IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Balowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 10:00 pm

Tak więc bal dopiero się rozpoczynał. Tańce rozmowy, szkoda tylko, że takie cudowne przyjęcia były dostępne dla wszystkich. Przez główkę Aimi przeszedł pewien bardzo ciekawy i twórczy pomysł. Czemu by nie urządzić przyjęcia tylko dla śmietanki towarzyskiej? Teraz już nie mogła odpuścić, zaraz po balu zajmie się przygotowaniami do następnego, swojego, o niebo lepszego od tego tutaj. Na jej przyjęciu to ludzi będą podawać jako przystawki i posiłki, to wampiry poziomu D będą usługiwać, tak to powinno wyglądać.
Wampirzyca skierowała się prosto do stolika z trunkami, niestety bezalkoholowymi, jak wiadomo większość uczniów szkoły była jeszcze nieletnia. Tak więc pochwyciła puchar z czerwonym płynem - takie zboczenie zawodowe i uśmiechnęła się do Shireen, gdy tylko ich spojrzenia się spotkały. Aimi tolerowała, a nawet szanowała wampiry wiele starsze od siebie, a ona była w wieku jej ojca.
Upiła pierwszy łyk krzywiąc się lekko, nie była pewna co właśnie pije, ale niestety nie miało nić wspólnego z cudowną posoką sączącą się prosto z rany. Mogłaby skrzywdzić kogokolwiek z obecnych, może nikt nie zauważyłby ubytku jednego ucznia klasy dziennej.... I wtedy dostrzegła nauczyciela patrolującego salę, i to by było na tyle jeśli chodzi o jej cudowną, ludzką przekąskę. Dostrzegła również.. parę? Szlachetny i ludzka dziewucha, o dziwo był to Dastan! No cóż Aimi wiedziała o jego istnieniu, w końcu była tutaj, żeby go poznać. Nie wydawał się w najlepszym nastroju i najlepszej formie. Szlachetna od razu dostrzegła szkarłat, jaki zaświecił w jego oczach i przerażenie blondynki. Cóż trzeba było go ratować, zanim zareaguje nauczyciel. Amelie ruszyła w stronę wampira opierającego się o ścianę. Chwyciła go pod ramię uśmiechając się uroczo tak, że w jej policzkach pojawiły się prawie niezauważalne dołeczki.
- Można Pana poprosić?
Zapytała uprzejmie, jednak nie czekając na odpowiedź, pociągnęła go ku wyjściu na ogród.

zt x2.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 11:16 pm

Niewiele było tu do roboty. W oczach Ukyo ten bal był po prostu nudny i jedynym udanym elementem był wystrój oraz stoły pełne jedzenia i picia. Uczniów było mało, nikt tak właściwie się nie bawił, a wszyscy przebywali w swoim własnym gronie, rozmawiając jedynie między sobą i okupując stoły. Osoby tańczące lub bawiące się w inny sposób można było policzyć na palcach. Cóż, do ogólnego wrażenia dochodził także fakt, że Hiroya był tu głównie wbrew swojej woli. Stał jedynie przy ścianie, trzymając w dłoni szklankę z sokiem pomarańczowym, którego upijał parę łyków co jakiś czas. Skupił się głównie na obserwacji, oceniając kogo zna, kto co robi, co tu się ogółem dzieje. Jego główną uwagę przyciągnęła Shireen, która kręciła się wokół jakiegoś człowieczka. Szlachetny był niemal pewien, że miała zamiar go dorwać, prędzej czy później. Było to wyraźnie widoczne po jej zachowaniu. Tutaj oczywiście nie mogła sobie na to pozwolić, o ile nie chciała zostać wydalona ze szkoły i, na domiar złego, dorwana przez łowców, którzy kręcili się tu dookoła. Nienawidził ich. Najchętniej powybijałby wszystkich, co do jednego, karząc ich za samo istnienie. Tymczasem musiał ich tolerować. Był to kolejny powód do zrezygnowania z nauki w tej Akademii, nad czym wampir coraz częściej się zastanawiał.
Prychnął cicho z pogardą i odwrócił wzrok, kiedy dostrzegł co wyprawia czarnowłosa wampirzyca. Patrząc na niego zabawiała się z jakimś człowieczkiem. Co w ten sposób chciała osiągnąć? Chciała wywołać zazdrość a może zachęcić Ukyo do wspólnej zabawy? Śmieszyło go takie naiwne podejście. Dla niego mogła mieć nawet dwa tysiące lat, lecz nadal była tylko marnym robakiem, którego mógł zdeptać w każdej chwili, bez żadnych konsekwencji. Z niecierpliwością czekał na powrót czasów, gdy wampiry krwi szlachetnej były traktowane z należytym szacunkiem. Teraz coraz częściej odczuwalny był fakt, że niższe rangi zapominały o swoim miejscu w hierarchii. O tym, że to szlachetnokrwiści zapoczątkowali ich rasę, ich istnienie. Trzeba było im o tym wszystkim kiedyś przypomnieć.
Tymczasem wzrok Ukyo powędrował na Dastana, który pojawił się w sali z ludzką dziewczyną. Znał go, znał wszystkie wampiry krwi szlachetnej uczące się lub pracujące w Akademii Cross, także Aimi, która również pojawiła się tu po paru chwilach. Z rozbawieniem i wręcz litością obserwował całe zajście, to co wyprawiał szlachetniak. W jego oczach był jedynie idiotą nie potrafiącym nad sobą zapanować. Właśnie przez takich jak on szacunek i pozycja wampirów rangi A nie były już respektowane. Trzeba było dbać o swoją reputację, miast szlajać się po balach i wyraźnie udowadniać wszystkim, że nie jest się normalnym i nie umie się nad sobą zapanować. Na twarzy czarnowłosego pojawił się lekki uśmieszek, kiedy obserwował jak Dastan zostaje wyprowadzany na zewnątrz. A więc został jedynym szlachetnokrwistym w tej sali? Miał ogromną chęć "rozruszać" imprezę, jednak wiedział, że musiał się powstrzymać. Niestety.
Wypił kolejny łyk soku, który okazał się ostatnim. Na razie nie zdecydował się na to aby wlać sobie więcej jakiegokolwiek trunku. On spojrzał jedynie ostatni raz ma jakże "uroczą" parkę składającą się z Shireen i Kougi, po czym skierował swoje kroki w stronę tarasu. Oczywiście szedł środkiem sali, wszak to jemu mają ustępować miejsca, a nie on ich omijać! Gdy już znalazł się w miejscu, do którego dotrzeć zamierzał, oparł się o barierki i wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów. Kiedy było tak nudno, palenie szlugów był jedynym ciekawym zajęciem. I tak zamierzał zaraz stąd wyjść.


Ostatnio zmieniony przez Ukyo dnia Czw Lis 01, 2012 11:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Czw Lis 01, 2012 11:17 pm

Robiło się coraz bardziej tłoczno i głośno. Oczywiście białowłosy w tym wypadku mógł tylko bardziej się radować, że ta cała impreza zaczynała się rozkręcać. Chłopcy, z którymi można pogadać o dziewczynach i one same, piękne i proszące się, żeby zagadać. Sytuacja robiła się coraz lepsza, choć ta nieco wcześniejsza również nie była zbyt zła. Żeby to niewiasta sama rozpoczęła konwersację? Fart jak nic!
Białowłosy spojrzał na swoją rozmówczynię, uśmiechając się do niej uprzejmie. Najwidoczniej po raz kolejny próbował spojrzeniem przebić się przez jej maskę. Bez skutku, oczywiście. Wtem rozejrzał się ponownie po sali, spojrzeniem chcąc ogarnąć wszystkie, nowo przybyłe osoby. Najpierw jednak oczęta zahaczyły o pilnującego nauczyciela, który wciąż nie zdawał się reagować na Lorda.
- "Dobra nasza!" - przeszło przez myśl bohatera.
Układało się dalej dobrze. W sumie mógł już wyluzować, jeśli chodzi o te wszystkie pytania dotyczące pobytu bohatera na tej imprezie. Teraz mógł bez przeszkód zapoznawać się z nowymi osobami. Prawie.
Pojawienie się pewnej parki nie było nowiną do końca złą, jednak w pewien sposób demotywujący bohatera. Dostanie się do tej damskiej części najpewniej wiązać się z będzie
z konfrontacją części męskiej, która mogła reagować na miliony sposobów. Mimo obowiązującej, męskiej solidarności, rożnie to może wyjść jak w grę wchodzi kobieta. Tym bardziej, że jestestwo chłopaka wydawało się...nie w sosie. Zachowanie wampira nieco zaintrygowało chłopaka, ale nie zaabsorbowało jego uwagi na dłużej, gdy w okolicy pojawiła się Amelie. Bohater uśmiechnął się szeroko i pomachał do swojej nowej znajomej, gdy ta...postanowiła zainteresować się..."męską częścią" jednej parki, o której mowa była wcześniej. Lorda troszkę to zatkało.
- "To chyba jakiś lowelas!" - przeszło przez myśl Soutou, gdy ten odkaszlnął, zasłaniając usta prawą dłonią zaciśniętą w pięść.
Chyba mógł, przynajmniej na razie, dać sobie spokój ze swoją nowo poznaną koleżanką, która była w sumie powodem jego przybycia na ten bal. Czy więc zajmie się "zwolnioną" przez wampira pannicą? Niezupełnie. Sam Lord był bowiem teraz dość...zajęty. Przynajmniej na razie. Choć brak zainteresowania ze strony panienki Hiou było chyba oznaką nadchodzącego braku dalszego farta. Niedobrze.
Nieznajoma, obecna towarzyszka Kouga'i, powiedziała coś...dziwnego w dziwnym momencie. Błękitne oczęta bohatera spojrzały na jej lico pytająco. Nawet bohater kilkakrotnie zamrugał. Mógłby się domyślić, że jego myśli nie stanowiły tajemnicy dla wampirzycy i po prostu ta odpowiedziała mu na nie, zamiast na jakieś konkretne słowa. Ale przecież nadprzyrodzone moce zdarzają się tylko w mandze!
- Będzie ciężko, ale może dam radę. - odpowiedział, puszczając jej oczko.
Białowłosy wystawił dumnie pierś, gdy doszło do tematu podawania imienia.
- Źle się czuję, kiedy dama nie wie jak się do mnie zwracać. - odpowiedział, patrząc gdzieś przed siebie.
W końcu przestał się nadymać jak paw, nalewając sobie coli i opróżniając szklankę na jakieś trzy łyki. Normalka. Sprawę romantyczności wolał nie ciągnąć. Pewnie nieznajoma by go w tej kwestii zniszczyła. Bo romantyczność uznawana przez bohatera to musi być co innego niż ta uznawana przez stuletnią wampirzycę, która najchętniej brałaby kąpiele w krwi określonej grupy, wyciągniętej z osób o określonym wieku. Mimo braku tych informacji Kouga i tak wolał nie ryzykować. Żeby sobie bardziej nie zaminusować.
- I teraz nie wiem, czy to posunięcie z przedstawianiem się to dobry pomysł. - rzekł nagle, uśmiechając się zadziornie - Teraz mnie zaciekawiłaś swoją osobą i będę chciał sobie zasłużyć na usłyszenie Twego miana z Twoich własnych ust, Ojou-chan.
Jakby miał coś lepszego do roboty. W najgorszym wypadku wampirzyca postanowi przestać się interesować Lordem i sobie odejdzie, zostawiając go...samemu sobie.
- "Równie tajemnicze są jej majtki. Choć osobiście stawiam na...czarne, koronkowe. Choć różowe w misie byłyby całkiem kawaii..." - nie mogło zabraknąć bardziej perwersyjnych myśli bohatera, których przecież dziewczyna nie mogła poznać, nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pią Lis 02, 2012 4:57 pm

To nie było tak, że Shireen odczuwała pogardę do każdego wampira wyższej krwi. Z szacunkiem odnosiła się tylko do tych, którzy byli dużo od niej starsi. A w ogóle, z jakiej niby racji miała szanować Ukyo? Nie dał Shireen życia ani nie zamienił jej matki w wampira. Poza tym, heloł! Kuzynostwo Salome było krwi czystej wyższej a sam ojciec panny Kasahara miał szlachetną krew. Wracając do naszego aroganckiego wampira, może i był szlachetnym, lecz tak naprawdę nie zrobił nic, za to wampiry niższej krwi mogłyby się przed nim płaszczyć. Był tylko kolejnym rozpieszczonym przez rodziców wampirzątkiem, które myślało, że jak stoi na samym szczycie hierarchii to wszystko mu wolno. O nie, kochany. Ktoś musiał go nauczyć, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Z żalem powiem, że to niestety nie będzie Shireen. Ona się do takich spraw nie mieszała.
Również zauważyła Aimi i również się do niej uśmiechnęła. No, przynajmniej ona nie miała takiego wysokiego mniemania o sobie jak wspomniany wcześniej wampir. Chociaż na samym początku kiedy się poznały, młoda wampirzyca próbowała zrobić z Shireen coś w rodzaju swojej służki. No jasne i co jeszcze? Kasahara nie miała w zwyczaju nikomu usługiwać, nawet tym najstarszym. Bo niby z jakiej racji? Jeśli chcieli sługi mogli je sobie zrobić z ludzi, proszę bardzo. Ona nawet nie miałaby nic przeciwko temu.
Shireen również zauważyła przybycie Dastana i May, ale coś jej się tutaj nie zgadzało. Szlachetniak z człowiekiem? Proszę, proszę. No chyba, że dziewczyna była jego kolejną ofiarą, z którą miał zamiar skończyć zaraz po balu. Właśnie wtedy nastąpił ten niebezpieczny moment. Czarnowłosa wampirzyca obserwowała ich z lekkim, litościwym uśmieszkiem. Biedny Dastan. Doskonale znała to uczucie obezwładniającego głodu. Z biegiem lat na szczęście nauczyła się z nim walczyć i teraz potrafiła całkiem nieźle się trzymać. Shireen zerknęła na Azela, ponieważ była ciekawa jak nauczyciel na to wszystko zareaguje. Wtedy na scenę wkroczyła Amelie, zabierając gdzieś Dastana i bal znów zaczął przypominać nudną jak wszystkie imprezę szkolną.
Usłyszała myśl swojego towarzysza odnośnie młodego wampira i cicho zaśmiała się swoim perlistym śmiechem, przykładając jedną dłoń do ust. Doprawdy, ten chłopak był tak niewinny i tak mało jeszcze o świecie wiedział, że w zimnym serduszku wampirzycy powoli zaczęła wzbierać litość i żal. Chyba już nawet straciła ochotę na wbicie swoich kłów w jego jasną skórę. Nie było dla niej żadnym wyzwaniem zaatakować kogoś, kto nie potrafił się bronić. Wolała, żeby przeciwnik z nią walczył, bo potem miała większą satysfakcję pijąc jego krew.
Prawdę mówiąc, Shireen mało wiedziała o romantyczności. Kochała tylko raz i w porównaniu z tym ile lat żyła już na tym świecie, był to nic nie znaczący krótki epizod. Tak więc w tej kwestii nie miała zbyt dużo do powiedzenia. Tak tylko palnęła pierwsze lepsze, co przyszło jej na myśl.
Ach, te jego perwersyjne myśli. Shireen już zaciskała swoje dłonie w drobne piąstki, żeby za ich pomocą zdzielić Kougę w twarz, jednak z trudem się pohamowała. Chłopak najwyraźniej nie miał zielonego pojęcia o istnieniu wampirów a ona nie chciała być tą, która go uświadomi. Właśnie przed chwilą popełniła błąd odpowiadając na jego myśli. Jak dziwne będzie jej zachowanie kiedy nagle przywali mu w twarz? Zamiast tego uśmiechnęła się słodko, chociaż jej oczy zdradzały, że najchętniej by mu coś zrobiła.
- Jeśli zaskoczysz mnie swoimi tanecznymi umiejętnościami, rozważę zdradzenie ci mojego imienia. - odpowiedziała. Ale chwila, czemu to ona ma go zapraszać na parkiet? W końcu to chyba on jest mężczyzną, nie? Kątem oka spojrzała na Ukyo, który najwyraźniej zamierzał opuścić salę. Oczywiście lazł środkiem jak jakiś pan, co bardzo ale to bardzo jej się nie spodobało. No ale przecież nie będzie się nim przejmować. Nie da sobie psuć nerwów.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pią Lis 02, 2012 7:22 pm

Takie właśnie poglądy miał Ukyo, który nie zamierzał sluchać niczyjej opinii na ten temat. Każdy miał swój charakter, swoje spojrzenie na różne sprawy, podejście. On miał własne, Shireen miała własne, Dastan miał i wszyscy, którzy przebywali w tej sali (i nie tylko). Możliwe, że Hiroya miał trudny charakterek. Nie, to było pewne, bowiem nawet on sam o tym wiedział. Póki jednak nie przeszkadzał mu i żyło mu się w ten sposób całkiem wygodnie, nie zamierzał nawet próbować się zmieniać. Po co miał robić przyjemność innym skoro mógł ich podenerwować i z przyjemnością obserwować ich reakcję? Taki styl bycia był dość wygodny i zabawny. Gorzej jeśli szlachetnemu kiedyś odbije i spróbuje wprowadzić swoje poglądy w życie. Tu byłby już problem, bowiem Ukyo należał do bardzo zawziętych osób, które dążą do swojego celu po trupach. Cóż, można było powiedzieć, że w tym momencie widoczna była przynależność do rodziny Kuroiaishita.
Czarnowłosy wampir jeszcze przez jakiś czas stał na tarasie, obserwując ogrody Akademii Cross. Na balu nie działo się nic ciekawego, co mógłby oglądać. Ba, było tam piekielnie nudno i szlachetny czuł, że niedługo po prostu padnie z nudów. Nic więc dziwnego, że po wypaleniu dwóch szlugów ruszył się z miejsca. Nie zamierzał dłużej już tu przebywać skoro nie było tu nic ciekawego do roboty. Nie będzie przecież czekał aż zdechnie z nudów, prawda? Ruszył wiec swoje zacne cztery litery w kierunku sali. Idąc oczywiście środkiem, nie ustępując nikomu. Jeszcze nim wyszedł spojrzał tylko w kierunku Shireen a na jego twarzy pojawił się przez chwilę ten sam uśmieszek co zawsze. Nic innego się u niego nie zobaczy, ten wampir nie umiał uśmiechać się szczerze, a na jego ustach pojawiały się jedynie uśmieszki ironiczne, pełne pogardy, mroku. W końcu wyszedł z sali. Wszędzie było ciekawiej niż tu.

z/t
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 192


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pią Lis 02, 2012 10:50 pm

Czy Dastan ją wystraszył? A jakże. Zachowywał się dziwnie, nie panował nad sobą, był niebezpieczny. W pewnym momencie po prosty wydawało jej się, że ją zje! Tak na oczach wszystkich zebranych. Maya żałowała, że przyszła na bal, tak więc szybko postanowiła uciekać z niego. Nie była pewna, czy powinna pomóc swojemu 'chłopakowi', w końcu była tylko człowiekiem. Nie dysponowała super siłą czy innymi wynaturzonymi mocami. Nawet jej szkolenie na łowczynię wampirów było niepełne.
Ta szczęście jaka zła wampirzyca postanowiła się nim zająć. May wyszła z zali nie patrząc na nikogo. Miała szczęście, że jej fartuch pielęgniarki nadal był poplamiony tylko i wyłącznie sztuczną krwią.

zt
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pią Lis 02, 2012 11:39 pm

Ta impreza rozwijała się dość...różnie. Najpierw ludzie przychodzili, by potem wychodzić. Tylko Kouga był pewny tego, że będzie tutaj siedział. Może jego rozmówczyni również, ale nie mógł być tego pewny. Może w końcu coś przeskrobie na maxa (co może mu wyjść o wiele łatwiej, skoro jego "nieodpowiednie" myśli mogły dodatkowo dolać oliwy do ognia), dostanie po pysku i pożegna się ze swoją nową koleżanką, której imienia nawet nie dał rady poznać. Byłoby to smutne zakończenie tej imprezy z której Lord chciał coś wyciągnąć. Najlepiej kilka numerów telefonów do jakichś dziewcząt, ewentualnie do chłopaków, żeby mieć z kimś się na balety wybierać. Szczęście to niewierna kochanka, która raz tuli Cię do piersi z całej siły, by chwilę później pójść do kogo innego, zostawiając Cię z jej bratem - Pechem.
Oczekując na reakcję ze strony zamaskowanej rozmówczyni Kouga mógł tylko pobawić się w zgadywanie wyglądu jej lica. Przez głowę przeszły mu różne obrazy twarzy dziewczyny, które mogłyby pasować do widocznych ust, podbródka oraz włosów. Pewnie któreś trafienie pasowało idealnie, ale przecież białowłosy nie mógł być pewien które. Szkoda.
Śmiech dziewoi wymusił poszerzenie uśmiechu na twarzy Lorda. To kolejny dźwięk, który mógłby z chęcią nagrać na komórkę i puszczać sobie w chwilach stresujących, by w mgnieniu oka znów mieć dobry humor. Niestety nie mógł przecież jej poprosić, żeby znowu się zaśmiała, by mógł to nagrać z powodu nie uczynienia tego wcześniej. Jeszcze by sobie wampirzyca coś pomyślała.
Spojrzał na nią, by się nieco zdziwić. Może miał przyjemność patrzeć na jej jakże uroczy uśmiech, jednak aura wokół niewiasty była dość...straszna. Chyba doświadczenia Lorda z pannicami zaczęły owocować. "Pajęczy zmysł" zwiastujący zagrożenie potrafił aktywować się nawet wtedy, kiedy kobieta ukrywała lub tłumiła swoje niezbyt przyjemne dla bohatera chęci.
- "Może nie podoba jej się, że chcę poznać jej imię?" - przeszło przez myśl białowłosego, co mógł w sumie śmiało powiedzieć na głos. Dziewczyna i tak go "słyszała".
Taniec? Z nią? Kouga zaśmiał się cicho pod nosem, wstając na nogi. Na zewnątrz wydawał się być pewny siebie. Gorzej z "wnętrzem", do którego jednak nie zajrzymy. Można tylko wspomnieć, że nie było zadowolone propozycją nieznajomej. Dlatego, że takowa powinna wyjść z ust Lorda. Kolejna wtopa. Ale nie warto było się nad tym tematem rozczulać, tylko wykorzystać nadarzającą się okazję.
- Choć więc, Ojou-chan. Musiałbym być głupcem, nie chcąc przyjąć tego zaszczytu. - stwierdził z zadziornym uśmiechem, podając nowej koleżance dłoń.
Taniec z dziewojami uważał za cholernie świetną rozrywkę. Mógł przecież się z jedną obściskiwać bez większego skrępowania, szczególnie przy wolnych. Wystarczyło nie ruszać tam, gdzie się nie powinno. Przy dobrych wiatrach niewiasta sama zaproponuje wymianę numerami. Zależy to jednak, jak większość sytuacji, od szczęścia.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sob Lis 03, 2012 7:59 pm

Kto przyszedł, to był. Sala może i nie pękała ale w połowie była zapełniona. Uczniowie poprzebierani pojawili się i dobrze bawili. Nawet wystarczyło że tylko Azel i dwóch chłopaków z Oświaty przypiłują porządku.
Wampirzyca na którą spoglądał Azel dostrzegła jego spojrzenie i dała znać że nie zamierza tego ludzika krzywdzić. Trzymał ją za słowo, zatem zostawił ich na moment i zajął się dalszym spacerem i pilnowaniem innych. Tak się ciekawie złożyło, że na salę wszedł Dastan w towarzystwie Mayi. Tę właśnie dwójkę już widział wcześniej. Uwagę teraz częściej przykuwał na szlachetnej krwi blondyna z tego względu, że jego oczy zmieniły barwę. I jak było można przypuszczać, miał problem z kontrolą. Lepiej żeby wyszedł na zewnątrz. Namikaze już zmierzał w jego stronę, ale został wyprzedzony przez inną wampirzycę. Zajęła się kolegą, co jest godne pochwały. Więc nauczyciel pozostał na sali obserwując pozostałych.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Sob Lis 03, 2012 11:46 pm

Wprawdzie Shireen nie znała Ukyo ale z jego zachowania jak i myśli, które mimochodem podsłuchała mogła wywnioskować, że rzeczywiście miał trudny charakter. Podejrzewała, że ciężko będzie mu cokolwiek wpoić do głowy, ale hej! Ważne są chęci, prawda? Zostawmy już jednak naszego aroganckiego wampira, który najwyraźniej postanowił opuścić salę. Przy okazji znów posłał Shi swój charakterystyczny uśmiech a ona zaczęła się zastanawiać, po jaką cholerę się na nią gapi? Czyżby chciał w ten sposób okazać swoją wyższość, że niby on jest ponad to wszystko? Możliwe, jednak wampirzyca miała stalowe nerwy i jeśli myślał, że w ten sposób ją rozdrażni to się grubo mylił.
Prawdę mówiąc, dziewczyna nie zamierzała długo zostać na balu. Możliwe, że wpadła tylko dlatego żeby obczaić nowy towar, który pojawił się w szkole. A nuż uda jej się znaleźć jakąś smaczną przekąskę, której i tak nie będzie mogła skosztować? Co najwyżej ponapala się samym zapachem, trudno. Poza tym, nie chciała zostawać długo z tego względu, iż miała się spotkać z szanowną mamunią, która miała do niej jakąś bardzo ważną sprawę. Shireen cały dzień zastanawiała się, o co może chodzić i już chciała zostać oświecona.
I znów na ustach wampirzycy pojawił się lekki, nieco litościwy uśmiech. Kouga naprawdę zachowywał się jak niewinna dziewoja. Te naiwne pytania... I ona miałaby kogoś takiego skrzywdzić? Don't! No chyba, że nie miałaby innego wyjścia, a chłopak byłby jedynym chodzącym woreczkiem z krwią w jej pobliżu. Nic jednak nie powiedziała, tylko czekała na reakcję na zaproszenie go tańca. Kiedy w końcu już ją otrzymała, ujęła jego dłoń i zapewne już po chwili znaleźli się na parkiecie, pośród innych par.
Oczywiście zauważyła obecność dwóch innych łowców, jednak najwyraźniej byli zajęci swoimi nowymi koleżankami, więc nie sądziła, że coś jej może grozić z ich strony. Nie to, żeby miała zamiar rozrabiać. Po prostu w towarzystwie łowców lepiej mieć się na baczności. Szczególnie jeśli byli spokrewnieni z ich dowódcą, tak jak Azel. Shireen nie była głupia i już po nazwisku mogła skojarzyć, że jakieś więzi krwi muszą łączyć obydwu panów. Ostatni raz zerknęła na Namikaze by mieć pewność, że więcej się do niej nie doczepi no i poleźli w końcu na ten parkiet.
Bla bla bla, trochę sobie potańczyli i porozmawiali aż w końcu nadeszła godzina, kiedy dziewczyna miała spotkać się z matką. Ponownie nachyliła się do ucha chłopaka, wdychając jego zapach.
- Przepraszam ale muszę już iść. - szepnęła, delikatnie wyswobodziła się z jego ramion i udała w stronę wyjścia. Zatrzymała się jednak na chwilę i odwróciła w stronę Kouga'i.
- Shireen. Mam na imię Shireen. - powiedziała. Stali na tyle blisko, że nie musiała krzyczeć, wystarczyło tylko trochę podnieść głos. Ostatni raz uśmiechnęła się do chłopaka, tym razem miło i poszła.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 294


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Lis 05, 2012 3:12 pm

Zabawa na sali trwała w najlepsze. Wampirom na szczęście nie odbijało i potrafili się dobrze bawić z ludźmi. Obecność jednego nauczyciela jako też łowcy nie widocznie wystarczyła. Pomagali mu przy tym jeszcze prefekci i dwóch chłopaków z oświaty podających się za uczniów.
W końcu na sali pojawił się Kaien. Dyrektor tej akademii. Niby to miał zaszczycić swoją obecnością w celu zabawy, to jednak nie wyglądał na takiego. Nie był nawet przebrany odpowiednio do kreacji na sali. Miał na sobie normalny sweter, spodnie i płaszcz a w dłoni trzymał pochwę a w niej schowaną katanę. Podszedł do sceny gdzie jeden z uczniów odpowiadał za muzykę. Podszedł do niego i poprosił aby ją wyłączył. Miał coś ważnego do zakomunikowania. Muzyka przestała grać a na sali zrobiło się niesamowicie cicho. Wtedy wszystkie oczy spojrzały na dyrektora Akademii nie ukrywając zdziwienia. Również jego postawa i trzymanie broni wzbudzało pewne obawy. Kaien spojrzał na zebranych i w końcu przemówił.
- Wybaczcie kochani że przerywam Wam tak wspaniałą noc, jale ostatnio wydarzyły się nieprzyjemne wydarzenia. Dotyczy to dwóch uczennic z klasy dziennej. Asoke Kazama została zamordowana. Natomiast Lureen Hoover porwana. Tym samym godziny temu miał miejsce atak na kolejną uczennicę. W związku z tymi wydarzeniami, wprowadzam nakaz by wszyscy uczniowie od godziny dwudziestej znajdowali się w akademikach i nie opuszczali ich aż do wschodu słońca. Jeżeli nie opanujemy sytuacji będę zmuszony zamknąć Akademię. A Was odesłać do rodzin.
W tym przemówieniu normalnie czuł się jak dyrektor Hogwartu. Widział te zaskoczone i wystraszone miny u uczennic klas dziennych. Wszyscy zaczaili że ofiarami stają się przeważnie dziewczyny. Wampirom to może nie groziło. Ale także im kazał siedzieć w swoim akademiku.
- Na koniec proszę byście słuchali się swoich opiekunów i nie łamali zasad. Jedynie prefekci mają prawo przebywać na terenach Akademii w celu patrolowania okolicy. - Dodał na zakończenie i czekał teraz aż dzieciaki opuszczą salę.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Lis 05, 2012 3:18 pm

Pojawienie się Crossa w sali i to jeszcze w bronią, dało wiele do myślenia Azelowi. Widocznie coś musiało się stać, że nie przyszedł tu przebrany jak powinien w celu sprawdzenia jak jego uczniowie się bawią. I nie mylił się. Obserwując jak podszedł do sceny i kazał zapewne wyłączyć muzykę, wszyscy skierowali spojrzenie na jego osobę. Także Azel. To co usłyszał nie zaskoczyło go za bardzo, bo już wcześniej o tym wiedział. Nie było przyjemnie patrzeć na twarze swoich uczennic, które zaczęły się widocznie bać tego, że kiedyś kolej przyjdzie na nie same. Miał nadzieję że do tego nie dojdzie.
Gdy Cross skończył swoje przemówienie, sala zaczynała powoli pustoszeć. Wtedy Azel podszedł do dyrektora a Toshiaki i Rikiya uczynili to samo. Jako iż są łowcami muszą znać większe szczegóły.
- Co z ostatnią zaatakowaną uczennicą? - Spytał, chcąc wiedzieć czy to znów ofiara klasy dziennej a tym bardziej, kto. Chłopacy także chcieli się dowiedzieć, która tym razem była trzecią ofiarą.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Lis 05, 2012 6:12 pm

- Świetnie tańczysz. - Kouga widział uśmiechnięte lico swojej partnerki, gdy wypowiadała te słowa.
W tańcu bohater uśmiechnął się tajemniczo, przymrużając oczy. Chyba udało mu się "złowić niezłą sztukę".
- Tańczenie to nie jedyna rzecz, która wychodzi mi świetnie... - powiedział nieco przyciszonym głosem.
Poczuł, jak wampirzyca naciska na niego swoją klatką piersiową, zbliżając też swoją twarz do jego. Białowłosy mógł czuć oddech swojej urodziwej partnerki na swoich ustach, nie mówiąc już o jej piersiach na swojej klacie. Wszystko szło w dobrym kierunku.
- To może pokaż mi co jeszcze potrafisz świetnie robić... - po tych słowach dziewczyny...Lord przestał sobie wyobrażać chyba najlepszy scenariusz, jaki mógłby wyjść podczas tej interakcji z wampirzycą.
Rzeczywistość była bardziej okrutna. Trzymanie niewiasty w ramionach samo w sobie było świetną sprawą. Za takową możliwość w duchu dziękował Bogu. Niestety na krótkim tańcu cała przyjemność miała się skończyć, gdyż dziewoja musiała się szybko zwijać. Lord utrzymywał lekki uśmiech na twarzy, mimo wewnętrznego poczucia bycia strzelonym w łeb. Było tak fajnie, a zrobiło się nijak.
- Ah, oczywiście. - odpowiedział, puszczając dziewczynę.
Odprowadził ją wzrokiem i nieco zdziwił, widząc jak się zatrzymuje. Uśmiechnął się szeroko, słysząc jej imię. Choć może mieć problem z przemianowaniem jej. Spodobało mu się nazywanie swojej nowej koleżanki "Ojou-chan".
Westchnął, przechylając głowę na bok. Cholernie bolał go fakt, że Szczęście okazała się być "kobietą lekkich obyczajów", zostawiając Lorda i idąc do kogo innego. W takim momencie przydałaby się Aimi, która - Kouga miał taką nadzieję - łatwo by go nie opuściła. Choć chyba to właśnie zrobiła, ledwie wchodząc na ten cały bal. To kolejny argument mówiący za tym, że fart bohatera się skończył.
- Została Cola... - mruknął do siebie, idąc w kierunku stolika.
Zatrzymał się jednak, gdy muzyka ucichła. Spojrzał na scenę, zauważając dyrektora Akademii Cross. Że taka szycha przyszła na balety w tak..."niebaletowym" ubiorze? To musiał być zły znak. Owszem był.
- Zamo...rdowana? - bohater był w szoku.
Dyrektor jakoś nie za bardzo chciał uczynić sprawę mniej stresującą dla uczniów. Zamiast tego walnął prosto z mostu. Że też w tak wspaniałej uczelni dokonywane były zabójstwa i porwania? Tego się Lord nie miał jak spodziewać. Z drugiej strony mógł przypuszczać, że był to pierwszy taki wypadek. A może to był jakiś...Halloweenowy żart?
- Większa afera niż przy anonimowym telefonie z informacją o podłożonej bombie. - stwierdził, wysilając się na uśmiech.
Chyba chciał sam siebie rozweselić przy tak poważnej sytuacji. Trochę niedobrze jest wiedzieć, że dziewczęta stają się ofiarami ataków nie-wiadomo-kogo. Bo może ta zamordowana Asoke Kazama, jakby żyła, stałaby się dobrą przyjaciółką białowłosego? Teraz niestety się nie przekona.
Krótka wzmianka o prefektach była wiadomością dość istotną dla bohatera. Tylko bowiem prefekci mogli paradować po Akademii, mimo specjalnego nakazu, by zajmować się pilnowaniem okolicy. Kouga domyślił się, że ta posada nie wiąże się tyle z przywilejami, co ze specyficznymi obowiązkami. Najpewniej opierało się to o ochronę i pomaganie innym uczniom. Białowłosy jakby czegoś takiego dla siebie szukał. Gdyby mógł zostać prefektem i mieć wręcz obowiązek pilnować, żeby wszystko chodziło jak w zegarku, to mógłby sobie w ten sposób wzbudzić respekt u innych. Nie dlatego, że jest "Panem szanownym Prefektem mogącym więcej niż zwykły uczniak", tylko "Dobrym kompanem, na którego zawsze można liczyć, nie ważne co by się działo". Soutou widział w tym potencjał, jednak naprawdę zainteresować się tym będzie mógł dopiero później. Przydałoby się zebrać trochę informacji na temat bycia Prefektem.
- Jak mus, to mus. - stwierdził, chowając ręce do kieszeni i kierując się w stronę wyjścia.
Sytuacja wydawała się dość napięta, choć bohater dowiedział się trochę interesujących rzeczy. Może będzie mógł później pomóc by do kolejnych takich incydentów nie doszło?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 294


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Lis 05, 2012 9:22 pm

Cross skierował swoje spojrzenie na zbliżającego się Azela, więc zszedł ze sceny by móc z nim porozmawiać. Pytanie Namikaze już zadał. Dwóch towarzyszących mu chłopaków także wyczekiwało odpowiedzi.
- Jest cała i to była Louisa. Zdążyłem w porę nim Testament zrobił jej większą krzywdę. Odesłałem ją do Oświaty. Mam nadzieję, że tam zapewnią jej lepsze bezpieczeństwo. Ta szkoła może już takim miejscem nie być. A wiesz z czym to się wiąże.
Dokańczać nie musiał. Wiadome było że chodzi o zamknięcie placówki. Akurat takie rzeczy muszą dziać się na miesiąc przed zakończeniem roku szkolnego. Normalnie jak w serii Harrego Pottera. Dyrektor zostawił Azela i opuścił salę zmierzając teraz do swojego gabinetu.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala Balowa   Pon Lis 05, 2012 9:46 pm

A więc chodziło tym razem o Louisę. I tak dobrze że nic się jej nie stało. Nie tyle co Azelowi ulżyło ale i chłopakom. Teraz wiedzieli że ona nie będzie z nimi pracowała na terenie Akademii. Toshiaki będzie musiał sam patrolować lub z Rikiyą albo z Rie. Właśnie, trzeba będzie sprawdzić jak ona sobie radzi. Żeby czasem nie okazała się równie słaba co Louisa. Takie myśli miał Rikiya. Bardziej koleżanką przejął się Toshiaki. Było widać jak zacisnął pięści i chyba hamował się od tego by iść szukać tego gada.
Kaien po udzieleniu odpowiedzi opuścił salę. Azel został z dwójką sam.
- Złożę raport dowódcy. - Rzekł różowowłosy do Azela.
- Dobrze. Pójdę przypilnować swoją klasę. Wy róbcie swoje co macie.
Zostawił ich opuszczając pomieszczenie a w hallu i tak jeszcze spotkał przebywających Rie i jakiego wampira. Skierował się do Akademika dziennego by sprawdzić czy wszyscy jego uczniowie zajęli swoje pokoje i nikt nie buszuje po terenach nocą. A potem? Zapewne wróci do domu odpocząć.
Toshiaki i Rikiya także wrócili do swoich akademików by się przebrać i zabrać za patrolowanie.


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Balowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Balowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sala balowa [ŚLUB]
» Sala Balowa
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: SALA BALOWA-
Skocz do: