IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kino "Seans"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Vivien

Vivien

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Kino "Seans"    Nie Cze 29, 2014 11:37 pm

A na 'uj mu ten kaktus? Był jeszcze młody; czy za młody to za dużo powiedziane, jednak miał dopiero czterdzieści lat, a to dla wampira było niczym. W porównaniu, chociażby, do jego ojca, któremu za 120 lat stuknie tysiak, Christian był przy nim niczym prawdziwy dzieciak, niewiele starszy od Elyse. No, pomijając już zupełnie fakt, że sam Szlachetny wyjątkowo późno zdecydował się na potomka, tak samo jak jego wuj Adrien, co było prawdopodobnie rodzinne. Znając więc życie, i Chris nim znajdzie odpowiednią partnerkę, z którą spłodzi dzieciaka minie lepiej niż sto, dwieście czy trzysta lat. Tak, zdecydowanie ta rodzina nie kwapiła się do szybkiej kopulacji, ale jak się już w końcu za to wzięła, to na całego, no i z jakim efektem! Same rosły chłopy i piękne dziołchy. Ach i och, hoho ~.
- Później pójdziemy do zoo. - stwierdził ostatecznie, przyjmując bez sprzeciwów całusa siostry. Wiedział doskonale, że jego pomysł spodoba się wampirzycy, gdyż i ona lubiła zwierzęta niemal w takim samym stopniu jak on. Nie ma to jak jednomyślność, co nie? Wpakował sobie więc z tej okazji (bez okazji) garść popcornu w usta i z mozołem zaczął go przeżuwać, gapiąc się dość nieprzytomnie w wielki kinowy ekran.
Zwrócił momentalnie twarz w kierunku Elyse, kiedy usłyszał jej krzyk, i w sumie to powstrzymało go od dalszych wygłupów z cieniowym smokiem. Szybko więc go wycofał, jak wspomniałam już wcześniej, i westchnął ociężale. To chyba nie był najlepszy pomysł - nie w towarzystwie tak kruchego stworzenia jak jego siostra.
- Pokażę ci coś. - mruknął, po czym z cienia wydobywającego się z jej zwisających z fotela nóg, wyfrunął niewielki kanarek, który okrążył ich dwójkę i usiadł na rozłożonej dłoni Chrisa. - Tamten stwór nie był prawdziwy. To był tylko cień. - odparł, po czym zamknął dłoń z kanarkiem wewnątrz, który od razu rozpłynął się w powietrzu. Miał nadzieję, że to dostatecznie uspokoi małą wampirzycę i nie będzie miała mu za złe zepsucia, w pewnym sensie, wieczoru. Jeśli będzie, cóż... Kupi jej lody - niech straci!

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: Kino "Seans"    Czw Lip 17, 2014 1:18 pm

Jak na kija mu ten kaktus?! Przecież to miłe uczucie, gdy wiesz, że masz się do kogo przytulić, z kim pocałować i komu powiedzieć Kocham Cię, jak szynkę!. No, ale to Chris.. można się po nim spodziewać, że prędko nie poszuka drugiej połówki. Nawet na miesiąc. Swoją drogą ciekawe co by zrobił, jakby Elyse sobie kogoś znalazła, ha! Bracie zwykle są czuli na punkcie swoich młodszych siostrzyczek, ale nie wszyscy. Więc reakcja Christiana jak najbardziej może być ciekawa... no, ale o tym się przekonamy, jak czerwonej stuknie piętnastka.. okres buntu, mueheh.
Jak tylko młódka usłyszała słowo "zoo" to oczy wyszły jej z orbit. Dosłownie.
- Pójdziemy do zoo?! Do zoo?! ZOO?! - pisnęła, krzyknęła, warknęła i wszystko na raz. Oczywiście z czystej radości~ Nie była w tutejszym zoo i chętnie tam pójdzie, a mama nie kwapiła ją tam póki co zabrać. Nie wspominając o ojcu, który w ogóle się nią ostatnio nie zainteresował. Posmutniała na samo wspomnienie wbijając wzrok w swoje szare sandałki.
- Chris... gadałeś może z tatkiem? On jest na mnie zły, czy coś? Ostatnio.. ja nie wiem, czy on mnie dalej tak kocha (o ile można powiedzieć, że Eth kocha, a nie są to jakieś inne pozytywne uczucia xD) - stwierdziła lekko drżącym głosem wampirzyca i spojrzała na ekran. Z całych sił starała się powstrzymać napływające do oczu łzy, które zniekształcały ekran. Na szczęście mniej więcej w tym momencie brat uznał, że zabawne będzie stworzyć smoka. To odwróciło uwagę dziewczynki od gnębiących ją myśli powodując, jak już wiadomo, że z smutku stała się przerażona. Brawo!
Na prawdę tylko to, że była z bratem spowodowało, że sama nie wybiegła za resztą dzieciaków. Spojrzała na Moreau, gdy smok zniknął. Nagle pokazał jej wymyślonego przez siebie kanarka, który powstał tak szybko, jak zniknął. Zagryzła wargę. Nagle zaczęła się cała trząść.
- JAK MOGŁEŚ TO ZROBIĆ?! TO BYŁO OKROPNE! I TE BIEDNE DZIECI! - pierwszy raz chyba krzyczała. I to na Chrisa! Do tego jej złość spowodowała, że jej granatowe tęczówki zrobiły się całe czerwone, a podłoga w sali kinowej... cóż, ona zaczęła się trząść! Chyba uaktywniła się moc Elyśki, no popatrz.
Podłoga między prawą, a lewą stronę groźnie zaskrzypiała i pośrodku pojawił się głęboki rów. Część foteli zapadła się do niego. I stało się to raptem dwa krzesła za Elyśką i jej braciszkiem. Wszystkie obok rowu siedzenia zakołysały się, a Ci ludzie, którzy przy smoku jeszcze nie uciekli, teraz zaczęli jeszcze bardziej panikować i latać po sali. Pewna dziewczynka wpadła w pęknięcie w ziemi, ale ktoś ją wyciągnął. Jak szybko obudziła się moc u Elysi, niestety tak szybko nie chciała zniknąć. Coraz więcej rys się robiło, a mimo iż Czerwona nie była już zła, a raczej skołowana nic nie mogła z tym zrobić. Ba, nawet nie była pewna co tu się przed chwilą zdarzyło! Jedynym znakiem były jej czerwone oczy, których nie widziała. No, bo.. skąd mogła wiedzieć, że to jej moc i że akurat teraz się pojawi?

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

Vivien

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Kino "Seans"    Nie Lip 20, 2014 10:27 pm

Co by zrobił, gdyby Elyse miała chłopaka? Och... Trudno określić. Niechybnie wszystkie elementy zazdrości i chęć ochrony spadłyby na ojca, który (ani chybi) chodziłby za gachem z dubeltówką, próbując odstrzelić mu łeb za każdym razem, gdyby tylko ten chciał dotknąć wampirzycy choćby palcem. A Chris? Miałby do tego chłodniejszy stosunek niż Ethan, lecz również nie przeszedłby obok tej wiadomości całkowicie obojętnie. Zresztą, Elyse była nadal dzieckiem, po co roztrząsać sprawy, na które miała jeszcze całą wieczność? Była z rodu de Maulévrier a, jak wspomniałam wcześniej, oni mieli naturalną niechęć do szybkiego łączenia się w pary i Christian miał cichą, cichuteńką nadzieję, że poza oczami oraz zapałem do nauki, młoda wampirzyca odziedziczyła po ojcu i tę cechę. Po co się spieszyć, czyż nie?
Skrzywił się minimalnie i zatkał Elyse buzię, aby przestała w końcu wrzeszczeć.
- Taaak, pójdziemy, ale siedź już cicho. Nie można krzyczeć w kinie, zapomniałaś? - upomniał młódkę, częściowo dlatego, że to prawda, a po części również, że chciał mieć choć chwilę ciszy. Jasne, w tle nadal leciał ten chłam, którego nie mógł słuchać, ale łatwiej było się "wyłączyć", gdy nie zaczepiała go siostra, gdyż mógł to zrobić bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia, o ile tak można to dziwne, ledwie chwilowe uczucie nazwać. A może to była kolka? Mógł w końcu zjeść za dużo popcornu i żołądek się zbuntował!
Zerknął kątem oka na posmutniałą Elyse, gdy zadała pytanie o ojca. Zamyślił się nieco, wpatrując dość nieobecnie w ekran.
- Niemożliwe żeby był na ciebie zły, mała, przecież on ma na twoim punkcie totalnego świra - sam widziałem. - odparł, choć zastanowiło go co też mogło odwrócić uwagę Etha od młodej, skoro tak za nią przepadał i wręcz nie wypuszczał jej z objęć we Francji, kiedy ostatnim razem tam zawitał. No ale cóż, to był Ethan - on wiecznie coś miał na głowie, a kiedy przyleciał wraz z córką i żoną z powrotem do Japonii, na pewno myślał też o jakimś dogodnym lokum, gdyż z tego co Christian się orientował, starą willę sprzedano. - Ojciec jest po prostu bardzo często zajęty, czego wcześniej pewnie nie doświadczyłaś. Powinnaś zacząć się do tego przyzwyczajać. - dodał, wzruszając dość obojętnie ramionami. Po co miałby ją okłamywać? Była to prawda i im wcześniej Elyse się o tym dowie, tym łatwiej będzie jej to później zaakceptować.
Zmarszczył czoło w niezadowoleniu, słysząc jej krzyk. Nie lubił, kiedy się na niego krzyczało, lecz nie to było w tym momencie najważniejsze. Wyczuwając drżenie podłogi, złapał siostrę stanowczo acz przy tym nie za mocno za ramiona, wpatrując w jej czerwieniejące tęczówki.
- Elyse, uspokój się, słyszysz? Opanuj... - urwał, widząc za plecami młodej rozrywającą się na pół podłogę. Kurwa mać... Wstał raptownie z fotela, ciągnąc za sobą dziewczynkę.
- Wstawaj, musimy wiać! - wyciągnął jeszcze swoje okulary do czytania, które zawsze miał przewieszone przez koszulę, i nałożył wampirzycy na nos, dodatkowo przyciemniając całkowicie szkła dzięki swej mocy. - Nie waż się ich ściągać, gdy wyjdziemy na zewnątrz. - nakazał kategorycznie i wziął Elyse na plecy, aby przypadkiem nie została z tyłu lub czegoś sobie nie zrobiła. Ruszył w stronę szczeliny i balansując niemal na jej krawędzi, dotarł na sam dół, aby następnie szybko wydostać się z sali wyjściem ewakuacyjnym. Ściany nadal drżały niebezpiecznie gdy biegł przez korytarz do wyjścia, dlatego podjął się na nowo uspokajaniem siostry.
- Elyse, opanuj się, oczyść umysł i emocje, pomyśl o czymś miłym, rozumiesz? Pójdziemy potem na lody, kupię ci tyle gałek ile zdołasz zjeść, a potem pójdziemy do zoo. Zobaczysz słonie i żyrafy, pantery takie jak Unai, krokodyle i małpy, pomyśl, fajnie, co nie? - mówił jej uspokajająco, aż w końcu wyleciał na zewnątrz, niedługo po poprzednich widzach, którzy opuścili salę wcześniej. Cały tabun ludzi z innych seansów również opuszczał kino za wskazówkami ekspedientek, zaś Christian odstawił siostrę na ziemię i kucnął przed nią, odgarniając jej włosy z twarzy.
- Nic ci nie jest, nic cię nie skaleczyło? - zapytał, oglądając ją od stóp do głów i mając nadzieję, że ta również uspokoiła nerwy, a co za tym idzie - trzęsienie, które (niechybnie) ona spowodowała, choć wiedzieli o tym na szczęście tylko oni dwoje.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

Elyse

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: Kino "Seans"    Sro Lip 23, 2014 2:34 pm

Elysie dalej z bananem na twarzy podskakiwała na krześle, gdy Christian zatkał jej buzie. Wiadomo, że nie można krzyczeć w kinie, ale była szczęśliwa! I miała tylko dziesięć lat, więc można jej to wybaczyć nooo. Zresztą nie spodziewała się po bracie, że załatwi im tyle atrakcji. Myślała, że wpadł tylko na chwilę i zaraz po seansie odwiezie ją do domu i się zmyje. No pomijając, że z ojcem lub matką może się jeszcze spotkać. Nadal było to dla Elyse nieco dziwne, że Christian miał inną mamę. Nie to, że tego nie rozumiała. Wampiry miały tyle lat, że to częste zjawisko wśród tej rasy. Ludzie schodzą się i rozstają, a co dopiero krwiopijcy. Ale i tak czuła, jakby w ten sposób między nimi była jakaś dziwna bariera. No i kochała swoją matkę ponad wszystko i miała nadzieję, że Chris też ją kocha nawet, gdy to nie ona go urodziła. Szczególnie, że poznał ją jako służkę, nie?
Nie zapominajmy, że czerwona dalej nie wie, że Viv była człowiekiem. To już w ogóle zachwiałoby światopogląd, hoho.
Z uwagą słuchała, co czarnowłosy ma jej do zakomunikowania o Ethanie i kiwała głową. No tak. Jej tatko często załatwiał różne formalności, a że tutaj nie ma domu to jest jeszcze więcej do ogarnięcia. Skrzywiła się. Nie chciała, aby teraz mało się widywali. Ale mogła tylko westchnąć i pogodzić się z tym. W przyszłości pewnie skończy, jak Chris. Będzie podróżującym samotnikiem. Zerknęła na brata i uśmiechnęła się ciepło, aby pokazać że podniósł ją na duchu.
Nagle było to całe zamieszanie z jej mocą i dziewczyna nie panowała nad sobą. Wszystkie te emocje zawładnęły jej ciałem i mogła tylko rozglądać się w szoku, co się dzieje. Spojrzała na chłopaka, który kazał jej się uspokoić, ale dochodziło to, jakby zza wody. Rozumiała co on mówi, ale nie mogła nic na to poradzić. Zamknęła oczy biorąc głęboki wdech i czując, jak jej drżące ramiona są napięte.
Czuła w palcach mrowienie i jak uniosła ręce pojawiło się kolejne pęknięcie. Akurat w tym miejscu, gdzie wskazała palcem. Pisnęła cofając dłonie do swojej klatki piersiowej i zaciskając je w pięści. Chris wziął ją na plecy, a ta tylko patrzyła smutno ze łzami w oczach, jakiego bałaganu narobiła. To było o wiele gorsze, niż ten cały smok, którego wampir wymyślił.
Gdy byli już na zewnątrz spojrzała na ręce, w których już nie czuła nic. Tak samo jej ciało przestało się trząść. Moc ją opuszczała, więc jej oczy zaczynały powoli ciemnieć. Nie długo za pewne będą granatowe, jak zwykle. Dziesięciolatka była wciąż w szoku i nic nie mówiła do brata, gdy pytał ją o stan zdrowia, sam go sprawdzając. Zamiast tego zrobiła chwiejne kroki w stronę stojących i płaczących dzieci. Stanęła przy nich i łamiącym się głosem zaczęła pocieszać. Okazało się, że jednego dziecka rodzin został poważnie pokaleczony i zawożą go do szpitala. Elyse nie mogła uwierzyć co właśnie uczyniła. Cofnęła się z powrotem do Chrisa i mocno przytuliła do jego długich nóg. Jej włosy otoczyły jej mokrą od łez twarz, jak fortece.
- Zabierz mnie stąd - poprosiła łkając cicho i mocniej wtulając się w brata. Pora zrozumieć, że wampiry strasznie różnią się od ludzi i mała nigdy nie będzie mogła wśród nich normalnie żyć. Było jej tego żal, bo sądziła, że może znajdzie wśród nich rówieśników z którymi mogłaby się zakolegować..

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Vivien

Vivien

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Kino "Seans"    Sro Lip 23, 2014 10:12 pm

Nie kochał żony swojego ojca jak matki, wedle przypuszczeń lub raczej nadziei Elyse. Byłoby to co najmniej niedorzeczne, aby nagle zaczął traktować Vivien jak kogoś mu najbliższego, tylko z racji poślubienia Ethana. W dodatku świadomość, iż ta była wcześniej człowiekiem oraz służką ojca dawało Christianowi kolejne powody, aby nie spoufalać się z Czerwoną, a jeśli już to na tyle, na ile nakazywała przyzwoitość. Była jego macochą, to raz, była starsza to dwa, a trzy - miała całkiem przyjemny charakter, chociaż nadal zbyt delikatny jak na wampira, i na tym jego tolerancja się kończyła. Czy ją lubił? W jakimś małym procencie na pewno, co już i tak w przypadku Chrisa było niebagatelnym wyczynem, dlatego nie dochodziło między nimi do spięć, na szczęście. Kochał (o ile w ogóle można użyć tego słowa w przypadku tego młodocianego nadal wampira) za to swoją własną matkę, do której, de facto, musiał się udać w odwiedziny. Nie widział jej szmat czasu, jeszcze dłuższy niż ojca, dlatego należało się jej pokazać, porozmawiać, zapytać jak się ma, dać poczochrać sobie włosy. Chociaż nie było tego widać, miał do niej szacunek za trudy włożone w jego wychowanie i za zawziętość, jakiej dała popis w czasie burzliwych spięć z ojcem, gdy Christian był jeszcze małym dzieckiem. Taaak, było wtedy ciekawie...
Skrzywił się na nowo, kiedy spostrzegł, że każdy ruch rąk Elyse powoduje pojawienie się kolejnych szczelin i pęknięć. Kiedy więc wziął ją na plecy, polecił jeszcze:
- Nie wymachuj dłońmi. Owiń je wokół mojej szyi i spróbuj się uspokoić. - czuł na własnym ciele drżenie, jakie wstrząsało małą i nie napawało go to optymizmem, dlatego też zaczął ją na nowo uspokajać w czasie drogi do wyjścia. Podniósł się z kucek, spoglądając za dziewczynką, która podeszła do grupki dzieci, będących z nimi na tym samym seansie. Zmarszczył delikatnie czoło, słysząc jak ta jeszcze je pociesza. No tak, znowu zapomniał, że Elyse bardzo różniła się od reszty wampirów, np. od niego samego. Dzisiejsza sytuacja musiała jednak dać małej w końcu do myślenia, że wbrew pozorom wampiry różnią się od ludzi, czego wcześniej dziewczynka nie dostrzegała. Mogli zrobić innym krzywdę nawet niechcący, co czyniło ich potencjalnym zagrożeniem, czasem wbrew ich woli. Christian czuł, że mimo jej dość potulnego charakteru, i w niej zrodzi się kiedyś potrzeba, chęć... zranienia kogoś. Boleśnie, krwawo, może nawet śmiertelnie... To przychodziło z wiekiem, lecz Szlachetny nie miał zamiaru uświadamiać w tym młódki. Jeszcze nie był to odpowiedni czas i nie odpowiednia chwila, zwłaszcza teraz.
Pogłaskał małą delikatnie po włosach, słysząc jej prośbę, odwracając następnie głowę w kierunku zbliżających się ku nim sanitariuszom, którzy przyjechali niedługo przed pojawieniem się policji i straży. Zapewnił ich, że nic im nie jest, pomijając szok jakiego doznała Elyse. Gdy więc mężczyźni poszli opatrzyć rany innych, Chris odsunął się nieznacznie od siostry, łapiąc ją za rękę.
- Należy ci się deser. - oznajmił, kierując się z dziewczynką w stronę centrum (tudzież innego miejsca).

    [oboje z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kino "Seans"    

Powrót do góry Go down
 
Kino "Seans"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: