IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament 1414.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Apartament 1414.   Czw Cze 20, 2013 8:23 am

Niekoniecznie duży, jeden ze skromniejszych apartamentów. Znajduje się na 14tym piętrze wierzowca, co całkowicie odpowiada właścicielce lubującej się w wysokościach. Posiada wyjście na taras widokowy, prowadzące z pokoju dziennego czyli tzw. salonu. 



Rozkład pomieszczeń.
Przybliżony wygląd poszczególnych pomieszczeń:
Sypialnia
Salon
Łazienka




W pomieszczeniu oddzielającym pokój dzienny od drzwi wejściowych jest wieszak na ubrania, szafeczka na buty oraz pufa. Pomieszczenie w barwach ciemnego fioletu.
W salonie znajduje się kanapa, dwa fotele, regał, telewizor, wieża stereo, słupek regału ze szklanymi drzwiczkami a za nimi mnóstwo przeróżnych kieliszków czy też szklaneczek, barek. Pomieszczenie w stonowanych barwach jasnego drewana, beżu i brązu, z ozdobnymi roślinami jak i obrazami na ścianach.
Sypialnia umeblowana jest w duże, miękkie łoże, dwie szafki nocne, biurko z laptopem, krzesło, półki z książkami, dywan, dwa obrazy. Wszystko na granicy barw wyblakłego karmelu, brązu, beżu, ciemnego i jasnego drewna. Mimo to pomieszczenie wcale nie wydaje się być "smutne" poprzez brak bardziej żywych kolorów.
Łazienka zawiera sedes, bidet, umywalkę, lustro, wannę, prysznic, szafki, półki na ręczniki, wieszaki. Biel, beż i żywy odcień drewna.
Na tarasie jest sporo roślinności, ogrodzenie przypomina szklane balustrady. Znajduje się tam szklany stolik, dwa krzesełka oraz dwa rozkładane leżaki.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Cze 20, 2013 8:43 am

Wchodząc z impetem do mieszkania, Yuu rzuciła torebkę na szafkę, w puste miejsce po butach, które akurat miała na swoich nogach. Była zła, prawie wściekła, trudno jej było to ukryć, tym bardziej po tym jak rzucała swoimi rzeczami, chociażby torebką. Buty zdjęła w sposób machnięcia stopami, a one pofrunęły w kąt pomieszczenia. Kobieta westchnęła wyraźnie, głośno i wściekle, nie wiedziała, czy Raito będzie teraz na nią zły za to, że zostawiła ludzi na pastwę losu, czy przejdzie z tym do porządku dziennego i to oleje. No kurna, ostrzegła ich, prawda?
- Skoro  . ł o w c y . są tacy źli, to nie musisz pomagać ludziom z durnotami, które sami sobie zgotowali. Jesteś by bronić ich przed atakami wampirów, a nie ich własną głupotą, niech ta mądra policja się takim czymś zajmuje, skoro tak po was cisną, że jesteście do dupy i samo zło czynicie - nie wiedziała, czy próbuje tłumaczyć samą siebie czy może po prostu chce uspokoić sumienie swojego Łowcy? W końcu ta sytuacja istnie nie była dla Łowców, oni bronić mieli ludzi przed wściekłymi wampirami, a nie przed złem powstałym od ludzi dla ludzi. Mówiąc to miotała wierzchnimi rzeczami w korytarzu, a gdy skończyła weszła do salony kręcąc tyłkiem. Jej chód był zdecydowanie agresywniejszy, niż zazwyczaj. Z miejsca podeszła do barku i poczęła nalewać sobie trunki, walnie mocnego drinka i od razu lepiej, ho ho. Nie wiedziała, czy teraz Raito będzie chciał omawiać z nią swoje problemy, więc na razie nie ciągnęła tego tematu... Postanowiła zaczekać na jego reakcję na to wszystko.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Cze 20, 2013 9:32 am

No cóż. Wszystko wydarzyło się tak zajebiście szybko, że trudno by było jakoś sensownie zareagować. Może i nie było w porządku z jego strony, że nie pomógł tamtym ludziom, ale... Co go to obchodziło? On miał chronić ludzi przed wampirami a nie przed jakimś żulem z bombą. No bez przesady, co za człowiek wchodzi do baru z bombą i jeszcze przysiada się do jakichś ludzi? To niepoważne i mało zabawne. Pewnie jakiś pajac sobie jaja zrobić chciał i tyle.
Raito zawiózł Yuuśkę tam gdzie chciała, zapewne do jej apartamentu czy do mieszkania - było to mało istotne. Mężczyzna zdążył się już przyzwyczaić, że nie ma co zapamiętywać miejsca zamieszkania wampirzycy, gdyż ono i tak zmieni się po kilku tygodniach. Rudy poszedł za blondyną i wszedł z nią do mieszkania. Minę miał raczej znudzoną i nieco wkurwioną - ciągle się coś dzieje i miał już tego dość. Nie mógł nawet spokojnie pogadać, a miał sporo do powiedzenia blondynie.
Jego zielone patrzałki oglądały tylko wściekłą Yuuśkę, która rzucała wszystkimi swoimi rzeczami. Ojej, ależ ją ta sytuacja musiała straszliwie zdenerwować, doprawdy. Raito zdjął buty i postawił w odpowiednim miejscu. Zaraz po tym zrzucił z siebie płaszczyk i powiesił na wieszaku. Rozejrzał się dookoła. Dało się pójść dwiema drogami - zawrócić i wyjść na klatkę schodową albo skierować się w przód, w głąb apartamentu. Raito miał ochotę napić się czegoś - może soczku jakiegoś? O, tak robią grzeczni chłopcy. Poszedł więc za Yuu i kiedy znalazł się w salonie - po prostu usadowił się na kanapie. Nie odpowiedział od razu na jej pytanie gdyż musiał się namyśleć.
- Teoretycznie powinienem był pomóc tamtym ludziom, ale patrząc na to przez pryzmat mojego szarego i nudnego życia w tym mieście... Był to po prostu jakiś pajac, który chciał sobie pożartować z ludzi. A z resztą to jest zadanie policji, a nie moje. Jeżeli tym pajacem byłby wampir i zamiast wnieść bomby, rzucałby się on na ludzi, wtedy musiałbym interweniować. - powiedział i przeczesał swoje włosy dłonią. Ot, taki jakiś nawyk miał ostatnimi czasy. Kiedy tylko nad czymś rozmyślał, to właśnie tak robił.
Łowca wstał i podszedł do barku. Stanął zaraz obok Yuu i zaczął w nim grzebać. W końcu wygrzebał soczek pomarańczowy! No proszę, ależ miał szczęście. Pewno ktoś sobie jakieś driny strzelał. Tak czy inaczej - zielonooki wziął szklankę i wypełnił ją sokiem. Mogło się to trochę wydawać zabawne, że taki wielki koleś zamiast się napić czegoś mocniejszego to pije soczek, ale miał ochotę na sok więc pił sok.
- Ale się zirytowałaś. - powiedział, odwrócił się i oparł o blat, kątem oka patrząc na Yuuśkę. Łyknął sobie chłodnego napoju i od razu mu się lepiej zrobiło. Mniam.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Cze 20, 2013 9:55 am

Kiedy ten w korytarzu zastanawiał się którą drogę wybrać, uciec w tył czy wejść w głąb mieszkania, Yuu zdążyła nalać sobie porządnego alkoholu i go wypić. Tyle dobrego jej zostało z bycia wampirem, że mogła się napić. Jedzenie ludzkie nie było dla niej, w organiźmie wampira ciężko się trawiło, było po prostu zbędne, beznadziejne, niepotrzebne... Pewnie dlatego w mieszkaniu nie było żadnej kuchni ani nawet małego aneksu. No na co jej to? Krew to jedyne czym mogła się żywić, a aktualnie napiła by się łyczek takiej. Ach, to wszystko przez Inaia, który dał jej krew po długim czasie abstynencji, przecież ona od lat żyła tabletkami, a wystarczył łyk krwi i wszystko wróciło. Zawsze był podły w stosunku do niej, mimo iż chciał dobrze, to działał egoistycznie. Yuu wiele po nim 'odziedziczyła', jednakże teraz nie było to istotne. Porzucił ją, tak po prostu. Wyrzucił, wykopał, powiedział by poszła robiła to co chce i nie wracała. Przecież robiła to przez całe życie, wiec po co on w ogóle po nią wrócił? By przekonać do siebie, zerwać nienawiść i wykopać jak starego psa? Myśli przeróżne krążyły jej po głowie, co sprawiało, że wkurzała się co raz bardziej.
Raito usiadł sobie na kanapie, zamyślił się by dać odpowiedź, która dla Yuu była prawidłowa. Ulżyło jej, że nie jest na nią zły, w końcu nie dała mu czasu do namysłu, po prostu zadziałała i miała resztę gdzieś nie zastanawiając się, czy Raito też tak by miał. Ale olejmy już tę sytuację, bo nie powinna się wydarzyć więc powiedzmy, że jej nie było. Była tak dupna i beznadziejna, że pff. Mniejsza.
- Sok? Serio? - spytała ze zdziwieniem unosząc brew i zamrugała kilkakrotnie oczami ze zdziwienia. No cóż, chciał sok to wziął sok, wciskać mu niczego nie będzie, upijać go nie chciała, więc mniejsza o takie coś. Wzięła w łapę szklankę oraz butelkę whisky i poszła sobie zasiąść na kanapie, miło będzie odpocząć.
- Więc... Możemy spokojnie porozmawiać, w końcu... Masz jakieś kłopoty? Większe problemy? Coś poważnego się dzieje? - spytała odkładając butelkę obok kanapy i przechyliła głowę nieco w bok wciąż przyglądając się Łowcy. Chciała wiedzieć co się dzieje, bo może źle myślała wcześniej? Może nie ma szans by mieć wszystko to, czego sobie zażyczy?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Cze 20, 2013 10:15 am

No wiadomo, przecież wampiry nie jedzą a jedynie pić mogą. To znaczy mogą niby jeść, no ale po co? To zbędne i niepotrzebne. Zabawne, ciekawe jak znalazła apartament bez kuchni. Może specjalnie taki przygotowany dla osób, które jedzą tylko i wyłącznie na mieście? A zresztą mniejsza z tym.
No cóż, pan Yuu ją wykopał i co poradzić. Raito na jej miejscu by się cieszył, że nie musi już usługiwać jakiemuś pajacowi, no ale może Yuuśka lubiła usługiwać? Kto ją tam wiedział - na pewno na taką nie wyglądała. No ale pozory często mylą, prawda? Czasami człowiek, który wydaje się być pewny siebie i odważny okazuje się być potulny i bojaźliwy. Różnie to bywa, ludzie nauczyli się maskować swoje uczucia i zakładać różne "maski". W sumie Raito także potrafił "zgrywać" kogoś, kim nie był. Przydatna umiejętność, nie ma co. Na szczęście Yuuśka się nie musiała martwić, że rudy jest sztuczny - na ogół Łowca był sobą. No bo przecież tak najwygodniej, prawda?
- No co? - spytał i uniósł do góry brwi, kiedy kobieta poruszyła kwestię soczku. Czegóż ona od niego chciała? Może i był nieco ekscentryczny, ale kogo to obchodziło. Był taki jaki był i tyle. Jak jej się nie podobało to mogła zawsze go wywalić z mieszkania i o nim zapomnieć, ojej. To byłoby dosyć dziwne i zapewne mało przyjemne dla łowcy, ale jakoś by się z tym w końcu pogodził. No cóż zrobić.
Raito również wrócił na kanapę i usiadł w drugim jej końcu. Rozsiadł się luźno i odwrócił nieco w stronę blondynki.
- Jeszcze w Rosji miałem narzeczoną, która przed ślubem zniknęła, pamiętasz? A z resztą... Po prostu spotkałem ją niedawno i mi wszystko wytłumaczyła. Ale nie wiem co teraz zrobić. Wybaczyć to oczywiście, że jej wybaczę, ale nie wiem czy do niej wrócić, czy to ma jakiś sens... - łowca przeszedł od razu do rzeczy, popijając co jakiś czas soczek. Jego wzrok był wbity gdzieś tam w podłogę. Może mu jakoś blondynka pomoże, a może nie. Miał tylko nadzieję, że podejdzie do tego poważnie i nie uzna tego za rzecz błahą.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Cze 20, 2013 1:02 pm

Dokładnie, apartament w stylu hotelowego pokoju. Byle przyjechać, napić się, wyspać, wykąpać i pięknie ubrać - a potem tylko na miasto. Zapewne dla gwiazd, celebrytów i tym podobnym osobom, ewentualnie dla kogoś tak cudownie pięknego, że za gwiazdę mógłby uchodzić, czyli wiadomo dla kogo. Więc chyba nie tak trudno o takie mieszkanie, gdzie kuchnia naprawdę jest zbędna, a jedynie wystarczy mała lodóweczka połączona z barkiem, gdzie można trzymać nie tylko alkohol w końcu, prawda? Tak, to miejsce było idealne, nie za duże, nie za małe, pozbawione zbędnych rzeczy i mega egoistyczne, bo przecież Raito nie znajdzie tutaj ludzkich niezbędników jakimi są przeróżne potrawy pomagające ludziom żyć. 
Ach, z tym Inaiem to sprawa dość skomplikowana, na pewno bardziej niż to się wydaje. Po prostu Yuu lubiła się rządzić by wszystko było tak, jak ona chce, no i bardzo długo chciała się uwolnić, w życiu ani razu przysługi swemu stwórcy nie zrobiła, wręcz go nienawidziła i chciała zabić, co było jak walka z wiatrakami. No i kiedy w końcu udało mu się by ona wybaczyła ze swym mały fochem, by przyzwyczaiła się do tego, że on po prostu jest w jej życiu i koniec - wykopał ją jak psa. Dlatego nie, Yuu nie była z tego do końca zadowolona, bo kiedy tego chciała, nie dostawała tego, a kiedy przestało jej zależeć... No właśnie. A wiadomo, że nasza panna lubi się rządzić i lubi gdy coś idzie po jej myśli, a to zdecydowanie nie wyszło.
- No nic, częstuj się. - odparła jedynie na to jego pytanie retoryczne i uśmiechnęła się miło. Tak, dla niego mogła być miła, nawet lubiła to, a jakże. Również nie była sztuczna wobec Łowcy, w sumie, wobec nikogo nie była, no chyba, że gra dawała jej jakieś profity, to oczywistym jest, że z nich skorzysta ze względu na swoje egoistyczne pobudki. Jak zawsze. 
Z początku, gdy mężczyzna siadł obok niej, nic nie zapowiadało, że rozmowa przejdzie na taki tor... I to w tak szybkim tempie. Siedziała sobie poprawiając swe boskie kosmyki, prostując szczupłą nóżkę i patrząc na swoją piękną stopę, ta blada, intrygująca skóra, jak u porcelanowej laleczki. Wzięła łyk swego rozluźniającego alkoholu i pod koniec dopiero dotarło do niej to, co Raito właśnie powiedział. Yuu chrząknęła bardzo mocno, gwałtownie nachyliła się w przód i zaczęła kasłać, tak. Zachłysnęła się a trunek aż poleciał jej nosem na sukienkę, dodatkowo trąciła szklankę, którą trzymała w dłoni i oblała się trochę. A że whisky bezbarwnym alkoholem nie było, to i plama się zrobiła. Blondynka z łoskotem wstała z kanapy prostując się.
- Nosz szlag by to! - zagrzmiała zeźlona, a przed Raito wymalował się obraz kruchej blondyneczki, odstawionej jak na otwarcie jakiejś galerii, z wielką plamą na jasnej, eleganckiej sukience, jak taka nieporadna, słodka kobietka, którą przecież nie była... No, ale pozory~
- Emm, przepraszam Cię... - powiedziała z irytacją w głosie po czym usiadła baaardzo blisko mężczyzny, tyłem do niego odgarniając przy okazji włosy na jeden z boków i odsłaniając suwak sukienki znajdujący się na części tylnej sukni, czyli plecach. - Mógłbyś? - mruknęła, sugerując by jej po prostu pomógł, po czym nie czekając dłużej postanowiła kontynuować ważny temat dzisiejszego wieczoru, a nie ta mała wpadka... ups. Laleczka przetarła wierzchem dłoni nosek, który troszeczkę ucierpiał podczas tej wpadki. - Mówisz, że wróciła... I wszystko wytłumaczyła, tak? Ale jak się wytłumaczyła? Zostawiła Cię bo nie wiem... Bo poczuła zew i niewykorzystaną młodość życia? Ile jej przy Tobie nie było, na długo zniknęła? - Yuu zadała pytania, które zdecydowanie były istotne, jeśli miała pomóc Łowcy. No bo cholera wie, może kobieta serio się starała... ale... No chwila moment, w sumie co to Yuu obchodzi? No przecież Raito jest jej, więc jakim prawem jakaś wywłoka ma wracać, ej no... No... Szlag.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Pon Lip 01, 2013 1:30 pm

Nie ważne czy by mu Yuuśka zabroniła czy też nie – Raito i tak by się poczęstował i tak. On zawsze robi tak jak chce i nikt mu raczej tego nie zabroni - nawet taka zaborcza kobieta jak Yuu. Ojej? Raituś był silniejszy i do tego był mężczyzną no i jeszcze oczywiście Łowcą, tak więc wampirek mu nie był straszny. Ojej?
Cóż, Yuuśka miała jakieś tam swoje problemy, ale kto ich nie miał? Najwidoczniej zależało jej na tamtym kolesiu a on się po prostu od niej odwrócił. No cóż… Raito wiedział jak pojebany może być świat wampirów tak więc nie zamierzał się wtrącać w jej sprawy. W końcu wampiry to pojeby, nie? Nie wszystkie może, ale zdecydowanie większość i nie można się z tym nie zgodzić.
Raito tylko kątem oka spoglądał, jak Yuuśka się ogląda. Owszem, miała ładne nogi jak i zresztą nienaganne ciało, ale żeby się tak ciągle oglądać?! No proszę, cóż za narcyzm w najczystszej postaci.
Jej reakcja na słowa Raito była dosyć dziwna. Mężczyzna uniósł delikatnie brwi. No może po prostu się tak jakoś zachłysnęła akurat, hah. Bardziej jednak prawdopodobne było to, że to co powiedział wywarło na niej niemałe wrażenie. No ale dobra, lepiej poudawać głupka. Rudy pokręcił głową i uśmiechnął się pod nosem widząc, że tak ładnie załatwiła sobie całkiem fajną kieckę. Hue Hue.
- Naturalnie. – rzekł nieco skonsternowany całą sytuacją i pociągnął delikatnie za suwak. Trzeba być delikatnym – takie suwaczki są zdradliwe i łatwo kruszą się w takich łapskach, jakie posiadał Raituś. Zielonooki położył dłonie na ramionach Yuuśki i westchnął. Ot, tak jakoś z przyzwyczajenia je tam ulokował. Jak zwykle miała chłodną skórę. No wiadomo.
- Tak, wróciła i się mi wytłumaczyła. Ponoć zrobiła to tylko po to, by mnie chronić. W Rosji byłem i nadal jestem postrzegany za taką jakby „szychę” i owy koleś chciał mnie sprzątnąć. To takie nierealne i beznadziejne. No i zostawiła mnie. Na długo, bardzo długo. Nie mogłem się z tym pogodzić aż do teraz, jednak po tej rozmowie czuje jakąś taką ulgę. Coś tam się we mnie wypaliło. – wypowiedział się spokojnie. Nie za bardzo miał jak to wszystko opisać bo sam jeszcze nie zdążył poukładać sobie tego w głowie, ale starał się dobierać takie słowa, aby jak najlepiej to zobrazować.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Pon Lip 01, 2013 2:02 pm

Poczuła z początku delikatne rozluźnienie się sukienki, a do jej uszu doszedł spokojny świst rozsuwanego suwaka. Odetchnęła niesłyszalnie, starając się myśleć dosyć trzeźwo, tak po prostu, bo w końcu miała być obiektywna, prawda? Nie chciała posunąć się do egoistycznych sztuczek, przecież miała być dla niego dobra, najlepsza! Choć raz mogła się postarać, odkąd nie jest człowiekiem. Ludzka Yuu była dobra do bólu, taka męczennica. Wampirza Yuu stała się pomału taka, jak jej własny Pan. Cóż, i tak miała to gdzieś. Zastanawiając się nad tym, co jej powiedział, myślała też o tym, że powinna pójść do łazienki, jednakże odruch jaki uczynił w jej kierunku, zdecydowanie zatrzymał blondynkę tam, gdzie siedziała. Miłe ciepło jego dłoni sprawiło, że lekko się uśiechnęła, subtelnie odchyliła głowę w tył, jednak nie jakoś mocno i przymknęła oczy. Miło było odczuwać ciepło, kiedy to samemu było się takim zimnym na ciele. Smutek utraconego człowieczeństwa nigdy jej nie opuścił, może dlatego wampirzycę tak bardzo ciągnęło do ludzi. Musiała jednak się bardziej skupić, więc na chwile zapomniała i o dłoniach i o sukience. Chwilę siedziała tak w milczeniu, w końcu otworzyła oczy by spojrzeć przed siebie. Nadal siedziała tyłem do niego, tak po prostu została póki trzymał dłonie na jej ramionach, bo przecież nie chciała się szarpać, prawda? Po co, skoro to było dla niej miłe.
- Obrazą jest sądzenie, że mógłbyś być w niebezpieczeństwie tak bardzo, byś sobie z tym nie poradził. - wypaliła szczerze to, co po prostu myślała. Ona nigdy by tak nie postąpiła. Uciec by kogoś chronić? Cóż za naiwne podejście! - Nie chcę jej obrażać, bo kiedyś ją kochałeś, ale moim zdaniem to naiwne i naciągane podejście. Uciec bez słowa by chronić mężczyznę? Takiego jak Ty? Poważnie? Sądzę, że mogło być wiele, wręcz multum innych rozwiązań, po prostu to było dla niej wygodne. Ale to moja opinia - owszem, ta opinia byłaa tylko i wyłącznie Yuu, ponieważ była lekko subiektywna. Tak, chciała pokazać, że podejście owej panny było złe, ale czy blondynka nie postąpiłaby podobnie? Chyba nie. Ale to tylko gdybanie. Ale to nie wszystko, bo wampirzyca miała coś jeszcze do powiedzenia, a jakże!
- Nie wracaj do niej. - powiedziała po chwili pauzy i odwróciła delikatnie głowę w kierunku Łowcy. Nie poczyniła gwałtowniejszego ruchu by nie strącić jego dłoni ze swych ramion, choć jeśli je zdjął, mogła odwrócić się w pełni przodem do mężczyzny. - Wybacz jej, ale nie wracaj. Jeśli raz ugasisz ognisko wodą, drewno nie będzie się nadawało do ponownego rozpalenia. Wypaliłeś się, sam przyznałeś. Wracając dasz jej jedynie cień nadziei i skrzywdzisz i ja i siebie... - zamilkła tylko po to, by szybko dodać -...chociaż zrobisz jak będziesz uważał za słuszne. W końcu nikt nie będzie Tobą rządził. - kończąc swój wywód uśmiechnęła się szczerze po czym uniosła się z kanapy by nachylić się nad mężczyzną i ucałować go w czółko. Ot, tak miło, na pocieszenie.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Lis 28, 2013 10:02 pm

Racja, kto jak kto, ale Raito nie da sobą rządzić. On się twardo trzymał swoich racji i przekonań a zarazem nie był zamknięty na opinie i konstruktywną krytykę innych. Zawsze lepiej jest znać opinię innych osób na dany temat. Rudy wiedział z autopsji, że czasami miłość zaślepia i człowiek nie jest w stanie racjonalnie myśleć.
Mężczyzna odetchnął i przetarł dłonią oczy. Był zmęczony, w sumie miał mętlik w głowie i musiał to sobie wszystko poukładać. Zastanawiało go tylko, dlaczego Yuuśka odradza mu wrócenie do Lil. Czy to czysta kalkulacja wszystkich za i przeciw? A może coś więcej? Tego wiedzieć nie mógł. A z resztą - co za różnica. Ostateczną decyzję i tak podejmie on sam.
- Nie ważne. - bąknął nieco nieobecnie. Nie wiedział za bardzo co teraz z tym wszystkim zrobić. W sumie był strasznie spięty ostatnimi czasy i przydało by się odprężyć. Może się napije? Tak, to dobry pomysł. Zrobi to zaraz po gorącym prysznicu. Mężczyzna uśmiechnął się tylko pod noskiem, kiedy blondynka ucałowała jego czoło. Słodko. Złapał po chwili jej dłoń i delikatnie ucałował.
- Dzięki że zawsze jesteś przy mnie. - rzekł z nieco smutnym uśmiechem wymalowanym na twarzy, po czym odwrócił się na pięcie i zaczął powoli rozpinać koszulę. Cały czas wydawał się taki zamyślony i nieobecny, w jego głowie kłębiło się z tysiąc myśli. Tak, musi się nieco odprężyć. Inaczej to chyba zalegnie na kanapie i uśnie snem kamiennym.
- Pozwolisz, że wezmę prysznic. - rzucił przez ramię i zdjął koszulę, którą rzucił na kanapę. Nie, spodni przy niej nie zacznie zdejmować. Może sobie pomarzyć, hah. Łowca rozmasowując sobie kark, powolnym krokiem skierował się do łazienki. Po kilku chwilach, rozległ się dźwięk kropel wody uderzających o kabinę prysznicową.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Czw Lis 28, 2013 10:37 pm

No cóż, wydawał się być zmęczony tym wszystkim, a Yuu specjalnie to nie dziwiło. W końcu miał problem, jakiś tam swój wewnętrzny konflikt, z którym próbował się uporać, sprostać mu, a nawet ku temu zasięgnął porady... I to jakiej porady! Od kogo! No ludzie, proszę was, kto normalny pytał by blondynę o takie kwestie, natury kruchej i miłosnej? Ją? No naprawdę... To i tak nieźle, że otrzymał w miare profesjonalną opinię, w pewnym sensie opartą na psychoanalizie, a w pewnym na własnym, Yuuśkowatym egoizmie, ot co. Bo przecież jego nie mogło tutaj zabraknąć, zawsze go mnóstwo, po prostu bryluje niczym biała, lśniąca dama na parkiecie... A nie, to już narcyzm.
Nie mniej jednak, jako-tako starała się pomóc i nie myśleć o sobie, choć szło jej tak średnio, ale chęci też są brane pod uwagę w ocenie końcowej. Uśmiechnęła się smutno, kiedy jedynie jej odburknął. Starała się, serio serio, więc poniekąd zrobiło jej się przykro, ale kiedy ucałował jej dłoń, ta przykrość się ulotniła, bo przypomniała sobie, że przecież to był jego problem, a nie jej, więc on miał prawo wypaść z orbitu dobrego nastroju, a ta jak zwykle, myśli tylko o sobie.
- Staram się. - odparła subtelnie lekko sciszonym głosem, gdyż otoczenie również cichym było, to głośniejszy ton dźwięku głosu mógłby zabrzmieć tutaj nader wybuchowo i chaotycznie, a to nie było niezbędne w tej delikatnej sytuacji. Kiedy Raito zaczął rozpinać koszulkę kobieta zdziwiła się. Jej brew uniosła się ku górze, oczy otworzyły szerzej z czystego zdziwienia. Można nawet stwierdzić, że lekko zapomniała, gdzie miała iść i po co wstała z tej kanapy, miała przeprać sukienkę, a tutaj zapatrzona w nagą klatę i wryta w ziemię oniemiała i nagle... Drzwi od łazienki się zamknęły, a w nich i Raito, który stwierdził, że weźmie prysznic. Dopiero po tym Yuu się otrząsnęła, jej brwi ściągnęły się ku sobie, oczka nijako zmrużyły, kiedy to wgapione tęczówki i źrenice nie mogły oderwać się od tych cholernych, łazienkowych drzwi.
- Uchhh! - mruknęła wściekle zaciskając pięści. Fuknęła księżniczkowato i odetchnęła głośno. To jej teatralne zachowanie, mimo, iż aktualnie nie oglądane przez żadne spojrzenia, było jej naturalnym mechanizmem obronnym, który nieświadomie jej się uaktualniał w sytuacjach, gdy nie miała tego, czego chciała i ktoś próbował być ponad nią... Ale poraz kolejny skarciła się w głowie i przypomniała, że to nie ona dziś będzie najważniejsza, tylko on, że postara się zrobić wszystko prawidłowo i choć bezczelnie miała ochotę wejść do łazienki i zacząć robić swoje, to nie zrobiła tego. Zamiast tego jednak nie pozostało jej nic innego, jak ściągnąć sukienkę i wypierdolić ją do kosza, bo nic już z tego nie uratuje, skoro łazienka została zajęta. Dlatego też właśnie pozwoliła sobie założyć na swoje ciało odziane w samą bieliznę jego pachnącą i ciepłą koszulę, której guziki zapięła, gdy tylko ta znalazła się już prawidłowo ułożona na jej ciele. Potem z lekkim uśmiechem na ustach, dumna z siebie i triumfująca (w końcu zrobiła coś, na co miała ochotę, a co! Wygrała), rozłożyła się na kanapie, nogami jak i twarzą zwrócona w stronę łazienki, trzymając w dłoni szklankę whisky, którą piła od samego początku i przestać pić nie zamierzała.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Pią Lis 29, 2013 12:47 am

Noże i Yuuśka była straszną egoistką, ale przecież do kogo niby miałby się zwrócić Łowca, jak nie do tej wrednej blondynki? Mógł jeszcze poradzić się swojego brata i w sumie to tyle. Yuu była w bardzo wąskim gronie osób, którym Raito ufał. Musiała sobie długo na to pracować i mimo jej dosyć egoistycznego sposobu bycia, zielonooki wiedział że może jej zaufać. Kto jak kto, ale Raito znał się na ludziach. Czy to dar? A może jego niebagatelna liczba IQ? Któż to może wiedzieć.
Oh oczywiście, że się stara. Gdyby się nie starała to nawet by go nie słuchała, tylko zajęła się czymś tam. Np. oglądałaby paznokcie czy też malowała się itp. No ale poświęciła mu swój czas, to trzeba jej przyznać. Niby taka egoistka a jednak coś tam w niej potrafi się przestawić i zaczyna dostrzegać nieco więcej niż czubek swojego noska.
O tak, tak, wiadomo, Raito był dobrze zbudowany. Ale nie trzeba tego podkreślać na każdym kroku, doprawdy. Jeżeli aż tak bardzo podoba się jej jego ciało, to może zrobić sobie zdjęcie bez koszulki, dać jej a ona wstawi sobie w ramkę i codziennie będzie mogła się do niego ślinić. Wystarczy poprosić. Łowca to ciacho, wiadomo, jednak z podrywów to on już dawno wyrósł. Kiedyś było fajnie się lansować, puszczać oczka i zagadywać - teraz facet ma inne priorytety i takie gówniarskie zachowania mu nie odpowiadają.
Złość Yuu musiałaby być bardzo ciekawym widokiem, którego niestety rudy nie doświadczył - w końcu siedział w łazience. W sumie dobrze, że do niego nie wlazła. Miał odrobinę prywatności, hah.
Raito w końcu zakręcił wodę po dziesięciominutowym prysznicu. Wziął jakiś tam czysty ręcznik i owinął sobie dookoła pasa. Wilgotne włosy zarzucił do tyłu coby mu na twarz nie opadały i wyszedł z łazienki. Jego oczom ukazała się rozleniwiona blondyna, która beztrosko popijała sobie wiskacza. Swoją drogą - Raito też by się napił. Musi ruszyć dupe i sobie nalać.
Mężczyzna podszedł powoli do kanapy i spojrzał na wampirzycę. Przekręcił lekko głowę na bok, a jego dłonie powoli powędrowały do jej stopy.
- Nie za dobrze Ci księżniczko? - powiedział i uśmiechnął się pod noskiem, po czym zaczął delikatnie masować kciukami jej śliczną stópkę. W sumie będąc pod prysznicem dużo myślał i podjął decyzję - nie miał zamiaru wracać do Lil. Byłoby to bezcelowe i tak czy inaczej - to nie byłoby już to samo. Po prostu spróbuje o tym zapomnieć i zajmie się innymi sprawami. W końcu trzeba jakoś uporządkować swoje życie, prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Pią Lis 29, 2013 1:54 pm

Gdyby tylko zdjęcie mogło rozwiązać ten "problemik to Yuu już dawno uwieczniłaby na fotografi ten moment, kiedy to mężczyzna elegancko paradował bez koszulki. Ba, zrobiłaby nawet tych zdjeć srylion, co by z każdej perspektywy, ale cóż... Nie, to nie pomogłoby ani na trochę, ponieważ nie tylko patrzenie, ale i samo czucie tej obecności robiło na niej takie pozotywne wrażenie i nawet już nie chodziło o samo to, czy ciało mężczyzny było boskie, bo wampirzyca boskich ciałek się naoglądała w całym swoim życiu. Tutaj bardziej ją pociągał całokształt, to jaki on był, a nie tylko jak się prezentował. Nawet to, że był łowcą dawało mu plusy, a co! Yuu już taka była, że lubiła to, czego lubić nie powinno i w dodatku to ją pociągało.
Ach, przez to wszystko się aż rozmarzyła, może nie jakoś konkretnie, ale tak ogólnie mogła krążyć myślami wokół czegoś przyjemnego, odprężyć się i puścić w niepamięć chociaż na chwilę ten leciutki problem Raito, którym to się z nią podzielił. Naturalnie nie szło jej o tym zapomnieć tak łatwo, bo nie było to czymś bez znaczenia, bynajmniej. Jednakże starała się by nie stało się to "królową wieczoru", gdyż kimś takim mogła być tylko ona. Naturalnie.
Trochę sobie poczekała i trochę też wypiła, nim Łowca skończył się odświeżać. Szczerze mówiąc, to i tak się jej nie spieszyło, było może trochę po północy, więc idealna godzina na to, by egzystować. Wampirzycy na pewno to odpowiadało, a czy człowiekowi też? Jeśli nie, naturalnie by go nie męczyła swoim towarzystwem, choć wolała jednak, by został. W końcu razem raźniej, a picie do lustra jest raczej niezdrowym objawem alkoholizmu.
Raito był zły. Oj tak, był złym mężczyzną. Jak on mógł się jakkolwiek nie odziać? No jak? Musiał wyjść półnagi, jak nie całkowicie nagi, owinięty w pasie kawałkiem szmaty? Ach. Blondynka jednakże nie pokazała po sobie, że choć trochę się tym przejęła. Odetchnęła jedynie tak głęboko, że jej klatka piersiowa wyraźnie się uniosła, a po chwili z powrotem opadła. No piersi Yuu na pewno nie należąły do jakichś wielkich, były takie ot, po prostu, kuleczki. Nie należała do typu kobiety baloniastej z arbuzami, ale to taki tam, szczególik.
- Ubrałbyś się, a nie mnie podrywasz. - rzuciła z lekkim rozbawieniem i pokręciła delikatnie głową na boki, wciąż jednak na niego patrząc. Dopiero jak się przy niej zatrzymał, wzrokiem powędrowała za jego dłonią, a brew kobiety uniosła się ku górze. Mimo wszystko, nie było to zauważalne, gdyż tę część czoła zasłaniała jej śliczna grzywka. Zaśmiała się cicho kiedy dotknął jej stopy i zabrała błyskawicznie nogą uginając ją w kolanie i przyciągając do siebie.
- Ej no weź~! - uniosła się głosem, choć wciąż uśmiechała się szeroko. Najwyraźniej wampiry też mogą mieć łaskotki, bo niby czemu nie? Rozpromieniała do tego stopnia, że aż lekko rozwarły się jej usta, ukazując przez chwilę zarys wampirzych kiełków, których to zdecydowanie Yuu nie lubiła, a może i nawet się ich wstydziła, szczególnie przy człowieku... Mężczyźnie. No, szczególniej, że przy tym konkretnym, a nie jakimś randomie, którego miałaby w dupie. Naturalnie nie, nie była zakochana czy cokolwiek, po prostu w jakiś tam swój własny sposób jej na pewno zależało.
Yuu wciąż trzymała w ręku szklaneczkę z trunkiem, więc by odciągnąć Raito od myśli "skoro ma łaskotki, to się podroczymy", wyciągnęła rękę z ową szklanką w jego stronę zapraszając do wypicia, a co! Wciąż jakotako była rozbawiona, choć nie jakoś wielce, to uśmiech nie zszedł jej z twarzy, a to wszystko mimo to, że nawet nie znała podjętej przez niego decyzji. Nie wiedziała nawet czy ją podjął, czy nie a jeśli tak, to jaka ona by miała być? Ale też nie miała zamiaru go o to pytać, bo może nie chciała wiedzieć, albo po prostu bała się, że odpowiedź nie będzie tą, na jaką liczyła?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Pon Cze 09, 2014 8:24 pm

No cóż, pogadali sobie, napili się i powygłupiali, ale Raito musiał już niestety zwijać swoje cztery litery i coś załatwić. Mężczyzna podszedł do Yuu, wyjął jej szklankę z dłoni i dokończył trunek, jaki się w nim znajdował. Zaraz po tym odstawił naczynie na stolik i nachylił się nad blondynką.
- Ja już muszę spadać księżniczko. - powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy i ucałował ją w czoło. Zaraz po tym udał się do przebieralni i wdział coś przyzwoitego na siebie. Ostatnimi czasy zaczęło być całkiem ciepło, tak więc trzeba to wykorzystać!
Kiedy skończył, zabrał wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i udał się do wyjścia.
- Do potem. - rzucił przez ramie i już go nie było.


zt.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Apartament 1414.   Pią Mar 13, 2015 1:06 pm

Po jego wyjściu uśmiech wciąż nie schodził jej z twarzy. Była rozbawiona i zadowolona, ale chyba głównie z siebie, nie z niego. W sumie, większość czasu myślała o sobie, o tym jak wygląda, co mówi i co powie potem. Kobieta rozciągnęła się niczym mała, rozochocona dziewczynka i padła teatralnie na swoją przepiękną kanapę. Jej westchnienie zdawało się przeszyć nawet ściany pokoju, nie zdziwiła się, gdyby za drzwiami było słyszalne. Yuu ewidentnie potrzebowała przerwy. Przerwy od ludzi i przerwy od Raito. Musiała przestać się bawić jakby miała 20 lat, ale z drugiej strony, czy warto spoważnieć jeszcze bardziej, a nawet stać się osobą zgorzkniałą?
Po krótkiej chwili strojenia głupich min w stronę sufitu, zerwała się z kanapy, pośpiesznie skacząc na jednej nodze wcisnęła stópki w szpilki i wyleciała z apartamentu.

[zt]

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
 
Apartament 1414.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: