IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Główna ulica   Pon Paź 22, 2012 4:25 pm

Główna ulica, która ciągnie się przez całe miasto. Jest w idealnym stanie, nawierzchnia jest zadbana i pozbawiona wszelakich dziur czy pęknięć. Gdy tylko takowe się pojawiają natychmiast zostają usunięte. Ulica jest dobrze oświetlona, z obu stron okalają ją wysokie, nowoczesne latarnie stojące pomiędzy chodnikiem a jezdnią. Zazwyczaj roi się tutaj od przechodniów spieszących się to tu to tam by załatwiać jakieś sprawy a po ulicy jeździ tyle samochodów, że często powstają tu korki.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:42 pm

Zapowiadała się spokojna noc na japońskich ulicach. Zwykle bywało gwarno nawet o tak wczesnych porach, ale tym razem było inaczej. Ani żywej duszy, jedynie jakiś samochód od czasu do czasu pojawił się na ulicy, a tak poza tym to nic. Czyżby ludzie stali się bardziej ostrożniejsi? Możliwe, choć dla kanibala szło to na niekorzyść... Mniej ofiar, prosta sprawa. A teraz tak dogryzał mu głód, Louisa widać nie jest wystarczająco pożywna dla tak wielkiego ciała. Cholera, nie czuł się najlepiej.
Snuł się przed siebie, nie rozglądając nawet. Gdyby szedł ktoś przed nim, mógł ujrzeć tą znużoną minę z lekko przymkniętymi powiekami. Brało go na sen, a słońce tuż, tuż. Oby tylko znalazł jakieś schronienie, przecież na Cmentarz nie da rady dotrzeć. Nawet pod kartonem się ukryje, byleby jakieś miał schronienie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:49 pm

Noc istotnie nie była najgorsza choć jak na nią nieco chłodna, za chłodna. Zwłaszcza gdy ktoś idzie w samej bluzce bez żadnego płaszczy czy kurtki co byłoby wskazane. Niby droga od oświaty do akademii przebiegała zupełnie innym szlakiem ale czemu się nie dotlenić ? Skoro nie chce jej się biegać wieczorami to przynajmniej pospaceruje dla zdrowia.
Choć pora nie była wcale taka późna to na ulicach rzadko kiedy mijała się z innymi osobami. Był weekend więc zapewne cała młodzież przesiadywała w klubach a starsi jak to starsi albo spali albo siedzieli przed telewizorami. Jako, że jej tępo było szybkie zazwyczaj wymijała kogoś i szła dalej. Gdzieś na horyzoncie pojawiła się dość rosła postać - zapewne męska. W miarę zbliżania się ów osobnik wydawał się większy i większy. Dopiero po pewnym czasie w głowie kobiety zaczęły rodzić się podejrzenia. Gdzieś już kiedyś widziała tą budowę i skądś znała ten specyficzny chód. Instynkt kazał jej być uważną dlatego też uwalniając swój bicz przyspieszyła jeszcze bardziej aby dogonić mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:49 pm

Było tak cicho, iż dało się słyszeć dodatkowe kroki. Wampir z początku nie mógł rozróżnić czy to były jego czy też nadchodzącej ku niemu innej osoby. Cholerna ospałość utrudniała potworowi skupienie się na terenie, teraz marzył o miękkim łóżku w swojej komnacie, zatem zanim dotrze do niego informacja o zbliżającej się nowej łowczyni - trochę minie. Lecz zaraz, zaraz... Jego kroki były ciężkie, wolne,a te dodatkowe... szybsze i bardziej delikatne. Stwór zatrzymał się, odwracając gwałtownie w stronę nadchodzącego Cyjanka. Zmysły rozbudziły się, więc i zapach świeżej krwi uderzył w wampira niczym pięść w twarz.
Syknął coś pod nosem, nie idąc w stronę dziewczyny. Jakim prawe go goniła? Aż tak pragnęła jego bliskości? Poza tym śmierdziała Oświatą, stwór już jest uczulony na tą woń. Zmarszczył brwi, wpatrując się w postać odważnej śmiertelniczki. Korciło go, by zatopić zębiska w tym zwinnym ciele. Ach, co za kocia gracja samego chodu!
- Na co Ci ten bat? Będziesz łapać byki?
Zarechotał wrednie, mrużąc jedno ślepie. Powaga... Ona chciała się z nim bić? Wychłostać go? No proszę was, on tego pragnął!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:51 pm

W chwili kiedy wróg publiczny numer jeden zdołał się odwrócić ona przystanęła. Odległość jaka ich dzieliła mogła oszacować na około 6 metrów. Jako że była to jedna z głównych ulic była bardzo dobrze oświetlona i w pobliżu także nie było ciemnych zakamarków. To był spory plus położenia w jakim znalazła się Rie. Wprawdzie wampiry to dzieci nocy ale w obliczu elektryczności i dobrego oświetlenia szanse stają się wyrównane.
Ty ! Może sobie przypomnisz wreszcie ten wiosenny wieczór na blokowiskach?
Podeszła nieco bliżej aby jej twarz była jeszcze bardziej widoczna. Ciekawe czy jest na tyle spostrzegawczy aby przywołać stare wspomnienia. Z jednej strony mógł być z siebie dumny. To z jego powodu ona została łowczynią. To on miał w tym swój największy udział.
Zapewne coś dziś złapie ale co to się jeszcze okaże
Rozluźniła palce a bacik rozwinął się opadając plecionką swobodnie na zimny beton.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:52 pm

Phew, kij z tym że był widoczny. Niech patrzy na jego przystojną osobę póki ma siły, bestyjka ma ochotę na kolejną śmiertelną dziewczynkę, a ta pannica. O tak, kiedyś miał ją na widelcu, ale z pewnych przyczyn musiał ją zostawić.
Dlatego też na jej pytanie, skinął potwierdzająco głową. Nie miałby zapamiętać takiej kruszyny?
- Chciałem Cię zjeść, ale kręcący patrol policyjny mi przerwał. Teraz nadrobię stratę.
Odpowiedział dodatkowo, oblizując zachłannie usta. Dziewczyna stawała się wyjątkowo pachnąca, ta determinacja. Ach, normalnie zaś głód szalał.
Wpatrywał się w twarz przyszłej ofiary z wielkim apetytem... w sumie tak jak poprzednio na tych uliczkach. Piękna sprawa, aczkolwiek z niefajnym zakończeniem.
- No na ulicy wątpię abyś coś złapała. Lepiej jedź na wieś, tam mają dużo bydła.
Ach, normalnie rzucił jej radą, a ta już szykowała bicz. Potworzasty także ma asa w rękawie - mianowicie broń, jaką wyciągnął zza płaszcza i wystrzelił w stronę ramion Cyjanka. Jeśli trafi, tą dopadnie ból oraz zacznie krwawić, a do tego dochodzi niemożliwość trzymania batu. No i postara się nie dostać tym zajebistym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:52 pm

Jestem ciężkostrawna
Wzruszyła ramieniem rzucając na beton swoją torbę z rzeczami, które niosła do akademika. Teraz żarty się skończyły. Tak bardzo chciała zmierzyć się z wampirem sam na sam bez niczyjej pomocy to teraz ma.
Otóż mylisz się. I w centrum można spotkać choćby jednego barana
Czego innego mogła się spodziewać po przeciwniku ? Chyba nie tego, że będzie chciał grać czysto. Najpierw użyje tego co ma pod ręką czyli broni. Kiedy to zawiedzie zapewne przejdzie do swych wrodzonych umiejętności. Zazwyczaj mówi się, że to wampir jest silniejszy. To tylko utarte przekonanie, z którym ona ma zamiar walczyć. Tak samo jak z tym, że kobiety nie nadają się do oświaty. To wszystko bzdura i samymi słowami tego nie zmieni. Trzeba działać i pokazać jak wiele jest się wartym chociażby bez publiki - dla samej siebie.
W momencie kiedy ujrzała broń doskonale wiedziała co musi zrobić, jaką postawę przyjąć i w jaki sposób działać. Nigdy nie wolno się cofać ani bać. Trzeba wychodzić naprzeciw wyzwaniu. Dlatego też w momencie wystrzału zrobiła odważny krok do przodu tak jakby chciała nabić się na pocisk. Dzięki magii jaką ćwiczyła ostatnimi czasy kula znajdując się jakiś metr od niej zwolniła na tyle aby Rie mogła wykonać przewrót do przodu unikając tym samym zranienia oraz stwarzając sobie okazje do ataku. Kiedy już stanie na nogi wykona mocny zamach a następnie uderzy biczem w Tessa celując w twarz.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 9:55 pm

Pociski Kanibala pędziły prosto w postać rudzielca. Używając magii Ruda spowolniła pociski mające wbić się jej w ramiona i bez problemu ich uniknęła. Przewrót na zimnym, brudnym chodniku pełnym kiepów i innego plugastwa? Najwidoczniej łowczyni to nie przeszkadzało. Zaskoczyło to na pewno Testamenta przez co Rudzielec mógł zamachnąć się by zaatakować biczem. Biorąc pod uwagę odległość atak taką bronią był mało efektywny jednak wampir został smagnięty boleśnie w policzek. Krew dość obficie wypłynęła z piekącej cholernie rany. Krwawienie ustąpi dopiero po dłuższym czasie gdyż specyficzna zdolność broni spowalniała zasklepianie się rany i przerwanie sączenia się krwi na kilkadziesiąt minut.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 10:07 pm

Oho, niezła sprawa! Miał tutaj sprawnego łowcę znającego magię! Ostro, ale przecież ona jest taka młoda. Od tak w try miga chyba nie nauczyła się owej sztuczki z Zatrzymaniem czasu, hmm? W każdym bądź razie wyminęła jego kule, a końcówka bata zraniła jego policzek. Stwór skrzywił się, obnażając paskudne zębiska. Ostro, krew spływała z jego ślicznej buźki, aż jęzorem zgarnął trochę. Koniec zabawy, ta lala nie będzie podskakiwać, przecież to człek! Nie jest terminatorem, tak jak Kanibal, haha!
Ponownie wycelował w dziewczynę cztery kule, celując w jej kończyny. Oczywiście amunicja już się kończy, zatem nie ma jak strzelać, co?
Niemniej jednak kiedy wystrzelił pociski, ruszył na nią z myślą iż jeśli ta spowolni pociski, nie będzie skupiona na nim. Więc kiedy tylko znalazł się blisko niej, wycelował pięścią prosto w jej ciało. Oczywiście kierował się na brzuch, jego potężny shot powinien powalić nawet konia! No ale gdzie wceluje itd, zależy już od naszego pana Mistrza Gry. Prawda?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Paź 24, 2012 8:30 pm

Brakło czasu na dokładną ocenę odległości jaka ich dzieliła i na to aby oceniać na ile jej posunięcie było skuteczne. Jeden mały cel został osiągnięty - popłynęła pierwsza krew. To co było jej ogromnym plusem to zwinność, której niewątpliwie brakowało otyłemu wampirowi. Nie był też żadnym żywiołowym młodzieniaszkiem a to też ujmuje jego szanse na wygraną.
Nawet nie wiecie jak bardzo żałowała, że nie miała przy sobie broni palnej, która tak bardzo pomogłaby jej w tym starciu. Nie mogła teraz rozmyślać co byłoby gdyby... Konieczny był plan działa, dobry plan działania. Jeśli chodzi o magie to było dobra na tym etapie, na którym się znajdowała. Co prawda wiązało to się z pewnymi ograniczeniami ale kule to było coś co udawało jej się zatrzymać bez problemu. Cała siła tkwiła w odważnych ruchach i pewności siebie. Testament niewzruszony raną ciętą policzka ponownie wypuścił w jej kierunku kule, nie jedna a cztery. Tym razem nie mogła rzucić się na beton ponieważ dwie kule podążały dolnym torem. Wyjście było jedno - kolokwialny skok w bok i ten moment kiedy zauważyła Testamenta nad sobą. O ile to coś da będzie próbowała ustawić się bokiem i uniknąć pięści wampira. Odległość była zbyt mała aby zamachnąć się biczem i gdy wydawało się, że sytuacja jest bez wyjścia twarz rosłego mężczyzny znalazła się w dość sporych rozmiarów chmurce. Na pierwszy rzut oka wszystko potoczyło się tak szybko, że nie wiadomo cóż to takiego i skąd się wzięło. Dla wyjaśnienia Cyjanek skorzystała z daru od Oświaty, tego małego wyposażenia, które każdy dostaje na start. A dokładnie rzecz ujmując gazu usypiającego.


(Tess nie podlizuj się MG!)
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Paź 24, 2012 9:00 pm

Ot i wielkolud pomyślał! Całkiem nieźle to sobie wykombinował, trzeba przyznać, by udupić rudzielca. Może nie wyglądał ale pod tą grubą czachą pracował całkiem sprawny mózg. Nie dwie a cztery kule pędziły prosto w kończyny Cyjanka, co prawda działo się to zbyt szybko by wymierzyć z wielką dokładnością jednak idealnie odebrało łowczyni szansę na tą samą sztuczkę. Kule bowiem leciały w sporym od siebie odstępie. Jedyne co osiągnęłaby swoim zaklęciem to spowolnienie najwyżej dwóch. A wszyscy wiemy jak by się to skończyło.
Tym razem wykonała unik w bok. Dwie kule sięgnęły jej ciała. Jedna drasnęła boleśnie jej lewe udo, druga lewe ramię. Wszystko przez to, że była w ruchu. Gdyby nie to z pewnością wbiłyby się w mięśnie i dupa.
Ot, otrzymała jeszcze potężny cios od kanibala w bok (skoro stała bokiem) i odrzuciło to ją do tyłu. Kilka kroków, jednak przez zachwianie równowagi klapnęła na tyłku na zimnym, brudnym chodniku.
Tak więc nie mogła skorzystać z "chmurki". I nie pisz w czasie dokonanym Ruda, to ja musiałbym zdecydować czy Tess dostał tym gazem w twarz czy nie. Tak wiem jestem wrednym ch*em ;x
Draśnięcia piekły ją cholernie i już sączyła się z nich krew.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Paź 24, 2012 9:45 pm

Punkt dla Wielkoluda! Cyjanek nie popisał się zbytnio, bowiem dwie kule drasnęły jej ciało. A jak to musi boleć, w końcu to ludzkie ciałko! Och i ach, już normalnie bestyjka się nad nią ulituje. Zresztą nie ma co odbiegać od tematu, trzeba tego szkodnika się pozbyć raz na zawsze.
Wracając... Kiedy łowczyni oberwała, stwór skorzystał z okazji i uderzył ją w bok. Musiało boleć co? Cud, że nie zrobił w jej ciałku dziury. No ale upadła, a to było najważniejsze. Stwór nie lenił się, jak to zwykle miał w zwyczaju, od razu zaczął atak. Kiedy ta lądowała na tyłku, podbiegł do niej, celując kolejną pięść w głowę dziewczyny, bo chyba aż tak szybko się nie pozbierała, czyż nie? Jeśli się powiedzie, to będziemy mieli combo składający się z dwóch ciosów! Żyć nie umierać. Czyń Mistrzu Gry swoją powinność!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 9:00 am

Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy zwłaszcza, że była pewna swoich ruchów, działań. Okazuje się, że niespodzianki chodzą po ludziach a ona musi być na nie ciągle przygotowana. Nie mogła sobie pozwolić na kolejny błąd ponieważ to mogło kosztować ją życie. Upadając na beton może świadomie a może nie zamachnęła się batem, którego rekojeść spoczywała w jej prawej dłoni. Jeśli tym razem uda się to kilkumetrowy bicz oplecie nogi wampira a ona pociągając będzie próbowała obalić go na ziemie. Jeśli haczyk znajdujący się na samym końcu bacika wbije się w ciało olbrzyma będzie miała ogromną przewagę ale co się wydarzy jeszcze zobaczymy. Odnośnie ciosu, który próbował zastosować wampir i tym razem będzie chciała go uniknąć przy odrobinie sprytu oraz szczęścia. W końcu nikt nie jest na tyle perfekcyjny aby cały czas wygrywać.
Co się tyczy draśnięć owszem - piekły niesamowicie ale adrenalina robiła swoje i na chwile obecną sytuacja nie pozwalała skupić się na bólu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 10:04 am

No i szybka akcja. Cyjanek klapnęła na tyłku chcąc machnąć swoim biczem jednak powstrzymał ją przed tym ból boku. Oj, czyżby coś pękło? Biorąc pod uwagę wampirzą siłę i gabaryty przeciwnika Ruda miała złamane żebro. Nie mogła odpowiednio zareagować gdyż wielkolud już był przy niej i sprzedał jej dwa ciosy w buziuchne. Kobieta zalała się krwią i padła plackiem na chodniku. Świat zawirował w okół a Cyjanek nic już nie czując osuwała się w nieświadomość. Zmiażdżone wargi zalane krwią, pewnie cała twarzyczka napuchnie niedługo jak balon i zrobi się sina. Szkoda, całkiem ładna była a cholera wie co zrobi z nią kanibal skoro straciła przytomność.
Ale gęba nie szklanka i sie nie zbije. Testament wygrywa panowie i panie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 7:04 pm

No popatrzcie państwo. Powalił zwykłą, młodą dziewkę, która myśli że jak zaliczy jeden trening może startować do Kanibala! Niedoczekanie wasze, bestia nie da sobie dmuchać w kaszę, przecież ta dzierlatka jest za mało doświadczona. Namikaze oszalał, serio! Szczuć takimi młódkami... tuż to nadaje się do rozgłosu oraz potępienia przez Samura! No ale, nie żeby się nią ktoś przejmował, po prostu wysyłanie Cyjanka na Potwora jest nierozsądnym postępowaniem, naraził ją na śmierć.
I tak stojąc nad jej nieprzytomnym ciałem, odsunął od niej jej bicz. A jak nagle wróci jej świadomość, hm? Jakoś nie chciał nim obrywać, przecież rana na poliku nadal bolała oraz krwawiła. W każdym bądź razie, chwycił młodą za łapki, ciągnąć ją w stronę najbliższego zaułka. A w nim... hehehe... A W NIM! Rozebrał do naga łowczynie, pozbawiając jej tego głupiego gazu usypiającego, odebrał także biżuterie. Lepiej chuchać na zimne, łowcy lubią mieć różne artefakty. Następnie usiadł na nogach dziewczyny, trzymając za te chude łapki. No wiecie... Ona taka śliczna z opuchniętym okiem i krwią na twarzy. Przechylił łeb na bok, zerkając z chytrym uśmieszek na obnażone piersi łowczyni. Ależ ją kompromituje! Ha, normalnie czuł się jak zbok, no ale, ale... nie zamierzał jej gwałcić. Rozebranie miało na celu uniknięcia jakichkolwiek głupich tam mocy etc... No i co dalej zrobił z nieprzytomną? Prosta sprawa! Potworzasty zatopił swoje seksowne zębiska w tą smukłą szyjkę. Ach, normalnie należała mu się nagroda.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 7:43 pm

Stało tak jak się stało a wiele nie wie bo urwał jej się film. Nie pierwszy raz z resztą ale jeszcze nigdy z takiego powodu. Szczerze to Tess był pierwszym facetem, który ją w życiu uderzył. Coś ten wampir ma smykałkę do jej pierwszych razów. W końcu to on pokazał jej, że po tym świecie nie chodzą jedynie ludzie . I też dzięki niemu jest tym kim jest w tej chwili. Być może nie tak wyobrażała sobie swoją pierwsza walkę ale trzeba nauczyć się przegrywać z honorem bo przecież nie będzie biła pięściami w beton po przebudzeniu.
To co robił jej Tess można powiedzieć, że "uszło jej uwadze" gdyż była nieprzytomna. Cwaniak pozbawił ją nie tylko ubrań ale i biżuterii. Ma nauczkę żeby następnym razem poddać magii coś mniej rzucającego się w oczy. Wracając do sytuacji jaka rozgrywała się na głównej ulicy miasta, którą swoją drogą nikt nie szedł - wielkie cielsko wampira spoczęło na delikatnej bądź co bądź osobie ludzkiej kobiety. Być może to przyczyniło się do tego, że odzyskała przytomność. Tess leżąc tak naciskał na jej klatkę piersiowa i to nieszczęsne żebro, które cholernie bolało. Mimo to nie otwierała oczu a rozchyliła nieco opuchnięte wargi. Pomimo wyglądu Angeliny Jolie nie była zachwycona. Kiedyś na szkoleniu łowieckim wspominano im, że jest coś co może przyspieszyć regeneracje. Chociaż jeszcze nigdy tego nie próbowała to nie pozostało jej nic do stracenia. Ciecz o wstrętnie metalicznym posmaku zaczęła delikatnie smyrać jej podniebienie a później gardło. Stan, w którym wydawała się być nieprzytomna trwał dłuższą chwilę. Nie mogąc się powstrzymać wpięła swoje pazurki w ramię potwora. To do czego ją zmusił było wstrętne. Jedyny plus o ile tak można go nazwać w tej chorej sytuacji to to, że włosy Tessa zasłaniały jej nagą osobę. Mało pocieszające ale zawsze coś.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 7:55 pm

Ach, powaga. Bestia czuła niebo w gębie pijąc słodką ciecz laseczki. Normalnie nałykał się jej sporo, choć niestety jego głodu taka porcja nie zaspokoi. Wyciągnął swoje olbrzymie zębiska z jej ciała, oblizując się natychmiastowo. Popatrzył na tą bladą, lekko żyjącą twarz. Miał na swoim białym licu wymalowany ogromny uśmiech. Jęzorem przejechał po jej obu policzkach.
- Za mało masz doświadczenia, kocie.
Szepnął do jej uszka, które oczywiście podgryzł aż do krwi. Ha, biedulka, serio. Tak wielkie, ciężkie cielsko musiało siedzieć na tym wiotkim ciałku, ciekawe czy coś ja zaboli gdy wstanie. Och, ach, w ogóle to ją przyduszał podczas picia krwi. No alee... mniejsza o to. Stwór wstał z ofiary, pozbierał ubrania, które przeniósł nieco dalej. Niech lata nago za ubraniami, także niech się cieszy, że nie zrobił coś gorszego... a mógł! Tak czy inaczej, potwór zmył się z miejsca ataku, udając się w swoją zajebistą stronę.

ZT
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 8:25 pm

Na całe szczęście pożywianie się nie trwało długo albo to jej odczucie, że tak szybko zleciało. Z czego należało się cieszyć ? Z tego, że na koniec nie obciął jej żadnej kończyny ani nie pozostawił żadnej szpecącej blizny. Kiedy tylko odszedł postarała się przekręcić na bok. Nie poszło to tak sprawnie jak zdrowej osobie. Ba ! trwało to wieki. Kiedy już jako tako siedziała, musiała namierzyć wzrokiem swoje ubrania. Były one o 100 km od niej. A przynajmniej taka była perspektywa kilku metrów. Każdy oddech sprawiał jej cholerny dyskomfort. Nie miała innego wyjścia niż podejść do tamtego miejsca pod jakimś murkiem. Zajęło jej to tyle co chyba cała droga z oświaty do akademii. Kiedy już narzuciła na siebie jedynie tunikę wyklepała na telefonie kilka wyrazów i wysłała pod pewien numer. Czuła się niesamowicie źle a do tego kręciło jej się w głowie. Jeśli ktoś ją stąd zaraz nie zgranie będzie bardzo kiepsko.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 9:02 pm

Louisa dostała alarmującą wiadomość od Cyjanka. W dodatku dość tajemniczą, bowiem dziewczyna nie miała pojęcia o tym, co się wydarzyło. A sama poszkodowana nie powiedziała, co się jej przydarzyło. Zapewne wówczas wzięłaby potrzebniejsze rzeczy do opatrywania ran czy też jakiś koc, aby okryć półnagą, ledwo żywą, zmarzniętą dziewczynę. A tak będą obie musiały się nacieszyć bnadażami, plastrami i wodą utlenioną. To zapewne nie pomoże na złamane kości żebrowe, ale kiedy dotrą już do Oświaty, tam odpowiednia Louisa zajmie się Cyjankiem. Może z wykształcenia nie była jeszcze medykiem, ale jej wiedza jak tak młody wiek była naprawdę imponująca. Zresztą znając Rie nie będzie chciała jechać do szpitala. Uparta była, ale co się dziwić.
Louisa zatem opuściła Akademik, w którym spędziła ze dwie noce na spaniu, po spotkaniu z Kanibalem. Nabawiła się przez niego anemii i musiała łazić z bandażowaną wciąż szyją, bowiem rany szarpane i kłute wciąz krwawiły i bolały. Tak właśnie na ogół kończyły się spotkania z jej "panem". W dodatku zrobił ją w chuja, ale to całkiem inna historia.
Wsiadła zatem do taksówki i kazała zawieźć się do centrum. Ciekawe jak Cyjanek się miała. I gdzie w ogóle była. Nim ją znajdze jej stan może się pogorszyć. Ba! Ona nawet nie wiedziała, co dziewczynie dolegała. Co jakieś dziesięć sekund pospieszała kierowcę, aż wreszcie z niecierpliwiona wysiadła z samochodu i kazała na siebie poczekać, bowiem wróci przecież z pasażerką!
Louisa biegiem rzuciła się przez centrum, zaglądając do uliczek, pubów, klubów. Nic. Zero. Dopiero po jakiejś godzinie szukania, odnalazła Cyjanka! Noc była chłodna i nieprzyjemna... a Rie w dość kiepskim stanie.
- Rieeee!
Krzyknęła Louisa z daleka, widząc już przyjaciółkę. Puściła sięszybszym biegiem i podbiegła do niej, chwytając ją w pół. Wyglądała strasznie. Blada, posiniaczona i twarz cała we krwi! Ba! Jej wargi były niemalże zmiażdżone, nie mówiąc o ranach na szyi... Domyśliła się już kto ją tak urządził. Znała już swojego Pana.
- Dasz radę dojść kawałek do samochodu?
Spytała, nie zajmując się teraz niczym. Trzeba było jak najszybciej zabrać ją w ciepłe miejsce, aby nie utraciła ciepłoty ciała. I dopiero w Oświacie dowiedzą się, co się stało i jakie są rany.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Paź 25, 2012 9:23 pm

W czasie kiedy musiała czekać na łowczynię udało jej się w miarę ubrać. Przynajmniej dolna część bielizny bluzka i płaszcz były na swoim miejscu. Co jednak nie zmieniło faktu, że trochę zmarzła. Co innego jakby ta cała akcja miała miejsce zimą. Wtedy byłoby z nią bardzo krucho. Co chwilę odwracała głowę patrząc w kierunku skrzyżowania, które znajdowało się kilkadziesiąt metrów dalej. Jak na złość nikt, dosłownie nikt tędy nie przechodził.
Światła auta w oddali wydawały się zbawieniem. Widok Lou dał był czymś dzięki czemu kamień spadł jej z serca.
na pytanie jedynie odkiwnęła głową. Przy pomocy dziewczyny zdołała się jakoś podnieść i dojść do auta. Od teraz mogła czuć się już bezpieczna. Przynajmniej miała pewność, że nikt nie wykorzysta jej stanu ryzyko w tym mieście było ogromne.
Do oświaty
mruknęła prostując się na tylnym siedzeniu. Nie mogła się pochylać ze względu na pęknięte żebro, które cholernie bolało przy próbie poruszania się. Kierowca był na tyle ogarnięty, że przy pomocy dziewczyn pojechał najkrótszą i najszybsza drogą. Obie z tematu
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Lis 15, 2012 9:45 pm

W południe nie miał żadnych innych planów i obowiązków, więc dnia następnego zamierzał udać się do niecodziennego miejsca, przeważnie nie odwiedzanego przez normalnych ludzi. Samochód zaparkował pod jakimś studiem tatuażu. Zerknął na złożony papierek, na którym miał narysowany wzór tatuażu, jaki chciał zrobić. Nigdy w życiu nie planował czegoś takiego, ale z czasem ludzie zmieniają zdanie. Tu jednak ten tatuaż miał mu służyć nie tylko jako ozdoba na ciele ale także w innym celu. Jemu tylko znanym.
W końcu wszedł i zastał oczywiście wewnątrz budynku zupełnie inny wymiar społeczeństwa. Byli tu stali klienci, sądząc po wytatuowanych wzorach na ciele. Również pracownicy wyglądali jak gang motorowy. Miejsce zupełnie nie dla niego, ale obawiać się niczego nie miał. Zapytany przez wysoką i skąpo ubraną kobietę, w czym może pomóc, poprosił o zrobienie tatuażu, którym był niedźwiedź a raczej jego głowa. Kobiecie widocznie taki wizerunek tatuażu się spodobał. Spytała również o miejsce na ciele a po chwili zaprowadziła go na fotel. Marcus na miejsce owego tatuażu wybrał akurat lewe ramię. Zdjął z siebie całą górną odzież i położył na wyznaczonym miejscu. Kobieta zaraz wzięła się do pracy. Przy odrobinie cierpliwości i znoszeniu techniki robienia tatuażu, zeszło aż kilka godzin. Dla niego to chyba będzie pierwszy i ostatni raz. Dotrwał jednak do końca. Zapłacił, ubrał się kiedy tylko mógł to wyszedł. Zamknął za sobą drzwi i westchnął. Jeszcze w życiu na nic takiego się nie zdecydował a teraz. Ale jakoś tak teraz nie żałował swojej decyzji. Ruszył więc w stronę swojego samochodu.

_________________

Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Lis 15, 2012 10:26 pm

Tymczasem Isao przeżywał kolejny nudny dzień. Wstał koło południa, wyjrzał za okno i ujrzał szarość. No tak... Odeszły dni, kiedy spoglądając za szyby widział słońce albo raczej jego promienie, które dawały światu oświetlenie ale także lepszy nastrój i chęci do życia. Lato i wiosna się skończyły, teraz nadeszła jesień, która i tak parła ku końcowi, widocznie pospieszana przez zimę. Dni teraz były krótkie, szare i ponure, ale przede wszystkim zimne. Dobrze, że Takei nie odczuwał chłodu tak jak ludzie. Choć nosił ciepły płaszcz i szalik, którym szczelnie owinięta była jego szyja, tak na prawdę wcale nie odczuwał dyskomfortu spowodowanego niską temperaturą. To były tylko pozory, które stosował aby nie zwrócić na siebie zbytniej uwagi. A przynajmniej po to aby nie pokazywać swoją osobą, iż "nie jest normalny i być może nie jest człowiekiem". Ale kontynuując.
Nie mając zbyt wiele rzeczy do roboty, postawił na podstawowe czynności dzienne, starając się nie spieszyć z niczym a wydłużać wszystko możliwie jak najbardziej. Jadł sobie powoli budyń, smucąc się przy okazji, że jest to ostatnie opakowanie i musi kupić nowy zapas; powoli pił herbatę; powoli zmywał naczynia. Rozleniwiony pokręcił się po mieszkaniu, ostatecznie zaglądając do sypialni, z której wziął jakieś ubrania na zmianę i skierował się ku łazience. Brał prysznic dłużej niż zwykle, więcej czasu spędził w łazience. Czuł się jakiś ospały i bez większych chęci na cokolwiek. Prawdopodobnie wszystko to było winą nudy, którą musiał jakoś przezwyciężyć. Postanowił więc, jak to ostatnimi czasy zdarzało się coraz częściej, po prostu wyjść z domu. Ubrał się więc, wziął swoje rzeczy i opuścił mieszkanie, zamykając je na klucz.
Szedł jedną z ulic, właściwie nie mając żadnego celu owej podróży. W uszach miał słuchawki, z których leciała jego ulubiona muzyka a także stare kawałki za czasów istnienia zespołu LM.C. Dłonie schował do kieszeni płaszcza i szedł, skupiając się na tym, co właśnie słyszał. Nie bardzo zwracał uwagę na to gdzie idzie i dawał się po prostu nieść swoim nogom, kładąc na nich swoje zaufanie. Nie zwracał też uwagi na mijanych ludzi, którzy nie robili nic, co mogłoby go choć trochę zainteresować. I w ten właśnie sposób szedł jedną z ulic, gdy nagle, parę metrów przed nim zauważył znajomą postać. Zatrzymał się i spojrzał na mężczyznę wychodzącego z jednego budynku, przez chwilę jakby nie lapiąc co się dzieje i kto to przed nim stoi. Gdy zaś ocknął się z tego dziwnego zamyślenia, wyjął z uszu słuchawki i zmniejszył odległość między nimi. Na jego ustach wykwitł szeroki, charakterystyczny dla niego uśmiech. Poniósł dłoń w geście powitania.
- Yo! - zawołał do Marcusa, szczerząc się wesoło. Jego wzrok samoistnie powędrował na budynek, z którego łowca właśnie wyszedł. W oczy zaś od razu rzuciła się nazwa tego miejsca oraz ogólny jego wygląd. No i wszystko jasne. Zagwizdał, zaraz przenosząc wzrok na ciemnowłosego. - Fiu, fiu. A więc tatuażyk? - odezwał, szczerząc się i splótł dłonie na swoim karku, patrząc na Marcusa wesoło. Przynajmniej oderwał się na chwilę od nudy.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Lis 15, 2012 10:45 pm

Dzień jak co dzień. Zima się powoli zbliża, więc słoneczko teraz nie będzie im towarzyszyło na całe dnie i ogrzewało ładnie powietrze. Co więcej. Dla wampirów zbliżająca się zima miała swoje plusy. Jednym z nich było przedłużenie nocy a skrócenie dnia. Znaczyć to mogło mniejsze bezpieczeństwo dla ludzi. Ale zapewne są na tyle rozsądni by zimą nie łazić po mieście, kiedy zrobi się ciemno.
Marcus nie zwracał uwagi na osoby przechodzące ową ulicą. W kieszeniach płaszcza a potem spodni zaczął szukać kluczy od samochodu. A tu nagle zbliżając się do swojego wozu ktoś się do niego odezwał. Wzrok przeniósł na osobę tuz przed sobą i jak się okazało, wesoły wampirem Isao się pojawił.
- Cześć. - Odpowiedział mu również się uśmiechając. Nie wiedział czemu, ale akurat z Isao potrafił jakoś normalnie rozmawiać, nie widząc w nim wampira jak w każdym innym osobniku jego rasy. I nagle coś się wydało. Wampir widział go jak wychodził z tego budynku? Aż Namikaze się obejrzał na drzwi i szyld na budynku, z którego właśnie wyszedł.
- A tak... Postanowiłem spróbować czegoś nowego.
Co tu ukrywać? Każdy robił sobie tatuaż kiedy i jaki chciał. Dla niektórych było to głupotą a dla innych czymś modnym.
- Nie pamiętam bym widywał Cię takiego rozweselonego. - Pociągnął rozmowę chowając ręce do kieszeni spodni. A klucze odnalazł. Właśnie w jednych z nich je miał schowane. Uśmiech jemu także nie schodził z twarzy, ale ni wygłupiał się takim luzactwem. Jako dowódca na wiele sobie pozwalać nie mógł. No chyba że w miejscach niepublicznych.

_________________

Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Lis 15, 2012 11:40 pm

Owszem, zima była często ulubioną porą wampirów. Skracał się wtedy niebezpieczny dla nich dzień, zaś wydłużała noc - pora, w której większość wampirów egzystowała niczym ludzie za dnia. Isao jednak nie lubił zimy. Była nieprzyjemna, szara, ponura. Nie lubił też nocy, uważając, że znacznie ciekawiej jest oglądać słońce, nawet jeśli te mu szkodziło. Wtedy cały świat wyglądał inaczej, bardziej wesoło, żywo. Oj, wiele by dał aby móc normalnie siedzieć na słońcu, opalić się czasem, czerpać pełnymi garściami z jego promieni. To jednak nie było możliwe, niestety.
A więc miał już odjeżdżać do domu? Trudno. To nie powstrzymało Isao przed zagadaniem. Marcus być może miał go wyzwolić od tej straszliwej nudy, a więc nie zamierzał pozwolić mu od tak odejść. Poza tym, mimo wszystko, darzył tego łowcę swego rodzaju sympatią. Choć ich początki były trudne, wierzył, że Namikaze nie jest złą osobą, a po prostu musi stwarzać pozory takiego surowego i bezpośredniego. Wierzył w drugą, nie poznaną mu jak dotąd stronę medalu, którym była osobowość ciemnowłosego. Ale przechodząc dalej...
Uśmiechnął się, kiedy Marcus odpowiedział na jego pytanie. Wszak mógł go zignorować, wejść do samochodu i po prostu odjechać, czym Takei nie byłby zresztą za bardzo zdziwiony. Był on bowiem zdania, że łowca go po prostu nie lubi, a wręcz traktuje jak wroga i przy każdej możliwej okazji, nie mogąc bezpodstawnie go zranić, będzie go unikać. To były jednak jego drobne podejrzenia, nic poważnego, czym mógłby się tak na prawdę przejmować. Tak czy owak, aby podtrzymać rozmowę, blondyn złapał jedyny trop i jedyny temat, jaki teraz mu przychodził do głowy. Zwłaszcza, że rzeczywiście był zdziwiony tym, że zobaczył Namikaze wychodzącego ze studia tatuażu. Nie wyglądał na miłośnika tego typu "ozdób". Tym bardziej więc był zaskoczony. I nie zamierzał odpuścić. Zaczął więc temat i wyszczerzył się wesoło, słysząc odpowiedź. Pokiwał głową i schował dłonie do kieszeni, bo tak mu było wygodniej.
- No tak, rozumiem. Fajnie jest czasem zrobić w życiu coś szalonego. - skwitował, szczerząc się ciągle. Ktoś mu kiedyś powiedział, że jak na niego patrzy to ma wrażenie, że wiecznie boli go twarz od tego szerokiego uśmiechu. Takei do tej pory to pamiętał i do tej pory bawiło go to. Wszak praktyka czyni mistrza! Szczerzenie się tak ciągle nie kosztowało go nic. A i było weselej ~
- Serio? Widocznie trafiałeś na złe momenty. Ja tak się zachowuje normalnie. - wyjaśnił i rozłożył ręce, zaraz także wzruszając ramionami. Podobał mu się fakt, iż łowcy również towarzyszył uśmiech na ustach. Czyżby wstał prawą nogą? Trafił na dobry dzień? Postanowił iść tym tropem. - Ty też jakiś weselszy dziś jesteś. Stało się coś miłego czy to dalej wrażenia po nowym doświadczeniu?
Nieświadomie przechylił się nieco do przodu i przechylił głowę w jedna stronę, przez co jego włosy zadyndały wesoło. Oj tak, czuł, że humor poprawia mu się. Marcus był jego małym wybawieniem. Uratował go od nudy i samotności, które ostatnio towarzyszyły mu zbyt często! Biedny łowca. Blondyn na pewno nie pozwoli wrócić mu do domu zbyt prędko.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Lis 16, 2012 12:08 am

Można by rzec, że Isao jest wyróżniającym się typem wampira, skoro lubi oglądać słońce, nie lubi nocy i zimy. Być może wspominał nawet, że dałby wiele być człowiekiem? Gdyby zaś Marcus wiedział o tym i powiedział swojemu przyjacielowi medykowi, zapewne Matsushita zainteresowałby sytuacją Isao i zechciałby dokonać eksperymentu a może uda się "przemienić" wampira w człowieka? Niemożliwe, ale może jednak? Mając wieki lat na takie "zabawy", może coś by się udało? Jednak niewielu zgadza się na eksperymenty na sobie, obawiając się poważnych skutków.
Tak, miał zamiar wracać już do domu, albo ewentualnie spotkać się z córką lub siostrą. Albo też podjąć się dalszego treningu w magii by wzmocnić swoje umiejętności i nie dać się pokonać burmistrzowi. Marcus oczywiście posiadał w sobie tę dobrą stronę. Potrafił być przyjaznym i towarzyskim kolegą a nawet kumplem od picia i zabawiania. Kto wie czy Isao uda się poznać tę jego drugą stronę?
Owszem, łowca mógł sobie zignorować wampira, wsiąść do pojazdu i odjechać. Jednak tego nie zrobił. Z jednej strony mógłby nie zachować się wobec niego grzecznie a z drugiej, nie widział obecnie powodu unikania tego osobnika. Może i byli ze sobą także rywalami, to teraz i tak Marcus wiedział, że nie ma żadnych szans u siostry. Więc ciągnięcie wewnętrznej wojny z zazdrością, będzie musiał pozostawić w sobie.
Raz w życiu nie zaszkodzi sobie zaszaleć, dlatego też Marcus z tego skorzystał. Nie było to dla niego przyjemne uczucie, ale zniósł to jakoś. W końcu do czegoś ten tatuaż był mu potrzebny. Wampir o tym wiedzieć nie musiał. Dla niego lepiej jak pozostanie to zwykłą ozdobą ciała.
- Owszem. Nawet zastanawiam się nad nielegalnymi wyścigami. - Szybka jazda, to także coś co lubił. Ale jeszcze nie ryzykował takiej jazdy.
Tutaj to Isao go zaskoczył. Ale prawdą było że mogli trafiać na nieodpowiednie momenty i dni, kiedy wampir nie miał ochoty na uśmiechanie się. Ostatnie ich spotkanie było zupełnie inne. Bardziej poważne.
Jakoś Marcus nie chciał się przyznać, ale szczęście go nie opuszczało. Powiedzieć, czy nie powiedzieć? A niech wampir wie.
- Nie. Wrażenia raczej nie. Ale stało się coś, czego bym się nie spodziewał. Chodzi o Madeline... Nie wiem czy mi uwierzysz, ale ona żyje. - Wiedząc jak Isao lubił jego siostrę, nie będzie przed nim tego faktu ukrywał. Łowca nawet przestał nosić żałobę i ubierać na czarno, co mógł świadczyć o tym jego obecny ubiór, widoczny pod rozpiętym płaszczem.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główna ulica   

Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: