IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Ringo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sro Sty 15, 2014 9:05 pm

Yuki jakoś czas po wizycie syna odpoczywała, potem jednak udała sie na mały spacer po zamku. Trochę on trwał, ale w trakcie niego, nikogo nie napotkała i nikt jej nie przeszkadzał, ani nie zaczepiał. Ale i to po pewnym czasie zaczynało ją nużyć. Dziecko w jej brzuchu szybko się rozwijała i nawet gdyby chciała, nie dało się już tego ukrywać. Była już prawie w 6 miesiącu ciąży. Wciąż miała wiele wątpliwości, trochę bała, ale i jednocześnie cieszyła, jednym słowem przepełniało ją wiele różnych sprzecznych emocji, zresztą chyba jak każdą kobietę w podobnym stanie. Nie była to jej pierwsza ciąża, ale za każdym razem przeżywała wszystko prawie tak samo. Doświadczenie jednak robiło swoje i była mimo wszystko znacznie bardziej spokojniejsza niż poprzednimi razy.
Gdy zmęczyła się już dość znacznie tym spacerowaniem postanowiła wrócić do komnaty i odpocząć. Trzymając więc jedną dłoń na brzuchu, szła korytarzem i będąc już blisko swego miejsca zamieszkania, wyczuła obecność Ringo w środku. Jego zapach był dość intensywny. Zawahała się chwilę, ale nie trwało to długo, zaraz też weszła do pomieszczenia, od razu zauważając męża leżącego na łóżku. Uśmiechnęła się lekko i podeszła, zaraz siadając na brzegu. Było jej to potrzebne, a po spacerze zaczynały boleć ją nogi.
- Już jesteś. Gdzie byłeś?
Spytała z czystej ciekawości, nie kryjąc pod tymi słowami nic więcej. Rzadko widywała męża, ale z drugiej strony miała teraz więcej spokoju i swobody. Zerknęła na mężczyznę spokojnie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sro Sty 15, 2014 9:24 pm

Dlatego Yuki mogła zamieszkać w zamku. Tutaj zwykle nikt nie wpada na siebie, starają się nie wchodzić w drogę, a kiedy dochodzi do spotkania to zwykle w ustalonym celu lub naprawdę wielkim przypadkiem. I mimo obecności wielu osób, zamek nadal wyglądał jakby był opuszczony.
Niemal zapadał w drzemkę, kiedy do jego uszu dotarł odgłos kroków oraz ta znajoma woń żony. Yuki była w pobliżu i właśnie wstąpiła do ich komnaty, szlachetny nawet się nie odwrócił w jej stronę, jedynie leniwie podniósł powieki. Gdzie był? Może opowie jej o gwałcie na Veinie? Zobaczymy jak to zniesie. Może już nawet urodzi z szoku?
- Załatwiałem sprawy na mieście. - Odrzekł beznamiętnie, zakładając ręce za głowę. Kiedy Yuki usiadła obok, szlachetny dopiero wtedy przechylił głowę w jej stronę. Wyglądała już na naprawdę dużą osobę. Dziecko bardzo szybko się rozwijało, wiadomo... wampirze zawsze szybciej rośnie i szybciej domaga się wyjścia na świat.
- A Ty jak się czujesz? - Spytał może z delikatną wyczuwalną troską. Co jak co, ale dzięki Sahalowi, dzieci stały się jakby jednym z najważniejszych oczek w głowie jednookiego. Na nich bowiem cały świat dorosłych się opiera i pomaga przetrwać w tym świecie przyspieszonego czasu oraz rozwoju.
- Dziecko daje już o sobie znać? Może Hiro powinien Cię przebadać. - Dodał poważnie, marszcząc lekko brwi. Oczywiście byłby przy tych całych badaniach, Hiro mimo dobrego wampirzego serca, ma swoje chore odpały odnośnie badań.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sro Sty 15, 2014 9:33 pm

Sama z chęcią zapadłaby w drzemkę, choć ostatnio bardzo często śpi. Dziecko wysysało z niej sporo energii, przez co często musiała odpoczywać i równie często musiała spożywać krew, a im bardziej się rozwijało, tym więcej potrzebowała obu tych rzeczy. Ciąże zawsze ją męczyły, ale póki co dzielnie to znosiła i pomimo licznych trudów z tym związanych czuła się dobrze i gdyby nie liczne wątpliwości i obawy, mogłaby nawet z tego powodu promienieć. A tak, była tylko lekko przygaszona i było po niej znać zmęczenie.
Nie wiedziała o czym mogłaby z Ringo rozmawiać, dlatego też zadała pierwsze lepsze pytanie. Może i byli małżeństwem, ale tak naprawdę niewiele, a właściwie nic ich nie łączyło.Nic nie odpowiedziała na jego słowa, tylko delikatnie skinęła głową, a gdy zadał kolejne pytania, lekko się uśmiechnęła, tak do siebie i położyła obie dłonie na brzuchu.
- Jestem zmęczona... ale poza tym wszystko w porządku. I tak... dziecko już od jakiego czasu daje mi znać, że tam jest.
Pamiętała, gdy poczuła pierwsze kopnięcie. Stanęła wtedy w miejscu i obejmowała swój brzuch czekając aż zrobi to ponownie. Teraz akurat mały wampir w jej brzuchu był spokojny i nie dobijał swojej zmęczonej matki kolejnymi kopnięciami.
- Nie musi. Wszystko jest w porządku, sama przecież też jestem lekarzem.
Wsunęła się bardziej w głąb łózka, siadając teraz na nim całkowicie i układając nogi na bok, a jedną ręką podpierając się o materac. Po chwili jednak się położyła na boku. Nie była aż tak bardzo zmęczona, ale mimo wszystko i ciąża i ta cała bezczynność robiły swoje.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Czw Sty 16, 2014 4:06 pm

Niech odpoczywa ile chce i kiedy chce, ten zamek stał się jej schronieniem przed światem zewnętrznym, była na oku służby oraz ochrony. Teoretycznie nie groziło jej tutaj nic złego, pomijając niektóre byty w zamczysku. Wszak z jednym Yuki się już zetknęła i na szczęście nic złego się nie stało.
Nie łączy na razie ich nic, poza rozwijającym się dzieckiem w Yuki. Ciekawe co będzie jak urodzi. Może zechce odebrać jej dziecko, a ją samą pogoni? A może nagle się pokochają? Jednooki na razie nic nie planował, a słodkie lenistwo nie pozwala. Ale z drugiej strony, przydałoby się odnaleźć nić porozumienia.
- Wyobrażasz sobie, jakby jeszcze nienarodzone wampiry zaczęły by władać mocą? Kobiety miałby nie lada kłopoty. - Uśmiechnął się lekko na samą myśl. Mały wampirek teleportujący się z brzucha mamy albo wysadzanie. Krwawo i nieprzyjemnie.
- No to dobrze. Przynajmniej wiemy, że dziecko narodzi się zdrowe. Masz już może pomysł na imię? - W sumie nie mógł się już doczekać. Widok kolejnego małego istnienia, kolejne problemy oraz radości. Już chyba zegar biologiczny na ojcostwo nie przestanie dawać o sobie znać. Nie musiał się odsuwać, kiedy Yuki postanowiła się położyć i odpocząć. I aż dziw, że nie odczuwał od niej żadnego strachu, jak na początku. Może w końcu przekonała się do swojego zacnego, przebiegłego mężulka? Kto wie...

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Czw Sty 16, 2014 4:19 pm

Ciąża zawsze wiązała się z wieloma zmianami i problemami, troskami i innymi tymi podobnymi sprawami. Na nią samą fakt zbliżającego się ponownego macierzyństwa dział chyba dobrze, a sama Yuki naprawdę nie mogła się doczekać. Chciała, na podstawie zdobytego doświadczenia, nie popełnić tych samych błędów co w przypadku jej starszych dzieci. Nie była nigdy złą matką, ale wiedziała, że pewne sprawy mogła załatwić inaczej. Lepiej. Być może gdyby tak zrobiła, miałaby teraz mniej problemów ze starszymi pociechami.
Bała się. Bała się, jak teraz będzie to wszystko wyglądać. Co będzie z nią, z Ringo. Jak dadzą radę i czy dadzą radę jakoś się dogadać i stworzyć rodzinę. Wszystko pewnie wyjdzie w praniu, a Yuki niespecjalnie chciała teraz o tym rozmyślać, nie chciała się denerwować i stresować, było to niewskazane w jej stanie. Chciała się po prostu skupić na tym co było i być może dlatego jej obecny stosunek względem Ringo był taki, a nie inny.
- Dobrze, że tak nie jest. - odparła
Uśmiechnęła się lekko gładząc uwypuklony brzuch. Nie myślała o podobnych sprawach, podobnie jak nie myślała jeszcze nad imieniem. Spojrzała na Ringo i podniosła się, opierając ciężar ciała na przedramieniu.
- Nie myślałam o tym jeszcze. Nawet nie znam płci, ale nie chce znać, aż do narodzin.
Chłopczyk czy dziewczynka nie było to ważne. Dobrze jest dowiedzieć się na końcu, a i tak będzie się z obu opcji cieszyć równie mocno. Ważne, by dziecko urodziło się zdrowe i silne, a odczuwając ruchy dziecka i to jak się ciągle wierciło, mogła wnioskować, że maleństwo miało naprawdę sporo sił, w przeciwieństwie do niej samej, która z każdym kolejnym dniem była słabsza.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Sty 17, 2014 7:28 pm

Chyba z Yuki ciężko będziesz odnaleźć jakąkolwiek nić porozumienia, szlachetny westchnął cicho, zamykając oczy. Kobieta powinna sobie odpocząć, przespać się i on także by z tego skorzystał. Spotkanie z Veiną nieco go wymęczyło, poza tym nie czuł się zbyt dobrze fizycznie. Ziewnął głośno, zatykając usta dłonią. Zatem czas Yuki odpowiedziała mu na jego przemyślenia. Jak widać nie była tak wyluzowana jak on sam. Smutne.
- Może... - Zamknął temat, jak również dalszą chęć na ciągnięcie jakiegoś innego tematu. Jednakże kwestię imiona i tak naruszył, oczywiście Yuki nie miała żadnej wizji. Ringo wyraźnie się zirytował lecz nie rzekł nic. Wstał za to, gdyż do jego wrażliwego ucha na dźwięki dotarł odgłos wibracji telefonu. Wstał niechętnie, żeby podejść do urządzenia i widząc nieznany numer, zaklął. Dopiero jak odebrał i usłyszał ten głos, skierował się do łazienki, zamykając w niej. Wszak dodzwoniła się do niego naprawdę... interesująca osoba, a szlachetny aż poczuł ścisk w żołądku, mając świadomość że dzwoni Ona. Ta panna z muzeum, seksowna i dzika. Lepszej nie mógł poznać. Cała rozmowa będzie widoczna w Kontaktach. I liczył, że Yuki się ulula, dodatkowego ucha nie chciał, o nie.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Sty 17, 2014 7:54 pm

Może rzeczywiście będzie ciężko im się dogadać, ale Yuki się starała, przestała go unikać i robi powoli kolejne kroki, najwidoczniej między nimi była taka przepaść nie do przeskoczenia. Może zwyczajnie Yuki nie była kobietą w typie Ringo, zbyt delikatna i wrażliwa, nie miała w sobie żadnego pazura, ani agresywności, może przez właśnie nie byli w stanie nic a nic się dogadać. Uśmiechnęła się lekko do męża, nie zdając sobie kompletnie sprawy z tego o czym myśli, co robił i co zamierza robić.
- Coś wymyślimy. Imię to najmniej ważna kwestia.
Wyciągnęła w jego stronę rękę, ale po chwili dało się słyszeć telefon i wampir wstał. Spojrzała na niego i obserwowała go cały czas, aż do momentu, gdy zniknął zamykając się w łazience. Ona w tym czasie uniosła się i przesunęła bardziej na środek łóżka, gdzie położyła się na plecach, wpatrując się w sufit. Buty zdjęła już wcześniej, tak jak i pozbyła się krępującego odzienia i przykryła się pościelą. Nie zasnęła, ale wyraźnie było widać, w niej zmęczenie.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Sty 18, 2014 11:23 am

A kiedy brakuje porozumienia, Ringo się nudzi i szuka zabawy gdzie indziej. Dlatego Yuki musi znosić wyskoki okropnego męża, który zresztą się jej nic, a nic nie obawia.
Po zakończeniu rozmowy, szlachetny zaśmiał się cicho, kierując się do wyjścia z łazienki. Wybrał z szafy czystą marynarkę, po czym skierował się do małżonki tonem oczywiście jak najpoważniejszym.
- Muszę iść coś załatwić na mieście. Nie wiem kiedy wrócę, więc nie czekaj na mnie z kolacją. Goodbye, my sweet wife. - I po tych jakże skromnych słowach, odział buty, żeby za chwilę na skrzydłach miłości pognać ku przestworzom i poznać co to prawdziwe życie!

zt

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Sty 18, 2014 4:28 pm

A więc Ringo postanowił ją opuścić. Spojrzała na męża, który najwyraźniej nic sobie nie robił z obecnego stanu żony, a i zaprezentowana przez niego postawa miała wiele do życzenia. Nic nie powiedziała na tego jego pożegnanie. Pomyślała, że może wzywały go obowiązki w mafii, ale już wcześniej zapowiadała, że nie chce mieć z tym nic wspólnego, nie mogła sądzić, że opuścił ją, bo zaproponowano mu seks. Porzucił żonę, by lecieć do innej, bo ta chce rozłożyć przed nim nogi. Yuki miała naprawdę pecha.
Po wyjściu męża postanowiła się zdrzemnąć. Obiło ją dość silne kopnięcie, jakie zaprezentowało jej dziecko. Pogładziła brzuch, zaczęła mówić do dziecka, a gdy już wszystko było w porządku zebrała się, odświeżyła, przebrała i opuściła komnatę. Nie mogła dłużej wytrzymać w tych czterech ścianach i jako że czuła się całkiem dobrze, postanowiła opuścić zamek i udać się do akademii. Tak też zresztą zrobiła.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Mar 14, 2014 11:13 am

Akurat Ringo nie był samochodem, więc musiał ściągnąć kierowcę, który podwiózł ich pod bramę zamku. Poczekał aż Roksana wraz z Sahalem wysiądą z samochodu i oczywiście jednooki sięgnął po nosidełko. Na szczęście samochód był duży i bez najmniejszych problemów mogli się pomieścić. W każdym bądź razie skierowali się ku wrotom. Ringo szedł w ciszy, mocno zdenerwowany przez wszystkie zaistniałe sytuacje. Najpierw Yuki później Maharet. Co jeszcze go zaskoczy? Westchnął głęboko, dosłownie czując ulgę kiedy ujrzał swoją komnatę. Musi ściągnąć łóżeczko dla córkeczki, bo przecież w nosidełku cały czas spać nie będzie. Zajrzał do małej kiedy postawił ją na stoliku. Jej małe do połowy otwarte oczy bacznie przyglądały się ojcu.
- Co małe, nowonarodzone wampiry jedzą? - Skierował pytanie do córki, oczekując iż mu pomoże. Wszak Ringo przenigdy nie wychowywał tak małego dziecka i to w dodatku wampirzego. A jeśli takowe widział, nigdy nie wnikał czym karmią je matki. I teraz tak bardzo żałował tego braku zainteresowania. Odszukał wzrokiem Sahalka. Ciekawe czy maluch nadal czuje do niego uraz... przecież ojciec nie chce źle dla niego, ani tym bardziej się pozbywać. Czy w końcu zacznie ufać ojcu?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Mar 14, 2014 4:37 pm

To w takim razie do zamku zajechali pojazdem ściągniętym przez tatusia. Nawet nie proponowała ojcu wezwanie taksówki, kiedy oznajmiła mu iż tym właśnie środkiem transportu pojawiła się w mieście z bratem. Nie miała swojego samochodu, więc nie dziwota, że podróżuje taksówkami. Gdy pojazd na nich już czekał, wpakowali się i odjechali.
Na miejscu, zabrała zakupy i pomogła bratu wysiąść z samochodu, albo raczej robiąc mu przejście, pamiętając jego zachowanie podczas jazdą taksówką. Miał jakąś fobię albo do samochodów, albo w ogólnym poruszaniu się tego typu maszynami.
Udali się do wnętrza zamku. Wróciłaby zaraz do swojej komnaty, gdzie pewnie czekał Akumu, ale ojciec chyba chciał ich dwoje mieć u siebie. A może i tam Sahal nocuje? To zostawi mu tam zabawki.
Pytanie ojca ją zaskoczyło. Przekrzywiła lekko głowę i spojrzała na nosidełko a w nim leżącą małą wampirzycę.
- Jeżeli się nie mylę, to też krwią albo tak jak ludzkie, mlekiem. To i to jest płynem.
Już nie dodawała, że prosto z piersi matczynej. Bo jeszcze by tego brzdąca jej wcisnął i nakazał karmić. A żeby nie zapomnieć o braciszku, spojrzała na niego, podając mu siatki z zakupami, gdzie były jego hełmy, bronie, książki, zestawy policyjne i maskotka.
- Masz Sahal. To wszystko jest Twoje. Możesz się teraz bawić w wojownika.
Uśmiechnęła się do niego lekko, że jeszcze wyjdzie na to, iż chłopak bardziej polubi siostrę niżeli ojca. Który to się wtedy bardziej załamie?
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Mar 14, 2014 7:43 pm

Gdy w cukierni ojciec wziął Sahala na ręce, chłopiec całkowicie wpił się w ramię Ringo. Łapki zarzucił mu na szyję, a główkę wsunął między jego obojczyk a szyję. Pewnie nieświadomie go poślinił. Wyglądał jak koala, która chwyciła się swoimi szponami o konar eukaliptusa. Było mu smutno, naprawdę. Zarówno nagłym i niespodziewanym pojawieniem się Maharet, matki, która przez całe życie chłopca go nie nienawidziła, a teraz nagle zapragnęła wkraść się w jego łaski. Ale także faktem, że Ringo ma nowe dziecko. Oczywiście Sahal nie wiedział, skąd się biorą dzieci i zostało mu wytłumaczone, że jest wciąż za mały na taki bagaż wiedzy. Przynajmniej nie został okłamany, że dzieci przynosi bocian, Święty Mikołaj albo że znajduje się je w kapuście na polu. Na co Ringo kolejne dziecko? Było mu nudno z Sahalem? Mały chłopiec naprawdę nie mógł tego zrozumieć. Przecież białowłosy wampir zawsze pozbywał się dzieci. Sahal doskonale pamiętał reakcję ojca na widok nowego syna, odrzucił go i to krzykiem. Gdyby nie Hiro, chłopiec nie miałby dachu nad głową i błąkałby się gdzieś po tym niebezpiecznym mieście, aż wreszcie jakiś wampir zakończyłby jego żywot. A tę małą dziewczynkę? Przygarnął od razu! Bez zająknięcia. Może to źle, że Sahal był chłopczykiem, bo tatuś nie mógł go nazywać księżniczką. Wiedział już, dzięki Roksanie, że są pewne różnice między chłopczykami, a dziewczynkami, choć nie bardzo jeszcze rozumiał te różnice. I co miało myśleć małe dziecko? Że jest gorsze? No, najwyraźniej, skoro początkowo Ringo go od siebie odepchnął, a ta dziewczynka już od pierwszego wejrzenia podbiła serce ich wspólnego ojca.
Gdy Sahal zdał sobie z tego sprawę, zrobiło mu się jeszcze smutniej. Oczka zrobiły się szkliste i nie pomny na słowa ojca, o tym że należy być męskim i nie wolno płakać, najzwyczajniej w świecie się rozpłakał. Łkał cicho. Tak jak za tamtych czasów, gdy Maharet zamykała go w ciemnej komórce, każąc mu siedzieć cicho. Łzy pomagały chłopcu wyzbyć się całego napięcia. Wiedział, że im częściej i mocniej będzie płakał, tym szybciej padnie zmęczony i zaśnie.
Pojawił się jednak pewien problem, gdy zajechała limuzyna, jaka miała ich zawieść prosto do starego, mrocznego zamczyska. Roksana już wiedziała w czym tkwił problem, ale Ringo najwyraźniej nie znał aż tak dobrze syna, jak jego starsza córka. Skoro tatuś wolał wziąć nosidełko ze śpiącą księżniczką, Sahalowi znów zabłyszczały źrenice od płaczu. Nie chciał wchodzić do tej hałaśliwej i wielkiej maszyny, która na pewno ich zeżre.
– Rooooksi, ne cę tam…
Powiedział piskliwym głosikiem I uczepił się rączkami nóg siostry. Było to już niemalże obyczajem. Za każdym razem, gdy chłopiec czegoś się bał czy był smutny, chwytał się nóg osób, którym ufał. I tym razem trafiło na biedną Roskanę, która znów musiała użerać się z nieznośnym dzieckiem. Były był znośny, ojciec na pewno za pierwszym razem od razu by go przygarnął, jak z tą Małą Księżniczką w nosidełku.
I jeśli siostra jakoś przetłumaczyła bratu, że nic nikomu się nie stanie i pomogła mu wsiąść do hałaśliwego i śmierdzącego potwora, Sahal od razu wpakował się na kolana starszej siostry, unikając wzroku ojca. Przez całą podróż nie odezwał się już do nikogo. Jeśli Roskana pozwoliła chłopcu przebywać na swoich kolanach, wampirek ułożył się w pozycji embrionalnej, z głową na piersiach siostry. Było mu przyjemnie, czuł się bezpiecznie i było tak mięciutko, że wreszcie zasnął, co jakiś czas pociągając głośniej noskiem.
Gdy zajechali obudził się i uczepił rączki siostry. Ojciec i tak był zajęty, a Sahal nie zamierzał mu w ogóle przeszkadzać, więc zaczął podążać za siostrą, która nawet pomogła chłopcu wysiąść z tego wstrętnego potwora! Potuptał za nią grzecznie, docierając do sypialni ojca. Nie wszedł tam. Spojrzał to na ojca, to na siostry. To małe coś pewnie także tutaj zamieszka, w tym pokoju. Z czasem to ona zacznie spać w łóżku z ojcem, a Sahal wyląduje w chłodnym i ponurym łóżku po drugiej stronie komnaty z dala od rodziny. Nie chciał tego. Już wolał spać samotnie, w pustym i chłodnym pokoju, niż patrzeć na ojca i to małe coś
– Cę od diś sfój pokój…
Stwierdził i wziął zabawki od siostry. Nagle się rozpromienił, posyłając jej radosny, pogodny uśmiech. Pociągnął ją za rękę i jeśli się schyliła, złożył na jej policzku dziękczynny, mokry pocałunek.
– Diekuje, Roski!
I usiadł na podłodze, przed komnatą ojca. Wyrzucił wszystkie zabawki z torebki i nałożył na główkę hełm wikingów, sięgając od razu po książeczkę, w której znajdowały się odpowiednie zdjęcia z tymi wojownikami. Książeczka była typowo przeznaczona dla dzieci, więc nie było w niej żadnej przemocy czy niewłaściwych treści. Ułożył się zaraz na brzuszku przed drzwiami i zaczął przeglądać obrazki z rozdziawioną, roześmianą buźką.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Mar 15, 2014 7:44 am

Ringo nie mógł pojąć czemu tak Sahal okazuje zazdrość, przecież nikt go nie wyrzuca. Nie pozwoli na żadne jego krzywdy, nie pogoni i nikt nie zajmie miejsca. Mała córka niestety pochłonie czas starego wampira, ale tylko dlatego, że opieka będzie jej bardzo potrzebna. A nie odda dziecka w cudze łapy. Musi wiedzieć, że ma ojca. Sahal musi zrozumieć.
Dzieci wampirze odżywiają się mlekiem? Uniósł brew, patrząc pytająco na córkę. Skąd weźmie jej mleko? A może faktycznie krew? Choć tam kiedyś wpadło mu do ucha, że niektóre pochłaniają energię życiową. Podrapał się po białym czerpie, wzdychając ciężko.
- Ale chyba takie mleko w proszku, nie? I wymieszać je z krwią. - Zgodzi się z nim? Pewnie tak. Musi wykorzystać jedną ze służek, żeby ta zrobiła pokarm dla małej, a przy okazji przyniosła coś i dla nich. Kiedy miał udać się w poszukiwaniu służek, Sahal odstawił cyrk. Oczywiście nie można mieć do niego pretensji, wszak jest jeszcze małym dzieckiem i to po przejściach. Jednooki pokręcił lekko głową, a na jego słowa odnośnie pokoju, o mało się nie roześmiał. Chłopiec nabił sobie do tego małego łebka jakieś nieprawdziwe problemy. I jakoś nie odczuwał żadnej zazdrości, że lepiej potraktował Roksane od własnego ojca.
Skoro Sahal został przed komnatą, jednooki się do niego udał. Jeżeli marzył maluch o ucieczce, powstrzyma go złapaniem. A przed staruchem bardzo ciężko uciec. Usiadł przed nim, krzyżując nogi. Dłonie oparł o kolana.
- Nie wiem co takiego sobie ubzdurałeś, Sahal. Ale Twoja zazdrość jest na miejscu, bo przecież każdy chce takiego ojca jak ja! - Roześmiał się głupkowato, lecz oczywiście za chwilę nieco spoważniał i nie, nie przybrał poważnego wyrazu twarzy. Okazywał łagodność.
- Nie myśl, że jak w naszym życiu pojawiła się nowa osoba - Twoja młodsza siostra, a moja córka, to będę traktował Cię gorzej i odsunę na bok. Nic z tych rzeczy, ba, one nawet nie przeszły mi przez myśl, Sahal. - Przerwał, żeby spojrzeć na syna zabawki. Jeśli myśli, że będzie spał na korytarzu albo w innej komnacie, grubo się myli. Przy ojcu był bezpieczny, poza tym wciąż może spać w jego łóżku, jeżeli potrzebował ojcowskiej bliskości.
- Możliwe, że boli Cię fakt, iż ta dziewczynka została ode mnie przyjęta od razu, a Ty... dopiero po jakimś czasie. Cóż... Jakby powiedzieć, żebyś zrozumiał. - I po tych słowach, spuścił nieco łeb, żeby się zastanowić. Warto też dodać iż słowa były w dialekcie afrykańskim, żeby maluch mógł wszystko zrozumieć i się nie gubił.
- Kiedy dowiedziałem się, że przybyło do mnie dziecko, byłem w szoku i nie miałem pojęcia, jak się zachować. Nigdy wcześniej nie zajmowałem się dziećmi, zawsze unikałem tej odpowiedzialności, zajmując się głównie własnym życiem. I po prostu... przeraził mnie fakt o posiadaniu dziecka. Uciekłem. - Może i Sahalowi się to nie spodoba, jednakże taka była właśnie prawda. Ringo otwarcie mu się przyznał o swoim tchórzostwie, co naprawdę było bardzo, ale to bardzo rzadko spotykane. Spojrzał prosto w oczy synka.
- Na szczęście przemyślałem wszystko i dotarło do mnie, że posiadanie takiego malucha wcale nie jest złe, a odrzucenie oraz ucieczka nie jest najlepszym pomysłem. I jak po raz drugi Cię odnalazłem, tak na spokojnie, dopiero zauważyłem jakim jesteś wspaniałym chłopcem. Można śmiało, powiedzieć, że obudziłeś we mnie kogoś, kogo nie znałem. Dzięki Tobie, Sahal, stałem się odpowiedzialnym ojcem. Myślisz, że kiedyś o tym myślałem? W życiu! Byłem starym hulaką z bałaganem w głowie, a taka mała osoba jak Ty uspokoiła mnie. Dlatego moja mała córka znalazła oparcie we mnie od razu, nie musiałem już uciekać, bo wiem po czym stąpie. A krzywda moich dzieci nie jest tym, czego pragnę. - I tu teraz posłał wymowny wzrok Roksanie, jeśli była na widoczności. Ją także skrzywdził, wielokrotnie. Niestety czasu nie cofnie, jednakże można wszystko jeszcze naprawić. I możliwe iż zachował się ckliwie... Choć Ringo nie obchodziła opinia innych, rozmawia z małym dzieckiem, a jedynie w taki sposób można do nich dojść. Szlachetny się tego nauczył. I teraz rola malucha. Przyjmie wyjaśnienie ojca? Jeśli nie... Ringo nie będzie w stanie nic zrobić, dopóki Sahal niczego nie zrozumie.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Mar 15, 2014 9:17 pm

Roksana już raz miała styczność z dziwnym zachowaniem brata wobec pojazdów komunikacji miejskiej, w tym z samochodami. Musiała mu wyjaśnić na jego język "dziecka", że ta maszyna im nic nie zrobi. Pozwoliła nawet, by siedział jej na kolanach przez całą drogę. Wtem nawet głaskała go po główce, by się uspokoił. Nie miała nawet nic przeciwko, że wtulił się w jej piersi. Jedynie pilnowała spojrzenia ojca, który i tak zajęty był patrzeniem przed siebie i na dziecko znajdujące w nosidełku.
Zajechali na miejsce i udali wprost do komnaty ojca. Sahal odwalił interesującą scenę, która była godna podziwu. Jak na pięciolatka, potrafił okazywać zazdrość. Nic mu nie tłumaczyła, ponieważ nie leżało to w jej interesie. Zostawiła to ojcu. Z drugiej strony, dając braku dzisiejsze zakupy, poprawiła mu nastrój. Ojciec jednak nie był zadowolony z faktu, że Sahal chce swoją komnatę. Jednak nim do tego tematu doszło, odpowiedziała tacie na temat karmienia niemowlaka.
- Nie wiem. Nie miałam dzieci, nie wychowywałam, ani też nie kończyłam żadnego kursu karmienia niemowląt. Żony się może zapytaj? Albo którejś z kolei kochanki.
Nie miał pojęcia o wychowywaniu dziecka, to po co sobie tym głowę zawraca? Ma tutaj przecież siostrę, służki, nawet kochanki w burdelu. Żonę na dodatek! Od córki wręcz niech nie wymaga iż będzie wiedziała jak z dzieckiem postępować.
Na zachowanie ojca względem Sahala nie reagowała. Patrzyła ze spokojem i obojętnością, jak jeden drugiemu próbuje coś wytłumaczyć. Szkoda tylko, że gadali po afrykański, bo nic nie rozumiała. O nią ojciec dbał tylko finansowo, od czasu do czasu się pokazując że w ogóle istnieje. Żalu do niego nie miała. Teraz mają się na całe dni i noce. I jakoś focha też nie strzeliła na niego za gwałt. Stało się, trudno. Ringo miał dziwne sposoby karania swoich dzieci, a raczej córek.
- Pójdę do siebie. Bo chyba nic tu po mnie.
Odrzekła, zamierzając opuścić komnatę. Nawet ruszyła w stronę wyjścia, aby wyminąć ojca i brata.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Mar 16, 2014 4:27 pm

To oczywiste, że wampir nie rozumiał małego dziecka, który zachowywał i myślał jak trzylatek. Był dorosłym, wiele spraw przychodziło mu z łatwością i nie miał trudności z ich pojęciem. A chłopiec, który prawie całe życie spędził w ciemnym zamknięciu, z dala od rówieśników, matki czy ojca? Dlaczego miał już teraz rozumieć, że jego ojciec nagle się zmienił? Dlaczego to on miał mieć gorzej, niż jego siostrzyczka i jeszcze teraz oddać dla niej ojca, który musiał poświęcać jej więcej uwagi, tylko dlatego, że była szczenięciem? Sahal nie chciał się z tym pogodzić. Był mały, potrzebował miłości i uwagi ze strony ojca. Po raz pierwszy doświadczył tego niecały rok temu, zachłystując się mnogością i ciepłotą tego uczucia. Wreszcie komuś na nim zależało. Wreszcie stał się ważny i kochany i zdał sobie sprawę, że więcej nikt go nie zamknie w ciemnej komórce, bez jedzenia, picia i kontaktu ze światem rzeczywistym. Czy Ringo już zapomniał, że chłopiec był nieco cofnięty w rozwoju? Czy już o tym zapomniał, bo pojawiło mu się nowe dziecko, które tak nim zawładnęło, że już, automatycznie, zepchnął chłopca na dalszy plan? Sahal po prostu czuł, że to co niedawno zyskał, czym się tak zachłystywał, czym się radował i cieszył, zniknie już na zawsze. Teraz liczyła się przecież Mała Księżniczka i to dlatego, że była mała. Już na starcie miała znacznie lepiej, niż Sahal. Była kochana. Nie potrafił i nie chciał zrozumieć, dlaczego Ringo od razu podarował cały świat dziecku, które niedawno przyszło na świat. Gdzie był, kiedy mały Sahal się narodził? Gdyby matka nie wysłała go do Japonii, Ringo nigdy by się nie dowiedział o cierpiącym i głodującym wampirku. Krew z krwi, ciało z ciała. Sahal wyrósłby na pozbawionego uczuć młodzieńca, chłodnego na wszystko co go otacza, niewrażliwego i miłującego się w brzydocie. I wciąż ta mała dziewczynka miałaby lepiej. Od narodzi kochająca matka, kochający ojciec, miłość, śmiech i radość. Sahal zostałby zapomniany i Ringo nigdy by sobie o nim nie przypominał, gdyby nie interwencja matki. Więc jednak mały chłopiec coś jej zawdzięczał. Acz nie za długo nacieszył się rajem, jaki spadł na nagle na tego chłopca.
Przysłuchiwał się słowom ojca. Nie wszystko rozumiał, wyłapywał pojedyncze słówka. On nie wiedział, czym karmiła go matka, o ile w ogóle to robiła. Zapewne karmiły go służące i to ukradkiem, by Maharet ich nie przyłapała. Wiedziały bowiem, że skończy się to gorzej, niż chłostą.
Chłopiec, w porównaniu do Ringo (według zdania chłopca), nie traktował nikogo lepiej czy gorzej. Dla niego wszyscy byli tacy sami, nie potrafił skreślić nawet matki. Odczuwał strach, ale nie skreślał jej. Był tak naiwny, że uwierzył w jej nagłą przemianę.
Sahal nie uciekał, wpatrywał się smutno w twarz ojca. Przygarnął do siebie zabawki, nakładając na twarz maskę lwa. Nie za bardzo wiedział jak ją założyć, więc wylądowała w poprzek jego główki. A gdy nią poruszył, maska wylądowała tył na przód, więc gumeczka, na jakiej maska się trzymała, znajdowała się na oczach Sahala.
Sahal zmarszczył brewki, słysząc pierwsze słowa ojca. Co to była zazdrość? Przechylił głowę, wpatrując się teraz na swoje rączki. Słuchał pilnie i uważnie słów ojca, ale nie odważył się na niego spojrzeć. Dopiero gdy Ringo skończył swój wywód, wampirek odważył się powiedzieć to, co czuje. Nie wiedział, czy miał prawo się odezwać czy też nie. Ale co mógł mu zrobić ojciec? Chłopiec nie bał się bicia, już przez to przechodził.
– Dlacego mam mieć gorzej, niż Mała Ksieżyczka? Nie znać byś mnie, gdyby nie mamusia. Ona nigdy mnie nie kochała. Zamykała mnie, odpychała, wsystko było ważniejsze, ale nie ja. Dopiero gdy się mnie pozbyła i wysłała do taty, tata mnie poznał, a ja poznałem tatę. Twoją miłość zawdzięczam mamie. Gdybyś mnie nie poznał, Mała Ksieżyczka miałaby lepiej. Jest kochana od samego początku, tato.
On też był dzieckiem i potrzebował tyle samo uwagi, co jego młodsza siostra.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pon Mar 17, 2014 4:26 pm

Niestety Ringo nie był jeszcze tym wampirem co teraz, aby zainteresować się ciążą Maharet. To był gwałt, nie poczęcie z miłości, więc tym bardziej nie przejmował się losem wampirzycy. I dlatego nie ma co nad tym drążyć. Choć jakby dowiedział się szlachetny, że jemu dziecku dzieje się krzywda ze strony rodzicielki... Jakby się zachował? Nie miał pojęcia. I czemuż to matce maluch potrafi szybciej zaufać i przebaczyć, a ojcu, który okazał mu ciepło, zaczyna skreślać? Tego także jednooki nie wyjaśni, to już leży w umyśle chłopca, a starszy psychologiem nie jest.
I właśnie zanim zaczął rozprawę z synem, uzyskał odpowiedź od Roksany. Nie wymagał od niej nie wiadomo czego, a spytał bo miał wrażenie, że jako kobieta będzie wiedziała co nieco o małych wampirzych dzieciach. Nie zamierzał odpowiadać, zmroził jedynie spojrzeniem Roksane. Nakarmi małą krwią wymieszaną z mlekiem, innego wyjścia nie miał. Kolejny etap? Rozmowa z Sahalem. Chłopiec pierw walczył z maską lwa i jeśli dał sobie pomóc, założył mu prawidłowo maskę, lecz nie nasuwał mu jej na twarz. Chciał go widzieć.
- Nie miałem pojęcia, że istniałeś, Sahal. - Westchnął, pocierając palcami czoło. Chłopak i tak rozumował wszystko po swojemu, zawiesił na ojcu psy i nie zamierza odpuścić, a Ringo tym bardziej nie da wejść sobie na głowę. Musiał się chwilę zastanowić, zanim dał odpowiedź.
- To co mam zrobić z tą małą? Zamknąć ją w szafie i udawać, że jej nie ma? Mam być taki sam jak Twoja matka?! - Ciut irytacji włożył w słowa, a to dlatego że z komnaty dobiegło kwilenie dziecka. Szlachetny wysunął palce we włosy, pojmując, że bycie rodzicem to wcale nie jest prosta sprawa.
- Już od Ciebie zależy czy dasz mi szansę czy nie, ja nie jestem w stanie nic zrobić. Chyba, że Mamusia okaże Ci więcej serca! Bo ponoć jej bardziej ufasz, niż mi! - Cóż. Nie poszło tak jak przypuszczał. Wstał na równe nogi, kierując się ku komnacie, wymijając córkę. Nie spojrzał nawet na nią. Mały wampir nerwowo poruszał piąstkami, a łkanie zamieniło się w płacz.
- Rzuć na nią okiem, ja idę szukać służek. - Rzucił do Roksany, jeśli jeszcze nadal tutaj była. Wyszedł zaś z komnaty, idąc do pokoju dla służby. Znajdowało się ono na tym samym piętrze, więc poszło mu to szybko. Jedna ze służek Stella udała się do kuchni żeby przeszukiwać jedzenie dla małej, a Ringo wrócił. Wcale on z radości nie podskakiwał. Był wściekły.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Wto Mar 18, 2014 2:05 pm

Spojrzenie ojca Roksanie się nie podobało. Niemal cały dzisiejszy dzień patrzy na nią jak na niegrzeczne dziecko. Takie spojrzenie odwzajemniła mu podobnym. Nie będzie przed nim podkulała ogona. Ale z drugiej strony, nic więcej się nie odezwała. Znała jego gniew i wolała nie poznawać go na swojej skórze. A skoro był zajęty rozmową z Sahalem, to jej obecność nie jest tu potrzebna. I tak nic z ich gadki szmatki nie rozumiała.
Chciała opuścić pokój ojca, ale ten niestety nakazał jej zajrzeć do dziecka, która zaczęło płakać. Nie, raczej wyć aż uszy bolą. I to polecenie się czystokrwistej nie spodobało. Rzucić, rzuciła okiem. A to cały czas płakało.
- Masz Ty w ogóle jakieś imię?
Rzekła do dziecka patrząc na to małe coś. Księżniczka, księżniczka. Ale imię chyba jakieś ma? Pewnie dopiero co narodzone, to jeszcze imienia nie wymyślił.
Odwróciła się z zamiarem wyjścia, a tutaj tatuś ze służką wrócił. A co zrobił Sahal? Teraz dopiero spojrzała w jego kierunku, jakby sprawdzała, czy jej mały braciszek porządnie się na ojca fochnął i poszedł, czy siedział na korytarzu ze swoimi zabawkami dalej.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Czw Mar 20, 2014 7:27 pm

Sahal nie wiedział skąd się biorą dzieci. Nie miał nawet żadnego wyobrażenia, bo nigdy nikt nie wspomniał nawet o tym, że dzieci można znaleźć w kapuście bądź podarował takie dziecko pelikan. Skąd mógł wiedzieć, że okres ciąży trwał dziewięć miesięcy? Skąd miał wiedzieć, że tatuś zgwałcił jego mamusię? W ogóle, co to był gwałt? Tak wiele pytań i tak wiele do zrozumienia, a Ringo wciąż się dziwił, że pięcioletnie dziecko, które zachowywało się jak trzyletnie, wciąż nic nie rozumie? Chyba za wiele wymagał od dziecka, które po raz pierwszy w życiu zyskał wreszcie to, co większość dzieci dostawało wraz z poczęciem. Sahal był niechciany, od samego poczęcia, aż do momentu, póki Hiro go nie znalazł. A teraz bał się, że szybko straci tatę. Stał się nieufny. Mamusia zawsze wiele obiecywała, ale nigdy nie dotrzymywała słowa. Skąd takie dziecko mogło wiedzieć, że tata go nie oszuka?
Przy pomocy Ringo maska znalazła się na właściwym miejscu, na przedzie twarzy. Dotknął rudawych włosów maski i pogłaskał je, by po chwili zmierzwić i zrobić z niej prawdziwą, lwią grzywę. Ryknął nawet, udając lwa, choć oczywiście wyszło to bardziej komicznie niż straszliwie. Ale liczyły się starania małego chłopca, który przypominał w tej chwili niedoświadczonego, małego dzikiego koteczka.
– A czemu nie wiedziałeś?
Spytał Sahal, przechylając głowę. Był ciekaw odpowiedzi taty, więc wpatrywał się w oczy rozmówcy, nasłuchuj pilnie tego, co zamierzał powiedzieć mu Ringo. A przecież ten chciał odpowiedzieć, prawda? Wyjaśni chłopcu, dlaczego nie wiedział o istnieniu Sahala, a o Małej Księżniczce wiedział?
Sahal zadrżał, kiedy ojciec podniósł głos. Aż zakręciły się łezki w jego oczach. Wstał gwałtownie na nóżki. Miał minę taką, jakby zamierzał powiedzieć coś ojcu, ale zrezygnował. Nim starszy szlachetny zdążył cokolwiek więcej powiedzieć, Sahal powiedział, że idzie do taty Hiro i puścił się biegiem korytarzem. Zostawił zabawki. Nie chciał ich. Chciał pójść do taty Hiro, który nigdy nie krzyczy. Sahal się bał i nie rozumiał postępowania taty. Właściwie to nie wiedział, gdzie znaleźć Hiro. Błąkał się po Zamku, ale nie chciał nikogo pytać, gdzie jest jego drugi tata. Zapachu Hiro także nie wyczuwał w tym wielkim zamczysku. Dlaczego tata krzyczał? Był zły na Sahala? Chłopiec nic już nie rozumiał, możliwe, że potrzebował czasu. A co, jeśli do tego czasu, Ringo całkowicie zauroczy się nowym dzieckiem?
Aż wreszcie nóżki zaniosły go na wyższe piętra…

[zt]
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pią Mar 21, 2014 3:24 pm

Bardziej chodziło żeby zrozumiał, a przynajmniej w części, o czym mówił mu Ringo. Przecież zajmował się chłopcem, robił wszystko żeby był szczęśliwy, czyżby aż taki kiepski z niego ojciec? Wielka szkoda, że Sahal tak szybko skreślił swojego ojca, a matce mimo tak wyrządzonych przez nią krzywd, może zaufać i wrócić do niej, zostawiając ojca w tyle. Może faktycznie nie powinien się zmieniać? Być nadal tym obojętnym Ringo na własne dzieci, a Sahala i tą małą dopisać do listy. Wiadomo prezenty, alimenty... co był w stanie, to opłacał. Czasami i pozbywał się własnych dzieci. A Sahal? Wciąż u jego boku... a raczej był. I nie odpowiedział chłopcu, który za chwilę i tak dał focha, żeby pognać za Hiro. Ringo oczywiście wyczuwał przyjaciela, lecz musiałby się ruszyć, aby go poszukać. Ale po co? Przecież u licha się nie rozdwoi. Mała wampirzyca rozdarła paszczaka, a jednooki powoli miał wszystkiego dosyć. Najwidoczniej te najmłodsze, nie umiejący mówić niemowlaki są najgorsze. Na szczęście pogonił Stelle, żeby przyrządziła Małej posiłek, a in sam pozbierał zabawki Sahala, wnosząc je do komnaty, stawiając obok łóżka chłopca. Dziecko wciąż płakało.
- Nie wiem jak ją nazwać! Nie mam teraz głowy do czegoś takiego! - Ringo niemal wrzeszczał, a płacz okazywał się jeszcze głośniejszy. Czemu tak nagle zapragnął oddać Małą Kanibalowi? On raz, dwa rozprawił się z tym płaczem. I zanim zrobił coś głupiego, co mógłby później żałować, wróciła Stella. Trzymała w dłoniach butelkę w której była dosyć rozjaśniona krew przez mleko.
- Ma idealną temperaturę. - Poinformowała służka, wręczając szlachetnemu butelkę, po czym szybko opuściła komnatę. Widocznie i Stella nie chciała słuchać wrzasków dziecka, jakby co najmniej ściągano z niej skórę na żywca.
I co teraz? Trzymał w dłoni butelkę. Roksana nie popsuje mi dziecka? A co będzie jeśli on je uszkodzi? Podszedł do nosidełka, wciskając w wielką paszcze malucha smoczek od butelki. Trochę minęło zanim załapała co takiego podstawiono jej pod nos. Jak tylko nastąpiła cisza, szlachetny dosłownie poznał uczucie błogiego spokoju. Normalnie jakby umarł i odrodził się w raju.
- Rety, nigdy więcej małych dzieci. - Westchnął, przyglądając się jak Mała pochłania zawartość butelki. Ciekaw czy małe dzieci brudzą pieluchy. Jeśli tak, on nie zamierza jej przewijać. O nie, nie. Nic z tych rzeczy. Co na to nasza Roksana? Może ona zechce zająć się swoją upragnioną siostrzyczką? A Ringo poszedłby poszukać tego małego fochmena.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Sob Mar 22, 2014 12:38 am

Ringo przy zajmowaniu się niemowlęciem, wyglądał chyba gorzej niż dotychczas go Roksana znała. To było chyba jedyne zajęcie, jakiego nigdy się pewnie nie podejmował i unikał jak ognia. Teraz niestety przyszło mu widocznie poznać smak bycia ojcem od "pieluch". Z wampirami jest o tyle dobrze, że chyba nie srają tak, jak ludzkie dzieci. Ale jak widać, w razie czego tej małej założono pieluchę. A jako że ubrana jest w śpioszki, to tej pieluchy raczej nie widać.
Ojciec wściekły, brat wybiegł w poszukiwaniu innego "papy" a ona tylko westchnęła. Chyba będzie musiała mu pomóc, bo ten wykituje tutaj przy tym dzieciaku. No ale, ma przy tym sporo zabawy i zrozumie w końcu, że zajmowanie się dzieckiem jest o wiele trudniejsze, niż jego zrobienie.
Gdy dziecko zaczęło spożywać zawartość butelki, obydwoje mogli odetchnąć z ulgą na błogą ciszę.
- Może daj jej na imię Nailea? Elisabeth? Isabell?
Rzuciła paroma imionami dla przykładu. Imię to dziecko jakieś mieć powinno. Skoro to jej siostrzyczka, wybierała takie, jakie jej się podobały. Pytanie jeszcze tylko jedno:
- Gdzie jest matka tej małej? Nie ona powinna się nim zajmować?
Coś tam w urywkach gniewu ojciec wspominał, ale Roksana nic z tego nie rozumiała, a o szczegóły, nie wypytywała. Plus w tym wszystkim jest jeszcze jeden. Ringo zajęty jest tym bachorem, więc na jej osobę chyba pewnego stopnia gniew minął. Może teraz z Sahalem ma problemy, ale kiedyś ten mały go zrozumie. Teraz żyje światem dziecka i trzeba mu to wybaczyć
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Mar 23, 2014 2:22 pm

Nie powiadomiła nikogo o opuszczeniu posiadłości. Wiedziała doskonale, że jak Dastan się o tym dowie, będzie zły, doceniała troskę swojego syna, ale miała kilka, a raczej jedną bardzo ważną sprawę do załatwienia i nawet troska jej dziecka o jej zdrowie nie była w stanie jej powstrzymać. Najwyżej znów się pokłóci z Dastanem, to było akurat na porządku dziennym. Teraz jednak ani jej syn, ani były mąż, ani nikt inny nie figurował w jej myślach prócz jej małej córki. Musiała po nią... nie - do niej wrócić. Nie mogła zostawić swojego dziecka, nie była wyrodną matką. Musiała wrócić, nawet jeżeli będzie się to łączyła z licznymi nieprzyjemnościami. Mówi się trudno.
Zajechała pod zamek, o dziwo nie powodując po drodze żadnych wypadków, a trzeba podkreślić, że Yuki nie ma prawa jazdy i nigdy żadnym samochodem nie kierowała. Miała od tego własnego kierowce, ewentualnie poruszała się pieszo. Teraz jednak nie miała innego wyboru, a nie chciała brać ze sobą Brada, bo jak sądziła, ten próbowałby ją powstrzymać. Na to nie mogła sobie pozwolić.
Do zamku wkroczyła szybko i pewnie. Nikt jej nie zatrzymywał. Najwyraźniej Ringo jeszcze niczego nikomu nie mówił, nie zakazał jej wstępu, ani nic z tych rzeczy. Trochę ją to zdziwiło, albo nie zdążył tego zrobić, albo nie sądził, że ona wróci, albo wtedy na parkingu... nie wiedziała co o tym myśleć, ani czym on się kierował. Od razu skierowała się w stronę jego komnaty, choć nie miała pewności, czy rzeczywiście tu będzie.
Był. Wyczuła go i nie tylko. Wyczuła kilka innych osób, w tym swoją małą córeczkę. Zwolniła kroku. Przyszła tu powodowana silną burzą uczuć i emocji, ale gdy była już na miejscu, nie wiedziała co ma robić. Wejść i się wściec? Wejść jak gdyby nigdy nic? Otwarła drzwi i weszła tak po prostu do komnaty dostrzegając grupę wampirów znajdującą się wewnątrz. Zbyt wiele było tu osób.
- Wróciłam.
Spojrzała prosto na Ringo, starając się ignorować resztę zebranych tu osób. Jak zareaguje na jej pojawienie się Ringo? Wyrzuci ją? A może co innego? Ona nie zamierzała się cofnąć, a dla dobra dziecka była w stanie zrobić bardzo wiele, nawet wrócić do męża.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Mar 23, 2014 4:08 pm

Wcześniej nie musiał zajmować się dziećmi i teraz tak bardzo tego żałował. Nie miał tak naprawdę bladego pojęcia co trzeba robić z niemowlakiem, jak postępować i w ogóle. Że też nie mogą rodzić się z instrukcją obsługi wygrawerowaną na plecach, która wraz z dorastaniem zanika! I nie, raczej nie nazwie tego dobrą zabawą.
Tak, chwila ciszy była naprawdę zbawienna dla uszu. Ringo aż odetchnął głośno, mierzwiąc swoje i tak rozwiane we wszystkie strony świata włosy. Imiona jakie wymieniła Roksana nie przypadły zbytnio do gustu jednookiego.
- Na razie będziemy nazywać ją Mała. Jak opanuje się pewna sytuacja, nadamy jej imię razem z jej matką. - No, co za postanowienie. Jak Roksana będzie miała swoje dzieci, nada im jakie chce.
- Nastąpiły pewne komplikacje. Choć bardzo bym chciał żeby matka dzieciaka tutaj była. - Teraz dotarło do niego, że Yuki musi tutaj być, przy dziecku. On sam sobie nie da rady, nie zna się po prostu. Gdzie jeszcze przypadkowo wyrządzić niechcianą krzywdę córeczce. I co? Co wtedy zrobi? Ringo wcale nie bywa delikatny. I właśnie wtedy, jak wilk z lasu wpadła do komnaty... Yuki. Ringo spojrzał zaskoczony na kobietę, która w śmiertelnie poważnej postawie postanowiła wrócić. Owszem, zdenerwował się, wszak już na parkingu coś mówi, ale niestety miał problem, a przy dzieciakach nie zamierzał się kłócić. Poza tym... zapomniał uprzedzić służki co do blondynki i wpuszczania jej do zamku. No cóż...
- A gdzie Twój rudy przydupas? Porzuciłaś go czy może czeka na Ciebie na jakimś lotnisku? - Opryskliwe przywitanie, lecz nie ma co się dziwić. Odsunął się od nosidełka, kiedy dzieciak opróżnił butelkę do czysta. Co teraz? Powinien ją wziąć czy coś? Wskazał dłońmi dziecko Yuki, niech się nią zajmie, w końcu po to tutaj przyszła

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Mar 23, 2014 9:33 pm

Czyżby ojciec przechodził konflikt "rodzinny"? Przyglądała się mu z zainteresowaniem, ale też i współczuciem, że przypadło mu zadanie zajmowania się dzieckiem i to w dodatku, w pieluchach. Ale trzeba przyznać, że kiedy jadło z butelki, wyglądało naprawdę uroczo.
- Rozumiem.
Kwestii imion, nie komentowała. I tak wiedziała, że to ojciec z żoną powinien wymyśleć jakieś imię. Ona tylko rzuciła pomysłami, propozycjami.
Jak na zawołanie, wyczuła zbliżającą się postać kobiety, która w rzeczywistości jest jej macochą.
- O owieczce mowa.
Ringo także dostrzegł obecność Yuki, a jego reakcja była dla Roksany zaskakująca. Rudy przydupas? Aż nie wydając z siebie głosu, wypowiedziała "uuuuu". Tak, sprawa widocznie wyglądała poważniej niż myślała. Macocha ma kochanka? No to ma przesrane.
- To ja idę do siebie... Jakby co.
Poinformowała ojca, gdyby czasem jej gdzieś szukał. Nie chciała im przeszkadzać i stwierdziła, że dobrze będzie ich zostawić samych. A zatem, ulotniła się z komnaty ojca, zmierzając do swojej.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Nie Mar 23, 2014 9:53 pm

Tak, pojawiła się w zamku, a także w samej komnacie. Na widok córki, aż serce jej zamarło i jedynie siłą woli powstrzymała się przed tym, by zaraz do niej nie podejść i nie wziąć jej w swoje objęcia. Czuła jak wzbierają się w niej coraz silniejsze emocje, które musi jakoś opanować. Obawiała się nieco jego reakcji na swoją osobę, nie wiedziała co może on zrobić. Czy ją wyrzuci, czy też nie. Może tam na parkingu zwyczajnie chciał ją nastraszyć? Pokazać, kto tam władzę i zmusić ją do podjęcia odpowiedniej decyzji? Nie wiedziała tego niestety. Wtedy też wszyscy byli mocno wzburzeni, bez wyjątku.
Nie spodziewała się, że chwile przed jej pojawieniem, ten wyrazi chęć jej obecności i powrotu. Nie mogła niestety, albo stety tego słyszeć. Zacisnęła mocniej szczęki, słysząc jego dość nieprzyjemne słowa. Czego innego mogła się spodziewać?
- Nie mam pojęcia. - odpowiedziała całkiem szczerze, bo naprawdę nie wiedziała, choć mogła się domyślać, iż jest w szpitalu. Po tym jak potraktował go Naizen, musiał się tam udać.
Roksana wyszła, zostawiając ich samych. Yuki rzuciła jej tylko przelotne spojrzenie. Sprawy między nią a Ringo, były tylko ich własnymi sprawami i najwidoczniej jeszcze nic ostatecznie nie zostało ustalone. Widząc machnięcie dłonią męża, nie powstrzymywała się już dłużej, tylko szybkim krokiem podeszła do nosidełka i spojrzała na córkę. Jej rysy twarzy złagodniały, a Yuki wzięła małą bardzo delikatnie na ręce i przytuliła do piersi, a na jej ustach pojawił się uśmiech. Cały stres i zmartwienie jakie się w niej kłębiło, teraz nieco opadły, choć doskonale wiedziała, że nie był to jeszcze koniec. Kołysała małą delikatnie, stojąc w miejscu, tuż przy nosidełku. Zaraz jednak swój wzrok skierowała na Ringo. Nie wiedziała co ma powiedzieć, nie wiedziała co ma zrobić w tej sytuacji, a wątpiła, by nagle doznał sklerozy i wszystko było jak wcześniej... i choć wcześniej nie byli przykładem idealnej rodziny, to teraz tym bardziej było im do tego tytułu daleko.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   Pon Mar 24, 2014 11:12 am

Fakt, na parkingu poniosło go, aczkolwiek nie żałował. Niech Yuki wie, że z Ringo nie ma żartów i w sumie niech dziękuje swoim bożkom o brak przemocy z jego strony.
Oczywiście, że nie usłyszy, prędzej to odczuje! Szlachetny potrzebował jej do dziecka, wszak on się na nich nie zna i nie umie odpowiednio zająć. Nawet Sahal mu przepadł gdzieś w zamku i musi jak najszybciej odnaleźć dzieciaka. Gdzie jeszcze ktoś go tutaj zaatakuje, wszak do zamek Kuroiashita. Słów nie skomentował, a na wychodzącą Roksane jedynie odprowadził wzrokiem.
- Nazwiemy małą Rillianne. - Zdecydował, nie chcąc słuchać żadnych protestów. Yuki powinna wziąć się w garść, zejść na ziemię i zrozumieć, kogo ma za męża i z kim ma dziecko. Każdy durny ruch z jej strony zostanie odkryty, a wtedy marny los może ją czekać.
Przyglądał się uważnie Yuki jak podchodzi do ich córki i ostrożnie wyciąga z nosidełka. Przynajmniej ma pewność, że Ringo nie miał zamiaru odgrodzić matki od dziecka, bez przesady. Byłby przecież taki jak ona.
- Naprawdę myślałaś, że odizoluje Cię od własnej córki? - Odezwał się nagle, odwzajemniając spojrzenie małżonki. Ciężko będzie im się dogadać, no ale dla dobra małej... muszą. Usiadł na brzegu łóżka, w sumie nie licząc już na nic. Nie będzie już tak spokojnie jak dawniej.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Ringo   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Ringo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Komnata Tajemnic
» Zapomniana komnata
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Komnata Wspomnień
» Wspólna Komnata

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: PARTER I PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: