IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanko Yvelin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Mieszkanko Yvelin   Pon Paź 28, 2013 12:51 am

Można było się po niej spodziewać wielkiego apartamentu w centrum. A tu taki psikus, wolała niewielkie mieszkanko, może i z dwiema kondygnacjami, ale poddasze służyło jako pracownia malarska, więc się jakby nie liczyło.
Domek utrzymany w starym stylu, nie jakieś tam nowoczesne bzdety, chociaż telewizor był ładny duży i cieniusi. Wisiał na ścianie. Może się przyda.
Cóż, mały przedpokój, salon, kuchnia, dwie sypialnie, łazienka z wanną i schody prowadzące do pracowni. Cóż więcej chcieć? Wszystko co potrzeba żadnych dodatkowych pierdół. (kiedyś opiszę lepiej - jak mi się zachce)


Prosto z ponurego zamku do uroczej, starej kamienicy na obrzeżach miasta. Ostatnie piętro, ale co tam można trochę tych schodów przeboleć. Całkiem szybko się tu znalazły. Yvelin już znacznie delikatniej poprowadziła swojego gościa do mieszkania, przez korytarz do salonu. Posadziła ją na kanapie i sama usiadła obok. Przez dłuższą chwilę milczała. Dziewczyna niewątpliwie musiała przyzwyczaić się do kolejnej zmiany otoczenia. Cisza się przeciągała, więc blondi wstała i skierowała swoje kroki do kuchni. Po minucie wróciła i postawiła przed Caro szklankę z wodą.
-Dobra więc zrobimy tak. Będziesz tu przez jakiś czas mieszkać. Nie musisz się obawiać, że przez cały czas tu będę. Możesz czuć się swobodnie.
Przeczesała włosy dłonią, nie chciała jej zamykać, chciała dać nawet sporo luzu.
-Możesz wychodzić, robić co chcesz, oczekuje jedynie, że jak Cię poproszę o zjawienie się to, to zrobisz. Bo na prawdę nie mam ochoty się na Ciebie denerwować i łazić gdzieś po mieście aby tu Cię przywlec.
Uśmiechnęła się lekko, położyła na stole klucze od mieszkania.
-Znajdę Cię jeżeli postanowisz gdzieś uciec i się ukryć, to nie będzie problem.
Omiotła pomieszczenie szybkim spojrzeniem.
-Jest tu wszystko co może się przydać, jak i pełna lodówka, jakieś zapasy w szafce. Czuj się jak u siebie, zostawię Cię na jakiś czas samą.
Nie miało to być jej więzienie, może wyjść nawet chwilę po tym jak zrobi to wampirzyca, ale przed tym wzięła jej telefon i wbiła do książki telefonicznej swój numer i imię, a następnie przedzwoniła do siebie, aby i do niej mieć kontakt. Jak gdzieś się ulotni to na jakiś czas będzie miała spokój, w razie potrzeby znajdzie ją i już. Wstała i skierowała się w stronę wyjścia.
-Do zobaczenia Caro.
[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Wto Paź 29, 2013 5:02 pm

Milczała przez cały ten czas, jakoś nie miała ochoty na bliższe kontakty z wampirzyca która już z wejścia ja skrzywdziła wbijając te swoje pazurzyska w jej ramię. Jechała w spokoju, patrząc tępo za okno, wszystko było szare. Brzydkie i groteskowe. Nie takiego świata chciała, nie tak świat wyglądać powinien... Wszystko to przepełnione brutalnością i pieprzona hierarchią w której ona wylądowała na samym dnie. Zagryzła wargę, ze strachu gdy się zatrzymały... Skąd miała wiedzieć co planuje Panna Yv? No właśnie.
Wysiadła posłusznie i wdrapała się po tych schodach, w głowie widząc nagłówki „ Bestialsko zamordowana nastolatka francuskiego pochodzenia”, „ Cicha kamienica, krwawa historie”.
Jedna czekało na Caro miłe zaskoczenie, gdy wkroczyła do mieszkania zaatakowała ja przytulność i przestronność miejsca.
Siadła tyłkiem na kanapie, zerkając do okola dyskretnie, nie bardzo rozumiejąc dlaczego YV zachowuje się inaczej. Cały czas była do niej uprzedzona, dlatego gdy przyniosła jej wody nie miało zamiaru pic.
Siedziała, jak nabita na jakiś patyk słuchając słów kobiety.
Przytaknęła tylko odprowadzając ją do drzwi. Gdy zamknęły się, odetchnęła wypuszczając głośno powietrze. Oparła się wygodniej o sofę zamykając oczy.
Obyło się bez krwawienie. Brawo Caro !
Po chwili dotarło do niej, że nie przedstawiała się wampirom – więc skąd do cholery Yv wiedziała o jej imieniu. Może mamrotała przez sen, albo gdy straciła przytomność jakoś z niej to wyciągnęła.
Podniosła się po chwili i zaczęła szperać po szafkach, w kuchni wyciągnęła nóż i zaczęła go warzyć w dłoni wyobrażając jak można się nim bronic. Odłożyła po chwili karcąc się sama za tak naiwne myśli.
Wróciła do salony, usiadła na kanapie i nawet nie wiadomo kiedy odpłynęła.
**
Gdy się obudziła, czuła się jeszcze bardziej otumaniona niż zasnęła. Śniło jej się, że była znowu we Francji, że wszystko było dobrze. Że chodziła do szkoły, że spotykała się z chłopakami. Że kłóciła się z matka o kolczyki w uszach.
Wszystko takie przyziemne, że powrót do rzeczywistości zwalił ją z nóg. Usiadła i zaczęła płakać, nie wierząc we własny los.
Rozejrzała się pustym wzrokiem po pomieszczeniu i nagle do niej dotarło... MA SZANSE UCIEC.
Zerwała się z sofy i ruszyła biegiem jakby coś ją goniło. Z sercem przy gardle zbiegała po schodach o mal nie wywracając się wo własne nogi. Czuła, że musi coś z tym wszystkim zrobić.
Wypadła na ulicę, a stamtąd już tylko przed siebie.
[z/t]

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Nie Maj 03, 2015 9:42 pm

Zabrała swoje wampirze dziedzictwo do domku, który stał tu od lat. Był stary i z zewnątrz nieco zniszczony. W środku zaś prezentował się całkiem przytulnie. Wystarczyło zdjąć z mebli folie. Yvelin bardzo rzadko tu gościła. To jednak nie jest dziwne. Dużo podróżuje po świecie i nie ma potrzeby co chwilę we własnych progach. Do tego opiekowała się rezydencją matki i miała pół łóżka w sypialni męża, która znajdowała się w willi nad morze. Podsumowując krótko, łóżek do spania miała więcej niż miejski hotel. W obecnej sytuacji zaś ta miejscówka była idealna. Otworzyła drzwi i wpuściła małą bestię do środka.
- Mam nadzieję, że pamiętasz jak się z prysznica korzysta.- Po tych słowach zaprowadziła go do łazienki. Podała mu ręcznik i dosłownie na minutkę wyszła. Wyszukała jakieś czyste ubrania, nie swoje oczywiście, ale swojego byłego narzeczonego. Ścisnęła w dłoni czarną koszulkę. Och te sentymenty. Zaniosła je do Nero.
- Ogarnij się.- Żywiła nadzieję, że poradzi sobie sam. W tym czasie zaś odkryła meble z foli i wrzuciła je do spiżarni tuż obok kuchni. Ach wyjęła nawet jedną z wielu butelek z krwią. Nie wspomniała, że lubi kolekcjonować te najsmaczniejsze z całego świata.Zawsze z podróży sobie jakąś przywozi. Teraz wystarczyło na niego poczekać. Usiadła na kanapie bawiąc się włosami.

_________________
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Maj 04, 2015 11:10 am

Szedł za nią w milczeniu rozglądając się dookoła. Bał się, że ktoś ich zaatakuje. Miał na tym punkcie lekkiego hyzia, ale co się dziwić, jak cały czas żył z dnia na dzień w obawie przed łowcami. Na każdego miniętego człowieka tylko syczał cicho, ale nie reagował bardziej agresywnie. Widząc, że udają się do jakiegoś domu westchnął nostalgicznie. Przez ostatnie parę lat nie pamiętał by przestąpił przez próg jakiegokolwiek domu. Wszedł do domu gdy go wpuściła i zaczął ciekawsko się rozglądać.
Na jej słowa uśmiechnął się lekko i pokiwał twierdząco głową. Zaprowadzony do łazienki dokładnie rozejrzał się po niej gdy został sam z ręcznikiem i zerknął badawczo na prysznic. Stwierdził, że raczej musi zdjąć ciuchy więc zaczął je z siebie ściągać i odłożył na bok, a dokładniej na ziemię gdzieś. Otworzył kabinę i rozejrzał się po wnętrzu. Zostawił ręcznik na zewnątrz kabiny, by go nie pomoczyć i zaczął bawić się z odkręcaniem wody. Szybko załapał, że w jedną stronę był istny mordor, a w drugą morze arktyczne. Po jakimś czasie i wielu staraniach, ustawił wodę na w miarę odpowiednią temperaturę. Trochę mu to zajęło zanim się wykąpał, bo najzwyczajniej w świecie się bawił. Co prawda umył się myląc szampon z żelem po prysznic, ale to jeszcze nic strasznego. Po jakiejś godzinie wyszedł do zaparowanej już łazienki i zaczął się wycierać starannie. Pozbył się z siebie wszelkiej krwi jak i brudu szlajania się po okolicznych lasach. Ubrał się w ciuchy, które dostał i wyszedł z łazienki. Poszedł do niej dumny z siebie, że dał radę i z uśmiechem na ustach, ale po chwili usiadł przed nią na ziemi czekając.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Maj 04, 2015 2:34 pm

Spokojnie na niego czekała, jakoś szczególnie to się jej nie spieszyło. Miał sporo czasu, wampirzyca zdawała sobie sprawę, że od ich ostatniego spotkania i samotnej, bolesnej przemiany chłopaka minęło ładnych parę lat. W tym czasie na pewno rzadko miał okazję korzystać z prysznica i dobrodziejstw domostwa. Więc tak, prysznic mógł trochę potrwać. W tym czasie otworzyła butelkę z krwią i powoli sączyła jej zawartość. Każdą porcję nalewała sobie do szklaneczki, tak kulturalnie, a nie z gwinta. Wyjęła też telefon, czekanie potrafi być nużące. W końcu po godzinie, chłopak wyszedł z łazienki. Szlachetna obserwowała każdy jego krok, aż w końcu usiadł tuż przed nią. O niebo lepiej pachniał i wyglądał. Teraz zabieranie się dalej za przemianę miało sens. Postanowiła to zrobić od razu, nie będzie ryzykować, że znów gdzieś jej zniknie na kilka lat. Choć teraz na pewno do reszty by oszalał i został upolowany. Posłała w jego stronę delikatny uśmiech, wolała aby chłopak się nieco rozluźnił.
- Dam Ci swojej krwi.- Odparła w końcu patrząc na jego twarz. Z wyglądu był od niej młodszy zaledwie o pięć lat.
- To też wcale nie musi być przyjemne, może też chwilę potrwać. W każdym razie nie możesz mi znów zniknąć.- Wzrok przeniosła na swój nadgarstek. W końcu jednak sięgnęła do niskiej szafeczki stojącej obok kanapy i wyciągnęła z szuflady, mały elegancki nożyk.
- Kiedy już napełnisz swój mały żołądeczek krwią, zajmie się Tobą moja wierna i wieloletnia służka, wprowadzi Cię w prawdziwie wampirzy świat. Wyjaśni Ci wiele aspektów bycia wampirem o nieco wyższej krwi niż Twoja obecna. Nauczy panować nad głodem i pomoże Ci z czasem odkryć moc.- Mówiąc to nacięła delikatnie swój nadgarstek, tak aby pojawiły się pierwsze krople posoki. Chciała go najpierw skusić zapachem, a oczywistym było, że jej krew będzie na niego działać najsilniej. Podsunęła rękę bliżej jego twarzy.
W tym czasie, do domku przybyła Salome. To ona pomoże mu przejść przez pierwsze chwile i wyjaśni co dalej, nauczy najpotrzebniejszych rzeczy i powie jak to jest służyć u Yvelin. Czego szlachetna wymaga i jak temu sprostać. Kobieta stanęła w cieniu, nie będzie póki co potrzebna, więc nie chciała aby Nero rozproszył się przez jej zbyt bliską obecność. Niech się przede wszystkim chłopak zajmie swoją przyszłością. A ona sobie cichutko poczeka na chwilę, w której będzie spełniać swoje zadanie.  

_________________
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Maj 04, 2015 6:10 pm

W sumie to nie chciał jej uciekać, ale jakoś tak wyszło. No w każdym bądź razie teraz już nie zamierzał, chyba, że Yvelin go wygoni. Miał nadzieję, że to się nie stanie. Słysząc, ze ma zamiar dać mu swoją krew drgnął lekko niespokojnie. Martwił się, ze swoim głodem może jej coś zrobić. Speszony tym odwrócił od niej wzrok wbijając go w ziemię.
- Dobrze... - odparł krótko do niej błądząc wzrokiem po pokoju i tak nie miał powodu by uciekać. Teraz liczyło się tylko to, by nie stoczyć się bardziej. Nie chciał tego. Naprawdę był gotów wiele zrobić, by do tego nie doszło.
- Rozumiem... Nie będę nigdzie znikał... - powiedział z delikatnym uśmiechem zerkając na to co robi. Widząc nożyk w jej rękach przechylił lekko głowę na bok. Słuchał jej uważnie i w sumie cieszył się, że ktoś chce się nim zając. Myślał, że jest nikomu niepotrzebny i może czekać tylko na łowcę, który go zabije, co by w końcu się zdarzyło. Nie rozumiał jednak o co chodziło o z byciem wampirem wyższej krwi i co znaczyło odkryć moc. Widząc jednak jak nacina nadgarstek skierował odruchowo na niego swój wzrok. Jego tęczówki od razu przybrały odcień szkarłatu i wciągnął z sykiem powietrze czując zapach jej krwi. Gdy przysunęła rękę bliżej jego twarzy złapał ją niestety mało delikatnie i zlizał krew. Zamruczał cicho czując jej krew i po chwili wgryzł się w jej rękę starając, by było delikatnie ale cóż... Nie wie czy wyszło. Pił jakiś czas, zadowolony, bo jej krew była dla niego pyszna. Puścił jej rękę odrywając się i liżąc rany. Oblizał usta zerkając na dziewczynę co tu weszła. Przyjrzał się jej ciekawy. Nero jako, ze za życia był dobrym uczniem i teraz to się nie zmieniło. No może nie jest jakoś niewiadomo jak zdolny, ale nie jest też tak ułomny jak poziom E.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Maj 04, 2015 9:40 pm

No cóż, stało się. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Sama też popełniła błąd, mogła nie zostawiać go, tylko właśnie tu przyprowadzić. Odnalazł się jednak i została im darowana druga szansa. Ona postanowiła ją wykorzystać, zwłaszcza, że przez lata samotnej tułaczki zdołał przeżyć. To już o czymś świadczyło.
Podała mu nadgarstek nie martwiąc się oto, że może się jej stać krzywda. Była od niego znacznie silniejsza, ponadto dysponowała całym arsenałem mocy, które są wstanie bez problemu powalić go na ziemię. Nic jednak złego się nie działo, kiedy wgryzł się w jej nadgarstek, przymknęła oczy. Lubiła czuć taki ból, jednak o jej małych zboczeniach wiedział tylko jeden jedyny wampir, który z całą pewnością będzie trzymać gębę na kłódkę i to z prostego względu, najprawdopodobniej wąchał kwiatki od spodu. A przynajmniej taką nadzieję miała Yvelin. Jednak jeżeli się myli, a go spotka to utłucze własnoręcznie... I znów jej myśli niebezpiecznie błądziły wokół tematu Samaela. Jakie to było głupie... Po kilku minutach Nero przestał pić jej krew. Blondynka uśmiechnęła się z zadowoleniem i wstała z kanapy. Miała pewną ważną sprawę do załatwiania. Pogładziła wampira po czarnej czuprynie i zwróciła się w stronę Salome.
- Wiesz co masz robić.- Po tych słowach udała się w stronę wyjścia. I dosłownie kilka senkun później było słychać dźwięk zamykanych drzwi.
Ciemnowłosa kobieta podeszła do chłopaka, usiadła na miejscu swojej pani i przyglądała się bez większych emocji na nowego pupila pani Trafficante. Była nieco zazdrosna, w końcu najpierw przygarnęła Alex, a teraz Nero. Chociaż w jego przypadku sytuacja była inna. Stworzyła go.
- Możesz odczuwać dyskomfort. Długo byłeś bestią.- Przeczesała długie proste włosy.- Myślę, że nie zajmie to dużo czasu, a poczujesz się lepiej i cóż silniej.- Oparła się wygodnie na kanapie, założyła nogę na nogę i bujała nią chwilę. - Na razie to będzie Twój dom. Po ślubie pani Yvelin postanowiła bardziej zadomowić się w mieście, będzie tu znacznie częściej zaglądać niż kiedyś. - Mówiła, nawet jeżeli jej nie słuchał, coś musiała robić, nim chłopak na powrót zacznie funkcjonować jak ktoś bardziej cywilizowany. - Jak Ci na imię?- Musi się w końcu do niego jakoś zwracać, nie będzie za nim wołać `ej ty`. W każdym razie jak nie odpowie na jej pytanie będzie do niego mówić, no nie wiem na przykład Janusz.


[z/t Yvelin]

_________________
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Wto Maj 05, 2015 1:15 pm

Gdy Alex otrzymała wiadomość na telefon od swojej Pani w tym czasie przebywała na terenie rezydencji. Cóż, nie miała co ze sobą począć. Siedziała w ogrodzie, a raczej lesie. Miała telefon przy sobie, więc mogła szybko odczytać wiadomość. Była trochę zaskoczona, ale jak była potrzebna to musiała się wstawić na miejsce. Wróciła się tylko na chwilkę do rezydencji by wziąć jeszcze potrzebne rzeczy, nigdy nic nie wiadomo.
By pojawić się w wyznaczonym celu skorzystała z taksówki, chciała być po prostu szybciej. Doskonale znała to miejsce, była tutaj, ba! Nawet mieszkała przez jakiś czas, nim przeniosła się do rezydencji. Stalo się tak zaraz po tym jak poznała swoją Panią. Otworzyła drzwi i weszła do środka, zamykając je za sobą. Poszła do salonu i zobaczyła Salome.
-Witaj, a gdzie jest Pani? Coś się stało? - przywitała się z kobietą. Wtedy zwróciła uwagę na młodzieńca w jej towarzystwie. Wtedy tylko się domyśliła, że chodzi właśnie o niego, jeszcze biorąc pod uwagę fakt to miejsce.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się delikatnie do chłopaka. Odłożyła torebkę na bok i usiadła w fotelu. Przyglądała się przez chwilę chłopakowi, ale nie natarczywie bo nie chciała by się przestraszył, wyglądał na oszołomionego lub wystraszonego. Chciała wywrzeć przyjazne wrażenie.
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Czw Maj 07, 2015 9:08 am

Poczuł lekki smutek, że Pani musiała wyjść, ale cóż... Może miała coś ważnego do zrobienia, a on przecież aż tak nikim ważnym nie był. Cieszył się jednak, że znalazł dom. Taki, w którym nikt nie będzie na niego polować. Widząc jak siada na miejscu wampirzycy teraz na nią skierował uważnie swój wzrok. Mimo rozglądania się dookoła i badania pomieszczenia wzrokiem słuchał ją uważnie.
- Dyskomfort?... Źle się czuję... - odparł kierując na nią swoje bursztynowe oczy. Czuł się dziwnie i kręciło mu się w głowie. Do tego chciało mu się spać, ale póki co dawał radę. Słysząc jej pytanie względem swojej osoby zamyślił się.
- Nero - odparł z uśmiechem do niej bujając się na boki. Słysząc jednak, ze ktoś znowu wchodzi do domu przeniósł wzrok w kierunku drzwi. Widząc kolejną nieznajomą kobietę wlepił w nią wzrok. Skoro znały się z Salome uważał, że musi znać też Yvelin. Słysząc jej słowa do siebie uśmiechnął się obracając tak na ziemi, by patrzeć na nowo przybyłą.
- Dzień... Dobry... - mruknął do niej całkowicie zadowolony z tak licznego towarzystwa. Dawno z nikim nie rozmawiał więc używanie mowy było nieco męczące jednak starał się jak mógł wypaść dobrze, by zadowolić Panią.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Czw Maj 07, 2015 1:57 pm

Jej Janusz, okazał się być Nero. W sumie też pasuje. Dla tej wampirzycy było wszystko jednak kto kim był. Była nieco arogancka, w każdym razie bardziej od Yvelin. Ktoś musiał nadrabiać za blondynkę, skoro ona postanowiła przygarniać wszystkich jak leci. Rozumiała jednak, że każda z tych osób ma jakieś znaczenie. Choć swojej roli w tym wciąż nie mogła odgadnąć. Domyślała się, że Alex kojarzy się mocno z rodem Asmodey, w końcu niedoszły teściu ją stworzył. Teraz blondynka ciąga ją wszędzie ze sobą, daje jej zwiedzić świat i uczestniczyć w swoim życiu, wystawy i inne tego typu rzeczy. No i Nero, stworzyła go, więc miała dwa rozsądne wyjścia, oddać mu swoją krew, albo go zabić. Nie było sensu go znów gubić i pozwalać żyć na własną rękę.
- Do mnie możesz mówić Salome.- Nie, nie zaznał uśmiechy z jej strony. Była gburowata i nic tego nie zmieni. Za to patrzyła na niego, długo i intensywnie z przymrożonymi nieco oczami. Chciała się wedrzeć do jego myśli i poszperać tam trochę. Wtem do mieszkanka wkroczyła Alex. Oczywiście, można było się domyślić, że Yvelin ją sprowadzi. Może to i lepiej, jasnowłosa też była kiedyś człowiekiem i przechodziła przez trudny opanowania mocy i odnalezienia się w nowym ciele.
- Pani Trafficante, najprawdopodobniej udała się do ojczyma. Od dawna planowała go odwiedzić.- Wzrok przeniosła na wampirzycę, uśmiechając się figlarnie. Ciekawe czy Alex już wiedziała o ślubie.
- Powodem naszego małego zebrania jest on.- Wskazała palcem na chłopaka grzejącego miejsce na podłodze.
- Stary, ale nieco odnowiony pupilek. Trzeba mu pokazać jak to jest być wampirem i  pomóc mu się odnaleźć w świecie. I może nieco podszkolić w dłuższych rozmowach.- Uniosła brwi, przenosząc wzrok to z jednego na drugie.

_________________
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Maj 09, 2015 10:50 am

Biało włosa wysłuchała Salome z uwagę, ale jednocześnie przyglądała się chłopakowi. Kolejny sluga pani Yvelin, tym razem przemieniony przez nią samą? Kiedy to w ogóle miało miejsce, jak powiedziała Salome "Stary, ale odnowiony" Interesujące. W każdym razie z miłą chęcią jest w stanie mu pomóc, w końcu kiedyś sama była w takim stanie.
-Rozumiem. Na pewno szybko się zaaklimatyzuje - uśmiechnęła się przyjaźnie do niego. Wstała i usiadła obok niego na podłodze. Nie miała do tego oporów, sadziła, ze lepiej mu będzie kiedy poczuje większą bliskość osób, z którymi będzie spędzał znacznie więcej czasu.
-Na imię mi Alex, bardzo miło Cię poznać. - mówiła spokojnym głosem, a uśmiech nie znikał z jej twarzyczki. Wyciągnęła do niego rękę by móc pogładzić go lekko po policzku. Nie będzie musiał się jej obawiać. Na początku na pewno będzie trudno, jak powiedziała kobieta, nawet z mową może mieć problemu. To nie ma znaczenia, przebywając wśród ludzi.. znaczy się wampirów lub po prostu innych osób na pewno szybko się nauczy.
-Jak się czujesz? - nie chciała go wypytywać o nie wiadomo jakie rzeczy. Wszystko powolutku, musiał się przyzwyczaić. Może nawet i Alex częściej będzie miała okazję z nim przebywać. Nie miała być nic przeciwko, wyglądał po prostu uroczo. Na razie może tak mówić, kto wie jaką osoba stanie się za jakiś czas. Z Alex było inaczej, była agresywna i trudno było ją uspokoić, była po prostu wszędzie gdzie się da, a teraz? Nie łatwo ją wyprowadzić z równowagi i jest raczej spokojną wampirzycą, co nie oznacza, w której nadal tkwi ludzka nastolatka i chce się czasem wyszumieć.
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sro Maj 13, 2015 9:02 am

- Dobrze... Salome - mruknął cicho powtarzając to imię w myślach parę razy. Stwierdził jednak, że było dziwne. Siedział tylko i przysłuchiwał się ich rozmowie bardziej jednak zaciekawiony otoczeniem niż dziewczynami.
Niezbyt wiele rozumiał przez słowa stary i odnowiony, ale postanowił też puścić je mimo uszu. Wszak nie pamiętał nic wstecz i to najbardziej go drażniło. Gdy Alex usiadła obok niego na podłodze obrócił się do niej bardziej uważnie przyglądając. Spodobało mu się to, że się uśmiechała. Nero przepadał za radosnymi osobami. Zawsze łatwiej było je do czegoś namówić i wykorzystać. Tak przynajmniej robił z ludźmi, gdy chciał się pożywić, a panował nad głodem do tego stopnia by nie rzucić się na pierwszego lepszego. Postarał się za to zapamiętać imię dziewczyny, by potem nie mylić ją z tą drugą, ale wiedział, że nie raz mu się to zdarzy.
- Mi też... Miło... - odparł nadal delikatnie się uśmiechając. Widząc jak wyciąga rękę w jego stronę drgnął lekko odchylając się, ale dał jej się dotknąć. Nie był przyzwyczajony by ktoś dotykał go od tak bez powodu. Zwykle bywał sam więc nie miał za wiele kontaktu z innymi ludźmi czy wampirami.
- Zmęczony... Słabo mi... - odparł do niej krótko i zmrużył oczy. Westchnął cicho i położył się na podłodze wpatrują w sufit. W sumie gdzie leżał i odpoczywał czy spał nie robiło mu różnicy. Ważne, że było bezpiecznie i nie musiał obawiać się o swoje życie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sro Maj 13, 2015 11:23 pm

Kobieta miała ochotę wstać i stąd sobie pójść. Takie niańczenie dzieciaków strasznie ją męczyło. Znacznie bardziej wolała sobie na kogoś zapolować i zjeść w całości wcześniej wykorzystując ofiarę seksualnie. Była powalona i nic się na to nie poradzi, miała swoje dziwne zapędy i pomysły. I w chwili obecnej żyła tylko tym. Gapiła się to na jedno to na drugie zastanawiając się czy będzie bardzo źle jak sobie pójdzie. Hmm, ale co jak Alex będzie potrzebna pomoc. Przewróciła oczami i rozsiadła się na kanapie.
- Z łaski swej zajmij się nowym członkiem rodziny Alex.- Wymusiła nawet uśmiech.
- Nie będę wam przeszkadzać, udawajcie, że mnie nie ma.- O tak, poczyta, pośpi, zajmie się sobą. Tylko żeby nie musiała niańczyć Nerki.
- W razie potrzeby pomogę, ale to tylko w nagłej potrzebie.- Tymi słowami zakończyła rozmowę. Wstała i skierowała swoje kroki do sypiali. Tak sobie coś porobi, a jak coś Alex może krzyczeć. Wówczas Salome przybiegnie z pomocą.

Tak więc dzieciaczki póki co piszcie sami. Jak będzie potrzeba to się wtrącę.

_________________
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Czw Maj 14, 2015 8:24 pm

-Z łaski? Zrobię to Pani Yvelin zapewne tego chciała - odpowiedziała nie odwracając nawet wzroku od Nero. Nigdy nie mówi, że jej relacje z Salome były jakieś wyśmienite. Szału nie było, sądząc po tym jaką jest osobą i jak czasem potrafi się zwracać do Alex to raczej przyjaciółkami by nie zostały, ale i tak nie widzą się za często.
-Jak chcesz, postaram się Ci nie przeszkadzać - odpowiedziała patrząc jak wstaje i idzie do sypialni. Niech robi sobie co tam chce. Nawet i lepiej, że nie będzie musiała jeszcze słuchać jak to jej się nie podoba takie czy inne zachowanie. Wampirzyca będzie robić to co uważa za słuszne.
-Nie musisz się mnie bać, nic Ci nie zrobię - dodała kiedy dostrzegła reakcję chłopaka. To chyba całkiem normalne. Też tak samo się bała jakiegokolwiek kontaktu z inną osoba, nawet jeśli ten ktoś chciał by Alex na niego spojrzała. To przyszło dopiero z czasem, a gdy zawitała w normalnych warunkach, po prostu przez jakiś czas nie była wstanie się oderwać od łóżka, tak bardzo tęskniła nawet za taką wygodą.
- Tyle, że nie będziesz na pewno spać na podłodze. Wstawaj - nie, już się skończył czas kiedy to będzie spał gdzie popadnie i w okropnych warunkach bodajże. Mając nadzieję, że go posłucha i ewentualnie pomoże mu wstać, bo jak mówił, że nie czuje się za kiepsko. By go nie przemęczać po prostu przeniesie go na kanapę by tam się położył.
Powrót do góry Go down
Nero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1780-nero#37404 http://vampireknight.forumpl.net/t1783-nerus
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Wto Maj 19, 2015 12:05 pm

Nie rozumiał Salome i nawet nie próbował. Wampirzyca wydawała mu się dziwna. Jakby nieobecna i niechętna. Rozumiał to więc postanawiał się nie wdawać z nią w dyskusje. Nie lubił takich osób, ale starał się przecież zachowywać jak człowiek, a nie jak zwierze. Odprowadził tylko wzrokiem kobietę do pokoju i wrócił do Alex. Wydawała mu się znacznie ciekawsza od tej drugiej.
Nic nie poradzi, że obawiał się bliskości innego człowieka. Wiedział, że Alex jest wampirem, ale nadal to nie dawało mu spokoju. Polowano na niego i nie wyrzuci tego tak łatwo z pamięci. Pokiwał tylko twierdząco głową na jej słowa, że rozumie, ale po prostu potrzeba mu czasu. Musi się w tym odnaleźć na nowo.
Zerknął na nią badawczo nie rozumiejąc o co jej chodzi. Podłoga była wygodna przecież... Wstał, ale z jej pomocą, bo nie wie czy ustałby na nogach. Mimo, że starał się być samodzielny nie zawsze mu to wychodziło. Podszedł posłusznie do kanapy by na niej usiąść. Zerknął na wampirzycę uśmiechając się lekko i położył się.
- Nero... Zmęczony... - mruknął cicho zamykając oczy. Nie wiedział czemu aż tak szybko go dopadło, w końcu pił krew wampirzycy, która go stworzyła, ale czuł się dziwnie i nie wiedział co z tym zrobić.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Wto Maj 19, 2015 10:39 pm

Wampirzyca była bardzo specyficzna, mało kto ją lubił i trawił. Najważniejsze jednak, że Yvelin uważała ją za dobrą i wierną służkę. Ciemnowłosa wykonywała wiele różnych zadań dla swojej pani, ale niestety niańczyć nikogo nie lubiła. Zmieniła się bardzo po tym jak zniknęła jej córka. I już się kobieta nie potrafiła ogarnąć, ale mniejsza z tym.
Do głowy Salome wpadł pewien pomysł który chciała szybko wprowadzić w życie. Wyszła szybkim krokiem z pokoju.
-Sypialnia jest wasza.- Rzuciła widząc, że Nero kuli się na kanapie.
- Wychodzę, mieszkanie jest do waszej dyspozycji, całe z resztą wiesz Alex. Jak za dawnych lat.- Powiedziała to w progu domu, żeby finalnie i tak zniknąć za drzwiami.

z/t Salome

_________________
Powrót do góry Go down
Alexandrine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1092-alexandrine-levittoux http://vampireknight.forumpl.net/t1103-alexandrine#15710
Zarejestrował/a : 27/07/2013
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Czw Maj 21, 2015 12:07 pm

Domyślała się, że na początku nie będzie łatwo z Nero. O tyle dobrze, że jest nawet posłuszny i jeszcze niczemu się nie sprzeciwia, to już jest plus. Łatwiej będzie go oswoić z nowym życiem pod protekcją Pani Yvelin. Alex już wie co i jak, dlatego powinna dać sobie z tym jakoś radę. Gdy Nero usiadł na kanapie i zaraz się położyć uśmiechnęła się do niego, kiedy powiedział, że jest zmęczony. Pogłaskała go delikatnie po głowie
-Tak wiem, odpocznij na razie. Będę tutaj cały czas - mówiła cicho.
Gdy nagle Salome znowu się pojawiła, ale jak powiedziała szybko wyszła z mieszkania, Alex nic nie powiedziała, skinęła jedynie głową. Co ją tak nagle wzięło? Nie często ja widziała z taką energią.
-Pójdę na chwilkę do kuchni, zaraz wracam - miała ochotę na herbatę. Po kilka minutach wróciła z tacą, na której miała dwie filiżanki. Wątpiła w to by chłopak chciałby spróbować, ale zrobiła dwie, prędzej pewnie chciałby krwi niżeli gorącego naparu. Położyła tacę na stole by napój najpierw trochę ostygł, usiadła w fotelu przyglądając się Nero.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Nie Wrz 27, 2015 9:44 pm

Dobrze, dzieciaczki zwiały z tematu dawno temu, więc z.t Nerka i Alex

Blondynka niebyła zbyt rozmowna, aż do chwili w której podjechała na podjazd nie wielkiego domku na przedmieściach. Zaparkowała przed garażem i bez słowa wyszła ze swojej jak zawsze nie docenionej bryki. Nie będzie się jednak spierać z tym czyj samochód jest fajniejszy. Olała nieco Duna i bez słowa wspięła się po trzech schodach, aby dostać się na werandę, a dalej do drzwi wejściowych. Z kieszeni wyjęła kluczyk, który zawsze miała przy sobie i otworzyła drzwi, sama wkroczyła do środa i czekała aż facet się kapnie, że i on powinien ruszyć dupsko.
Kiedy to w końcu zrobił, drzwi zostały zatrzaśnięte i grube ściany oddzielały ich od świata zewnętrznego. I dopiero teraz napięcie nieco zeszło z Yvelin. Ramiona od razu stały się luźniejsze, a na twarzy nie było już takiej złości. Przez chwilę stała w ciszy i gapiła się na niego, jak za ich pierwszego spotkania, kiedy to on rozłożył się na łóżku w melinie, a ona nie bardzo wiedziała gdzie ma się podziać. Pamiętała doskonale to uczucie, które w niej narastało, tą wielką chęć bycia w jego ramionach.
- Możesz tu zostać tak długo jak będziesz tego potrzebować.- Obserwowała jego twarz, próbowała coś z niej wyczytać. Chociaż nie bardzo sama wiedziała czego oczekuje i czego szuka. Zrobiła kilka kroków w jego stronę, chciała już wpaść w jego ramiona, ale w ostatniej chwili potrząsnęła głową na boki karcąc się w myślach i omijając go. Podeszła do szafki wiszącej tuż przy drzwiach wyjściowych, aby wyjąc z niej zapasowy klucz. Nie ryzykując bliskości rzuciła nim w jego stronę.
- Nie, nic nie chce w zamian.- Wyprzedziła jego pytanie. - Wystarczy jak przypilnujesz i nie zdemolujesz za bardzo.- Nie chciało się jej więcej tłumaczyć. Ten domek nie był niczym szczególnym, taką samotnią, ewentualnie przechowalnią sług. Opowiadając o domu, wydawała się być zimna i rzeczowa, jak agentka nieruchomości.
- Lodówka jest dobrze zaopatrzona w woreczki z krwią, możesz się częstować.-  Rzuciła kierując swoje kroki w stronę kuchni. W pewnej chwili zatrzymała się na chwilę czując ukucie w podbrzuszu i ból. Złapała się za niego, był już nieco zaokrąglony, chociaż wcale pod luźnym ubraniem nie było tego tak widać. Sama nawet sobie chciała wmówić, że to nie jest możliwe.
- Dun...- Jej głos się nieco załamał i drżał. - Chciałabym Cię o coś prosić.- Powoli zwróciła się w jego stronę, jedną dłonią podpierała się o ścianę, drugą trzymała na wypukłości swojego ciała. - Czy mógłbyś z tym coś zrobić?- Nie, wcale nie żartowała i wcale go nie sprawdzała.

_________________
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Paź 03, 2015 10:28 pm

Nie naciskał na to by mówiła więcej, rozumiał wszystko. Ciąża, obrączka, drogie samochody, piękne posiadłości. Dawno nie widział takich, a jeszcze dawniej miał przyjemność przebywać w takich nie jako więzień. To tylko pokazywało różnicę między nimi - księżniczka i żebrak. Nie było mu z tym łatwo jednak rozumiał, wiedział od początku, że ich romans i wszystkie przygody były tylko chwilowe i tak jak on był obieżyświatem, który żyje z dnia na dzień ona musi myśleć o przyszłości rodziny i linii krwi. Przez chwilę nawet zaczął myśleć o swojej rodzinie, dawno do siebie nie pisali, ale też nie było sensu ich kłopotać. Oni byli od zawsze jak teraz ją postrzegał - wyrafinowani, wygodni i w świecie wielkiej polityki.
Droga minęła w miarę sprawnie, nikt nie zadawał więcej pytań a Philips spokojnie słuchał kolejnej lekcji japońskiego zapamiętując przy tym drogę, cholera wie. Może teraz po prostu wiezie go gdzieś, gdzie potnie go na plastry? Drogę zawsze sobie jakoś wywalczy, a dobrze będzie pamiętać jak czmychnąć.
Trochę dziwiło go miejsce, do którego dojechali spodziewał się jakiejś zapyziałej szopy, baru, czy taniego hotelu pod którym pogadają, wypiją i ona pojedzie w swoją stronę. Nie narzekał jednak - wcale ładna posiadłość to miejsce, w którym chociaż przez chwilę mógł się zatrzymać.
Pozwolił jej wyjść z samochodu i zaraz po niej wyszedł. Jej dom jej zasady, niech prowadzi. Ze sobą zabrał tylko jedną torbę, w której miał swoje najnowsze i jeszcze nie dokończone dzieło. Był to trochę absurdalny strach, że ktoś skradnie mu wyniki pracy czy zniszczy jedno z kolejnych "opus magnum". Tak czy inaczej wszedł do środka i odetchnął z ulgą. Patrzył się na nią głupio w środku korytarza. Nikogo prócz nich tu nie było, byli sami zamknięci w czterech ścianach.
Nigdy nie był dobry w gadaniu do ludzi, jednak teraz naprawdę nie wiedział jak zacząć, co prawda go wyręczyła rzucając mu klucz i traktując chłodno, jednak on miał zupełnie inny pomysł. Usta zwęziły mu się, a oczy wyrażały dużą tęsknotę. Klucze schował do kieszeni w spodniach, a torbę z tajemniczą zawartością odłożył na bok. Co prawda coś tam mówiła obojętnym tonem, jednak on po prostu ucieszył się, że ją zobaczył i dojrzał teraz do okazania tej radości. Gdy tylko skończyła mówić podszedł do niej szybkim krokiem i objął nic nie robiąc sobie z uników czy niechęci.
Trwał tak chwilę chłonąc znowu jej bliskość i zapach, dużo razem przeżyli i chociaż jemu samemu zdawało się to dość głupie, zdawało się mu że się przywiązał do tej małej blondyneczki.
- Ej, tęsknyłem - powiedział cicho po chwili ciepłym i miłym głosem - bołem sie, ni widziołem czy cie ostawili w pokoju czy dopadli. Fajno, żeś cała.
Tylko tyle zdołał z siebie wyksztusić ściskając ją mocno. Nie przesadzał jednak bo wiedział w jakim jest stanie.
- Jakoś ci odrobotuję to, że mnie dojesz dach nad głowom, nie bojaj nic nie zspsuję jeno zajme szope czy kij was wie co wy tu mocie. I tok mom u ciebie dług za wycieczke na Wladiwastok to ci go odpracuje. - dodał puszczając ją po chwili i uśmiechając się szeroko.
Słuchał jej dalej przechodząc z nią do kuchni i podziwiając architekturę. Może uważała to za domek dla sługusów, ale dla niego była to wcale gratka.
Jej nagły skurcz przykuł jego uwagę, podszedł do niej spokojnie i podtrzymał ją. Wampirze ciąże były trochę inne niż ludzkie i to normalne, że czuła dyskomfort. Jej prośba była jednak dla niego zaskoczeniem. Patrzył na nią poważnymi oczami i chwycił ją pewniej.
- Kładź sie, zalecenie lekarza - mruknął spokojnie prowadząc ją na sofę.
Dokładnie wiedział co to "coś" miało znaczyć i nie było to niemożliwe, ale wolał najpierw się dowiedzieć wszystkiego. Gdy już położy się na miękkie posłanie Duncan uklęknął przed nią i poprawił mankiety.
- Co to za bachor? Podejme sie, ale to ni jest od tak - pstryknął palcami - Gadaj mnie czy ojciec wie, ile to trwa już. - przez chwilę spauzował kładąc jej dłoń na karku masując go lekko - pewna tego? Jak mnie dasz kasy i kieś miejsce to i machnem to, ale trza czasu. To nie bedzie szpital winc nie chcem aby coś się podziało z tobą.
Był bardzo konkretny bo, ale czy można go winić. Kiedy odbierano mu jego licencje to właśnie dlatego, że się nie przejmował, ale Yv to była inna sprawa, wolał aby nic się jej nie stało i aby wyszła z tego w jednym kawałku, i to nie tylko dlatego, że inaczej straci dom.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Paź 03, 2015 10:32 pm

Była w stosunku do niego chłodna, nie widziała powodu aby rzucać mu się na szyję. Chociaż nie, powodów było aż za dużo, więc dlatego się powstrzymywała. I nie hamowała jej obrączka. Z Elliotem jasno ustalili zasady i wydali sobie pozwolenia. Nie musiała się tym przejmować, dopóki nie robiła tego w taki sposób, aby dowiedzieli się o tym wszyscy. Nie będzie przecież pozwalać na plotki wśród szlachetnych na temat tego jakże idealnego małżeństwa. I miała szczerą nadzieję, że i ciemnowłosy nie przyniesie jej hańby. I w towarzystwie nie będą szeptać, że to ta, którą mąż zdradza z ludzką dziewczyną, córką łowcy. W takiej sytuacji musiałaby ukręcić nie tylko łeb mężowi.
- Daj spokój, nie ma takiej potrzeby.- Nie chciała od niego niczego w zamian, nie chciała się nawet do niego za bardzo zbliżać i spoufalać. Miała obawę, że mężczyzna znów zniknie i raz jeszcze będzie musiała się zbierać po jego fikcyjnej śmierci, albo dla odmiany zwykłym odejściu. Różnica ich krwi, ich statusu dla niej nie grała żadnej roli. Już raz się przekonali, że to wcale wiele nie znaczy. Wtedy, za ich pierwszego spotkania, sama nie dałaby sobie rady i cóż, że była szlachetna? Nic.. A to był dopiero początek dramy. Jej świat był dość specyficzny, już samo to, że byli krwiopijcami oddalało ich od pewnej społecznej normy. Do tego dochodziło jeszcze status krwi, rodowe nazwisko i robił się kocioł. Chociaż jej obrączka była pewnego rodzaju wyrazem buntu. Nie było to ustawione małżeństwo przez głowy rodów. Co znaczyło, że sprzeciwiła się woli rodzinny biorąc los we własne ręce. I wszystko miała być pięknie. Ustawione małżeństwo, sprawa odbębniona, ale nie trzeba czuć się jak towar na sprzedaż. Chociaż jej rodzice nigdy nie zmusiliby jej do hajtania się z kimś tylko dlatego bo dobry układ. Blondi pomimo tej świadomości, wzięła ślub z `przyjacielem`, a właściwie z kolesiem z którym się dobrze dogadywała i raz na kilka lat sypiała. Bo kto bogatemu zabroni?
Ciąża była tylko nieprzewidzianą i bardzo nieplanowaną wpadką. Konsekwencją nocy poślubnej. Że też nie przewidziała takiej ewentualności. Była zwyczajnie głupia, ale i nie gotowa na takie rzeczy. Więc kiedy wziął ją w ramiona na chwilę przymknęła oczy i dała się ponieść fantazji. Taka chwila oderwania się od rzeczywistości była jej bardzo potrzebna.
- Też tęskniłam, nawet nie wiesz jak bardzo.- Mruknęła cicho, a palce mocno zaciskała na jego koszuli. Chwila takiej słabości nie trwała zbyt długo. W końcu musiała odsunąć się od niego, zbytnia bliskość nie przyniosłaby im nic dobrego, nie teraz, nie w tym stanie i nie po takim czasie. Oprowadzała go dalej, gadała byle gadać, w nosie miała nawet to czy ją słucha, jak zwykle wszystko do czasu. Skorzystała z jego ramienia i pomocy, kiedy nieznośne nieżycie rozpierało ją od środka. Posłusznie położyła się na sofie, chociaż zdążyła przewrócić oczami na te jego polecenia.
- Ojciec nie wie i lepiej aby nie wiedział. - Kocie oczy zlustrowały jego twarz. - Chociaż jakieś tam podejrzenia miał. I trwa to zbyt długo, już widać i czuć że coś jest na rzeczy.- Westchnęła cicho licząc ile to już czasu minęło od ślubu. Z tych jakże trudnych obliczeń wyrwał ją głos Duna. Czy była pewna? Śmieszne pytanie.
- To jedyna rzecz do której jestem przekonana i jestem pewna.- Reszta była jedną wielką niewiadomą. Drobną rączkę położyła na jego nadgarstku, mocno ściskając.
- Dam Ci wszystko czego będziesz chcieć i potrzebować i jeszcze więcej, tylko to zrób.- Wydawała się dość zdesperowana w swej prośbie, widać było, że nosiła się długo z tym zamiarem, tylko nie było nikogo komu mogła powierzyć tak ważną misję.
- Salome, zdobędzie dla Ciebie wszystko czego potrzebujesz, zrób listę, a do dyspozycji masz cały dom.- Ufała mu, nie przejmowała się kwestią braku szpitala, już nie raz udowodnił, że nie zrobi jej krzywdy, że uratuje ją z opresji. Więc i teraz zawierzyła mu i oddała swoje życie w jego ręce.

_________________
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Paź 03, 2015 10:34 pm

- Nimo, że nimo. - żachnął się - Wykładałaś kase i zdzierżyłaś hece, a teroz jeszcze mi dupsko kryjesz pod sufitem.
Dalszy spór z Duncanem niemiał sensu. Jak już Szkot zaparł się i uważał, że coś trzeba zrobić to chociaż znowu miałby oddać się do czyjejś niewoli to trudno. Może był szalonym naukowcem bez domu i żebrakiem, ale honoru mu zabrać nic nie mogło.
Może dla niej i dla niego różnica w krwi nie miała żadnego znaczenia, ale niestety świat nie jest zbudowany tylko wokół ich dwójki zamkniętej pod szczelną kopułą. Wokół byli jej mąż, o którym nic nie wiedział, a do tego cała masa wampirów wyższej i niższej krwi, która na pewno nie byłaby zbyt zadowolona z ich mezaliansu. Co prawda mogli udawać, że ona po prostu go wynajmuje, jest jej sługą czy też sponsoruje go ona by był jej pracownikiem.
To jednak nie był temat na teraz, teraz po prostu cieszył się, że znowu ją spotkał i że była blisko.
- Jak nie wiem to gadaj... - wymruczał jej do ucha gładząc plecy.
Miała rację z bliskością, była zupełnie nie na miejscu po tak długim czasie rozłąki... jednak problemem był fakt, że zupełnie się tym nie przejmował. Jedynym co sprawiało, że nie rzucił się na nią od razu był fakt, że wolał nie skrzywdzić jej i bachorka, a robienie sobie potencjalnie śmiertelnych wrogów wśród szych przed pierwszym miesiącem pobytu.
Gdy się położyła ogarnął ją trochę: podłożył pod głowę poduszki, delikatnie przyłożył dłoń do brzucha. Cóż, ciężko sprawdzało się czy wampiry mają się dobrze bez odpowiedniego sprzętu - ciśnienia jej nie zmierzy, temperatury też. W głowie już tworzył listę przedmiotów potrzebnych do ogarnięcia sprawy. Większość nie była tania, a jeszcze mniej było dostępnych dla śmiertelników. Taniej było ogarnąć podzespoły do niektórych cudeniek i zrobić je samemu. Potrwa to trochę dłużej, ale będzie miał swój sprzęt. No i ciężko będzie im dowiedzieć się co tak naprawdę z nim zrobi.
- Rozumim, na moje to żodyn sie nie pozna. Pary z gadaczki nie puszcze i tera sie słuchej bo jestem lekarzem. - pogroził jej żartobliwie i zaczął masować jej kark uśmiechając się lekko.
- Dobra, bedzie wsio, ale troszku to potrwa. Bedzie trza porobić badania, sprzęt i robocizna to tak ze tydzień czy dwa. - próbował uspokoić ją miłym i ciepłym głosem i miał cichą nadzieję, że jednak nikt nie czyta mu w myślach.
Bo te były dość mało przyjemne i mogłaby go za nie rozbebeszyć. Sposób rozumowana wampira był prosty - skoro miała męża i z nim pewnie dziecko to na pewno nie był nikim. Rodzina załatwiła jej pewnie męża z wysokiego rodu, a to dawało sporą szanse na to, że i dziecko będzie miało dobrą krew. Usunięcie go było nie aż takie niewykonalne, ale najważniejsze było to, że nie powiedziała co z nim zrobić.
Bachor byłby idealną istotką do eksperymentów, młode komórki które można swobodnie przekształcać i badać, czysta krew z której mógłby robić co ciekawsze specyfiki. Co prawda nie miał zamiaru jej o tym mówić - niewiedza była w tym momencie błogosławieństwem. Do listy zakupów trzeba będzie dołożyć parę przedmiotów, jednak gdy każe kupić niemal podstawowe produkty z których skręci odpowiednią aparaturę będzie ok.
- Chce zkumplować sie z tą Salome całą, zna się na czymś? Przydała by sie pomoc, a listę machne jej od ręki. Troszku cierpliwości i bedzie cacy panienko. - dodał z uśmiechem przejeżdżając palcem po jej policzku i dając jej krótkiego całusa w czoło.

Tak jak powiedział, listę zrobił ręcznie na papierze, część z maszyn chcąc w całości, a część rozbitych. Nie były tanie, o to na pewno, ale też to co chciał zrobić do prostych nie należało, poza tym musiał też zamówić kilka rzeczy aby się jakoś ogarnąć w nowym miejscu. Miał tylko nadzieję, że jej rodzina nie zdziwi się jak z jej konta zniknie nagle spora część gotówki.
Przez tydzień ogarniał miejsce do pracy: Zaryglował drzwi, przystosował dwa pokoje do pracy i ogarnął się niemal zupełnie. Nikt nie miał prawa mu przerywać, chyba że była to dostawa nowych rzeczy, a wtedy zabierał je do siebie sam i sam też przygotowywał wszystko.
Tak jak zapowiedział po dwóch tygodniach wszystko było niemal gotowe. Sterylne pomieszczenie, anestetyki, narzędzia pracy... i skrzętnie ukryte w sąsiednim pokoju "sztuczne łono". "Słoik" podpięty do aparatury i wypełniony płynem który mógł wykarmić dziecko i utrzymać je przy życiu. Jego plan był gotów i wszystko było dopięte na ostatni guzik. Skoro mógł tu zostać ile chce, a ona znała jego dziwactwa nie było co się martwić, że będzie próbowała włamać się do jego domeny. Zresztą przez ostatnie dwa tygodnie widywała go tylko, gdy robił jej badania i przygotowywał do operacji.
Duncan przez ten czas zapomniał niemal o wszystkim - prysznic był formalnością spełnianą raz na kilka dni, broda pokryła jego lica, a ręce były pokryte w bliznach i sadzy, którą zmyć mógł tylko czas.
W końcu - wyglądając jak zwłoki w łachmanach - wpadł pod prysznic czyszcząc się, goląc i ogarniając. Z samego wieczora poszedł do jej sypialni i obudził lekkim szturchnięciem.
Był ubrany w biały fartuch kuchenny, gumowe rękawice, na twarzy miał maskę, fikuśne okulary i oczywiście słuchawki, z których gadało coś w języku brzmiącym jak jego rodzimy.
- Yvcia, suchej czas powoli. Sie gotuj. - mówił suchym i rzeczonym tonem, a z jego ust dobywał się lekki zapach spirytusu - Ogarnęłaś życie jak gadałem? Pamiętej, ży jest szansa na to, że kipniesz i jeszcze możesz rejtyrować. Jak przejdziem za tamte drzwi to nie bedzie odwrotu.
Mówił spokojnie zdejmując rękawiczkę i głaszcząc jej włosy. Mimo zmartwionego tonu uśmiechał się i patrzył na nią z emanującą z niego pewnością siebie.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Paź 03, 2015 10:50 pm

Nie miała zamiaru się z nim dalej kłócić i spierać. Przewróciła tylko oczami i westchnęła cicho. Yvelin uzna, że to co dla niej zrobi będzie wystarczającą zapłatą za wszystko. W końcu ratuje jej dupsko. Była za młoda, aby bawić się w wychowywanie smarkatych bachorów i to jeszcze z kimś kogo nie kochała. Owszem była żoną i kochanką Ella, ale to nie oznaczało, że już od razu musi mu rodzić dzieci. Z resztą lepiej aby rodziny najpierw jakoś przetrawiły małżeństwo. Dzieci mogę poczekać wiek, albo i dwa.
Niestety w tym świecie trzeba było się przejmować tym kto co powie. Chociaż większość zawsze mówiła, że ma gdzieś opinie innych to i tak w jakimś stopniu dostosowywało się do ogólnych reguł i tego co sobie inni życzyli.
Mogliby udawać, albo po prostu robić swoje o ile Dun jest zainteresowany mężatką. To w końcu mogło go w jakimś stopniu zniechęcać. Nie był to jednak czas na takie tematy. Zastanawiać się nad tym będzie jak już ten koszmar się skończy. Teraz liczyło się że był i chciał pomóc jej uporać się z małym problemem żyjącym w niej.
Płożyła się tak jak sobie tego życzył i słuchała się go jak pana doktora, wszak był jedynym lekarzem do którego się zwróciła z pomocą, czy w ogóle z czymkolwiek. Nie ufała nikomu. Wiedziała, że niektórzy to mają wtyki wszędzie i łatwo można dojść do cennych informacji. Plotkowanie o jej ciąży, noszeniu pod sercem szlachetnego dzieciaka byłoby czymś złym.
- Ufam Ci Dun, powierzam w Twoje ręce mól los. Rób co trzeba, dostosuje się i opłacę wszystko.- Patrzyła na twarz kochanka sprzed lat. Dopiero teraz miała chwilę i okazję przyjrzeć się mu nieco bardziej i dłużej. Nie zmienił się prawie nic, może tylko jakby trochę spoważniał na twarzy, ale wciąż miał te wesołe oczy i zawadiacki uśmiech. Wciąż ten sam czarujący jak na wystawie gdzie go pierwszy raz zobaczyła, jak i każdej kolejnej nocy, kiedy był przy niej tak blisko. Biła się chwilę z własnymi myślami, ale w końcu wyciągnęła dłoń w stronę jego twarzy, smukłe palce w końcu dotknęły jego policzka i delikatnie pogładziły. Nie wiedzieć czemu czuła się z nim bardzo związana, chociaż praktycznie był dla mniej kimś obcym, był jak senne wspomnienie. Blondyna mu w myślach nie czytała, jedynie swoje blokowała, wszak gdzieś w domu, albo w jego pobliżu plątała się Salome, a ta chłonęła każdą nawet nawet najmniej śmiałą myśl. Jednak spokojnie, nawet jeżeli jakoś dosłyszy to co sobie Szkot wymyślił, nie powtórzy tego swojej pani. Za bardzo ją kocha i szanuje, nie ma zamiaru jej ranić i tak według niej dość przeszła i lepiej sobie takie szczegóły darować. Najważniejsze, że Yvi pozbędzie się problemu i balastu i znów wróci do życia.
- Rozumiem, Sal na pewno coś umie i choć trochę będzie przydatna.- Wampirzyca wyrwała się z zamyślenia i swojego małego świata. Była gotowa poczekać tak długo jak będzie trzeba. Przyjęła jeszcze jego całusa w czoło z uśmiechem.
I rzeczywiście czekała, bite dwa tygodnie. Starała się nie wchodzić w drogę mężczyźnie, wszak mieszkała z nim pod jednym dachem. Dała mu święty spokój, nie dopytywała się i nie pospieszała. Wiedziała, że jak będzie po wszystkim to sam do niej przyjdzie. Czekanie było trudne i długie, ale jakoś udało się jej to przetrwać w tych czterech ścianach. Nie chciała wychodzić jak nie musiała, wysyłała Salome, albo Alex po ważne rzeczy, albo do załatwienia różnych spraw. Okrągłą sumą pieniędzy, która znikła z jej konta przejmowała się tylko ona, rodzina nie miała wglądu w w takie rzeczy, chociaż może powinna.
Kiedy nadszedł odpowiedni czas Yvelin spała, w sumie to jedna z dwóch rzeczy jakie robiła, spała i jadła. Była wiecznie zmęczona przez tego małego nieplanowanego i nie chcianego gościa w jej ciele. Męczyło ją to strasznie, więc kiedy została obudzona przez Szkota, była nieco zdezorientowana, ale i szczęśliwa. Uśmiechnęła się lekko do mężczyzny i kiwnęła głową. Miała ochotę się na niego rzucić i wyściskać, ale powaga sytuacji jej na to nie pozwalała. Chociaż nie wiadomo czy przeżyje, może to jej ostatnia szansa? No cóż, przynajmniej mężczyzna dostanie łady prezent za staranie się. Szlachetna przepisała dom na Lennoxa i nie na zasadzie testamentu, żeby ani mąż, ani rodzina nie mogli się przyczepić. Już teraz był właścicielem, choć wcale o tym nie wiedział.
- Jestem gotowa i pewna.- Nic nie było wstanie odwieść jej od podjętej decyzji. Była zdecydowana i to bardzo, zaczęła powoli podnosić się z łóżka, chociaż obecność górala nieco ją krępowała. Wydawało się jej to dziwne i chore, ale wstydziła się przed nim tej ciąży. Żałowała też, że on będzie to robić, ale tylko jemu mogła zaufać. Obawiała się tylko, że po tym będzie już na nią inaczej patrzeć. W końcu wstała z łóżka odkrywając kołdrę jak i już dość spory brzuszek, który wyraźnie mówił, że kobieta jest brzemienna.
- Miejmy już to za sobą Dun, proszę.- Jej ton głosu był wręcz błagalny, sięgnęła po szlafrok i owinęła się w niego dość szczelnie.
- Prowadź.- Szepnęła kierując swoje kroki na korytarz, a później do tajemniczych pomieszczeń, pracowni Lennoxa. Jeżeli musiała się jakoś wcześniej przygotować, to oczywiście to zrobiła. Wszystko wedle jego zaleceń. Słuchała się go bardzo uważnie, każde polecenie bez dyskusji wykonywała, wiedziała, że jej zawahanie czy głupie kłótnie mogą zaprowadzić ją na drugą stronę, a tego chyba oboje chcieli uniknąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Gru 21, 2015 9:56 pm

- Ta, jeno tą szmatkę to zrzuć. - rzucił uśmiechnięty i rumiany od gorzałki - Szkoda coby się poplamiła, a jucha się gęsto lać może.
Oczywiście nie chciał by wylało się za wiele, jednak czasem zdarzało mu się naciąć trochę za daleko i trochę za bardzo pobrudzić miejsce pracy - jeśli jedzenia podczas operacji już nie praktykował to tego brzydkiego nawyku nigdy nie potrafił powstrzymać. Objął dziewczynę w pasie pomagając jej zebrać się.
Przy drzwiach do jego komnat czekała już Salome, ubrana w zwykły fartuch patrząc w milczeniu na parkę. Duncan uciął z nią sobie rozmowę, dość poważną i mało przyjemną - miała milczeć, cokolwiek by się nie wydarzyło miała siedzieć cicho i nie instruować go w sprawach jego fachu. Zresztą, potrafiła czytać w myślach i pokazał jej kilka obrazów tego co się działo, gdy ktoś wyprowadzał go z równowagi gdy on tworzył swoją małą sztukę. Cud, że w ogóle nie zabiła go widząc co ma w myślach, jednak chyba rzeczywiście ceniła życie i dobre zdrowie swojej pani.
- Jok sie bedziesz budzić bedzie ciężko. Dostaniesz troszku morfiny, ale bedzie dramat. - powiedział wprowadzając ją do pokoju.
Ten wyglądał jak pracowania szalonego naukowca. Ciemne, brudne światło; wszędzie walały się jakieś papiery, część zapisana projektami lub wzorami. Śmierdziało smarem, alkoholem i krwią - najwyraźniej by się przygotować przeprowadzał pewne próby aborcji na jakichś mniej lub bardziej szczęśliwych z tego kobietach. Jednak dla Szkota ten zapach nie był ani obrzydliwy ani nieprzyjemny - czuł się w nim jak w domu i przywoływał wiele nagromadzonych wspomnień.
Dłonią wskazał dziewczynie metalowy stół wyścielany czarnym prześcieradłem i z kilkoma poduszkami - aby było jej wygodnie. Nie przeszkadzało mu nigdy miejsce operacji - zdarzało się i że robił je i w pokoju hotelowym albo, korzystając z uprzejmości Jacka Rzeźnika - na kobietach na środku ulicy. Teraz jednak chciał aby dziewczyna poczuła się przynajmniej trochę wygodnie. Gdy tylko położyła się przypiął jej ręce i nogi w grube skórzane pasy - zabezpieczenie w razie gdyby anestetyki przestały działać.
- Zapinamy pasy Yvcia i pożegnaj się z pasożytem. - rzucił dość ponurym żartem pocałował ją w policzek.
Przygotował wszystko - wkuł gdzie trzeba wkuć, podczepił jej woreczki z krwią i jedną z rureczek włożył sobie do ust wprost pod maskę.
- Podej mnie te dwie fiolki. - rozkazał Sal i zaraz jedną podstawił do ust Yvelin - Nie rób takiej stroskanej miny, wal i rozwesel się. - powiedział jej z rozbrajającym uśmiechem i sam golnął czystego spirytusu, a potem rzucił szkłem o ziemię.
Gdy tylko przełknęła napój wbił jej w szyję strzykawkę ze środkiem uspokajającym i dodatkowo odkręcił pierwszy kurek z którego do jej ciała zaczęła się wlewać spora dawka morfiny i środków usypiających.
- No, usnęła. Trza się sprężyć bo taka dawka zaraz mnie popsuje dziecko... i nie gap sie tak. Żal ze ściekami na ulice wylewać, jeno jej nie gadaj bo sie pogniewa.
Nie było sensu się kryć bo wszystko wiedziałaby i tak. Sam by może dokonał i aborcji, ale pewnie i skończyłoby się na eutanazji, a na to jak raz nie miał ochoty na taki obrót spraw - za bardzo zależało mu na życiu i zdrowiu pacjentki.
Operacja nie była tak prosta jak zakładał. Zabicie dziecka i wyjęcie go kawałek po kawałku było banalne. Wyjęcie dziecka, utrzymanie przy życiu, ustabilizowanie w słoju już mniej i jak to bywa w trakcie takich sytuacjach coś musiało się spartolić.
Morfina, środki uspokajające, utrata krwi sprawiły, że szlachetna nagle dostała wstrząsu. Trzęsła się, a Dun miał problem natury etycznej - ratować swój mały eksperyment czy swoją kochankę.
- Kurwa Sal! Stoisz i się gapisz jak kurwa, co nie wzięła z góry i facet zwiał. niebieski kurek i napierdalaj jej w serce. Zara ci łeb ukręcę.
Wrzeszczał szybko wciskając dziecko do słoja i podłączając płód pod aparaturę. Nie było dobrze i z nim - tak jak myślał przesadził trochę z ilością narkotyku. Nie było możliwości by stracił i ją i to.
Widząc, że Sal stara się robić co może odepchnął ją sprawiając, że trzasnęła o stalową szafę ze sporym hukiem zwalając kilka stelaży.
- Spierdalaj do bachora i klikaj to co mówiłem, wyjmij mi ze łba jak jesteś tak głupia.
Ta, Dun nigdy nie był zbyt miły dla współpracowników, pomagierów, a ta niechęć wzrastała gdy w tą grupę trafiała kobieta.
Po długich chwilach niepewności, potu i krwi których musiał wylać, w końcu udała mu sie ta sztuka. Trzeźwy i zmęczony jak nigdy dokończył ostatnie szwy, a potem podpiął dziewczynę do swojego chałupniczego filtru do krwi - detoks o ile brutalny co skuteczny i powinien wybudzić dziewczę w kilka godzin, podczas których mógł zacząć się bachorem.

Yvelin po zakończonych zmaganiach odstawił do łóżka z trzeba torbami z krwią przykutymi do niej,
Był wyczerpany tak samo jak ona, leżąc obok nieprzytomnej dziewczyny sączył tanią wódkę i patrzył na jej nieprzytomne oblicze.
- Dobrze było Sala, troszku brak ci umiejętności i posłuchania, ale dajesz se radę. - mruczał przeczesując włosy Yvelin i nie wiedząc nawet kiedy usnął obok mając nadzieję, że ona i jej dziecko przeżyją wyprawę, którą właśnie im zafundował.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Gru 21, 2015 10:08 pm

Salome po prostu zdawała sobie sprawę z tego, że mówiąc Yvelin czego się dowiedziała zrani ją jeszcze bardziej niż pozwolenie jej na trwanie w słodkiej niewiedzy. Niech w tej w swojej całej naiwności wierzy mężczyźnie z którym łączył ją kiedyś krótki romans. Jak sobie tylko tego życzy i chce. Tylko teraz od Duna zależało, żeby ten koszmarny sekret utrzymać w tajemnicy. A nawet jeżeli coś wyjdzie na jaw, to Sal miała większe szansę wciąż pozostać u boku Yv, a Dun...zapewne mu i tak to obojętne. Bo tak na prawdę Salome nie wiedziała jakie on uczucia żywi do jej Pani. Mogła czytać w myślach, ale jego umysł był chaotyczny, rządził się jakimiś chorym prawami i wampirzyca nie bardzo umiała odgadnąć jego osobę i te prawdziwe zamiary. Wiedziała, że chce tego szlachetnego bachora na własny użytek, ale tylko tyle.  Czekała pod drzwiami prowizorycznego gabinetu zabiegowego, sali operacyjnej. W ciszy i z lekkim, łagodnym uśmiechem obserwowała swoją panią, wspartą na ramieniu szkota. Nie lubiła go, ale o ironio musiała szczerze przyznać, że oboje pasowało do siebie. Na samą myśl o tym usta wykrzywiły się w gorzkim grymasie. Z rozterek wyrwał ją zimy dotyk smukłych palców Szlachetnej. Wiedziała co blondynka chciała powiedzieć, więc w niemej odpowiedzi kiwnęła głową. Tak, chciała w to wierzyć, że będzie dobrze. Sekundę po tym posłała ostrzegające spojrzenie Dunowi. Niech się tylko coś Yvci stanie, to rozerwie go na strzępy! Nie mogła swojej pani zabronić ani tej decyzji o pozbyciu się dziecka, a tym bardziej uczuć jakie żywiła do szkota.
Dostosowała się do jego zaleceń i nie krytykowała go, ani nie pouczała, była cicho i robiła to czego sobie zażyczył, pomimo że nie leżało to w jej naturze. Zacisnęła zęby i wkroczyła za parą do pomieszczenia. W ciszy pomogła mu przygotować blondynkę do zabiegu. Nie komentowała, ani słowem, ani grymasem twarzy tych maślanych oczu Yvelin, które tak bardzo pragnęły wierzyć w każde słowo i gest Duna. Przeklinała go w myślach.
- Serio?- Wlepiła spojrzenie  w mężczyznę.
- Przejmujesz się tylko tym dzieckiem?- Kontynuowała zeźlonym głosem. Pokręciła z niedowierzaniem głową i westchnęła głęboki.
- Nie mam pojęcia co w Tobie widzi, zwyczajnie głupia jest padając wprost w Twoje ramiona.- Skomentowała krótko całą tą sytuację jaka powstała z powodu tego przypadkowego spotkania starych kochanków. Nie rozumiała, pomimo iż historie ich pierwszego spotkania słyszała ze sto razy. Inaczej sobie wyobrażała tego faceta, cóż ta romantyczna otoczka pękła.
Do pewnego momenty wszystko wydawało się iść zgodnie z panem. Sal była z tego powodu zadowolona i nawet mogła twierdzić, że dość zrelaksowana. Miała nadzieję, że do końca pójdzie już dobrze i sprawnie i będzie miała z głowy kolesia i jego dziwaczne wymagania i styl bycia. Kiedy tylko pojawiły się komplikacje ciemnowłosa rzuciła się aby ratować (nie)życie swojej pani. Robiła wszystko to co jej mężczyzna kazał, ale najgorsze było to, że bez większego skutku. Tak jak Yvelin zaczęła mieć atak, tak wciąż miała i nie ustępował ani na chwilę.
- Durniu zostaw tego bachora!- Kobieta krzyczała w panice, nie mogła przecież jej stracić. Odepchnięta z impetem zatrzymała się dopiero na stalowej szafce i niech Lilith jej światkiem, miała ochotę wziąć i ten jego słoik z płodem wywalić przez okno.
- Ty pojebany wieśniaku, masz ją uratować!- Dorzuciła do tego jeszcze kilka epitetów, ale pomimo złości jaka w niej narastała zajęła się aparaturą, dokładnie tak jak jej to wytłumaczył. Po stresach, strachu i męczarniach po zakończeniu walki o dwa byty, Salome milcząc wyszła z pomieszczenia. Zostawiła szkota samego ze swoją zdobyczą i Panią Trafficante. Ten układ był dla niej zbyt popieprzony.


Blondynka przeszła wiele, choć wcale nie była tego świadoma. Teraz, po wszelkich trudach leżała w swoim łóżku. Bezpieczna, przynajmniej na razie. Jej ciało regenerowało się, co wcale nie było takim prostym i błahym procesem, zwłaszcza, że przechodziła ostry detoks krwi. Nim ciało nabierze dawnej sprawności, najpierw krew musi odzyskać dawne właściwości. Było to chyba jedno z najcięższych przeżyć Yvelin. O czym się przekona jak tylko odzyska świadomość, a całe zmęczenie jej ciała uderzy w nią. Po paru, jak nie parunastu godzinach w świecie morfeusza, powoli z trudem, bólem i niechęcią Szlachetna otworzyła oczy. Mruczały przy tym coś niewyrywanie. Całe szczęście, że w pokoju panował mrok, w przeciwnym razie delikatne oczy wampirzycy zareagowałyby palącym bólem, a starczy jej tego uczucia. Zwłaszcza, że całe ciało krzyczało, było jej niewygodnie i to wcale nie była pozycji, czy łóżka, była obolała i nic się na to póki co nie poradzi. Wyciągnęła powoli rękę, gdzieś w przestrzeń. Nie wiedziała czy mężczyzna tu jest i czy wcześniej tu w ogóle był. Nie czuła go, a przynajmniej nie siliła się na wydobycie jego woni, była zbyt słaba na wyłapywanie bodźców, zapachów i dźwięków.
- Dun...- Szepnęła ledwo poruszając ustami.
- Udało się?

_________________
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Gru 21, 2015 10:15 pm

- Da radę machnąć jedno i drugie. - rzucił wściekły - mom tartan i kilko razy dostołem uprawnienia winc milcz babo głupia.
Głupia kobieta nie znała się na niczym i tak jak reszta imbecyli potrafiła tylko oceniać jedną część pracy jego geniuszu. Duncan nie uważał za zajmujące przejmowanie się moralnością czy etyką - spowalniała tylko pracę i teraz też przysporzyła mu kłopotów. Normalnie nie przejąłby się życiem matki, a zwiał ze słojem gdzieś daleko albo po prostu uznał, że operacja się udała - pacjent nie żyje. Nie potrafił zupełnie zignorować płodu - było to na tyle rzadkie znalezisko i możliwość, że nie jeden z jego kolegów po fachu dałoby uciąć sobie nogi za takie cudo. Romans był co prawda krótki, jednak intensywny i te kilka lat wspominał go raz za razem - podczas chwil spokoju czy tuż przed snem chcąc nie chcąc wspominał dziewczynę. Miał wrażenie, że to przez picie jej krwi albo szlachetny zapach, jednak nie raz już miał styczność z takimi osobnikami - do niej można by powiedzieć, że na swój sposób przywiązał się do niej.
Alkohol i satysfakcja z dobrze wykonanej roboty - która trwała bagatela kilka ładnych dni, operacja była jedynie jej zwieńczeniem. To gdzie podziała sie Salome nie interesowało go - po operacji stracił nią jakiekolwiek zainteresowanie. Mogła nie rozumieć ich relacji lub jego podejścia, ale kto by się przejmował cieniem Yvelin.
Spał obok niej wczepiając w nią czujnik, który wyciem obudziłby martwego w razie gdyby działo sie coś anormalnego. Na szczęście jednak pozwolił mu odpoczywać w spokoju.
Gdy dziewczyna się obudziła on nadal leżał z dłonią wplecioną w jej włosy a drugą podtrzymując niemal zupełnie pustą flaszkę spirytusu. Na jej ciche szepnięcie z początku odpowiedziało tylko ciche chrapnięcie, jednak zaraz ze słuchawek na uszach zaczął wydobywać się dźwięk budzika.
Nim otworzył oczy Szkot dopił butelkę i zrzucił ją z łóżka chcąc pozbyć się pierwszych objawów kaca. Powoli poderwał powieki i przeciągnął się.
- O,fajno już nie śpiochasz. - mruknął leniwie zachrypniętym i ciężkim głosem. - Ta, wyszło. Nie zamartwiej sie już tym i lepij nie gap sie na brzuch przyz jakiś czas. Były komplikacje i trza było zrobić kilka cięć. Niwim jak to bydzie dalej z robieniem bachorów, ale wolołem dać ci żyć. Potem się z tym pomyśli... - mruknął rzeczowo, jednak wolał nie chwalić się tym, że wszystkie problemy wynikły z jego małego planu - i ni wstawaj bo sie możesz rozpęknąć.
Brzmiał na równie padniętego co ona, jednak kąciki ust podniosły mu sie lekko, gdy spojrzał na nią rozmarzonym wzrokiem.
- Nidom ci nic na ból, tera przynajmniej bedziesz leżeć grzecznie i nie ruszać sie.
Niespecjalnie mógł jej jakoś pomóc. Wolał nie dawać jej nic twardszego, albo przedawkowałaby albo zbytnio się jej to spodobało, a jak już udało mu sie sprawić, że pacjent przeżył nie chciał by ten stał się ćpunem.
- Fajno, że żyjesz. - wychrypiał i pogładził jej policzek - jok czego ci trza to wal.
Podciągnął rękaw i przegryzł sobie nadgarstek.
- Jok na razie winno styknąć, trochę procentu w niej bedzie to lżej ci bedzie, a wampirza się skończyła, ludzinę ci podpiąć musiołem. Pij bo usyfimy łóżko.
Ostatnie zdanie wymruczał zniecierpliwiony. Jego wewnętrzny konflikt dalej trwał - zająć się nią czy dzieckiem. Łączenie pracy i życia uczuciowego nigdy nie szło mu za dobrze i przeważnie ucinał drugą stronę konfliktu.
"E tam, najwyżej jak to padnie to zrobi się nowe, też będzie dobrze" pomyślał i poprawił jej poduszkę.
- Pamintaj coby nie ruszać dupska ze kozetki bo sie przekręcisz. Jystem tu i sie nie bojaj nic. Salom se poszła gdzieś, chyba odsypia tyż winc ci tu tera poogarniam.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Mieszkanko Yvelin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: