IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wesołe miasteczko - Lunapark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Cze 09, 2016 8:26 pm

Co on zrobił? No właśnie nic! To nie jego wina, że nagle cały dom wariatów oszalał i niemalże stanął na głowie! Winili go za całe zajście, kiedy już na pierwszy rzut oka można było się zorientować, że nie do końca był sprawcą tego, co się działo. Zmrużył wściekle oczy patrząc na Elyse. Nawet ona mu nie wierzyła.
- Uważaj, bo jeszcze wylecisz – warknął.
Choć jeszcze nie tak dawno temu był przekonany, że za tym bałaganem stoi ktoś jeszcze, tak teraz zaczęły pojawiać się wątpliwości. Nigdy nie wściekł się na tyle, żeby nie kontrolować swojej mocy. Mógł ich przez to pozabijać? O ile Belehta i jego Mike'a pozbyłby się z wielką satysfakcją, o tyle nie chciał, żeby coś stało się szlachetnej. Wcześniej nie podejrzewał, że zazdrość może aż tak wyprowadzić go z równowagi i działać na jego niekorzyść.
I jeszcze pan jestem-najlepszy-och-ach musiał wtrącić swoje dwa grosze. Rety, czy ten patafian nie wiedział, kiedy zamknąć otwór gębowy i nie mielić językiem? Oczywiście, że nie. Musiał przyodziać pelerynkę i udawać bohatera. Z jednej strony dobrze, że potrafił pomóc, a z drugiej strony ten fakt irytował Gabriela.
- Ciebie też nikt nie prosił o głos – syknął.
Złapał nieco mocniej za ściankę, czując szarpnięcie. Jeszcze tego brakowało, żeby bliski kumpel rudej coś odwalił, powodując upadek Trafficante w przepaść. Wcale nie zdziwiłby się, gdyby Beleth też nie żywił w stosunku do niego ciepłych uczuć i planował wymknąć się z Elyse, jak tylko straci ich z oczów.
Gest dziewczyny całkiem go zaskoczył. Całowała tego pacana? Musiał wysilić swoje wszystkie komórki, zmuszając się do pozostania na miejscu, mimo że wizja lecącego na dół Bela była tak cholernie kusząca. Nie do końca rozumiał, że wampirzyca chciała tylko podziękować, co prawdopodobnie nie miał ukrytego podtekstu. Nieświadomie zacisnął palce prawej dłoni, przebijając paznokciami skórę. Posłał czerwonowłosej gniewne spojrzenie, kiedy oderwała się od swojego przyjaciela. Mógł ją jednak zostawić na ławce, żeby złapał ją pierwszy lepszy partol łowców albo darować sobie pomysł z pójściem do wesołego miasteczka. Raz wyszedł gdzieś z kimś i już od razu same problemy, a mógł teraz spokojnie siedzieć i zaśmiecać podłogę w pokoju kolejnymi nieudanymi szkicami.
Chciał pomóc wysiąść Elyse, gdy wagon dojechał do końca, ale chodząca wkurwiajka go znowu wyprzedziła. Nie no, jak tak dalej pójdzie to on zaraz zdąży się nad nią rozpłakać i wyznać miłość po latach. Lekarz? Tak, powinien ją zabrać do szpitala, gdzie podłączą jej kroplówkę. Wtedy ona poczuje się lepiej i będzie mogła go dalej całować. Bez żartów, Beleth nie słyszał o czymś takim jak krew?
- Powinna dostać świeżą krew.
Niech tylko nie wypali z pytaniem, gdzie ją znaleźć. Wśród tylu ludzi na pewno znalazłoby się jakieś dobre jedzenie. Chyba, że pan bohater był jednym z tych, którzy stronili od pożywiania się śmiertelnymi. Wtedy nie zostaje nic innego, jak przybić jego głową w mur, żeby zmienić jego poglądy, tak.
Wychodząc poczuł klepnięcie w tyłek. Odruchowo odwrócił głowę dostrzegając Mike.

Na twarzy czarnowłosego pojawił się grymas obrzydzenia wymieszany z dezorientacją. Cofnął się o kilka kroków, zachowując odpowiedni dystans od blondyna. Umysł mu płatał figla, czy tamten naprawdę zachował się dosyć dziwnie? Później będzie sobie nim zawracał głowę, teraz musiał zając się Elyse, zanim ten drugi nie zgarnie ją pod pretekstem jej złego samopoczucia. Podszedł do szlachetnego.
- Idę z wami.
Kątem oka spojrzał na Mike'a. Ten kpił czy o drogę pytał? Niech lepiej zajmie się swoim przyjacielem.
- Nic mi nie jest, do cholery – odpowiedział zniecierpliwionym tonem.
Wszyscy się na niego uwzięli, czy jak?

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 567


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Cze 09, 2016 9:07 pm

- Chwalisz się czy żalisz? - spytała wywracając oczami. Jak widać nie trudno zdenerwować Gabriela. A zawsze wydawał się taki opanowany. Widocznie faceci potrafią się jednak zmieniać! Szkoda, że na gorsze, ofc.
Przynajmniej nie chciał by coś się stało Ely! To słodkie. Można w nim znaleźć dobre uczucia. Ale czemu nie mógł mieć pozytywnych do Beletha i Mike? Nie zrobili mu nic takiego. To on zaczął być dla nich nie miły. A przecież czerwona mówiła, że to jej kolega z Francji! Chociażby dlatego postarał się być przyjazny i ugryźć wtedy w język. Myślała, że wtedy i Mike oraz Bel nie byli chłodno nastawieni do niego. Tak, cała wina leży po stronie Gaba! Co by nie było nudno, myh.
Kiedy tylko ciemnooka odsunęła się od Beletha, była zupełnie zaskoczona. Wampir odwzajemnił jej pocałunek! To miał być taki krótki całus w formie podziękowania. No i wkurzenia Gaba. Ale on zmienił to.. w coś więcej. Zamrugała zdziwiona. Ale nie mogła nic wydusić na ten temat, bo poczuła na sobie mordercze spojrzenie gadziny. Rety, teraz to dopiero narobiła bigosu... Ale przynajmniej wiedziała, że jednak Gab jest zazdrosny, co spowodowało, że w środku poczuła przyjemne ciepło. Głupia ty, głupia. Powinnaś wybić sobie tego dzieciaka z głowy! Ale pacz, nie zaatakował Beletha. Chociaż tera nie byłoby to takie straszne. Nawet.. podniecające? Prawie jak jazda sam na sam z łysym windą [<3]
Niestety jak dojechali do końca kolejki, zrobiło się jeszcze większe zamieszanie a Elyse poczuła jak robi się coraz bardziej senna i obolała. Nie poczuła wcześniej, jak ostre kawałki wagonu wbiły się do jej klatki piersiowej i dopiero teraz poczuła tego skutki. Jednak protestowała, gdy Bel wziął ją na ręce. Sam był zmęczony!
- Niee, poradzę sobie - wyszeptała słabo, a jej usta i twarz zrobiły się jeszcze bledsze. W końcu wciąż traciła krew. Co z tego, że jeden z większych kawałków kolega wyjął z jej płuc? Cała bluzka poharatana, odkrywała trochę za dużo ciała, ekhem. Wyskoczyła zawstydzona z jego rąk, chcąc się zakryć.
- Pójdę do domu, dam radę - stwierdziła hardo, ale zaraz zasłabła i zaczęła lecieć na ziemie. Złapała jedną ręką Gabriela za ramię, a drugą fioletowookiego. Rozkojarzona nawet nie zauważyła, że Michael podrywa syna Testamenta, taka szkoda!

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Cze 10, 2016 4:08 pm

Beleth nie przyjął sprzeciwu Elyse i kiedy dziewczyna omal nie opadła, wziął ją na ręce. Z zaskoczeniem spojrzał na Gabriela i jego chorobliwą zazdrość.
O co Ci do cholery chodzi…
Ciemnowłosy zmierzył wzrokiem swojego „rywala”, starając się go nie dopuścić do czerwonowłosej. Wystarczająco już się postarał, pokazał jak dba o jej bezpieczeństwo i jak w chwilach zagrożenia jest w stanie niemal koncertowo wyłożyć pałkę.
- Serio, Sherlocku? - wampirza regeneracja i krew to jedno, ale zdaniem Beletha Elyse potrzebowała również dokładnego opatrzenia. Nigdy nie wiadomo czy organizm będzie w stanie wyrzucić z siebie wszystkie opiłki i czy aby nie znalazły się tam fragmenty srebra. Wszystko było przecież możliwe, prawda?
- Chyba już wystarczająco pomogłeś – stwierdził z wyrzutem i dokładnie w tym momencie skończyła się jego uprzejmość. W zimnym spojrzeniu widoczne były iskierki mordu skierowane przeciwko Gabrielowi.
- Nigdzie nie idziesz. Przynajmniej nie z nami – o, jeszcze czego. Pewnie jeszcze chciałby, żeby go odwieść i trzymać za rączkę? Gabriel nie był pępkiem wszechświata, a Beleth już dawno podjął decyzję co do niewygodnego gościa.
- Mike, zajmij się nim. Nie chcę żeby wchodził mi w drogę… - rzucił do przyjaciela, na co ten ochoczo pokręcił głową. Bez wątpienia Gabriel mógł teraz poczuć na sobie spojrzenie jasnowłosego mówiące tyle co „Take me bitch”.
- Nie zwracaj na nich uwagi. Mam wyszkolenie medyczne i… mógłbym dać Ci trochę swojej krwi – Mike oczywiście od razu wziął się do roboty i zastąpił Gabowi drogę. Beleth w tym czasie oddalił się wraz z Elyse i zniknął gdzieś w tłumie rozemocjonowanych bywalców parku rozrywki.
- Chyba, że masz ochotę na coś innego… nie krępuj się Gabuś, jesteśmy tu "sami". Nikt się nami nie interesuje– oblizał usta i uśmiechnął się pokazując nieskazitelnie białe uzębienie. Taki był odważny!



Bel i El zt
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Cze 10, 2016 11:47 pm

Beleth mógł zgrywać przed Elyse miłego i chętnego do pomocy, ale Gabriel w ogóle tego nie kupował. Nie dość, że wampir wprosił się na ich wieczór, to jeszcze się rządził gorzej niż król na swoim tronie. Myślał, że został przez kogoś upoważniony do panoszenia się niczym paw i decydowania o wszystkim? Warknął, obnażając żeby, kiedy Beleth wypowiedział swoje mądrości. Irytacja i zdenerwowanie zaczynały sięgać zenitu. Od samego początku wiedział, że z tym typem będą problemy.
- Nie obchodzi mnie twoje zdanie – wysyczał.
Miał zamiar iść z nimi do tego cholernego szpitala, czy kij wie, gdzie jeszcze. Zostawienie czerwonowłosej z nim nie napawało go wielką radością. Takie spotkanie po latach nie wróżyło niczego dobrego. Napiął mięśnie, kiedy Mike zagrodził mu drogę. Próbował go wyminąć, ale zauważył, że gruchająca parka już się zmyła, pozostawiając po sobie tylko zapach, którego wiatr szybko się pozbędzie. Nabrał głęboko powietrza, zaraz potem wypuszczając je przez zęby. Tak cholernie korciło go, żeby wymierzyć w uśmiechniętą twarz blondyna prawego sierpowego. Zmrużył oczy, posyłając przeciwnikowi złowrogie spojrzenie. Gdyby potrafił zabić samym wzrokiem, połowa ludzi i wampirów odwiedzających lunapark, padłoby trupem w ciągu jednej chwili.
- Głuchy jesteś. Nic mi nie jest. Zostaw mnie w spokoju – powiedział, nie siląc się nawet na spokojny ton.
Krew? Z chęcią napiłby się jej trochę, ale na pewno nie od niego. Szybciej zapoluje na jakąś zabłąkaną duszę. Znajomi Elyse potrafili wyprowadzić go z równowagi jak nikt inny. Dawno nie miał tak wielkiej ochoty rozwalić wszystkiego wokół. Oczy zalśniły czerwienią. No proszę, Beleth zostawił nawet swojego najlepszego przyjaciela pod pretekstem dopilnowania Gabriela, żeby nie podążył za nimi. To jak upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu, sprytne.
- Spierdalaj – polecił dobitnie.
Cholera, coś z nim było nie tak. Domysły Gabriela na temat zachowania wampira jeszcze bardziej sprawiały, że nie zamierzał przebywać w jego towarzystwie dłużej niż trzeba, a wiedział, że limit jego tolerancji na głupotę i wkurzających typów się skończył.
- Mam ochotę dać ci w ryj – warknął. - Z łaski swojej odpierdol się ode mnie i zajmij swoimi sprawami.
Taki przekaz powinien zrozumieć nawet ktoś posiadający IQ ameby jak jasnowłosy wampir.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Nie Cze 12, 2016 9:26 pm

Mike wysłuchał słów wampira, jednak jego twarz powoli zaczął rozświetlać łobuzerski uśmiech. Widać, że nic nie robił sobie z żadnych próśb, gróźb i innych pierdół. Najważniejsza była zabawa, a Mike nie mógł darować Gabrielowi. Po prostu nie mógł.
- Jego Twoje chyba też nie obchodzi, mój słodki. Cóż, wygląda na to, że jesteśmy na siebie skazani – uśmiechnął się, przeczesując dłonią jasne włosy. Wszyscy wokół bardziej interesowali się nieszczęsnym domem strachów niż problemami sercowymi wampira i jego orientacji.
- Jesteś całkiem słodki jak się złościsz, wiesz Gabi? - Mike wyraźnie był typem ryzykanta, dlatego agresywny ton Gabriela nie robił na nim najmniejszego wrażenia. Wręcz go nawet kręcił.
- Mogę się pierdolić jedynie z Tobą. Mam pomysł, Gabi. Chodźmy gdzieś! Zaszalejmy! Kto wie co nas czeka, może jak będziesz dla mnie miły zdradzę Ci… kilka sekretów. Bel nie byłby zachwycony, ale dla Ciebie wszystko, mój słodki – Mike nie miał zamiaru wypuścić Gabriela i tak czy siak pójdzie za nim. Wampir oczekiwał na odpowiedź swojego „towarzysza” i zaczął pogwizdywać radosną melodię.
- To co, idziemy? - zapytał w końcu – Znam nieopodal fajne miejsce – tylko czy Gabriel zechce skorzystać?

_________________
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Cze 18, 2016 2:35 pm

Ten kretyn się jeszcze uśmiechał? Gabriela niemal bolała ręka od powstrzymywania się, aby nie zetrzeć tego uśmieszku z jego parszywej gęby. A może tak pozbawić go jednego oka? Och, to byłoby piękne, a potem drugie, żeby całkiem oślepnął i już nigdy nigdy nie mógł na nikogo spojrzeć. Nie, powinien mieć jednak zlikwidowany język, żeby nie móc gadać od rzeczy. Wampirowi zbierało się ma mdłości, gdy wyobrażał sobie, na co ochotę ma blondyn. Mike'owi przydałoby się podać tabletki przeczyszczające, żeby przypomnieć mu do czego służy tylna część ciała.
- Pierdol się z Belethem - warknął, obniżając ton głosu.
Cholera, a jeśli ten jego koleżka też był jakimś zboczeńcem i planował coś zrobić Elyse? Musiał ją jak najszybciej odnaleźć. Może mu uciekła? Nie, z pewnością była na to zbyt głupia. Szlachetną wystarczyło wabić czułymi słówkami i gestami, żeby poleciała w ramiona.
- Cholera - mruknął do siebie, nawet teraz nie patrząc na obrzydliwego geja.
Utkwił spojrzenie w miejscu, gdzie jeszcze niedawno stała ruda. Nie interesowała go propozycja tego matoła. Równie dobrze mógł gadać do powietrza i próbować nakłonić do jakichś zabaw. Gabriel miał już inne plany i w pewnością nie uwzględnił w nich Mike'a.
- Ohyda - skomentował.
Nie czekając na dalsze działanie zbędnego towarzysza, wyminął go w wampirzym tempie, oddalając się od niego.

z.t za pozwoleniem Esme.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
 
Wesołe miasteczko - Lunapark
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Wesołe Miasteczko
» Wesołe miasteczko
» Wesołe miasteczko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: