IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet ordynatora (drugie piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Pią Sie 09, 2013 3:03 pm

Gabinet jak każdy inny. Biurko krzesło, szafki, kanapa i stolik. Plus barek na alkohol. Kolory jasne i przyjazne dla oka, okna weneckie, czyli z zewnątrz guzik się zobaczy. Ach, no i rośliny w rogu ściany oraz drogi dywan.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Pią Sie 09, 2013 8:06 pm

Z Ratusza do szpitala nie było daleko, ale i tak poruszali się samochodem. Nie ma sensu męczyć nóg, w dodatku Hiro nosił coś bardzo cennego, mianowicie antidotum. I nie byłoby fajnie, gdyby ktoś mu to ukradł. Samuś by się wściekł, Hiro także i mogłaby polać się niewinna krew, no i ktoś obcy przywłaszczyłby sobie wynalezienie lekarstwa. Temu też należy zachować pewnie środki ostrożności, ot co.
Po dotarciu na miejsce, samochód opuściła Morgana, Samuru i Hiro. Udali się do szpitala, gdzie Hiro jako dobry obywatel, wyjaśnił przyczynę pojawienia się burmistrza. Pracownicy nie mieli nic przeciwko, skoro przybyli mieli odpowiednie leki do zwalczenia choroby, choć nie przypuszczali iż lek okaże się płatny. Cała wampirza trójka trafiła do gabinetu ordynatora.To tutaj zamordowano starszuka... Samuru niemal wyczuwał śmierć, to samo Hiro. Choć ten pierwszy wcale się tym nie przyjął.
- Trzeba tutaj trochę pobyć. Morgano.
Odezwał się pierwszy burmistrz, siadając przy biurku. Kobieta już dostanie pierwsze zadanie, a Hiro... Hiro sobie usiadł na kanapie, mając przy sobie antidotum. Nie rozdawał nikomu. Dlatego od tak się w szpitalu leku nie dostanie. Wracając...
- Załatw tutaj kilku szarych. Niech pilnują szpitala.
Wykona polecenie? Czwórka szarych wystarczy, bo i tak wątpił, żeby znalazł się jakiś czubek i wyskoczył na dwa szlachetne wampir. No chyba, że okazałby się samobójcą.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Nie Sie 11, 2013 9:42 am

Morgana przez całą drogę z ratusza do szpitala milczała. Jedną dłoń położyła na brzuchu i wydawała się, jakby pogrążona w zamyśleniu. Ciekawiło ją, kiedy wreszcie Samuru raczy oddać jej ich pierwszego syna. Nie wiedziała go przez bardzo długi okres czasu. Ile to już minęło? Pół wieku? Zabrał go, a raczej porwał kiedy chłopak miał jakieś trzy lata. Ciekawe czy z tym dzieckiem będzie tak samo. Nie pozwoli mu na to. Odzyska jak najszybciej najstarszego syna, po czym w trójkę wyjadą z Japonii. Wiedziała jak Samuru i mafia pracowały, więc może udałoby jej się jakoś ukrywać przed spojrzeniem burmistrza. Wiedziała, że nie długo, ale chciała się nacieszyć obojgiem dzieci. Rety, i mówi to ona, która nigdy nie pogodziła się z taką myślą. Może powinna zabić tego drugiego dzieciaka, który się w niej rozwijał? Nie wiedziała kiedy dotarli wreszcie na miejsce. Bez słowa, z wyższością i pewnością siebie opuściła samochód, kierując się za szlachetnymi do gabinetu ordynatora. Kiedy weszła, nie zajęła żadnego miejsca, tylko stanęła przy biurku jak to miała w zwyczaju w ratuszu. Wiedziała, że towarzysko to raczej tutaj nie przybyła. Samuru zaraz zaprzęgnie ją do pracy i tyle będzie z odpoczynku. W sumie była nie tylko jego asystentką, ale i dziwką mafiozo. Normalnie jeszcze trochę i zacznie płacić jej za seks.
– Oczywiście.
Odpowiedziała chłodno, profesjonalnie na polecenie Samuru. Wyjęła zaraz telefon i wykonała jeden, szybki telefon, zawiadamiając odpowiednie służby o tym, aby czterech szarych zostało przysłanych do patrolowania szpitala. Telefon Morgany nie dało się namierzyć w żaden możliwy sposób. Kiedy skończyła schowała go ponownie do kieszeni.
– Zaraz się zjawią. Kto będzie zajmował się kontrolowaniem przebiegu szczepionek i opłat za nich? Trzeba tego pilnować, żeby nikt nie wykradł antidotum. Trzeba zwrócić także uwagę na falsyfikaty. Wiadomo, jeśli my bierzemy za to horrendalne pieniądze, to wampiry wyczują interes. Będą sprzedawać podróbki za trochę niższą cenę niż my. Trzeba będzie tego pilnować i tępić.
Od razu przeszła do czegoś, co nie dawało jej spokoju. Wolała aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Wto Sie 13, 2013 6:30 pm

Ach! Samuru chwilowo zapomniał o tamtym chłopcu, który mieszkał sobie w willi na wyspie o pięknej nazwie, jak Sycylia. Chłopak nie pamiętał matki, mieszkał w spokoju, ucząc się jak być prawdziwym Kuroiaishita, choć... jest z nim mały kłopot... Jaki? Zapewne się wkrótce przekonamy. Na razie zostawmy tą sprawą, jeszcze przyjdzie czas na nią...
Co do obecnego dziecka. Samuru nie pozwoli go zabić. Chce mieć godnego następcę, a jak na razie takowych brak. I nic się nie stanie, że będzie krwią B, wszak można jeszcze eksperymentować! Hiro na pewno się pobawi malcem, żeby prędzej czy później krew chłopca miała się wzmocnić.... O ile będzie to możliwe, w końcu to tylko chore wizje burmistrza.
Nie miał nic przeciwko, gdyby wampirzyca usiadła sobie w pobliżu. Nie kazał jej stać... Ale też nie może narzucać aby siadała. Tak się nie robi, huehue. I kiedy ta grzecznie wykonała polecenie, szlachetny się uśmiechnął podle. No i oczywiście musiała coś dodać od siebie, coś czego Samuru był świadomy.
- Spokojnie, Morgano. Z Hiro ustaliliśmy, że szczepionki będziemy przeprowadzać w tym miejscu, a wykonywać je będzie sam Hiro. Chorzy do łapy nic nie dostaną, zdrowi nie mają tutaj wstępu.
Powiedział, patrząc beznamiętnie na wampirzycę. Mimo wszystko, kobieta zawsze wie jaki plan dać i to świadczy iż ma łeb na karku, dlatego szlachetny chce ją trzymać chociaż siłą przy sobie. Taka kobieta to jedna na milion, serio... i bardziej nadaje się na żonę dla jego zacnej osoby, niż... Sophie.
Hiro westchnął cicho, unosząc wzrok na wampirzycę. Wyglądała na zmęczoną, dlatego ze swoim przyjaznym uśmiechem, poklepał miejsce obok siebie. Niech spocznie. Samuru natomiast zajął się jakimiś karteczkami i niezbyt pilnie coś zapisywał. A co takiego? To już niebawem się dowiemy, o hohohoh.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Wto Sie 13, 2013 7:45 pm

A Morgana nigdy nie zapomniała o własnym synu. Długo nacieszyć się nim niestety nie mogła, nim Samuru odebrał Morganie jedynie dziecko. Zapewne nie pomyślał o tym, że odebranie dziecka od matki może skończyć się takimi skutkami ubocznymi. Nie był zadowolony z dziecka. Zapewne nie nadawał się na jego następcę, poświęcał mu za mało czasu. Ale nic się na to nie poradzi. Chciała po prostu już ujrzeć swego syna i porozmawiać. Nigdy nie była dobra w okazywaniu uczuć komukolwiek. Szczególnie kogoś, kogo nie widziała przez ostatnie pięćdziesiąt lat? Co do drugiego dziecka, jakie nosiła w sobie. Jeśli szlachetny je chciał, będą musieli zawrzeć umowę. Przede wszystkim nie odbierze całkowitej opieki Morganie nad dzieckiem, nie porwie, ani nie będzie na nim przeprowadzał żadnych eksperymentów. Zresztą dziecko może odziedziczyć krew po ojcu. Na to było na szczęście jeszcze sporo czasu.
Wampirzyca westchnęła. Była naprawdę zmęczona, wykończona fizycznie i psychicznie, a do tego dochodziło jeszcze kiepskie samopoczucie spowodowane ciążą. Oczywiście nikomu nie powiedziała o tym, co się stało. Zresztą komu? Rodziny nie miała, więc oddawała się całkowicie pracy u burmistrza.
– Ale Sam, wampiry będą robić we własnym zakresie falsyfikat szczepionek. Dosypią jakiś narkotyków i już. Choć wątpię, aby w tym mieście był ktoś na tyle odważny by podpaść rodowi Kuroiaishita. Jeszcze jedno. Przydałaby lista wampirów, których Szarzy mają nie wpuszczać.
A wiadomo, może szlachetny ma jakiś wrogów znienawidzonych i nie chce, aby dostali szczepionkę. Ba, żeby zostali wpuszczeniu do szpitala. Szarzy zajęliby się takim jegomościem, zaoszczędzając wszystkim czasu. Ot, taka czarna lista burmistrza.
Kiedy Hiro poklepał miejsce obok siebie, z miłą chęcią je zajęła. Nie wiedziała czemu, ale straszliwie bolały ją nogi i plecy. To nie było normalne, była przecież wampirem. Nie odezwała się, obserwowała jedynie w zamyśleniu burmistrza, który tworzył jakieś dziwne notatki.
– Sądziłam, że sekretarka wyręcza Cię w pisaniu. Mam ją zwolnić, skoro nie wyrabia?
Zaproponowała, marszcząc brwi. Czuła głód, musiała napić się krwi. Wstała z ociąganiem i podeszła do barku. Wzięła dla siebie worek z krwią i wlała go do szklanego pojemnika. Wzięła jeszcze dwa i wręczyła po jednym dla szlachetnych. Usadowiła się ponownie na kanapie, popijając krew. Nie wyobrażała siebie na miejscu Sophie. Co prawda nie lubiła szlachetnej, ale raczej nie miała czego szukać na jej miejscu.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Wto Sie 13, 2013 8:55 pm

Prędzej czy później ujrzy dziecko. Ot co. Koniec tematu.
Na razie mają całkiem inne sprawy, takie jak antidotum i dzielenie się nim. Samuru oczywiście wykonał z tego interes, chcąc wyciągać pieniądze oraz zabawić się kosztem chorych. Bo naprawdę, miło popatrzeć, jak cierpiący i pożerani zarazą błagaja o lek. Samuru wtedy czuję się tak wspaniale! Zresztą, nie ma o czym się zbytnio rozpisywać.
- To wtedy dorwiemy te osoby i spotka je okrutna męka. Znasz mnie, kociaku. Nie znoszę kiedy ktoś wchodzi mi pod skórę.
Odparł obojętnie, kręcąc się na krześle. Trzymał w łapach notesik, na którym coś pisał.
- Nie trzeba robić żadnej listy. Od nich będziemy ciągnąć najwięcej i najdłużej gnębić.
Dokończył, będąc tyłem do wampirów. Ach, mogli podziwiać oparcie krzesła. Choć ono nie jest tak wspaniałe, jak oblicze burmistrza.
Będąc w takim stanie, Morgana powinna wziąć urlop i najlepiej wyjechać z kraju. Może wybrałaby się na Majorkę? Samuru mógłby jej towarzyszyć, wszak wszędzie wywęszy jakiś interes, chociażby w haraczu. Właściciele hoteli mają mnóstwo kasy, Samcio chętnie odchudziłby ich portfelę o 80 %.
- Dam sobie radę, Ty lepiej skup się na swojej robocie.
Odezwał się iście lodowato i gdyby był przodem do swoich towarzyszy, mógłby poczuć na sobie karcący wzrok Hiro. No ale skąd mógł wiedzieć co wyczyniał burmistrz? Kiedy Morgana podeszła do niego z krwią, synalek Kanibala wysunął w jej łapkę złożoną karteczkę. List... nic innego. Ale z jaką nadzwyczajną treścią! Posłał jej obojętne spojrzenie, no a później odwrócił wzrok. Zatopił kły w worku, osuszając go do ostatniej kropli. Hiro natomiast odłożył na chwilę worek, zerkając na swój pojemnik z lekami na zarazę... wtem zadzwonił telefon. Odebrał go Hiro... Samuru jakoś nie specjalnie się spieszył, wszak nie on dba o ludzi tutaj.
- Mamy pierwszego chorego.
Poinformował wampiry po zakończeniu rozmowy. Nie musieli długo czekać, do biura zawitała pielęgniarka z... Naizenem Shiroyamą na wózku. Hiro aż uniósł brwi w zdziwieniu, a Samuru odwrócił się krzesłem przodem do chorego.
- Kopę lat, szwagier. Coś Ci dolega czy po prostu mamy wykonać wszczepienie implantów w Twoje piersi?
Wyszczerzył się burmistrz, mrużąc gadzie ślepia. I co uczyni nasz Naizen? W końcu Samura mógł się wcale tutaj nie spodziewać.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Wto Sie 13, 2013 9:26 pm

Pozwolił sobie pomóc i usiadł na wózku, choć szczerze nie widziało mu się za bardzo na czymś takim poruszać, ale to szpital, więc wyboru innego nie miał. Dał się zwieść do windy a potem na odpowiednie piętro, do odpowiedniego gabinetu. Jak zdołał przeczytać, mrużąc nieco oczy, pomieszczenie to pokój ordynatora. Zdziwił się trochę czemu tutaj, ale pytań nie zadawał. Teraz chyba już wiedział czemu, kiedy przywieziony został do wnętrza pomieszczenia. Nie mylił się. Hiro był obecny, ale Samuru się tutaj kompletnie nie spodziewał.
- Daruj sobie żarty... Macie podobno szczepionkę na szalejącą zarazę... Przynajmniej tak mi powiedziała Yuki.
Rzekł poważnie patrząc na Samuru, a potem na Hiro.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Sro Sie 14, 2013 9:00 am

Cały Samuru. Nie miłował nikogo i nie przejmował się niczyim, więc nie musiał pomagać potrzebującym, żeby uciszyć swoje sumienie i chęć pomocy innym. Ludzie byli samolubni, pomagali innym, ale tak naprawdę robili to dla samych siebie, by żyć zgodnie ze swoim sumieniem. A teraz nie muszą się niczym przejmować i pobierać sporo pieniędzy od potrzebujących.
Kociaku? Omal się nie zachłysnęła słysząc słowa szlachetnego. Nigdy się tak do niej nie zwracał. Choć nawet wypowiadając to słowo, dało się słyszeć chłód i lekką ironię. Na jego słowa skinęła jedynie głową, zgadzając się z Samuru. To było oczywiste, że ród Kuroiaishita nie pozwoli sobie na jakieś marne falsyfikaty. Wzruszyła też ramionami, milcząc. Nie zamierzała się z nim sprzeczać, byłoby to czystą głupotą.
Kiedy wręczyła worek z krwią burmistrzowi, otrzymała coś z powrotem. Lista zakupów? Zakupić tyle krwi, żeby aż lodówka pękała? A może skończył mu się alkohol w barku? Cóż, Morgana nie była jego służącą i nie zamierzała robić żadnych zakupów. Zajęła więc swoje miejsce i popijając krew z kryształu, dyskretnie otwierając karteczkę, by przeczytać jej treść. Nie dała po sobie nic poznać, ale był zaskoczona. Teraz to już naprawdę pomyślała o sobie jak o dziwce. Za bycie z Samuru dostanie pieniądze? Tak to napisał i tak to zrobiła. Miała być jego kobietą do towarzystwa, kiedy sobie tego zażyczy? Bo nie wiedziała tego inaczej, miał przecież żonę. Odchrząknęła i jednym haustem wypiła całą krew. Oj tak, urlop by jej się przydał, ale Samuru szybko się znudzi. Złożyła w taki sam sposób karteczkę i schowała ją do kieszeni. Przecież przy Hiro nie będą poruszać takich kwestii, nieprawdaż? Samuru chyba zatęsknił za szkołę, gdzie to wysyłało się takie liściki.
Wprowadzono pierwszego pacjenta. Lepiej być nie mogło, sam Naizen. Wampirzyca skinęła mu głową, chcąc okazać szacunek nawet wrogowi. Ona przynajmniej była lepiej wychowana od niego.
– Radzę troszkę grzeczniej, panie Shiroyama.
Posłała mu chłodne spojrzenie. Chyba, że wolał podpaść jeszcze bardziej burmistrzowi, to już jego sprawa.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Sro Sie 14, 2013 2:15 pm

Samcio lubi zaskakiwać i zwykle w nie pozytywny sposób, choć tym razem Morgana mogła odebrać to dobrze, jeśli zna lepiej szlachetnego. I fakt, gdyby nie praca, mogłaby porozmawiać z burmistrzem, no i oczywiście jakby byli sami. Hiro nie musiał być świadkiem, ot co. Co poradzić... Trzeba pierw zająć się antidotum, niż marnować czas na sprawy prywatne.
Oczywiście iż Naizen nie mógł spodziewać się Samuru w szpitalu, w końcu co ma burmistrz do leczenia chorych? Ano ma wiele jeśli w grę wchodzi możliwość większego zysku oraz zabawa cudzym nieszczęściem, głównie u wrogów.
- Spokojnie, Morgano. Jeśli Naizen mnie rozzłości swoimi tonem, nie dostanie tego, czego chce.
Odparł chłodno, patrząc na mężczyznę. Widać po nim, jak bardzo choroba odbiła na nim swoje piętno i potrzebował lekarstwa natychmiast. Hiro także przyglądał mu się badawczym okiem, lecz nawet nie kiwnął palcem.
- Ten niewdzięcznik nie zasługuje na naszą pomoc. W końcu jest wrogiem rodziny Kuroiaishita, a przynajmniej za takiego się ma.
No macie placki. Hiro spoważniał i stał się ignorantem. Co zrobić... Naizenem nie popisał się w domu Yuki, kiedy Białowłosy chciał pomóc jego synowi... Shiroyama zamiast wspomóc dobrym słowem, patrzył na Włocha jak na jakiegoś mordercę. Samuru nie zdziwił się słowami Hiro, doskonale wie jak ten traktuje wrogów i z całą pewnością ma wewnętrzną walkę. W końcu jest lekarzem, a Naizen - mimo bycia nie lubianym przez te wampiry - potrzebuje pomocy.
- Słyszałeś, Naizenie? Nawet wampir o duszy anioła nie chce Ci pomóc. Najwyraźniej musiałeś bardzo, bardzo podpaść. Co więcej uczynisz? Lekarstwa nie da się wynaleźć, wszak to my jesteśmy posiadaczami najważniejszego składniku.
Ach, tak w razie czego wolał mu powiedzieć o tym haczyku. Szlachetny uśmiechnął się sztucznie, siadając wygodniej w fotelu. Teraz poczeka na słowa blondyna. Uniesie się dumą i opuści szpital, aby umrzeć w męczarni, czy też zacznie szukać sposobu na otrzymanie lekarstwa.
Zabawa już się zaczęła.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Sro Sie 14, 2013 3:19 pm

Było do przewidzenia, że nie będą mu przychylni i nawet jeżeli są wrogami, pomocy od nich nie mógł oczekiwać. Dziwne w sumie, skoro tak dobry i fałszywy Hiro pomógł jego synowi i także jemu, broniąc tego kim jest, by znieść więcej zasad. Zignorował słowa nic nie znaczącej kobiety. Nie z nią będzie rozmawiał tylko z wampirami tu obecnymi.
- Więc jakim prawem bronił mnie na zebraniu i pomógł mojemu synowi? Nie jestem tu z własnej woli tylko na prośbę Yuki... Wrogami jak jesteśmy tak nimi będziemy. Nie dasz lekarstwa, nie musisz. To równiez będzie świadczyło o Twojej reputacji wśród naszej rasy. Być może nie jestem jedynym głową rodu, który został dotknięty pieprzonym wirusem.
Agresja w nim zaczynała brać górę. Przy Samuru łatwiej się wkurzyć. Choroba to potęgowała. Hiro powinien to zauważyć, że jak tylko Naizen się pojawił w komnacie Dastana, inaczej się zachowywał. Miał uwagi i pretensje. Gdyby nie ta choroba, zapewne inaczej by zareagował i nie sprawiał im problemów.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 9:57 am

Widać iż Naizen wpadał w gniew. Hiro nieco się zaniepokoił, choć nie dał po sobie tego poznać, natomiast Samuru nie robił sobie z tego nic. Ten homoseksualista był naprawdę zabawny, mimo że szlachetny wcale się nie śmiał. Ale do rzeczy, po jego słowach Sam z Hiro spojrzeli na siebie.
- Pomogłem Dastanowi, nie Tobie. A obrona Twojej osoby na zebraniu wynikała z moich poglądów, nie sympatii do Ciebie. I teraz nie czynię tego ze złośliwości, chłopcze. Chcę dać Ci po prostu ciężką karę za potraktowanie mojej osoby, jak wynaturzenia i odstawienia kiepskiego przedstawienia tuż przed operacją Dastana. To było bardzo niedojrzałe zachowanie.
Po tych słowach, odwrócił się od Naizena. Ten szczeniak nie umiał okazać szacunku starszemu wampirowi. Podszedł do okna, starając się nawet nie spojrzeć na blondyna. Trawiła go choroba, a białowłosego targało sumienie. Samuru słuchał, nie wracając się. Hiro jest tak właściwie szefem i mentorem burmistrza i należy okazać mu odpowiedni szacunek. Dopiero po chwili, zwrócił się do Naizena.
- Nie obchodzi nas zdanie innych próżnych wampirów. Inne rody od wieków nie traktowały nas ze szczególną uwagą, zapominając o szacunku i wyrozumiałości. Dlaczego mamy być lepsi? Poza tym cierpienie homo zawsze poprawia mi humor.
Ostre słowa wypowiedziane w sposób lodowaty. Samuru nieco się znudził, Hiro zerknął z nad ramienia na chorego.
- Ale jeśli tak bardzo Ci zależy na antidotum... Za odpowiednią cenę możemy pomóc, znaczy Hiro, nie ja. Bo osobiście najchętniej bym Cię dobił.
Dokończył szlachetny, będąc poważnym. Białowłosy jedynie westchnął cicho, nie zamierzając na razie wtrącać się w rozmowę. Burmistrz i tak zrobi co chce.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 11:08 am

Białowłosy wampir miał powody do obaw. Jeżeli nie dadzą Naizenowi tej szczepionki jego gniew w tej sytuacji może się powiększyć i doprowadzić nawet do zrujnowania pomieszczenia. Może powinni dać mu owe lekarstwo i później sprawdzić jego zachowanie? W tej chwili mógł się nie kontrolować a potem dziwią, że nawet wróg przychodzi po lek i robi im awanturę zamiast poprosić. W końcu choroba ta powoduje także wzrost agresji. Gorzej gdyby ten stadium rozwinął się u Ringo, jego agresja mogłaby być przeładowana również z przemocą.
Chcąc nie chcą, wysłuchał pierw wypowiedzi Hiro, który chyba tłumaczył się nie tylko jemu ale i Samuru.
- Miałem do tego prawo, ponieważ nie poinformowano mnie kto ma przeprowadzić operację i kiedy. Nie zachowałbyś się tak samo w podobnej sytuacji?
Zaczął podnosić głos, nie pozwalając dopuścić do siebie prawdy. Trzymał się tylko swojej racji, że zrobił dobrze. Może i przesadzał, ale w tym momencie nad tym nie panował. Różnica między nim a Ringo, zarażonym chorobą, jest bardzo duża. Starszy wampir jest wstanie wstrzymać rozwój choroby posiadając niemal wytrzymalszy organizm niż dużo młodszy.
Później wtrącił swoje parę zdań Samuru. Nic dziwnego, że chętnie by go ubił. Naizen o tym wiedział, że może być w tej sytuacji łatwym do pokonania przeciwnikiem. Ale wraz ze wzrostem agresji, może sytuacja wyglądać nieco inaczej.
- Czemu mnie to nie dziwi... - Wysyczał w odpowiedzi na brak okazywania szacunku rodu Kuroiaishita. Nigdy pewnie nie cieszyli się dobrą opinią wśród innych społeczności wampirzych.
Naizen oparł ręce na bocznych oparciach wózka prawie szykując się do wstania i pewnie rozpoczęcia rozróby, by zapewne siłą zdobyć szczepionkę, ale wstrzymał się po kolejnych słowach Samuru. Wtem wzrok, jarzących się już tęczówek szkarłatem, przeniósł na Hiro.
- Jaka jest cena za szczepionkę? - Rzucił pytanie.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 12:02 pm

Dla Naizena choroba stała się niebezpieczna. Nie chodzi tu o agresję i jej skutki, ale o temperaturę. Niebawem jego mózg się ugotuje, a później serce i inne ważne organy wewnętrzne. Hiro doskonale o tym wiedział i dosłownie pluje sam sobie w twarz iż nie może pomóc temu mężczyźnie. I właśnie. Czemu nie może? Bo miał uraz. Uraz taki, że po pomocy nic między rodami się nie zmieni, Kuroiaishita zawsze będzie źle wspominana przez Shiroyame, mimo pomocy jaką oni otrzymali. Dlatego Białowłosy nie mógł się przełamać. I nawet nie miał pojęcia co dzieje się z jego przyjacielem Ringo! Jednooki zapewne był pożerany przez chorobę, wolniej od blondyna, lecz zapewne szybko się to zmieni, jeżeli nie znajdzie się w szpitalu.
- Możliwe ale z całą pewnością nie odstawiłbym takiej szopki, wiedząc że z moim organizmem dzieje się coś nie tak!
Skoro Naizen krzyczał, Hiro to odwzajemnił, tylko jego nerwy były zdrowie i bardziej opanowane. Prychnął zły, nie mając zamiaru dłużej o tym rozmawiać. I przychodzi chory wróg rodziny, która ma w posiadaniu jedyny lek na wyzdrowienie. Zamiast starać się panować nad sobą, mimo choroby, kłóci się. Białowłosy miał dosyć i kto wie czy dla świętego spokoju nie podałby mu tej szczepionki.
Ależ i bez choroby Samuru stawiłby mu czoła. Nigdy nie walczyli i ciężko ocenić kto by wygrał, oczywiście nie o to tutaj chodzi. Uniósł kącik ust na syk szlachetnego. Zaraz im tutaj wybuchnie i co będzie? Samuru może przyspieszyć jego śmierć i to w okrutny sposób, mianowicie podwyższy mu o jeszcze więcej stopni temperaturę ciała! Wtedy Naizen się nie pozbiera. I kiedy wampir szykował się do wstania, ślepia burmistrza także zalśniły szkarłatem. Na szczęście w miarę się opanował i do rozlewu krwi nie powinno dojść.
- Jak dla Ciebie, to dziesięć milionów dolarów.
Odpowiedział szlachetny nie mając zamiaru żartować, ba, on rzadko rzucał jakimkolwiek kawałem, jeżeli chodzi o pieniądze. Zapewne Naizenowi się to nie spodobało, no ale sam chciał znać cenę, więc ją poznał.
- Jeśli aktualnie nie posiadasz takiej sumy, możesz dać z góry pięć milionów. Później reszta.
Dodał znudzony, patrząc na szlachetnego jak na jakiś nudny okaz ludzki w cyrku. Klauni... Samuru miał nieodpartą chęć powystrzelać te wszystkie kolorowe mordy. Hiro nadal nic nie mówił, jedynie przyglądał się, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 12:39 pm

Naizen myślał, że ceną będzie coś innego a nie płacenie pieniędzmi. Mogło być w sumie gorzej. Co prawda od razu takiej sumy nie zdobędzie od razu, ale skoro dano mu możliwość zapłacenie po połowie, to na pewno da radę. Nieco się uspokoił, ale to było widać, że się z tym męczył. Walczył z narastającą w sobie agresją i temperaturą.
- W porządku... - Zgodził się na taki układ. Wiedział że to wyjątek i tylko on zapewne zapłaci największą sumę, za zwykłą głupią szczepionkę.
- Całej sumy nie mam. Więc na razie dostaniesz połowę.
Zgodził byleby zakończyć jak najszybciej to spotkanie. Przebywanie z nimi w tym pomieszczeniu i kombinowanie z interesami, źle może wpłynąć na jego sytuacje. Bo przecież jest w rękach wroga. W miejscu które przejęte zostało przez Kuroiaishitów. Bez żadnego wsparcia. Jedynie Brad czekał na zewnątrz.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 12:59 pm

Ha, naprawdę myślał, że Naizen do szczęścia Sama jest potrzeby? Nic z tych rzeczy. Szlachetnemu chodziło tylko o pieniądze, a nie jakieś większe sprawy. Wszak to bydle łase na kasę jest, choć... z drugiej strony mógłby uczynić ze szlachetnego niewolnika! Lecz na co mu gej niewolnik?
- W tych czasach trzeba płacić i za zdrowie, Naizenie.
Rzekł chłodno Samuru, patrząc wladczo na mężczyznę. Nie bał się go, ba Samur nie bał się nikogo. Wszystkich traktował z góry, jak śmieci. No poza swoją świtą oczywiście. I kiedy burmistrz zaczął szykować odpowiednie papiery bankowe, wtrącił się Hiro. O tak, wpadł na genialny plan. Podszedł do Samuru, mówiąc mu na ucho kilka słów. Sam wzdychnął ciężko, mrużąc oczy. Jakby nie patrzeć taka cena jest odpowiednia niż pieniądze. Machnął łapą, odwracając się fotelem. Zaś mogą podziwiać jego oparcie. Teraz Białowłosy przejął pałeczkę.
- Zmiana decyzji. Nie zapłacisz za lek.
Uśmiechnął się pogodnie do Naizena, omijając przy okazji biurko. Sięgnął po pojemnik z antidotum, jaki to stał na stoliku. Przygotował odpowiednio szczepionkę, by za chwilę podejść do Shiroyamy.
- Pomożesz mi w czymś, chłopcze.
Zdradził kawałek, łapiąc ramię szlachetnego. Podwinął jego rękaw i jeśli się rzucał, dostał w głowę od strasznego białowłosego. Na uspokojeni, nie dla zrobienia krzywdy. Hiro szybko wykonał zastrzyk. Żyły Naizena mogły trochę boleć, w końcu lek miał na celu wypalenia groźnego wirusa z ciała. I to była ledwie krótka chwila.
- Z dnia na dzień powinieneś czuć się coraz lepiej i w sumie na wszelki wypadek wezmę Cię pod opiekę, dobrze?
Ton Hiro mógł wskazywać, jakby rozmawiał z dzieckiem i jeżeli Naizen się zgodzi. Białowłosy szybko przyjedzie do dalszych działań i wyprowadzi blondyna ze szpitala. Co do Samuru? Nie miał ochoty tego obserwować. Był... wściekły.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 1:35 pm

Naizen już nic więcej nie powiedział. Czekał na to aż Samuru przygotuje odpowiednie papiery, które będą również zawarciem umowy pieniężnej. Nic dziwnego że wampir jest chytry na kasę. To nawet lepiej niż miałby oczekiwać od drugiego wampira niemożliwego. Według Naizena to najlepsze wyjście by zdobyć szczepionkę.
Jednak Hiro miał widocznie inne plany. Naizen to widział. Szeptali coś i młodszy szlachetny nie wyglądał szczerze na zadowolonego. A zaraz to Naizen wygądał na zaskoczonego i patrzącego podejrzliwie.
- Co jest grane? Co Ty knujesz? - Pytania rzucił do Hiro, który już wyjął szczepionkę i podszedł do niego. Naizen nie dał sobie pozwolić wstrzyknąć lekarstwa, więc Hiro musiał to wykonać siłą. Niemal z wózkiem blondyn odjechał pod drzwi, napotykając ich zamknięcie. Uderzenie w głowę nieco go ogłuszyło, ale i pomogło wampirowi wykonać swoje zadanie.
- Taki układ mi się nie podoba. Nie zgadzam się na nic.
Naizen się postawił. Odpoczywać to on może nawet w domu. U siebie albo u Yuki. Wstał nawet z tego wózka starając się utrzymać równowagę, lecz pulsowanie w żyłach odczuwał wyraźnie. Był jednak wstanie znieść ból walki lekarstwa z wirusem. Gdyby Hiro chciał do niego podejść, Naizen może go odrzucić siłą rąk fizycznie lub też przy pomocy telekinezy. Samuru teraz to wszystko nie interesowało, więc nim się nie przejmował. Ale chyba powinien.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 2:04 pm

No co za uparty facet! Hiro chciał mu naprawdę pomóc, a ten go jeszcze o coś podejrzewa? Aż uniósł brew w zdziwieniu.
- Nic co mogło, by Ci zaszkodzić.
Odpowiedział szlachetny, lekko się irytując. Zaś go miał za złego? Przecież szlachetny much nie skrzywdzi, a co dopiero wampira i to niedawno takiego, który był chory. Prawie złapał się za głowę. Cóż... na szczęście dostał szczepionkę, choć i tak przed chwilą były problemy. I zamiast się rzucać powinien podziękować Hiro za uratowanie mu skóry, bo Samcio oprocentowałby następną część i Naizen nigdy nie wyszedłby z długu, mogłaby nawet ucierpieć jego rodzina. Ten gad nie odpuszcza tak łatwo.
- Naizenie, bądź dorosłym mężczyzną! Niedawno byłeś chory, dostałeś lek i chcesz wracać do domu? A jak zacznie się coś dziać?! Nikt nie będzie w stanie pomóc Ci prócz mnie! W dodatku nadal możesz stanowić zagrożenie dla własnej rodziny, chcesz ich krzywdy?
Nie kłamał. Hiro śmiertelnie poważny, patrzył na Naizena jak na własne, nie posłuszne dziecko. Mina pełna surowych cech, choć miała drugie, troskliwe dno. Szlachetny naprawdę nie chciał skrzywdzić blondyna, nawet mógł wycztać to z jego myśli.
- Przy mnie nic Ci nie grozi.
Dodał, chcąc jeszcze bardziej podkreślić swoją wiarygodność, nawet szczerze łagodny. Samuru nawet odwrócił się, przyglądając całemu zajściu. Chociaż na serio... Miał to gdzieś.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 2:11 pm

Z jednej strony Hiro mógł się na prawdę przełamać i zrobić dobry uczynek, ratując życie wroga rodziny, dla której pracuje. Uratował życie jego syna. Teraz i jego. I faktycznie, lek zaczynał działać, że poziom agresji był już do opanowania a temperatura ciała powoli opadała. Naizen czuł w sobie te stopniowo zachodzące zmiany, ale pewnym nikt przecież nie będzie, czy lek podziałał w stu procentach. Bo faktycznie, może wyjść coś niespodziewanego, nawrót choroby i co jeśli zaatakuje, dla przykładu, ciężarną siostrę? Hiro swoimi słowami dał mu do myślenia. Nic się nie odezwał, zerknąwszy kątem oka na Samuru. Po czym powrócił spojrzeniem na Hiro.
- Skąd taka decyzja by nagle mi pomóc? Jeszcze chwilę temu wolałbyś mnie zostawić na śmierć.
Zapytał ju spokojniej, a oczy powracały stopniowo do normalnej barwy piwnych tęczówek. Mimo to nie siadał z powrotem na wózek, skoro mógł już utrzymać równowagę bez problemu.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 2:23 pm

Spodziewał się takiego pytania. W końcu kiedy wszedł (a raczej przyjechał) tutaj chory, Hiro od razu okazał niechęć. Wiadomo, wampirza duma którą posiada nawet Białowłosy, chociaż nie zdołała ona wytrzymać naporu dobroci. Hiro mimo wszystkich grzechów, nie jest tym najgorszym.
- Z początku moja urażona duma nie pozwalała pomóc komuś, kto samym spojrzeniem mnie sponiewierał, nie znając moich intencji. Ale z racji tego, że jestem lekarzem nie potrafię powstrzymać się przed pomocą dla kogoś, kto ją potrzebuje. A Ty Naizenie, przybyłeś tutaj w potrzebie. Prędzej czy później zmieniłbym zdanie i pomógł, chociaż w tajemnicy.
Tyle wystarczy? Hiro to prawdziwy lekarz z powołania, pomoże nawet wrogowi. Nie umie obojętnie przejść obok cudzej potrzeby. Nawet Samuru, który zna go tyle lat, spojrzał zaskoczony na Włocha.
- Więc jeśli nie zaufasz mi teraz, nie mam pojęcia jak całe to leczenie może się zakończyć. Kto wie, może nawet sprowadzić chorobę na nowo, z mocniejszymi objawami. Dlatego wszystko zależy od Ciebie, młodzieńcze. Idziesz ze mną? Czy wolisz narażać innych i siebie?
Ostatnie słowa. Hiro mimo swojej anielskiej cierpliwość, także ma swoje nerwy. I może zrezygnować, martwiąc się jak zwykle o cały świat, och.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 2:33 pm

Dość przekonująca przemowa szlachetnego wampira, w którego czarnym sercu istnieje cząstka dobroci, jaką ukazuje będąc lekarzem, pomagającym innym w potrzebie. Czarny anioł w demona skórze. Idealne określenie dla tego wampira. Naizen wciąż patrzył na niego mało przekonująco i podejrzliwie. Ale jeżeli to była prawda co on mówił, a nawet to zdradzały jego myśli i jeszcze nie wyczuwał od niego żadnego kłamstwa w słowach, co było wręcz zdumiewające, miał pewne wahania. Yuki musiała mu ufać, skoro zgodziła się na operowanie z jego rąk ich syna. Może warto zaryzykować?
- W porządku. Pójdę z Tobą.
Cóż, zgodził się. Najwyżej będzie tego później żałował. Ale miał nadzieję, że oddając się mu pod opiekę nie zostanie wykiwany. Niczego jednak być nie można.
- I wybacz moje wcześniejsze zachowanie. Nie panowałem nad sobą. Przy czym jestem wdzięczny za okazaną, wszelką pomoc Dastanowi.
Od tak trochę dobroci i przeprosin ze strony Naizena mógł wampir otrzymać, kiedy lek zaczynał poprawiać jego stan umysłowy. Szlachetnemu najstarszemu z ich dwójki należał się odpowiedni szacunek. Naizen wiedział o szkoleniu swojego syna przez Hiro, więc dziękował mu nawet za to.

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Czw Sie 15, 2013 3:26 pm

Dokładnie. Hiro jest doskonałym wcieleniem zła, choć skrywa w sobie cząstkę dobra. Wielu już brało go za upadłego anioła, nawet ma taki wygląd. Długie białe włosy i czerwone tęczówki. Do tego ten biały ubiór. Tylko czarnych skrzydeł mu brak.
Oczywiście, nie miał powodów do kłamstw, bo naprawdę nie miał w planach skrzywdzenia mężczyzny, a pomocy mu i obserwacji. I kiedy Naizen się zgodził, Hiro zaś ładnie się uśmiechał. Na przeprosiny, już całkiem nabrał przyjaznego wyglądu.
- Już dobrze, Naizenie. Grunt, że na pewno wyzdrowiejesz, a teraz idziemy.
I po tych słowach skierował się w stronę Naizena, a później razem opuścili gabinet, lecz Hiro zanim wyszedł spojrzał porozumiewawczo na burmistrza....
No i burmistrza razem z Morganą zostali sami. Szczepionki będzie wykonywać Fabio, jaki niedługo po wyjściu Hiro, wszedł do gabinetu. Oni już dopilnują interesu.

zt Naizen i Hiro
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Sob Sie 17, 2013 9:42 pm

Dzieci z reguły mają tak, że jak naoglądają się filmów, to później łażą i wciskają wszystkim kity, że są tym i tym. Lilibeth również postanowiła wcielić się w pewną postać. Zawsze rajcowała się Samarą. Noale, jako że póki co jest najmłodszą mieszkanką zamku, a służki skaczą wokół niej jak poparzone, bo przecież nienormalnego dziecka Gabrielli trzeba pilnować, wpadły jej do salonu i wyłączyły horror. Nie obeszło się oczywiście bez wrzasków i pisków, niemniej ostatecznie Lily przystała na to, żeby obejrzeć durne Aniołki Charliego. No i co się stało? Lotte ubzdurała sobie, że jest tą rudą laską, która biega ciągle z koszulką AC/DC, drze mordę i chla piwsko. Inną sprawą jest, że takiej samej koszulki wampirzyca nie posiada, piwo zastępuje jej póki co soczek jabłkowy, a buźkę drze ogólnie dla zasady i podkreślenia ważności swoich słów.
W każdym razie filmy się skończył, a biedna Lilibeth z braku laku wypaliła z zamku i pognała w stronę centrum miasta, by w końcu dostać się do szpitala. Po co? Kij go wie. Może po krew, może po to by ratować starych dziadków jak te krejzi aniołki z filmu albo po prostu po to, by wyrzucić jakąś cytatą, wyuzdaną pannę przez okno. Skończyło się jednak na czymś zupełnie innym. Lotte wylądowała pod drzwiami z dużym napisem 'Gabinet ordynatora'. Chwilę tak postała, przytykając nos do drewna, po czym podskoczyła lekko w miejscu czując, że w środku znajduje się jej kochany bratanek, którego bardziej traktuje jak brata. No w końcu jest starszy, nie? Niemniej, małolata wreszcie wparowała do gabinetu, szczerząc się nader perfidnie. Obdarzyła sługusa Sam'a przelotnym spojrzeniem, następnie zerknęła na 'melonową' kobietę dopiero na samym końcu zatrzymując swoje tęczówki na szlachetnym. Rozłożyła szeroko łapska, jakby przyjmowała jednocześnie pozycję 'WTF?' i 'Chcesz wpierdol' w jednym.
- Nie masz gustu! Co to jest!? - jęknęła z czystym przerażeniem wskazując palcem na Morganę. Wyglądała jak ta czarownica z Arielki czy cuś, powaga. Ba! Dla podkreślenia tego faktu i tego, że serio się przeraziła dokleiła się do nogi Fabio, ściskając go łapkami za materiał spodni.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Pon Sie 19, 2013 6:16 am

Wielu chorych się pojawiło od ludzi po wampiry wyższej krwi, a Samuru jak ten sęp, wyciągał od nich tyle pieniędzy ile był w stanie wyciągnąć z ich kieszeni oraz kont bankowych. Szlachetny lubi wzbogacać się niemalże na wszystkim, by po całym akcie zbrodni, jak odebranie pieniędzy, pójść do sklepu i powydawać. Przydałby się nowy samochód, wszak Chevrolet'a rozbił, kiedy to zdarzyło mu się wracać po pijaku z Katedry. Uderzył w jednej, jedyne drzewo stojące sobie z boku. A może to był znak drogowy? Mniejsza o to, Sam był tak pijany, że z ledwością pamięta ten dzień i zwykle wracać do tego nie lubi. I czemuż to właśnie teraz zajrzał do szklaneczki? Fabio obsłużył burmistrza, wlewając mu kolejną porcję burbona - ukochany alkohol szlachetnego. Wszak to strasznie mocny trunek.
- Po tym całym bagnie, wbijamy do salonu Chevrolet'a, Fabio. Muszę rozejrzeć się za nowym samochodem.
Po tym jakże wspaniałym oświadczeniu, szlachetny upił kilka łyków. O suchej mordzie ciężko usiedzieć tyle godzin. A jak miewa się nasza przyszła mama Morgana? Ona alkoholu pić nie mogła, Fabio podawał jej tylko soki. Wtem rozległ się hałas otwieranych drzwi. Wampiry w tym samym momencie spojrzały w ich kierunku, oczekując nowego chorego. Samcio oczywiście już nakierował się na liczenie kolejnych pieniędzy... na darmo. Do środka wpadł nowy nabytek, mianowicie Lotte. Szlachetny złapał się za głowę, wzdychając ciężko.
- A Ty masz czelność przeszkadzać podczas pracy? Nie znasz zasad? Żadnych dzieci.
Rzucił chłodno po jej jakże grzecznym tekście. Fabio pokręcił głową i nie dał aby dziewczynka przykleiła się do jego nogi, o nie! Uciekł za biurko do szlachetnego, patrząc na małą z wyzwaniem. Jakby co potraktuje ją delikatną wiązką energii. Ot, dla opanowania. Ta mała męczennica zdolna jest przecież do wszystkiego, naprawdę.
- Gdzie masz matkę?
Wypalił bez cienia troski, biorąc w łapę szklankę. Dopił do końca, każąc czystokrwistemu słudze dolać. Skoro pojawiła się jego... ciotka... musi być ostro najebany.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Wto Sie 20, 2013 11:25 am

- Saaaaaaaaam, wiem że mnie kochasz! Poza tym nie jestem dzieckiem! Mam już jedenaście lat! Mama mówi, że jestem duża. - jęknęła, tupiąc wściekle nogą. Ni cholery. W tym temacie jej nie przegadasz. No bo skoro Gabriella twierdzi, że Lotte jest już duża, to tak jest i choi. Dzieckiem nie jest, koniec. A już na pewno nie z charakteru. Na próżno doszukiwać się w niej jakiejkolwiek słodkości i niewinności zwykłego gówniarza. A chwilowo naburmuszone, żółtoczerwone tęczówki, to tylko potwierdzają. Biedny burmistrz, trafiło mu się żyć z pomiotem nader wymagającym i nieobliczalnym, jakby nie miał na swojej głowie innych, znacznie gorszych problemów, oh. Lilibeth powędrowała wzrokiem za uciekającym przed nią Fabio, zaraz teatralnie pociągając nosem. No, nie ładnie. Bardzo nie ładnie. Małolaty w taki sposób się nie traktuje. Czyżby Landrynka o tym nie wiedziała? Przecież ona zaraz zacznie ryczeć, wyć, jęczeć i piszczeć, ba! Rzuci się nawet na podłogę, równając reputacje sługusa z ziemią. Powaga. Raz jeszcze pociągnęła głośno nosem, zaraz mrużąc przebiegle oczy. Wskazałam palcem na Włocha, przyjmując postawę rozpieszczonego bachora.
- Wszystko powiem R i n g o. Wujkowi się to nie spodoba. - rzuciła, kiwając głową. No bo, po co ona sama ma się na niego rzucać skoro może wyręczyć się wujkiem? Powaga. Lily jest jeszcze mała i ma zdecydowanie mniej siły, więc takie starcie nie miałoby sensu. Inaczej sprawa by się przedstawiała, gdyby wystawiła przed siebie kochanego zboczeńca! Fabio będzie chodził z rurką w dupie.
- Nie wiem. Pewnie szwenda się po zamku. - mruknęła, spoglądając tym razem na szlachetnego. Przestąpiła z nogi na nogę zaraz przysuwając się bliżej biurka. Wzniosła się na palce, by zajrzeć co znajduje się nań, po czym zgarnęła chudą łapą pierwszy lepszy dokument. Nadęła poliki jakby gorączkowo nad czymś myślała, po czym władowała się pod mebel, przeczołgała się po podłodze i złapała Fabio za kostkę.
- Paskuda! Chcę na ręce. CHCE, CHCE, CHCE. - zapiszczała nie dając za wygraną.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Gabinet ordynatora (drugie piętro)   Sro Sie 21, 2013 2:25 pm

Morgana przysłuchiwała się całej rozmowie jaką prowadziły szlachetne wampiry. Nie odzywała się, ale chłonęła każde słowo i zastanawiała się jak bardzo bezczelnym można być. Hiro był o wiele, wiele starszym wampirem. Można go nie lubić, nie trawić ze względu na nienawiść jaka łączy dwa rody, ale nie zmienia to faktu, że szacunek należy okazać, jeśli oczekuje się niego ze strony innych osób. Najwyraźniej Naizena poważnie już zaczęła trawić choroba, skoro nie był w stanie kontrolować własnego gniewu. Swoją drogą, wampirzyca była ciekawa czego zażyczył sobie Hiro wzamian za szczepionkę. Nie spodziewała się, że Samuru tak szybko zrezygnuje z dziesięciu milionów dolarów. W Japonii były one stosunkowo drogie, a w Chinach czy Korei normalnie moża się nimi posługiwać. Jednak nie odezwała ani słowem, wolała nie denerwować burmistrza. Wreszcie ferajna się zebrała. Morgana wstała i pożegnała się z Hiro, Naizena olała tak samo jak on ją. Nie wiedziała czym sobie zasłużyła na takie traktowanie ze strony szlachetnego. W przeciwieństwie do niego umiała się odpowiednio zachować i przywitać ze starszym i silniejszym krwią wampirem.
- Skoro jesteśmy już sami, może porozmawiamy o liściku, który mi dałeś?
Wstała ze swojego miejsca i podeszła do barku, gdzie to nalała sobie drinka do szklaneczki. Musiała się napić, by przetrawić wiadomość z liścika. Jeśli Samuru krzywo na nią spojrzał, nic sobie z tego nie zrobiła. Była wampirzycą, dziecku alkohol nic nie zaszkodzi, a i sama nie była jeszcze pewna czy chce urodzić to dziecko. Pewnie Samuru znów je odbierze.
Jednak w spokoju porozmawiać nie było im dane. Do gabinetu wstąpił istny armagedon, a Morgana ponownie zajęła miejsce na kanapie, wzdychając głośno.
- Jak ja nie znoszę dziewczynek. Są takie marudne i głośne. Zdecydowanie wolę chłopców i to tylko podobnych do Ciebie, Sam.
Spojrzała złowrogo na gówniarę, nic sobie nie robiąc z jej słów, pisków i gróźb. Chciała na ręce? Do Samuru? Powodzenia! Prędzej skończy zakopana żywcem w podwodnym świecie.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
 
Gabinet ordynatora (drugie piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: