IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wesołe miasteczko - Lunapark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Lip 22, 2013 6:55 pm

„Pani” O matulko, ona została nazwana Panią! Łaaaa, fajnie w szczególności jak mówi to ktoś większy od niej. Poczuła się nawet trochu wyższa jak usłyszała te słowo.
- Nie tylko Pan za nimi przepada – wyszczerzyła się. Cóż chyba tak samo jak Elsway miała słabość to cukierków i nie tylko, ale lać wody na ten temat nie będę.
Wampirzyca nie wiedziała, że trafiła na aż tak dobrze wychowanego wampira, który za nie zachowywanie się jak na damę przystało jest w stanie wypruć wszystkie twoje flaki i inne niespodzianki. Nie wiadomo czy się bać czy nie, bo w sumie olbrzym który lubi łakocie nie może być aż tak straszny, jednak z drugiej strony Kyuko wolała mieć swoje wnętrzności w środku.
Ku zaskoczeniu nie wszystkich Kyuko nigdy nie starała się by przy pierwszym spotkaniu zachować się jak najlepiej, mówiąc bez gródek lała na to sikiem prostym. Nie w głowie jej było przejmowanie się tym co powiedzą inni, baaa jeżeli ktoś od niej wymagał by ogarnęła poślady to mógł liczyć na mały pokaz jej zacnego tyłu by na przyszłość wiedział gdzie ma takie sprawy kierować i gdzie ma jego zdanie.
- Ta ta już po problemie, połknęłam. Mam pokazać język? – tako rzekła do nieznajomego.
Kyuko ładnie poczęstowała nieznajomego gościa który był chyba równie wielkim łakomczuchem patrząc na to, że cukierków sobie nie żałuje. Wampirzyca nie miała zamiaru mu wypominać tego, bo miała pełną siatę a karmelki zostawił, tak jak go prosiła.
Boidupa? Bo– i- dupa niezła z niej! Huehue taaa pewnie Els pomyślał, że pośladki TEŻ ma kształtne, ha! Ale i tak jak wampir zacznie mieć aż takie kosmate myśli to zaraz on się stanie Bolidupą dla odmiany, a zapewniam że blondi potrafi tego dokonać szybko i bardzo boleśnie.
- A proszę bardzo, na zdrowie!- wzięła karmelka do ręki
– Na pohybel mleczakom! Jedzmy aż nam zęby odpadną! – tako po bistej przemowie wpakowała do gęby cuksa i zaczęła przeżuwać.
- Jestem Alice- odpowiedziała po tym jak kolejny cukierek wylądował w jej układzie pokarmowym.
- Lepiej trafić nie mogłeś, znam to miasto jak swoją kieszeń. – uśmiechnęła się szeroko.

_________________
Powrót do góry Go down
Elswey

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1081-elswey-diaviger#15220
Zarejestrował/a : 19/07/2013
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Lip 22, 2013 7:30 pm

Trzeba być wychowanym, a nie "żreć" karmelki jak jakaś świnia... Nie no, Elswey'owi zapewne też to się zdarzyło, jednak na pewno był sam i nie pokazywał swojej zawartości ust innym osobom.
- "No zauważyłem, tu w tej okolicy chyba nie ma takiej osoby, która by nie lubiała" - w 99% na pewno ma rację. Bo kto o normalnych zmysłach, nie lubiący słodkości poszedłby do lunaparku? Pewnie jakiś rodzic dla dziecka ale są to nieliczne przypadki.
Zaś tu natrafiła na inny przypadek, elokwentny wampir? Następny rzadki okaz... Cóż ten dzień obfituje w takie dziwne przemyślenia. Jak już tak dziwnie myślimy to co robi taka dziewczyna w takim miejscu? Dziewczyna mająca około 20 lat powinna przesiadywać w klubach nocnych i tego typu miejscach, a nie w lunaparku! Chociaż, co robi Elswey w tym miejscu? Toż to tajemnica normalnie rangi wejścia do komnaty tajemnic...
Co do bania się wampira mierzącego 190cm to na prawdę nie ma czego dopóty, dopóty się go nie zdenerwuje a tak to jest milutkim, słodkim szczeniaczkiem, który potrafi porozmawiać na przeróżne tematy. Jak chociażby o cukierkach. Jednak usłyszawszy następne zdanie zaczął być leciutko zdenerwowany.
- "Ależ ta dziewczyna nie wychowana" - pomyślał, trzeba jakoś jej pokazać elokwencję przy nieznajomych ludziach. Chociaż nie wiadomo czy to w tej rozmowie czy później ale trzeba.
Dziwna interpretacja tegoż słowa ale gdyby to usłyszał zapewne by uśmiech pojawił się na twarzy. Lubił takie dziewczyny mimo iż tego nie okazywał za pierwszym razem. Zawsze po spotkaniu takiej dziewczyny, dobrze ją wspominał jak leżała na ziemi, a jej flaki były na zewnątrz i krew cała się wylewała z pozostałościami co było w środku. Nie no, to były takie przypadki już wrednych dziewczyn. Takie jak ta, która stała przed wampirem nie mają się czego bać, na razie, chyba.
Pokiwał tylko głową do góry, do dołu na znak, że się zgadza na to co ta wykrzykuje.
- "Jestem Elswey, Elswey D." - tak w stylu bonda, jednak ukrywając jeszcze swoje nazwisko. Bo po co ma je rozpowiadać na lewo i prawo. Jeszcze go ktoś zaatakuje i co on pocznie? Taki biedny wampir?
- "To oczekuję, że mnie oprowadzić. Najlepiej teraz" - Uśmiechnął się i czekał, aż ta weźmie za jakąkolwiek część ciała i zaciągnie w jakiejś miejsce.
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Lip 22, 2013 8:26 pm

Nie jak świnia tylko jak prosiaczek! Mały, słodki, jednym słowem najśliczniejszy prosiaczek jakiego tylko można sobie wyobrazić. Oj już Kyuko z rozdziawioną gębusią cały czas nie chodziła, bo jeszcze jej jakaś mucha by wleciała do środka, a feee.
- No tak tutaj to ciężko znaleźć kogoś kto za nimi nie przepada.- No cóż gdy większość ankietowanych to dzieciaki i nieliczna grupa osób dorosłych to  takie wyniki potem wychodzą. Ale z pewnością jest parę delikwentów którzy swoje zamiłowanie przykładają do innych używek jak alkohol, narkotyki, papierosy, tanie panie charytatywnie podtrzymujące lampy, inne mniej znane rzeczy.
Kyuko szalejące po klubach nocnych brzmi nader interesująco. Cóż mimo że w świetle prawa jest nadal dorastającym gówniarzem, co oznacza że w jej wieku może sobie pooglądać jedynie neony i szyldy z daleka. Jednak takie ograniczenie nic jej nie robi, i tak zrobi jak zechce.
Kyuko nie jest nie wychowana. Baaa brała nauki dobrego wychowania od małego grzdyla, także savoir vivre ma na pamięć wykute w mózgu. Pieski papcia pilnowały by nauczyła się dobrego wychowania, jednak nie uważa ona by w takich przypadkach ono było potrzebne. Poza tym zachowywania się jakby się miało kija w tyłku jest naprawdę nie wygodne i męczące, więc takie gierki pozostawia sobie na specjalne okazje, lub jeżeli będzie miała takowy humor by zabawić się w dyganie i zachowywanie się jak porcelanowa lala.
- Els-Els-Elseve?  Kurde znam to  z czegoś , hmmm…- zaczęła się zastanawiać – Elswey nie Elseve! Nie mądra ja. Sorka wiedziałam, że coś jest nie tak. Pochodzisz z Japonii? –taaaa bez zbędnego komentarza.
Els w towarzystwie Kyu nie miał się czego bać, bo wiecie wampirzyca to miejscowy obrońca biednych i pokrzywdzonych, prawie jak Chuck Norris, tylko że bardziej biuściasty, hiehie…
- Dobra! A zatem randka!  – powiedziała do Elsa, po chili zadzwonił jej telefon, po przeczytaniu smsa zrobiła trochę zamyśloną minę.
- Wybacz ale będę musiała się spotkać na chwilkę z Papciem , ale jak chcesz możesz iść za mną, potem polecimy do zwiedzać miacho!- wyszczerzyła ząbki.
Kilka minut potem w zależności od wampira opuścili lunapark, razem lub osobno.
2xzt

_________________
Powrót do góry Go down
Sasha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1143-sasha-flores#17234 http://vampireknight.forumpl.net/t1147-sasha#17466
Zarejestrował/a : 26/08/2013
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Wrz 05, 2013 6:19 pm

W ten ciepły sobotni dzień pogoda dopisywała, tylko raz po raz chmurki przesłaniały słońce unoszące się wysoko na niebie. Sasha umówiła się na dziś z koleżanką, by spędzić czas na zabawie w lunaparku. Dawno nie była, dlatego tym bardziej czuła się podekscytowana. Obie mieszkały w akademiku i w zasadzie mogły razem się udać, ale czerwonowłosa miała jeszcze coś do załatwienia. Była odwiedzić grób swej babci, która zmarła niecały miesiąc temu. Nikt oprócz niej nie dbał o miejsce spoczynku nieboszczki, bo reszta rodziny przebywała w Barcelonie. Zaniosła świeży bukiet kwiatów i monologiem opowiedziała, jak sobie radzi w nowej szkole. Trochę jej czas przy tym uciekł i o mało nie spóźniłaby się na autobus. Na piechotę miałaby zdecydowanie za daleko, chodź nie mogła narzekać na swą kondycję. Dziewczyny umówiły się przed wejściem do wesołego miasteczka, by móc bez problemu się odnaleźć. Gdy Sasha wysiadła z autobusu już z oddali zauważyła ogromne atrakcje, chociażby popularny diabelski młyn. Zmierzyła w stronę kasy biletowej, gdzie zastała ustawioną dość długą kolejkę. Było gwarno, stali rodzice z niecierpliwiącymi się dziećmi, młodzi trzymający się za ręce, grupki roześmianej młodzieży. Przyjemną otoczkę budowała wesoła melodyjka dobiegająca z lunaparku. Flores rozejrzała się w poszukiwaniu Clau, ale nigdzie jej nie dostrzegła, więc stanęła z brzegu, by na nią zaczekać. Obserwowała wszystko co się ruszało, mając problem z wystaniem w jednym miejscu, dlatego spacerowała w koło mając założone ręce z tyłu. Nie ubrała dziś mundurku, bo była poza terenem szkoły. Założyła białą bluzkę z ściągającymi marszczeniami przy końcach krótkich rękawów oraz w pasie. Nogi odsłaniały krótkie popielate spodenki, a stopy przywdziewały wygodne sandały o nieco ciemniejszym odcieniu. Przez głowę miała przewieszoną małą beżową torebeczkę na długim pasku, gdzie miała schowane klucze, telefon, pieniądze.
Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Wrz 06, 2013 2:18 pm

Spóźniła się! Clau czuła się wyjątkowo źle z powodu swojego 15 minutowego opóźnienia. Nie było to wiele, ale po prostu skoro umawiali się na daną godzinę to ona czuła potrzebę stawienia się w odpowiednim czasie w danym miejscu. Jej samej nie przeszkadzało czekanie. Siedziała w akademiku niecierpliwie wyczekując spotkania, aż w końcu wzięła się za czytanie książki i proszę bardzo! Zanim się obejrzała czas nieubłaganie zaczął pędzić i teraz musiała truchtać z cieniutką kurtką w rękach gdyby zrobiło się zimno. Pogoda w końcu była teraz nieobliczalna i później może się zrobić zimno. Zdyszana dobiegła do miejsca spotkania rozglądając się za rudą czupryną. Jest. Uniosła rękę do góry i pomachała nią energicznie przedzierając się tłum w kierunku Hiszpanki.
- Sasha! Przepraszam za spóźnienie.
Pochyliła głowę w przepraszającym geście gdy tylko do niej podeszła.
- Kupmy bilety i możemy iść.
Uśmiechnęła się szeroko obracając na pięcie w kierunku końca kolejki. Trochę sobie chyba poczekają, ale pomimo masy ludzi kolejka zdawała się przechodzić całkiem szybko. Nie będzie źle! Clau bardziej obawiała się o tą ilość ludzi do której nieprzywykła. Nie ma się czego bać! Miała przecież pod ręką system awaryjny i na pewno zdoła uciec wraz z Sashą w razie jakiegoś wypadku. Co się jednak stanie gdy napastników będzie więcej? Nie powinna sobie tym zawracać głowy! Przyszła tutaj spędzić miło czas i nie miała najmniejszego zamiaru go marnować z powodu jakiś głupstw.
Powrót do góry Go down
Sasha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1143-sasha-flores#17234 http://vampireknight.forumpl.net/t1147-sasha#17466
Zarejestrował/a : 26/08/2013
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Wrz 07, 2013 6:05 pm

Te piętnaście minut spóźnienia nie było takie straszne, chodź miała problem wystać w jednym miejscu. Z oddali dostrzegła wyciągniętą rękę ku górze, która należała do Clau. Momentalnie dziewczyna rozpromieniała i również pomachała dłonią zmierzając w kierunku koleżanki. Gdy już stanęły naprzeciw siebie, wtedy brunetka kłaniając się przeprosiła za spóźnienie. Sasha troszkę zdziwiła się tym oficjalnym zachowaniem, bo w jej kraju powitanie przyjaciółek wyglądało nieco inaczej. Nie zamierzała odchodzić od swych przyzwyczajeń, dlatego uściskała niebieskooką, gdy tylko ta podniosła głowę.
- Cześć Clau! Cieszę się, że już jesteś. – Szybko zapomniała, że musiała troszeczkę zaczekać, chodź zapowiadało się, że to jeszcze nie koniec, bo przed nimi długa kolejka do kasy biletowej. Brunetka zwróciła się w jej kierunku zaraz po przypomnieniu o kupnie biletów. – Nie ma na co czekać. – Odparła w stronę pleców rozmówczyni ruszając szybko, przy czym złapała jej dłoń, by za sobą szybko poprowadzić. Na moment odwróciła głowę uśmiechając się porozumiewawczo, chciała sprawdzić czy u niej było wszystko w porządku. Miała zamiar wyprzedzić osoby, które mogłyby ustawić się przed nimi. Dostrzegła jak grupka osób się zbliża i poczuła zew rywalizacji. W ostatniej chwili udało im się wygrać wyścig.
- Zrobiłyśmy to! – Roześmiała się zadowolona z siebie. Kilka osób aż się na moment odwróciło patrząc ze zdziwieniem.
Faktycznie kolejka dość szybko się przesuwała, a kupno biletów przebiegło bez problemów. Zatem nareszcie znalazły się na terenie lunaparku. Pierwsze co ujrzały to ogromnego różowego pluszowego zająca, który rozdawał dzieciom baloniki. Sashe kusiło by poprosić o jednego, ale przypomniała sobie o ilości lat skończonych. To było trochę bolesne, ale nie zepsuło znakomitego nastroju. „Hmm, trzeba by od czegoś zacząć. Najchętniej poszłabym na coś szybkiego. Ciekawe na co ma ochotę Clau.” Nie była sama, więc odpadało spontaniczne bieganie po atrakcjach. Zatem złapała kontakt wzrokowy z towarzyszką.
- Na co chciałabyś iść najpierw? – Czerwonowłosa powstrzymywała się, by nie wysunąć własnej propozycji, bo nie będzie mogła dowiedzieć się co ona lubi.
Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Wrz 07, 2013 7:01 pm

Ta bliskość trochę ją zaskoczyła. Zdążyła się odzwyczaić od bliższych kontaktów, a właściwie to był nawet moment w którym nie tolerowała przecież żadnego dotyku. Nie wiedząc sama co zrobić nieporadnie odwzajemniła uścisk. Kiedy się odwróciła, aby zobaczyć na kolejkę dziewczyna chwyciła ją za rękę i pociągnęła do przodu. Ciepło. Automatycznie uśmiech znów powrócił na jej twarz i zacisnęła delikatnie palce podrywając się wraz z nową przyjaciółką do biegu. Sasha chyba chciała ją wykończyć. Jakby nie wystarczył jej już wcześniejszy bieg. Gdy się zatrzymały roześmiała się i przytaknęła. Przyciągnęły chyba wiele uwagi, ale w końcu to dwie roześmiane nastolatki i taki widok raczej nikogo nie dziwił. Różowy zając otoczony dzieciakami wywołał u niej kolejny napływ zadowolenia. Powinna częściej się decydować na takie wypady. Wróć! Powinna najpierw poznać więcej osób ze szkoły czy chociażby własnej klasy. Rozejrzała się wokół wśród ogromu atrakcji. Co tu wybrać? Co tu wybrać?
- Hm sama nie wiem. Jako mały dzieciak zawsze chciałam się przejechać rollercosterem, ale oczywiście nie mogłam. Więc co ty na to?
Powrót do góry Go down
Sasha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1143-sasha-flores#17234 http://vampireknight.forumpl.net/t1147-sasha#17466
Zarejestrował/a : 26/08/2013
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Nie Wrz 08, 2013 7:12 pm

- Niesamowite, to będzie Twoja pierwsza przejażdżka. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że idealnie wybrałaś na początek. – Radośnie odparła szukając wzrokiem owej atrakcji. Nie należała do małych, więc nie trudno było ją dostrzec. Spirala unosiła się wysoko ponad drzewa, a jadące wagoniki głośno sunęły po szynach, które i tak nie były wstanie zagłuszyć krzyczących pasażerów. – W takim razie chodźmy, bo i tam pewnie kolejka będzie. – Tym razem nie próbowała się spieszyć, tylko szła spacerkiem. Nie miały daleko do rollercostera, któremu się przyglądała idąc. Nagle sobie przypomniała o istotnej rzeczy. – Clau, ile godzin temu jadłaś ostatni posiłek? – Zapytała z lekkim zmartwieniem, bo jeśli całkiem niedawno, to będą musiały sobie na razie odpuścić kolejkę górską. Przy tej szybkości i jeździe do góry nogami łatwo o nudności. Zdarzyło jej się jechać z napełnionym żołądkiem po czym długo ją mdliło i nabawiła się nieprzyjemnej zgagi. Oczywiście wstrzymała się z opowiadaniem o tym, by przypadkiem nie wystraszyć swej nowej przyjaciółki. Sasha nie marnowała czasu i już się zastanawiała nad kolejną atrakcją, ale nieco spokojniejszą, by mogły odpocząć po szalonej jeździe. Lubiła dreszczyk emocji, dlatego koniecznie chciała odwiedzić dom strachów. Była ciekawa, czy te w Japonii dorównają tym z jej kraju. Po kilku minutach dotarły do celu, gdzie o dziwo prawie nie było kolejki, dlatego jak tylko przyjadą wagony będą mogły wsiąść. „Czemu jest tu jest tak mało ludzi? Czyżby za każdą razem wysiadał ktoś rozchorowany?” Miała obecnie skupioną twarz, która do niej nie pasowała, a do tego była milcząca. Dało się słyszeć głośny pisk hamulców wagoników, które właśnie zajechały kończąc okrążenie. Flores badawczo się im przyglądała dostrzegając ze dwie blade osoby, które przesłaniały usta, a jedna z nich niespodziewanie się przewróciła. Krwisto-włosa momentalnie złapała za ramiona Clau odwracając jej uwagę, od wysiadających pasażerów.
- Jeszcze tego nie mówiłam, ale masz dziś ślicznie ułożoną fryzurę. Chciałabym byś mi kiedyś uczesała tak ładnie włosy. – Delikatnie ujęła w dłoni jej brązowy kosmyk. – Jakie miłe w dotyku. Używasz jakiś specjalnych odżywek? – Wydawała się naprawdę zafascynowana włosami, ale kątem oka zerkała czy rozchorowane osoby już odeszły. Nie chciała, by Clau przed swą pierwszą przejażdżką nabawiła się obaw, bo nie będzie mogła w pełni czerpać radości z przejażdżki.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Sasha dnia Sro Lip 02, 2014 11:32 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sro Wrz 11, 2013 3:41 pm

Ostatni posiłek? Musiała się nad tym chwilę zastanowić, aby przypomnieć sobie dokładnie. Oczywiście zdawała sobie sprawę, że lepiej nie napychać się jedzeniem przy takiej wycieczce.
- Myślę, że ze dwie godziny temu.
Odparła w zamyśleniu podążając za rudymi kosmykami włosów. Miały właściwie strasznie dużo czerwonego barwnika w sobie. Ciekawe czy były farbowane? Rozglądała się z ciekawością po okolicy i gdy zbliżali się już do kolejki Clau skupiła swoją uwagę na ludziach w górze. Wyglądało równocześnie na straszną i zabawną przejażdżkę. Wagony właśnie zjeżdżały, ale jej uwaga została skutecznie odciągnięta przez Sashe. Automatycznie powędrowała wzrokiem do jej dłoni trzymającej kosmyk brązowych włosów.
- Nie ma nawet porównania z twoimi. Są wycieniowane i sięgają trochę za ramiona więc wystarczy je rano przeczesać szczotką i same się układają. Mam chyba genetycznie silne i zdrowe włosy bo niczego specjalnego nie używam.
Wyjaśniła i dopiero wtedy wychylając się zdołała zerknąć za Sashę na wychodzący z kolejki tłum ... chyba jednak temu nie podoła. Uśmiechnęła się przepraszająco.
- Wiesz Sasha ja sobie jednak chyba odpuszczę ... nie czuję się zbyt dobrze.
Obróciła się na pięcie i znikła wśród tłumu w błyskawicznym tempie. Może nie było to zbyt honorowe posunięcie, ale przynajmniej bezpieczne. Nie chciała skończyć jak tamci.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Cze 05, 2014 8:13 am

Kyubi z chęcią nauczyłby dziewczynkę grania na skrzypcach. Wychodził założenia, że jako młoda dama powinna grać na jakimś instrumencie. Choć gdy tak patrzył na małą wampirzycę, dochodził do wniosku, że bardziej niż skrzypce pasowałyby do niej harfa. Jednakże tutaj nie mógłby jej uczyć samodzielnie, ale cóż to za problem znaleźć doskonałego nauczyciela, rzecz jasna człowieka, co by wampira nie korciło wyrządzić dziecku krzywdy. A tak, jeśli to Erica wyrządziłaby, całkiem nieświadomie, krzywdę człowiekowi, nic wielkiego by się nie stało. Wszak jest wampirem, małym wampirem, który dopiero uczyłby się okiełznania swojego głodu. W dodatku zachęcały ją także do nauki języka francuskiego (najwyraźniej wampir stanął w jakimś XVIII wieku, jeśli chodzi o wychowanie młodych dam). Jeżeli dobrze się orientował (a orientował się przecież doskonale, bo to pies na baby), młode damy uczyły się też rysunku. Ciekawiło go, czy i Erica wykazywałaby chęci na nowe sztuki, oprócz żmudnego i nudnego uczenia się japońskich i łacińskich znaków alfabetycznych. Ileż można wałkować w kółko to samo?
– Jeśli tylko masz na to ochotę.
Tak, zamierzał spełnić tę zachciankę córki, choć jemu nie bardzo podobał się pomysł, by iść na spacer z żoną, która po prostu go nie chce. Nie mógł pokazać przed córką, że stosunki między rodzicami nie są tak doskonałe od jakiegoś czasu. A właściwie to od momentu, gdy Kyubim odpowiednio zajęła się Elvira. Wpoiła skutecznie mu do głowy, że Nadira go nie chce, bawi się nim i najchętniej zostawiłaby go dla kogoś innego. Szlachetna zapewne miała stu procentową rację.
Kyubi wziął córkę na ręce, zauważając wcześniej, że bardzo jej się to spodobało. A skoro była jeszcze dzieckiem, to mógł ją śmiało traktować jak małą księżniczkę. Zapakował ją zgrabnie do samochodu, ponowił czynność zapięcia pasów i zajął miejsce za kierownicą. Zmienił jednak nieco plany i zamiast udać się z córką do zoo, zabrał ją do lunaparku. Uznał, że będzie tam miała więcej atrakcji niż w parku zoologicznym. Podróż zabrała im jakieś dziesięć minut, ponieważ wampir zaszalał szybką i brawurową jazdą, jeśli oczywiście wampirzyca się nie bała. Uznał jednak, że mogłaby to być frajda dla dziecka. Aż normalnie wyobraził ją sobie jako kierowcę formuły jeden!
– Pokazać Ci coś fajnego?
Spytał dziewczynki, jeśli się zgodziła, wymusił na niej obietnicę, że nie powie mamie. Nadira na pewno nie byłaby z tego zadowolona. Ale cóż poradzić, skoro Kyubi tak bardzo uwielbiał się popisywać, nawet jeśli była to jego córka? Skoro wszystko zostało ustalone, chwycił ją za rączkę i teleportował się na ośrodek lunaparku, ale w takie miejsce, które było rzadko uczęszczane przez ludzi, by nie zostali przypadkiem nakryci – jakieś krzaki przy siatce, którą wampir miał na widoku, by się tam przenieść.
– Obiecałem, że zabiorę Cię do zoo, ale pomyślałem, że to miejsce spodoba Ci się bardziej. A do zoo możemy pójść z mamą.
Zaproponował, nie puszczając dłoni dziewczynki, gdy wyprowadzał ją z krzaków. Po wydostaniu się z nich, Erica mogła ujrzeć wiele ciekawych atrakcji zarówno dla dzieci, jak i dla nieco starszych osób, dlatego można było tutaj spotkać nawet starsze pary, dużo starsze…
– Może chcesz pójść pierw tam?
Zaproponował wampir, by przełamać nieśmiałość dziewczynki, jeśli nie wiedziała, co chce pierw „zaliczyć” z atrakcji rozrywkowych. Wskazał oczywiście na jakąś karuzelę z postaciami z różnych bajek.

_________________
Powrót do góry Go down
Erica

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1371-erica-campbell
Zarejestrował/a : 01/11/2013
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Cze 17, 2014 6:36 pm

Erica jako dziecko żwawe i ciekawe świata, szybko się nudziła. Myślę, że bez problemu wyraziłaby zgodę, gdyby Kyubi chciał nauczyć ją gry na instrumencie czy nowego języka. Oczywiście wszystko zależało również od tego, czy dziewczynce spodobają się takie lekcje. Mogłaby na przykład bardzo polubić grę na skrzypcach i z radością przez długi okres czasu uczyć się nowych melodii, natomiast już nauka obcego języka mogłaby z biegiem czasu wydać jej się nudna i wtedy szybko trzeba by było znaleźć dla wampirzycy nowe zajęcie, chociażby ta nauka rysunku. Erica bardzo lubiła malować. Co prawda na razie wypełniała kolorowymi kredkami gotowe wzory i nadal wyjeżdżała za linię, jednak można było powiedzieć, że takie spędzanie czasu sprawia jej przyjemność. Tak więc niech się tata nie krępuje i jak najszybciej zacznie próby zainteresowania córki nowymi sztukami, dopóki jeszcze jest mała i bardzo podatna na słowa rodziców.
Uśmiechnęła się radośnie, kiedy tata obiecał pójść z nią i mamą na spacer. Była za mała, żeby zrozumieć świat dorosłych, więc nie zauważyła, że między jej rodzicami dzieje się coś niedobrego. Zdawała sobie jedynie sprawę z tego, iż Kyubi nie spędzał w domu tyle czasu co kiedyś, a ona tak bardzo lubiła spędzać czas z rodzicami. Mało obchodził dziewczynkę fakt, że podczas takiego wspólnego spaceru, Nadira i Kyubi mogą wymienić ze sobą zaledwie parę słów. Dla ciemnowłosej liczyła się już sama obecność rodziców.
Zapiszczała radośnie, kiedy tata wziął ją na ręce. Bez problemu dała się usadzić na pierwszym siedzeniu i zapiąć pasy, po czym zaczęła wyglądać przez okno nie mogą się doczekać, aż odwiedzi swoje ulubione małpki. Oczywiście, że nie bała się, kiedy Kyubi jechał z szybką prędkością, ba! Tak jej się to spodobało, że przez te dziesięć minut jazdy kilka razy wyrwała jej się prośba, by jechał szybciej. Gdyby Nadira z nimi jechała, pewnie nie byłaby zadowolona, że wampir wystawia ich wspólne dziecko na takie niebezpieczeństwo.
Kiedy Kyubi zapytał Ericę, czy chce zobaczyć coś fajnego, dziewczynka bez zbędnego zastanawiania się kiwnęła energicznie głową. Lubiła, kiedy ktoś chciał pokazać jej "coś fajnego", bo z doświadczenia wiedziała, że "coś fajnego" zawsze oznaczało zabawę oraz coś, czego jeszcze wcześniej nie widziała (brzydkie powtórzenie, ale mój mózg jest już trochę rozglabany). I oczywiście obiecała, że nic mamie nie powie. Jeszcze by się zdenerwowała i nie pozwoliła Erice więcej robić tego, co tata chciał jej pokazać. Nie wiedziała, co takiego miała zobaczyć, więc gdy nagle nie byli już w samochodzie, ale w krzakach, Erica, która nie zarejestrowała przejścia w jedno miejsce do drugiego, zamrugała gwałtownie oczami. Nie wiedziała co takiego się stało, ale uczucie, jakie temu towarzyszyło było... Dziwne. Nie potrafiła inaczej go określić. Rozglądała się wokół ze zdezorientowaną miną, jednak ostatecznie uśmiechnęła się szeroko.
- Tato! Co to było? Co to? - zawołała nagląco, ciągnąć Kyubi'ego za rękę. W sumie nie wiedziała dlaczego tak robiła. Po prostu w ten sposób zawsze szybko dostawała odpowiedź na niecierpiące zwłoki pytanie. Spodobało jej się to szybkie przemieszczenie z jednego miejsca na drugie i sama też bardzo chciała coś takiego umieć. Nie wiedziała, że ona sama też potrafi się teleportować. Cóż, właściwie to nikt nie wiedział, ponieważ moce dziewczynki jeszcze nie dały o sobie znać.
- To nie idziemy do zoo? - zapytała wyraźnie rozczarowana. Uczucie to minęło, gdy tylko znaleźli się na terenie lunaparku, a przed oczami Erici pojawiło się mnóstwo wielkich zabawek, których nigdy wcześniej nie widziała. Wydając z siebie głośne "uooo", rozglądała się dookoła szeroko otwartymi, świecącymi się oczami. Sprawiała wrażenie, jakby miała zamiar pójść na te wszystkie atrakcje, co w sumie właśnie planowała. Zgodziła się z propozycją taty, jednak gdy zbliżyli się do małej karuzeli, oczom czarnowłosej ukazała się kolejka górska. Przyglądała się jej przez chwilę z poważną miną, aż w końcu na jasnej twarzy Erici ponownie ukazał się szeroki uśmiech.
- Tatuuuś, tatuś, chodźmy tam! - zawołała znów ciągnąć Kyubi'ego za rękę, jednocześnie wskazując małym paluszkiem na atrakcję, na którą chciała wejść.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sro Cze 18, 2014 7:19 pm

Kyubi zdążył już zauważyć, że jego córka była zainteresowana dosłownie wszystkim. Każda najdrobniejsza rzecz, jaką widziała po raz pierwszy, a jaka przykuła jej uwagę, sprawiała, że dziewczynka musiała jej doświadczyć na własnej skórze. Im szybciej takie ciekawe świata dziecko zasmakuje w rozrywkach tego świata, w rozwijaniu swoich naturalnych czy wrodzonych talentów, tym lepiej dla niej. Będzie już wiedziała czym to pachnie i będzie potrafiła w przyszłości zdecydować się na jakąś ścieżkę. Choć jako wampirzyca może podążać wszystkimi ścieżkami na raz. Jednak Kyubi jako ojciec zamierzał otworzyć przed nią każdą z możliwych furtek. Sam mógłby ją nauczyć gry na skrzypcach. Niegdyś, w dawnych, minionych i prawie zapomnianych już wiekach, był mistrzem gry na skrzypcach. Później je znienawidził, ale może dzięki córce będzie w stanie pożegnać się na zawsze z przeszłością? Gdyby to się udało, zawdzięczałby Erice znacznie więcej niż on czy ona sama mogliby przypuszczać.
Wampir nie miał pojęcia, jak będzie wyglądała jego rozmowa z żoną, gdy już udadzą się na wspólny spacer. Możliwe, że nie będą ze sobą w ogóle rozmawiać. Już przecież pojawiła się między nimi przepaść, którą Kyubi stworzył we własnym umyśle, ubzdurawszy sobie naprawdę dziwne sprawy. A może to wcale nie była jego imaginacja tego, co łączyło go z Nadirą? Może to wszystko być prawdą. Prędzej czy później w końcu go zostawi. Kto wie czy nie przypadkiem dla innego mężczyzny. Testament zdążył go ostrzec. Jego zostawiła, więc dlaczego Kyubi miałby być inny? Przecież był draniem, najgorszą szmirą, jaka mogła chodzić po tym świecie. Acz prawda była taka, że jeszcze ani razu nie wykorzystał Nadiry (chyba, że w łóżku, a raczej w tym, że ją do niego zaciągnął i tak oto powstała Erica. Pierwsze, ślubne dziecko ich obojga. Słodko spłodzona w noc poślubną).
Kyubi wcale nie ukrywał, że uwielbiał podnosić córkę na ręce. Ba, stała się szybko jego oczkiem w głowie, choć właściwie nie miał pojęcia dlaczego. Może to była ukryta słabość do dzieci? Gdy Yukyuko była mała, także była jego małym oczkiem w głowie. Właściwie… to co się z nią działo? Nie miał zielonego pojęcia. Nie dawała znaku życia, odkąd ostatni raz widzieli się w jego apartamencie. Właściwie to od niej uciekł, jak zawsze. Wykorzystał biedną kobietą i porzucił. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że to była jego własna córka.
Skoro Erica prosiła tatę, żeby jechał szybciej… wykorzystywał w takich chwilach zdolności sportowego samochodu. A potrafił naprawdę wiele! Poza tym ufał, że Erica nie wygada się przed Nadirą, nawet w przypływie silnego podekscytowania. Nie, nie bał się żony. Bardziej martwiłby się tym, że zabroniłaby mu spotykać się z Ericą. A przecież to było naprawdę możliwe. Mogła odebrać mu wszystko. Zapewne w oczach szlachetnej już był nikim, ale nie da tego po sobie poznać.
Widział rozradowanie na twarzyczce córki. Wcześniej był nieco rozkojarzony myślami o Nadirze, ale gdy tylko pociągnęła go skrawek koszuli, wampir przykucnął i zwrócił ku niej całą swoją uwagę.
– To przemieszczanie się. Taka zdolność wampirów, umożliwiająca poruszanie się z miejsca do miejsca. Ty także masz zdolności, ale jesteś jeszcze za mała, by mogły się w Tobie rozwinąć.
Jeśli miała jeszcze jakieś pytania na temat wampirów albo ich zdolności, czy różnic między nim a ludźmi, to Kyubi z chęcią wszystko jej wyjaśni. Była już na tyle duża, że powinna dowiedzieć się o własnej rasie.
– Jeśli będziesz grzeczna, to w drodze powrotnej znów się tak przemieścimy, zgoda?
Nie tłumaczył Erice, że była to teleportacja. Uznał, że to słowo jest dla niej jeszcze za trudne i w związku z tym pojawiłoby się sto innych, dziwnych pytań. A wampir chciał tego uniknąć. Zresztą i tak robiło się nieco późno i za jakąś godzinę lunapark zostanie zamknięty. Kyubi, mimo bycia wampirem wyższej krwi, nie mógł pokazywać się zbyt długo na świetle słonecznym. Szybko słabł, a to mogło przecież doprowadzić do jego spalenia i ostatecznie śmierci. Jeszcze niedawno, nim nie związał się z Nadirą, nie przerażała go śmierć. Ba, nawet jej pragnął. Ale teraz, gdy pojawiła się jeszcze dodatkowo Erica, sprawiła, że wampir chciał czegoś więcej od życia niż ostatecznego kresu – śmierci.
– Nie. Ale wydaje mi się, że tutaj spodoba Ci się bardziej.
Pstryknął delikatnie jej mały nosek i już po chwili wędrowali lunaparku, który najwyraźniej spodobał się małej dziewczynce. Kyubi przecież wiedział jak zadowolić kobietę i to niezależnie od jej wieku… W końcu nie na daremno został nazwany Casanovą.
Gdy zmierzali do spokojnych karuzeli przeznaczonych dla takich małych szkrabów jak Erica, dziewczynce zamarzyła się przejażdżka na kolejce górskiej. Nie miał nic przeciwko. Jako mała wampirzyca była głodna nie tylko krwi, ale i wrażeń i Kyubi zamierzał ją tam zabrać.
– Jesteś pewna? Jak już wsiądziesz i Ci się nie spodoba, to nikt nie będzie zatrzymywał kolejki dla Ciebie, a ja nie chcę później słyszeć, że to moja wina.
Przyjrzał jej się ze zmarszczonymi brwiami, wymuszając na niej w ten sposób odpowiedź. Skoro już zyskała pewność, wampir zabrał ją tam, po drodze kupując jej pluszową, wielką pandę. W sumie przypadkiem, w ogóle nie pomyślał o tym, że Nadira tak bardzo je uwielbiała. A może to była podświadomość?
Jednak gdy doszli do kasy, sprzedawca spojrzał to na wampira, to na małą Ericę i wskazał na miarkę obok.
- Przykro mi, jest za mała.
Stwierdził obojętnie, wręcz chłodno, drapiąc się po swoim grubym brzuszysku. Kyubi zmarszczył brwi, wyraźnie się irytując, gdy ktoś mu odmówił. Sięgnął po swój portfel i przejrzał „drobne”, przebijając czterokrotnie cenę biletu ulgowego i normalnego. Sprzedawca popatrzył to na wampira, to na Ericę i wzruszył ramionami, przepuszczając ich w taki sposób, jakby nie zauważył w ogóle ich obecności. Pieniądze szybko wsunął w kieszeń brudnych spodni. Zajęli swoje miejsca. Kyubi samodzielnie zapiął dodatkowe pasy, a żeby nie wypadła to dodatkowo ją objął i przysunął się do niej. Po chwili górska kolejka ruszyła, wykonując czasami iście brawurowe arie powietrzne i skomplikowane pętle. Po jakichś trzydziestu minutach staczali się powoli z ostatniego już wzniesienia i w taki sposób dotarli do mety. Spojrzał na córkę, biorąc ją na ręce. Po takiej frajdzie mogła czuć się zarówno zmęczona, jak i mogło jej być nieco niedobrze.
– Masz już dość, czy idziemy do domu strachów?
Zaproponował, wskazując jej ciemny, „przerażający” zamek. W jego oknach pojawiało się czasami czerwone, zielone albo czarne światło. W dodatku była tam nastrojowa muzyka, jak z jakiegoś horroru. Jeśli oboje tam wejdą, to dom strachu naprawdę taki się stanie - dwa wampiry w środku. A nóż dojdzie do jakiegoś ataku?

_________________
Powrót do góry Go down
Erica

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1371-erica-campbell
Zarejestrował/a : 01/11/2013
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Cze 19, 2014 8:25 pm

W oczach małej dziewczynki, świat dorosłych mógł wydawać się naprawdę przerażający. Nie tylko dlatego, że będzie musiała nauczyć się samodzielnie podejmować trudne decyzje, ale bardzo możliwe, iż wydawał jej się po prostu nudny. Dorosłe osoby wiedziały już o świecie wszystko, więc nie wpadały w zachwyt jak łatwo jak zwykła to robić mała wampirzyca. Dzięki temu zawsze miała co robić, a skoro w przyszłości dużo ciekawych rzeczy będzie miała za sobą, to jakie musi ją czekać nudne życie! Poważnie. Gdyby miała wybierać, chyba wolałaby pozostać dzieckiem. Przynajmniej będąc nieświadomą niektórych rzeczy, nie musiałaby cierpieć ani przechodzić przez podobne problemy, jakie mieli teraz jej rodzice.
Z małymi dziewczynkami już jest tak, że szybko zjednują sobie miłość i uwagę ojców, tym samym stając się ich oczkami w głowie, na które nie mają serca krzyczeć. Nie można powiedzieć, by ciemnowłosej się to nie podobało. Korzystała ze swoich przywilejów ile wlezie, ale gdyby Kyubi'emi i Nadirze przyszło czasem do głowy, by sprawić Erice nowe rodzeństwo, to już trochę utrudni sprawę. Wampirzyca przestanie stanowić centrum ich małego wszechświata i na nic zdadzą się płacze, krzyki, tupania nóżką i propozycje, by wyrzucić nowe dziecko za okno. Zresztą, Erica jest strasznie zazdrosna o to, co jej. Kiedy bawiła się z innymi dziećmi, zawsze dochodziło do sprzeczki, ponieważ dziewczynka nigdy nie chciała dzielić się swoimi zabawkami. Uważała, że skoro należą do niej, to tylko ona ma prawo się nimi bawić. Z wiekiem pewnie jej to przejdzie, ale na razie rodzice za każdym razem musieli małej tłumaczyć, dlaczego nie wolno tak robić.
Gdyby Nadira zabroniła Kyubi'emu spotykać się z córką, najbardziej ucierpiałaby na tym właśnie Erica. Dziewczynka uwielbiała spędzać czas z ojcem i naprawdę nie potrafiłaby sobie wyobrazić jak by to było, gdyby nie mogła się więcej z nim bawić. Była uparta i zawsze musiała postawić na swoim, więc w ostateczności sama przyszłaby do taty, chociaż wiązało się to z dość dużym ryzykiem. Pamiętajmy, że mimo bycia wampirem, dziewczynka miała zaledwie pięć lat, nie potrafiła jeszcze sama obronić się przed zagrożeniem. Także lepiej, by Nadirze nigdy taki pomysł do głowy nie wpadł.
- To ja też tak umiem? - zapytała otwierając szeroko oczy. Ucieszyła się bardzo, bo to znaczyło, że nie musiała za każdym razem prosić Kyubi'ego, gdyby chciała znaleźć się w innym miejscu. Uwagę o rozwinięciu zdolności puściła mimo uszu. Teraz chciała się dowiedzieć, czy też jest taka potrafi i chciała wiedzieć to już teraz. Zamknęła oczy, wyobrażając sobie klatki z małpkami w zoo. Stała przez chwilę z zaciśniętymi mocno powiekami, a gdy ostrożnie uchyliła jedną z nich i zobaczyła, że nadal znajduje się w wesołym miasteczku, małe usteczka z miejsca wykrzywiły się w podkówkę.
- Nie jestem taka super jak tata - stwierdziła, smętnie opuszczając ciemną główkę w dół.
Obietnica starszego wampira sprawiła, że na bladej twarzyczce dziecka pojawił się uśmiech. Dziewczynka energicznie pokiwała głową i gorąco zapewniła, że będzie bardzo grzeczna, najgrzeczniejsza na świecie!
- Nie będę płakać, obiecuję. Chodź, tato, chodź - na myśl o nowych doznaniach, entuzjazm nie opuszczał ciemnowłosej. Nie bała się, bo niby dlaczego? Był z nią tata, a tata był przecież najsilniejszy na świecie. Wiedziała, że gdyby stało się coś złego, zawsze ją obroni. Pisnęła z radośni, kiedy Kyubi po drodze kupił jej wielką, pluszową pandę. Jedną ręką trzymała się dużej dłoni taty, a drugą ściskała za szyję nową maskotkę. Wszystko szło dobrze, dopóki nie stanęli przy kasie do kolejki górskiej. Tak właściwie całą uwagę Erica skupiła na wielkiej konstrukcji, którą miała przed sobą, więc nie zarejestrowała wymiany zdań jaka nastąpiła między Kyubim a sprzedawcą. Nie pomyślała o tym, że mogą jej nie wpuścić, bo... Niby dlaczego nie? Nie rozumiała, dlaczego w kolejce nie ma innych takich małych dzieci jak ona. Przecież to doskonała zabawa, która powinna spodobać się każdemu dziecku!
Kiedy już zajęli swoje miejsca, Erica pozwoliła tacie zapiąć się w pasy. Nie było to zbyt łatwe zważywszy na fakt, iż nadal ściskała w ramionach wielką pandę. Przysunęła się do boku taty, by już po chwili oddać się upragnionej rozrywce. Spodobało jej się, nawet bardzo. Piszczała i śmiała się głośno, gdy kolejka wykonywała kolejne pętle. Po przejażdżce była trochę zmęczona, ale nie miała jeszcze dość. Usadowiła się wygodnie na rękach taty i spojrzała uważnie na kolejną atrakcję, na którą chciał ją zabrać.
- A co jest w domu strachów? Duchy? - spytała, bo chociaż wizualnie dom strachów nie prezentował się tak okazale jak kolejka górska, to jednak pojawiające się w oknach światła i nastrojowa muzyka zdawały się małą wampirzycę przyciągać.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Cze 20, 2014 12:10 pm

Błogi, nieświadomy stan dzieciństwa był chyba najlepszym okresem w życiu każdego wampira. Ale Kyubi nie zamierzał mówić tego dziecku. Po co dokładać jej zmartwień? Niech będzie radosna i uśmiechnięta, jak do tej pory. Kyubi wraz z Nadirą postarają się przecież o to, żeby dziewczynka miała jak najlepiej w życiu. Nie ważne czy teraz, czy za dwadzieścia czy trzysta lat. Wciąż będzie ich córką, niezależnie od tego ile wieków spocznie na jej ślicznym, alabastrowym karku. Gdy Kyubi ją dotykał, była naprawdę miękka. Czasami miał wrażenie, że jeśli mocniej ją przytuli, złamie i rozpadnie się na tysiące drobinek w jego ramionach. Może to było zwykłe przewrażliwienie? Naprawdę wyglądała na kruchą istotę, choć pod tą powłoką była przecież „niezniszczalna” jako wampirzyca.
Erica doskonale wiedziała, jak jej dziecięcy i niewinny czar działał na ojca i wykorzystywała tę zdolność, jak tylko potrafiła. Wampir wątpił, żeby wszystko robiła z tą swoją słodką świadomością, ale wystarczy poczekać aż nieco podrośnie, by doczekać się aż zacznie wykorzystywać ojca. O tak, Kyubi był tego pewien. Był tak pewien, jak tego, że nie ważne, iż będzie o tym wiedział, spełni każdą jej zachciankę. Mógłby się zacząć bać tego zbliżającego się dnia, ale jakoś nie potrafił. Tym samym wampir szczerze wątpił w to, że wraz z Nadirą postarają się o kolejnego, wspólnego potomka. Po pierwsze i głównie dlatego, że szlachetna na pewno nie wpuści go więcej go więcej do łóżka (po co to robić z mężczyzną, którego się nie kocha? Można przecież zostać sekretną kochanką byłego męża, który ją ponownie omotał i kto wie, czy znów nie planuje jej wykorzystać). A po drugie miała spore kłopoty z zajściem w ciążę. Zresztą u szlachetnokrwistych wampirzyc ciąża zaskarbia niemalże o cud. Jak widać ruchliwe plemniki wampira dały sobie radę bez żadnego zarzutu. Powrócił nawet myślami do momentu, w którym żona odwiedziła go w kancelarii, pokazując urocze śpioszki. Początkowo uznał to za żart, ale przecież szlachetna nie miała poczucia humoru.
Wampir wolałby raczej, żeby mała Erica nie błąkała się samotnie po mieście, którego nie zna, gdyby Nadira faktycznie zabroniła na spotkania ojca z córką. Nie znała przecież miasta, nie wiedziała, w których miejscach wampir pracuje, więc przez długie godziny błąkałaby się, aż w końcu albo znalazłby ją Teiji (co w takiej sytuacji byłoby najlepszym rozwiązaniem) albo stałaby jej się wielka krzywda z rąk silniejszych wampirów. Nawet marny poziom E mógłby zagrażać jej życiu. Na szczęście nie musieli martwić się o przyszłość. Zresztą i Kyubi nie zostawiłby Erici bez walki, choć to mogłoby się odbić na jej psychice. Należałoby to zrobić tak, żeby dziewczynka niczego nie dostrzegała. Nienawiść rodzi jedynie nienawiść.
– Nie wiem, skarbie. Twoje umiejętności jeszcze się nie pojawiły, zatem ciężko cokolwiek stwierdzić. Jednak istnieje cień szansy, że posiadasz taką zdolność.
Wyjaśnił córce i na pewno na jej twarzyczce pojawi się smutek. Mogła odziedziczyć po nim tę moc, tak jak Yukyuko, jednakże minie jeszcze sporo czasu nim będzie w stanie swobodnie wykorzystywać tę moc. Potrzeba wielu lat praktyki, żeby dostać się w miejsce, o jakim się pomyśli i pozbyć się mdłości, jakie czasami mogą się przy tym pojawić.
Kyubi zaśmiał się, widząc jak dziewczynka zamyka oczy i w wyobraźni na pewno układała sobie już obraz jakiegoś dobrze znanego jej miejsca. Dobrze, że nie zniknęła stąd jednak i nie pojawiła się przy klatce z małpami. Ludzie byliby wyraźnie wstrząśnięci nagłym pojawieniem się dziecka, a chwilę później i jej ojca. Tak, dobrze, że wiedział, o jakim miejscu dziewczynka myślała. Właściwie to uważnie się przyglądał, będąc gotów do tego, by faktycznie udać się w ślad za nią, gdyby nagle aktywowała w sobie tę zdolność. Z małymi wampirami właśnie był ten kłopot, że nigdy nie wiesz, co zrobią i jak należy zareagować, bo nie wiadomo, jakie moce odziedziczyli. Wampir miał tylko nadzieję, że Erica go nagle nie wysadzi, gdyby odziedziczyła moc po matce.
– Nie prawda, Erico. Potrzebujesz jedynie troszkę czasu. Nie spiesz się z niczym, a Twoje zdolności przyjdą same.
Ucałował córkę w czoło i już po chwili znajdowali się na górskiej kolejce. Był wdzięczny za to, że małej wampirzycy nie zrobiło się nagle niedobrze, choć szybko mógłby na to zaradzić. Ta półgodzinna przejażdżka za to ją zmęczyła. Może gdy będą wracać uśpi ją bujanie samochodu i bez problemu będzie mógł ją wtedy położyć do łóżeczka.
– Tak, duchy. Ale nie tylko. Można tam spotkać wszystkie strachy z dziecięcych snów. Na przykład Bogart zamieszkujący pod łóżkiem. Albo jakieś upiory. To jak, jesteś na tyle odważna, żeby tam wejść, nim zamknął lunapark?
I jeśli dziewczynka wyraziła chęci, wampir ją tam zabrał. Tym razem bez problemu kupili bilety wstępu i to bez dopłacania. Doprawdy, cóż za miły sprzedawca… Gdy weszli do środka, muzyka stała się groźniejsza i bardziej nastrojowa, jakby zapraszająca tylko śmiałków. Drzwi, jakie wampir pchnął, zaskrzypiały jak jęcząca dziewica i wampir przodem wpuścił dziewczynkę. Drzwi za nimi zatrzasnęły się z głuchym łoskotem, uniemożliwiając już im ucieczkę. Mogli się stąd wydostać jedynie wyjściem po przejściu całego zamku. Od razu przywitała ich sala luster. Jeśli Erica zatrzymałaby dłużej wzrok na jakimś lustrze, w jego odbiciu mogłaby dostrzec poruszające się cienie, postaci, a nawet wykrzywioną bólem twarz upiora. Kyubi stąpał bezszelestnie obok córki, bardziej będąc ubawiony tymi strachami niż faktycznie przerażony. W życiu widział gorsze rzeczy, jak na przykład inkwizycja szesnastowieczna albo ciałopalenie wiedźm.
Gdy przeszli już przez półmroczną salę z lustrami, dotarli do kulistego pomieszczenia, w którym panowały egipskie ciemności. Kyubi jednak nie miał żadnego problemu z widzeniem tego, co się kryło w mroku, dlatego bez problemu zrobił unik, gdy latający „duch” chciał w niego wpaść. Podobny manewr został wykorzystany w przypadku dziewczynki. „Duch” ruszył prosto na Ericę, jakby chciał ją porwać ze sobą w zaświaty.
– I co, boisz się?
Spytał głębokim głosem idealnie pasującym do całego nastroju nawiedzonego zamczyska. Na końcu kulistej komnaty znajdowała się trumna… i jak można łatwo przewidzieć, w środku czekał na nich gospodarz!
– Idź sprawdź i zobacz, co jest w środku.
Zachęcił córkę, popychając ją nieco. Sam zaś nie ruszył się ze swojego miejsca. Skrzyżował jedynie ramiona na klatce piersiowej, wyraźnie rozbawiony.

_________________
Powrót do góry Go down
Erica

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1371-erica-campbell
Zarejestrował/a : 01/11/2013
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Cze 20, 2014 7:20 pm

Oczywiście, że Erica jeszcze nie w pełni świadomie wykorzystywała swój dziecięcy urok, ale bardzo szybko się uczyła i potrafiła zauważyć, że jeśli wykonuje pewne czynności, rodzice i opiekunowie są skłonni dać jej to, czego chce. Chociażby płacze, w które wpadała zawsze wtedy, kiedy nie mogła czegoś dostać. Wiadomo, że ani Nadira ani Kyubi nie byli wszechmocni, więc nie zawsze mogli podarować córeczce upragnioną gwiazdkę z nieba, ale wtedy nadchodził kolejny etap, czyli wielka obraza majestatu i konsekwentne ignorowanie rodziców. O tak, kiedy chciała, Erica potrafiła być naprawdę bardzo uparta.
Tutaj właściwie nie chodziło tylko o drugie wspólne dziecko małżeństwa, ale każde inne, które mogliby mieć w przyszłości z innymi partnerami. Nawet gdyby taka wpadka groziła im za sto lat, kiedy ciemnowłosa obecnie pięciolatka stanie się dorosłą kobietą, gdzieś w głębi serca będzie czuła zazdrość o uwagę rodziców mimo, iż prawdopodobnie będzie już miała własne dzieci. Ale chyba wybiegamy za daleko w przyszłość, więc już zostawmy ten temat.
Zmarszczyła lekko mały nosek, kiedy tata pocałował ją w czoło i zaraz na jej buzi pojawił się szeroki uśmiech.
- A tatuuś, a co Ty jeszcze umiesz? - zapytała, zupełnie zapominając o tym, że mieli pójść na kolejkę górską. Najpierw potrzebowała odpowiedzi na swoje pytania, potem spokojnie mogą pójść się pobawić. Jeśli Kyubi chciał zdążyć pokazać córce różne atrakcje przed zamknięciem lunaparku, musiał jej to wytłumaczyć i obiecać, że pokaże swoje zdolności później.
Kiedy tata tłumaczył dziewczynce jakie stwory może spotkać w domu strachów, Erica patrzyła na niego uważne jednocześnie mocno ściskając misia rączkami. Opowieści taty wydawały jej się całkiem interesujące i już wiedziała, że na pewno chce te wszystkie potwory zobaczyć. Bała się tylko, że panda się przestraszy.
- Ja się nie boję! A miś zamknie oczy i też nie będzie uciekał - zawołała, z poważną miną kiwając głową. Tak, właśnie taki miała plan.
Gdy usłyszała zatrzaskujące się za nimi drzwi podskoczyła lekko i kurczowo złapała dłoń taty. Było ciemno i może nawet się trochę bała, jednak złożona wcześniej obietnica i chęć zobaczenia potworów sprawiły, że nawet się nie skrzywiła. Otworzyła za to szeroko niebieskie oczy, rozglądając się dookoła i obserwując. Znaleźli się w sali luster, które od razu przykuły uwagę dziewczynki. Zatrzymała się blisko jednego tak, że prawie dotykała nosem szyby. Zaraz jej oczom ukazały się różne cienie i upiorne postaci, które zmusiły małą wampirzycę do zrobienia kilku kroków wstecz. No, teraz mogła podziwiać te okropne twarze, które wywoływały w niej pewne uczucie niepokoju. Nie wiedziała co to takiego, ale właściwie była tym nawet zachwycona kiedy tak szła i wpatrywała się w lustra z lekko uchylonymi wargami. Mimo wszystko nie puszczała ręki taty i kiedy dotarli do pomieszczenia, w którym w ogóle nie było nic widać, przykleiła się do jego nogi, tym samym również unikając wpadnięcia na ducha. Co prawda zacisnęła mocno powieki i nawet schowała głowę za nogą Kyubi'ego, kiedy duch przeleciał obok nich, lecz zaraz otworzyła oczy.
- Wcale - odparła szeptem na pytanie, bardzo przejęta tym, co się właśnie działo. Odkleiła się od taty, który zaraz zachęcił ją do sprawdzenia, kto też leży w postawionej na środku trumnie. Serduszko mocno biło w jej małej piersi, kiedy szła samotnie przez pomieszczenie, nadal ściskając w ręce misia i oglądając się co kilka kroków na tatę. Zatrzymała się przy trumnie i właśnie kiedy miała zobaczyć co jest w środku, mieszkaniec sam dał o sobie znać niespodziewanie wstając i odwracając głowę w jej stronę. Zrobił to tak szybko, a jego twarz była tak brzydka, że Erica krzyknęła krótko i cofnęła się gwałtownie kilka kroków. Przez chwilę wpatrywała się w kukłę szeroko otwartymi oczami. Czuła jak serce szybko jej bije, a sam Kyubi mógł przez chwilę pomyśleć, że dziewczynka zaraz się rozpłacze. Nic bardziej mylnego. Gdy już oswoiła się z widokiem i utwierdziła w przekonaniu, że upiór z trumny nie zrobi jej krzywdy, podeszła blisko rekwizytu, wyciągnęła małą rączkę i zaciekawiona dotknęła twarzy siedzącej przed nią kukły.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pią Cze 20, 2014 10:12 pm

Kyubi szczerze nienawidzi widoku łez u kobiet. Uważa to za jej słabość, a naprawdę nie znosił, gdy kobieta ukazywała taką słabość przy nim. Za każdym razem, gdy Erica płakała, wampir po prostu bez słowa komentarza opuszczał pokój i znikał. Pojawiał się dopiero wówczas, gdy ta przestawała, niezależnie od tego, czy osiągnęła swoją zachciewajkę czy też nie. Jasne, co innego gdy była noworodkiem. Wówczas płakała z całkiem innego powodu, acz Kyubi i tak przerażał się na tę myśl, bo nigdy nie wiedział, co dolega Erice. Dobrze, że chociaż Nadira nie traciła głowy i potrafiła odpowiednio zareagować. Kyubi pamiętał, jak samotnie zajmował i wychowywał Yukyuko. Wówczas musiał wszystkim się zajmować, wiedzieć, dlaczego płacze, czego chce i czego potrzebuje. Był wówczas obojgiem rodziców i udało mu się to przetrwać, choć przez pierwsze kilka miesięcy nie zbliżał się do córki na dziesięć metrów. Oddawał ją w ramiona nianiek i odpowiedzialnych kobiet, które się nią zajmowały. Nie potrafił pogodzić się z myślą, że został ojcem i tyle. Do takiej roli mężczyźni dorastają z czasem, kobiety osiągając ją od razu. A przynajmniej te ludzkie kobiety.
Wampir zamyślił się nad pytaniem córki. Rozejrzał się uważniej dookoła, sprawdzając czy nikt nie podsłuchuje. W myślach ludzi także niczego nie „słyszał”, nikt się nimi nie interesował. A skoro tak było Kyubi postarał się wyciszyć swoją zdolność. Jednak w tak dużym skupisku ludzi było mu naprawdę ciężko i przez to nabawił się naprawdę silnej migreny. Miał ochotę zamknąć się w szczelnym, bezdźwięcznym pomieszczeniu, gdzie nie mógłby słyszeć niczyich myśli, a zbliżać mogliby się tylko ci, którzy potrafią zamykać swe umysły. Zaraz, to brzmiało niemalże jak zakład psychiatryczny i to dla wampirów! Może kiedyś taki otworzą, by leczyć schorzenia, na jakie cierpiał Kyubi? Alkoholizm. Pracoholizm. Seksoholizm. Palaczoholizm. I tak w nieskończoność.
– Potrafię czytać w czyichś myślach. Pomyśl o czymś, to się przekonasz.
Puścił do niej porozumiewawczo oko, zachęcając ją do tego, żeby „przetestowała” zdolności ojca. Uznał, że ta zdolność jest o wiele ciekawsza i bardziej zaciekawi Ericę, niż nudne uleczanie. I tak nie miałby jak pokazać dziewczynce na czym na moc polega w towarzystwie tylu gapiów.
– Później możemy pójść do magika i pokonamy go jego własną bronią.
Na placówce na pewno był jakiś „magik”. A czy mała dziewczynka chciała stanąć w szranki z magikiem u boku ojca? Wszystko przed nimi, przecież wieczór był taki młody! Może ostatnie półgodziny im wystarczyła te wszystkie atrakcje?
– Miś sobie na pewno poradzi, jeśli i Ty sprostasz łatwo.
Pokrzepił córkę, żeby nie martwiła się zbytnio o pana misia. Kiedy wróci do domu powinna wymyślić dla niego jakiegoś imię, bo mówienie ciągle pan miś jest takie nie dziecinne.
W każdym razie znaleźli się wreszcie w środku zamczyska, które robiło wrażenie na małej dziewczynce. Nawet drgnęła, gdy tylko usłyszała łoskot zamykanych drzwi i chwyciła się kurczowo rączki ojca. Później nawet chowała się za jego nogą, co wampir przywitał rozbawieniem. Jego dźwięczny, głęboki, nieco przerażający śmiech rozniósł się echem po pustej sali, w której „atakowanych” ich „duchy”.
– Taak? To dlaczego chowasz się za mnie?
Zmierzwił jej włosy dla odwagi, gdy ruszyła ostrożnie w stronę trumny. Wręcz spodziewał się takiej reakcji Erici. Jej dziecięcy krzyk także rozległ się echem po pomieszczeniu. Teraz to już naprawdę mogli czuć się jak w horrorze, skoro były już takie mrożące krew w żyłach krzyki. Kyubi szybko znalazł się przy córce, podsadzając ją nieco, by mogła zajrzeć swobodniej do trumny, która była już otwarta, a jej „niespodzianka” dyndała sobie wesoło, przerażając swą brzydotą.
– Może wejdziemy do środka?
Zaproponował, szeptają pytanie do ucha córki. Do jego uszu doszedł szmer od strony sali luster. Zliżali się kolejni śmiałkowie.
– Może zabawimy się w strachy i przestraszymy innych ludzi. My, w porównaniu z tym panem tutaj, jesteśmy prawdziwymi strachami.
No i masz! Erica ma zaledwie pięć lat, a wampir już kusi ją do złego! Ale cóż, niech wie, że jest wampirem i że miała siłę i potęgę o jakiej ludzie mogą jedynie marzyć po nocach. Jeśli dziewczynka się zgodzi, to Kyubi wejdzie do środka, ale pierw wyjmie sztuczną kukłę, i sięgnie ramionami po Ericę. Nawet nie wiedział dlaczego skojarzyło mu się to z wywiadem z wampirem. Kyubi zatem ułożyłby się na szkarłatnym atłasie, przytulając do siebie dziecko. Zamknął oczy i nasłuchiwał. Słyszał ludzkie bicie serca, krew, którą ta wielka pompa ssała i wyczekiwał odpowiedniego momentu... A jeśli się nie zgodzi, pójdą sobie dalej i zapewne zdążą jeszcze udać się do magicznego magika oszusta.

_________________
Powrót do góry Go down
Erica

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1371-erica-campbell
Zarejestrował/a : 01/11/2013
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Pon Cze 30, 2014 3:47 pm

Generalnie, super zajebiście, post mi się skasował i muszę pisać od nowa. Będzie krótszy niż poprzedni.
Erica była jeszcze małym dzieckiem, więc wolno jej było płakać nie zastanawiając się czy okazuje tym samym słabość, czy nie. Problem może pojawić się przy dorastaniu, dlatego rolą Kyubi'ego i Nadiry było wytłumaczenie córce, że nie może już polegać na swoich histeriach, a w pewnym wieku to już nawet nie wypada. Jeśli chodzi o Yukyuko, to Erica bardzo chciała ją poznać. Od rodziców wiedziała, że ma liczne rodzeństwo, ale jak na razie znała tylko jednego brata, a po reszcie ani widu ani słychu. Oczywiście lubiła spędzać czas z Naoto i jako mała siostra traktowała starszego brata jak bohatera, no ale przecież nie porozmawia z nim o typowo babskich sprawach (jakby w ogóle wiedziała o co chodzi, mhm), bo chłopak zwyczajnie tego nie zrozumie. Dlatego chciała poznać swoje rozliczne siostry. Nie wiedziała tylko dlaczego jeszcze nie mogła.
Kiedy Kyubi przyznał się do jednej ze swoich mocy, oczy Erici rozszerzyły się szeroko i zaczęły błyszczeć z ekscytacji.
- Tato, ale Ty jesteś super! - wyszeptała, wpatrując się w ojca niczym w boga. Targały nią tak silne emocje, że zwyczajnie nie była w stanie mówić głośniej. Gdy tata poprosił dziewczynkę, by przetestowała jego moc, czarnowłosa zamknęła oczy i wyobraziła sobie jutrzejszy spacer z rodzicami. Nadira i Kyubi trzymają się za ręce, beztrosko rozmawiając, natomiast sama Erica biega wokół nich śmiejąc się głośno. Nie rozumiała jak wyglądają sprawy między jej rodzicami, więc tak właśnie to wszystko sobie wyobrażała.
- Kto to magik? - zapytała, przekrzywiając z zaciekawieniem główkę w prawą stronę. Nigdy nie była w takim miejscu i nie miała do czynienia z magikami, więc nie wiedziała co robią.
Na wzmiankę o misiu tylko przytaknęła głową. Oczywiście, że oboje będą dzielni! A imię mu wymyśli, bez obaw. Tylko musiała nad tym trochę pomyśleć (tak ze dwie minuty zamiast kilku sekund), bo przecież nie będzie mogła mu tego imienia później zmienić.
Zanim Kyubi jej pomógł musiała się trochę nagimnastykować, by dotknąć brzydkiej twarzy. Natomiast kiedy wampir sprawił, że mogła to zrobić bez problemu, zupełnie straciła zainteresowanie kukłą i przeniosła je na trumnę, do której naturalnie chciała wejść. Tata musiał pomyśleć tak samo, albo znów czytał w jej myślach, więc kiedy zaproponował nową zabawę, zgodziła się bez problemu. Poczekała grzecznie, aż wszystko przygotuje i już po chwili znajdowała się w środku rekwizytu, przyklejona do boku wampira.
- Tato, a co ja mam robić? - spytała, bo przecież nigdy wcześniej nikogo nie straszyła i nie wiedziała jak to się robi. Kyubi zdecydowanie musi spędzać więcej czasu z córką.
Zaczęła się trochę wiercić, ponieważ oprócz czasu gdy spała, nie była przyzwyczajona do leżenia nieruchomo, a ci ludzie tak strasznie wolno szli, by wpaść na ich małą niespodziankę! No i nie zapominajmy, że pluszowa panda znajdowała się razem z nimi, a ponieważ była duża zajmowała trochę miejsca.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Lip 01, 2014 5:26 pm

Praktycznie wszystkie córki Kyubiego miały już swoje życie i nie miał prawa zmuszać je do czegokolwiek. Elaine zresztą wyjechała gdzieś w świat, dosłownie znikając bez słowa, pozostawiwszy swojego zacnego narzeczonego. Nie wspominając już o samym Kyubim. Już prędzej złapią gdzieś po drodze Kyuko, skoro Erica tak bardzo chciała poznać swoją przyrodnią siostrę. Możliwe, że kiedyś pozna wszystkie swoje siostry, drugiego brata oraz liczne kuzynostwo. Przecież nawet Dastan był jej kuzynem, a jako brat bliźniak Yukyuko i syn Naizena tym bardziej Erica była z nim związana krwią. Do dziś Kyubi się zastanawiał, jakim cudem Yukyuko i Dastan mogą być bliźniakami, ale o różnych ojcach. Ciekawe czy już się spotkali i czy wiedzieli, że są rodzeństwem. Podsumowując, mała wampirzyca miała naprawdę sporą rodzinę.
Wampir zaśmiał się, słysząc podekscytowany ton córki. Znów zmierzwił jej ciemne włoski. Nie ukrywał w ogóle dumy z siebie samego i swojej córki, która zaczęła go traktować jak boga. Cóż, przynajmniej ta mała istotka potrafiła docenić własnego ojca i jako nieliczna z kobiet (choć na razie była dzieckiem) bezwarunkowo kochała Kyubiego. Chyba nie potrzebowała wiele, aby go pokochać, choć wampir bardziej się tego domyślał niż o tym faktycznie wiedział.
– Ty też będziesz super, gdy odkryjesz swoje zdolności. Na pewno będą wyjątkowe.
Musiała zdawać sobie z tego sprawę. Za kilka lat rozwiną się w niej zdolności i będzie musiała je opanować. Oczywiście zawsze mogła liczyć na pomoc ze strony rodziny czy nawet służby, jaka kręciła się po domu Nadiry. Może wreszcie uda jej się poznać rodzinę ze strony matki? Bo tej ze strony Kyubiego raczej nigdy nie pozna. Chyba że mowa o ojcu Kyubiego i Agnes, która, swoją drogą, także gdzieś bez słowa przepadła. Często denerwował się na swoją przyrodnią siostrę, że znika bez uprzedzenia. Ale tym słodsze były ich późniejsze spotkania.
Wampir skupił się na umyśle córki, która zgodziła się przetestować moc czytania w myślach. Kyubi bez problemu ujrzał w umyśli małej dziewczynki park, był nieco karykaturalny, widziany oczami dziecka. Różnił się od tego, jak sam go widział.
– Pomyślałaś o wspólnym spacerze w parku. Ty, mama i ja. My trzymamy się za ręce, rozmawiając, Ty zaś jesteś szczęśliwa i roześmiana.
Tak, chciał widzieć na jej buzi taki uśmiech, taką radość i niewinność, jaką charakteryzowały się dzieci w jej wieku.
– Magik, to osoba, która wykonuje sztuczki, które oszukują ludzkie umysły. Widzą to, co chce im pokazać magik.
Wyjaśnił Erice jak najprościej, używając łatwych, nieskomplikowanych słów. Nie mogła przecież jeszcze rozumieć wielu, skomplikowanych słów. Choć jako wampir przyswajała wiedzę znacznie szybciej niż ludzie.
Udało im się wejść do trumny i wygodnie ułożyć. Była dość szeroka i nawet wygodna. W dawnych wiekach, dla większego bezpieczeństwa, dla ukrycia się przed ludźmi za dnia, ukrycia własnych słabości w świetle dziennym. Teraz zaś, leżąc w trumnie z córką, traktował to już jako czystą zabawę.
– Kiedy zbliżą się do trumny, dam Ci znak – delikatnie Cię poklepię, dobrze? Wtedy wstaniemy jednocześnie i zrobimy najstraszniejsze miny na jakie nas stać! Możesz też pokazać swoje kły.
Dotknął delikatnych usteczek córki. Po chwili obnażył demonstracyjnie swoje kły. Powinna już umieć pokazywać swoje kły. Przecież musiała pić jakoś krew, prawda?
– Jeśli potrafisz już korzystać ze swoich kiełek, możesz napić się mojej krwi. Wiesz, jak to zrobić?
Oczywiście teraz nie mieli na to czasu ze względu na ludzi, którzy mieli zaraz zajrzeć do pomieszczenia. Kyubi słyszał ich bardzo wyraźnie, więc gestem uciszył córkę i teraz musieli czekać, w bezruchu. Wampir dosłownie zastygł, wstrzymał nawet oddech, stał się bledszy. Nałożył jedną z wielu masek – chłodna obojętność, mordercze spojrzenie dwukolorowych tęczówek, intensywnie świecących w ciemności. Ludzie krzyknęli, po chwili roześmiali się – sprawka „ducha”. Wiedział, że zaraz podejdą do trumny. Teraz nie tylko słyszał ich głośne kroki, ale także czuł intensywny, słodkawy smak krwi oraz mdlący zapach perfum.
Wreszcie dotknął ramienia Erici, dając jej znać, że teraz ich czas… Wampir wstał gwałtownie i obnażył wściekle swoje kły, warcząc zajadliwie. Wpatrywał się w ludzi, jakby chciał sprawić, by ich ciała się stopiły. Początkowo ludzie byli zbyt wstrząśnieni i przerażeni, by coś powiedzieć. Wreszcie dziewczyna zaczęła krzyczeć. Chwyciła za koszulę swojego partnera, chcąc wyjść z tego pomieszczenia jak najszybciej.
- Spokojnie, to tylko kukły! Realistyczne…
Wyciągał już rękę, by dotknąć czupryny Kyubiego, jednak dziewczyna złapała go za rękę, drżąc cała z przejęcia.
- Nie dotykaj go! Chodźmy stąd.
I wyciągnęła swojego towarzysza, przechodząc do następnej sali.
Wreszcie zostali sami. Kyubi spojrzał na córkę i pogłaskał ją po głowie.
– To jak? Idziemy dalej, czy chcesz mojej krwi?
Musiał też zerknąć na czas, jaki im pozostał w lunaparku. Nawet gdyby ich tutaj zamknięto, nie powinno to stanowić większego problemu dla wampirów.
– Wydaje mi się, że niedługo będziemy musieli wracać. Poza tym mama jest już w domu i pewnie się za Tobą stęskniła.
Ostrzegł już teraz Ericę, żeby przygotowała się na to, iż niedługo będą zmuszeni udać się do samochodu, a nim do domu we wiosce. Nie chciał, żeby mu płakała albo grymasiła.

_________________
Powrót do góry Go down
Erica

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1371-erica-campbell
Zarejestrował/a : 01/11/2013
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sro Lip 16, 2014 12:28 pm

Oczywiście, że chciała poznać swoje liczne rodzeństwo! Oprócz tego, że zachwycała się wszystkim co nowe, lubiła przebywać w towarzystwie ludzie. Na początku będzie pewnie trochę nieśmiała, ale jak już pobędzie trochę w ich towarzystwie, na pewno zaraz zacznie namawiać ich do zabawy i zadawać milion pytań.
Dla Erici w jej obecnym wieku, każdy kto potrafił lub wiedział coś, o czym ona sama nie miała zielonego pojęcia, był dla dziewczynki kimś w rodzaju boga, chociaż oczywiście Kyubi jako jej ukochany ojciec zajmował najwyższe stanowisko. Jego moce wydawały się czarnowłosej niezwykłe i nieosiągalne. Sam miał tak rozległą wiedzę, że Erica pytała go o wszystko, przy czym bardzo lubiła słuchać odpowiedzi. Starała się je zakodować i zapamiętać, żeby być później tak mądra jak tata, który w przyszłości na pewno będzie z niej dumny! Tak postanowiła i tak się stanie, koniec.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy Kyubi zapewnił, że też kiedyś będzie super, jednak najwyraźniej jedna myśl nie dawała jej spokoju, bo zaraz zmarszczyła nosek i zamknęła oczy.
- A mama też ma moce? - zapytała, uchylając powieki. Nigdy nie widziała, by Nadira posługiwała się przy niej jedną ze swoich zdolności, więc o tym nie wiedziała. A teraz, skoro Kyubi wprowadził córkę w temat, będzie chciała wiedzieć wszystko.
Kiedy wampir prawidłowo odgadł jej myśli, dziewczynka pisnęła z radości i zaklaskała w malutkie rączki. Tata to jednak naprawdę był super. Mogła się nim chwalić przed koleżankami z piaskownicy!
Nie zrozumiała do końca, kto to jest ten cały magik, ale mniej więcej zgadła, że pewnie ma takie same zdolności jak wampiry.
- Umie czytać w myślach? Albo się przemieszczać? - ostatnie słowo wypowiedziała prawie z uwielbieniem. Nigdy wcześniej go nie słyszała, więc skoro dopiero co się nauczyła, pewnie będzie się teraz delektować jego dźwiękiem. Chciałaby pochwalić się mamie, że nauczyła się nowych rzeczy, ale przecież obiecała, że o przemieszczaniu się nic jej nie powie. Tak, zdecydowanie bardzo podobało jej się to słowo.
Ze skupioną miną słuchała tłumaczeń taty, a kiedy zapytał czy potrafi korzystać ze swoich kłów, pokiwała energicznie głową i już po chwili zademonstrowała je Kyubi'emu. Słysząc i wyczuwając nadchodzących ludzi, Erica podobnie jak jej ojciec, zastygła bez ruchu. Była bardzo podekscytowana zabawą i nie chciała jej zepsuć niepotrzebnym ruszaniem się. Małe serduszko biło w piersi dziewczynki bardzo szybko, jakby nie mogła się doczekać wyjścia z trumny. W końcu tata dotknął jej ramienia dając znak, że czas już wyjść. Erica wykrzywiła swoją słodką buzię w najstraszniejszym grymasie, jaki potrafiła, jednocześnie wysuwając małe kiełki i sycząc. Kyubi nie musiał jej mówić, co ma dalej robić. Chociaż wymagało to od niej dużo wysiłku, siedziała sztywno w miejscu. Poruszyła się dopiero, kiedy para zniknęła im z oczu. Odwróciła się w stronę taty i obdarzyła go jednym ze swoich najbardziej radosnych, niewinnych uśmiechów.
- Chcę krwi - oznajmiła krótko. I rzeczywiście poczuła charakterystyczne ssanie w żołądku, nie była nawet w stanie schować swoich małych kłów. Była tak głodna, że nie odpowiedziała tacie na informację o tym, że niedługo będą musieli się zbierać. Zamiast tego, wpatrywała się w niego intensywnie czekając, aż pozwoli jej się napić.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Lip 17, 2014 8:54 pm

Właściwie to Ericia nie miała żadnego ludzkiego rodzeństwa. Choć swoją drogą Kyubi także uwielbiał towarzystwo ludzi. Nie jednokrotnie zadawał się z ludzkimi kobietami. I choć były kruche, delikatne, a ich życie trwało tyle, co mrugnięcie oka, pod wieloma względami przewyższały wampirzyce. Może właśnie dzięki tej ulotności były takie inne, oryginalne, wręcz świeże? Wiele z nich nie miał pojęcia, że obcowały, i to jakże śmiało!, z wampirem. Nie jeden raz był świadkiem ich śmierci, choć nigdy nie spędzał z nimi życie. Wręcz przeciwnie. Zaprowadzał je do raju, którego mogły zaznać jedynie w ciągu kilku miesięcy, może roku czy dwóch. Bardzo szybko nudził się kobietami. Często je zmieniał i równie często prowadził równolegle kilka takich związków. Nie nadawał się przecież do życia tylko z jedną kobietą. Został stworzony do tego, by kochać je wszystkie!
Przede wszystkim Kyubi był dla Erici jedynym ojcem, jakiego miała, więc tylko on mógł być jej bogiem czy bohaterem. Jeśli kiedykolwiek uzna jakiegoś innego mężczyznę za boga czy bohatera na pewno nie skończy się to tak dobrotliwie. Mimo że wampir nie wyglądał na groźnego, potrafił zaskoczyć swojego przeciwnika. Im starszy wampir, tym potężniejszy, chyba wszyscy o tym wiedzą. Wampir już w tej chwili był bardzo dumny ze swojej córki. Była błyskotliwa, radosna, pełna energii, chciała uczyć się nowych rzeczy, które pochłaniała z prędkością światła! Tak bardzo chciał, by pozostała taką małą, niewinną dziewczynką, z oddaniem polegająca na swoich rodzicach.
– Oczywiście, że ma moce! Twoja mama ma nawet o jedną moc więcej niż ja czy Ty.
Odpowiedział szybko. W ogóle nie przeszkadzało mu to, że zadawała tak wiele pytań. Kto pyta nie błądzi. Szybciej pozna świat, jaki ją otacza, zrozumie go, pojmie swoim dziecięcym umysłem. Kyubi już nie pamiętał, jak to jest być dzieckiem. Właściwie to nie wiele pamiętał sprzed czterystu lat.
Kyubi w ogóle się nie dziwił, dlaczego Nadira nie pokazała swoich mocy córce. Była zbyt poważna, by zaprzątać sobie głowę takimi rzeczami. A Erica miała prawo wiedzieć, jakie moce posiadają rodzice, by lepiej zrozumieć to, co niedługo może pojawić się i u niej.
– Hmm, nie, nie umie. Ale za to potrafi coś zamrozić. Na przykład jeśli nabierzesz ochotę na chłodną colę, możesz iść do mamy i poprosić ją, żeby Ci schodziła.
Znów zmierzwił jej włosy. Wybrał taką moc żony, która była najmniej nieszkodliwa. Mógł ją także wytłumaczyć w prosty, mało przerażający sposób. Raczej nie byłaby szczęśliwa, gdyby nagle Kyubi powiedział jej, że potrafi wysadzić całego człowieka, z którego pozostanie jedynie kupka krwi. A spowolnienie czasu było zbyt trudna dla zrozumienia. Czy dziecko wie w ogóle czym jest czas?
Udało im się przerazić ludzi i to z niezłym efektem. Uciekli, pozostawiając ich samych.
– Wiesz, co robić?
Podał dziewczynce swoją rękę. Dla niej najwygodniej będzie pobrać krew z nadgarstka. Jeśli nie umiała sobie poradzić, Kyubi cierpliwie ją poinstruuje, co należy robić.
– Z czasem, w przypadku ludzi, będziesz musiała nauczyć się wymazywać im wspomnienia. Tak, by zapomnieli całkowicie o tym, że wypiłaś ich krew, dobrze? Jeśli będziesz chciała, to możemy jutro poćwiczyć na jakimś człowieku.
Zaproponował, gdy skończyła gasić swoje pragnienie krwią ojca. Wyszedł z trumny, a raczej z niej wyskoczył, lądując z hukiem na posadzce. Wyciągnął ręce ku córce i pomógł jej opuścić trumnę. Wziął ją za rękę i teleportował się z nią do samochodu, tak jak wcześniej jej to obiecał.
– Byłaś dziś bardzo grzeczna i dzielna. Musisz pochwalić się mamie.
Pomógł jej zająć swoje miejsce z przodu i ruszyli w stronę domu w wiosce.

[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Wto Maj 05, 2015 2:05 pm

Z oddali było widać trzy biegnące powoli w tym kierunku dziewczyny. Rukia przystanęła przy kasie i wyjęła z portfela pieniążki.
Poproszę trzy ulgowe bilety. Powiedziała płacąc i odbierając po chwili bilety by wejść do środka. Wiedziała, że May niebyła przeciwna temu by tutaj być ale co do Moiry nie była pewna. Miała nadzieję, że ugadała się z May jakoś w tym czasie. Rozejrzała się wokoło, tyle atrakcji by się zabawić, a ile tu tłumu.
Tak więc co pierwsze? Zapytała dziewczyn. Oczywiście Moira mogła się sprzeciwić i robić co innego ale to zależało tylko od niej czy chce się świetnie bawić z dziewczynami czy robić co innego bo Rukii to nie będzie przeszkadzać w końcu jest jedna osoba chętna by tu szaleć razem z nią. Już dawno niebyła w takim miejscu, jedynie ze swym rodzeństwem ale to było wieki temu.
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 278


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sro Maj 06, 2015 6:37 pm

Widząc blondynkę May podbiegła do niej, wprost do kasy. Rukia właśnie kupowała bilety. -Spoko, że ty stawiasz.-zaśmiała się chwytając za bilet, który zaraz skasowała wchodząc do środka, parku. -Hmmm... może na diabelski młyn?-zaproponowała uznając, że to jedno z najlepszych wyjść w sumie. Nie była to jakoś mega szybka ani przerażająca atrakcja,a wieczorem zapewne będą cudowne widoki. -A jakiego rodzaju przejażdżki lubicie?-spytała uśmiechając się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Czw Maj 07, 2015 8:18 pm

Pomyślała przez pewien czas nad propozycją.
Może być diabelski młyn na początek. Obejrzy się z góry całą okolicę i to na dodatek nocą. Co do atrakcji jakie lubię to praktycznie wszystkie. Może być również dom strachów jeśli nie ma krwi. Rzekła. Krew to w końcu jej słabość, nie mogła nagle zacząć mdleć May na środku drogi więc wolała ją ostrzec, że tak u niej bywa.
No i z góry zobaczymy gdzie są najlepsze atrakcje. Uśmiechnęła się.
Ruszyła w kierunku diabelskiego młynu, a gdy już była przy nim wsiadła czekając na dziewczyny. Jeśli przyjdzie tylko May to tamtą nie będzie się przejmowała już w ogóle. W końcu ona ma zamiar tutaj świetnie się bawić, a nie ciągnąć kogoś na siłę wszędzie.
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 278


PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Maj 09, 2015 4:18 pm

May zgadzała się w pewni z słowami dziewczyny, podeszła więc do diabelskiego młyna i usiadła z Rukią w gondoli. Nie minęła chwilą wszystko poczęło się powoli obracać, wynosząc powoli lecz sukcesywnie panie ku górze, ska dało się zaobserwować piękne światła całego miasta. Widok był cudny i zapierała dech w piersi. Bez trudu dało się zauważyć najwyższe jak i najważniejsze budynki w mieście, o akademii nie wspominając. Na samej górze koło jednak się zatrzymało skrzypiąc nieco. - Pewnie ktoś wsiada na dole-zapewniła dziewczynę
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Wesołe miasteczko - Lunapark   Sob Maj 09, 2015 8:53 pm

Rozglądała się wszędzie na tak cudnie oświetlone okolice. Teraz mogła zapamiętać gdzie co jest na przyszłość by się nie zgubić.
Pewnie tak ale dzięki temu można się przyglądać krajobrazowi. Powiedziała. Na jej twarzy był widoczny uśmiech czy nawet zachwyt tak wspaniałym widokiem. Wyjęła telefon i porobiła parę zdjęć.
Czyż nie jest pięknie? Brakuje tylko piwka. Schowała telefon do plecaczka. Z innych tutejszych atrakcji na pewno nie miałyby okazji aby spoglądać w taki krajobraz. Mogły sobie spokojnie posiedzieć, porozmawiać i pooglądać otoczenie.
Akademia... Byłaś już na jakiejkolwiek lekcji? Ja jak na razie opuściłam zajęcia. Jestem raczej typem wagarowiczki, szalonej osóbki. A Ty? Zapytała trochę rozbawiona.
Nie lubiła marnować zbytnio czasu na naukę ale jak chciała to szybko potrafiła się nauczyć lecz do tego potrzebowała chęci i motywacji. Wolała imprezować i się włóczyć. no bo cóż innego taka zwariowana osóbka miałaby robić? Spoglądała w dal.
Powrót do góry Go down
 
Wesołe miasteczko - Lunapark
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Wesołe miasteczko - Lunapark
» Wesołe Miasteczko na obrzeżach Londynu
» Wesołe Miasteczko
» Wesołe miasteczko
» Wesołe miasteczko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: