IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wesołe miasteczko - Lunapark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Paź 22, 2012 3:20 pm

Miejsce znajdujące się na wolnym placu za centrami handlowymi i głównymi ulicami. Niedaleko znajduje się las, z skąd można dojść do wsi.
Cały teren jest otoczony dość wysokim płotem. Przed wejściem znajduje się kasa w której trzeba wykupić bilet wstępu, jak i można wymienić pieniądze na żetony. Jest tu wszystko zaczynając od wielkiego młynu, po tunele miłości, strzelanie do celu, wielkie kolejki górskie, salony śmiechu, młot... wszystko czego dusza zapragnie. co krok można kupić watę cukrową, popcorn i inne słodycze.
Miasteczko otwarte jest 24/7. Nocą pięknie oświetlone.



Wesołe Miasteczko zostało wykupione przez Naizena Shiroyamę. Atrakcje funkcjonują cały czas, jednakże planowane są spore zmiany.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sro Lis 07, 2012 9:27 pm

W takim razie Marcus i Chizuru obrali kierunek wesołego miasteczka, inaczej zwanego też parkiem rozrywki. Opuszczając Siedzibę wsiedli do samochodu Namikaze i pojechali do centrum miasta, zakręcając gdzieś na ulice gdzie znajdował się owy park. Dziewczyna mogła wielu miejsc tutaj jeszcze nie znać, więc on musiał tym samym robić za przewodnika.
Zaparkował samochód na parkingu, gdzie wysiedli i skierowali się w stronę kolorowego i wesołego miasteczka. Ludzi trochę było zważając na południową porę. Tłumy na pewno zbiorą się pod wieczór. Wtedy dostał wiadomość na sms'a którego odczytał i zaraz odpisał.
- No to jesteśmy.
Oznajmił choć było to wiadome. Pozwolił więc Chizuru na rozejrzenie się i zdecydowanie czy chce iść na jakąś karuzelę czy obejrzeć jakiś dom strachu. A może ma ochotę na watę cukrową?

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sro Lis 07, 2012 10:52 pm

Kiedy opuścili budynek, w którym urzędowali łowcy, zaczęli zmierzać w stronę samochodu Marcusa. To uświadomiło Chizuru, że nie ma jeszcze prawa jazdy a oczywiście bardzo chciała je mieć. Ciekawe czy ojciec nauczy ją prowadzić? Chociaż pewnie nie będzie miał czasu. Był w końcu dowódcą dosyć dużej grupy, którą musiał... No cóż, dowodzić. A Chizu jak to Chizu nie chciała mu dokładać obowiązków. Może i lubiła być w centrum uwagi, lecz nie przepadała za tym, gdy robiła komuś kłopot.
Jechali sobie tym samochodem, a ponieważ Chizuru nie znała zbyt dobrze miasta, toteż siedziała z nosem praktycznie przyklejonym do szyby i oglądała wszystko to, o czym opowiadał jej Marcus. Skoro miała tutaj mieszkać musiała znać dobrze miasto, żeby się potem głupio nie zgubić w centrum.
Gdy mieszkała jeszcze w Londynie, lubiła sobie czasem chodzić do wesołego miasteczka. Głównie po to, żeby poobserwować małe dzieci, które przychodziły razem ze swoimi rodzicami. Tym razem ona także przyszła ze swoim rodzicem. Szkoda tylko, że z jednym ale nie można mieć przecież wszystkiego, prawda? Przeszli przez wielką bramę i gdy tylko znaleźli się w środku, na twarzy Chizuru pojawił się szeroki uśmiech. W końcu nie będzie się błąkać sama po wesołym miasteczku. Karuzela? Raczej nie. Nie miała już siedmiu lat, chociaż czasem jej zachowanie mogło wyrażać coś zupełnie odwrotnego.
- Chodźmy najpierw po watę cukrową, która jest nieodłącznym elementem wizyty w wesołym miasteczku. - poinformowała ojca i już po chwili znaleźli się przy jednym ze stoisk, gdzie sprzedawali ów smakołyk. Ona to w sumie chciałaby pójść na młot, bo nigdy na nim nie była. Tylko czy Marcus zechce towarzyszyć córce? W końcu nie tak dawno miał atak mdłości.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Lis 08, 2012 2:49 pm

Zawsze jakieś dni wolne się znajdzie by odpocząć od pracy, więc i dla córki na pewno będzie miał jakieś dni wolne. Gdyby nie miał tego obowiązku jako rodzic i nie miał tych dużych spraw na głowie, pewnie polazłby do jakiegoś klubu zabawić raz na dobre. Tym razem nie miałby obaw o jakieś wpadki. O tym jednak musiał zapomnieć, powodem jest duża odpowiedzialność jaką posiadał za Oświatę Łowiecką a także za Chizuru. W trzeba dać przykład dobrego tatusia.
Jadąc przez część miasta, pokazywał jej co jakiś czas pewne ważne budynki, sklepy do których chodził i co tam kupował, albo te które mogłyby czasem zainteresować dziewczynę. Chwilami nawet łapał się za brzuch, kiedy odczuwał mdłości. Na szczęście nie skończyło się rzyganiem za szybę samochodu.
Będąc w wesołym miasteczku. Rozejrzał się po wszelkich karuzelach i jak tylko widział te kręcące się, chciało mu się wymiotować. To z powodu choroby, nie tego że miał słabość do takich kręcideł mechanicznych. Chizuru zakomunikowała zaraz że chce watę cukrową. Nawet nie zdążył odpowiedzieć a ta już poleciała do owego stoiska. Dogonił ją nie spiesząc się i wyjął portfel by zapłacić za jedną watę, którą sprzedawca zrobił dziewczynie. Czy poszedłby na młota? Mógłby jej potowarzyszyć. Najwyżej zamknie oczy i usta by nie puścić fontanny. W ogóle to uważał że te wszystkie karuzele są dla dzieci, więc on nie musi z nich korzystać. A Chizuru puści na każdą jaką będzie chciała. Pieniędzy mieli wystarczająco dużo, więc o to nie musiała się przejmować.
- To gdzie teraz chcesz iść? - Zapytał.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Lis 08, 2012 5:27 pm

O właśnie, były przecież dni wolne podczas których mogliby się na dłużej spotykać. W końcu Chizuru chodziła jeszcze do szkoły, więc sama nie bardzo miałaby czas. Jeszcze jak do tego dojdzie szkolenie, to już w ogóle. No ale to dopiero za jakiś czas.
Mimo, iż przyglądała się wszystkiemu za szybą z bardzo dużym zainteresowaniem, kątem oka widziała, jak ojciec łapie się za brzuch. Nic jednak nie mówiła, w końcu to mogło być zwykłe zatrucie pokarmowe, prawda? Nawet jeśli nie, to Marcus sam zadecyduje czy powiedzieć Chizuru o przyczynach swojego złego samopoczucia. Gdyby chodziło o kogoś innego, dziewczyna tak długo wierciłaby dziurę w brzuchu, że w końcu ktoś albo by powiedział jej o co chodzi, albo by się wkurzył i na nią nakrzyczał za wtrącanie nosa w nie swoje sprawy.
Panna Namikaze z szeroko otwartymi, świecącymi się oczami patrzyła jak mężczyzna przy stoisku robi jej watę cukrową, którą już po chwili trzymała w swojej małej dłoni. Podziękowała ładnie i odeszła ramię w ramię z Marcusem. Ach, cóż za piękna rodzinna scenka! Brakowało jeszcze tylko jakiegoś wampierza, co by popsuł im dzień. No cóż, patrząc na to, że w mieście aż się od nich roiło, taka sytuacja jest prawdopodobna.
Kiedy ojciec zapytał, gdzie chciałaby pójść, spojrzenie Chizuru momentalnie padło na młot, potem powróciło do waty cukrowej.
- Może chodźmy najpierw do pokoju luster. - zadecydowała. Najpierw musiała uporać się z watą, by móc pójść na coś innego. Od niech nie powinno jej się zrobić niedobrze, kiedy będzie wisiała głową w dół, prawda? Jakby nie było, wata się w ustach rozpuszcza.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Lis 08, 2012 6:06 pm

Mogliby się spotykać w dni wolne na dłużej, ale nie za często w miejscach publicznych. Miało to na celu uniknięcia zbyt wielkiego zainteresowania osobami towarzyszącymi Marcusowi, przeważnie kobiet. Nie chciał, by czasami jakiś wampir wykorzystał tę wiedzę przeciwko Marcusowi. Nie tyle co obawiał się o Madeline to teraz i będzie pilnował Chizuru.
Że też musiał własną córkę okłamać, jednak nie miał wyboru. Nie chciał jej zamartwiać, a zatrucie pokarmowe to w prawdzie nic poważniejszego. Każdemu zdąży się zjeść coś nieświeżego a w ciągu dwóch dni przejdzie. To jedyne co mógł w tej sytuacji wymyślić. A skoro dziewczyna nie zadawała pytań na ten temat, miał spokój.
Dostała watę i aż miło było widzieć na jej ustach uśmiech. Szkoda, że akurat Haruka nie żyje. Dziewczyna miałaby pełną rodzinę. Nawet jemu nie będzie dane już nigdy zobaczyć matkę dziewczyny.
- W porządku. - Objął ją ramieniem i skierowali się w stronę pomieszczenia w którego wnętrzu znajdowały się krzywe zwierciadła. Jednak wcześniej zauważył że spojrzała na młota. Z tą watą raczej by nie poszła ewentualnie on by jej potrzymał i poczekał na ziemi a ona poszłaby się wyszaleć.
Zakupił bilety i weszli do środka mogąc podziwiać swoje krzywe odbicia. A śmiech ich pewnie nie opuszczał.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Lis 08, 2012 10:28 pm

No tak, w końcu wrogowie łatwo mogliby ją porwać czy coś, tym samym zmuszając Marcusa do zrobienia czegoś, czego nie chciał. Biorąc to pod uwagę, właściwie w ogóle nie mogliby pokazywać się w miejscach publicznych. Wystarczy, że raz jakaś nieodpowiednia osoba zauważy ich razem i katastrofa gotowa. Oczywiście nie od razu będą wiedzieć, kim Chizuru jest dla Marcusa, ale dla chcącego nic trudnego, prawda? Wystarczy mieć tylko oczy otwarte, poobserwować trochę i już wszystko wiadomo.
Spokojnie. Będzie chciał, to jej powie, nie będzie chciał to nie powie. Prawda zawsze wychodzi na jaw, więc prędzej czy później dziewczyna o wszystkim się dowie. Tylko może jej być przykro, że zamiast dowiedzieć się bezpośrednio od ojca, to wszystko wyszło tak niespodziewanie. No chyba, że w takich kwestiach Marcus był niebywale ostrożny. Wtedy mogłoby być trochę ciężko.
Tak, to była wielka szkoda. Najwyraźniej Chizuru nigdy nie było pisane żyć w pełnej rodzinie z mamą, tatą, rodzeństwem, domkiem z ogródkiem i psem lub kotem. Z drugiej jednak strony, gdyby nie śmierć Haruki, Marcus najprawdopodobniej nigdy nie poznałby swojej córki. Jeśli już to tylko przelotnie, ponieważ mając matkę, Chizu nigdy nie marzyła o tym, żeby zamieszkać z ojcem na stałe. Poznać go owszem, zawsze chciała. Gdyby Haruka żyła wyglądałoby to pewnie tak, że wymusiłaby na matce poznanie ojca, spędziliby kilka miłych chwil a następnie dziewczyna wróciłaby do Londynu i spotykaliby się tylko podczas świąt.
Nie protestowała, kiedy objął ją ramieniem, chociaż wokół nich aż roiło się od nastolatków, którzy szerokim łukiem omijali swoich rodziców. Ona się nie wstydziła, bo niby czego? Po prostu miło spędzała czas z tatą i tyle. No ale nieważne. Po uprzednim zakupieniu biletów, weszli w końcu do pomieszczenia z lustrami i faktycznie, cały czas się śmiali. Kiedy obeszli wszystkie lustra wyszli w końcu na powietrze. Dodajmy, że podczas gapienia się w swoje krzywe odbicia, Chizuru skończyła jeść watę cukrową, więc mogła już pójść na coś innego. Dotarli w końcu pod młot i dziewczyna zaczęła przeskakiwać z nogi na nogę.
- Nie mają tu chyba żadnego tekturowego czegoś do mierzenia wzrostu, nie? - spytała. Z tego co się orientowała, na takie kolejki były określone wymagania wzrostu, więc jeśli tutaj było tak samo to... No cóż, ze swoim metr pięćdziesiąt cztery raczej się nie załapie i będzie jej bardzo smutno.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Lis 09, 2012 12:32 pm

O czarnych scenariuszach wolałby łowca nie myśleć. Nawet nie chciał sobie wyobrażać, co by było, gdyby Chizuru albo Madeline zostały uprowadzone a on zmuszany do robienia czegoś, czego właśnie by nie chciał. Już wolałby się oddać w ręce porywaczy byleby by ważne dla niego dziewczyny były wolne i bezpieczne. Na razie nikt poza kilkoma osobami w Oświacie, nie wiedział kim dla niego jest Chizuru. A obecni tutaj mogą przypuszczać, że to kuzynka albo córka któregoś z jego kuzynostwa. Ponieważ nikt nie wiedział i nie przypuszczał, że dowódca oświaty może posiadać dzieci.
W pokoju luster uśmiali się na dobre, choć i przy tym Marcus trochę pocierpiał. Od śmiechu także przecież brzuch boli a bardziej gdy ma się mdłości. Wytrwał jednak, że gdy wyszli na zewnątrz, musiał odetchnąć i nałapać świeżego powietrza a także się uspokoić. Dopiero wtedy doszli do kolejki stojącej przy młocie.
Tekturowe coś do mierzenia wzrostu? Spojrzał na córkę a później wychylił się za kolejki by sprawdzić czy mierzą czymś wzrost. Po chwili zerknął na córkę na oko patrząc ile ona ma.
- Nie wiem czy mierzą. Ale możemy obejść bez tego. - Sięgnął do kieszeni po dokumenty wyjmując z nich legitymację łowcy, gdzie przy nim dopisane było dowódca. Trochę złamie zasady ale to tylko w celu uszczęśliwienia swojej córeczki. Kolejka powoli się zmniejszała a już było widać, że mniejsze wzrostem dzieci od Chizuru bądź jej równe, nie mogły z tego korzystać. Więc jednak sprawdzają?

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Lis 09, 2012 3:31 pm

Informacja o ich pokrewieństwie nie mogła wyjść poza mury Oświaty. Tak samo zresztą było z Madeline chociaż podejrzewam, że jeśli chodzi o siostrę dowódcy, niektóre wampiry już o niej wiedziały, prawda? Tak w ogóle, to one muszą się w końcu poznać! Będzie to trochę trudne, ponieważ o ile Mad wie o istnieniu córki brata, tak Chizuru była święcie przekonana, że siostra jej ojca nie żyje. Niezłego dostanie zawału, kiedy w końcu ją ujrzy.
Chizu obserwowała ojca podczas odwiedzin pokoju luster i w sumie czuła się trochę winna, że tak nagle wyciągnęła go z domu, podczas kiedy powinien odpoczywać. Szybko jednak o tym zapomniała, tak pochłonięta była miłym spędzaniem z nim czasu. Zresztą, Marcus sam zaproponował wyjście! Gdyby chciał zostać w domu to by jej powiedział, że ma sobie pójść. O tak, nie ma to jak mistrzowskie zwalanie winy na innych.
Tak, tekturowe coś do mierzenia wzrostu. Zazwyczaj była to sylwetka jakiejś głupio uśmiechającej się osoby, a obok liczby. Wyglądało to trochę jak wykresy na matmie. A sprawdzać musieli, ponieważ zarówno siedzenia jak i zabezpieczenia nie były dopasowane do każdego. Jeszcze wyleci taki mały z kolejki, jak będzie zwisał głową w dół i co? Lipa.
Chizuru założyła ręce na piersiach w geście wielkiego oburzenia, kiedy Marcus mierzył ją wzrokiem. Doskonale wiedziała, że była niska, o rozmiarze stopy nie wspominając, a kiedy ojciec tak na nią patrzył, ze swoim metr dziewięćdziesiąt, poczuła się jeszcze mniejsza. Po chwili na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech, kiedy Marcus wyciągnął swoją legitymację łowcy. Nadal jednak odczuwała niepokój widząc kolejkę odrzuconych dzieci mniej więcej jej wzrostu. W końcu i oni dotarli na początek kolejki. Młody chłopak, który przepuszczał ludzi przyjrzał się krytycznie Chizuru.
- Mała, nie wydaje mi się, żebyś spełniała nasze wymagania. - powiedział, wskazując na tekturową miarę. Wpuszczali od metra sześćdziesięciu, no dajcie spokój! To tylko cztery centymetry, nic się nie stanie.
- Proponuję, żebyś skorzystała z tego. - dodał i coś pokazał, a kiedy Chizuru skierowała głowę w tamtą stronę zobaczyła małą karuzelę dla dzieci. Zacisnęła ręce w pięści i powoli odwróciła się w stronę chłopaka.
- Koleś... Wydaje ci się, że ile ja mam lat? - spytała spokojnie, wpatrując się w chłopaka zmrużonymi oczami.
- Siedemnaście. Przeliterować? S-I-E-D-E-M-N-A-Ś-C-I-E! W takie kolejki przestałam się bawić w wieku lat ośmiu. Poza tym, co to ma być?! Cztery centymetry, serio? - wybuchnęła nagle, pokazując na tekturowego ludzika, a ponieważ się zdenerwowała, to tylko machała rękami w górę i w dół. Chłopak uniósł ręce w poddańczym geście, ale odwrócił ją i zaczął popychać w stronę odwrotną od wejścia do kolejki.
- Słuchaj mała. Jak nie spełniasz wymogów nie jedziesz, jasne? - powiedział, na co Chizuru tak bardzo się wkurzyła, że aż nadepnęła mu na nogę, po czym odwróciła się twarzą do niego.
- A jak ci dziewczyna mówi, że masz małego i nie spełniasz jej wymagań, to też się poddajesz? - palnęła, w sumie nie zastanawiając się nad tym co mówi. Nooo, nie ma to jak wyjść z Chizuru w publiczne miejsce. Od razu robi się zadyma.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Lis 09, 2012 7:09 pm

Będzie trzeba powiedzieć w końcu Chizuru o tym że jej ciotka a Marcusa siostra, żyje. Może to być nieprawdopodobne i zaskakujące, tuo jednak prawdziwe. Sam był zdziwiony tym faktem ale bardzo się cieszył. Szkoda że Yutaka mu nie uwierzył. A jak będzie z Chizuru, to czas pokaże.
Nie powinna się obwiniać o to, ze wyciągnęła ojca na miasto. Sam jej przecież zaproponował, bo chciał spędzić trochę więcej czasu i poznać ją bliżej. Nie było mu to dane przez te siedemnaście lat, to teraz chciał to nadrobić.
Nie powinna się tak oburzać, ale w niewielkim stopniu przypominała swoją matkę. Na co się tylko uśmiechnął. Nic na ten temat nie powiedział, ale zaczął kombinować by tylko pozwolić jej wejść na tego młota.
Kolejka zeszła aż dotarli do wejścia gdzie to rozległa się niespodziewana dyskusja między Chizuru a chłopakiem. Wpuszczali ze wzrostem od stu sześćdziesięciu. Te cztery centymetry nie powinny nikogo zbawić, ale stanowiły widocznie problem. Ludzie za nimi zaczęli się przyglądać, szeptać i różnie reagować. A on co miał zrobić? Nie takiego obrotu sprawy się spodziewał. Miał to cicho załatwić a teraz to raczej nie wyjdzie. Jak to będzie wyglądało że pokaże swoją legitymację i ją przepuszczą? Będzie to trochę nieuczciwe w stosunku do pozostałych.
Złapał więc za ramię Chizuru i zszedł z nią z kolejki bez słowa. Nawet nie przepraszając za jej zachowanie. Stanął z nią gdzieś niedaleko owego młota a w pobliżu samochodzików.
- Obejrzyj się i zastanów czy postąpiłaś słusznie odpowiadając niegrzecznie starszemu od siebie chłopakowi. Skoro nie spełniasz wymagań, trzeba się z tym pogodzić. - Rzekł spokojnie. Schował legitymację bo nie będzie potrzebna.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Lis 09, 2012 8:18 pm

Reakcją Chizuru będzie zapewne wielkie WTF?! i znając ją powie coś kompletnie bez sensu albo palnie do ciotki coś w stylu 'nie powinnaś leżeć w trumnie przykryta toną piachu?'. Było bardzo prawdopodobne, że właśnie tak się odezwie, serio. Prawdę mówiąc, Haruka czasem się bała kiedy Chizuru otwierała usta żeby coś powiedzieć. Nigdy nie wiedziała co tym razem wymsknie się z ust jej jedynej latorośli a trzeba przyznać, że niekiedy było to kłopotliwe. Na przykład teraz. Ale co mogła poradzić na to, że szybko się denerwuje?
Chizu czekała na odpowiedź chłopaka, który wyglądał jakby miał ją zaraz uderzyć, jednak nagle Marcus chwycił ją za ramię i odciągnął. Kiedy to zrobił trochę straciła rezon i spojrzała nieco zdezorientowana na ojca. A tak chciała zostać i dalej się wykłócać, żeby tylko ją wpuścili! W końcu stanęli gdzieś niedaleko samochodzików i kiedy Marcus już ją puścił, Chizuru ponownie założyła ręce na piersiach i zrobiła obrażoną minę. No teraz to będzie prawdziwy foch stulecia! A Marcus to niech się cieszy, że jego córka nie sprzedała nieznajomemu chłopakowi liścia w policzek, czego była prawie bliska od momentu, kiedy po raz drugi nazwał ją mała.
Marcus odezwał się do niej spokojnie, jednak na jego słowa Chizuru zrobiła wielkie oczy.
- Tato, daj spokój. Ile on może mieć lat? Osiemnaście, dziewiętnaście? W najgorszym przypadku jest w moim wieku. - odpowiedziała, wskazując ręką młodego chłopaka, który właśnie wrócił do swojej pracy.
- Nie wiem, może rekompensuje sobie brak czegoś na dole. - mruknęła cicho pod nosem. Natomiast głośno powiedziała coś innego.
- Może mieszka z ojcem alkoholikiem, który się na nim wyżywa? Teraz czerpie radość z tego, że chociaż raz to on rządzi. Poza tym, nazwał mnie mała. Co ja jestem, jakąś jego osobistą lalką, że może mnie tak nazywać? - tak, chyba to najbardziej ją rozsierdziło. Może i jest niska i często dla innych z tego powodu niewidoczna ale to nie oznacza, że może dać sobą pomiatać, prawda? Mama nauczyła ją, żeby zawsze walczyła o swoje. Wzięła głęboki wdech, żeby się uspokoić.
- Dobra, nie chcą mnie wpuścić to trudno. Ciekawe czy w wieku trzydziestu lat też nie będzie mi wolno. - powiedziała już zupełnie spokojnym tonem głosu.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Lis 09, 2012 10:45 pm

Właśnie Marcus mógł być świadkiem jej zachowania w miejscu publicznym. Szkoda, że Haruka nie zostawiła mu jakiejś instrukcji, wiadomości czy czegokolwiek jak postępować z taką córką. Musi sobie sam z tym radzić.
Zerknął na chłopaka, na którego dziewczyna wskazywała. Nie przerywał jej. Odczekał aż skończy i dopiero potem zabrał głos.
- Zwróć uwagę, że chłopak sobie tutaj może dorabiać. To jedyna praca jaką mógł dostać i zna się na tym. Dla bezpieczeństwa osób niższych, lepiej nie ryzykować. Po drugie, sama nie jesteś lepsza. Zrobiłaś teraz scenę przy mojej obecności. - Nachylił się do jej ucha i szepnął.
- Tak chyba nie zachowuje się córka dowódcy?
Po tych słowach spojrzał w jej oczy i wyprostował się.
- Chcesz iść na coś jeszcze czy zawieźć cię już do Akademii?
Nie był wściekły, lecz ze spokojem do jej zachowania podszedł. Jeśli takie sytuacje będą się powtarzały to będzie zmuszony inaczej z nią rozmawiać.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Lis 09, 2012 11:58 pm

No nie przesadzajmy. Chizuru nie zawsze TAK zachowywała się w miejscu publicznym. Po prostu kiedy już ją ktoś zdenerwuje nie zważa na to, gdzie obecnie się znajduje i od razu rozpoczyna swój atak. Także trzeba było na nią uważać nie tylko ze względu na jej wrodzony po mamusi talent do pakowania się w kłopoty, lecz również ze względu na to co mówi.
Mówiłam, że nie będzie miał z nią lekko. Haruka jakoś dawała sobie z nią radę ale to matka, więc wiadomo. Poza tym samotnie wychowywała Chizuru, więc miała jako taką przewagę, chociaż nie zawsze wiedziała, czego może się po córce spodziewać.
Kiedy Marcus wspomniał, że zrobiła scenę w jego obecności, dziewczyna spojrzała na niego niedowierzająco.
- Jesteś moim ojcem! Nie powinieneś mi tego wypominać tylko wymyślić sposób, jak sobie z tym poradzić! - odpaliła wcale niemiłym tonem głosu. Serio, ona ma go uczyć jak być ojcem?
Westchnęła ciężko i położyła rękę na jego ramieniu. Tak, musiała trochę stanąć na palcach.
- To, że dopiero się poznaliśmy wcale nie oznacza, że dam ci taryfę ulgową. Nie zamierzam być kimś, kim w rzeczywistości nie jestem. Będzie ciężko, ale chyba damy radę, nie? - spytała i wtedy na jej twarzy znów pojawił się dawny, szeroki uśmiech. No cóż, na ważne dla siebie osoby nie potrafiła się długo gniewać. Czy takie zachowania będą się powtarzały? Oczywiście, że tak. Chizuru była jeszcze nastolatką, w dodatku rozpieszczoną, więc nie można było od niej oczekiwać, że tak nagle zacznie zachowywać się jak dorosła osoba. Jasne, przez ostatni rok musiała radzić sobie sama i tak dalej, ale jak widać to nie bardzo cokolwiek w niej zmieniło.
Zdjęła w końcu rękę z ramienia ojca i stanęła na całych stopach. Rozejrzała się dookoła i stwierdziła, że chyba straciła humor na dalszą zabawę.
- Myślę, że możemy już wracać. - odpowiedziała kierując się w stronę samochodu.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Lis 10, 2012 5:03 pm

Teraz to chyba sam sobie zrobił obciach. Aż głupio by to wyglądało, gdyby jego własna córka uczyła go bycia ojcem. Sam musiał się tego nauczyć. A ten przypadek akurat łatwy nie był. Mimo to w milczeniu jej wysłuchał i wolał się już nic nie odzywać.
Na jej pytanie jedynie pokręcił głową że się zgadza. Nie liczył na taryfy ulgowe. Ale też nie wiedział jeszcze jak sobie radzić z tą dziewczyną. Muszą ze sobą spędzać znacznie więcej czasu. Ile to będzie możliwe.
Nie pogniewali się na siebie. A to już było coś. Marcus w prawdzie nie wiedziałby jak na takie zareagowałaby Haruka. Ale nie było jej tu przecież obok nich. Kiedyś będzie musiał z córką o niej porozmawiać. Nawet dowiedzieć się, gdzie znajduje jej grób. Tak, będzie chciał iść i zostawić tam kwiaty.
Młoda Namikaze znudziła się już spacerem po terenach wesołego miasteczka. A więc ruszył za nią w stronę samochodu, który odblokował i mogli wsiąść. Gdy już znaleźli się wewnątrz, zapiął pasy ale nie odpalał pojazdu jeszcze.
- Powiedz mi Chizuru. Co Ty tak właściwie lubisz? Czym się interesujesz? - Czas na zadawanie pytań, mogą również podczas jazdy sobie porozmawiać. Nim jednak ruszy, czekał aż i ona zapnie pasy.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Lis 10, 2012 8:28 pm

No właśnie, właśnie! Ale nie ma się czym martwić. Chizuru doskonale wie jak ze sobą postępować, więc na początku może dawać ojcu wskazówki. Oczywiście niejednoznaczne, bo inaczej niczego się nie nauczy.
To był pierwszy przypadek, kiedy Chizuru zachowała się jak zachowała, więc na początku Marcus musiał poznać jej możliwości. Przekonać się, jak daleko dziewczyna jest w stanie się posunąć. Podpowiem, że Chizu nie dostrzegała żadnych granic, więc chyba łatwo można było to sobie wyobrazić, prawda? Marcus niestety miał przekonać się o tym na własnej skórze. Dzisiaj otrzymał tylko niewielką próbkę.
Jak zareagowałaby Haruka? No cóż, zapewne zapadłaby się pod ziemię ze wstydu ale, ponieważ była matką, nie mogła w takich sytuacjach tego ignorować. Robiła dokładnie to, co Marcus. No prawie, bo nie prawiła jej żadnych kazań ani nic. W ogóle się nie odzywała. Najpierw pozwalała Chizuru ochłonąć i dopiero potem podejmowała rozmowy.
Grób Haruki? Chizuru wiedziała gdzie się znajduje, jednak nigdy tam nie była. Kiedy po dwóch dniach ukrywania się w końcu wyszła, zastała tylko martwe ciała matki i Johna. Tak się przestraszyła, że od razu uciekła. Dopiero później zdała sobie sprawę z tego, że chyba powinna pochować matkę, jednak jak się okazało, władza wszystkim się zajęła. Chizuru była obecna na pogrzebie, lecz obserwowała wszystko z daleka, nie odważyła się podejść bliżej.
Kiedy wsiedli do samochodu, dziewczyna odetchnęła z ulgą. Mały kryzys a takie negatywne emocje. Zapięła pasy i właśnie wtedy Marcus zadał pytanie. Chizuru spojrzała na niego nieco zaskoczona, lecz później się uśmiechnęła.
- Czym się interesuję? Nie miałam raczej warunków do tego, żeby znaleźć sobie jakieś kreatywne hobby. Po szkole wracałam prosto do domu, bo mama bała się, że przez mój niewyparzony jęzor nieodpowiednie osoby dowiedzą się kim jestem. Nie chodziłam na żadne kółka zainteresowań, koleżanek też raczej miałam mało, o ile w ogóle, a kiedy mama stwierdziła, że mam odpowiedni wiek, większość czasu zajmowały mi treningi. Czas wolny spędzałam głównie na czytaniu książek, rysowaniu albo przypominaniu sobie tego, czego nauczył mnie wujek John. - odpowiedziała, skubiąc rękaw czarnej marynarki.
- Ale zawsze chciałam podróżować. Miałam taki album, w którym znajdowały się zdjęcia różnych ładnych miejsc. Lubiłam sobie wyobrażać, co bym tam robiła, co zwiedziła i tak dalej. Myślę... Myślę, że mogłabym to polubić. - powiedziała z lekkim uśmiechem.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Lis 10, 2012 11:34 pm

Chcąc nie chcąc, będzie musiał się nauczyć być ojcem. Trudno to w sobie zaakceptować, kiedy tak nagle się o tym dowiaduje, ale nic na to nie poradzi. Ani on, ani Haruka się nie pilnowali te siedemnaście lat temu, to teraz przyszło im posiąść dziecko. Jakoś to będzie. Skoro Haruka dała sobie radę z własnym dzieckiem, Marcus także musi.
Odpalił samochód kiedy dziewczyna zapięła pasy i po zadaniu jej pytań, skupił się na wysłuchaniu jej odpowiedzi a także cofnął pojazd i ruszył w stronę głównej ulicy a później kierując tak, by wyjechać z centrum na północ.
- Typowe życie każdego z nas. - Pokręcił głową. Także nie miał za wiele czasu by móc poświęcić go swoim zainteresowaniom. Ciągle tylko treningi, ćwiczenia i wpajanie tradycji rodzinnej. Bo tak chciał ojciec. Matka nie miała wtedy nic do gadania. Jedynie czas dla siebie znajdował po szkole nie wracając do domu a przebywając u kolegi. Ile razy to ojciec z tego powodu nie był zadowolony. Teraz to już sobie spoczywa w grobie.
- Jeśli to prawda że masz niewyparzony język, to będę musiał zmienić Ci nazwisko. Dla Twojego bezpieczeństwa, oraz sfałszować inne dane. Moja rodzina ma za dużo wrogów wśród wampirów. Podobnie, jak rodzina Twojej matki.
Dorzucił dla jej informacji, że tak chyba będzie bezpieczniej. Skoro dziewczyna nie mogła nosić nazwiska matki, ryzykowne dla niej jest przedstawianie się publicznie nazwiskiem ojca. Tak samo ustalił z siostrą, która posługiwała się nazwiskiem swojego opiekuna - przyjaciela ich matki.
- A jeśli chodzi o podróże. Również to uwielbiałem. Miałem taką możliwość tylko przez otrzymywanie misji przez Oświatę. Kilka krajów przez to zwiedziłem. Jak sytuacja w mieście się ustabilizuje, to może zabiorę Cię do mojego rodzinnego kraju. - Tu spojrzał na nią z uśmiechem, jakby tym sposobem chciał zapewnić jej spotkanie ze swoją rodziną. Wzrok skierował znów na drogę i już wiedział, że matka go chyba zabije jak dopiero teraz dowie się iż została babcią. Z tej właśnie strony trochę obawiał się z nią spotkać i wyjawić taką nowinę. Może i będzie wielce zadowolona, to wiedział że kolejne w życiu jej kazanie będzie go czekało. Tak, na pewno wspomni o braku odpowiedzialności i nie posiadania żony.

_________________

Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 857


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Lis 12, 2012 8:20 pm

Skoro już zrobił sobie dzieciaka, to niech weźmie teraz odpowiedzialność. Nie ma to tamto. Haruka musiała sobie radzić z Chizuru przez całe siedemnaście lat, więc teraz brudna robota spadła na Marcusa. Takie życie, nic nie zrobisz. Przynajmniej na drugi raz będzie pamiętał, żeby uważać.
Chizuru wiele razy zastanawiała się jak to by było, gdyby wychowywała się z obojgiem rodziców? Czy na palcu jej mamy znajdowałaby się obrączka, którą zawsze tak bardzo pragnęła ujrzeć? Albo czy także od małego musiałaby uczyć się obrony przed wampirami? Bądź co bądź, ojcowie zawsze byli wyczuleni na punkcie swoich córek, więc może Marcus kategorycznie by odmówił szkolenia jej w tak młodym wieku? Ale dzięki temu potrafiła przynajmniej posługiwać się bronią. Idźmy dalej. W przypadku dziewczyny to nie było tak, że była zmuszana do treningów i wszystkich związanych z tym rzeczy. No może na początku, ale z czasem to polubiła i teraz wprost nie mogła się doczekać, żeby nauczyć się jakiś nowych rzeczy.
Młoda Namikaze przygryzła lekko dolną wargę.
- Nie będzie z tym sporo problemów? W szkole już wszyscy wiedzą jak się nazywam. - odparła. Wprawdzie przeszło to bez echa, ponieważ wszyscy uznawali to za zwykły zbieg okoliczności, ale kiedy tak nagle zmieni nazwisko nie wyda się to trochę podejrzane?
- Zresztą, może i mam niewyparzony język ale nie jestem głupia. Przecież nie będę latać po ulicy i przedstawiać się każdej nieznajomej osobie. - dodała. Ostateczną decyzję pozostawiła jednak ojcu. Jakby nie było, nie mogła jeszcze sama o takich sprawach decydować.
Na wzmiankę o tym, że kiedyś zabierze ją do swojego rodzinnego miasta, Chizuru uśmiechnęła się szeroko. O tak, życie wydawało się dużo lepsze kiedy nie musiała się wiecznie ukrywać. No i oczywiście w końcu pozna innych członków rodziny, chociażby własną babcię. Z opowieści Marcusa, Scarlett mogła wydawać się straszna, ale chyba nawet ona mogłaby ulec urokowi Chizuru, prawda? Szkoda, że Marcus nie widział swojej córki w okresie niemowlęctwa. Była naprawdę słodkim bobasem.
- Lubię stare budynki. - powiedziała nagle, po raz kolejny nie nawiązując do żadnego tematu.
- Mają w sobie to coś, ten klimat. No i najlepiej, jeśli właściciele takich budynków nie remontują ich 'na nowo'. W sensie, nie pozbywają się starych rzeźb czy malowideł. Budynek Oświaty jest jednym z nich. - powiedziała zdradzając tym samym, że co nie co zdążyła już zwiedzić.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Lis 12, 2012 8:49 pm

Kolejnego razu najprawdopodobniej nie będzie. Jego płodność ucierpiała przez te przemiany i odwampirzenia, że teraz to jedynie może pomarzyć o własnych dzieciach. Szczęście czy pech taki, że w przeszłości dorobił się dwójki a dopiero teraz ma okazję ich poznać i dalej wychowywać. Pewny nawet nie był czy czasem jeszcze jakiegoś syna czy córkę posiada. Musiałby wtedy odnowić bardzo stare kontakty z kobietami czy czasem nie ukrywają przed nim jego dzieci. Zadanie dość utrudnione, bowiem po tylu latach mogły powychodzić za mąż, zmienić nazwiska, adresy zamieszkania a nawet numery telefonu.
Na dłoni Marcusa Chizuru by nie doszukała się żadnej obrączki. Także w ogóle w swoim życiu, nie poślubił żadnej kobiety. Szkolenie, szkoleniem. Na pewno będzie tego wymagał, bo chciał aby również kobiety potrafiły się chociaż bronić. Kiedy Chizuru przejdzie szkolenie, poszuka jej inną robotę w Oświacie. bo na pewno nie będzie jej wysyłał w misje tępienia wampirów. O nie. Nawet cieszył się że jego siostra wybrała kierunek medycyny.
O tym nie pomyślał. Gdyby Chizuru trafiła do niego szybciej niż do Azela, czyli do Akademii, od razu zajęliby się zmianą nazwiska. Teraz to lepiej pozostaw by "zbieżności" nazwisk.
- W porządku. Nie będziemy robić zamieszania w Twojej szkole. - Dał sobie z tym już spokój. Bo faktycznie mogłoby być to podejrzane. Lecz istniałaby też opcja, że Chizuru mogłaby zostać zaadoptowana przez kogoś innego, stąd zmiana nazwiska.
Taa, Scarlett uległa by urokowi Chizuru, ale własnego syna na pewno by opieprzyła. Mówi się trudno, raz się żyje.
Wtem dziewczyna przeszła do tematu z zabytkami. Przyznałby jej rację, że starsze okazy robią duże wrażenie i takie pozostają przez wiele lat. Nawiązała swoją wypowiedź także do Oświaty w jakiej pracują, zdradzając tym samym że chyba ją zdążyła zwiedzić. Ciekawe kiedy.
- Mogę Cię pocieszyć, ze nie mam w planie zewnętrznego remontu budynku Oświaty. Tylko w ostateczności. - Odpowiedział z lekkim uśmiechem, kierując go do córki. Jako dowodzący organizacją, odpowiadał także za budynek, miejsce szkolenia i zamieszkania swoim poddanym łowcom. Ważne dla niego na razie było dbanie o wnętrze, by niczego nie brakowało. Pieniądze jednak oszczędzał, bowiem broń łowców nie jest zwykła a zakup jej sprowadzenia też nie jest tani.
Jechał przez główną ulicę, opuszczając centrum, wjeżdżając na dzielnicę północną.


[z/t oboje. Możesz odpisać w nowym wybranym temacie w Akademii.]

_________________

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Lis 26, 2012 10:52 pm

Wesołe Miasteczko... Kogo w nim brakowało? Oczywiście, że olbrzyma o wiecznie nienapełnionym żołądku. Pragnął zabawy pomieszaną z przyjemnością, ba, zaspokoić on się musi. Głód nadal uwierał, aż ślinka pociekła na sam widok tych wszystkich osobników, jakie znalazły się na terenie Zabaw. Diabelskie młyny, Roller Costery, młoty, karuzele itd. Wszystko dla dzieciaków, dla starszaków! Nie dla Kanibala. Czemu? Za stary, za duży, za wysoko, za wredna morda. Normalnie zaraz wpadnie w pierdolca i rozpierdoli wszystko i wszystkich. Co prawda, ludzie schodzili mu z drogi. Jakoś nie chcieli mieć do czynienia z Kanibalem - wiecznie żywym mordercą. Nawet dostał za darmo różową watę cukrowa. Ach, lepka sprawa.
Bestia objadała się w nią najlepsze, siedząc na koniku z karuzeli. Dzieciaki zwinęły się, jak tylko dotarło do nich, kto się dosiadł. Oblizywał palce z cukru, zrywając sobie następne puszyste kawałki. Dodam fakt iż nie zmywał krwi z mordy, bo po co? Taki sobie wizerunek zaplanował!
Właściwie to o kimś myślał, więc gdyby nie ta chęć na psoty, z całą pewnością odczuwałby pewne braki. No ale cóż, nigdy nie może być tak pięknie, jak się chce. Zjadł całą watę, by teraz napaść na jabłka w polewie. Zabrał je jakiejś dziewczynie, a następnie odnalazł kolegę z hot dogami. Tak, nie musiał płacić. Wszystko gratis! Krew na ryju się opłaca. A może ktoś wezwie policję? Hehe, Policja leży u władz Samuru, a ci wiedzą iż Kanibala nie należy dotykać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lis 27, 2012 8:56 am

Jaque w przerwie między pracą w szkole, a swoją drugą pracą na pół etatu, postanowiła się zabawić. Nie wiedziała czy wesołe miasteczko to takie dobre miejsce na samotną zabawę. Co innego, gdyby miała iść do jakiegoś klubu, potańczyć czy się napić, gdzie można to zrobić samemu, bo i tak zaraz ktoś się dopieprzy do ciebie. A całkiem coś innego, kiedy musisz tkwić na diabelskim młynie czy innej przeklętej karuzeli. Ale cóż poradzić, że była leniwa i w to miejsce miała najbliżej? Przynajmniej zakupi sobie watę cukrową, kawałek starego, obślizgłego, już powoli zieleniejącego hot doga, którym zapcha swój głód. A w drodze do domu, kupi kolejnego, w lepszej, przydrożnej budce, który będzie równie stary, ale mniej zielony.
Szła sobie główną alejką. Robiło się już nieprzyjemnie chłodnie, więc opatuliła się mocniej swoją kurtką. I jak zawsze nie wzbudzała zbyt wielkiej sensacji. Ot, jakiś chłoptaś, pedałek, który nie ma w domu dziewczyny, postanowił się sam ze sobą zabawić na diabelskim młynie! Właśnie zakupiła sobie różową watę cukrową, która okazała się być znacznie lepsza niż ten hot dog. Co prawda usta jej się skleiły, ale nie przeszkadzało jej to.
Postanowiła, że najpierw sobie zje ową watę cukrową, a potem dopiero wybierze coś z tych wszystkich atrakcji. W sumie jest w czym wybierać, tylko szkoda, że to nie Disneyland. Od dzieciństwa marzyła, żeby choć raz się tam wybrać.
Pech chciał, że wybrała sobie ławkę, która znajdowała się przed karuzelą, na której siedział zakrwawiony olbrzym. Nie dostrzegła, bo siedziała tyłem do niego, a przecież ludzki, marny węch nie wykryje jego obecności. Już raz go spotkała i to spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lis 27, 2012 8:21 pm

Po wszystkich żywieniowych napadach, kanibal powrócił na karuzelę. Zaś zasiadł na kolorowym koniku. Zabawka wydała taki dźwięk przypominający jęknięcie. No tak, jak taki chudy inaczej siądzie na zabawce dla dzieci, ta ma prawo protestować na swój martwy sposób. Biedny konik. Musi znosić ciężar tłustego potwora, mającego w nosie płacz przedmiotu.
Oblizywał pazury usmarowane ketchupem. Uroczo. Ketchup zmieszał się z krwią, która powoli zasychała. Teraz, więc ciężko stwierdzić czy ta bestia czasem nie wpychała paskudnej mordy we frytki.
Co do frytek, także miał je w łapie. Dzisiaj nażre się pustych kalorii, a potem napadnie jakąś dziewoję, by wyciągnąć z niej pożywną wątrobę. Ponoć trzeba się zdrowo odżywiać. Cóż... Szkoda, że karuzela się nie kręciła. Stwór zawołał prowadzącego zabawkę, aby uruchomił mechanizm na wolne obroty. Tak też się stało. Karuzela powoli ruszyła, zataczając monotonne koło i śpiewając irytującą, piskliwą melodyjkę, która miała wzbudzić większą radochę.
Konik Kanibala unosił się z większym trudem, nawet przy opadaniu, skrzypiał. Co się dziwić? Zabawka została stworzona dla dzieci, nie dla Wielkoluda. Ale miej odwagę mu wytłumaczyć.
Kręcił się wolno, wyjadając z kubełka panierowane nóżki. I cóż to? Jego oczom ukazała się kobieta, którą napadł. Samotna. Phew, czy ona wie, iż Śmierć na koniu krąży w koło i ją widzi? Gwoli ścisłości, wielki wampir na zabawkowym konik.
Jak tylko mijał ławkę, na której siedziała dziewczyna. Wbijał swój gadzi wzrok w tą blond główkę, wpychając kolejnego śmieciowego paskudztwa do paszczy. Dopiero jak zje, ruszy się. I, i już zjadł! Był tak pochłonięty dziewczyną, że aż nie zwrócił uwagi, jak szybko je. Rzucił śmieci na podest karuzeli, wstając z konika. Kręciło się dalej, więc miał trudności z chodzeniem. Prowadzący karuzele widząc trud wampira, przyspieszył.
Stwór o mało się nie wywalił! Ocaliła go rurka, utrzymująca końską zabawkę. Trzymał się jej mocno, przeklinając pracownika Wesołego miasteczka. Melodyjka przyspieszyła, koniki także i cały świat wirował w oczach potwora. Mdłości? Zawroty w głowie? O tak! Wszystko się kręciło, koniki podskakiwały, a wampir robił się zielony. Kto mu pomoże? Supermen? Nie, on tylko w Ameryce.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lis 27, 2012 8:22 pm

Dziewczyna wciąż siedziała na ławce, zajadając się resztkami waty cukrowej. Całe wesołe miasteczko było już przyjemnie oświetlone, nie tylko samymi atrakcjami, ale także wąskie uliczki i ścieżki, oświetlone były stojącymi lampkami w kształt jakichś serduszek czy bóg raczy wiedzieć czego jeszcze. Nie była świadomie prawie w ogóle faktu, że wampir siedział za nią na zabawkowym koniku, ujeżdżając go w kółko. Póki co obserwowała ludzi, patrzyła na dzieci, które już się smuciły faktem, że zaraz muszą opuścić ten ogród pełen radości i wrócić do monotoniczności dnia. Jaque nigdy nie miała okazji bawić się w taki sposób ze swoimi rodzicami. Wiadomo jak to wszystko się kończyło. Praktycznie nigdzie nie wychodziło, bo ojciec ciągle ją więził w pokoju, bił, a nawet później zgwałcił. Te myśli były dla niej już tak odległe, że nawet nie czuła się z tego powodu źle. Przywykła już, przyzwyczaiła się i zapomniała o przeszłości. Żyła teraźniejszością, która może kolorowa nie była, ale na pewno znacznie ciekawsza. Nie wiedziała przecież, że za kilka chwil będzie już martwą rozetką, gnijącą gdzieś wśród tych ludzi. Przynajmniej zginie w świecie pełnym radosnych, dziecięcych śmiechów. Nigdy nie zastanawiała się nad tym, w jaki sposób zginie. Nie bała się śmierci. Jedyne czego się bała to faktu, że będzie umierała w samotności. Przecież każda czująca istota obawia się najbardziej samotności…
Uwagę Jaque przykuł jakiś hałas koników za nią. Odwróciła głowę do tyłu i spostrzegła od razu wielkoluda. Przeraziła się. Ostatnim razem chciał podciąć jej gardło! A kiedy zobaczyła, że i wampir ją dostrzegł i zaczął biec w jej stronę, wstała i ruszyła przed siebie. Biegiem. Ile sił miała ta słaba, ludzka istota. Nie wiedziała przed czym ucieka. Całe życie stanęło jej przed oczami. Miała przeczucie, że tego wieczoru cały jej ból wreszcie się skończy. Przestanie być tą żałosną istotką, która niefortunnie nie potrafiła powstać na nogi.
Biegła przed siebie, nie oglądając się wstecz. Nie wiedziała zatem, że kanibal utknął z zawrotami głowy. Po prostu biegła, aż trafiła na dom strachów. Nie płacąc za wejście, wbiegła do środka. To miejsce ją zgubi… Nie miała przecież pojęcia, że Testament jest wampirem. Sądziła, że jeśli ukryje się w ciemnościach, on jej nie znajdzie! Że zdoła się jakimś cudem wybronić… że będzie miała jeszcze szanse na lepsze życie, o jakim marzyła.
Ciemnymi korytarzami biegła, odpychając od siebie jakieś sztuczne potwory, wampiry, nietoperze czy zombie. Wszystko, co stanęło jej na drodze. Usiłowała nie krzyczeć, bała się, że wówczas usłyszałby jej głos. Oddychała ciężko, ale adrenalina sprawiła, że przestała czuć zmęczenie. Aż wreszcie schowała się za jakimś lustrem…

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lis 27, 2012 8:23 pm

Ta, słodkie śmiechy radosnych dzieci. Dziewczyna nie miała pojęcia ile łączy ją z przyszłym oprawcą, jak również bardzo cierpiał będąc małym brzdącem. Nie poznał smaku szczęśliwego dzieciństwa. Wychowany w przemocy, nigdy nie zrozumie, jak to jest być naprawdę radosną istotą, mimo bycia wampirem. Dosyć jednak, stwór nabrał ochoty pożarcia Francuzki.
Kręcił się nadal na karuzeli, nie mogąc złapać tchu. Zawartość żołądka podchodziła mu do gardła. Ach, aż nie zauważył jak Jaque ucieka w głąb Wesołego miasteczka. Oczywiście to nic strasznego, bestia bez problemów odnajdzie uciekinierkę po samym jej kuszącym zapachu. Pierw musi zatrzymać karuzelę, choć łatwe to nie było.
Wisiał na rurze, próbując odnaleźć równowagę umysłu. Ciężka sprawa. Kręciło mu się w głowie, a ruch jaki chciał wykonać, stawał się rzeczą niemożliwą. Karuzela nabrała maksymalnej prędkości. Musiał aż zamknąć ślepia! Powoli tracił siły na obejmowanie stali, zjechał wreszcie na konika, łapiąc się jego szyi. Uwaga, to był ten sam! Kolorowy konik patrzył martwym okiem na okrutnika, jaki niedawno go dosiadał.
I dokonał zemsty! Na szybsze pracowanie karuzeli, podskakiwał szybciej. Kanibalowi wydawało, że ten chce go strzepnąć z karku! Tak się stało. Opadł ciężko na posadzkę, nie czując już otaczającego go świata. Stał się on wirujący.
Gapie oglądali cały pokaz kręcącej się karuzeli z bestią na pokładzie. Wymierzali paluchami na zabawkę, przyklaskując operatorowi. O dziwo policja nie pojawiała się, burmistrz miasta skutecznie ją ostrzegł przed łapaniem jego ojca, więc...
Ludzie byli tak zajęci iż nie dostrzegł, jak karuzela płonie wewnątrz. Ogień niszczył silniczek, napędzający mechanizm. Melodyjka się psuła, a karuzela traciła na prędkości. Pracownik, wyłączył szybko karuzele, nie chcąc wzniecić żadnego pożaru. Ludzie woleli się rozejść, a reszta nie przerywała swojej zabawy w Wesołym miasteczku. Operator nie zdążył zawiadomić straży. Bestia z zawrotami głowy rzuciła się na niego, wyskakując z podestu.
Rozerwał mu tętnice szyjną, wypijając krew. Nikt nie zauważył jak umiera. Szybko wepchał go w szczelinę, znajdującą się pod karuzelą. Otarł usta, poprawiając koszulę. Całą wściekłość wylał wraz ze zwróceniem całego żarcia. Biedak się porzygał. A wirujący świat nie odchodził. Szedł niczym pijak, szukając zguby. Dziewczyna na pewno zdążyła się ukryć. Ludzie omijali go szerokim łukiem, choć niektórych stratował.
Zapach Jaque zaprowadził go do jakiejś atrakcji. Dom strachu? Pal licho co to! Potwór jest bardziej głodny niż był, a złość jaką starał się hamować, kipiała. Jakaś mumia stanęła mu na drodze. Jebane roboty! Urwał jej głowę, traktując następnie jak piłkę. Wykopał ją gdzieś w ciemności. Nieważne gdzie. Mlasnął jęzorem, rozglądając się.
Brak światła nie przeszkadzał mu, a fosforyzujące kolory gówno dawały dla... Uciekinierki. Bestia zatrzymała się przy trumnie. Tam ktoś był! Siłą otworzył jej wieko, wewnątrz ukrywał się mężczyzna przebrany za wampira. Wrzasnął na widok potwora, by zaraz wybuchnąć śmiechem. Co sobie myślał? Że kanibal niby tu pracował? Wolne żarty. Złapał go za pelerynkę i przyciągnął ku sobie.
Zatopił głęboko zębiska, opróżniając nieprawdziwego wampira z krwi. Puścił trupa, zamykając z powrotem trumnę. Oblizał się, ruszając dalej. Wyskakujące kościotrupy, jęki zombie. Nic, nic nie straszyło prawdziwego potwora. Szedł za zapachem, by móc dotrzeć do lustra? Gabinet luster? Walić to!
O tak! Zapach zdradził blondynkę. Schowała się za jednym z luster. Stwór pierw przyjrzał się odbiciu, ah, uroku w sobie on żadnego nie ma. Warknął agresywnie pod nosem, rozbijając lustro pięścią. Ukrywała się tutaj! Dziewczyna mogła ujrzeć rozgniewaną twarz stwora. Chwycił ją za włos, wyciągając ze zniszczonej ramy. Pokaleczyła się o odłamki szkła? Szkoda, krew się marnuje.
Wrzucił ją na inne lustra, pokazujące odbicie bezlitosnego oprawcy i jego niewinnej ofiary. Dźwięk pękającego szkła, rozniósł się echem. A mrożący krew w żyłach ryk kanibala, doprawił dźwiękowi jeszcze bardziej strasznego brzmienia. Wolnym krokiem ruszył w stronę Jaque. Zapewne musi otrząsnąć się po upadku, choć co z tego. Przygniótł ją swoim buciorem, trafiając w jej brzuch. Uszkodził organ? Phew. I tak go pożre. Oblizał wyszczerzone usta w grymasie wściekłości. Taki ostatni widok ujrzy ona przed swoją brutalną śmiercią, choć nie samotną.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lis 27, 2012 8:23 pm

Dziewczyna nie miała zielonego pojęcia o tym, że wampir podpalił karuzelę, na której przed chwilą się bawił. Po prostu dała nogi za pas i won, jak najdalej stąd! Głupio postąpiła, że nie uciekła ogólnie z Wesołego miasteczka, ale nawet nie przeszło jej to przez myśl. Przecież sądziła, że w takim tłumie ludzi jej nie odnajdzie. Powinno być mu ciężko, przecież był zwykłym człowiekiem, a nie jakimś supermenem z Ameryki, prawda? Nie wiedziała, z kim miała do czynienia. Nawet wtedy, kiedy zaatakował ją po raz pierwszy, sądziła, że zwyczajnie w świecie podciął jej gardło. Wciąż przecież miała na szyi dwa dziwne ślady po tym całym zajściu. A na pewno nie wpadła na pomysł, że padła ofiarą jakiegoś potwora, który w czasach obecnych nazywany jest „wampirem”. I to jak różni się od tych wszystkich wampirów ze światowych bestsellerów jakichś wydumanych, chrześcijańskich pisaneczek. Ach, w tym momencie to dziewczyna naprawdę chciała, aby ten potwór był jak Edward! Przynajmniej nic by jej nie zrobił… A tak? Musiała uciekać! Chować się! Nie ważne gdzie, byle uciec, ukryć się, zniknąć sprzed oczu oprawcy, który poprzednim razem usiłował ją zabić. Czemu znów ją sobie upatrzył? Przecież nic mu nie zrobiła! Chciała jedynie pomóc, widziała jak się męczył…
Wpadła więc między lustra, wcisnąwszy się w najdalszy kątek, gdzie było najciemniej. Dłońmi zatkała sobie wargi i nos, aby nie wypuścić ani jednego dźwięku. Oddychała głośno, bo przecież po takim biegu powoli zaczynała odczuwać zmęczenie. Musiała odpocząć. Drżała. Nie tyle ze zmęczenia, co bardziej z faktu, że się bała. Wątpiła, aby ją tutaj znalazł. Czuła się w miarę bezpieczna… Do czasu, póki nie usłyszała krzyku mężczyzny, którego wampir wyciągnął z trumny. Przerażona dziewczyna wsunęła się głębiej w zakątek za lustrem. Bała się wyjść, by dalej uciekać. Może ominie jej kryjówkę? Może nie znajdzie przerażonej duszyczki? Wstrzymała oddech, kiedy usłyszała zbliżające się kroki śmierci. Ręce jej zadrżały, serce przyspieszyło, ognista krew buzowała w jej żyłach, znów napędzając ją adrenaliną. Miała wrażenie, że w tej chwili mogłaby góry przenosić, ale było to jedynie ludzkie wyobrażenie o sile.
I nagle nastała cisza. Cisza przed burzą, która rozsadzała wnętrze dziewczyny. I nagle dobiegł ją trzask tłuczonego szkła, które rozgryzło się dookoła. Z jej drżących warg wydobył się ogłuszający krzyk przerażenia. Tak. To krzyk ofiary, niewinnej dziewczyny, która przerażona siedziała zwinięta w kłębek w ciemnościach. Spojrzała na swojego oprawce, a z jej oka popłynęła krew. Kilka odłamków szkła wbiło się w okolice źrenicy. Ból był intensywny, zaczęła więc pocierać oko, co pogorszyło jedynie sytuację. Zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej. Teraz już nic nie widziała, oprócz zalewającej ją, czerwonej ściany.
Zaraz poczuła jak coś silnego łapie ją za włosy. Zawyła ponownie z bólu, by zaraz wylądować na innych lustrach. Czuła jak szklane, duże odłamki przebijają jej skórę, kręgosłup, wdzierając się do wnętrza organizmu. A potem ciężko stopa wielkoluda… Spojrzała ślepo w te jego gadzie, żółte ślepia, by zaraz zacząć dusić się krwią. Nie miała siły, aby wymachiwać bezsensu dłońmi naokoło. Straciłaby w ten sposób jeszcze więcej krwi i sił.
- Pomocyy…
Cichy, błagalny wręcz szept wydobył się z zawiedzionych płuc dziewczyny. Ostatnie tchnienia tego życia, powoli się zbliżały…
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lis 27, 2012 8:28 pm

Pomocy ona już nie uzyska. Należała do okrutnego olbrzyma, który wpatrywał się w dziewczynę, jak w stos steków. O tak, był bardziej głodny przez to osuszenie żołądka. Głupio operator, teraz gryzie kwiatki od spodu. Dobrze mu tak.
Jaque zakrwawionym okiem gapiła się także na oprawce. Już niedługo, już niedługo bólu nie będzie. Bestia nachyliła się, łapiąc za szyję kobietę. Uniósł ją bez trudu na wysokość swojej twarzy. Teraz mogła widzieć tą paskudną twarz z uśmiechem pełnym zębisk i gadzich szkarłatnych ślep.
- Francuska bułeczka na słodko.
Skąd wiedział? Pachniała Francją, wyglądała na Francuzkę. Innymi słowy słodka dziewczynka, jaką natychmiastowo ugryzł. Zatopił zębiska głęboko, spijając nie całą krew. Wyszarpał kły, zostawiając brzydką ranę. Następnie puścił dziewczynę, dopadając wreszcie do jej korpusu. Zerwał bluzkę, kurtkę czy co tam miała.
Oblizał się na widok jej piersi, ujmując jedną w dłoń. Nie, nie zmaca jej, nie zgwałci. To nie w jego stylu. Bestia odchyliła łeb, zaciskając szczęki. Oddychał ciężko, powoli i głośno. Wręcz sapał. Szkarłatne ślepia nie traciły na kolorze, a pragnienie na mięso nie opadło.
W końcu dopadł do niej, niemal od razu wbijając kły w pierś. Krew ponownie zawitała do jamy ustnej potwora, a kawałek ciała był odrywany od korpusu. Szarpał, rozrywał aż wreszcie całkiem oderwał. Jaque została pozbawiona jednej piersi. Połknął ją szybko, by zająć się drugą. Jedną łapą robił dziurę w jej brzuchu, łapiąc za kawałek jelita. Okręcał go w okół ręki, następnie wyciągnął większość z nich na zewnątrz.
Słodkawy, mdlący smród trzewi rozniósł się po pomieszczeniu, potworowi wręcz nie przeszkadzał, ba, on uwielbiał smród wnętrzności. Wzbudzało w nim większe żądze, jakie wielbił zaspokajać.
Z głośnym chlupotem jelita spadły na podłogę, tworząc krwawą papę. Kolejny ruch, to wątroba. Dotarł do niej z zachłannością, poddając się już całkowicie swoim potrzebom. Pożerał ofiarę szybko, pozbywając się najlepszych kawałków, potem jak już leci. Łamał nawet kości. Z agresywnością rozłupał czaszkę jak skorupę kokosa, dobierając się do mózgu.
Językiem zlizywał krew ze zmarszczonego nerwu, ach. Co za uczta. Potwór niemal nie pogryzł własnych rąk, kiedy pożarł mózg. Był taki smaczny. Kolejne oczy, nabite na pazury. Wyrwany język, zerwana skóra, mięso z twarzy. Istna krwawa masakra. Stwór jak zwykle wyjada, tyle ile się da. Przez przypadek zjadł jej buta razem z oderwaną stopą. Zwierzak nie naje się jednym ludziem, przykre. Musi poszukać kogoś jeszcze, ale kogo? Może jakiś bachor? Kto wie!
Tak czy inaczej, zostawił niemal same kości i ubrania. Aby nie było skapy, podpalił resztki. Kiedy te zamieniły się w kupkę popiołu, rozniósł go butem. Następnie Stwór natychmiastowo opuścił budynek wyjściem ewakuacyjnym.

Z/T
Powrót do góry Go down
 
Wesołe miasteczko - Lunapark
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Wesołe Miasteczko
» Wesołe miasteczko
» Wesołe miasteczko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: