IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Williama Shiroyamy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Apartament Williama Shiroyamy   Czw Lut 06, 2014 12:22 pm

Jest to spory apartament, z wejściem jakby do lochów, komórki. Zaraz po wejściu, znajduje się wąski i długi hol, prowadzący na wprost do przestronnego, ciemnego, nowoczesnego salonu. Po lewej stronie holu, znajdują się drzwi prowadzące do sypialni oraz łazienki. Po prawej stronie holu znajduje się natomiast wielka kuchnia, wraz z jadalnią. Ostatnie drzwi holu prowadzą do "piwnicy". Oświetlona jest ona jedynie słabym światłem jednej żaróweczki. Dla wampira nie stanowi to jedynie problemu. Pokój ten jest obskurny i śmierdzi w nim różnymi chemikaliami. Na środku pomieszczenia stoi łóżko z kolumnami, do których przytwierdzone są łańcuchy. Na ścianach wiszą przeróżne półki, na których można znaleźć przeróżne odurzające, uzależniające itp substancje oraz narkotyki.

Salon


Sypialnia:


Kuchnia:


Łazienka:

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Czw Lut 06, 2014 2:04 pm

Podróż samochodem z parku do centrum miasta, nie zajęła im sporo czasu. William starał się nie łamać przepisów drogowych (by w razie czego, żaden patrol drogowy się nie doczepił), ale także nie jechał zbyt przepisowo (co by mogło wydawać się podejrzane). Ot, swobodna przejażdżka, ze śpiącą kobietę na tylnym siedzeniu. Wracali sobie z całodziennej wycieczki i teraz nocą, a na pewno późnym wieczorem, kobiecie zrobiło się słabo ze zmęczenia i postanowiła ułożyć się do snu z tyłu samochodu.
Wreszcie zajechali do podziemnego parkingu w apartamentowcu. Znów wziął szlachetną na ręce, która wyglądała jak Śpiąca Królewna. Zamknął samochód i udał się do windy, by wjechać nią na odpowiednie piętro i udać się do swojego lokum. Znaleźli się wreszcie w środku i William skierował swoje kroki od razu do starego pomieszczenia, które doskonale poznała już Susan. Tam ułożył Nadirę na środku łóżka. Rozłożył ją na materacu w kształt X. Oba nadgarstki wraz z kostkami u nóg, zostały spięte łańcuchami do kolumn łóżka, by nie uciekła. Była na tyle osłabiona, że na pewno nie uda jej się w tej chwili uciec. Cóż, do Susan miał słabość, ale do Nadiry niespecjalnie. Poza tym, to "rodzina", za którą nie przepadał...
Zapalił wreszcie światło w tej piwnicy, by znaleźć kolejny środek. Nasenny. Gdy go znalazł, sięgnął także po igłę i podszedł do Nadiry. Wbił igłę w żyłę i wypuścił cały płyn. To powinno ją uśpić na kilka godzin. Musiał się przecież zająć samochodem. Opuścił piwnicę, gasząc za sobą światło. Wyszedł także z apartamentu, który dokładnie zamknął. Na piechotę udał się ponownie do parku, by odnaleźć samochód siostry. Gdy wreszcie go znalazł, wsiadł do środka (miał przecież jej kluczyki) i odpalił silnik. Udał się na wybrzeże, gdzie zamierzał pozbyć się samochodu. Pierw go jednak uszkodził. Wybił przednią szybę oraz tę od strony pasażera. Następnie zgniótł nieco maskę samochodu tak, że wyglądała jak po czołowym zderzeniu. Musiał także zniszczyć barierkę, która chroniła przed wpadnięciem do morza. Korzystając z filmowych sztuczek, znalazł także jakiś kamień, którym zaciśnie pedał gazu, by nakierować samochód prosto do wody. Jeszcze przed tym ostatecznym zabiegiem, podrapał pazurami tapicerkę. Teraz wyglądało, jakby szlachetna usiłowała wydostać się z tonącego samochodu. Co miałaby niby robić na wybrzeżu? Miał to w nosie. Zależało mu jedynie na czasie, na niczym więcej. W taki oto sposób, samochód mniej więcej wylądował w wodzie, by wreszcie powoli zatonąć. On sam zaś, udał się ponownie do swojego apartamentu, by odwiedzić siostrę. Minęło pewnie około czterech godzin.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Czw Lut 06, 2014 3:39 pm

Nadira była nieprzytomna przez całą drogę, z parku aż do samego apartamentu Williama. Otrzymanie podwójnej dawki nasennego środku, sprawiło że nie budziła się przez najbliższe godziny. Nieświadoma niczego, nie wiedziała co też brat uczynił z jej samochodem. Ani też nią samą. Spała jak znana wszystkim "śpiąca królewna". Nawet jak William powrócił, nie obudziła się. Z czterech godzin, musiało upłynąć osiem, aby szlachetna poruszyła powiekami. Przekręciła także głowę, próbując całkowicie się wybudzić z długiego snu. Poruszyła także rękoma i nogami, ale poczuła opór. Coś ją trzymało. Otworzyła oczy i rozejrzała pół przytomnie po pomieszczeniu. Nie znała go. Chciała przysunąć do siebie ręce, ale tez nie mogła. Spojrzała w narożniki i zauważyła, że jest do łóżka przywiązana. Przeklęła w myślach, nie mając na nic siły. Ani też na użycie mocy. Czuła się tak, jakby miała ochotę dalej się przespać. Po chwili dopiero dotarło do niej, co się stało. William. Musiał ją gdzieś zabrać. Tylko gdzie?
- Gdzie... Gdzie jestem?
Rzuciła pytanie w przestrzeń i jeżeli brat ukazał się jej oczom, spojrzała na niego z niepokojem ale też i zmęczeniem, spowodowanym osłabieniem organizmu. Wyglądała bladziej niż za co dzień.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Nie Lut 09, 2014 7:24 pm

Dla Williama tym lepiej, że wampirzyca spała. Nie marudziła mu, nie przeszkadzała, mógł więc wykonać swoje zadanie w spokoju. Po wykonaniu wszystkiego wrócił do swojego apartamentu. Zdjął z siebie wierzchnie ubranie. Płaszcz powiesił na haczyku w przedpokoju, a buty postawił przy drzwiach. Wlał sobie także mocniejszego drinka, do którego dolał krew i zamieszał. Upiwszy kilka łyków był gotowy, by zejść na dół i odwiedzić swoją siostrę. By ciekaw czy już się obudziła. Jednak, gdy zszedł do piwnicy, wampirzyca wciąż była nieprzytomna. Zostawił włączone światło, które świeciło prosto w jej twarz.
Przez cały czas, gdy ona spała, szlachetny zajął się swoją pracą. Skończył pisać ostatnie rozdziały nowej powieści i wysłał je do redakcji. Był ciekaw, co powie jego korektor, gdy skończy czytać dzieło o rytualnych morderstwach i skalpowaniu. A teraz, na jego stole w piwnicy, leżał idealny obiekt do badań. Mógł sprawdzić jak wiele bólu wytrzyma, jak szybko rany się goją, a nawet z chęcią ją wypatroszy!
Zszedł wreszcie na dół, z kolejną dolewką krwi. Musiał przygotować odpowiednie narzędzia. Pierw wziął ze sobą młot, jaki stosowano w średniowieczu do łamania kości przestępcom. Wziął także większy garnek i ostry, rzeźnicki nóż. Na dole na pewno znajdzie jeszcze kilka, ciekawszych przedmiotów.
Usiadł sobie na zydelku, tuż przy szlachetnej, gdy zaczęła się budzić. Wszelkie przedmioty stały obok wampira, u jego nóg.
– Witaj wśród nieżywych.
Uśmiechnął się jadowicie.
– Gdzie jestem, gdzie jestem.
Zaczął ją prześladować, zarówno mimiką twarzy, jak i głosem.
– Zawsze te same, nudne pytania. Tylko Susan potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji. Wiesz, że jej nie zgwałciłem?
Oblizał zachłannie swoje wargi, wstając ze swojego miejsca. Pierw musiał pozbyć się z niej ubrań, więc zrobił to przy pomocy swojego rzeźnickiego noża. Rozciął jej płaszcz oraz ubranie, jakie miała na sobie wzdłuż. A następnie zaczął zdzierać z niej ubranie, by została całkowicie naga. Majtki zostały także przecięte rzeźnickim nożem, więc jeśli nie chciała pożegnać się z kobiecością, lepiej, żeby się nie ruszała. Stanik został rozerwany pazurami wampira.
– Tak się składa, że podpisałem kontrakt na następną książkę. Będziesz moim króliczkiem doświadczalnym.
Uśmiechnął się do niej, głaszcząc „pieszczotliwie” jej głowę. Stanął u jej nóg i uderzył swoim młotkiem raz, a mocno w lewą stopę. Chciał zadać jej krzywdę, ale jeszcze nie wiedział ile trzeba włożyć siły, by złamać te drobne kostki. Uderzył zatem ponownie w stopę, jednak kilka centymetrów wyżej, nieco przy kostce.
– Zastanawia mnie, jak dużo bólu zniesiesz. Wiesz, jestem cholernie ciekawski.
Wzruszył ramionami, jakby to miało jej wystarczyć na wszelkie tłumaczenia.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Nie Lut 09, 2014 8:51 pm

Cóż za miłe powitanie z jego strony. Niemiłe jednak było powtarzanie jej słów. W tym czasie powoli dochodziła do siebie na tyle, by kontaktować ze światem. Ale osłabiona była nadal. Chcąc nie chcąc, musiała się nasłuchać bzdur ze strony swojego przybranego brata. Szarpnęła się ponownie w łańcuchach, spoglądając nawet na te na rękach, jakby chciała spróbować się uwolnić. Innym słowy, nie słuchała go. Dopiero gdy zobaczyła w jego dłoni nóż rzeźnicki, wytrzeszczyła oczy. Nie zdążyła zadać pytania, co zamierza zrobić, bowiem do czynności już przeszedł. Za pomocą tego narzędzia, zaczął zdejmować z niej ubrania. Rozcinając każdą część. Wielka szkoda. Nie miała teraz w co by się ubrać. Nawet bielizny jej pozbawił.
- Że co? Odbiło Ci? Jesteś wariatem!
Miała jeszcze siły by się na niego wydrzeć. A po chwili, poczuła uderzenie młotem w stopę. Syknęła zaciskając zęby i zamykając oczy. Za drugim razem to aż miała ochotę głowę schować w ramieniu.
- Przestań! - Bolało. Ale nie krzyknęła z odczucia bólu, tylko na niego:
- Puknij się tym w łeb, to zobaczysz jak boli! Czego ode mnie chcesz?
Spojrzała na niego z bólem i wymieszaną z nim złością. Dłonie zacisnęła na łańcuchach, co by miało pomagać jej się podciągnąć w górę, ale niestety to tylko pomagało jej w trzymaniu czegoś. Nie miała jak uciec od tego, co zamierzał jej robić.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Lut 22, 2014 3:50 pm

A na co jej ubrania? Kto powiedział, że będzie potrzebowała ubrania? Zamierzał zrobić z niej służkę, zabawić się nią, a gdy mu się znudzi, wyśle ją prosto do piachu i zacznie pertraktacje z jej szanownym ojczulkiem. Choć na dobrą sprawę był to ich ojciec. Któż jednak będzie się czepiał o nieistotne szczegóły?
– Miło mi usłyszeć komplement z ust takiej kobiety.
Skrzywił się w ironicznym uśmiechu, by dalej przejść do swoich tortur. Była to dla niego wręcz przyjemność. Zadawać komuś ból, miażdżyć mu kości i wreszcie zmusić do poddaństwa.
– Poproś mnie ładnie, Nadiro, bym przestał.
Zachęcił ją, przerywając na chwilę. Pokręcił głową w udawanym niedowierzaniu na jej słowa. Nie był zadowolony z jej braku szacunku do starszego wampira, który niedługo będzie głową rodu.
– Bądź grzeczniejsza.
Uderzył ponownie. Cios spadł na jej kostkę u stopy. Uderzył ją jeszcze ze dwa razy, a każdy następny cios był silniejszy i boleśniejszy. Przestał, gdy usłyszał charakterystyczne chrupnięcie kości. Na pewno były zmiażdżone. Przerwał na chwilę, by przyjrzeć się młotkowi. Okrążył łóżko, stając u szczytu głowy szlachetnej.
– Chcę Cię wykorzystać. Będziesz moją kartą przetargową. Twoje życie za władzę w rodzie. Ukochana córka tatusia, czyż nie? Ewentualnie mogę zrobić krzywdę jego wnuczce. Wie o jej istnieniu?
Spytał od niechcenia i rozłożył palce u rąk Nadiry. Delikatnie je popieścił, by zaraz uderzyć ją w mały palec u ręki.
– Wolisz przez to przechodzić czy być mi posłuszna?
Proste pytanie i lepiej niech się nad nim dobrze zastanowi. Dwa razy powtarzać nie będzie. A przecież i tak ją zmusi do służby, ale w boleśniejszy sposób. Zaraz sięgnął po telefon, by napisać wiadomość do Samuru. O tak, wiedział, że ród Kuroiaishita i Shiroyama się wręcz nienawidzą. Warto z tego skorzystać.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Lut 22, 2014 11:41 pm

Komplement, który jej w niczym nie pomógł. Wampir uderzał w kostkę tak mocno, że ją rozwalił. Szlachetna w tym momencie zamknęła oczy, zacisnęła zęby i dłonie w pięści, odwracając głowę, starała się nie krzyknąć. Bolało i to mocno, że aż wolała nogą nie poruszać.
Nie wykonała jego polecenia, jakoby miała go poprosić o zaprzestanie, bowiem podświadomie wiedziała, że wampir i tak zrobi swoje. Zatem milczała. Gdy wampir skończył i obszedł łóżko, uchyliła lekko powieki słuchając tego, co wobec niej zaplanował. Chciał ją wykorzystać do własnych celów i to rodzinnych. Stała się kartą przetargową. Wiedziała już na czym stoi ta cała sytuacja. Co mogło być gorsze? Tortury? Służenie? Czy może śmierć? Decyzję musiała podjąć szybko.
Nie pozwoliła mu rozprostować swojej dłoni, ale kiedy użył mocy, musiała ustąpić. A potem poczuła uderzenie w mały palec. Jęknęła na powrót zamykając oczy.
- Będę... Ci posłuszna...
Może i nie była to dobra decyzja, ale może przy tym, uda się jej w jakiś sposób, zlikwidować brata.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Pią Lut 28, 2014 7:30 pm

Sądziła, że jak podliże się szlachetnemu to ją wypuści? Chyba się przeliczyła i nie znała swojego brata. Na niego nie działały takie słowa, choć jasne, zrobiło mu się bardzo miło. Połechtała jego męskie, bujne ego. Chrzęst miażdżonej czy też łamanej kostki u nogi był niczym muzyka dla jego uszu. Był chory psychicznie i lubił, gdy inni odczuwali ból. Wówczas William czuł się spełniony, jak po dobrym seksie, którego niestety ostatnio mu brakowało. Chociaż mając teraz, przed sobą piękną i nagą siostrę, mógłby to wykorzystać. Choć w sumie tak własną siostrę? Przyjrzał jej się uważnie chłodnym, oceniającym wzrokiem.
– Nadiro. Poproś mnie, żebym przestał.
Ponowił prośbę, a raczej rozkaz. Chyba, że lubiła odczuwać ból, to mógł dać jej to, czego pragnęła. Acz wątpił, by była masochistką. Żadna znana mu kobieta nie uwielbiała bólu.
Zabić jej nie mógł. A przynajmniej jeszcze nie teraz. Potrzebował jej żywej, taka była prawda. Sama pewnie też się tego domyślała. Acz i tak musiała uważać, wszak szlachetny był nieprzewidywalny.
– Świetnie! Ogromnie mnie to cieszy, moja służko. Wymienimy się teraz krwią. Ot, taki mały pakt krwi, żebyś mnie nie wyrolowała.
Uśmiechnął się do niej przemiło i przeciął swój nadgarstek pazurem. Ścisnął ranę tak, że popłynęła krew i zmusił wampirzycę do wypicia kilku kropel, by czasem nie odzyskała mu sił. Sam też napił się jej krwi w podobny sposób, przecinając nadgarstek.
– Niedługo będziemy mieć gości, więc musisz być grzeczna służką. Tak wysoko urodzona wampirzyca nie może mi przecież przynieść wstydu, rozumiesz? I tak muszę dać Ci lekcję, byś zrozumiała.
Stwierdził, odsuwając się od niej w mrok. Z sufitu wystawała metrowa, drewniana belka, do której przymocowany był rzeźnicki hak. Sięgnął po jeden z krótszych łańcuchów i przerzucił go przez belkę. Wrócił po szlachetną, uwalniając ją z łańcuchów i kajdan, które krępowały jej wszelkie ruchy. I tak nie była w stanie używać w tej chwili mocy, więc nie bał się jej uwolnić. Przerzucił ją sobie szybko przez ramię. Jeśli była grzeczna, obyło się bez znieczulenia, czyli uderzenia z łokcia w skroń. Stanął pod belką i łańcuchem obwiązał jej nadgarstki tak, że zawisła kilka centymetrów nad ziemią. W tej chwili była zdana wyłącznie na swoje mięśnie oraz barki. Utrzyma się czy zrobi sobie krzywdę w stawach? To się jeszcze okaże.
– Zaraz wrócę.
Obiecał i wziął metalowy pręt ze swojego magicznego wiaderka. Szlachetnego mogło nie być około półgodziny, ponieważ rozgrzewał pręt do czerwoności. Nie miał specjalistycznego pieca, więc musiał mu wystarczyć zwyczajny, domowy, wręcz salonowy piec. Napalił w nim i włożył pręt, który powoli się nagrzewał… Założył grubą rękawicę, żeby uchronić się od poparzenia (druga strona pręta też się nagrzała. Wreszcie wrócił z narzędziem tortur do piwniczki i stanął na wprost wampirzycy, o ile nie zamierzała wcześniej uciec. Zatem jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, przebił jej brzuch rozgrzanym prętem. Oczywiście nie na wylot, zagłębił go zaledwie na pięć centymetrów. Przynajmniej na razie.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Mar 01, 2014 11:44 am

Że ją wypuści tak szybko, nie brała tego pod uwagę, wiedząc jaka jest teraz jej rola. Umierać jej także było za wcześnie. Ma przecież córkę. A nie chciała jej zostawiać samą. Musiała cokolwiek wymyślić, aby nie tylko stąd uciec, ale też i zabić Williama. Służąc mu, może będzie miała tę przyjemną okazję.
Nie poprosiła, ale nie chciała też otrzymywać bólu. Nie jest masochistką. W dodatku William sam zaprzestał uderzania młotkiem, przystępując do rytuału krwi. A żeby móc naciąć jej nadgarstek, musiał uwolnić jedną z jej rąk. Niechętnie przyjęła jego krople krwi, więc jeżeli jego "pakt" miał się powieść, musiał ją wręcz do tego zmusić. Później pozostawiona została sama w nieznanym jej nadal pomieszczeniu.
Podjęła próby uwolnienia się, ale z powodu osłabienia, nie była wstanie użyć pełni swojej siły i mocy. Czuła się jak niewolnica na torturach jak w średniowieczu.
Coś tam William montował, ale nie wiedziała co. Po chwili jednak wrócił po nią i na pewno nie odbyło się bez małego szarpania. Nie chciała mu ułatwiać zadania, więc trochę się pomęczył z związaniem jej łańcuchem. Tak i tak zawisła nad podłogą. Znów musiała na niego czekać, próbując się w tym czasie uwolnić. Łańcuch mocno trzymał, jej nadgarstki. Gdyby to był sznur, jakoś by sobie poradziła. Ale nie z łańcuchem.
Gdy zobaczyła Williama z rozgrzanym prętem, jej wzrok przybrał wyraz dużego zaskoczenia. Nie dała mu się nabić na to coś. Gdy próbował, sprawnym ruchem zdrowej nogi uderzyła w jego rękę, aby upuścił to co trzymał.
- Proszę przestań. Raniąc mnie czy torturując niczego nie zyskasz. Zakładnik nie powinien odnosić ran, chyba że druga strona nie wywiązuje się z zadania.
Być może William działał na własnych zasadach, ale ona próbowała ocalić w tym przypadku siebie. Nie widziało się jej mieć pręt w brzuchu i w dodatku rozgrzany. Przez tę drogę z pomieszczenia do pomieszczenia, pewnie zdążył wystygnąć.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Pią Mar 07, 2014 8:30 pm

Akurat William nie bardzo liczył się z jej córką. Jeśli mu się zapragnie to i po nią sięgnie. Ciekawe czy Victor byłby zadowolony, gdyby jego wnuczce coś się stało? Mógł jeszcze o niej nie wiedzieć, ale nic nie stoi na przeszkodzi, by się dowiedział. Co więcej, po porwaniu Erici mógł uznać ją za własną córkę. Córkę, którą spłodził z Nadirą. Czyż to nie wspaniałe? Jedna wielka, prawie szczęśliwa rodzinka. I jeśli sądziła, że William kiedykolwiek straci czuwanie i pozwoli Nadirze wykorzystać jego nieuwagę, to się myliła. Nie pozwoli jej, by odzyskała siły, ciągle będzie skuta i pod wpływem narkotyków, które co jakiś czas będą zmieniane. Wiadomo, wampirzy organizm się uzależniał. W dodatku będzie głodzona, a co za tym idzie, straci swoje siły, aż wreszcie zapadnie w letarg, na co William liczył.
Nie uwalniał nadgarstków Nadiry z łańcucha po to, by dokonać „paktu”. Po prostu przesunął łańcuch tak, by obnażyć kawałek jej skóry, z której mógł zaczerpnąć kilka kropel szlachetnej, ućpanej krwi. Tak, dało się wyczuć smak narkotyków. Nie mógł sobie pozwolić na jej uwolnienie, więc sam się nachylił ku jej dłoni.
William nie miał wcale żadnego problemu z tym, że jego kochana siostra się szarpała. Nawet lepiej dla niego. Lubił przecież „ostre” kobiety, które za wszelką cenę chciały się wyrwać z niewoli, ale niestety nie miały ku temu okazji. Uderzył ją za to mocno w jędrne pośladki, nie szczędząc siły.
Zdziwił się nieco, widząc jak noga Nadiry unosi się po to, by go uderzyć. Sądził, że nie ma sił na to, miała połamane palce u nóg, w dodatku musiała nieźle nadwyrężyć mięśnie w stawach ramion, żeby poruszyć nogami. Jej cios się nie udał, zablokował go telekinezą.
– Zyskam. Satysfakcję i przyjemność. Mówiłem Ci, że piszę nową książkę. Jeśli będziesz miła, może dam Ci darmowy egzemplarz z autografem.
Wyszczerzył się do niej radośnie, jakby zamierzał ją pogłaskać pieszczotliwie po głowie, a nie przebić czymś ostrym i gorącym. Pręt może i stracił już swoją bardzo wysoką temperaturę, ale wciąż był gorący i parzył. Wszak od jego salonu do tej piwnicy daleko nie miał.
Tym razem, nim zagłębił w niej parzący pręt, unieruchomił stopniowo jej ciało. Pierw nogi, później biodra, tułów i wreszcie głowę. Ręce zostawił, by wciąż musiała się na nich unosić i męczyć. Dopiero wówczas przebił ją prętem na głębokość pięciu centymetrów.
– Wyglądasz tak ślicznie, że zrobię Ci kilka zdjęć, wrzucę do kolarzu i wyślę naszemu ojcu. Jak myślisz, ucieszy się na Twój widok?
Spytał i przekręcił pręt zgodnie z ruchem wskazówek zegara. A potem w drugą stronę i jeszcze raz w przeciwną stronę.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Mar 08, 2014 12:38 am

Victor nie wiedział jeszcze o swojej wnuczce, lecz Nadira miała zamiar mu w końcu ją przedstawić. Ojciec ma prawo wiedzieć o takich sprawach, lecz obawiała się jego reakcji na wieść i mężu. Kogo poślubiła. Bała się też tego, że może on tego związku nie zaakceptować i skończy jak jej siostra. No ale to w końcu czystokrwisty z dość dobrej rodziny, lecz wadą trudną do zwalczenia. Kobieciarz. Mieć takiego męża jest ciężko.
Mimo osłabienia i okaleczenia jednej nogi, zebrała w sobie siły, aby spróbować chociaż odepchnąć ten pręt od siebie i zwalić go z ręki brata. Niestety nie udało się tak, jakby to zaplanowała.
Jego odpowiedź się jej nie podobała. Serce jej zaczęło bardziej walić, kiedy poczuła opór w poruszaniu się ciałem. A raczej jego unieruchomienie. Mogła jedynie poruszać rękoma ale tylko dłońmi. Zaniknęła mocno oczy a ciało napięło się, kiedy pręt został wbity w jej brzuch i to jeszcze gorący. Niemal wypalał jej dziurę. Przy przekręcaniu, zacisnęła zęby mocno i dłonie. Niestety z ust wydobył się cichy jęk. Na jego słowa nie odpowiedziała. Nic nie będą miały znaczenia a on i tak robić będzie swoje. Jej pozostawało tylko to wszystko ponownie przetrwać, by móc wrócić do córki... Tym razem, Kyubi jej chyba nie pomoże... Wolał Elvirę niż ją...
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Pon Mar 10, 2014 9:00 am

Niestety. Elvira sprawnie ściągnęła Kyubiego na swoją stronę, kiedy Nadira potrzebowała pilnie pomocy. No ale skąd on mógł wiedzieć? Wszak uciekł biedny z domu, samotny i szlachetna zamiast pomóc zagubionemu mężowi, wolała dać focha. Śmiechy, chichy. Cóż... Burmistrz jaki właśnie zmierzał do mieszkania swojego dobrego kumpla Willa, nie miał pojęcia o zaistniałej sytuacji. Teraz musiał myśleć o ojcu, który zaś wpakował się w kłopoty i groziło mu niebezpieczeństwo. Chyba będzie dobrze, jak Barabal da mu szlaban na wychodzenie z zamku. Jako ojciec miał prawo tak uczynić.
Dotarł na odpowiednie piętro, zatrzymując się przy drzwiach od apartamentu. Zapukał parę razy i jeśli Will go zaprosi, wejdzie do środka. A tam widok Nadiry wcale nie poruszy, toć to wróg kolejny. Fałszywa i samolubna księżniczka - Jak dobrze, że Will ją dopadł. Niech zna swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Pon Mar 10, 2014 4:10 pm

Skoro nic nie wiedział o swojej kolejnej wnuczce, William mógł to wykorzystać, wkradając się wręcz w łaski ojczulka. Chyba, że nie zależało mu na życiu własnej córki, a także wnuczki. Willowi różnicy nie zrobi czy zabije jedną osobę więcej. Nawet jeśli była to rodzina, nie dbał o to. Jego jedyną rodziną była matka, o którą także nie dbał. Nie musiał, sama sobie świetnie radziła. Może zatęskniłby za Sophie, z nią szybko złapał dobry kontakt. Nie była drętwa ani sztywna, całkiem wyluzowana i nie spinała się po każdym słowie. William z chęcią wżeniłby się do tej rodziny. Nawet jeśli musiałby zostać mężem Nadiry to nic nie szkodzi. Czego się nie robi dla władzy? To mógł zrozumieć jedynie Samuru. Choć z drugiej strony, William nie chciał stracić swej męskiej dumy przez ożenek z Nadirą. Matka by go chyba zatłukła miotłą. Dla niej było to jak bratanie się z wrogiem.
Pręt udało się wbić we wnętrze brzucha. Nie miała już jak się sprzeciwić woli starszego wampira. Po pierwszej fali krwi, jaka zapewne pojawiła się po takiej ranie. Gdy cicho jęknęła z bólu, szlachetny pchnął głębiej rozpalony pręt, by po krótkiej chwili zacząć go powoli wyjmować. W tym samym czasie usłyszał pukanie do drzwi, więc westchnął ciężko. Szybko się zreflektował, domyślając się, że to jego zapowiedziany gość, więc uśmiechnął się podle, przebijając Nadirę ponownie. Tym razem pręt przebił jej udo na wylot, by nie myślała o ucieczce.
– Zaraz po Ciebie przyjdę, kwiatuszku.
Pogłaskał ją po główce na pocieszenie i opuścił piwniczkę, by pójść otworzyć drzwi szlachetnemu. Pierw oczywiście sprawdził w judaszku czy to ten, którego oczekiwał. Otworzył wreszcie drzwi.
– Wejdź. Mam nadzieję, że będziesz się bawił równie dobrze, co ja.
Usunął się spod drzwi, kierując się w stronę zejścia do piwnicy. Machnął na Sumuru ręką, żeby za nim podążył.
– Jeśli chcesz, może do nas dołączyć na górze. Albo zabawimy się z nią tutaj.
Zaproponował, wskazując na wiszącą, prawie nagą szlachetną. Nigdzie im się w sumie nie spieszy, a sam William miał już po dziurki w nosie tego „smutnego” i szarego miejsca.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sro Mar 12, 2014 7:07 pm

Przebicie brzucha rozgrzanym prętem, nie było przyjemne. Wręcz bolesne. Szlachetna czuła, jak owy pręt naruszał wnętrze narządu a krew spłynęła z rany ciurkiem. Nie doprowadzało to do krwawienia, ponieważ rana ta była "przypieczona" od gorącego narzędzia. Bardziej wypalona wewnętrznie, jakby wywiercono otwór w jej ciele.
Przy kolejnych i głębszych próbach wbijania i kręcenia, Zaciskała mocniej oczy i zęby a także dłonie. Z pod powiek zaczęły zbierać się łzy z odczuwanego bólu. Cicho nie mogła tak wisieć i znosić to, co robił jej brat. Z jej ust dało się usłyszeć jęki bólu.
Dręczenie zostało przerwane. Szlachetna minimalnie odczuła ulgę, kiedy William wyjął pręt, ale kolejna fala bólu przybyła, wraz z przebiciem uda prętem. Syknęła z bólu, uchylając powieki aby ujrzeć pręt wystający z uda. Krew spłynęła małym strumykiem po nodze.
Oczekując jego powrotu, wyczuła znany jej zapach. Samuru. Nie pomyliła się, widząc do przed sobą, kiedy zostawił wprowadzony do pomieszczenia. Jeszcze jego tutaj brakowało. Więc brat miał układy z Kuroiaishitami. Czy mogło być jeszcze gorzej? Nie pozostawało jej nic innego, jak czekać na kolejne upokorzenia i tortury, które w rzeczywistości, nie miały żadnych podstaw by ją karać. Istna zabawa z pierwszą lepszą osobą. Sam William się do tego przyznał. Szkoda, że nie mógł sobie złapać innego wampira do tego. Bawiłby się znacznie lepiej. Nadira nie da im tej satysfakcji i sprawi, żeby zanudzili się i dali jej w końcu spokój.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sro Mar 12, 2014 10:27 pm

Samuru niemal turlał się po ścianie i drzwiach, czekając aż dobroduszny inaczej Will otworzy je. I kiedy tak wreszcie nastąpiło, szlachetny wpełznął do środka. Wnętrze go nie interesowało, wszak nie raz tutaj przebywał. Spojrzał na Willa beznamiętnie.
- Będę się świetnie bawił, kiedy upije się w trzy dupy i skończę żywot w jakimś łóżeczku.
Odburczał, udając się za gospodarzem mieszkania. No, no... piwniczka. A tam? Właśnkee Nadira. Bez żadnego wzruszenia wpatrywał się w okaleczoną szlachetną i zapach krwi, flaków unosił się w powietrzu, niczym kobiece perfumy. Na słowa Willa uniósł brew. Brzmiały one tak... dziwacznie. Burmistrz postąpił parę kroków do kumpla, kładąc mu dłoń na karku.
- Myślisz, że ta tłusta kwoka będzie dobra do naszych wspólnych zabaw na piętrze?
Uśmiechnął się cierpko, puszczając szlachetnego. Bądź co bądź, brzmiało to dwuznacznie, poza tym co kogo to obchodzi? Samuru tolerował Willa i było to widać gołym okiem. Gad do gada ciągnąć będzie. W dodatku nadawał się idealnie na znajomego do picia, nie wspominając o brudnych interesach.
- Zagrałbym w kółko i krzyżyk.
Odezwał się nagle, sięgając po jakąś brzytwe. Przyglądał się jej z zaciekawieniem, a później pokazał ją Willowi. Zagra z młodym wampirem? Tak ładnie żądał.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Mar 15, 2014 3:14 pm

Przebicie brzucha rozgrzanym prętem bolało? Naprawdę? William w życiu by się tego nie spodziewał! Sądził, że to są raczej łaskotki, ewentualnie coś, co sprawia wielką przyjemność, aż wreszcie osiągnie się stan przyjemnego szczytowania, ale że to boli?! Nigdy by nie zgadł. Wszystko, co robił Nadirze było robione z rozmysłem i niemalże z nabożnością. Byle jak najwięcej bólu odczuwała. Owszem, rana nie doprowadzi jej do wykrwawienia. Po pierwsze dlatego, że była wampirem, więc to jej nie groziło. Po drugie dlatego, że William potrzebował ją żywą.
– Jezu, kurewsko cuchnie palonym mięsem, Nadiro.
Skrzywił się przed parokrotnym powtórzeniem owego manewru. Śmierdziała niemiłosiernie, więc wstrzymał oddech i od razu zrobiło mu się lepiej. Jakby nie patrzeć z jego winy szlachetna tak cuchnęła, ale przecież ten wampir nigdy nie powie tych dwóch słów moja wina. Dodać można jeszcze, że przenigdy nie powie kocham Cię. Wolałby umrzeć. A że to stara dziadyga, wampiry mogły mu naskoczyć.
– Zastanawiam się, jak szybko Twój organizm jest w stanie wyprodukować krew. Co Cię dźgnę, krwawisz jak zarzynana świnia. Może powinienem to sprawdzić?
Uśmiechnął się do niej cierpko zostawiając ją na dłuższą chwilę samą, z przebitym udem. Miała teraz kilka minut spokoju i ciszy, które powinna wykorzystać na odpoczynek. Jednak co z tym zrobi, to już nie Williama sprawa.
– Alkoholu u mnie Ci pod dostatkiem. Jakieś łóżko też się znajdzie. Ba, nawet i kobietę znajdziemy do tego łóżka! Chociaż ona nie nadaję się do spania w łóżku.
O tak, William miał już doskonały humor i faktycznie, wypadałoby się czegoś napić. Noc była przecież taka piękna!
– Hm, mam rozumieć, że nie chcesz się mną dzielić z tą Świnką?
Starszy szlachetny bardzo szybko zrozumiał swoje dwuznaczne słowa, ale jakoś nie bardzo się tym przejął. Głodnemu chleb na myśli, a głodny głodnego zrozumie i tak dalej. Wiadomo, dwaj panowie nie będą się kłócić o takie bzdety, wszak to zajebiści kumple od wódki. To Samuru pomógł mu sprzątnąć byłego kochanka Naizena. Powinni zatańczyć na jego grobie Kujawiaczka.
– Przegrany będzie musiał zerżnąć tę małą Świnkę.
Iście wielka tortura! William także sięgnął po ostre narzędzie ze swojego „zestawu małego sadysty” i podszedł do Nadiry, stając przodem do jej pleców. Wyrysował ostrym narzędziem, na jej lewej łopatce, tablice do kółka i krzyżyka, a na jego środku jebnął piękne, krwawe koło. Nie zwracał uwagi na krew czy kawałki skóry. Pojedynek czas zacząć!
- Twoja kolej, Sam.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Mar 15, 2014 9:05 pm

Ubliżali jej, ale też i było widać, że dobrze się dogadywali. William nawet przystanął na propozycję Samuru, odnośnie zagrania w "kółko i krzyżyk". Jednakże nie spodobała się jej przegrana, jaką sobie ustalili. Westchnęła z rezygnacji, starając się za bardzo nie poruszać, co by nie sprawiać sobie większego bólu, chociażby w nodze. Osłabienie tak na nią działało, że nawet w chwili pozostawienia jej samej, nie myślała o ucieczce, bo i tak nic z tego nie wyjdzie. Czekała aż brat wróci z gościem i dokończy to co zaczął. Tak też się stało.
Nie odzywała się nic. Starała się także nie patrzeć na żadnego z nich. Nie reagowała na ich słowa, uważając że to nie o niej mówią. Sami siebie tak nazywali, więc mają poważny problem ze swoimi głowami. A żeby brat mógł sobie "rysować" po jej plecach, musiał pierw zgarnąć jej długie włosy na bok, za ramię, ponieważ ręce miała nad głową związane to coś z nimi trzeba było zrobić. Szlachetna czuła, cięcie ostrego narzędzia na swoim ciele i "rysowanie" pewnych wzorków. Przymknęła oczy przygryzając wargę. Wytrzyma. Musi.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Nie Mar 16, 2014 7:12 am

Ślepia błysnęły na samą myśl o porcji alkoholu. Samuru miał tak przymusową chęć zamoczenia ust w jakimś wysoko procentowym trunku i upić się na umur. A kto wie? Może i do tego spora działka czegoś mocniejszego? Wszak jest wampirem i jemu chyba nie powinno to szkodzić.
- Właściwie tylko alkohol mi wystarcza.
Odparł, dając sobie sprawę, że nie musi mieć łóżka i panienki. Wystarczy iż się porządnie opije, a wszystko co męczące odejdzie w niepamięć.
- Nie, nie chcę, Will. Ta Świnka nie zasługuje na Ciebie. Ona zasługuje na śmierdzącego knura i tym knurem mógłby być Naizen.
Skrzywił się lekko, klepiąc kumpla po ramieniu, jakby mu współczuł rodziny. Biedak. Odebrano mu Głowę rodu żeby mógł ją przejąć jakiś pedał. Bleeee. Aż mu ciarki po plerach przeszły. Przejechał palcem wskazującym wzdłuż kręgosłupa Willa, posyłając mu nieco wredny uśmieszek. Dlaczego Will nie jest od Kuroiashita? Byłoby mu lepiej z podobnymi sobie, a nie ta sztywna Shiroyama.
- Świetny rodzaj kary.
Przyznał, samemu sięgając po ostre narzędzie, którym to była właśnie brzytwa. Strasznie wpadła w oko Sama i aż grzech jej nie używać. Podszedł do szlachtnej pleców i żeby pomóc Willowi, uchwycił włosy szlachetnej, szarpiąc nimi mocno ku górze. Przyglądał się arcydziełu jaki to utworzył kumpel. A więc on grał kółkami? Samuru musi wziąć przepiękne krzyżyki! Ostre ostrze brzytwy poszły w ruch. Burmistrz głęboko zagłębił ostrze, żeby spowodować jeszcze większy ból Nadirze. Również nie przejmował się krwią. Oblizał ją ze swoich palców, czekając aż Will postawi swój znaczek. No i tak im zeszło... Samuru postawił ostatni zwycięski krzyżyk, a żeby zaznaczyć wygraną naciął skórę na miejscu wygranych krzyżyków. Nie szkodzi, że rozwalił bardziej jej ranę. Grunt iż nie będzie musiał jej ruchać! Spojrzał na Willa z nutą triumfu.
- Będę podawał Ci nawilżone chusteczki.
Zakpił, nie mogąc powstrzymać lekkiego śmiechu. Biedny Will... musi zgwałcić Nadire. A żeby było jeszcze gorzej naszej szlachetnej, Samuru zatopił brzytwę między żebrami żeby uszkodzić jej płuco.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sro Mar 19, 2014 7:35 pm

– Naizen miałby problem, żeby trafić w jej świńską pickę.
Zaśmiał się, jakby właśnie opowiedział najlepszy dowcip pod słońcem. Choć według jego skromnego zdania, dowcip naprawdę mu się udał. Wszyscy przecież wiedzieli, że ten śmierdzący knur był pedałem i wolał ruchać w dupę jakiegoś faceta. William naprawdę nie rozumiał, jak ktoś taki jak on, mógł zostać głową rodu! Przecież to czyste pogwałcenie wszelkich zasad, jakie panują w świecie wampirów. Dlatego szlachetny nie mógł znieść decyzji ojca. On sam sobie współczuł takiej rodziny. Głowa rodu należała się jemu i nikomu innemu. To on powinien rządzić caluteńkim rodem. Szybko by się wybił do góry i stanął u boku potężnego rody Kuroiaishita, a tak był zmuszony patrzeć, jak jego ród stacza się pod władzą zakichanego pedała. Aż miał ochotę rozszarpać Naizena na kawałki i kto wie czy w końcu się tego nie podejmie.
William nie zareagował na drobny gest przejechania palcem wskazującym po jego plecach. Odwzajemnił jadowity uśmiech mężczyzny. Był zadowolony z tego, jaką karę dla przegranego wymyślił. Choć jeszcze nie wiedział, że to on będzie tym przegranym. Temu dopisywał mu jeszcze humor i z taką chęcią podszedł do Nadiry, by móc narysować planszę.
– Te włosy mnie wkurwiają. A Ciebie?
Oczywiście pytanie kierował do Samuru. Nie zamierzał rozmawiać z Nadirą, póki ta sobie wisiała na łańcuchu. Szarpnął ją za kłaki, odchylając jej łeb wysoko do góry. Mogła poczuć nieprzyjemny ból w karku. Gdyby była człowiekiem już dawno skończyłaby ze złamanym karkiem. O ile pierw nie wykrwawiłaby się.
Okręcił grube kudły siostry wokół własnego nadgarstka i przy pomocy swojego ostrego narzędzia, zaczął ścinać włosy. Nie był fryzjerem, szło m to zatem opornie i bardzo krzywo. Nie obchodziło go przecież, jak ta suka będzie wyglądała. Po ścięciu włosy sięgać jej będą zaledwie do karku.
– Teraz powinno być nam wygodniej.
I rozpoczęła się gra, którą w końcu przegrał. Zaklął pod nosem, kopiąc z rozmachem stół z narzędziami. Choć to on zamierzał się dobrze bawić, a Nadirze sprawić jak najwięcej bólu i upokorzenia. Uśmiechnął się podle i klepnął szlachetną w jędrny zadek.
– Obejdzie się, druhu. Przykuj ją do łóżka.
Mógł to zrobić jak chciał. Przybić ją nawet gwoździami do metalowego łóżka, przywiązać łańcuchami bądź użyć normalnych kajdan. Pozostawił to jego inwencji twórczej. Sam udał się na chwilę na górę po dwie butelki mocnego, dobrego i starego alkoholu. Tylko alkohol może być stary i wciąż pozostawać idealny.
Samuru zapewne uporał się już ze szlachetną. Jedną butelkę odstawił na razie na bok, nie będzie mu potrzebna. Drugą zaś otworzył i wręczył Samuru, żeby mógł się napić.
– Na trzeźwo nie zamierzam tego robić.
Spoiler:
 

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sro Mar 19, 2014 9:07 pm

Przezywali, nie wiadomo nawet kogo tak nazywali, ale chyba nażarli się jakichś prochów że już świnie widzą. Szlachetna nie reagowała na ich docinki, stwierdzając, że mówią kompletnie o kimś innym. Mieli widocznie swoje rolnicze tematy. Może któryś z nich zamierza prowadzić własne gospodarstwo z hodowlą świń? Interesujące plany na nowy biznes.
Obu panom przeszkadzały jej włosy. Miała szczerą nadzieję, że jak już, to odgarną je na bok. Wtedy nie będą im przeszkadzały. Ale nie. Jeden i drugi musiał za nie szarpać. Skrzywiła się znacznie a przy mocniejszym pociągnięciu, że aż głowę musiała odchylić do tyłu, zacisnęła mocniej zęby. Wtedy czuła coś w z rodzaju obcinania. Jej piękne długie włosy zostały ścięte... A później dokończyli grę w kółko i krzyżyk, gdzie to William skończył jako przegrany. Samuru otrzymał zadanie za przykucie jej do łóżka. Zapewne to uczynił, ale nie opiszę jakie były odczucia szlachetnej, bo nie wiadomo co w ogóle zrobił.
Gdy Nadira leżała już jakkolwiek przypięta do łóżka, braciszek zaczął bawić się butelką i kaleczyć jej nogę a później, dokonał coś niewybaczalnego. Czarnowłosa zacisnęła zęby i zamknęła oczy, cierpliwie znosząc ból jaki jej zadawał. Nie wydobyła z siebie żadnego dźwięku.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Czw Mar 20, 2014 7:11 pm

Tak, też prawda. Naizen to gej i on zna się tylko na jednych otworach. O cholera, aż Samuru na mdłości wzięło. Skrzywił się, patrząc na kumpla. Naprawdę, koleś został niesprawiedliwe potraktowany. Od kiedy homo siedzi we władzy? Wiadomo, że To coś będzie wpychało swoje mądrości i poglądy.
- Tylko Ty i Sophie jesteście normalni w tej całej rodzinie i najgorzej pokrzywdzeni. Chociaż Twoja blond włosa siostra ma nazwisko moje, więc... odizolowała się całkiem od Shiroyama. Może Ty przyklej się do jakiejś damy od nas i wstąpisz w nasze szeregi?
Co za propozycja! Lecz co się dziwić? Bądź co bądź, Samuru coś tam z honoru ma i o tych dobrych znajomych umie zadbać. A Will... to taka igiełka ze stosu siana. Nie każdy może otrzymać od Samuru tyle zaufania oraz tolerancji.
- Tak, wkurwiają i to bardzo.
Puścił je, kiedy Will zamierzał się nimi zająć. I z obojętnością przyglądał się całemu fryzjerskiemu zabiegowi. Nie no, fach w ręku murowany.
- Łaaaa... Will, ja nie wiedziałem, że masz taki talent w rękach.
Odezwał się, biorąc w palce pozostałości po włosach na głowie wampirzycy. Te które zostały, pozbierał z podłogi, wszak miał jakiś plan.
- Nakarmimy ją później jej własnymi włosami?
Spodoba się szlachetnemu taki pomysł? Oby, bo Samcio lubi wkładać ręce głęboko w obce przełyko, wielokroć tak torturował swoje ofiary. Miło popatrzeć jak przy tym ofiary się bardzo męczą. Ot, lepsze od durnego serialowatego tasiemca.
Niestety przegrał. Został więc ukarany! Samuru oparł się tyłkiem o szafkę, jeśli taka była, bo jak nie to o ścianę i obserwował co chce uczynić Will. Kiedy miał zająć się ulokowaniem Nad i skrępować ją obojętnie czym... Oczywiście wykonał zadanie. Nadira na łóżku, a jej ręce (nadgarstki) oraz nogi (stopy) zostały przebite rurkami, które znalazł. Mało tego, użył mocy, żeby nieco rozpuścić metal w ranach. Dodatkowy ból.
A jak Will wrócił z towarzyszkami w postaci butelek, z przyjemnością się poczęstował. Fakt, Nadiry nie da się zgwałcić widząc ją.
- Dobra, Will. Nie mogę pozwolić żebyś patrzył na jej twarz. Wysmaruje ją smarem i podpale. Masz coś na składzie?
Zaczął się rozglądać po pomieszczeniu, szukając swoich przedmiotów do wykonania planu, ale zamiast tego, znalazł wiertarkę. Pomachał nią, chwaląc się znaleziskiem.
- A może wywierć jej dziurę w macicy i przez nią wyprujemy flaki?
Co jak co, Sam sądził, że to wspaniały pomysł i oczywiście na pamiątkę, zrobił Nadirze zdjęcie telefonem. Miło popatrzeć na ból tej zapatrzonej w siebie suki. Ach i on naprawdę liczy, że wywalą truchło szlachetnej przez okno! A nóż widelec trafi na ulicę i rozjedzie ją dodatkowo tir?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Sob Mar 22, 2014 9:37 pm

W tych czasach hodowla świni była naprawdę obiecującym biznesem i dochodowym. W końcu Amerykanie uwielbiali obżerać się hamburgerami, stekami i innym świstem obrośniętym w tłuszcz. A w tej hodowli Williama, Nadira byłaby królową maciorą, co by do niej pasowało, bo przecież lubiła się tak panoszyć. I nie da się ukryć, że szlachetny nie przepadał za tą siostrą. Choć i tak na pierwszym miejscu stał Victor, dalej Naizen i dopiero Nadira. Co do Susan, była ona jego ulubienicą. Ciężko powiedzieć, żeby jej nienawidził. Wpadła mu nawet w oko. Szkoda, że zmarnowała swoje życie w tym rodzie i musiała zaznać krzyw z rąk pasierba. Może niedługo odwiedzi swoją ulubienicę? Ta, przyjdzie z kwiatami i dobierze się jej do majtek. Jakie to romantyczne…
– Ach, Sophie! Moja ulubienica! Jest wręcz rozkoszna. Gdyby nie była Twoja, z chęcią położyłbym łapki na niej.
Co z tego, że była jego siostrą? Dla niego nie miało to żadnego znaczenia. Wampirzyca była naprawdę urodziwą damą i nie pozwalała sobie w kaszę dmuchać. Miała nieugięty, acz dziecinny charakterek. William z chęcią prowadziłby ją twardą ręką. O tak, cielesne kary w trakcie stosunku byłyby kwintesencją ich zabaw. No, ale wiadomo, żona kumpla rzecz[/i] święta i nie należy jej dotykać.
[b] – Wiesz, że mimo wszystko w moich żyłach płynie krew Shiroyama. Nie zmienisz tego, Sam.

Zrobił niemalże smutną minkę, jakby grał na emocjach szlachetnego. Oczywiście było to jedynie złudzenie. Ten wampir nie okazywał żadnych emocji, a przynajmniej nie w tej chwili.
– Jeśli masz w rodzie odpowiednią kobietę, mogę ją posiąść.
Czemu by nie. Nie miałby nic przeciwko zmianie nazwiska. To by dało mu nawet większą siłę, by walczyć z Naizen o głowę rodu. Spotkałby się także z ojczulkiem i przedstawił mi piękny obraz córki. Właśnie, czas najwyższy upamiętnić urodę czarnulki, póki jeszcze dało się ją rozpoznać. Nim zostały ścięte jej włosy, William wyjął swój telefon i zrobił zdjęcie pierw jej plecom, na których była wyrżnięta w skórze plansza do gry w kółko i krzyżyk. Następnie przeszedł od frontu i zrobił zdjęcie umęczonej twarzy jego siostry, by dalej przejść do pięknej dziury na środku brzucha. Następnie uchwycił całe jej ciało w kadrze i zrobił kolejne zdjęcie.
– Do albumu rodzinnego, Nadiro.
Powiadomił siostrę, głaszcząc ją po twarzyczce. Wiadomo, później przegrał w badziewną grę kółko i krzyżyk i musiał przejść do swej kary…
– Wylej jej na twarz trochę spirytusu i podpal.
Wzruszył ramionami i wskazał ręką na szafeczkę za nimi. Tam mógł znaleźć naprawdę wiele ciekawych rzeczy. Nawet sam William nie był pewien, co się tam znajduje. Za dużo miał tych zabawek. Naprawdę, to przyjemne być dorosłym dzieckiem. Gdy leżała już rozkraczona na łożu i wetkniętą miała butelkę, także wykonał serię pamiątkowych zdjęć. Pierw jej nogom, a następnie skupił się pokazaniu tego, co miała między nimi i na koniec zrobił ze trzy zdjęcia, umieszczając ją całą w kadrze.
– Nie. Zaświni mi całą piwniczkę swoją krwią i pieprzoną macicą. Będę musiał później to szorować i czyścić. Za dużo roboty, nie jest tego warta.
Nie podobało mu się, że miałby później po tym sprzątać. Zaczął się bawić tulipanem z butelki. Wsuwając go i wysuwając, jakby ją pieprzył. Co w sumie robił.
– Samuru, nakręć filmik. Rżnięta Nadira. Niezły film porno. Jeśli jej tatuś nie zrobi tego, co będę chciał, stanie się sławną aktoreczką porno.
Zaśmiał się, licząc, że szlachetny nagra moment pieprzenia wampirzycy. Wreszcie wyjął butelkę z jej wnętrza, samemu zsuwając swoje spodnie i bokserki. Chwycił ją za uda, wbijając w jej delikatną skórę palce. Nie przejmował się tym, że mógł zostawić na niej czerwone ślady. Wreszcie wbił się w nią swoją męskością brutalnie i boleśnie, by po chwili doprowadzić do cenzury dość nieprzyjemnej dla wampirzycy. Oczywiście William doszedł w niej.
– Doprawdy, jakbym pieprzył się z kłodą.
Klepnął Nadirę w pupę na pocieszenie i naciągnął swoje spodnie. Cóż, jego męska potrzeba została zaspokojona, więc miał nieco lepszy humor. A napięcie z ciała zeszło. Najwyraźniej dawno nikogo nie zgwałcił.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Nie Mar 23, 2014 1:29 am

Ich pomysły były bardzo przerażające. Ledwo zaczynała kontaktować z otoczeniem. Nie reagowała na to, że brat robił jej zdjęcia. Najboleśniejsze okazało się być przykuwanie do łóżka rurkami i to pewnie metalowymi. Przy ich wbijaniu aż jęknęła z bólu a ciało zadrżało. Najgorsze w tym wszystkim było roztapianie metalu w ranach. Tu już nie wytrzymała i poza krzykiem i jękami, miała odruchy cofnięcia do siebie rąk i nóg. To jednak nic nie dawało. Takie "przymocowanie" do łóżka, unieruchomiło ją na dobre. Jedynie głową mogła kręcić. W jej oczach już dawno zebrały się łzy z bólu.
Pomysły jakie między sobą wymieniali, przyprawiały ją o strach. Gwałt z butelki i przez brata jakoś zniosła. Nawet jeżeli był bolesny i ten wpuścił się w nią. Zaciskała mocno powieki i zęby. Przy tym nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Do gwałtów przywykła. A gdy skończył, mogła chwilę odetchnąć. To jednak nie sprawiło, że całkowicie ulżyło, ponieważ ręce i nogi bolały niemiłosiernie... Co będzie dalej? Kiedy to się skończy?
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1022


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Nie Mar 23, 2014 7:22 am

Tak, Sophie jest jego małżonką, choć ich małżeństwo do wzorowych nie należy. Są dalej od siebie, niż bliżej jak być powinno. Może to czas nadrobić? Patrząc na Nadire... to Kanapa naprawdę jest świetlikiem w Shiroyama bagnie. Tak samo jak Will. Gdyby Sam nie był takim bezuczuciowym ciulem, zapłakałby na ich smutny los.
- Dlatego musisz być po naszej stronie. Pomogą Ci też i inni z mojego rodu.
Prawda. Kuroiashita bronią swoich i mimo jak bardzo źle to wygląda, większość z zamku położyć łap na bliskich nie da i jednym z takich osobników jest Ringo, a nawet i Hiro czy Elvira. To takie piękne.
- Najważniejsze, że się do nich nie przyznajesz.
Wzruszył ramionami. Może znajdzie kogoś dla Willa? Na przykład ta córka Barabala, Leahn. Taka samotna się włóczy, dobra do szpiku kości ale przy Willu może by wyszła ba prawdziwego zbrodniarza? Dlatego na słowa odnośnie panny, uśmiechnął się.
- Chyba mam kogoś.
A jeśli nie Leahn, to Lotte. Trzeba odgórnie ustalić ożenek żeby Willa jak najszybciej ocalić. A wracając... Nadira na maksa upokorzona. Na zawsze zostanie zapamiętana w pamięci telefonów, Samuru oczywiście wydrukuje zdjęcie i oprawi je sobie w ramkę, żeby razem z Sophie mogli je podziwiać, bo jak wiadomo i Blondyna ma straszny wyjeb na swoją siostrę.
- Jednak mam lepszy pomysł. Kończ swoją karę.
W Samurowatej głowie już miał niesamowicie okropny plan. I skoro wiertarka odpadała, odłożył ją. Szkoda. Chętnie ujrzałby jeszcze bardziej brzydsze wnętrze szlachetnej. Cóż.... Może innym razem? I chciał nagranie? Będzie je miał! Młody wampir zaczął telefonem nagrywać cały akt gwałtu, później prześle filmik kumplowi. Niech ma, a w razie czego, to zawsze Samuru może wpuścić go w sieć. Dwa źródła podłego nagrania.
Po zakończeniu, trzeba było się przygotować.
- Wiesz, że kłody potrafią latać?
Zagadał, kierując się do salonu. Otworzył szeroko okno, po czym przez nie wyjrzał. Idealna pora na lot. Wrócił po szlachetną.
- To już koniec, Will. Dziwka musi już nas opuścić.
Rzekł sucho, kierując się do ciała Nad. Była umęczona, straciła mnóstwo krwi, a ból dekoncentrował. Musiałaby być jakimś jebanym robocopem żeby nagle zacząć atakować i byłoby to przesadzone, ot co. Wyrwał rury z jej kończyn, choć jedną z nich wbił w istniejącą dziurę w brzuchu. Kolejny ruch, było uderzeniem w głowę żeby Nadira nieco straciła na kontakcie z rzeczywistością. Ściągnął ją za nogi z łóżka, nie przejmując się zbytnio tym, że mogła się nieco poobijać w drodze do salonu. Liczył iż Will szedł z nimi. Będąc w pokoju, Samuru przygotował się do tak zwanego Popieprz i Wypieprz przez okno! Lecz to Will popieprzył Nadire. Wziął wampirzycę na ręce jak jakąś jebaną księżniczkę i z zamachu wyrzucił ją przez okno. Nie byli za wysoko, wampir przeżyje aczkolwiek mocno się poturbuje. No chyba że się na coś nabije albo trafi na ulicę i coś ją rozjedzie. Podszedł do okna, zaś przez nie wyglądając. Chciała szybciej stąd wyjść? Miała to zapewnione w trybie błyskawicznym!

zt dla Nadiry
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Apartament Williama Shiroyamy   Pon Mar 24, 2014 10:02 pm

Williamowi aż się wierzyć nie chciało, że rodzina może się wspierać. On w to wątpił, naprawdę. Wystarczy spojrzeć na jego rodzinę. Wrócił i od razu rzucił się z kłami na swoich. Choć nie bezpodstawnie, przynajmniej w jego mniemaniu. On po prostu nienawidził swojej rodziny i zrobi wszystko, byle tylko odzyskać to, co się mu należy. Użyje do tego każdej siły, a ci, którzy mu się sprzeciwią, skończą marnie. William nie da sobie w kaszę dmuchać i miał nadzieję, że inne rody nie będą się wpierdalać w nieswoje sprawy. Chyba, że zostaną o to poproszone, to inna kwestia. William potrafił stworzyć sobie sojuszników, ale ciekawe jak wyglądała sprawa ze sojusznikami w przypadku Victora. Choć mówiąc szczerze, chuj go to obchodziło.
– Kogo? Z chęcią bym ją poznał przed ożenkiem.
Zaśmiał się, niczym stary rozpustnik. Nie znał kobiet z jego rodu, nie wiedział jakie są. Choć wolał starsze i dojrzalsze, to pewnie młodą też by nie pogardził. W końcu nie żenił się z miłości, a dla wpływów, pieniędzy i oczywiście nazwiska. Jakoś nie czułby się pokrzywdzony czy mało męski, gdyby przyjął nazwisko żony. Z chęcią się pozbędzie swojego jarzma raz na zawsze! Może nawet uda mu się spłodzić jakiegoś pieprzonego potomka, który zatruje życie rodzinie ojca. Mogliby razem, u swego boku napaść na Victora. Byłby to szczyt marzeń Williama. Inni myślą o wygranej w totka, jeszcze inni o wycieczce dookoła świata, a następni marzą o willi z basenem. Natomiast on marzył jedynie o władzy w swoim rodzie. Jeśli jej nie dostanie, zniszczy.
Zatem kara skończona. Nadira została zgwałcona, porządnie ukarana, a sam szlachetny, wbrew pozorom, świetnie się bawił. Jednak kiedy Samuru zawlókł szlachetną do salonu, a następnie wyjebał przez okno jakby była jakimś śmieciem, doprawdy uśmiał się do rozpuku! Nie potrafił przestać i aż go brzuch rozbolał. Wyjrzał przez okno, sprawdzając czy jeszcze żyje i cyknął ostatnie, pamiątkowe zdjęcie ze zbliżenia.
– Miała szybki kurs latania! O stary, rety, kurwa, jaki ubaw! Zejdźmy po nią i dla tej frajdy wypierdolmy ją przez okno drugi raz. HAHAHAHAAHAHA!
O tak, William miał wręcz doskonały humor i nic go tego wieczoru nie zepsuje. A skoro byli już w salonie… włączył telewizor i otworzył barek bogato wyposażony.
– Częstuj się śmiało, Sam.
Klepnął kumpla w ramię i wziął dla siebie Burbona, rozsiadając się na kanapie jak książę. Poprosił od razu Samuru, żeby przesłał mu porno filmik w roli głównej z Nadirą. Nie chciał nawet na nią patrzeć, ale Victor będzie miał co podziwiać. Miał przecież słabość do wszystkich kobiet, z wyjątkiem biednej Susan.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
 
Apartament Williama Shiroyamy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Apartament Williama Shiroyamy
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: