IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ogród przy sali balowej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Ogród przy sali balowej   Pon Paź 22, 2012 3:22 pm

Jest to nieduży uroczy zakątek ogrodzony z każdej strony krzewami, stoi tu parę ławeczek, a na samym środku placyku nieduża fontanna. To takie urocze miejsce gdzie można wyjść kiedy w sali balowej zrobi się za duszno, czy też za głośno.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Czw Lis 01, 2012 10:03 pm

Aimi wyprowadziła Dastana z sali. Nie chciała, żeby napytał sobie biedy, w końcu był Szlachetnym i do tego głodnym! Czy martwiła się tym, co się z nim stanie? Ależ skąd, gdyby kiedyś na prawdę mięli się związać nie chciałaby upokorzyć samej siebie, tak więc ta mała ucieczka z sali balowej była wykonana tylko i wyłącznie dla dziewczyny. Kiedy tylko znaleźli się na zewnątrz poprowadziła go do pierwszej ławki przy fontannie i puściła jego ramię.
Uśmiech nie opuszczał jej twarzyczki, a ona sama zwróciła się ku fontannie wsłuchując w kojący szum wody. Ciekawe jak zareaguje na to wszystko Dastan...

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Pią Lis 02, 2012 10:07 am

Dastan miał w dupie to, co ten cały śmieszny Ukyo sobie myślał pod kopułą czarnych kudłów. Skoro uważał się za takiego bufona, to może lepiej by było dla niego, jakby się wyniósł z tej szkoły. W końcu dla takiej popieprzonej szlachty nie ma tutaj miejsca. Niech sobie zgrywa ważniaka w innym miejscu i pozostawi bycie potworem komuś innemu. Tak moi mili, wampiry to potwory. Widać, że Ukyo musi się jeszcze wiele w życiu nauczyć. Chyba, że lubił świecić w słońcu i wyglądać jak brylancik, zachowując się pedałek. To całkiem inna sprawa. Dastan przynajmniej zwrócił na siebie uwagę ślicznej, młodej i rześkiej szlachetnej damy. W każdym bądź razie szlachetny nie znał owego Ukyo, widać był mało znaczącą postacią w świecie wampirzym. Jak miło natomiast, że on zwrócił na Dastana swoją uwagę. Aż normalnie zaraz się podniecę z wrażenia. No ale do rzeczy.
Od małego miał pewne problemy z psychiką jak i tym, że nie potrafił panować nad swoim głodem. Był całkowitym przeciwieństwem matki. Nie użalał się nad sobą, nie robił z siebie ofiary. Robił z innych ludzi ofiary. Nic nie znaczące, marne ludzkie istotki, które uważały się za najmądrzejsze, bo, uwaga, wynalazły prąd! I masę innych rzeczy, które udało im się wytworzyć przy pomocy wampira. Takie życie.
Kątem oka spojrzał na dziewczynę, szlachetną wampirzycę, która podeszła do niego. Kiedy go złapała za ramię, Dastan warknął na nią, chcąc się wyrwać. Nie znosił kiedy jakaś kobieta go dotykała. Miał ochotę aż ją pogryźć, wyssać z niej krew i patrzeć jak się powoli zmienia w popiół. Jednak wiedział, że ze szlachetnymi nie ma żartów. Ciężko ich zabić. Już z samego urodzenia są koksami, do tego dodać ich zajebiste moce, szybkość i znacznie większą regenerację niż u innych, niższych krwią wampirów, i mamy mini bogów na Ziemi. Fajna sprawa, nie ma co. Dastan jednak poszedł po rozum do głowy (co zdarzało mu się rzadko w chwilach największej słabości) i dał się wyprowadzić na zewnątrz, do ogrodów. Jednak nie usadowił się na tej ławce, tylko wyrwał spod władzy dziewczyny. Od razu znalazł się, w tym swoim wampirzym trybie, przy barierkach, oddychając głęboko, jakby to miało mu w czymś pomóc. Wiadomo przecież, że wampiry nie potrzebują tlenu, by oddychać.
Dastan nie miał pojęcia, że owa śliczna dama mogłaby być jego narzeczoną. Co prawda orientował się z jakiego pochodzi rodu (szlachetny w porównaniu ze swoim ojcem odrabiał pracę domową i znał wszystkie rody szlacheckie, za wyjątkiem tego młokosa zwanego Ukyo).
- Wolałbym Ci się pokazać z innej strony...
Nie był ani wredny ani wywyższający się, bowiem dziewczyna była szlachetną. Nie zamierzał także okazywać zbyt dużej wredność dla niej. Nie, wcale nie dlatego, że uważał ją za słabą fizycznie czy psychicznie. Po prostu... tak został wychowany i już. Jedyną szlachetną osobą, której nie okazywał szacunku była jego matka.
Wredny uśmiech zagościł na wargach wampira przy wypowiadaniu owych słów. Spojrzał na dziewczynę spomiędzy palców, swoimi wciąż karmazynowymi źrenicami. Nie ma co, pierwsze koty za płoty, phew.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Pią Lis 02, 2012 9:29 pm

Amelie ani trochę nie nadawała się na troskliwą osóbkę, jednak doskonale grała taką rolę. W końcu studia aktorskie to nie byle co! Tak, była nieco starsza do Dastana, ale niewiele. Naukę aż do końca liceum pobierała w domu, rozpoczęła ją dużo szybciej niż ludzkie dzieci w jej wieku, tak więc teraz miała około dwudziestu lat. Nadal była młódką w społeczeństwie wampirów, nie ufano jej i postrzegano jako za młodą by brać udział w 'ważnych sprawach'. Jednak za niedługo wszystko miało się zmienić. Kazuyoshi uznał, że jest już gotowa, tak niewiele dzieliło ją od zostania głową rodu. Fakt faktem Aimi chciała rządzić, ba! Urodziła się do tego. W przyszłości na pewno zostanie cesarzową zła i zapanuje nad całym światem, była tego w stu procentach pewna.
Nie każdy wampir potrafił panować nad sobą. Na przykład Amelie wychodziło to średnio. Kiedy musiała dać radę bez zanurzenia kłów w cudowną, ciepłą szyję swojej ofiary, szło jej gładko, zazwyczaj. Oczywiście gdy tylko mogła to wolała w ogóle nie starać się pokazywać swojej prawdziwej natury mordercy. Taka słodka, krucha i delikatna, a tak niebezpieczna. Wampirzyca uwielbiała przerażenie swoich ofiar, gdy wpatrywały się w jej duże oczy i od razu wiedziały co się stanie później, śmierć.
Cóż Amel również zauważyła Ukyo. Znała go oficjalnie, jednak rozmawiała z nim zaledwie kilka razy i to w towarzystwie innych wampirów. Wypadało się jej przywitać, jednak nie zdążyła. Wyprowadzenie Dastana na zewnątrz wydawało jej się ważniejsze. W końcu wampirzyca przestała wpatrywać się w opadającą wodę fontanny, tylko odwróciła w stronę wampira.
- Pierwsze wrażenie mamy już za sobą.
Powiedziała nadal lekko się uśmiechając. Również starała się być miła. Nie była wrogo nastawiona do innych szlachetnych, szanowała ich i uważała za równych sobie, no prawie! Tak więc i tym razem tak było. Aimi wpatrywała się w karmazynowe oczy Dastana swoimi, szkarłatnymi. To wyróżniały jej ród spośród innych. Jej oczy zawsze były czerwone, jednak gdy była zdenerwowana, wściekła czy głodna stawały się czarne jak smoła. Cóż, wyjątek potwierdza regułę.
- Oh, zapomniałam całkiem o Twojej partnerce...
Dodała po chwili wyglądając na autentycznie zaskoczona, pf, człowiek to człowiek. Niech zna swoje miejsce i lepiej zbierze się szybko do domu, żeby Aimi nie musiała 'sprzątać' za nią tego bałaganu. A tak na prawdę, lepiej, żeby May wyszła, wyglądała na wystraszoną i pewnie wzbudziłaby podejrzenia u nauczyciela.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Sob Lis 03, 2012 9:00 pm

Nie nadawała się na troskliwą osóbkę, więc udawała kogoś, kim nie była? To najgorsze co może być, według Dastana oczywiście. Jakby nie akceptowała samej siebie. Wątpliwe więc, że z takim myśleniem oboje się dogadają. Wszak szlachetny jeszcze nawet nie przypuszczał, że ojciec tej damy wyszedł z propozycją połączenia ich rodu. Co jest dość dziwne, że w tak młodym wieku chciał ślubu dla córki. I to dlatego, aby owa osiemnastoletnia dama przejęła tytuł głowy rodu. Coś tutaj nie pasowało. Kobieta? Głową rodu w tak młodym wieku? Jej ociec także nie był stary. Miał zaledwie wiek, jak na wampira to wręcz jeszcze berbeć i wiele musiałby się jeszcze nauczyć, bowiem pierwszy lepszy, starszy wampir krwi szlachetnej mógłby go pokonać. Choć także wiele zależy od tradycji rodowych. Skoro akurat w rodzie Hiou władze miały piastować kobiety, to niech i tak będzie. A sam Dastan zamierza stawić czoła małżeństwu, jeśli jego ojciec uzna, iż będą z tego jakieś korzyści.
Aimi urodziła się by rządzić? Phew, korona to pewnie z głowy jej spadnie, kiedy będzie miała się schylić. Kobiety szlachetnie urodzone tak już miały. Widziały jedynie czubek własnego nosa i nic poza tym. A jeśli chciała rządzić światem, to przed nią wiele przeszkód. Przede wszystkim Dastan który to pracuje dla mafii Samuru. Potem przydupasy Samuru, a na samym końcu burmistrz tego miasta, który już sięga po władzę w całym kraju, by zaraz zdominować świat. No cóż, taka mała dziewczynka mogła jedynie sobie pomarzyć o czymś takim. Przykre, ale prawdziwe.
Zbył słowa wampirzycy mimo uszu. Akurat jej słowa i zdanie najmniej go interesowały, choć nie przestawał okazywać szacunku. Była szlachetną, już za samo jej urodzenie należało bić brawa.
Partnerce? Dastan spojrzał na nią gwałtownie. Jego źrenice wróciły już do normy.
May... no tak. Zostawił tam May, omal jej nie zjadając, a raczej nie wysysając na oczach wszystkich tych ludzi. Cóż, jeśli sądził, że cokolwiek miałoby z tego wyjść to się pomylił. Był dla niej zbyt dużym zagrożeniem. Poza tym, Aimi nie powinna wtykać tego swojego burżuazyjnego i wypudrowanego noska tam, gdzie nie powinna.
- Pewnie już uciekła.
Odpowiedział na słowa szlachetnej, wzruszając obojętnie ramionami. Znał nawet jej imię. Właśnie, czy wspominałem, że Dastan jest małomówny? Zapewne Amelie się o tym przekona.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Sob Lis 03, 2012 10:20 pm

Cóż Aimi należała raczej do gadatliwych panienek. Oczywiście była arogancka, typowa wygodnisia, gdyby mogła zostałaby jakimś małym, fotelowym pieskiem, pępkiem świata, jednak wyróżniała się wśród innych szlachetnie urodzonych wampirzyc. Nie bała się pobrudzić sobie rąk, a wzięło się to stąd, że nie ufała innym. Wolała wszystko wykonać sama, wtedy miała pewność, że wykonane zostanie dobrze.
Wampirzyce nic a nic nie obchodziła ludzka 'partnerka' Dastana. Zwykła, nic nie warta dziewczyna. I tak miała wielkie szczęście, że szlachetny w ogóle zwrócił na nią uwagę. Była krucha, zbyt delikatna, jak wszyscy ludzie. Oczywiście Aimi nie rozumiała dlaczego wybrał na partnerkę człowieka, jednak nie kwestionowała jego zdania, każdy miał wybór, momenty buntu czy chęci bycia kimś innym. Nie miała zamiaru prawić mu kazań, zresztą nie miała ku temu prawa, to nie była jej sprawa i doskonale o tym wiedziała.
Czy ich przyszłość się skrzyżuje? Tego nie mogli być pewni. Amelie nie byłą zachwycona perspektywą wyjścia za mąż za osobę, której nie znała. No może zamieniła z nią dwa słowa, nie więcej. Jednak wypełni wolę ojca, jak przystało na prawdziwą córeczkę tatusia. Tak to już był wśród szlachetnych, było ich zbyt mało, żeby pozwolić sobie na wybrzydzanie. Ci co złączyli się ze względu na miłość byli wielkimi szczęściarzami, choć Aimi wierzyła, że uczucie pojawi się z czasem, miała wielką nadzieję, może była po prostu naiwna?
- Nic jej nie będzie.
Powiedziała jedynie stwierdzając fakt. Jednym, zgrabnym susem wskoczyła na marmurową obręcz fontanny. Zrobiła to bardzo ostrożnie tak, żeby nie pomoczyć sukni, długi tren zwisał bezwiednie na zewnętrzną stronę fontanny. Wampirzyca szła powoli patrząc na budynek szkoły, co ona tutaj robiła? Była ciekawa kiedy znajdzie się pierwsza chwila, gdy zacznie tego wszystkiego żałować.
Nagle tafla wody zaczęła powoli zamarzać, cóż ciekawe czy Dastan miał już styczność z wampirami panującymi nad tym żywiołem. Wampirzyca spojrzała na niego spod długich, ciemnych rzęs.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Nie Lis 04, 2012 6:58 pm

Była gadatliwą pannicą? Tym gorzej. Dastan wolał skupiać się na nauce czy też czytaniu. Poświęcić temu czas. Był inteligentny i błyskotliwy, szybko przyswaja sobie wiedzę na każdy temat, więc nie miał z niczym konkretnym problemów. Jeśli ktoś chciał sobie myśleć o nim, jako sztywniak, to ten ktoś musiał mieć płytkie myślenie albo cierpieć na ciasnotę umysłową. Dastan był milczący, bowiem uważał, że milczenie jest złotem, poza tym, był zamknięty w sobie, liczył na samego siebie i nikomu nie ufał. Tak właśnie został wychowany dzięki matce, która zamykała go w domu. Zajął się więc nauką, zamilkł na kilka lat. Dopiero nim poszedł do Akademii Cross'a zaczął się odzywać, ale tylko wtedy, kiedy musiał. Na ogół milczał i dobrze mu z tym było. Szkoda mu było czasu na zbędne rozmowy.
Co do małżeństwa. Był szlachetnym, należał do potężnego rodu szlacheckiego, o starych, tradycyjnych korzeniach. Nic dziwnego, że zostanie zaangażowany w małżeństwo. Nie wierzył w miłość ani żadne uczucia, więc tym bardziej latało mu to koło chuja. Byle tylko spełnić swój obowiązek. Żona to tylko żona. Wątpił, aby kiedykolwiek się do niej przywiązał w jakimś stopniu. Niech sobie bytuje obok niego. Razem będą się pojawiali na ważnych uroczystościach, balach czy Zebraniach Rady, jeśli zajdzie taka potrzeba. W innych przypadkach jego żona mogła sobie robić co jej się podobało, z kim jej się podobało i jak, byle tylko nie przynieść wstydu swojemu własnemu jak i męża rodowi. Czyli nie zajść w ciążę z jakimś kochankiem. Wtedy krzywo by na nich patrzyli. Dastan więc nie zamierzał się przejmować żadnymi pierdołami. A jeśli jego żona zacznie mu przeszkadzać, to ją zamknie w jakiejś wieży jak te wszystkie księżniczki w bajkach. Czyż kobiety nie marzą o książętach, którzy przybędą im na ratunek? No właśnie, więc najpierw niech taka gwiazda odpowiednio się wymęczyć . Nie wiedział w tym żadnej trudności.
Dastan zamknął w sobie uczucia. Miała mu w tym pomóc May, ale jak widać był to nie najlepszy pomysł. Ludzie bywają zbyt płochliwi, delikatni. Z łatwością mógł ją zabić tam na parkiecie. A właśnie. Skoro Aimi tak bardzo wyróżniała się od reszty szlachetnych wampirzyc (oczywiście według niej samej) to czemu nie pozwoliła mu zabić May? Skoro uważała siebie za taką złą i przyszłą cesarzową zła na świecie, to czemu do cholery zabrała go stamtąd? Bała się, że zaczną myśleć o jego narzeczonym jak o mordercy? Już za późno. On był mordercą! Nie ukrywał tego i nie hamował się z tym, w porównaniu do Aimi. Ktoś musi tu nad sobą popracować.
Nic jej będzie? To już nie miało być zmartwieniem Dastana. May powinna wrócić do swojego spokojnego życia, uważając się za różną ze szlachetnym wampirem. Niech dalej gorąco wierzy, że uda jej się zabić szlachetnie urodzonego, silnego wampira. Proszę bardzo. Marzenia są dla ludzi! To było ich słabością, nie wampirów.
Nie zareagował, kiedy ta wskoczyła na fontannę, spacerując sobie po niej. Jednak nie spodobało mu się, kiedy ta zaczęła zamrażać wodę. Owszem. Miał styczność. Jego siostra. Narzeczona. Kochanka. Jedyna kobieta.
Warknął niebezpiecznie na Aimi i rzucił się w jej stronę. Na nią. Przewalając się na tafle lodu. Przyszpilił ją za nadgarstki do lodu i zawisł tuż nad jej twarzą. W jego oczach malował się obłęd. Dosłownie widział teraz w Aimi Yvelin... Nie ważne, że nie nią nie była, że nie miała jej blond włosów i dźwięcznego śmiechu, nierozbrzmiewającego w jego pokoju.
Kłapnął kłami przed jej nosem i odskoczył od niej gwałtownie, w swoje poprzednie miejsce, a tafla lodu zaczęła płonąć. Żywym, piekielnym ogniem. Wiedział, że gdyby nie odskoczył w odpowiednim momencie zaatakowałby ją. Ciekawe jakby wyglądała walka dwóch, szlachetnych wampirów.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Nie Lis 04, 2012 7:57 pm

Cóż Aimi nie mogła mieć pojęcia, że takim swoim malutkim, popisem umiejętności urazi Dastana. Cóż nieświadomie prowokowała go do ataku, który prędzej czy później musiał nastąpić. Może gdyby spotkali się w innych okolicznościach nie doszłoby do takiego czegoś, ale już na to nic nie poradzimy.
Czy Amelie czuła się urażona wyskokiem wampira? Cóż, bardziej zdziwiona, w końcu nie mogła wiedzieć, że ten ją zaatakuje za coś takiego. Tak więc, gdy tak brutalnie rzucił się na nią, obijając jej wątłe ciałko o taflę lodu warknęła wściekle, tak, dobrze słyszeliście, nie pisnęła, ani nie krzyknęła, warknęła. W końcu była wampirzycą. Gdy tak trzymał jej nadgarstki jego dłonie powoli zaczynały zamarzać, taki urok wściekłej Aimi. W końcu postanowił odskoczyć od niej, dobre posunięcie wampirzyca dopiero zaczynała się rozkręcać. Tak więc ona również jednym susem odskoczyła od fontanny. Jej skok był pełen gracji i wdzięku zważając na sytuację oczywiście.
Zdenerwowana i nadal nie dowierzała w to co wydarzyło się przed chwilą. Jej oczy pociemniały, dosłownie, stały się czarne jak smoła. Wyglądało to tak, jak gdyby źrenice pochłonęły tęczówki, została tylko czarna dziura, pustka, niemal jak oczy rekina. Wszystkie kamyki i pył leżący wokół wampirzycy zaczęły się unosić. Ich lot był chaotyczny, jedne po chwili opadały na ziemię, inne leciały gdzieś w przestrzeń, a te najbardziej objęte kontrolą krążyły wokół Aimi. Musiała wyglądać przerażająco, jak jakaś wiedźma czy coś! Telekineza, umiejętność, której jeszcze nie opanowała do końca.
I nagle, wszystko opadło. Jak gdyby wszystkie złe emocje wampirzycy zostały odprowadzone w jakieś inne, bezpieczne dla nich miejsce. Jedynie jej oczy pozostały ciemne, choć już coraz bardziej widoczny w nich był szkarłat.
- Dastan...
Wyszeptała cicho. Jedynie wampir byłby w stanie usłyszeć jej słowa. Nie wiedziała, czego może się po nim w tej chwili spodziewać. Widziała jedynie bezkresną wściekłość w jego oczach, nic więcej. Była poważna, jednak schowała już kły, jak gdyby nie chcąc dalej walczyć. Gdyby mięliby zrobić to na serio, ucierpiałoby pewnie pół szkoły. Dwa szlachetne wampiry przeciw sobie to nie był dobry pomysł zwłaszcza tutaj.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Nie Lis 04, 2012 9:14 pm

Właśnie, nie ma to jak popisywać się swoimi umiejętnościami. Yvelin także lubiła strzelać popisówki, jednak ona była znacznie bardziej sztuczna. Była perfidna i arogancka, ale w takim dziwnym stylu, jakby pokazywała całą swoją władczość, co raczej komicznie wychodziło. Dastan wolał być sobą. Zrozumiał wiele i to jaka była jego siostra, dopiero po fakcie. Nie kochał jej. To było jedynie wyobrażenie, kształt miłości, jakiej chciałby niby doznać, a którą znał jedynie z książek. I na tym koniec. Nie chciał wiedzieć nic więcej na ten temat. Ot, wystarczy, że od czasu do czasu zaspokoi swoje potrzeby i będzie szczęśliwy.
Prędzej czy później, w tych okolicznościach czy innych, doszłoby do małej wymiany ostrzałów. Byli szlachetnymi, młodzi, ciężko przychodziło tej dwójce panować nad swoimi nerwami i złościami. Wszystko wydawało się być naładowane dziwną energią, która poniekąd ich ku sobie pchała.
Kiedy pchnął ją na lód, nie zareagował na jej warknięcie. Był w amoku, gniewie i szale. W dodatku głodny wampir, to zły wampir. Pewnie gdyby w odpowiednim momencie nie odskoczył od szlachetnej wbiłby w nią swoje kły. Nie ważne, że usiłowałaby się bronić. Zrobiłby wszystko, aby zdobyć krew. Byle się jej napić. W taki szał potrafił wpaść. Nie, nie tracił kontaktu z rzeczywistością. Po prostu głód był na tyle palący, że aż bolało i temu rzuciłby się na tę drobną istotkę. Była niższa od niego i szczuplejsza, zatem na pewno poczuła jak marmurowa obręcz wbiła jej się w plecy i nerki. Pewnie nie bolało ją to tak, jak ludzkie stworzenie, ale jednak. Szybko zatem odskoczył, znów stojąc pod marmurową kolumną. Jego źrenice były znów szkarłatne, groźne, wręcz niebezpieczne. Ale zarazem poniekąd pociągające. Czyż Aimi nie chciałaby tego szlachetnego, który dla niej kiedyś tam stałby się "czuły", a innym rzucał się do gardeł? Kobiety to lubiły. Być wyróżnione, być wyżej od innych i mieć lepiej. Czuć się jak księżniczki i zając największe "ciacho", a zarazem największego drania i "bad boya" jak to się mawia.
Kamyczki zaczęły latać koło niej, a włosy Dastana unosiły się do góry, jakby były miotane przez tajfun. W jego oczach pojawił się cień... było coraz gorzej. Kilka kamieni opadło na ziemię i wtem... wypowiedziała jego imię.
- Skąd znasz... moje imię?!
Furia i gniew. Nic innego nie dało się przez to opisać. Ale dzięki temu, jakoś się uspokoił. Włosy opadły, ale źrenice wciąż pozostawały szkarłatne. Od szlachetnego biło coś ognistego. Temperamencik to on miał. Wolał się nie zbliżać to owej dziewczyny. Niech stoi jak najdalej od niego. Tylko skąd znała jego imię? Znów jakiś szantaż? Przeszpiegi?

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Nie Lis 04, 2012 9:40 pm

Skąd znała jego imię? To proste! Aimi znała większość Szlachetnych imion, w końcu trzeba wiedzieć z kim ma się do czynienia, czy przypadkiem Dastan również znał jej imię? Tak mi się wydawało. Nic dziwnego, w społeczności szlachetnym informacje były bardzo wielką i cenioną cnotą. Trzeba było wiedzieć z kim ma się do czynienia.
- Dastan Shiroyama, jesteś raczej znany.
Powiedziała wzruszając obojętnie ramionami, jak gdyby to nie było nic wielkiego. Dastana nie powinno dziwić, że Aimi słyszała o nim. W końcu jego ród był bardzo znany i ceniony, wręcz sławny. Zresztą lepiej znać osobę, której zostało się przeznaczoną z woli swojego ojca. Wampirzyca nawet nie zapytała Kazuyoshiego o wybór, powiedziała jedynie 'tak ojcze' jak przystało na wzorową córeczkę. Ona również nie wierzyła w idealne małżeństwo, wręcz wątpiła, że sama znalazłaby lepszego kandydata. Cóż charakterek to on miał, a tak Amelie lubiła tych złych i tajemniczych. Kręcili ją jak mało kto.
Cóż Aimi nie była aż tak głupia, nie chciała drażnić głodnego i rozeźlonego wampira. Nawet przez myśl jej przeszło, żeby go nakarmić. W końcu wampiry krwi szlachetnej nie powinny pić ludzkiej krwi, wtedy tylko zyskałyby jakieś wkurzające, wampirze zwierzątka poziomu E, które tylko by przszeszkadzały, no chyba, że ofiara by umarła podczas przemiany, wtedy nie było problemu. Jednak picie krwi innych wampirów wchodziło w grę, ale już nie sprawiało takiej frajdy, w końcu ciepło ludzkiej szyi i puls to było to. Tego żadne z nich nie mogło wiedzieć, ale gdyby Amelie oddała krew Dastanowi najprawdopodobniej chciałby pić ją już zawsze, uzależnienie to wiązało się z jej cudownym smakiem i właściwościami. Ciężko by było oderwać go od jej szyi, a stawałby się tylko silniejszy i silniejszy. Może gdy kiedyś będą żyli razem to podzieli się z nim swoją krwią? Kto wie? Póki co nikt jej nie pił i sama wampirzyca nie miała pojęcia o jej właściwościach.
- Może zapolujemy?
Rzuciła do niego z błyskiem w oku.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Ogród przy sali balowej   Nie Lis 04, 2012 10:53 pm

Widać, że czasami głód robił siekę z umysłu wampira. A przynajmniej Dastan czasami głupiał, choć pozostawał cały czas przy świadomości. Jak wiadomo wampiry posiadają w sobie bestie, na ogół zamknięte w klatce i tylko czasami, kiedy jest im to wygodne, wypuszczają ową bestię na zewnątrz. Dastan także musiał się hamować, żeby nie splamić swojego rodu. Ale na szczęście nie wrodził się w matkę, a dalszą rodzinę swojego ojca, więc czasami mu tak odwalało, że pewnie i o nim zrobi się niedługo głośno. Oby nie tak bardzo, że Rada postanowi wydać za nim list gończy, by skrócić go o głowę. Choć może stać się i tak, a wtedy zacznie albo z nimi walczyć, albo uciekać. Proste. Jednak miałoby to jakiś plus. W jego życiu zaczęłoby się coś wreszcie dziać. Z nudów przecież zaczął pracować dla Samuru. Ba! Nawet tego nie żałował.
Westchnął głośno, chcąc się uspokoić. Musiał jakoś dojść wreszcie do ładu, bo tak dalej to być nie może. Ileś on jeszcze musiał się namęczyć, aby tęczówki wróciły po raz drugi do normalności. Złocisty kolor zalał jego źrenice, więc zerknął na szlachetną. W jego oczach wciąż czaił się mrok. Wiedziała o nim już jedno. Był bardzo wybuchowy i nie potrafił się czasami kontrolować. Zresztą szybko można wytrącić go z równowagi, a to równa się jedynie tym, że wymykał mu się spod kontroli żywioł ognia. I było mu z tym dobrze. Nie musiał i nie lubił się hamować.
Ponoć, wampirzy głód może zaspokoić jedynie krew wampira bądź osoby, którą się kocha. Dastan... Dastan raz tego doświadczył, z Yvelin. Bardzo możliwe, że o jeden raz za dużo. Wówczas to po raz pierwszy skosztował nie tyle co jej krwi, ale szlachetnej, czystej, przesłodkiej cieczy.
Nie znała własności swojej własnej krwi? No cóż, zdarza się. Natomiast Dastan nie odkrył jeszcze swoich dwóch mocy. To jest ból! Nie wiadomo w którym momencie się pojawią. Może w odpowiednim, ale może też i takim, gdzie wszystko zniszczy, jak zawsze. Nie wiedział czemu miał z tym takie problemy.
Zapolujemy? Wampir wreszcie na tyle ochłonął, że schował wreszcie kły.
- Z wielką chęcią.
Wskazał szlachetnej drzwi i poczekał aż przekroczyła je jako pierwsze. Następnie opuścili salę balową. Nawet nie zwrócił uwagi czy May wciąż tam jest. Obecnie myślał tylko o jednym. O polowaniu i krwi.
Razem opuścili Akademię.

[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
 
Ogród przy sali balowej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kwiecisty Ogród
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Hamaki na drzewach
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: SALA BALOWA-
Skocz do: