IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanko Yvelin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 242


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Maj 14, 2016 10:51 pm

Tak naprawdę Aoi nie chciał tutaj powracać i bardzo dobrze zdawał sobie z tego sprawę z każdym krokiem, który przybliżał go do tego miejsca. Jednakże skoro tak... To dlaczego właściwie postanowił tutaj powrócić?
To nie był do końca jego wybór. Spowodowało to, że coraz częściej czuł się... Jak? Nie umiał dobrze tego określić, ale coraz to... Dziwniej. Jego ciało zachowywało się w sposób lekko mówiąc, niecodzienny. Dopadały go coraz to częściej dreszcze, a na dodatek od niedawna urządzenie dawało po sobie częściej znać niż powinno.
Czarnowłosy westchnął cicho, pocierając łebek.
- Nie chcę tutaj iść - mruknął do siebie, jakby to miało sprawić, że stanie się cud i nagle wycofa się stąd i najlepiej, aby wszystko się naprawiło. Taka cholera. Już poczuł przez to, jak jego ciało przeszywa ból. Jęknął cicho, upadając na chwilę, by po krótkim czasie odzyskać władzę nad ciałem. Gdy wstał, przeciągnął się, krzywiąc się mocno. - A jednak nie mam wyboru...
Westchnął cicho. Niedługo potem podszedł do znajomych mu drzwi... Właściwie, dlaczego zdecydował się pojawić tutaj? Nie miał tej pewności, że pewien lekarz... Który mu to zrobił... Nadal tutaj przebywał. Niby dostał kontakt, ale przypomniał sobie teraz o nim. Może, jeśli go nie będzie, zadzwoni? O ile będzie starczyło mu na to odwagi.
Bądź co bądź, czy mu się to podobało, czy też nie, skończył pod tymi drzwiami wejściowymi. Po czym... Po prostu zapukał w nie i czekał na reakcję. Jakąkolwiek.
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Maj 21, 2016 4:07 pm

Duncan odkąd ludzie przestali zwalać mu się na głowę i zakłócać jego kreatywność wpadł znowu w szał pracy. Porównywanie wyników badań udanych i nieudanych prób, analiza jego układów. Farma tkanek z dziecka Yvelin rosła tak jak tego oczekiwał, a jego chałupnicze miejsce kaźni dało mu wszystkiego czego mógł potrzebować. Wtedy właśnie pojawił się problem, zastój twórczy w jego umyśle, którego nie był w stanie rozwiązać. Maił to o czym inni mogli tylko marzyć, zrobił z Aoim coś, czego świat nie był w stanie zrozumieć. Ludzie ani wampiry nie mogły przejść tej granicy oddzielającej strachu i moralności od postępu.
Wziął od tego dziecka ile tylko się dało, wyciągnął z niego więcej niż tylko by mógł, przynajmniej w takim stanie jak było. I wtedy właśnie, podczas pijackiej nocy mającej za zadanie przywrócić jego kreatywność uderzyło go to. Może dziecko było żywe, ale nie żyło! O ile ciekawej byłoby badać organizm, który nie jest niemal zupełnie odcięty od jakichkolwiek bodźców. Potrzebował testów na aktywnym organizmie, badać czy zmiany które wprowadził do ciała dziecka są dla niego pozytywne czy negatywne. Za długo spędzał przy swoich prostych maszynach i wśród śmierci. Zapomniał zupełnie, że istoty czują i nawet jeśli prymitywnie i bez polotu, to myślą.
Zataczając się i przeszedł przez korytarz. Zapuszczony i z błyskiem geniuszu w oczach zrozumiał co musi zrobić. Problemem była jego trzeźwość, jednak wtedy właśnie Duncanowi szło najlepiej tworzenie. Patrząc na korytarz po jego przejściu to bardziej rozpierdolu niż czegokolwiek konstruktywnego, jednak nie można było dać się zmylić. Pod tą pocieszna i uśmiechniętą burzą nieobcinanych włosów krył się szalony naukowiec.
Jednak może to i dobrze, że nie zajął się tym od razu, a do drzwi zadzwonił ktoś kogo się nie spodziewał, nie pierwszy z resztą to raz. Obrócił się strącając jakąś wazę i obraz i pomaszerował wesołym krokiem do drzwi.
- Kiego czorta tu przybyło?! - Krzyknął i szarpnął za klamkę niemal wyrywając drzwi z zawiasów, a już na pewno sprawiając, że z miejsca w którym uderzyły drzwi posypał się tynk i farba. Wampir spod byka zerknął na czerwonooką istotkę i zupełnie nie mógł sobie przypomnieć kim ów jegomość jest. Opierając się o drzwi i wisząc na framudze zaciągnął się mocniej nosem.
- Aoi. - Powiedział głośno i wyszczerzył kły łapiąc go za rękę i wciągając do mieszkania. - Dupło cuś ci w plerach? - Rzucił zanosząc się gromkim śmiechem i poklepując go po plecach.
- Kuntrolka trza machnąć, dobryś żeś pomyśloł bo ni wim joki mosz numer. - Powiedział do niego otwierając drzwi do nie tak dawnego miejsca kaźni Aoiego, w którym spędził cały miesiąc. Co prawda było ono bardziej uporządkowane i było w nim mniej krwi i zwłok, jednak nadal wszędzie walały się papiery i słoiki z dziećmi i ludźmi, którzy mieli miej szczęścia niż on.
- Siadej no zydlu i godoj. - Zarządził Szkot wyjmując ołówek i kartkę. - Cóż niedobre czy dobre? Toć widza, że dychosz to fajny znok. A tera mów wincej cu sie tam podziewuje.

_________________
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 242


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Maj 21, 2016 9:25 pm

Drgnął, słysząc krzyk. Oczywiście, powinien spodziewać się takiego przywitania, jednakże i tak sprawiło to, że prawie się wystraszył i zwiał z tego miejsca. No co? Mając w pamięci to, co było ostatnim razem, nie bardzo palił się, by tutaj powrócić. Na dodatek, nie spodziewał się, by wampir był dla niego miły. Może zechce znów go torturować? Oby nie, inaczej może tego nie znieść.
Dlatego też, gdy w końcu drzwi zostały otworzone, nie zareagował, patrząc jedynie na stojącą w nich postać. Również bardzo dobrze wyczuł zapach... Jest pijany? Cholera... Mam się bać? Nie chcę... Trochę go zamurowało, dlatego też nie bardzo wiedział, co powinien powiedzieć. Może bezpieczniej byłoby wycofać się stąd?
Jednak nie zdążył odwrócić się i zwiać, bo został złapany przez niego i wciągnięty do mieszkania. Hę...? Dziwne. Wydawał mu się być o wiele bardziej sympatyczniejszy niż przy ich pierwszym spotkaniu. Trochę straszne... Nie wiedział teraz, co właściwie o tym powinien myśleć.
- Taaa... - odpowiedział mu z wahaniem w głosie. To był jeden z powodów, dla którego tutaj przybył, a Duncan mógł zauważyć, że Aoi nie odczuwał pewności siebie. Ba, wręcz jeszcze trochę i będzie widać po nim, jak bardzo przerażony jest. Teraz jeszcze starał się panować nad sobą.
Mimo to, nie udało mu się opanować własnych emocji. Wystarczyło, że wszedł do tego pomieszczenia... Tego, w którym to wszystko wydarzyło się. Miesiąc... Nie, nie wytrzymał. I wtedy znów poczuł, jak zostaje sparaliżowany. Chwila, która sprawiła, że upadł na kolana, biorąc, po uwolnieniu, głębsze wdechy.
- Cholera... - jęknął, stając. Nieco zataczając się, siadł na wskazanym przez niego miejscu i zamknął oczy. Nie chciał widzieć tych wszystkich słoików... Jego poprzedników. Nie, nie! Aoi starał się zapomnieć, gdzie znajdował się. Duncan przy okazji mógł zauważyć, że jego włosy znów są czarne - uroki farby do włosów.
- T-ta... C-co działo się ze mną? - spytał się. - Czy w jakiej s-sprawie tutaj przybyłem? - wolał się upewnić, co chciał od niego usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pią Maj 27, 2016 10:53 am

Duncan nie był złym typem. To, że w chwili, gdy Aoi był dla niego obiektem eksperymentu musiał go trochę sponiewierać tak teraz był po prostu pacjentem naszego lekarza bez uprawnień.
W jego głowie ciągle jednak wirowały myśli o tym co należy zrobić z dzieckiem, zupełny noworodek nie przyda mu się do niczego. Nie miał ani możliwości, ani wiedzy jak zajmować się dziećmi inaczej niż na stole operacyjnym. Trzeba było je postarzyć, przynajmniej syntetycznie i najlepiej proces byłoby zacząć od zaraz... Cóż, Aoiego trzeba było po prostu zbadać, nie miał zamiaru ani się z nim bzykać ani znowu przez miesiąc zajmować się tylko nim.
- O, widza że dzioło wsio tam. - Mruknął patrząc na chłopaka zwijającego się z bólu na podłodze i od razu zapisał obserwację.
Spokojnie usiadł zakładając okulary i drapiąc się po brodzie, z której zaczął sypać się kurz i stalowe wiórki.
- Ale do środko sprowy trza wejść. - Powiedział i wycelował w niego długopis. - Żarcie, jok ci chodzi pijanie krwi? Ktuś jokiś twojyj próbowoł i zemrzoł? Powininyś mić też cuś z tej juchy... wisz co za bajer sie tom pojowił?
Lennox zastanawiał się czy wraz ze wzrostem jakości krwi zostały odblokowane jakieś uśpione moce. Nie wiedział w sumie nic o tym co mogło się zmienić w chłopaku. Ba, sam fakt że ten przeżył był już dostatecznym sukcesem, a to że zwiał zanim mógł go porządnie przebadać nie pomagał. Lennox wstałw końcu i chwycił do ręki obcęgi i skalpel.
- Fajno, to kłodź sie ryjem w stół i trza popatrzować co tom sie rozregulowoło... - Po chwili zaczął mruczeć do samego siebie - Pewno dupł kiś kobel i tera cie ciepie na lewo i prawo, jokbyś sie tedy nie majgoł to byłoby lepij.
Spojrzał na niego groźnie i chwycił go za ramię.
- Kłodź sie żesz kurwa, trza to ogarnoć, a nie patrzać kak ptok w padlina. - Warknął i czknął po chwili, z jego ust wydobyła się paskudna mieszanka alkoholu i krwi. Widać było, że przejście się i wymaganie skupienie, choćby chwilowego było dla niego teraz dużym wyczynem i sprawiło, że alkohol kopnął go naprawdę potężnie.


_________________
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 242


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Maj 28, 2016 9:13 pm

Jednakże, jak tutaj, w takiej oto sytuacji, miałby być spokojny? Przecież... Przecież ten wampir był taki straszny! I sądząc po jego zachowaniu, Aoi nie był pewny, czy cokolwiek się zmieniło. Ba, właściwie, najchętniej to ewakuowałby się stąd i tyle. Jak najdalej od tego strasznego lekarza. A co, jak zechce go zabić? Bo od tak?
Przygryzł dolną wargę, poważnie zastanawiając się nad tym, co powinien dalej zrobić. Nie bardzo jednak przychodziły mu na myśl pomysły, które sprawiłyby, że jego sytuacja w jakiś sposób poprawiłaby się, czy również chociażby odczuwał mniej strachu. Zamknięcie powiek spowodowało, że przynajmniej na chwilę, mógł zapanować nad własnymi emocjami, a nie zwijać się ciągle z bólu. I chyba też, Duncan, pomimo własnego stanu, powinien pamiętać, jak działa sama psychika. Więc skoro chciał uzyskać w miarę dobre odpowiedzi...
- Jedzenie...? - wyszeptał cicho ciemnowłosy chłopak. - Nie... Nie mogę pić ludzkiej krwi. Niemalże od razu ją zwracam z siebie - odpowiedział mu, zaczynając przeplatać dłonie z tych nerwów. - I nie, nikt nie próbował mojej. I... Nie rozumiem ostatniego pytania - ciężko było mu rozumieć, co chciał od niego wampir wiedzieć. Czy nie mógłby nieco jaśniej mówić czy jak?
Miał się położyć? Spoko, gdyby nie to, że ujrzał jego narzędzia. Akurat w chwili, gdy otworzył swoje oczy! Aż jęknął na widok tego, znów czując narastający strach, co skończyło się na tym, że wylądował na ziemi. Ponownie. Jednak i po tym zdołał się podnieść, nieco rozcierając ramiona.
- Cholera... To tak boli... - wymamrotał sam do siebie. I wtedy go złapał za ramię, a dzięki temu Aoi dobrze poczuł zapach krwi i alkoholu. - Ee... Może ja przyjdę później? Czy coś? - zwątpił całkowicie. Przecież on był pijany! I miałby grzebać w jego ciele w takim stanie? Zabije go! Zwłaszcza, że on sam ledwo co stał i tego nie dało się przeoczyć.
Jednakże podczas tego złapania, musieli wymienić ze sobą spojrzenie, prawda? I wtedy stało się TO. Chłopak, nieświadomie użył swojej nowej mocy na Duncanie.
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Wto Maj 31, 2016 9:44 am

Duncan zapisywał wszystko w notesie. O nietolerancji ludzkiej krwi wiedział dobrze, ale tylko potwierdził swoje podejrzenia. Nadal nie wiadomą było co stanie się po wypiciu jego krwi przez człowieka. Niestety na złość nie miał ostatnio czasu na to by wybrać się do miasta po nowe zapasy.
Właśnie, zapasy. Duncan czuł się w tym mieście jak na ulicach Berlina za czasów furhera, po prostu szedł w miasto i porywał frycka albo biedotę, której w tamtym okresie nie brakowało. Pierwszymi nikt się nie przejmował, a zaginięcia drugich zwalano na pierwszych. Yokohama była pod tym względem taka sama. Zaginięcie kilkunastu dorosłych, paru dzieci po prostu uchodziło mu na sucho. Był to jego mały raj, ale to oznaczało jedno - syf nadciągał wielkimi krokami. Nie mogło być nazbyt idealnie i dobrze o tym wiedział... jednak kiedy było dobrze i idealnie w jego przypadku?
- No wisz, bzykosz tera prondem a możu melasz kwasiorem? - Odpowiedział mu poprawiając swoje dziwne okulary jakby nie dowierzając, że ktoś może nie zrozumieć tak prostego pytania. A może szok i mutacja odebrały mu umiejętność komunikacji z innymi? Zdawał się reagować i odpowiadać z sensem, jednak mógł mieć problemy z bardziej złożonymi zdaniami.
Duncan był z początku wściekły. Rzadko kiedy operował trzeźwy, a i wtedy stawał się prawdziwym geniuszem. Z resztą co taki podrzędny eksperyment mógł wiedzieć o tak wielkim umyśle. Może był on obkuty i czytał pozycje naukowe, jednak do ich zrozumienia i wykorzystania wymagane było jeszcze doświadczenie i spryt, którego brak nawet jego kolegom po fachu, a co dopiero reszcie?
Wampir poczuł jednak, nagłą zmianę nastawienia. Aoi nagle wydawał mu się wcale sympatyczny, ba nawet nie miał zamiaru robić mu zbytniej krzywdy, a to największy chyba komplement jaki można dostać od tego szalonego Szkota.
- Ni idź. - Bąknął smutny kładąc dłoń na ramieniu Aoiego zbliżając się do niego polubownie. - Trza popatrzować co tom si snuciło bo jok ni to może dupnąć i tyle bydzie. A jo... - niemal objął go w czymś co wydawało się jak pijacka chwila dobroci i szczerości. - A jo nie chcem by sie krzywda tobie podzioła, Aoj.
Oj Duncan nienawidził jak ktoś grzebał mu w głowie. Uważał ją za zbyt cenną by kogoś do niej wpuszczać. Jednak teraz to nie było problemem, on nastanie dopiero za jakiś czas, gdy efekt trwania uaktywnionej mocy wywietrzeje.

_________________
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 242


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sro Cze 01, 2016 8:39 pm

Ciekawe, czy Duncan zastanowił się nad tym, czy powodem, przez który Aoi miał problemy go zrozumieć, był jego akcent? I to bardzo mocny, przez co wypowiedzi naukowca brzmiał zbyt tajemniczo dla niedokształconego chłopaka. Mógł jedynie się zastanawiać, co tamten mógłby mieć na myśli, ponieważ nie zapowiadało się, by przestawił się na coś innego.
- Umm... Nie, nic z tych rzeczy... - odpowiedział mu z wahaniem w głosie. - Nie jestem pewny do końca, na czym to polega.
Westchnął cicho. Był prawie pewny, że wampir go tutaj nie chciał i najchętniej albo by go wykopał, albo zabił. Sam już nie wiedział, dlaczego właściwie odważył się tutaj pojawić. Głupota, prawda? Jednakże pozostawało mu jedynie żałować tego i mieć nadzieję, że przeżyje to spotkanie. W jednym kawałku.
Wtedy właśnie stał się cud. A dokładniej, wampir zaczął być... Milszy? O wiele bardziej niż wcześniej. Nagła zmiana nastawienia sprawiła, że najpierw zamarł, zastanawiając się, co się tutaj właściwie działo.
- Ano... - zatkało go trochę. Nawet go przytulił, przez co poczuł jeszcze lepiej, jak bardzo wampir był pijany. I ta bliskość... Aż zadrżał, zastanawiając się, co się dzieje i jak będzie miał przechlapane. - Co... Co jest? - czarnowłosy kompletnie nie wiedział, co powinien myśleć o tym, co tutaj miało miejsce, a fakt, że tak on się zachowywał teraz, go jedynie kołował.
Mimo to, nic nie trwa wiecznie. Zepsute urządzenie znajdujące się w jego ciele dało po sobie znać, mocno go oddziałując na niego. Chłopak nawet nie zdążył krzyknąć, albowiem ból był tak ogromny, że momentalnie utracił kontakt z rzeczywistością. A co z mocą? A to, że Duncan już nie musiał odczuwać jej działania na sobie. Tym razem trzymała wyjątkowo krótko. A on, jednak nie czekał na reakcję, bo uciekł.

z/t
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Czw Kwi 20, 2017 11:52 pm

-Przede wszystkim nie ruszaj jego zabawek. A najlepiej nic nie ruszaj, pani ostrzegała że on bardzo tego nie lubi. Nie gadaj też głupot... w sumie to ja będę mówiła.- westchnęłaby ciężko gdyby musiała oddychać, a tak tylko rozmasowała sobie skroń zerkając na brata. Kochała go i zawsze się o niego martwiła, tu nie było o czym gadać. Czasem tylko potrafił sprawdzić całkiem sporo problemów, więc lepiej było uprzedzać fakty. Och, a jeśli chodzi o uprzedzanie faktów. Spojrzała na niego poważnie gdy wchodzili po schodach.
-Błagam, tym razem nie wybuchaj jak tylko ktoś mnie obrazi czy tknie, rozumiemy się?- jej głos był bardzo poważny i nieznoszący sprzeciwu. Cedrik uniósł brew jakby totalnie nie wiedział o co chodzi. Tym razem włosy związał tak żeby mu nie wpadały do oczu. Swoją drogą chyba będzie musiał je obciąć.
-Beth siostrzyczko, ja tylko dbam o twoje dobro...
-"Dbam o twoje dobro"- powiedziała w tym samym momencie co on i przewróciła oczyma. Rozumiała go, ale to przywiązanie było czasem mocno kłopotliwe.
W końcu jednak znaleźli się przed drzwiami mieszkania pod którym mieli się stawić. Pani Darrow rzadko kiedy osobiście coś załatwiała. Beth zapukała i... musieli teraz zaczekać, prawda?

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pią Kwi 21, 2017 6:46 pm

Duncan przez rok niemal nie opuszczał mieszkania. Zostawiony samemu sobie przez większość ludzi i wampirów. W sumie nie przeszkadzało mu to, czasem tylko wspominał jak odwiedzała go Yvelin, ale podejrzewał że dawno o nim zapomniała, z resztą nie dziwił się jej. Była najczystszą z krwi, a on basztardem i pachołkiem z manią na temat sprzętu.
Jedyne osoby, które dotrzymywały mu towarzystwa to gadający kot, dziecko które siedziało zahibernowane w słoju i „pacjenci”. Gdyby nie kot zapomniałby zupełnie mowy. W tym czasie stworzył wiele genialnych wynalazków i jeszcze więcej porażek. Niestety od czasu Aoiego nie miał żadnego większego sukcesu za to dużo papierów porozrzucanych wszędzie. Część zachlapana brudem, smarem, zaschniętą krwią, alkoholem albo wymiocinami.
Widać było, że jego życie trafiło na zastój. Odkąd miał za wiele nie mógł zrobić nic. Paskudna ironia życia. Często wysyłał listy do siostry, jako próbę uzyskania kontaktu ze światem zewnętrznym, jak zawsze bez odpowiedni na ani jeden, ale nie poddawał się. Ona pewnie dawno już wydała się za mąż i miała znacznie ważniejsze rzeczy do roboty, a on miał czas.
Nudę zabijały drobne zlecenia albo wyjeżdżanie swoją podpierdzieloną karetką pogotowia aby złapać kogoś i potem spróbować stworzyć coś nowego. Dokształcał się w tym czasie ze wszystkiego czego mógł, książki kupione za pieniądze wampirzycy nauczyły go sporo o nowinkach technologicznych, często malował obrazy i nawet próbował swoich sił w komponowaniu muzyki.
Genialny pustelnik siedział sobie wygodnie i czekał na coś ciekawego leżał teraz zalany kompletnie na kanapie wśród alkoholu własnej produkcji i książką jako poduszką na twarzy. Pukanie rozniosło się echem po prawie ogołoconym z głupot mieszkaniu. Nie spodziewał się gości (w sumie nigdy) i dlatego też wpierw przewrócił się wśród butelek i rzucił się do drzwi opieprzyć intruzów, że mu przeszkadzają. Dla świętego spokoju wyjął swój pistolet na prąd i był gotów nacisnąć guzik który sprawi, że ładunki wybuchowe pod progiem wypieprzą wszystkich w drobny mak.
Otworzył drzwi, a ze środka domu zawiało smrodem kurzu, smaru i chemikaliów. Duncan patrzył na nich trochę nietrzeźwo (bo tak też z resztą było) i ale nie zamierzał ich zlewać. Dwa dzieciaki krwi B przyszły i wyglądały dość dziwacznie i pewnie myślały, że Yvelin tu mieszkała czy coś.
- Witom, panienki Yvci tutej nimo. Rok z odłogiem se polazła i tylem widzioł. – Odpowiedział z uśmiechem. – Paczta, nikogo tu nimo jeno ja i Sir Meow!
Walnął się w pierś i pokazał śmiesznym małym pistoletem na kablu w stronę kotka z dziwnym sprzętem przyczepionym do szyi i monoklem śpiącym na kanapie.
- Czego byścia paniczykowie chcieli tożto jej powim, ale ni wim kiedy. – Aby nie było jedna ręka ciągle była blisko guzika aby w razie czego wysłać ich na orbitę. W domu było znacznie więcej tego typu dziwnych mechanizmów. Ot, zawsze chciał sprawdzić czy zadziałają czy po prostu wysadzi wszystko w drobny mak.
Zdawał się jednak tak jak zwykle szczęśliwy i uśmiechnięty, choćby dlatego by wyższe wampiry nie zrobiły mu kuku. Dla nich to tylko złamanie mu ręki, a dla niego miesiąc bez pracy!


_________________
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pią Kwi 21, 2017 7:20 pm

Czym natomiast od maleńkości zajmowało się rodzeństwo? Rodzice aż do 20 roku ich życia bardzo dbali o ich edukację. Książki, muzyka i inne nudziarstwa które powinny znać wampiry ich krwi. Co prawda szlachetni nie byli, ale zawsze marząca o tym matka chciała żyć jak szlachcianka. I tak żyli... Beth uczyła się baletu i gry na skrzypcach, a Cedrik boksu i żeglarstwa. Wszystko szło jak należy dopóki pewna dama z nudów nie upatrzyła sobie rodzinki. Nienawidziła łowców to prawda, ale nie przepadała również za tym kiedy ktoś był wokół niej szczęśliwy. Jakoś przez całe swoje długaśne życie rzadko przychodziło zaznać jej prawdziwego nieskażonego podstępem szczęścia. Podrzucenie ciał, fałszywe dokumenty wywozu i proszę bardzo... łowcy wpadli, zabrali rodziców i tyle po nich zostało. Wtedy na scenę weszła Deoiridh która obiecała rodzeństwu zemstę i polowania na łowców. Zranione młode, choć nieżywe ale zawsze serca łatwo było omamić. Teraz ta dwójka już od tak długiego czasu pracowała dla pani Darrow, że można było to nazwać przyzwyczajeniem się. Zabijanie, podrzucanie jakiegoś badziewia niewygodnym wampirom i tym podobne. Cedrik stał się kimś od brudnej roboty, Beth jak przystało na pannę zakładała zawsze "białe rękawiczki".
No i właśnie teraz stali sobie pod mieszkaniem jakiejś wampirzycy z kolejną misją na barkach. Tyle, że nie chodziło im o właścicielkę, a o doktora Frankensteina XIX wieku.
Usłyszeli jakieś szuranie, tupanie, butelki i w końcu niesamowity gość zjawił się w drzwiach. Jego zapach zostawiał sporo do życzenia... a może to było to mieszkanie? Beth odruchowo zmarszczyła nos. Cedrik natomiast założył łapy na pierś i obserwował spod przymrużonych oczu wampira.
Trzeba też dodać, że zwrot "panienki" niezbyt mu się spodobał co dało się poznać po pomruku. A mówiła mu siostra by ściął te kudły!
Beth uderzyła go łokciem pod żebra i uśmiechnęła się słodko jak to miała w zwyczaju.
-Nazywam się Beth, a to jest Cedrik, mój brat.- pochyliła się nieznacznie do faceta stojącego w drzwiach
-Jest bardzo drażliwy.- szepnęła mając nadzieję, że ten dziwak to zrozumie. Na prawdę nie chciała zbierać czy to jego czy to swojego brata z podłogi.
-Przybywamy do pana, panie Lennox. Dostaliśmy informację, że bardzo interesuje się pan żywymi i ... tymi mniej żywymi organizmami. Nasza pani której na razie nazwiska nie możemy zdradzić obiecuje co tylko pan zechce za pomoc w przeprowadzeniu pewnej operacji. O tym dowie się pan więcej jeśli... zgodzi się pan nas wysłuchać.- mówiła spokojnie, jej twarz cały czas była pogodna i miła. Cedrik za to łypał na niego jakby miał go udusić.
Beth nawet nie zwróciła uwagi na to jak ją nazwał. Ludzie czy to wampiry bywają różni, po cóż miała się nimi przejmować. Co innego było z jej "wrażliwym" bratem. Jednak jak obiecał... na razie jeszcze milczał.
-To jak będzie panie Lennox.- uśmiechnęła się uroczo.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pią Kwi 21, 2017 8:24 pm

- Duncan Phillips co to może se łazić w tartanie Lennox, o! – Powiedział z dumą mimo, że ojciec wydziedziczył go już pewnie dawno temu, a wszyscy jego krewni są raczej zadowoleni z faktu, że polazł gdzieś daleko i na razie nie wraca.
- Drażliwyś chłopie? A to zara dom ci coś na nerwy. – Nie powiedział wcale cicho i wyciągnął umorusaną smarem i farbą łapę w ich stronę. – To ki miecie biznes?
Patrzył na nich wesoło wydrapując z czupryny kurz, rude włosy były obecnie bardziej brązowe, ale cóż. Nikt mu na salony nie kazał chodzić więc i nie musiał wyglądać.
Zastanawiał się za to na ile jest to podpucha, a na ile są zainteresowani jego dziełami. W końcu ktoś dowiedział się, że posiada dziecko w słoiku? Aoi wygadał komuś? Ni, też by został zabity i sprawdziliby jakim cudem mu się to udało. Ot, zwykli pomagierzy interesanta (pewnie pedała w żabocie), który jest zbyt ważny i fajny by zjawiać się osobiście.
- Żwawe i zdychające, jeno ineteresanckie byle. – Odpowiedział zapraszając ich gestem do domu. – Papierów mnie nie tykać, a tak to se gdzieś zróbcie mniejsce, a ja gorzołkę mojej produkcji wystawim.
I tak bardzo kulturalnie odwrócił się do nich tyłem i poszedł do lodówki wygrzebać magiczny trunek, który klepie wampiry lepiej niż spirytus ludzi, a ludzi przekręca. Specjalna receptura na specjalne okazje. Na przykład samotne noce i dnie w warsztacie, albo gdy wpadają goście.
- No kurde blaszka, że se tak powim to fajno, że sprawucha macie! – Łatwowierny i łatwy do manipulacji Dun podrapał się po głowie bronią, w sumie jakby teraz przez przypadek puścił impuls to pewnie musieliby go zbierać z podłogi.
Pokazał im dwa fotele, które uprzątnął podnosząc je otrzepując wielką łapą i stawiając ponownie i sam klepnął na kanapie rozlewając alkohol do trzech szklanek. Zapach miał wyjątkowo przyjemny, trochę jak młoda i słodka krew.
- To mnie tera godejcie o co się rozbiga? Koguś mam na nogi stawić? Ni byde wom robił biologicznych broni, dość tego się nagapiłem w mieścinie . Panie Meow prosim o pstryknińcie świotłem, bo jak w dupie u murzyna tu aż nadto.
Kot zaskakująco wstał i przeciągnął się i podszedł do leżącego na ziemi kontaktu naciskając łapką przełącznik.
- No to tera zdrówko. – Tak to też było z Duncanem. Facet nie miał wątroby i korzystał z tego dość dobrze. Ba, był mistrzem nietrzeźwości i korzystał ze swojej przewagi kiedy tylko mógł! Na przykład przy rozmowach biznesowych.
Podniósł swój trunek i czekał aż zrobią to samo co on. Z ludźmi co nie piją zawsze było tak, że coś kręcą więc lepiej było na nich uważać. No i chciał zobaczyć czy trunek smakuje tylko jemu czy inni też się skuszą na jego pyszotki.

_________________
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pią Kwi 21, 2017 9:46 pm

Rodzeństwo spojrzało po sobie porozumiewawczo, w końcu często tak bywało z rodzeństwami prawda? Gapili się na siebie i wiedzieli co drugiemu chodzi po głowie. Tym razem było to "On jest dziwny". Dobre wychowanie Beth nie pozwoliło jej jednak powiedzieć tego na głos zwłaszcza, że wampir mimo dziwności sprawiał dobroduszne wrażenie. Dopóki nie zechce poeksperymentować na jednym z nich.
Cedrik zwęził oczy jeszcze bardziej, jeszcze chwila i pewnie w ogóle je zamknie. Ten facet stanowczo mu się nie podobał i ciekawe też co miał na myśli mówiąc, że jest drażliwy. Spojrzał kątem oka na siostrę która posłała mu słodki uśmiech. Jak zwykle... zdradzony przez własną krew. Ona wzruszyła ramionami w geście bezradności po czym wróciła wzrokiem do gospodarza. Przeszło jej nawet przez myśl pytanie, kiedy jegomości ostatni raz się mył...
-Biznes dotyczy twoich badań, a także wampirów z miasta. Potrzebujemy twojej pomocy, twoich usług, nazwij to jak chcesz.- powiedziała spokojnym i niezwykle miłym głosem.
Weszli do mieszkania dopiero kiedy dostali jednoznaczne zaproszenie gestem jego brudnej ręki. Rozejrzeli się po wnętrzu i... nie za bardzo wiedzieli gdzie niby mieliby usiąść. Wszędzie papiery i jakieś inne rzeczy o dziwnych kształtach. No i butelki oraz zwykłe śmieci...
Beth zmarszczyła znów lekko nosek, nie przepadała za alkoholami w porównaniu do swojego brata. On też nie miał zbyt mocnej głowy, ale na pewno zniesie więcej niż ona. Stali jeszcze przez jakiś czas nie mając pojęcia gdzie usiąść.
Dziewczyna z przerażeniem odkryła, że to coś co miał w dłoni to broń którą właśnie się drapał. Czy to na pewno odpowiedni człowiek? Wydawał się niezwykle miły ale... czy jego głowa podoła zadaniu? Martwiła się o stan rzeczy podczas gdy Cedrik taksował mieszkanie spojrzeniem. Brudno... to ma być pracownia? Trzeba go będzie stąd zabrać. Nie przyprowadzą przecież chorego do takiej meliny.
-I to bardzo pilną sprawę panie Lennox. Od tego zależy zdrowie każdego wampira w mieście. I tylko pan może nam pomóc.- powiedziała szczerze z aktorskim łamiącym się nieco głosem. Jakby faktycznie to on mógł zbawić całą Yokohamę. Takie aktorstwo włączało się w niej zawsze gdy musiała coś załatwić i nie miał tu nic do rzeczy stan Duncana. Wampirzyca po prostu taka już była... ciągłe nakładanie maski przez tak wiele lat zostawia jakieś piętno.
W końcu pokazano im dwa fotele w których mogli spocząć, więc usiedli ostrożnie. Cedrik wygodniej, Beth na samym skrawku. Położyła dłonie na podołku brzoskwiniowej sukienki do kolan. Była opinająca aż do talii gdzie rozchodziła się luźno na kształt klosza. Cedrik z kolei miał jeansy i szarą koszulę z podwiniętymi rękawami.
Popatrzyli na całkiem przyjemnie pachnące szklanki z alkoholem. Dziewczyna postanowiła zaczekać podczas gdy Cedrik wziął szkło do ręki i upił dwa łyki zanim Beth zdążyła cokolwiek powiedzieć.
Zanim zobaczyła jak kot lezie włączyć światło zaczęła w końcu mówić o sednie sprawy.
-Nie wiem czy wiesz... ale w mieście znów pojawił się wirus. I tym razem jest o tyle groźny, że wywołuje różne dziwne reakcje w wampirach nawet szlachetnych. Jedni nie kontrolują swoich mocy i używają ich nagle bez przyczyny. Inni i to martwi moją panią o wiele bardziej wpadają w szał wampirów typu E. Wyobraża pan sobie jaki chaos zapanuje w mieście gdy szlachetni zaczną tak wariować i pożerać ludzi czy inne wampiry? Łowcy bez skrupułów wyłapią wszystkich i zamkną. I tu potrzebna jest pana pomoc panie Lennox. Złapiemy zarażonego, zabezpieczymy go i... chcielibyśmy bo pan go przebadał. Odkrył czym jest wirus i znalazł ewentualnie antidotum. Co ciekawe zauważyliśmy też wzrok zachorowań na grypę u zwykłych ludzi i łowców.- dziewczyna mówiła śmiertelnie poważnie i rzeczowo. Choć zająknęła się na moment gdy kto leniwie wstał i włączył światło tak jak został o to poproszony. Ciekawe...
Czekała na jego odpowiedź nie ważyła się jeszcze unosić trunku do ust choć szklankę wzięła w dłoń. Cedrik wziął trzeciego łyka...

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Kwi 22, 2017 1:27 pm

Na dźwięk słów „twoich badań” pobladł trochę i pewniej chwycił za guzik będąc gotów rozsmarować ich na połowie ulicy. O nie! Złodzieje technologii, którzy próbują skraść jego patenty i zepsuć genialną myśl jakimiś niepotrzebnymi upiększaczami i potem opchnąć za grube miliony!
W sumie dopiero potem doszła do niego reszta zdania i odpuścił, no ale po prostu bardzo chciał sprawdzić co się stanie jak naciśnie guzik. Dom był, bądź co bądź Yvki i trochę żal mu było go wysadzać od tak. Zwłaszcza, że ogarnął jeszcze ja zrobić kieszonkowy wymiar, który pomoże mu przewieźć w karetce wszystkie jego obiekty badań, a samochodu którym się woził nie projektował z myślą o przewożeniu wielkiego słoja z nielegalnym dzieckiem.
Brudno bo brudno, ale Dun lubił swojskie klimaty warsztatu. Przynajmniej fajnie, że ktoś go ruszy i odkurzy, bo nie miał środków ani odpowiedniej ilości próbek dla swojego nowego projektu „wąpierz prime”. Z resztą czegokolwiek nie chcą może pracować na boku nad czym chce, na szczęście jakiś skrajny głupek i niemądra salonowa papużka i tak nie zorientują się jakie są jego prawdziwe plany. Z resztą nawet czytając myśli można się było tylko pogubić w tym dzikim chaosie. Roztargnienie brało się ze zbyt wielkiej ilości informacji które przetrawiał w segmentach i tylko w sobie znany sposób rozgryzał o co chodzi.
- Pilne, ni pilne, golnąć se trza. – Machnął ręką widząc jak te dwa dziwaki nie potrafią nawet solidnie się napić porządnego alkoholu i od razu wydoił szklankę waląc ręką w stół tak, że pojawiło się na nim wgłębienie. Nie wyglądał, ale szkot siłą przewyższał nawet ich. Lata w sumie zwiewał, sam sobie przenosił i nosił rzeczy, ciągnął samochody więc jakoś tak naturalnie wyszło że stał się silny jak tur.
Jej ładne ubranie, gładka cera i słodki głos byłyby pewnie pociągające, gdyby nie to że Yvka była jedyną istotą która interesowała go cokolwiek ponad wsadzenie w nią czegoś dziwnego włączenia i zobaczenia co z tego wyjdzie.
Zdecydowanie miał jednak dziwny wzrok. Zdawał się trochę nieobecny, ale patrzył na nich uważnie. Trochę jakby już leżeli na stole operacyjnym a on sprawdzał co siedzi w środku i jak można to wymienić i ulepszyć.
- Znowu?! Hah! – Klepnął się w nogę przerywając jej bezczelnie. – Ta mgiełka co to se ostatnio wiuchała po ulicach to to przeca mni some badania ulepszyło. Nowet karetka zajwaniłem jak chceta se pojeździć na sygnale to mówić, ey.
Zaraz potem wrócił do słuchania dolewając facetowi i sobie. Teraz znacznie uważniej, chociaż z każdym słowem widocznie trzeźwiał i uśmiech rósł na jego twarzy. Co najbardziej niepokojące taki zwykły i radosny, jakby ktoś opowiadał śmieszny dowcip, albo właśnie pysznie bawił się na imprezce ze znajomkami.
- Joki ja paniszcze! Dun se panienka bydzie godoć to też styknie! – Przecież już się przywitał, a to powinno jej wystarczyć. Z resztą on rozumiał różnice między typami wampirów i ich statusem społecznym. Próbami i błędami, ale rozumiał.
- Panie słyszołeś? Pa, heca się kroi znowu! – Zagadał do kota i zatarł ręce. – To cu? Do dna doim za fajno robote i trza bydzie mi rzeczy.
Dziwna to choroba co to łapie obie rasy, znowu ktoś się bawił w domorosłego chemika, tak jak ostatnie choróbska olał tak tą jedną będzie musiał sobie gdzieś skitrać na wszelki wielki. Może jak się usprawni pomoże mu to w projekcie demiczłowieka? Ktoś kto zrobił tego wirusa na pewno użył czegoś specjalnego aby nawet rasa, która zwyczajnie nie choruje mogła się zarażać.
- No to ten teges… Trza mnie bydzie kilku gupotek. Stroju na choróbsko, kilka chorych, a najlepij to kilka wąpierzy i ludzkików byz choróbska co by zobaczyć jak to dzioło. No i spisze potem na kartce czegu trza wincyj. Jeno powiedz panienko po kiego i dla koguż to robione? Jak łizę to żem nie widzioł za frajer dobrym być.

_________________
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Nie Kwi 23, 2017 2:08 pm

Facet patrzył się na niego cały czas podejrzewając, że będzie chciał ich pozabijać jednym ze swoich eksperymentów. Z kolei dziewczę wydawało się bardziej pogodne, z całego tego chaosu, brudu i dziwnych wypowiedzi wychodził obraz wampira z pasją. Gdyby się przyjrzeć to czasem i iskra jej w oku strzeliła! Mimo całego obrazu strasznie korciło ją by posłać go do krainy snów, a potem wrzucić do wanny. Kazać porządnie wyszorować i zobaczyć na własne oczy jego miedzianą czerwień na głowie. Bo taki kolor chyba miały jego włosy. Ciężko było stwierdzić przez brud... Poprawiła swoje długie do pasa blond włosy kiedy obaj mężczyźni postanowili nieco zwilżyć sobie gardła. Niezbyt jej się to podobało ale co poradzić. Sama by nawet uszczknęła łyka, ale była na misji nie na imprezie. Przymknęła rubinowe oczęta i czekała cierpliwie, aż Duncan zacznie odpowiadać na to co usłyszał. Oby tylko się zgodził. Nadal trzymała dłonie wraz ze szklanką na udach i jasnej sukience.
Beth podskoczyła lekko widząc jak ekspresyjnie wampir potraktował swoją szklankę i stolik. Cedrik z kolei uśmiechnął się pod nosem. Chłop miał parę w łapach, a chłopak lubił konkrety. Od razu dopił swoją porcję do końca i odstawił szklankę na stół, ale nieco spokojniej niż gospodarz.
Dziewczyna mimo wieku uśmiechnęła się lekko na wieść pojeżdżenia po mieście karetką. Nawet mocno się nie przejęła tym, że jej przerwał. Jednak jej brat stuknął ją butem o jej but by nawet nie myślała o tym co właśnie myślała! On już doskonale wiedział, że ostatnimi czasy zaczynało nużyć ją spokojne życie... to ten okres u wampirów. Wampiropauza? Ciężko określić...
-Dobrze Duncanie.- westchnęła i skinęła głową, nie zauważyła nawet kiedy Cedrik zabrał jej szklankę i znów umoczył gęby. Chyba całkiem spodobało mu się uderzenie do głowy jakie zaczął odczuwać. Faktycznie zupełnie inaczej niż po ludzkim alkoholu!
Uniósł siostrzaną szklankę
-Do dna!- krzyknął w końcu i zajął się alkoholem. Beth pokręciła głową obawiając się, że będzie musiała go taszczyć do wanu. A był tu by pomóc, a nie się upijać. Zacisnęła zęby widząc jak cały alkohol znika w jego gardle. Odstawił potem szklankę z hukiem na stół.
-Dobre.- rzucił oblizując się, kiedy jego siostra masowała właśnie skroń.
-Nasza pani przygotowała już dla ciebie stosowne pomieszczenie u siebie w domu. Sporo miejsca. Chciałaby łożyć na twoje eksperymenty i porozmawiać z tobą osobiście. Jedyne co musimy zrobić to zebrać potrzebne ci rzeczy stąd, zapakować do wana i ruszyć do posiadłości za miastem.- powiedziała słodko. Oby tylko to było wszystko...
-A po cóż tyle zachodu? Bo pani chce byś wyleczył chore wampiry, a potem... zatrząsł miastem jak jeszcze żaden z wampirów.- uśmiechnęła się do niego, a jej oczy znów wypełnił błysk.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Maj 06, 2017 3:32 pm

Zabicie ich jednym z eksperymentów byłoby marnowaniem potencjału wytrzymałego ciała wampirów na tylko jeden wybuch. Miał tego znacznie więcej i wszędzie walały się jakieś dziwne bronie, a w jednym z kątów leżała nawet jakaś zbroja z wyraźnymi rysami i plamami krwi.
Pasję miał i to ogromną, był jednym z większych geniuszów jaki nawiedził świat i gdyby tylko nie przysporzył mu on szaleństwa i nie mieścił się w umyśle bez żadnych barier albo etycznych barier pewnie mógłby przyczynić się do wkroczenia przez cywilizację w zupełnie nową erę. Z resztą to miał zamiar zrobić. W sumie dodatkowa robota dla kogoś bogatego pozwalała mu na zdobycie grantów na kolejne przełomy. Ubermensz, dhampir, wampir prymarny. Na to wszystko może pracodawca będzie zadowolony z jego pracy i pobawi się chwilę w dofinansowanie szalonych projektów.
Widział, że dzieci na pewno będą chciały się przejechać karetką na sygnale. Kilka razy tak właśnie skołował parolatki, którym próbował potem wszczepić pompy zamiast serc, sprawdzać jak przyjmą się dodatkowe organy albo jak zaprojektować dobry killswitch.
- Pyszniaste, bo wim z czygo robić dobrą gorzałkę. – Klepnął się w pierś z dumą i radością. Jednak słowa dziewczyny sprawiły, że trochę zmarkotniał.
Jak to tak to? Zostawić wszystko co tu ma? O nie, na pewno musi to zagarnąć i to tak żeby nikt nie widział. Najlepiej wszystko, ale zająć mu to może jakiś czas.
- To jeno problem bydzie. Musim agregat porządny i możu ze dwie ciężarówki. – Słoik był priorytetem, niektóre zapiski (te czytelne) też posiadały bardzo ważne i obciążające go fakty, których żal było używać.
- No i mam zasady. – Powiedział w głowie układając już jakiś plan zebrania tego wszystkiego i przy okazji zastanawiając się co można zrobić z wirusem który działa na wampiry. Jak wiele możliwości daje włożenie w niego interesujących go sekwencji i okrojenie a potem wsadzenie w wampira by wymusić mutacje. Przecież to właśnie może być katalizator ukrywania i uwydatniania wielu genów. Wszystko jest możliwe. Stworzenie wirusów pozwalających na gwałtowny przyrost mocy, zmian wyglądu albo wyciągnięcie tylko tego co najbardziej wampirze. Usunięcie ludzkich naleciałości!
- Ni można mni podpatrywoć, grzeboć, interesantować się moimi dinksami i tylko zaproszeni! Nic nie tykać nic! – Był bardzo zdeterminowany by trzymać pracę w tajemnicy. Jeszcze przez przypadek uaktywniliby jakąś bombę albo coś co zrobił po pijaku i nie zdecydował się jeszcze odpalić i pochłonie ich czarna dziura!

_________________
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Nie Maj 07, 2017 8:37 pm

Beth starała się ze wszystkich sił ignorować rozmowy na temat jakości trunku który właśnie spożywali mężczyźni. Miała tu misję do wykonania i nie chodziło w niej o balangowanie z naukowcem czy też pilnowanie brata. Pani Darrow wyraziła się jasno... jej plan zakładał, że Duncan zgodzi się na współpracę, wymyśli jak powstrzymać zarazę, a potem wywoła chaos w szeregach łowców. Czyż nie brzmiało to cudownie? A wszystko po kryjomu i bez brudzenia sobie rąk.
Cedrik w tym momencie uśmiechał się do ich gospodarza i potakiwał głową zgadzając się co do jakości alkoholu.
-W końcu w domu pani pojawi się smakosz.- zarechotał zadowolony z takiego obrotu spraw. Kto wie może nawet chętniej chciałby pomagać wtedy Duncanowi nie Darrow. Lepiej jednak zachować to było dla siebie... Deoiridh nie przepadała za niesubordynacją.
-Dobrze więc zabierzmy teraz najcenniejsze przedmioty, a ja wykonam odpowiedni telefon. Zgadzasz się? Ciężarówki przyjadą i zabiorą stąd całą resztę. Agregat dostaniesz już na miejscu jeśli tylko takie jest twoje życzenie.- powiedziała cierpliwie i uśmiechnęła się łagodnie. Skoro pani powiedziała, że kupi i da mu wszystko to tak zapewne zrobi. Lubiła dbać o sprawy wampirów. Zwłaszcza tych cennych.
-Nie ma sprawy, o ile dobrze pamiętam pana lokum mieścić się będzie w podziemiach do których jest tylko jedno wejście. Da radę je zaryglować. Takie jednak postanowienia ustali już pan z naszą panią.- odparła i spojrzała na brata który tęsknie wpatrywał się szklankę. Jeśli tylko ją ruszy Beth chyba rozbije mu ją na głowie...
-Siostra mówi prawdę. Pani dba o ważne wampiry. Najbardziej o szlachetne bo one czyste są, ale o ciebie też zadba bo masz dar.- rzucił wzruszając ramionami na co Beth przymknęła oczy. Prosiła by nie kłapał ozorem. Jeszcze Duncan zmieni zdanie i co będzie?!
-To jak, mogę dzwonić po ciężarówki? A wan na dole czeka. Możemy też pomóc najcenniejsze rzeczy, nie będziemy pytać.- powiedziała spokojnie.

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Duncan P. Lennox
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1965-duncan-z-lennoxow#41885 http://vampireknight.forumpl.net/t2079-dundunduuuuun#43880
Zarejestrował/a : 28/07/2015
Liczba postów : 88


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Sob Wrz 09, 2017 9:26 am

- No nich bydzie. Jeno trza czeguś z prundem, jedyn z dinksów trza zasilać. – Mruknął i burknął sobie solidnie na głos, aż kot się obrócił. – Jok ni bydzie prundu to ni wim czy nie piźnie nam w ryj mocnij jak atomica. Z prundem się uczyma stablinie
W sumie nie miał pojęcia co może się stać z tym dzieckiem. Nie badał jakie ma moce i wolał na razie nie. Mogło się okazać, że potrafi osiągnąć temperatury takie jak na słońcu, dać wszystkim autyzm, umrzeć. Było wiele scenariuszy, a tylko kilka nie zakładało że komuś wypłynie mózg przez nos.
Smarowali mu strasznie, nawet aż za bardzo. Już dawno się odzwyczaił od komplementów, a te które dostawał kiedyś były tylko preludium do prób zabicia go.
Z resztą to nieszczęsne Darrow mu coś mówiło, był przekonany że kiedyś miał z nią jakieś wspólne interesy. Aby uspokoić myśli nalał jeszcze jeden z cudownych specyfików i wetknął łebkowi jeden prosto w ręce.
- Paniska drogie momy umowa. Jedziem ze śledziem i dawajta te bryczki, wsio trza ruchnąć. – Walnął ręką w stół i spojrzał na swojego inteligentnego kota. – To jok? Ty tyż lezisz?
- A mam wyjście? Jak nie wyczyścisz mi mechanizmów to umrę tak czy inaczej. – Odpowiedział mu kot i podskoczył do swojego kawałka bałaganu zabierając w zębach gumowego szczura i pchając łapkami włóczkę. – Gotowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Noriko
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2950-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2963-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t3279-wyryte-na-kamieniu#70705 http://vampireknight.forumpl.net/t3178-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2964-noriko http://vampireknight.forumpl.net/t2996-mieszkanie-noriko
Zarejestrował/a : 12/10/2016
Liczba postów : 696


PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   Pon Wrz 11, 2017 2:34 pm

Na prawdę sądzili, że pójdzie im nieco szybciej. Wpadną, zaproszą wampira do współpracy, opiszą możliwości i honorarium, a ten się zgodzi. Koniec pieśni. Ten jednak nie... musiał jeszcze im alkoholu dawać, opisywać rzeczy o której nie mieli pojęcia i mieć nie chcieli. To Darrow będzie się z nim użerała, nie oni. Oni mieli go tylko zataszczyć z tym całym bałaganem do jej domostwa.
Dziewczę westchnęło ciężko masując sobie skronie.
-Zobaczysz więc na miejscu jak to wygląda. Nie mam jak ci opisać elektroniki i innych rzeczy mieszczących się w posiadłości bo najnormalniej w świecie nigdy nie zwracałam na to uwagi.- rzuciła chłodniej niż zazwyczaj. Dało się wyczuć, że jest już nieco zniecierpliwiona.
-Będzie dobrze. Jeśli tylko czegoś będzie brakować to pani Darrow pewnie kupi.- wzruszył ramionami chłopak.
Kiedy jednak Duncan uderzył łapą w stół dziewczę wstało niemal natychmiast uśmiechając się od ucha do ucha. Już? Tak od razu?! I dobrze.
-Cedrik pomóż panu z bagażami. Ja zadzwonię do pani.- westchnęła i już jej nie było w pokoju. Chłopak czknął lekko i uniósł brew. Chyba jego siostrze niezbyt się tu podobało.
-No dobra chłopie. Van stoi pod budynkiem. Zbierajmy manatki i obejrzysz sobie to... to nowe miejsce.- uśmiechnął się pod nosem czekając na rozkazy co też trzeba było zabrać w pierwszej kolejności.

/zt wszyscy

_________________



#996666 MG #cc6633 Norka
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanko Yvelin   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanko Yvelin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: