IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Emmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Paź 19, 2014 11:14 am

- Wiem że potrzebuje. Ale mam nadzieję, że ten czas nie będzie za bardzo długi. - zakończyła temat. Marcus nie ma dwudziestu lat żeby się jeszcze uczyć, przyzwyczajać do życia. To już dorosły mężczyzna z dwójką dzieci i trzecim w drodze. To już pora aby się wystarczająco ogarnął i przestał uciekać.
- Tak się składa, że nie tylko on musi się odnaleźć. Liczę na wzajemną pomoc. - i zaś uśmiechnęła się do Norberta jakby chciała mu przekazać iż wszystko jest w porządku. W dodatku czeka ją kolejna interesująca sytuacja. Teczka z rysunkami, którą mężczyzna pozwolił wziąć Emmie do ręki. Kobieta oczywiście skorzystała, zerkając na pierwszy rysunek po otwarciu teczki. Rysunek przestawiał piękną kobietę.
- Kim ta kobieta jest? - spytała przy okazji, jak Norbert powrócił do swoich czynności. Oczywiście nie omieszkała przeglądać dalej szkiców. Były naprawdę przepiękne, aczkolwiek niektóre naprawdę przerażające. Znalazła nawet te z wampirami w lochach. Przykute do ścian, do krzeseł. I naprawdę cierpiące albo rozgniewane.
- To są wampiry? - niepewna pytania, choć wiedzieć musiała. Nie chciała nawet sobie wyobrazić jak one musiały cierpieć.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Pon Paź 20, 2014 11:49 am

Sprawę o podejściu i zachowaniu Marcusa, Norbert nie chciał już kontynuować. Ta rozmowa powinna się odbyć między tą dwójką. On tylko przedstawił kobiecie swój punkt widzenia. Jak ocenia postać Marcusa.
Zaraz po tym przeszedł do rozpakowywania swoich rzeczy, w między czasie pozwalając Emmie na przejrzenie swoich szkiców. Kilka z obrazków pokazywało jego życie, czyli żonę i córkę. Najwyraźniej ten pierwszy jaki rzucił się w oczy Emmie, to musiała być jego żona.
Mężczyzna schowawszy ubrania do szafy, wstał i podszedł do stolika by zerknąć na obrazek, o który się pytała.
- Eliza. Moja żona.
Piękna poza kobiety stojącej na moście, gdzie wiatr rozwiewał jej włosy. Jedna ze scen ich wspólnych spacerów po parkach.
Kolejne, wręcz może i dramatyczne szkice, przedstawiały więźniów. Słusznie zauważyła. Norbert starał się uwidocznić cechy wampirze, jeżeli takowe były widoczne na ich ciele.
- Tak. To wampiry. Może nie jest to zbyt przyjemne oglądać, ale dla mnie to sztuka, ukazać kogoś w różnej pozie.
Może zrozumie mu o co chodzi. Wrócił zatem do kończenia chowania swoich rzeczy i już w sumie została mu tylko torba. Ale niestety, nie zmieściła się do tej samej szafy.
- Gdzie mogę to schować?
Zapytał pokazując jej złożoną torbę podróżną. Nie wypada, by leżała tak na widoku. Równie dobrze mógłby ją wrzucić na szafę wysoko. Nie rzucałaby się nikomu w oczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Paź 26, 2014 7:42 pm

Zatem natrafiła na szkic jego żony. Przedstawił on naprawdę piękną kobietę i aż ciężko uwierzyć, że osoba uwieczniona na rysunku nie żyje. Można śmiało rzec, że Emma posmutniała.
- Musiałeś ją naprawdę kochać i, widzieć szczęśliwą. - zauważyła, starając się uśmiechnąć. Przyglądała się jeszcze przez chwilę obrazków, po czym ostrożnie odłożył na bok. Przeszła do dalszych dzieł, tych bardziej... ponurych. Wampiry... tortutowane, wściekłe, rozdrażnione i przygnębione. Przedstawił ich cierpienie doskonale. Nie odpowiedziała nic, a jedynie skinęła głową. Co do torby, wskazała mu miejsce na szafie. Mógł ją tam śmiało schować. Wreszcie się odezwała odnośnie szkiców, a przede wszystkim modelom.
- Dlaczego wampiry są tortutowane? Czy to coś im pomaga? - nie, nie było żadnych pretensji, po prostu była ciekawa dlaczego te stworzenia tak muszą cierpieć i właściwie... nie chciała, żeby jej napastnik także musiał cierpieć. Jakoś nie mogła sobie wyobrazić, żeby w ramach zemsty kogoś tak brutalnie skrzywdzić. Usiadła na krześle przy stole, nadal przeglądając obrazki narysowane przez Norberta.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Czw Lis 06, 2014 11:16 am

- Tak... Była dla mnie wszystkim.
Odpowiedział szczerze i nie chcąc się bardziej zagłębiać w przeszłość, wrócił do kończenia rozpakowywania swoich rzeczy. Schował także torbę tam, gdzie mu wskazała. Na szafie. Idealne miejsce. Torba w sam raz i bez problemu weszła.
Kobieta dalej przeglądała szkice, wiec Norbert usiał na krześle i jedynie spoglądał na obrazki, jakie przeglądała. Wtem zadała pytanie.
- W ten sposób są karane za swoje przewinienia. Kary w postaci tortur są różnego rodzaju. Mniejsze i większe. Czasami to coś pomaga, w innych przypadkach nie. Ma to na celu wpłynięcie na ich psychikę i zwrócenie uwagi, że jak zrobią coś źle, mają tego nie powtarzać. Obecne czasy są trudne i nie sposób sobie z nimi poradzić. W średniowieczu mieli lepsze metody.
Wyjaśnił na tyle ile potrafił. Mając tym samym obraz wampirów zabijających ludzi. Gwałcących, bawiących się na uczuciach ludzkich. Przykre ale prawdziwe. Emma doświadczyła przecież czegoś takiego.

By nie spowalniać, Norbert mieszkał przez dwa miesiące i pomagał Emmie we wszystkim, co było możliwe. Marcus nie zapominał o swojej przyjaciółce i odwiedzał ją tak często jak to było możliwe. Wypytywany ciągle o Jacoba, uspokajał ją że nic mu nie jest i że wróci, jeżeli ukończy swoją misję. Chłopak musi dorosnąć i zacząć widzieć świat oczami przyszłego łowcy wampirów. Marcus potrzebował zastępcy. A dodatkowo, ciekaw był, kogo mu teraz Emma wyda na świat. Wredna kobieta, nie chciała mu nawet płci dziecka zdradzić. Czyniąc to jako niecierpliwą i denerwującą niespodziankę do dnia narodzin.
Gdy nadszedł czas i Azel mógł wyjść ze szpitala, Marcus z Norbertem pomogli się Emmie spakować. Kolega Marcusa spakował także i swoje rzeczy, jako że nie będzie już w tym mieszkaniu mieszkał. Oboje zatem zawieźli Emmę do domu Azela, gdzie Namikaze powinien na nich czekać.


[z/t wszyscy]
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 12:31 am

Niegdyś mieszkanie wynajmowane przez  młoda kobietę z dzieckiem. Ale odkąd zaginął po nich ślad, mieszkanie przez jakiś czas stało puste. Do czasu, bowiem wprowadziło się młode małżeństwo. On pracujący w dobrze prosperującej korporacji, ona póki do zajmowała się głównie domem. Planowali założyć rodzinę, więc musiała więcej odpoczywać. I właśnie teraz kiedy jej mąż miał być za dwie godziny w domu, postanowiła przygotować kolację. Ich kolejna noc miała w końcu przynieść małe szczęście. Kwitnący związek miał wreszcie wypuścić owoce. Innymi słowy chcieli dziecko.
Jednak przybył ktoś, kto uniemożliwi im dalszy rozwój. Zatrzyma brutalnie marzenie szczęśliwej rodziny ściągając na nich śmierć.
Poruszał się ospale, jakby wiedział już od razu że nic go nie powstrzyma. Przyłożył dłoń do zamka od drzwi przeistaczając go w pulchną, wypieczoną masę. Bez trudu wepchnął paluchy aby oderwać kawał i wchłonąć. Każdy martwy przedmiot może stać się słodyczą. Wypadałoby jeszcze nauczyć się przerabiać ludzi, o tak.
Niemniej drzwi już nie były zabezpieczone zamkiem, więc wrota na ucztę były szeroko otwarte.
Usłyszała kroki więc myślała, że to mąż wrócił wcześnie z pracy. Wytarła ręce czystą ścierką i odrzuciła ją na blat szafki.
- Kochanie, już wróciłeś?
Zawołała z kuchni i już ruszyła do wyjścia z niej, kiedy nagle Intruz wparował do niej. Jego zimna łapa od razu wylądowała na ustach, a zszokowane oczy wlepiały się w szkarłatne ślepia wampira.
- Nie waż się ruszyć o centymetr bo zginiesz w gorszych męczarniach niż zaplanowałem.
Syknie przez zaciśnięte zębiska. Kobieta w niemym szoku nie bardzo wiedziała co ma robić, więc przytaknęła. Wampir skinął głową i wypuścił kobietę ze swoich łap. Ta upadła i tak jak pragnął wampir, nie czyniła głupich ruchów. Z dołu patrzyła jak wysoki upiór niecierpliwie rozgląda się po pokoju. Jakby czegoś szukał.
- Jak się tutaj dostałeś?
Nie słyszała bowiem jak się włamał. Chyba, że jej mąż... O nie... Aż zasłoniła usta dłonią. Nie mogła do siebie dopuścić myśli, że jej ukochanemu coś się stało, że ta bestia stoi za śmiercią. Wiedziała CZYM jest włamywacz, aż za dobrze znała nocną społeczność. Matka… Napaść…
- Wynoś się.
Załkała cicho, podkulając nogi pod siebie. Wampir raz jeszcze na nią spojrzał i uśmiechnął się tak, jakby nic wielkiego się nie stało. No, dla niego żerowanie na ludziach było czymś normalnym. Ale już dość dręczenia, pora przejść do zadania pierwszego ciosu.
Chwycił kobietę za rękę, a ta zapiszczała z bólu. Uścisk okazał się mocny, więc nawet nie mogła się wyszarpać. Walka okazała się nieudana, bowiem już Potwór wykręcił jej drugie ramię, wyłamując je ze stawu. Kobieta zawyła, szamocząc się odruchowo. Drugi cios padł w splot słoneczny, że aż zabrakło jej tchu. Dopiero teraz pochwycił ją pierw jedną ręką za głowę, po czym drugą wbił się pazurami w jej twarz. Odchylił tak, aby mieć wgląd na szyję. Czegoś jednak brakowało, jakby ofiara była niekompletna. Wypuścił ją zaś, a ta upadła bezsilna, Dyszała głośno, widząc jak wampir sięga z półki po truskawkowy syrop do lodów. Na co mu to? Niebawem się przekonała, gdy jej ciało zostało nim oblane – od głowy aż po resztę ciała. Syrop zaznaczył ścieżkę na je szyi, więc dopiero teraz nadawała się do spożycia.
Kolejny raz pochwycona i zakleszczona w szponach oprawcy. Pierw zlizał słodki smak syropu, pomrukując przy tym odstraszająco. Ofiara modliła się aby nie wrócił mąż, aby przetrwał jeśli żył. Jedną ręką chwyciła za ubranie wampira, ale kiedy tylko się wbił i upił pierwsze łyki krwi, ta opadła bezwładnie wzdłuż boku. Delektował się smakiem słodkiej krwi, pochłaniał i połykał głośno. Ramionami obejmował ciało przyszłej nieboszczki, zapominając całkowicie o otaczającym go świecie.
Gdyż smak krwi jest najpotężniejszym smakiem ze wszystkich. Oczywiście tylko i wyłącznie dla wampira.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 2:09 pm

Ile to lat minęło? Mężczyźnie brakowało urokliwej Yokohamy, ale po ostatnim, traumatycznym przeżyciu wolał wyjechać na jakiś czas. I z tygodni stały się miesiące, a z misięcy lata. Wciąż polował na wampiry, ale w całkowicie innych miejsach, nie myśląc nawet o powrocie.
Ale stało się, jednakże Sorn nie wrócił tutaj w celach rozrywkowych. Dowiedział się, że w mieście działy się bardzo złe rzeczy.
Znajdując się na drugim końcu świata, nie powinno go to interesować. Ot co, były dom po prostu popada w chaos przez szalone pijawki. Nic nowego.
Ale tym razem krew się w nim zagotowała. Od razu pojawiło się wspomnienie dotyczące zmarłego brata. Takie rzeczy nigdy nie powinny się zdarzyć. Uczucie zemsty zaczęło narastać, więc kilka dni po otrzymaniu wiadomości powrócił do Japoni. Przy okazji odwiedzi starą siedzibę łowców i nieco pozwiedza rodzinne strony. Być może odwiedzi tych o których prawie że zapomniał.
Przetarł dłońmi zmęczone oczy. Lot samolotem nie miał trwać tak długo. Dodać do tego wszystkiego jeszcze czekanie na taksówkę, która przecież musiała zawieźć jego łowieckie rzeczy do starej rudery, która kiedyś była jego domem.
Nie spieszył się jednak. Chciał przejść się po okolicy, a wspomnienia szybko zaczęły powracać. Nawet miał wrażenie, że powietrze w tym mieście było inne. Ulice nie były tak tłoczne jak kiedyś. Czyżby nawet za dnia mieszkańcy bali się wychodzić z domów?
Kierując się wzdłuż dzielnicy uświadomił sobie, jak wiele czasu minął odkąd tutaj był. Przywiązanie do miejsca powróciło, ale kto wie czy po skończeniu roboty znowu stąd nie wywieje. Był wolny, a kawałek świata jeszcze musiał pozwiedzać.
Z lekkiej zadumy wyrwał go stłumiony krzyk. Od razu przyjął pozycję do obrony, rozglądając się uważnie, a z prawego boku wyciągnął maczetę. Nie spodziewał się, że po niecałej godzinie od przybycia do miasta będzie miał do załatwienia jakieś ścierwo. Z ponurym wyrazem twarzy, podążył za kolejnym krzykiem pochodzącym od kobiety. Nie trudno było dostrzec dziwnie roztopiony zamek, a właściwie zmieniony w coś.. dziwnego. W głowie od razu zapaliła mu się lampka, że nie będzie miał do czynienia ze zwyczajnym wampirem. Musiał uważać, wroga nigdy nie można lekceważyć.
Nie wchodził do środka. To by było zbyt głupie. Wampir szybko by go namierzył i zwiał, a przecież Sorn nie chciał spłaszczać pijawki, której widział jedynie część tyłu. Wysoki, chudy, ubrany elegancko, jak większość krwiopijców. Co one miały z tym wyglądem?  
Nie czekał jednak ani chwili dłużej, gdyż potwór trzymał w szponach kobietę. Pospiesznie założył jedynie kaptur, nie będąc przyzwyczajonym do pokazywania swojej twarzy. W pracy zawsze zachowywał ostrożność, a przynajmniej się starał. Przeteleportował się dzięki swojej mocy i znalazł się tuż za wampirem, na którego naparł z całej siły. Być może zdezorientowany przeciwnik wypuści ofiarę z objęć, nie spodziewając się tak nagłego wypadku. Na tym się jednak nie skończyło, gdyż Sorn popchał go w stronę ściany, tak aby znalazł się do niej przodem. Szybko dopadnie go od tyłu, przytrzymując maczetę przy jego szyi. Milky z pewnością mógł czuć ostre pieczenie metalu, które bardzo nie lubiło wampirzej skóry.  Naruszył jego prywatność? Miał problem, bowiem łowca mógł zadziałać znacznie inaczej.
- Daj mi jeden powód, abym nie odciął Ci teraz łba pijawko. - Rzeknie lodowato, a dwukolorowe oczęta uważnie go obserwowały. Na moment zerknął na leżącą kobietę. Żyła?
- Jakim kurwa prawem napadasz mieszkańca w jego własnym domu? - Warknie, przyciskając ostrze. Nie wiedział, że Yokohama upadła tak nisko. Ataki pijawek za dnia? Prychnął, ani na moment nie luzując uścisku. Jego powinnością było złapać, nie zabić wampira. Ale ręka zaczęła drżeć. Tak bardzo chciał przejechać maczetą po jego szyi, a w oczach pojawiło się wahanie, którego tamten jednak nie mógł zobaczyć. W końcu znajdował się przodem do ściany. Bezczelnie oparł rękę o jego plecy, w razie czego gdyby tamten spróbował jakiejś magicznej sztuczki. Wtedy bez zastanowienia wbije maczetę w jego lewy bok, uniemożliwiając mu ucieczkę. W końcu będzie zostawiał za sobą ślady krwi, a Sorn nigdy nie opuszczał polowania.
Jak to jest chociaż raz czuć się ofiarą?

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 3:13 pm

Kobieta zaczęła się dławić nie tylko własną śliną, ale i krwią zbierającą się w ustach. Milky zębiskami dosłownie rozszarpał jej delikatne ciało przez co ta zaczęła się jeszcze dusić. Niczym ryba wyjęta z wody, łapczywie próbowała łapać powietrze. Nim wyda ostatnie tchnienie, jej ostatnią rzeczą będzie zapamiętanie słodkiego zapachu który roznosił wampir. Musiał być piekarzem, skoro woń tak mocno wsiąknęła. Jego oczywiście to nie obchodziło, zdobycie krwi było najważniejszym elementem dnia, a skoro się nasyci będzie mógł wrócić do domu i zająć się na nowo swoją pasją. Gotowanie, pieczenie. Chleb powszedni dla bestii o tak łakomym usposobieniu.
Chętnie zaczerpnąłby oddechu, aby ponownie powrócić do oczyszczania kobiety z krwi, lecz kolejny przybysz zamierzał mu to uniemożliwić. Zbyt skupiony na swojej ofierze, nie zdołał zorientować się że nie byli sami. Wypuścił z łap denatkę, a ta upadła hałasując. Nie żyła już od pewnego momentu.
Pchnięty na ścianę, po czym ostrze maczety przylgnęło do jego szyi. Logan chętnie spojrzałby na spóźnionego wybawiciela, gdyby nie drobny szczegół. Palący szczegół.
- Musisz być łowcą, prawda? Byle człowiek nie rzuca się na posilającego wampira, wiedząc że sam może za chwilę zostać pożarty.
Odezwał się, nie okazując braku pewności siebie aczkolwiek pilnował się. Niedawno co przyjechał do Yokohamy i nie chciał tak szybko w niej tracić głowy. Tyle rzeczy do zrobienia, a śmierć jakoś mogła mu przeszkodzić w rozwoju.
- Ładnie pachniało i uznałem, że mieszkanka skromnego lokum może posłużyć za dobry posiłek. Chyba wiesz jak to jest - coś kusi cię zapachem, a ty nagle pragniesz to zjeść. Pokusa jak zwykle zwyciężyła.
Teraz się potwór tłumaczył, aczkolwiek było w nim coś dziwnego. Obsesja z jaką zaczął się wypowiadać mogła zabrzmieć źle dla każdego o zdrowym rozsądku. Niemniej jednak Logan nie robił gwałtownych ruchów, wolał przeczekać na ruch człowieka. Czy będzie on próbował zakłuć wampira kajdankami lub okaleczy – nieważne. Milky nie próbował się bronić, nich zakapturzony bohater myśli, że ma nad wszystkim przewagę. A mimo oryginalnego podejścia do świata, Kurosz nie jest głupi.
Jak poczuł rękę na swoich plecach, a maczeta zmieniła lokalizacje mianowicie już naruszyła bok wampira, ten szybko wykonał ruch – Jedną ręką oderwał się od ściany, wymierzając cios z łokcia w głowę człowieka. Głównie miał na celu odepchnięcia go oraz przyjrzenia się. Jeśli cios się powiedzie, popchnie go, aby upadł na najbliższe kuchenne szafki.
Uczucie wilgoci na lewym boku zwiastowało, że został skaleczony. Skrzywił się w złości, chociaż niebawem jakby znowu odzyskał humor. Nie znał umiejętności łowcy, więc musiał się mieć na baczności. Gdy Sorn postanowi wykonać ruch, Milky będzie gotowy utworzyć tarczę aby zasłonić atak. Nie może dopuścić aby człowiek był blisko, skoro był w pełni sił.

Użycie mocy – Karmel – jeśli zostanie zmuszony się bronić

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 8:11 pm

Wyszedł z prawy. Przyzwyczaił się do prostych przeciwników, wampirów klasy E, które nie posiadały dziwacznych mocy. Walka z nimi nie zawsze była łatwa, ale pewniejsza. Doświadczenie jakie posiadał Sorn zazwyczaj wystarczało i pijawka nie żyła dłużej niż to konieczne. Ale tym razem nie mógł zrobić tego co chciał, zawahał się i proszę bardzo. Jak szybko dał się zaskoczyć, ale po części winą było śmierć kobiety. Nie zdążył.
Czuł się winny.
Dopiero gdy jej się przyjrzał, dostrzegł oczy bez blasku życia. Zabijanie wampirom przychodziło zbyt łatwo, wściekłość łowcy wzrosła. Nie odzywał się, słuchając co kreatura ma do powiedzenia. Nie trzeba było być nie wiadomo jakim Sherlockiem, tylko oni atakowali wampiry. Zwykły człowiek nie miał szans przeciw sile i szybkości pijawki. Zawsze przegrywał.
Nie skomentował, wbijając oczy w tył jego głowy. Gadatliwe wampiry zawsze były najbardziej niebezpieczne. Sorn cały czas jednak trzymał maczetę i uwierał nią szyję pijawki. Jedno mocniejsze pociągnięcie i problem z głowy. Wampiry nie zasługiwały na litość, zwłaszcza, że nigdy nawet o nią nie prosiły.
Kiedy Kurosz zaczął usprawiedliwiać swoją napaść, w łowcy aż się zagotowało. Warknął i zbliżył nieznacznie twarz do cimnoskórego.
- Zamordowałeś kobietę bo ładnie pachniało? Obrzydzasz mnie. - Odparł oschle. Nigdy nie potrafił pojąć toku myślenia wampirów, dla których śmierć nic nie znaczyła. Ludzie traktowali jak bydło.
Ten jeszcze brzmiał jak psychopata, co jeszcze bardziej nie spodobało się łowcy. Dlatego też tak bardzo chciał przebić nożem jego brzuch, a następnie głowę. Chwila słabości łowcy została wykorzystana przez wampira, który najzwyczajniej w świecie nie chciał umierać.
Ledwie uniknął ciosu w głowę, choć zahaczył o jego ucho. Syknął, odsuwając się i wpadając na kafelki. Nie dał się jednak na nie wywrócić. Jeżeli to by się stało, wampir szybko by się do niego dobrał. Teraz musiał zachować bezpieczną odległość. Mimowolnie jego oddech przyspieszył.
Wlepiony w żółto zielone ślepia, teraz miał okazję zobaczyć jego całą twarz. Ciemna karnacja, kilka kolczyków i ten ''piękny wygląd'' którym łowca i tak gardził. Splunął na bok.
- Jesteś nic nie wartą kreaturą. - Powiedział lodowatym głosem, unosząc broń w stronę twarzy. Pomimo iż wydawać by się mogło, że zaatakuje; nie zrobił tego.
Po prostu obserwował.
- Odpowiedź za zbrodnię i miejmy to już za sobą. - Sapnął, pamiętając o swoim pistolecie, którego kule były dodatkowo zatrute. Najwygodniej byłoby uśpić i przenieść wampira. Wątpił jednak, czy Milky zechce się ładnie położyć i poczekać aż go zwiąże i zabierze do lochu.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 9:44 pm

Człowiek nigdy nie będzie w stanie zrozumieć działania wampira. Chyba, że wydarzy się okazja przemiany. Dopiero wtedy jest możliwość poznania wroga ludzkości znajdując się w jego skórze. Dla łowcy wampir może i był obleśny, ale czy nie tak działa właśnie natura? Uśmiechnął się szerzej, patrząc na człowieka. Gotowy do walki, powalenia bestii i wyciągnięcia jej z miejsca zbrodni.
-  A kim ona dla ciebie była? Znałeś ją? Bliska? Nie. Łowco, zapomnisz o niej już jutro, nawet nie wspomnisz podczas picia herbaty ani wtedy, jak będziesz rżnąć jakąś ludzką lalunię. A dla mnie była ona czymś łagodzącym pragnienie, jej smak utkwi w mojej pamięci na zawsze. Część duszy wpadła do mojego żołądka i wpływa do żył. Ja nigdy nie zapomnę swojej ofiary, jak ty.
O czym bredził? Skrzywił się bo rana na boku brzucha sączyła krew. Musiał się chwycić za nią, by chociaż trochę zatamować krwotok. Bolało jak diabli. Przeklęta łowiecka broń.
- Kreatura? Śmieszne bardzo.
Nie mógł powstrzymać krótkiego śmiechu. Woń własnej krwi drażniła, zdenerwowanie rosło a rana potęgowała ból. Człowiek nie odpuści, nie wyjdzie a Milkiemu nie jest śpieszono trafić do wstrętnej celi, nie kiedy w domu czeka na niego wykwinty obiad.
- Naprawdę nie widzę sensu abyś mnie zabierał. Jestem ranny, ty zdenerwowany. Cela mi nie posłuży. Ani też tobie, bo się na mnie wyżyjesz.
Pokręci głowa, absolutnie nie zgadzając się na poddanie. Wzrok nie schodził z postaci łowcy, był gotowy na każdy atak z jego strony. Ostrożnie odsunie się pod ścianę, by dotknąć ją drugą ręką. Wciąż jednak był przodem do człowieka.
- Zabierzesz denatkę, a ja sobie pójdę.
Doda aczkolwiek doskonale wiedział, że nici z genialnego planu. Co gorsza, ściana za wampirem zaczynała zmieniać swój kształt. Stawała się gąbczasta, oczywiście nie dziwny stan nie pokrył jej od razu. Zmieniała się powoli. Milky w tym momencie tylko szczerzył zębiska, nie kontrolując już ślinotoku. Gęsta wampirza ślina spływała po brodzie, a długi jęzor szybko ją zlizał.
- To jak będzie?
Zgrywał głupa, a ściana wciąż zmieniała strukturę. Jeżeli Sorn nie powstrzyma wampira, ten całkowicie przemieni za sobą mur w piankę i po prostu się przez niego przebije, lądując w drugim pokoju.

- Użycie mocy Przedmioty jadalne – 1/4

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 10:11 pm

Oczywiście, że nie. Sorn prędzej podciąłby sobie żyły niźli pozwolił się zmienić w to martwe ścierwo. Nigdy nie pragnął wieczności, a tylko łowcy zajmowali się eliminacją wampirów. Przed chwilą był świadkiem, jak ciemnoskóry przed nim zamordował kobietę. Naprawdę myślał, że odejdzie w spokoju? Nieważne kim była, ludzi należy chronić. To było jego obowiązkiem.
Pamiętał też, żeby nie wchodzić w zbytnią dyskusję z pijawkami. Ten jednak był na tyle irytujący, że aż nie potrafił się powstrzymać. Nie był jednak zbyt bardzo przyzwyczajony do rozmowy z wampirami, jak całe życie poświecił na polowaniu na nie.
- Nieważne kim była, straciła życie przez Twój kaprys. Oświata wytworzyła dla was specjalne tabletki, abyście nie musieli pożywiać się na ludziach. Swoim przykładem tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, że dla was jest tylko droga. - Zacisnął mocniej szczękę, obracając rękojeść maczety w dłoni. Nie obchodziły go chore wizje wampira dotyczące jego ofiary. One zawsze znajdywały wytłumaczenie, trzeba będzie nauczyć ich większej pokory.
Z powagą obserwował jak tamten chwyta się za bok. Może nie wbił się głęboko, ale rana sama w sobie na pewno była uciążliwa. Dodatkowo zadana przez łowiecką, palącą skórę broń. Milky z pewnością nie miał powodów aby skakać z radości.
Sorn postąpił krok do przodu.
- Jeżeli poddasz się dobrowolnie, będę delikatniejszy. - Burknął z nikłym uśmiechem, który szybko zakryła kamienna maska. Cela mu nie pomoże? To było jedyne rozwiązanie, jeżeli nie chciał umierać! A przy okazji łowca będzie mógł zrobić to co chciał z wampirem, który raczej nie sądził, że zostanie namierzony przez kogoś z oświaty. Same superlatywy, więc dlaczego miałby z nich zrezygnować?
Nie byli przyajciłómi.
- Nie ma opcji. - Zapewnił go, znowu postępując powolny krok ku przodowi. Milky zaczął przesuwać się wzdłuż ściany, lecz ewidentnie coś kombinował. Mężczyzna obstawiał, że się na niego rzuci. Syknął pod nosem, gdy zobaczył jak ściana za nim zaczęła się dziwacznie zmieniać.
- Mówiłem bez żadnych sztuczek! - Ryknął, dając mu ostatnie chwile na opamiętanie się. Sam musiał być ostrożny, gdyż nie miał pojęcia z czym przyszło mu się mierzyć. Nie mógł jednak dłużej czekać, już się rzucił z maczetą, gdy uciekinier przebił się przez ścianę, która zamieniła się w piankę. Słodkawy zapach dotarł do nozdrzy łowcy.
Nie cierpiał tego.
- Skurwysyn. - Sapnął, rzucając się biegiem za Kuroszem. Nie mógł pozwolić aby znalazł się zbyt daleko, wtedy mu ucieknie. Jeżeli będzie mu to dane, z całej swojej siły naparuje na niego aby powalić na ziemię, a maczetę wbije w prawy bark. Nieważne, że oboje znajdą się na podłodze. Sorn potrafił sobie poradzić, ale tylko w chaosie mógł liczyć na jakiś błąd krwiożerczej bestii od której pachniało cukierkami.
Najważniejsze było przytrzymać jego łapska. Reszta wyjdzie w praniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Pon Sie 13, 2018 7:04 pm

Na samą myśl o tabletkach wampir wzdrygnął się. Jak mogą porównywać paskudne proszki do życiodajnego płynu, który powodował prawdziwy chaos w ciele spożywającego? Może i zaspokajał po części głód ale wcale nie smakował, więc Milky nie ruszał gówna. Jeśli człowiek czegoś nie lubi, to stara się przeważnie tego unikać.
-  Nie lubię tabletek krwi. Nie smakują mi.
Skrzywi się nie mogąc nawet pojąć, dlaczego ten ludzki byt śmie mówić o zażywaniu obrzydliwej chemii. Wolał napadać ludzi i od nich zabierać krew. W domu też miał niemały zapas w woreczkach, ale to jednak ta prosta z żył powoduje prawdziwą gorączkę dla podniebienia.
- Ty gdy czegoś nie lubisz, nie jesz tego. A gustu się nie krytykuje.
Doda smutnie, kręcąc głową. Ludzie nie są w stanie niczego pojąć, głównie łowcy. Poza tym robić tyle szumu o jakąś kobietę, prędzej czy później i tak by umarła. Milky oszczędził jej etap brzydkiej starości.
Poddać się. Wolne żarty. Milky nie zamierzał nigdzie iść, okazywać słabość i dać się pokonać. Woli zwiać, niż męczyć się i zbierać rany. Szkoda ubrania. No i był dość zajętym osobnikiem, wszak miał duże plany dotarcia do szkoły i ogarnięcia posady kucharza. Chociaż łowca też może okazać się przeszkodą, jeśli poda raport o szalonym cukierniku. Nie może dopuścić aby człowiek pamiętał jego twarz.
- To jest naprawdę zbędne. Dobrze wiesz, że nigdzie się z tobą nie wybieram. Jestem nowym mieszkańcem Yokohamy i marzę o jej zwiedzeniu. Ty też nie wyglądasz na tutejszego, więc tym bardziej powinieneś mnie zrozumieć… Człowieku.
Warknie na końcu i w pewnym momencie przebije się przez przemienioną ścianę w piankę. Naturalnie, że łowca ruszył za nim. Nie odpuści wampirowi, więc Logan był już w posiadaniu pewności kolejnego ataku. Odwróci się szybko w stronę człowieka, aby ten powalił go plecami do podłogi. Maczeta poszła w ruch, ale Milky nie leżał od tak. W łapskach wampira, kiedy człowiek brał zamach, wytworzyły się spore kolce z hakami (podobne do harpuna). I on wymierzy w jego obydwa obojczyki, chcąc przebić. Nie oszczędzał na sile. Jeśli atak się powiedzie, postara się odepchnąć łowcę nogami. I w zależności czy miał maczetę w barku, postara się przemienić ją w niewielki, czekoladowy cukierek. A później wiadomo, wchłonie go. Wampir już się nie uśmiechał, oddychał głośno charcząc co chwila. Taki nieludzki. Wiadomo stwór stworem pozostanie.
Postara się też pozbierać.

Użycie – karmel – dwa kolce al’a harpuny
Przedmiot jadalny – 2/4 – jeśli się uda zmienić maczetę (przez 3 posty będzie cukierkiem zjedzonym przez Milkeigo)

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Wto Sie 14, 2018 2:52 pm

Milky vs Sorn
(Krówka vs Łysa glaca)
MG: Esme



Ten dzień miał nie wyróżniać się niczym szczególnym. Spokojne osiedle, łagodne krzątanie się po kuchni i pyrkający na palniku garnek z jakąś przepyszną potrawą. Mąż zapewne był w drodze do domu, a jak wiadomo po ciężkiej pracy należny był mu odpoczynek. Ale to nie był pan i żywiciel tego domu. Nie przyniósł ciężko zarobionej wypłaty, nie przywitał od progu biednej małżonki kradnąc jej soczystego całusa prosto w spragnione usta. Ściągnięty kuszącym zapachem wampir bardzo szybko poradził sobie z zamkiem, nie wzbudzając przy tym nawet całodobowego monitoringu osiedla. Starsza pani z lornetką zignorowała wampira i poprawiając okulary o szkłach grubości denek od słoików, wróciła do swoich ręcznych robótek. A młoda mężatka? Milky mógł dostrzec przerażenie malujące się na twarzy kobiety. Oddychała ciężko, dzięki czemu jej żyły uwypukliły się jakby automatycznie zapraszały do skromnej degustacji. Krzyki i prośby nie pomogły bowiem już po chwili dostał czego chciał. Wgryzając się i niemal rozszarpując jej szyję stracił zainteresowanie wszystkimi innymi czynnikami. I doigrał się, bo krzyk kobiety bardzo szybko ściągnął uwagę przechodniego Sebiksa. Łysej glacy, która na nieszczęście Milkiego wparadowała do mieszkania niszcząc dopiero co zaczętą zabawę.
Obrońca pojawił się za późno, ale co się dziwić skoro nikt nie spodziewał się ataku wampira. Zwykli przedstawiciele tego gatunku nie wchodzili do domów w biały dzień i mało który dostawał się tam w tak wyrafinowany sposób. Milky mógł szkolić fachu złodziejstwa i zarabiać na tym miliony, jednak zamiast tego wybrał życie mordercy zainteresowanego cukiernictwem i słodką prawie dziewiczą krwią w towarzystwie truskawkowej papki.
Na nic przyszły próby sprowadzenia wampira do parteru i ani on, ani łowca nie mieli zamiaru odpuścić. Po krótkiej przepychance obaj mężczyźni wylądowali w pokoju. Tylko sufit pod ścianą nośną przemienioną w jakąś piankę zatrząsł się złowrogo sypiąc tynkiem i przynosząc iście świąteczną atmosferę. Śnieg w Yokohamie? Jak widać to możliwe.
Walka zaczęła się na dobre gdy szalony łysy gość z maczetą w dłoni naparł na wampira, a w zamian otrzymał solidne uderzenia harpunów.


Sorn – trafił Ci się wyjątkowo wredny i myślący wampir. W przeciwieństwie do większości ta kanalia wykazała się nie tylko dużą siłą i sprytem. Wampir był bardzo pewny siebie, a jego moce dawały duże pole do manewru. Wszedłeś w tą piankę jak żółtodziób w waginę. Było to nowe i dziwaczne uczucie, gdyż coś co wcześniej było ścianą nagle zmieniło się w miękką i puszystą strukturę. Od razu wyciągnąłeś broń i zamachnąłeś się na gada, który w tym samym czasie stworzył harpuny. Zatopiłeś maczetę w w barku wampira, czując również jak ostry materiał karmelowej i lepkiej broni przebija Twoją skórę. Aż się zachwiałeś z bólu, a wampir odepchnął się od Ciebie nogami i tym samym nieco zwiększył między wami dystans.
Pssst, pokój w którym się znaleźliście bez wątpienia należy do dziecka.


Obrażenia: harpuny w okolicy obojczyków, prawy złamał obojczyk, lewy wbił się w skórę i siedzi przylepiony jak na lep. Plus jest taki, że lepiąca się broń sprawiła, że rany tymczasowo mniej krwawią. Minus… trudno będzie utrzymać ciężką broń, a każdy mocniejszy zamach przyniesie ból.

Milky – nawet Ci zjeść spokoju nie dadzą, bo zjawia się taki łysy goguś i bije od progu.   No co za ludzie, ale racja… w końcu to łowca, a oni nie wiedzą czym jest prawdziwa zabawa. Ten perfidny drań nie chciał współpracować i do tego tak bezczelnie się wygrażał. Co by z Tobą zrobił w Oświacie? Nie miałeś ochoty sprawdzać, dlatego po wcześniejszych potyczkach raczyłeś spier… uciekać torując sobie drogę poprzez drobne modyfikacje w ścianie. Łowca nie zrezygnował z pościgu i chwilę po Tobie wyłonił się z czeluści miękkiej pianki, jak ten rasowy zbój z bronią w ręku. No nienormalny jakiś… Rzucił się z tą wykałaczką, która bardzo szybko znalazła się w Twoim barku. Na szczęście nie byłeś dłużny i w tym samym czasie wbiłeś w niego swoje kolce. Odskoczyłeś, ale wciąż znajdujecie się w dość bliskiej odległości.
A czy to nie pokój dziecięcy? Różowa kołyska i mnóstwo zabawek. Widać uczta nie jest jeszcze skończona i poza łowcą masz szansę na upolowanie jakiejś cielęciny.

Twoje wrażliwe zmysły bardzo szybko wyłapały szokujący i niezbyt przyjemny zapach dziecięcej kupy. Maluch wiercił się w łóżeczku, ale nie płakał. Zupełnie nieświadomy tego co stało się z jego matką. Aby dostać się do dziecka musisz minąć łowcę, gdyż dzieciak jak na nieszczęście znajduje się po jego lewej stronie, niemal przy samej piankowej ścianie.
Obrażenia: wcześniejsza potyczka z łowcą plus maczeta wbita w bark to nie jest nic dobrego. Broń mężczyzny nie chce się zmienić w cukierka, a jej styczność z ciałem daje bardzo duże poczucie dyskomfortu. Twoja słodka krew brudzi ubranie i spływa wprost na puchaty dywan w jakiś kwiatkowo-słonikowy ornament. Rana pali żywym ognień, a każdy mocniejszy ruch ręką sprawia jeszcze większy ból.

Proszę o dokładnie opisanie ekwipunku.
Sorn, udzielam pierwszego i ostatniego upomnienia za brak odnośnika do kp. W kolejnym poście będę bezlitosna.

Kolejność: Sorn → Milky


_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Sro Sie 15, 2018 1:12 pm

// ej, a ta para nie była bezpłodna? xD

Łowcy przecież nie byli tacy okrutni i podali pijawkom pomocą dłoń. Stworzyli dla nich tabletki, aby mogli żyć w zgodzie z innymi ludźmi bez krzywdzenia ich. Sorn jednak uważał, że wampiry były potworami, których nie dało się oswoić. Wszystkie należy zamknąć w kościele i podpalić. To na pewno byłoby skuteczne, ale czy starczyłoby miejsca?
- Nie mają smakować, a działać. - Warknął. Wampir chyba nie myślał, że oświata brudziłaby sobie ręce aby ów lek miał im smakować. Niech się cieszą, że w ogóle coś takiego dla nich zrobili. Ale pijawki były niewdzięczne i trzeba będzie im pokazać, że łowcy na nowo zaprowadzą porządek.
- Ja jestem człowiekiem. - Powiedział to tak, jakby uważał iż jest lepszy. To ludzie dominowali na ziemi, a krwiopijce były zbędnymi pasożytami, których najlepiej byłoby się pozbyć.
Wiedział, że musi dopaść ciemnego wampira. Puszczenie go wolno będzie niebezpieczne dla niego samego, bo przecież następnym razem może go wyśledzić i przyprowadzić znajomych. Ale glaca się nie bał, tylko wolał unikać komplikacji.
- Nie waż się drgnąć. - Warknął również, ale ten wówczas przebiegł przez jakąś piankę, w którą również wpadł sam łowca. Dziwaczne, lepiące uczucie. Najważniejsze było złapanie przeciwnika, który jednak również miał misterny plan. Wampir odwrócił się do niego przodem i próbował powalić na ziemię. Ale nie udało się, więc pozostało jednie zadanie cisu z maczety. Kiedy mężczyzna brał zamach zobaczył jak wystrzelają w jego kierunku dwa chary, które boleśnie wbiły się w obojczyki. Nieprzyjemny ból rozległ się po jego ciele, a sam łowca syknął. Aż na moment nieco go to wyprowadziło z szału bitewnego.Przynajmniej maczeta wylądowała w barku wampira. Następnie odsunięty kopniakiem, na nowo znalazł się daleko od pijawki. Ale nie zamierzał odpuszczać i choć nie czuł się najlepiej, zamierzał pokazać, że łowcy nie należy lekceważyć.
Dopiero po chwili zorientował się, iż znajdowali się pokoju dziecięcym. Rzucił jakimś przekleństwem głośno, ale nie mógł nic innego zrobić, jak nie spróbować unieszkodliwić pijawkę.
Stracił maczetę, ale nie uczyniła go bezbronnym. Mężczyzna w pośpiechu sięgnął po swojego Glocka, który zawierał naboje antywampirze. Załadował broń i zanim przeszedł do wycelowania, zniknął z oczu Milki! Magia? Nic bardziej mylnego, bo mężczyzna potrafił przeteleportować się w dowolne miejsce w tym pokoju. Korzystając z teleportacji, zamierzał znaleźć się za wampirem i po prostu chwycić go ręką za bark, czy jakąkolwiek inną, najbliżej znajdującą się część ciała. Działał w pośpiechu. Dlaczego? A mianowicie zamierzał uśpić szkodnika, korzystając z kolejnej swojej mocy. Broń trzymał w ręce na wszelki wypadek, gdyby uśpienie nie wyszło, to zamierzał po prostu strzelić w jego szyję, a niech się gnida wykrwawi i tak go zabierze do lochu.

w dużym skrócie jeżeli coś źle napisałem: wyjęcie broni, użycie teleportacji aby znaleźć się za krówką, tacz jego body [(~ ͡° ͜ʖ ͡°)~] żeby poszedł w kime, a jeśli nie to oddanie strzału.

użyte moce: teleportacja, uśpienie

Ekwipunek: dwie bronie antywampirze, wąski nóż przymocowany do prawej kostki, jakieś klucze w kieszeni, komórka, artefakt w postaci pierścienia na prawej ręce

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Sro Sie 15, 2018 10:23 pm

Czy chciało się mu tak gadać? Milky już dawno stracił zainteresowanie tematem, bo wolałby sobie stąd iść iż tracić czas i walczyć. Parę tygodni w Yokohamie i już niby ma się znaleźć w Oświacie? Wolne żarty. Zrobi wiele aby stąd zwiać, chociażby oknem.
- Zapominasz też, że tabletki nie zawdzięczamy ludziom.
Uśmiechnie się, wypominając co nieco z historii proszków. Zresztą, Milky ma gdzieś tabletki i już dawno temu przedstawił wieść światu polując coraz częściej na ludzi, nie zważając nawet na listę ofiar jaką po sobie pozostawił. W sumie co się dziwić, Kuroiashita nigdy nie grzeszyli krwiożerczością.
- Poprawiam. Mięsem.
Wyszczerzy zębiska, mrużąc ślepia. Nie ma sensu się ukrywać przy łowcy ze swoją prawdziwą dość upiorną twarzą. Dla pozoru Milky bywa dość uprzejmy, ale teraz można sobie pozwolić na wykopanie maski. Więc wracając do obecnej sytuacji:

Pokój o dziwo okazał się dziecięcy. Adopcja? Kto wie. Mniejsza. Milka miał teraz całkiem inny problem na głowie, mianowicie musiał stąd zwiać i nie pozwolić, aby typ zaczął go ścigać. Walka się zaczęła od momentu przebicia boku wampira, a później tylko się rozwinęła. Moc przemiany nie zadziałała od razu, ale za to harpuny wbiły się w bark mężczyzny, niemniej Kurosz też oberwał. W bark wbita maczeta, a z nowej rany zaś sączyła się krew. Wampir się wściekł.
Odsunięcie było dobrym pomysłem zwłaszcza gdy Sorn stracił na moment zapał do walki, więc Milky nie czekał. Ruszył do ataku, posługując się tylko jedna ręką (druga bolała bo maczeta) i jeśli Bozia pozwoli na około wampira powstanie okrąg, a z niego wystrzelą długie kolce:

O coś takiego

Mające na celu zaatakowania zdezorientowanego łowcy. Gdzie trafi, nieważne. Ale tym samym pozwoli sobie Kuro na małą obronę w razie kolejnego nagłego ataku od strony Sorna. Spodziewał się sztuczek, wszak koleś wbił wcześniej do pokoju bezszelestnie, a żaden człowiek nie umie chodzić jak kot. Coś musiało w tym być, więc przezorny zawsze ubezpieczony.
Liczył mocno, że nabije mocno Pogromcę na karmelowe kolce i że ten sobie zawiśnie na nich, pozostawiając potwora samego sobie. I u licha ten bachor… Zaczęło śmierdzieć, że aż musiał zasłonić usta oraz nos dłonią. Już mu się cofało wszystko do gardła, pieprzony ludzki smród. Tak czy siak, nie tracił na czujności, starał się utrzymać na nogach.

- Użycie karmelu – 2/3

Ekwipunek: Klucze, telefon i portfel. Żadnej broni.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Pią Sie 17, 2018 8:58 pm

Ludzie do których domu (nie)szczęśliwie przywiodło Milkiego byli niesamowicie rodzinni i szczęśliwi w swojej małej idylli. Nic nie zapowiadało tak szybkiej rozłąki. W planach było przecież stworzenie dużej rodziny liczącej co najmniej czwórkę latorośli. Ale los nie okazał się dla nich łaskawy. Nić życia kobiety brutalnie została przerwana przez głodnego wampira za nic jak widać mającego ciepło domowego ogniska. Nic jednak nie uchodzi na sucho, bowiem bestia napotkała godnego przeciwnika…

Sorn – brak maczety niezupełnie czyniła Cię bezbronnym. Poza siłą własnych rąk miałeś do dyspozycji inny rodzaj broni oraz magię o jakiej zwykły Kowalski mógłby tylko pomarzyć. Możliwości wampira były jedną wielką niewiadomą. Wiedziałeś, że nie cofnie się przed niczym i jest wyjątkowo bezczelny. Rzeczy jakie tworzył również utwierdzały w przekonaniu, iż tego starcia nie można wrzucić do kategorii „łatwe”. Idąc za ciosem wyciągnąłeś broń palną. Czy była to dobra decyzja, zważywszy że miała służyć tylko w pogotowiu? Utrata cennych sekund i teleportacja. Niestety w tym czasie Milky wystrzelił z podłoża jakimiś kolcami, których to już zupełnie się nie spodziewałeś. Dłoń którą wyciągałeś by uśpić wampira nadziała się na szpikulec (lepiej tak niż zaliczyć zgon przez przebicie serca).

Sorn, Twoja dłoń zatrzymała się na szpikulcu, dlatego będziesz musiał użyć siły by ją wyciągnąć. Twoja krew spływa po karmelowych kolcach wprost pod nogi wampira. Nie wygląda to dobrze, zwłaszcza, że masz już w ciele dwa inne ciała obce w postaci harpunów.
Mimo zaskoczenia i bólu nie upuściłeś broni którą trzymasz w drugiej, jeszcze sprawnej ręce.


Milky – Rozzłościłeś swojego wroga o czym świadczył fakt, że zaczął się śpieszyć. Nic dziwnego. Mieliście już za sobą pierwszy rozlew juchy, a każda kolejna akcja wymagała odpowiedniej siły i finezji. Miałeś szczęście, że łowca w pierwszej kolejności wyciągnął broń, ale jej nie użył. To dało stratę kilku sekund, które wykorzystałeś w sposób mistrzowski. Tworząc coś na wzór kolców miałeś niemal pewność, że niechciany gość nabije się na przysłowiowy pal, chyba że jak ten pieprzony ninja wykona atak od góry. Teleport teleportem, ale zapach krwi mężczyzny bardzo szybko zdradził że jest za Tobą. Wciąż jednak wygląda na wkurwionego, a jak wiadomo nie ma większej motywacji jak powstanie kolejnej rany.


Sorn:
 


Kolejność: Sorn → Milky

_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 19, 2018 12:36 pm

Walka trwała w najlepsze. Sorn niemalże czuł, jakby wyszedł z prawy i zamiast szybko rozprawić się z przeciwnikiem, to bawił się z nim. Niekoniecznie jednak było mu do śmiechu kiedy w jego ciele znajdowały się dwa harpuny, które i tak utrudniały mu zadawanie jakikolwiek ciosów. Przegrywał? Nawet o tym nie myślał,  wściekłość narastała z chwili na chwilę.
Teleportacja powiodła się, lecz nie mógł się długo cieszyć zaskoczeniem wampira, który wytworzył jakieś kolejne kolce. Jeden z nich przebił rękę mężczyzny, kiedy próbował uśpić pijawkę.
Ryknął, lecz bez zastanowienia użył jak najwięcej siły aby wyciągnąć dłoń. Dodatkowo, jako nieustający zaczął się nieco zmieniać, a mianowicie jego moc mogła być porównywalna nawet do wampira kategorii C. Przynajmniej ten ostatni odruch zamierzał dobrze wykonać i zostawić wampirowi kilka pamiątek, a mianowicie naboje w jego ciele.
Podziurawi Milke jak ser szwajcarski.
Wciąż znajdował się za nim i tym razem nie zamierzał tracić chwili. Sprawna ręka, prawa trzymała broń. Lewa piekła go niesamowicie i wiedział, że będzie musiał później zatamować krwawienie. Ostatkiem sił przytrzymał broń, aby wycelować najpierw w szyję wampira, a potem w okolicach tułowiu, już nie ważne gdzie. Strzał za strzałem, nie chciał pozwolić mu na ucieczkę. Zamierzał oddać aż 7 strzałów, licząc iż większość z nich trafi w cel.
Pełne skupienie. Adrenalina działała w jego żyłach na wysokich obrotach, później zajmie się ranami. Teraz liczyło się przetrwanie. Jako łowca znał ryzyko, a nie mógł się powstrzymać przed poćwiartowaniem wampira, który w barku miał jego maczetę.
Później mu ją zabierze, o ile będzie miał taką szansę.
Wiedząc iż nie może tak stać, zamierzał podbiec na lewą stronę. Musiał zwiększyć odległość między nimi, tym razem próbował postarać się trzymać go na dystans. Cały czas celował, gotów do oddania następnych strzałów.
Również próbował być w miarę wyczulony na powstanie kolejnych niespodzianek, które będzie próbował unikać. Nie wiedział jednak czym jeszcze może Kurosz zaskoczyć, ale z pewnością to nie był koniec.

ilość naboi w magazynku: 15

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 19, 2018 1:47 pm

To, co się teraz działo w mieszkaniu, mogło przerosnąć niejednego sąsiada nie przyzwyczajonego do słuchania krzyków i dziwnych odgłosów. I jeszcze niczego świadomy mąż, który w każdej chwili mógł wrócić z pacy. Na ten moment Milky miał gdzieś otaczających go randomowych ludzi, obecnie jego upierdliwym celem (jak mucha) był łowca. Nie byle jaki bo rodowity Sebix.
A na dodatek ściana niedługo się podda, W końcu pianka do twardych materiałów nie należy, a znajdował się zbyt daleko by ją odmienić.  Czas pokaże ile stara konstrukcja wytrzyma.

Tak jak przypuszczał, łowca korzysta z sztuczek. Musiał być na wysokim poziomie skoro władał czymś, czego zwyczajny zjadacz chleba nie posiada. Znikł, pojawiając się tuż za wampirem. Zapach krwi wodzi za czuły węch, więc od razu odwrócił się w stronę łysego: nabity dłonią na jeden z kolców oznaczał szansę. Więc nie ma co czekać. Również wściekły wampir wykorzysta ostatni moment działania mocy i z utworzonego wcześniej okręgu, wystrzeli kolejny szpikulec, mający przebić teraz prawy bok tuż pod żebrem. A sam Mleczny, wymusi na sobie wybiegnięcie z pomiędzy szpikulców, wyrywając również z barku maczetę. Zamierzał wycelować w poprzek człowieka zaczynając już od prawego rozwalonego ramienia aż do lewego biodra.
W każdym bądź razie Milky również nie chciał się poddać, a jeśli maczeta zacznie parzyć w łapę odrzuci ją daleko od Sorna. Niech nie ma dostępu do własnego arsenału. On sam odsunie się trochę na bok by mimo wszystko niebawem znowu ruszyć do ataku. Teraz on chciał powalić mężczyznę, z zamiarem obładowania go solidną porcją uderzeń pięści (jednej ręki, ranną oszczędzał) celując w twarz oraz szyję.

Użycie mocy - Karmel - 3/3 - w następnej turze zaczyna odpoczynek.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Wto Sie 21, 2018 12:38 pm

Nikt by się nie śmiał mając w ciele dwa harpuny wykonane z bardzo dziwnego materiału. Poniekąd był to prawdziwy debiut Sorna, zupełnie jak wcześniejsze wbicie w piankową ścianę! Czego to wampiry nie uczą… Praca łowcy na etacie dostarczała rozrywek ciekawszych niż mógłby dać wypad do chociażby najlepszego baru ze striptizem. Szkoda tylko, że czasu było coraz mniej, gdyż obaj przeciwnicy mieli ograniczone zasoby sił oraz krwi. A ściana? Zburzenie nośnej konstrukcji było ryzykownym ruchem, lecz Milky był kucharzem, nie zaś kierownikiem budowy. Śnieg jak śnieg, widać każda ściana się sypie… Kto wie, może to kwestia słabego materiału?

Sorn – byłeś niesamowicie wkurwiony i również przez to zacząłeś popełniać błędy. Spotkanie pierwszego stopnia z kolcem kosztowało Cię trochę krwi oraz było bezpośrednią przyczyną rozchwiania i bólu. Co gdybyś zostawił dłoń w tymczasowym unieruchomieniu i od razu przestrzelił krwiopijcy tchawicę? Czas grał kluczową rolę, gdyż każdy z ruchów miał swoją cenę i musiał się spotkać z reakcją przeciwnika. Kiedy więc wyszarpnąłeś dłoń w tym samym momencie poczułeś jak coś przeszywa skórę pod żebrem. Kolejny cholerny kolec… Wampir nadział Cię jak indyka na rożen, przez co Twoje próby strzału nie odniosły takiego skutku jak początkowo założyłeś. Trudno utrzymać broń i trafić nią celnie kiedy Twoje ciało zaczyna powoli przypominać jeżozwierza. Pierwszy z pocisków trafił w ścianę za Milkim, drugi zaś otarł się o jego bok, bo sam wampir raczył nie stać w miejscu. Rzucił się na Ciebie, okładając pięściami…


Milky – mężczyzna posiadał pełne wyszkolenie o czym świadczyła jego szybkość, siła, a także unikatowe umiejętności. Nabicie na kolec było dla Ciebie szansą, której na nieszczęście Sorna postanowiłeś nie zmarnować. Podczas gdy łowca wyciągał uwięzioną dłoń, ty miałeś już gotowy kolejny oręż i tak oto zatopiłeś kolejny kolec w ciele łowcy. W samą porę, bo gość (najwidoczniej zdegustowany Twoim bezczelnym zachowaniem) otworzył ogień. Pierwszy z jego pocisków trafił w tą nieszczęsną sypiącą się ścianę, drugi zaś musnął Twój prawy bok, robiąc dziurę w ubraniu i skórze. Bolało to jak cholera, ale nie było rady… przemieszczałeś się, a kości zostały rzucone. Udało Ci się nawet wyciągnąć tą cholerną maczetę, dlatego zacząłeś okładać dryblasa i w tym momencie…


Ze względu na zignorowanie uszkodzenia ściany nośnej, obu Was czekają solidne konsekwencje. Znajdujecie się na 2 piętrze 4-piętrowego budynku i tak oto ściany najzwyczajniej w świecie zaczynają się sypać.

Milk, Sorn na obecną chwilę nie jest zdolny do dalszej walki dlatego teoretycznie jesteś uznany za zwycięzcę pojedynku. W praktyce… obaj teraz musicie walczyć o życie, gdyż sypiące się ściany zatarasowały wszystkie wyjścia i okna. Ba. Ciężkie odłamki pospadały z sufitu i wraz z meblami sąsiadów/sąsiadami/zwierzętami domowymi z trzeciego piętra znalazły się w waszym nieszczęsnym pokoju. Dzieci płaczą, ludzie krzyczą, a wy dwaj nie możecie się ruszyć (ciężkie odłamki przewróciły Was i blokują możliwość ucieczki). Jak na złość na prawą rękę Milkiego spadła wanna z rozwrzeszczaną grubą sąsiadką. Łazienka i salon znajdowały się tuż nad pokojem dziecięcym, w którym toczyła się cała walka.


Kolejność:

Milky → Sorn

W tym momencie uruchamiam akcję ratunkową, gdyż takie wydarzenie nie może przejść bez echa.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Wto Sie 21, 2018 9:58 pm

Udało się. Sorn oberwał w żebro tak jak chciał tego Milky. Kolec wszedł jak nóż w masło, zagłębiając się głęboko. Tyle krwi, tyle sił utraconych przez dzielnego łowcę. Jak widać wampir okazał się silniejszy i na nie korzyść łowcy, wiedział jak walczyć. O pogromcy też nie można powiedzieć złego zdania – chciał pomóc kobiecie, powstrzymując bezczelnego potwora. Niestety ona już nie żyje, a sam łowca leżał pod okładającym go pięściami wampirze.
Niemniej Milka oberwał w bok, mimo że drasnęło skórę, to cholernie bolało. Wściekł się jeszcze bardziej, więc siła z jaką uderzał wcale nie była najmniejsza, aczkolwiek on sam też był już zmęczony przez utratę krwi, ból i przede wszystkim użycie mocy. Kilka ciosów padnie w głowę, aby raz a dobrze odebrać przytomność przeciwnikowi. Mogłoby skończyć się gorzej, gdyby nie rozwalające się mieszkanie. Milky zupełnie zapomniał o rozpadającej się ścianie, nie mając jednak zielonego pojęcia jak ona ważna była. Cóż, znawcą budynków to on nie jest. Warknie, odsuwając się szybko od mężczyzny, lecz niefortunnie załamał się sufit. Wpadały meble, jakieś inne pierdoły i co najgorsze… Wanna. Nie zdążył uciec. Przygniotła prawą rękę, powodując tym samym upadek. Wampir ryknął, czując przeszywający ból. Nie dość że sam przedmiot ciężki, to jeszcze gruba kobieta drąca ryja.
Co zrobić? Odruchowo starał się zepchnąć z siebie ciążącą rzecz, poprzez zgięcie nóg i oparciu ich o ściankę. Szło trochę ciężej, bo bark mógł zostać gorzej uszkodzony. Ale co już mu pozostało? Rozpoczęło się istne hałaśliwe piekło. Płacz, krzyki, ktoś wzywa pomocy. Kurosz co raz bardziej wpadał w złość, zdając sobie sprawę że był w niemałym potrzasku. Nawet jeśli zrzuci z siebie jakimś cudem wannę albo chociaż uwolni rękę, zechce poszukać jakiejkolwiek przestrzeni by się wydostać i uciec. Co prawda będzie ciężko, wszak ranny ale lepsze to niż nic.
Jeśli jednak nadal będzie tkwić pod wanną, po prostu chwyci się na tyle ile może brzegu, by spojrzeć na paskudną twarz kobiety.
- Zamknij ryj!
To usłyszy, kiedy Milky wciąż będzie zdychać pod kawałem blachy. A co to miało nie być. Zamordowanie kobiety, pokonanie łowcy i zapewne pozbawienie go krwi. Miał też w planach zabić dzieciaka. Jak widać nie udało się, zmuszony jest i tak walczyć o życie i jeszcze nie dać się złapać.
Oby tylko ten łowca nie wstał, bo będzie jeszcze szansa ucieczki, w końcu śmierć kobiety można zwalić na rozpad mieszkania. Przecież od razu nikt nie zapyta co się stało z martwą, teraz najważniejsi są ci żywi oraz to, aby ich jak najszybciej wydostać.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Sro Sie 22, 2018 1:24 pm

Moment, kiedy kolejne ostrze boleśnie wbiło się w jego żebra był niezwykle bolesny. Przez utratę krwi zaczął popełniać błędy, na które nie powinien był pozwolić. Ryknął z bólu, czując jak słabnie z chwili na chwilę. Nie potrafił też skutecznie wymierzyć w przeciwnika, który rzucił się na niego i zaczął okładać pięściami. Oczywiście w miarę możliwości starał się osłaniać twarz rękoma, które miały powstrzymać ciosy szaleńca. W tym też czasie coś zaczęło się dziać, a mianowicie ściana zaczęła się sypać. Kompletnie zdezorientowany łowca, spojrzał tylko na walącą się budowlę. Już za przeproszeniem pierdolił to, co miał zrobić. Najważniejsze było uratowanie jak największej liczby osób.
Mimo, że sam miał zaraz paść.
Spadły na nich jakieś meble, w powietrzu unosił się zapach tynku i kurzu, a dodatkowo słychać było wrzaski osób z pięter powyżej. Łowca został przygnieciony ścianą i za pewne by nie otworzył oczu gdyby nie wola walki o życie. Adrenalina działała w zastraszającym tempie, a łowca zaczął starać się wydostać z przeszkody. Zamierzał ją odpychać rękoma, nogami, czym tylko się dało, aby uwolnić się z zatrzasku. Kątem oka zerknął na wampira, z którym przed chwilą przestał się napierdalać. Jego łapsko zostało przygniecione przez sporą wannę wraz ze sporych gabarytów właścicielką. Gdyby nie to, że sam prawie zdychał, za pewne zacząłby się śmiać.
Ale sprawa była poważna, a wokół znajdowali się też inni.
Cały czas będzie próbował się wydostać spod ściany, która na niego spadła. Jeżeli uda mu się jakoś z niej wydostać, zatoczy się lekko i rozejrzy (jeżeli nie to zawoła kogoś w miarę całego o pomoc). Gdzie ma poprowadzić tych wszystkich ludzi? Pospiesznie zaczął szukać wzrokiem najbardziej realnej drogi ucieczki, bo przecież nie każe im skakać spod zatarasowanych okien. Za wysoko. Musieliby odblokować drzwi, prowadzące na korytarz i tamtym przejściem wydostać się przez główne wejście schodami. Łowca rozejrzał się za w miarę całymi ludźmi, którzy mogliby mu jeszcze pomóc. Ale wśród kurzu i dymu nie było to łatwe zadanie.
- Szybko, pomóżcie mi odblokować przejście. - Wrzaśnie, mając nadzieję iż zwróci ich uwagę. Sam zaczął odsuwać wszelkie meble, które stały mu na drodze. Ból z chwili na chwilę stawał się jeszcze większy. Harpuny wbite w ciało, dziurawa ręka oraz przebite żebra.
Jak on jeszcze dawał radę myśleć?
Jeżeli jakiekolwiek osoby będą próbowały pomóc Milkiemu, łowca zareaguje.
- Zostawcie go. - Ryknie, bo przecież nie powie im że to przeklęte wampirzysko. Próba odblokowania przejścia musiała dać radę, a wtedy pokieruje wszystkich do przejścia na schody, stamtąd powinni się wydostać, o ile będzie można w ogóle przejść i budynek nie zawali się na dół. Jeżeli maczeta będzie gdzieś w zasięgu wzroku to weźmie ją i wróci po dzieciaka w łóżeczku, które nie dość że obsrane, to jeszcze darło gębę.
Ale przecież go nie zostawi.
Chwyci je, jakimś cudem ignorując ból i zacznie kierować się w stronę przejścia, które być może było jedyną drogą ucieczki. Ale tam też pobiegli również inni, więc wyjście z pewnością nie będzie łatwe. Jak widać łowca stawiał dobro innych ponad swoje, miła odmiana, prawda? Pytanie jednak jaka będzie cena.
Chyba, że wszystko szlag trafił.
Wtedy nikt nie wyjdzie, Sorn ani Milky się nie wydostaną i the end.
Fajny powrót do miasta!

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2013


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Wto Sie 28, 2018 6:58 pm

Milky – zawalenie sufitu nie było Ci na rękę. W końcu gdyby nie to, już dawno opuściłbyś ten lokal. Najedzony, szczęśliwy i co najważniejsze – zwycięski. Któż wiedział, że akurat ta pitolona ściana okaże się nośną… Z drugiej strony, mało kto przemienia ściany mieszkań w pianki i do tego tak zręcznie przez nie przechodzi. Wanna z nieba nie ułatwiała manewrów, a ręka? No cóż, była w kiepskim stanie. Pogruchotane kości nie zrosną się zbyt szybko, co dla kucharza wiąże się z podwójnym problemem. Twój krzyk nie zrobił na babie wrażenia. Opasłe ciało zatrzęsło się w złowrogim geście i tak oto uniosła się siadając na kolanach – lekko potłuczona i przy tym bardzo zdenerwowana samica. W dłoni dzierżyła oręż w postaci szczotki na długim kiju, zapewne do mycia pleców.
- Co jest chuje?! - wydarła się patrząc to na swoich „oprawców”. Jakby w odpowiedzi zaczęła wymachiwać śmiercionośnym narzędziem by najpewniej obić Ci pysk. Nie wypłacisz się z odszkodowania.


Sorn – kawałek ściany utrudniał możliwość manewru, przez co samodzielne uwolnienie się spod tej lawiny graniczyło z cudem. Kiedy wierciłeś się pod kupą betonu doszło do Ciebie, że samodzielne uwolnienie się będzie bardzo problematyczne. Milky nie miał lepiej, bowiem wanna miała swoją nagą „lokatorkę” o podłym spojrzeniu i niesamowitej masywności. Aż Cię zabolało na myśl, że to ty mógłbyś być zakleszczony pod tym narzędziem tortur. Z dwojga złego ściana była całkiem przyjemna i przy okazji nie waliła Cię mokrą szczotką po zaskoczonym pysku. Dziecko w łóżeczku zaczęło płakać, gdyż samo zawalenie się stropu wywołało niemały huk i tumany kurzu. Dorosły by się wystraszył, a co dopiero niemowlak! Wokół słyszysz tylko wrzaski waszej rusałki oraz krzyki przerażonych ludzi którzy dzięki waszej walce najprawdopodobniej stracili cały dobytek. Jakiś konkretny pomysł na uwolnienie się w trybie szybszym nim dojdzie do eksplozji?



W spokojnym sąsiedztwie rozległ się huk co było zapowiedzią lokalnej tragedii. Kilkanaście rodzin uwięzionych pod gruzami… Ludzie i wampiry, dorośli i dzieci. Śmierć jak widać nie wybiera, jednakże czy dzisiejszy dzień był dobry na umieranie? Jak na złość ulica prowadząca do jednorodzinnych domków niemal w całości znajdowała się w remoncie. W wielu miejscach odcięto wodę, pozostawiając wspomnienie po hydrantach i mnóstwo cegieł mających zapewne zasilić przyszły potencjalny chodnik. Gapiów tego zdarzenia oczywiście nie brakowało, ale żaden z tęgich umysłów nie wpadł na to, żeby w obliczu tragedii wezwać odpowiednie służby. Większość, jak to zwykle bywa, wyciągnęła telefony i ze zmysłem reportera poczęła kręcić swój film życia! Wśród tłumu znaleźli się też tacy, którym nie był obojętny los mieszkańców.


Wokół czteropiętrowego budynku wciąż unoszą się kłęby pyłu. Zewsząd słychać krzyki i nawoływania o pomoc. Niedziałające windy i zawalone wyjścia nie pozwalają na samodzielne opuszczenie pułapki. Ponadto sądząc po dźwiękach wewnątrz znajdują się ranni. Na czwartym piętrze znad pyłu przebija dym jakby właśnie doszło do pożaru.

Znajdujecie się jakieś 100 metrów od zawalonego budynku. Wokół jest tłum gapiów, a każdy z nich przepycha się i chce mieć jak najlepszą widoczność. Wejścia są zasypane i brak jakiejkolwiek nadziei na szybką interwencje służb ratowniczych.


Proszę o rozpisanie stroju i pełnego ekwipunku (wraz z zawarciem takich pierdół jak ilość naboi itp.).
Żeby choć zbliżyć się do do zawalonego domu każdy z Was powinien przecisnąć się przez ciekawski tłum.

Kolejność jest dowolna.
Na komplet postów czekam łącznie 48h.

_________________
Powrót do góry Go down
Kuroi Mato

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3914-ognista-pszczola#86320 http://vampireknight.forumpl.net/t3923-krolewski-smartfon#86335 http://vampireknight.forumpl.net/t3922-pszczola-i-przyjaciele#86324 http://vampireknight.forumpl.net/t3920-pszczele-plasy-na-lace#86322 http://vampireknight.forumpl.net/t3921-informatol-pszczeli#86323
Zarejestrował/a : 21/08/2018
Liczba postów : 72


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Wto Sie 28, 2018 7:43 pm

Południe, godzina 15:30. To było świeżo po ćwiczeniach klubu siatkarskiego i Mato właśnie wracała do domu. Ubrana w przylegający kostium do joggingu. Przywiązała sobie bluzę do pasa, by w razie gdyby zrobiło się chłodniej podczas przebieżki, móc założyć coś na wierzch. Jako, że wracała z treningu to miała na sobie jeszcze trampki oraz skarpetki, zaś na plecach czarno-żółty plecak przewieszony przez ramię. W zasadzie jedyne co tam miała to ciuchy na zmianę, bidon z rozcieńczonymi tabletkami krwi oraz ręcznik, by móc się wytrzeć po wziętym prysznicu w szkole. W plecaczku również była komórka i pieniądze na jakieś jedzonko w drodze powrotnej, ale to nie miało chyba zbyt wielkiego znaczenia.
Czarnowłosa miała w planach jeszcze zrobić jedną rundkę po osiedlu domków, gdy usłyszała huk i to nie byle jaki! Jakby płaskoziemcy mieli rację i kawałek nieba oderwał się od sklepienia lub po prostu coś się waliło. Może jakiś wypadek przy budowie? Ciekawsko zaczęła poszukiwać źródła hałasu, aż w końcu na nie natrafiła. Walący się czteropiętrowy budynek, w którym byli uwięzieni najpewniej jacyś ludzie. Gapie zamiast to zgłosić nagrywali. Co za kretyni! Gorzej, że najpewniej nikt nie pomyślał o tym by zawiadomić odpowiednie służby, a tym bardziej pójść tam pomóc.
Niewiele myśląc Mato usunęła się lekko na bok i wyciągnęła komórkę. Wykręciła 112 i zgłosiła dyspozytorni, że budynek się wali na tej i tej ulicy. Nazwę odczytała z jakiejś tabliczki, którą pewnie mogła gdzieś zauważyć. W końcu każda ulica ma tabliczkę z nazwą, by listonosz mógł jako tako pracować. Chociaż pewnie już ktoś z sąsiadów to zgłosił, zaś kiedy czarnulka skończyła zgłaszać to do dyspozytorni, rozłączyła się. Nie mogła zbyt długo czekać, ani tym bardziej bezczynnie patrzeć jak ludzie giną. Ukryła się za rogiem, założyła bluzę, zapięła ją i naciągnęła kaptur na głowę. Z ręcznika, który miała w plecaczku zrobiła sobie maskę. Nie było to zbyt higieniczne oraz śmierdział on potem, ale trzeba było chronić tożsamość, a tym bardziej zabezpieczyć się na wypadek, gdyby ulatniał się gaz albo coś się paliło. Schowała do plecaka swoje frotki, które ograniczały jej sprawność i ruszyła tylko musiała znaleźć łatwy sposób na przedarcie się przez tłumy gapiów. Jak to zrobić? Nie mogli przecież całej przestrzeni zajmować, a jeśli było jakieś ceglane ogrodzenie to mogła na nie wbiec i próbować przeskoczyć albo nad tłumem, albo znaleźć miejsce, gdzie jest najmniej osób i z niego właśnie przedzierać się dalej. Wystarczyło tylko skorzystać z umiejętności, które nabyła na lekcji gimnastyki na desce i przebiec po takim ogrodzeniu. Tylko, że pobliskie ogrodzenia to były metalowe siatki. Takie twarde, więc jedyne co jej zostało to wspinać się i przebiegać po działkach, a następnie przeskakiwać ogrodzenia. Jedno za drugim. Dobra była w skoku wzwyż, więc kilka takich z dobrym rozbiegiem to nie powinien być problem. Zwłaszcza mając wampirzą fizjologię i wysportowane ciało. Do tego dochodziły umiejętności prawidłowego wykonania takiego skoku metodą grzbietową. Potem już tylko trzeba się dostać do budynku, uważając jednocześnie, by coś nie spadło jej na głowę. Nie miała dużo czasu, ale uratowanie chociaż kilku osób będzie dobrym początkiem bohaterskiej kariery. Musiała dostać się do wejścia, aby spróbować je odblokować. Tylko jak? W zasadzie to przypadku jednolitego głazu wystarczyłby kawałek tyczki wystającej tyczki lub innej grubszej deski, którym mogła próbować to podważyć na zasadzie dźwigni i odepchnąć przeszkodę, otwierając wyjście. Skoro osiedle szykowało się do budowy to taką grubszą dechę powinna gdzieś znaleźć, nawet z palet na których były cegły. Gorzej jeśli przejście było zasypane gruzem, wtedy nie pozostało nic innego jak kopać, ale to zajmie zbyt dużo czasu a na dodatek może grozić osunięciem się reszty budowli. Musiała wymyślić coś innego! Chociaż jeśli sam budynek miał jakieś elementy, których można się złapać to Mato mogła się spróbować wspiąć do jednego z okien. Wspinanie się po parapetach, wystających elementach lub cegłach, które były źle położone i wystają. Potem tylko spróbować walnąć w ramę okna z wampirzą siłą, tak by samo okno wypadło z zawiasów.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Sro Sie 29, 2018 10:48 am

Dzisiejsze popołudnie miało zelżeć do tych, zwykłych, przeciętnych, a nawet nudnych. Odwalona robota, połowa ekipy na urlopach. Słowem labę czas zacząć. Powrót do wampirze dzielnicy, który stał się codziennym rytuałem usłanym przymusem przebijania się przez miasto w godzinach szczytu, miał trwać jak zwykle koło czterdziestu minut. Taka zasada panowała przy dobrych wiatrach czyli fali zielonych świateł, na którą zawsze większość liczyła. Niestety, nie tym razem. Już pierwsze skrzyżowanie przywitało Ortege złowieszczym, czerwonym kółkiem. Tym razem będzie wracał dłużej, to pewne jak w banku. Lekiem na nudę dzisiejszych czasów jest nic innego jak telefon wyposażony w nieograniczony zasięg i internet, z którego grzechem jest nieskorzy stać. Przynajmniej w tak niesprzyjających okolicznościach natury. Kilka kliknięć, lokalne wiadomości, giełda, mordo książka a tam transmisja na żywo jednego z lokalnych znajomych. Co to takiego? Mnóstwo dymu, kurzu, tłum gapiów i pojedyncze wypowiedzi. Dzień jak każdy inny, chociaż nie, bo to dzieje się tutaj, w Yokohamie. Po krótkiej chwili namysłu blondyn wykonał telefon do typa dowiadując się co to tam się stało. Podczas całej rozmowy miał wrażenie, że gdzieś w tle słyszy płacz małego dziecka co nie dawało mu spokoju. Przecież to nie jego sprawa ani interes, od ratowania jest straż, policja, pogotowie czy inni pajace poubieranie w jednakowe stroje. W tym przekonaniu przejechał jeszcze jedną przecznicę po czym zawrócił wciskając gaz do dechy, na miejsce tragedii. Dojazd tam okazał się sporym wyzwaniem gdyż droga jak wiele innych latem była w remoncie. Na szczęście Google maps pokazuje nawet szlaki piesze w górach więc i tym razem okazał się pomocny. Po dotarciu na miejsce Ortega ujrzał dokładnie ten sam obraz, który był transmitowany na żywo. Spory tłum gapiów kłębił się przy budynku jednak mało kto zdecydował się na odważniejsze kroki. Z tej perspektywy płacz dziecka był jeszcze lepiej słyszalny. Nie myśląc nad konsekwencjami i tym czy to wszystko jest mu potrzebne, zaczął się przedzierać informując co jakiś czas: -Jestem lekarzem. W rzeczywistości z medycyną miał tyle wspólnego co większość tu stojących, ale formułka tworzyła mu korytarz. Swoją drogą to stwierdzenie jest w pewnym sensie magiczne. Mówisz, że jesteś lekarzem i nagle wszyscy się odsuwają robiąc przejście.
Tym sposobem Osu znalazł się w pierwszy rzędzie widzów mając pogląd na całą, fatalną sytuację. Odgruzowanie wejścia byłoby świetnym pomysłem gdyby wszyscy tu stojący zabrali się do roboty ale na to nie ma co liczyć. Zamiast tego lepiej było okrążyć budynek, co uczynił. Wokół konstrukcji rosło kilka starych wiśni, w tym jedna na tyle blisko jednego z okien na pierwszym piętrze, że może by tak… Kij z białą koszulą i eleganckimi spodniami. Kilka sprawnych ruchów, przemyślanych decyzji gdzie postawić nogę żeby nie spaść w dół i Ortega jak za młodzieńczych lat siedział na drzewie. Zupełnym przypadkiem i niewiarygodnym szczęściem było to, że okno znajdujące się naprzeciw gałęzi było otwarte. Na raz, dwa, trzy i hop! Stając nogą na parapecie zachwiał się odrobinę ale finalnie udało mu się wpaść do środka ku zdziwieniu lokatorów bo… czy ktoś tutaj był? Nieważne, trzeba odnaleźć drogę prowadzącą na klatkę schodową bo nie wiem czy dobrze sądzę ale w powietrzu czuć spaleniznę. Droga na górę z pierwszego piętra powinna zająć kilka sekund ale czy zajmie?


Ubiór: Ciemna bielizna, biała koszula, czarny krawat, garniturowe spodnie oraz buty. Na dłoniach skórzane rękawiczki.
Wyposażenie: Pistolet z pełnym magazynkiem (19 nab) , kajdanki łowieckie, nóż sprężynowy.
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 69


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Czw Sie 30, 2018 1:00 am

Zawalenie sufity dosłownie nie było na rękę. Wielka wanna z grubą babą spadła na wampira, przygniatając go. Nie tylko jej lokatorka była wściekła, ale także ranny nocny stwór. Nie mógł łatwo się wyswobodzić, a jeszcze ta okropna kobieta miała pretensje dookoła. A może to przez nią zawaliła się ściana? Może dałaby jeszcze radę pianka utrzymać gdyby nie kolos pomieszkujący na wyższym piętrze? Na tą chwilę zablokowany Milky, musiał myśleć o ucieczce nim będzie za późno. Naprawdę nie chciał wpadać w sidła łowców, a ci na pewno się zjawią jeśli tylko padnie podejrzenie o ataku wampira i jeszcze kiedy sprawca leży pod gruzem. Póki co musi zająć się grubą babą, a to będzie najgorsze. Bo ta ruszała się w wannie, powodując poruszenie wanną przez co bolało bardziej.
- Siedź na tyłku i się nie ruszaj! Ta wanna przygniata mi rękę!
Syknie, licząc że głupie babsko posłucha. A jeszcze na domiar złego, zaczęła wymachiwać szczotą do pleców. Wampir nagle chwyci za przedmiot, chcąc nieco się unieść, tak samo jak wyciągnąć nieco tą matronę z wanny. Niech się wychyli, a wtedy wampir postara się wbić kłami w grubą rękę, chociaż w celi odzyskania odrobiny krwi. Jednak jeśli nagle wanna zacznie się przechylać, wtedy odpuści chęci upicia odrobiny krwi. Oczywiście ów przedmiot postara się też wyrwać, aby go odrzucić na bok.
Tak czy inaczej spróbuje jeszcze skorzystać z mocy, pogruchotaną ręką. Utworzenie pianki w miejscu, gdzie przygniatała kończynę. Wtedy nie tylko miałby lżej, ale też byłby w stanie jakoś ją wydobyć z pod wanny. Oby tylko babsko nie przeszkadzało. Przecież chodziło tutaj o wspólne dobro wszystkich, nie tylko ich samych. I jeszcze ten płacz dziecka, Kurosz zaczynał się co raz gorzej czuć.
Zapewne kolejnym krokiem będzie próba wydobycia telefonu z kieszeni, aby powiadomić któregoś ze sług aby przybył na miejsce „małego’ wypadku, ale to dopiero się okaże czy wampir będzie w stanie się poruszać, czy nadal pozostanie pod wanną, czekając na jakiś pseudo cud. A co najgorsze, nie wiedział też co działo się z tym łysym łowcą. Przeżył? Pewnie tak, skoro słyszał jego głos.

_________________

THEME
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Czw Sie 30, 2018 10:59 am

Zdenerwowanie narastało. Ranny, wkurwiony i jeszcze przygnieciony przez ścianę bo Milkemu zachciało się robić nie powiem co z pianki. Chociaż jednak to trochę też wina łowcy, że całość się zawaliła. Ale dajcie spokój, przecież wszystko co złe to wampir.
Próby wydostania się w większości spełzły na niczym. Nawet ludzie mieli na niego wyjebane, bo przecież musieli ratować swoje tyłki. Sorn podpierał się rękoma, starając się wydostać spod ściany, która jednak trochę ważyła. Sam nie da rady, ale kto niby ma mu pomóc? Poza tym pijawka miał trochę gorzej, bo zmiażdżona łapa i dostawanie brudną szczotą po mordzie nie należało do najprzyjemniejszych. Widzenie go jednak było utrudnione przez tumany kurzu, a łowca nie mógł czekać na cud. Miał ochotę skorzystać z teleportacji, jednak w ostatniej chwili się wycofał. Ledwo kontaktował, a równie dobrze może się znaleźć w jeszcze gorszym położeniu. Czy warto było ryzykować? Próbował dalej samodzielnie się uratować.
- Kurwa. - Syknął, znowu starając się wyjść. Tutaj już nie chodziło o walkę, którą i tak przegrał. Jeżeli chcieli rewanżu to obydwoje musieli przeżyć, a w obecnej chwili to mało prawdopodobne. Chociaż ponoć pijawki zawsze miały większe szanse na przeżycie, ale Sorn nie zamierzał się poddawać.
W tle słyszał głos Milkiego, który wrzeszczał na grube babsko. Wcale mu nie zazdrościł, ba przecież zamiast cieszyć się z wygranej to musiał się jak najszybciej wydostać. Pytanie jednak, czy nie będzie chciał dobić przygniecionego łowcy. Bo o pomocy nie ma co myśleć.
Nie spodziewał się też, jakie zamieszanie wywołał. Dzisiaj przyjechał do Yokohamy i już rozpierdolił budynek, no lepszego powitania mieć nie mógł.
Nawet przez głowę by mu nie przeszło, że w każdej chwili mogą nadejść inne wampiry, skuszone zapachem krwi i żądzą mordu. Przecież to taka łatwa okazja, nikt nie przejmie się paroma zabitymi, wszystko zostanie ''usprawiedliwione'' przez zawalenie się budynku. Pytanie jednak jakie konsekwencje będą mieli dwaj mężczyźni, którym zachciało się napierdalać w środku dnia.
Łowcy, ruszyć dupe no.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Emmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
 Similar topics
-
» Mieszkanie Emmy
» Mieszkanie
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: