IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom Myou

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Dom Myou    Sro Cze 26, 2013 4:44 pm


    Dom Myou stoi na uboczu bogatej dzielnicy mieszkalnej. Mimo posiadania sporych zasobów pieniężnych, zwyciężył z chęcią posiadania willi i zadowolił się chatką, która wystarczy do pomieszczenia małżeństwa lub pary. Dlaczego nie ma mowy o całej rodzinie? Dom posiada pięć pomieszczeń, z czego jedno na piętrze. Mieszkanie znajduje się nieco powyżej dzielnicy, na wzgórzu bądź też pagórku, toteż aby dostać się do drzwi, trzeba wejść po kilkunastu stopniach drewnianych schodków. Nie bójcie się jednak, z obydwóch stron znajdziecie barierki z czarnej stali, które zapewnią wam dogodne dojście aż pod same drzwi. Bystrzy ludzie dostrzegą, że pod schodkami znajdują się małe drzwiczki; prowadzą one jednak do piwnicy, w której Myou trzyma kilka swoich gratów, toteż nie powinny one wzbudzać zainteresowania.
    Drzwi wejściowe zwrócone są na zachód i znajdują się w mniej więcej połowie długości domu, tak więc po przekroczeniu progu oczom ukazuje się krótki przedpokój, który rozbiega się na prawo oraz lewo. Sam przedpokój jest jasno oświetlony za pomocą rzędu kinkietów biegnących wzdłuż każdej ze ścian pokrytych ciemną boazerią. Jakby Myou nie miał dość sprzątania, przez całą długość korytarza rozłożył puszysty, kremowy dywan. Pod lewą ścianą przedpokoju biegnie rząd stojaków na buty, natomiast pod prawą stoi spora szafa, w której czarnowłosy trzyma różnego rodzaju kurtki oraz garnitury na różne okazje. Na dnie mebla można znaleźć kilka niezbyt potrzebnych gratów jak kolekcja butelek po drogich alkoholach, które Myou zapomina wyrzucić. Na końcu korytarza znajduje się wieszak na kurtki zrobiony z czarnego, twardego drewna. Zacznijmy może od opisu pomieszczeń znajdujących się w prawym skrzydle korytarza.
    Po stronie drzwi wejściowych znajduje się dosyć przestronna kuchnia, której dwa okna wychodzą na zachód. Pod nimi znajduje się niepozorny zlew oraz kilka szafek, na których można znaleźć różnego rodzaju artykuły spożywcze – soki, słodycze, jakieś świeże owoce (póki jest ciepło i można je gdzieś kupić) oraz malutkie wieżyczki z talerzy. Na lewo od mebli, czyli w rogu kuchni znajduje się srebrna lodówka z zamrażarką. W południową ścianę wbudowano jedno okno, by pomieszczenie było lepiej oświetlone, nie tylko poprzez zachodzące słońce. Pod północną ścianą stoi kuchenka gazowa, a nad nią wisi typowy kuchenny wywietrznik. Na kilku szafkach można znaleźć mikrofalówkę, sokowirówkę oraz automat do kawy. Wiszące półki zazwyczaj są pełne przypraw różnych rodzajów, naczyń oraz sztućców. Na środku kuchni stoi wielki stół jadalny z jasnego drewna z dwoma krzesłami przy każdym z boków. Ściany są koloru jasnozielonego, kafelki natomiast ciemnozielonego .
    Naprzeciwko kuchni znajduje się sypialnia. Brzoskwiniowe ściany oraz jasne panele nadają temu miejscu wyjątkowej przytulności. Naprzeciwko wejścia do pokoju znajduje się oszklone przejście na długi, lecz niezbyt szeroki taras ogrodzony barierkami podobnymi do tych, jakie znajdują się przy schodkach prowadzących do domku. Ułożenie balkonu pozwala na obserwowanie wschodów słońca. Pod północną ścianą, w połowie jej długości, stoi wielkie łoże małżeńskie z zazwyczaj białym, świeżo wypranym prześcieradłem. Po obydwóch stronach łóżka stoją małe stoliki nocne i tylko na prawym znajduje się zegarek z funkcją budzika (jak szaleć to szaleć, nie każdego stać!). W prawym kącie ściany stoi lampa dająca łagodne światło i umożliwiająca tym samym czytanie książek leżąc w łóżku. W lewym kącie stoi szafa z ubraniami Myou i Dragonette. Pod południową ścianą sypialni znajdują się rzędy oszklonych półek, w tym mały barek z kilkoma butelkami wina oraz kompletem lampek służących do picia go. Ponad nimi wisi jedno okno. Pod łóżkiem leży biały dywan pozwalający rozpoczynać poranki od delikatnego dotyku bosych stóp, pozbawiając lokatorów nieprzyjemnego doświadczenia w postaci dotykania bosymi stopami zimnych paneli.
    Z sypialnią sąsiaduje nowobogacki salon. Tutaj Myou pozwolił sobie zaszaleć i uszczuplić konto bankowe. Pomieszczenie jest bardzo przestronne, białe ściany i ciemnobrązowe panele pasują do ciemnych mebli oraz długiej lady od baru ciągnącej się wzdłuż północnej ściany, za którą znajduje się bar z drogimi alkoholami takimi jak whisky, wina oraz szampany.  Zamiast kilku małych okien we wschodniej ścianie, Myou zainstalował tam niemalże odpowiednik szklanej ściany, stąd wyjątkowo ładnie oświetlone pomieszczenie. Pod południową ścianą znajduje się zestaw nagłaśniający, kino domowe oraz wielki telewizor nań wiszący. Wygodne seanse umożliwia biała, skórzana sofa, na której można się umościć oraz niski, szklany stolik, na którym zawsze można postawić jakieś przekąski oraz napoje.
    Naprzeciwko salonu, czyli po drugiej stronie lewego korytarza, znajduje się łazienka wypełniająca przestrzeń aż do drzwi wejściowych. Wanna, kabina prysznicowa oraz kilka szafek, umywalka oraz pralka. Nawet facet musi dbać o swoje rzeczy, prawda? Wanna oraz kabina prysznicowa znajdują się po przeciwnych stronach zachodniej ściany tylko dlatego, by przechodnie nie mieli sposobności do podglądania osób kąpiących się lub załatwiających potrzeby fizjologiczne. Okna posiadają ciemne rolety, jednak Myou w swoim roztargnieniu czasami zapomina o opuszczeniu ich.
    Na końcu lewego korytarza znajdują się drewniane schody prowadzące na pierwsze piętro. Nie znajduje się tam nic poza gabinetem Myou, w którym często przyjmuje ludzi - tylko jeśli chodzi o teorię, nie ma miejsca do przeprowadzania praktyki. Gabinet jest dosyć mały i bardzo zaciemniony; biegnące wzdłuż ścian szafki na książki są z ciemnego drewna, tak samo jak masywne biurko stojące tuż pod oknem wychodzącym na południe. Rolety często są opuszczone, ostre światło drażni Myou, gdy ten odwala swoją papierkową robotę. Na biurku często walają się różnego rodzaju notatki.


Myou w końcu trafił do swojego domu. Odbył bardzo daleką podróż poza granice tego kraju i z czasem miał dość kultury Zachodu, więc postanowił wrócić na stare śmieci. Z naładowanymi tobołami dotarł pod drzwi domu i rzucił walizki na ziemię. Przeklinając pod nosem najwyższych z bogów, wyszukał klucze skryte w jednej z głębszych kieszeni, a następnie otworzył drzwi. Bez owijania w bawełnę wszedł do środka, wrzucił na przedpokój bagaże, a następnie przekręcił zamek i poszedł do łazienki, rozbierając się po drodze i przy okazji obijając o meble. Jego klatka piersiowa była w całości pokryta bliznami po wampirzych kłach i pazurach, kilka natomiast wyglądało jak nacięcia jego własnym skalpelem. Myou, nagi już, oparł się o umywalkę w łazience i spojrzał na swoje odbicie. Zmęczony, blady, słaby. Czuł się jakby wypito z niego każdą kroplę krwi; amulet myślał to samo, bo grzał lepiej niż kaloryfer, a do tego niemiłosiernie telepał się pod gardłem chłopaka. Czarnowłosy ze złością chwycił parzący kamień, zerwał go z szyi i następnie cisnął na jedną z szafek. Niewiele więcej myśląc, wszedł do kabiny i zaczął się kąpać.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Czw Wrz 12, 2013 4:26 pm

Telefon gdzieś mu tak pewnie zadzwonił z informacją, że Banshee jest w drodze do niego. A że telefonu nie pilnuje to już inna sprawa i będzie tak z zaskoczenia. Wampirzyca bowiem urwała się w końcu z przyjęcia na jakim była ze swoim młodszym bratem, odwiozła go do domu, aby się matula nie wściekała i pomyślała sobie, że czas złoić skórą Myou. Z bardzo prostego powodu, nigdy go nie ma kiedy jest potrzebny. Więc zasłużył na karę. Tak więc Ban nawet nie zajechała do domu aby zrzucić z siebie szkolny mundurek, który stanowił jej przebranie na imprezie i zajechała taksówką pod dom ciemnowłosego mężczyzny. Wspięła się po tych ogromnych schodach i nawet zainteresowała się drzwiczkami do piwnicy mimo iż teoretycznie nie było tam nic ciekawego. Nieważne... w kusej spódniczce, odsłaniającej sporą część jej nóżek stanęła przed drzwiami i kulturalnie w niej zapukała. Mogła zrobić mu wjazd na chatę, ale wolała nie ryzykować co też jej podopieczny może tam wyprawiać. Dostanie od niej trochę prywatności, choć jakby była świadoma, że się pluska w wannie to by pewnie bez zastanowienia tam wbiła, dlaczego? Bo miałaby taki kaprys mu podokuczać i już.
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Czw Wrz 12, 2013 4:59 pm

Myou jęczał i mruczał pod prysznicem. Nie robił niczego, co mogłoby się wydawać niemoralne lub grzeszne, ale klatka piersiowa bolała go do tego stopnia, że miał ochotę zwymiotować. Zakasłał głośno i otworzył szeroko oczy, gdy na ściance kabiny zakwitła czerwono-czarna plama krwi. W tej samej chwili usłyszał donośne pukanie do drzwi, więc szybkimi ruchami dłoni przetarł plamę, wypłukał usta i wyszedł z kabiny. Miał wrażenie, że to jego ostatnia randka - a że wtedy widzieli się nago, nie widział powodu, dla którego miałby zakładać bieliznę. Przepasawszy się w biodrach puchatym, białym ręcznikiem i z wilgotną jeszcze klatką piersiową poszedł otworzyć drzwi.
- B-banshee? - mruknął zdezorientowany, zasłaniając oczy przed słońcem. - Wchodź i rozgość się, ja... ja się tylko przebiorę.
Otworzył drzwi szerzej, by przepuścić swoją panią, a następnie błyskawicznie przedostał się do sypialni, gdzie zaczął zakładać na siebie świeży komplet ubrań. W międzyczasie zastanawiał się, czego ona tutaj szuka. Dawno się nie widzieli, może lepiej byłoby, gdyby nie pojawiała się po raz kolejny w jego życiu. Co prawda, nadal jej służył, ale Banshee była także powodem, dla którego opuścił Japonię. Wiedział, że kłamanie nie ma sensu, bo wampirzyca czytała z niego jak z otwartej książki. Co ma być, to będzie, najwyżej zostanie posiłkiem po raz ostatni. Bo umrze. Mimowolnie poczuł, jak krew szybciej napływa do jego uszu, a do żołądka wpadają ciężkie bryły lodu. On się bał. Nie bał się śmierci, on się bał konfrontacji ze swoją właścicielką.
- Może się czegoś napijesz? - zapytał, gdy wyszedł już z sypialni. Zdał sobie sprawę z tego, że mogła dostrzec świeże blizny; wtedy, gdy stanął naprzeciwko niej. - Czegoś bardziej ludzkiego, może?
Spojrzał na ekran telefonu wziętego z szafki. No pięknie, jeszcze pomyśli, że ją olał i kara będzie dotkliwsza. Tego mu brakowało. Nawet nie odpoczął, a już miał dostać po dupie.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Czw Wrz 12, 2013 5:28 pm

Młoda wampirzyca przeważnie była czyimś problemem i powodem do zmartwień. Była jak fatum, do tego nieprzewidywalna. Więc owszem Myou mógł mieć pewne obawy co do ich spotkania. Zwłaszcza, że przez jego nieobecność wpadła w niezłe tarapaty i kiedy on sobie hulał po świecie ona zwiedzała podziemia Oświaty. Była na niego zeźlona, ale w pewnym stopniu również stęskniona i oto tak te dwa uczucia przeplatały się w niej i kłóciły ze sobą.
Drzwi się w końcu otworzyły, a w przejściu stanął prawie, że nagi Myou. Kobieta zmierzyła go uważnie z góry do dołu, zatrzymując wzrok na jego torsie, który pokryty całkiem świeżymi bliznami. Nie skomentowała tego jednak. Zacisnęła zęby i bez słowa weszła do jego mieszkania. Dopiero kiedy znalazła się w środku, a zamknięte drzwi uchroniły ją przed wschodzącym słońcem odezwała się.
-Pojawiłeś się łaskawie w mieści i myślałeś, że nie przyjdę do Ciebie?
No naprawdę, był jej sługą, nie zwolniła go ze służby u siebie, a ten się jeszcze dziwi, że ją widzi. I tak miał spory luz i biegał sobie bez smyczy gdzie chciał.   W czasie kiedy ten zniknął aby się ubrać, jasnowłosa przeszła do salonu. Była cierpliwa, o tak choć złość w niej z chwili na chwile narastała. Kiedy przywlekł do niej ponownie swój tyłek i zorientował się, że powiadomiła go o swojej wizycie podeszła do niego bardzo blisko.
-Tylko to możesz mi zaproponować?
Syknęła przyglądając mu się uważnie. Dostanie po dupie i nie uwolni się od niej dopóki ona nie będzie się chciała go pozbyć. Uważała go za swoją własność i tak łatwo ze szponów go nie wypuści.
-Zawiodłam się na Tobie. Chyba zdajesz sobie z tego sprawę.
Odsunęła się od niego i usiadła na kanapie, klepiąc pieszczotliwie miejsce obok siebie, do tego jej znaczące spojrzenie. Miała nadzieję, że szybko do niej podejdzie, bo dziś miała naprawdę mało cierpliwości.
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Czw Wrz 12, 2013 5:43 pm

Westchnął głęboko i spuścił wzrok, słuchając jak Banshee nieprzerwanie go strofuje. Czuł się jak dzieciak, któremu matka robi wyrzuty, bo nie chce sobie znaleźć pracy na wakacje; problem był w tym, że matkę mógł nawet zabić, z wampirzycą nie miał większych szans. A już na pewno nie w chwili, gdy każdy jego ruch odzywał się bólem w mięśniach i chęcią zwymiotowania krwią na podłogę. Jego ludzka natura sprawiła, że poniekąd był wściekły na swoją panią, która postanowiła go męczyć w chwilach tak słabego samopoczucia psychicznego i fizycznego. Zacisnął dłonie, zagryzł dolną wargę i dalej słuchał. Doskonale wiedział, że jeśli nie załagodzi sytuacji, to do wieczora wyląduje w jakichś podziemiach, do których tylko Banshee ma dostęp. I skończy jako pokarm dla robaków oraz jej samej. Trzeba było przyznać, że perspektywa w miarę spokojnego życia i chwilowego oddawania krwi była wygodna; tym większa była jego frustracja, że tego nie dostrzegł. Nie liczył na drugą szansę i nie miał ochoty o nią prosić - a może zaborczość Banshee wyjdzie mu na rękę?
Jesteś za głupia, by się domyślić, warknął w myślach, siadając obok swojej pani i patrząc na stolik przed kanapą. Za głupia, żeby dać sobie ze mną spokój i znaleźć innego faceta lub dziewczynę, którzy z radością oddadzą ci swoją krew. Ja się zmieniam. Nie twierdzę, że oddawanie krwi dla ciebie jest dokuczliwe. Ja twierdzę, że muszę choć raz pomyśleć o sobie. Z drugiej strony, nie potrafię.
Zapach perfum.
Myou podniósł wzrok na Banshee, popatrzył na nią przez ułamek sekundy, a potem znowu wrócił do lustrowania stolika.
- Żeby ty jedna - odpowiedział, po czym westchnął, mocno wciągając powietrze. - Przepraszam, że zniknąłem bez ostrzeżenia, po prostu musiałem. Odpocząć chwilę, zastanowić się nad sobą, nad tym wszystkim, potem wróciłbym i znowu ci służył.
Kłamał. Gdyby nie to, że pozbawił sam siebie możliwości zapomnienia o uczuciach, pozostałby na Zachodzie i tam już żył. Powrót tutaj utwierdził go w przekonaniu, że nie ważne, kiedy on odejdzie - z powrotem tutaj zawędruje. Pożałował wszystkich swoich decyzji, poza tą, która pozwoliła mu na służbę tej wampirzycy, która siedziała tak blisko niego. Myou nagle syknął z niecierpliwością i odsłonił szyję.
- Zrób to szybko - warknął, trzymając się za kołnierz. - Póki krew pulsuje tak szybko, że w minutę mnie wykrwawisz.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Czw Wrz 12, 2013 10:04 pm

Problem polegał raczej na tym, że on dostanie drugą szansę bez proszenia o nią. Nie musiał w sumie robić nic. Wampirzyca była na niego wściekła, ale nie umie i nie chce go wypuszczać na wolność. Coś jej się tam w głowie ubzdurało. Nie chciała innego faceta , chciała jego. Miała taki chory kaprys czy to mu się podobało czy nie. Nie chciała tylko jego krwi... Była pieprzoną egoistką.
Przybliżyła się do niego nieco nachylając w jego stronę. Jego naturalny zapach uderzył jej do głowy, zawsze ją tak kusił, a ona nie umiała się temu oprzeć, zawsze gdzieś w głowie kołatały jej się grzeszne myśli. Teraz też. Rozpięła kilka pierwszych guziczków od własnej koszuli, czuła jakby miała się zaraz udusić, mimo iż była krwiopijcą i nic takiego nie mogło mieć miejsca. Nie wierzyła mu w ani jedno słowo, był kłamcą. Okłamywał sam siebie. Jego gest odsłonięcia przed nią swojej szyi i ten rozpaczliwy, wręcz błagalny ton... Przewróciła oczami i utkwiła w nim poważne spojrzenie. Olała to. Ujęła w dłoń jego brodę i zwróciła tak aby był zmuszony na nią spojrzeć.
-Nie, będę Cię gryźć kiedy ja na to będę miała ochotę.
Warknęła przez zaciśnięte zęby zbliżając do niego swoje ciało. Wolną rękę ułożyła na jego udzie. Miał tupet, wkurzał ją tym, tak strasznie paliło ją w środku. Miała ochotę ukrócić jego cierpienia.
-Należysz do mnie i to ja będę decydować o Twoim losie.
Szepnęła i już po chwili znalazła się jeszcze bliżej, tuż nad jego szyją, przesunęła językiem po jego skórze. Kłami zahaczyła o płatek jego ucha, boleśnie go przygryzając.
-Jeszcze raz odstawisz taki numer, a będziesz mógł się z życiem pożegnać.
Zacisnęła swoje szpony na jego nodze. Szkoda, że był taki słaby, miała nadzieję na małą zabawę.
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Czw Wrz 12, 2013 11:47 pm

Zagryzł wargi tak mocno, że przegryzł naskórek. Było mu po prostu smutno, źle, dawno się tak nie czuł. Gdy "pracował" z wampirami, spotkał się z tak wieloma okropnościami, że dla niego wyłączenie emocji było czymś nieskomplikowanym, czymś co było znacznie przydatniejsze. Czymś, co pozwalało mu przeżyć kolejny dzień. A jak spędzał te dni bez swojej pani, bez jej ostrych kłów rozrywających jego skórę, bez ostrego zapachu jej perfum? Wstawał rano, rzucał bluzgami w stronę ostrego słońca grzejącego plażę przed jego domkiem, a potem patrzył na zegarek. Nie dlatego, by się upewnić, że znowu zaspał. Po to, aby móc policzyć ile godzin mu zostało do zakończenia tego dnia. Jego plan dnia był identyczny jak nadruk na tanich, modnych wśród ludzi bluzkach sprzedawanych w nadbrzeżnych budkach. "Wstać, przeżyć, iść spać." Próbował odskoczni, oddawał swoją krew innym wampirom, próbował za wszelką cenę zapomnieć o swojej pani, o swoim beznadziejnym przywiązaniu. Wstawał co rano, mówił do siebie "ona ma kogoś" i wychodził bez śniadania. Po to, żeby trafić na wampira, któremu jego krew zasmakuje tak bardzo, że nie będzie mógł się powstrzymać przed zabójstwem. Myou miał pokrętną logikę, bo nadstawianie karku w kierunku śmierci było samobójstwem, lecz dla niego lepsze było to, niż podcięcie sobie żył, skoczenie z dachu budynku lub połknięcie mnóstwa tabletek. Utrata krwi zresztą nie wchodziła w grę.
Zapach jej skóry zmieszany z wonią perfum.
I kolejny dotyk, to ciepło.
Zadrżał, cała jego twardość zniknęła tak, jakby ktoś odjął ją ręką. Nie zachowywał się jak facet, był zbyt słaby w obecności Banshee, która de facto oczekiwała od niego bycia męskim. I on taki chciał dla niej być, paradoksalnie jednak to wampirzyca była powodem, dla którego miękł. Mimo to, postanowił się jakoś postawić. Pokazać jej, że potrafi bez niej żyć, że jego krew nie jest tak cudowna, że gdy umrze, ona znajdzie sobie kogoś lepszego. Gdy Banshee spojrzała mu w oczy, nie uśmiechał się, choć miał na to wielką ochotę. Czuł ulgę.
Isao go zabije.
I dobrze, Myou sam odsłoni swoją pierś.
- I co zadecydowałaś, hm? - zapytał cicho, przesuwając wzrokiem po jej ciele.
Nie omieszkał przy tym zauważyć jej dekoltu. Mimo to, w jego wzroku podniecenie i pożądanie były zaledwie częścią odzwierciedlonych uczuć; czułość, strach, radość, gniew skierowany ku jemu samemu, zażenowanie. Zajrzał głęboko w oczy swojej pani, obserwował własne odbicie zniekształcone barwami zieleni. I próbował zatrzymać czas.
- I nie zabieraj tej ręki, niech twój chłopak mnie zabije - syknął, zamykając oczy, gdy poczuł na swoim ciele delikatny dotyk jej języka. - Albo ja zabije jego, bo... - urwał.
Tak bardzo chciał powiedzieć: "Bo jesteś moja." Ale kim on był, by porównywać siebie, prostego człowieka, do wampira, z którym Banshee tworzyła (zapewne wieloletni) związek? Zamilkł, odchylając głowę w tył. Niech go ugryzie, niech skróci te męki.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Pią Wrz 13, 2013 10:59 am

Była pokręconym wampirem, z jednej strony nie miała litości dla ludzi. Każdy jej sługa prędzej czy później żegnał się z życiem, kiedy popełnił jakiś karygodny błąd. Ciemnowłosy, siedzący tuż obok niej, nie wiedzieć czemu miał przywileje. Sama Banshee niebyła do końca świadoma powodów jakie nią kierowały. Tłumaczyła to sobie, że ma aż tak pyszną krew. Pociągał ją, choć nie przyznawała się do tego, może jakby rzeczywiście był tak męski i twardy jakby sobie tego życzyła, jakby wziął sprawy w swoje ludzkie dłonie... Czcze marzenia, czuł trwogę, była wampirzycą, czymś nieosiągalnym według niego, choć wiele razy podawała mu się na tacy. Zresztą tak jak teraz. Może za słabe wysyłała sygnały, ale przecież nie zmieni się nagle w miłą i uroczą wampirzycę, była jaka była, ale nikomu to nie pasowało. Isao miał dość tego, że piła krew, że zdarzyło jej się zrobić komuś krzywdę, że lubiła gryźć Myou, był taki smaczny. A on natomiast miał problem z tym, że była krwiopijcą. Takie hobby sobie wybrał, musiał się liczyć z pewnymi nieprzewidzianymi uczuciami jakie mogą się pojawić, zawsze może pójść coś nie tak.
Czy Isao rzeczywiście by go zabił? Dość wątpliwa sprawa, był z niego taki ugodowy i łagodny wampir, że trzeba się zastanowić co on właściwie robił z taką osóbką jak Banshee. Miłość, miłością, gadki szmatki o przeciwieństwach... była zbyt duża przepaść między nimi i sporo kłótni, o wszystko, ale dalej się to jeszcze jakoś trzymało.
-Zdecydowałam.
Tak, ale nie będzie to takie proste, a i sam zainteresowany nie szybko się o tym dowie. Jego słowa tylko rozochociły ją jeszcze bardziej, a drobna dłoń przesunęła się odrobinę wyżej na jego udzie. Sam sobie tego zażyczył, więc proszę bardzo, będzie miał pretekst aby skonfrontować się z Isao. Będąc tak blisko niego poczuła delikatną woń jego krwi, może była to zaledwie kropelka, która uzbierała się na przegryzionej wardze, ale działała na nią jak narkotyk. I chciała usłyszeć końcówkę tego zdania, mimo iż mogła się domyślać jak ona brzmi. Skuszona odrobiną szkarłatu na jego wargach, zabrała dłoń z jego uda. Podparła się na jego ramieniu i zwinnie przeniosła się z kanapy na jego kolana tak, że jego nogi znajdowały się pomiędzy jej. Przybliżyła swoją twarz do jego.
-Chce to usłyszeć.
Miał dokończyć zdanie, jednak nim pozwoliła mu na to, czy też na kolejne kłamstwo skubnęła zaczepnie jego wargę, delikatnie kłem raniąc go i spijając z lubością kilka kropel jego posoki.
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Pią Wrz 13, 2013 11:23 am

Myou, widząc siebie w beznadziejnej wręcz sytuacji, podniósł wzrok i spojrzał półprzymkniętymi oczami na swoją panią. Zastanawiał się, jak powinien jej to powiedzieć; bo niby miłość to nie była, ale dla niego ta wampirzyca przestała być zwykłą panią. Z czasem chciał oddawać jej krew nie dlatego, bo miał za to bonusy, a dlatego, ponieważ przebywał blisko niej. Uśmiechnął się - w końcu, warto dodać. Dotyk jej warg i języka sprawiły, że jego krew zawrzała, uderzyła do głowy i rozlała się gorącą falą po reszcie ciała. Na sercu pojawiły się bryły lodu, które z impetem uderzyły w rozregulowany emocjami żołądek. Śmiertelnik ten, choć nie mógł się w żaden sposób równać z Isao, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zaryzykować własnym zgonem tylko po to, by potrzymać tę piękną wampirzycę w swoich ramionach. Gdy usiadła na nim okrakiem, przesunął dłoń pod jej koszulę i poczuł niesamowicie delikatną oraz miękką skórę. Ręce pomknęły nieco wyżej, na wysokość krzyża Banshee.
Mimo to, starał się kalkulować swoje szanse. On kontra wampir, niewiele ponad dwudziestoletni chłopak stanął naprzeciwko prawdopodobnie wielowiekowemu krwiopijcy. On zginie, umrze, zostanie rozszarpany na kawałki, lecz jeśli taka jest cena za spędzenie tych kilku chwil z Banshee - niech będzie. Jeśli rano się obudzi i nie zobaczy jej obok siebie, wróci do szarej rzeczywistości, oddawania jej krwi i milczenia na temat własnych uczuć.
- Bo chcę cię uczynić moją - zakomunikował.
Wyrzucił te słowa z siebie na jednym wydechu, z prędkością światła, jakby bał się, że wolniejsze wypowiedzenie ich wpłynie negatywnie na znaczenie całego zdania. I bał się, lękał się odrzucenia, dlatego też rzucił tymi słowami jak przywitaniem. Jakby to było nic, a jednocześnie znaczyło wiele.
- To głupie, wiesz? - zapytał cicho. - Masz swojego faceta, jest nieśmiertelny, ja za to jestem chłopcem, który nie potrafi mu dorównać. I nie chodzi tutaj o to, byś związała się z istotą niższą ewolucyjnie, ale o to, że ja nie będę potrafił się tobą dzielić. Nie będę potrafił czuć jak pijesz moją krew, potem wracasz do niego i mu się oddajesz.
Przez cały czas, jak to mówił, bawił się guzikiem od koszuli Banshee. W końcu spojrzał jej w oczy. I znowu pochłonęła go ta zieleń.
- Może nie powinnaś się ze mną spotykać - szepnął. - Wiesz, co to oznacza. Jeśli mnie odrzucisz, zapanuję nad emocjami, schowam je w sobie tak, jak robiłem to przez tak wiele czasu. Ale możesz być pewna, że bardzo długo nie będę w stanie ich zabić. Przepraszam... moja pani.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Pią Wrz 13, 2013 7:28 pm

Była w kropce... Zbyt dużo uczuć się w niej kotłowało. Czuła zbyt intensywny zapach jego krwi, za bardzo jej się kręciło od tego w głowie, jakby wypiła butelkę szampana, była upita tą słodyczą wymieszaną z taką determinacją. Nie umiała podjąć decyzji, nie w tej chwili, nie w takiej sytuacji. Czuła jego dotyk na swoim ciele, jak sunął po jej plecach ciepłymi dłońmi. Oddałaby się tej chwili, zatraceniu w końcu było tak przyjemnie. Jednak wciąż coś nie dawało jej spokoju. Nie wiedziała czy tak potrafi...
Odsunęła się od niego odrobinę, aby spojrzeć mu w twarz. Słowa, które usłyszała wypowiedziane na jednym wydechu były trudne, dla niego jak i dla niej. Nie odpowiedziała nic, jej twarz też raczej podpowiedzi wielkiej mu nie dała. Była skupiona i poważna, taka sama od początku. Jakby ktoś wyrwał jej serce.
Położyła w końcu palec na jego ustach i pokręciła głową.
-Nie komplikuj tak.
Skoro nie oczekiwał od niej, że z nim będzie, to w takim razie czego? Że jednak ma go odrzucić i zostawić? Ma go tak porostu odejść nie oglądając się za siebie i dać mu żyć swoją marną i szarą codziennością. Ludzie zawsze wszystko komplikują, te ich zbędne emocje, przywiązywanie się, nie rozumiała tego, a mimo to czuła z nim wielką więź. Do której oczywiście się nie przyzna, jest zbyt dumna na to. Zresztą po wyjściu z Oświaty zmieniła się, nie była to już ta sama pogodna wampirzyca, coraz mniej jej na czymkolwiek zależało. Nachyliła się ponownie zamykając mu usta w krwawym pocałunku. Raniła kłami jego wargi, aby spijać z nich zachłannie krew. Kocie, zielone oczy przybrały barwę głębokiej czerwieni. Jej głód i żądza mieszały się ze sobą w naprawdę niebezpiecznej mieszance. Swoje zabawy przeniosła na jego szyję, strasznie ubrudziła go krwią, którą niosła na swoich wargach. Poczęła pieścić językiem miejsce w które miała się już za chwilę wgryźć. I przerwała jego skórę dostając się do płynnego złota, życiodajnego nektaru. Niebyła zachłanna, doskonale wiedziała ile wypiła, pilnowała się nie chciała go zabić. Dłoń wplotła w jego kruczoczarne włosy, które kontrastowały się z bielą jej skóry. Zacisnęła palce w pięść. Czuła, że go ma, że jest jej.
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Sob Wrz 14, 2013 12:11 am

Już nie odpowiadał, po prostu nie miał ochoty. Słowa Banshee były dla niego jednoznaczną odmową, ale postanowił, że nie będzie się załamywać, jakkolwiek było to dla niego trudne. Przymknął oczy, gdy w końcu go pocałowała. W końcu, bo on miał na to nadzieję; ale teraz, gdy to dostał, sam nie wiedział co ma myśleć. Tu nie chodził o syndrom doceniania tego, co nieuchwytne. Po prostu pocałunek pojawił się o nieodpowiedniej porze. Mimo to, odwzajemnił buziaka, zaciskając dłonie na biodrach swojej pani. Nie brnął dalej, podobnie jak nie zareagował, gdy ta przegryzła jego szyję i zaczęła pić krew. Liczył na to, że Banshee nie zauważy pewnego istotnego faktu. Myou zmrużył oczy, czując jak krew w jego szyi pulsuje, a skóra szczypie jak podczas pobierania tego życiodajnego płynu.
Przestał się skupiać na bólu, przestał myśleć o tym, co będzie jutro. I wyłączył się na to, co miało miejsce teraz. Na bladą twarz chłopaka wpełzł słaby uśmiech, wykrzywiający pozbawione krwi wargi. Miał swoją głowę gdzieś ponad ramieniem Banshee, toteż był pewien, że ta nie zauważy jego uśmiechu. Ekran za plecami wampirzycy wydawał mu się nadzwyczajnie interesujący. Przynajmniej póki nie zaczął tonąć w mroku tak samo szybko, jak czucie w dłoniach i nogach. Co najdziwniejsze, ból w klatce piersiowej strasznie się nasilił, ale Myou nie był w stanie nawet zareagować. Już nawet nie chciał.
Nie chciał już rozmawiać, myśleć, czuć. Ta prosta deklaracja wykończyła go. Po prostu siedział z zamkniętymi oczami, chwiejąc się przy tym. Uśmiech nie znikał nawet na chwilę.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Sob Wrz 14, 2013 11:06 pm

Jej słowa niebyły ani odrzuceniem, ani przyjęciem go. Chciała, musiała się na chwilę zatrzymać, odetchnąć pomyśleć. Zbyt wiele się działo, za dużo naraz, zbyt gwałtownie. Dekoncentrował ją, jego zapach... smak. Słodka czerwona posoka, która teraz napełniała jej spragnione gardło. Było jej tak cudownie, jej umysł...odpływała. Dłonią przesunęła po drugiej stronie szyi i sunęła niżej, na tors. I nagle ją olśniło, nie miał artefaktu, natychmiast zaprzestała spożywania go. Wysunęła kły z jego ciała, spojrzała na jego twarz. Była wściekła, cóż z niego za głupek, świadomie się naraził na śmierć. Bo co by było jakby się nie zorientowała? Jakby się zatraciła, co by uczyniła jakby go zabiła?! Zmarszczyła brwi w złości, przyglądała się jego bladości, zeźlona.
-Zrobiłeś to specjalnie! Gdzie on jest!
I naprawdę nie sposób było nie usłyszeć jej głosu, był donośny i władczy. Zdenerwowana była, zła, rozczarowana, zagryzła boleśnie wargę, czuła gorycz która wypełniała ją od środka. Ujęła jego twarz w dłoń i przyglądała mu się, wiedziała, że jeszcze żył.
-Myou, nie pozwalam Ci ode mnie odejść.
Nie zgadza się na to i już. To ona miała zdecydować kiedy będzie mógł się zwolnić ze służby u niej. Jeżeli będzie trzeba użyje swojej mocy, aby go doprowadzić do porządku, ale wówczas nie ręczy za siebie. Przez myśl jej nawet przeszło, że może rzeczywiście powinna go zabić. Przecież już nie raz pozbawiała ludzkie istoty życia, było to takie proste...
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Nie Wrz 15, 2013 12:03 am

Uśmiechnął się jeszcze weselej, niczym dziecko zadowolone z podłożenia kamienie na tory, nie zdające sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje to za sobą poniesie. Delikatnie rozchylił powieki, w jego oczach kryła się pewnego rodzaju satysfakcja. Zależało jej na nim; oczywiście to nie był test, Myou po prostu sobie uświadomił, że jednak istnieje osoba, która interesuje się nim bardziej niż chłopakiem na jedną noc. Bo nawet taki tryb życia, za którym tęsknili nie tylko zajęci faceci, zaczynał być męczący. Czarnowłosy zadarł nieco głowę, krew popłynęła po jego szyi aż do obojczyka, a następnie zaczęła skapywać na dżinsy gęstymi, ciemnymi kroplami. Zaśmiał się cichutko, czując łaskotanie.
Nie odpowiadał Banshee, po raz kolejny poświęcił się krótkiej chwili pełnej refleksji. Nagle wychylił się do przodu, po czym złożył na czole dziewczyny długiego, delikatnego całusa. Poczochrał jej włosy niczym ojciec swojemu małemu urwisowi, który na niego nakrzyczał, bo "jest dorosły, ale i tak nie powinien palić papierosów!". Myou westchnął cichutko.
- Nie zrobiłem tego specjalnie - powiedział całkiem szczerze. - Musiałem gdzieś zostawić, zgubić, sprzedać. Nie interesuj się tym, Banshee. Jak ma się znaleźć, to się znajdzie.
Objął wampirzycę w talii, schował nos w zagłębieniu jej obojczyka, odetchnął powietrzem, które przesiąknęło chemiczną wonią kobiecych perfum. Czuł, jak krople krwi kapią z jego ramienia, jak dłonie mimowolnie drżą. I był rozczarowany. Bo czuł, że dziś nie umrze, że ta wampirzyca naprawdę mu na to nie pozwoli. Chłopak był pełen sprzeczności - chciał umrzeć, jednak nie chciał od niej odchodzić. Jej obecność była jak narkotyk dla osoby uzależnionej; nienawidziło się go, bo niszczył zdrowie, ale przejście przez kolejny dzień było właściwie niemożliwe, jeśli nie wzięło się kolejnej dawki. Myou pocałował ramię dziewczyny, chrząknął, czując twardą gulę rozpaczy ściskającą jego gardło. Jak małe dziecko, które żegna się z mamą na te kilka godzin, gdy ta musi iść do pracy.
- Ej - szepnął cicho. - Musisz wracać do domu na noc?
Wiedział, że tak. Mimo to zagryzł wargi i czekał na odpowiedź. Nie chciał wracać do tematu śmierci. Banshee wiedziała, co on rozumie przez wspólną noc; byli już dorośli. Ostatecznie, Myou zadowoliłby się snem. Po prostu zasnąłby obok Banshee, nawet gdyby ta nie była zmęczona, i pozwolił jej na siebie patrzeć. Popijać jego krew. Tak, gdy założy ten pieprzony naszyjnik, niech jej będzie.

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Nie Wrz 15, 2013 5:22 pm

Zależało jej. I to była dla niej na prawdę przerażające i niezrozumiałe. Nigdy aż takiej więzi nie czuła do swoich sług. Przeważnie ich los był jej obojętny, teraz są, a chwilę później ich nie ma. Byli dla niej przedmiotami do zastąpienia. Pojawiła się tu taka trudna relacja, nie pojęta dla wampirzycy. Teraz na dokładkę ją wkurzył, czuła jak narasta w niej złość. Cóż za głupiec z niego, w takie gierki się zabawiać.
-O tak po prostu zgubiłeś? I nie przeszkadza Ci to zbytnio?
Kiedy się do niej przytulił, dotknęła palcami jego szyi, rany z której sączyła się krew. Nie mogła pozwolić aby stracił jej zbyt dużo, zaleczyła ślady po jej ugryzieniu.
Może miał rację, może trzeba by było przerwać to wszystko? Bo dokąd ich to zaprowadzić? Tylko ciągłe cierpienie, niedomówienie i czcze nadzieję. Banshee musiała myśleć o tym, że jest długowieczna, że powinna kiedyś stworzyć z kimś rud, przedłużyć gatunek z wampirem odpowiednio wysoko urodzonym. Wcale niebyła wolna, ciążyły nad nią pewne obowiązki, nawet jeżeli nikt o tym głośno nie mówił.
-Muszę.
I choć wolała zostać tu, nie mogła zrezygnować ze swojego życia. Zacisnęła wargi. Odsunęła się od niego i w końcu zeszła z jego kolan.
-Wiesz Myou, nie zawsze możemy robić to na co mamy ochotę. Czasem pojawia się zbyt wiele konsekwencji, a nie ze wszystkimi można sobie od tak poradzić.
Pokręciła się chwilę po salonie, nie wiedząc za bardzo co ma zrobić. Zacisnęła w końcu wargi, musi się ogarnąć, przecież to tylko człowiek, kolejny jej sługa, powinien dla niej nic nie znaczyć. Było to chore.
-Wybacz, muszę już wracać.
Tak będzie lepiej, nie wiedziała czy go kiedyś jeszcze zobaczy, chciałaby, miała nadzieję, ale co będzie to będzie. Podeszła do niego, ucałowała namiętnie jego usta i bez słowa skierowała się do wyjścia.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Myou

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t981-myou#10587
Zarejestrował/a : 07/04/2013
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Dom Myou    Nie Wrz 15, 2013 6:18 pm

Uśmiechnął się tępo. Nawet nie odpowiedział, bo niby co? Że rozumie, że nic się nie stało? Pewnie, że się stało, ale Banshee doskonale o tym wiedziała. Gdy wyszła, chłopak wstał i poszedł do łazienki, gdzie umył swoje pobrudzone krwią ciało. Zauważył swój amulet.
- Tu byłeś - warknął do naszyjnika. - Następnym razem zgub się na dłużej, nie będę mieć wyrzutów sumienia.
Przy okazji zdjął opatrunek, który miał na dłoni od chwili, gdy Banshee postanowiła wykorzystać go jako towarzysza do rozmów z Isao. Sama nie dałaby rady? Jego męska duma została urażona i zapewne dlatego w głowie czarnowłosego kłębiły się setki nieprzyjemnych myśli oraz wspomnień. Był dla niej oponą zapasową, w razie gdyby rozstała się z wampirem, który de facto na jednym spotkaniu dał świadectwo bycia zwyczajnym idiotą. Myou poszedł do sypialni i przebrał się, a następnie wziął swoje rzeczy i podszedł do drzwi wyjściowych. Tak, dziś sobie odpocznie. Wyłączy telefon, pójdzie do jakiegoś baru, napije dobrego płynnego złota, a następnie znajdzie jakąś dziewczynę na pocieszenie.
Z drugiej strony, pomyślał, przekręcając klucz w zamku, to byłoby bardzo dziecinne. Tak, tym razem po prostu musi się napić, tym bardziej że amulet grzał jak kieszonkowe ognisko.
[zt]

_________________
When I thought that I fought this war alone,
You were there by my side on the frontline.
When I thought that I fought without a cause,
You gave me a reason to try.


Powrót do góry Go down
 
Dom Myou
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: