IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Boczna Głównej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 9:39 pm

Nie reagował, gdy poczuł obecność wampira. Nadal tkwił w tym jednym miejscu, nie poruszając się nawet, gdy ten, zamiast zignorować go, podszedł bliżej. A ten co? Interesuje się sierotkami?
W końcu, na dźwięk jego słów, uniósł głowę, by wbić czerwone ślepia w przybyłego. Przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się, z kim właściwie miał przyjemność... Oprócz tego, że chyba był ktoś to wyżej niż on sam. Uroczo, prawda?
- Niespecjalnie - burknął w odpowiedzi, nie chcąc wdawać się w dalszą rozmowę. Za dużo energii pochłaniała walka ze sobą, by nagle się na niego nie rzucić. Uśmiechnął się krzywo, pokazując przy tym wysunięte kły.
Głód jeszcze bardziej się nasilił, gdy nieznajomy znajdował się tak blisko. Cholera. Chcę się napić... Jest za blisko! Specjalnie mnie kusi? Ciężko było się powstrzymać od takich myśli. Przez to zaś, że nie zdawał sobie, że mógłby mieć śledzone myśli, zaczął się zastanawiać, czy zdołałby zaatakować go. Aż skrzywił się w myślach i warknął sam na siebie, znów chowając głowę. Lekko zadrżał.
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 10:00 pm

A interesuje się sierotami. Aoi powinien być raczej wdzięczny temu, że Naizen postanowił sprawdzić co się z nim dzieje i ewentualnie pomóc. Bo chyba nie chciałby trafić czasem w ręce łowców? Mogliby i oni go tutaj znaleźć.
Ujrzawszy szkarłatne tęczówki, oznaczające silny głód, Naizen wiedział już wszystko. Jego wyczytane myśli, stały się potwierdzeniem tego, co teraz widzi.
- I nie zapolujesz? Wiem, że głupotą byłoby atakować w miejscu publicznym, ale Ty cierpisz.
Zapytał spokojnie i nie bał się tego, gdyby czasem temu wampirowi przyszło na myśl go zaatakować. Brał to pod uwagę. Ale jako silniejszy, wystarczyło że złapie go za ramię i przyszpili mocno do ściany. Ewentualnie skorzystałby z mocy artefaktu, by powstrzymać go przed atakiem. Jednak, żadnej z tych opcji Naizen teraz nie brał pod uwagę. Przebywając przy nim tak blisko, sprawdzał też jego reakcję. Jak bardzo młody wampir jest wstanie się tak jeszcze katować?

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 10:18 pm

Obrońca sierotek. Aoi'emu było teraz obojętne, kto by go znalazł... Czy wampiry, czy łowcy... A może i zwykli ludzie? Co mu po tym, jak była mała szansa na to, że zdołaliby mu pomóc? To było frustrujące!
Za to znów uniósł głowę, by patrzeć na blondyna. Nadal tutaj jest? Wtedy na jego twarzy zagościł z lekka kpiący uśmiech, zupełnie nie pasujący do jego osobowości. Bliskie spotkanie z szalonym doktorem jednak miało mocny wpływ na osobowość.
- Skoro tak bardzo się tym przejmujesz... To może oddasz mi swoją krew? - zaproponował mu na to. Oczywiście, nie ma to jak bezczelna sugestia! Może jeszcze go uderzy za to? Wcale by go to nie zdziwiło!
Dlatego też przyciągnął do siebie nogi, obserwując go uważnie i zastanawiając się ponownie, co tamten zrobi. A zaatakowanie go coraz bardziej kusiło Aoi'ego i nic nie mógł na to zbytnio poradzić. Może to jednak zrobić?
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 10:32 pm

- Zdajesz sobie sprawę, kogo prosisz o krew?
Zwykle szlachetnokrwiści nie dają od tak swojej krwi, każdemu napotkanemu wampirowi. A co dopiero obeznanego w ich rasie człowiekowi. To w sumie cenna krew, a bardzo pomocna.
Naizen jednak przyglądał się temu młodemu z powagą, jakby doceniał w nim to, że ten ludzi nie zaatakował. Jakby się mocno kodeksu trzymał.
- Ech...
W końcu westchnął. Podwinął lewyrękaw marynarki, następie odpiął mankiet koszuli i podwinął go do łokcia. Przysunął się bliżej wampira i przystawił mu lewy nadgarstek pod jego nos.
- Gryź.
Niech ma. Najwyżej później będzie on coś Naizenowi dłużny i szlachetny tego nie zapomni. Być może była w tym też inna przyczyna, że Naizen zgodził się mu dać napić swojej krwi? Przyczyna istniała w jego przeszłości. Już kiedyś komuś też pomagał w takiej sytuacji.
Drugą ręką podparł się ściany przy jego głowie, kiedy jedną trzymał przy jego twarzy, czekając aż ten podejmie decyzję. Przed tym, Naizen jeszcze rozejrzał się w upewnieniu, że na pewno są sami. W razie czego, zagrożenie by wyczuł.

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 11:18 pm

Przekrzywił głowę, nie spuszczając z niego wzroku.
- Ciebie - tak brzmiała jego krótka odpowiedź. Co miał jeszcze powiedzieć? Jedynie to czuł, a jednak brakowało mu słowa, by to nazywać. Do czego mógł to przyrównać... Chyba do ostatniego Pana, którego ledwo pamiętał teraz. Mimo to... Ciągle było trudno wyrzucić z głowy to wrażenie, jakie zrobił na nim. I ten lęk...
Potrząsnął głową, starając się wywalić z głowy niepotrzebne myśli. Tylko tego brakowało, by przeszłość powracała do niego w takim momencie! I co jeszcze, może miałby się tym jeszcze zadręczać? Wystarczyło mu uczucie głodu, które uporczywie uczepiło się go.
Szczerze mówiąc, gdy ujrzał zachowanie blondyna, poczuł zaskoczenie. Był prawie pewny, że za takie słowa po prostu dostałoby mu się... Chyba kwestia przyzwyczajenia. A tutaj jednak takie coś... Na dodatek usłyszał słowa, które wręcz namawiały do niego! Dokładnie to jedno, ale interpretację każdy miał swoją.
Możliwe, że zastanowiłby się nad tym gestem dobroci, gdyby nie fakt, że pragnął się napić. Dlatego też chwycił jego rękę w własne dłonie i przysunął się sam. Wysunął kły i wbił je w nadgarstek.
Pierwszy łyk sprawił, że wręcz odczuł ulgę, a jego żołądek nie zaczął się nagle buntować. Przymknął oczy, pijąc powoli słodką ciecz... Ile czasu upłynęło? Nie liczył. Po prostu, gdy odczuł, że pragnienie zaniknęło na tą chwilę, oderwał się od wampira, puszczając go. Otworzył znów oczy, a jego tęczówki, pomimo, że nadal były czerwone, już nie raziły tak bardzo jak wcześniej. Oblizał jeszcze wargi, chowając kły. Oparł się wygodniej o ścianę.
- Dzię... Dziękuję... - wymamrotał jeszcze. Czuł się o wiele lepiej niż wcześniej, chociaż... Co właściwie teraz? Czy nieznajomy coś oczekiwał w zamian za to?
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 02, 2016 11:39 pm

Pod wpływem głodu, możliwe że wampir nie był wstanie myśleć trzeźwo. Dlatego po usłyszeniu takiej także odpowiedzi, Naizen zdecydował się mu pomóc. Nie miał też pojęcia, że obecny tu wampir miał jakiegoś "pana'. Naizen żadnych sług nie miał i nigdy nie przemienił człowieka w wampira. Nikomu nie dał takiego życia. Samemu wiedząc, jak jest ciężko.
Wampir widocznie był zdziwiony reakcją Naizena. Blondyn to widział w jego oczach i mimice twarzy. Nie przerywał podwijania rękawów. Podsunął mu swój nadgarstek, dodatkowo nakazując mu gryźć, by zaspokoić swój głów. Ten młody jest jednym z bardzo nielicznych wampirów, którym pozwolił napić się swojej krwi.
Poczuł ukłucie, na co tylko zmarszczył brwi. Czuł jak wampir pił jego krew, ale na razie skupił się na tym, by nikt ich nie widział i nikt zainteresowany tutaj nie zajrzał. W najgorszym wypadku mogą to być wampiry. W końcu krew szlachetnego wampira jest charakterystyczna.
Gdy młody skończył, Naizen zlizał sobie ranę w nadgarstku, po czym wyjął chusteczkę i wytarł rękę, na której pozostawały ślady jego krwi.
- Lepiej już?
Na podziękowanie, skinął głową, po czym zadał mu pytanie, jakby chciał się upewnić, że jego głód został zaspokojony. Dopytał, pomimo tego iż widział w jego oczach zmianę.
Po wytarciu ręki, schował chusteczkę i ściągnął rękawy, zapinając mankiet koszuli.
- Jak się nazywasz?
Zadał później kolejne pytanie. Musiał wiedzieć, komu tej pomocy udzielił. Lepiej dla wampira, żeby nie kłamał. Naizen na kłamstwa jest bardzo uczulony.

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Maj 03, 2016 12:10 am

Miał. To dobre słowo. Aoi miał wiele panów... Ale teraz był wolny. Mógł decydować sam za siebie... I nie zamierzał dawać się znów zniewolić. Jeśli miałby komuś służyć, to jedynie z własnej woli... Ale i tak wątpił, by to jakoś prędko nastąpiło.
Co do kwestii krwi, Naizen mógł być spokojny. Czarnowłosy nawet nie zastanawiał się, by próbować oglądać jakieś wspomnienia, jego jedynym celem było zaspokojenie pragnienia, które bardzo dawało mu się we znaki. Nawet nie zwracał uwagę na otoczenie, więc mógł też stać się dzięki temu prostym celem... Ale wychodziło na to, że tym razem byłoby spokojnie.
On sam poczuł się lepiej po takiej dawce krwi. Dużo jej i tak nie wziął... Przynajmniej mu się tak wydawało. Jego "dawca" odczuje to lepiej, prawda? Za to na pytanie... Skierował swój wzrok na niego.
- Tak... O wiele - odpowiedział mu czarnowłosy zerkając na chwilę w stronę ulicy. Spory jest ruch dzisiaj... Jego wzrok ponownie powędrował do wampira. Obserwował to, co robił, lecz nie ruszał się z miejsca jeszcze.
Westchnął cicho, słysząc jego pytanie. Ciekawe, jak to wszystko się skończy...?
- Aoi - rzekł, odpowiadając mu tym samym na pytanie. - Po prostu Aoi. Nie posiadam żadnego nazwiska... A ja...? Mogę wiedzieć, z kim mam przyjemność...? - tutaj nagle pojawiła się nutka wahania, ale wampirek nie okazywał strachu... O dziwo.
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Maj 03, 2016 11:01 am

Bycie w niewoli nie jest dobrym życiem dla kogoś, kto został do tego zmuszonym. Dlatego Naizen był przeciwieństwem wielu wampirów, którzy upatrzyli sobie chęć robienia z ludzi swoich niewolników. Rzadko kiedy spotykał się z opcją, zniewolenia rodzonych wampirów, przez tę samą rasę. Kto wie, czy nieco nie zmienił się przez przebywanie w związku z Yuki? Możliwe że to bycie z nią, odwróciło go od polowań na ludzi, że pożywiał się tylko krwią, zdobytą w umowie z jakimś szpitalem. To lepsze rozwiązanie, zamiast krzywdzić ludzi.
Bardzo dobrze, że młody wampir poczuł się znacznie lepiej. Krew szlachetnego wampira, od razu pomaga i to nawet na dłużej.
Aoi... Nie posiadający nazwiska? Sierota? Na to mu wyglądało. Na przemienionego człowieka Naizenowi nie wyglądał. Wyczuwał w nim wyższy poziom krwi, a nie mieszankę ludzką.
- Naizen Shiroyama.
Odpowiedział ze spokojem i wstał na równe nogi, podając młodemu rękę, aby pomóc mu także się podnieść na nogi. O ile zechce skorzystać z takiej pomocy. Naizen mógł jedynie sprawiać wrażenie spokojnego wampira i cierpliwego. Nie biła od niego zła aura czy coś. Lecz opanowana. Aoi nie musiał się go obawiać.
- Aoi... Posiadasz jakąś rodzinę?
Nie miał nazwiska, więc chociaż może powie coś o swojej rodzinie? Istniała tez opcja z wymazaniem pamięci, ale wampiry między sobą tego raczej nie robią.

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Maj 04, 2016 6:19 pm

To dość niezwykłe... Nie dość, że otrzymał od niego pomoc, to na dodatek się mu przedstawił. Nie tego się spodziewał chłopak, dlatego też, zamiast rozluźnić się, był jeszcze bardziej ostrożniejszy niż wcześniej. Nie zamierzał ryzykować tym, że mogło go spotkać coś niepożądanego...
Mimo tego, skorzystał z pomocy Naizena i wstał z ziemi. Będąc już na nogach zachwiał się trochę, ale zachował równowagę. I świetnie, co rzuciło mu się pierwsze w oczy? To, że jego "dawca" był o wiele wyższy! Aż poczuł się dziwnie mały przy nim.
Westchnął cicho, odwracając wzrok. Nie uśmiechało mu się spowiadanie z czegokolwiek komuś, kogo pierwszy raz na oczy widział. Z drugiej strony brał też pod uwagę, że nieuzyskiwanie odpowiedzi mogłoby wkurzyć blondyna, przez co Aoi by jedynie ucierpiał. Nie wyglądał mu teraz na tego złego, ale nigdy nie wiadomo, czy nie zmieniłoby mu się gwałtowanie zachowanie.
- Nie - odpowiedział mu. Jego rodzina zginęła. Przynajmniej ci, których uznawał za swoją rodzinę. Biologicznych kompletnie nie pamiętał i nie wgłębiał się w to, kim mogliby być. Gdyby im zależało na synu, nie pozostawiliby go... Prawda?
- To raczej nie jest istotne czy ją mam, czy nie - dodał jeszcze. Co to miało wszystko na celu? Próbował się doszukiwać w tym głębszego sensu, ale nic innego, oprócz tego, że to były jakieś "uprzejmości" nie przychodziło mu na myśl.
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Maj 04, 2016 7:00 pm

Nie miał powodu, by się młodemu nie przedstawiać. Nie jest taki jak inne szlachetnokrwiste wampiry, które zapewne jeszcze od razu czegoś zażądają od młodego. Nie miał także zamiaru go bić, bo po co? Za co? Nic złego nie zrobił. Potrzebował tylko drobnej pomocy. A dzięki temu, obeszło się bez atakowania ludzi.
- Wybacz, że pytałem ale... Miałem przez moment wrażenie, że może Cię skądś znam. Albo mogłeś przebywać z kimś, kogo znam.
Wyjaśnił krótko. A chodziło bardziej o to, że będąc dość blisko tego chłopaka, Naizen wyczuł od niego coś znajomego. Węch go nie zawodził jeszcze, ale ten zapach był mu o dziwo dobrze znajomy. Stąd te pytania o rodzinę Aoi'ego. Lecz skoro jej nie miał. Nie miał także swojego nazwiska, tylko imię.
Szlachetny spojrzał w stronę uliczki, po czym znów na chłopaka.
- Zmierzałeś w jakimś konkretnym celu? Czy zaszyłeś się tutaj z powodu głodu?
Zadał kolejne pytania, nie nawiązując już do jego rodziny i życia prywatnego. Są obaj dla siebie obcy i jakby Naizen chciał, mógłby zajrzeć w jego umysł. Nie był jednak takich chamem, by robić to bez wiedzy drugiej osoby.

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Maj 04, 2016 9:01 pm

Wzruszył delikatnie ramionami, słysząc jego słowa.
- Jeśli kiedykolwiek miałeś wampirzego niewolnika... - zaczął, po czym nagle urwał, kręcąc nieco głową. - Nieważne. Możesz mieć rację, mogłem być blisko kogoś, kogo znasz.
Skrzywił się na wcześniejsze słowa. Przez przypadek wspomniał trochę o swojej przeszłości, co oczywiście nie przypadło mu zbytnio do gustu. Ale co poradzić, gdy nie umie zatrzymać się języka za zębami? Cholera jasna...
- To drugie... - mruknął w odpowiedzi, spuszczając tym samym wzrok. - Czy to naprawdę ważne?
Nie rozumiał, dlaczego zadawał mu takie pytania. Chciał się czegoś ważnego dowiedzieć? Ale co? Czarnowłosy nie wiedział, mimo tego, odpowiadał, zamiast milczeć. Wiedział, że wisiał mu sporo za to, że dostał od niego krew. A to wszystko sprawiło jedynie to, że nie mógł napić się po prostu ludzkiej...
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Czw Maj 05, 2016 12:07 am

Zmarszczył brwi, kiedy Aoi wspomniał o byciu niewolnikiem. A właściwie to o jego posiadaniu.
- Nigdy nie miałem niewolnika. I nikogo nim nie uczyniłem. Ani człowieka, ani wampira.
Uświadomił właśnie rozmówcę o tym, jak to bardzo może różnić się od innych wampirów. Z nikogo nie robił niewolnika. Żadnego też człowieka nie przemienił. Jedynie potrzebującym, dawał swoją krew. W przeszłości, nawet próbował ratować swojego pierwszego partnera, który został przemieniony przez wampirzycę. Zmarł w jego ramionach...
Naizen nie zdradzał się z tym, że nie znosi niewolnictwa. I nie akceptuje tego u wampirów. Jednakże nie mógł ingerować w zasady w ich rodach. Musiał swojego pilnować.
- Nie. Nie jest takie ważne. Możesz iść, jeżeli chcesz. Nie trzymam Cię.
Odpowiedział z lekkim uśmiechem. Nie trzymał go, nie blokował mu drogi. Jeżeli wampir będzie od niego czegoś potrzebował, albo chciał się za pomoc jakoś odwdzięczyć, znajdzie go. Jeżeli też dobrze zapamięta jego nazwisko.

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pią Maj 06, 2016 8:56 pm

Był zły na siebie, że napomknął o niewolnikach. Nie chciał przecież wspominać o czymś takim osobie, którą kompletnie nie znał! Czysty przypadek. Aż poczuł się też głupio, że jeszcze z tym wyskoczył. I co jeszcze? Może miałby zacząć opowiadać mu o swojej przeszłości? Brr... Lepiej nie, za bardzo obawiał się, że mógłby się w coś nieprzyjemnego wkopać.
- Aha... - bąknął jedynie na ten temat. Co mógłby mu więcej powiedzieć? Ah, super, cieszę się? Chyba tak... Chociaż brakowało mu słów też na ten temat. I co... Co właściwie teraz?
Najlepiej go zmienić! I wychodziło jednak na to, że to czas pożegnania. Przekrzywił głowę, kiwając lekko głową. Właściwie, miał zamiar odejść... Bo co miałby tutaj więcej robić? Jednak... Jednak zaczęło go to zastanawiać. Dziecięca ciekawość.
- Hm... Właściwie, czy mogę wiedzieć, o kogo ci chodziło z tym zapachem? - spytał się go. Ciekawe, czy właściwie na to odpowie...? - Chociaż...
Naprawdę go to ciekawiło, chociaż nie wiedział dlaczego. Raczej nie powinien tak się ciekawić. Powinna wystarczyć mu wcześniejsza informacja...
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Maj 07, 2016 10:08 am

Informacja, że Naizen nie miał niewolnika, powinna ucieszyć Aoi'a, że istnieje jakiś wampir, który nie robi swojej niewoli z niewinnych osób. Ani też żadnej armii wampirów.
Nie rozwodzili się więcej na ten temat. Naizen miał widocznie powody, wypytywania tego młodego chłopaka, jako że wyczuł od niego znajomy zapach, jak i zainteresowało go jego wstrzymywanie się od atakowania ludzi. Tutaj miał od Naizena dużą pochwałę.
Mieli się już rozejść, ale Aoi widocznie miał jeszcze jedno pytanie. I teraz on nawiązał do tego, co Naizen od niego wyczuwał. Chwilę stał i patrzył na niego. Ten zapach, był tak podobny do Yuiki, jego byłej żony, jak i również innego wampira. Naizenowi to bardzo dobrze znane.
- Yvelin Shiroyamy.
W sumie musiał ją znać. Albo niedawno się widzieli? Ale jak dawno, skoro Naizen to od niego wyczuwał cały czas, przy takiej bliskości.

_________________

Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 306


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Maj 07, 2016 1:14 pm

Powinna ucieszyć... Tak, ale bardziej był zaprzątnięty tym, że w ogóle odezwał się na ten temat, mimo że nie powinien. Mimo to, na jego twarzy zagościł lekki uśmiech, chociaż zaraz zniknął. Nie było mu łatwo uśmiechać się, zwłaszcza, że jego umysł był przepełniony negatywnymi myślami.
O dziwo, uzyskał odpowiedź na pytanie. Tylko... Wzruszył delikatnie ramionami.
- Nie znam jej - odpowiedział po prostu. Jakaś rodzina? Wspomniana kobieta była dla niego kimś zupełnie obcym. Powinien wiedzieć kto to? Nie... Chyba nie?
Albo po prostu musiał ją napotkać...? Może. Nie wiedział. Nikt nie przedstawił mu się, wykorzystując to imię i nazwisko.
- Dziękuję za odpowiedź i za pomoc.
Cóż, po tych słowach Aoi po prostu pożegnał się z nowopoznanym wampirem i myknął z tamtego miejsca. Gdzie...? Jeszcze się okaże. Ale mógł zastanowić się, kiedy wampir zechce odebrać "zapłatę" za podarowaną krew.

z/t
Powrót do góry Go down
Naizen

Naizen

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Maj 07, 2016 2:47 pm

Nie znał jej? To akurat było zaskoczenie, kiedy Naizen taką otrzymał od młodego odpowiedź. Skinął młodemu głową, pozwalając mu już odejść. Odprowadził go wzrokiem, nadal zastanawiając się, skąd u niego ten znajomy zapach Yvelin. On jej nie znał, ale może ona by go poznała? Przy jakiejś najbliższej okazji, będzie musiał się jej zapytać. Jak już tak o niej pomyślał, to zaczął się zastanawiać, gdzie ją znów wywiało. Miała załatwić mu spotkanie z Elliotem, ale do tej pory tego zrobiła.
Naizen westchnął i również opuścił uliczkę, zmierzając w znanym sobie kierunku.


[z/t]

_________________

Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
Cornelius Weidenhards

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 30, 2016 3:24 pm

Wylizał się z wszelkich ran i uszkodzeń, jakie miał na swoim ciele i długo mu to nie zajęło. Był człowiekiem ruchu, jak i przede wszystkim łowów na wampiry. Nigdy z tego nie zrezygnuje, choćby się paliło i waliło. Urodził się jako łowca i jako łowca również umrze. Nie wyobrażał siebie robiąc co innego. Do tego nie wyobrażał sobie jako wampir... jego życie wtedy pewnie straciło by sens. Oczywiście jest jeszcze odwampirzenie, jednak i tak żyłby ze świadomością że kiedyś dopadł jakiś wampir i zmienił.
No ale tego wieczora, kiedy wyprał się na mały obchód po mieście, gdzie coraz większa samowolka była. każdy robił co chciał nie patrząc na konsekwencje, dlatego nic dziwnego, ze podczas wycieczki Corneliusa, ten zdołał być świadkiem początkowej szarpaniny, jakiś wyzwisk, po czym jednak do jego uszu doszedł krzyk. Bez wątpienia męski i młody. Skierował się za odgłosem i dotarł do uliczki jednej towarzyszącej głównej ulicy całego miasta.
Oczywiście jego podejrzenia potwierdziły się. Standardowo w sumie, człowiek zaatakowany przez wampira... Dlatego też jako łowca, stróż ludzi, podszedł do agresora i wymierzył mu porządny cios w potylicę. Ogłuszenie nastąpiło natychmiastowo, przez co wampir osunął się ku ziemi a za nim przerażone dziecko, które dopiero po chwili przez gest odepchnięcia wampira nogą, był całkiem wolny od pijawki. Dopiero kucnął po chwili koło chłopaka, łapiąc go za szczękę i odchylił jego głowę, patrząc na ranę, nie była ona głęboka, co nie zmienia faktu, że Cornelius korzystając z okazji zbliżył się do rany zakrywając usta człowieka, by nie krzyczał. Przyssał się do jego ran, tylko po to by zlizać i tak wyciekającą już krew, aż do jej zalepienia, czyli niezbyt wiele się napił.
-Nie skoml bo nic Ci nie ma... Nie straciłeś tyle krwi byś nie był w stanie chodzić, więc spierdalaj stad nim się obudzi...
Pogodził chłopaka który nie potrzebował większej zachęty, więc szybko znikł z uliczki. Corn teraz miał więcej czasu dla wampira, którego położył wygodnie na ziemi i patrzył na niego jakiś czas. Może i nie był wampirem, ale jak Ichi sam wie jego partner lubuje w krwi wampirów, dlatego nic dziwnego że skorzystał z okazji i zatopił swoje zęby w bladej i zimnej skórze wampira. Oczywiście przed tym skuł go by nie mógł zaatakować łowce mocami.
Przez to zagranie pijawka sie szybciej obudziła zaczynając szamotać, a że Corn już zdążył się napić puścił go, po czym w sumie za nic, zaczął wymierzać mocne uderzenia z pięści w głowę wampira, który początkowo osłaniał się rękami, jednak nie długo, bo po kolejnej serii uderzeń zemdlał. Zdjął mu kajdanki, po czym sięgnął po broń i oddał jeden strzał w czaszkę wampira zabijając go na miejscu.
Oczywiście był z krwi i na twarzy i na rękach ubraniach, bo jednak trochę cię uświnił...
-Tak kończą śmieci...

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 30, 2016 10:17 pm

No, a Ichirou akurat miał spokojny dzień! Wampirek przespał słodko cały dzień, by potem brać się wieczorem do pracy. Więc, można śmiało powiedzieć, że jego czas nie był zajęty jakimiś walkami czy coś w tym stylu, a raczej różnymi projektami, które miał realizować. Eh, po co się rozpisywać i zanudzać na ten temat, skoro to aktualnie i tak nie było istotne? Ważniejsze było to, co miało tutaj miejsce, albowiem... Miało dość do dość ciekawego spotkania!
Bądźmy ze sobą szczerzy - to, że Ichirou pojawił się akurat w tym miejscu, to była wina wyczutej krwi i ciekawości, która pokierowała go tutaj. Mógł tego pożałować, prawda? Jednakże póki co, ciemnowłosego nie spotkała jeszcze krzywda, więc dlatego też wszedł tutaj...
I...
- Huh - wymamrotał, skupiając piwne ślepia na jasnowłosym osobniku. No naprawdę, nie spodziewał się, że akurat jego tutaj ujrzy! I najwyraźniej trafił na to, że pracował, dlatego też poczuł pewnego rodzaju niepewność. A co, jeśli uzna, że ten wampirek jednak jest niebezpieczny i trzeba go zlikwidować?
Przeciągnął się lekko, wyglądając na wyluzowanego. Jednakże w głębi siebie, był dość ostrożny, zwłaszcza, że ciężko przeoczyć broń należącą do mężczyzny.
- Przeszkadzam w pracy? - odezwał się do niego, zarazem zastanawiając się, do kogo właściwie należała ta krew. Nie pachniała jak krew Corneliusa, więc obstawiał, że to wampira, po którym pozostał tylko pył... Który oczywiście miał okazję ujrzeć. Nic ciekawego po prostu.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
Cornelius Weidenhards

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Maj 31, 2016 12:35 pm

cóż odkąd Cornelius pamiętał Ichirou zawsze miał słabość do krwi. Był wampirem, to pewnie dla tego. Skoro ją czuł, skoro był głodny, to aż grzechem było by tego nie sprawdzić. Tak spotkali się kiedyś i tak zaś się spotkali. Ichirou przychodząc pewnie widział jak Cornelius bawił się w wampira albo widział to jak w niego strzelał, bowiem Cornelius dopiero pod chwili się zorientował że jest obserwowany, dlatego w pierwszej chwili nic dziwnego że z chłodem spojrzał w stronę nieznajomego, który miał na tyle odwagi by się tutaj pojawić. Jakie jednak było zdziwienie łowcy, kiedy ujrzał Ichirou. Zimny wyraz twarzy jednak nie zniknął, a został on skierowany na zwłoki wampira, który się rozsypał niedawno. Przetarł wolną dłonią swoją broń, jak by ją czyszcząc po czym muśnie swoją spluwę ustami, tak bardzo chodziła tą broń, że nikomu by jej nie dał.
-spisałeś się...
Szepnął do broni, jak by ta miała dusze, po czym dało się słyszeć charakterystyczny dźwięk zablokowała pistoletu, który po chwili wylądował w kaburze na pistolet z tyłu przy pasku od spodni. Dopiero wtedy łowca ponownie spojrzał na wampira do którego się skierował.
-Nie, właśnie skończyłem interwencje.
Odparł przyznając się iż nie jest winny zamieszania, choć nie musiał. Był łowcą pomaganie ludziom było jego obowiązkiem, choć szczerze mówiąc, Cornelius działał jak chciał. Ratował kogo chciał, a jak widział krzywdę to niestety bywały i dni, gdzie lubił na nią popatrzeć.  Nie był ani sojusznikiem ludzi, ani wrogiem, był neutralny, jeśli o nich chodzi, a co do wampirów, to niestety... Ich to nienawidził, ale był wyjątek, a wyjątek potwierdza regułę. Podchodząc do wampira pokazał się umazanego nieco krwią, oczywiście nie swoją, a jak nie swoją to wampira. Oczywiście ludzką tez było czuć bo i z nią miał kontakt, jednak nie tak mocny jak z wampirzą.
-Wybrałeś się na łowy?
Zapytał nieco chłodniej, jednak nie był o to zły. Chłód słów wynikał z przyzwyczajenia, bo często się takim posługiwał, więc Ichirou był bezpieczny, a spokój Corneliusa potwierdził chyba pocałunek łowcy, który zbliżył się do młodszego, by przywitać się z nim takim gestem. Ichirou tym samy mógł poczuć krew na ustach biało-włosego, który po chwili się odsunie.
-Dobrze Cię widzieć.
Odparł po pocałunku patrząc na rozmówce.
-Gdzie to ostatnio byłeś, gdy Cię nie było?
Zapytał swojego wampirka, czyżby go dowiedział w czasie kiedy go nie było w domu, jak widać, chyba tak. Wiedział że wampir jest pracowity, jednak i tak chciał usłyszeć, że to pracował.
Ichi w oddali jednak usłyszy, że nie są sami, jednak wydawany dźwięk nie ruszał Corneliusa, chyba go znał. Odgłosy były podobne do tych które są charakterystyczne dla grzebaniu w czymś, jak i dało się słyszeć mlaskanie. Dochodziły one nieco z głębi uliczki.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Cze 01, 2016 11:00 pm

Ichirou zaczął się bardzo poważnie zastanawiać, czy pojawienie się tutaj było najlepszym pomysłem dnia dzisiejszego. Pewnie nie, jednakże teraz nie było już czasu, by myśleć nad tym. Zrobił to, co sprawiło, że akurat miał okazję poczuć na sobie chłodne spojrzenie łowcy. Aż przeszedł mu od tego po karku dreszcz. Co ja tutaj robię... Nie powinienem się czasem wycofać? Eh...
Uśmiechnął się nieco krzywo, słysząc pytanie skierowane w jego stronę.
- Nie... Szedłem po prostu do pracy i trochę zboczyłem... - odpowiedział mu po prostu. Westchnął cicho. Nie spodziewał się, że akurat jego spotka tego wieczoru. Niespodzianka, ale miła czy nie? Wielu mogłoby się nad tym poważnie zastanawiać, ponieważ wampir nie zdradzał po sobie teraz emocji.
Po krótkiej chwili poczuł pocałunek na swoich ustach, co wywołało w nim przyjemne uczucia. Trochę krwisty... - pomyślał, gdy dotarł do niego posmak krwi. Oblizał usta.
- Ciebie również - powiedział do niego. W jego głosie czaiła się łagodność, pierwsze uczucie, które zdradził po sobie. Ile się już nie widzieli? Nie, nie liczył tego nawet, po co, skoro doszło do spotkania? Chociaż tym razem zupełnie przypadkowego.
- Gdzie...? Praca, mój drogi, praca - rzucił w odpowiedzi, po czym zaśmiał się delikatnie. - Zajmuje mi to stanowczo za dużo czasu... - mimo to, lubił swoje zajęcie. W sumie, Cornelius już miał do czynienia z jednym z jego projektów, więc wiedział, jak to mniej więcej wyglądało.
Chciał jeszcze coś dodać, gdy wtedy do jego uszów dotarły niecodzienne odgłosy. Wrażliwy słuch pozwolił mu na wykrycie tego, a wiedziony ciekawością, odwrócił się w kierunku, z którego to słyszał.
- Dziwne... Co to? Bezdomny? - nie umknęło jego piwnym oczom to, że człowieka kompletnie to nie ruszyło. O co w tym chodziło akurat? Nie wiedział, ale zerknął ponownie na niego pytająco, czekając zarazem, czy coś powie na ten temat.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
Cornelius Weidenhards

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Czw Cze 02, 2016 8:52 pm

Cóż Ichirou był w wielkim niebezpieczeństwie i chłopak wiedział doskonale o tym. Gdyby nie to że  wampirek był osobą ważną dla łowcy to pewnie spotkało by go coś podobnego do tego co spotkało go za pierwszym razem, gdy się spotkali. Teraz nie wyobrażał sobie, aby mógł postrzelić swojego wampirka, ale kiedyś... To strzelał w niego bez obaw! I miał w dupie, czy coś mu się stanie, czy zabije od razu czy nie... Początkowo był spokojny, przybrał maskę jako łowca. Zimny, bezwzględny, bezlitosny i mściwy. Widok jednak Ichirou sprawił iż łowca postanowił zdjąć maskę.
-Niczym czarna zagubiona owieczka, Gdzie zatem Twój pasterz? Czyżbym to był ja...
Zapytał z łagodnym uśmiechem, na rozluźnienie sytuacji, gdyż widział po wampirku iż się stresował, a tego nie chciał. Pocałunek chyba jednak był najlepszym rozwiązaniem, bo po nim udało m się ujrzeć łagodną twarz Ichirou. Sam łowca czuł jeszcze w swoich ustach metaliczny posmak, ale nie przeszkadzał mu on, jeśli to krew wampira.
-A ja tak Cię szukałem... Mojej zagubionej owieczki, aż sama do mnie przyszła... Czyż to nie cudowne Ichirou, że za każdym razem co się nie stanie, wpadamy na siebie zazwyczaj przez przypadek?
Zapytał z uśmiechem i pogładził policzek wampira, swoją dłonią, zadowolony że go widzi. Niby taki słaby wampirek, a potrafi sprawić iż wieczór staje się przyjemniejszym.
-Rzuć ja, bo to utrudnia mi spotykanie z tobą...
Mruknął patrząc na niego niczym zbyte psisko, albo które o coś prosi. Jednak po chwili się uśmiechnął normalnie. Mało kiedy było u niego widać takie miny, chyba ze do Katy, albo NIEKIEDY do samego Ichirou.
-ciśśś to nie bezdomny, ale coś o wiele bardziej urokliwsze stworzonko.
Odparł do Ichirou i położył mu palec na ustach i skinął ręką. Wiedział doskonale co tam buszuje i najwidoczniej szuka czegoś, ale tutaj nie znajdzie tego czego chce, a było  tutaj, tylko dlatego że Corn tutaj był. Jeśli nieco dalej się skierują, to Rogiem ulicy, ujrzą:

Istota najprawdopodobniej szukała żarcia, a że była roślinożerna, to niestety nie tędy droga. Na obecną chwile nie płonął. Corn chciał swojego zwierzaka nakarmić, ale musiał zrobić interwencje. Mimo to spojrzy an Ichirou i na jego reakcje. Zwierze oczywiście ich usłyszało przez co spojrzało na obcego.
-Ichi nie wykonuj gwałtownych ruchów, bo go spłoszysz.
Rzekł do towarzysza, patrząc na młody okaz z uśmiechem, który może jakąś tam trawe czy roślinność znalazł, ale nie wiele. Zaraz go zaprowadzi na zalesiony teren.

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Cze 06, 2016 4:55 pm

Ojej, lepiej nie wracać myślami do ich pierwszego spotkania! A co, jak to teraz czytają małe dzieci? Lepiej im nie psuć psychiki tym, co się działo między tą dwójką za pierwszym razem. Jak również to, by lepiej, aby Ichirou sobie nie przypominał... Przecież nie było potrzebne to, by ponownie popadł w traumę, prawda?
- Któż wie? - odpowiedział mu z nutką tajemniczości, słysząc jego słowa. Na szczęście, jego myśli nie obracały się wokół pierwszego ich spotkania, więc nie zadręczał się jakimiś mrocznymi przemyśleniami.
- To dość niezwykłe. I zarazem jak zwykle, okoliczności naszych przypadkowych spotkań są dość ciekawe.
Tak mu się teraz przypomniało. Wtedy to zawsze coś się działo, a przynajmniej tak pamiętał. Niektóre rzeczy były dobre, a niektóre... Niestety, ale nie.
Uniósł lekko brwi, słysząc jego słowa.
- Hmm? I co ja ze sobą potem pocznę? - powiedział mu natomiast. - Chyba, że mnie jakoś zachęcisz... - widział u niego tą minkę. No widział! Ale z pracy i tak przecież nie zrezygnuje, jak ten człowiek z bycia łowcą. Oboje potrzebowali dla siebie jakiegoś zajęcia. Chociażby dlatego, by po prostu się nie nudzić.
Naprawdę to nie był bezdomny? Aż uniósł lekko brwi, zastanawiając się zarazem, co się tutaj pojawiło. Dobrze było mu dane ujrzeć, że cokolwiek to było, Cornelius to znał i to bardzo dobrze. Mimo wszystko, postanowił go posłuchać i być przez chwilkę cicho, by... By ujrzeć... Właściwie co?
Zmrużył nieco oczy, przyglądając się stworzeniu. Wydawało mu się, że miał do czynienia z koniem... Ale dość nietypowym. Z pewnością normalne stworzenia tak nie wyglądały!
- Dobrze - mruknął cicho wampir. - Właściwie... Co to za zwierzę? - chwila, co ono robiło w środku miasta? I chyba należało do samego łowcy, z tego co zauważył chłopak.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
Cornelius Weidenhards

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1337


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Cze 07, 2016 5:35 pm

O luju... Ichirou ma racje, co jeśli teraz ich retro czytają niepełnoletnie dzieci? Jednak cieszmy się z tego, ze Cornelius jednak nie pokazał tego wszystkiego co miał w planie, bo wtedy to retro, było by piekielnym... Zakazanym, najlepiej dla wszystkich użytkowników, poza tą dwójką. Do tego też racja, by wampirek nie wracał do ciężkich wspomnień dla niego, bo nawet jeśli wtedy Łowca był zimny, zdecydowany, brutalny, to teraz nieco żałował swoich czynów wobec Ichirou, no ale czasu niestety nie cofnie.
-Właśnie... Któż to wie.
Mruknął powtarzając słowa swojego towarzysza. Choć w sumie to chyba Cornelius był czarną owieczką, patrząc że nie był ani czystym człowiekiem, bo pił krew, ani nie był wampirem. Sprawował się jako łowca dobrze, jednak i potrafił zabić człowieka. No ale w sumie... Wiele zależy od tego, jak się na coś patrzy.
-Interesujące jest to zjawisko. Ciekawe gdzie jeszcze się spotkamy przez przypadek?
Mruknął do Ichirou z uśmiechem patrząc na niego. Jego obecność mimo iż był w „pracy” poprawiła mu humor, powodując na jego twarzy uśmiech. Przed jego przybyciem, pomyślenie iż Cornelius mógłby się uśmiechnąć było głupią myślą.
Uniósł lekko brwi, słysząc jego słowa.
-Będziesz mi towarzyszył.
Odparł nadal patrząc na niego tymi oczkami, proszącymi. Rozumiał myślenie jednak Ichirou, bo pewnie jak by został poproszony o rzucenie swojego zawodu, to pewnie by nie poszedł na ten układ, jednak teraz jest rozmowa o pracy Ichirou i o tym, ze nie ma go, kiedy Corn, chce się z nim spotkać. Zresztą z drugiej strony, łowca nie chciał by wampirek się rozleniwił. Jak na razie jeszcze nie wiedział co zrobi z tym faktem, ale jedno jest pewne. Jeśli będzie trzeba to stanie na głowie, by spotkać SWOJEGO wampirka.
No ale po chwili zaczęli się interesować chcianym albo niechcianym gościem. Oczywiście Cornelius znał go, bo to było jego oczko w głowie tuż po Ichirou i Katy. Stworzenie z pewnością unikatowe, sam Cornelius nie widział gdzieś indziej tego stworzenia. No ale wracając. Stworzenie zauważyło iż jest obserwowane, dlatego też uniosło dumnie głowę, prezentując się. Cornelius w jej towarzystwie zachowywał się spokojnie, wiedząc iż zwierze jest płoszone.
-To Ognisty Wierzchowiec.
Odparł niezbyt jasno bo przecież patrząc na zwierzaka nie było widać nic związanego z ogniem, nie? Ichirou po chwili mógł zobaczyć, jak Cornelius upada na jedno kolano bez obaw. Po czym wykonał spokojny ruch dłonią do zwierzaka, by podszedł.
-Pójdziemy do lasu? Szuka instynktownie zieleni.
Zapytał Ichirou patrząc jak stworzenie nieśmiało podchodzi
-Chodź do mnie Hestio.
Zachęcił stworzenie, które po chwili już podejdzie do nich bardzo blisko, na tyle, by zostać pogłaskane po głowie. Mimo spokoju jaki panował w uliczce, Wierzchowiec był czujny obserwując nieznajomego. Nie była jeszcze dorosłym osobnikiem, jeszcze rosła, ale była istotą na pewno niebezpieczną. Cornelius będąc w takiej pozycji był niemal równy z istota.
-Chodź zabierzemy ją gdzieś w plener
Odparł i wstał powoli głaskając nadal zwierze, które patrzyło na Ichirou badawczo. Ale jak na razie nie było spłoszone. To dobry znak. Spojrzy na wampirka i złapie go za rękę, idąc w stronę jakiś parków, a może nawet i za miasto!

Z/t x 2 Ichi napisz gdzieś posta, tam gdzie jest dużo zieleni ^^

_________________


Fragment Treningu Corna
- Naprawdę jesteś niemiły - odparła - wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
- Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję - wyjaśnił. - Wszyscy mnie wkurwiają.

Znalezisko Gakiego.:
 

Powrót do góry Go down
Septimus

Septimus

http://vampireknight.forumpl.net/t2887-septimus
Zarejestrował/a : 23/09/2016
Liczba postów : 86


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Paź 02, 2016 10:25 pm

Gdzieś musiał być tamten wieżowiec, pytanie czy zastałby go na miejscu. Przez te wszystkie lata ulice lekko się zmieniły, szyldy nowych sklepów, witryny bankowych oddziałów, wyrastające jak grzyby po deszczu knajpki. Ulice nawet nocą tętniły życiem… choć może słabszym pulsem. Ubrany w swoje typowe odzienie nie wyróżniał się ani przesadną elegancją, ani przesadnymi atrybutami należącej do jakiejś subkultury. Długowłosy zawsze wyglądał na typ rockamana ale potrafił przy tym zachować umiar nie popadając w skrajność. Te wszystkie zapachy dobiegające do jego nozdrzy były ciekawą odmiana po latach spędzonych w klimatyzowanych, sterylnych salach. Powaga sytuacji wymagała stawienia się tam we własnej osobie, zwłaszcza po takim czasie, jednak łapał się na zwracaniu uwagi na otoczeniu, którego tak długo nie widział. Raz za razem zadzierał głowę spoglądając w kierunku iglic monumentalnych wieżowców. Światła neonów odbijały się w jego brunatnych oczach chłonących każdą sekundę spektaklu wystawianego dla śmiertelników.

Tyle lat… a jednak nic się nie zmieniło, nie z jego perspektywy widzenia. Krok za krokiem przesuwał się wzdłuż bocznej ulicy. Na jego twarzy rysowała się determinacja współgrająca z pośpiechem pokonywanych metrów. Wszędzie unosił się zapach ludzi… zazgrzytał zębami zdając sobie sprawę z tego, że nie polował od niepamiętnych czasów.

_________________
Powrót do góry Go down
Coco
Prefekt
Prefekt
Coco

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1193


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Paź 02, 2016 10:42 pm

Dość szybkim krokiem, spacerowała po ulicach miasta. Wszystko jej w dzisiejszym dniu, czy nocy nie pasowało. Musiała uciekać od swojego ojca. Nie wiedziała jak ma to wszystko wytłumaczyć. Niebieskie włosy, maska, pręt zbrojeniowy, który zawsze był przy niej. Po tak długim rozstaniu nie była w stanie wydusić nic z siebie, tylko głupie wymówki, zdziwiona, nie wiedziała, jak ten nie domyślił się, nie użył swojej mocy, by sprawdzić, czy nie kłamie.. Za dużo myśli na raz, chęć zapalenia papierosa całkowicie przyćmiło jej myślenie. Po prostu szła przed siebie grzebiąc w kieszeniach. Nigdzie nie było pieprzonej zapalniczki. Cynthia zaczęła klnąć sama na siebie. Jej ciałem kierowały czyste nerwy, nic dziwnego, że wpadła na latarnię. Mała kobietka upadła na tyłek, klnąc na swój przeklęty los. Nic bardziej mylnego, to nie była latarnia, a mogła się już o tym przekonać kiedy podniosła wzrok, odgarniając włosy nienaturalnego koloru. Wpadła po prostu na jakiegoś wielkiego faceta, wzrostem podobny do Riecona. Wstanęła ciężko na nogi, marudząc na swoje kilkusetletnie kości. Poprawiła cały ciuch, trzepiąc go z kurzu. - Skoro już nie patrzysz pod nogi, taranując niewinne dziewczyny.. - Wycedziła przez zęby, plus dodatkowo maskę, co mogło być ledwie słyszalne, nawet nie przyszło jej do głowy, że to mogła być jej wina, a skąd! - Może masz zapalniczkę? - Spytała, spoglądając na niego tylko kątem oka, odwrócona była gdzieś zupełnie w inną stronę. Dopiero po chwili przekręciła łebek, by spojrzeć się na niego przez ramię. Długie ciemne włosy, płaszcz, ogólnie czarno. Wyglądał jakby się urwał z jakiegoś koncertu, a więc. Masz to czego chcę, czy mam dalej szukać swojego wybawiciela?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   

Powrót do góry Go down
 
Boczna Głównej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: