IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Parking

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Parking   Sro Lut 05, 2014 8:09 pm

Jest to niewielki parking znajdujący się w centrum miasta, otoczony z trzech stron budynkami, a dość długim do niego wjazdem. Nie jest to parking strzeżony. Wbrew pozorom zazwyczaj jest on pusty, bądź stoi tu ledwo kilka aut. Pomimo umiejscowienia w centrum, parking ten z powodu swojej lokalizacji oraz sposobu wjazdu, nie jest miejscem, z którego chętnie korzystają ludzi. Słabo oświetlony jedną latarnią, nocą może wzbudzać wątpliwości.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Parking   Sro Lut 05, 2014 10:03 pm

- Terminy ustalimy przy omawianiu spraw biznesowych.
Wszystko na spokojnie. Ustalą także dni wolne, co by pasowały Naizenowi i Dastanowi. Nawet dobre miejsce poszukają na tego typu ćwiczeń, co by czasem nie spalić zamku czy lasu. Coś wymyślą.
Już mieli punkt zaczepienia. Yuki dała znać, że będzie w mieście. Tyle dobrego, że jeszcze nie wyjechała i zdołają z nią porozmawiać. Tak więc, Naizen zabrał swój płaszcz i opuścił gabinet z synem, zamykając go na klucz. Nawet okularów nie zdjął, ale mu one nie przeszkadzały. Przyzwyczaił się do nich.
Zaskoczenie na jego twarzy się wymalowało, kiedy Dastan oznajmił iż pojadą jego samochodem. Chwila, jego? Gdy zobaczył auto, już spojrzał ostrzegawczo na syna. Skąd on u licha ma taki samochód? I to jeszcze lepszy od ojca. Mimo tego, nic nie powiedział. Skoro syn wsiadł do swojego samochodu, blondyn westchnął, otworzył drzwi i usiadł z przodu. Znów mu coś nie pasowało, bo na tylnym siedzeniu zastał znajomą wampirzycę.
- Masz mi coś do powiedzenia Dastan?
Tym razem nie wytrzymał. Musiał zapytać go o obecność Mayi w wozie. A później już tylko skupił na drodze, co by w jakimś momencie wyłapać obecność Yuki.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Parking   Sro Lut 05, 2014 10:34 pm

Dastan dostrzegł zaskoczenie na twarzy ojca na widok jego nowego samochodu. Właściwie to wyjechał nim z salonu, więc go wręcz rozdziewiczył. Nie mógł powiedzieć ojcu, w jaki sposób zarobił pieniądze na taki samochód. Ale jego stan konta nie był na pewno większy od Naizena. Mógł o tym zapomnieć, nie po tak drogim wydatku… Zresztą, młodym jst się tylko raz. Nawet u wampir, bo mimo wszystko dojrzewają. Kiedyś tam.
Wreszcie wsiedli, a Naizen zadał dziwne pytanie. Blondas spojrzał na niego, marszcząc brwi. Nie bardzo rozumiał w czym rzecz.
– Przecież Ci mówiłem, że spotkałem po drodze Mayę. Jakiś skur… wampir ją dorwał. Znasz go może?
Zachęcił ojca gestem ręki, by wszedł synowi do umysłu. Jeśli to zrobił, Dastan podesłał mu obraz mordy Aristeo. Obraz mógł być nieco niewyraźny, bowiem Dastan dowiedział się tego z umysłu służki.
W każdym razie wreszcie ruszyli. Po drodze zadzwonił mu telefon. Początkowo go nie odbierał, ale wreszcie stracił cierpliwość i nastąpiła krótka, dość dziwna wymiana zdań, z której się dowiedział, że właśnie, chyba, prawdopodobnie, został ojcem. Zabluźnił pod nosem, gdy Aimi wyrzuciła telefon przez szybę z piętnastego piętra. Naprawdę, ojciec za bardzo ją rozpieścił. Zresztą… Naizen mógł słyszeć strzępek rozmowy syna. Dastan rozzłościł się jeszcze bardziej. Pierw matka, a teraz narzeczona. Na pewno ta suka go zdradziła. Z tym zasranym dryblasem, który zadzwonił do Dastana. Telefon odezwał się ponownie. Wiadomość od matki. Odczytał ją, przekazując tę radosną nowinę ojcu.
Dastan pociągnął za ręczny, by wyhamować samochód i wpaść w kontrolowany poślizg, zredukował bieg, dodał gazu, zakręcił ostro kierownicą i jechali z powrotem. Po kilku minutach zajechali na miejsce. Przez jakiś czas siedział w milczeniu w samochodzie, usiłując się pozbierać do kupy. Musiał ją powstrzymać przed tą groźbą. Nie powiedział jeszcze ojcu. Nie chciał go rozpraszać przed spotkaniem z Yuki.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Parking   Czw Lut 06, 2014 5:59 pm

Jeżeli chłopak potrzebował samochód, to mój poprosić o to ojca. W takim przypadku nie dało się ukryć zaskoczenia, bo skąd Dastan mógł mieć tyle pieniędzy na ten pojazd? Pracował gdzieś? Wziął jedną z kart kredytowych ojca? Wątpił, aby Yuki posiadała tyle pieniędzy, by dać synowi na nowy samochód. Bo naprawdę, takiej marki auto nie należy do tanich.
Zajrzał do myśli syna, by ujrzeć obraz wampira o którym mu przed chwilą wspomniał. Zamknął nawet oczy, aby nic go nie rozpraszało. Skoro syn kierował, to mógł się skupić na jednej rzeczy. Lecz niestety, nie kojarzył tego wampira.
- Nie znam. Musiał się pojawić niedawno w mieście, albo długo pozostawał w ukryciu.
Nigdy wcześniej tego wampira nie widział. Więc stawiał na pierwszą lub druga opcję, jakie przedstawił synowi. Pech widocznie chciał, że ów wampir zainteresował się nieświadomie służką Dastana.
Jako że siedział tuż obok, słyszał rozmowę telefoniczną syna na tyle, ile było to dane. Już sama obserwacja Dastana, jasno mówiła, że coś jest nie tak. Ktoś go musiał zdenerwować.
- Stało się coś?
Zapytał, kiedy Dastan odłożył swój telefon. Kolejna informacja była już w miarę pocieszająca. Yuki zgodziła się z nimi spotkać, a raczej z Dastanem. Zatem chłopak zawrócił jadąc w wyznaczone miejsce. Daleko nie mieli. Zatem pozostali w samochodzie czekając.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Parking   Czw Lut 06, 2014 6:17 pm

Droga z wioski do miasta była długa. Azel starał się jechać przepisowo, by nie doprowadzić do wypadku. Odpowiadał za pasażerów, więc na ulicach nie szalał. Szosę miał niemal czystą, bez problemu zajechał do miasta. Za to tam, zdarzało mu się stawać na światłach. Mimo tego długiej drogi, zajechał na wskazany parking, szukając wolnego miejsca. Zaparkował tyłem i ku jego niespodziance, po przeciwnej stronie znajdowało się czarne lamborghini, a w nim siedziały dwie osoby. Dwóch blondynów. Zmarszczył brwi, bo raczej umawiali się z jednym.
- Jesteśmy.
Oznajmił, odpinając pasy i wyłączając silnik. Teraz nie bardzo mu się to podobało, zwłaszcza, że obecnych było dwóch wampirów a nie jeden. Zobaczymy jak to spotkanie się skończy. Zerknął na Yuki, jakby chciał wiedzieć, czy ma iść z nią czy zostać w samochodzie i przypilnować jej córkę.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Parking   Czw Lut 06, 2014 6:33 pm

Opuścili dom Azela oraz wioskę. Yuki umiejscowiła córkę w nosidełku, a nosidełko posadziła na tylnym siedzeniu, uważając, by jej dziecko było jak najbardziej bezpieczne. Spojrzała jeszcze na mężczyznę i pocałowała go krótko, a potem ruszyli. Wampirzyca była nieco zdenerwowana i nastrój ten rósł w miarę, jak tylko coraz bardziej zbliżali się na miejsce. Dastan będzie sam, czy przyprowadzi również Naizena? W jednej z wiadomości padło jego imię, więc nie mogła mieć pewności. Co chwile spoglądała na córkę, która na całe szczęście spała twardo, zupełnie nie przejmując się kołysaniem samochodu, a może wręcz przeciwnie, usypiało ją to jak kołyska.
W końcu dotarli na miejsce. Parking był pusty nie licząc jednego samochodu. Tak, to musiał być Dastan, choć nie miała pojęcia jaki samochód mógł posiadać, patrząc na niego, stwierdziła, że musi to być on. Było dosyć ciemno i gdy tylko zaparkowali spojrzała w tamtą stronę. Dastan i Naizen. Jednak oboje tu przybyli. Spojrzała na Azela.
- To Dastan z Naizenem, moim byłym mężem. Porozmawiam z nimi, chyba, że chcesz mi w tym towarzyszyć. Nie zmuszam cię do tego, ani też nie będę zatrzymywać.
Uśmiechnęła się lekko, a po chwili odwróciła w stronę drzwi, które pchnęła, by zaraz wyjść z samochodu. Zajrzała jeszcze do córki, która nadal spała w nosidełku i zaraz skupiła się na tym, po co tu przyjechała. Okrążyła samochód Azela i zbliżyła się kawałek w stronę auta syna.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Parking   Czw Lut 06, 2014 10:34 pm

Ale Dastan nie chciał się nikogo prosić. Chciał kupić sobie pierwszy samochód za własne zarobione pieniądze. Nie mógł przecież ciągle liczyć na pomoc ojca. Jako mężczyzna, którym się powoli stawał, chciał wreszcie utrzymywać się samodzielnie i nie być już uzależniony od środków pieniężnych swoich rodziców. Nie okradł także ojca ani matki z ich pieniędzy i kart kredytowych. Nie był aż tak bezmyślny, by to robić. Cenił sobie rodziców i nie ośmieliłby się zrobić czegoś takiego. Naizen powinien pokładać większe nadzieje w synu, którego przecież wychował. W ogóle ten samochód do tanich nie należał…
Skinął ojcu w podzięce za chęć pomocy. Będzie musiał sam znaleźć tego typka, który ośmielił się dotknąć własność Dastana. Urwie mu łapy i zatańczy nad jego truchłem. Miał w nosie jak stary i wpływowy mógłby być ten wampir. Złamał zasady, skrzywdził służkę należącą do wampira szlachetnej krwi.
Blondas nie przejmował się tym, że ojciec usłyszał fragment rozmowy, jaką prowadził pierw Tosu, a potem z Aimi. Nie mógł przecież wyrzucić ojca z samochodu albo przerwać połączenia. Po prostu nerwy go zżerały i dosłownie nie wiedział już w tej chwili, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Jeszcze trochę i chyba zamkną go w zakładzie dla obłąkanych, w białym pokoju bez klamek i kaftanie bezpieczeństwa. Pewnie też założą mu coś na twarz, jakąś maskę, żeby nie pozagryzał ludzi albo siebie.
– Tak. Załatwimy to, gdy Yuki z nami zostanie.
A chwilę później stali już na parkingu, wyczekując Yuki. Dastan nie spodziewał się, że przyjedzie z jakimś człowiekiem. Dastan uważnie się przyglądał nadjeżdżającemu pojazdowi. Już mu się nie podobał ten facet za kierownicą. A że blondas musiał wyładować swój gniew, coś się zdawało, że „ofiarą” padnie Azel. Nie wiedział dlaczego, ale od razu pomyślał, że to przez niego Yuki chce opuścić to miasto. Oraz syna, by żyć ze swoim nowym dzieckiem. I skąd wampir wiedział, że to się tak skończy? Ha, kobiety są podłe. Stąd wiedział.
Wysiadł z samochodu w tej samej chwili, co Yuki. Jednak jego wzrok przewiercał na wylot postać Azela. Zmniejszył dystans, jaki dzielił go od matki, zatrzymując się tuż przed nią. Był wysoki, wyższy od niej, więc musiała zadrzeć głowę do góry, by na niego spojrzeć.
– Wyjaśnisz chyba, swojemu synowi, dlaczego zamierzałaś wyjechać? Chyba nie przez tego…
Pohamował się, nie chcąc zrobić przykrości matce. Wskazał zaś głową na Azela, wciąż nie spuszczając z niego morderczego wzorku. Co to dla niego, zabić kolejnego człowieka? Trzy sekundy i po nim.

_________________
Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Parking   Czw Lut 06, 2014 10:47 pm

Jeżeli chłopak sam zarobił pieniądze na samochód, to oczywiście Naizen będzie z tego dumny. Tylko miło by było, gdyby go o tym poinformował. A nie, że ojciec dowiaduje się o takich rzeczach na własnych oczach. Są chyba rodzina, to powinni sobie o wszystkim mówić. Wspierać się, radzić i pomagać. Nawet, jeżeli w życiu niektórym się coś nie układa, lub ma się rozbitą rodzinę, mimo iż wampirom takie życie nie przeszkadza.
Naizen nie brnął już dalej tematu, otrzymawszy odpowiedź syna, by poczekać z wyjaśnieniem sytuacji. Coś się stało, ale nie wiadomo jeszcze co. Więc poczeka. Dłużyło się to jednak, ale w końcu na parking podjechał jakiś samochód. Obecność Yuki była Naizenowi wyczuwalna. Ale nie tylko jej. Wewnątrz pojazdu był jeszcze człowiek i dziecko. Mężczyzna za kierownicą. Widząc to, Naizena to nie zdziwiło, znając przeszłość byłej żony. Wysiadł chwile po Dastanie, nie podchodząc bliżej. Wyminął tylko samochód, chowając ręce do kieszeni. Pozwolił, aby Yuki porozmawiała z synem na spokojnie. Wtrąci się, jak będzie to konieczne. I niestety musiał pilnować tym samym Dastana, bo już przeczuwał, że obecność człowieka, źle na niego działa.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Parking   Czw Lut 06, 2014 10:52 pm

Odwzajemnił uśmiech Yuki i odprowadził ją wzrokiem jak wysiadła i skierowała się w stronę, zbliżającego wampira. Zakładał że blondyn z krótszymi włosami, to musiał być Dastan. Nawet wyglądał mu na młodszego niż tego drugiego. Dostrzegł także to mordercze spojrzenie od młodszego Shiroyamy, które miało ochotę go zabić. Nie bał się. Takie spojrzenia nie robiły na nim żadnego wrażenia. Wysiadł z samochodu, pozostając jednak przy swoim miejscu. Zamknął jedynie drzwi, chowając ręce do kieszeni płaszcza. Pozostawał na swojej pozycji przy samochodzie, nie zbliżając się do wampirów. Wiedział z góry, że może to pogorszyć sytuację a sam z nimi żadnych szans. Nie odzywał się także nic, pozwalając Yuki na rozmowę z synem i byłym mężem. Tym samym pilnował jej dziecka.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 07, 2014 8:52 am

Trochę się denerwowała z powodu tego spotkania. Wiedziała, że Dastan był wybuchowy i nie wiedziała jak zareaguje będąc z matką twarzą w twarz. Nie wiedziała również jaka będzie jego reakcja na Azela i jak mu wytłumaczyć to, że zwyczajnie ona i ten człowiek się w sobie... zakochali. To było trudne i nie mogła mieć pewności, że syn zrozumie jej sytuacje, z nawet jeżeli zrozumie, to równie dobrze może poczuć się urażony i tyle by było. Nie chciała stracić syna w równym stopniu, co córki, która teraz leżała w nosidełku i spała na tylnym siedzeniu samochodu.
Zerknęła na Azela, który wyszedł za nią z samochodu, ale postanowił przy nim zostać i nie przeszkadzać rozmowie matki z synem. Oczy wampirzycy powróciły więc do blondyna, który się do niej zbliżył. Wyhaczyła również Naizena, który podobnie jak Azel postanowił się nie wtrącać.
- Po pierwsze uspokój się kochanie... to nie jest takie łatwe jakbym tego chciała. - westchnęła i musiała się zastanowić co powiedzieć... chyba tylko prawdę, nie może okłamywać własnego dziecka. - Azel bardzo mi pomógł, to on odebrał poród. Poza tym... - znów westchnięcie. - Sługa Ringo, a mój "ochroniarz", zobaczył nas na plaży. Kocham go synku, a Ringo zapewne o wszystkim się dowie. Nie mogę wrócić do zamku, a nawet gdybym to zrobiła, z pewnością czekałaby mnie kara, a najgorsze mogłoby być to, że mógłby mi odebrać dziecko. Nie chce jej stracić. Tak jak nie chce stracić ciebie.
Żadna z dróg nie wydawała się być dobra. Wróci do zamku, to czeka ją gniew Ringo, ucieknie, też czeka ją gniew Ringo, choć w tym wypadku z pewnością byłaby to już prawdziwa furia. Bała się o Azela, że Ringo zrobi mu krzywdę i bała się o córkę, że zostanie jej odebrana. Nie widziała żadnej sensownej opcji, która byłaby rozwiązaniem dla tej sytuacji. Znalazła się po prostu w kropce. Wyciągnęła rękę by pochwycić dłoń syna.
- Jeżeli masz rozwiązanie dla tej sytuacji, chętnie jej wysłucham.
Była gotowa wysłuchać syna, była gotowa zrobić dla niego naprawdę wiele. Był jej dzieckiem i kochała go ponad wszystko. Wyjazd równałby się w opuszczeniem miasta i dzieci, bolało ją to bardzo, nie chciała tego robić, ale i Dastan i Yv byli już na tyle dorośli, że sobie poradzą, nawet gdyby zniknęła na jakiś czas.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 07, 2014 10:57 am

Miał w nosie, że Azel się go nie bał. Właściwie, jakby teraz się nad tym zastanowić, ten człowiek wyglądał na słabego. Blondasowi zajęłoby dosłownie sekundę pozbawienia go życia. Mógłby go zajść od tyłu, za pomocą teleportacji, i nim ktokolwiek zdążyłby go powstrzymać, wbiłby rękę w płuca tego faceta i zmiażdżył mu serce. Chociaż nie, gdyby się nad tym zastanowić, to nie był zbyt dobry pomysł. Wydawało się to takie lakoniczne. Może go podpali? Zbyt łatwe. O, skręcenie karku wydawało się klasyczne. Szybkie, bez zbędnych pytań. Nie dawało nawet szansy na dokładnie przemyślanie danego uczynku. Wreszcie przeniósł wzrok na Yuki, choć ciężko było mu ukryć swój gniew. Nie, nie odczuwał go w stosunku do matki. Odczuwał go do całej tej sytuacji, jaka miała w tej chwili miejsce. Na dodatek, przed chwilą dowiedział się jeszcze o pewnym, nieistotnym, drobnym „szczególiku”. Tym bardziej stracił nad sobą panowanie, więc w głębi ducha miał nadzieję, że nie wyżyje się na matce. Już wolałby skrzywdzić tego człowieka, czającego się przy samochodzie, niż własną matkę.
Wpatrywał się tempo na matkę, jakby mówiła o jakichś dziwnych, nierealnych rzeczach. Owszem, to nie było łatwe. Nagle podjęła decyzje o ucieczce i już, nie ma jej. Mogła o tym pomyśleć przed wzięciem ślubu z Ringo. Mogła się wtedy sprzeciwić i postawić na swoim. Wówczas mogła poprosić o to swojego syna, a nawet byłego męża. Ale zamiast tego, wybrała sobie ludzki pomiot? To było chyba najgorsze rozwiązanie. Najwyraźniej, zdanie tego mężczyzny okazało się cenniejsze niż zdanie Dastana, Naizena czy nawet Ringo. On także był tutaj „poszkodowany”. Dastan w tej chwili rozumiał tego wampira, gdyby się o wszystkim dowiedział.
– Mam w nosie tego człowieka.
Wskazał ręką na przybłędę przy samochodzie. Chwila, kochała go? Spojrzał na nią, wyraźnie będąc w szoku. Oczywiście nie dał tego po sobie poznać, stał po prostu i patrzył na matkę nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie usłyszał. Spojrzał ponownie na Azela, obnażając wściekle kły. Nie interesowało go w tej chwili, że mógł nie wiedzieć o istnieniu wampirów. Ale chwila, znał go. Był nauczycielem u Crossa. Doprawdy, aż zaśmiał się ironicznie. Gorzej być już chyba nie mogło.
– Pięć minut temu dowiedziałem się właśnie, że zostanę ojcem. I wiesz co, poniekąd jestem w stanie zrozumieć Ringo. Powiadomiłaś go chociaż o tym, że urodziłaś? Ja wiem, jaki on jest… znam go lepiej, niż myślisz. I nie zamierzam go bronić, bo wiem, że Cię skrzywdził. Ale spróbuj to zrozumieć, że nie możesz nagle uciec. To też jego dziecko. On… nawet nie dałaś mu szansy, by znaleźć się w tej sytuacji. Wiesz doskonale, że nie pozwoliłbym, by zabrał Ci dziecko. Już Ci mówiłem, że Cię ochronię. I to lepiej, od tego człowieka.
Przy ostatnich słowach warknął, spoglądając spode łba na Azela. Zresztą sam nie wiedział, czy mówił bardziej o sobie czy o Ringo. Ale gdy Aimi powiedziała, że pozbędzie się tego, co ma w środku, nabrał ochoty porządnie sprać jej dupsko. Nie miała prawa samej o tym decydować. Spojrzał na matkę, gdy chwyciła go za rękę. Nie wyrwał się, stał tak po prostu, wpatrując się w nią. Wiedział, że cierpi, wiedział, że z takiej sytuacji nie ma wyjścia, ale wiedział też, że Ringo nie odebrałby jej dziecka.
– Szlag by to.
Wyrwał się z uścisku matki I dosłownie klapnął na ziemi. Konsekwencje tego, co zamierzała zrobić były o wiele gorsze niż zdrady męża.
– Nie możesz uciec i zostawić nagle tego wszystkiego. Nie masz pewności, co zrobi Ringo i jak się zachowa. I wiesz, że ani ja, ani Naizen, nie damy Cię skrzywdzić.
Koniec kropka. Nie zamierzał mówić niczego więcej. Przeczesał sobie włosy dłonią i wydawać by się mogło, że już oazą spokoju.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 07, 2014 11:02 am

Otrzymany cynk od szarych nie był za bardzo dokładny. Ringo musiał porządnie wytęrzyć węch, słuch i wzrok. Na szczęście Katedra Elżbiety także znajduje się na uboczu, więc nie musiał aż za bardzo się oddalać, a parking na którym byli, mógł znajdować się naprawdę w zasięgu wzroku. No ale.... kto by przypuszczał, że tam może coś się odbywać? Tak czy siak wreszcie natrafił na znajomą woń. Yuki, Dastan i jeszcze jakieś typy. Może znał, może nie. Nie przejmował się tym... wszak rozrywała go wściekłość! W końcu Yuki mogła już urodzić, termin porodu padał na koniec miesiąca, a mamy już inny miesiąc! Zatem na bank urodziła. I co? Gówno się dowiedział. Szlachetna perfidnie zataiła przed nim dany fakt, ignorując ojcostwo jednookiego. I to, to właśnie była główna przyczyna gniewu, Yuki nie była aż tak ważna. Odbiera mu kogoś, kto także był jego!
Poprawił szelki na których miał doczepione kabury. Marynarki nie miał, zatem będą mieć widok na broń, której mafiozo ukrywać nie miał ochoty. Podwinął rękawy koszuli poza łokcie chyba już odruchowo i pogoda wcale mu nie przeszkadzała. Wampiry mogły wyczuć nadchodzącą aurę przesiąkniętą wściekłością.
- No proszę, proszę... Yuki! Jak Ty schudłaś! - Odezwał się nerwowym głosem, patrząc na małżonkę, później skierował wzrok na Dastana. Chłopak także nie był zadowolony. Co knuła ta blond suka? Jakie ma wyjaśnienie? I wcale nie interesował się opinią Naizena, czy rudego kochasia. Yuki ma się tłumaczyć Co takiego chciała uczynić z ich dzieckiem?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 07, 2014 11:36 am

Również Naizen czekał na tłumaczenie Yuki, dlatego tak nagle zdecydowała się na wyjazd. Pojawienie się samochodu, było w rzeczy samej zaskakujące, a tym bardziej, obecność tutejszego człowieka. Skoro ten mężczyzna jej pomógł z porodem, to winni być powinni mu wdzięczności, za chęć udzielenia jej pomocy. Ale jej wyznanie normalnie zaatakowało wnętrze Naizena. Jeszcze jak byli razem, jego darzyła miłością, a teraz? Tak szybko jej przeszło czy może ukrywała to co czuje do człowieka? Sam przechodził przez podobny związek i także ta osoba zginęła. Więcej nie zamierzał mieszać do siebie ludzi. Ale ona... Mimo iż jest słaba, nie potrafi zarządzać własnym życiem i losem, łapie się najtrudniejszych możliwości by bardziej pogarszać już i tak beznadziejną sytuację?
Przeniósł spojrzenie w stronę Azela, który jak widać, nie obawiał się przebywania ze szlachetnymi wampirami. Odważny jest, ale też i słaby.
- Yuki... Nie pomyślałaś o tym, co ja mogę odczuć na Twoje wyznanie?
Przypomniał o swojej obecności, patrząc na nią z powagą. Jego akurat ta sytuacja nie bawiła. I szczerze, jako ojciec był wstanie zrozumieć odebranie dziecka. Może i nikt mu nie odebrał żadnego, ale nie poczułby się z tym dobrze, gdyby nawet ograniczono mu widywanie się z własnym potomkiem.
Kolejne wyznania. Tym razem Dastana. Jego słowa aż zszokowały Naizena, że aż na niego spojrzał i zbliżył się parę kroków.
- Dastan... Chyba nie mówisz poważnie?
Rzucił pytanie w jego stronę, bo aż wierzyć się mu w to nie chciało. Ślubu nie było a ten już dzieciaka zrobił? Jeszcze nie wiadomo komu! Jeżeli to z Aimi, to pół biedy. Da się to jeszcze jakoś przeżyć.
Kiedy Dastan zaczął prosić matkę aby zrezygnowała ze swojego chorego pomysłu, w okolicy wyczuł obecność wściekłej aury. Szlachetniak się zbliżał. Tylko jakim cudem dowiedział się, że oni tutaj są? Przeniósł spojrzenie na przybyłego Ringo. Aż przymknął oczy westchnąwszy. Gorzej już być nie mogło. Dla Azela będzie bezpieczniej, jeżeli się stąd wyniesie.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 07, 2014 11:44 am

Przerąbane. Tak jednym słowem można określić ogół spotkania. On marny i słaby człowiek, w towarzystwie aż czterech szlachetniaków! Marcus by od razu zaczął mu prawić pouczające kazanie, odnośnie targania się na życie. Póki co, nic nie wskazywało na to, że ma być gorzej niż jest obecnie.
Yuki wyznała synowi nie tylko udzieloną jej pomoc z jego strony, ale też fakt, że go kocha. Az mu w sercu się zrobiło ciepło. Jednakże, patrząc po twarzach jej syna i byłego męża, obydwoje chyba mieli ochotę go teraz sprzątnąć. A ten starszy, musiał widocznie coś jeszcze do niej żywić. Musieli także znać jej obecnego męża, skoro zamierzają ją powstrzymać przed wyjazdem. Z góry już wiedział, że nic z tego nie będzie. Zerknął przez szybę tylnego siedzenia na leżące w spokoju dziecko i śpiące. Nieświadome tego, co dzieje się obecnie poza samochodem, w jakim przebywa. Zaraz też usłyszał kolejny głos. Obejrzał się i ujrzał własnym oczom wysokiego, srebrnowłosego wampira. Również najwyższej krwi. To chyba o nim mowa. Gdyby się teraz wtrącił, oberwałby od któregoś z obecnych. Więc jedynie mógł tylko stać i obserwować. Jednak dłonie zaciskał w pięści, tym sposobem starając się uspokoić. Jako że miał je w kieszeni, nikt tego nie mógł zobaczyć. Stał ze spokojem, czekając na decyzję Yuki. Jeżeli zostaje z nimi, odda jej dziecko.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 07, 2014 6:03 pm

Była coraz bardziej skołatana tym wszystkim. Już wcześniej uważała, że ucieczka jest dość nierozsądnym pomysłem, a mimo to, chciała w to brnąć. Teraz, gdy stała tak przed wściekłym synem, zaczynała mieć coraz większe wątpliwości. Nie ważne co czuła do Azela, albo jak zaraz wyznała, że wręcz go kocha. Właściwie nadal nie była tego pewna, zwłaszcza, że ich wzajemne relacje rozwijały się bardzo szybko i gwałtownie, więc żadne z nich nie było w stanie właściwie tego ocenić. Dastan był wściekły i rozumiała to, właściwie coraz bardziej czuła się osaczona. Spojrzała zaraz na Naizena.
- Naizen przepraszam. Ja... nadal jesteś dla mnie ważny, to się nie zmieni, ale...
Westchnęła, nie dokańczając zaraz zdania. Zaczynało ją to przerastać powoli, a gdy po chwili Dastan wybuchł, Yuki aż zrobiła krok w tył. Czy ona dobrze słyszała? Dastan ojcem? Miała mieć wnuka? Otwarła kilka razy usta i zaraz je zamykała, nie będąc w stanie nic powiedzieć. Musiała jakoś przetrawić tą informację, a także skupić się na obecnej sytuacji. Zaczynała dostawać zawrotów głowy od tego wszystkiego. Zbyt wiele emocji. Przyłożyła dłoń do skroni, starając się rozmasować ból.
Jakby tego było jeszcze mało, na parkingu pojawił się... Ringo. Momentalnie Yuki dostała zimnych potów. Cofnęła się jeszcze bardziej. Dastan miał rację, nie powinna w ogóle nawet rozważać podobnego pomysłu.
- Ringo...
Co teraz miała zrobić? Zerknęła na Azela, ale zaraz ponownie przeniosła wzrok na męża. Koniec. To był po prostu koniec. Yuki czuła się słabo, ale trzeba było to jakoś rozwiązać. Ringo był wściekły i musiała zrobić coś, by ten gniew zmalał. Ból głowy był coraz większy, te nerwy ją wykańczały. Zrobiła parę sztywnych kroków i podeszła do samochodu Azela, otwierając drzwi pasażera i wyciągając nosidełko, w którym znajdowała się mała dziewczynka. Mały bobas, który pomimo ogólnej ciężkiej atmosfery spał twardo i spokojnie, nie zdając sobie z niczego sprawę.
- Dziękuję Azelu za pomoc, nie będziesz mi już potrzebny.
Jej głos był bezbarwny i sztywny, a same słowa mogły być nawet raniące, ale mówi się trudno. Musiała w końcu podjąć trudną decyzję. Powzięła postanowienie i nie było już odwrotu. Nie spoglądając nawet na ludzkiego mężczyznę, odwróciła się o podeszła do męża.
- Nasza córka. - odparła, z trudem trzymając w rękach nosidełko, nadal była osłabiona po porodzie i brakowało jej sił. - Nie miałam jak cie powiadomić, a potem wyszło, jak wyszło... Mam zamiar wrócić do zamku.
Zachwiała się, widząc mroczki przed oczami, starała się je odgonić. Nie zamierzała się teraz przewracać, ani nic z tych rzeczy. Trzymała mocno córkę. Dastan miał racje. A ona była zbyt słaba. Miała męża, nie mogła tak po prostu odejść. Musiała wrócić... wrócić... wrócić... wrócić...
A potem ciemność. Zemdlała, choć nawet wtedy odruchowo jej siało ułożyło się tak, by dziecku nic się nie stało. Upadek przez to będzie bardziej bolesny, ale ważniejsze było dziecko.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Parking   Sob Lut 08, 2014 7:05 pm

Dastan również nie był pocieszony wyznaniem matki, choć z nieco innego powodu niż Naizen. Po prostu nie mógł pogodzić się z myślą, że jego matka miała aż taką słabość do ludzi. On również okazał taką słabość. Na szczęście tylko raz i szybko się to skończyło. Tak szybko, że nawet nie do końca zdał sobie sprawę z tego, co wówczas miało miejsce.
Blondas nie wtrącił się w krótką wymianę zdań między rodzicami. Nie wnikał w to, co ich niegdyś łączyło, ani w to, co łączyć ich może w tej chwili. Nawet nie próbował tego zrozumieć. Było to bardzo skomplikowane. Zresztą, nie powinien się nawet wtrącać, więc tego nie robił. Chociaż nie dziwił się konsternacji, jaka zawładnęła Naizenem.
Yuki nie odpowiedziała na pytanie Dastana, odnośnie do powiadomienia Ringo w sprawie porodu. Domyślił się zatem, że ukryła ten fakt przez mężem. Gdyby faktycznie zdołała uciec, a Dastan z Naizenem nie postaraliby się jej zatrzymać, nawet nie chciał wiedzieć, jak na to wszystko zareagowałby sam poszkodowany. Nie oszukujmy się, ale tak to wyglądało ze strony Ringo.
Następna wiadomość, jaką przekazał blondas, na pewno zaskoczyła rodziców. Yuki nie była nawet zdolna do tego, by coś na ten temat powiedzieć. Albo ją to tak zszokowało albo nie przykładała do tego wagi. Chociaż szlachetny znał matkę na tyle, by wiedzieć, że to szok odebrał jej mowę. Tak, sam był zaskoczony i wciąż nie wierzył, że to prawda. Aimi na pewno stroi sobie z niego żarty, bądź go zdradziła. Z dwojga złego, szczerze wolał, by sobie z tego zażartowała.
Słysząc pytanie ojca, który na pewno oczekiwał potwierdzenia czy zaprzeczenia, Dastan westchnął i spojrzał na ojca. Jego mina oraz gniew, jaki wciąż malował się na twarzy młodzieńca, musiało starczyć za odpowiedź dla nich obojga. Dastan wcale nie żartował i właśnie o tym chciał później porozmawiać z rodzicami. Musiał, wyjścia nie miał. Gorzej, jeśli narzeczona naprawdę sobie żartowała.
W każdym razie, blondas wyczuł znajomą woń Ringo. Skinął w jego stronę głową, na powitanie i odsunął się nieco, cofając aż do samochodu. Oparł się tyłkiem o maskę czarnej maszyny i wcisnął dłonie do kieszeni spodni. Nie zerknął nawet na dziecko, które Yuki wyciągnęła z samochodu. Nie interesował się nim.
Yuki zaraz poczuła się słabo i osunęła w stronę ziemi. Dastan teleportował się w następnej sekundzie, by chwycić matkę, nim ta opadnie na ziemię. Bez trudu wziął ją na ręce. Zerknął na Ringo kątem oka. Nie miał matki usadowić w swoim samochodzie, byłoby zbyt ryzykowne.

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Parking   Nie Lut 09, 2014 7:41 am

Co się działo między Yuki, Dastanem i Naizenem, nie obchodziło go to. Szlachetny nie ingerował w ich rodzinne sprawy, jemu chodził o to, że Yuki bezczelnie zataiła przed nim fakt narodzenia córki i miał wychowywać jaw obcy mężczyzna, podający się za ojca! Normalnie wampira aż skręcało ze złości. Yuki okazała się bardzo nieodpowiedzialna oraz niesprawiedliwa wobec swojego męża. Co prawda, miał już dosyć delikatnej wampirzycy lecz odebranie mu dziecka było czynem niewybaczalnym. W dodatku jak ona potraktowała tego człowieka, narażającego swoje życie dla niej. Dosłownie zrobiło mu się niedobrze, a spojrzenie przybrało gardzący wyraz. Dopiero widok nosidełka zmienił wampirzy gniew na łagodność. Mała, słodka dziewczynka. I to szlachetna chciała mu odebrać?
- Jesteś walnięta. Najpierw rodzisz bez powiadomienia mnie, wykorzystujesz tego naiwnego człowieka, który ryzykuje będąc tu z Tobą. I nigdzie ze mną nie wracasz. - Warknął, odbierając nosidełko od wiecznie zmęczonej kobiety. Aż strach pomyśleć co by było gdyby miała wychowywać ich dziecko. Zakładamy, że byłoby jak z Dastanem. Może i nawet gorzej.
- Nie kłam, Yuki. Chciałaś zataić fakt. - Szybko wtrącił się w słowa żony. Ona nie umie kłamać, a Ringo jest zbyt stary na takie gry słowne. I co? Poczuła się słabo? Zemdlała?! Nie szykował się do złapania Yuki, odsunął się i gdyby nie Dastan, upadłaby ma beton.
- Powiedzcie jej później, że zrywam małżeństwo. Ta kobieta jest zbyt słaba dla mnie i mojej rodziny. - I to by było na tyle. Jednooki utulił nosidełko ramieniem. Poprawił okrycie malucha, głaszcząc później ostrożnie po pulchnym policzku. Jeśli ma ktoś coś do powiedzenia, niech to zrobi teraz, bo szlachetny miał zamiar iść do Zamku... razem z dzieckiem. Zajmie się Yuki i Azelem nieco później.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Parking   Nie Lut 09, 2014 11:45 am

- Ale?... Ten mężczyzna jest ważniejszy? - Nie dokończyła, więc on zrobił to za nią. Poza tym, czy ona zdawała sobie sprawę z tego, przez co przeszła w przeszłości? Jej ojciec na pewno nie będzie z tego faktu zadowolony. Skoro szlachetna nie dokończyła swojego zdania, Naizen skończył je po swojemu. Jeżeli się mylił, mogła go poprawić.
Spojrzenie Dastana, jasno mówiło mu o jego prawdomówności, że zostanie ojcem. Aż starszy Shiroyama pokręcił lekko głową. Nie marzyło się mu zostawać dziadkiem w tak młodym wieku wampirzym. No ale będzie musiał to jakoś przeżyć. Porozmawiają o tym w domu.
Gdy pojawił się Ringo, żądający odpowiedzi ze strony swojej żony, wszyscy oczekiwali jej wyjaśnień. Ta z kolei podeszła do samochodu swojego opiekuna i kochanka w jednym, aby wyjąć z niego swoje dziecko. Co więcej, potraktowała owego człowieka jak przedmiot i chyba udawała twardą, stanowczo podchodząc do Kuroiaishity. Naizen nie zdziwił się reakcji Ringo i także nie zareagował na upadającą Yuki. Syn zrobił to od niego o wiele szybciej, jako iż posiada zdolność teleportacji. Dzieckiem zajął się Ringo. Więc miała kobieta szczęście, nie upadając na posadzkę. Co więcej, jej kłamstwo nawet i Naizen wyczul. Nie miała jak powiadomić męża? A syna to już tak? Wątpił aby Azel nie miał w domu telefonu albo przy sobie. Chyba nie był taki niedobry, aby nie użyczyć możliwości skontaktowania się z jej rodziną?
Naizen przeniósł spojrzenie ze scenki z udziałem Yuki na czerwonowłosego.
- To był jej pomysł w wyjazdem, czy Twój?
Niezależnie od odpowiedzi jaką mu udzieli Azel, wykryje kłamstwo i z jego strony, gdyby teraz próbował wszystko zwalić na szlachetną, aby bronić się samemu przed obecną sytuacją.
Ringo stracił już zainteresowanie swoją żoną, zrywając z nią związek małżeński.
- Zakładam, że Marius nie będzie zadowolony z obrotu sprawy.
Nie szczególnie chodziło o związek Yuki z Ringo, ale jej zachowanie w takiej sytuacji. Mimo upływu tylu lat, nie dorosła do pewnych sytuacji. Do takiej osoby, potrzeba więcej cierpliwości. Naizen był wstanie z nią wytrzymać, ale Ringo najwyraźniej już spasował.
A co zrobić z Yuki? W samochodzie Dastana miejsce się znajdzie. Najwyżej Mayę posadzi na siedzeniu i zapnie pasy, co by wyglądało że śpi na siedząco i to samo uczyniłoby się z Yuki. Cztery osoby auto powinno pomieścić.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Parking   Nie Lut 09, 2014 12:08 pm

Jeszcze w życiu nie był świadkiem takiej sytuacji między wampirami. Cud, że nie interesowali się zbytnio jego osobą, tylko szlachetną, ale z drugiej strony Azel jej współczuł. Jest bardziej ludzka i nie sądził by sobie poradziła, cokolwiek mówiąc i robiąc, wśród obecnych mężczyzn. Wydawali się posiadać wysokie statusy w swoich rodzinach.
Nie wtrącał się w nic. Ale przybycie jej męża, wszystko jeszcze bardziej komplikowało. Szlachetna podeszła do jego samochodu i sama wyjęła dziecko z jego pojazdu. Nie miał nic przeciwko, ale słowa jakie wypowiedziała, były niemal uderzeniem. Zaskoczony spojrzał na nią i jej zmianę.
- Yuki, co to ma znaczyć? Tak mi dziękujesz?  
Czyżby się przeliczył co do niej, czy może faktycznie prawdą jest fakt, że wampirzyce potrafią mieszać człowiekowi w głowie, traktując go jako zabawkę? Teraz tak się właśnie poczuł. Niemal jak sługa. Mimo to obserwował jej poczynania, które nie tylko skończyły się na kłamstwach ale i jej zasłabnięciu. Już ruszył się parę kroków, ale jej syn był o wiele szybszy, tak samo jak jej mąż. I dziecko i ona nie miały dzięki temu styczności z betonem. Chwilę po tym, w jego stronę padło pytanie ze strony Shiroyamy. Spojrzał w jego stronę, ale kłamać nie zamierzał. Skoro tak daleko to zaszło a zauważył, iż kłamstwa Yuki zostały jawnie odkryte.
- Mój. Widząc że cierpi i unika rozmów o małżeństwie i to jak bardzo kocha swoje dziecko. Zaproponowałem jej wyjazd aby odpoczęła od takiego życia. Nie miałem pojęcia, jak na prawdę wygląda sytuacja.
Przyznał szczerze. A na słowa Ringo, niemal w sercu poczuł dziwną ulgę, jakby jeden z problemów się rozwiązał. On tak serio da jej wolność? Nie mógł tak szybko się tym cieszyć. A nawet tego nie okazał. Zerknął tylko w stronę Ringo a później na Yuki. Mógłby sobie pojechać, ale zostawić ją tutaj? Nie miał co liczyć. Nie dadzą mu jej.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Parking   Nie Lut 09, 2014 6:09 pm

Była osłabiona po porodzie, do tego stanowczo zbyt mało uzupełniła krwi, co również miało swoje odbicie. Starała się jednak trzymać twardo i pewnie, zwłaszcza, że pojawił się Ringo. Bała się jego gniewu, choć właściwie on sam miał wiele za uszami, w tym pozostawienie ją, w zaawansowanej ciąży i pójście na dziwki. Rzecz jasna, ona nie zważał na nic i wyjdzie na to, że to ona jest tą złą i podłą, bo chce uciec z dzieckiem i nie powiadomiła nawet o porodzie.
Chciała jakoś to załagodzić, ale nie wyszło, a w dodatku zasłabła. Wiedziała, że skrzywdziła Azela, ale co mogła innego teraz zrobić? Słowa męża były ostre i bezkompromisowe i uderzyły w nią bardzo silnie. Osunęła się na ziemie, widząc ciemność przed oczami, ale nie poczuła uderzenia o nią, gdyż syn ją złapał. Osłabienie na szczęście nie trwało długo i po kilku chwilach wyraźnie zaczynała odzyskiwać świadomość. Była słaba? Ona urodziła dziecko, zniosła to i teraz w dodatku jeszcze dała radę tu przybyć, co było wyrazem naprawdę dużej siły. Widać, że ringo nie zdaje sobie sprawy z pewnych spraw.
Spojrzała na syna, mrugając oczami.
- Postaw... nic mi nie jest. To chwilowe...
Dziecko. W jej głowie widniało tylko i wyłącznie dziecko. Ringo nie mógł, nie miał prawa by odebrać jej dziecko. Co do rozmowy Naizena i Azela, nie słyszała jej, choć mogła być w tej sprawie bardzo istotna. Rzeczywiście Azel za tym stał, a Yuki nie była do końca przekonana, ale ostatecznie się zgodziła na jego propozycję. I wyszło to najgorzej jak tylko mogło.
- Ringo, nie możesz mi zabrać dziecka... myślisz, że ja to planowałam? Chciałam stworzyć normalną rodzinę... nie interesowałeś się mną i zostawiałeś mnie ciągle, nawet nie wiem gdzie znikałeś.
Nie mówiąc już o tym, że sam fakt pojawienia się ich córki był wynikiem gwałtu. Ringo więc znacznie więcej zawinił niż on, Yuki tak właściwie nie zdążyła zrobić nic, w porównaniu do tego wszystkiego co on jej zrobił. Ale się nie skarżyła, nikomu nic nie mówiła i co więcej próbowała jakoś nawiązać z nim pozytywny kontakt... i on nazywa ją słabą? Nie, Yuki nie była słaba, a już na pewno nie odpuści dziecka.
Gdy stanęła na nogach, zachwiała się, ale szybko odzyskała równowagę. Byłą wyczerpana, ale to nie oznaczało, że miała odpuścić.
- Jeżeli myślisz, że pozwolę ci zabrać dziecko i odejść, to się mylisz. Nie jestem taka słaba za jaką mnie uważasz. Małżeństwo z tobą wymaga naprawdę wielu pokładów sił, wytrzymałam z tobą tyle miesięcy, więc nie myśl, że teraz odpuszczę.
Spojrzała na niego twardo. Zdecydowanie miała teraz bojowe nastawienie. Sam chciał z nią małżeństwa, zmusił ją, a teraz ot tak po prostu zrywa, bo co? Bo myślała... tak, MYŚLAŁA o wyjeździe z dzieckiem, czego nie zrobiła i czego pewnie by nie zrobiła, szczególnie po rozmowie z synem. Gdyby nie pojawienie się Ringo, byłaby teraz w drodze do zamku. I nie, nie pozwoli sobie odebrać dziecka. Była matką, urodziła córkę i jej nie zostawi.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Parking   Wto Lut 11, 2014 7:47 pm

Dastan przysłuchiwał się słowom Ringo. Nie do końca podobała mu się obecna sytuacja, ale Yuki sama się o to prosiła. Mogła się jedynie cieszyć, że Ringo nie odnalazł jej po tym, gdyby faktycznie ucieczka się powiodła. A i tak by ją znalazł, blondas wiedział jak działa ta cała mafia. I to było niepokojące dla tych, którzy znajdą się na liście mafii. Szlachetny nie odczuwał jakoś współczucia dla tego człowieka. Był głupi i naiwny, jeśli sądził, że naprawdę uda mu się porwać szlachetną wampirzycę. Tak to mogło wyglądać. Czy ten człowiek był przy zdrowych zmysłach? Najwyraźniej nie, skoro zadarł z dwoma, potężnymi rodami szlachetnokrwistych wampirów.
Dastan nie powstrzymał Ringo przed zabraniem dziecka. Nie poruszył się, wciąż trzymając matkę na rękach. To prawda, była wiecznie zmęczona, przemęczona i patrzyła na siebie, gdy Dastan był jeszcze małym chłopcem. Wolała zająć się malowaniem, niż opieką nad synem, który kleił się do matki z taką chęcią. Cóż, po tym dziecku nie było już śladu. Teraz ukrywał swoje uczucia głęboko w sobie.
– Zabiorę ją do posiadłości.
Powiedział do Ringo, gdy ten kategorycznie stwierdził, że nie chce, by Yuki wracała do Zamku. Uznał, że powinien wiedzieć, gdzie będzie przebywała jego żona. Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Yuki szybko się przebudziła i poprosiła syna, by postawił ją na ziemi. Niechętnie spełnił jej prośbę. Kucnął nieco, by umożliwić niskiej wampirzycy stanięcie swobodnie na swoich nogach. Podtrzymał ją jeszcze za ramiona, a potem puścił, gdy odzyskała już na tyle siły i rozpoczęła się kolejna, ostra wymiana zdań. Dastan westchnął jedynie, wracając na swoje miejsce. Znów przysiadł tyłkiem na masce samochodu.
– Zdecyduj się wreszcie. Przed chwilą nie chciałaś mieć nic wspólnego z mężem i nawet od niego uciec, a teraz mówisz, że nie odpuścisz tego małżeństwa? Chyba najlepiej, dla obu stron, będzie zerwanie tego paktu.
Zerknął na białowłosego wampira, jakby chcąc się przekonać czy wciąż jest chętny na zerwanie owego małżeństwa. To naprawdę było już męczące, szczególnie, gdy Yuki zmieniała zdanie co pięć minut.
– Marius? Mógł nie pchać swojej córki po raz kolejny w małżeństwo bez przyszłości.
Wzruszył ramionami i wlepił wzrok w postać matki. Nie obchodziło go dziecko, ani fakt, kto je wychowa. Byle tylko Yuki mogła się wreszcie uwolnić z tego małżeństwa. Bo chyba tego do tej pory chciała? A może już zmieniła zdanie? Nawet Ringo stracił cierpliwość do tej kobiety i zamierzał się jej pozbyć.
I nie, Dastan nie zamierzał zostawiać tutaj matki, a już na pewno nie z takim człowiekiem. Z nim nie byłaby bezpieczna. Blondas przecież jej obiecał, że się nią zajmie. Sam nie wierzył, że to zaproponował z nieprzymuszonej woli.
- Yuki, powinnaś teraz odpocząć. Zbyt wiele się wydarzyło. Ringo przecież nie zabroni Ci widywania z córką, prawda?
Zerknął na starszego wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Parking   Sro Lut 12, 2014 4:06 pm

Nie żałował, że przybył na parking. Musi wynagrodzić swojemu podwładnymu tak dobrze wykonanego zadania. Wiadomo co by mogło się stać? A nóż widelec Yuki uciekałaby z jego dzieckiem, uniemożliwiając mu widzenia się. I co to niby miało być? I niech ta blond wieczna sierota nie płacze, miała opiekę w zamku, nie zostawił jej samej. Poza tym... jakim mężem był - nieważne! Yuki chciała odgrodzić go od jego dziecka, szlachetna nie była w tej kwestii najważniejsza! Czy ona to zrozumie? A może nadal będzie robić z siebie wieczną ofiarę, która oczekuje uwagi od wszystkich. Ale ma pecha, bo Ringo taki nie jest. Z czystą pogardą patrzył na swoją małżonkę.
Skinął głową Dastanowi. Niech zabiera, jednooki później wyśle kogoś, żeby podrzucił ubrania żony. Miał po dziurki w nosze tej płaczki. Ona nie zdaje sobie sprawy z tego, co chciała uczynić!
Na rodzinne sprawy nie zwracał uwagi, teraz miał przy sobie małą i to było najważniejsze. Yuki lepiej niech nie staje na jego drodzę. Kiedy miał odejść, księżniczka Yuki Sharp odzyskała przytomność. Owszem, zatrzymał się żeby wysłuchać oszczerste oraz przemowy. Czy cokolwiek do niego dotarło? Tak, szlachetny wysłuchał ją do końca, nie przerywając. Dopiero po niej, odezwał się i to śmiertelnie poważnie.
- Yuki. To że chciałaś wyjechać, nie obchodzi mnie to. Możesz nawet teraz zabrać się i zasuwać na nogach gdzie tam chcesz i z kim chcesz. Najgorszy jest to, że chciałaś odizolować mnie od mojej córki. Nie, nawet nie próbuje się tłumaczyć. Całe Twoje plany tyczyły się ucieczki i zakładam, że gdyby nie to spotkanie, mogłaś dać nogę. A wtedy odebrałabyś mi ją. Pomyślałaś o tym? Ach, pewnie nie. Bo jesteś samolubną, zadufaną w sobie księżniczką. - Przerwał, żeby uśmiechnąć się dostać złośliwie. Wszak Yuki taka twarda! Czy ona myśli, że przestraszy wampira? Wolne żarty.
- Skąd mogę wiedzieć co uczynisz, kiedy oddam Ci małą? Lecz się bo chyba masz rozdwojenie jaźni. Dziecko może być w poważnym zagrożeniu, kiedy wyląduje pod Twoją opiekę. - I tyle. Jednooki nie słuchał kobiety. Powinna przemyśleć swój błąd. A co do Dastana, o tym co wspomniał? Wzruszył ramionami.
- Zastanawię się. Ach i jeszcze jedno, Yuki. Dziwki z całą pewnością są lepsze od Ciebie w łóżku. Do widzenia. - Dodał na odchodym, kierując się ku swojej drodze. Zawiadomił kogoś żeby przyjechał po niego i najzwyczajniej w świecie opuścił parking razem ze swoją śliczną, małą córeczką.

zt

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naizen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t173-naizen-shiroyama#197 http://vampireknight.forumpl.net/t174-naizen-shiroyama#198 http://vampireknight.forumpl.net/f86-zamek-w-gorach
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 536


PisanieTemat: Re: Parking   Sro Lut 12, 2014 7:35 pm

Szybko Yuki doszła do siebie. Zapewne wymiana zdań docierała do jej uszu, dodając sił, aby się pozbierać i stanowczo walczyć o swoje. Naizen westchnął, zaczynając się zastawiać, czy może faktycznie dobrze zrobił, że się z nią rozwiódł? W prawdzie to nie miał pojęcia, jak wygląda jej związek z Ringo, lecz mógł się tego co najwyżej domyślać. Pamiętając co mu opowiadała Nadira, jak ją ten wampir wykorzystał, to potrafił sobie wyobrazić przez co musi przechodzić Yuki. Wina Mariusa, że nie wie w jakim otoczeniu wampirzych rodów się obraca. Nawet zgodził się ze słowami Dastana. Yuki ma pecha mając takiego ojca. Zatem postawy Ringo się nie dziwił. Uwagę swoją zaraz skierował na Azela, który udzielił odpowiedzi. Najwyraźniej, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji i jaka kara może spotkać nie tylko Yuki ale i jego samego. Zbliżył się w kierunku czerwonowłosego, aż stanął przed nim. Zacisnął dłoń w pięść i przywalił Azelowi w brzuch tak mocno, by odczuł ten ból i zgiął w pól. Po chwili złapał za jego prawy nadgarstek i uderzył nim o drzwi pojazdu, gdzie drugą ręką mocno uderzył w jego przed ramię, powodując złamanie kości. Wtedy go puścił, wiedząc że jest on słaby. Jako że to jest pierwszy raz, niech poczuje nauczkę.
- Źle więc zrobiłeś, proponując wampirzycy zamężnej ucieczkę z kraju. Niech to będzie nauczką dla Ciebie na przyszłość. Dla własnego dobra, nie mieszaj się więcej w sprawy rodzinne naszej rasy. Nie ważne jak daleko byście uciekli i tak byśmy Was znaleźli.
Odpowiedział mu z powagą i chłodem. Niech Azel cieszy się, że to dla niego tylko na tym się skończyło. Odszedł od niego wracając do pojazdu Dastana. Ringo w tym momencie swoje powiedział i opuścił parking. Teraz trzeba było poczekać na decyzję Yuki. Jedzie z nimi, czy zostaje z tym marnym człowiekiem? Naizen już spojrzeniem dał znać synowi, że także mogą opuścić to miejsce, o ile Yuki zgodzi się z nimi wrócić.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Parking   Sro Lut 12, 2014 7:45 pm

Tym razem Yuki pokazała swoje inne oblicze. To, które zapragnęło walczyć o swoje prawa do dziecka. Szybko się pozbierała i zasłabniecie okazało się być chwilowe. Targały nią emocje. Nie do końca chyba wiedziała co robi dobrze a co nie. Albo co mówi. Nie wtrącał się, ale mimo przyznania się szlachetnemu co do pomysłu, Yuki także oznajmiła iż nie ona to planowała. Tak czy inaczej, nie powinno go dziwić, że stanie się wszystkiemu winny. W końcu jest człowiekiem.
Spojrzał w stronę zbliżającego się Naizena w jego kierunku, aż serce mu zabiło mocniej z pytaniem w głowie, co teraz? Nie zorientował się, kiedy blondyn przygotował się do ataku, a już odczuł silne uderzenie w brzuch, które zmusiło go do objęła się i zgięcia w pół. Nawet syknął mrużąc z bólu oczy. Po chwili wampir złapał jego prawą rękę i uderzył nią o drzwi samochodu. A następnie trzask łamanej kości. Azel jęknął spuszczając głowę, zaciskając zęby i oczy mocno. Po tym zaraz upadł na kolana, próbując złapać oddech przez obrażenia jakie zostały mu zadane. Ból brzucha i ręki. Tym samym do jego uszu dochodziły słowa szlachetnego. Właściwie to miał rację. Nawet rodzina go ostrzegała, by nie mieszać się w sprawy wampirów.
Siedział tak na tym betonie zerknąwszy w stronę Yuki, by wiedzieć jaką ona decyzję podejmie. Dopiero teraz zorientował się, że srebrnowłosy wampir opuścił to miejsce. Ci dwaj na przeciw także będą się pewnie zbierali do odjazdu. A on zostanie pozostawiony samemu sobie. Podpierając się ramieniem o samochód, próbował się podnieść, drugą ręką wciąż trzymając za brzuch. Nie tak sobie wyobrażał upływ całego dnia.

_________________

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 920


PisanieTemat: Re: Parking   Pią Lut 14, 2014 6:49 pm

Nic nie szło tak jak powinno. Jedynie czego pragnęła, to nie stracić dziecka, które przecież było dla niej najważniejsze. Yuki nic złego nie zrobiła, była tylko przerażoną kobietą, w której strach wziął górę nad rozsądkiem. Uległa namowie Azela, choć doskonale wiedziała, że to był bardzo zły pomysł. Być może nawet już dawno by ich tu nie było, gdyby nie chęć rozmówienia się z synem, którego zdanie mimo wszystko było dla niej bardzo ważne. Być może nawet wszystko dobrze się by skończyło, gdyby nie ostateczne pojawienie się Ringo na parkingu. Innymi słowy, wszystko, absolutnie wszystko poszło źle. Mówiąc najprościej, potoczyło się najgorszą z możliwych ścieżek.
I nie, nie chciała odizolować Ringo od dziecka. Nie myślała o tym, ba, nawet przez myśl jej to nie przeszło, dopiero w tym momencie pomyślała, że taka opcja mogłaby być możliwa.
- Nie chciałam ci odbierać dziecka. Za to ty teraz odbierasz je mi. I kto tu jest zadufany w sobie?
Można ją posądzić o wiele rzeczy, ale z pewnością nie o słabość względem dzieci. Co jak co, ale o dzieci potrafiła walczyć, fakt, że pod jej adresem poszło tak wiele nieprawdziwych, fałszywych oskarżeń było naprawdę bolesne. Ale czy kogoś to obchodziło? Ją z pewnością, bo jak sądziła, w ten sposób zostanie uznaną tą "złą" i "niedobrą" i zapewne z tego tytułu będzie musiała ponieść konsekwencję, choć jak już było wspomniane, w gruncie rzeczy nie zrobiła nic złego, nie licząc samego powiadomienia o porodzie.
- Ja z pewnością nie stanowię dla dziecka zagrożenia
Spojrzała na syna. I on przeciwko niej? Wbrew pozorom Yuki wszystko co robiła i mówiła, było spójne, a czy w którymś ze zdań powiedziała, że nie chce mieć nic wspólnego z Ringo? Nie, nawet nie wypowiedziała jego imienia ani razu, słowa Dastana były więc całkowicie wyssane z palca. I nie, nie zmieniała zdania ani razu. Kierowała się dobrem dziecka i to za dzieckiem zamierzała podążyć wszędzie. Ono było w centrum. W żadnej ze swych wypowiedzi nie określiła przecież czego chce, nie powiedziała niczego konkretnego, jak więc mogła zmieniać co chwile zdanie, skoro nawet nie miała ich ukierunkowanych, nie mówiąc już o tym, by o czymkolwiek mówiła na głos?
Była coraz bardziej zdenerwowana, a widząc jak Ringo odchodzi z dzieckiem, myślała, że zaraz serce rozerwie się jej na pół. Gwałtownie pobladła i zakręciło jej się w głowie. Zebrała się jednak w sobie, nie mogła tak zwyczajnie odpuścić. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Dobro dziecka było na pierwszy miejscu, a ona sama nie miała znaczenia. Może i ich małżeństwo było jedną wielką parodią, ale teraz gdy pojawiło się dziecko, miała cel w życiu, którego musiała się trzymać.
Ostatnie słowa były miażdżące, ale co tu dużo mówić - Ringo ją zgwałcił i wykorzystał, ale był jej mężem i to zniosła. Z pewnością nie można jej więc nazwać słabą. Gdy odjechał, wszystkie emocje, które w sobie tłumiła musiały wreszcie ujść. Krzyknęła i zamachnęła się ręką, a kosz na śmieci, który dział gdzieś w roku wzleciał w górę i trzasnął o przeciwległą ścianę. Yuki opadła na ziemię. Nie było słychać by wydawała z siebie jakikolwiek dźwięk, a po ruchach ramion widać było, że tłumi w sobie płacz.
Jeszcze jedna sprawa - Azel. Słysząc co się dzieje za jej plecami podniosła się gwałtownie i podbiegła do Naizena, zaraz sprzedając bu cios w twarz.
- Jak śmiesz?!
Wpatrywała się wściekłym wzrokiem w twarz wampira. Jak on mógł tak potraktować Azela? Musiała stanąć w jego obronie, tym bardziej, że poniekąd sama ponosiła winę za to, w jakie kłopoty teraz wpadł. Spojrzała potem na syna. Ma wrócić? Gdzie i po co? Czy Dastan myślał, że ona będzie w stanie teraz tak po prostu pójść spać? Odpocząć? Straciła dziecko, nie mogła się z tym pogodzić. Kręciło jej się w głowie od nadmiaru emocji. Nie mogła na nich liczyć. Ani na Naizena, ani na Dastana. Nie rozumieli i najwyraźniej mieli ją w pogardzie. Nie obchodziło ich to, co się teraz z nią działo. Spoglądała przez chwile na syna kompletnie przybita, ale można było dostrzec w jej oczach małe ogniki, które świadczyły o tym, że w gruncie rzeczy Yuki wcale się nie poddała.
Yuki przyklęknęła przy Azelu, mając wyraźnie mokre od łez policzki. Nie wiadomo czy płakała przez wzgląd na dziecko, na Azela, czy może na co innego. Być może po prostu cała ta sytuacja ją przerastała, a przynajmniej na tę chwilę, bo nie wątpiła, że się podniesie. Walka nie została zakończona.
- Przepraszam. Nie chciałam tego.
Nie mogła mu spojrzeć w oczy. Chyba nikomu nie mogła teraz. Najlepiej by było, gdyby w ogóle odeszła, ale czy to był dobry pomysł? Nie wiedziała co ma teraz robić. Walczyć - to było oczywiste, ale jak? jakim sposobem? Co konkretnie mogła zrobić w tej sytuacji? Tego nie wiedziała. Jeszcze nie wiedziała.
Jeżeli chcą ją zabrać, najprawdopodobniej będą musieli ją zanieść do samochodu. Obecnie była wypruta z sił i czuła, że pozostała sama ze swoimi problemami.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
 
Parking
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Parking
» Nieczynny parking nadziemny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: