę obrażenia. Ogólnie jego zainteresowanie jej osobą było napędzane przez brak lepszych rzeczy do roboty, a nie żalem i dobrodusznością. Choć i tak pewnie zostanie uznany za korzystającego ze sposobności zboczeńca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagna   Pon Lip 27, 2015 1:53 pm

Ponoć wszystko w życiu wraca. Patrząc na szczęście dziewczyny w poprzednim życiu pewnie była Kubą Rozpruwaczem. No ale nie można wiecznie się nad sobą użalać, chociaż narzekanie na los było jedyną rzeczą, którą mogła robić wampirzyca. No przynajmniej dopóki nie usłyszała kroków. Momentalnie się spięła jednak postanowiła się nie ruszać dopóki dźwięk nie stał się wyraźniejszy. Głód dał o sobie znać. Młoda wampirzyca powoli traciła nad sobą kontrole.
Julia nie należała do pięknych kobiet. Oczywiście jest ładna, jednak jej ciało nie chciało usłyszeć o tym by nabrać krągłości jak gwiazdy telewizji. Co nie znaczy, ze jest zupełną dechą. Ciężko jednak stwierdzić czy będą z niej ludzie, bo jej skórę pokrywa warstwa brudu i krwi, która drażni nozdrza wampirzycy. Czuła ból w całym ciele. Do tego wszystkiego była posiniaczona.
Poruszyła się nieznacznie słysząc słowa przybysza. No cóż. Ją tu mamy. Miewała się lepiej ale dziękuje za troskę. Dziewczyna czuła, ze nieznajomy nie jest jej ratunkiem. Bił od niego chłód i obojętność. Lepszy rydz jak nic. Jeszcze jej nie dobił, ani nie ugryzł i nie pozbawił ostatnich kawałków bielizny. Rozchyliła lekko powieki i odszukała nieznajomego pustym wzrokiem.
-Zapytam standardowo...kim jesteś? Czego chcesz? I nie uwierzę w bajkę dobrego Samarytanina bo nie mam tyle szczęścia...-
Słowa wypowiedziała chłodnym tonem. Nie uśmiechnęła się. Tak naprawdę była wściekła budziły się w niej zwierzęce instynkty. O ironia, nie chciała zostać zwierzęciem i właśnie to ją zaprowadziło w szpony psychopaty. Kolejne pytanie nieznajomego wydobyło z jej gardła pełen pogardy chichot. Cmoknęła i westchnęła ciężko.
-Bywało lepiej ale nie wybieram się jeszcze na tamten świat...-
Po tych słowach odwróciła się na plecy i perlustrowała nieznajomego głodnym wzrokiem. Wampir, wyżej krwi niż ona. To oczywiste jest zwykłą wampirzą wywłoką. Skrzywiła się z bólu i obejrzała rany, które upaćkały się w błocie. Paskudztwo. Krew zaschła i ustąpiła miejsca tworzącej się ropie. Kij wie ile czasu tam spędziła. Irytował ją pulsujący ból, który roznosił się po całym jej ciele.
-Masz może tabletki krwi?-
Zadała to pytanie lekkim tonem, ale czerwone oczy i wysunięte kły mówiły za siebie. Szarga nią głód.
Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Bagna   Pon Lip 27, 2015 10:54 pm

Sadyzm bohatera był dziwnie usatysfakcjonowany, gdy ten patrzył na poranione ciało nieznajomej. Mógł sobie tylko wyobrażać okropności, przez jakie przeszła ta dziewczyna, że była teraz w takim stanie. Dobrze, że okazała się być jeszcze żywa. Chyba miała teraz powód do zachwalania swojego wampiryzmu, bez którego najpewniej by już nie dychała. A może to był dla nie kolejny powód, żeby przeklinać swoją nieludzkość?
Białowłosy zatrzymał wyciągniętą dłoń po zauważeniu ruchu dziewczyny. Zamrugał kilkakrotnie, po czym cofnął rękę do siebie. Najwidoczniej nie będzie musiał potrząsać truchłem nieznajomej celem sprawdzenia jej reakcji. Bo nie była truchłem. Jeszcze.
- Czy akurat teraz tak ważne jest dla Ciebie kim jestem? Chcesz rzucić okiem na mój dowód osobisty? - odpowiedział z widocznym rozbawieniem - I to chyba mało ważne, czego ja chcę. Ważne, czego Ty byś teraz chciała ode mnie, zważywszy na to w jakiej jesteś dupie.
Wampir jasno dawał dziewczynie do zrozumienia, że był świadom jej bezsilności i tego, że na tę chwilę był jej jedyną deską ratunku. Mógłby ją zanieść do szpitala,  lecz że nie widział w tym żadnych korzyści dla siebie. Zamiast tego wolał wykorzystać resztki czasu pozostałego dziewczynie, by z nią pogadać. Może niekoniecznie na jakieś ciekawe tematy i niekoniecznie w przyjemnej atmosferze, ale lepsze to niż dalsze błąkanie się po bagnach. Jak się nie ma, co się lubi, to się kradnie co popadnie. Czy jakoś tak.
- Sporo osób mawiało podobnie. Chwilę przed kopnięciem w kalendarz.
Los to taka kobieta. Nigdy nie wiesz, o co jej chodzi i nigdy nie wiesz, kiedy dopadnie ją PMS. Nie ważne, jak bardzo się starasz, to ona ma ostatnie zdanie. Można nie chcieć umierać, ale jeżeli w tym czasie Los ma gorsze dni, to ma się przekichane. Zasada ta tyczyła się też brązowowłosej. Przecież nie mogła być pewna, że jej Hadrian zaraz po prostu sam nie dobije bez wyraźnego powodu. Wszystko się może zdarzyć, tylko drzwiami obrotowymi się trzasnąć nie da.
- Ale nie ma co się załamywać! Masz przecież mnie! - stwierdził rozentuzjazmowany, klepiąc się w pierś prawą, otwartą dłonią.
Jednak postanowił okazać odrobinę miłosierdzia. Pomijając bród, krew i inne rzeczy psujące ogólną estetykę jestestwa nieznajomej, to była ona praktycznie naga i niebrzydka. A Hadrian, nieważne jak bardzo chciałby temu zaprzeczać, był facetem i było mu przyjemnie patrzeć na półnagie panny. Uznał to więc za swoistą, choć niewielką zapłatę.
Zrobił nietęgą minę, słysząc pytanie dziewczyny. Zastanowił się chwilę nad odpowiedzią. W końcu sięgnął do kieszeni lewą dłonią, szperając dłuższą chwilę. Wyciągnął w końcu jedną tabletkę, trzymając ją między kciukiem a środkowym palcem. Wystawił dłoń kilkanaście centymetrów nad twarzą dziewki.
- Powiedz "aaaaaaah"
Na widok rozwartych ust nieznajomej, jeżeli ta będzie skłonna w ogóle współpracować, Hadrian wrzuci w nie specyfik. To nie była dla niego duża strata, choć dalej mało opłacalna. Może przynajmniej mu się karma przez ten dobry uczynek poprawi i w najbliższym czasie przydarzy mu się coś dobrego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagna   Sro Lip 29, 2015 6:46 pm

Julia wyklinałaby swój wampiryzm nawet jeżeli pomógłby jej wygrać fortunę. Nie mówiąc już o tym jak nienawidzi swojej mocy. Dziewczynie przeszło przez myśl, że to nieszczęście ją spotkało przez to, ze użyła wtedy mocy w akademiku. Ale wracając. Słysząc odpowiedz nieznajomego prychnęła i nawet się wysiliła na uśmiech. Po czym się krzywiła bo rany przypomniały o sobie zalewając ciało dziewczyny falą bólu. Przewróciła oczami i postanowiła przemilczeć. Odszczekałaby tylko. A kij wie czy nieznajomy przypadkiem nie należy do wampirów, które lubują się w krzywdzeniu innych. Jeszcze jeżeli ma przerośnięte ego to niezłe kombo się złożyło dla młodej wampirzycy.
-Ta kopnę...i złamię nogę...-
Burknęła pod nosem komentując jego słowa. W takiej sytuacji nie powinna być w nastroju do żartów a jednak jest. Ironia. Prawda jest taka że sama najchętniej teraz wyżyłaby się na czymś lub kimś, czytaj sobie. Jednak musiała poczekać z tym bo mężczyzna uświadomił jakiego to nie ma szczęścia że się jegomość pojawił na bagnach. Przełknęła ślinę i uśmiechnęła się miło.
"Dobra Gadu Gadu dawaj tabletkę"
Powiedziała do siebie w myślach i prychnęła rozbawiona. W sumie to nie było zabawne...widać ubytki w krwi odzywają się w głowie Julii i zaczyna zachowywać się dziwnie. Ale w końcu nieznajomy postanowił chociaż trochę ulżyć jej w cierpieniu. Na jego słowa roześmiała się jednak otworzyła usta nie mówiąc "aaa" a "beeee". Gdy tabletka krwi znalazła się w jej ustach dziewczyna zdała sobie sprawę jaka do tej pory była głodna. Mruknęła zadowolona jednak substytut krwi jej nie wystarczał. Przynajmniej w takiej małej ilości. Jednak lepszy ryc jak nic. W pierwszej kolejności zaczęły wchłaniać się siniaki a rany na rękach przestały krwawić podobnie jak skroń. Ale poprzestało na tym. Dziewczyna zdała sobie sprawę, ze jeżeli nie przeciągnie skóry na swoje miejsce to nici z regeneracji. Wzdrygnęła się na te myśl i odwróciła wzrok od okaleczeń.
-Dziękuje bardzo...wiem, ze proszę o wiele ale czy mógłbyś mi pożyczyć komórkę? Zadzwonię po znajomego i nie będę ci zawracać panie tyłka moją niedolą...-
Po tych słowach uśmiechnęła się słodko. Nie mówiła ironicznie po prostu prosiła o kolejną przysługę. Postanowiła napisać do jedynej osoby, której zna numer na pamięć a mianowicie Shiro. Dostała rumieńców na myśl o tym, że znów będzie go prosić o pomoc. Przygryzła policzek aby przerwać potok myśli i spojrzała w oczy nieznajomemu. Jego wygląd coś jej mówił, jednak nie potrafiła określić co...
Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Bagna   Czw Lip 30, 2015 10:50 pm

Szkoda, że Hadrian nie odczuwał jakiejś satysfakcji, ani mu się na sercu cieplej nie robiło, kiedy tak "bezinteresownie" pomagał innym. Już sama myśl o tym, że robi komuś dobrze nie licząc na nic w zamian, przyprawiała go o dreszcze. Widoki serwowane mu przez nieznajomą grały tutaj rolę wyłącznie pierwszej raty. Przecież bohater nie był byle prawiczkiem, żeby go coś takiego ekstremalnie ekscytowało.
Oparł łokcie o swoje uda, gdy dalej kucał nad ranną niewiastą, wciąż z lekkim uśmiechem się jej przyglądając. Coraz bardzo go interesowało, co się takiego tej panience stało, że skończyła w takim stanie, w takim miejscu. Sam białowłosy liczył, że spotka tutaj kogoś na spacerze, a nie pół-żywą, pół-nagą dziewuchę, która na pierwszy rzut oka wymagała solidnej opieki medycznej. I jeszcze była łakoma na tabletki krwi. Najłatwiej byłoby o to po prostu zapytać, ale Ruthven był w gruncie rzeczy dobrym gościem i nie miał zamiaru kazać swojej rozmówczyni opowiadać o tych, zapewne, bolesnych chwilach. Kopanie leżącego mu się w tym wypadku po prostu nie opłacało.
- Nie ma nic za darmo kochana. - Był na tyle uprzejmy, żeby poinformować dziewczę o późniejszej spłacie długu.
Nie śpieszyło mu się. Żył tak długo, że potrafił również długo, cierpliwie czekać. To ryzykowne, bo cholera wie co się jeszcze z nieznajomą stanie, zanim ureguluje rachunek. Ale co ją teraz będzie męczył, jak biedulka ma już wystarczająco przekichane? Jeszcze sam nawet nie miał dobrego pomysłu, w jaki sposób mogłaby mu się odwdzięczyć.
- Nie mam ze sobą telefonu - odpowiedział, drapiąc się prawicą w tył głowy, jakoby w zakłopotaniu.
Skłamał. Bo mógł. W rzeczywistości zrobił to dla dobra dziewczyny. Przecież nie chciał, żeby była mu winna jeszcze więcej. Choć i tego chyba nie będzie w stanie uniknąć. Białowłosy wydawał się być jej jedynym ratunkiem, co oczywiście bardzo mu odpowiadało. Tak samo jak fakt, że miał z kim pogadać. Choć konwersacja przy filiżance herbaty i kawałku murzynka byłaby bardziej zadowalająca. Bohater nie miał zamiaru jednak narzekać i być mocno wybrednym.
- Co z Tobą począć w takim razie? - zapytał, robiąc zaniepokojoną minę - Zanieść Cię do szpitala? Zanieść Cię do domu?
W rzeczywistości nie był tak bardzo przejęty staniem dziewczyny. Ale był dość zainteresowany jej odpowiedzią, zważywszy na sprezentowane jej, niekorzystne warunki, w których musiała zdzierżyć - lub nie - obecność Hadriana jako jedynej osoby, na którą mogła liczyć. Ale czy rzeczywiście mogła?

_________________
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Bagna   Pią Lip 31, 2015 4:33 pm

Zawsze nurtowało mnie jedno, ale za to jak bardzo istotne pytanie. Czego tak naprawdę brakowało na bagnach? Otóż, odpowiedź miałem tuż przed sobą, na każdych bagnach brakowało jebniętego wampira z fetyszem noży i cięcia wszystkiego co mu się podoba! Tak, odpowiedź jest przed wami, przedstawiam wam Psycheła, o. Sceneria wręcz była cudowna, praktycznie naga kobieta i amant takich laseczek hm? Na pewno coś mu chodziło po głowie, ja to wiem, a stary człowiek się zna na takich rzeczach najlepiej, wierzcie mi. Wampir jak to miał w zwyczaju nie tworzył jakiegoś specjalnego hałasu poruszając się po bagnach, był amatorem cichych podchodów, gdyby to była inna gra rpg, prawdopodobnie robiłby za łotrzyka! Z daleka można było wyczuć inne istotki, a na pewno Psycheł był w stanie je wyczuć z baardzo daleka, a dlaczego? Woń krwi, dziewczyna co prawda była trochę poraniona, zaschnięta czy nie, działała na niego jak afrodyzjak, to trzeba przyznać. Wampiry nie powinny mieć problemów z wyczuciem obecności zbliżającej się w ich stronę, dlaczego? A otóż dlatego moi mili, że Zel' śmierdział krwią na parę kilometrów, jego biała bluza, była już czerwona, a miejscami biała, całkiem niezły dizajn! Jego rozcięta skóra na policzkach sprawiała, że wiecznie szedł uśmiechnięty przez życie, a przez głupią regenerację miał tam już tylko szwy, amatorsko założone przez niego samego, wyglądał bardziej jak szmaciana laleczka! No, ale wróćmy do konkretów. Woń krwi kusiła go z daleka, więc przyśpieszył kroku, a nawet można to zaliczyć do dzikiego biegu w stronę zgromadzonych. Jego czerwone ślepia świeciły a jego białe kły błyszczały w mroku, kiedy stawiał kolejne kroki. Kiedy znalazł się już dosyć blisko, dokładnie obadał sylwetkę Hadriana i przechylił głowę w prawą stronę, nie spuszczając wzroku z białowłosego. Pociągnął raz nosem i wsadził łapy w kieszenie swojej bluzy przenosząc wzrok na kobietę czy tam dziewczynę, whateeeeva. Nie patrzył na nią w sposób jak facet patrzy na nagą kobietę, patrzył raczej zainteresowany, co jest powodem jest braku ubioru, zaśmiał się cicho nawet, kiedy w końcu otworzył swoje szerokie usta, wydając z siebie ochrypły, ale podekscytowany głos.
-Schadzka.. zasadzka.. Kto stoi przed nami, Zeke? - wypowiedział te słowa, po czym znów przeniósł wzrok na Hadriana.
-Tak.. Biały sęp krąży nad malutką myszką.. zabawne, co? Szyja, a może pierś? - Psychol wyciągnął łapy z kieszeni, jego długie palce zakończone, szponami były całkowicie rozluźnione. Zrobił krok w stronę Hadriana, co zamierzał? No nie wiem, przekonamy się? Pogadać? Przytulić? Zadźgać? Kto wie!

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagna   Pią Lip 31, 2015 9:07 pm

"Nie ma nic za darmo" te słowa przywołały wspomnienia pewnego wampira, który postanowił sobie z Julii zrobić dłużniczkę. Aż wzdrygnęła się na to wspomnienie. Już nigdy go nie spotka. Nie podobała jej się myśl, ze będzie komukolwiek cokolwiek dłużna, pomimo to połknęła tabletkę. Poczuła się lepiej. Krew zakrzepła a siniaki zniknęły. Uśmiechnęła się z ulgą, która po chwili minęła. Do jej nozdrzy doszedł zapach krwi, który momentalnie pobudził jej wampirze zmysły. Postarała się go zignorować i skupić się na rozmowie.
Spytała o telefon. Odpowiedział przecząco. Rzuciła w jego stronę spojrzenie typu "wiem, ze kłamiesz" jednak nie kłóciła się dalej. Skupiła się za to na swoich rękach. Jeżeli nie zrobi tego teraz to nigdy. Nabrała kilka razy powietrza i już miała zająć się poszkodowaną skórą kiedy nieznajomy odezwał się po raz kolejny. Skrzywiła się i podniosła wzrok na nieznajomego. Odpowiedziała słodkim głosem.
-Czy ja wyglądam na księżniczkę? Nie? Też tak myślę, nigdzie nie musisz mnie rycerzu zanosić...prosiłabym również byś zamilkł bo staram sobie pomóc-
Oto jak ujawnia się zła strona mocy młodej wampirzycy. Tym razem już nie zważała na słowa nieznajomego zaczęła układać skórę tak jak powinna leżeć. Bolało jak diabli a Julia musiała ostro się starać by nie krzyczeć, chociaż pomimo bohaterskiej postawy uroniła kilka łez.
Cała operacja zajęła jak długich kilkanaście minut. Dopiero jak skończyła zdała sobie sprawę, ze ktoś się do nich zbliża a zapach krwi staje się silniejszy. Rozejrzała się nagle podminowana. Krwi jej trzeba było. Pragnęła jej. Jednak zmusiła swoje ciało do posłuszeństwa a oczy nabrały normalnego koloru. Nie pozwoli się stać zwierzęciem. W końcu kolejny nieznajomy pojawił się w zasięgu jej wzroku.
Miała wrażenie, ze oczy mężczyzny przewiercają ją na wylot na swój chory sposób. Wzdrygnęła i usiadła prosto nie zważając na protesty rąk. Nie odpowiedziała na pytanie, była pewna, ze nie skierował go do niej.
Kolejna wypowiedź wampira rozbawiła ją. Uśmiechnęła się cierpko i spojrzała na siebie...myszka? No w sumie to pasowało. W powietrzu panowało swego rodzaju napięcie. Było niemal namacalne. Julia postanowiła milczeć, w końcu wszystko co powie może być wykorzystane przeciwko niej. Jednak gdy ujrzała szpony wampira nabrała szybko powietrza.
Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Bagna   Pon Sie 03, 2015 4:38 pm

Białowłosy miał chyba dobre podstawy, żeby żałować swojej wścibskości i usilnej chęci otworzenia gęby. Rozsądniejszym wyjściem wydawało się  trzymanie rutyny, przechadzka po mieście i poszukiwanie tam rozmówcy, a nie w jakimś odludziu, do tego nieprzyjemnie pachnącym, paskudzącym buty i będącym miejscem, w którym porzuca się poranione i pozbawione odzienia dziołchy. Ale przecież Hadrian nie będzie teraz narzekał. Bo w sumie dostał, czego chciał.
Najwidoczniej tabletka krwi nie tylko poprawiła stan fizyczny nieznajomej, lecz również dodała jej pewności siebie. Wcześniej biedna, umierająca i potrzebująca pomocy dziewczynka nagle stała się aż nazbyt samodzielna i może nawet lekko pyskata. Oczywiście ten widok jakże rozgrzewał serce wampira. Wszakże to chyba jego zasługa, że ta bidulka wracała do siebie i że niebawem nie będzie musiał się o nią troszczyć. Teraz na pewno sprawił sobie pozytywną Karmę i prędzej czy później powinien spodziewać się czegoś równie pozytywnego w swoim życiu. To, że w zachowaniu wampira było tyle bezinteresowności, co mięsa w parówkach, to już inna kwestia.
Obecność osoby trzeciej wyczuł dość późno. Albo był zbyt zaabsorbowany swoją rozmówczynią, albo smród bagien mocno mu przyćmiewał zapachy innych wampirów w okolicy. W końcu jednak czerwone ślepia zostały zwrócone na nieznajomego krwiopijcę, a sam Hadrian przybrał bardziej poważny wyraz twarzy. Trwało to może z trzy sekundy, nim znowu na licu bohatera pojawił się lekki, jakże przyjemny dla oka uśmieszek. Chyba potwierdzało się tutaj teraz powiedzenie "ciągnie swój do swego".
Nie skomentował pierwszej wypowiedzi. Słów dziewczyny również. Nie czuł do tego potrzeby. Zamiast tego powstał na równe nogi, wspierając się dłońmi o kolana. Potrząsnął nogami, bo w pozycji zbliżonej do słowiańskiego przykuca przebywał dłuższą chwilę. Teraz rzeczywiście ktoś stał przed nieznajomym.
- Sorki, ale chyba nie zrozumiałem pytania - stwierdził najnaturalniej w świecie, wzruszając ramionami.
Dość specyficzna prezentacja nieznajomego nie robiła na białowłosym dużego wrażenia. Żył dostatecznie długo, by doświadczyć różnych dziwactw i się do nich całkiem przyzwyczaić. Nie był też zwolennikiem oceniania książki po okładce, jednak czarnowłosy, jeżeli nie robił wrażenia niebezpiecznego, to na pewno wyglądał na psychicznie niestabilnego. A po takich można się spodziewać różnych rzeczy.
No ale przecież im więcej, tym weselej~
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 458


PisanieTemat: Re: Bagna   Wto Sie 04, 2015 12:53 pm

Oczywiście! Im więcej tym weselej, a zresztą komu by się chciało chodzić po mieście i poznawać normalnych ludzi? yuck... Najlepiej jest iść na bagna i poznać Psycholi i morderców! Na pewno Hadrian nie chciał poznawać nudnych ludzi prawda? Psycheł spuścił wzrok z Hadriana, a następnie uśmiechnął się przez co jego szeroki uśmiech wydawał się jeszcze szerszy, czy tak naprawdę chciał komuś zrobić tutaj krzywdę? No to właśnie o to w tym chodzi żeby go nikt nie rozumiał, wtedy sobie znajdzie powód do ataku, nieźle to wymyśliłem? Wampir zacisnął ręce na swoim nożu, wracając wzrokiem do Hadriana, robiąc kolejny wolny krok do przodu i śmiejąc się cicho.
-Pytania? Zadałem pytanie? Jakie pytanie? Jaka odpowiedź? - wyglądał na trochę zdezorientowanego, przez co zaczynał się wyraźnie złościć. Przynajmniej Julka nie czuła się aż tak źle, na jej nagie ciało gapił się tylko jeden facet, nie dwóch. Ten drugi wyglądał jakby wcale go to nie obchodziło, nie było to dla niego nic niezwykłego, więc po prostu skupiał się na białowłosym. Wydawał mu się silniejszy, albo przynajmniej bardziej zorganizowany na tą obecną chwilę, ale co się dziwić? W końcu dziewczyna przeszła wcześniej przez jakieś tortury, prawda? Stanął przy Hadrianie w odległości tylko jednego kroku i się po prostu na niego patrzył. Jeśli tamten nie podjął żadnych akcji, to Psycheł na razie nie atakował. Spoglądał tylko na niego jakby na wylot i aż przechylił głowę w geście zastanowienia.
-Jesteś białym sępem? - skinął głową na potwierdzenie własnych słów i stał tak z wyciągniętym nożem, ale nie był uniesiony, nie wyglądało jakby miał go zaraz wpakować Hadrianowi między żebra, on po prostu tak miał.. i tyle. Handlujcie z tym.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Bagna   Sro Sie 05, 2015 5:09 am

Dobra, jednak wyprawa w takich butach nie była zbyt dobrym pomysłem ale wybrała sobie akurat drogę na skróty więc teraz musi chodzić praktycznie w brudnych. Właściwie zdała sobie sprawę z tego, że powinna była iść nieco dłuższą trasą a tak chodzi po bagnach? Tak przynajmniej się jej wydawało. Po spotkaniu z natsuki miała dobry humor, cieszyła się, że poznała kogoś w końcu i nawet udało jej się umówić na pierwszą lekcje.
- Na..na..
Wydała z siebie dwięki jakby szukając dobrej melodi do zaśpiewania bo to ponure miejsce ją na prawdę przerażało bo była całkiem sama, przynajmniej tak się jej wydawało bo reszta bohaterow była poza zasięfiem wzroku tak na prawdę. Demetria była nieco dalej ale nie na tyle daleko aby nie usłyszeć jak zaczyna śpiewać. Z jej ust zaczęły wydobywać się różne słowa po czym gdy złapała rytm zaczęła śpiewać idąc przez te bagna. W dłoniach trzymała materiał z spódnicą i uniosła ją do góry odsłaniając trochę nóg bo było wygodniej iść. Dawno nie śpiewała. Nie miała pojęcia, że niedaleko niej dzieje się coś okropnego lecz nie wszystko można mieć w zasięgu wzroku.
- Mhmm..
Mruknęła pod nosem i zaczęła dalej śpiewać jednak nie miała pojęcia, że przez to śpiewanie mogła mieć kłopoty. Zaraz niedaleko dochodził ten śpiew i co się stanie? Zwabi śpiewem? Zaraz się okaże. Pamiętała tą melodie ale skąd to tego już niewiedziała piosenka była melodyjna i spokojna jakby śpiewana do snu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bagna   Sro Sie 05, 2015 11:07 am

Bagna. Śmierdzące i błotniste miejsce. Niewiele osób się tutaj zapuszcza z własnej woli. A jak już pojawią się tutaj jacyś śmiałkowie mają wytyczony precyzyjny cel. A tu proszę zbieg okoliczności sprawił, ze pojawiły się tutaj aż cztery postacie, każda z nich pojawiła się tutaj z innego powodu.
-K...krew...- Wysyczała i podniosła głowę i powąchała powietrze.
Julia od razu wyczuła zapach człowieka. Puściła mimo uszu nawet słowa nieznajomego. Była zmęczona, obolała i przede wszystkim głodna. A dziewczyna pojawiła się tak niespodziewanie, że Julia postanowiła nie przepuścić okazji. Jej oczy lśniły szkarłatem i całkowicie skupiła się na tym by wstać.
Ujrzała swoją szansę gdy czarnowłosy facet z nożem podszedł do jej rozmówcy. Wstała chwiejnie na nogi i zaczęła iść w stronę zapachu. Chciała się zatrzymać, jednak w jej głowie rozbrzmiewało tylko jedno pragnienie.
Krew, Krew, Krew
Chciała jej. Dusiła się myślą, ze jej nie dostanie. Ale oto w końcu, wiedziona głosem i zapachem dziewczyny stanęła za jej plecami. Jej ruchy nie należały do najlżejszych. Nie skradała się jak kot. Nawet ludzka dziewczyna mogła ją usłyszeć bez problemu.
Jeżeli oczy nieznajomej spoczną na postaci Julii to może się nieźle przestraszyć. Co prawda rany zagoiły się na tyle, żeby dziewczyna mogła się poruszać, jednak była usmarowana w błocie i zaschniętej krwi. Pół naga i z wyrazem głodowego szaleństwa wypisanym na twarzy
Nie była sobą. Wampirza cześć jej osobowości wygrała. Nie poddałaby się pragnieniowi tak łatwo gdyby nie to wszystko co się stało wcześniej. Nie potrafiła się już powstrzymać. Popchnięta przez pragnienie skoczyła kobiecie do gardła.
Powrót do góry Go down
Hadrian Ruthven

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1916-hadrian-ruthven#41064 http://vampireknight.forumpl.net/t1919-hadrian-ruthven#41113
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 59


PisanieTemat: Re: Bagna   Sro Sie 05, 2015 8:11 pm

Hadrian dalej nie miał zamiaru wyciągać jakichś wniosków co do osoby czarnowłosego, bazując wyłącznie na jego wyglądzie oraz zachowaniu. Zapewne normalna osoba szybko uznałaby nieznajomego za chcącego zrobić jej kuku świra, przed którym trzeba jak najprędzej uciekać. Białowłosy wolał się zacząć martwić dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście będzie miał ku temu konkretne powody. Jak kosę wbitą w brzuch. Wampirze zdolności, choć nie najwyższej klasy, mogły poniekąd tłumaczyć jego luźne podejście do dziwnie prezentującego się i mówiącego jegomościa...z nożem w ręce. Ryzyko wciąż było realne. Jeżeli ten gość był dziwny, bo był dziwny, to Hadrian był dziwny, bo traktował go dość normalnie. Albo przynajmniej dobrze udawał, że traktuje go normalnie.
- Nie pytaj mnie o własne słowa. - Wzruszył ramionami, dalej nie tracąc humoru.
Zrobił nieco zdziwioną minę, widząc nagły, konkretny ruch u nieznajomej. Szybko wydedukował, że wzrost aktywności u dziewki był najpewniej spowodowany pojawieniem się jakiejś ludzkiej istotki w okolicy. Hadrian zaśmiał się pod nosem. Akurat kiedy zaczął uznawać swój pomysł z szukaniem kogoś do pogawędki tutaj, na bagnach, za coś totalnie nierozsądnego, to nagle zaczęło się tutaj wręcz roić od potencjalnych rozmówców. Mniej lub bardziej normalnych, ale chyba nadal zdolnych do konwersacji. A białowłosy niczego więcej nie wymagał. Choć cycki uważał za całkiem miły gratis.
Czerwone ślepia przykleiły się do nieznajomej, która z widocznym trudem powstała na nogi i z równą fatygą brnęła gdzieś przed siebie. Wampir zaśmiał się krótko, odprowadzając ją wzrokiem.
- Proszę, proszę. Widok wampira niemogącego wytrzymać z głodu. Czy tylko dla mnie to jest niezwykle urocze? - stwierdził, opierając obie dłonie o swoich biodrach.
Nie miał zamiaru interweniować. Nie jego sprawa, w jakie kłopoty wpakuje się brązowowłosa przez swoje poddawanie się instynktom. W ten sposób sam białowłosy sobie ewentualnych problemów nie narobi. Choć był ciekaw, co z tej akcji wyjdzie. Czy dziewczynie uda się to polowanie? Czy w takim stanie w ogóle będzie zdolna bezproblemowo się pożywić na - przynajmniej teoretycznie - bezbronnej ofierze?
W końcu postanowił też odpowiedzieć swojemu specyficznemu rozmówcy, po tej chwili ignorowania go na rzecz nieznajomej.
- Jeżeli miałbym się porównywać do jakiegoś ptactwa, to wolałbym być białym krukiem.
Wcale nie dlatego, że Hadrian uważał się za jedynego w swoim rodzaju. Ale pojąć to mogli tylko nieliczni.
-Nie idziesz za nią?
Przymrużył oczy, spoglądając na czarnowłosego.
Powrót do góry Go down
 
Bagna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Niebezpieczne bagna
» Bagna
» Bagna Nowego Orleanu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: