IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom dziecka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1922


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Pią Gru 26, 2014 9:31 pm

Możliwie, że wampir pragnął władzy. Nie raz o tym poinformował świat chociażby przejęciem Akademi Cross albo upadłym Grish. Panował, rządził jednostkami które skutecznie wykonywały rozkazy. Ale niestety to się skończyło, gdy tylko Samuru pokazał swoje szpony, a kanibal po prostu je stracił. Nie ma co nad tym biadolić. Swoje pięć minut miał i dał w kość każdemu kto tylko stanął na jego drodze w każdym możliwym mieście.
- Nie zrozumiesz hierarchii, jaka panuje w wampirzych rodzinach, jaka panuje w moim rodzie. Nie dane mi bycie głową rodu.
Może bardziej do siebie powiedział owe słowa, może i było to bezmyślne. Ale kogo obchodzi Czarna owca rodu jaką jest olbrzymi wampir? Zresztą, nie zamierzał rozprawiać o tym z tym łowcą. Nuż wykorzysta to przeciw wampirowi? Zresztą na następne jego słowa roześmiał się dość ponuro.
- To znajdę inne miejsce na żer. Poza tym mi nie przeszkadza pożeranie swoich.
Ba, nie bez przyczyny został nazwany Kanibalem. I także mogło dać do myślenia jak bestia jest zaślepiona własnym głodem, niżeli problemem jaki naruszył Garruch, jak bardzo poważnym kłopotem dla innych wampirów dla Samuru. Stwór myślał wyłącznie o sobie. I tak powinno być. Tak w końcu został okrutnie skonstruowany ten zapchlony świat usiany złem, wampirami i samodestrukcyjnym ludziom.
- Jestem świadomy Twoich słów, łowco. Ale nie wiem jak działa Samuru, nie wiem na jaką skalę już rozłożył skrzydła i zasłonił ludzkość. Musiałbyś z nim osobiście o tym porozmawiać.
Wzruszył ramonami, wyraźnie już znudzony całą tą gadaniną. Spojrzał w kierunku zwłok sieroty, oblizując kącik ust. Chyba powróci po niej i pożre jak każdą inną dopadniętą ofiarę. A Garruch niech nadal kontempluje nad losem świata. Przynajmniej ma co robić. I miło, że przestał prowokować wampira, bo przecież ten na razie nic nie robił.
- Wszystko co mówisz, brzmi kusząco. Ale nie chcę. Na co mi zabawa w polityka, we władzę? Zresztą... jakbym chciał, z całą pewnością bym już coś wymyślił.
Uśmiechnął się perfidnie, kierując się do siatki. Przyjrzał się jej dokładnie. Była słabej jakości, więc ogień powinien szybko załatwić sprawę.
- Tak w ogóle to kim jesteś łowco.
Odezwał się nagle, łapiąc również dłonią siatkę. Pod palcami pojawił się niewielki czarny płomień, który z łatwością roztapiał metal.

_________________

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Pią Gru 26, 2014 10:05 pm

Z pewnością brak zaangażowania w jego 'plany' był niezbyt mile widziany, ale Gabriel spodziewał się takiej reakcji.
-Nie, nie rozumiem. Wystarczy mi wiadomość o tym, że istnieją rządzący i rządzeni...-Westchnął przeciągle jakby zrezygnował z dalszych prób przekonania wielkoluda do działania-Skoro dobrze Ci z tym jak jest... Chyba nie ma sensu się sprzeczać...
Zawsze uważał wampiry za cwane bestie, które są ambitne... A ambicją zawsze zwie się pożądanie władzy. Nieczęsto spotykało się krwiopijce, który stracił chęć do postępu... Widocznie dla niego liczył się jedynie posiłek.
-Zapewne jeśli zaczniesz zjadać ludzi Twojego syna, postanowi Cie zabić. To też Ci odpowiada?
Pytanie było jak najbardziej retoryczne. Gdyby wampir szukał śmierci, już dawno znalazłby ją. Łowcy może byli tu głupi, ale raczej zabiliby poddającego się wampira.
-Jestem łowcą starej daty. Jedyne spotkanie jakie z nim przewiduję to z zamiarem zabicia go...
Brzmiał jak zaszczute zwierze, które jedynie chciało 'żyć w spokoju', a było wciąż wciągane w jakieś zasrane sprawy. Było to dziwne...
Właśnie dlatego nie warto atakować go, nie warto nawet więzić. Może być z niego więcej pożytku, kiedy jest wolny.
Oh i zainteresował się jego imieniem. Nie było warto kłamać, bo przecież nawet nie mógł mu zaszkodzić. Ktoś mający tyle lat nie posiadał nawet aktu urodzenia. A nawet jeśli, był to tak stary świstek, że trzymano go w muzeum wraz z większością dorobku jego rodu inkwizytorów.
-Gabriel Sepúlveda Corona... Wątpię, aby Ci to coś mówiło, dlatego racz zwać mnie po prostu Garruch'em...
Łowca patrzył z przymrużonymi ślepiami na poczynania wampira. Przecież nie mógł tego od tak zostawić. Może nie szukał zwady, ale musiał uświadomić wampira co czyni. Teraz to on go prowokował.
-Weź tamtego dzieciaka i opchnij się nim na razie... A zostaw w spokoju resztę sierot. Przynajmniej do czasu, aż stąd nie pójdę... Inaczej będziemy musieli rozwiązać to siłowo, a tego chyba nie chcemy...
Inkwizytor znów sięgnął do pasa. Był to zgrabny ruch, wręcz aktorski, a nie nerwowy. Zaiste może jakiś żółtodziób karygodnie zabroniłby uczynków kanibala i przegoniłby go... Ale stary Gabriel dobrze wiedział, że jeśli nie teraz to później przyjdzie i się nimi zajmie... Dlatego niech to zrobi przynajmniej wtedy, gdy nie będzie go w pobliżu.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1922


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Sob Gru 27, 2014 7:29 pm

- I bardzo dobrze. Sprzeczki mnie meczą, zwłaszcza po posiłku. Choć był marny....
Wyburczał, patrząc krzywo na łowcę. Dalsza rozmowa wyraźnie zmieniała samopoczucie gada i było to widać... Stwór jednak skrzywił się na racje mężczyzny. Samuru może się znowu wściec i co wtedy Kanibal zrobi... Ba, na pewno nie podkuli ogona.
- Ta rozmowa zmierza do nikąd.
Uniósł kącik ust, licząc że da już spokój. Chyba, że przestanie straszyć Kanibala podświadomie
Wszak Samuru staruszka poniekąd przerażał, zwłaszcza świadomość iż gnojek może wyrządzić bolesną krzywdę. Zapomina dzięki komu powstał. Acz co do szukania śmierci. Stwór zabijając nie myśli co czyni. Tym bardziej ciężko cokolwiek ocenić.
- Domyślam się.
Ta, zapewne będzie chciał zabić Samuru i wcale nie musiał mu o tym mówić. Szczeniak doskonale wie co może go czekać, że w każdej chwili może go spotkać kulka w łeb albo kołek w serce.
- Garruch.... Zapamiętam. I wiesz co? Na pewno nie jesteś stąd, a skoro jesteś starej daty, zakldam że nie masz wielkich powiązań z Tą Oświatą.
Był tego pewny. Kogoś przypominał, ale wampir jako ignorant nie potrafił za bardzo skupić na tym uwagi. Lepiej jakby sam podpowiedział. No i później wiadomo co się działo, wampir zdołał zrobić otwór przez który mógł wyjąć drobne ciało dziecka. Bez trudu złożył go w nierówną "kulkę". Dało się słyszeć pękanie i trzaskanie kości.
- A czy zabieram się za tamte dzieciaki? Spójrz. One nawet nie są świadome mojej obecności, ani śmierci jednego z nich. Zapewne zorientują się o braku jak wrócą do Domu.
Zarechotał, ściakając w łapach swój posiłek. Krwią ociekał, gdzieniegdzie było można dostrzec ułamaną kość jaka przebiła się przez chude ciało. Niewiele stąd pożre.
- I dziwne, Garruchu. Zabiłem dziecko na Twoich oczach, a Ty nic nie uczyniłeś. Czyżby los sierotek Cię nie obchodził?
Zauważył, patrząc pewny siebie na łowcę. Odpowie dlaczego tak jest? Czy skłamie? A wampira ciekawiło.

_________________

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Sob Gru 27, 2014 9:51 pm

Ta Oświata była wręcz śmieszna. Widział co czynili łowcy niecały rok temu. Widział, że martwili się o dupska swoich rodzin, albo sami obrywali. Garruch nie miał rodziny od ponad wieku. Nie znał nikogo kto by mógł zwać się nawet jego 'kolegą'. Koleżeństwo a partnerstwo to dwie różne sprawy. Jeśli oboje dążyli do tego samego celu, wtedy było to partnerstwo. Tak samo działała zasada "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem".
Reszta nie miała znaczenia. Mogli zabijać księży, mogli palić kościoły, wysadzać budynki. Mogli go torturować... Nie bał się śmierci, nie bał się bólu. Bał się jedynie tego, że przyjdzie mu żyć pomiędzy wampirami, jakby byli w większości narodowej. A to miasto do takiego stanu zaczynało dążyć...
-To banda kretynów, a nie oświata. Ludzie, którzy przekładają dobro swoich rodzin nad dobro ogólne... Powiedz szczerze... Gdybyś miał możliwość spokojnego życia przy jedzeniu kogo popadnie za życie swojego syna, czy nie wydałbyś go, zanim przestał srać w pieluchy?
Ta wizja burmistrza szczającego i srającego pod siebie była wręcz komiczna. Szkoda, że szczyl nie urodził się z downem. Dopiero wtedy byłoby śmieszne, a Garruch grałby rolę komicznego aktora, który próbuje zabić niepełnosprawne dziecię.
Garruch dopiero po chwili zauważył, że kanibal po prostu zabiera ciało tego leżącego dzieciaka. O więcej mu nie chodziło. Znów otrzepał się z wkurzającego śniegu, po czym westchnął przeciągle, jakby tłumaczył dziecku coś jasnego.
-"Tak to my, grzesznicy, rzekomo świętą miną, uczynkami budującymi pocukrzamy nieraz samego diabła..."- Zacytował jakieś denne słowa, po czym uśmiechnął się lekko, znów ukazując swoje kły, mniejsze nieco od typowych kłów wampirzych-Piekło nie zamarznie, kiedy zamknę oczy... Lepiej pozbawić życia bezdomne dziecko, niż uczciwie pracującego człowieka...
Czy źle myślał? Może i zdołałby jakoś uratować dziecko, ale sierota jest lepszym poświęceniem od dorosłego człowieka. Po prawdzie Garruch już dawno stracił czułość do takich spraw. Inkwizycja nie raz wieszała całe rodziny. Naoglądał się tego za młodu i przesiąkł tym do szpiku w kościach. Pomimo tego, że jego ciało niby nie różniło się budową od zwykłego śmiertelnika, w jego żyłach płynął jad wieków chłodnych kalkulacji. Dziecko i tak zginęłoby za jakiś czas, albo któryś z jego kolegów.
W sierocińcu pomyślą, że uciekł, albo iż został porwany. Wszyscy będą płakać, ale w swojej przeklętej duszy będą pocieszać się.
Będą dziękować Bogu za zabranie dziecka zamiast ich samych.
Z ciemności układa się przeznaczenie człowieka.
Barwy ciemności nie są monotonne, bowiem czerń Zła zna wiele odcieni, tyle samo, ile zło ma imion...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1922


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Pon Gru 29, 2014 2:44 pm

Łowca też człowiek i normalne jest, że mogą. decydować się na założenie rodziny. Dla Kanibala raczej było na rękę, że łowcy mają żony lub mężów i dzieci. Wszyscy jednakowo są mięchem! Aczkolwiek dla takich wampirów jak Samuru.... rodzina kiedy ma ogromne znaczenie.
- Najwidoczniej łowcy także chcą osiągnąć ciepło rodzinne.
Skrzywił się, żeby czasem Garruch nie pomyślał, iż wampir troszczy się w jakikolwiek sposób o swoich wrogów. Acz zna jednego łowcę, którego naprawdę szanuje, mianowicie chodzi tutaj o Gerarda Trizgane. Szkoda jednak, że ich współpraca zawisła pod znakiem zapytania, w końcu złamał zakaz. I to wielokotronie.
- Nie mam pojęcia.... Ale wydaje mi się, że szukałbym jak najlepszego rozwiązania dla siebie.
Wzruszył ramionami, sądząc iż nie ma sensu nad tym się zastanawiać. Poza tym Samuru niestety nie ma okazji robić pod siebie. Przyziemne sprawy ich nie dotyczą.
Co do dziecka, Garruch nawet nie zabluzgał na plugawego Olbrzyma, który zrobił prawie idealną, krwawą kulę z dziecięcego ciałka. Pokazał ją łowcy. Niech patrzy na dzieło Kanibala. A swoją mową, dał niego do myślenia. Ksiądz? Inkwizycja? A może egzorcysta?!
- Mówisz jak ludzki fanatyk religijny. Masz jakieś powiązania z kościołem?
Odpowie czy nie, nieważne. Wampir Zaciśnie mocniej palce, wbijając nań w ciało.
- Święte słowa, łowco. Za sierotą nikt płakać nie będzie.
Uśmiechnął się wyjątkowo podle. To miło, że znalazł się realista tego świata. A nie jakiś bohater narodów, który powstrzyma jednego wampira przed zbronią na marginesie ludzkości.
- W końcu wampiry są czyścicielami ludzkości. Zabijamy dla utrzymania równowagi. Tak jak w świecie zwierząt. Wy ludzie powinniście być wdzięczni naturze za nasze istnienie.
Swoje mądrości. Aż zarechotał głośno, podrzucając parę razy kulką jak piłką. Wreszcie złapał ją oburącz i zatopił w niej głęboko kły, spijając resztki krwi. Przy okazji spoglądał gadzim wzrokiem na Inkwizytora.

_________________

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Pon Gru 29, 2014 5:39 pm

Ktoś to zostawał łowcą powinien być w stanie poświęcić całego siebie w tej sprawie, a nie tylko częściowo. To zapewne różniło właśnie bardzo starych łowców od tych szczyli co myśleli, że wymachiwanie bronią wystarczy.
-Nikt im nie zabrania pieprzyć kobiet i robić masowo dzieci. Niemniej jednak powinni wiedzieć, że ich robota jest ważniejsza od ciepłego łoża...- Oczywiście nie podejrzewał wampira a o to, że się przejmuje. Niemniej raczył wyjaśnić swój tok zakurzonego rozumowania.
Świat niegdyś był prostszy.
-O ile nie cenisz sobie chędożenia bardziej od własnego nie-życia...- Dodał raz kiwając głową ze zgodą. Uciechy cielesne. Garruch od dawna je lubił. Uwielbiał znęcać się i wydobywać informacje z ludzi, którzy służyli wampirom. Same wampiry były dość wytrzymałe i rzadko dawały się przekonać do gadania. Za to ludzie... To była bajka.
-Jak każdy człowiek- jestem dzieckiem Bożym...-Uśmiechnął się wręcz cynicznie-Zagadką nadal zostaje czym wy jesteście i czym ja się stałem przez te wieki życia...
Mówił to patrząc na pożeraną kulę, która niegdyś była dzieckiem. Pusta skorupa, duch już odszedł, a więc w czym problem...?
Po prostu było to niesmaczne. Z pewnością zwiększało tylko głód na krew nawet dla niego. Chciałby teraz się napić krwi szlachetnej... Ah.
No ale wciąż odróżniał zapachy krwi. Krew dziecka była ludzką krwią, nic nie wartą dla niego...
-Ludzkość sama w sobie ma wystarczająco dużo morderców, aby was nie potrzebować. Niemniej jesteście i pozostaniecie... Pasożyty też muszą jakoś żyć... Każdy pasożyt też w końcu zabije swoją ofiarę...
Może drastyczne porównanie, ale prawdziwe. Pierwotnie wampiry bez krwi ludzkiej nie były w stanie żyć... ale w dzisiejszych czasach wampiry ewoluowały. Poszerzył się również zakres pigułek z krwią dla nich. To pozwoliłoby im już żyć samodzielnie... Niemniej pierwotny instynkt nie pozwala im się oddzielić od ludzi. Chłop wyjeżdżający do miasta, zawsze zostanie chłopem, ale w innym miejscu zamieszkania. Przesłanie chyba łatwo załapać.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1922


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Wto Gru 30, 2014 1:17 pm

- Przyziemne męskie sprawy zbyt silne. Słaba wola, Garruchu. Coś o tym wiem.
Zarechotał na samą myśl ileż to łowca ma prawdy w swoich słowach. Ale nie Kanibalowi to oceniać. On się trzyma swojej strony. Nie wampirzej, ani ludzkiej. Uwielbia swoje ubocze i zbieranie martwych żniw, za które nie raz sam jest odpowiedzialny.
Cóż, teraz już mógł śmiało postawić kropkę nad Garruchem w kwestii kim jest. Ksiądz, inkwizytor. Tak, z całą pewnością tak. Zabija w imię Boga choć w takim stanie bliżej mu do bycia Aniołem czyśćca.
- Dobre pytanie. Nie raz się nad nim zastanawiałem. Choć mój ojciec często mi mówił, że człowieka stworzył Bóg, a wampiry coś co stało obok w cieniu.
Ale co miał na myśli? Kanibal jakoś nad tym nigdy nie rozmyślał, lecz coś w tym musiało być skoro tak prawi i do tej pory. Acz nie głowił się nad tym długo skoro w szponach ma taki smakowity kąsek. Zatopione kły uczyniły otwory z jakich kąsumował do ostatniej kropli krwi, aż wreszcie doszła i dolna szczęka. Wgryzł się głęboko szarpiąc ubrania i urywając spory kawał mięsa acz z kością... Stwór musiał rozkruszyć kość, która na szczęście aż tak twarda nie była.
- Strasznie chorowite i słabe te sieroty.
Mruknął bardziej do siebie, choć na łowcę spojrzał. Czemuż to tak przyglądał się martwemu ciału, które nie tak dawno było jeszcze bawiący się Bogu winnemu dzieckiem? Uśmiechnął się półgębkiem.
- Ale morderców tak czy siak zabijacie albo skazujecie, a to oznacza, że na równowadze świata wam nie zależy.
Zauważył, nie przejmując się za bardzo tym, co rzekł Garruch. Nikt przecież nie mówił, że pasożyty od razu muszą być złe! W sensie dla natury, oczywiście.
- Poza tym wampiry istnieją od wieków, tak jak ludzie. I jakiś powód musi być. Prawda?
Po słowach, zaś wbił kły w miejscu gdzie zrobił dziurę i wybebeszył wnętrze miejsca. Żyły, tkanki. Do woli.
- Widziałem w Twoim uzębieniu kły. Czyżby skutek uboczny po piciu krwi wampirzej?
Kolejne pytanie. Stwór wreszcie zaprzestał pastwienia się nad zwłokami, oblizał zakrwawione wargi i zaś ścisnął w łapach kulę. Gdyby tak ktoś o wrażliwym umyśle takową zabawę ujrzał... Ach, no i Kanibal zaczął się nudzić stania w jednym miejscu. Zapewne zaraz ruszy dalej, a Garruch może przynieść iść razem z nim. Bestia tym razem nie uciekała.

_________________

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Nie Sty 04, 2015 8:48 pm

Nadszedł czas, aby się zbierać. Garruch na prawdę miał lepsze rzeczy do roboty, niż łażenie i 'towarzyszenie' kanibalowi w jego łowach. Potem jeszcze mógłby go ktoś wziąć za 'przyjaciela' tego nienażartego wampira.
-Nie ma wiary, tam gdzie nie ma dobrego uczynku bez kary... Gdyby zabijanie się nie byłoby karalne, to co powstrzymywałoby psychopatę przed zarzynaniem każdej napotkanej osoby. Ludzie muszą mieć wytyczne, drogę po której będą mogli iść, ponieważ inaczej będą gorsi niż wszystkie zwierzęta tego globu... Zabójstwa są i tak częste, a więc raczej nadal zachowujemy pewną równowagę tego świata... Do piekła trafiają mordercy, a szczęśliwcy będą żyli wiecznie przy Bogu. Gdybyśmy dali każdemu do ręki broń w postaci bezprawia... Wtedy nie istniałoby dobro i zło.
Każdy ma swoje zdanie i swoje religie. Stary inkwizytor przez większość życia widział wiele. Widział niesłuszne zabójstwa Bogu ducha winnych ludzi, widział podrzynanie gardeł niemowlętom, widział też i dobre aspekty życia i ludzi, którzy swoim życiem pomagali. Co stałoby się, gdyby tych drugich nie było? Wtedy zwiększyłaby się śmiertelność. Lepiej, aby była coraz większa ludność, niż powoli się kurczyła. Przeludnienie zawsze było lepsze niż pustkowia, gdzie na jeden kilometr kwadratowy przypadał jeden człowiek. W takim przypadku nie istniałoby nic...
-Nie mnie spekulować czemu istniejecie... Zresztą co za różnica. Jesteście, nic więcej mnie osobiście nie obchodzi...
Garruch się lekko uśmiechnął i przeciągle westchnął czasami zapominając o tym, że powinien nadal oddychać. Zapach krwi na niego działał, ale na pewno nie ludzkiej. Poza tym odwrócił wzrok kompletnie nie zainteresowany tym co kanibal robi ze swoim 'daniem'.
-I tak i nie. Niemniej to nie Twoja sprawa...-Znów pokazał lekko swoje kły i odwrócił na pięcie.
-Czas na mnie. Dbaj o siebie i o swoich bliskich. I nie żryj za dużo...- Po czym leniwie uniósł rękę i puf. Pojawił się kawałek dalej jak najbardziej magicznym sposobem oddalając się od wampira...
Może czas zapolować na własną ofiarę...?
[zt]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1922


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Sro Sty 07, 2015 7:06 pm

Rozmowa trwała krótko. Ale to i dobrze. Bestia w spokoju mogła spałaszować swoją niewielką ofiarę i oczywiście nie posłuchać Garrucha w kwestii żywieniowej. Nawet nie zamierzał wcześniej niczego komentować. Wszakże szybko traci zainteresowanie skoro osoba już zaczęła się kierować we własną stronę. Tak samo jak i stwór po posiłku, udał się w kierunku południowej dzielnicy - do swojego zamku.

zt

_________________

Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1295


PisanieTemat: Re: Dom dziecka   Sob Maj 23, 2015 6:30 pm

Ten dzień w końcu nadszedł. Po wielokrotnych wywożeniach dzieci z owego sierocińca wreszcie ma odbyć się najprawdopodobniej ostatnia i to dzisiejszego wieczora. W końcu Samuru dotarł do tego, czego chciał za użyciem kilkudziesięciu istnień. Ale dlaczego akurat dzieci? Dobre pytanie! Bo są małe, bezbronne i ich ciała dopiero się rozwijają, co oznacza, że posiadają słabą regenerację. Szlachetny właśnie takie króliczki potrzebował najbardziej. Niektóre wracały... Niektóre już nie. Lecz co się działo z tymi, które uraczyły życia? Ano właśnie. Puste, bezwyrazowe lalki nie potrafiące funkcjonować. Niczym roślinki przesycone strachem, koszmarami i zniszczoną przyszłością. Odebrał ją im ich burmistrz - obłąkany szlachetny, mający w garści naprawdę potężne odkrycie i to dzięki własnej pracy. Jak ma się to do reszty społeczeństwa? Ogromnie. Bowiem ciężko będzie pozbyć się młodego Kuroiashite z władzy, jaka już nawet sięga poza granice miasta. Rozsiewa ją niczym ziarno złowieszczego ciernia, mającego owijać się na ludności oraz wampirach niczym na głowie Chrystusa, raniąc oraz kalecząc nieuleczalnie. Oczywiście wysysając przy tym ogromne ilości krwi. Samur jest łasy na władzę, na bogactwo i szacunek ku jego osobie. Ale do rzeczy... Podjechał samochód pod tylne drzwi budynku. Czarna, nieoznaczona furgonetka. Wyszedł z niej pasażer, kierowca pozostał na swoim miejscu. Mężczyzna średniego wzrostu, człowiek nie wampir. Odziany w granatową kurtkę oraz jeansowe spodnie, ciemne włosy przystrzyżone na jeża. Pukać nie musiał do drzwi, właścicielka domu czekała już na niego z kolejną porcją sierot. Tym razem szóstka. Troje chłopców i trzy dziewczynki. W wieku od sześciu do dziesięciu lat. To one miały być do poprawek oraz dla posiłku szlachetnego.
- Suma pieniędzy została odliczona. Wszystko się zgadza.
Rzekł mężczyzna wręczając kobiecie grubą kopertę, Niestety... żeby utrzymać Dom potrzeba pieniędzy, a Samuru nie należy do bezinteresownych filantropów żeby wspomagać, wszędzie wywęszy interes. Kobieta skinęła głową i nakazała dzieciom wsiąść do furgonetki. One posłusznie uczyniły nakaz. Po zamknięciu samochodu, pasażer mógł powrócić do pojazdu. Silnik został odpalony, a samochód wreszcie ruszył w drogę. Właścicielka domu mogła jedynie westchnąć, powracając do swoich obowiązków. Nie była w stanie nic poradzić, a ochrona jej rodziny była ponad wszystko. W końcu kto przejmuje się sierotami?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom dziecka   

Powrót do góry Go down
 
Dom dziecka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: