IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Ringo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Maj 23, 2014 5:38 pm

Narobiło się. Ringo niestety był świadomy zazdrości rozkwitającej między Sahalem, a Rilli. Tyle że większa część była od chłopca, niż dziewczynki. I nie ma się czego dziwić, po tym co przeszedł chłopiec. Nie chciał być odrzucony. Yuki nie może tego zrozumieć, bo nie jest w podobnej sytuacji. A Rilli po prostu jest jeszcze stanowczo za mała na zrozumienie sytuacji swojego przyrodniego braciszka, który w dodatku ma kłopoty z rozwojem. Stolik na szczęście się nie rozbił i nie miał żadnego znaczenia dla szlachetnego. Malec wpadł w gniew.
- Przecież możesz pokazać mi teraz, nie gonię Cię. - Odparł spokojnie, głaszcząc syna po główce. Nie pozwoli na jego smutki, nawet odkryte łzy nie zdenerwują szlachetnego. Stał się zbyt łagodny na swoje pociechy. Co innego do Yuki. Ją mógłby jeszcze dobić, jakby uroniła jakąś łzę. Ale nie te najmłodsze latorośla. Zerknął właśnie na owe panny nieco karcąco.
- Chcesz żeby w takiej sytuacji dzieci ze sobą rozmawiały? Sahal jest zbyt zdenerwowany, a Rill wcale nie wyraża chęci. - Warknął, zerkając na córkę. I nie, Sahal nie stanowi żadnego zagrożenia. Yuki powinna zastanowić się nad własną opinią.
Trzymał nadal wampirka za rączkę, nie puszczając go. Pokręcił przecząco głową na jego prośbę o samotne odejście.
- Nikt Cię stąd nie wygania. To również Twój pokój. - Starał się mówić łagodnie, skoro wcześniej chłopca przestraszył. I tak, właśnie w tej chwili coś mu się nie spodobało. Chłopiec mimo swojej niepozornej osoby, uzyskał siłę typową dla wampirów krwi szlachetnej. Jednooki zmarszczył brwi, przyglądając się chłopcu badawczo. Wtem zaś rozległ się hałas. Tym razem doniczka upadła, a roślina w niej która była umieszczona, zaczęła rosnąć. Czyżby to była moc malca? Może to Rill? Nie, było widać po Sahalu że on jest sprawcą zachowania rośliny. Zresztą maluch za chwilę wpadł w panikę. Trzymana dłoń chłopca także zadała ból. Palce Ringo uległy złamaniu, a dokładniej to środkowy i serdeczny. Cofnął szybko rękę, orientując się w sprawie. Stracił kontrolę nad mocą, w dodatku przebudziła się w nim szlachetna krew! I malec nie opadł na podłogę, Ringo zdołał go złapać nie bacząc nawet na złamanie.
- Yuki, zabierz stąd Rill. - Polecił wampir, przenosząc chłopca na jego łóżeczko. Maluch musi odpocząć, stracił wiele siły. Ale nic mu nie będzie. Co do Ringo? Nastawił sobie palce, na tyle ile się da. Liczył też, że Yuki zabierze córkę i uda się do innego pokoju. Wszakże jednooki musi zostać z synem w samotności. Sahal potrzebował spokoju.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Maj 24, 2014 9:41 am

Zaczęło się robić mało przyjemnie. Yuki nie podobało sie to, co starał się przekazywać małej, ale nie sprzeciwiała się głośno, zresztą nie chciała też robić wody z mózgu córce, która choć była bardzo spostrzegawcza, nie była w stanie wszystkiego zrozumieć, a przynajmniej jeszcze nie. Rill była bardzo żywiołowym dzieckiem, w przeciwieństwie do swojej matki, która w jej wieku była bardzo spokojna i grzeczna. Widać, że Rill odziedziczyła żywiołowość po ojcu. To jednak jeszcze niczego nie dowodziło. Starała się być po prostu dobrą matka i uczyć ją tego, co uznawała za ważne. Teraz jednak nie było na to czas, a sytuacja nieco się pokomplikowała.
Yuki przytulała mała do siebie i jednocześnie obserwowała Ringo oraz Sahala, jego niesfornego syna, który potrzebował pomocy. Może gdyby Ringo poświęcał mu więcej czasu i pokazał, jak bardzo mu zależy, to z czasem małemu przeszłaby ta irracjonalne i bezpodstawna zazdrość. Nie był do końca normalnym dzieckiem i jego podejście ciągnęło się już stanowczo za długo. Pogłaskała główkę córeczki.
- Jak chcesz, kochanie. Nie będę cię zmuszać, nie mów jednak tak o Sahalu, to twój brat. - i się boi, dodała w myślach.
Nie chciała by teraz, zaraz miał nastąpić rozejm, byłoby to w prawdzie bardzo dobre rozwiązanie, ale w obecnej sytuacji niemożliwe do osiągnięcia. Chciała pomóc Sahalowi, ale nie wiedziała jak i nie czuła do niego niechęci, tylko współczuła mu. Nie była jednak jego matką i nie chciała się wtrącać na siłę w jego wychowanie, szczególnie, jeżeli Ringo jej na to nie pozwoli. Był taki przestraszony, że wampirzyca miała ochotę go przytulić i pocieszyć, ale nie ruszyła się w miejsca, trzymając w objęciach córkę.
- Sahal, nie mów tak, chcemy cię tutaj, naprawdę. - uśmiechnęła się lekko do chłopca.
Potem potoczyło się naraz kilka rzeczy. Najwidoczniej mocno zdenerwowany Sahal wyzwolił swoją moc. Yuki mocniej przytuliła córkę. Patrzyła lekko przestraszona na chłopca. Tak, on zdecydowanie potrzebował odpowiedniej opieki, uwagi i miłości. Yuki wstała z łóżka, trzymając cały czas w ramionach Rill. Spojrzała na Ringo, który zaraz, po małym napadzie syna i jego utracie przytomności, położył go na łóżku. Spojrzała na dłoń męża, była lekarzem i miała moc leczenia, mogla się tym zająć, skoro jednak nie prosił o pomoc, to się nie narzucała.
- Dobrze... pójdziemy się przejść. Gdyby jednak czegoś było trzeba, to daj znać. W razie czego sama również porozmawiam z Sahalem. - jeszcze raz spojrzała na nieprzytomnego chłopca. - Rill, co powiesz na spacer?
Wycofała się z córką z pokoju, zostawiając męża i jego syna samych. Może rzeczywiście, gdy będą tylko we dwoje, to Ringo da radę jakoś nastawić sytuację. Yuki i Rill były przez Sahala odbierane jako zagrożenie, choć tak naprawdę wcale tak nie było. Chłopiec nie był jej synem, ale to nie oznaczało, że miała go odrzucać, czy traktować jak zbędny balast. To było tylko dziecko, przerażone i nierozumiejące sytuacji dziecko.
Opuściła komnatę razem z Rillianne, trochę się przejdą, Yuki spędzi z nią nieco czasu i pozwoli to również i jej samej z uporaniem się z tą sytuacją.

z/t x2

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Maj 24, 2014 9:24 pm

Sahal nic nie mógł poradzić na to, żeby nie być zazdrosny. Uważał, że tata poświęcał mu za mało uwagi. Ba, przestał być dla niego najważniejszy i stał się nikim więcej, jak tylko kolejnym dzieckiem. Nim pojawiła się Rillianne, to właśnie wampie zajmował główne i jedyne miejsce w sercu ojca. Nie mógł pozwolić sobie na to, by ta mała istota zajęła miejsce Sahala. Nie interesowało go, że wciąż była mała. Sahal także był mały! Sprawił, że nie urósł, więc miał doskonałą wymówkę, by tatuś wciąż poświęcał mu dużo czasu. Znów chciał się z nim bawić, chodzić na wieczorne spacery, ćwiczyć moce i karmić się na nieświadomych ludziach. Było to wspaniałe uczucie, nawet jeśli czasami Ringo pozbawiał takiego człowieka życia.
Chłopiec spojrzał pierw na siostrę, potem macochę, po czym pokręcił przecząco głową. Nie chciał teraz mu czegokolwiek pokazywać. Nie przy tych kobietach, które mogły go z łatwością wyśmiać. Nie potrafił im zaufać, choć sam nie wiedział dlaczego przychodziło mu to z taką trudnością.
– Ne cę.
Jeszcze raz pokręcił główką przecząco. Do ojca cały czas mówił w swoim ojczystym języku. Na szczęście Ringowi to nie przeszkadzało i nie ganił chłopca, by mówił wyłącznie po japońsku.
Wampirek zamknął oczy, gdy białowłosy pogłaskał go pieszczotliwie po włosach. Czuł się jak mały, dziki kociak o wielkiej, lwiej grzywie.
– To pokój Rilli.
Odpowiedział w swoim afrykańskim dialekcie, posyłając jej niepewne spojrzenie. Musiała dobrze się tutaj czuć. Sahal także czuł się swobodnie w tym pokoju. Brakowało mu tych szczęśliwych chwil, gdy biegał roześmiany od komnaty do komnaty i zaglądał w każdy kąt z ciekawości. Chciał wrócić do tych chwil i móc razem pobiegać z ojcem i się z nim bawić!
Zerknął na swoją przybraną matkę, która zwróciła się w jego stronę. Skulił się w sobie, oczekując raczej karcących, niemiłych słów. Powiedziała jednak coś, czego się nie spodziewał. Tej jasnowłosej wampirzycy nie przeszkadzała jego obecność! Uniósł niepewnie brwi, jakby niedowierzając jej słowom.
Czy to źle, że chłopiec przebudził w sobie szlachetną krew? Sahal nawet nie wiedział, co to za krew. Nikt go jeszcze nie uświadomił, że istnieje jakaś ważna hierarchia wśród wampirów. Zemdlał jednak, nie będąc świadkiem tego, co działo się w pomieszczeniu. Nie chciał zranić swojego ojca, ale znów połamał mu kości. Kiedy się przebudzi, będzie mu pewnie przykro z tego powodu.
Chłopiec nie spał zbyt długo, przebudził się wreszcie i zdezorientowany rozejrzał się po sypialni ojca.
– Tato…? Co to było?
Nie zrozumiał tego, że w nim przebudziła się lepsza krew, czyniąc z niego silniejszego wampira. Czy tatuś będzie szczęśliwy?
– Gdzie Rilli i…?
Nie wiedział jak nazywać starszą wampirzycę, więc zwyczajnie urwał w połowie swojej wypowiedzi. Zerknął na środek pokoju, który był tak zdemolowany, jakby rozegrała się tam jakaś bitwa albo wojna.
– Zrobiłem bałagan.
Stwierdził, wstając ze swojego łóżka. Dlaczego ojciec nie położył go w swoim łóżku, jak miewał w zwyczaju robić to, nim na świecie pojawiła się Rill? Stanął chwiejnie na nóżkach i skierował się w stronę bałaganu na podłodze. Chciał posprzątać ten bałagan, używając przy tym swoich mocy. Okazało się jednak… że nie mógł żadnej przywołać!
– Nie mam mocy! Tato, nie mam mocy!
Zaczął panikować.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Maj 24, 2014 10:34 pm

Żeby porozmawiać z chłopcem trzeba naprawdę umieć do niego podejść i nie przestraszyć. Chłopiec wiele przeszedł, a każdy krzyk może źle mu się kojarzyć. Temu też najlepiej będzie jak sam Ringo z nim porozmawia, uspokoi i zrobi wszystko żeby dzieciak znowu poczuł się kochany. Przecież ojciec nadal go kocha i nie pozwoli na żadne jego smutki. A tym bardziej na odczucie odrzucenia. Sahal nadal jest jego dzieckiem, mającym swoje specjalne miejsce w sercu szlachetnego i nikt mu go nie odbierze. Rilli to też jego skarb, ale Sahal. On jest akurat bardzo wyjątkowy. Kiedy Yuki z Rillianne wyszły, Ringo siedział obok malucha, pieszczotliwie głaszcząc jego czarny włosy. Oczywiście używał zdrowej ręki, ranna dłoń pozostawała bez ruchu, aczkolwiek niebawem zacznie się najważniejszy proces regeneracji wampirzej, a jak wiadomo szlachetne mają ją najlepszą.
I kiedy dzieciak wreszcie otworzył oczy, wampir nie zabierał ręki. Chłopczyk wyglądał nieco na zdezorientowanego i przestraszonego. Nie ma co się dziwić.
- Przebudziła się w Tobie lepsza krew i teraz będziesz jeszcze silniejszy oraz zdrowszy.
Poinformował synka z uśmiechem. Nie, nie był zły i nie zamierzał. Ba, wręcz przeciwnie. Był naprawdę bardzo dumny, że jego synek okazał się takim wspaniałym osobnikiem. Nie, on od zawsze jest wspaniały.
- Poszły na spacer i może do swojej komnaty? Bo ta jest nasza, Sahal. - Niech wie, że nadal może mieszkać z ojcem i niech nie czuje się nieproszony. A co do bałaganu... Biedny chłopczyk musiał wstać. Ringo oczywiście za nim i jeśli miał zamiar cokolwiek uczynić, położył dłoń na jego małym ramieniu.
- Bo jesteś zmęczony, wyczerpałeś całą swoją energię. Powinieneś odpocząć, chodź do łóżeczka. - Nakierował następnie malucha do jego łóżeczka. Niech lepiej posłucha taty, on przecież wie lepiej co będzie dla niego dobre, jeśli chce odzyskać swoje małe siły.
- Nie przejmuj się bałaganem. - szepnął mu na ucho, pilnując synka. Niech się ułoży do snu, Ringo zamierza przy nim czuwać. W końcu ten maleńki kwiatek rozkwitł na coś jeszcze wspanialszego.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pon Maj 26, 2014 4:30 pm

Sahal potrzebował dużo uwagi od tych, których mocno kocha. Może i było to samolubne podejście (choć nie wiedział, czym jest samolubność i co znaczy dokładnie to słowo), to przecież jednak w jego żyłach płynęła silna krew rodu Kuroiaishita. A oni byli przecież bezwzględni! Co prawda Ringo wychowywał swojego syna w taki sposób, by nie ujawniać mu całego zła świata. Starał się pokazywać chłopcu powoli, subtelnie popychając go w ramiona okrucieństwa. Na szczęście Sahal mógł jeszcze spędzać czas beztrosko, ale co będzie później, dużo później? Gdy stanie się starszy i osiągnie wiek, gdy będzie musiał zacząć naukę w jakiejś szkole? Albo co lepsze, sprowadzą nauczycieli do domu, a Sahal ich po prostu… zlikwiduje? Ot, po prostu dlatego, że nie bardzo interesowała go nauka przekazywana z ludzkich umysłów. A co jeśli będą to wampiry? Tego nie wiadomo. Cieszmy się, że ten wampir wciąż był jeszcze małym, nierozumnym dzieckiem.
– Czemu całeś, by pojawiła się Rilli?
Wypalił nagle chłopiec, przechylając główkę w ten swój charakterystyczny sposób. Patrzył na ojca stalowymi tęczówkami, które wyraźnie mówiły: tato, jak mogłeś zapłodnić obcą kobietę, by mieć kolejne dziecko?! Może nie w tak brutalny sposób, bowiem Sahal nie wiedział jeszcze, co to znaczy „zapładniać”, ale nie rozumiał tego.
– Nie wystarcaję Ci?
Spytał, nie zmieniając swojej pozycji, choć jego spojrzenie przybrało teraz zaciekawiony błysk. Jaka będzie odpowiedź Ringo? Jak odpowie na to niewygodne pytanie, jak zareaguje? Sahal naprawdę czasem zadawał ciężkie pytania! Nic się na to nie poradzi, skoro był tak ciekaw świata.
– Lepsiejsza krew? Co to znaczy? Cieszysz się tato, że mam lepsiejszą rew?
Chłopiec wreszcie wyszczerzył się w radosnym uśmiechu, ukazując rządek ostrych kiełków. Jego włosy były potargane jak u dzikiego lewa. Im więcej lat miał karku, tym stawał się coraz bardziej podobny do ojca. Cóż z tego, że wciąż wyglądał na pięć lat, jak jego zachowanie, mimika twarzy, spojrzenia, a przede wszystkim sam kolor tęczówek sprawiały, że chłopca można było pomylić z Ringo. Ot, był jego małą kopią! I nawet Rillianne nie mogła zaprzeczyć temu, że Sahal był najbardziej podobny do ojca.
– To czemu wesły do koo…koo… komna…. komraty bez pozwolenia? Roksi mówiła, że to nie…niegrzeczne!
Zmarszczył zabawnie brwi, wchodząc na kolana ojca, jeśli ten wreszcie zajął jakieś miejsce siedzące. Przecież ile można stać na baczność w jednym miejscu! Aż kości mogą boleć!
Sahal pokręcił przecząco głową. Nie chciał jeszcze do łóżeczka! Chciał siedzieć na kolanach ojca albo się z nim bawić! Jak tak dłużej pomyślał nad tymi dwiema opcjami, zdecydowanie bardziej podobała mu się pierwsza, ale chciał także pobawić się z ojcem.
– Tato, taatoo! Umiem ryyyczyć jak Leeew!
Zerwał się z kolan ojca i w szybkim tempie znalazł się na środku komnaty. Przykucnął, przyjął pozycję lwa podczas polowania. „Grzywa” mu się nastroszyła (prawdopodobnie naelektryzowały mu się od tego biegania włoski) i zaczął ryczeć jak lew. Co prawda wydawał z siebie koślawe dźwięki, którym daleko było od ryku prawdziwego lwa, ale komu to przeszkadzało? Nikomu! A na pewno nie Sahalowi.
– Taato! Taatooo! Pójedzmy do mojego domu! Zobczymy zwieźęta! Zwieźęta!
Humor wyraźnie chłopcu się poprawił. Nie będzie przecież smucił się z powodu przyrodniej siostry, prawda?
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Czw Maj 29, 2014 2:06 pm

Raczej Ringo nie dopuści ludzi do małego Sahala, ani też żadne inne wampiry. W rodzinie mają wielu nauczycieli, chociażby Hiro albo jego ciotka, Barabal. Zatem o edukację chłopca mnie ma co się martwić.
Na nagłe pytanie, jednooki skierował wzrok na buzię chłopca. No to naprawdę znalazł temat, a Ringo westchnął, przeczesując dłonią włosy. Jak tutaj wyjaśnić dziecku, żeby czasem nie urazić? Maluch może zrozumieć wszystko po swojemu, a szlachetny dziecka tracić nie chciał.
- Czasami tak jest, że dzieci pojawiają się nie zapowiedziane. I no... trzeba się nimi zająć. - Inaczej sformułować tego nie mógł. Spodoba się taka odpowiedź Sahalowi? Odpuści swojemu ojcu, który tak go kocha?
- Sahal, nie mów tak. Zawsze będziesz moim oczkiem w głowie i to nie tak, że mi nie wystarczasz. Rilli się pojawiła, bo najwidoczniej los tak chciał. Poza tym jesteś jej starszym bratem, a to oznacza że też musisz wykazać się większym zrozumieniem. - Dodał odnośnie kolejnego pytania. Zaś pogłaskał chłopca, patrząc w jego duże oczy pełne życia. Naprawdę wierzy w porzucenie? Ringo nawet nie pomyślał o tym! Nigdy! To w końcu jego synek.
- Tak, teraz będziesz jeszcze znacznie silniejszy, a i nie wolno gryźć Ci ludzi. Zapamiętaj to, synku. - Lepiej żeby wiedział. Chłopiec mohlnty przez przypadek kogoś przemienić, a przez to narobiło by się mnóstwo kłopotów. Stanowczo jest na przemiany za młody. I za chwilę zaś Sahal rzucił dosyć niewygodnym pytaniem.
- Yuki czasami ze mną śpi, a Rilli po prostu przyszła bo akurat razem z jej mamą tutaj byliśmy. Zresztą słuchaj. Naucz się żyć ze swoją młodszą siostrzyczką. Jesteś starszy, w przyszłości jak podrośniesz, będziesz ją też chronił i przeprowadzał przez życie. Zyskasz przyjaciółkę. To jest naprawdę bardzo męskie postępowanie i zobaczysz, że jeszcze nie raz wspomnisz moje słowa. A że zajmuje się nią, nie znaczy to, że Ty będziesz gorszym dzieckiem. Jesteś pierwszym synem, którego chcę wziąć pod swoje skrzydła, więc zawsze masz u mnie szczególne miejsce. - Ileż powagi włożył w ton. Jednak za chwilę się uśmiechnął, żeby czasem nie przestraszyć chłopca. Siedział już. Kiedy tylko położył synka, usiadł na brzegu jego łóżeczka. Wtedy ten właśnie usadowił się na ojcowskich kolanach, dając tym samym znać, iż spać wcale nie zamierzał. Ringo roześmiał się cicho. Nie ma sensu zmuszać dzieciaka do snu. Powinienem sam zmęczyć się zabawą, a wtedy sam zaśnie. Zresztą jednak maluch zmienił pozycję i uciekł na podłogę, żeby naśladować lwa. Tak, stanowczo przypominał swojego ojca.
- Ale z Ciebie groźny drapieżnik. - Pochwalił synka i jego wysiłek dla ryku. Trochę do lwiego mu brakowało, choć wampir także umie nieludzko zaryczeć. Ringo nie raz zaprezentował swój zwierzęcy ryk, gdy się wściekł. W każdym razie nieźle się zdziwił na prośbę syna.
- Może kiedy, Sahalku? - Teraz raczej nie wyjadą. Prędzej na wakacje! Chociaż miał jeden pomysł, który mu wpadł do głowy.
- A nie chciałbyś jakiegoś dzikiego zwierzęcia mieć w zamku? - I co? Jak zareaguje na wspaniałomyślny pomysł? Ringo ma znajomości, więc szybko załatwi modemu co tylko zechce.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Cze 01, 2014 10:38 am

Chciał wychować syna z dala od świata? Zamknąć go w tym Zamku i nie pozwolić zwiedzić świata, poznać ludzi, zakosztować życiowego szczęścia? Jasne! Sahal nie przejmowałby się tym w ogóle. Oczywiście pod jednym warunkiem. Ojciec zacznie mu poświęcać znacznie więcej czasu niż od momentu, kiedy pojawiła się na świecie Rillianna. Zresztą Sahal był wciąż za mały na jakąkolwiek naukę. Jego mózg wciąż tkwił w wieku pięciu lat. Ciekawe tylko, kiedy stanie się to na tyle niebezpieczne, że zainteresuje się tym drugi ojciec Sahala. Tak, chłopiec wciąż uważał, że Hiro to jego ojciec, a nie tam jakiś wujek, kuzyn czy inne rodzinne powiązania, jakie ojciec usiłował mu wpoić. Na nic to! Sahal miał swoje własne racje i koniec kropka, nie przetłumaczy mu się, że będzie inaczej.
- A ja? Dlaczego moja mamusia mnie nie kochała i nie chciała, a mamusia Rilli tak ją kocha?
Przechylił głowę w bok, nie zmieniając tematu. To pytanie nie dawało mu spokoju. Odpowiedzi, jaką miałby udzielić w tej chwili białowłosy wampir niepokoiła małego chłopca. Po prostu nie mógł wyjść z podziwu, że kobieta zwana matką może mieć w sobie tyle zrozumienia, opiekuńczości i miłością dla dziecka.
- Mną zajął się tata Hiro.
Wytknął tacie do niedopatrzenie w jego odpowiedzi. O tak, dzieci potrafią wyciągnąć wszystko na światło dzienne, a szczególnie wówczas, gdy coś jest dla nich trudne. Sahal także kochał ojca. On wręcz za nim przepadał! Adorował go i pragnął być taki jak tata. Silny, władczy, wzbudzający strach u przeciwnika oraz szacunek. Tak, szacunek był bardzo ważny, pewnie równie ważny, jak i duma.
- Bede tak silny jak tatuś?! Naprawdę?! Huura! A czemu nie mogę gryźć? Czemu? Tatuś gryzł!
O tak, chłopcu nie zamykała się buzia.
- Zajmować Rilli? Dlaczego mam się nią zajmować? Nie cę! Ona mnie nie lubi!
Wytrzeszczył oczy na ojca. Zdębiał, znieruchomiał i wpatrywał się w niego oniemiały. Miał zająć się tą małą istotą, która nim pogardzała? Przypomniał sobie wyraz jej twarzy, gdy tak gorąco zaprzeczała i wyrażała sprzeciw, by na spokojnie porozmawiać ze starszym bratem. Najwyraźniej rodzeństwo źle się zrozumieli, ponieważ Sahal nie odczuwał negatywnych emocji do siostry. Ale czy Rilliane czuła podobnie?
- Dlaczego Yuki z Tobą śpi, tato?
Sahal najwyraźniej nie miał dość swoich pytań. Był chłopczykiem ciekawym życia. Zresztą każde dziecko charakteryzowało się tym, że na każdym kroku zadawały pytania. Właśnie w taki sposób dzieci poznawały otaczającą je rzeczywistość.
- Nie! Rilli nie ce. Ja nie cę. A dlaczego ona nie może zajmować się mną?
O tak! Miał myślenie podobne do ojca, jak prawdziwy mężczyzna! To kobiety powinny zajmować się mężczyznami, a nie na odwrót. Miałyby zbyt dobrze, były rozpieszczone i zaczęłyby wchodzić na głowę mężczyzną. W ogóle, po co były kobiety? To takie zbędne istoty, które jedynie przeszkadzały Sahalowi w doskonałych kontaktach z ojcem.
Kręcił zapamiętale głową. Nie będzie zajmował się Rillianne, a przynajmniej do momentu, kiedy nie poznają się bliżej. Byli sobie całkiem obcy, Sahal był o nią zazdrosny, a ojciec jeszcze go zachęcał do opieki nad nią.
Sahal dalej ryczał jak lew i zaczął biegać dookoła własnej osi jak pies, który biega i poluje na własny ogon. Jeszcze trochę i Sahal zacznie szczekać albo miauczeć.
- Teraz! Teraz! Lećmy teraz! Sahal cee do Afryki! Sahal ce do źwiźąt!
Oczy chłopca zalśniły intensywniej, przybierając szkarłatną barwę. Nie, nie był głodny, po prostu nie mógł się doczekać ich wspólnego wyjazdu do Afryki. W ogóle nie przyjąłby odmownej odpowiedzi. Niby dlaczego nie mogą teraz? Przecież Sahal nie chodzi do szkoły, a Ringo nie pracuje codziennie. Chyba że obiecał już tej małej istocie, a to by oznaczało, że ona jest ważniejsza. Tak, pewnie dlatego chciał odmówić chłopcu!
- Tak, tak, tak! Sahal chce słonnna! Słooona!
Cóż z tego, że Zamek jest za mały na takie stworzenie? Ringo sam zaproponował, to niech teraz żałuje! Chłopiec nie chciał niczego innego oprócz słonia. Zerwał się z klęczek i zaczął biegać po pokoju w szybkim tempie, przeskakując przed meble, które stały mu na drodze. Wreszcie z rozpędu wpadł na kolana ojca, napierając małymi rączkami na jego klatkę piersiową. Włosy Shala były teraz całkowicie potargane, dzięki czemu wyglądał naprawdę jak lew!
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Czw Cze 05, 2014 6:30 am

Ciężko cokolwiek wyjaśnić małemu dziecku. Czasami do niektórych spraw muszą dorosnąć, żeby lepiej zrozumieć. Ringo aż potarł czoło na następne pytanie syna. I jak mu wyjaśnić brak miłość ze strony jego własnej rodzicielki?
- Nie umiem tego wyjaśnić. I Hiro nie jest Twoim ojcem, tylko ja nim jestem. Sahal zrozum to w końcu. - Aż złapał się za głowę. Jeśli Sahal mówi innym, że ma dwóch ojców, stawia Ringo w bardzo niekorzystnej sytuacji, w dodatku tysiące razy tłumaczył Sahalowi o Hiro. Czyżby maluch miał gdzieś zdanie ojca? Przecież jest mądrym chłopcem, powinien to wziąć pod uwagę. I właśnie do niego dotarło, że nie może rozpieszczać syna! Ba, pozwolenie wejścia na głowę od najmłodszych lat, może okazać sie niezbyt dobre dla samego rodzica.
- Nie wolno, bo możesz niechcący przemienić człowieka w wampira, a jesteś zbyt mały żeby brać na siebie tak wielką odpowiedzialność. Dosyć tematu. - lekka irytacja wtargnęła mu się we słowa. Nie, nie krzyczał, nie okazywał agresji. W końcu jest malca ojcem, a ten powinien brać do serca przestrogi chłopca. Czas rozróżnić co wolno, a co nie.
- Jesteś od niej starszy, jesteś mężczyzną. Sahal i nie mówię, że teraz. Macie mnie i Yuki od ochrony. Przyjdzie czas, a zrozumiesz moje słowa. Daj sobie na razie z tym spokój, jak zadajesz wiecznie jedno i to samo pytanie, a ja w kółko udzielam Ci tej samej odpowiedzi. - Był wyraźnie zmęczony samym paplaniem syna o tym samym. Rozmasował skronie. Naprawdę za dużo serca włożył w wychowanie Sahala, a ten odpłaca mu się uwięzieniem? Fochami? Zatem samopoczucie Ringo uległo nieco pogorszeniu. Chłopak nadal hałasował, ryczał i chciał wyjechać.
- Nie w najbliższych dniach, Sahal! Powiem kiedy możemy wybrać się na wycieczkę. - Przez zmęczenie był mocno zirytowany, a samolubny Sahal rozbudzał wściekłość jednookiego. Chłopak ma dziesięć lat, ma wszystko co tylko zechce. Pora też odwdzięczyć się rodzicowi i dać mu spokój.
- Nie ma mowy na żadnego słonia. Coś mniejszego. - Wypalił szybko, patrząc nieco chłodno na synka. Nie, słoń się zmieści, zamek jest ogromny ale w końcu to lekka przesada. Już i tak w zamku mąka ponad 30 metrowego gada. Kiedy Sahal zaś pognał, Ringo uwalił się na swoim łóżku, gapiąc się w sufit. Nie miał żadnej chęci na zabawy.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Cze 08, 2014 4:07 pm

Sahal był jeszcze mały i wymagał naprawdę dużo cierpliwości ze strony ojca, który najwyraźniej już ją tracił. Cięzko, żeby dziecko, które było cofnięte w rozwoju potrafiło zrozumieć tak skomplikowane sprawy, jak to, dlaczego Maharet go nie kochała, dlaczego Ringo sypiał z Yuki, skąd się wzięła Rillianne, jak i wiele innych, które jeszcze nie padły z ust chłopca.
– Ale… dlaczego nie może być moim tatusiem? Stella mówiła, że skoro Hiro jest dla mnie tak ważny, to znaczy, że kocham Was tak samo. Tato, co znaczy kochać kogoś?
Najwyraźniej chłopiec nie miał jeszcze dosyć zadawania pytań. Wierzył, że tata jest najinteligentniejszym wampirem pod słońcem, dlatego zadawał tyle pytań. Chciał wyciągnąć z jego wiedzy jak najwięcej się dało! Oczywiście robił to bardzo nieświadomie, ale uwielbiał słuchać tego, co Ringo miał do powiedzenia.
Sahal nie miał komu mówić, że ma dwóch ojców. Nie wychodzi przecież z Zamku, nie ma żadnych bliższych czy dalszych znajomych, którym mógłby rozpowiadać wszem i wobec, że ma dwóch ojców. Oczywiście Sahal nie wiedział, że ludzie postrzegaliby Ringo i Hiro jako parę gejów. Dziecko przecież nie wiedziało o takich sprośnych, brzydkich rzeczach!
Chciał jeszcze o coś zapytać tatę, ale najwyraźniej szlachetny wampir nie chciał rozmawiać, bowiem uciął temat. Nie wiedział dokładnie czym są wampiry, więc nie wiedział, w co dokładnie mógłby zmienić takiego biednego człowieka. Ale skoro Ringo uciął temat, chłopiec nie będzie więcej drążył tematu. Nie mógł najwyraźniej, a wyczuwał, że Ringo nie ma humoru, by tłumaczyć czy odpowiadać na durne pytania własnego syna.
Sahal pokiwał przecząco głową w dezaprobacie. Nie chciał opiekować się Rillianne. Nigdy, przenigdy. Nie chciał zajmować się kimś, kto nie okaże nawet wdzięczności i nie obdarzy go nawet słaba sympatią. Nie zamierzał zresztą wyręczać ojca w jego obowiązku. To nie Sahal miał się zajmować dzieciakiem, który zrobił sobie Ringo, ale on sam. Skoro spłodził, niech się nią zajmuje do końca życia. Sahalem zajmował się tylko i wyłącznie ojciec i Hiro, a nad Rillianne skakali wszyscy wokół, dopieszczając ją, by niczego jej nie brakowało.
– Nie. Nie cę. Rilli zajmuje się tatuś i mamusia, i Stella i wszyscy.
To równało się z tym, że chłopiec nie dołoży swoich starań do opieki nad małym dzieckiem. Jasne, nie wiadomo, jak będzie w przyszłości. Sahal wciąż był dzieckiem i to w dodatku takim, którym chciało być w centrum uwagi ojca. Możliwe, że to wina tego, że chłopiec przez całe swoje życie siedział w zamkniętym, ciemnym pomieszczeniu, głodzony i bity. Tym bardziej, skoro teraz miał taką możliwość, chciał skupić na sobie uwagę jednego z dwóch tatusiów.
– Dlaczego, tato? Dlaczego nie możemy teraz?
Spytał, podchodząc nieco bliżej ojca, który całkowicie stracił humor. Wyglądał jakby nie chciał rozmawiać ze swoim synem, a to chłopca bolało. Widział nie raz taką minę u swojej matki, tyle że ona sięgała wówczas po coś, czym mogłaby uderzyć Sahala. Chłopiec wdrapał się na łóżko, po czym wszedł na ciało wampira, siadając mu na brzuchu okrakiem. Małe rączki oparł na jego potężnej klatce piersiowej.
– Nie bądź zły, tato.
Poprosił ojca, wtulając się głowę w jego szyję, a rączki zacisnął na białej koszuli.
– Lwa?
Spytał ojca, ocierając usteczka o jego szyję. Zgodzi się na lwa?
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Cze 14, 2014 7:18 am

- Sahal, bo Hiro jest tylko Twoim opiekunem, nie drugim ojcem. Nie można mieć dwóch ojców. - westchnął z rezygnacją. Sahal powinien w końcu przyjąć do wiadomości owy fakt wałkowany już przez dłuższy okres czasu i nadal maluch robi sobie co chce. Szlachetny nie chciał żeby dzieciak dorastał w świadomości posiadania dwóch ojców, to naprawdę... dziwne i straszne dla Ringo oraz samego Hiro. Zresztą już nagadał łowcom, więc raczej dla siebie tego nie trzyma.
- To znaczy, że ofiarujesz takiej osobie swoje ciepło i miłości. Spędzasz z nią dużo czasu, chcesz dla niej jak najlepiej. Tak jak ja dla Ciebie, Sahalku. - Zrozumie? Czy będzie musiał podzielić zdanie na wiele podpunktów, wyjaśniających inne słowa.
Co do Rill, temat powinien już być dawno zakończony, ale maluch nadal kontynuował. Naprawdę, Sahal lubi pytać ale czasami nie widzi granic.
- Jasne, jasne. - Odburczał, klepiąc małego po głowie. Niech nie przesadza. Jest jeszcze mały i wielu spraw może nie zrozumieć, ale jak urośnie, pozna się lepiej z siostrzyczką, może tak najgorzej nie będzie.
- Tak czy siak, nie bądź zazdrosny o nią. To moja córka. - Dodał po czasie, ucinając temat rozmowy. Przecież Ringo starczy dla obu dzieciaków, nie dla tylko jednego. A co do przeszłości, przecież już ma lepiej młody, bólu już nigdy nie doświadczy, więc bardziej powinien otwierać się na świat.
- Mam inne sprawy na głowie i raczej przełożyć ich przez wyjazd nie mogę. Poza tym muszę zajac się i Twoją edukacją. - Odparł spokojnie, patrząc także na synka, który przywędrował za chwilę do ojca, żeby sie do niego wtulić. Naprawdę ciężko gniewać się na takiego malucha, ale musi być surowym aby dzieciak nie wszedł mu za bardzo na głowę, bo toć tym też może go skrzywdzić, mimo iż Sahalek nie zdaje sobie z tego sprawy.
- Nie jestem zły. - uśmiechnął się, zaś głaszcząc synka po czarnej, rozczochranej główce. Pachniał dzieckiem i soczystą świeżością. Wiedział, że ma najwspanialszy skarb i okazuje się być nim mały Sahal. Iskra, która rozpaliła zbutwiałe i szarawe wnętrze jednookiego wampira, odkrywając w nim najsilniejszą wartość radości z tego, kogo się ma i można dla tej osoby żyć, a nikt inny wcześniej tego w szlachetnym nie odkrył. Nie było aż tak silnych śmiałków.
- Tak, lew jak najbardziej. Może do końca miesiąca uda mi się małego kociaka ściągnąć do nas. - ucieszy się? Na pewno! I cóż to za odruch u malca?
- Jesteś głodny, mały? - Tak, z całą pewnością warto o to zapytać, skoro ociera się usteczkami o szyję ojca. Może śmiało mówić, Ringo chce dla syna jak najlepiej.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Czw Cze 19, 2014 12:47 pm

Sahal głęboko zastanawiał się nad słowami ojca, co do biednego Hiro. Chłopak naprawdę uwielbiał tego szlachetnego wampira, który jako pierwszy zaakceptował tego małego szatana w anielskim ciele. Gdyby nie obecność długowłosego i jego wieczne namowy, by Ringo zajął się swoim synem, skoro już trafił biedny, zmarznięty i głodny, chłopiec pewnie skończyłby gdzieś na ulicy, a w najgorszym wypadku jako przekąska dla silniejszego wampira.
– Ale wciąż mogę go kochać?
Spytał ojca, spoglądając głęboko w jego stalowe tęczówki. Miał nadzieję, że tata nie zabroni mu widywać się z tym spokojnym, starym wampirem, którego pomocna dłoń całkowicie odmieniła życie małego Sahala. A co, jeśli ojcu się to nie spodoba?
– Szkoda, że nie może być też moim tatusiem.
Wyraźny żal pojawił się na twarzyczce małego chłopca. Dla niego, w głębi jego małego serduszka, Hiro był niczym ojciec. Może i go nie spłodził, nie sprawił, że pojawił się na tym wielkim i przerażającym świecie, ale za to sprawił, że pojawił się w świecie Ringo. Dotarł i odnalazł swojego prawdziwego ojca. A to już było coś! Hiro naprawdę miał niesamowitą rękę do dzieci. Poza tym dzięki jego nieszczęściu, nie może mieć dzieci, zatem szlachetny nie zastąpiłby nikim małego Sahal, jak to uczynił Ringo. Mały szlachetny wciąż uważał, że tatuś „stworzył” Rilliannę dlatego, że pierworodny syn już mu się znudził.
– Ciebie też kocham, tato.
Sahal chyba po raz pierwszy odważył się na świadomą deklarację synowskich uczuć. Ale po chwili jakby zawstydził się swoich własnych, jakże śmiałych słów, i zasłonił twarz anioła dłońmi. Pokręcił zamaszyście głową, jakby zamierzał cofnąć wszystkie wypowiedziane na głos słowa. Wampirek odsunął dłonie dopiero wówczas, gdy usłyszał słowa wampira. Chłopiec zamyślił się, szukając w głowie odpowiednich słów, aż wreszcie pokiwał skwapliwie małą główką. Czarne włosy zatańczyły wokół jego główki. Zresztą urosły mu już nieco, sięgały ramion i końcówki były pofalowane.
– A ja Twoim synem.
Napuszył się, prychając jak mały, rozeźlony kotek. Wskoczył już zresztą ojcu na ciało, przytulając się z tęsknotą do wielkiego i silnego cielska ojca. W tej chwili wyglądali jak prawdziwy, wylegujący się lew, pilnujący niepostrzeżenie stada oraz małe lwiątko, leżące tuż przy ojcu i wygrzewające się w gorących promieniach słonecznych.
– Eduuuu? Co to? To kiedy pojedziemy? Tato? Ja chcę już zobaczyć dzikie zwierzęta. Bawić się nimi, jak kiedyś! Wychowywały mnie!
Chłopiec niby mówił coraz lepiej, ale trzeba pamiętać, że cały czas posługiwał się swoim afrykańskim, prawie wymarłym dialektem. To był jego ojczysty język i nie zamierzał się go wyzbywać. Zresztą japoński nie był jego ojczystym językiem. Ringo przecież pochodził z Włoch i Rosji, Japonia była jedynie miejscem zamieszkania.
Wampirek zamruczał, gdy wielka łapa pogłaskała włosy chłopca. Stały się bardziej potargane i zmierzwione niż do tej pory, przez wyglądał jak rozespane lwiątko.
– Naprawdę? Naprawdę? Naprawdę? Małe lwiątko? Możemy?
Rozdziawiał swoją buźkę, aż wreszcie zarzucił swoje dziecięce ramionka na szyję ojca i mocno go wytulał z radości. W nagrodę Ringo dostał jeszcze soczystego buziaka w policzek. Później rozkoszował się zapachem krwi ojca, jaką wyczuwał przez jego skórę. Sahal spłoszył się nieco, słysząc pytanie ojca. Zastanowił się nad jego pytaniem i wreszcie pokiwał głową. Ale jeśli Ringo zaproponuje mu napicie się jego krwi, Sahal odmówi. Wciąż na szyi ojca widniały czerwonawe ślady po kłach Rillianne. Sahal nie chciał już pić krwi Ringo, która została zbezczeszczona przez jego młodszą siostrę. Dlatego młody wampirek będzie odmawiał. Nie zamierzał gryźć więcej ojca.
– Tato! Tato! Poćwiczmy zdolności! Rozwinąłem je, wies, wies?
Tak, chłopiec musiał przecież spożytkować jakoś swoją energię. Dzięki temu padnie później i szybko zaśnie, a Ringo pozbędzie się problemu i będzie miał syna z głowy.
Sahalek zerwał się z ojca i podszedł do rozbitego kwiatu na środku pomieszczenia. Zaczął je przemieszczać, spychać w stronę drzwi. Jasne, jakoś szło, ale nie potrafił skupić myśli na całej ziemi, więc przemieszczał tylko „kupkę” ziemi, a reszta została tak, jak leżała.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sro Lip 02, 2014 11:21 am

Oczywiście, że mógł kochać i Hiro, przecież nie może tego malcowi zabronić. Tylko żeby nie nazywał starych swoim drugim ojcem, bo może wiele kłopotów narobić Ringo, który z ojcowską miłością poczochrał główkę chłopczyka, który w dodatku złapał buraka na własne słowa. Co ma niby zrobić jednooki?
- Taa, ja Ciebie też, brzdącu. - i to było szczere, zero kłamstwa. I jak widać, ojciec wcale nie wstydzi się własnych słów, więc tym bardziej Sahalek nie musi tak od tego uciekać, bo Ringo przyjął to z uśmiechem na twarzy.
Pozostawmy już temat Rillianne, skoro przebywał ze swoim synem. Niech malec sie, iż w oczach ojca będzie najważniejszym oczkiem w głowie, bowiem to on obudził w jednookim odpowiedzialność. Nie Rill. I za to właśnie był bardzo wdzięczny.
- Nauką, dziecko. I nie wiem kiedy, Sahalku. Dam Ci znać, dobrze? - odrzekł chłopcu, który najwyraźniej ucieszył się nie tylko spędzaniem czasu z ojcem, ale i posiadaniem małego lwa w przyszłości. Zresztą świadczył o tym soczysty buziak podarowany od malca. I jak gniewać się na takiego szkraba? Jak nie chciał pić krwi, jednooki westchnął. Może widok Rill która pożywiła się ojcem, zniechęciło chłopczyka? Oby mu przeszło. Co do mocy, Ringo oczywiście pochwalił malucha, lecz za chwilę go złapał i położył do łóżeczka. To już była pora snu malca, temu też niech nie sprzeciwia się. A żeby było lepiej mu spać, szlachetny położył się tuż obok synka. I jego sen zamroczył nieco. Przespali w spokoju cały dzień, a później już każdy zajął się sobą. Rozbitą donicą zajęła się któraś ze służek.

zt x2

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Lip 15, 2018 8:50 am

Ucieczka Laurie oraz Kota została nagle przerwana. Barabal bawił się wybornie goniąc swoje ofiary. Jego ponura osobistość poruszała się pod postacią drobnych, czarnych istot przypominających nietoperze. Nie dość, że ofiary słyszały jego śmiech, to jeszcze doszedł ten trzepot skrzydeł oraz piski.
- Biegniecie w złym kierunku.
Zawoła za nimi, aczkolwiek głos raczej nie brzmiał jak ostrzeżenie. Jego kpina, radość była aż zbyt mocno odczuwalna. Dla Lau i Shiro już mniej, znaleźli się w przerażającym miejscu i tylko kaprys wampirów lub nagły cud mógłby ich ocalić. Albo ktoś, kto właśnie wychodził z jednej z komnat. Wielki, ubity mięśniami jegomość. Ringo, zwany również Łamaczem kości zamierzał wybrać się do kuchni, gdyby nie biegnące ku jego osoby przerażone pchełki, Kota kojarzył, Królika już mniej aczkolwiek domyślił się, że hybrydy od Hiro. Zagrodził im drogę, poprzez stanięcie przed nimi. Jedyne ślepie zostało zmrużone, wszak drugie miał zasłonięte czarną przepaską.
- A czemu tak biegacie po zamku?
Spyta, patrząc na każdego z nich. Dopiero teraz wyczuł krew, a widok Shiro dał sporo do myślenia. Musiał być torturowany i to przez... Zjawił się tuż za uciekająca parką. Barabal w swojej postaci, uśmiechnięty jakby nigdy nic się nie stało. Nie żeby Ringo jakoś się przejął, był tylko ciekawy.
- Wiesz że to są ci od Hiro?
Skieruje na nich palcem, patrząc na Głowę rodu. Szlachetny o czarnych włosach skinie głową, pochylając się po chwili bardziej na Króliczką. Wyciągnie nawet ku nich dłonie, aby pogładzić po spoconych od biegania włoskach.
- Ależ oczywiście, że wiem! Zapewniam im rozrywkę godną naszej rodziny. Nie chciałem aby się nudzili podczas oczekiwania na Hiro, poza tym ten kotołak Shiro... Zawsze chciałem wsadzić go do worka i poodbijać kijem. Udało się!
Nie ukrywał tego, co robił. Nie musiał. Drugi Staruch skinął powoli głową, drapiąc się lekko po brodzie. Byli naprawdę w kiepskim stanie, a jak wróci Ivano może się nieźle wściec. Wypadałoby więc ich co nieco ogarnąć, ale z drugiej strony ta mała wyglądała całkiem uroczo. Ciekawe czy też miała ogonek z tyłu. Aż podszedł bliżej, chcąc lepiej się przyjrzeć. Badawcze spojrzenia, pomruki pod nosem. Barabal taż stał tuż za nimi, prawie że zacierając łapami. Dwóch na dwoje.Dwa szlachetne kontra człowiek i Kotołak. Raczej nie zapowiadało się zbyt dobrze dla ofiar.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Lip 15, 2018 3:31 pm

Wierzyła w ich ucieczkę. W dotarcie do jednego z pokoi, późniejsze wyskoczenie przez okno i bieg przez las. A wszystko po to, aby znaleźć się jak najdalej od Barabala. W dużej mierze było to podyktowane strachem, zwłaszcza, że w tym miejscu nie było istoty, której obawiałby się bardziej.  Mieszkańcy tego okropnego miejsca, nie wchodzili im w paradę, chociażby dlatego, że wiedzieli do kogo należą. Oczywiście, do czasu, bo jakże inaczej. Wszystko miało swój koniec, tak jak i początek.
Tutaj, jednak bliżej im było końca. Nietoperz coraz bliżej, a tu kolejny skręt, kolejne komnaty i cholera. Znaczy się wysoki wampir o niezwykle silnej aurze, podobnej z resztą do Barabala.
Czuła się niezwykle osaczona. Gdzieś tam z tyłu leciał za nimi nietoperz, który śmiechem i piskiem doprowadzał do krwawienia jej uszu. Natomiast przed nią rysował się mężczyzna w przepasce na oku oraz niezwykle rozbudowanej muskulaturze ciała. Z pewnością nie miałby problemu, aby zgiąć ją w pół i połamać....
- Myślę, że gdybyśmy tego nie zrobili, to szanowny Barabal zostawiłby z nas kości do momentu przyjścia Stwórcy - odpowiedziała spokojnie, czując oddech jednego z nich na swoich plecach. Niemal w tej samej chwili zrobiła piruet, by wycelować w Głowę Rodu sztyletem.
- Nie dotykaj mnie, należę tylko do Hiro - warknęła groźnie, przysuwając się bliżej Shiro. Jako, że stała bokiem, kątem oka mogła dostrzec i drugiego wampira. Co z kolei zaowocowało w kolejne rozpoznanie wroga. Jej oczy natychmiast ze złotej barwy, zaczęły mienić się kolorem fiołków. Do tego doszło jeszcze skupienie i koncentracja, by po chwili otrzymać odpowiedź, z kim tak naprawdę miała do czynienia - Ringo Kuroiaishita.
- Kim dla Ciebie jest Hiro? - zapytała Ringo, chcąc o dziwo znaleźć w nim sojusznika. Pomimo, że wciąż mierzyła w dręczyciela jej brata, to w międzyczasie mogła zawiązać jakieś kontakty. Poza tym, ta strategia wydawała się znacznie lepsza, niż przejście komuś pod nogami i dalsze zwiewanie.
- Jeśli kimś niezwykle ważnym to pozwól nam przejść lub daj nam poczekać do przyjścia Stwórcy, co chyba oznacza zapewnienie bezpieczeństwa - dodała bardziej piskliwym głosem, kątem oka, patrząc na buzię wysokiego jegomościa. Czy znajdzie w niej pocieszenie? Rycerza, który obroni ich przed bardziej niebezpiecznym Kuroszem? Zacisnęła obie dłonie. Jedną na dobrze znanej rękojeści ostrza oraz drugą, którą trzymała brata. Miała nadzieję, że nie robiła mu tym krzywdy oraz, iż dostanie wsparcie z jego strony. Samotna walka zawsze była gorsza, a przy przeciwnikach ich pokroju spisywała królika na straty.
Identyfikacja wampirów: Ringo Kuroiaishita
Ad. 1 Uszka oklapnięte (efekt strachu) oraz widoczny teraz dla Ringo ogonek

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1368


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Lip 15, 2018 6:58 pm

To wszystko było jedną grą. Grą, w której już na starcie znajdowali się na przegranej pozycji. Można byłoby nawet stwierdzić, że bezsensowne było podejmowanie się działania, zarazem przy tym dając frajdę napastnikowi... I jak najszybciej poddać się temu, co było właściwie nieuniknione...
Mimo to, nie myślał o tym, by nagle zrezygnować z ucieczki.
Właściwie sporo na początek dawała obecność i pewność siebie ze strony Laurie. Przynajmniej tak to wyglądało w jego nieco zagubionych myślach. Plus do tego odgłos nietoperzy, tuż tuż, nie zachęcał do nagłego odcięcia się... Chociaż też było to całkiem kuszące. Również nie dało się zniwelować targającego go strachu, ale wraz z upływem tego krótkiego czasu, stawiał coraz to bardziej pewniejsze kroki, przestając być już aż takim ciężarem dla białowłosej.
Nagłe zatrzymanie i napotkanie drugiego szlachetnego nie poprawiało ich sytuacji. Ich droga ucieczki została zagrodzona, a o zawrocie nie było mowy. Zostali otoczeni. Co teraz? Co robić? Wyminięcie wypadało aktualnie z gry. Walka tym bardziej. Na samą myśl o zmierzeniu się z kimkolwiek wyższej krwi odczuwał nieprzyjemny dreszcz. Takie starcie to prawie jak samobójstwo...
Odwzajemnił uścisk dłoni siostry, starając się zarazem ustawić tak, by widzieć i jednego, i drugiego wampira.
- Czemu? - odezwał się, zadając pytanie czarnowłosemu. - Czemu mnie? - głos nieco drżał. Zastanawiało go to, chociaż był prawie pewny, że odpowiedzią był... Po prostu kaprys.
Zdecydował się zareagować defensywnie. Nie zamierzał zaatakować pierwszy, jedynie się obronić... Zwłaszcza, iż łudził się, że siostra coś próbowała ogarnąć... O wiele lepiej niż on. Nie czuł się dyplomatą, na dodatek nie wiedział, co mógłby więcej teraz powiedzieć. Zwłaszcza, że jego kocie atrybuty wprost pokazywały, że się bał. Wypowiedzenie słów w takim momencie... To jednak nie było aż takie proste, jakby się wydawało.
Więc... Co teraz?

Czas do całkowitego wyleczenia: 6 postów
PS. Tak, ręka go nadal boli, ale przez aktualną sytuację nie myśli o niej.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 146


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Lip 15, 2018 7:38 pm

Dwóch Szlachetnych na dwójkę hybryd? Wynik wydawał się być z góry przesądzony. Sytuacja miała ulec o tyle zmianie, że zwiększy się ilość osób w jednym miejscu. Trudno stwierdzić, czy pojawienie się Zyuu pomoże czy pogorszy sprawę co do wymiaru porażki. W każdym razie skoro Ringo stał we drzwiach własnej komnaty, a starszy wampir odgradzał drogę ucieczki Hybrydom. Siłą rzeczy do dołączenia do dwójki przeszkadzał Barabal. Stał nad ofiarami z wielką chcicą na więcej tortur czy innych egoistycznych rozrywek, a zważywszy na dość intensywny zapach krwi Shiro... zabawa była jednostronna. Ale to dzięki niej Zyuu wytropił zapach Kotołaka, i tylko dlatego mógł trafić aż tu, lecz popychany zwierzęcym instynktem niżeli zdrowym rozsądkiem chciał bronić Hybrydę przed wrogami w dość głupi sposób. Dołączając do nich, a w jaki sposób?
Jedyną luką w dotarciu do Shiro i - po krótkiej analizie innej - do kobiecej Hybrydy była przestrzeń nad głową Szlachetnego. Blondyn w biegu wykonał iście olimpijski skok, aby wylądować na wszystkich kończynach między Kotołakiem a Barabalem. Powarkując ostrzegawczo, obnażając kły i obracając na moment łeb o dziewięćdziesiąt stopni kątem oka zauważył jeszcze jednego wampira. Momentalnie skierował złote, pozbawione rozumnej iskry ślepia na Kata Czerwonowłosego, aby nie przeoczyć niczego, żadnego gwałtownego ruchu lub przybliżenia się Krwiopijcy do Futrzaków. Co prawda nie znał zamiarów także tego drugiego wampira, lecz musiał zaufać dziewczynie z króliczymi atrybutami, że to ona zajmie się tamtym. Pomimo tego, że Shiro był po części istotą, której rasy nie znosił, to jednak reprezentował odłam, którym się stał także Blondyn po przemianie.
Trudno było nawiązać kontakt z Zyuu, chyba że byłoby to jedno z Wynaturzeń. Ale i tak nie miało się pewności, czy będą mieć w półczłowieku wsparcie czy kolejnego wroga, albo przyczynek do srogich batów. Jakby tylko tego. Nie chował ani pazurów, ani kłów.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Wto Lip 17, 2018 9:33 pm

Laurie pełna odwagi, Shiro poraniony i przerażony. O tyle dobrze, że Jednooki nie czuł chęci znęcania się aczkolwiek Królik miał w sobie coś pociągającego. Niemniej nie czynił na ten moment nic. W przeciwieństwie do Barabala bawiącego się doskonale.
- Same kości? O nie! Je też bym odpowiednio przerobił.
Zasłoni usta, śmiejąc się wrednie. I jeszcze ten nóż skierowany w jego stronę. Tu już udał się zaskoczonego, robiąc dwa kroki w tył. Ringo potarł ręką tył karku. Nie wyglądało to dobrze.
- Nie chcę później słuchać pretensji. Zostaw ich.
Było widać niechęć fo dręczenia hybryd, wszak należą one do Hiro, a ten nie lubi jak się dotyka jego eksperymentów. Barabal jakoś nie zareagował źle na słowa, skinie głową chcąc teraz poklepać po głowie Shiro. Jeśli Lau zaatakuje, Głowa rodu zrobi unik i chwyci rękę aby ją wykręcić. A jak będzie grzeczna, to lepiej dla niej.
Po zapytaniu o Ivano, szlachetny uniósł brew. Dostrzegł tą zmianę barwy tęczówek. Jakaś moc?
- To mój dobry przyjaciel. Poza tym coś taka dociekliwa i co się działo z twoimi oczami?
Brzmiał poważniej. Skoro to jakaś sztuczka, lepiej niech powie po dobroci.
- Zaczekajcie w mojej komnacie.
Wzruszył ramionami, chcąc dać przejście. Kiedy nagle zjawił się Zyuu. Wściekły,  gotowy do ataku. Ringo warknął pod nosem. Użył telekinezy aby powalić nową hybrydę na podłogę. Barabal stał tylko i uśmiechał się. Bycie obserwatorem jednak jest najlepszym zajęciem. Na pytanie Shiro, puścił mu jedynie oczko.
- Co ty wyprawiasz?
Krzyknie do Zyuu, mając też na uwadze reszta. W końcu i oni mogą atakować, głównie Kot. Wampir czysta krew, lecz  drugiej strony trochę ślamazarny.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sro Lip 18, 2018 3:21 pm

Żadne działanie nie zostało pozbawione sensu. Może i uczestniczyli w jednej wielkiej grze, gdzie to krupierem był sam Barabal. To ciągle mieli szanse na wyjście z tej sytuacji obronną ręką (ew. złamaną). Pomimo, że karty były nadzwyczaj kijowe, Laurie przyjęła je z dumą. W międzyczasie, zaczęła w swojej małej główce opracowywać kolejny plan, dzięki któremu się uwolnią na zewnątrz, bądź w miarę bezpiecznie poczekają na przybycie samego Hiro.
- Na wykałaczki? Żeby Ci tylko w gardle nie stanęły - mruknęła niezadowolona, w dalszym ciągu trzymając swój sztylet. Czy wspomniałam, że w jego stopie znajdują się elementy srebra? Cóż, niby zwykła, ludzka broń, a jednak w rękach króliczki służyła do zadawania bólu, każdemu, kto by zagrażał jej bliskim oraz samej białowłosej.
Mimo to, gdy ten się cofnął, ta nie wycofała ręki. Ciągle była gotowa na kolejny ruch wampira, co oznaczało, że nie spuści gardy i zaatakuje, gdy będzie taka potrzeba. W międzyczasie, prowadziła rozmowę z drugim Szlachetnym, co poskutkowało tym, iż nieco złagodniała. Wiedziała, że jeśli ktoś ma im pomóc, to właśnie on. A to niestety było niemal równoznaczne z tym, że pierwsza nie mogła zacząć walki. Również jej rasizm musiał zostać stłumiony na rzecz tak zwanych wyższych celów.
Na poklepanie po głowie brata z trudem pozwoliła. Czuć było, że jej mięśnie się napinają, zaś ona sama szybciej oddycha, byleby nie zrobić jakiejś głupoty. Mimo to ostrzem wskazała jego odsłoniętą szyję (nie wykonała ataku, zwyczajnie ma dalej wystawiony sztylet, ostrze jest skierowane na Barabala) i tak trzymała, piorunując go przy okazji swoim spojrzeniem.
W tym czasie, jej oczy wróciły do dawnego koloru. Fiołkowe zabarwienie ustąpiło płynnemu złotu, które to zostało wlepione w Ringo. Naprawdę pytał o jej oczy?
- Interesuje mnie postać Stwórcy. Jego relacje z domownikami również, takie tam spaczenie zawodowe - uśmiechnęła się niewinnie, po czym dodała - A to wrodzona umiejętność, nie do końca wiem, za co ona odpowiada, jednakże gdy pojawia się jakiś nowy wampir tęczówki nagle zmieniają barwę. Jednak, po chwili wraca to do normy, czemu? Chciałabym wiedzieć - odpowiedziała, a następnie znowu spojrzała na Barabala - Tak w ogóle, to kim ty jesteś? O Barabalu już wiem, lecz o Tobie, zupełnie nic. Stanowisz niewiadomą, nie podoba mi się to - ściszyła głos, wiedząc, że mimo to srebrnowłosy usłyszy jej pytanie.
Gdy wtedy to się nagle stało. Nowa hybryda skoczyła ponad głową Kurosza, by gładko wylądować przed Shiro. O dziwo był on... człowiekiem, zupełnie tak jak ona. A ponad to, chyba chciał obronić kotołaka, bądź im pomóc. Sama jednak, nie wykonała, żadnego ruchu, do czasu, aż Wielkolud nie użył telekinezy. W konsekwencji, od razu puściła rękę Shiro, a sama stanęła naprzeciwko Ringo.
- Myślę, że chciał nam pomóc. Dwie istoty otoczone przez wampirów wysokiej krwi, nie uważasz, że to dość kiepska sytuacja? - zagadnęła go, by następnie swoją dłonią, dotknąć jego dłoni - Proszę Cię, zostaw hybrydę.
Gdy jednak dotarło do niej, co zrobiła, od razu zabrała dłoń i pokręciła głową.
- Możemy iść już do tej komnaty? - szybko zmieniła temat, aby ukryć czynność, którą niedawno wykonała.

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1368


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Lip 20, 2018 12:52 pm

Byleby nie odwalić teraz czegoś głupiego... I może będzie lepiej... - przynajmniej tak próbował sobie wmówić, by nieco się uspokoić i nie zareagować nagle jak spanikowany. Przy tej dwójce jego zmysły prawie że wariowały. "Prawie", bo chyba jedynie strach powodował, że jeszcze nie odwalił czegoś nietypowego. Międzyczasie mógł przynajmniej podziwiać fakt, że Laurie nie zachowała się jak on. Ile trzeba było mieć w sobie odwagi, by zdecydować się na takie posunięcie...?
I nawiasem mówiąc, czerwonowłosemu przez moment przemknęła myśl dotycząca tego, skąd właściwie dziewczyna miała broń.
Zamarł w momencie, gdy wampir zdecydował się go poklepać po głowie. Wyciągnięta ręka, a potem zetknięcie z ciałem... Teoretycznie można byłoby to uznać za miły gest, gdyby nie aktualna i wcześniejsza sytuacja. Dlatego też zrobił się cały spięty. Przez jego umysł przebiegały sprzeczne myśli. Powinien coś zrobić czy nie? Jak powinien zareagować na to wszystko? Zaatakować, pozwolić czy może jeszcze coś innego?
Chyba jeszcze jednak nic bardziej nie musiał robić. Chyba. Bądź co bądź, niezbyt podobał mu się ten gest. Kojarzyło mu się z tym, jakby próbowało się pocieszyć dziecko, które wcześniej się zbiło...
A nie, chwila, toż to prawie to samo.
Rozmowy pozostawił na razie siostrzyczce. Nie wierzył, że sam zdołałby przekonać kogoś do działania w ten sposób, jakby sam chciał. No i najpierw wypadałoby się uspokoić, ale zarazem pozostać czujnym. Shiro, ogarnij się. Za bardzo się gubisz we wszystkim - zganił siebie w myślach. Poczuł się dziwnie, gdy zobaczył, że wampir puścił oczko. Nieprzyjemny dreszcz przeszedł mu po plecach, a nawet jeśli nie otrzymał odpowiedzi, mógł już śmiało domyślać się, dlaczego tak się potoczył jego los.
Może i wszystko by się jakoś ułożyłoby... Albo i nie. Kto wie. Bądź co bądź, nagle do tej gry dołączyła jeszcze jedna osoba. Otworzył szczerzej oczy, czując znajomy zapach. Nie musiało minąć dużo czasu, by zobaczył tą jedną osobę. Co on tutaj robi? - i to zachowanie. Dlaczego? Wampir nie umiał zrozumieć na początku, co mogło być przyczyną.
- Krew? - wyszeptał ledwo słyszalnie. Na moment zapomniał kompletnie, że Zyuu mógł mieć również czułe zmysły, a kotołak zostawiał całkiem wyrazisty zapach przez własną krew. Zagrożenie - przemknęło mu przez myśl. Byli zagrożeni jakby nie patrzeć. W końcu sam miał ochotę zareagować sprzecznie z logiką, jaką sam sobie z trudem narzuca.
Poczuł, że Laurie puszcza jego dłoń. Posłał jej niepewne spojrzenie, po czym przekierował wzrok na Zyuu. Uspokój się. Uspokój się. Uspokój się.
- Zyuu... - zwrócił się do hybrydy. - Proszę... - czy zdoła właściwie przemówić do niego? - Co chcesz zrobić? - pytanie było skierowane do hybrydy, ale... Teoretycznie można i do innych. Jakby nie patrzeć, każdy z nich musiał podjąć odpowiednią decyzję. Zerknął na dziewczynę, sprawdzając, jak sobie radzi. Poruszył niespokojnie ogonem, by zaraz potem skupić uwagę na Zyuu. Jeśli będzie mógł, to wyciągnie zdrową rękę i położy ją na nosie blondyna.

Czas do całkowitego wyleczenia: 5 postów

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 146


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Lip 21, 2018 9:38 pm

Zapach krwi Shiro zmusił Zyuu do jak najszybszej, niekoniecznie przemyślanej interwencji. Nie wiedział, iż w tej chwili żaden z wampirów nie robił sobie z niego przekąski. Swąd posoki mimo wszystko wskazywał na ranę, na pewno zadaną przez "Wesołego Staruszka", a skoro drugi wampir wtrącił się z pytaniem (nie wiedział, że to on użył telekinezy), również i on wydawał się być podejrzany. Nie ufał krwiopijcom, i chociaż Czerwonowłosy był nim połowicznie, to w drugiej połowie należał do Kotowatych. Bardziej niż zmieszany genetycznie Blondyn. Różowowłosa panienka zaś pachniała zupełnie podobnie jak Volt, co świadczyło, iż ma w sobie człowiecze pierwiastki. Czyżby ona zdołała zaufać Ogoniastemu? Kurczowo się go trzymała, aż do momentu, gdy Blondyn miał bliskie spotkanie z glebą i nie mógł drgnąć, na co warczał i syczał naprzemiennie. Próbował przeciwdziałać nadludzkiej sile, lecz tylko bardziej się wkurzał i obnażał aż do dziąseł wydatne kły. Dopiero kiedy wspomniana, nieznana dziewczyna odgrodziła drogę między hybrydami a Szlachetnymi odrobinę uciszył się patrząc się gniewnymi ślepiami po obecnych. Gdy nawiązał kontakt wzrokowy z Shiro, ten drugi starał się dowiedzieć, co tamtemu chodziło po głowie. Nie wyglądał też na zachwyconego, iż Blondyn wmieszał się w tę sprawę. Co prawda to przez Czerwonowłosego znalazł się w zamku, ale to dzięki niemu poznał inne hybrydy. W przyszłości, jeśli dożyje, chciałby lepiej przyjrzeć się krewnym.
Spuścił uszy po sobie i skrył zębiska za ściśniętymi wargami, które wykrzywił na znak niezadowolenia. Z siebie, z sytuacji, z tego, że nie może odezwać się ludzkim głosem. Ogon nerwowo wił się w tyle, w zasadzie uderzał nim o podłoże jak biczem, ale kim on był w obliczu Nieśmiertelnych? Pyłkiem naprzeciw fortecy? Nie mniej odrobina logiki zaczynała się wkradać do opętanego instynktami zwierzęcymi umysłu.
Pojawiło się bowiem pytanie zasadnicze: Jak jego unieruchomiono z taką łatwością, to czemu jeszcze inne hybrydy są wolne od niewidzialnych więzów? Chyba tylko dlatego, iż zachowywały spokój, a cierpliwość Zyuu wyczerpała się tuż po uprowadzeniu Shiro przez Barabala. Jakby nie spojrzeć zasadnie zjawił się tutaj, choć brakowało dokładniejszego, lepszego planu. Nie dość, że nie wyswobodził krewniaków, to jeszcze mógł sprowokować do czegoś nieprzewidywalnego ze strony wampirów. I w sumie od nich zależało, czy wyśmieją lichą próbę Volta i puszczą go, czy ukarzą za wtrącenie się w nie swoje sprawy.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Wto Lip 31, 2018 8:56 pm

Dla Barabala raczej już tutaj nic nie było, więc tylko pośle Królikowi uśmiech. Kotu już też da spokój, nie chciał bowiem go zbyt mocno uszkodzić wszak Hiro mógłby się później obrazić. ruszać jego twory to jak zadać sobie samemu wyrok.
Natomiast Ringo musiał zająć się obecnymi hybrydami z czego jedna była nieco agresywna. Zyuu. Czym on tak właściwie był?
Pytania Królika okazywały się zbyt dociekliwe, więc jednooki uniesie kącik ust. Naprawdę myślała że coś powie?
- Nie myśl, że będę ci o wszystkim mówić. Nie jesteś upoważniona do posiadania takich informacji.
Skwitował krótko, krzyżując ręce. Nie zbyt trawił wścibskich, Króliczka nie była kimś wyjątkowym, nie była jednym z nich.
- Nie dbam o to co ci się nie podoba. Ciesz się, że nie siedzisz w lochach.
Doda mniej przyjaźnie. Ringo mimo wszytko chroni swoich a ta mogła okazać się szpiegiem. Zyuu oczywiście wypuścił, nawet bez próby Laurie. Wpuści ich też do komnaty.
- Chcesz krwi, młody?
Pytanie skierowane do Shiro. Wyglądał najgorzej więc wymagał solidnej opieki. reszta niech spocznie wewnątrz pomieszczenia. Dwa fotele, pokaźne łóżko. Jednooki podszedł do jednej ze staruch komód, opierając się o nią tyłkiem. Westchnął po chwili, nie bardzo mając pojęcia co ma z nimi zrobić. Niemniej mógłby się zabawić. Chłopak czy dziewczyna... Bez różnicy, wszak głody nie grymasi.
- Co was tak właściwie sprowadza do zamku?
Zada pytanie, mając ten poważny ton. Do czasu, wszak już w głowie coś miał.

Barabal zt

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 331


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Sie 03, 2018 12:42 pm

Paskudna to kreatura, pomyślała gdy Barabal od nich odchodził. Przynajmniej jedno zagrożenie z głowy, lecz nie ukrywajmy, iż pozostało jeszcze jedno. Wysoka, srebrzystowłosa pijawka, co to nie miała jednego oka. Przy niej czuła się tak, jakby nie miała czym oddychać, ba w rzeczywistości była w tak zwanym potrzasku. Chociaż, tu zerknęła na Shiro i ich nowego kompana, może jednak nie do końca są skończeni, a co więcej... Mają jakieś szanse na ucieczkę lub wygranie tej dziwnej walki na uśmiechy.
- Może i nie, ale warto było spróbować.
Wzruszyła ramionami, jednocześnie przy tym wzdychając. Równie dobrze mogła zapytać Hiro, czy przypadkiem nie chciałby podzielić się tymi informacjami. W końcu, jako jego ,,dziecko" powinna być dopuszczona do informacji odnośnie jej ,,rodzica". A przynajmniej tak się Lau w obecnym czasie wydawało.
- Och, Wielka Pijawko dziękuję za uratowanie - ukłoniła się z pełną gracją, po czym gdy uniosła główkę, na czas tamtej czynności została ona opuszczona, spojrzała na niego z odrazą - Nawet sobie nie żartuj. Z resztą i tak się dowiem, kim jesteś.
Po tych słowach wróciła do zwykłej, stojącej pozycji, gdzie to ubrała jedną ze swoich najsłodszych masek. Tym samym nie rasistka, a pełna niewinności dziewczyna, przemknęła obok wampira, aby swoje miejsce znaleźć... No właśnie gdzie? Do dyspozycji miała podłogę, łóżko, jakiś fotel, a może parapet? Paroma kicami powędrowała do swojego przyszłego tronu i się o niego oparła. Nie miała zamiaru siadać, tym bardziej nie schowała sztyletu. Trzymała go w prawej ręce, bacznie przy tym obserwując otoczenie.
Każdy ruch, wiaterek oznajmiający zbliżająca się noc oraz napięcie, które powoli spowijało pomieszczenie. To wszystko, źle działało na złotooką. Co więcej, chciała nawet uciekać, udać się gdzieś dalej i dalej, ale był tutaj jej braciszek. A jego niestety nie mogła zostawić, nie teraz i nie.... Po prostu nigdy.
- Nie jesteś upoważniony do posiadania takich informacji.
Przytoczyła jego wcześniejsze słowa, a następnie słodziutko się uśmiechnęła. Zupełnie tak, jakby była tylko grzeczną, niską nastolatką, która nie szuka kłopotów. A jak było naprawdę? Tylko królik mógł wiedzieć, a postronni.... Wnioskować, co siedzi w jej głowie.


_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1368


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Sie 05, 2018 10:11 pm

Patrzył na Zyuu przez moment, zastanawiając się zarazem, co mógłby zrobić dla niego. Niestety, jednak niezbyt nie mógł wpaść na jakiś dobry pomysł. Jedynie co mu przychodziło na myśl, to to, by go pozostawić samego, aby nikt mu nie zawracał głowy. Spokój mógłby pomóc mu na ponowną ocenę sytuacji...
Koniec końców wstanie i odsunie się nieco, by nie stresować go swoją obecnością. Nawaliłem - umysł był wolny, jednakże odczuwał ciągle pulsujący ból, jak i zmęczenie psychiczne. - Nawaliłem na całej linii. Jakby nie patrzeć, miał wpływ na to, że ta dwójka się znalazła tutaj. Powoli czerwonowłosy uświadamiał sobie to. - Nie potrafię znaleźć wyjścia z tej sytuacji. Nie wiem, co będzie dalej nawet. Pokręcił ledwo zauważalnie głową, starając się pozbyć negatywnych myśli. Poruszył ostrożnie palcami zranionej ręki i skrzywił się mimowolnie, zarazem zaciskając zęby. Bolało mniej niż wcześniej, ale jednak. Przynajmniej fale bólu pozwalały nieco otrzeźwić umysł i zarazem przypominać, jak to wszystko źle wyglądało.
- Zyuu, idziesz? - zdecydował się pozostawić ranną kończynę w spokoju, by skupić się na aspekcie związany z wejściem do pokoju. Wychodzi na to, że to nasza jedyna opcja - pomyślał. Pozostanie tutaj, na korytarzu, lub wałęsanie się po obcym miejscu nie było zbyt rozsądne. Właściwie, jak i wchodzenie do cudzych pomieszczeń, ale w tym przypadku wydawało mu się, że powinno się wybrać mniejsze zło. - Chyba to nam pozostało...
Sam nie wiedział, co by zrobił, gdyby blondyn zdecydował się jednak odejść stąd i działać na własną rękę. Mógł chcieć z drugiej strony trzymać się podobnych sobie... Shiro, jak będziesz tyle myśleć, to jeszcze cię głowa rozboli. Skup się na tym co najważniejsze - upomniał siebie w myślach. Kotołak zamierzał aktualnie zostać tam, gdzie Laurie, która już zdecydowała się wejść do środka. Westchnął w myślach, słysząc zarazem jej słowa. Poczuł się dziwnie, że jego mała siostrzyczka była o wiele bardziej odważniejsza od niego. Tylko pytanie, jak właściwie to wszystko wpłynie na dalszą sytuację?
Dotarło również do niego, że szlachetny zadał mu pytanie. Zawahał się na moment, po czym pokręcił ostrożnie głową.
- Podziękuję - odpowiedział mu, odrzucając zarazem chęć przytaknięcia, by zgarnąć chociaż trochę posoki. Ostatnie wydarzenia były zbyt świeże, by młodszy wampir był zdolny do zaufania nawet w takiej kwestii. Miał wrażenie, że mógłby przez to stać się bardziej podatny na ewentualną i zarazem nową krzywdę.
Przemieścił się tak, że stanął niedaleko fotela, który wybrała jasnowłosa. Uniósł zdrową rękę i przyłożył do rannej, delikatnie zaciskając palce wokół ramienia.
- Seria przypadków i niefortunnych zdarzeń - odparł. - Kończących się na tym, że mieliśmy poczekać na tą jedną osobę - dodał jeszcze. Trochę obawiał się opowieści, bo... Jakby nie patrzeć, było to wystarczająco dziwne. I niewiarygodne.
Dodatkowo skończył jako zabawka do bicia dla jednego szlachetnego. Cudnie, nie? Od skrajności do skrajności.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt http://vampireknight.forumpl.net/t2106-zyuu-volt#44121
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 146


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sro Sie 08, 2018 4:50 pm

Zbliżenie pierwszego stopnia z podłogą nie było niczym przyjemnym, ale na tyle powstrzymało to negatywne działania, że okazały się konieczne. Całe szczęście "Ten Miły Staruszek" dał za wygraną i zostawił hybrydę pod okiem innego wampira. Nie ufał mu. Nikomu nie ufał. Lecz poczuwał obowiązek, by mieć na oku Shiro, a teraz i Laurie. Byli jak on... Hybrydami, z czego dziewczyna tak jak on połowicznie człowiekiem. Choć jak patrząc wstecz na reakcję Zyuu, jak wpadł tu z agresją - gubił coraz więcej ludzkich pierwiastków. Niewiadoma sytuacja, stres przyszłością, fale upałów które źle znosił oraz chroniczne zmęczenie od bezsenności musiały w jakiś sposób wpłynąć na niego i być może na chip, który miał w sobie zaszczepiony.
Tak czy inaczej zaczynał myśleć bardziej logicznie, nie mniej do stanu normalności jeszcze brakowało. A to wszystko dzięki wstawiennictwu Hybryd za krewniakiem. Czerwonowłosy nawet nie zawahał się kierować słów do Zyuu, nawet sugerować pomysły. Czy opcja z wejściem do komnaty była rzeczywiście jedyną? Wątpił, by od tak nieznajomy wampir uwolnił eksperymenty Hiro, zwłaszcza że zagroził dziewczynie, że zawsze mogła trafić do lochów. Wszedł więc za nimi, z lekko zgarbioną sylwetką. Nie zajął miejsca na kanapie, ani nie oparł się o tron obrany przez Laurie. Zdecydowanie wybrał podłogę, na której przysiadł w kuckach, obok Shiro i dziewczyny. Nie odrywał czujnego spojrzenia od gospodarza komnaty, który na wstępie chciał przypodobać się Kotołakowi, któremu zaproponował krew. Tamten odmówił, lecz zważywszy na jego rany... może powinien? On wiedział lepiej, czy wytrzyma. Nie umknął mu uwadze wyraz twarzy gospodarza, który albo zastanawiał się co z nimi zrobić, albo w jaki sposób. Bezwiednie sięgnął ręką z pazurami za kark, który masował.
Nie rzekł ani słowa.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 550


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Sie 12, 2018 9:58 am

Ta mała była co raz gorzej bezczelna. Jednooki pokręcił głową bo przeważnie musi napotkać człowieka który skacze, obrywa i lamentuje do całego świata bo wampir go skrzywdził. Ale jeszcze tylko jedno głupie zdanie.
- Pilnuj ozorka, Królik bo możesz go stracić.
Burknie, unosząc brew. Naprawdę ludzie bywają bezczelni poprzez samo swoje istnienie. grunt, że pozostali mieli więcej oleju w głowie niż to małe coś.
- Mam nadzieję, że Hiro zjawi się szybko. Przebywanie w zamku z dala od kogoś, kto zapewni wam ochronę nie jest zbyt bezpieczne.
Zacznie, patrząc na Shiro oraz Zyuu. Ten pierwszy był w tragicznym stanie, lecz Barabal i tak go oszczędził. Ringo uśmiechnie się, jakby chciał pocieszyć kota.
- Zawsze mogło być gorzej!
Ale czy słowa będą wystarczające? Kot mógł zginąć i Hiro nawet by się o tym za prędko nie dowiedział, ba Barabal celowo by jeszcze wprowadzał Przewodniczącego w błąd.
- Jesteśmy pewnym że nie chcesz?
Podrapał się po karku, po czym wzruszył ramionami. Jego sprawa, nie szlachetnego.  i znowu dowód że dwie hybrydy mają większy rozum od Królika. Jednooki bez wahania ani słowa, sięgnie po królicze uszy młodej. Walka na szybkość przegrana dla Lau już na wstępie, ze szlachetnym nie ma co się równać. Uniesie na wysokość głowy.
- Skończ pyskować małą gówniaro! Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że wpakowałaś się w niezłe gówno? I radzę mówić ci wszystko, bo w sekundzie doprowadza do tego, że więcej nie za kicasz po łąkach. Nie z pękniętym kręgosłupem.
Ringo ewidentnie się wściekł. Ludzkość jest tak tępa że eliminują samych siebie. Puści młódkę z powrotem, po czym poprawi koszulę. Tak dawno nerwy mu nie puściły. Może to wina przegranej walki? Albo brak kobiety? Resztę zapewne przestraszy, trudno.
- Potraktujcie to jako ostrzeżenie. To, że jesteście podwładnymi Hiro, nie wyklucza was z szanowania zasad panujących w zamku.
Dla wyjaśnienia powie, patrząc na trójkę zwierzaków. Ivano naprawdę ma hopla na punkcie tych swoich mutantów, ale nikt nie ma mu tego za złe. każdy dziwaczeje na swój sposób.
- Więc poczekacie na niego tutaj. Przynajmniej nikt was nie zaatakuje, chyba że któreś z was znowu przegnie głupotą.
Pokręci głową, krzyżując ręce na klacie i oczywiście spojrzy w stronę Laurie. Naprawdę... Ona zginie jako pierwsza prędzej czy później.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Ringo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Komnata Odyna Tragaryena

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: