IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Boczna Głównej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Maj 28, 2017 10:28 am

Szkoda, że ich mała zabawa miała zostać przerwana ale to co bardziej podniecało Prim od seksu to walka! Dawno nie była w terenie, więc mimo że nie chciała narażać Esme na niebezpieczeństwo, cieszyła się że może nadarzyć się okazja na urwanie parę głów tym pijawką. Nienawidziła ich całym sercem i wcale nie chciała pokoju między rasami. Wolałaby ich wszystkich spalić w piecu.
Na początku podróż do centrum poszła im gładko, ale w końcu na ulicy zaczęły pojawiać się pijawki zwabione krwią Esme. Super, więcej ich matka nie miała? Prim zatrzymała samochód, kiedy dwoje wampirów wyszło im na przeciw. Tessa wydała drapieżny syk z tylnego siedzenia i machała ogonem gotowa połączyć się ze swoją panią. Felicia na razie nie widziała potrzeby używać artefaktu, wolała spróbować powalić wampiry przy pomocy broni lub po prostu rękoma. Nie wszystkie były super bosami, za jakie się uważali. Sad but true.
Patrzyła jak Diego wyskoczył z auta, mając się na baczności i też miała to zrobić, gdy nałożyła na twarz czarną kominiarkę. Kurwa... nie przepakowała pistoletów do kamizelki, którą specjalnie ubrała!
Wygramoliła się z przedniego siedzenia na tylne co ułatwiło jej bycie takim skrzatem jakim jest, aby wyciągnąć z plecaka pistolety i załadowała w nich magazynki. Sztylety schowała do górnych kieszonek bluzki oraz do spodni, tak samo zapas amunicji. Tylko dzięki nim jej magia mogła zadziałać.
- Na razie zostań tu Tess - powiedziała do geparda, który nie wydawał się z tego zadowolony ale nie wychylał się ze swojego miejsca. Blondyna otworzyła tylne drzwi i też wychyliła się zza nich jak Diego mając broń wycelowaną w Mirrora. Czekała na ich kolejny ruch, jeśli Mir będzie chciał się do nich zbliżyć strzeli próbując zranić go w nogę.


Ubiór i broń:
- Wygodne jeansy, w tylnej kieszeni ma komórkę a z przodu po jednym sztylecie (na kieszeń) zapakowanym w pokrowiec.
- Czarna bluzka z długim rękawem, na nią czarna kamizelka w niej również po dwa sztylety w wyższych kieszonkach, w dolnych po 3 zapasowe magazynki z bronią antywampirzą (łącznie 6).
- Czarne adidasy za kostkę.
- W rękach trzyma naładowane już kulkami AW dwa Desert Eagle.
- Na palcu artefakt, w postaci obrączki która łączy ją z gepardem.
- Prywatna broń antywampirza jaką jest jej bicz, który ma przewiązany wokół bioder.
- Kominiarka na twarzy!

W bagażniku:
- Plecak z apteczką pierwszej pomocy, liną oraz latarką.
- Dwa grube koce.
- Koło zapasowe oraz gaśnica.
- Tessa <3 właściwie to na tylnym siedzeniu

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Maj 29, 2017 12:13 am

Dzień pewnego rudego wampira miał najwidoczniej się skończyć wpadnięciem w kolejne tarapaty. Czemu tarapaty pewnie by ktoś zapytał? W końcu jakby nie było jednak był wampirem, w teorii nawet dosyć silnym... w teorii... teorii było naprawdę wiele, jednak jak one miały się do praktyki? A zazwyczaj nijak. Tak i tym razem raczej nijak się miała teoria do praktyki. Rudzielec sobie spokojnie przemierzał ulice miasta idąc do bliżej nieokreślonego celu kiedy do jego czułego nosa dotarł zapach niemal z niebiańską nutą, zapach krwi, jednak tak nietypowy, że nieco bezwiednie ruszył w jego kierunku. Czy zachowywał się jak dziki wygłodniały drapieżca? raczej nie, wręcz odwrotnie szedł spokojnie wiedziony ciekawym zapachem, na tyle intensywnym, że nie zabił go nawet jego własny zapach fajek, który zazwyczaj działał niczym zapora wygryzająca co słabsze zapachy. Wiedziony bardziej ciekawością niż głodem dotarł do obecnej uliczki. W zasadzie nie spodziewał się nawet, że zostanie potraktowany jako ten który przygotowywał pułapkę... ba rudzielec pojęcia bladego nie miał, że ta droga będzie zablokowana. Spotkał przy wejściu do uliczki wampirzycę której skinął grzecznie na przywitanie i spojrzał dopiero w głąb alejki dostrzegając auto oraz drzewo za nim, albo raczej leżące. Usłyszał słowa wampirzycy i uśmiechnął się krzywo
-Bufet? nie wygląda nazbyt otwarcie...
Stwierdził raczej dosyć luźno, a do jego uszu dotarły słabiej słowa łowcy "dwa cele". Rudzielec spojrzał w jego stronę nieco zaskoczony.... dobrze wiedzieć że został celem. A mówiła mama by nie być zbyt łakomym? a nie mówiła... bo porzuciła swe dziecię na śmietniku.... i tyle z tego dobrego wyszło.
Tak czy inaczej przez swą ciekawość został celem... na dodatek jak został oceniony! jedna i druga istota mierzyła do niego z gnatów, no to chyba nie miał wyjścia, ta dwójka raczej nie miała ochoty umówić się z wampirem ze śmietnika na lody. Do tego choć mu może na tym aż tak nie zależało to wampirzyca obok chyba sie na ten "bufet nieco napaliła". Wampir westchnął z poddaniem
-A niech wam będzie...
wymruczał pod nosem i sam wyciągnął gnata, w sumie w tym tkwił plus mieszkania w podziemiach, zawsze miał przy sobie jakąś broń, inaczej by już dawno zdechł rudy kundel. W przeciwieństwie oceny Prim ten wampir nie miał wysokiego mniemania o sobie... oj co to to nie, wręcz odwrotnie, wiedział doskonale, ze był śmieciem, nieważne jak wysokiej krwi był, był tylko kimś mało wartym z ulicy, chyba nikt by nie płakał po jego zniknięciu. Dlatego ryzykował, może głupie, ale taka była prawda, obecna sytuacja była tylko rozrywką zdegradowanego do roli podnóżka szlachetnych wampira... choć podnóżek to nawet za dużo, mógł być zaledwie wycieraczką.
To miejsce miało swoje plusy dla wampira, raz znał te uliczki niczym bezdomny kundel przemierzając je niemal co dzień, druga sprawa, w bocznicach zazwyczaj nie sprzątano, było tu dużo śmieci i kurzu, więc nie tylko Diego miał jakiś as w rękawie. Jedyną niewiadomą była póki co wampirzyca która przybyła tu wraz z rudzielcem. Jej atutów nie zał ani rudy ani łowcy. Mało komfortowe przy takim starciu nie wiedzieć jakie plusy wykazuje "sprzymierzeniec", choć nikt się tu przecież nie umawiał na herbatkę i pogaduszki. Mirror nie ruszał póki co z miejsca by ocenić wstępnie jakie mają szanse, druga sprawa, spodziewał się że pierwsza do ataku ruszy wampirzyca która najwidoczniej była o wiele pewniejsza swego. Półmrok nie pozwalał zobaczyć wszystkiego, jednak znajomość terenu pozwalała nieco na improwizację, najgorszym póki co mogła się okazać broń palna, bo choć wampir też takową posiadał to łowcy mieli auto które... przynajmniej w nikłej teorii nieco ich osłaniało, on zaś był niejako na widoku, więc aby w ogóle się zbliżyć musiał spróbować inaczej uniknąć ostrzału. Dla łowców cały widok był zapewne raczej nudny, bo rudzielec najwyraźniej wcale się nie kwapił do pierwszego ruchu, jedyny ruch widoczny po nim to przełożenie jarzącego się lekko fajka z jednej strony naciągniętej gęby do drugiej. Zdecydowanie nie był to tym rzucający się od razu na głęboką wodę. W sumie to mógłby odejść stąd i udawać że nic nie miało miejsca, jednak cała sytuacja zaintrygowała na tyle by jednak spróbować przejść dalej, najwyżej znów dostanie bęcki, ale mówi się trudno. Pozornie więc niewzruszony czekał na jakikolwiek ruch który by rozpoczął jakaś większą akcję.

Ekwipunek:
-dwa pistolety Ingram MAC-10 (zazwyczaj zapięta w kaburach na pasku)
-4 magazynki wymienne (30naboi)
-wakizashi zawieszone na plecach
-paczka fajek w kieszeni płaszcza (Waring!! bardzo ważna informacja XD )
-zapalniczka zippo w drugiej kieszeni

Ubranie:
-Czarny podkoszulek
-Zdecydowanie stare jeansy
-militarny pasek z kaburami na pistolety po bokach oraz mocowaniem na wymienne magazynki
-buty desantowe stare ale jare
-płaszcz zielony sięgający nieco poniżej kolan (zasłania pistolety i sayę miecza

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Cze 04, 2017 2:22 pm

Noc przesiąkła zapachem słodkiej krwi, co całkowicie zaburzyło spokój w mieście. Wampiry wychodziły ze swych nor i przepychając się między sobą biegli byle by dotrzeć przed innymi. Głód, a może ciekawość. Nie ważny był powód, a cel, bo nie często zdarzały się tego typu przypadki. Właśnie z takiego założenia wyszedł Mirror. Wampir kierowany ciekawością niechybnie znalazł się w miejscu, gdzie żer miała już inna przedstawicielka istot nocy.
- Nie słyszałeś o tym, że jedzenie najlepiej smakuje przyprawione nutką strachu? - zaśmiała się cicho, kierując ciemne jak węgiel oczy na łowców. Jak uroczo… Byli gotowi do walki i chowali się jak te szczury za swoim samochodem. Yolandi prychnęła słysząc znajomy dźwięk nabijanej broni. Sama nie posiadała pistoletu, ani niczego czym mogłaby walczyć z dystansu. W jej dłoniach znajdowały się dwa bliźniacze baty, które połyskiwały w świetle uciekającego księżyca. Czarne jak jej oczy, składające się z zaplątanych skórzanych pasków. Broń niebezpieczna o ile ktoś potrafił jej poprawienie użyć.
- Nie ośmieszajcie się moi mili. Oddajcie nam się po dobroci, a może oszczędzimy Wasze auto i zwierza. - wykrzywiła usta w lubieżnym uśmiechu, po czym kopnęła kamień.
- Bu. - powiedziała, gdy ten uderzył o karoserię samochodu. Widać nie obawiała się przeciwników, tylko przechadzała w to i z powrotem… od jednej ściany do drugiej.


Diego i Prim – oboje macie tymczasową ochronę jaką daje Wam auto. Widzicie, że tylko jeden z wampirów posiada broń palną, a drugi… no cóż, jest fanem ostrej zabawy z batem podobnie jak Prim. Wampir nie zrobił kroku, dlatego jasnowłosa wstrzymała się od strzału. Co z wampirzycą? Jest bardzo pewna siebie i przechadza się tak, że ciężko ją trafić. Również i ona na razie nie atakuje, co nie znaczy, że pozwoli Wam łatwo odejść.

Mirror – trafiłeś tutaj z ciekawości, bo taki zapach jaki wyczuły Twoje nozdrza nie jest niczym normalnym. Nie byłeś nastawiony na walkę, lecz jak widać tylko ty byłeś tutaj jednostką nastawioną w miarę pokojowo. Łowcy wyciągnęli spluwy, chowając się za autem jak tchórzliwe szczury. Nie znałeś ich, ale wystarczyło spojrzeć na te ruchy, by mieć pewność, że ta dwójka będzie bardzo problematyczna. Na razie nikt nie strzelał, ale wizja walki wisiała już w powietrzu. Zwłaszcza… że Twoja towarzyszka wyglądała na bardzo nadpobudliwą.


Kolejność: Łowcy → Wampiry

_________________
Powrót do góry Go down
Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Cze 04, 2017 9:20 pm

W ogóle ta cała sytuacja była popieprzona, gdyby nie fakt, że trzeba było pomóc Esmeraldzie pewnie teraz siedziałby gdzieś zapatrzony w siebie jak hindus w krowę. Właśnie pasowało tutaj jeszcze dodać coś o sytuacji w której się znaleźli, no cóż nie była ciekawa,a alejka była na tyle duża, żeby móc odciągnąć wampirzyce, skoro nie miała broni palnej można było ją zmusić do uległości, a przynajmniej przyprzeć do muru... Dobra skończe z tymi anegdotkami! Chciał odciągnąć wampirzyce głębiej w alejkę, nie mogli walczyć z dwoma wampirami, trzeba było rozegrać to bardzo mądrze, więc jeden na jednego w niedużym polu od siebie? Genialne! Łowca zanim zabrał się do swojego genialnego planu musiał zrobić jeszcze jedną rzecz, a mianowicie spojrzeć w lusterko samochodowe, unieść ręke i poprawić swój artystyczny nieład, który był stylizowany przynajmniej dobrą godzinę. Gdy już poprawił swoje włosy zwrócił się do Prim.
-Wezmę tą sukę, Ty zastrzel tamtego pojeba i zwijamy dalej, Esme jest w niebezpieczeństwie. - Diego wyszedł zza swojej osłony po czym trzymając się blisko ściany próbował zmniejszyć dystans pomiędzy sobą a wampirzycą, oczywiście oddał dwa strzały w jej stronę próbując ją przegonić do końca alejki, jeśli tam się uda stwierdzając, że to doskonały plan ataku, pewnie uda się za nią, trzymając sie kurczowo swojej broni palnej, dopiero kiedy sprawy przybiorą inny obrót, będzie zmuszony użyć swojego miecza.. Heh.. Gdy jego plan zadziała, ruszy za wampirzycą, aby ze szczurka, stać się kotem, a jeśli plan nie wypali tak jakby tego chciał, no to cóż.. Będzie zmuszony kontynuować walkę na chujowej pozycji, gdzie mogą go dopaść dwa wampiry, ale był tutaj facetem.. Musiał wyjść z jakąś inicjatywą, prawda? Tak przyglądnął się w sumie wampirzycy.. Kurde, gdyby tak był wampirem.. albo stracił swoje zasady moralne.. albo może dobrze się upił.. Nie nie.. Odpuść sobie chociaż na chwilę, nie można całe życie myśleć o dupie i cyckach.. masz już sporo latek, pasowało się ustatkować.. w ogóle.. o czym my tu mówimy, jeśli to wszystko źle pójdzie, to skończy jako zabawka Yolandy, hej.. z Dwojga złego, lepsze to niż śmierc, prawda?
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Cze 07, 2017 7:02 pm

Jak widać Mirror nie zamierzał zbliżyć się do nich nawet na milimetr. A to niby oni są tchórzami?! Dobre sobie. Prim łatwo było wytrącić z równowagi, szczególnie gdy chodziło o wampiry. Najchętniej wsadziłaby wszystkim drewniane kołki w dupę, aby prosiły o litość... której by im nie dała! Gdyby nie ogólne zasady oświaty łowieckiej, namówiłaby innych do krwawych krucjat wobec tych oślizgłych stworzeń. Wynaturzenie i tyle. Zero przywiązania, gdyby wiedziała że Chizu zakochała się w jednym... chyba by jej pranie mózgu zrobiła!
- Marzenia ściętej głowy - odwarknęła głośno, aby stara pijawka nie miała problemu z dosłyszeniem jej słów. Jeśli myśli, że któreś z owej dwójki klęknie przed nią to chyba troszkę słońce ją przygrzało w główkę. Niemal się zagotowała, gdy kamień uderzył w tak cudowny i lśniący samochód! Niemniej zauważyła Diego poprawiającego fryzurę i uniosła brwi z niedowierzaniem.
- Serio, będziesz teraz poprawiał włosy? - szepnęła kpiąco w jego stronę i gwizdnęła, aby Tess podeszła za nią. Gdy gepard bezszelestnie stanął za swoją panią, Prim strzeliła z broni, celując prosto w krocze Mirrora. A co! Ludzkiego faceta boli jak dostanie w jaja (i to mocno - kiedyś mój kot wskoczył z rozpędu wprost na krocze mojego szwagra bo chciał wskoczyć na okno... jego mina była bezcenna a zwijał się chyba z 15 minut!), także wampira też powinno to boleć. Ma nadzieję, że trafiła i jego klejnoty odlecą siną w dal! Lub chociaż rozwali mu udo...
Połączyła się ze swoim gepardem, robiąc się większa, szybka, lepiej widząc w ciemności i jeśli przez jej wcześniejsze działanie spowodowała odwrócenie uwagi Mirra to spróbowała z kocią prędkością doskoczyć do jakiejś ciemnej alejki obok, ale bliżej rudego wampira.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Cze 11, 2017 10:03 am

Mirror tchórzem? oczywiście... hej on nigdy nie mówił, że jest odważnym rycerzem na białym rumaku! To był pojeb i nałogowy palacz w którego krwi było więcej nikotyny niż czerwonych krwinek... gdyby był człowiekiem pewnie już byłby dawno martwy, ale natura wampira widać postanowiła się zabawić i pozwolić żyć takiej pokracznej istocie. W sumie Mirror na serio przez chwilę myślał czy nie spierdolić stamtąd, no ale w końcu się ruszył, bo w końcu mimo wszystko dziewczyna miała go na celowniku, a wcale nie chciał być tu najłatwiejszym celem na świecie. Jeśli dziewczyna w niego strzeli jasne że będzie szybciej spierdalać od miejsca w które ta próbuje celować... może i był obojnakiem, ale sorry... jajek nie zamierzał oddawać za bezcen. Lecz co więcej Wcześniejsze stanie wampira nie było bezcelowe, wampir po prostu obmyślał własny plan, na który potrzebował paru sekund namysłu znikotynowanego łebka, który potrafił przynosić najdziwniejsze rozwiązania, tak i tym razem. Diego jeszcze nie wiedział, że jego plan rozdzielenia może być za chwilę ciężki do wykonania, a to za sprawą wampira który choć na początku stał jeden po chwili stał się trzema, a tych trzech po chwili kolejnymi trzema... dokładnie tak jakby ktoś wyciągnął go wprost z jakiegoś psychodelicznego filmu Mirror rozmnożył się przez pączkowanie! a bo czemu nie? Mimo wszystko uliczka nie była aż tak szeroka by wampir w ilości powiększonej nie mógł zagrodzić jednemu z łowców drogi ochraniając przed rozdzieleniem z towarzyszką. Za to Prim będzie miała teraz problem jeśli dalej chciała celować w krocze wampira. Każda kopia wyglądała tak samo, a co więcej przynajmniej trzy "Mirrory" odważyły się nawet podejść bliżej i biegając jak głupie dzieci przedrzeźniały łowczynię robiąc do niej głupie miny. Głupie? Żałosne? Ale na pewno i tak drażniące. Niestety ciężko było rozpoznać który z tej grupki jest tym prawdziwym. A iluzja wampira niestety nie mogła być zablokowana blokadą bo działała na otoczenie a nie samych łowców. Więc jak teraz zmienią się plany tej dwójki? Rudzielec stojący wśród swoich klonów obserwował ich teraz dokładnie by być w stanie wykonać kolejny ruch. Klony nie znikną póki nie zostaną zabite, albo póki nie wyczerpie się moc wampira. A nawet reakcje na rany ten miał wypracowane, póki co Diego miał na swej drodze jedną trójkę, a Prim piątkę, być może przez geparda to zgrupowanie? Rudzielec się domyślał, że zwierzątko raczej nie jest tylko miłym pupilkiem, nie u łowców gdzie te stworzenia były raczej jak psy policyjne wykorzystywane by dorwać. W każdym razie niezależnie od wszystkiego obie grupki były również uzbrojone... oczywiście to była tylko iluzja, jednak łowcy nie mogli tego wiedzieć, obie grupy starały się otoczyć łowców nie dając się przy tym zbyt łatwo zabić, a później, rude postacie wycelują w nich swoją broń nie będą nawet wiedzieć z której strony może nadejść prawdziwy atak, huk wystrzału był ogłuszający bo zwielokrotniony, szczególnie że broń wampira wystrzeliwała więcej niż jeden pocisk, z broni mogło polecieć trzy może pięć pocisków w krótkiej serii. Skoro oni nie mieli dlań litości to i on nie zamierzał jej mieć od co. Lubił odpłacać się tym samym co przeciwnik. Oczywiście po tym możliwe że skapną się gdzie jest prawdziwy wampir, jednak jeśli nie zniszczą kopii mogą i tak mieć z nimi problemy.

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Cze 12, 2017 8:35 pm

Łowcy mieli wytyczoną misję, a wampiry? No cóż, stanowiły coś w rodzaju przystanku do osiągnięcia celu. Aby pójść dalej Diego i Prim musieli pokonać swoich przeciwników, którzy jak się zdawało nie mieli ochoty odpuścić. Zarówno wampir jak i jego towarzyszka zostali sprowadzeni w te rejony dzięki ciekawości. No ale jeśli jedzenie tak chętnie samo do nich przyszło? Pacierza i wódki się nie odmawia. W przypadku wampirów do listy świętych zasad należało doliczyć również krew.
Co się działo? Atmosfera między łowcami a wampirami narastała i każdy miał już swój własny mały plan na zwycięstwo. Bardzo szybko potworzyły się grupy do walki, bo tylko dzięki temu można było wyrównać szanse. Padły pierwsze strzały, gdy znudzona oczekiwaniem Prim postanowiła rozruszać trochę rudowłosego wampira. Już w momencie, gdy kobieta wyciągnęła przed siebie broń, Mirror rozpoczął akcję typu „spierdalajmy póki możemy”. Głupi nie był i chyba tylko ślepiec nie zauważyłby jakie miejsce upatrzyła sobie łowczyni. Kula chybiła celu, ale prawie musnęła kolano rudzielca. A co na to sam zainteresowany? Kiedy Prim połączyła się z Tessą, jej oczom ukazał się dość niecodzienny widok, bowiem w miejscu, gdzie początkowo znajdował się wampir, nagle wyrosło ich jeszcze kilku. I jeszcze… i JESZCZE. Wampir rozmnażał się szybciej niż Diego w potencjalnej wersji królika, a to już nie lada wyczyn. Całą ulicę wypełniły sylwetki rudowłosych wampirów, z czego mężna trójka za punkt honoru wzięła sobie zdenerwowanie łowczyni. Głupie miny, granie na nosie i skoki – standard. Brakowało tylko, żeby ściągnął gacie i zaświecił w jej stronę gołym zadem.
Wampirzyca wzięła sobie do serca zabawę latynosa, dlatego zgodnie z założeniem zniknęła gdzieś na końcu alejki. Ale cóż z tego, jeśli tak oto drogę do niemal pewnej zdobyczy zagrodziło mężczyźnie trzech bliźniaczych oponentów.


Mirror – rzutem na klatę udało Ci się odskoczyć nim Prim nacisnęła spust. Usłyszałeś wyrzut z broni, a Twoje wrażliwe wampirze zmysły zaskowyczały, gdyż od kuli dzieliło Cię ledwie kilka centymetrów. Postanowiłeś zabawić się w Stwórcę, dlatego iluzoryczne klony dumnie zapełniły ulicę, wprawiając łowców w zaskoczenie. Wampirza towarzyszka kręci się gdzieś za budynkami i obserwuje przebieg akcji. A ty? No cóż, ciekawe jak długo utrzymasz pozory swojej iluzji i czy przypadkiem nie zostaniesz trafiony.


Mirror Labirynth – 1/3

Prim – strzeliłaś w gnojka, ale ten czując co się święci zwiał w ostatniej chwili. Wiedziałaś, że liczy się czas, dlatego nie marnując go dalej postanowiłaś pokazać jak walczą przedstawiciele Darkhawk. Tessa przybiegła na wezwanie i już po chwili złączyłyście się w jedno… Ale hola hola… nie patrzyłaś przez ułamek sekundy, a ulica… wypełniła się wrednymi sylwetkami rudowłosych wampirów. Trzech z nich podeszło i strojąc sobie głupie żarty najwyraźniej chciało wyprowadzić Cię z równowagi. Co więcej, miałaś wrażenie że te zdechlaki próbują Was otoczyć.

Primka, ubranie jakie wybrałaś na akcję nie jest przystosowane do przemiany w gepardołaka, dlatego po jeansach, kamizelce i bluzie zostały jeno postrzępione szmaty. W momencie scalania mimowolnie wypuściłaś z ręki broń palną. Cały ekwipunek który miałaś pochowany w kieszeniach również podzielił los gnata.

Zużyte naboje: -1


Diego – po poprawieniu włosów postanowiłeś przystąpić do działania. Wampirzyca się sama nie zniewoli pokona, toteż oddałeś ostrzegawcze strzały i bądź co bądź dopiąłeś swego. Twoja przeciwniczka zniknęła gdzieś za budynkiem, ale jesteś pewien, że przez chwilę słyszałeś nawet jej chichot. Jak nic bawiła się Tobą i prawdopodobnie według niej to ty na tym polowaniu byłeś myszą. Już po oddaniu strzału czułeś przenikliwe gorąco – czyżby tak działała adrenalina? Być może. Teraz miałeś inny problem, bo całą ulicę wypełniły sylwetki rudowłosych wampirów. Może miałeś zaburzone widzenie? Kto wie. Większość z tych typków wyglądała jak rzucone na ziemię hologramy, ale głowy za to nie dasz. Zdawało się już, że widzisz tego właściwego, ale… kichnąłeś i cały misterny plan strzelił w łeb. Czy byłeś już szczepiony przeciwko grypie, skarbie?


Zużyte naboje: -2


Kolejność: Diego → Prim → Mirror


info dla graczy:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Cze 12, 2017 9:35 pm

Jego dywersja odniosła większy sukces niż się spodziewał, wampirzyca faktycznie czmychnęła w stronę alejki zostawiając rudego Mirrora w samotności, teraz tak naprawdę w tej kolejce, miał trochę przejebane, bo mimo liczebności klonów, był sam na dwoje.. No cóż.. z tymi klonami to nie był sam, ale przecież iluzja nie może Cię skrzywdzić tak długo jak w nią nie wierzysz. Oczywiście, że miał zamiar podążyć za wampirzycą, ale nim to zrobi zamierzał zyskać trochę przewagi dla swojej koleżanki, bo z tego co widział, nie radziła sobie zbyt dobrze. Na dodatek wzięło go jakieś cholerne choróbsko, jeszcze będzie miał 36.8 gorączki i całkowicie go to wyłączy z walki... Shit happens. Zareagował lekko zaskoczony na bycie otoczonym przez tyle klonów, ale weźmie to wszystko na spokojnie i na logikę. Dobrał się do drugiej broni, którą posiadał przy sobie. Dwa chromowane desert eagle z pojemnością 16 kul na magazynek, razem daje to trzydzieści dwie. Wiedział, że przez wyczyny Prim, będzie dodatkowym celem, więc aby uniknąć zawahania ręki, odkaszlnął jeszcze przed wycelowaniem broni w klony położone najdalej. Ktoś, kto używa iluzji, przeważnie się za nią chowa, więc jeśli Mirror będzie blisko, na pewno go to ominie, jednak jeśli stał w średniej lub dalekiej odległości, będzie miał niestety problem, bo Diego niczym pieprzony weteran wojenny z podwójnymi pistoletami wymierzył je do przodu i zaczął atakować wszystko co się rusza, oprócz Prim. Strzelając w każdego rudego podobieńca, miał trzydzieści dwa naboje, a dokładniej 30, bo dwa już zużył, więc może któryś go trafi, a kule były antywampirze. Zaczął strzelać praktycznie na oślep, dokładniej starał się trafić każdego, poczynając od stojących najdalej, bo każdy tchórz chowa się za iluzją z daleka od miejsca jej stworzenia. Będzie strzelał tak długo od lewej do prawej, starając sie trafiać w klatkę piersiową, ponieważ to największy obszar, a nie strzelał by zabić, strzelał by dać przewagę swojej towarzyszce w rozpoznaniu wampira i przy okazji zrobienia mu kuku, kto wie, może akurat szczęśliwym trafem, uda mu się przebić tętnice? Uważał tylko by nie zranić swojej towarzyszki, będzie to trwało tak długo, aż nie wystrzela ostatniego naboja, a jeśli któryś z obiektów zacznie krwawić, to wpakuje w niego resztę. Gdy zakończy tą czynnośc, prawdopodobnie ruszy za wampirzycą.. Tak dokładnie zrobi! Uzbrojony w swoją katanę z zasłoniętą twarzą, niczym latynoski Ninja! Bronie opuści na ziemie, nie będzie nawet zmieniał magazynków, taka pomoc powinna jej wystarczyć, żeby poradzić sobie z rudym. Diego pobiegnie w alejkę, ale gdy tylko znajdzie się w ciemności to będzie szedł plecami do ściany, a poruszał się bokiem z mieczem wyciągniętym przed siebie blokując frontalny atak całkowicie i w razie potrzeby ataki z boku, bo uważnie się rozglądał. Jak na razie nie używał żadnych zdolności, nie było mu to potrzebne. -Wyłaź Chica.. - Rzuciłw powietrze, bo nie widział swojego przeciwnika, ale na pewno będzie obserwował choćby najmniejszy ruch w cieniach alejki i nasłuchiwał każdego choćby stuknięcia z bliska czy oddali. Był przygotowany, ale nie czuł się zbyt komfortowo, możę to przez tą cholerna grypę.
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Cze 12, 2017 9:51 pm

Hola, hola. Jaka wina Prim? Skąd miała wiedzieć, że ten obojniak zacznie się rozmnażać jak grzyby po deszczu? Jeszcze miał farta i nawet w udo nie dostał czy inną część nogi! Jak widać los łowcom dzisiaj nie sprzyja... Zaklnęła pod nosem, gdy zbliżając się do rudego otoczyła ją kompania jego podopiecznych. Nie wiedziała, który jest prawdziwy ale wiedziała, że wszyscy nie mogą w nią strzelić z pistoletu bo są tylko jakąś sztuczką. Może mocy nie miała, ale posiadała magię więc wiedziała z czym to się je. Pazurami u nóg zgarnęła sporą garść kamieni z bocznej uliczki i kopnęła w stronę klonów, aby wyeliminować te które są tylko wytworem wampira. Oczywiście dzięki kociemu wzrokowi oraz słuchowi i WĘCHOWI rejestrowała każdy szczegół, który pomógłby jej stwierdzić który Mirror jest tym prawdziwym! Iluzja nie ma zapachu, ona oszukiwała tylko wzrok, więc wyniuchując prawdziwego wampira skoczyła w jego stronę, chcąc skoczyć na niego w celu przygniecenia jego ciała do ziemi i spowodowania, że jego broń odleci na bok tak aby nie mógł jej użyć. To wszystko trwało bardzo szybko, nie czekała na pomoc Diego bo była bliżej Mirrora niż łowca, który do tego wszystkiego zaczął chorować.
Jeśli udało się dziewczynie go przytrzymać przy ziemi to postanowiła spróbować kłami rozerwać mu gardło aby zaczął wyć z bólu i stracił przytomność, wciąż trzymając gepardzie łapy na jego, tak samo umięśnionymi nogami zwierzaka planowała przygniatać jego dolne kończyny, by nie mógł się jej wyrwać.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sro Cze 14, 2017 10:58 am

Zjawisko rozproszenia wampira na kilka kopii było dosyć rozpraszające dla łowców, jak widać na tyle by ci działali bez szczególnego pomyślunku. Diego zaczął strzelać do każdej rudej istoty, zaczynając od strzelania do tych najdalej? Czyli zważywszy na okoliczności do tych najbliżej swojej łowieckim przyjaciółki, na dodatek po trafieniu jednego z nich wampir szybko się spostrzegł, że jest na celowniku więc ruch wśród kopii znacznie się wzmógł... Mirror był królem zamieszania więc ciężko było raczej stwierdzić Diego którego z szóstki już trafił, szczególnie, że postacie będące najbliżej niego wcale nie miały zamiaru mu zadania ułatwić, a to zasłaniając mu widoczność nieważne że oberwały i same "zwijały się" w bólu krwawiąc... tak dokładnie... klony Mirrora również potrafiły krwawić, oczywiście była to taka sama iluzja jak każda inna, ale kto od wampira może wiedzieć lepiej jak wyglądają wszelkiej maści rany i jak się zachowują? Szczególnie takiego który żyje na ulicy w dzielnicach w których co chwilę kogoś mordują i nawet echo się po tym nie roznosi. Więc jeśli chciał wybrać tego prawdziwego ciężko mu będzie to zrobić... no przynajmniej jemu. Choć w sumie chciał pomóc towarzyszce prawda? Prim w tym przypadku faktycznie okazała się większym wyzwaniem dla wampira. Ten już widział wiele dziwactw, ale gepardołaka jeszcze nigdy, toteż na jego głupich rudych gębach pojawił się nieco zafascynowany uśmieszek, był gotów prawie że mieć ochotę podejść i pogłaskać dziwną kocią głowę potwora... jednak po krótkim namyśle stwierdził, że jego jaszczurołak może się obrazić jeśli wyczuje na nim zapach innego zmiennokształtnego... a jednak oberwać dwumetrowym ogonem, albo zostać ugryzionym przez długi szereg ostrych jak brzytwa zęby nie widziało mu się zbyt chętnie. Nie był jednak wystraszony, w końcu półgepard nie był pierwszym dziwem który napotkał i skoro jego półzwierzak sobie nie radził niech i Prim nie myśli, że będzie tak łatwo. Owszem miała możliwość zobaczenia jak parę kul którym przypadkiem udało się trafić w kopie przeleciały przez nie wbijając się zapewne gdzieś w ścianę. Jeśli kopia została trafiona w głowę zapewne się rozwiała ukazując swoją prawdziwą formę... dymu. No właśnie i tu przychodził kolejny mankament, kopie miały jakiś zapach, a był to zapach niczego innego jak fajek... bowiem moc wampira wykorzystywała złudzenia optyczne bazując na dymie który potrafił otaczać wampira dosyć gęsto, zapach fajek był na tyle drażniący, że biedne są nozdrza gepard owej bestii próbującej po zapachu stwierdzić który jest prawdziwy, szczególnie, ze palacz nie był zbyt wybredny i najgorsze ruski potrafiły mu być zbawieniem, a katorgą nawet dla ludzkiego nosa. Widząc jednak, że wzrok geparda w końcu ulokuje się bliżej jego prawdziwej postaci wampir nie będzie się wahał by zacząć faktycznie strzelać samamu odskakując do tyłu, by ta skacząc nie miała z niego wcale tak łatwego celu. Z reszta po to ją otoczył kolonami żeby wpakować kłopotliwej bestii kulkę w jakieś czułe miejsce. Celować chciał w głowę, aczkolwiek i korpusem nie pogardzi jeśli bestia się nań rzuci. Co więcej jeśli tej jakimś cudem w tym ostrzale gdzie nie dosyć że ryzykowała dostaniem kulki od rudego to jeszcze od swojego towarzysza z mroczkami w głowie (kto strzela w kierunku swoich? jeśli kula przeleciała przez klona a na drodze była gepardzica również mogła oberwać, a przy 32 nabojach to szanse na to jak na to że zaczyna się lato ;D ) Wszystko działo się bardzo szybko, jednak dla wampira to była norma, uważać na kule, klony miały być tarczą utrudniającą widzenie póki się nie rozpadną, a kotek który chciał go dopaść był dla niego niczym zwykłe zwierzątko przed którym trzeba było odskoczyć i nie dać się ugryźć. A jeśli będzie taka uparta, to niech się nie zdziwi jak dostanie w łeb kolbą pistoletu, bo w końcu ten nie zawsze musiał służyć tylko do strzelania, jeśli była za blisko wampir wykorzysta jej własny impet przeciwko niej, właściwie sama może się nabić na jego broń atakując tak pewna siebie. A jeśli tak się stanie wampir będzie przynajmniej próbował zwiać jakoś przed jej ciężkim cielskiem, co na pewno nie było zadaniem łatwym, a szczególnie jeśli jednak oberwie którąś kulką chorego łowcy w nogę. W tej walce było możliwe już wszystko. Póki co towarzysz wampira siedział spokojnie pod ścianą ledwo widoczny w panującym tu cieniu i przyglądał się akcji mało wzruszony. Kule nie robiły mu krzywdy, bo jeszcze się nie zmaterializował, ale nawet te głupie psisko wiedziało jedno, jego pan znów się wpakował w kłopoty i musiał pilnować by ktoś nie wbił jego nosicielowi zębów zbyt daleko. Na pewno nie pozwoliłby zabić swojego pana, gepardzica nie zdawała sobie sprawy że gryząc rudzielca sama może zostać ugryziona przez wampirzy dym który był mało grzecznym pupilem, ale za to i tak chronił swego pana.

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lip 02, 2017 5:47 pm

Łowcy nie przejęli się zbytnio widokiem klonów. Właściwie kto normalny uwierzyłby, że coś takiego dzieje się naprawdę? Działanie iluzji było pewne. Problem w tym, że są różne odłamy w tej mocy i niekiedy bywa cholernie problematyczna. Mirror jednak nie był w ciemię bity, a jego klony zachowywały się dość irytująco. Nie stały w miejscu czekając na ruch przeciwników, lecz właściwie przez większość czasu wykonywały jakieś ruchy – przesunięcia, skoki, głupie i aroganckie miny. Wszystko to miało wyprowadzić łowców z równowagi, zmylić ich, a nawet utrudnić odnalezienie i trafienie tego właściwego. Bo jak zabić cel, który wykonuje mało składne ruchy?
Diego przyjął wyzwanie i po wyciągnięciu naładowanej broni, zabrał się do pracy. Ale zaraz zaraz… Pierwszy raz od dłuższego czasu Latynos nie wyglądał i nie czuł się za dobrze, a wszystko za sprawą choroby która zaatakowała jego ciało. Diego strzelał na oślep dosięgając część przeciwników. A Prim? W tym czasie nie próżnowała dlatego po kopnięciu garści kamieni obserwowała i nasłuchiwała. Najważniejsze w tym wszystkim było złapanie oraz jak najszybsze zdyskwalifikowanie tego właściwego. A czasu było coraz mniej…

Diego - czułeś się źle, jeśli nie mówić, że fatalnie. Twoje nienaganne ciało zaatakowało jakieś paskudztwo odbierające przynajmniej jakieś dziesięć do seksapilu. Chciałeś się dostać do wampirzycy, lecz zanim to nastąpiło próbowałeś wyczyścić sobie drogę i tym samym wspomóc swoją uroczą towarzyszkę Prim. Strzelałeś na oślep trafiając część nieszczęsnych tworów. Strzał, kolejny… Wszystkie klony krwawiły, a potem jak gdyby nigdy nic zamieniały się w dym i ulatywały z wieczornym wiatrem. Nie udało Ci się zabić wszystkich przez brak pełnego skupienia i ważną misję jaką sobie obrałeś. Prawdopodobnie nie trafiłeś też prowodyra całej tej zabawy, ale kto by się tym przejmował. Prim jest dużą dziewczynką i z tą swoją kocią naturą, z pewnością da radę temu facetowi. Zjawiłeś się w na wpół ciemnej uliczce cuchnącej żulami i z jednej strony zapewne ślepej. Z daleka było widać już główną drogę, ale tym razem nie dało się zobaczyć rozweselonych twarzy wracających z nocnej imprezy. Było dziwnie cicho i nieswojo. Nawet mając delikatny katar miałeś wrażenie, że również do Twojego nosa dochodzi też zapach krwi. Usłyszałeś chichot i trzask, a pod twoje nogi spadło szkło które rozsypało się na setki kawałeczków. Wampirzyca gdzieś tu była i co więcej… bawiła się z Tobą. Kiedy chciałeś zrobić ruch zauważyłeś, że na Twoich nogach znajduje się szara pajęczyna – lepka i bardzo wytrzymała. Chyba masz do czynienia z prawdziwą czarną wdową.

Prim - Twój towarzysz najwyraźniej wziął sobie za punkt honoru trafienie jak najmniejszej ilości celów. Dlaczego? Miałaś wrażenie, że Diego w ogóle nie patrzy gdzie strzela, przez co klony szalały jeszcze bardziej i część z nich nawet zręcznie utknęła przed jego kulą. To cud że przy takim waleniu na oślep nie trafił przypadkiem w Ciebie. No ale… w końcu zniknął w ciemnej uliczce, a ty zostałaś przeciwko Mirrorowi i resztce jego szalonych klonów. Sześć, może maksymalnie dziesięć się uchowało. Wyrzuciłaś w stronę wrogów małe kamienie i obserwowałaś… jak część z nich przelatuje przez twory, których sylwetki na chwilę się zachwiały. Tylko jeden z nich stał niewzruszenie i to właśnie był Twój cel. Miałaś przeczucie… Wiedziałaś, że ten stojący między innymi MUSI być tym prawdziwym. Zresztą come on… kamyczek uderzył go i smutno opadł na ziemie. Nie mogło być inaczej – prawo grawitacji i takie tam.
Postanowiłaś skoczyć w jego stronę, a w tym czasie wampir do Ciebie strzelił. Poczułaś ból, ale parłaś dalej, aby przygwoździć gnoja, co zresztą po chwili nastało. Przewróciłaś gada, przygniatając go swoim ciałem.

Prim – kula przeszyła Twoje ramię. Adrenalina powoduje, że nie czujesz chwilowo bólu. Rana jednak krwawi, co w późniejszym czasie może być dość… kłopotliwe.

Mirror – z rozbawieniem obserwowałeś, jak mężczyzna na oślep strzela do klonów. Nie ma co mówić, nawet kilka ustrzelił. Wytworzone przez Ciebie kopie krwawiły tylko dlatego, że ty tak chciałeś. Kształtowałeś „ten mały świat”, tworom nadawałeś kształty, a żeby były bardziej realne musiały krwawić. Trafiony cel mógł zginąć, a co z celem potraktowanym ledwie zauważalnym kamyczkiem? Oczywiście przemknął przez ciało klona jakby ten był duchem i to właśnie zdradziło Twoją pozycję. Poczułeś na sobie istny deszcz drobnych kamieni jakie kopnęła w Twoją stronę łowczyni. I wszystko to zatrzymało się na Twoim ciele i smutno opadło na ziemię. Prim obrała Cię za swój cel, a wtedy ty wystrzeliłeś. Trudno trafić nacierającą na Ciebie hybrydę, ale Tobie to się udało. Powietrze przeszył zapach krwi dziewczyny, ale to nie przeszkodziło jej by skoczyć. Poczułeś, że tracisz grunt pod nogami, a ciężkie ciało kotołaka przygniata Cię do ziemi. Broń? Wypadła Ci z ręki i leży jakieś pół metra od Ciebie.

Kolejność: Diego → Mirror → Prim

_________________
Powrót do góry Go down
Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Lip 04, 2017 12:55 pm

Pajęczyna na miecz? No jeśli uważała to za dobry pomysł, to już była sprawa wampirzycy. Oczywiście, ze poczuł pajęczyne pod swoimi stopami, ale także szybko wziął miecz, który trzymał w rece i skierował go ostrzem do dołu by przeciąć cholerstwo. To nie była jakaś tam broń biała, to była broń anty wampirza, więc z pewnością z taką pierdołą jak pajęczyna sobie poradzi. Następnym punktem imprezy było zlokalizowanie źródła z którego spadła butelka i roztrzaskała się na wiele kawałeczków, ale Diego nie był głupi, nie da się sprowokować tak łatwo. Wampirzyca musiała być gdzieś blisko, skoro u jego nóg wytworzyła się sieć, prawda? Dalej był odwrócony plecami do ściany i szedł jakoś tak dziwnie bokiem trzymając miecz wyciągnięty przed siebie. Nie widział przeciwnika, jakie to było cholernie irytujące, skoro miała się za taką świetną, dlaczego nie wyjdzie z ukrycia? Czyżby pomimo statusu i jego widocznej choroby, miała jakieś wątpliwości?
Szkoda, że nie trafił tego rudego skurwysyna, jego broń mogła by dołożyć Prim specjalnych forów, ale trzeba było się obejść bez tego, mając mniej celów bez problemu znalazła ofiarę szkolnych prześladowań przez kolor włosów i się na niego rzuciła. Był z niej dumny!
Chociaż, jak zamieniła się w kota, trochę go to lekko zniesmaczyło pod względem.. no wiecie! Chyba nici z ruchanka, ale szkoda.. ale za każdym razem widziałby ją jako panterę, niektórych facetów kręcą Furries, ale on nie siedział w piwnicy u mamy i nie strzelał z ręcznego przy plakacie włochatych dziewczynek. Może jak wróci do postaci człowieka to się to zmieni, nieważne! Do nosa łowcy dochodził zapach krwi, ale czy to był trup, czy może kolejna pułapka? Nie będzie tak łatwo manipulowany przez jakąś cycatą zdzirę, to porządny chłop do cholery jasnej! Nie bawił się z wampirzycami, bo zahaczały kłami w najmniej odpowiednim momencie ( D: ) .
Diego parł do przodu, jednak trzymał się dalej ściany, naprawdę chciał uniknąć ciosu w plecy, a im dłużej wampirzyca zwlekała tym większe jego szansę, że dołączy do niego Prim, a wtedy ta laseczka będzie w dupie, nie żebym nie wierzył w Mirrora, czy coś. Mogła i być czarną mambą, gdyby nie to, że czuł się źle i kaszlał co jakiś czas, a jego temperatura ciała wzrosła do śmiertelnych 37 z czymś, to nie byłaby taka zadowolona z siebie. Diego nie wykonał, żadnego sensownego ataku, bo nie widział swojego przeciwnika, ale był przygotowany do użycia magi cienia w momencie gdy tylko ta się pojawi gdzieś na jego wizji.
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Lip 11, 2017 8:43 pm

Mirror nie został trafiony przez Diego, a więc klony dały jakiś efekt. Kiedy Prim go zaatakowała i przygwoździła do Ziemi klony znikły, w końcu już nie były potrzebne, a sama moc wampira i tak nie utrzymałaby się długo. Po za tym teraz był inny problem, miał przed sobą zębatą paszczę kotołaka capiącą mięchem i sam wcale nie chciał się dołączyć do strawy którą cuchnęło półzwierze...
-Spierdalaj... cuchniesz!
Wychrypiał kiedy udało mu się złapać dech po nieprzyjemnym upadku. Jeśli tylko miał szansę miał zamiar złapać kotołaka za gardziel i ścisnąć z całych sił, po za tym próbował ja jednocześnie objąć nogami uczepiając się tak by wielkie zwierze miało problem z atakowaniem go pazurami, bycie czepliwym chuderlakiem było w tym dosyć pomocne. No chyba że jakimś cudem Prim udało się go zagwoździć tak by nie mógł się ruszyć, wtedy w ostateczności wampir się wkurzy i postanowi... napchać kotołakowi paszczę piaskiem i kurzem którego tu było sporo, a był naprawdę zirytowany nieprzyjemnym zapachem z paszczy stwora. Przy okazji mając nadzieję, że to skutecznie powstrzyma ja od próby rozgryzienia mu krtani. W każdym razie na pewno nie czekał grzecznie na jej atak, bronił się najlepiej jak potrafił. Piach do paszczy i do oczu, dobrze wiedział, ze na jaszczura to działało skutecznie rozpraszając, Teraz priorytetem było nie dać się zabić, a za to zamierzał mocno uprzykrzyć życie kotołaka, tutejszy kurz i pył nie były zbyt bezpieczne dla czułych miejsc ciała. Nawet jeśli dziewczynie się uda go zranić to on był bardziej przyzwyczajony do tych parszywych brudów ulicy niż taka śliczna dziewczynka, więc może złapać niezbyt miłą pamiątkę po tej walce. Jakkolwiek nie miał zamiaru się poddawać.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Czw Lip 13, 2017 8:26 pm

PRZEPRASZAM BARDZO - MA KTOŚ COŚ DO UROCZEGO, KOCIEGO FUTERKA? Zapamiętam to sobie! Jak tylko Diego zobaczy Prim nago i będzie się ślinił już nawet nie zaszczyci go jednym pojrzeniem, o! Co jej po takim facecie, który odsuwa się na bok bo zobaczy silną kobietę, która dzielnie korzysta ze swoich mocy, aby zwalczyć wampiry. Zamiast latać w tą i z powrotem i wołać ofiarę jak pupila, by sam przyszedł do stup? Jeszcze wyjdzie, że to ona będzie musiała pomóc temu cwaniakowi, bo więcej ma żelu na włosach niż szarych komórek w głowie.
W każdym razie zdążył jej już kolejny podpaść. Gdy usłyszała słowa Mirrora, że cuchnie aż rozwarła szerzej paszcze i chuchnęła prosto na ten jego pyskaty ryj. Co jak co ale dbała o swoje zęby, jak i swojego zwierzaka. To że rudzi nie muszą się tym martwić, bo i tak nie mają z kim się całować to już nie jej wina! Wbiła pazury drapieżnika w jego ciało, aby przestał się wiercić i lepiej leżał grzecznie to nie będzie aż tak cierpiał.
Odchyliła głowę, aby nie sięgnął jej szyi a piachem mógł se sypać do woli. Serio, czy każda jasnowłosa dziewczyna musi uchodzić za lalę, która boi się brudu? Po pierwsze - to łowczyni, po drugie - jest siostrą Griga, samego dowódcy, to zobowiązuje. Nie boi się walk w piachu, błocie i innych pierdołach. Prawdę mówiąc maluje się tylko na imprezy, bo woli latać i zabijać takie paszczury jak leżąca pod nią pijawka.
Chciała pazurami u nóg poharatać jego nogi, aby rudzielec nie miał siły chodzić ani wstać i jeśli jej się uda rozczepi się ze swoim gepardem, który dalej będzie miał go przytrzymać przy ziemi a ona złapie broń którą wcześniej opuścił aby strzelić mu w łeb. Jak go nie zabije to może chociaż straci przytomność.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Lip 15, 2017 9:26 am

Dream team łowców musiał się rozdzielić, a walka przeniosła się w dwa różne miejsca. Wampirzycy wciąż nie było widać, chociaż sama jej obecność zdawała się być niepokojąca. Yolandi kryła się gdzieś w ciemnej uliczce, chichotała i prowokowała biednego Diego. Oczywiście chciała go dosięgnąć i omotać. Być może uczynić swoim chwilowym kochankiem, by wycisnąć z mężczyzny tyle ile tylko była w stanie. Prim z Mirrorem mieli swoją własną potyczkę. Prawdziwy taniec ciał, bo bliskość jaką między sobą stworzyli do czegoś zobowiązywała!

Diego – Wampirzyca wyrażała dość spore zainteresowanie Twoją nieskromną osobą. Czułeś się fatalnie. Fryzura rozwiana, zapocony, z lekkim katarem i pokasłujący. Jesteś pewien, że nie zaraziłeś się czymś pośród zabaw  z napalonymi na Ciebie dziewczętami? Jeśli to kiła, to wierz lub nie – problem wstydliwy, a ruda leczyć nie zechce. Ale ok, odkładając żarty na bok, powróćmy do pola akcji, której chcąc nie chcąc stałeś się uczestnikiem. Widząc i czując pajęczynę, postanowiłeś nie dawać okazji wampirzycy  i PRAWIE przeciąłeś kłopotliwą nić. Pajęczyna miała zmniejszoną wrażliwość na uszkodzenia mechaniczne i niesamowicie się lepiła. Twoja broń przypominała teraz masochistyczny patyczek do uszu, ale chociaż częściowo uwolniłeś się od paskudnego tworu Yolki. Ponownie usłyszałeś śmiech, ale zaraz po tym do uszu doszedł dźwięk znajomego głosu rudej lekarki.
- Diego? Diego, gdzie jesteś do cholery?! - z daleka widziałeś sylwetkę kobiety w ciemnym płaszczu i butach na wysokim obcasie. Kiedy Cię dostrzegła, na jej twarzy przez chwilę gościło zdenerwowanie, które szybko zastąpiła długo skrywana troska.
- Szukałam Cię. Co tutaj się stało? Gdzie jest Prim? - zapytała. Poły jej płaszcza zdradzały, że kobieta nie ma nic pod spodem (ach te nagie umięśnione nogi). Czy to sen, czy najprawdziwsza niezmącona niczym prawda.

Mirror – Połączenie geparda i człowieka nie przypadło Ci do gustu. Łowczyni była naprawdę blisko, a cielsko hybrydy sprawiało spory problem w poruszaniu. W końcu jako gepard miała nie tylko kocią sierść, ale również zwiększoną jak na człowieka siłę i ostre jak harpuny pazury. Wpadłeś trochę jak śliwka w kompot, a Twoje słowa nie zrobiły na kobiecie wrażenia. Tym razem z czystej złośliwości chuchnęła w twarz i jeszcze na dodatek próbowała poszatkować pazurami Twoje biedne nogi. Nie pozostałeś bierny i już po chwili ściskałeś gardziel potwora, jednocześnie wierzgając nogami by objąć przeciwnika. Dobra wiadomość była taka, że dzięki temu nie dosięgła Cię krzywda ze strony gepardzich pazurów. Zła, że wciąż pozostajesz tym „na dole” co daje Ci mniejszą szansę manewru.

Prim – Nie każdy rozumiał urok przemienionej hybrydy, a jeszcze inni  nie doceniali siły istniejącej w takim tworze. Byłaś w naprawdę świetnej pozycji przygniatając większą część ciała wampira swoim własnym. Ten jednak nie był w ciemię bity. Nie trafiłaś na zwykłą popierdółkę – wyjadacza najniżej klasy goniącego jedynie za zapachem posoki. Wampir myślał i nie dość, że był chudy i trudny w obyciu, to jeszcze wiercił się jak ten owsik w tyłku. Tak, utrudniało to ugodzenie gnojka pazurem, bo miotał się skubany jak szalony. Twoja rana wciąż dawała o sobie znać i po wykonywaniu mocniejszych ruchów bardziej krwawiła i coś tam nawet bolała. Kiepska sprawa. Po chuchnięciu nie zdążyłaś się odchylić na czas. Poczułaś łapska wampira na Twojej gardzieli, a trzeba przyznać, że siłę miał koleś dość konkretną.


Kolejność: Diego → Prim → Mirror

Żeby nie przedłużać każdy ma 48h na napisanie posta (czas liczony od ostatniego posta w temacie).

_________________
Powrót do góry Go down
Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lip 16, 2017 9:01 pm

Cóóż skoro jego broń nie poradziła sobie do końca z pajęczyną tylko troche ją naruszyła,a tak cholera przykleiła się do miecza było tylko jedno rozwiązanie, żeby odzyskać swoją broń. Diego nie był głupim ciastkiem na jakiego wyglądał. Znaczy, to co zaraz zrobi pewnie temu przeczy, ale zaufajcie mi.. Miał bardzo dobry plan! Co zrobi Diego w takiej sytuacji? Ściągnie koszulkę, a tak.. Sciągnie koszulkę.. Pewnie zastanawiacie się czy już go całkiem pojebało i ma zamiar się rozbierać w alejce przed wampirzycą, lub jak kto woli, przed Esme. Wiem, że pewnie tylko na to czekała. Jedna i druga. Po tym jak już tą koszulkę ściągnął zaczął wycierać miecz, zamierzał ściągnąć pajęczynę skoro nie udało mu się jej do końca przeciąć, używając do tego koszulki. Pieprzony Poliester raczej się nie przyklei do tego cholerstwa, więc na pewno próbował wytrzeć swój miecz...
╰( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ . Lepiej w koszulkę niż w zasłonę, prawda? Stojąc w samych spodniach, bez bielizny jak to już było wcześniej wspomniane nie miał za wiele do roboty, ale usłyszał ten znajomy głos.. Jezu jak mu go brakowało! Automatycznie oczy mu się zaiskrzyły gdy uslyszał ten głos, ale to co ujrzał przed sobą przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Esme, w samym płaszczu jak ekshibicjonistka, która pokazuje wszystkim swoje nagie ciało w metrze. Przełknął ślinę po czym uśmiechnął się od ucha do ucha. Gra aktorska na wysokim poziomie. Wiedział, że to zbyt piękne, by było prawdziwe. Diego powoli zaczął iść w stronę kobiety i poruszył palcami by zebrać pobliski cień i wystrzelić wiązki po ścianach, a że było ciemno, można było tego nie dostrzec. Szedł w jej stronę nie dając po sobie poznać zwątpienia ani strachu, jedynie tą cholerną chorobę.
-Najpiękniejszy kwiecie.. Jak mi Cię było brak, pomóż mi.. - stanął w miejscu z otwartymi ramionami i tylko wyczekiwał kroku od tego tworu jego wyobraźni, czy też może nawet wampirzycy. Jeśli ona ten krok wykona, wtedy ze ścian z obu stron wystrzelą cieniste igły głęboko raniąc wampirzyce lub.. cokolwiek co to było. Atak z dwóch stron, możliwy do uniknięcia, ale bardzo trudny. Jeśli, któraś część tego tworu zostanie sparaliżowany wtedy rozpędzi się do biegu i ma nadzieję, zadać cios w okolice torsu swoim jak miał nadzieję odsłoniętym ostrzem, które wcześniej tak namiętnie pucował.. znaczy się.. czyścił.
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Lip 17, 2017 5:09 pm

Kiedy Felicia poczuła dłonie pijawki na swojej szyi warknęła głośno i odsunęła swoje łapy od jego ramion, chcąc chwycić jego blade dłonie i oderwać prędko od swojego ciała. Nie mogła pozwolić mu na odebranie jej tlenu oraz jakąkolwiek krzywdę, heloł. To on jest gnidą, która powinna żreć gruz, a najlepiej się nie urodzić. Jeśli udało jej się oderwać cuchnące dłonie Mirrora od siebie to odskoczyła od niego, rzucając jego ciałem prosto w ścianę bloku który stał obok. Wtedy też próbowała dorwać broń leżącą po zupełnie innej stronie i strzelić mu w łeb, aby w końcu zakończyć tą szopkę. Musiała iść pomóc Diego, który z oddali majaczył jakieś pierdoły. Prim jako gepard miała bardzo dobry słuch i coś tam wyłapała z jego durnej gadki. Także, jeśli uda jej się dobić wampira to napiszę jak go unieszkodliwiła, aby móc pomóc pewnemu siebie Don Kichocie, który widział seksowną Esme, która choćby skały srały a mury pękały w życiu by mu się pewnie nie pokazała w takim seksownym stroju!

Sorka, że taki krótki ale nie umiem w walkach sie rozpisywać D:

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Mirror

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2422-lustereczko-lustereczko-powiedz-przecie-kto-mi-zarabal-szluga#50704
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 83


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lip 23, 2017 5:43 pm

Tak gepard zdecydowanie nie należał do tych tworów które Mirro uznałby za najwspanialsze na świecie. Nie miał zamiaru też za bardzo się "zaprzyjaźniać" z owym tworem. Nie doceniał siły hybrydy? Halo on po prostu już znał siłę hybryd, więc nie ma tu mowy od docenianiu bądź nie, w końcu zajmował się ogromnym jaszczuroczłekiem.... albo jaszczurowampirem jeśli być jeszcze dokładniejszym. Ten nie dosyć że był jeszcze bardziej upierdliwy, bo miał długaśny ogon którym mógł połamać kości to jeszcze miał zęby gorsze od gepardzicy, ot ta nie robią na nim już takiego wrażenia, a więc nie miał powodu do okazywania strachu przed tą suczą kotką. Mimo to doskonale wiedział że musi się pilnować przy tym potworze. Jej błąd iż dała sobie nadepnąć na dumę i wręcz ułatwiła mu sprawę demonstrując jak bardzo chuchnie mięchem z jej paszczy, ale za to miał teraz w rękach jej szyję. Najwyraźniej dziewczyna czuła się zbyt pewnie w tej postaci, w przeciwieństwie do wampira który nie miał zamiaru dać się skasować jej tylko dlatego, że chwilowo była silną hybrydą. Kij z tym, że będzie potem tego żałować na dzień następny jak będzie go wszystko na równo napieprzać przez poobijanie się w tym jakże mało przyjemnym dla niego towarzystwie.
Na szczęście swoje uniknął pazurów, więc lekcja z Mateo była przydatna, tak samo jak bycie chuderlakiem.
Rudzielec widział jak Prim chce go złapać by się uwolnić z uścisku który ten starał się zrobić jak najmocniejszym. Więc jeśli już dziewczynie nawet uda go oderwać na pewno nie będzie to ani łatwym ani przyjemnym, bo ten był gotów wbić jej w to grube karczycho własne pazurki, choć nie tak duże i spektakularne jak jej to na pewno i tak mało przyjemne. Ostatecznie jeśli tej uda się go odepchnąć na ścianę ten zamierzał się ułożyć tak aby się odbić od niej, co wampirza szybkość i częsta potrzeba ucieczki przed niebezpieczeństwem sprawiała że robił to już niemal instynktownie. Wiedział że uderzenie będzie bolesne dla kończyn, jednak był zdesperowany i pewny, ze jakoś to jednak przeżyje. Jeśli uda mu się odbić tak jak zamierzał zamierzał zwiać nieco w bok tam gdzie była większa przestrzeń uniemożliwiająca osaczenie.
-Cholera, a miał być taki ładny dzień...
Wymruczał pod nosem zdegustowany... zdecydowanie nie przewidywał takiego przebiegu dnia, zaczynało go to pomału drażnić, bo przecież on tylko tędy przechodził, a znów go toś chciał zabić od tak, a guzik! nie zamierzał się dać ot tak, jeśli dziewczyna zamierza strzelić to na pewno nie będzie jej pozował do idealnego headshota, chyba że w jej marzeniach sennych. Jego broń palna leżała gdzieś na ziemi więc jedynym co mógł zrobić to bronić się własną mocą. Więc o ile nie zostanie postrzelony w sposób krytycznym sam odpowie jej salwą brudnego piachu, i to nie takiego miłego piaseczku którym można się pobawić w piaskownicy, sandstorm była mocą pozornie błachą, ale wcale taką nie była. Właściwie ta moc zagrażała przeciwnikowi na dwa sposoby, jeden to kiedy piach ostro zacinający dostanie się w czułe miejsca, od tak brudnego piachu można oślepnąć, ogłuszyć nim, poranić jeśli ten wykona mocniejszy ruch, ot w końcu piaskiem tnie się nawet hartowane szkło, może lepiej o tym nie zapominać? Druga sprawa, że ta moc miała jeden haczyk, jeśli pył nie był zwykłym piaskiem a stężenie pyłu rosło w powietrzu mogło spowodować wybuch. O tym też mało kto pamiętał. Co prawda wampir jeszcze nie był tak zdesperowany by użyć tego ostatniego, bo wtedy narażał i samego siebie na działanie wybuchu, ale strumień piachu wyśle jeśli tylko łowczyni będzie go atakować dalej. Ot co w odwecie atak za atak, dosyć tej zabawy wstępnej. Mirror robił się głodny a wtedy zaczynał robić się bardziej zajadły. A broń cię panie by się okazało że przy próbie wbicia w ścianie okazało się że jego fajki uległy uszkodzeniu. Na razie tego jeszcze nie zdążył sprawdzić... jeszcze... Trochę nie te warunki... niestety.

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Nie Lip 30, 2017 2:51 pm

Diego – ściągnąłeś koszulkę świecąc w uliczce swoim nagim torsem. Miecz sam się nie wypoleruje, a porośnięty chwilowo pajęczyną aż się prosił o małe „pucu pucu”. Trzeba przyznać, że w dbaniu o wygląd swój i towarzyszących w Twojej pracy narzędzi stałeś się prawdziwym mistrzem – szefem szefów i bezkonkurencyjnym zwycięzcą. Miecz lśnił gotowy do akcji zadania ostatecznych ciosów. Ba. Każdy masochista marzyłby o ranach zadanych tak starannie wypolerowanym ostrzem! Wracając jednak do sprawy, Twoja koleżanka sprzed lat stała tam gdzie wcześniej i szczerze mówiąc wyglądała piekielnie seksownie. Nie dałeś się jednak zwieść pozorom, wszak nie nazwała Cię od wejścia „wstrętnym babiarzem”,”kobieciarzem”, ani nawet marnym „żigolakiem”. Już samo to zapaliło ostrzegawczą lampkę w Twojej głowie, ale wampirzyca nie wiedziała przecież, że ją przejrzałeś. Zmierzając tak w stronę potencjalnego wroga pół nagi i z pozoru chętny, po drodze zebrałeś cień mający być wykorzystany chwilę potem. Kiedy Twój cel zrobił krok do przodu poczuł siłę cienistych cierni, które przeszyły jej ciało w kilku witalnych miejscach.
- Die...go… - spojrzała na Ciebie tymi swoimi błękitnymi oczami, w których zamiast standardowego wkurwu mogłeś dostrzec jedynie ból i strach. Klatka piersiowa, szyja, brzuch. To tam uderzyła większość igieł i co gorsza nic się nie zmieniło. No poza krwią toczącą się z ran i ust. Esmeralda upadła na kolana, by następnie bez sił uderzyć o bruk brudnej ulicy. Mogłeś nawet rozpędzić się i dobić umierającą, ale czy była taka potrzeba? W powietrzu rozchodził się zapach krwi który dobrze już znałeś. Zabiłeś ją? Prawdziwą ją. W cieniu ulicy dostrzegłeś zaś ruch, a Twoim oczom ukazały się setki pająków zmierzających w stronę Esmeraldy. Część z nich wlazła na łowczynię, włażąc jej do nosa i ust, a reszta praktycznie cała chmara radośnie tuptała w Twoim kierunku.

Pssst – Pająki to zwykłe duże krzyżaki w baaaardzo dużej ilości.


Prim – Wasza pozycja z daleka musiała wyglądać naprawdę bardzo interesująco. Aż dziw, że nikt nie wezwał policji, wszak zoofilia (bo trochę tak to wyglądało z daleka) była zakazana w każdym kraju. Miałaś na sobie wyjątkowo cherlawego i wkurwiającego wampira, więc co zrobić z takim fantem? Najlepiej go z siebie zrzucić! W tym celu próbowałaś oderwać jego łapska ze swojej szyi… aż stało się coś czego chyba nie przewidziałaś. Moc artefaktu zużyła się na jakiś czas, dlatego doszło do rozłączenia Ciebie i geparda. Ten krótki moment dał Ci jednak przewagę i ostatecznie ucieczka przed wampirzymi łapami się udała. Znalazłaś się kilka metrów od swojej broni. Ranna, z pulsującym od bólu ramieniem i… naga. Bo przecież Twoje ubranie porwało się w czasie przemiany. Tessa leży 3 metry dalej – ledwo dyszy i również krwawi. Nie wiedząc kiedy wampir najwidoczniej postanowił odbić piłeczkę i uderzył Cię powiewem upierdliwego piachu. Chyba nie prędko pomożesz Diego...

Prim – rana postrzałowa lewego ramienia. Dość mocno krwawi i boli. Piasek dostał się do oczu – częściowo zaburzone widzenie, chwilowe problemy z oddychaniem przez dostanie się drobinek do układu oddechowego. Przez jakiś czas będziesz miała odruchy kaszlu, które wzmogą ból i krwawienie z rany.
Gepard – rana postrzałowa lewej łapy i zmęczenie.


Mirror – Miałeś świetną okazję by wykończyć łowczynię bez większego problemu, ale niestety się nie udało. Kobieta walczyła jak dziki zwierz, czemu nie trudno się dziwić ze względu na jej możliwości przemiany. Tak więc radośnie dusiłeś jej gardziel, a ona w tym czasie próbowała się uwolnić. Silna była – tego nie można jej odmówić. Zaczęła się z Tobą szarpać, aż w końcu dopięła swego i uwolniła się spod uchwytu. Co więcej… najwidoczniej skończyło się jej doładowanie artefaktu i masz przed sobą zupełnie nagą i krwawiącą kobietę. To brzmi prawie jak zaproszenie do bufetu! Postanowiłeś odegrać się, dlatego korzystając z mocy sandstorm sypnąłeś tej jędzy w twarz.




Kolejność: Diego → Prim → Mirror

_________________
Powrót do góry Go down
Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez
Zarejestrował/a : 31/07/2016
Liczba postów : 45


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Wto Sie 01, 2017 1:51 pm

Coś się z nim działo, te wszystkie wizje i pogrywanie z nim w kotka i myszkę, cholera.. co się działo? Za nic nie zorientował się, że to robiła pajęczyna, która miała jakieś właściwości, myślał, że po prostu od tej choroby siadło mu na łeb. Kiedy w jego stronę zaczęło biec miliard pająków to się cofnął do tyłu, był przestraszony? Czyżby Diego bał się pająków? Normalnie nie, ale w tej fazie i naćpany jakimś cholerestwem widział rzeczy niestworzone, więc na pewno nie czuł się za bardzo komfortowo, w tej chwili jedyne o czym myślał to odstawienie dzielnego Sir Robina i danie w długą, jednak nie.. Trzeba coś wymyślić..Pająki moga się wspinać po ścianach, ale nie robią tego zbyt szybko. Łowca rozejrzał się po alejce, a skoro była to alejka domów bloków mieszkalnych, to pewnie muszą być też drabinki. Spróbował wypatrzyć jedną z takich drabinek i spierdolić na pięterko, opierając się plecami o ściane i dysząc ciężko. Cholera.. To wszystko bylo takie realne, ale dobrze trafił, sądząc że nie była to prawdziwa Esmeralda, prawdziwa Esmeralda uderzyłaby go w twarz, albo przynajmniej zwyzywała od kobieciarzy, a to? Nic. Coś na pewno zranił, ale co to było? Czyżby zabił niewinnego człowieka, sądząc że to pułapka? Tego pewnie dowie się gdy wróci do swoich zmysłów, ale Diego był zimnym draniem gdy była na to potrzeba, nie tracąc chwili oparł się plecami o ścianę na pięterku i metalowych schodach, po których wszedł używając drabinki obserwował otoczenie, próbując dostrzec swojego wroga, zaczynało to już być nudne, chowała się niczym pieprzony tchórz, ale najważniejsze to nie robić żadnych gwałtownych ruchów, nie będzie się jej wystawiał na taki atak, a jak pająki zaczną się do niego zbliżać to on będzie się piął w górę po schodach, aż w końcu wyjdzie na dach, ale może nie będzie takiej potrzeby? Próbował za wszelką cenę dostrzec swojego przeciwnika, jednak na próżno, była wciąż ukryta i wydawała się świetnie bawić, za to jego zaczęły już powoli ogarniać nerwy, wkurwienie i jeszcze niecierpliwość, mógł się tak z nią bawić i przez całą noc, gorzej jak wzejdzie słońce i nie będzie już taka cwana, im dłużej zwlekała tym więcej nocy traciła, gdzie była silniejsza, jak długo sobie może na to pozwolić? Łowca nie wykazywał intencji wbiegnięcia w pułapkę, wiec mogła go pocałować w ten zgrabny latynoski tyłeczek.
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Pon Sie 07, 2017 3:31 pm

Udało się! Dziewczyna znowu mogła złapać oddech, gdy tylko pozbyła się brudnych łap Mirrora. Niestety musiał rzucić w nią jakimś kurzem przez co znowu miała utrudnienia w oddychaniu, do tego gorszy wzrok. Jednak nie na tyle, by nie widzieć Tessy która nie wyglądała najlepiej, ale na szczęście była daleko od wampira. Spojrzała na siebie. Cała naga... jak ją Pan Bóg stworzył! Nie przejęła się tym za bardzo, bo zauważyła swoją naładowaną broń, którą bez wahania złapała, aby strzelać prosto w wampira, w każdą partię jego ciała. Planowała go unieszkodliwić gdziekolwiek - nogi, ręce, głowa, brzuch. Miała jeszcze sporo naboi więc liczyła na to, że w końcu ta gnida oberwie za swoje. Pal licho z Prim i jej bolącym ranieniem. Najwyżej będzie w gipsie przez parę tygodni. Najbardziej wkurwiło ją to, jak skończyła przez niego jej gepardzina! Tego nie daruje gnojkowi. Zagryzła wargi ignorując pulsującą ranę i mimo pogorszenia wzroku widziała postać rudego, więc strzelając wszystkie naboje z jednej broni musiała gdzieś trafić! Przy okazji zrobiła się niewidzialna i łapiąc strzępki ubrań, obwiązała sobie ranę aby przestać chociaż krwawić. Następnie planowała skierować się po Tessę, aby pomóc zwierzynie udać się bezpiecznie do auta, skoro Mirr planował się oddalić na bezpieczną odległość. No i wsiąść do auta, aby skierować się nim prosto na tego paskudę i potrącić go, jeśli jeszcze uciekał przed wystrzelonymi wcześniej pociskami. Auto mogło dać się schronienie przed tą wichurą, którą sobie cwaniak stworzył bo nie umiał się bić na pięści, jak prawdziwy facet!

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Kojiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1901-kojiro#40792 http://vampireknight.forumpl.net/t2342-kojiro#49288
Zarejestrował/a : 01/07/2015
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Sob Sie 12, 2017 10:48 pm

(Mirrodin Smoke)
Dziewczyna się wyrwała no trudno... musiał przyznać że była silna.Jednak po chwili stała przed nim już nie jako zwierzę, a jako człowiek, ranny wpół oślepiony piachem, chwilę musiało potrwać nim oczy jej mogły cokolwiek zobaczyć. Również zwierze dziewczyny było ranne. Lecz czy rudy wampir teraz pozwoli im od tak działać jak to sobie życzyła dziewczyna? Bynajmniej nie zamierzał czekać aż będzie na moszcze, co to to nie! Wampir rzucił się w jej stronę niczym szaleniec, ale ten szaleniec wiedział jedno, póki dziewczyna była oślepiona będzie miała problem z lokalizacją w terenie, jej obraz musiał być rozmyty przez łzy próbujące usilnie pozbyć się zanieczyszczeń z delikatnego organu jakim były oczy, więc kiedy zauważył gdzie kieruje się dziewczyna postanowił jej uniemożliwić dobycie broni, a najlepszym na to sposobem było dopaść jej zanim zrobi to ona
-Shadow! leniwy kundlu zająłbyś się tym przerośniętym kotem!- zawołał w stronę dymnej bestii, lecz czy ta w ogóle zareaguje na komendę swego pana?( tą kwestię zostawiam mistrzującej) Było to możliwe, ale niekonieczne, był to bardzo kapryśny twór, więc mógł pomóc albo i nie, mógł też czekać na skrajną sytuację gdzie Mirror nie miałby juz innej możliwości ochrony. Choć czasem rudzielec miał cichą nadzieję, że porąbane psisko zacznie kiedyś się słuchać, a nie zachowywać jak na jarane zielskiem, a przecież palił fajki a nie zioło? Pojęcia nie miał skąd bestia wzięła taki charakter. W każdym razie skupił się na właścicielce wielkiego kota, albo złapał broń, a jeśli nie miał na to szans, to postara się wybić wykopać ja jak najdalej, najwyżej będzie nawalać pięściami choć bokserem by się nie nazwał. Jednak wiedział gdzie celować, mostek szyja, jego ruchy były szybkie w zasadzie ścigał się z nią na szybkość, będzie atakował nawet jeśli i ona będzie to robić, nie chciał zginąć, nie tak łatwo, dziewczyna sama wybrała tą sytuację chciała go zabić a więc odpłacał jej się pięknym za nadobne, sam był jednak potworem którym go zwała, sam mógł zachowywać się jak dzikie zwierze, szczególnie, że zaczynało mu brakować nikotyny, a teraz nie mógł zapalić. Kto by pomyślał, że to może być takim dobrym wspomagaczem, ów myśl "Skończyć tą cholerną sytuację, chcę w końcu spokojnie zapalić fajeczkę!"

_________________


(event)Mirror- blokada umysłu 0/3 użycia
Wylosowane w dyni: Różowy aligator - zabawka/breloczek do kluczy. Uśpienie Ci nie straszne! Gdy ciało śpi, aligator się budzi gryząc! Raz na trzy posty.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Boczna Głównej   Czw Wrz 14, 2017 9:41 am

Diego – Taki duży i piękny chłopiec, a boi się pająków. Kto by pomyślał? Upadek łowczyni nie pozostał bez echa na psychice i emocjach. Rozum jednak tłumaczył, że zachowanie rudowłosej odstawało od jej standardów. Dlatego też jako zimnokrwisty bydlak uznałeś, że zastanawiać się kogo zabiłeś zaczniesz gdy będzie po wszystkim i te dziwaczne omamy ustąpią. Ponieważ kojarzyłeś te małe poczwarki z życia codziennego postanowiłeś skorzystać z posiadania dużo dłuższych nóg i dałeś dyla w kierunku pierwszej lepszej drabinki. Oczywiście znajdowały się tu i ówdzie tego typu twory, lecz do większości trzeba było doskoczyć wyżej aniżeli pozwalały Ci Twoje możliwości. Na szczęście pod jedną drabinką stał śmietnik, który idealnie nadał się jako prowizoryczna podpórka. Wylądowałeś na półpiętrze miedzy piętrami pierwszym, a drugim. Podczas tej taktycznej ucieczki pająki wciąż za Tobą biegły i przez chwilę miałeś wrażenie, że podśpiewują "Brave Sir Diego ran away. Bravely ran away away...". W każdym razie zyskałeś lekką przewagę nad pająkami, które dopiero zaczynały przymierzać się do sforsowania ściany. Z tej perspektywy miałeś też świetny widok na nagą pociągającą Prim, którą wampir miał zamiar zmasakrować... Albo zgwałcić. Trudno ocenić w aktualnym stanie gdy tyle problemów ma się samemu na głowie. Szczególnie, że podziwianie terenu zostało zakłócone przez syk. Czyżby na dodatek węże?


Prim – Piękna. Naga. Rozgrzana. Szkoda, że nie jest to scena łóżkowa tylko pole walki. Problemy z widzeniem nie sprawiły, że nie byłaś w stanie zauważyć swojego przeciwnika. Podobnie z bronią. Wszak rozmazana wizja nie oznacza jej braku. Dziarsko chwyciłaś za broń i zaczęłaś strzelać w sylwetkę licząc, że jakikolwiek pocisk rani Twojego przeciwnika. Nie zamierzałaś pryz tym szczędzić amunicji. Choć taktyka była dość prosta to w obecnej sytuacji alternatywy zaczynały się kończyć. Nie doceniłaś jednak przeciwnika. Być może już od samego początku. Był zarówno silny jak i szybki. Dopadł do Ciebie gdy tylko udało Ci się nakierować broń w jego kierunku. Udało Ci się oddać tylko jeden cholerny strzał zanim z nieludzką siłą wytrącił Ci broń z rąk. Zaraz potem spadł na Ciebie grad ciosów.

Prim – rana postrzałowa lewego ramienia. Dość mocno krwawi i boli. Piasek w oczach – częściowo zaburzone widzenie, trudno jest Ci powstrzymywać kaszel. Do kompletu dodaj uszkodzony łuk brwiowy, i krwiaki na klatce piersiowej  oraz ramionach.
Gepard – rana postrzałowa lewej łapy i zmęczenie. Nic się nie zmieniło gdyż przez rany kotowaty jest rozkojarzony i nie wiedział co powinien robić.


Mirror – W przeciwieństwie do bladolicej łowczyni dobrze widziałeś co się dzieje i nie zamierzałeś pozostać biernym. Wprawdzie była ona bardzo zwinna jak na człowieka, lecz Twoja przeciwniczka miała do pokonania kilka metrów by chwycić broń. W czasie gdy ona dobyła swojego pistoletu Ty już byłeś przy niej. Zdążyła oddać jeden strzał, a pocisk antywampirzy wpadł pomiędzy Twoje żebra tuż przed tym jak wytrąciłeś broń łowczyni. Głodny fajek i wnerwiony przedłużającą się walką postanowiłeś jej odpłacić uderzając raz po raz w miękkie nagie ciało. Twór zwany przez Ciebie Shadow jedynie kłapnął paszczęką i wypuścił z siebie chmurę niezbyt przyjemnie pachnącego dymu. Najwyraźniej nie widział sensu w walce z ranną bestią podczas gdy Ty sam bawiłeś się w damskiego boksera.

Mirror – otrzymałeś w prezencie pocisk między żebra. Utrudnia ruchy i powoduje spory dyskofmort. Rana krwawi.



Kolejność: Diego → Prim → Mirror

_________________
Powrót do góry Go down
 
Boczna Głównej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
 Similar topics
-
» Boczna Głównej
» Boczna uliczka
» Amfiteatr na końcu głównej ulicy
» Boczna uliczka
» Nawa boczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: