IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie Emmy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Paź 19, 2014 10:14 am

- Wiem że potrzebuje. Ale mam nadzieję, że ten czas nie będzie za bardzo długi. - zakończyła temat. Marcus nie ma dwudziestu lat żeby się jeszcze uczyć, przyzwyczajać do życia. To już dorosły mężczyzna z dwójką dzieci i trzecim w drodze. To już pora aby się wystarczająco ogarnął i przestał uciekać.
- Tak się składa, że nie tylko on musi się odnaleźć. Liczę na wzajemną pomoc. - i zaś uśmiechnęła się do Norberta jakby chciała mu przekazać iż wszystko jest w porządku. W dodatku czeka ją kolejna interesująca sytuacja. Teczka z rysunkami, którą mężczyzna pozwolił wziąć Emmie do ręki. Kobieta oczywiście skorzystała, zerkając na pierwszy rysunek po otwarciu teczki. Rysunek przestawiał piękną kobietę.
- Kim ta kobieta jest? - spytała przy okazji, jak Norbert powrócił do swoich czynności. Oczywiście nie omieszkała przeglądać dalej szkiców. Były naprawdę przepiękne, aczkolwiek niektóre naprawdę przerażające. Znalazła nawet te z wampirami w lochach. Przykute do ścian, do krzeseł. I naprawdę cierpiące albo rozgniewane.
- To są wampiry? - niepewna pytania, choć wiedzieć musiała. Nie chciała nawet sobie wyobrazić jak one musiały cierpieć.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Pon Paź 20, 2014 10:49 am

Sprawę o podejściu i zachowaniu Marcusa, Norbert nie chciał już kontynuować. Ta rozmowa powinna się odbyć między tą dwójką. On tylko przedstawił kobiecie swój punkt widzenia. Jak ocenia postać Marcusa.
Zaraz po tym przeszedł do rozpakowywania swoich rzeczy, w między czasie pozwalając Emmie na przejrzenie swoich szkiców. Kilka z obrazków pokazywało jego życie, czyli żonę i córkę. Najwyraźniej ten pierwszy jaki rzucił się w oczy Emmie, to musiała być jego żona.
Mężczyzna schowawszy ubrania do szafy, wstał i podszedł do stolika by zerknąć na obrazek, o który się pytała.
- Eliza. Moja żona.
Piękna poza kobiety stojącej na moście, gdzie wiatr rozwiewał jej włosy. Jedna ze scen ich wspólnych spacerów po parkach.
Kolejne, wręcz może i dramatyczne szkice, przedstawiały więźniów. Słusznie zauważyła. Norbert starał się uwidocznić cechy wampirze, jeżeli takowe były widoczne na ich ciele.
- Tak. To wampiry. Może nie jest to zbyt przyjemne oglądać, ale dla mnie to sztuka, ukazać kogoś w różnej pozie.
Może zrozumie mu o co chodzi. Wrócił zatem do kończenia chowania swoich rzeczy i już w sumie została mu tylko torba. Ale niestety, nie zmieściła się do tej samej szafy.
- Gdzie mogę to schować?
Zapytał pokazując jej złożoną torbę podróżną. Nie wypada, by leżała tak na widoku. Równie dobrze mógłby ją wrzucić na szafę wysoko. Nie rzucałaby się nikomu w oczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Paź 26, 2014 7:42 pm

Zatem natrafiła na szkic jego żony. Przedstawił on naprawdę piękną kobietę i aż ciężko uwierzyć, że osoba uwieczniona na rysunku nie żyje. Można śmiało rzec, że Emma posmutniała.
- Musiałeś ją naprawdę kochać i, widzieć szczęśliwą. - zauważyła, starając się uśmiechnąć. Przyglądała się jeszcze przez chwilę obrazków, po czym ostrożnie odłożył na bok. Przeszła do dalszych dzieł, tych bardziej... ponurych. Wampiry... tortutowane, wściekłe, rozdrażnione i przygnębione. Przedstawił ich cierpienie doskonale. Nie odpowiedziała nic, a jedynie skinęła głową. Co do torby, wskazała mu miejsce na szafie. Mógł ją tam śmiało schować. Wreszcie się odezwała odnośnie szkiców, a przede wszystkim modelom.
- Dlaczego wampiry są tortutowane? Czy to coś im pomaga? - nie, nie było żadnych pretensji, po prostu była ciekawa dlaczego te stworzenia tak muszą cierpieć i właściwie... nie chciała, żeby jej napastnik także musiał cierpieć. Jakoś nie mogła sobie wyobrazić, żeby w ramach zemsty kogoś tak brutalnie skrzywdzić. Usiadła na krześle przy stole, nadal przeglądając obrazki narysowane przez Norberta.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Czw Lis 06, 2014 11:16 am

- Tak... Była dla mnie wszystkim.
Odpowiedział szczerze i nie chcąc się bardziej zagłębiać w przeszłość, wrócił do kończenia rozpakowywania swoich rzeczy. Schował także torbę tam, gdzie mu wskazała. Na szafie. Idealne miejsce. Torba w sam raz i bez problemu weszła.
Kobieta dalej przeglądała szkice, wiec Norbert usiał na krześle i jedynie spoglądał na obrazki, jakie przeglądała. Wtem zadała pytanie.
- W ten sposób są karane za swoje przewinienia. Kary w postaci tortur są różnego rodzaju. Mniejsze i większe. Czasami to coś pomaga, w innych przypadkach nie. Ma to na celu wpłynięcie na ich psychikę i zwrócenie uwagi, że jak zrobią coś źle, mają tego nie powtarzać. Obecne czasy są trudne i nie sposób sobie z nimi poradzić. W średniowieczu mieli lepsze metody.
Wyjaśnił na tyle ile potrafił. Mając tym samym obraz wampirów zabijających ludzi. Gwałcących, bawiących się na uczuciach ludzkich. Przykre ale prawdziwe. Emma doświadczyła przecież czegoś takiego.

By nie spowalniać, Norbert mieszkał przez dwa miesiące i pomagał Emmie we wszystkim, co było możliwe. Marcus nie zapominał o swojej przyjaciółce i odwiedzał ją tak często jak to było możliwe. Wypytywany ciągle o Jacoba, uspokajał ją że nic mu nie jest i że wróci, jeżeli ukończy swoją misję. Chłopak musi dorosnąć i zacząć widzieć świat oczami przyszłego łowcy wampirów. Marcus potrzebował zastępcy. A dodatkowo, ciekaw był, kogo mu teraz Emma wyda na świat. Wredna kobieta, nie chciała mu nawet płci dziecka zdradzić. Czyniąc to jako niecierpliwą i denerwującą niespodziankę do dnia narodzin.
Gdy nadszedł czas i Azel mógł wyjść ze szpitala, Marcus z Norbertem pomogli się Emmie spakować. Kolega Marcusa spakował także i swoje rzeczy, jako że nie będzie już w tym mieszkaniu mieszkał. Oboje zatem zawieźli Emmę do domu Azela, gdzie Namikaze powinien na nich czekać.


[z/t wszyscy]
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Sob Sie 11, 2018 11:31 pm

Niegdyś mieszkanie wynajmowane przez  młoda kobietę z dzieckiem. Ale odkąd zaginął po nich ślad, mieszkanie przez jakiś czas stało puste. Do czasu, bowiem wprowadziło się młode małżeństwo. On pracujący w dobrze prosperującej korporacji, ona póki do zajmowała się głównie domem. Planowali założyć rodzinę, więc musiała więcej odpoczywać. I właśnie teraz kiedy jej mąż miał być za dwie godziny w domu, postanowiła przygotować kolację. Ich kolejna noc miała w końcu przynieść małe szczęście. Kwitnący związek miał wreszcie wypuścić owoce. Innymi słowy chcieli dziecko.
Jednak przybył ktoś, kto uniemożliwi im dalszy rozwój. Zatrzyma brutalnie marzenie szczęśliwej rodziny ściągając na nich śmierć.
Poruszał się ospale, jakby wiedział już od razu że nic go nie powstrzyma. Przyłożył dłoń do zamka od drzwi przeistaczając go w pulchną, wypieczoną masę. Bez trudu wepchnął paluchy aby oderwać kawał i wchłonąć. Każdy martwy przedmiot może stać się słodyczą. Wypadałoby jeszcze nauczyć się przerabiać ludzi, o tak.
Niemniej drzwi już nie były zabezpieczone zamkiem, więc wrota na ucztę były szeroko otwarte.
Usłyszała kroki więc myślała, że to mąż wrócił wcześnie z pracy. Wytarła ręce czystą ścierką i odrzuciła ją na blat szafki.
- Kochanie, już wróciłeś?
Zawołała z kuchni i już ruszyła do wyjścia z niej, kiedy nagle Intruz wparował do niej. Jego zimna łapa od razu wylądowała na ustach, a zszokowane oczy wlepiały się w szkarłatne ślepia wampira.
- Nie waż się ruszyć o centymetr bo zginiesz w gorszych męczarniach niż zaplanowałem.
Syknie przez zaciśnięte zębiska. Kobieta w niemym szoku nie bardzo wiedziała co ma robić, więc przytaknęła. Wampir skinął głową i wypuścił kobietę ze swoich łap. Ta upadła i tak jak pragnął wampir, nie czyniła głupich ruchów. Z dołu patrzyła jak wysoki upiór niecierpliwie rozgląda się po pokoju. Jakby czegoś szukał.
- Jak się tutaj dostałeś?
Nie słyszała bowiem jak się włamał. Chyba, że jej mąż... O nie... Aż zasłoniła usta dłonią. Nie mogła do siebie dopuścić myśli, że jej ukochanemu coś się stało, że ta bestia stoi za śmiercią. Wiedziała CZYM jest włamywacz, aż za dobrze znała nocną społeczność. Matka… Napaść…
- Wynoś się.
Załkała cicho, podkulając nogi pod siebie. Wampir raz jeszcze na nią spojrzał i uśmiechnął się tak, jakby nic wielkiego się nie stało. No, dla niego żerowanie na ludziach było czymś normalnym. Ale już dość dręczenia, pora przejść do zadania pierwszego ciosu.
Chwycił kobietę za rękę, a ta zapiszczała z bólu. Uścisk okazał się mocny, więc nawet nie mogła się wyszarpać. Walka okazała się nieudana, bowiem już Potwór wykręcił jej drugie ramię, wyłamując je ze stawu. Kobieta zawyła, szamocząc się odruchowo. Drugi cios padł w splot słoneczny, że aż zabrakło jej tchu. Dopiero teraz pochwycił ją pierw jedną ręką za głowę, po czym drugą wbił się pazurami w jej twarz. Odchylił tak, aby mieć wgląd na szyję. Czegoś jednak brakowało, jakby ofiara była niekompletna. Wypuścił ją zaś, a ta upadła bezsilna, Dyszała głośno, widząc jak wampir sięga z półki po truskawkowy syrop do lodów. Na co mu to? Niebawem się przekonała, gdy jej ciało zostało nim oblane – od głowy aż po resztę ciała. Syrop zaznaczył ścieżkę na je szyi, więc dopiero teraz nadawała się do spożycia.
Kolejny raz pochwycona i zakleszczona w szponach oprawcy. Pierw zlizał słodki smak syropu, pomrukując przy tym odstraszająco. Ofiara modliła się aby nie wrócił mąż, aby przetrwał jeśli żył. Jedną ręką chwyciła za ubranie wampira, ale kiedy tylko się wbił i upił pierwsze łyki krwi, ta opadła bezwładnie wzdłuż boku. Delektował się smakiem słodkiej krwi, pochłaniał i połykał głośno. Ramionami obejmował ciało przyszłej nieboszczki, zapominając całkowicie o otaczającym go świecie.
Gdyż smak krwi jest najpotężniejszym smakiem ze wszystkich. Oczywiście tylko i wyłącznie dla wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 1:09 pm

Ile to lat minęło? Mężczyźnie brakowało urokliwej Yokohamy, ale po ostatnim, traumatycznym przeżyciu wolał wyjechać na jakiś czas. I z tygodni stały się miesiące, a z misięcy lata. Wciąż polował na wampiry, ale w całkowicie innych miejsach, nie myśląc nawet o powrocie.
Ale stało się, jednakże Sorn nie wrócił tutaj w celach rozrywkowych. Dowiedział się, że w mieście działy się bardzo złe rzeczy.
Znajdując się na drugim końcu świata, nie powinno go to interesować. Ot co, były dom po prostu popada w chaos przez szalone pijawki. Nic nowego.
Ale tym razem krew się w nim zagotowała. Od razu pojawiło się wspomnienie dotyczące zmarłego brata. Takie rzeczy nigdy nie powinny się zdarzyć. Uczucie zemsty zaczęło narastać, więc kilka dni po otrzymaniu wiadomości powrócił do Japoni. Przy okazji odwiedzi starą siedzibę łowców i nieco pozwiedza rodzinne strony. Być może odwiedzi tych o których prawie że zapomniał.
Przetarł dłońmi zmęczone oczy. Lot samolotem nie miał trwać tak długo. Dodać do tego wszystkiego jeszcze czekanie na taksówkę, która przecież musiała zawieźć jego łowieckie rzeczy do starej rudery, która kiedyś była jego domem.
Nie spieszył się jednak. Chciał przejść się po okolicy, a wspomnienia szybko zaczęły powracać. Nawet miał wrażenie, że powietrze w tym mieście było inne. Ulice nie były tak tłoczne jak kiedyś. Czyżby nawet za dnia mieszkańcy bali się wychodzić z domów?
Kierując się wzdłuż dzielnicy uświadomił sobie, jak wiele czasu minął odkąd tutaj był. Przywiązanie do miejsca powróciło, ale kto wie czy po skończeniu roboty znowu stąd nie wywieje. Był wolny, a kawałek świata jeszcze musiał pozwiedzać.
Z lekkiej zadumy wyrwał go stłumiony krzyk. Od razu przyjął pozycję do obrony, rozglądając się uważnie, a z prawego boku wyciągnął maczetę. Nie spodziewał się, że po niecałej godzinie od przybycia do miasta będzie miał do załatwienia jakieś ścierwo. Z ponurym wyrazem twarzy, podążył za kolejnym krzykiem pochodzącym od kobiety. Nie trudno było dostrzec dziwnie roztopiony zamek, a właściwie zmieniony w coś.. dziwnego. W głowie od razu zapaliła mu się lampka, że nie będzie miał do czynienia ze zwyczajnym wampirem. Musiał uważać, wroga nigdy nie można lekceważyć.
Nie wchodził do środka. To by było zbyt głupie. Wampir szybko by go namierzył i zwiał, a przecież Sorn nie chciał spłaszczać pijawki, której widział jedynie część tyłu. Wysoki, chudy, ubrany elegancko, jak większość krwiopijców. Co one miały z tym wyglądem?  
Nie czekał jednak ani chwili dłużej, gdyż potwór trzymał w szponach kobietę. Pospiesznie założył jedynie kaptur, nie będąc przyzwyczajonym do pokazywania swojej twarzy. W pracy zawsze zachowywał ostrożność, a przynajmniej się starał. Przeteleportował się dzięki swojej mocy i znalazł się tuż za wampirem, na którego naparł z całej siły. Być może zdezorientowany przeciwnik wypuści ofiarę z objęć, nie spodziewając się tak nagłego wypadku. Na tym się jednak nie skończyło, gdyż Sorn popchał go w stronę ściany, tak aby znalazł się do niej przodem. Szybko dopadnie go od tyłu, przytrzymując maczetę przy jego szyi. Milky z pewnością mógł czuć ostre pieczenie metalu, które bardzo nie lubiło wampirzej skóry.  Naruszył jego prywatność? Miał problem, bowiem łowca mógł zadziałać znacznie inaczej.
- Daj mi jeden powód, abym nie odciął Ci teraz łba pijawko. - Rzeknie lodowato, a dwukolorowe oczęta uważnie go obserwowały. Na moment zerknął na leżącą kobietę. Żyła?
- Jakim kurwa prawem napadasz mieszkańca w jego własnym domu? - Warknie, przyciskając ostrze. Nie wiedział, że Yokohama upadła tak nisko. Ataki pijawek za dnia? Prychnął, ani na moment nie luzując uścisku. Jego powinnością było złapać, nie zabić wampira. Ale ręka zaczęła drżeć. Tak bardzo chciał przejechać maczetą po jego szyi, a w oczach pojawiło się wahanie, którego tamten jednak nie mógł zobaczyć. W końcu znajdował się przodem do ściany. Bezczelnie oparł rękę o jego plecy, w razie czego gdyby tamten spróbował jakiejś magicznej sztuczki. Wtedy bez zastanowienia wbije maczetę w jego lewy bok, uniemożliwiając mu ucieczkę. W końcu będzie zostawiał za sobą ślady krwi, a Sorn nigdy nie opuszczał polowania.
Jak to jest chociaż raz czuć się ofiarą?

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 2:13 pm

Kobieta zaczęła się dławić nie tylko własną śliną, ale i krwią zbierającą się w ustach. Milky zębiskami dosłownie rozszarpał jej delikatne ciało przez co ta zaczęła się jeszcze dusić. Niczym ryba wyjęta z wody, łapczywie próbowała łapać powietrze. Nim wyda ostatnie tchnienie, jej ostatnią rzeczą będzie zapamiętanie słodkiego zapachu który roznosił wampir. Musiał być piekarzem, skoro woń tak mocno wsiąknęła. Jego oczywiście to nie obchodziło, zdobycie krwi było najważniejszym elementem dnia, a skoro się nasyci będzie mógł wrócić do domu i zająć się na nowo swoją pasją. Gotowanie, pieczenie. Chleb powszedni dla bestii o tak łakomym usposobieniu.
Chętnie zaczerpnąłby oddechu, aby ponownie powrócić do oczyszczania kobiety z krwi, lecz kolejny przybysz zamierzał mu to uniemożliwić. Zbyt skupiony na swojej ofierze, nie zdołał zorientować się że nie byli sami. Wypuścił z łap denatkę, a ta upadła hałasując. Nie żyła już od pewnego momentu.
Pchnięty na ścianę, po czym ostrze maczety przylgnęło do jego szyi. Logan chętnie spojrzałby na spóźnionego wybawiciela, gdyby nie drobny szczegół. Palący szczegół.
- Musisz być łowcą, prawda? Byle człowiek nie rzuca się na posilającego wampira, wiedząc że sam może za chwilę zostać pożarty.
Odezwał się, nie okazując braku pewności siebie aczkolwiek pilnował się. Niedawno co przyjechał do Yokohamy i nie chciał tak szybko w niej tracić głowy. Tyle rzeczy do zrobienia, a śmierć jakoś mogła mu przeszkodzić w rozwoju.
- Ładnie pachniało i uznałem, że mieszkanka skromnego lokum może posłużyć za dobry posiłek. Chyba wiesz jak to jest - coś kusi cię zapachem, a ty nagle pragniesz to zjeść. Pokusa jak zwykle zwyciężyła.
Teraz się potwór tłumaczył, aczkolwiek było w nim coś dziwnego. Obsesja z jaką zaczął się wypowiadać mogła zabrzmieć źle dla każdego o zdrowym rozsądku. Niemniej jednak Logan nie robił gwałtownych ruchów, wolał przeczekać na ruch człowieka. Czy będzie on próbował zakłuć wampira kajdankami lub okaleczy – nieważne. Milky nie próbował się bronić, nich zakapturzony bohater myśli, że ma nad wszystkim przewagę. A mimo oryginalnego podejścia do świata, Kurosz nie jest głupi.
Jak poczuł rękę na swoich plecach, a maczeta zmieniła lokalizacje mianowicie już naruszyła bok wampira, ten szybko wykonał ruch – Jedną ręką oderwał się od ściany, wymierzając cios z łokcia w głowę człowieka. Głównie miał na celu odepchnięcia go oraz przyjrzenia się. Jeśli cios się powiedzie, popchnie go, aby upadł na najbliższe kuchenne szafki.
Uczucie wilgoci na lewym boku zwiastowało, że został skaleczony. Skrzywił się w złości, chociaż niebawem jakby znowu odzyskał humor. Nie znał umiejętności łowcy, więc musiał się mieć na baczności. Gdy Sorn postanowi wykonać ruch, Milky będzie gotowy utworzyć tarczę aby zasłonić atak. Nie może dopuścić aby człowiek był blisko, skoro był w pełni sił.

Użycie mocy – Karmel – jeśli zostanie zmuszony się bronić

_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 7:11 pm

Wyszedł z prawy. Przyzwyczaił się do prostych przeciwników, wampirów klasy E, które nie posiadały dziwacznych mocy. Walka z nimi nie zawsze była łatwa, ale pewniejsza. Doświadczenie jakie posiadał Sorn zazwyczaj wystarczało i pijawka nie żyła dłużej niż to konieczne. Ale tym razem nie mógł zrobić tego co chciał, zawahał się i proszę bardzo. Jak szybko dał się zaskoczyć, ale po części winą było śmierć kobiety. Nie zdążył.
Czuł się winny.
Dopiero gdy jej się przyjrzał, dostrzegł oczy bez blasku życia. Zabijanie wampirom przychodziło zbyt łatwo, wściekłość łowcy wzrosła. Nie odzywał się, słuchając co kreatura ma do powiedzenia. Nie trzeba było być nie wiadomo jakim Sherlockiem, tylko oni atakowali wampiry. Zwykły człowiek nie miał szans przeciw sile i szybkości pijawki. Zawsze przegrywał.
Nie skomentował, wbijając oczy w tył jego głowy. Gadatliwe wampiry zawsze były najbardziej niebezpieczne. Sorn cały czas jednak trzymał maczetę i uwierał nią szyję pijawki. Jedno mocniejsze pociągnięcie i problem z głowy. Wampiry nie zasługiwały na litość, zwłaszcza, że nigdy nawet o nią nie prosiły.
Kiedy Kurosz zaczął usprawiedliwiać swoją napaść, w łowcy aż się zagotowało. Warknął i zbliżył nieznacznie twarz do cimnoskórego.
- Zamordowałeś kobietę bo ładnie pachniało? Obrzydzasz mnie. - Odparł oschle. Nigdy nie potrafił pojąć toku myślenia wampirów, dla których śmierć nic nie znaczyła. Ludzie traktowali jak bydło.
Ten jeszcze brzmiał jak psychopata, co jeszcze bardziej nie spodobało się łowcy. Dlatego też tak bardzo chciał przebić nożem jego brzuch, a następnie głowę. Chwila słabości łowcy została wykorzystana przez wampira, który najzwyczajniej w świecie nie chciał umierać.
Ledwie uniknął ciosu w głowę, choć zahaczył o jego ucho. Syknął, odsuwając się i wpadając na kafelki. Nie dał się jednak na nie wywrócić. Jeżeli to by się stało, wampir szybko by się do niego dobrał. Teraz musiał zachować bezpieczną odległość. Mimowolnie jego oddech przyspieszył.
Wlepiony w żółto zielone ślepia, teraz miał okazję zobaczyć jego całą twarz. Ciemna karnacja, kilka kolczyków i ten ''piękny wygląd'' którym łowca i tak gardził. Splunął na bok.
- Jesteś nic nie wartą kreaturą. - Powiedział lodowatym głosem, unosząc broń w stronę twarzy. Pomimo iż wydawać by się mogło, że zaatakuje; nie zrobił tego.
Po prostu obserwował.
- Odpowiedź za zbrodnię i miejmy to już za sobą. - Sapnął, pamiętając o swoim pistolecie, którego kule były dodatkowo zatrute. Najwygodniej byłoby uśpić i przenieść wampira. Wątpił jednak, czy Milky zechce się ładnie położyć i poczekać aż go zwiąże i zabierze do lochu.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 8:44 pm

Człowiek nigdy nie będzie w stanie zrozumieć działania wampira. Chyba, że wydarzy się okazja przemiany. Dopiero wtedy jest możliwość poznania wroga ludzkości znajdując się w jego skórze. Dla łowcy wampir może i był obleśny, ale czy nie tak działa właśnie natura? Uśmiechnął się szerzej, patrząc na człowieka. Gotowy do walki, powalenia bestii i wyciągnięcia jej z miejsca zbrodni.
-  A kim ona dla ciebie była? Znałeś ją? Bliska? Nie. Łowco, zapomnisz o niej już jutro, nawet nie wspomnisz podczas picia herbaty ani wtedy, jak będziesz rżnąć jakąś ludzką lalunię. A dla mnie była ona czymś łagodzącym pragnienie, jej smak utkwi w mojej pamięci na zawsze. Część duszy wpadła do mojego żołądka i wpływa do żył. Ja nigdy nie zapomnę swojej ofiary, jak ty.
O czym bredził? Skrzywił się bo rana na boku brzucha sączyła krew. Musiał się chwycić za nią, by chociaż trochę zatamować krwotok. Bolało jak diabli. Przeklęta łowiecka broń.
- Kreatura? Śmieszne bardzo.
Nie mógł powstrzymać krótkiego śmiechu. Woń własnej krwi drażniła, zdenerwowanie rosło a rana potęgowała ból. Człowiek nie odpuści, nie wyjdzie a Milkiemu nie jest śpieszono trafić do wstrętnej celi, nie kiedy w domu czeka na niego wykwinty obiad.
- Naprawdę nie widzę sensu abyś mnie zabierał. Jestem ranny, ty zdenerwowany. Cela mi nie posłuży. Ani też tobie, bo się na mnie wyżyjesz.
Pokręci głowa, absolutnie nie zgadzając się na poddanie. Wzrok nie schodził z postaci łowcy, był gotowy na każdy atak z jego strony. Ostrożnie odsunie się pod ścianę, by dotknąć ją drugą ręką. Wciąż jednak był przodem do człowieka.
- Zabierzesz denatkę, a ja sobie pójdę.
Doda aczkolwiek doskonale wiedział, że nici z genialnego planu. Co gorsza, ściana za wampirem zaczynała zmieniać swój kształt. Stawała się gąbczasta, oczywiście nie dziwny stan nie pokrył jej od razu. Zmieniała się powoli. Milky w tym momencie tylko szczerzył zębiska, nie kontrolując już ślinotoku. Gęsta wampirza ślina spływała po brodzie, a długi jęzor szybko ją zlizał.
- To jak będzie?
Zgrywał głupa, a ściana wciąż zmieniała strukturę. Jeżeli Sorn nie powstrzyma wampira, ten całkowicie przemieni za sobą mur w piankę i po prostu się przez niego przebije, lądując w drugim pokoju.

- Użycie mocy Przedmioty jadalne – 1/4

_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Nie Sie 12, 2018 9:11 pm

Oczywiście, że nie. Sorn prędzej podciąłby sobie żyły niźli pozwolił się zmienić w to martwe ścierwo. Nigdy nie pragnął wieczności, a tylko łowcy zajmowali się eliminacją wampirów. Przed chwilą był świadkiem, jak ciemnoskóry przed nim zamordował kobietę. Naprawdę myślał, że odejdzie w spokoju? Nieważne kim była, ludzi należy chronić. To było jego obowiązkiem.
Pamiętał też, żeby nie wchodzić w zbytnią dyskusję z pijawkami. Ten jednak był na tyle irytujący, że aż nie potrafił się powstrzymać. Nie był jednak zbyt bardzo przyzwyczajony do rozmowy z wampirami, jak całe życie poświecił na polowaniu na nie.
- Nieważne kim była, straciła życie przez Twój kaprys. Oświata wytworzyła dla was specjalne tabletki, abyście nie musieli pożywiać się na ludziach. Swoim przykładem tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, że dla was jest tylko droga. - Zacisnął mocniej szczękę, obracając rękojeść maczety w dłoni. Nie obchodziły go chore wizje wampira dotyczące jego ofiary. One zawsze znajdywały wytłumaczenie, trzeba będzie nauczyć ich większej pokory.
Z powagą obserwował jak tamten chwyta się za bok. Może nie wbił się głęboko, ale rana sama w sobie na pewno była uciążliwa. Dodatkowo zadana przez łowiecką, palącą skórę broń. Milky z pewnością nie miał powodów aby skakać z radości.
Sorn postąpił krok do przodu.
- Jeżeli poddasz się dobrowolnie, będę delikatniejszy. - Burknął z nikłym uśmiechem, który szybko zakryła kamienna maska. Cela mu nie pomoże? To było jedyne rozwiązanie, jeżeli nie chciał umierać! A przy okazji łowca będzie mógł zrobić to co chciał z wampirem, który raczej nie sądził, że zostanie namierzony przez kogoś z oświaty. Same superlatywy, więc dlaczego miałby z nich zrezygnować?
Nie byli przyajciłómi.
- Nie ma opcji. - Zapewnił go, znowu postępując powolny krok ku przodowi. Milky zaczął przesuwać się wzdłuż ściany, lecz ewidentnie coś kombinował. Mężczyzna obstawiał, że się na niego rzuci. Syknął pod nosem, gdy zobaczył jak ściana za nim zaczęła się dziwacznie zmieniać.
- Mówiłem bez żadnych sztuczek! - Ryknął, dając mu ostatnie chwile na opamiętanie się. Sam musiał być ostrożny, gdyż nie miał pojęcia z czym przyszło mu się mierzyć. Nie mógł jednak dłużej czekać, już się rzucił z maczetą, gdy uciekinier przebił się przez ścianę, która zamieniła się w piankę. Słodkawy zapach dotarł do nozdrzy łowcy.
Nie cierpiał tego.
- Skurwysyn. - Sapnął, rzucając się biegiem za Kuroszem. Nie mógł pozwolić aby znalazł się zbyt daleko, wtedy mu ucieknie. Jeżeli będzie mu to dane, z całej swojej siły naparuje na niego aby powalić na ziemię, a maczetę wbije w prawy bark. Nieważne, że oboje znajdą się na podłodze. Sorn potrafił sobie poradzić, ale tylko w chaosie mógł liczyć na jakiś błąd krwiożerczej bestii od której pachniało cukierkami.
Najważniejsze było przytrzymać jego łapska. Reszta wyjdzie w praniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Milky

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Pon Sie 13, 2018 6:04 pm

Na samą myśl o tabletkach wampir wzdrygnął się. Jak mogą porównywać paskudne proszki do życiodajnego płynu, który powodował prawdziwy chaos w ciele spożywającego? Może i zaspokajał po części głód ale wcale nie smakował, więc Milky nie ruszał gówna. Jeśli człowiek czegoś nie lubi, to stara się przeważnie tego unikać.
-  Nie lubię tabletek krwi. Nie smakują mi.
Skrzywi się nie mogąc nawet pojąć, dlaczego ten ludzki byt śmie mówić o zażywaniu obrzydliwej chemii. Wolał napadać ludzi i od nich zabierać krew. W domu też miał niemały zapas w woreczkach, ale to jednak ta prosta z żył powoduje prawdziwą gorączkę dla podniebienia.
- Ty gdy czegoś nie lubisz, nie jesz tego. A gustu się nie krytykuje.
Doda smutnie, kręcąc głową. Ludzie nie są w stanie niczego pojąć, głównie łowcy. Poza tym robić tyle szumu o jakąś kobietę, prędzej czy później i tak by umarła. Milky oszczędził jej etap brzydkiej starości.
Poddać się. Wolne żarty. Milky nie zamierzał nigdzie iść, okazywać słabość i dać się pokonać. Woli zwiać, niż męczyć się i zbierać rany. Szkoda ubrania. No i był dość zajętym osobnikiem, wszak miał duże plany dotarcia do szkoły i ogarnięcia posady kucharza. Chociaż łowca też może okazać się przeszkodą, jeśli poda raport o szalonym cukierniku. Nie może dopuścić aby człowiek pamiętał jego twarz.
- To jest naprawdę zbędne. Dobrze wiesz, że nigdzie się z tobą nie wybieram. Jestem nowym mieszkańcem Yokohamy i marzę o jej zwiedzeniu. Ty też nie wyglądasz na tutejszego, więc tym bardziej powinieneś mnie zrozumieć… Człowieku.
Warknie na końcu i w pewnym momencie przebije się przez przemienioną ścianę w piankę. Naturalnie, że łowca ruszył za nim. Nie odpuści wampirowi, więc Logan był już w posiadaniu pewności kolejnego ataku. Odwróci się szybko w stronę człowieka, aby ten powalił go plecami do podłogi. Maczeta poszła w ruch, ale Milky nie leżał od tak. W łapskach wampira, kiedy człowiek brał zamach, wytworzyły się spore kolce z hakami (podobne do harpuna). I on wymierzy w jego obydwa obojczyki, chcąc przebić. Nie oszczędzał na sile. Jeśli atak się powiedzie, postara się odepchnąć łowcę nogami. I w zależności czy miał maczetę w barku, postara się przemienić ją w niewielki, czekoladowy cukierek. A później wiadomo, wchłonie go. Wampir już się nie uśmiechał, oddychał głośno charcząc co chwila. Taki nieludzki. Wiadomo stwór stworem pozostanie.
Postara się też pozbierać.

Użycie – karmel – dwa kolce al’a harpuny
Przedmiot jadalny – 2/4 – jeśli się uda zmienić maczetę (przez 3 posty będzie cukierkiem zjedzonym przez Milkeigo)

_________________
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1917


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Yesterday at 1:52 pm

Milky vs Sorn
(Krówka vs Łysa glaca)
MG: Esme



Ten dzień miał nie wyróżniać się niczym szczególnym. Spokojne osiedle, łagodne krzątanie się po kuchni i pyrkający na palniku garnek z jakąś przepyszną potrawą. Mąż zapewne był w drodze do domu, a jak wiadomo po ciężkiej pracy należny był mu odpoczynek. Ale to nie był pan i żywiciel tego domu. Nie przyniósł ciężko zarobionej wypłaty, nie przywitał od progu biednej małżonki kradnąc jej soczystego całusa prosto w spragnione usta. Ściągnięty kuszącym zapachem wampir bardzo szybko poradził sobie z zamkiem, nie wzbudzając przy tym nawet całodobowego monitoringu osiedla. Starsza pani z lornetką zignorowała wampira i poprawiając okulary o szkłach grubości denek od słoików, wróciła do swoich ręcznych robótek. A młoda mężatka? Milky mógł dostrzec przerażenie malujące się na twarzy kobiety. Oddychała ciężko, dzięki czemu jej żyły uwypukliły się jakby automatycznie zapraszały do skromnej degustacji. Krzyki i prośby nie pomogły bowiem już po chwili dostał czego chciał. Wgryzając się i niemal rozszarpując jej szyję stracił zainteresowanie wszystkimi innymi czynnikami. I doigrał się, bo krzyk kobiety bardzo szybko ściągnął uwagę przechodniego Sebiksa. Łysej glacy, która na nieszczęście Milkiego wparadowała do mieszkania niszcząc dopiero co zaczętą zabawę.
Obrońca pojawił się za późno, ale co się dziwić skoro nikt nie spodziewał się ataku wampira. Zwykli przedstawiciele tego gatunku nie wchodzili do domów w biały dzień i mało który dostawał się tam w tak wyrafinowany sposób. Milky mógł szkolić fachu złodziejstwa i zarabiać na tym miliony, jednak zamiast tego wybrał życie mordercy zainteresowanego cukiernictwem i słodką prawie dziewiczą krwią w towarzystwie truskawkowej papki.
Na nic przyszły próby sprowadzenia wampira do parteru i ani on, ani łowca nie mieli zamiaru odpuścić. Po krótkiej przepychance obaj mężczyźni wylądowali w pokoju. Tylko sufit pod ścianą nośną przemienioną w jakąś piankę zatrząsł się złowrogo sypiąc tynkiem i przynosząc iście świąteczną atmosferę. Śnieg w Yokohamie? Jak widać to możliwe.
Walka zaczęła się na dobre gdy szalony łysy gość z maczetą w dłoni naparł na wampira, a w zamian otrzymał solidne uderzenia harpunów.


Sorn – trafił Ci się wyjątkowo wredny i myślący wampir. W przeciwieństwie do większości ta kanalia wykazała się nie tylko dużą siłą i sprytem. Wampir był bardzo pewny siebie, a jego moce dawały duże pole do manewru. Wszedłeś w tą piankę jak żółtodziób w waginę. Było to nowe i dziwaczne uczucie, gdyż coś co wcześniej było ścianą nagle zmieniło się w miękką i puszystą strukturę. Od razu wyciągnąłeś broń i zamachnąłeś się na gada, który w tym samym czasie stworzył harpuny. Zatopiłeś maczetę w w barku wampira, czując również jak ostry materiał karmelowej i lepkiej broni przebija Twoją skórę. Aż się zachwiałeś z bólu, a wampir odepchnął się od Ciebie nogami i tym samym nieco zwiększył między wami dystans.
Pssst, pokój w którym się znaleźliście bez wątpienia należy do dziecka.


Obrażenia: harpuny w okolicy obojczyków, prawy złamał obojczyk, lewy wbił się w skórę i siedzi przylepiony jak na lep. Plus jest taki, że lepiąca się broń sprawiła, że rany tymczasowo mniej krwawią. Minus… trudno będzie utrzymać ciężką broń, a każdy mocniejszy zamach przyniesie ból.

Milky – nawet Ci zjeść spokoju nie dadzą, bo zjawia się taki łysy goguś i bije od progu.   No co za ludzie, ale racja… w końcu to łowca, a oni nie wiedzą czym jest prawdziwa zabawa. Ten perfidny drań nie chciał współpracować i do tego tak bezczelnie się wygrażał. Co by z Tobą zrobił w Oświacie? Nie miałeś ochoty sprawdzać, dlatego po wcześniejszych potyczkach raczyłeś spier… uciekać torując sobie drogę poprzez drobne modyfikacje w ścianie. Łowca nie zrezygnował z pościgu i chwilę po Tobie wyłonił się z czeluści miękkiej pianki, jak ten rasowy zbój z bronią w ręku. No nienormalny jakiś… Rzucił się z tą wykałaczką, która bardzo szybko znalazła się w Twoim barku. Na szczęście nie byłeś dłużny i w tym samym czasie wbiłeś w niego swoje kolce. Odskoczyłeś, ale wciąż znajdujecie się w dość bliskiej odległości.
A czy to nie pokój dziecięcy? Różowa kołyska i mnóstwo zabawek. Widać uczta nie jest jeszcze skończona i poza łowcą masz szansę na upolowanie jakiejś cielęciny.

Twoje wrażliwe zmysły bardzo szybko wyłapały szokujący i niezbyt przyjemny zapach dziecięcej kupy. Maluch wiercił się w łóżeczku, ale nie płakał. Zupełnie nieświadomy tego co stało się z jego matką. Aby dostać się do dziecka musisz minąć łowcę, gdyż dzieciak jak na nieszczęście znajduje się po jego lewej stronie, niemal przy samej piankowej ścianie.
Obrażenia: wcześniejsza potyczka z łowcą plus maczeta wbita w bark to nie jest nic dobrego. Broń mężczyzny nie chce się zmienić w cukierka, a jej styczność z ciałem daje bardzo duże poczucie dyskomfortu. Twoja słodka krew brudzi ubranie i spływa wprost na puchaty dywan w jakiś kwiatkowo-słonikowy ornament. Rana pali żywym ognień, a każdy mocniejszy ruch ręką sprawia jeszcze większy ból.

Proszę o dokładnie opisanie ekwipunku.
Sorn, udzielam pierwszego i ostatniego upomnienia za brak odnośnika do kp. W kolejnym poście będę bezlitosna.

Kolejność: Sorn → Milky


_________________
Powrót do góry Go down
Sorn
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3874-sorn http://vampireknight.forumpl.net/t3898-sorn#85906 http://vampireknight.forumpl.net/t3899-sorn#85907 http://vampireknight.forumpl.net/t3897-sorn
Zarejestrował/a : 31/07/2018
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   Today at 12:12 pm

// ej, a ta para nie była bezpłodna? xD

Łowcy przecież nie byli tacy okrutni i podali pijawkom pomocą dłoń. Stworzyli dla nich tabletki, aby mogli żyć w zgodzie z innymi ludźmi bez krzywdzenia ich. Sorn jednak uważał, że wampiry były potworami, których nie dało się oswoić. Wszystkie należy zamknąć w kościele i podpalić. To na pewno byłoby skuteczne, ale czy starczyłoby miejsca?
- Nie mają smakować, a działać. - Warknął. Wampir chyba nie myślał, że oświata brudziłaby sobie ręce aby ów lek miał im smakować. Niech się cieszą, że w ogóle coś takiego dla nich zrobili. Ale pijawki były niewdzięczne i trzeba będzie im pokazać, że łowcy na nowo zaprowadzą porządek.
- Ja jestem człowiekiem. - Powiedział to tak, jakby uważał iż jest lepszy. To ludzie dominowali na ziemi, a krwiopijce były zbędnymi pasożytami, których najlepiej byłoby się pozbyć.
Wiedział, że musi dopaść ciemnego wampira. Puszczenie go wolno będzie niebezpieczne dla niego samego, bo przecież następnym razem może go wyśledzić i przyprowadzić znajomych. Ale glaca się nie bał, tylko wolał unikać komplikacji.
- Nie waż się drgnąć. - Warknął również, ale ten wówczas przebiegł przez jakąś piankę, w którą również wpadł sam łowca. Dziwaczne, lepiące uczucie. Najważniejsze było złapanie przeciwnika, który jednak również miał misterny plan. Wampir odwrócił się do niego przodem i próbował powalić na ziemię. Ale nie udało się, więc pozostało jednie zadanie cisu z maczety. Kiedy mężczyzna brał zamach zobaczył jak wystrzelają w jego kierunku dwa chary, które boleśnie wbiły się w obojczyki. Nieprzyjemny ból rozległ się po jego ciele, a sam łowca syknął. Aż na moment nieco go to wyprowadziło z szału bitewnego.Przynajmniej maczeta wylądowała w barku wampira. Następnie odsunięty kopniakiem, na nowo znalazł się daleko od pijawki. Ale nie zamierzał odpuszczać i choć nie czuł się najlepiej, zamierzał pokazać, że łowcy nie należy lekceważyć.
Dopiero po chwili zorientował się, iż znajdowali się pokoju dziecięcym. Rzucił jakimś przekleństwem głośno, ale nie mógł nic innego zrobić, jak nie spróbować unieszkodliwić pijawkę.
Stracił maczetę, ale nie uczyniła go bezbronnym. Mężczyzna w pośpiechu sięgnął po swojego Glocka, który zawierał naboje antywampirze. Załadował broń i zanim przeszedł do wycelowania, zniknął z oczu Milki! Magia? Nic bardziej mylnego, bo mężczyzna potrafił przeteleportować się w dowolne miejsce w tym pokoju. Korzystając z teleportacji, zamierzał znaleźć się za wampirem i po prostu chwycić go ręką za bark, czy jakąkolwiek inną, najbliżej znajdującą się część ciała. Działał w pośpiechu. Dlaczego? A mianowicie zamierzał uśpić szkodnika, korzystając z kolejnej swojej mocy. Broń trzymał w ręce na wszelki wypadek, gdyby uśpienie nie wyszło, to zamierzał po prostu strzelić w jego szyję, a niech się gnida wykrwawi i tak go zabierze do lochu.

w dużym skrócie jeżeli coś źle napisałem: wyjęcie broni, użycie teleportacji aby znaleźć się za krówką, tacz jego body [(~ ͡° ͜ʖ ͡°)~] żeby poszedł w kime, a jeśli nie to oddanie strzału.

użyte moce: teleportacja, uśpienie

Ekwipunek: dwie bronie antywampirze, wąski nóż przymocowany do prawej kostki, jakieś klucze w kieszeni, komórka, artefakt w postaci pierścienia na prawej ręce

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Emmy   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Emmy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Mieszkanie Emmy
» Mieszkanie
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Letnie Mieszkanie Heisenberga
» Biuro i mieszkanie Gwen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: