IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Boczna Głównej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Lijuan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1836-lijuan-hsing#38269
Zarejestrował/a : 11/05/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Sty 10, 2016 4:26 am

Ach, od razu ucięła w zarodku. Lijuan lubiła sobie od czasu do czasu porozmawiać, byle nie czuła żadnego zagrożenia ze strony drugiej osoby, a tutaj niczego nie mogła jednoznacznie stwierdzić. Choć racja, gdyby nie była głodna, prawdopodobnie nie pojawiłaby się nawet w tej knajpie. Ale może wyszłaby z domu i i tak by się spotkali? Gdybać można w nieskończoność, szczególnie kiedy ma się do czynienia z osobą, którą nierzadko kierują impulsy.
- Jasne. - Wyglądało na to, że jednak okazali się słabymi kandydatami na znajomych do pogadania. Nie kleiło się ani trochę, bo i nie miało się co kleić. Co mogłaby powiedzieć? W jaki sposób odezwać się do kogoś, kogo zamierzało się za chwilę wszamać? No właśnie. Był tylko człowiekiem, nikim więcej. Nie ma szans w starciu z wampirem, dlatego nie może wyrządzić jej żadnej krzywdy. Skąd tak w ogóle wzięła się ta jej nadzwyczajna ostrożność? Nie ufała ludziom na co dzień, ale raczej bez przesadyzmu. A ten tutaj przecież sam przyznał się do delikatnego fałszu. Czy to nie świadczyło o nim... cóż, dobrze? No i, przede wszystkim, to ona dosiadła się do niego, nie odwrotnie. Szkoda tylko, że tyle razy już ją w życiu wychujali, że ostatecznie sama przestała odróżniać prawdę od kłamstwa, taktując wszystko i wszystkich z pewną rezerwą.
- Potrzebuję twojej pomocy - odezwała się, kiedy zbliżyli się do odcinka drogi pogrążonego w mroku z powodu awarii jednej z lamp. Wypatrzyła go sobie już wcześniej, dlatego też chwilę temu przestała rozglądać się na boki. W takiej sytuacji nie potrzebowała żadnych zaułków, wystarczyło stanąć odpowiednio blisko budynku, by zapewnić sobie niemalże pełną anonimowość. Nikt nie powinien zwrócić uwagi na dwie sylwetki ukryte pod płaszczem nocy.
- I współpracy - dodała, popychając go prosto na ścianę zaciemnionej kamienicy. Użyła dużo siły, może odrobinę za dużo biorąc pod uwagę, że nie spodziewała się oporu. Przy okazji zaprezentowała wreszcie swoje nieludzkie możliwości, bo człowiek, a zwłaszcza kobieta jej budowy, nie miał szans cisnąć tak mocno innym człowiekiem. W najgorszych snach jej się nie śniło polowanie na kogoś, kto zdaje sobie sprawę z jej intencji, więc wciąż nie wiedziała jak bardzo źle wybrała dzisiejszego wieczoru. - Ale nie jestem mordercą, więc nie krzycz.
Stała tuż przy nim, cały czas trzymając rękę na jego piersi. Tam, gdzie naparła, by go popchnąć. Nie mogła ryzykować i nie chciała udostępnić mu możliwości zrywu do lekkomyślnej ucieczki. Wtedy, jako drapieżnik, mogłaby zacząć ścigać swoją ofiarę, a na co komu były kolejne śmierci?
Głód uderzył w nią ponownie, boleśnie o sobie przypominając, aż nie wytrzymała i pochwaliła się swoim pięknym uzębieniem. Tak blisko, tyle dni się wstrzymywała. Niepotrzebnie. Planowała rozerwać kołnierz jego kurtki, jeśli takowy posiadała, chcąc uzyskać w miarę swobodny dostęp do szyi. Nie pomyślała absolutnie, że chłopak jest uzbrojony czy wyszkolony do walki z takimi jak ona. Tak wielki błąd. Ciekawe czym go przypłaci?
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Sty 10, 2016 8:40 pm

Wyglądało na to, że historia dwójki spacerowiczów wieczorową porą poszukujących azylu, powoli zdążała do sedna, a tak mozolnie napędzana fabuła miała momentalnie przyspieszyć przeistaczając w coś pełnego akcji. Idąc wciąż obok siebie, każde z nich zdawało sobie sprawę że za moment świat zawiruje, dla obojga w inny sposób, przynosząc różny tego skutek. Naturalnie czarnowłosy nie był głupcem, również dostrzegł miejsce spowite nieprzeniknionym niemal mrokiem, zgadując że to tutaj Lijuan postanowi ulżyć swemu głodowi, poza tym sama w pewnym stopniu jakby się uspokoiła upewniając go tylko co do tego. Ale najgorszy błąd popełniła uprzedzając go o swym ataku, nie doceniając człowieka którego wprowadzała w pułapkę. Irasuto słysząc ze strony wampirzycy o potrzebie pomocy jej, do bólu zginając lewą dłoń odpiął kaburę blokującą ukrytą pod rękawem pałkę, o dziwo nigdy jeszcze nie musiał korzystać z tej broni, ale jak widać dodatkowe zabezpieczenie opłaciło się, choć na okazję musiał czekać naprawdę długo. Mimo świadomości ataku który miał nastąpić, zaskoczyła go. Jak widać i on nie docenił przeciwnika, jednak padając na ścianę instynktownie niemal uczynił to w taki sposób, by główne uderzenie przyjęła powierzchnia pleców, chroniąc tym samym głowę, by w najgorszym przypadku nie przypłacić tego utratą przytomności. Gdy przyparła go do muru dając mu do zrozumienia, że nie zamierza go uśmiercić, a jedynie najeść się i zapewne podskakując przy tym radośnie ujść w stronę zachodzącego słońca, sięgnął prawą ręką ku lewej, wydobywając spod rękawa pałkę teleskopową, umocowaną w specjalnej kaburze. To był kolejny błąd, najpierw bowiem powinna była zrobić coś z rękoma niedoszłej ofiary. Jednocześnie podnosząc głowę ukazał wampirzycy oblicze z którego bił lodowaty chłód, niemal jawiący się nierealnym w zaistniałej sytuacji.
- Nie zamierzam. - Rzucił jedynie naciskając przycisk zwalniający sprężyny pałki, z całą siłą uderzając wampirzycę od boku w staw kolanowy, tak by obezwładnić w pewnym stopniu, i unieruchomić przeciwnika. Łąkotka najczęściej stawała się idealnym miejscem po temu by zadać obrażenia, z czego doskonale zdawali sobie sprawę nawet policjanci po podstawowym przeszkoleniu. Jeśli wszystko poszło po myśli Irasuto i trafienie odniosło zamierzony skutek, ponownie uderzył prawdopodobnie uszkadzając kolano.
Powrót do góry Go down
Lijuan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1836-lijuan-hsing#38269
Zarejestrował/a : 11/05/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Sty 11, 2016 3:21 am

Straciła czujność. Była tak pewna swojej przewagi nad człowiekiem, że postanowiła nie zaprzątać sobie głowy jego ewentualnymi umiejętnościami obrony. Naprawdę rzadko miała okazję trafić na kogoś, kto potrafił zrobić cokolwiek poza panikowaniem albo bezcelowym szarpaniem się z nią, stąd też przyciszona wrażliwość na niepożądane ruchy. Nie wychwyciła ani momentu, w którym odpinał kaburę, ani momentu, w jakim wyjął pałkę. Zarejestrowała jedynie chwilę rozkładania owej broni, ale wtedy było już za późno. Zdążyła zrobić wielce zaskoczoną minę, zanim poczuła otępiający ból w kolanie. Uderzył ją dwukrotnie, a ona dwukrotnie zareagowała przepełnionym bólem syknięciem. Niczym więcej, choć przy kolejnym ciosie ledwo powstrzymała się przed krzykiem. Coś chrupnęło w jej nodze, zwiastując najgorsze. Nie kontratakowała, nie broniła się, bo cały czas próbowała zmierzyć się z ogarniającym ją szokiem. W dalszym ciągu nie była w stanie zapanować nad mimiką, dlatego wyraz bólu i niedowierzania nie opuszczał jej twarzy. Zachwiała się w końcu, nie mogąc dłużej znieść palącego pulsowania. Zdołała cofnąć się odrobinę, a później upadła, lądując na tyłku, na pokrytej śniegiem drodze. Pomogła sobie rękami w ułożeniu nogi na prosto, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Dopiero wtedy, po kilku głębszych oddechach, których wcale nie potrzebowała, spojrzała na swą niedoszłą ofiarę. Role się odwróciły. Czyżby z drapieżcy stała się zwierzyną?
- Wiedziałeś. - Ciche oskarżenie, przepełnione wybuchową mieszanką emocji, od wyrzutu, przez zdumienie aż po złość. Nie było innej możliwości, a przynajmniej ona nie widziała żadnej. Cholera no, ale jak mogła dać się w ten sposób podejść? - Od kiedy?
Chciała wiedzieć, mimo iż nie należała do osób ciekawskich. Chciała wiedzieć kim jest, dlaczego pozbawił ją sprawności zamiast po ludzku powiedzieć, że nie życzy sobie zostać obiadem. Ale to były pytania na później, o ile w ogóle zechce jej cokolwiek powiedzieć. Jeśli nie, cóż... Mogła z nim walczyć, tylko po co? Walczyła jedynie wtedy, gdy odczuwała realne zagrożenie życia. Teraz jej zmysły przytłumione były przez ból, więc nie rzuciła się na niego od razu. I dobrze, bo naraziłaby swą biedną kończynę na jeszcze większą krzywdę.
- Jesteś idiotą, wiesz? Wampiry często pożądają zemsty, a taką pałką mnie nie zabijesz. Chcesz, żebym się mściła?
Byle tylko nie zaczęła zbyt szybko. Bo jeśli chłopak obudzi w niej instynkty obronne, Lijuan przestanie wreszcie myśleć. Zacznie działać, a w jej obecnym stanie było to jak najbardziej niewskazane. Właściwie powinna już zacząć czołgać się w kierunku... no właśnie, czego? Szpitala? Ale co w przypadku, gdy ten nie poprzestanie na uszkodzeniu jej nogi?
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Sty 11, 2016 9:16 pm

Nadal oparty o ścianę patrzył spokojnie jak wampirzyca z grymasem trawiącego bólu wymalowanego na twarzy osuwa się na ziemię, układając nogę tak by nie potęgować cierpienia na które skazał ją czarnowłosy, po raz kolejny niestety okazujący się kimś zupełnie innym niż sama to nieświadomie założyła.
- Wiedziałem, ale to już nie ma znaczenia. - Lijuan chyba nie do końca zdawała sobie sprawę z swego  położenia, może żyła zbyt długo i intensywnie by dopuścić do siebie myśl, że oto śmierć na którą sądziła że jest odporna, wreszcie mogłaby ją odnaleźć.
Przekładając pałkę do lewej ręki, wsuwając drugą pod kurtkę, z kabury pod pachą czarnowłosy wydobył pistolet wyglądem przypominający Desert Eagle. Po czym celując w głowę wampirzycy wsunął pałkę w kieszeń kurtki, tak by mieć wolną lewą rękę. - To prawda, taką pałką cię nie zabiję, ale tym już tak, to broń stworzona przeciw takim jak ty wampirzyco. - Zapewne w tej chwili kobieta zachodziła w głowę dlaczego jeszcze żyje, przecież mógłby spokojnie ją w tym momencie zabić gdyby tylko zechciał, właśnie.
- Jeśli pragniesz przeżyć, to lepiej nie wykonuj żadnych gwałtownych ruchów. Chyba że chcesz cierpieć jeszcze bardziej. - Zdecydowanie bijące z słów mężczyzny nie pozostawiało złudzeń co do zaistniałego ostrzeżenia, poza tym doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w tym momencie jej zdolność poruszania się została diametralnie ograniczona, co doskonale jeśli nie zmniejszało, to wyrównywało szanse w prawdopodobnym starciu, które w tym momencie z perspektywy wampirzycy byłoby istnym szaleństwem. Ale mimo to Kanashimi musiał nadal zachować pełnię czujności, bowiem wbrew pozorom wampir przyparty do muru był jeszcze niebezpieczniejszy.
Wydobywając z lewej kieszeni telefon, starając jednocześnie nie spuszczać z Lijuan oka, po krótkiej manipulacji klawiszami przyłożył komórkę do ucha, by po chwili oczekiwania połączyć się z Shozo.
- To ja, zabierz auto i przyjedźcie do centrum, czekam z ranną wampirzycą w bocznej uliczce drogi głównej, w pobliżu baru "Ostatni Łyk". - Po tym krókim komunikacie odkładając komórkę na jej miejsce, z rękoma założonymi jak do strzału ustawił się nadal mierząc do rannej kobiety.
Powrót do góry Go down
Lijuan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1836-lijuan-hsing#38269
Zarejestrował/a : 11/05/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Sty 12, 2016 2:00 am

Nie zadowoliła jej taka odpowiedź, ale całe szczęście daleko jej było do ponownego rzucenia się mu do gardła, co zapewne zrobiłaby odruchowo, gdyby nie przykre okoliczności, w jakich straciła władzę w swojej nodze. Dlatego też siedziała spokojnie, ograniczając się do posyłania mu chłodnych, wyjątkowo nieprzyjaznych spojrzeń. W międzyczasie, kiedy zdecydowała się odwrócić wzrok od jego sylwetki, rozglądała się po okolicy. Ostrożnie, kątem oka i tak zerkając na Irasuto, poszukiwała drogi odwrotu. Albo jakiejś żywej istoty, którą dałoby się wykorzystać w tej niesprzyjającej jej sytuacji. Wbrew pozorom, wbrew temu, co można było wyczytać z zachowania dziewczyny, doskonale zdawała sobie sprawę z sytuacji. Wiedziała, że na tym człowieku już się nie pożywi, i że musi stąd jak najszybciej spieprzać. Jeśli jednak przez zrozumienie własnego położenia miałoby się na myśli przewidywanie swej rychłej śmierci - prawda, nie przewidywała takowej. Przyzwyczaiła się do wychodzenia cało - albo prawie cało - z nielicznych, aczkolwiek istniejących gdzieś tam na jej drodze życia, opresji, bo przecież wampira cholernie trudno było zabić. A tu proszę, jakiś randomowy człowieczyna wyciąga spluwę, celuje do niej i mówi coś o broni antywampirzej. Odpowiadając na niezadane na głos pytanie - nie, nie zastanawiała się dlaczego jeszcze żyje. Poddała wątpliwości możliwość posiadania przez niego pistoletu o takich właściwościach. W końcu tyle razy dziś dała się nabrać, nie zamierzała pozwolić sobie na kolejną pomyłkę. Niestety, nie potrafiła całkowicie wykluczyć tej ewentualności. Tak czy inaczej, nie zamierzała przekonywać się na własnej skórze. Nawet zwykłe pociski cholernie przeszkadzały, zwłaszcza gdy nie przechodziły na wylot i trzeba je było później wyjmować.
- Kim jesteś? - Zmrużyła oczy, jakby chciała dokładniej mu się przyjrzeć. Oparła ręce o pokryte białym puchem podłoże, wkrótce zaciskając palce w pięści. Pulsowanie w nodze nie ustawało, a ona nie mogła oblepić się śniegiem, bo i tak w niczym by jej to nie pomogło. A może by pomogło? To, że nie bardzo odczuwała temperatury nie znaczyło jeszcze, że ochłodzenie ciała w jej przypadku było niewykonalne. Nie dostała jednak czasu na próbę częściowej przemiany swojej osoby w bałwana, bowiem jej myśli zaraz zostały zakłócone przez połączenie telefoniczne, jakiego stała się świadkiem. Spięła się wyraźnie, teraz, dla odmiany, powracając do pytającego spojrzenia. Jakie czekam z ranną wampirzycą? Jakie przyjedźcie? Co on, do diabła, kombinował?
- Do kogo dzwoniłeś? - Bardzo starała się zamaskować strach wdzierający się siłą do jej umysłu, ale raczej dało się go wychwycić w tym jednym, krótkim pytaniu. Zaczynała tracić grunt pod nogami, podczas gdy on zdawał się całkowicie przejąć kontrolę nad sytuacją. Chłodny i opanowany stanowił aktualnie kompletne przeciwieństwo wampirzycy. Tak okropnie bała się momentów, w jakich mogłaby nie mieć niczego do powiedzenia, że sam ten fakt potrafił ją sparaliżować. Z drugiej strony, wciąż miała szanse wyrwać się stąd, przynajmniej tak jej się wydawało. Pozostawmy panikowanie na chwile ostateczne. Wykonała uspokajający wdech, wypuściła ze świstem powietrze. To tylko człowiek. Nawet nie mężczyzna, a młody chłopak. Nie przesadzajmy. - Nie byłabym ranna, gdybyś nie złamał mi nogi, dupku. Odwal się.
Rozejrzała się jeszcze, sprawdzając, czy na horyzoncie nie pojawia się żaden samochód, po czym powoli, na siedząco, zaczęła wycofywać się pod latarnię, tę niedziałającą. Potrzebowała podpórki, dzięki której zdołałaby wstać. Oczywiście, gdyby trzymający ją na muszce facet nakazał jej zatrzymanie się, zrobiłaby to. Nadal przecież nie wiedziała, czy jego broń faktycznie zdołałaby zadać jej śmiertelne obrażenia. Jeśli jej jednak w żaden sposób nie zatrzyma, dotrze do celu i wstanie, całym ciężarem opierając się na słupie. Niezależnie od tego, co planował, nie zamierzała stawać się częścią planu.
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Sty 12, 2016 10:33 pm

Ignorując pytanie wampirzycy również powiódł wzrokiem po okolicy. W sumie gdyby faktycznie ktoś dostrzegł mężczyznę mierzącego do kobiety z pistoletu w bocznej alei, rzeczywiście mógłby mieć przez to nie lada problem. Postanowił więc pozwolić kobiecie wstać wspierając na latarni, w końcu z rozwalonym kolanem niewiele byłaby w stanie zdziałać.
- Dobrze, wstań. - Powiedział zastanawiając się czy nie powinien dla pewności jednak przestrzelić Lijuan zdrowego kolana, taki obrót spraw zapewne odpowiadałby mu znacznie bardziej, ale nie był przecież psychopatą, poza tym huk wystrzału ściągnąłby w to miejsce całą pogrążoną obecnie w mroku okolicę. - Już ci powiedziałem, nazywam się Irasuto. A dzwoniłem po kogoś kto pomoże mi zabrać cię do miejsca, w którym ty odpowiesz dla odmiany mnie na kilka pytań. - Westchnął lekko, rozumiejąc że jeśli wszystko z kobietą pójdzie po jego myśli, to jeszcze nie raz skazany będzie na jej towarzystwo. Z pewnością nie będzie łatwo, ale musiała sporo wiedzieć, a Kanashimi nie chciał odcinać jedynego tropu który po raz pierwszy zdobył rozwalając wampira, choć i na to przyjdzie wreszcie pora, przecież nie mógł po wszystkim jej tak zwyczajnie uwolnić.
- Gdybym nie złamał ci nogi, ty zrobiłabyś coś o wiele gorszego mnie, wiem do czego jesteście zdolni. Potrzebuję jedynie twej wiedzy i informacji, pomożesz mnie to wyjdziesz z tego cało. - Jak widać oboje potrafili posługiwać się kłamstwem równie umiejętnie, i równie często. Irasuto nie był ani dobry ani zły, nie uznawał takich podziałów balansując na krawędzi obu tych, w strefie szarości, zachowując neutralność pod bardzo wieloma względami. Miał swoją własną drogę którą podążał, a teraz wreszcie na tej drodze zamajaczył pierwszy znak zapowiadający coś nowego, powód by móc na nowo żyć czymś, jakiś zbliżający się cel. Dlaczego to robił? Czemu tak po prostu nie zapomniał o tym wszystkim, i nie odciął od tego świata wraz z jego problemami? Przecież całe jego życie na tym łez padole przeminęło na zawsze. Ano dlatego, że wciąż zamykając powieki widział przed oczyma zmasakrowane ciało Asoke, niewinnego światła rozpraszającego jego mrok, poranioną Louisę w ich wspólnym pokoju w akademii Cross, i wszystkie inne następstwa tego co sprowadziły owe kreatury mające ludzi za nic. A teraz miał przed sobą Lijuan - jedną z nich, winiącą go o to, że nie pozwolił jej w spokoju skonsumować jedynej rzeczy której w nim widziała, krwi. Tak, on w przeciwieństwie do tego co mówiła o sobie wampirzyca był mordercą, i już dawno mając tego świadomość pogodził z samym sobą. Gdyby zginął to trudno, nic nie wnosił do tego świata więc z ręki mu podobnych mógłby zeń odejść, ale zazwyczaj ofiarami stawali się ludzie dobrzy, mający tu coś do zrobienia, i ta niesprawiedliwość była jedyną pamiątką odciśniętą na jego duszy, jeśli w ogóle ją jeszcze miał. Z tego powodu właśnie czynił to wszystko, ktoś musiał czuwać by zwyczajni ludzie mogli żyć w spokoju, i nie, nie miał się za jakiegoś śmiesznego superbohatera rodem z komiksów, bo wcale nim nie był.
Powrót do góry Go down
Lijuan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1836-lijuan-hsing#38269
Zarejestrował/a : 11/05/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Sty 13, 2016 12:22 am

A więc pozwolił jej wstać, cóż za wspaniałomyślność. Szkoda tylko, że zadecydowała o tym ruchu pod wpływem emocji, bez uprzedniego przemyślenia sprawy. Ostatecznie noga już jej nie pulsowała - ona ją kurewsko napieprzała. Tak bardzo, że niejednemu mogłoby to przyćmić zmysły. Ale z logicznego punktu widzenia to nic dziwnego, po prostu uszkodzoną w ten sposób kończynę powinno się jak najmniej ruszać, a tu bum, lecimy tyłkiem po śniegu i wstajemy, narażając ją na istny maraton wrażeń. Super. Chociaż siedzieć cały czas na ziemi też nie mogła, ustawiało ją to w dość służalczej pozycji.
- Irasuto - powtórzyła po nim. - Nie wiedziałam, nie słuchałam cię wcześniej.
Przyznała się od razu, jakby była to najnormalniejsza rzecz w świecie. No, bo w sumie była, dla niej. Imiona to rzecz zbędna, przynajmniej przy pierwszym poznaniu. Dopiero później można zacząć zaprzątać sobie nimi głowę, ale czy tych dwoje czekało w ogóle jakieś później? Wszystko wskazywało na to, że niekoniecznie.
Przesunęła się trochę, przytulając się do latarni w sposób "jeśli chcesz mnie stąd zabrać, będziesz musiał wyrwać to cholerstwo z ziemi". Zresztą, dużo łatwiej było jej tak odciążać nogę. Przyglądała mu się, bardzo uważnie rozważając, czy przez ten ból nie pojawiły się u niej omamy słuchowe. Czy on już do reszty zwariował? Jej wiedza i informacje? No akurat!
- Nic ci nie powiem i skończ wreszcie kłamać - warknęła, poprzedzając wypowiedź głośnym prychnięciem. Po raz pierwszy podniosła głos, po raz pierwszy zabrzmiała agresywniej. Potrzebowała chwili, by się uspokoić. - Nie kłopocz się, serio. Nie pomogę komuś, kto zrobił mnie w chuja.
Halo, halo, hipokryzja z tej strony. I słownictwo godne prawdziwej damy. Jednak, niezależnie od formy przekazu, była to najczystsza prawda. Nie pozwoli mu się zabrać licho wie gdzie, nie wspominając nawet o przesłuchiwaniu. A raczej nie pozwoliłaby, gdyby nie jeden poważny problem. Nie chciała dopuścić do siebie cichego głosiku, który podszeptywał jej natrętnie, że dawno straciła możliwość wyboru. Nie uratuje jej nic, broń ostateczna także. Przecież jeśli zniknie, to i tak nie zajdzie daleko. Jak powinna rozdać karty, kiedy w zasadzie nie miała czym grać?
- Poza tym, jacy my, co? - Też sobie przypomniała o urażonej dumie. - Nie generalizujesz zbytnio? Może i ja powinnam zacząć? Może powinnam wypruć ci flaki za coś, co zrobił przed wieloma laty ktoś inny? To usiłujesz osiągnąć?
Płaszczyć się przed nim nie będzie, choć powoli godziła się ze swoją beznadziejną sytuacją. Oczywiście nie skreślała opcji walki, ale ta opcja pozostawała ostatecznością. Nie rzuci się w szeroko otwarte ramiona śmierci, nie dopóki myśli. Ale co w przypadku, gdy kres jej życia zdawał się być bliższy niż przewidywała według swych najmniej korzystnych obliczeń? Jeśli pozwoli się stąd przenieść, no to kaplica. Może powinna poczekać na ten cały samochód i wtedy zaatakować jednego z przyjezdnych?
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Czw Sty 14, 2016 8:25 pm

Patrząc na starającą się utrzymać równowagę Lijuan, przeszytą bólem emanującego nim kolana, Kanashimi zastanawiał się równocześnie analizując całość swego planu, który miał zamiar zrealizować w najbliższych godzinach. Pewien był, że wampirzyca ujawniając co rusz swój kąśliwy charakterek jeszcze nie dała za wygraną, i najprawdopodobniej nawet spisana na porażkę, nie ulegnie tak łatwo jakby tego chcieli. Wolał wroga przeceniać aniżeli odwrotnie, było to podejście naturalnie bardzo zdrowe, nie raz w życiu już ostrożność granicząca niekiedy z paranoją ratowała go z opresji, upewniając jedynie o wymierności trwania w tym nastawieniu. Nie słuchała go wcześniej? I dobrze, bo w końcu to jej nieostrożność w dużej mierze sprowadziła na nią to całe nieszczęście, gdyby zachowała czujność podczas łowów, Irasuto prawdopodobnie nigdy by jej nie dopadł. Ale ona robiła to już tak wiele razy, że wiedziona leciwym doświadczeniem przywykła do ludzkiej bezsilności, jednak jak widać żyła nadal zbyt krótko by rozumieć, że rutyna zabija.
- Nie przypominam sobie bym prosił cię o pomoc, po prostu to zrobisz. - Stwierdzając fakt dał wampirzycy chyba jasno do zrozumienia ku czemu zmierza, i jeśli zajdzie taka potrzeba, to w jaki sposób to zamierzenie zmuszony będzie spełnić. Nie lubił brudzić sobie rąk, ale doskonale znał sposoby na wymuszenie współpracy u innych, sam parokrotnie doświadczył działania bólu tak silnego, że byłby w stanie uczynić wszystko by tylko przerwać trawiącą duszę i ciało gehennę. Było to w niewielkim stopniu częścią jego długotrwałego treningu przygotowawczego, przeprowadzonego niegdyś przez ojca, i nikt nie byłby dość silny by wytrzymać, liczył się przy tym jedynie czas. Jak na razie wampirzyca kurczowo przyczepiona do latarni nadal gniewnie beształa czarnowłosego, niespecjalnie jak widać przejęta całą tą sytuacją, a może zwyczajnie nie potrafiła przyznać przed sobą samą, że oto znalazła się w ciemnym zaułku swego życia, bez drogi ucieczki i ratunku znikąd, w sumie sam Kanashimi nawet ją rozumiał, prawdopodobnie była naprawdę zdesperowana.
- Czy generalizuję? Chcesz powiedzieć, że nie po to właśnie mnie tu sprowadziłaś? Nie po to by tak jak wszystkie inne wampiry ulżyć sobie ludzkim kosztem? Ale nie mam zamiaru się mścić, pomyliłaś się, po prostu albo my, albo wy. - Po czym dodał spokojniej - Ty przecież doskonale to rozumiesz, nie ma innego wyjścia z tej sytuacji. - Miała zwyczajnie pecha, trafiło na nią i musiała bez względu na własne co do tego zdanie spełnić oczekiwania czarnowłosego, to była jej pozornie jedyna droga ku przetrwaniu, pozornie... bo w rzeczywistości już nie żyła. A przynajmniej wtenczas on sam tak uważał.
Po chwili, w spowitej mrokiem dali zamajaczyło dwoje skrzących się świateł, równie ciemnego wkomponowanego w cieniste otoczenie auta. Kanashimi bez problemu rozpoznał własny samochód, którym bliźniacy za wezwaniem Kanashimiego przyjechali by pomóc mu przetransportować bezpiecznie Lijuan do ichniej tak zwanej "meliny" - Gdzie wampirzyca miała spędzić wiele czasu, dostarczając poprzez to niewymiernie istotnych informacji na wiele powiązanych z jej rasą tematów.
Powrót do góry Go down
Lijuan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1836-lijuan-hsing#38269
Zarejestrował/a : 11/05/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Czw Sty 14, 2016 10:16 pm

Dobrze, że przynajmniej on był pewien, że Lijuan nie dała jeszcze za wygraną. Jej tej pewności ubywało z każdą chwilą. Bo skoro została przyparta do muru, głupio było walczyć z nieuniknionym, zwłaszcza kiedy na taką walkę miałoby się zużyć zbyt wiele energii. Z drugiej strony jednak skapitulowanie świadczyłoby o jej zupełnym podporządkowaniu, a podporządkować się nie mogła, nie mężczyźnie i nie człowiekowi. Tylko jej stwórca potrafiłby zmusić ją do posłuszeństwa, dlatego nigdy nie dopuści do ponownego ich spotkania.
- Nie waż się odzywać do mnie w ten sposób! - poleciało w odpowiedzi na ów stwierdzony przez niego fakt szybciej, niż zdołała to przemyśleć. Nie miała w sobie nic z poddańczego tonu, po prostu niemożliwym było dla niej choćby pomyślenie o zdegradowaniu jej do roli sługi czy innego niemającego nic do powiedzenia popychadła. W zasadzie to nawet na swój sposób bała się pojawienia takiej sytuacji. Przeszłość odcisnęła na niej mocne piętno w tym temacie i dawno przyrzekła sobie, że już nigdy nie pozostanie bezsilna.
Odkleiła się odrobinę od latarni, ale tylko na chwilę, by unieść dłoń do głowy i rozmasować sobie czoło. Ruchy miała powolne, absolutnie nie gwałtowne. Pamiętała doskonale o wymierzonej w nią broni - nadal przecież nie chciała, by podziurawiono jej ciało. Właściwie, ciekawe czy by to zrobił, skoro planował coś od niej wyciągnąć, coś ważnego, bo wciąż pozostawała w jednym kawałku. Warte przetestowania, lecz na pewno nie teraz. Odetchnęła głęboko, przymykając oczy, a gdy znów popatrzyła na chłopaka, wcześniejsze wzburzenie zniknęło. Już po raz drugi dała się ponieść gniewowi. Czyżby z powodu głodu? Niedobrze. Nie powinna się unosić.
- Słuchaj... - Hoho, czyżby wreszcie przemówiło przez nią naturalne dla jej osoby zmęczenie? - Fajnie, że masz swoją wizję wampira, ale nie każdy hasa wesoło po mieście rozrywając na strzępy losowych ludzi. Mylisz się, jeśli uważasz, że nasze gatunki nie mogą współistnieć. I tak, jestem głodna - pominęła wspominanie o tym jak bardzo i ile jeszcze bez krwi wytrzyma - inaczej bym cię tu nie sprowadzała. To nie jest forma rozrywki.
Nie ma innego wyjścia z sytuacji, tego nie skomentowała na głos, ale musiała powstrzymać się przed kiwnięciem głową. Nie chciała przekonywać go o jego racji, którą akurat tutaj miał, a jednocześnie ciężko było jej zaprzeczyć. Będzie mogła z tego wybrnąć za kilka dni, kiedy noga jej się zagoi i umożliwi jej, najprościej mówiąc, stylowe spieprzenie z jego sideł. Wiedziała też, że Irasuto nie przewidywał darowania jej życia. Musiał mieć uraz do krwiopijców, a ona bardzo dobrze rozumiała jak trudno jest pozbyć się mechanicznego myślenia, gdy już raz się na czymś przejechało.
Przeniosła wzrok, utkwiony wcześniej w sylwetce chłopaka, na jadący w ich kierunku samochód, kiedy tylko ruchome światełka zamajaczyły w oddali. Zbliżało się szybko. Ale cóż to się zbliżało? Koniec? Westchnęła, prostując się, jednocześnie przestając tak kurczowo zaciskać ręce wokół słupa. Nie. Do końca daleka droga.
- To twoje auto? - spytała, nie patrząc na niego. - Może jednak rozważysz opcję poproszenia mnie o pomoc?
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Sty 16, 2016 2:59 am

Mrok powoli ustępując rozświetlającemu go snopowi świateł samochodu, zwiastował coraz to wyraźniej przybycie braci. Nadszedł więc oto moment, by w pewnych kwestiach postąpić do przodu, zwłaszcza że z inicjatywy wampirzycy zaistniała takowa możliwość.
- Co przez to rozumiesz? - Spojrzał na nią uważniej, choć wydawać by się mogło że to niemożliwe. Naturalnie wiedział że Lijuan powiedziałaby wszystko w tym momencie, byleby mogła w ten sposób poprawić sytuację w która wyraźnie ją przerosła, był to jedynie kolejny sposób, gdy inne mniej rozważne zawiodły. - Dobrze, proszę Cię, gdy samochód tu podjedzie, Ty dasz się związać. - Tu zrobił krótką pauzę. - Jeśli nie sprawisz mi żadnych kłopotów, to uwierzę w twą dobrą wolę. Wiem że to dla Ciebie niełatwe, ale stawiając opór swojego położenia na lepsze nie zmienisz. - Zdążył już poznać charakter kobiety na tyle, by wiedzieć że nieprzyzwyczajoną do takiego traktowania zapewne bezsilna wściekłość trawi od środka, a mimo to dostrzegał w niej również coś szczerego, znał się na ludziach, ale co do wampirów pewności mieć nie mógł.
Gdy samochód zbliżył się na tyle by móc wyraźnie dostrzec nań znaczek BMW, ze środka wysiadło dwoje bardzo podobnych ludzi, wyraźnie zbliżonych wiekiem do samego Irasuto. Różnili się jedynie wyrazem twarzy, jeden dostrzegalnie ponury i zimny, natomiast ten drugi podejrzanie uśmiechnięty, jak gdyby ten niezmienny uśmiech wrósł mu w twarz na dobre.
- Uszanowanko! - Taro rzucił na wstępie zwracając do wampirzycy.
Powrót do góry Go down
Lijuan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1836-lijuan-hsing#38269
Zarejestrował/a : 11/05/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Sty 16, 2016 4:06 am

Uśmiechnęła się i pokręciła głową, jakby zaraz miała powiedzieć, niczym do dobrego znajomego, że jest niemożliwy. Oczywiście nic takiego nie padło z jej ust, a sam uśmiech chwilę później zgasł. Wyglądało to mniej więcej jak cieszenie się do własnych wspomnień, ale akurat tutaj było mimowolną reakcją na słowa, jakie przed chwilą usłyszała. Przez cały ten czas wpatrywała się w zbliżający się do nich pojazd, usiłując przekonać samą siebie do ostatecznego zaakceptowania sytuacji, w której się znalazła. Nie było to łatwe, a on wcale jej niczego nie ułatwiał.
- Na pewno nie rozumiem przez to bycia więźniem. - Tak skończyć absolutnie nie chciała, niestety on zdawał się mówić jak najbardziej poważnie. Dać się związać i zrobić z nią co im się będzie podobać? Wszystko sprowadzało się do zniewolenia, do czegoś, czego za wszelką cenę próbowała uniknąć w całym wampirzym życiu. Wymagał od niej zbyt wiele, ale nie wyglądało na to, by rozumiał, wbrew zapewnieniom. - Nie odbierz tego źle, ale nie jestem dobrą wróżką z wielkimi pokładami dobrej woli. Bywam niebezpieczna, kiedy wywęszę zagrożenie, a spętana linami czy jakimś innym cholerstwem na pewno nie poczuję się jak w domu. Nie wspominając już o tym, że wioząc mnie związaną podejmiecie takie samo ryzyko, jakie podjęlibyście pomijając więzy.
Czyli przyjęła już za pewniak wylądowanie w tym pieprzonym samochodzie. Nie chciała nawet myśleć o zginaniu nogi, a nie zanosiło się na to, by miała jakąś inną możliwość. Cholera jasna, tak strasznie się wkopać. Tylko ona potrafiła znaleźć problem na każdym kroku.
A teraz jej problem podjechał już dostatecznie blisko, gdyż zaraz z auta wysiadły dwie osoby, nie gasząc nawet silnika. Zmrużyła oczy, bo, chcąc nie chcąc, światła odrobinę drażniły jej patrzałki. Pomrugała trochę, starając się przyzwyczaić wzrok do nagłego skoku oświetleniowego, po czym w końcu zawiesiła go na przyjezdnych. Skopiowali ich czy co? I kurde, czemu było ich dwóch i czemu byli facetami? Rzuciła nerwowe spojrzenie w stronę Irasuto, nie mogąc zwalczyć gwałtownego wzrostu niepokoju. Opamiętała się jednak szybko, przypominając sobie, że koniecznie powinna powstrzymać się przed okazywaniem słabości. Nie odpowiedziała na przywitanie, za to jej mina wyraźnie zrzedła, zamieniając wampirzycę w pierwszej klasy ponuraka.
- Nie jestem w stanie wam zaufać. - Spokojne stwierdzenie faktu z ledwie słyszalną nutką rezygnacji. - Co zamierzacie?
Nie rzucała im wyzwania. Po prostu nie wiedziała już, czy da radę poddać się bez walki, pomimo najszczerszych chęci.
Powrót do góry Go down
Irasuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t587-irasuto-kanashimi http://vampireknight.forumpl.net/t894-irasuto#7504 http://vampireknight.forumpl.net/t3355-iras#71904
Zarejestrował/a : 25/10/2012
Liczba postów : 57


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Lut 02, 2016 9:38 pm

To prawda, nie miała najmniejszych podstaw ku temu by obdarzyć Irasuto zaufaniem, którym jak dało się bezproblemowo odczuć obdarzała niewielu ludzi, jeśli w ogóle darzyła nim kogokolwiek. Znał takich jak ona, sam przecież był tym typem człowieka, nie ufał nikomu, zawsze czujny i nieprzewidywalny, co ratowało mu tyłek częściej aniżeli znajomość jakiejkolwiek sztuki walki byłaby w stanie. Czarnowłosy doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to wszystko komplikuje się dla nich obojga, całe to zajście stało się wydatnie problematyczne, kolejne kroki więc powinien był dokładnie przemyśleć, obrać ścieżkę wiodącą w taki sposób, by niewielkim kosztem zyskać sobie przychylność wampirzycy, na ile w ogóle byłaby na to szansa. Sprawić by sama wykazała chęć współdziałania, podejmując kroki przeciw jej bądź co bądź niesławnym pobratymcom.
- Chyba masz rację, nie jesteś w stanie mi zaufać bo nie dałem ci żadnego powodu byś mogła, nawiasem mówiąc z wzajemnością. - Chowając broń do kabury pod pachą powoli zapiął kurtkę, i wzdychając z widocznym już rozluźnieniem nadal spoglądał na solidnie pokiereszowaną kobietę. Był głupcem, od początku źle to rozegrał i teraz musiał zaryzykować wszystko, zyskać... lub powrócić do punktu wyjścia, nadal nic nie tracił. A pomysł podjęcia działań innego sortu by wydobyć z Lijuan jakiekolwiek informacje mógł nie przynieść nic, toteż Kanashimi zdecydował się po dokładniejszym przemyśleniu sprawy obrać strategię odwrotną względem dotychczasowej.
- Co zamierzam? Nie ufasz mi, postaram się więc to zmienić. - Powiedział powoli zbliżając się ku niej, można by rzec, że całkowicie się odkrył, była ranna ale nadal mogłaby z właściwą wampirom szybkością znaleźć się tuż przy nim, nawet poraniona była niebezpieczna. Toteż mogła kątem oka dostrzec wyraźnie jak bliźniacy beznamiętnie sięgając za pas spodni, zastygają w widocznym wyrazie gotowości do wydobycia śmiercionośnej broni. Kanashimi natomiast zatrzymując się o zaledwie kilka kroków od kobiety, sięgając ku kieszonce kurtki, wydobył zeń niewielkiego formatu karteczkę, bielejącą dostrzegalnie pośród okalającego ich coraz bardziej mroku. Kładąc skrawek papieru przed Lijuan ruszył ku bliźniakom.
- Mój numer, w razie gdybyś zdecydowała się jednak pomóc mi w "tej" sprawie. - Dodał jedynie zanim wsiadł do auta, żywiąc nadzieję, że bogata w doświadczenie wampirzyca poradzi sobie z stanem, w jakim ją pozostawił samą sobie, czuł się z tym niezbyt dobrze, ale oboje potrafili zdławić litość równie umiejętnie. Bracia zaś nie racząc całego zajścia zbędnym komentarzem, widocznie ufając Irasuto równie mocno uczynili podobnie. Taro jedynie z właściwą sobie manierą rzucił jedynie beztrosko na odjezdnym.
- Narka! - Po czym cofając samochodem, oddalili się pozostawiając Lijuan z masą myśli, gniewem zapewne, niezrozumieniem i kartką papieru poznaczoną rzędem równych cyferek. Czarnowłosy postanowił zrobić pierwszy krok, poświęcić okazję lub zyskać sprzymierzeńca.

(z/t)
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Lut 03, 2016 9:25 pm

To całe niecodzienne spotkanie skończyło się tym, że Shiro jakimś cudem wkopał się w odprowadzanie nowopoznanej wampirzycy. Chyba... Po prostu wypadało nie odmawiać, prawda? Zresztą, sam rudowłosy nie był pewny, czy zdołałby jej odmówić. W końcu, jakby nie patrzeć, miała ona nad nim przewagę.
Szkoda tylko, że głupio się trochę czuł, gdy pozostawił tak poznanego wampira. W końcu, będzie teraz zmuszony, by zapłacić za młodego, prawda? No i tak dalej, i tak dalej... Eh, Shiro mógł jedynie nad tym rozmyślać, co by było gdyby, a i taka by się nie dowiedział... Bo to nie miało miejsca, nie?
Mimo wszystko, uśmiechnął się łagodnie do Nadii. Odeszli już pewną odległość od restauracji, znajdując się w jednym z miejsc w mieście. Nic ciekawego.
- Dokąd chciałabyś, by cię odprowadzić? - zwrócił się do niej wampirek. W końcu nie wiedział, w który kierunek dokładnie się udać. No bo właściwie skąd? Lecz wydawał się być o wiele bardziej weselszy niż wcześniej. Jego kocie uszy nie były widoczne teraz, ale można było śmiało zgadywać, że są uniesione do góry. Trudno było ukrywać mu teraz swoje emocje, ale cóż... Z biegiem czasu na pewno się nauczy. Był tego prawie pewien.
- Chyba, że wolisz dotąd - dodał jeszcze po chwili, obejmując tym samym wersję wydarzeń w której Nadia nie będzie chciała już więcej mieć za towarzysza chłopaka. Wszyskto przecież byłoby możliwe, Shiro jednak nie wyczuwał żadnego zagrożenia, a to nie w jego stylu, by ciągle się smucić... Więc uśmiechał się.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Lut 03, 2016 10:13 pm

Temperatura na dworze była o wiele niższa niż wtedy gdy bohaterka postanowiła odwiedzić centrum miasta. Mocnym dowodem na taką tezę był nie tylko delikatnie opadający z nieba śnieg ale jego ubita warstwa, która przy każdym kroku przyjemnie skrzypiała. O tak, było o wiele chłodniej ale nic w tym złego. Chociaż pory roku zawsze występują w określonej kolejności oraz ilości to na swój sposób wyznaczają rytm. To bardzo ważne, szczególnie dla kogoś przed kim wieczność stoi otworem. Taka niewielka zmiana przerywa monotonię dnia codziennego i daje chociażby powód do wymiany garderoby na tą bardziej odpowiadającą sytuacji.
Po przejściu kilkunastu metrów Nadia pieczołowicie poprawiła kołnierz szarego płaszcza, który idealnie chronił ją nie tylko przed mrozem ale pełnił funkcję kamuflażu. Jako istota w pewnym smutnym sensie martwa-nie mogła przemarznąć, przeziębić się i zachorować a w konsekwencji np. znów umrzeć. To byłoby nie tylko niemożliwe ale nawet zabawne. Chodziło bardziej o fakt symbiozy z ludzkim społeczeństwem. Choć to określenie nie jest idealnie trafne to zwykłe czynności jak ubiór standardowych, przystosowanych do temperatury ubrań, pomagał wtopić się w niczego nieświadomy tłum. I o to głównie chodziło.
Ta uliczka jest ciemna, pusta. Tutaj chcesz mnie zostawić?
Jej kroki ustały a cała osoba zwróciła się w kierunku zapewne zmieszanego tą sytuacją młodego wampira. O dziwo wcale nie była zła choć jego propozycja mogła zostać odebrana jako mało uprzejma. W końcu co jak co ale ona nie boi się takich zakamarków. Świadomie wybrała taką drogę a nie inną. Obróciła się najpierw w prawo a później w lewo. Pusto, wszędzie pusto, ciemno i zimno. Mało atrakcyjna okolica jeśli chodzi o walory turystyczne ale należy zapewnić, że ta gałąź gospodarki była teraz dla niej najmniej istotna. Od początku chodziło jej o coś innego.
Pewnym ale łagodny ruchem chwyciła w swe dłonie, dłonie młodzieńca i przyciągnęła go do siebie, gwałtownie i z wyczuciem. Na jej twarzy zagościł podejrzany uśmiech a oczy wierciły dziurę w źrenicach hybrydy. Co teraz zrobi, wyrwie się? Nie ma na to szans. Zbyt mocno go chwyciła aby dać możliwość jakiejkolwiek ucieczki. Była pewna tego co chce zrobić. Niczym narkoman na głodzie pragnęła jedynie zaspokoić potrzebę. To przecież takie oczywiste i naturalne...
Nie bój się, będzie bolało tylko trochę.
Szepnęła gdyż odległość jaka dzieliła ją od młodzieńca była tak mała, że nie musiała mówić głośniej.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pią Lut 05, 2016 6:38 pm

Shiro nie chciał oczywiście zabrzmieć jakoś źle. Pierwszą kwestią, którą można zauważyć jest fakt, że nie wyglądał na zdolnego, by zabrzmieć jakkolwiek źle, co może być jego zaletą, jak również i wadą. Możliwe, że mając już prawie dorosły wiek według ludzkich standardów, powinien się inaczej zachowywać, ale tutaj... Cóż, raczej nici z tego. Był po prostu sobą i tyle w danym temacie.
- N-nie... - odezwał się koci wampirek, czując ogarniającą go niepewność. - Ale nie wiem, gdzie mam cię odprowadzić... - może zrozumie, co miała na myśli? Byłoby dla młodego to cudowne, ale nie zawsze można było liczyć na jakiekolwiek cudy.
- Więc, którędy teraz? - zwrócił się do niej łagodnie, nie będąc również świadomy tego, co właśnie miało nadejść. Skąd mógłby to wiedzieć, skoro po prostu od tak zaufał wampirzycy i postanowił być na tyle kulturalny, by ją zabrać?
Poczuł, jak jego dłonie nagle znajdują się w jej. Przez rękawiczki nie czuł chłodu ciała Nadii, ale sam fakt, jak go złapała... Zaskakujące i zarazem niepokojące. Zamrugał parę razy oczami, próbując ogarnąć umysłem, co właściwie teraz się działo. Jej wzrok... Nie podobało mu się to. Miał bardzo złe przeczucia. Mimo wszystko uśmiechnął się do niej.
- Czy mogłabyś mnie puścić? - spytał się jej Shiro spokojnie. Próbował sam odsunąć się i odzyskać dłonie... Ale co to? Trzymała dość mocno. Jeśli będzie chciała posunąć się dalej, rudowłosy zamierzał uśpić wampirzycę. Mimo wszystko... Kto by się nie bał na miejscu kotowatego?
- C-co masz na myśli? - wymamrotał. Oczywiście, że nie wiedział, co miała na myśli! No bo skąd, skoro jeszcze nie miał do czynienia z taką sytuacją w swoim krótkim życiu?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Lut 06, 2016 1:07 pm

To całe zakłopotanie wynikające ze specyfiki sytuacji jak i sposobu bycia chłopca było na swój indywidualny sposób urocze. Nadia nie miała w najmniejszym stopniu zamiaru robić Shiro znacznej krzywdy poza tą, która wynikała z konieczności dwóch drobnych ukłuć na szyi. Po wszystkim powinien się cieszyć, że natrafił właśnie na nią a nie jakiegoś zwyrodnialca. W końcu sączenie krwi z odciętych kończyn też jest możliwe, prawda?
Shiro nie mogę Cię puścić. Zrobię to za chwilę.
I zupełnie na prośbę młodzieńca uwolniła rękę ale tylko jedną. Zrobiła to nie dla jego uciechy a dla swej wygody bo natychmiast przeniosła ją na kark hybrydy wsuwając dłoń pod szalik i golf (ale się chłopie naubierałeś) . Naturalnie niczyim marzeniem nie jest zostanie pogryzionym tym bardziej, że wampir ma możliwość obrony. Nietrudno przewidzieć, że prędzej czy później z niej skorzysta. Będąc o jeden krok do przodu, dla bezpieczeństwa Nadia wykorzystała to co miała w swym drobnym arsenale najprzydatniejszego czyli zdolność pozwalającą na manipulowanie drugą osobą. Dzięki kilku prostym poleceniom całość przebiegnie szybko i bez problemu. Przecież tak będzie najlepiej dla obojga, prawda?
Nie próbuj żadnych sztuczek i wykonuj proszę każde polecenie dla swojego dobra.
Choć całe zdanie brzmiało tak jak prośba to w szarej rzeczywistości było tylko słowną informacją tego co zaraz się stanie. Automatycznie po dotknięciu możesz poczuć się „wiotki psychicznie”, każda narzucona prośba będzie dla Ciebie rozkazem tak jak wcześniejszy wers o nieużywaniu mocy i zachowaniu spokoju.
Zdejmij szalik i rozsuń nieco kurtkę.
Teraz puści drugą dłoń młodego wampirka aby mógł zrobić to o co go właśnie poprosiła.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Lut 06, 2016 2:38 pm

Poczuł na skórzę chłodną dłoń wampirzycy i zadrżał nieco. Shiro miał ochotę jak najszybciej stąd uciec i zająć się czymś, co nie będzie go tak bardzo straszyło i zarazem niepokoiło. Nie mając doświadczenia w tego typu wydarzeniach, tym bardziej odczuwał to silniej niż wcześniej.
Wydawało mu się, że chwila, w której wypuściła jego rękę, była szansą na ucieczkę. Już chciał to wykorzystać, nawet w przypływie chwili włączyć jedną z mocy, nie zważając na skutki, ale... W tej samej chwili dotarły do słowa wampirzycy. Prośba? Yy... Nie, nie chciał tego spełnić. Mimo wszystko. Ale w tej chwili... Jakby poczuł się "inaczej". Nie umiał tego określić słowami, ale coś w psychice jego sprawiało, że reagował na jej słowa. Przygryzł dolną wargę.
- Co ty robisz ze mną? - spytał się jej na to. Moc? Chyba. Nie mógł się przed tym obronić. - Wolałbym, byś nie robiła tego - powiedział jeszcze. Hybrydzie nie podobało się to.
No i kolejny rozkaz. Nie chciał go spełniać, ale... Ciało samo zareagowało. Ręce uniosły się do góry i zdjęły z szyi szalik, który opadł na świeży śnieg. Chłód już zaczął być odczuwalny dla niego, przypominając mu tym samym, czemu zdecydował się tak ubrać. Kilkanaście sekund później, rozpinając kurtkę i zsuwając ją do wysokości ramion. Zadrżał nieco, po czym spuścił wzrok. Czy jest coś, co mogę zrobić? - pomyślał jeszcze, próbując ogarnąć tą sytuację i znaleźć z niej wyjście. Jednak nic nie przychodziło mu na myśl, przez co musiał teraz... Po prostu stać i czekać na to, co dalej. Chyba, że będzie mógł od razu ubrać tą kurtkę, po spełnieniu rozkazu. Byłoby całkiem miło.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Lut 06, 2016 2:58 pm

Lot szalika choć niezmiernie krótki to był doskonałym sygnałem na to, że moc działa i należy szybko przystąpić do działania. Ciało młodzieńca przeszyły delikatne ciarki co kobieta odczuła na trzymanym dłonią karku. Skoro jest mu chłodno to tym bardziej zrobi to szybko i w miarę sprawnie. No chyba, że ów dreszcz spowodowany był niczym innym jak stresem bądź też strachem. W końcu całe zajście nie należało do najprzyjemniejszych w życiu każdego osobnika. Szlachetna nie zdawała sobie sprawy, że wampir jeszcze nigdy przedtem nie oddawał swojej krwi drugiej osobie ale takie rzeczy oczywiste nigdy nie są.
Muszę. Niestety.
Wypowiadając krótkie słowa przysunęła się jeszcze bliżej do chłopca tak, że jej płaszcz dotykał kurtki. Nachyliwszy się odrobinę ruchem dłoni przechyliła głowę rudzielca i sprawnie wbiła kły. Miejsce wybrała doskonale. Idealne kilka centymetrów, w którym pod skórą przebiegała tętnica. Choć ukłucie mogło sprawiać lekki dyskomfort tak później powinno obejść się bez większych rewelacji. Cierpliwie i z umiarem chłonęła dziesiątki mililitrów, które obmywając spragnione podniebienie przynosiły jeszcze większą ulgę i satysfakcję niż mogła się tego spodziewać. Setki obrazów, scen z życia kotowatego przemknęło przed oczami Nadii. Były to wydarzenia zarówno z dzieciństwa jak i obecnych czasów. Wszystkie potraktowała jak informacje mogące się kiedyś przydać. Odłożone gdzieś w czeluściach pamięci będą czekały na odpowiedni moment a ten może nigdy nie nadejdzie? Po niecałej minucie, która błyskawicznie minęła, kobieta wycofała dwa długie i zmazane krwią kły. Drobne rany na ciele przestały krwawić niemal natychmiast a zmazane szkarłatem usta jasnowłosej odcisnęły na policzku ofiary swój kształt. Puściła go i zrobiła krok do tyłu. Wybacz ale tak musiało być. Ubierz się.
Spuściła wzrok wskazując na lekko zapruszony szalik, który leżał pod nogami wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lut 07, 2016 10:16 am

Dlaczego właściwie musiała? Shiro nie wiedział, a Nadia, pewnie i tak by mu nie powiedziała. Najprawdopodobniej. No, ale nawet nie wiedział, że miał przed sobą szlachetnokrwistą wampirzycę. Owszem, wyczuwał tą potęgę... A może mu się wydawało z tych wszystkich obaw? Miał wrażenie, że powinien wiedzieć więcej o wampirzym świecie, ale jego wiedza była nad wyraz uboga. Ale to nie chyba czas, by użalać się nad brakiem potrzebnych informacji.
Rudowłosy nie miał większego wyboru niż zaakceptowanie tego, co właśnie nadeszło, jak również i przez brak możliwości, nie walczyć z Nadią. Mógł jedynie patrzyć na nią swoimi żółtymi oczami, czekając na jej działanie. Zaczął się jedynie zastanawiać, czy planowała to od samego początku. Pomimo całego strachu, jaki odczuwał, nie chciał mieć nic za złe jej, jeśli oprócz ukąszenia nic nie chciała mu złego zrobić.
No i w końcu nadeszło to. Poczuł ukłucie w szyi. Zabolało go to. Nie odczuwał z tego przyjemności, skoro sam tego nie chciał, ale jednak nie doszedł jakiś dodatkowy ból, czy również jakby "wydarcie" czegoś, co należało do niego. Wampirzyca była delikatna... Co sprawiło, że chociaż na tyle zrobiło mu się lżej na sercu, jednak sama obawa do końca nie zniknęła. Będąc pod kontrolą jej mocy, był właściwie bezbronny.
Wraz z Nadią, i jemu było dane ujrzeć urywki własnego życia. Te dobre i złe chwile, o których nie chciał wspominać... Nic ciekawego tak właściwie. Za szybko to leciało, by móc skupić się na konkretach. No i nawet szybko nie trwało to ukąszenie. Więc właściwie po co to wszystko? Teraz to młody nie potrafił zrozumieć. Ranki szybko zaniknęły, tylko delikatnie pulsujący ból pozostał jeszcze.
Poczuł zapach własnej krwi, jak również i to, że na jego policzku został złożony pocałunek. Gdyby nie sytuacja, z pewnością zaczerwieniłby się, a teraz jakoś... Bardziej był w szoku, ale nadal kontaktował.
- Dlaczego właściwie? - w końcu odważył się jej spytać z nadzieją, że się dowie. No i jego ciało automatycznie posłuchało się rozkazu, dlatego też Shiro zapiął swoją kurtkę i pochylił się, by zgarnąć z ziemi, teraz już nieco wilgotny szalik.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lut 07, 2016 3:41 pm

Krótka euforia, smak nie do zastąpienia i uczucie sytości czyli wszystko to co stanowiło esencje pożywiania się krwią. Nie żadne wypełnione nią woreczki albo co gorsza chemiczne tabletki. Tak było od zawsze a tradycje są po to aby je kontynuować i pielęgnować. Dlaczego to zrobiła? Bo jeden kieliszek w restauracji tylko pobudził jej zmysły i zaostrzył apetyt na więcej, bo w jej żyłach płynęła szlachetna krew i miała więcej praw od innych, bo on był uległym, standardowym typem ofiary... W końcu zrobiła to dlatego bo taka była wampirza natura.
Bo miałam ochotę na Twoją krew.
Odpowiedziała o wiele zwięźlej niż tego oczekiwał i o wiele krócej niż stanowiła rzeczywistość. Przecież nie musiała się tłumaczyć i nawet nie chciała.
Był już wolny. Mógł zrobić co uważał za słuszne, stać tu, uciekać z krzykiem a nawet atakować bo i to mógł uczynić choć nie miał przewagi. Dotarło do niego z kim rozmawia? Jeśli nawet nie, to nic.
Do widzenia Shiro.
Poprawiając wysoką stójkę przy kołnierzu szarego płaszcza odwróciła się w kierunku wyjścia z uliczki i dalej poszła już sama. Zostawiła młodzieńca nie tylko z ubytkiem krwi ale pewnie mnóstwem pytań w głowie, na które nikt nie udzieli mu właściwiej odpowiedzi.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lut 07, 2016 9:37 pm

Koniec końców Shiro nie otrzymał odpowiedzi na żadne z pytań, jakie przychodziły mu teraz na myśl. Możliwe, że za tym wszystkim kryło się coś więcej, ale aktualnie to pokojowo nastawiony chłopak skończył po prostu jako posiłek dla silniejszej wampirzycy. Nic przyjemnego.
- Aha... - wymamrotał z trudem.
No, ale co mógłby więcej się spodziewać? Westchnął jedynie w myślach, całkowicie tym skołowany. Stracił krew wbrew własnej woli.
Patrzył na nią swoimi żółtymi oczami. Pomimo odzyskania wolności nie zaatakował. Widząc działanie jednej mocy wystarczyło mu, by stwierdzić, że gdyby zaatakował, jej kolejne wykorzystanie źle by się skończyło dla kotowatego.
- Ż-żegnaj - odezwał się z wahaniem w głosie.
Potarł nieco policzek, by pozbyć się krwawego pocałunku, po czym, nieco skołowany, ruszył przed siebie.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2046-aoi#43640 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Mar 20, 2016 8:01 pm

Po tych wydarzeniach... Cóż, Aoi nie do końca miał spokojne życie. Spotkało go pewne tajemne wydarzenie, którego efektem było, że jego ciało zaczęło się normalnie rozwijać... Co zarazem było szokiem dla niego samego... Przestań przypominać dziewczynkę? Jednak cuda się zdarzają.
Jednakże nic nie wyglądało tak pięknie jakby się chciało. Czarnowłosy wampir szedł powoli przez miasto, nieco chwiejąc się na nogach. Czuł się dziwnie osłabiony... Może efekt uboczny takiej nagłej przemiany? Nieważne. Nie chciał się skupiać na tym aktualnie. Nawet nie liczył czasu, ile minęło od tego wszystkiego.
Szedł powoli przed siebie, jednakże jego tempo z każdą minutą coraz bardziej zwalniało. Brał głębsze wdechy, starając się opanować. Jednakże się nie dało... Dlatego też... Schował się w bocznej uliczce, gdzie usiadł, opierając się o ścianę jednego z budynków.
- Mam dosć - wymamrotał sam do siebie. - Co się ze mną dzieje?
Zerknął z ukosa w głąb ulicy. Uśmiechnął się nieco krzywo i pokręcił głową.
- Chyba to był zły pomysł by wychodzić.
Na ulicach... Cóż, jeszcze to nie wszystko wróciło do normy. Dopiero się uwijano, by pozbyć się cały ten bałagan, co było mu dane widzieć ze swojego miejsca. Ino odpocznę i pójdę - pomyślał jedynie.
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Mar 27, 2016 10:11 am

Duncan był zafascynowany tym co dzieje się w mieście. Choroby, toksyczne gazy i szaleństwo na ulicach. Jeśli dom jest tam gdzie jesteś szczęśliwy to to miasto właśnie nim było. Gdy mgła już zrzedła można było przejść się miastem duchów. Pustym i pełnym opuszczonych samochodów. Wtedy też zauważył okazję, której przeoczyć się nie dało - karetka pogotowia. Szkot podbiegł do niej widząc, że już od dobrych kilku dni stoi tu i zachodzi brudem. Obok niej leżało jednak coś co kazało sprawdzić mu zegarek i upewnić się, że to nie jest gwiazdka - na ulicy leżał zupełnie świeży trup człowieka w kitlu. Mężczyznę porzucono wprost nad studzienką kanalizacyjną i pewnie dostał w twarz taką dawką mgły, że nie mógł się nawet ruszyć. Lennox nie mógł pozwolić na to aby tak dobry kitel zmarnował się, a tym bardziej karetka pogotowia. Teraz w mieście panowała przecież bezprawie, a na pewno znajdzie się jakaś ofiara losu, która błąka się samotna i jest gotowa na eksperymenty.
Wampir nie myśląc dłużej wsiadł do mobilu, który był może i koszmarny, ale za to ludzie w nim mu ufali.
Kilka uliczek dalej, w bocznej alei od głównej znalazł swój cel. Biedny mały chłopczyk, który wyglądał na zdecydowanie niezdrowego i zdecydowanie prostego do przewiezienia w miejsce dobrej zabawy. Duncan zatrzymał się tuż przed nim i wybiegł z karetki.
- Hej wsio dobrze? Jestym medykiem. - powiedział podchodząc do czerwonookiego i zaraz potem trzasnął go kantem stalowej dłoni w potylicę.
- Hmm, nastympnym rozem pozwole mu wejść samymu. - mruknął rozglądając się po pustej uliczce i łądując nieprzytomne ciało na stół i związując je pasami. Dla pewności połamał mu też ręce w łokciach, aby się nie wyrywał.
Duncan znowu wsiadł na miejsce kierowcy i klnąc siarczyście na ułomność sprzętu którym przyszło mu kierować powoli i omijając wszystkie korki, na które zahaczył pierwszym razem zjechał na drogę do zamiejskiej posiadłości, która była teraz jego bazą wypadową i miejscem w którym miał trochę pobawić się z nowym nabytkiem.
[i un i un z tematu]

_________________
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2046-aoi#43640 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 8:52 pm

Jestem głodny... Jestem cholernie głodny... I nawet nie mogę napić się krwi... Niech cholera weźmie tego doktora...
Aoi pokręcił nieco głową, starając się wyzbyć z umysłu niepotrzebne myśli. Niewiele jednak mógł na to poradzić - głód przypominał sobie o nim co jakiś czas, a ludzka krew sprawiała, że jedynie zwracał zawartość żołądka. Jeden z efektów działania pewnego wampira na całe jego ciało.
Westchnął cicho, chowając się w jakiejś uliczce. Potrzebował chwili odpoczynku i tego, by móc jakoś ogarnąć myśli. Muszę znaleźć jakiś poziom E... Inaczej nic z tego nie wyjdzie... Nie, nieważne. Kogokolwiek. Kogoś, od kogo zyskałbym krew...
Przymknął nieco powieki, opierając się o ścianę jakiegoś budynku. Uważał, że musiał złapać "oddech" i zastanowić się nad dalszym postępowaniem. Cokolwiek... Cokolwiek... Ale co...?
- Cholera jasna z tym - jęknął cicho sam do siebie, chowając głowę między kolana i tak kuląc się. Jego oczy niebezpiecznie lśniły, a zmysły były wyostrzone, by zdołać wychwycić jakąkolwiek ofiarę. Kogokolwiek... By móc zaspokoić ten przeklęty głód.
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 9:20 pm

Mając nadal ten cholerny szlaban od syna na pracę, postanowił skorzystać sobie z możliwości spacerowania po mieście. Zrobienia jakichś zakupów, pójścia gdzieś do restauracji albo baru. Ale kończyło się to tylko na, wejściu do sklepu i wyjściu z niego po paru minutach, jak i zaglądaniu do restauracji tylko przez witrynę. Nie miał ochoty na nic z tych rzeczy. Zatem chodził sobie tylko ulicami, mając ręce schowane w kieszeni.
Wtem mijając pewną uliczkę, zdawało mu się że chyba wyczuł obecność wampira. Cierpiącego. Wyczytał z jego myśli, że potrzebuje on pożywienia. Aż dziw, że nie zaatakował tutaj żadnego człowieka, pozostając w ukryciu.
Naizen cofnął się i wszedł do tej uliczki bez zastanowienia. Zbliżał się do młodego wampira, który siedział pod ścianą budynku, mając schowaną w kolanach twarz.
- W porządku?
Zapytał, kucając przy nim. Musiał sprawdzić, jak bardzo może być z nim źle. Może nie pił krwi od kilku miesięcy? Młody wampir jak widać, wzbraniał się pewnie od atakowania ludzi, co może być przez Naizena chwalone. Ale z drugiej strony, czemu pozwala sobie na cierpienie?

_________________

Powrót do góry Go down
 
Boczna Głównej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Boczna Głównej
» Boczna uliczka
» Amfiteatr na końcu głównej ulicy
» Boczna uliczka
» Nawa boczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: