IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie - LOFT

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Pią Sty 17, 2014 4:59 pm

To, że kochał własną matkę i ją szanował, nie pozwalając by osoby postronne powiedziały o niej złe słowo, znaczyło że jest maminsynkiem? Najwyraźniej XXI wiek tak bardzo się zmienił, że dzieci przestały szanować rodzicieli. Możliwe, że Mochi wychowany był na starą modłę. Wówczas szacunek należał się zarówno matce jak i ojcu, niezależnie od tego, jacy by nie byli. Gdyby Nene była bardziej przywiązana do swoich rodziców, pewnie nie chciałaby, aby Mochi w jakikolwiek sposób ich obrażał.
Owszem, Mochi był na garnuszku rodziców. Nie musiał pracować, bo po co? Był obrzydliwie bogaty, mógł sobie pozwolić na wszystko. Nawet na wycieczkę na księżyc. Ba! Mógł nawet zasiedlić Marsa, gdyby tylko miał taki kaprys. Nie wiedział, dlaczego Nene uważała, że życie na garnuszku rodziców jest taką złą rzeczą.
– Jestem lordem, ale księciem hrabstwa. Odziedziczyłem tytuł po ojczymie.
Wyjaśnił wampirzycy, żeby nie pomyślała, że niedługo zostanie królem. Owszem, pochodził z rodziny królewskiej, ale zajmował co najmniej dziesiąte miejsce w kolejce do tronu.
– Ne festem ksiezem. Ne, bo mam sfafninę kodni w pałafuu.
Ciekawe czy zrozumie? Gdyby nie szarpała go za Poliki, pewnie te magiczne słowa były dla niej o wiele łatwiejsze. A kiedy już znajdą się w jego rodzinnym domu, w pałacu jaki zamieszkiwał, zabierze ją do stadniny koni, wybierze sobie takiego wierzchowca jakiego tylko będzie chciała (ewentualnie kupi jej nowego) i nauczy ją jeździć konno, by mogli udać się na konny spacer wokół rozległych terenów. A było co zwiedzać!
– Mhm. Mogę zarezerwować bilety lotnicze najwcześniej na jutro. Poza tym, Tobie zajmie tydzień pakowanie się. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej.
Zaproponował, nie oponując. Chciał jej pokazać miejsce, w którym mieszkał. Był pewien, że Nene bardzo się tam spodoba.
Wspomnienia? Skupił się bardziej na smaku krwi, niż wspomnień. Był zbyt leniwy, by na nie spoglądać. Nie chciał osłabić wampirzycy, ale także nie potrafił się powstrzymać. Była taka soczysta, tak uzależniająca. Objął ją mocniej ramieniem, przyciskając do swego twardego ciała. Powoli opadali na podłogę, a wampir wciąż nie mógł się odssać. Zwolnił nieco tępo picia krwi, dzięki czemu Nene nie straciła przytomności. Wreszcie oderwał się od małej rany na łabędziej szyjce, by zaraz zakryć jej wargi swoimi. Przywarł do niej, napierając na ciało biednej Nene. Dłonie przykuł nad głową wampirzycy.
Serial? Co go obchodził jakiś denny serial?! On miał pod sobą dziewicę! Zresztą wsunął już dłonie pod jej sukienkę, docierając do miejsca między udami. Zsunął z niej majtki, oczywiście jeśli nie zaczęła się bronić. Przez jakiś czas, Mochi będzie się tak zachowywał. Obudziła w nim zwierzę.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Czw Sty 23, 2014 1:08 pm

Gdyby Nene była mężczyzną, pokazała by światu jakie skarby w gaciach ukrywa. Ha! Po co gdybać, na serio nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co by było gdyby, bo tego nigdy nie będzie. Nene nie ma tak zatroskanych rodziców... wieczny brak czasu, oddawanie dziecka w łapy obcych ludzi, nie odbiło się dobrze na umyśle dziewczynki. Dlatego ona nie umie okazywać szacunku rodzicom, a tym bardziej nie swoim. Więcej wyrozumiałości nie zaszkodzi.
Życie na garnuszku nie jest złe, ona sama tak żyje, ale z każdym dniem, miesiącem czy nawet rokiem, Nene będzie dorastać aż w końcu zapragnie iść sama do pracy, no chyba że porośnie w tak obrzydliwym bogactwem iż pieniądze zaczną nadzwyczaj w świecie ją brzydzić i dopiero zacznie się mania zakupów!
- Byłabym panią lordem? - Spytała, mrugając szybko jakby właśnie wpadło jej coś do oka. Już się widziała w pięknych ozdobnych sukniach, modnych fryzurach oraz pięknego, białego konia. A Mochi'ego ubrała w królewskie szaty, który zawsze by jej towarzyszył w konnych wycieczkach na przepięknych malowniczych terenach. Miodowe ślepka aż zalśniły w marzeniach. Lecz szybko wróciła do świata rzeczywistego, słysząc dziwną paplaninę wampira, trzymanego za policzki. Lelek roześmiała się wesoło, samej łapiąc się za swoje dwa różowe pucołowate poliki.
- Nofmafnie jakf kofmifi. - Ona także złapała dryg do zabawy, lecz Mochi raczej wyjścia nie miał. Dręczenie al'a Nene nie ustaje. Ale wróć! Ma tam konie? Wampirzyca pisnęła przeogromną zajebiście kolorową radością, że gdyby miała pod ręką mechaniczną piłę, fioletowo włosy wampir musiałby szukać swoich kończyn w każdym możliwym koncie.
- Nie przesadzaj. Jestem mistrzem świata w pakowaniu rzeczy, które wcale nie są mi potrzebne. Mój ostatni wynik to godzina, pięć minut i dwadzieścia sekund! A spakowałam osiem ciężkich walizek! - Swoje rekordy demonstrowała na placach, a jej zacięta mina miała udowodnić jak nie kłamie i jest mocno twarda! Noo ale później mamy totalny kosmos.
Nene traciła swoją delikatną dziewiczą krew, a z każdym łykiem słabła. Kij z tym, że przed jej oczyma pojawiały się już mroczki. Taka świnka chudzinka bywa naprawdę słaba kiedy sama nie pija w ogóle krwi. Opadła bezsilnie na ciało wampira, który oczywiście uraczył się do niej dobrać. Nie żeby Nene zareagowała... ONA PO PROSTU ODLECIAŁA!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Pią Sty 31, 2014 5:41 pm

Gdyby Nene była mężczyzną, nie byłaby dziewczyną Mochiego. Zresztą wampir nie chciałby mało kobiecej kobiety u swego boku. Tak, był bardzo wymagający i wybrzydzał, dlatego do tej pory nie miał jeszcze żadnej partnerki, by stworzyć poważny związek. Zresztą, był młody niczym Bóg! Na co mu taka odpowiedzialność? No właśnie! Po nic, chyba dla zabicia czasu. Jednak gdy spotkał Nene na swojej drodze… No to wiadomo, bez zbędnego słodzenia, przywiązała do siebie biedaka, a on niczym wierny piesek kroczył za nią.
– Nie. Jeśli zostaniesz kiedyś moją żoną otrzymasz tytuł lady
Poprawił ją na spokojnie, by wyprowadzić dziewczynę z tego małego błędu. Zapewne będą musieli udać się w hrabstwie do prywatnych krawców jego rodziny, by mogli przygotować dla Nene prawdziwe suknie, godne co najmniej księżniczki. Dojdą do tego oczywiście przeróżne ozdoby do włosów czy dodatki do sukienek w postaci biżuterii. Była kobietą, więc pewnie uwielbiała takie drobne pierdoły. Mochi niedługo będzie musiał przyzwyczaić się do noszenia sygnetu rodowego, ale aż brało go na wymioty. Nie zamierzał jeszcze stawać się głową rodu. Zresztą… jeszcze nie wiedział, kto jest jego prawdziwym ojcem. Chciał poznać tego wampira i dowiedzieć się czegoś o tej części rodziny. Jaka ona była i jaki był sam ojciec?
– Cefę sę, że sę sfetne bafiiisz.
Odpowiedział dziewczynie, spoglądając na nią nieco zbyt poważnie, jak na swój leniwy charakter. Że też chciało mu się przybrać tak poważną minę! Zaraz go puściła, bo najwyraźniej wzmianka o koniach bardzo jej się spodobała. Tak bardzo, że dziewczyna aż pojaśniała, niczym mała gwiazdka albo wielkie słońce.
– Tak, Ty i mistrz pakowania rzeczy z tej wielkie szafy. Przez ostatni miesiąc kupiłaś sobie tyle ubrań, ilu ja przez całe życie nie miałem.
Bąknął pod nosem, ale wiadomo… Szał wampira trwał i go ogłupił. Nie byle jak! Miał problem z okiełznaniem swoich mocy. Czyżby to było rodzinne, a wampir nawet o tym nie wiedział? Biedna Nene wreszcie zasłabła, mdlejąc. Dopiero to sprawiło, że wampir nieco oprzytomniał. Wyciągnął kły, oblizał się zachłannie, trzymając w dłoni kark blondyneczki. Zlizał resztki krwi z małych ranek i wziął dziewczynę na ręce. Cóż, najwyraźniej z kąpieli nici tej nocy. Opuścili łazienkę i udali się do sypialni. Tam Mochi ułożył Nene na łóżku i znalazł jej koszulkę nocną. Zdjął z niej sukienkę, ale bieliznę zostawił. Inaczej znów mógł ją dotykać w miejscach, w których nie powinien. Nałożył półprzezroczystą koszulkę nocą i otulił ją narzutą. Podszedł do okien, które zaraz zasłonił ciężkimi i czarnymi zasłonami, by promienie słoneczne nie przedarły się do wnętrza. Sam zaś usiadł na miękkim, fioletowym fotelu z laptopem na kolanach. Musiał przecież zakupić dla nich bilety pierwszej klasy na jutrzejszy lot oraz powiadomić całą rodzinę. Później jeszcze przejrzał kilka ważniejszych i mniej ważnych dokumentów rodzinnych i nawet nie wiedział, w której chwili mu się przysnęło nad pracą.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Lut 02, 2014 10:18 am

Bo przecież każdy ormowiec wie, że Nene i Mochi są jak glan do mordy dresa! Pasują do siebie, jak nikt inny! I jeśli wampir miałby skłonność zdradzić, porzucić swojego fioletowego aniołka, mógłby pożegnać się ze swoją bistą męskością, a ta obca panna z głową! Dokładnie! Lelek to sadystka jakich mało, nie znajdziesz podobnej!
Zastanowiła się przez chwilę. Lady? Jak ten pies z tej bajki Disneya! A Mochi to Tramp! Kundel! Gdzie ich spaghetti? A Włoska restauracja?!
- Lady i Tramp! Będziemy mordy sobie lizać i wąchać tyłki, jak rodowici pchlarze?! - Nene i jej kreatywne myślenie. Musnęła wampira ustami po czole, sądząc, że będzie. LORDEM, a nie jakąś tam Lady. Lord Nene! Normalnie sieje grozę, kisiel w majtach z zazdrości!
Głowa Rodu?! O jeny! Nie dość, że Lord to jeszcze pani głowa rodu! Kazałaby wszystkim członkom rodziny nosić zielone kalosze, białe sukienki w zielone grochy i fioletowe włosy!
- Ty moja myszko, orzeszku, kosmito, grzybku, żabko, słoneczko, bobasku, podpasko, pieseczku, koteczku, małpeczko, trawko, tęczo, kartofelku, motylku, smoczku, dziecinko, murzynku, diabełku, aniołku, bożku, elfiku i tak dalej. - Oczywiście tulnęła do cyców uber poważnego Mochi'ego, mierzwiąc mu jego kudły. A później dupa. Została sokiem w kartonie. Wyssana jak wnętrzności ostrygi. Zdeptana jak muchomor w lesie, wycyckana jak matka dziecka księdza. ALE! Ona udawała! Jak księżna została wpakowana do łoża, a kiedy tylko była w koszulce, zarechotała dziecinnie, wybijając się całym ciałem w wampira. Kiedy zasnął, pozbierała jego rzeczy, żeby zawinąć kochasia w pościel niczym naleśnik.
Kolejny dzień pełen pośpiechu, krzyków i szaleństwa Nene! O mały włos, a nie chodziłaby po suficie z tej całej satysfakcji! Na szczęście zdołali zebrać manatki, żeby samochodem udać się na lotnisko, a stamtąd frrrr samolotem do Anglii czy gdzieś tam.

zt x2

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Czw Lip 31, 2014 2:52 pm

Wiliam nawet nie wiedział, że porwał swoją dziewczynę. Znaczy ten potwór, który w tej chwili się w nim przebudził i wziął nad nim górę, nie wiedział. Gdzieś tam, uśpiona świadomość Wiliama, z cicha dobijająca się do umysłu potwora zdawała sobie sprawę z obecności Nene. Usiłował uciszyć bestię i sprawić, by nie zrobił krzywdy wampirzycy. Wiliam poruszał się oczywiście w tempie wampirzym. Mknął jak strzała między drzewami czy budynkami. Wyglądał jak cień, który pada równie szybko co znika. Znając Nene wydała z siebie niematrykulowane dźwięki bądź inne krzyki. Nie zwracał na nie uwagi, a poruszali się i tak na tyle szybko, by nie zwrócić na siebie uwagi gapiów. Ludziom mogło się wydać, że to wiatr głucho jęczy, pieszczotliwie ocierając się o ich małżowiny uszne.
Potwór dotarł do dzielnicy mieszkalnej, usiłując dotrzeć do swojego domu. Wreszcie zatrzymali się przed sporym loftem, a Mochi postawił ukochaną na ziemi. Zatkał jedną dłonią jej usta, by nie krzyczała i owinął ją ramionami tak, by nie uciekła lub go nie pokopała. Trzymał ją w naprawdę mocnym uścisku. Spoglądał na nią jak na wyśmienity kąsek i to nie tylko mięsny, ale i... seksualny. w tym stanie Potwór był zdolny do wszystkiego. Niedawno przecież zgwałcił biedną kobieta w parku! Cóż stało na przeszkodzie, by zgwałcić kobietę Gospodarza? Ale zaraz, przecież Potwór i Wiliam to była jedna i ta sama osoba. W takim razie chodziło o pewną część półkuli mózgu, która odpowiadała za moce Mochiego.
Otworzył drzwi i wepchnął Nene do środka, od razu popychając ją na ścianę. Najbliższą. Dopadł do niej, wciskając udo między jej nogi, a dłonie, zaciśnięte w pięści, położył obok jej głowy. Znalazła się w potrzasku. Patrzył na nią czarnymi jak otchłań źrenicami, a jego kły były nienaturalnie długie...
- Jestem głodny. Ty dasz mi krwi, prawda?
Wyszczerzył się do niej z tajemniczym uśmiechu. Jak zareaguje na to wszystko Nene? Znów była przez niego napastowana! Jeśli go nie powstrzyma, nachyli się ku jej dziewiczej szyjce i wbije w nią kły. A jego ręka... pomknęła pod sukienkę.
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Czw Lip 31, 2014 8:38 pm

Nene nie była przerażona dzikim zachowaniem Williama, raczej nieco zaskoczona ale zadowolona. Zapiszczała cicho jak tylko wzial ją na ręce i poddana jego woli, udali się na znane im tereny. I tam w ogóle Nene nie miała zielonego pojęcia co takiego działo się z biednym wampirem, który tak bardzo pragnął krwi, że pożerał go potworny głód. Wampirzyca wierzgała nogami, piszcząc z radości jak mały szczeniaczek na widok większej od niego kości. Klepała czasami Willa po ciele, tak dla zachęty i dla miłości. Aż wreszcie zatrzymali się w domu.
Dziewczyna po nagłym wejściu do środka, stanęła na jednej nodze z gracją, później postawiła drugą nóżkę i wlepiła szeroko otwarte oczy w postać wampira, a dokładniej w jego twarz wykrzywioną w przerażającym uśmiechu. Czy się bała? Ależ skąd! Zachichotała cicho na śmiałość Mochiego, po czym ujęła w dłonie jego policzki. Takie zimne, takie blade.
- Mooochi, jak Ty wyglądasz!
Oznajmiła lecz szybko zamknęła pyszczek, czując dłoń na udzie. Nie pozwoliła wbić kłów w swoją szyję, bo drobnymi łapkami trzymała nadal jego głowę.
- Dorosłam na tyle, że mogę pokazać Ci moje majtki!
Zarechotała głośno, sprawnie wyślizgując się z natarczhwego Williama i umknęła w bok, łapiąc sukienkę za brzegi i uniosła ją, prezentując fioletowe, koronkowe majteczki. Złapie Lelka? Nie podda się tak łatwo, bo będzie przed nim uciekać, śmiejąc się głośno jak przy dziecinnej zabawie. Najwidoczniej Nene nie robiła sobie nic z zagrożenia życia, dla niej potworny Mochi równa się wielkiej zabawie! Ot co.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Sie 03, 2014 10:21 am

Nawet Mochi był przerażony Bestią, jaka w nim siedziała. Patrzył na to wszystko i nie mógł wręcz uwierzyć w to, co się z nim działo. Nie potrafił kontrolować własnej mocy. Było to naprawdę ciężkie, nie radził sobie z nią odkąd tylko uaktywniła się w nim ta moc. Moc sprawiała, że budziły w nim instynkty i zachowywał się jak prawdziwy potwór. Czyżby to wina krwi rodu Kuroiaishita, jaka w nim płynęła? Możliwe, bowiem rozdwojenie jaźni w ogóle nie wchodziło w grę! Mochi wiedziałby, że jakaś obca obecność siedzi w jego umyśle i stresuje jego życiem, przebijając prawdziwą osobowość, czyli Wiliama.
Tak, Mochiego pożerał głód. Bolało go całe ciało: od wnętrzności aż po członki ciała! I co mógł zrobić? Jak zareagować? Jak postąpić? Wgryźć się w jakieś ciało i zaspokoić głód krwi! Tak, potrzebował tej czerwonej cieczy, inaczej coś wypali mu dziurę w mózgu! Musiał… napić… się… krwi. A jedyną krwią, jaką miał pod ręką, była krew Nene. Ale dziewczyna jak zwykle zachowywała się niedorzecznie. Śmiała się z krzywdy wampira i obracała wszystko w żart. Jemu jednak nie było do śmiechu. Cierpiał! Czyżby ją bawił widok cierpienia ukochanego? Może wcale go nie kochała? Była przecież dzieckiem! Jak mógł związać się z dzieckiem?
– Daj… mi… tej… cholernej… krwi!
Syczał każde słowo, robiąc przerwy. Te przerwy napawały go bólem. Nieustającym, piekącym bólem. Moc zaczęła ustępować. Pozwolił jej na to, żeby się cofnęła. Wpatrywał się na nią nieustępliwie, że aż ślina pociekła mu po brodzie. Chwycił się za gardło. Tak bardzo paliło go pragnienie. Jego oczy wróciły do naturalnej barwy fioletu, ale tylko po to, by zalśnić na szkarłatny kolor. Pazury się cofnęły, kły także.
– Nie chcę Twoich majtek. Jesteś dzieckiem. Chcę krwi.
Ale cofnął się i ruszył w stronę kuchni. Pędem. Po drodze taranując jakieś meble, których nie chciało mu się przeskoczyć bądź obejść. Dopadł lodówkę, którą otworzył i… przeraził się. Ani jednego worka z krwią. Zaklął szpetnie i trzasnął drzwiami.
– Krwi. Potrzebuję.
Nie wiedział, co robić. Skąd miał wziąć worki z krwią? O tej porze? Nikt nie da mu worków, widząc go w takim stanie. Zerknął na Nene… Szukał u niej pomocy.
- To nie jest śmieszne. Nie mam ochoty na żarty. To boli.
Wskazał na swoje gardło i zacharczał. Miał normalnie gulę!
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Czw Sie 07, 2014 7:26 am

Czyżby Mochi nie miał ochoty na ich wspólne psoty? Nene stanęła w miejscu, patrząc badawczo na Williama, który niemal konł na jej oczach. No ale skąd ona mogła wiedzieć co się z nim dzieje? Zamrugała parę razy powiekami, nie spuszczając wzroku z biedaka. Tak, teraz już wiedziała w czym rzecz. Głodował! I to mocno, mocno, jak nigdy dotąd. Czuła strach? Owszem, wszakże jest wampirem i odczuwa silne emocje innych. Poza tym niech nie złości się na Nene, co ona winna? Właściwie teraz przyszło się czepiać, że jest dzieckiem! Z wyglądu, Will, z wyglądu. W dodatku zachowywał się niegrzecznie, choć nie z jego winy. Jak wystartował do kuchni, pobiegła za nim. Oparła łapki o framugę drzwi, nie mogąc oderwać spojrzenia od wampira który tak pod wpływem głodu się zmienia. Czyżby coś złego się stało z nim, jak zaginął?
- Willuś, przestań. - pisnęła cicho nie ze strachu przed nim, ale o niego! Tak, Nene zaczęła się martwić. Weszła głębiej do kuchni, podchodząc do wampira. Położyła dłoń na jego dłoni, zmuszając do tego aby się pochylił, wtedy mogła sięgnąć zimnego policzka. Wcale nie śmiała.
- Mochi może wypić z Nene, wiesz o tym! - Ujęła jego twarz, składając na czole krótki, wręcz matczynny pocałunek. Nie bała się swojego wampira, nie mogła też patrzeć jak cierpi. W dodatku wolał o pomoc, a Nene aż takim diabłem nie jest żeby patrzeć na jego cierpienie w bez ruchu. Odgarnęła włosy dłonią z szyi, pozwalając w ten sposób na ruch wampira. Niech gryzie, smacznego! Śmiało! Lelek to taka dobra duszyczka!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Wto Sie 12, 2014 7:47 am

Mochi zawsze miał ochotę na ich wspólne psoty. Przy Nene potrafił się odprężyć i zapomnieć o wszystkich swoich kłopotach. Na szczęście zawsze był takim wampirem, który nie miał żadnych problemów! Nie licząc oczywiście tego związanego z lenistwem. Nie potrafił tego przeskoczyć... Nawet nie chciał tego w sobie zmieniać, choć ostatnimi czasy zrobił się bardziej aktywny niż sam by przypuszczał. To, co wydarzyło się w lochach w Zamku nieco go zmieniło. Zmienił się punkt postrzegania świata przez wampira, przez co chciał... zostać księdzem! Odczuwał silną pokusę odpłacenia za swoje grzechy. Nigdy nie wierzył w Boga, uważał to za marnotrawienie czasu i pieniędzy. Rozumiał jednak, że gdyby oddał się temu bez reszty, mógłby pozyskać odpowiednie środki i możliwości, by pomagać tym najbardziej potrzebującym. Na przykład... dzieciom, którzy stracili swoje matki i swoich ojców z powodu jakiegoś wypadku, kataklizmu lub mordercy, którym on sam był. Ten cel tak bardzo mu przyświecał, że nie widział prawdy. Nie postrzegał jak naprawdę wyglądała ta cała kościelna instytucja. Nigdy się w to przecież nie zagłębiał.
Owszem, głodował. Cieszył się, że jego moc wreszcie ustąpiła. Nie darowałby sobie, gdyby zaatakował Nene. Mógłby się nie powstrzymać, a ten potwór w nim mógłby sprawić, że... że... zjadłby swoją rozkoszną Nene! Bał się samej myśli o tym. Nie chciał i nie mógł jej skrzywdzić.
- Co? Nie powinno Cię tutaj nawet być! Powinnaś się spakować i wracać do bezpiecznego domu. Nie wiesz nawet czym jestem! Mógłbym...
Urwał, bo nie był w stanie tego powiedzieć na głos. Nie chciał, by zaczęła myśleć o nim, jak o potworze. Powinna stąd jak najszybciej uciekać, to nie miejsce dla niej. Była dzieckiem! Nie powinna pchać się w związek, do którego praktycznie została zmuszona. Nie miała gdzie mieszkać, odkąd pokłóciła się z tamtym wampirem, który ją adoptował.
- Nie! Nie! Nie! Nie będę pił Twojej krwi!
Krzyknął zdruzgotany, a w jego oczach pojawił się ból i przerażenie. Szybko się wycofał, by znaleźć się jak najdalej od niej. Jeśli zatopi w niej swoje kły, ten potwór znów wyjdzie i... nie będzie umiał się powstrzymać. Nie chciał trzymać jej martwej w swoich ramionach!
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sob Sie 23, 2014 9:09 am

Nie musi od razu zostać księdzem żeby pomagać innym, ale założyć coś w rodzaju fundacji pomagające pokrzywdzonym przez los. Bo po co być księdzem i nie robić czegoś z powołania? No ale mniejsza o to, teraz całkiem inna sytuacja spadła na parkę wampirów.
Nene nie miała bladego pojęcia co zrobić, a ucieczka Willa wcale nikomu nie pomagała. Dziewczyna zacisnęła dłonie w piąstki, słysząc rozpaczliwie słowa wampira. Co to, to nie. Tak łatwo się nie pozbędzie Lelka. Chyba że faktycznie miałby ją zabić, to wtedy jako zwłoki nic nie zrobi. Pokręcił szybko głową nie zgadzając się z nim.
- Nie zamierzam tego słuchać, Mochi. Pomogę Ci choć, choć nie wiem co! I nie zostawię samego bo mógłbyś sam zrobić sobie krzywdę. Lelek coś wykombinuje, spokojnie. - starała się uspokoić wampira. Rozejrzała się po mieszkaniu jakby mogła doszukać się w nim odwiedzi. I nie, nie chciał jej krwi. Nagle ją olśniło.
- Dziwki! Mochi! Zamów dziwki albo znajdę Ci jakieś. Kręci się ich dużo. Dobrze, dobrze? - zapiszczała, podchodząc ostrożnie do wampira. Zgodzi się? Jak tak, to Nene jak z torpedy wystrzeli z mieszkania, szukając sierot, dziwiek. Cokolwiek! Porwie nawet kogoś z ulicy! Taka gotowa do pomocy, naprawdę. Nene mu pomoże.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Pon Sie 25, 2014 8:47 pm

Mochi jednak czuł, że musi zostać księdzem. Inaczej nie odpłaci swoich win i grzechów. Czuł, że był winien naprawdę wiele ludziom: zarówno tym, których już zdążył skrzywdzić lub tych, których jeszcze skrzywdzi. Wiedział, że jeśli wstąpi do jakiegoś zakonu i zamknie się w jednej z tych cel, oddając całkowicie modłom, nie skrzywdzi już nikogo. Będzie z dala od ludzkich siedzib, choć wampir nie powinien mieć żadnych problemów w pokonaniu wielu kilometrów w krótkim czasie. Byle tylko dobrać się do ludzkich żył i wychłeptać słodziutką krew. Przerażały go te myśli i to bardzo!
William musiał uciec od Nene. Nie mógł patrzeć na jej majtki. Nie mógł pić jej krwi. Musiał trzymać się od niej z dala. Była przecież dzieckiem! Takim samym, jakie zabił w lochu Zamczyska na cmentarzu. Już odkrył, że nie potrafi się kontrolować. Czy to przy ludziach czy wampirach. Nie ważne! Byle była krew, a Nene będąc dziewicą była tym słodszym kęskiem. Nie rozumiała tego?! William nie potrafił nad sobą panować.
– Nie rozumiesz?! Jesteś… delikatna! Mógłbym Cię zmiażdżyć! Rozczłonkować! Albo zeżreć Twoje wnętrzności! Zabiłem! Rozumiesz?!
Wściekał się. Powinna stąd uciec i zniknąć. Zniknąć z jego życia i ratować swoje, póki mogła. Póki nie było dla niej za późno. Nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby zrobił jej jakąś krzywdę.
– Nie. Żadnych dziwek.
Aż się wzdrygnął! Przypomniał sobie, jak zgwałcił tamtą biedaczkę. Nic mu nie zrobiła! Ot, po postu wampir miał chcicę, a ona była po prostu pod ręką. Zaspokoił swoją potrzebę! Tym razem nie chciał ryzykować, że położy dłonie na kolejnej niewinnej kobiecie. I to jeszcze na oczach Nene. Nie mógł jej spojrzeć nawet w oczy po tym, co zaszło w parku. Wciąż się nie przyznał. Powinien to zrobić?
Odwrócił się raptownie w jej stronę, posyłając jej chłodne spojrzenie.
– Co byś zrobiła, gdybym Ci powiedział, że zgwałciłem kobietę? Niewinną, kruchą i delikatną jak Ty!
Warczał przez zęby cicho, kierując się w stronę wampirzycy. Patrzył na nią jak pantera na swoją zwierzynę. I zbliżał się. Osaczał ją. Wreszcie mogła poczuć za swoimi plecami ścianę, a William położył swoje dłonie wokół jej głowy, napierając na nią biodrami, by uniemożliwić jej ucieczkę.
– Jak zareagujesz?
Syknął, rozchylając kolanem jej nogi…
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Wrz 07, 2014 6:55 am

Nie może naprawić swoich szkód i pomóc kobiecie, którą zgwałcił, tylko przebierać się za księdza? Ale jeśli tak bardzo pragnie oddać się innym, a odrzucić Nene. Proszę bardzo, durna dziewczyna nie ma nic do gadania, tak jak teraz zresztą. Chociaż nie może porzucić Mochiego, wbrew własnym słowom, potrzebował bliskości tak bardzo, że aż Lelka mroziło. Wiedziała, że jakby teraz wyszła na zawsze, wampir mógłby uczynić coś sobie albo komuś, a później płakałby nad własnym sumieniem. Krzyk co prawda powinien ją przerazić i przerażał, ale nie na tyle, żeby rzucić biednego wampira na pastwę własnego głodu oraz cierpienia z tego powodu. Dlatego zacisnęła piąstki, kręcąc przecząco głową. Nie opuści Mochiego! W żadnym chorym wypadku!
- Ale Willuś, musisz! Naprawdę znajdę kogoś dla Ciebie. Chcesz tak cierpieć?
Nadąsała się lekko, a jej harda postawa mimo wszystko nie malała. Nawet wtedy gdy podchodził, gdy był tak niebezpiecznie blisko, a Nene miała za sobą ścianę. Patrzyła mu prosto w oczy. Te dwa punkty mające duszący charakter. I nie odeszła nawet po słowach które dosłownie ją zmroziły. Doskonale znała słowo Gwałt. Nie odzywała się, ale jedno na pewno musi zrobić. Pokazać, że nie jest słabą kobietką. Jest Nene! Kącik ust zadrżał, unosząc się ku górze. Załamała się uczuciowo, a to nie równa się płaczem. Nie. Nene w mgnieniu oka wymierzyła wampirowi siarczysty cios w policzek z otwartej dłoni. Zdradził Nene. Zdradził i mocno zranił. Wówczas gdy Will napastował biednego Lelka, do mieszkania weszła pomocnica Lernet - kobieta którą przysłał sam Barabal w celu ochrony służki przed morderczymi zapędami Williama, poza tym była jego ciotką. Usłyszała hałas, dlatego szybko odłożyła dwie torby z zakupami i sięgnęła po broń, jaką natychmiast odbezpieczyła.
- Williamie Kuroiashita, natychmiast się oddal do innego pomieszczenia. - nieważne w jakim położeniu on był. Lernet blond włosa piękności, dzika amazonka była gotowa postrzelić go tak, że przez parę dni nie będzie mógł się ruszać ani gwałcić inne kobiety. A co do Nene? Milczała biedna.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Wrz 21, 2014 9:36 am

Mochi był teraz prawdziwym desperatem. Chwytał się każdego rozwiązania, jakie uważał za napradę dobre. W tej chwili liczyło się to, aby odpokutować i za tę kobietę i za te niewinne dziewczynki. Wiedział, że były prawie w wieku Nene i to go przerażało. Bez wahania je zabił, uwalniając swoją wewnętrzną bestię. Nawet nie przypuszczał, że jest zdolny do takiego okropieństwa! Wyraźnie załamał się własnym zachowaniem i nie wiedział, co robić. Co jeśli straci panowanie nad sobą i zaatakuje Nene? Wciąż była przecież dzieckiem i powinien zwrócić na to wcześniej uwagę, a nie pchać łapy pod jej majtki. Ciekawe czy wiedziała w ogóle skąd się biorą dzieci!
– Nie. Ale wolę cierpieć z głodu, niż poddać się cierpieniu sumienia.
Stwierdził ze smutkiem, kręcąc z niedowierzaniem głową.
Widział jej reakcję, gdy przyznał się wreszcie i przed sobą i przed nią, że dopuścił się takiego świństwa. Wiedział o tym, dlatego nie zatrzymał jej dłoni. Widział, jak ją unosi, zupełnie jakby odbywało się to w zwolnionym tempie. Nie patrzył na dłoń dziewczyny, spoglądał prosto w jej miodowe oczy, zawsze pełnione miłością i słodkością, a teraz przepełnione żalem i goryczą. Nie drgnął, gdy jej ręka wreszcie opadła na jego policzek. Nawet nie odwrócił głowy, po prostu trzymał ją sztywno, spoglądając na nią nieobecnym wzrokiem. Była w pułapce i nie miała dokąd uciec.
William jednak usłyszał czyjeś kroki i to, jak drzwi się otwierają. Szelest, jakby plastikowych toreb. Mieli intruza w domu. Szybko opuścił dłonie i stanął tak, że zasłaniał Nene swoim ciałem przed intruzem. Zerknął obojętnie na broń, jaką wampirzyca trzymała, potem dopiero na jej wyrafinowaną twarz o blond włosach. Phew, kolejna blondynka. Przeniósł spojrzenie na broń, która była odbezpieczona i której lufa powoli zaczęła się wykręcać w bok.
– Wypieprzaj z mojego domu.
Warknął ostrzegawczo, wciąż zasłaniając swoją Nene. Nie wiedział, kim jest ta kobieta i nie obchodziło go to. Wtargnęła na jego teren, do jego domu i celowała w niego z tej śmiesznej broni. W dodatku ośmieliła się nazwać go Kuroiaishita.
– Coś Ci się pojebało. Nie jestem od Kuroiaishita. A teraz won. Drzwi są tam
Wskazał ręką, cofając się, by być bliżej Nene. Nie pozwoli, by Barabal mu ją odebrał. Wystarczy, że zabrał jej człowieczeństwo. Wiliam ją ochroni.
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Wrz 21, 2014 7:36 pm

Pewnie, ma cierpieć i ginąć w oczach. Nene na to nie pozwoli, ona już coś wymyśli. Ale jak na razie nie będzie łatwo, skoro William postanowił przyznać się do swojego grzeszku i to jeszcze w taki perfidny sposób. Oberwał od Nene w twarz, ale czy zrobiło to na wampirze wrażenie? Dziewczyna na tą chwilę miała dość, na szczęście przybyła Lernet, która odwróciła uwagę Mochiego od małej. I że niby zasłaniał ją własnym ciałem? Blond włosa nie zamierzała się odsunąć, odrzuciła broń i była gotowa do walki wręcz. Nie bała się Williama, nie z takimi walczyła. Ale jak walczyć przy Nene? Mała wampirzyca na szczęście wyślizgnęła się zza pleców mężczyzny, stosując teraz między silniejszymi wampirami. Przodem odwróciła się do niego.
- Mam dość. - pisnęła cicho, patrząc ostro na Williama. On zawnił, nie chce dać sobie pomóc. A w dodatku wyganiał Lelka z domu, która ta uparcie i tak przy nim trzyma.
- To Lernet, Mochi. Opiekowała się mną, gdy Ty balowałeś. - teraz zmieni zdanie? Kobieta stojąca za Lelkiem, uważnie przyglądała się wampirowi. Nadal czekała aż uda się do innego pokoju.
- Będę w stanie Ci pomóc, jeśli posłuchasz i odsuniesz się od Nene na bezpieczną odległość. Chyba nie chcesz jej jeszcze bardziej skrzywdzić. - odezwała się karcącym tonem. Co uczyni Will? To już wszystko zależy od niego samego. Inaczej będzie walka, bo Lernet się nie podda i nieważne co ten powie, jak ją obrazi. Mydi dać sobie pomóc.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sob Wrz 27, 2014 1:36 pm

Wychodziło na to, że powinien ją okłamać i ukryć fakt swojego grzechu. Miał pozwolić na to, aby żyła wiecznie w niewiedzy? Miał ukryć prawdę? Czułaby się lepiej, gdyby żyła pod jednym dachem z kłamcą, który postanowił zgwałcić jakąś biedną kobietę? Nawet nie wiedział, co robi! To ta bestia, którą miał w sobie sprawiła, że całkowicie zapomniał o tym, co czyni. Zmienił się o sto sześćdziesiąt stopni i już nie kontrolował swoich ruchów. Nie panował nawet nad umysłem!
Pojawienie się Lernet bardzo rozzłościło Wiliama. Nie lubił, kiedy ktoś obcy i nieproszony kręci się po jego domu, nie wiadomo z jakiej okazji. Przyglądał się uważnie obcej wampirzycy. Jego mina sugerowała, że był gotów bronić Nene pazurami i kłami. Nie pozwoli, by ród jego ojca pochwyciła jego ukochaną. Owszem, popełnił błąd, zdradził nieświadomie Nene i bardzo tego żałował, ale każdy popełniał błędy. Mochi nigdy nie mówił, że jest idealny. Wręcz przeciwnie! Miał pełno wad, począwszy na lenistwie, skończywszy na… lenistwie! Toć to cały wachlarz.
Patrzył na to, co wyrabia Nene. Zdębiał! Dlaczego stanęła między nimi? Spojrzał na nią ze zmarszczonym czołem.
– O co Ci chodzi?
Zapytał jednym tchem. I nie wyganiał jej z domu! Usiłował uświadomić jej, że był bestią, od której powinna trzymać się z dala. Niech lepiej wróci do ojca albo może zostać tutaj, a Mochi znajdzie sobie nowy dom. Tak powinno być. Nie zasługiwała przecież na kogoś takiego jak Mochi.
Jego zszokowanie zmieniło się we wściekłość, gdy Nene wytknęła mu coś, czego nie zrobił.
Balowałem? Świetnie. Jestem na to zbyt leniwy, ale dziękuję. A teraz jeszcze w moim domu znajduje się obce babsko! Może wyjdę stąd, żebyście sobie nie przeszkadzały?!
Nie było przecież żadnego innego pomieszczenia. Była to kawalerka. Co prawda spora, ale miała tylko jedną sypialnie i salon, połączony z kuchnią i jadalnią. Niczego więcej się tutaj nie znajdzie oprócz łazienki.
– Nikt Cię nie pytał o zdanie!
Warknął na wampirzycę, która dała głos. Wiliam wyminął obie panny i skierował się do wyjścia. Świetnie, skoro on sobie „balował”, a ta cała Lernet chroniła Nene, to wampirzycy będzie lepiej bez niego!
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sob Paź 04, 2014 6:54 am

Niewarto czasami mówić o wszystkim, a zwłaszcza o... zdradach, których się żałuje. William powinien starać się naprawić błędy, a nie mówić o nich otwarcie! Nene nie zasłużyła na takie traktowanie! I nie, to nie był zwykły błąd o którym można zapomnieć. Trochę szacunku! Skrzywdził niewinną kobietę, zdradził Lelka i ma czelność się jeszcze wściekać. Może jeszcze całą winę zrzucić na biedną, małą wampirzycę?
- Rzucasz się na Lernet, która chce Ci pomóc! A w dodatku odrzucasz mnie! Mochi, co się z Tobą dzieje? Nie mogę Cię poznać. - co prawda nie miała ochoty z nim w tej chwili rozmawiać, ale była zmuszona. Lernet w przeciwieństwie do Williama nie była aż tak poruszona, stała spokojnie, patrząc na dzieciaka Barabala. Choć nie mogła pozwolić żeby dziewczynka się tak denerwowała. Złapała za ramię Nene, zaciskając nań lekko palce.
- Nene, najwidoczniej Ten wampir ma gdzieś, że niedawno próbował Cię fizycznie skrzywdzić, a jeszcze wcześniej miał czelność zdradzić. Będzie lepiej faktycznie go opuść. Może jak zostanie sam, dotrze do niego co stracił. - odsunęła wampirzycę, która przeniosła wzrok na starszą.
- Ale Lernet... - nie dokończyła bowiem jasnowłosa przystawiła palec do małych usteczek Lelka.
- Nie musisz iść. Same wyjdziemy. - rzuciła szybko, zanim Willam postąpił krok. Chwyciła Nene za rękę, ciągnąc ją w stronę drzwi. Miała się ubrać do wyjścia, a Lernet udała na górę żeby popakować ubrania. Wampirza dziewczynka nie miała ochoty, ale że Lernet jest starsza, to na pewno wie co robić. Sięgnęła po swoje czarne trzewiki, naciągając jeden na stopę. Nie mogła spojrzeć na Mochiego, który zapewne wściekał się na całą sytuację. Ale dostanie to czego chce, niechętnie go zostawi, lecz nie było wyjścia, a przynajmniej na tą chwilę. Rana jest zbyt świeża. I jeśli wampir choć w małym stopniu się zainteresuje, to może ujrzeć naprawdę smutną buźkę, a duże miodowe oczy nie wyrażały żadnych emocji, totalna pustka. Warto też dodać, że Kuroiashita kończyła pakowanie, niebawem więc zacznie schodzić.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sob Paź 04, 2014 12:27 pm

Mochi nie zdradził Nene. Ale czy taka dziewczynka potrafiła to zrozumieć? Raczej nie. Nawet sam tego nie rozumiał. Nie potrafił okiełznać swojej bestii, która nagle się budziła i przejmowała całkowitą konrolę nad jego ciałem. William nawet nie pamiętał tego, jak gwałcił tę biedaczkę. Dowiedział się o wszystkim od Barabala, który zesłał go na tortury do Samuru. Ewidentnie chciał mu zrobić pranie mózgu, bawiąc się przy tym doskonale kosztem dwóch, niewinnych dziewczynek. Były o kilka lat młodsze o jego Nene! Właściwie to już nie była jego. Wolała uciec z tą suką, Lernet. Tą kurwą od Kuroiaishita. Obie nie wiedziały, co się działo w lochach, a oceniały wampira od najgorszej strony, z góry go skreślając, bo ciało, które ktoś zawładnął, zgwałciło jakąś biedaczkę.
– Nie przyjmę pomoc od żadnego z Kuroiaishita. To popaprańcy, nie mają uczuć, są wynaturzeni. Przez tę zatrutą krew płynącą w moich żyłach, nie kontroluję własnych mocy. Nie wmawiaj mi, że to ja jestem tym złym. Nie masz pojęcia, co ze mną robili i do czego zmuszali, a teraz przyprowadziłaś tutaj tę kurwę. Nie chcę jej w moim domu.
Mówiąc te okrutne słowa, wpatrywał się w wampirzycę. Miał ochotę ją zabić, rozczłonkować, posiatkować, spalić i spuścić proch w kiblu, by pożegnać się z nią raz na zawsze. Byłoby wszystko dobrze, póki ta wampirzyca nie dała głosu. Wampir obnażył wściekle swoje zębiska, hamując się w ostatniej chwili, by się na nią nie rzucić.
– Nikt nie udzielił Ci głosu, więc nie wtrącaj się. Przestań mnie oceniać i skup się na swoim popierdolonym rodzie! Nie należę do rodu Kuroiaishita, zatem wynoś się stąd i wracaj do swoich. Idź razem z nimi torturować Bogu winne wampiry i mordować dzieci.
Kiedy Lernet chciała udać się na górę, wampir stanął jej na drodze tak, że nie mogła przejść. Założył ręce na ramiona.
– Nie znoszę nieproszonych gości, którzy rządzą się w naszym domu. Masz stąd natychmiast wyjść. Sama. Nie zmusisz Nene do tego, aby opuściła swój dom. Po drugie nie ma dokąd pójść. A po trzecie… jeśli zamierzam zabrać ją do swojego popapranego rodu, to po moim trupie. Póki żyję, stopa Nene nie postanie na Waszym terenie. Nie pozwolę, żebyście ją zniszczyli. Wystarczy, że Barabal odebrał jej człowieczeństwo. A tam masz drzwi.
Nieustępliwie wskazał dłonią na drzwi, do których miała się samodzielnie skierować. Nene zostaje z nim. Oczywiście może opuścić ten dom, jednak Wiliam dopilnuje, aby nigdy nie pojawiła się w Zamku. Mógłby jej nawet odstąpić to mieszkanie albo kupić inne, byle tylko trzymała się z dala od tych popaprańców.
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Paź 05, 2014 8:38 am

Nie wiedziała, bo Mochi w odpowiedni sposób tego nie przedstawił. Rzucił się pierw na Nene a później bezczelnie przyznał. Czy to było w porządku względem Lelka? Absolutnie, że nie! W dodatku niebawem cała wina spadnie na nią, a wampir okaże się niewinny! Tego Lernet chciała uniknąć, żeby ta mała istota nie musiała znosić niepotrzebnego i niesprawiedliwego poczucia winy. I właściwie dlaczego tak krytycznie ocenia wampirzycę, mimo iż jej nie zna?! Nene na słowa Willa aż zasłoniła usta dłonią. To naprawdę nie jest do niego podobne. A Lernet tylko się uśmiechnęła, choć dość podle.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że teraz pokazujesz naszą krew? Zaczynasz uciekać od problemów, prezentując sobą najgorszą stronę, Williamie. I nie oceniaj mnie przez pryzmat innych! - warknęła, wpatrując się intensywnie w postać wampira. Natomiast milcząca Nene, także bacznie przyglądała się obu wampirom. Lernet nie jest zła, czemu Will nie da jej szansy. Nie zaciągnęła Nene do zamku, a miała ku temu idealnie okazje nie raz! Zresztą Will powinien raz jeszcze dostać po twarzy za brak szacunku odnośnie starszej siebie wampirzycy! Powstrzymała się przed atakiem przy Nene. Ta mała wystarczająco przeszła wiele, żeby oglądać przemoc.
- Oceniać? Zauważyłeś, że Ty non stop to robisz? Nie znasz mnie, a wrzucasz do jednego wora z innymi! Gdyby nie moja obecność, Nene byłaby sama... i pomyśl, co by się mogło stać jakbym teraz nie weszła do Twojego mieszkania. - niech pomyśli, jak rzucił się na najmłodszą, jak przyszpilił ją bezbronną do ściany. Już zapomniał?! Nene nadal stała boku, nie mogąc pojąć sytuacji. Przeżyła zbyt wielki szok, zwłaszcza gdy jej bliskie osoby się kłócą i nie mogą znaleźć porozumienia. Chyba że...
Lernet nie mogła wejść na górę, Mochi stał na jej drodze i nadal się upierał, żeby stąd szła, zostawiając z nim Nene.
- Miałam mnóstwo okazji, żeby ją stąd zabrać do Nich. Zrobiłam to?! Pytam, czy zabrałam ją do tych diabłów? Za kogo mnie masz, Ty samolubny paniczyku. To że noszę ich nazwisko, nie oznacza iż mam być taka sama! - trochę pojmie? Wątpiła. W każdym razie Nene podeszła do nich, kładąc łapkę na ręku Williama.
- Lernet, dziękuję, że mnie chronisz. Ale lepiej jak na tą chwilę wrócisz do swojego mieszkania. Jest przecież ono niedaleko. - taa.. i rozbrajający uśmiech niskiej wampirzycy. Kuroiashita nie mogła uwierzyć w to co słyszy, ale czując na sobie spokojne spojrzenie Nene, musiała ustąpić. Pogłaskała pieszczotliwie ją po jasnych włosach, a Mochiemu rzuciła jedynie karcące spojrzenie. Powinien wiedzieć, że jeśli skrzywdzić Nene... sam padnie martwy. I nie ważne czy ten będzie coś mówił czy też nie, Lernet opuściła mieszkanie. Zostali więc sami... Nene zabrała szybko dłoń z ciała wampira, wycofując się do salonu. Po drodze oczywiście ściągnęła buty, odstawiając je na swoje miejsce. Usiadła na brzegu kanapy, kładąc następnie dłonie na swoich skroniach. Musi poukładać wszystko w swojej małej główce, żeby cokolwiek coś powiedzieć.

z/t npc

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sob Paź 18, 2014 11:03 am

Mochi bał się przedstawić tę sprawę w odpowiedni sposób. W taki, w który mógłby się wytłumaczyć ze swego zachowania. Nie chciał tego. Pragnął zrazić do siebie tę dziewczynę, żeby mogła stąd uciec. Uciec od niego. Nawet jeśli miałaby wylądować pod skrzydłami Lernet, byłaby bezpieczniejsza niż u boku Mochiego. Wampir podskórnie czuł, że Barabal nie skrzywdziłby swojej służki. Chyba że by mu się znudziła. Nie mógł mieć żadnej pewności, co do tego! Ale teraz, gdy kwestia rozstania, czy raczej zniknięcia Nene z jego życia, przerażała go tak bardzo, że zapragnął ją zatrzymać u swego boku wbrew zdrowemu rozsądkowi. Przecież… przecież z Lernet byłoby jej lepiej. Tak usiłował sobie przetłumaczyć, ale to wciąż do niego nie docierało. Zachowywał się samolubnie, chcąc ją teraz zatrzymać u swego boku. Rozpaczliwie zatrzymać, jakby należała tylko i wyłącznie do niego!
– Nie rozmawiam z Tobą, Lernet! Nie wtargnąłem gwałtem do Twojego domu bez pozwolenia czy pieprzonego uprzedzenia!
Zagrzmiał wściekły głos Wiliama. Wpatrywał się nieustępliwie w postać wampirzycy. Nie interesowały go jej koneksje więzów krwi, ale nie pozwoli, żeby ktokolwiek od tak wchodził sobie do jego domu, jakby był u siebie. Ród Kuroiaishita usiłował zapanować nad życiem każdego, kto byłby chociaż w najmniejszy sposób z nimi spowinowacony.
- No patrz, jestem hipokrytą! Bo jesteś, jak oni. I w moich żyłach płynie ta sama krew. Plugawa, zatruta krew, która robi ze mnie potwora.
Zaśmiał się, przecierając nerwowo dłonią fioletowe włosy.
– Nic by się nie stało.
Odciął się szybko, wciąż grożąc jej swoimi kłami. W życiu nie skrzywdziłby Nene. A przynajmniej była o tym przekonana jego rozsądniejsza natura, ta obecna, nad którą panował bez zarzutu. Jeśli bestia w nim wzięłaby górę, znów straciłby nad sobą panowie, a film by mu się urwał. Nie pamiętałby, co uczynił…
– Za kogo? Za psa Kuroiaishitów. O cokolwiek Cię poproszą, zrobisz to.
Powiedział to z takim przekonaniem, jakby to była święta prawda. Była? Szczerze mówiąc nie miał najmniejszego pojęcia. Ale poznał już ten ród do szpiku kości. Było mu tylko szkoda brata, Testamenta. Do niego się zbliżył i tylko on w pewnym sensie wyróżniał się z całej tej watahy. Szkoda, że tamten nie wiedział, że są rodzeństwem. Może powinien się dowiedzieć?
Mochi nie wtrącał się już do rozmowy tych dwóch dam. Patrzył jedynie jak Lernet posłusznie (musiały być ze sobą blisko…) opuszcza mieszkanie swojego nowego wroga. Pewnie z ciężkim sercem to robiła, ale Wiliama w ogóle to nie obchodziło.
– Nie chcę nigdy więcej widzieć jej w swoim mieszkaniu. Ani jej, ani innego wampira z rodu Kuroiaishita.
Jasne, oprócz Testamenta. On był wyjątkiem.
– To przed chwilą… po prostu…
Usiłował się jakoś wytłumaczyć, ale nie chciał karmić ją kłamstwami ani wymówkami. Wziął głęboki oddech, żeby jakoś zapanować nad nerwami i gniewem i po chwili jego twarz stężała.
– Nie panuję nad bestią w sobie, nie pamiętam, co robię, gdy kontroluje to ciało. Samuru i Barabal wykorzystali moje słabości. Torturowali i pewnie chcieli zrobić mi pranie mózgu. To, co zrobiłem… było potworne, ale nie panowałem nad tym. I boję się, że może stać ci się krzywda z moich rąk, kiedy ta bestia znów nade mną zawładnie.
I proszę! Powiedział jej prawdę! Nie było wcale tak źle, jak początkowo przypuszczał. Poczuł się lepiej, tylko jak czuła się z tym sama Nene? Zerknął na nią, by zobaczyć jej reakcję. Jej słodką, dziewczęcą twarz. Może ciałem i była dzieckiem, ale czasami zachowywała się doroślej od Wiliama.
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sro Paź 22, 2014 10:42 am

Rozmowa z Lernet była ciężka dla wszystkich, a zwłaszcza dla samej starszej blondynki, która nie chciała opuszczać Nene z tym wampirem. Nie wiadomo w końcu jak zacznie się przy małej zachowywać skoro nie potrafi nad sobą zapanować, a przynajmniej takie relacje przekazał Barabal. Może i by mu pomogła? Ale nie, bo po co. Wolał przegonić Lernet, żeby narazić bardziej Nene. Czy to było aby na pewno rozsądne? Dziewczynka obejrzała się jeszcze za wychodzącą, po czym właśnie udała się do salonu. Mochi zapewne musiał pójść za nią po chwili, skoro zaczął rozmowę. Co prawda wysłuchała go uważnie, przyglądając mu się miodowymi tęczówkami. Może i było biedakowi ciężko ale to co zaprezentował sobą niedawno, jak rozpoczął w ogóle całe to zamieszanie. Jak może być wyrozumiała? W dodatku jej stworzyciel dopuścił się do tak okrutnych czynów względem Williama. Pytanie. Dlaczego?
- A ta kobieta, którą skrzywdziłeś. Też niby straciłeś nad sobą kontrolę? - Nene i dziwo głos był zimny, wręcz przeszywający, choć nadal brzmiał czystym, dziewczęcym dźwięk.
- Zaatakowałeś też mnie na wejściu, pogoniłeś Lernet, która mogłaby Ci pomóc. - westchnęła cicho, odwracając wzrok. Straciła resztki humoru, nie bardzo się nawet jej widziało przyrządzenie przyjęcia na cześć powrotu Williama do domu. Ciasto tuńczykowe nigdy się już nie upiecze. I raczej nie powinien liczyć w tej chwili na żadne pocieszenie. Zranił Nene, tyle w temacie.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Sob Paź 25, 2014 11:42 am

Wiliam nie znosił, kiedy rodzina ze strony jego prawdziwego ojca wtrącała się w jego sprawy prywatne. Pierw Barabal przemienił jego małą, ludzką, niewinną i niczego nieświadomą Nene w wampira. Następnie ją porzucił, nie ucząc jak żyć jako wampir. A teraz jeszcze nasłał na nich Lernet, aby ich poróżniła. Tak, właśnie o to jej chodziło. Cóżby innego miałaby tutaj zrobić?
Mochi pierw odprowadził wzrokiem Lernet, aby się upewnić, że na pewno wyszło, po czym podążył za młodą wampirzycą. Nie odzywał się, nie usiadł. Stał jak posąg w przejściu, jakby gotów w każdej chwili albo uciec albo nie dopuścić do ucieczki Nene. Pozwolił także, by to ona, jako pierwsza, rozpoczęła ich rozmowę. Może miała jakieś pytania? Może chciała, by coś wyjaśnił? Pewnie miała trochę do dodania po tym, co usłyszała z ust wampira. Jeśli zapyta go, dlaczego Barabal zrobił coś tak okrutnego własnemu synowi, Mochi nie odpowie. Nie miał pojęcia. Był to przecież ród wynaturzonych istot.
- Sądzisz, że gdybym nie stracił nad sobą kontroli, byłbym w stanie zrobić coś tak okrutnego, Nene?
Jego twarz niczego nie wyrażała, był jednak przerażony, że właśnie w taki sposób mogła sobie o nim pomyśleć.. Zresztą nie bez podstawnie. Był potworem. Należał do rodu zwyrodnialców, miał geny zła, które nadawały o sobie znać w najmniej pożądanych momentach.
- Nie chcę pomocy od rodu Kuroiaishita. Wystarczająco już mi pomogli
Warknął, ale nie na nią. Ze złości na to wszystko. To naprawdę go przerastało.
- Owszem, zaatakowałem. Oboje wiemy, że nie jesteś przy mnie już bezpieczna. Obudzili we mnie większego potwora. Kazali mi... zabić dziecko.
Zamknął oczy i oparł się o ścianę. Oczami wyobraźni powrócił do tamtego momentu. Pamiętał to. Bestia "zjednoczyła" się z nim wówczas. Stanowili jedność, choć nie on władał ciałem. Był tam obecny jedynie duchem.
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Lis 09, 2014 10:35 am

Można śmiało stwierdzić, że Mochi się po prostu załamał. Wampirzyca doskonale zdawała sobie z tego sprawę, a ten chyba nie chciał dopuszczać do siebie takich myśli. Zresztą, na pewno nie w tej chwili. Sprawę z Lernet także należy zakończyć, bo owa wymiana zdań do niczego ich nie doprowadzi, poza tym Nene uważała iż sprawa związana z nią samą oraz Williem jest stanowczym priorytetem. Przyglądała się z uwagą fioletowowłosemu.
- Nie mam pojęcia, Mochi. - wzruszyła ramionami. Może nie zrobiłby tego, ale z całą pewnością mógłby kogoś świadomie skrzywdzić. Nene nie raz prowokowała wampira do ataków na innych, bawiąc się przy tym wyśmienicie.
- A czemu tak zostałeś potraktowany? Barabal nie wydaje się taki zły. - uśmiechnęła się lekko, jakby właśnie złapała Williama na kłamstwie. Powinien szanować takiego ojca, który właściwie... został także rodzicem Lelka, czy tego chcieli czy nie. Co do zamordowania dziecka... Nene zamyśliła się przez chwilę. Naprawdę William zapomniał ile zabił już niewinnych sobie osób. Westchnęła cicho, wstając. Podszedł lekkim krokiem do wampira, obejmując go mocno w pasie. Gniew uleciał, pojawił się za to niewinny uśmieszek, typowy dla dziecka. Aczkolwiek miodowe oczy otoczone kaskadą czarnych jak noc rzęs, mroziły postać wampira.
- Nie raz zabijałeś dziecko, Willuś i nie zamierzam także z owego faktu, uciekać przed Tobą. Oboje dobrze wiemy że mnie potrzebujesz i nie mogę Cię zostawić. Co sam zrobisz? - zachichotała, dźgając boleśnie Willa w wątrobę.
- Ale tej pani nie mogę darować, Will! Nie mogę i za karę mam ochotę zrobić z Twoich flaczków kokardkę. - po słowach ścisnęła swoją wampirzą siłą, chcąc zadać mu ból. A co było najgorsze? Że nadal nie miała w sobie gniewu, tylko ten radosny chichot.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Nie Lis 16, 2014 6:47 pm

Tak, wampir się załamał i ku swemu nieszczęściu chciał odepchnąć Nene. Wampirzyca jednak doskonale wiedziała, że ten nie potrafiłby bez niej żyć. Choć oczywiście zaprzeczałby gorąco, oboje znali nagą prawdę. Jego mała Nene była gotowa zrobić wiele, żeby uszczęśliwić takiego drania, jak Wiliam, który zyskując małpi rozum, zaatakował ludzką kobietą, dopuszczając się gwałtu. Nie powinien się niczym tłumaczyć, nawet tym, że nie kontrolował swoich reakcji, swojego umysłu, swojej bestii. Zawiódł Nene i tym razem uczynił to z premedytacją, ale było mu szczerze przykro. Tak, w piękny sposób jej to pokazał, prawda? Wyrzucił za drzwi kobietę, która się nią opiekowała. A teraz chciał i ją wyrzucić ze swojego życia, choć bez niej co to było za życie?
– Tak. Masz rację. Nie mogę od Ciebie wymagać po tym, że po tym będziesz mi ufała.
Chodziło o jego uczynek. O to, co zrobił. Nie potrafił wybaczyć i zaufać sobie, więc jak ona mogłaby to zrobić? Nie dziwił się zatem wcale, że nie była pewna, co do tego, iż nie postąpiłby w taki sposób, gdyby był w pełni władz umysłowych. Może zamiast księdzem powinien oddać się do szpitala psychiatrycznego? Tam by go przyjęli z otwartymi ramionami!
– Dlatego, że nie chciałem zrozumieć, że należę do jego rodu, że jest moim ojcem, że… nie okazałem mu szacunku.
Nie zamierzał kłamać. Wiedział, że gdyby okazał szacunek może nie skończyłby tak źle. Ale czy ta kara była adekwatna i właściwa? W ten sposób Barabal uświadomił Mochiemu, że mimo wszystko nie chciał mieć nic wspólnego z Kuroiaishita.
Mochi stał jak sparaliżowany, gdy Nene do niego podeszła i po prostu się przytuliła. Wampir też przestał odczuwać gniew i złość. Mógłby teraz wszystko zrobić! Naprawdę dodawała mu takich sił i to, co niemożliwe stawało się możliwe.
– Ach, Nene…
Wyszeptał tylko tyle. A że był znacznie wyższy od niej, chwycił ją w pasie I uniósł nieco, by mogli się zrównać wzrostami chociaż troszkę.
– Wiem, ale nikt mnie do tego nie zmuszał. Nie odkryłem w sobie… kanibalistycznych skłonności.
Wyszeptał cicho, tak cicho, jakby bał się jej oceny. Nie chciał, żeby myślała o nim jak najgorzej, ale przecież taka była prawda. Był potworem. Wcześniej i teraz i na wieki wieków.
– Więc zostań ze mną i dopilnuj, bym nigdy więcej nie zrobił Ci czegoś takiego.
Chodziło oczywiście o jego nieświadomą zdradę. Cóż, zdrada to zdrada, nie ma żadnego wytłumaczenia.
– Wiem, Nene. Zasłużyłem na to. Naprawdę mi bardzo przykro. Zasłużyłem na taką karę. A tę kokardkę później powiesimy na choince bożonarodzeniowej.
I proszę! Kłótnia zażegnana, a wampir był gotów ponieść swoją karę za samolubstwo i zdradę. Wszystko dla swej ukochanej! Odstawił ją na ziemię i w tym samym momencie wampirzyca mocno go objęła. Aż się skrzywił i poczuł jak trzeszczą mu żebra. Chyba wcale nie żartowała! W dodatku ten sadystyczny chichot… jak on to uwielbiał.
– Może kiedy poddam się Twojej sadystycznej karze, zrobisz dla mnie to ciasto tuńczykowe?
Leń tylko o jedzeniu! To ciasto i Nene były warte każdej ceny, jaką mógł ponieść!
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Mieszkanie - LOFT   Pią Gru 26, 2014 5:02 pm

Nene nie odezwała się już nic. Uśmiechnęła się zagadkowo, nie chcąc już nikogo bardziej drażnić. Poza zaczęło brakować jej Lernet! Wampirzyca z całą pewnością dodała by coś mądrego. A tak? Lelek musi improwizać. Nie żeby jej to przeszkadzało... po prostu z tą kobietą czuła się lepiej. Może taka podświadoma obawa przed Williamem? Sama nie potrafiła tego wytłumaczyć.
Zmarszczyła brwi na słowa odnośnie Barabala. Podrapała się po policzku, marszcząc śmiesznie nosek.
- Wspominał coś o więzach krwi, że są ważne. Dlaczego więc odrzuciłeś swoje pochodzenie? - spytała ciekawa, patrząc na swojego ulubionego, choć jakże niegrzecznego wampirka.
Pisnęła cicho jak tylko podniósł ją z podłogi. Wampirzyca niemal natychmiastowo wsunęła drobne paluszki we włosy Williama, delikatnie drapiąc jego skórę. Nie chciała przypadkiem go skaleczyć. Spojrzała następnie głęboko w oczy, posyłając dziecięcy, szczery uśmiech.
- Nie masz się czym przejmować. Każdy z nas ma swoje odpały. Ty akurat jesteś kanibalem i bardzo taka wizja Mochiego mi pasuje! Wiesz ile szkód możemy razem narobić? - zachichotała cichutko, dając pstryczka w nos wampira. Zupełnie się przestała go bać. Wreszcie złożyła na jego czole czuły pocałunek.
- Miło, że się ze mną zgadzasz. - raz jeszcze dało się słyszeć jej rozkoszny śmiech i nareszcie postawił ją na podłodze. Dziewczynka wygładziła swoją sukieneczkę, po czym mocno objęła Williama.
- Ależ oczywiście, dziubasku! Co tylko sobie za życzysz.  Ale teraz chodź i usiądź na tej kanapie. - mówiąc te słowa, pociągnęła wampira za rękę i wprowadziła do salonu, sadowiąc na kanapie. Poklepała go jeszcze po łebku po czym pośpiesznie udała się na górę. Z sypialni wyciągnęła znajomą obrożę z krowim dzwonkiem i łańcuchem. Nene ma plan.
- Mochi! Załóż to, a ja Ci zapnę. - podała mu pierw obróżkę i kiedy założy, Nene przypnie do niej łańcuch.
- Nie wezmę Twoich flaków, za dużo byłoby brudu. Lepiej podzwoń swoim nowym dzwoneczkiem! A najlepiej zagraj Wlazł kotek na plotek! - zaklaskała, siadając obok Williama. W garści trzymała mocno łańcuch. Lepiej żeby był posłuszny, bo Nene zza podwiązki wyjęła elektrycznego pastucha!

zt x2

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie - LOFT
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: