IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Gabinet medyczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
No name

No name

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 124


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyNie Mar 17, 2019 12:16 am

Więc jest?
Owszem, potrzebowali tropiciela. Dotąd nie mieli w swoich szeregach nikogo, kto naprawdę nadawałby się do pełnienia tej funkcji. Większość członków bandy potrafiła po protu szczerzyć kły i zagryzać nimi ofiary, gdy zachodziła taka potrzeba. Jednak bardziej spokojne zadanie jak tropienie odrobinę kłóciło się z ich temperamentem. Tylko czy mógł zaufać całkowicie nieznajomej osobie? Łatwo można było przyjść pod byle pretekstem, by próbować dostać się w szeregi grupy. Tylko czy powinien jej ułatwić to jeszcze bardziej czy mimo wszystko podkręcić czujność na wyższe obroty? Powoływanie się na Gakiego było dobrym zagraniem. I właśnie dlatego nie potrafił rozprostować ramion, żeby przywitać wampirzycę z pełną radością. Bo skoro znała Kurosza, to czemu wcześnie nie wspomniał o niej? Wystarczyłoby kilka, prawie przypadkowo rzuconych słów, które wiatr pokierowałby w stronę uszu Ao.
Cóż, ochrona pilnująca wyjścia najwyraźniej uważała swoje zadanie za zbyt nieważne. Nie oczekiwał od nikogo, że będzie warował przed każdym możliwym miejscem, przez które szansa dostania się do środka wynosiła więcej niż zero procent, ale mógł wymagać chociażby minimalnego zaangażowania. W końcu dbanie o wspólne bezpieczeństwo nie leżało jedynie na barkach Riiro.
Aomidoriiro. Jak już wspomniałem, pilnuję innych i się nimi opiekuję.
Nie chciał mówić więcej niż było to koniecznie. Zaufanie do kobiety dalej nie przebiło się przez mur, jaki postawił, gdy tylko przekroczyła próg pokoju. Musiał uważać dla dobra reszty, jednak nie zamierzał dać wyraźnie odczuć Luli tego, że nie jest u siebie. Była obca, ale dopóki jej zachowanie nie wydało się niepokojące, nie chciał wzywać nikogo, by pomógł jej stąd wyjść.
Nawet nie drgnął, gdy Koi niespodziewanie ruszył do wampirzycy. Nie potrafił rozróżnić nawet prostych słów, na które małe dzieci reagowały wręcz odruchowo, więc nie próbował już nawet pojąć tego, jak działa - lub nie działa - jego mózg. Instynkt, warkot w głowie albo wyższa siła kazała mu dorwać obcą osobę? Proszę bardzo, ale skutki takiego postępowania będzie musiał przyjąć samodzielnie.
Przesunął wzrokiem po wampirzyce, zatrzymując się na chwilę na jego ręce, kurczowo trzymającą odzienie Luli. Podbródek uniósł się ledwo dostrzegalnie, gdy spojrzenie dwukolorowych oczu dotarło do kobiecej twarzy.
Koi – odpowiedział cicho, jakby nie chciał, żeby to słowo dotarło do uszu dzikiego wampira.
Z niemałym zainteresowaniem patrzył na roztaczającą się przed nim scenę. Nie rzucił się z pomocą - co z pewnych względów byłoby dosyć utrudnione - ale nie dlatego, że koniecznie pragnął zachować neutralność lub z całkowitej niemocy. Mógłby użyć kilku sztuczek i opowiedzieć się za jedną ze stron. Tyle że byłoby to całkowicie pozbawione sensu.
Koi musi się nauczyć, mało ważne jakim sposobem, że nie atakuje się innych bez powodu lub wyraźnego rozkazu. Ratowanie go z opresji za każdym razem, gdy groziło mu wypadniecie włosa z głowy mijało się z celem.
Chociaż bardziej interesowała go Lula i to, jak poradzi sobie z tym małym problemem. Niech się przyzwyczaja, skoro zamierzała zostać tutaj na dłużej.
Skąd znasz się z Gakim? I kiedy powiadomiłaś go o swoim przyjściu? – zapytał spokojnie, jakby całkiem zignorował to, co się działo.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Koi

Koi

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 53


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptySob Mar 30, 2019 3:16 am

Skupił spojrzenie na kobiecie. Szkarłatne oczy nie wyrażały ani pozytywnych, ani negatywnych emocji, przez co nie dało się odczytać, co chodziło teraz mu po głowie. Nie wyrażał również zadowolenie lub też jego brak. Przynajmniej do momentu, aż usłyszał swoje imię wypowiedziane przez nieznajomy jemu głos. Jego usta wygięły się na moment, wyrażając niezadowolenie. Uniósł drugą rękę i sięgnął po jej dłoń, która dotykała jego policzka. Momentalnie oderwał ją od siebie, nie siląc się nawet na ostrożność, posyłając jej lodowate spojrzenie. Wysunął również drugą rękę przed siebie i bezceremonialnie puścił ją, nie stawiając na ziemię. W jego ruchach nie dało się zobaczyć nawet na moment jakiejkolwiek delikatności.
Po tym wszystkim nie uraczył wampirzycy żadnym spojrzeniem, tracąc zainteresowanie jej osobą. Podszedł natomiast do łóżka. Jego wzrok wbił się w ciemnowłosego wampira. Tkwił w jednej pozycji do momentu, aż zdołałby złapać kontakt wzrokowy. Dopiero wtedy spojrzałby w kierunku drzwi, a potem na niego. Nie zdradził niczego więcej po sobie.
Kilka sekund potem obserwował nieznajomą, rejestrując uważnie każdy jej ruch. Ciało wampira nie wskazywało na to, by był spięty, mimo to, obserwowana osoba mogła niemalże czuć namacalnie jego uporczywy wzrok. Sam też coraz mniej po sobie dawał znać, że już cokolwiek go ruszało, lecz baczniejszy obserwator mógł dostrzec, że męczył się. Niedawny zapach świeżej krwi nie zdążył jeszcze zaniknąć pośród charakterystycznej woni tego miejsca, a wyczulone zmysły wampira niżej krwi z łatwością wyłapywały tą małą skazę w powietrzu.

_________________
Gabinet medyczny - Page 4 Sekta10
Powrót do góry Go down
Lula

Lula

http://vampireknight.forumpl.net/t4109-lula-shokora-w-budowie#90272 http://vampireknight.forumpl.net/t4111-lula http://vampireknight.forumpl.net/t4110-lula
Zarejestrował/a : 25/02/2019
Liczba postów : 40


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyPon Kwi 01, 2019 10:43 pm

Kiedy napotkała absolutny brak zrozumienia zarówno ze strony kaleki, jak i wysokiego dzikusa (chociaż ten drugi pobił już wszelkie rekordy), od razu się domyśliła, że Gaki, jak zawsze zresztą, olał jej wiadomość, nikomu nie dał znać, że przyjedzie, oraz poszedł sobie na dłuższy spacer, najwyraźniej stwierdzając, że przywita się kiedy indziej.
Cholerny Kurosz, powtórzyła już po raz któryś w myślach. Czemu nadal nie potrafił lepiej się zdyscyplinować? Jakkolwiek Lula uwielbiała Gakiego za to i, echem, owo, tak nadal nie potrafiła zrozumieć, czemu czasami podchodził tak swobodnie do obowiązków. Dla niej praca była rzeczą świętą.
Zwęziła dosłownie na chwilę oczy, gdy kaleka rzucił swoje imię. Aomidoriiro? Czyli Ao? O tak, o nim Gaki pisał, pewnie, że pisał. Lula doskonale pamiętała, w końcu nieźle się przygotowała przed przyjazdem do Yokohamy. Kurosz, co prawda, mówił o nim niewiele, ale z jego listów wynikało jedno, a przynajmniej tak odbierała to Lula: Aomidoriiro tutaj rządził. A więc wcześniej jej intuicja jej nie zawiodła.
Tylko że ona też nie miała zamiaru przebijać z drugiej strony tego muru, do którego wszyscy nagle zaczęli dokładać cegiełki. Nie mogła mu przecież okazać od razu zaufania i zaoferować posłuszeństwa, skoro ten nie potrafił nawet ogarnąć swojego, pożal się boże, zwierzaka.
Zwłaszcza że to ten zwierzak był teraz jej głównym zmartwieniem.
Aomidoriiro – powtórzyła imię, gdy Koi jeszcze ją trzymał wyciągniętą przed siebie. Spojrzała twardo na kalekę, na moment odrywając wzrok od Koia. – Gakiego znam dłużej niż ty. A jeśli chodzi o moje przybycie... – zaczęła z wyraźnym ociąganiem, ponownie spoglądając na twarz Koia – to możesz sprawdzić, kiedy wysłałam mu smsa. Komórka leży w torbie. Pozwalam grzebać – zakończyła spokojnym tonem.
Komórka leży w torbie, a torba leży przy drzwiach. Szach mat, Aomidoriiro. Jeśli chcesz, to wstań i sam sobie sprawdź, droga wolna. Lula absolutnie mu tego nie zabraniała. W końcu to on był szefem.
Skupiła się na Koiu i powróciła do twardego lustrowania jego twarzy. Tak jak i on, nawet nie próbowała mrugnąć. Słyszała kiedyś, że zwierzętom nie można pokazać strachu ani agresji, należy tylko wyraźnie zaznaczyć spojrzeniem, kto w danej sytuacji ma władzę.
Kiedy strzepnął jej dłoń, nie zmieniła mimiki, choć znowu było jej wyjątkowo niewygodnie, gdy wykrzykiwała szyję. Jego reakcja na imię jednak oznaczała, że coś zrozumiał – a przynajmniej Lula tak sądziła, bo ją puścił.
Wylądowała miękko na podłodze, nawet się nie zatoczyła, po czym od razu ponownie spojrzała na mężczyznę.
Dziękuję, Koi. Grzeczny z ciebie chłopiec – pochwaliła go, chociaż bez żadnego entuzjazmu w głosie. Nie miała bladego pojęcia, co działo się w móżdżku tego stworzenia, ale skoro dało jej spokój, to stwierdziła, że powinien wiedzieć, że dobrze zrobił.
Podeszła znowu odważnie stronę Ao, choć kątem oka uważnie obserwowała Koia. Gdy się poruszyła, momentalnie poczuła na sobie jego lodowaty wzrok, choć najwyraźniej wampir nie zamierzał jej ponownie podnosić. Sama specjalnie wgapiała się w Ao, byleby tylko nie pokazać temu drugiemu, że tak, widzi, jak na nią morderczo patrzy, tak, jest to irytujące, i tak, rozumie, że nadal jest w mniemaniu Koia zagrożeniem. O co ci chodzi? Co dokładnie ci nie pasuje?
Jesteśmy z Gakim przyjaciółmi od dziesięcioleci. Czy odpowiesz mi teraz, gdzie on jest? – spytała Ao, bez żadnego skrępowania lustrując jego ciało. Zatrzymała wzrok na nogach i umilkła na moment. – Nie pisał, że nie chodzisz – powiedziała w końcu.
Stanęła tuż nad nim, po czym przekrzywiła głowę i skrzyżowała z nim spojrzenia. Czyli co – to jemu miała od teraz służyć? On miał być tutaj panem? Kalectwo Ao nie było dla niej, rzecz jasna, żadną przywarą. Właściwie domyślała się, że wampir najpewniej został uszkodzony, w końcu w innym wypadku Gaki już dawno by napomknął o chorobie, hm, przyjaciela. A wszelkie rany i obrażenia odniesione podczas walki Lula akurat szanowała jak mało kto.
Tylko że... nie tego się spodziewała.
Miała nadzieję, że Ao przynajmniej okaże się tak inteligentny, na jakiego wyglądał. W innym wypadku Gakiemu oberwie się od niej podwójnie.

_________________


Gabinet medyczny - Page 4 Lula210

#9b283c

Gabinet medyczny - Page 4 Sekta10
Powrót do góry Go down
No name

No name

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 124


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptySro Kwi 10, 2019 11:18 pm

"Gakiego znam dłużej niż ty."
Przyjmij moje kondolencje.
Wzrok przeskoczył z Luli na jej torbę leżącą przy drzwiach. Sprytnie. Faktycznie niepełnosprawność w jakimś stopniu utrudniała Ao wykonywanie niektórych czynności. I może gdyby w ogóle nie obchodziło go pojawienie się nowej osoby, deklarującej chęć wstąpienia do gangu, nie zadałby sobie żadnego trudu, by potwierdzić autentyczność słów wampirzycy.
Mogę, tak?
Czuł, że w tym na pozór niewinnym pozwoleniu kryło się coś więcej. Wyzwanie. Bo jak Lula miała słuchać się kogoś, widząc, że ten ktoś nie daje sobie rady nawet z tak prostym zadaniem, jak sprawdzenie telefonu?
Sprawdzę. Jest zabezpieczona kodem?
Nie patrzył już na dziewczynę ani na jej torbę. Utkwił wzrok w drzewo za uchylonym oknem. Jedna z gałęzi wystrzeliła w stronę okna, prześlizgując się gładko, jakby w jednej chwili stała się całkowicie sprawną ręką o nienaturalnym kształcie. Ze świstem owinęła się wokół torby, by chwilę później podnieść ją i dostarczyć ciemnowłosemu. Wampir odprawił gałąź machnięciem ręki. Ta posłusznie wróciła na swoje miejsce.
Ao szybkim ruchem otworzył własność Luli. Nie powinna obrazić się za grzebanie w jej rzeczach, skoro sama zaproponowała sprawdzenie wiadomości. A żeby to zrobić, wampir musiał najpierw ją znaleźć. A, jak wiadomo, przeszukiwanie kobiecych torebek i torb dla mężczyzny było niemal równoznaczne z przedzieraniem się przez puszczę.
O dziwo nawet dosyć szybko wyłapał telefon. Kilka przesunięć palcem po ekranie wystarczyło, by dokopać się rozmowy z Gakim. Cóż, wiele tego nie było, ale wystarczyło, by Ao spojrzał na kobietę bardziej przychylnym wzrokiem.
Witaj w grupie – odparł, chowając telefon do torby. – Cóż, dobre pytanie. Nie mówił gdzie idzie, choć zakładam, że robi coś bardzo głupiego, za co przyjdzie zapłacić nie tylko jemu. Znasz go, więc pewnie wiesz, że często coś najpierw robi zanim pomyśli.
Przesunął wzrokiem z wampirzycy na Koi'a aka Porażkę Pedagogiczną. Ktokolwiek wychowywał go we wczesnym stadium dzieciństwa, powinien wcześniej upewnić się, że wszystkie neurony w mózgu są poprawie podłączone. Może ktoś specjalnie poprzestawiał kabelki i właśnie dlatego komunikacja z tym wampirem jest taka trudna? Przynajmniej rozpoznawał jedno słowo - swoje imię - a to już Aomidoriiro prawie zaliczał jako mały sukces. Prawie, bo przecież szczeniaki potrafią reagować na więcej komend.
O, czyżby Koi chciał wyjść?
Idź – polecił, ruchem głowy skazując drzwi.
Krwi nie dostanie. Nie zasłużył. Będzie musiał sam sobie upolować posiłek albo pójść po rozum do łepetyny. Innego wyjścia w tej sytuacji Ao nie potrafił dostrzec.
Nie pisał, bo niedawno przestałem chodzić – westchnął, pocierając policzek wewnętrzną stroną dłoni. – Sam jeszcze do końca się z tym nie oswoiłem, ale mam nadzieję, że niedługo stanę na nogi.
Początkowy szok związany z paraliżem minął, teraz pozostała cierpliwość. Chociaż perspektywa spędzenia dłuższego czasu tylko w szpitalu nie podnosiła na duchu. To prawie jakby został zamknięty jako jeden z pacjentów tego jakże wspaniałego przybytku.
Nie chcesz usiąść? Jeszcze się nastoisz - odparł, masując zesztywniały kark. – Potrafisz coś jeszcze oprócz tropienia?
Z chęcią zaproponowałby jej herbatę lub coś innego do picia, gdyby ktoś wcześniej uzupełnił zapasy. Wątpił, by ktoś teraz był wolny na tyle, żeby zajął się tak mało istotną sprawą. No nic, mogą rozmawiać i bez tego.
Dlaczego zdecydowałaś się do nas dołączyć?
Nie opływali w luksusach, więc kwestia pieniędzy całkowicie odpadała.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Koi

Koi

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 53


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyPon Kwi 22, 2019 1:44 am

Nie obchodziło go już, co miało tutaj miejsce. Ani wymiana słów pomiędzy tą dwójką, ani samo zachowanie przybyłej kobiety. Stracił całkowicie zainteresowanie w momencie wypuszczenia jej z rąk. Wydał z siebie dźwięk wskazujący na ciche prychnięcie. Uniósł lewą rękę i podrapał się po szyi, czekając na dalszy werdykt. Nie wyleciał od razu z tego miejsca. W jego pamięci nadal tkwiło wspomnienie jeszcze nie tak dawnego potraktowania jego osoby przez nieobecnego aktualnie wampira. Nieświadomie lub też nie, wychodziło na to, że na ten moment postanowił polegać na cudzym zdaniu.
Przetarł kciukiem tatuaż pod okiem, czekając na odpowiedz i przyjmując już obojętny wyraz twarzy, całkowicie nieruchomiejąc. Nie wydawało się mimo to, że odpłynął gdzieś myślami. Jego szkarłatne ślepia skupiły się na ciemnowłosym wampirze. Mimo tego, że przybrał wyraz twarzy, jaki zwykle przedstawiał, po dłuższej obserwacji można było zobaczyć, że jest rozdrażniony. Świeży zapach krwi wystarczył, by zaczynał powoli, wraz z upływem czasu, tracić panowanie nad własnym ciałem. Podświadomie zaczął szukać innego źródła posoki, by móc uspokoić chociaż na moment jego wieczny głód...
W momencie, gdy zobaczył jego gest, opuścił rękę i odwrócił się do nich tyłem. Bez słowa skierował się ku wyjściu, nie zaszczycając ich nawet spojrzeniem. Nie czekał nawet na próbę ewentualnego zatrzymania. Wykorzystał wampirzą prędkość i opuścił pomieszczenie.


z/t

_________________
Gabinet medyczny - Page 4 Sekta10
Powrót do góry Go down
Lula

Lula

http://vampireknight.forumpl.net/t4109-lula-shokora-w-budowie#90272 http://vampireknight.forumpl.net/t4111-lula http://vampireknight.forumpl.net/t4110-lula
Zarejestrował/a : 25/02/2019
Liczba postów : 40


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptySob Kwi 27, 2019 10:03 pm

Czy sprawdzenie jej komórki faktycznie miało być dla Ao małym testem? Być może, choć Lula przede wszystkim poczuła chęć do tego, aby zakpić z kaleki, w zamian za to, że ten nie zareagował, gdy jego narwany pupil potraktował ją jak wieszadełko na rękę.
Czy spodziewała się, że innym sługusem Ao, obok niedorozwiniętego wampira, jest drzewo?
Cóż.
Nie miała zamiaru kłamać – oczywiście, że nie. O tym Gaki nic nie pisał.
Czy jednak ją to zmartwiło?
Również nie. Pewnie, wpierw była zaskoczona, nagłe wtargnięcie badyli, które podały Ao jej torbę, uraziło również jej dumę, ale szybko to jakoś przełknęła. Pozwoliła mu w końcu w niej grzebać, nie mogła więc teraz cofnąć danego słowa. Rzecz jasna, nie spodziewała się, że Ao faktycznie tak szybko dostanie się do jej własności, ale...
Ale to oznaczało, że cokolwiek – oprócz leżenia nieruchomo – potrafił. Co więcej, taka moc mogła mu znacznie pomóc w przemieszczaniu się, w końcu jakieś potulne krzaki z pewnością chętnie ponosiłby swojego pana, a to dla Luli było niemałą ulgą. Bo co jej po liderze, który nawet nie będzie w stanie wyjść z nią na polowanie, o innych czynnościach nie wspominając?
Jeśli więc na jej twarzy chociaż przez moment pojawiły się zdziwienie albo wyraz poniesionej klęski, Lula szybko się z tego otrząsnęła i znów patrzyła na Ao neutralnie. Nie spieszyła się tylko z odpowiedzią, gdy zapytał o jakiś bzdurny kod.
Nie – wymruczała w końcu, dopiero po tym, gdy gałązki wycofały się z powrotem z pokoju. – Nawet nie wiem, jak to zrobić. Ludzka technologia nie jest dla mnie.
Przyglądała się uważnie, jak Ao szperał w jej gratach, w myślach tylko błagając, by nie przewinęła mu się między palcami jej ostatnia buteleczka z pyszną, ludzką krwią. Chciała ją zostawić dla siebie, na wieczór, gdy już to urocze spotkanie się skończy, gdy wszyscy zainteresowani (czyli Kaleka, Niedorozwój i Klon Zza Okna) już ją poznają i się z nią oswoją, a także gdy sama zwiedzi swój nowy dom. Aż przełknęła ślinę na myśl o czekającej ją mini-mini-miniuczcie. Nie miała zamiaru nikomu oddawać zdobytej posoki, nawet nowemu panu.
Kiedy jednak wyjął tylko komórkę, już ze spokojem śledziła jego ruchy. Nie miała tam nic prywatnego, ba, nawet nie sądziła, że w tych ustrojstwach da się zapisać jakieś tajemnicze i intymne rzeczy – esemesowała tylko z Gakim, nic więcej.
No właśnie, a skoro mowa o Kuroszu...
Może wyślij kogoś, aby go poszukał? Od jak dawna go nie ma? – Musiała się zgodzić z Ao: Gaki miał niesamowite predyspozycje do czynienia głupot, za które potem płaciło więcej osób. Sama nieraz wyciągała go z mniejszych tarapatów. – Czy oprócz Koia jest tu ktokolwiek?
Idąc tu, nie spotkała żadnego wampira, ale miała jeszcze cichą nadzieję, że inni po prostu dobrze się ukrywali. W końcu gang nie mógł składać się z tak niewielkiej liczby osób, prawda?
Koia odprowadziła wzrokiem, a kiedy przechodził przez drzwi, rzuciła do niego spokojne: Do widzenia, Koi – po czym skupiła swoją uwagę wyłącznie na kalece. Ponownie wbiła w niego spojrzenie, wymuszając kontakt wzrokowy.
Niedawno, tak? Czyli jest szansa, że kiedyś tam, w przyszłości, będzie nieco bardziej ruchawym liderem?
Co się stało? Walka? Potrzebujesz czegoś konkretnego, aby stanąć na nogi? – zapytała, od razu próbując sobie przypomnieć, czy znała kogoś, kto mógłby pomóc Ao. Paru wampirzych medyków w życiu poznała, niejeden z nich zdziałał cuda – może akurat udałoby jej się znaleźć kogoś, kto znacznie przyspieszyłby tę nieszczęsną regenerację.
A jak nie, to zawsze pozostają pomocne drzewa, prawda?
Usiadła powoli tuż obok niego, na łóżku, na wszelki wypadek od strony nóg, po czym sięgnęła po swoją torbę.
Moja.
Położyła ją na własnych kolanach i zamknęła zamek.
Mam ulepszony wzrok. Mogę doskonale widzieć w odległości kilkudziesięciu metrów, każdy szczegóły. Oprócz tego wtapiam się w różne przedmioty. Taki kamuflaż – odpowiedziała posłusznie, nie zagłębiając się w szczegół. Zastanowiła się przez moment, jaka jeszcze umiejętność mogłaby podchodzić pod coś oprócz tropienia – według Luli wszystko, co ćwiczyła, ćwiczyła po to, żeby lepiej niuchać i śledzić innych. – Zaliczyłam też parę survivali. O opiekę nade mną nie musisz się obawiać – dodała, pijąc do Koia i poniekąd Gakiego. Choć Kurosz był ogarnięty, to Lula dobrze wiedziała, że potrafił sprawić niemałe problemy.
Popatrzyła przed siebie, gdy zadał kolejne pytanie. Oho, Ao zaczął jeden z jej ulubionych tematów.
Nie znoszę łowców i Rady. Mam dość życia w ukryciu przed ludźmi, w strachu, że szlachetne wampiry mogą nas ukarać za drobne przewinienia, jak dziabnięcie jakiegoś ludzkiego nieszczęśnika – powiedziała cicho, chociaż bez emocji. Po krótkiej chwili milczenia dodała: – Moja rodzina dołączyła do Rady. Nie miałam wyboru – musiałam uciec. –  Przeniosła znowu wzrok na Ao. – Gaki mi mówił, że z nimi walczycie. To prawda? Chętnie wytropię dla ciebie, dla nas, kogoś z Rady lub Oświaty. Tylko ja też chcę wiedzieć, czy to ma sens. Jak działacie? – zapytała z naciskiem, marszcząc brwi.
Oczywiście, była zwarta i gotowa do wypełniania rozkazów, ale musiała mieć pewność, że nie wpakuje się w jakąś dziecinadę, która nic jej nie da. To jak, panie Kaleko – jest jakikolwiek plan?

_________________


Gabinet medyczny - Page 4 Lula210

#9b283c

Gabinet medyczny - Page 4 Sekta10
Powrót do góry Go down
No name

No name

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 124


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyWto Maj 14, 2019 11:49 pm

Spojrzał na Lulę, zastanawiając się chwilę nad jej słowami. Polecenie komuś, by odnalazł Gakiego miałoby sens, gdyby znajdowali się w wiosce albo małym miasteczku, a nie w Yokohamie. Wampir mógł być tak naprawdę wszędzie, nawet niedaleko szpitala, bawiąc się ze swoją ofiarą. Jednak im dłużej Ao się nad tym zastanawiał, tym bardziej ta teoria wydawała mu się pozbawiona sensu. Gdyby Kurosz kogoś złapał, prawdopodobnie już zjawiłby się z tym kimś, wiedząc, że zapasy krwi nie uginają się pod swoim ciężarem. Nie przypominał sobie, żeby Gaki mówił komukolwiek dokąd wychodzi. Niestety przyjaciel miał tendencje do wyruszania w miasto, nie wspominając nawet jednej osobie, gdzie należałoby go szukać, gdyby jego nieobecność zaczynała wydawać się niepokojąca. Dlatego ciemnowłosy nie był do końca pewny, czy powinien wszcząć poszukiwania. Ale...
Będziesz miała okazję się wykazać, tropicielu. Znajdź go. Nieważne, jak to zrobisz. Zadzwonisz, wywęszysz, ściągniesz z samego podziemia - masz go znaleźć i doprowadzić tutaj. Jednak jeżeli grozi mu niebezpieczeństwo, nie nadstawiaj karku, a wezwij pomoc. – Dziewczyna będzie miała okazję się wykazać. Chciała dołączyć do grupy? Niech więc już na starcie zobaczy, że życie wśród takiej bandy nie kręci się wokół spokoju i spełnianiu swoich przyjemności. Najpierw trzeba było zatroszczyć się o innych, żeby potem móc w pomyśleć o sobie. Odchrząknął. – Oczywiście, że są tu inni, ale raczej szybko nie spotkasz wszystkich w jednym czasie. Uwielbiają się szlajać, ale jeżeli pójdziesz do starej części szpitala, to powinnaś natknąć się na niektórych.
Na moment przymknął powieki, przypominając sobie początek swojej niepełnosprawności. To, że ktoś manipulował nimi, było wręcz oczywiste, więc Ao nie nastawiał się na szybkie odzyskanie elementów układanki. Niby wiedział, co mniej więcej powinno wyjść z obrazu, ale brakowało pewnego potwierdzenia.
Cóż, za głupotę i niezorganizowanie się płaci wysoką cenę.
Czasu – odpowiedział, otwierając oczy. – A przynajmniej mam nadzieję, że to wystarczy i interwencja lekarza nie będzie potrzebna.
Pamiętał, jak pod okryciu tego, że nie może w ogóle ruszać nogami, spanikował, jednak teraz podchodził do całej sprawy z bardziej trzeźwym osądem. Mimo że to jemy przypadła mało chwalebna rola kaleki, poddanie się nie wchodziło w grę. Odzyskanie sprawności stanowiło dla niego priorytet. I tak czuł, że zbyt długo obciąża gang, nie wnosząc niczego pożytecznego.
Racja, walczymy z nimi – odparł, krzywiąc się nieznacznie. – Ale nie wiem, czy to nie przesada. To raczej coś na kształt buntu i podburzania niż realnej walki. Łowcy, rada... Są silnymi przeciwnikami i stoją po przeciwnych stronach, a my pośrodku nich. Cały sęk tkwi w tym, żeby nie dać się zmiażdżyć przez żadną z tych stron. Z obu tych grup chcemy pozbyć się tego, co niewygodne, zburzyć strukturę ich władzyprzynajmniej w wyobrażeniach Gakiegozniszczyć głupie zasady.
Dawali schronienie wampirom niezgadzającym się z odgórnie narzuconym porządkiem. Bo niby dlaczego mieli uważać lepiej urodzonych za swoich panów? W końcu przyjście na świat ze szlachetną krwią nie było zasługą tej osoby, a tylko zwykłym przypadkiem.
Jak działamy... Hm, dobre pytanie. Gaki chciałby obalić władzę rady, żeby działać dalej, ale na razie po prostu werbujemy wampiry, atakujemy, dając znać o sobie. Chociaż przydałoby się zrobić kolejny krok.
Przejechał dłonią po karku, czując zesztywniałe mięśnie. Naprawdę chciałby się ruszyć z tego cholernego łóżka, żeby zrobić cokolwiek - nawet wycieranie kurzu i trzepanie dywanów nie wydawało się już takie złe, gdy miało się przed sobą perspektywę długiej niesamodzielności.
Znajdź jakiegoś członka rady albo hycla, a potem przyprowadź go lub wyślij kogoś innego.
Może do tego czasu nogi na nowo będą działać tak jak powinny i osobiście będzie mógł towarzyszyć Luli przy wypełnianiu tego zadania? Oby, inaczej brak działania prędzej czy później odbije się na jego nerwach. A raczej mało kto chciałby widzieć go w stanie ciągłego rozdrażnienia i warczenia na innych za najmniejsze przewinienia.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Lula

Lula

http://vampireknight.forumpl.net/t4109-lula-shokora-w-budowie#90272 http://vampireknight.forumpl.net/t4111-lula http://vampireknight.forumpl.net/t4110-lula
Zarejestrował/a : 25/02/2019
Liczba postów : 40


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyCzw Maj 16, 2019 11:00 pm

Na słowa Ao zadrgała jej brewka.
Nie o to jej chodziło. Co prawda tęskniła za Gakim i gdyby tylko wiedziała, od czego chociaż zacząć poszukiwania, to pewnie najpierw poleciałaby do Kurosza, a dopiero potem poznała Kalekę, ale...
Ale, cholera jasna, w Yokohamie nie była od wielu, wielu lat, a Gaki nie należał do osób, które było łatwo znaleźć. Mógł schować się w każdym zakątku miasta.
Miała też nadzieję, że Ao wyśle kogoś innego, a tym samym pokaże jej, że w organizacji znajduje się jeszcze ktoś, ktokolwiek, kto jest warty zaufania i zlecania misji – a tymczasem, no cóż, nie zapowiadało się na to.
Była zmęczona i głodna, ale to był dla niej najmniejszy problem. Podczas wykonywania rozkazów nie zwracała uwagi na swój stan, chyba że był krytyczny lub uniemożliwiał jej wykonanie misji. Hartowała ciało od wielu lat, umiała nawet długo (jak na wampira) powstrzymywać pragnienie, dlatego ten niespodziewany wysiłek po podróży nie był dla niej niczym strasznym – wypije resztkę ludzkiej krwi, którą ze sobą miała, i będzie jak nowo narodzona. No, może jak nowo narodzona plus kilkanaście lat.
Ale wkurzyło ją, że jej nowy szef najprawdopodobniej sobie z niej kpił. Musiał wiedzieć, że znalezienie Gakiego w tym momencie, bez żadnych informacji, było nieosiągalne nawet dla profesjonalisty. Musiał.
Skoro tak każesz – odparła w końcu drętwo. Czy zadanie jej się podobało, czy nie, nie była typem osoby, która sprzeciwia się rozkazom. Wobec przełożonego potrafiła być wierna niczym pies – chyba że przestawała w niego wierzyć. Z Ao był taki problem, że jeszcze nawet w niego wierzyć nie zaczęła, ale miała nadzieję, że w najbliższym czasie się to stanie – dlatego postanowiła być posłuszna. – Nie będę pakować się w bójkę, ja nie walczę. Jeśli go znajdę, a on będzie w kłopotach, to dam ci znać. – Zmarszczyła brwi i zaczęła nagle grzebać w torbie. Po chwili wyjęła telefon i podała go ostrożnie Ao. – Zapisz mi twój numer, będę w kontakcie.
Gdy to zrobił, wrzuciła już komórkę do kieszeni płaszcza, przez który już niemal się tu dusiła z gorąca. Zdecydowanie była zimnolubna – w sumie może nocny spacer po Yokohamie dobrze jej zrobi?
Z torby wyjęła jeszcze butelkę z krwią i nie patrząc na Ao, odkręciła ją, po czym opróżniła dwoma łykami. Od razu poczuła na języku słodki, kojący smak, a przez całe ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Ach, tak dawno nie piła dużej, porządnej ilości krwi naraz, że nawet niewielka ilość wydała jej się wyborną ucztą – ledwo mogła się oderwać od buteleczki, bo po wypiciu od razu zaczęła zlizywać ostałe krople.
Nadal była głodna, ale przynajmniej czuła, jak wracają jej siły, a zmęczenie odpływa gdzieś w dal.
Ile czasu? Dni, tygodnie, miesiące? – dopytała, zerkając na niego kątem oka i oblizując jeszcze usta. W sumie jak długo Ao już nie chodził? Przez ile czasu będzie leżącym liderem? Jego stan na dłuższą metę może być naprawdę kłopotliwy, nie tylko dla niego.
W końcu wrzuciła fiolkę do torby, a sam tobołek zrzuciła na podłogę. Nie miała zamiaru go brać ze sobą – nie potrzebowała niczego oprócz komórki.
No, i może przydałby się jakiś nożyk. Od niechcenia sięgnęła więc z powrotem do swoich rzeczy i wydobyła mały sztylecik, bardziej przypominający scyzoryk niż porządny nóż – ale oko nim wydłubać Lula umiała, a to przyjemne dla ofiary wcale nie było.
Zgodzę się z tym, że musimy jakoś... lawirować pomiędzy tymi grupami – przytaknęła, podnosząc się powoli – ale jeśli będziemy myśleć, że to... tylko głupi bunt, to nic z tego nie wyjdzie. Myśl przyszłościowo, Aomidoriiro, może kiedyś, jeśli nie zabraknie odpowiednich członków gangu, to Rada i łowcy będą mogli mieć kłopoty.
Podreptała pod drzwi i dopiero w progu odwróciła się w stronę Ao.
Gaki może i jest niepoprawnym wizjonerem, ale ma rację. Ich zasady to najgorsze, co istnieje, ale one się nie zmienią, póki rządzi ten, kto rządzi. – Pokręciła głową na samą myśl o tym, że jej rodzina, być może właśnie teraz, w tym momencie, usługiwała Hiro. Jasna cholera, dlaczego musiało ją to spotkać? – Gdy już Gaki się znajdzie, proponuję zrobić zebranie. Skoro mówisz o kolejnych kroku – chyba warto go zrobić, prawda?
I sama w tym momencie miała zamiar przekroczyć próg oraz zniknąć za drzwiami, gdyby nie kolejne słowa Ao o misji. Aż się gwałtownie wyprostowała i zmarszczyła brwi.
Czy on już zapomniał, że dał jej jedno zadanie?
To znaczy – nie żeby Lula nie potrafiła wykonać dwóch naraz. Oczywiście, że potrafiła, nie miała też zamiaru się nad sobą użalać. Tylko czy Kaleka oprócz nóg nie miał też uszkodzonego mózgu? Choćby odrobinę?
Zajmę się tym, gdy już potropię Gakiego – zgodziła się powoli. – Spróbuję hycla. Oni są łatwi do wywęszenia, bo sami węszą. – Zmierzyła jeszcze Ao od dołu do góry, po czym mruknęła: – Idę. A ty tylko nie spadnij z tego łóżka. Jeszcze sobie kark złamiesz.
I nie czekając na odpowiedź, wyszła za drzwi, jednocześnie wyciągając komórkę i szukając numeru Gakiego.

zt. dla Luli i dla Krzaka, który po paru godzinach wreszcie samodzielnie wyczołguje się za drzwi

_________________


Gabinet medyczny - Page 4 Lula210

#9b283c

Gabinet medyczny - Page 4 Sekta10


Ostatnio zmieniony przez Lula dnia Sob Cze 15, 2019 10:08 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Xin

Xin

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 428


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyCzw Maj 30, 2019 4:50 pm

/z Shiną/

Chwile z lodowiska nigdy nie zostaną zapomniane, chyba że ktoś okrutny zechciałby wymazać z pamięci Wilka. Xin nie tylko bawił się świetnie przy nauce na łyżwach, ale mógł podziwiać radość swego Lubego, który rozkwitł lodowym kwieciem na tafli i otworzył swoje serce w miłosnym tańcu. Mógł lepiej poznać swą Lepszą Połówkę i przynieść choć trochę ulgi od świata rzeczywistego, który przepełniony był chorymi pacjentami, mnóstwem papierów i naukowych lektur. A przez ostatnie dni - troską o zaginionego brata.
Obiecał przed Nim i przed sobą, że będzie jego wsparciem w każdym momencie. Toteż zgodził się na powolny powrót myślami do wydarzeń przyziemnych, ale nie mniej ważnych dla Shiny. Rodzeństwo to wspaniała instytucja, której osobiście nigdy nie doświadczył, lecz był dobrym obserwatorem. Choćby bracia Nessuno, zjednoczeni nie tylko nazwiskiem i wspólnym dachem, ale także wzajemną opieką i czujnością. Błękitny Motyl musiał odszukać swojego starszego brata, pierwszy tor obrany przez kierowcę było mieszkanie starszego Watabe. Niestety nie było po nim ani jednego śladu, przynajmniej z punktu widzenia zwykłego człowieka. Amiko wnet zaoferował swoją pomoc w wytropieniu Ao. Dostał pozwolenie pod warunkiem, że nie będzie to wiązało się z czymś niebezpiecznym dla żadnej ze stron. Czarnowłosy objął dłonią policzek ukochanego wampira i głaszcząc kciukiem Jego chłodną, smutną buźkę, po czym patrząc w Jego błękitne oczka powiedział poważnie:
-Warto podjąć ryzyko -to mówiąc przejechał pocieszająco kciukiem po policzku Lubego- Chodzi o bliską Ci osobę.
Za ostateczną zgodą Shiny zbliżył się do krzesła z ubraniami, wziął jedną z rzeczy należącą do rodzeństwa i przytknął do swoich nozdrzy. Zmrużył powieki uciekając w dzikość swoich instynktów, aby wyłapać w powietrzu najmniejszą nutę zapachową. W ślepiach zjawiły się bestialskie ogniki, zza linii zaciśniętych ust rozrosły się kły, postura również uległa zwiększeniu. W łapie z pazurami trzymał koszulkę starszego Watabe, a pozostałe kończyny opierał o podłogę. Xin stał się Wilkołakiem, by móc w pełni czerpać z instynktów zwierzęcych całą wiedzę o tropieniu. Zbliżył się do Shiny, lecz umiał jeszcze rozpoznać w Nim członka stada. Gdy tylko pochylił się przy Ukochanym, dał znać, by Książę przerzucił ramiona przez silnie umięśniony kark Bestii i trzymał się mocno czarnego futra.
***
Minęły dwie godziny od złapania pierwszego tropu aż do wyraźnej obecności brata Watabe. Na tych terenach, w budynku, w tej odnowionej części, przebywał wspomniany Zaginiony. Amiko dalej niósł na plecach Shinę, a masywne kroki (czasami stawiane wszystkimi kończynami jednocześnie o podłoże) zaczynały dudnić po korytarzach. Węch Wilkołaka był niezwykle wyczulony, stąd w samym szpitalu droga ku Ao była niezwykle krótka.
Nagle też we drzwiach zjawiła się rosła sylwetka Stwora, który z pianą w pysku wparował do pomieszczenia i ślepia wbijał w Kalekę. Na szczęście dla Watabe, Shina wciąż był przy Amiko i na pewno to dodawało pocieszenia, że nie skończy jako posiłek Wilkołaka. Chyba. Xin był trochę głodny i miał zmącony umysł krwią, która gdzieś po kątach została niedawno rozlana. Najważniejsze, że bracia się odnaleźli.

Przemiana w Wilkołaka: 1/8 postów.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 352


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyPią Cze 21, 2019 7:19 am

Odgarnęła włosy za plecy, zerkając nieznacznie za siebie, by upewnić się, że nikt niespodziewany nagle ją nie śledził. Ostatnie czego było jej do szczęścia to to, by napotkać się na niepożądaną osobę. Jednakże momentalnie stwierdziła, że nikogo nie wyczuwała, a przed jej oczami nie pojawiła się ani jedna istota, która miałaby do niej jakąś sprawę. Spokój... To zdecydowanie coś, co można było cenić, zwłaszcza w takim miejscu jak to.
Odnalezienie odpowiedniego  budynku nie stanowiło problem, zwłaszcza, że już wcześniej znała adres. Niedługo potem dojrzała stary szpital i bez wahania udała się do wejścia. Nie zamierzała skradać się, by nie wywołać czasem przypadkowo jakiegoś konfliktu. Chociaż nie można było wykluczyć, że byle jakie działanie można byłoby odebrać za akt agresji.
W momencie napotkania się strażników tego miejsca, momentalnie, po krótkim przywitaniu, zwróciła się z prośbą o zaprowadzenie jej do Ao, przedstawiając się jako ktoś, kogo oczekiwał. Kącik jej ust uniósł się nieco, pokazując nieco smętny uśmiech. Widniał on na jej twarzy przez krótki okres czasu, zanim zaniknął. Dla postawienia na swoim, powiedziała wprost, że mogą się go spytać o nią.
Gdy już ostateczne udało się jej dostać - nie zamierzała odpuścić w razie odmowy - poszła wraz z jednym z wampirów w miejsce, gdzie powinna spotkać znajomego. Przynajmniej teoretycznie. Tak czy siak, została pozostawiona przy wejściu do jednego z pomieszczeń. Na słowo honoru, bo pewnie jej ruchy były obserwowane, nawet jeśli sama nie musiała dostrzegać wzrokiem. Zaglądnęła do środka pomieszczenia.
- Jestem Ao... Eeee... - urwała w momencie, gdy jej ślepia skupiły się na całkiem rosłej formie... chwila, co to? - Nie pisałeś, że masz gości - żachnęła zaraz potem, nie dając się wybić z rytmu. A przynajmniej próbując się nie dać. Pachnie psem. Ale trochę to duży piesek. Ciekawe czy aportuje? - przemknęła jej przez głowę nieco głupia myśl. Zamrugała dwukrotnie ślepiami, zastanawiając się, co ma zrobić. Iść sobie? Pozostać?
W sumie, może warto dowiedzieć się, czego jest świadkiem.
- Pomóc, popatrzeć czy mam sobie zawiedziona pójść? - spytała się spokojnie. Zachowywała się całkiem swobodnie... Przynajmniej do momentu, gdzie jeszcze nikt nie okazał jej wrogich zamiarów. Rozejrzała się jeszcze i jeśli dostrzegła więcej osób, pomachała im ręką na przywitanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Shina

Shina

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 80


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyNie Cze 23, 2019 8:10 pm

Węch Xin'a okazał się niezawodny!
Oczywiście Shina musiał mu trochę pomóc, chociażby poprzez podstawienie pod nos pozostawionej w odległych czasach przez brata bluzki oraz kilku wskazówek, ktorymi Wilik się posłużył podczas tropienia. Trop szybko ginie, ale na szczęście Watabe mniej więcej wiedział gdzie należy zacząć poszukiwania.
Od Dzielnicy biedy.
Nie była ona obca wampirkowi. Tylko był zły na to, że Ao wybrał takie życie, a nie inne.
Miałeś tyle możliwości, a wybrałeś włóczenie się. Nie mógł się z tym psycholog pogodzić i zamyślony, docierał na grzbiecie Xin'a do kryjówki.
Stary, zniszczony szpital.
Odstraszał już samym widokiem, o zapachu nie wspominając. Tylko Shina nie poddał się i władował się do środka. Targał czasami za uszy Xin'a żeby stąpał ostrożnie. Nie chciał aby stała się im krzywda ani budynek nie ucierpiał bardziej. Chociaż ta część budynku tak tragicznie nie wyglądała – Więc to jest ta odnowiona część. – rozejrzy się po w miarę ogarniętych ścianach, chociaż i na nich były widoczne ślady kurzu.
No nic. Szli dalej.
Nie wiedział w jakim pomieszczeniu zastanie braciszka. Nie oceniał go na ten moment, już bardziej się zamartwiał o jego stan – Ao! – krzyknie, kiedy Xin przekroczy drzwi od gabinetu – Dlaczego jesteś w tym pomieszczeniu? Stało Ci się coś? – musiał zejść z grzbietu Wilka, podejść do brata i obejrzeć go z każdej strony.
Brudny jak zawsze.
Zmarszczy lekko brwi, stanąwszy przed obliczem braciaka – A gdzie jest ten menel, z którym się zadajesz? – miał oczywiście na myśli Gaki'ego.
Czemu do sali weszła...
Dziewczyna?
Szerzej Watabe otworzył oczy, palce przyłożył do ust i spojrzał zaskoczony na braciszka, to na Mei a na końcu na Amiko – Przepraszam, przerwałem Ci randkę. – nie kpił ani nie dokuczał Ao. Nie chciał czuć się balastem, kiedy jego brat dojrzewał umysłowo.
A przynajmniej miał taką nadzieję.

_________________
Gabinet medyczny - Page 4 PT6uKeE
Powrót do góry Go down
No name

No name

http://vampireknight.forumpl.net/t3220-dobrze-lepiej-i-najgorzej-budowa#68826 http://vampireknight.forumpl.net/t3113-topic#65901
Zarejestrował/a : 18/12/2016
Liczba postów : 124


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyPią Cze 28, 2019 9:39 pm

Minęło sporo czasu, zanim znowu wreszcie stanął na nogi o własnych siłach. Pierwsze kroki stawiał nieporadnie, jakby na nowo uczył się chodzić - co niewiele mijało się z prawdą. Przez długi czas bezruchu mięśnie zdążyły osłabnąć. Na początku ból był na tyle silny, że prosił innych o pomoc w przemieszczaniu się. Jednak wolał czuć cokolwiek, niż ciągle leżeć i tylko polegać na innych. Przez chwilę nawet myślał, że niedługo sam zapuści korzenie i upodobni się do roślinek, którymi mógł władać dzięki mocy. Na szczęście tak się nie stało.
Niechętnie odwiedzał gabinet medyczny. Odkąd wylądował tutaj jako niepełnosprawny, miał złe skojarzenia z tym miejscem. Jednak na prośbę Lizzy przyszedł tutaj, by dać się zbadać. Mimo życzliwości kobiety, ciągle zachowywał przy niej czujność. Łowczyni została jakiś czas temu porwana, więc wampir w ogóle by się nie dziwił, gdyby zamierzała prędzej czy później stąd uciec. Na dodatek Gaki wsiąkł jak kamień w wodę. Cholera... Mógłby dać jakikolwiek sygnał. Jeżeli ten kretyn znowu wpakował się w tarapaty, Ao osobiście dopilnuje, żeby tego pożałował. Jakby tego było mało, nie tylko przyjaciel zniknął... X również nikt nie widział.
Przetarł oczy, czując się, jakby ktoś włożył mu na barki zbyt duży ciężar. Nie znosił zostawać sam ze wszystkimi problemami. Może by tak...
Poderwał się , widząc dziwną bestię wbiegającą do pokoju. Że co? Jakim cudem to coś dostało się aż tutaj, niezauważone przez nikogo? Wampir był pewny tego, że kogoś postawił na straży przy wejściu. Świetnie... Szykowała się mała pogawędka z członkami gangu. Nie wymagał od współtowarzyszy wiele, ale aż taka niesubordynacja musiała zostać w jakiś sposób ukarana.
Widok brata na grzbiecie ogromnego wilka sprawił, że przez chwilę Ao zaniemówił. Odchrząknął, pozbywając się suchości w gardle. Dopiero po kilku sekundach zdołała skłonić struny głosowe do współpracy.
Co ty tu robisz? – wykrztusił, drapiąc się po szyi.
Mei się zapowiedziała, ale braciszek ze swoim... zwierzątkiem (?) już nie. Jęknął w duchy, przeczuwając prawdopodobnie zbliżająca się katastrofę. 
Nic mi już nie jest. Tylko mnie badano, więc dlatego tu jestem – wyjaśnił.
No hej, bracie, zrobione ze mnie kalekę, bo naraziłem się niewłaściwym ludziom, ale luz, już jest wszystko jest w porządku. Nie martw się.
Nie, nie mógł tego powiedzieć. Takie słowa mogłyby sprawić, że zostałby świadkiem pierwszego zawału u wampira... A kompletnie nie znał się na udzielaniu pierwszej pomocy w takich przypadkach.
Ej, to nie jest menel – burknął, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej.
Chciał dodać coś jeszcze, ale do środka wkroczyła wampirzyca. Chłopak spojrzał na nią, już w ogóle nie wiedząc, co powinien zrobić.
Okej, wdech, wydech. Jakoś to będzie.
Nie widziałem, że ktoś jeszcze przyjdzie. Zostań. Mei, Shina, poznajcie się czy coś.
Kątem oka obserwował Xina. Czy on miał pchły? Był szczepiony? I czym albo czym, do cholery, to coś było?
Niczego mi nie przerwałeś.
Sam nie wiedział czego się bardziej obawiać; tego, że brat w ogóle pomyślą, iż Ao był zdolny zaprosić jakąkolwiek kobietę do szpitala psychiatrycznego na romantyczne spotkanie, czy tego, co właśnie mógł pomyśleć starszy. Niedobrze.
Może pójdziemy do jakiegoś innego pokoju? Napijecie się czegoś? Shina, powiedz mi, jakim cudem mnie tutaj znalazłeś?
Owszem, kiedyś podawał mu adres, ale tylko przybliżony. Nie dzielił się informacją o budynku, obawiać się właśnie wtargnięcia i próby zabrania go stąd na siłę.

_________________


No:
 
Powrót do góry Go down
Xin

Xin

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 428


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyPon Lip 01, 2019 8:10 pm

Węch to jedno, ale zachować się na obcym terenie to drugie. Dlatego tak bardzo było ważne wsparcie Shiny, który hamował zbyt gwałtowne ruchy wilkołaka szarpaniem za gęste futro na karku lub wystające uszy. Tylko Księciu pozwolił na taką kontrolę, ufał mu bezgranicznie. Nawet będąc w ciele rosłego stwora o czarnej sierści czuł silną więź z młodym Watabe. Naprawdę starał się odgonić demony przeszłości, które doprowadziły już raz do tragedii.
Całe szczęście, że niebawem trop doprowadził ich do celu. Stary szpital, który został opanowany przez garstkę wampirów. Dobrze, że nie musiał im wchodzić w drogę - było ich za mało, a Xin za wczasu mogąc ich wyniuchać człapał korytarzami pozbawionymi straży. Dzięki temu już niebawem rodzeństwo mogło spotkać się po długiej rozłące i zamienić pierwsze słowa. W tym czasie Amiko drapał się za uchem stopą, a później otrzepywał się z ulotnionej sierści, jaką wytargał tu i tam. Mimo wszystko nie spuszczał czujnych ślepi koloru maliny z mężczyzny. Musiał zapamiętać jego wizerunek i zapach, aby nie padł jako przypadkowa ofiara Wilka. Nie widział zbyt wielu podobieństw, ale niewątpliwie bracia odnaleźli się.
Okazało się, że w pokoju miała pojawić się kolejna osoba, którą również obdarzył badawczym spojrzeniem. Kobieta o czarnych włosach musiała znać brata Shiny, lecz nie jego Motylka. Nic dziwnego, że lekko zdezorientowała się widząc dodatkowych gości. I jej zapach przez potężny niuch powietrza został zapamiętany. Nigdy nie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Nadstawiał wilczych uszu i próbował zrozumieć ich mowę. W tej postaci nie było to takie oczywiste, ale większość została zrozumiana. Eh, gdyby umiał tak swobodnie przekształcić się do ludzkiej sylwetki byłoby prościej. Na ten moment Lodowy Książę, Ao i Mei musieli dzielić małą przestrzeń z dużym psowatym. Kręcił się po pokoju, ale najczęściej po to, by zaznaczyć protekcję względem Shiny.

Przemiana w Wilkołaka: 2/8 postów.

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Mei
Prefekt
Prefekt
Mei

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t3759-mei#82577 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei http://vampireknight.forumpl.net/t3841-pokoj-mei-i-fergala
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 352


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptyPią Lip 05, 2019 12:07 am

Facet. To jest facet... - uporczywa myśl prześladowała w tym momencie wampirzycę, gdy spoglądała na nieznajomego jej wampira. Uśmiechnęła się do niego, unosząc nieco rękę na wysokości brzucha i pomachała mu przyjaźnie.
- Miło poznać - powiedziała, uświadamiając sobie momentalnie, że napotkany wampir wyglądał lepiej niż wiele dziewczyn, jakie napotykała się. Ciężko nie było myśleć o tym, jak to jest właściwie możliwe. - Mei jestem - przedstawiła się bez cienia wahania. Niebieskowłosy nie wyglądał jej na złą osobę, przez co miała nadzieję, że nie powstaną jakieś konflikty. Awantury były teraz ostatnim, czego chciała doświadczyć aktualnie.
- Pewnie. Co masz dobrego? - przystała na pomysł opuszczenia miejsca. Splotła dłonie za plecy i oparła się najbliższą ścianę. Spojrzała na ciemnowłosego mężczyznę z lekkim uśmiechem, po czym skupiła uwagę na drugim z obecnych tutaj. - Dopiero przyszłam, więc niczego nie przerwałeś - rzuciła jeszcze, lekko wzruszając ramionami.
Zielone oczy skupiły się na moment na rosłym zwierzaku, zajmującym całkiem sporą tutaj przestrzeń. Ruszyła się ze swojego miejsca w bok, by zyskać nieco więcej przestrzeni osobistej, zarazem z zaintrygowaniem przyglądając się wilkowi. Nie było widać, by odczuwała aktualnie strach wobec nieznanego stworzenia.
Wypuściła powietrze i uniosła rękę, stukając palcem o policzek. Widoczne było, że nad czymś wyraźnie się zastanawia.
-Całkiem spory ten wilczur... Aż dziwne, że zmieścił się w drzwiach - powiedziała, by zaraz potem wzruszyć ramionami. - Jest twój? - spytała się swobodnie. Wampirzyca niespecjalnie wiedziała, co myśleć o tym, że to nie będzie jedynie spotkanie we dwójkę, ale skoro miała pozostać tutaj... To może wyszłoby z tego coś ciekawego, a zarazem niespodziewanego.

_________________
Powrót do góry Go down
Shina

Shina

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 80


Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 EmptySob Sie 03, 2019 10:16 am

Co Ty tu robisz?
Shina aż się naburmuszył na pytanie i zmarszczył brwi - Odwiedzam brata, nie widać? Nie dajesz oznak życia. Nie odbierasz telefonów. Zacząłem się martwić. - szybko mówił i nie ukrywał zdenerwowania. Troszczył się o brata, zamartwiał że umarł a ten tak brzydko zadaje pytania!
Badano?
Niech nawet nie próbuje nic ukrywać. Zapomniał kim Niebiesko włosy Watabe jest? Rozpozna oznaki ukrywania prawdy. Dlatego podszedł bliżej, przyglądając się buzi Ao i uważnie zaczął go filtrować - Widzę w Tobie chęć ukrywania faktów. Co Ao ma na sumieniu? Mamy się pobawić w złego psychologa i pacjenta? - chyba braciak nie chciał aby Shina narobił mu siary przy wszystkich i wymusił na nim powiedzenie prawdziwych przyczyn nie odzywania się.
A może...
Może się obraził?!
Przez moment przeszła mu taka myśl, ale nawet nie powiedział jej na głos. Nie chciał odstraszać braciszka od siebie - Jak nim nie jest, jak jest? Macie jakąkolwiek pracę? Masz zamiar tutaj cały czas żyć? - powieka zadrżała ze złości. Przez Gaki'ego Ao stał się tak mało odpowiedzialny. A przynajmniej tak wampirek sobie tłumaczył - Cześć. - popatrzy na wampirzycę, wyciągnąwszy przy okazji dłoń w stronę głowy Xin'a. Potarmosił go za uchem, nie zwracając uwagi póki co na nikogo poza samym Wilkiem - To nie jest żaden wilczur, tylko Xin. Jest wampirem, tylko obecnie przemienionym. - skąd mogli wiedzieć, że towarzyszem Shiny jest tak naprawdę wampirem - Jeśli już masz dość bycia wilkiem, możesz się odmienić w innym pokoju. Poczekam na Ciebie. - dokończy głaskanie i spojrzy w mordkę Wilka. Propozycja zmiany pokoju również była wzięta pod uwagę, zwłaszcza gdy zaproponował ją Aoi. Shina odwrócił się w jego stronę aby śmiało podejść i ująć go pod ramię - Jasne towarzyszu. Prowadź! Możesz iść z Nami, Mei. - pociągnie brata w stronę wyjścia. Do Xin'a skinął głową aby też szedł z nimi.
Głupio tak zostawiać kogokolwiek, poza tym wampirek czuł się raźniej w obecności partnera, nawet jeśli znajdował się u brata.

z/t dla wszystkich
Ao pisze w innym temacie <3

_________________
Gabinet medyczny - Page 4 PT6uKeE
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Gabinet medyczny - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Gabinet medyczny   Gabinet medyczny - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 
Gabinet medyczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: NOWA CZĘŚĆ-
Skocz do: