IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cukiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Cukiernia   Czw Lut 13, 2014 9:56 pm

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Lut 14, 2014 12:19 am

Nie ma to jak spacer po mieście i po sklepach. Po zakupieniu zabawek, Roksana zabrała Sahala jeszcze do księgarni, gdzie kupiła mu książkę o wojownikach. Po zakupie i tej rzeczy, wtedy udali się na poszukiwanie cukierni. Weszli nawet do tej, przy której chłopiec tak się ślinił. Pozwoliła mu podejść do szklanej półki, gdzie prezentowały się przeróżne ciastka kremowe, czekoladowe, cytrynowe, truskawkowe i wiele innych.
- Wybierz sobie jedno.
Pozwoliła, w jednej dłoni trzymając reklamówki z zakupami, czekając aż brat wybierze to co sobie upatrzy a ona mu kupi.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lut 16, 2014 3:22 pm

Uradowany z siebie szlachetny, trzymający pewnie nosidełko z maleństwem, przemierzał właśnie jedną z ulic, tuż obok cukierni. I właśnie w niej wyczuł zapach synka oraz córki. Proszr, proszę, spędzali razem czas, choć Roksana powinna dostać niezłą nauczkę za obnażanie się przed młodszym bratem. No ale nie uczyni tego przy chłopczyku. Wyglądał na takiego szczęśliwego.
Wszedł do środka, kierując się od razu do dzieci.
- I jeszcze parę innych jakie Ci się spodobają. Tata zapłaci. - Odezwał się jednooki, pochylając się nad głową synka. Następnie przeniósł wzrok na córkę i nieco mniej łagodniej dodał.
- Siostra też wybierze, choć za karę nie powinna nic dostać. - Mimo spokojnego tonu, miał w sobie coś z gniewu. Wyprostował się, sprawdzając jak się miewa mała dziewczynka. Spała.
- Jak stąd wyjdziemy, przedstawię Wam tą małą księżniczkę. - Pokazał na nosidełko, a w nim na małą, dziecięcą postać. Córka Ringo, cała i zdrowa. Wszak szlachetny skrzywdzić jej nie da, a głównie chorej matce.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lut 16, 2014 7:08 pm

Sahal posłusznie udał się za siostrą, która jeszcze zajrzała do księgarni. Chłopiec czuł się tam dziwienie. Owszem, było mniej ludzi, zupełnie jakby nie przepadali za czytaniem, jednak dało się tutaj wyczuć pewną mistykę. Cisza, powaga, charakterystyczny, przyjemny zapach druku i świeżego papieru. Ludzie za ladami albo przy wielkich półkach z wieloma książkami (cokolwiek to było), patrzących na dzieci, jak na małe szatany. Pewnie martwili się, że Sahal wpadnie zaraz w jakiś szał i wszystko zje, następnie wysra, poćwiartuje i wrzuci do pieca. Wręcz szedł między półkami na palcach, robiąc przy tym jak najmniej hałasu. Jedna książka przykuła jego uwagę. Na okładce była przerażająca twarz, jakby upiora z koszmaru, z wielkimi i długimi kłami.
– Roksi, patrz! Takie kły ma tatuś!
Wykrzyknął głośno na cały sklep. No tak, z tym dzieckiem nie ma żartów. Nie miał świadomości, że takich rzeczy nie mówi się na głos. Ekspedienci popatrzyli na niego z politowaniem, wyraźnie mu nie wierząc. No jakże, wampiry miałby istnieć? Dotarli wreszcie do zaułku z książkami dla dzieci. Sahal uważnie się przyglądał ciekawym, kolorowym okładkom. Nie ośmielił się ich dotknąć. Zupełnie jak z tą księgą na ofiarnym stole.
Wreszcie dokonał się kolejny zakup. Sahal sięgnął po nowy nabytek i dosłownie wsadził nos w książkę. Roksana musiała prowadzić chłopca, bo ten był zbyt pochłonięty obrazkami.
– Roksi! Roksi! Pacz! On ma hełm jak ja!
Pokazał na jego z wielu wojowników, wyraźnie rozradowany. Gdyby miał psi ogonek, zamiatałby nim podłogę.
Dotarli wreszcie do cukierni i chłopiec zapomniał już o książeczce. Przynajmniej na razie. Znalazł się bowiem w raju na ziemi. Nie, żadne burdele czy inne przybytki Walusia. C U K I E R N I A. A w niej, wiele, smakowitych, przyjemnie, wręcz kusząco pachnących. Sahal podszedł do wielkiej witryny ze szkła, a na półeczkach leżało wiele rodzajów przeróżnych pączków, ciastek, baczek, ciast czy innych słodkich deserów. Chłopiec patrzył i znów przyssał się wargami do szyby, liżąc ją językiem.
Wybrać jedno ciastko? Jedno z tych wielu?! Czy Roksi była sadystką, wymagając czegoś takiego od dziecka? Poza tym… Sahal nie umiał liczyć! Dla niego jeden mogło znaczyć tyle samo co sto.
Palcami błądził po szybie, w ślad za językiem. Nosem starał się wyczuć najdelikatniejszy i najlepszy zapach, aż wreszcie trafił. Zapach ojca. Odwrócił się w jego stronę gwałtownie, nim ten zdążył się w ogóle odezwać. Na twarzy malca pojawiła się ogromna radość i jak torpeda wystartował do ojca, tulając się mocno do jego nóg. Przyczepił się do nich. W tej chwili, nie zdawała sobie jeszcze sprawy z obecności młodszej siostrzyczki. Roziskrzonymi, stalowymi tęczówkami, wpatrywał się w ojca, jakby w okaz idealny.
– Tata! Tata! Tata!
Gdzie tam ciastka! Skakał teraz, jak szalony, wokół ojca i wcale nie zamierzał przestać! Ale zaraz, co on powiedział? Spojrzał wreszcie na to, co Ringo trzymał w dłoni. Sahal zbliżył się ostrożnie, zerkając do środka. Dostrzegł małą, uroczą mordkę i dosłownie zakuło go mocno tam, głęboko, w klatce. Aż kucnął, łapiąc się za klatkę piersiową. Zrobił się czerwony na ryjku i popatrzył na ojca, jakby właśnie otrzymał od niego najsilniejszy cios fizyczny i psychiczny. Nadął policzki i wpatrywał się oniemiały w ojca. Jak on mógł to zrobić swojemu synowi?! Tak, Sahal czuł się zazdrosny, że teraz ktoś inny zajmie cały czas Ringo. Dosłownie, jak to małe coś, w tym pudełku (Sahal nie wie, co to nosidełko. Zna tylko takie z wikliny, z Afryki) śmiało zrobić mu coś takiego?! Twarz chłopca wyglądała, jakby głowa miała mu zaraz wybuchnąć, niczym granatnik. Z niewiadomych przyczyn, krzesło które stało obok chłopczyka, przewróciło się z łoskotem na ziemię. Sahal zerwał się na nogi i pognał ku wyjściu z cukierni. Ha! Ojciec go nie chciał. Wolał zajmować się jakąś księżniczką, cokolwiek to było. Chłopiec nie zamierzał dzielić się swoim tatusiem, najcenniejszym na świecie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lut 16, 2014 10:55 pm

Chodzenie z takim dzieckiem po sklepach i na mieście, graniczy z ryzykiem jego dziwnego zachowywania. Sprowadzanie na miasto dziecko z Afryki może kończyć się różnie. Jedną akcję mieli już za sobą. Chodzi o księgarnię, gdzie to Sahal ujrzał wydanie książkowe o wampirach, z wizerunkiem tejże postaci na okładce. Jeszcze musiał na całą księgarnie się tak wydrzeć.
- Tak tak. Na Helloween się tata tak ubiera.
Szybko odpowiedziała zabierając mu książkę i odkładając na półkę. Dzięki tej szybkiej reakcji, ludzie mogli ze spokojem zająć się swoimi zakupami i czytaniem. Może i mu współczuli, ale zrozumcie - to jeszcze dziecko.
Przy czym Roksana kucnęła przy bracie i przyciągnęła do siebie, by szepnąć mu do ucha.
- Nie wolno mówić w takich miejscach i innych klepach oraz na mieście, kim jest Twój tata i jakie ma kły. Zapamiętaj to.
Powiedziała spokojnie i powoli, mając do niego jeszcze cierpliwość, ale uwagi też musi mu zwracać. Kupiła mu zamierzaną książkę i wyszli w poszukiwaniu cukierni. Oczywiście, musiała go prowadzić i pilnować, by nawet w gówno nie wdepnął.
Tak więc dotarli do owego sklepu i weszli do środka. Sahal jak to Sahal, przykleił się znów do szyby. Liczyć nie umiał, a Roksana o tym nie wiedziała, albo wyleciało jej z głowy. Czekała aż ten coś wybierze, no ale niespodziewanie wyczuła zbyt dobrze znaną woń wampirzą, zbliżającą się do tego miejsca. Odwróciła się i ujrzała ojca, który nawet przemówił. A Sahal tradycyjnie przykleił się do jego nogi. Widząc spojrzenie ojca na sobie, zmrużyła oczy. O co mu chodzi? Czym ona znów zawiniła?
- Ja na słodkie nie mam ochoty.
Od razu odmówiła słodkiego. Za to zainteresowała ją sprawa odnośnie dziecka w nosidełku. Az uniosła brwi na słowa o "księżniczce". Jakby nie patrzeć, to żona jej ojca musiała już w końcu urodzić. Miło że dziewczynka. W końcu będzie miała siostrę!
- Gratuluję.
Jednakże Sahal nie podzielił tej radości. Zauważyła, że brat się naburmuszył jak burak i wyeksplodował ze sklepu, wcześniej przewracając nieświadomie krzesło mocą. Wampirzyca tylko westchnęła i pokręciła głową.
- No to chyba po ciastkach.
Jak ojciec na to zareaguje, mało się przejmowała, ale zakładała, że będzie chciał chłopaka zatrzymać. Zatem podeszła do niego i jeżeli rozumieli się bez słów, wyciągnęła rękę aby przejąć nosidełko i pozwolić ojcu iść po Sahala. Ona jako iż obładowana była torbami, zaopiekuje się siostrzyczką.

Gdyby tego było mało, Sahal mógł biec jak daleko chciał, ale jeżeli nie patrzył gdzie, to przyhamował na czyichś nogach. Czarne leginsy i brązowe botki na obcasie. Gdyby spojrzał w górę, dostrzegł by brązowy płaszcz a wyżej, ciemnoskórą twarz kobiety i złotych oczach. Jej długie włosy posiadały ten sam odcień co jego. Maharet spojrzała na chłopca z góry wpierw surowym spojrzeniem, ale następnie uśmiechnęła się pogodnie.
- Tęskniłeś za mamusią?
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pon Lut 17, 2014 2:55 pm

Chłopiec zamiast zająć się ciastkami, zajął się ojcem. Ale co się dziwić? Ringo wiedział, jak maluch przywiązał się do jego osoby, wszak został zaakceptowany i pokochany... a tego przy matce nie miał. Poklepał synka po głowie na uspokokenie i także musiał zająć soer córką, która najwidoczniej jest zaskoczona tonem oraz miną ojca. Udaje głupią? Nieważne. Ringo miał jej coś do powodzenia, ale nie przy malcu.
- Skoro tak mówisz. - Stwierdził oschle, zaciskając dłoń na rączce nosidełka. Zresztą niebawem pokazał dzieciom jego zawartość. Małą wampirzycę i kto by przypuszczał, że Sahalowi nie spodoba się taki prezent? Odsunął od chłopca nosidełko, patrząc jak przewraca krzesło mocą.
- Sahal! - Zawołał za synem, lecz ten nie posłuchał i wybiegł ze sklepu. Szlachetny warknął pod nosem i chciał wybiec za nim, kiedy córka wyciągnęła rękę po nosidełko. Ringo popatrzył na nią podejrzanie, choć i tak oddał jej córkę.
- Tylko nie pokazuj jej swojej nagości. - Syknął, licząc że Roksana zrozumie o czy się jednooki dowiedział. Skierował się do wyjścia po synka. Dosłownie ogarniała go wściekłość, lecz i zrozumienie. Mógł poczuć zazdrość, jak to bywa u mniejszych dzieci.
Opuścił sklep, rozglądając się po okolicy i jeśli Sahal zechce, Ringo go odnajdzie. A jeśli nie, to ojciec nie przestanie go szukać dotąd, dopóki malca nie odzyska. A co jeśli znowu zostanie porwany? Nie, wtedy nie mógłby sobie tego darować. W dodatku miał wrażenie, że w powietrzu unosi się dosyć znajomy mu zapach i nie należał od do syna.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Czw Lut 20, 2014 1:36 pm

Dla tej kultury faktycznie mógł wydać się dziwny czy dziki. To działało jednak we dwie strony. Ludzie z regionu, z którego chłopiec pochodził, również uważali białych ludzi za tych dziwnych i nieokrzesanych. Była spora różnica między tymi kulturami, ale cóż poradzić? Sahal miał taki charakter, wszędzie było go pełno i chciał być w centrum uwagi. Może to i było samolubne podejście, ale chłopiec taki już był. Szczególnie upatrzył sobie na „ofiarę” ojca, który miał niemały problem z pozbyciem się chociaż na chwilę syna, by mógł odpocząć.
Dał się przyciągnąć do siostry, która grzecznie zwróciła mu uwagę. Pokiwał głową, choć nie bardzo wiedział, dlaczego nie można mówić o takich rzeczach na głos. Wzruszył ramionami i dalej już dał się poprowadzić do cukierni, która jak się okazała nie była zbyt przyjemnym miejscem. Nie chodziło o słodycze, które mimo wszystko kusiły są wspaniałością i zapachem, ale o to, że ojciec przyprowadził kolejne dziecko. Ringo nie musiał chować nosidełka, Sahal nie zamierzał atakować dziecka. Sam przecież nie był zbyt dobrze traktowany. Mimo, że był dzieckiem, potrafił to zrozumieć. I dlaczego ojciec myślał, że Sahalowi spodoba się prezent w postaci małej siostry? Nie chciał jej. Dlaczego ojciec mu to zrobił? Chłopcu naprawdę zrobiło się bardzo przykro z tego powodu. Nie chciał dzielić się z białowłosym. No cóż, chyba pójdzie do Hiro i mu się porządnie wypłacze, bo Ringo od tej pory czasu już mieć nie będzie dla syna.
Biegł przed siebie, lawirując między ludźmi. Nie bardzo wiedział, dokąd biegnie. Już dawno zabłądził i na pewno miałby niemały problem z powrotem do Zamku. Zresztą czy chciał wracać tam, gdzie ojciec go nie chciał? A na pewno go nie chciał, skoro zajął się już drugim dzieckiem. Wreszcie zwolnił bieg, a w następnej chwili uderzył główką o czyjeś nogi. Z powodu własnego pędu, został odbity od nóg wampirzycy i chłopiec upadł na podłogę swoim tyłkiem. Skrzywił się, odczuwając ból. Zadarł główkę do góry i ujrzał twarz demona. Matki. Cofnął się kilka kroków, rozglądając dookoła. Nie wyczuwał w tym splendorze zapachu ojca, więc nawet gdyby chciał, by Ringo go odnalazł, nie miał jak dać ojcu znać, że chce go tutaj. Zresztą, Ringo był przecież zajęty swoim nowym nabytkiem. Sahal był zdany wyłącznie na siebie. Cicho jednak powtarzał imię ojca, wpatrując się przerażonym ,zagubionym wzrokiem w twarz matki. Unikał jej oczu.
– Nie! Nie! Ja chcę do taty!
Kiwał zamaszyście główką, jakby odpędzając od siebie zmory przeszłości. Nie chciał więcej myśleć o tej ciasnej i ciemnej komórce, w jakiej go trzymała. Nie mógł się rozpłakać, udało mu się powstrzymać łzy. Mimo wszystko chciał, by ojciec był z niego dumny, nawet jeśli miał teraz inne dziecko, które stanie się jego całym światem. A może Sahal powinien wrócić? A może to właśnie Ringo wezwał Maharet? Był już znudzony dzieckiem, wampirek był za bardzo rozbrykany i teraz miał wrócić pod „skrzydła” matki.
– Dlaczego tutaj jesteś, mamo?
Spytał, skrzącymi się źrenicami. Oczywiście rozmawiał z nią w ich języku, w afrykańskim dialekcie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Czw Lut 20, 2014 9:10 pm

Braciszek wybiegł zazdrosny o to, że będzie miał siostrzyczkę i to raczej którąś z kolei, tak na prawdę. Chociaż nawet Ringo nie wiedział ile i jakie ma dzieci, porozsiewane po świecie. Kilka z nich ma najbliżej siebie. Odbierając nosidełko, spojrzała na niego marszcząc brwi.
- Chyba zgłupiałeś.
Do ojca to się chyba nie powinna tak wyrażać, ale kiedy się oddalił przeklęła pod nosem wychodząc ze sklepu. Sahal albo Hiro musiał mu nagadać pewnych głupot, która niestety mogła być także prawdą. Nic złego w tym nie widziała. Dziecko i tak jak dorośnie, to prawdy o życiu się dowie i budowie ciała ludzkiego oraz wampirzego.
Została więc sama z niemowlęciem, na które spojrzała. Na szczęście spało i nie sprawiało dodatkowego problemu. Udała się więc do najbliższej ławki, gdzie postawiła torby i nosidełko, siadając pomiędzy tymi dwiema rzeczami. Postanowiła poczekać aż ojciec znajdzie brata. O ile mu się to uda.


Sahalek jak zwykle był przestraszony na widok swojej mamy. W prawdzie to powinien być zadowolony z jej widoku. Taty jednak w pobliżu nie było, ale za to jest Maharet. Mimo iż wysłała tego małego go tutaj, nie zmienił się chyba nic. Nadal z niego jest przestraszone małe dziecko. Sądząc po jego ubiorze, jest zadbany dużo lepiej, niż w Afryce. A więc Ringo go odnalazł i przygarnął? Nie zdziwiłaby się. Nie bez powodu Sahal wymawia słowo "tata".
Ciągle się uśmiechając, podeszła parę kroków do synka.
- Dlaczego? Chciałam zobaczyć jak sobie radzisz. A także naprawić swoje błędy. Dasz mamusi szansę?
Prawda czy fałsz? Decyzja należy do Sahala. Kobieta nie sprawiała obecnie dla niego zagrożenia, a dziecko zawsze łatwo przekonać do siebie. Jednakże musiała uważać z czynami i słowami, ponieważ miała wrażenie, że aura Ringo gdzieś się tutaj czai.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Lut 21, 2014 10:44 am

Gdyby Roksana powiedziała na głos o nauczaniu dzieci budowy ciała dorosłego, dosłownie wyszedłby z siebie i stanął obok! Ringo wszak nie życzy sobie żeby jego maluchy miały zetknąć się z wczesnym poznaniem. Toć podchodzi pod molestowanie psychiczne młodego umysłu! I jak będzie miała swoje dzieci, to niech robi z nimi co chce, ale potomstwa Ringo niech nie wychowuje.
I skoro została z dzieckiem, szlachetny mógł bez przeszkód poszukać synka. Mnóstwo zapachów otaczało starego wampira, co dodatkowo utrudniało poszukiwania. Powoli się denerwował. Co opętało malucha?! Wbił sobie do głowy bzdurę, że tatuś go porzuci! Nie, nigdy! Córka będzie wymagała opieki, ale przecież Sahala nie odsunie od siebie. W żadnym wypadku!
- Sahal! - Zawołał wampir, rozglądając się po twarzach przypadków przechodniów. Nigdzie go nie było. A co jeśli ktoś porwał chłopca? Nie, nie mógł dopuścić do siebie tej myśli. Ponownie ruszył i tym razem natrafił na ślad chłopca. Był parę metrów dalej, po drugiej stronie ulicy. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie obecność jednej osoby... Maharet. Wampir użył mocy niewidzialności, żeby od razu nie rzucać się w oczy i podsłuchać rozmowy, a w razie czego nawet z zaskoczenia zaatakować. I tak właściwie, co robiła tutaj ta kobieta? Czego ona zaś chciała od malca?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lut 23, 2014 2:33 pm

Naprawdę dziwiła się, że dziecko było przerażone własnej matki? Ciekawe jak Maharet by się czuła, gdyby jedyne, co doświadczyła z rąk matki była przemoc i nienawiść. Wykorzystywała syna i wyczuwała nad nim przewagę, bowiem chłopiec był jeszcze mały i nie umiał się bronić. Nie rozumiał wielu rzeczy i był bardzo naiwny. Jeśli matka będzie dalej prowadziła tę grę, Sahal w końcu jej uwierzy. Mimo wszystko dała mu życie, a nikt jeszcze nie nauczył chłopca zemsty czy niechęci. Czy to dobrze czy nie, okaże się zapewne z czasem. Wampirek wpatrywał się wielkimi, srebrnymi oczami w postać górującej matki. Czego mógł się po niej spodziewać? Praktycznie wszystkiego! Gdyby i tutaj znalazła się jakaś mała, ciemna i zatęchła przestrzeń, wsadziłaby go tam bez dwóch zdań. Może planowała porwać dziecko, jeśli z nią nie pójdzie? Gdyby tylko wiedział, co znaczy „porwanie”. Niby zrobili to łowcy, ale nie zaznał od nich niczego złego. Nawet polubił tych panów, którzy się nim zajmowali. Ba! Była tam też urocza, ludzka dziewczyna, która była cieplutka jak kluseczka. Nic dziwnego, że chłopiec chciał się do niej ciągle przytulać. I nie, wcale nie myślał o tym, by dorwać się do jej żył i osuszyć. Była kusząca i przyjemnie pachnąca, a jak wiadomo, Sahal uwielbiał piękne zapachy.
Przez ten czas, odkąd przyleciał do Japonii, zdążył się już przywiązać do Ringo. Zapomniał o tym, co go spotkało przy matce i całkowicie pochłonął się nową, do tej pory nie znaną mu cywilizacją. Polubił nawet swoją starszą siostrę, która zabrała go na przyjemne zakupy. Nie wiedział, że mógł ją wymęczyć swoją obecność, ale za to sam świetnie się bawił. Ojciec poświęcił swój czas dla chłopca, by ten mógł powoli rozwijać swoje nadprzyrodzone zdolności.
– Ty mnie nie lubisz… A tatuś lubi. Nie chciałaś mnie…
Chłopiec już się cofał przed matką, bo i tak nie miał dokąd. Co mu to da? Maharet miała nad nim sporą przewagę, nawet w tym tłumie ludzi. Mogła ją stąd zabrać i nikt by niczego nie podejrzewał. Był podobny do matki, więc nikt nie miałby wątpliwości, że to matka z synem, który jest marudny, bo matka zabrała go siłą ze sklepu.
– Tatuś mnie nie bije i pozwala ze sobą spać. Nauczył mnie korzystać z ostrych zębów i podnosić książki.
Zapomniał jak się nazywają te „ostre zęby” ani moc, która pozwala przenosić przedmioty. Poznał to dzięki tacie, bo zechciał zająć się własnym synem. Sahal bał się tego, co znów by go spotkało pod skrzydłami i opieką Maharet. Sahal nie podejrzewał, że ojciec przysłuchuje się ich rozmowie, nie wyczuwał go nawet spośród wielu innych zapachów. Przecież wokół chodzili ludzie pachnący krwią!
Chciał wrócić do taty, ale z drugiej strony miał przed sobą postać matki. Nie wiedział ile w przeszłości przeszła, ani dlaczego został przez nią znienawidzony. Był dzieckiem i niczego nie rozumiał. Jak ktokolwiek mógł oczekiwać od niego jakichś decyzji?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lut 23, 2014 8:16 pm

Jak smutno się kobiecie zrobiło na widok bezbronnego chłopca, który na dodatek jest jej synkiem. Miał powody do obaw. Maharet miała możliwość zabrania chłopca ze sobą, który się zgubił. Przecież jest jego matką. Nikt jej tego nie zabroni. Chyba że ten niewidzialny wampir. Zapachów było w okolicy wiele. Wyczuwała obecność Ringo, lecz nie była teraz wstanie określić dokładniej jego położenia. Nawet jej wzrok go nie wykrył. Powróciła więc swoja uwagą na syna. Z łagodnym wyrazem na twarzy.
- Tęskniłam za Tobą. Wysyłając Cię do taty, myślałam że robię dobrze.
Podeszła jeszcze bliżej Sahala i kucnęła przed nim.
- Daj mamusi szansę na naprawę więzi między nami. Wrócimy potem do naszego domu. Zobaczysz znów słonie, żyrafy, krokodyle.
Próbowała przekupić chłopca. Przekonać go do siebie. Wyciągnęła nawet rękę w jego stronę, aby ją ujął. Aby pozwolił się zaprowadzić. Musiała grać, aby zyskać jego zaufanie, by później móc dobrać się do Ringo i zemścić za wyrządzone jej krzywdy.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Lut 25, 2014 2:29 pm

Jednooki prawie wychodził z siebie. Maharet nieźle próbowała sobie podporządkować chłopca, lecz chyba bez sukcesu, wszak Sahal wciąż pozostawał nieufny wobec matki. W końcu skrzywdziła go mocno, wyrzucając z domu. W samotności chłopiec dotarł do zamku i chyba cud się stał, że był w całości, że nikt nie skrzywdził.
Kiedy Ringo postanowił się ujawnić? Kiedy wampirzyca wyciągnęła do ich synka rękę. Stał tuż obok malca. Szkarłatne ślepie z czystą pogardą wpatrywało się w postać kobiety.
- I Ty mówisz o naprawieniu więzi z dzieckiem? Już na to za późno, Maharet. - Stwierdził poważnie, nie dopuszczając nawet myśli, że kobieta mogłaby dotknąć malca chociażby palcem i o żadnych powrotach nie było mowy.
- Sahal nie wróci do starego domu. Teraz ma mnie. - Oczywiście trzymał się dialektu afrykańskiego, żeby oboje mogli go zrozumieć, a inni przechodni nie. Jeśli malec pozwolił, Ringo złapał jego rączkę, odciagając od kobiety, niech trzyma się z daleka. A jak zechce spróbować zawalczyć... cóż... Ringo nie za bardzo będzie się powstrzymać.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Lut 28, 2014 10:35 am

Smutno? Maharet robiło się smutno na widok własnego, bezbronnego syna? Czy to było możliwe, że naprawdę brakowało jej syna i za nim tęskniła? A może była to jedynie gra pozorów, śmieszna iluzja, którą chciała wmówić synkowi i go oczarować? Chłopiec nie wiedział, wpatrywał się smutnymi oczami w oczy mamy. I jeśli naprawdę odczuwała smutek, chłopiec wyczuwał to. Był jej dzieckiem, znajdował się w jej ciele, pod sercem, przez dziewięć miesięcy, nic więc dziwnego, że więź jaka na ogół łączy matkę z synem, była silna i w tym wypadku. Aż zadrżał, gdy wampirzyca spojrzała na niego łagodniej. Jeszcze nigdy w swoim krótkim życiu nie widział na pięknej twarzy matki takiego spokoju i delikatności. Zupełnie, jakby naprawdę cierpiała i jakby brakowało jej jedynego syna.
Na słowa matki, chłopiec pokręcił ostrożnie główką. Owszem, dobrze zrobiła wysyłając synka w to miejsce. Tutaj był bezpieczny i kochany. Czuł się potrzebny, wszyscy się nim opiekowali i nawet siostra stała się mu przychylna! Mimo, że chciała mieć siostrę, zajęła się bratem bez słowa. Nie ważne, że chciała czegoś w zamian. Ten świat był okrutny i nie można mieć niczego za darmo. Sahal tego jeszcze nie pojął. Nie pojął szarej rzeczywistości i praw, jakie rządziły tym światem. Był niewinny tak bardzo, jak tylko dziecko może być niewinne. Mógłby pachnieć jeszcze mlekiem, jak szczeniaczek, gdyby pił mleko zamiast krwi.
– Słonie?
Jego oczy zmieniły się w wielkie, dwa spodki. Tak, słonie to były jego ulubione zwierzęta. Maharet trafiła w słaby punkt chłopca, który miał wielką słabość do tych mądrych i dużych zwierząt. Sahal nie wiedział, że matka jedynie grała. Udawała przed nim. Choć miło było uwierzyć, że chociaż raz byłaby zdolna do tego, by pokochać syna. Spojrzał na jej wyciągniętą rękę, a potem na twarz matki.
– Ale… zostańmy uta. Chcę być przy tacie.
Poprosił chłopiec, powoli wyciągając dłoń w stronę Maharet. Był bardzo naiwny. Tak bardzo pragnął miłości matki, że gotów byłby zrobić wszystko. Nie wiedział, że chciała go wykorzystać, by zemścić się na Ringo. Wciąż z lękiem patrzył w stronę matki, ale zrobił krok do przodu, by wreszcie chwycić dłoń matki, pragnąć by wreszcie go pokochała.
I właśnie w tej chwili ujawnił się Ringo. Malec aż podskoczył przestraszony nagłym pojawieniem się ojca. Pewnie kilkoro ludzi także było w szoku, ale zaraz minęli trójkę wampirów, biegnąc dalej za swoimi sprawami. Sahal spojrzał to na twarz ojca, to na twarz matki. Nie wyrywał się, kiedy starszy i silniejszy wampir chwycił rączkę wampirka.
– Ale Ty… Ty masz teraz…
Nie wiedział, jak nazwać to coś małego, przedstawionego jako…
Księżniczkę
Dokończył cicho, nieśmiało, wbijając spojrzenie stalowych źrenic w beton. Nie chciał, by i ojciec w końcu się znudził chłopcem i wysłał go gdzieś, do innego kraju. Samego, głodnego i brudnego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Sob Mar 01, 2014 11:58 am

Nie będziemy ukrywać, że pojawienie się Ringo było bardzo zaskakujące, przede wszystkim dla Sahala i ludzi w pobliżu trójki wampirów. Maharet nie była zaskoczona. Wyczuwała jego obecność i najwyraźniej, szlachetnemu nie spodobała się jej gra.
Sahal chciał zostać tutaj. Ojciec najwyraźniej namieszał mu w głowie i dał tę pieprzoną miłość ojcowską. Jeszcze będzie okazja się na nim zemścić. A na razie, musi udawać, że chce się zmienić. Tej swojej czarnej strony nie okazywała przed nimi.
Słowa Sahala także nie pocieszały wampirzycę, że chciał być przy tacie. Popełniła błąd wysyłając go tutaj. Trzeba było odesłać na Antarktydę. Z pingwinami żyłoby by się mu lepiej.
- Ringo... Nie zapominaj że mam do niego takiego same prawa co Ty.
Przypomniała mu, kto tutaj jest matką i kto nosił to dziecko pod swoim sercem. Więcej wdzięczności, że ma syna a nie ciągle córki. Mógłby także jej dać szansę na naprawę więzi z dzieckiem.
Spojrzała po chwili na Sahala, który z czegoś nie był zadowolony. "Księżniczka?" Ringo dorobił się kolejnego dziecka? Czy chodziło o inną kobietę?
- Sahal. Tatuś bywa często zajęty. Przyjechałam tutaj aby naprawić swoje błędy. Dasz mi szansę?
Jeżeli te słowa ponownie nie podziałają, miała inny element przekupienia chłopca. Widziała w jego oczach to pragnienie ujrzenia słonia i przejażdżki na nim. Skoro nie zabierze go do Afryki, Afryka przyjedzie tutaj. Z łagodnym wyrazem na twarzy i delikatnym uśmiechem ciepła, patrzyła na syna.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Mar 02, 2014 7:59 am

Nie zwracał uwagi na ludzi, którzy mogli się zdziwić nagłym pojawieniem Ringo. Był zbyt wpatrzony w sytuację, jaka pojawiła się między jego synem, a Maharet. Po co ona tutaj przyjechała? Pozbyła się dzieciaka i teraz nagle dobra matka? Coś mu tu śmierdziało. I nie, nie da się nabrać. Zbyt wiele przeżył, żeby wpaść w tak łatwą pułapkę.
- Miałaś prawo, Maharet. I radzę Ci, zostaw Sahala. - Warknął, nie spuszczając z oka postaci kobiety. Miłość do dziecka tak z nikąd? Żmija zawsze będzie żmiją, jadu się jej nie odbierze. Ścisnął mocniej rączkę chłopca, który jeszcze wciąż żywi uraze za nową siostrzyczkę.
- O czym Ty mówisz, dziecko. Przecież Cię nie porzucę. - Niech w końcu dotrze do jego dziecięcego rozumu, że Ringo nie miał najmniejszej ochoty, ani nawet przez głowę mu nie przeszło, żeby porzucić malca, zwłaszcza w łapy tej kobiety.
- Maharet. - Fuknął jednooki, odsuwając się wraz z małym, którego bez najmniejszych problemów wziął na jedną rękę. Teraz nie ma szansy żeby odzyskała chłopaka, chyba że przebije się przez jego ojca.
- Zejdź mi lepiej z oczu. - Dodał, patrząc uważnie na wampirzycę. Lepiej niech się odsunie, inaczej Ringo będzie zmuszony ją w tej chwili brutalnie skrzywdzić, a w tej kwestii to nawet Sahal go nie powstrzyma.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Czw Mar 06, 2014 8:24 pm

Sahal był zaledwie dzieckiem, a ta dwójka już zdążyła się rozporządzić chłopcem. W tej chwili Sahal naprawdę zgłupiał i nie wiedział co począć i jak się zachować. Patrzył to na jednego rodzica to na drugiego i naprawdę nie wiedział, co począć. Ringo wcale nie namieszał chłopcu w głowie. Wampirek wreszcie miał okazję zaznać szczęśliwego, prawdziwego życia bez żadnych konsekwencji. I było mu dobrze. Nie spodziewał się, że jeszcze kiedykolwiek spotka matkę. Zechciała tutaj przylecieć, przemierzyć pół świata, by spotkać swego małego synka. Sahal naprawdę uwierzył, że matka tęskniła i zapragnęła go zobaczyć, naprawić swe błędy, dać mu miłość, której tak rozpaczliwie pragnął. Patrząc w jej złociste oczy. W pewnym sensie była piękna i bardzo egzotyczna. Na pewno namąciła w głowie nie jednego mężczyzny, a Sahal nie był wyjątkiem. Jasne, że nie patrzył na matkę jak na obiekt pożądania. Po prostu również jej pragnął.
Sahal nie wyczuwał tej pułapki, w ogóle jej nie widział! Ot, mama wróciła i chciała naprawić błędy. Sahal omal się nie zgodził! Gdyby Ringo się nie zjawił, nie wybiegł za synem, Maharet z pewnością porwałaby syna i starała się przekupić i przekabacić na swoją stronę.
Chłopiec zrobił smutną minę, słysząc nieco ostry ton głosu ojcu, gdy zwracał się w stronę syna. Spojrzał na niego i zacisnął usteczka w wąską szparkę. Nie powiedział ani słowa, nie stawiał także otworu, gdy Ringo wziął go na rękę, uniemożliwiając dziecku ucieczkę. Naprawdę, w tej chwili miał wielką ochotę uciec jak najdalej od rodziców, którzy się ze sobą kłócili.
Powoli zaczęli się odsuwać od postaci matki. Chłopiec patrzył na nią posępnie, nieco tęsknie, mnąc w rączkach swoją koszulę wiktoriańską. Nagle zapragnął zagrać coś na swoich magicznych skrzypcach. Sam nie bardzo wiedział dlaczego w takiej chwili pomyślał o ukochanym instrumencie. Oparł swój piszczek o płaszcz ojca, by zaraz schować się pod nim przed całym światem. Dosłownie wsunął łepek pod klapy odzienia wierzchniego ojca. Chciał się znaleźć jak najdalej stąd. Nawet siostra go nie chciała, bo wolała mieć siostrę. Sahal był popychany, z rąk do rąk. Gdy komuś się znudzi, zostawał oddawany komuś innemu. Był ciekaw, kiedy ojciec się nim znudzi. Sahal musiał mu jakoś zaimponować, by Ringo zapragnął zostać z chłopcem po wsze czasy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Pią Mar 07, 2014 3:34 am

Ringo wiedział swoje. Nakazał nawet pozostawienie syna w spokoju. Ich syna. Spojrzała na niego gniewnie ale płakać nie będzie. Obmyśliła sobie tym razem inny plan i nie spocznie, póki go nie zrealizuje. Widziała jak Sahal był rozrywany. Chciał z nią być. Chciał by matka się zmieniła. Okaże mu swoje uczucia, ale nie przy tym pieprzonym tyranie.
- Jeszcze się spotkamy.
Oznajmiła Ringo a także i swojemu synkowi. Na niego spojrzała z łagodnym wyrazem na twarzy, ale także i tęsknym. Wyminęła ową dwójkę, ruszając przed siebie w dal ulicy. Minęła także ławkę, na której siedziała srebrnowłosa wampirzyca, obok której znajdowało się nosidełko z dzieckiem w środku. Ta woń. Obie musiały mieć coś wspólnego z Ringo. Wymieniły się spojrzeniem...


Roksana z niecierpliwieniem siedziała i czekała, aż w końcu miała w planie chrzanić to. Wtem ujrzała przechodzącą wampirzycę, która spojrzała na nią dziwnie. Tak, jakby ją znała i miała jej czegoś za złe. Wzruszyła ramionami i obejrzała się w przeciwną stronę, oczekując powrotu ojca.
- Jeszcze pięć minut i zwiewam.
Czekanie było momentami wkurzające. A jeszcze przyszło jej pilnowanie bachora. Zerknęła do nosidełka, by przyjrzeć się małej siostrzyczce. Śliczna z niej księżniczka.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Sob Mar 08, 2014 4:22 pm

Szlachetny za żadną cenę nie pozwoli, żeby Maharet nie położyła łapy na małym chłopcu. Straciła swoją szansę, więc teraz musi znieść utratę chłopca na zawsze. I jeśli jednak go zechce, musi pokonać przeszkodę, którą jak na jej nie korzyść, okazywał się Ringo. A ten typ do prostych nie należy, o czym zresztą Maharet zdążyła się przekonać.
Przytulił syna, który znalazł się na jego ręku i najwidoczniej zamilkł, kiedy zdarzyło mu się podnieść głos. Ale co się dziwić? Osądza ojca o porzucenie go, a przecież nie było to prawdą.
Na szczęście wampirzyca pełna gniewu, postanowiła wycofać sie, unikając w ten sposób wściekłości szlachetnego, który nie zamierzał odzywać się do odchodzącej kobiety. Aż odetchnął.
- Nie daj się nabrać, Sahal. Twoja matka to przebiegła kobieta i raczej nie miała zamiaru pokochać Cię. Ona coś planuje. - Warknął wampir, wyraźnie rozzłoszczony, że kolejna kobieta ma zamiar zabrać mu dzieciaka. Najpierw Yuki, później Maharet, lecz ta druga z całą pewnością nawet nie powącha synka.
Wrócili do Roksany, która nie wyglądała na zadowoloną czekaniem. Odebrał od niej siatki, zostawiając jej tylko nosidełko. Dzieciakami wszak się nie obwiesi - już nosi Sahala.
- Nie dość, że Yuki chciała uciec i w ostatniej chwili odebrałem od niej małą, to jeszcze ta siksa. - Syknął, patrząc na śpiącą córkę w nosidełku. Ciekawe kiedy o nią matka się upomni.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Sro Mar 12, 2014 7:16 pm

Ojciec widocznie nie kazał zbyt długo czekać swojej ukochanej i seksownej córeczce, która siedząc na ławce, pilnowała dziecka i zakupów. Cierpliwość to ona miała do innych rzeczy, ale nie czekania na kogoś, kto poszedł kogoś lub coś szukać. No ale jak widać, tatusiowi udało się znaleźć synka. Lecz widząc ich miny, za wesoło nie było. Gdyby tylko Roksana wiedziała o co chodzi.. a tak, skinęła głową.
- Aha...
W temacie nie była, ale rozumując słowa ojca, stwierdziła że Yuki, to jego żona, chciała mu pewnie zabronić widywanie z dzieckiem, zabierając go. Czyli urodziła z dala od zamku. A druga sprawa musiała wyglądać tak, że chyba chwilę temu spotkali kogoś, kogo znali i z widzenia zadowoleni nie byli. Nie pytała, woląc nie narażać się ojcu, bo chyba już z jednego powodu był na nią wściekły.
Wzięła więc nosidełko, skoro ojciec zdecydował się zabrać jej torby z zakupami, które w większości były dla Sahala. Wstała więc i ruszyła z ojciec i bratem, zapewne do tatusiowego autka, którym ruszyli w stronę zamku. Bez dwóch zdań.


[z/t wszyscy]
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lip 06, 2014 5:50 pm

Ismena wreszcie jakimś cudem dotarła pod najbliższy sklep spożywczy. Oczywiście o ile cukiernię można do nich zaliczyć... Nieważne! Kiszki jej marsza grały i chciała jak najszybciej wrócić do Akademii. Po tym, co się stało, to chyba normalne... Wpierw jakiś gość, którego twarzy wciąż nie pamiętała, usiłuje sprawić sobie chorą przyjemność i ją trochę poobijać; potem budzi się i co widzi? Dziwną trójkę opowiadającą o "Dzieciach Nocy" i innych bzdurach. Następnie z festynu zabiera ją durna laska uważająca się za wampira. Co do jasnej cholery jest z tym miejscem?! To "Miasto Wampirów", czy jak...? Widać tak się powinno nazywać.
Cóż... Jeśli miałaby być całkowicie szczera, to nawet lubiła "Pamiętniki Wampirów" (głównie za pewnego aktora), ale cała ta mania wielkości związana z piciem krwi i Pattisonem ze "Zmierzchu" stanowiła dla niej lekką przesadę. Słyszała nawet, że w ślad za Edmundem, czy jak mu tam, wiele jego fanów zdobyło się na kosztowne operacje wydłużenia zębów na postać długich, wampirzych kłów.
Jej to właściwie zwisało. Gorzej, jak większości społeczeństwa to gigantyczne zęby zaczną boleć... Wtedy to dentyści będą chyba najliczniejszą grupą społeczną w dziejach. Głównie z powodu dużego zapotrzebowania na stomatologiczne zdolności, aby takie pseudo-dzieła leczyć.
Westchnęła znużona i pchnęła drzwi cukierni. Jak tak dalej pójdzie, to nic nie zrobi... Zdecydowanie za dużo myśli.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Nie Lip 06, 2014 6:27 pm

Nikt by chyba nie przypuszczał, że do tego miasta wróci James. Nikogo o swoim przybyciu nie poinformował. Być może planował zrobić niespodziankę. Tylko komu? Sam nie wiedział. Przyleciał tu tylko po swoje resztę rzeczy. Ewentualnie także by spotkać się z Trizgane osobiście. Czuł, że chyba musiał to zrobić. Przy okazji miał ochotę spotkać się z Louisą. Jednakże nie wiedział, że ta wyjechała do Włoch z misją.
Z lotniska, James podjechał do miasta autobusem. Nie chciał tracić pieniędzy na taksówkę a miasto znał już w miarę wystarczająco dobrze. Lata pracy w tym miejscu robią swoje.
Przechadzając się ulicami, przystanął przy cukierni, kiedy do środka weszła blondwłosa dziewczyna. Spojrzał przez witrynę na sklep zastanawiając się przez moment, czy kupić coś słodkiego. W sumie jakąś drożdżówkę czy kremówkę by sobie na drogę wziął. Zatem również otworzył drzwi i wszedł do środka. Z tyłu kieszeni wyjął portfel, szukając drobnych. Kolejka była mała, ale szybko mogła schodzić. Także spojrzał jeszcze na ladę, za której szybą znalazł różnego rodzaju słodkości na wynos, jak pączki, drożdżówki i inne kremowe pyszności. Warto dodać, że jako łowca, ma przy sobie broń, lecz schowaną za plecami w spodniach, zakrytą koszulą jaką miał na wierzchu. Torba podróżna wisiała mu na jednym ramieniu i łatwo można było stwierdzić, że albo jest turystą albo przyleciał do kraju niedawno. Bądź też planował wyjazd. Opcji może być wiele.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Lip 08, 2014 2:22 pm

James dopiero powrócił do miasta? Z pewnością będzie miał niejedną niespodziankę, a nawet jedną za chwilę, kiedy będzie miał okazje wykorzystać to czego nauczył się podczas treningu obrońcy prawa, łowcy wampirów i tak dalej, bo przecież w mieście działo się niezbyt ciekawie, to było wiadomo wszech i wobec, tylko dlaczego wszyscy milczeli na ten temat? Na zewnątrz, kiedy mrok kończącego się dnia zbliżał się nieuniknionymi krokami, grasowały dajmy na to dwa wampiry wysłane z rozkazu jednego wyższej krwi, ale po co? Właściwie po co parę poziomów E doskonale zorganizowanych wiedziało gdzie się znaleźć, nie mogli przewidzieć na pewno jednego, że w pomieszczeniu nie zastaną jednej bezbronnej dziewczynki, paru ludzi i sprzedawcy, ale też łowcę wampirów.. No cóż, byli dobrze zorganizowali, ale do geniuszy to oni nie należeli, także można to było przewidzieć. No skoro nie wiedzieli to pozostał tylko problem jak oni tam wejdą? Wbiegną i postarają się wszystko zniszczyć? Tak to byłoby na ich poziomie, jednak jeden z wampirów trzymał w dłoni kamień, który zaraz posłał prosto w okno wystawowe.. Nie muszę chyba tłumaczyć jak to się skończyło, hałas tłuczonego szkła, a jeśli ktoś stał blisko mógł na pewno zerwać jakimś odłamkiem. Zaraz potem hałas biegu dwóch przeciwników którzy zamierzali zrównać to miejsce z ziemią, nie wiedząc jeszcze co tak naprawdę ich czeka, skoro znajdował się tam James. Weszli do środka, a dokładniej to wbiegli, rzucając się na pierwszego lepszego człowieka, ale nie w celu mordu o nie.... Byli jak już powiedziałem zorganizowani, a ich zadanie miało na celu pojmać paru ludzi dla swojego przywódcy, czy tam pana. No, a stosując prawdopodobieństwo tym człowiekiem na którego rzucili się był przypadkowy klient sklepu, ani James ani Ismena, tak, wiec teraz był ich czas na reakcje. Kiedy tylko to się stało, reszta przypadkowych klientów zaczęła uciekać ze sklepu korzystając z nieuwagi wampirów, a sprzedawca ukrył się pod ladą.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Lip 08, 2014 6:11 pm

Ismena pewnie by współczuła Jamesowi, że akurat w tej chwili przyjechał do miasta. Bądź co bądź, trwała dotychczasowa era chaosu, bezprawia i rozlewu krwi, która raczej się szybko nie skończy. Oczywiście zrobiłaby to pewnie, gdyby wiedziała i nie była, tym kim była...
Znajdowała się na drugim końcu cukierni, kiedy rozległ się głośny trzask - głośniejszy dla osób stojących w bliższej wyjściu stronie. Odruchowo padła migiem na podłogę, jakby znalazła się na misji w Iraku, a ją miano zaraz ostrzelać z wszystkich stron. Nie wiadomo, gdzie krył się wróg...
Usłyszała krzyki przerażonych ludzi. Lekko uniosła głowę. Wyglądało na to, że ktoś wybił szybę ciężkim kamieniem. Roztrzaskane ułamki szkła dobrze o tym świadczyły. Przypominało to trochę napad na jakieś małe spożywczaki, choć zaczynało się przeważnie od tego, iż ktoś grozi bronią sprzedawcy. Tutaj, jak widać, było inaczej.
Nieco zdziwiła się, nie widząc obrabiania kasy fiskalnej, bo takowa stała całkowicie bez żadnej ochrony na blacie. Nikt jej nie tknął nawet palcem. Podniosła się więc lekko na czworaki, żeby sprawdzić, o co chodziło włamywaczom. Nie miała zielonego pojęcia, że wciąż tu przebywają...
Zauważyła ich porywających jakiegoś gościa i nieco ją to zdziwiło. Po co im jakiś dziadek, skoro mogą mieć równy tysiak pieniędzy? Nie potrafiła tego zrozumieć.
Otrząsnąwszy się chwilę później z zaskoczenia, stanęła na równe nogi. Nie obchodziło ją to, że znajdowała się w zasięgu pola widzenia przestępców. Otrzepała się z kurzu, jaki zapewne wytarła na lodowatej posadzce swoją śliczną, lecz teraz już niestety mało użyteczną sukienką.
- Co to ma być za miasto?! Raj dla durnych rzezimieszków, a nie dla dobrych obywateli! - Prawie zapomniała o swoim pochodzeniu. Głupi kraj, w którym aktualnie przyszło jej żyć, taką ją uczynił. - Mam tego serdecznie dość i wracam do domu! - wykrzyczała jednym tchem, aż spurpurowiała. Na jej czole pojawiły się kropelki potu. Jeszcze trochę i stanie jej serce! Naprawdę ta mieszanka lęku, szoku i niepokoju stała się nieznośna! O co chodziło z tą dziwną miejscowością?! Nie mogła tego pojąć.
Ruszyła zdeterminowana do wyjścia. Minęła przy tym wampiry i, jeśli ją nie powstrzymano, wypadła na ulicę, dysząc ciężko, kierując się w stronę Akademii. Chociaż w sumie niczego się z ich strony nie spodziewała... Wykorzystają szansę? Z pewnością nie stanowiła ona części społeczeństwa, której wygląd był równoznaczny z charakterem. Umiała dać nieźle popalić. Cóż, pozory mylą, trudno się mówi.
Wpierw musi powiadomić dyrektora Crossa o swojej rezygnacji... A potem - zobaczy się.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Lip 08, 2014 7:20 pm

James doskonale wiedział, co się dzieje w mieście. Sam przeszedł najgorsze, co mogło go spotkać, a raczej doprowadziło do cząstkowego powrotu wspomnień. Wyjechać musiał, aby pozbierać się po tym wszystkim, z pomocą oczywiście psychologa. Chcąc nie chcąc, ojciec nalegał aby był na bieżącą z wydarzeniami w mieście i w kraju, w którym dotychczas pracował i mieszkał. Był świadom, że sytuacja się nic nie poprawiła, ale nie sądził, że mogłaby się jeszcze bardziej pogorszyć.
Stojąc w kolejce, intuicja nakazała mu się spojrzeć w witrynę. Wtedy zaś dostrzegł dwie osoby, gdzie jedna z nich wymierzyła kamieniem w szybę, a tak z hukiem rozpadła się na kawałki. Zmarszczył brwi i szybko zamknął swój portfel chowając go do kieszeni. W między czasie, uchronił się przed "atakiem" rozsypanego szkła, gdzie kilka odłamków mogło się odbić od jego osoby. Mowa o tych drobniejszych. Zasłonił głowę, więc ran raczej nie powinien otrzymać. Musiał szybko zorientować się w sytuacji, dostrzegając uciekających ludzi i wampiry, zatrzymujące jednego człowieka. Szukają pożywienia? Nic nowego. Od razu wyjął broń z za pleców i wymierzył w głowę wampira trzymającego człowieka, od razu wymierzając celny strzał. Strzelcem był bardzo dobrym. A bezbłędnym w rzucaniu krótkich ostrzy. Jeżeli się powiodło, wycelował w drugiego. Ale z powodu odzywki dziewczyny, próbującej wyminąć wampiry, musiał się na chwilę powstrzymać. Bo co, jeśli przypadkowo w nią trafi pociskiem? Jednak komentarzy mogła sobie darować.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 460


PisanieTemat: Re: Cukiernia   Wto Lip 08, 2014 11:45 pm

Warto tutaj dodać, żeby trzymać się następującego wydarzenia, że atak ten nie był na tle rabunkowym, bo po co wampirom krwi E, które ledwo potrafią myśleć, pieniądze? Nieważne, szyba roztrzaskana, wampiry w środku, jeden próbuje wyciągnąć człowieka na zewnątrz kiedy nagle padł strzał! James działał jakby był do tego stworzony, wycelował prosto w głowę wampira, można było usłyszeć huk ciała spadającego na podłogę w trymiga.. Ale ale... Drugi z wampirów, który zauważył łowcę sięgającego po broń, natychmiastowo schował się za dziewczyną wymijającą go, przecież pasuje dostarczyć wam paru atrakcji. Można powiedzieć by ten krwiopijca miał trochę więcej w głowie i używał niższej od siebie dziewczyny jako tarczy, mocno zaciskając szpony na jej szyjce, takie to urocze? Ranił ją pewnie trochę, ale bardzo delikatnie.. Biedna dziewczyna, teraz dopiero będzie miała na co narzekać w tym mieście, ale wracając do wydarzenia, to gdy tylko ją złapał spojrzał na łowcę i wysyczał coś pod nosem, jakby resztki świadomości przez niego przemawiały, został przemieniony niedawno, jeszcze coś tam potrafił powiedzieć.
-Cofnij się! Skręcę jej kark jeśli nie rzucisz broni! - warknął w stronę łowcy cofając sie do wyjścia ze sklepu z dziewczyną wokół siebie, czy James zaryzykuje strzał w głowę wampira wiedząc, że jest na to przygotowany i będzie próbował wszystkiego, aby ocalić swój blady tyłek? Biedna mała ludzka dziewczyna, ma tendencje do znajdowania się w złym miejscu, w złym czasie, jak nie wampir psychol, to wampir ledwo kontrolujący swoje ruchy, nieźle. Sprawa tutaj bardziej zależała od Jamesa jako łowcy, Ismena zostanie automatycznie zamordowana przez silne ręce wampira, który obróci jej kark dokładnie o 360 stopni, jeśli tylko spróbuje się wyrywać, chęć przeżycia? Bardzo silna motywacja.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
 
Cukiernia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Cukiernia w Hogsmeade
» Cukiernia u Aiko
» Cukiernia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: