IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Apteka   Pon Paź 22, 2012 3:44 pm

Miejsce, w którym miejscowi zaopatrują się w leki. W godzinach nocnych sprzedawcy wtajemniczeni są w sprzedawanie leków, dla uczniów zajęć nocnych lub też innym wampirom.
Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Apteka   Wto Paź 15, 2013 9:53 pm

Cóż Azel miał racje i dziewczyna wiedziała, że nie powinna rozpowiadać o krwiopijcach na prawo i lewo, jednak nie mogła nic poradzić, że była ciekawa. Życie nauczyło ją już wiele, od małego walczyła z wampirami, była szkolona, a nawet jako mała dziewczynka pozbawiła życia swojej siostry bliźniaczki.
Tak, b l i ź n i ę t a w rodzinie łowców zwiastowały nieszczęście, niepodważalny fakt bo i w jej rodzinie nic dobrego z tego nie wynikło. Czy Katherine żałowała czasem odebrania życia swojej jedynej siostrze? Codziennie, prawie w każdej chwili, sceny z dzieciństwa odwiedzały ją w koszmarach, każdej nocy. Nigdy o tym nie zapomni. Mimo że zyskała siłę, jej psychika została spaczona i już nigdy nie pozbędzie się tego ze swojego umysłu. Rysa, która na nim powstała miała być za pewne karą za jej czyny. Co z tego, że musiała to zrobić, gdyż nikt inny nie był w stanie? Jakaś jej cząstka umarła razem ze słabszą siostrą. W tym jednak momencie miała ważne zadanie i nie rozpamiętywała tamtych chwil.
Szła wolnym krokiem, co jakiś czas spoglądając na Czerwonowłosego, czy aby na pewno nic mu nie jest. Kiedy wchodzili do apteki, przytrzymała mu drzwi, żeby nie musiał puszczać prowizorycznego opatrunku uciskowego na ranę. Stłumiony krzyk ekspedientki na ich widok, nie był niczym zadziwiającym. Katherine podeszła do niej bez żadnych ceregieli. Wyciągnęła coś z kieszeni i pokazała jej, mówiąc idealnie wyuczony staranny monolog, zaczynający się od: Katherine Pierce, CSI... bla bla bla. Azel za pewne stojąc przy drzwiach nie usłyszał wszystkiego, a nasza dziewczynka nie chciała też wszystkiego zdradzać od razu. W końcu nie wiedziała czy może mu ufać.
Pani w aptece, nieco się trzęsąc ze zdenerwowania, była pomocna. Wręczyła Kath niezbędne przedmioty do zszycia rany i wskazała mały pokoik z kozetką, w którym mogli załatwić swoje sprawy.
Kiedy skierowali się do wskazanego miejsca, dziewczyna podeszła do umywalki, starannie myjąc ręce.
- Lepiej będzie, jak się położysz i ściągniesz koszulę.
Powiedziała do niego łagodnie. Gdy wykonał jej polecenie zarumieniła się lekko - ohh te baby, co poradzić, że tak działa na nie męska klata. Usiadła obok łóżka i rozłożyła na stoliczku gazę, na której położyła nieodpakowaną nić, igłę chirurgiczną, wodę utlenioną i bandaże.
- Może boleć i szczypać, więc możesz krzyczeć.
Dodała uśmiechając się przepraszająco i polała ranę wodą utlenioną, oczyszczając ją z brudu i zaschniętej krwi.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Apteka   Sro Paź 16, 2013 12:03 am

Azel w przeciwieństwie do Katherine miał to szczęście, że jako słabszy bliźniak jeszcze żyje na tym świecie i jego brat nie dokonał z nim tego co w większości robią bliźniacze, łowieckie rodzeństwa. Nie raz zapewne o tym rozmyślał, ale odkąd poznał swojego bliźniaczego brata, oczekiwał dnia, kiedy ten będzie chciał się z nim połączyć. To jednak ten ani razu nie poruszał takiego tematu.
Rana z każdą chwilą robiła się stopniowo mało znośna. Nie tyle co bolała, ale też go osłabiała. Pomimo tego tego dawał radę chodzić aż pod samą aptekę. Gdy weszli, aptekarka nie ukrywała szoku widząc rannego mężczyznę. Przebarwiona koszula z jednej strony na czerwono musiała rzucać się w oczy. Na dodatek łowca trzymał się za ranę.
Nie wtrącał się a jedynie czekał, skoro młoda dama postanowiła sama załatwić sprawę z aptekarką załatwiając nawet małe pomieszczenie na opatrzenie rany. Skorzystał więc z jej pomocy, udając za nimi do wyznaczonego pomieszczenia, gdzie później dziewczyna nakazała się mu położyć i zdjąć koszulę. Zatem powoli odsunął od rany zakrwawiony krawat kładąc go na jakimś stoliku, po czym ostrożnie zdjął koszulę i położył wedle polecenia tam gdzie powinien.
- Dam radę. Rób co do Ciebie należy.
Nie będziemy już ukrywać, że wolał tradycyjne leczenie niżeli z pomocą użycia magii. Kiedy Katherine przemyła jego ranę, syknął zaciskając powieki mocno oraz zęby, trzymając się dłońmi kozetki. W ten sposób wytrzymał cały zabieg wykonywany przez dziewczynę.

_________________

Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Apteka   Czw Paź 17, 2013 2:20 pm

Cóż Azel miał więc szczęście, że pozwolili mu dalej żyć. Świat był okrutny i los chciał, że zazwyczaj jeden z bliźniaków prędzej czy później tracił życie. Jeden stawał się silniejszy kosztem drugiego. Może wszystko jeszcze przed Azelem? Kto wie, miejmy nadzieję, że choć jemu się poszczęści. Katherine powinna się wstydzić zabicia siostry, ona mimo wszystko czuła tylko zimny przymus, było to coś na co nie mogła nic poradzić. Było minęło, Emily była martwa już wiele lat.
Aptekarka mogła pochwalić się niecodziennymi klientami w swoim sklepie. Była to niewielka apteka, do której nie zaglądało wiele ludzi. Jedna z tych lokalnych, która po zmroku sprzedawała syntetyki wampirom. Ludzie rzadko kiedy tutaj uczęszczali. Większość dziennych klientów przeniosła się do nowej, sieciowej apteki z powodu niższych cen i większej ilości tańszych zamienników. Jednak interes kręcił się głównie dzięki nocnym dochodom. Kath wiedziała trochę na ten temat, gdyż przyglądała się czasem wieczornym przechodniom. Na wampiry lepiej uważać.
Dzięki temu, nasze dwa gołąbki nie musiały się martwić jakimiś nieproszonymi gośćmi. Katherine starannie przemyła ranę, następnie odkaziła igłę i przeszła do zszywania rany. Może nie była to idealna robota, ale nader staranna i na pewno zagoi się ładnie, choć blizna pozostanie. Rana była głębsza niż wydawała się na początku, Azel miał szczęście, że napastnik nie uszkodził mu żadnych narządów wewnętrznych.
- Nie martw się. Kobiety lubią blizny.
Dodała uśmiechając się do niego, gdy już skończyła swoją robotę. Zaczęła bandażować jego bok, przez co większość część torsu została zasłonięta przez białą tkaninę. Mus to mus, trochę w tym pochodzi i rana się zagoi. Musiał teraz uważać, bo nadmierne poruszanie się może zerwać szwy, a co za tym idzie - otworzyć to paskudztwo na nowo.
- Gotowe.
Dodała po chwili, myjąc ręce po raz drugi. Była do niego tyłem i nuciła jakąś melodię pod nosem. Po chwili oparła się o umywalkę i spojrzała na łowcę przed sobą. Kim był? Czy teraz jej opowie?
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Apteka   Czw Paź 17, 2013 6:57 pm

Miał takie szczęście, że rodzicom w głowie się nie śniło aby zabić tego słabszego by silniejszy się wzmocnił. Co więcej, bliźniacy nie wiedzieli o swoim istnieniu. Azel o bracie dowiedział się dopiero po ponad trzydziestu latach, kiedy Yuhiko trafił na ciekawe informacje. Odnalazł brata i Azel przez to obawiał się najgorszego. To jednak nie nastało. Yuhiko uświadomił go, że nie zamierza nic mu zrobić i da mu żyć normalnie. A teraz zaginął, na jednej z misji. Nikt nie wie co się z nim dzieje.
Zszywanie rany na żywca nie było przyjemnym doświadczeniem. Przechodził już tego typu "zabiegi" ale w większości był pod narkozą albo używano na nim mocy czy magi, gdzie tego ostatniego nie znosił. Dzielnie jednak zniósł zszywanie rany i ani razu nie krzyknął. Ulgę poczuł w momencie zakładania opatrunku. A żeby dziewczyna mogła bez problemu zawinąć bandaż, musiał niestety usiąść by jej to umożliwić.
- Dzięki. - Podziękował jej z lekkim uśmiechem ale i zmęczonym wydarzeniem oraz zabiegiem. Sięgnął po koszulę, która zabrudzona była od jego krwi z jednej strony, założył ją na siebie. Jeżeli dziewczyna była spostrzegawcza, mogła ujrzeć na jego nadgarstku bransoletę przypominającą zegarek, ale nie posiadającą standardowego zapięcia. Jakby była jakimś zatrzaskiem. Mały szczegół, ale może być istotny.
- Jeżeli chodzi o blizny. Miałem ich już kilka. - Po cięciach w klatce piersiowej, ale to się chyba nie liczyło. Przez podleczenia ze strony jakiegoś wampira czy też ciotki, mogły zniknąć. A nawet perfekcyjna operacja i szycie mogły nie pozostawić po sobie śladów po zagojeniu ran.
Rozejrzał się po pomieszczeniu, jakby w upewnieniu, że aptekarki nie ma w pobliży, zwrócił się nieco cichym ale słyszalnym tonem.
- Zgaduję że nie jesteś zwykłą dziewczyną, która przechodzi sobie ulicą.
Zapytał, siedząc cały czas na klozetce, ale i tak będą musieli sobie stąd iść. Minus taki że nie zrobił sobie zakupów. A to pech. A jeszcze leki w domu musi wziąć.

_________________

Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Apteka   Czw Paź 17, 2013 8:54 pm

Dziewczyna zbyła jego podziękowania machnięciem ręki. Robiła tylko to co do niej należało, czyli pomagała innym. W końcu jej obowiązki nie kończyły się na zabijaniu wampirów. Może gdyby była maszyną do wybijania potworów tak właśnie by było, jednak ona robiła to z własnej wolni. Nie była zaprogramowana, tylko wyszkolona do chronienia ludzi na wszelki możliwy sposób. Własnie dlatego od razu pomogła Azelowi z tamtą bandą i czuła się odpowiedzialna za zaopatrzenie jego ran.
Musiała przyznać, że był z niego prawdziwy twardziel. Widać, że zniósł już swoje w życiu. Nie był jednym z tych, których omijały wszelkie problemy. Zresztą zdawał sobie sprawę z istnienia wampirów to chyba wyjaśniało dlaczego był tak odporny na ból. Pewnie nie jedną krzywą akcje już przeszedł, jakąś podobną do tej dzisiejszej.
- Katherine Pierce.
Przedstawiła się odruchowo, podchodząc do niego i podając mu rękę. Fałszywe dane, nie ufała mu jeszcze. Choć to nie był jedyny powód. Przyzwyczaiła się do tego imienia i nazwiska, traktując je niemal jak swoje własne. Dawno nikt nie mówił do niej inaczej, tak więc przywłaszczyła sobie imię Katherine i tak już zostało. Kiedyś zmieniała tożsamość często, teraz jednak uczepiła się tej jednej i trzymała mocno, nie zamierzając puścić.
- Jestem łowcą. Zgaduję, że ty też nie miałeś z nimi do czynienia po raz pierwszy.
Skwitowała uśmiechając się delikatnie. Założyła niesforny kosmyk wiśniowych włosów za ucho i zarumieniła się lekko, zdając sobie sprawę z ich dziwnego koloru. Po cholerę je przefarbowała? Kobiety mają czasem dziwne pomysły, zwłaszcza te młode.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Apteka   Czw Paź 17, 2013 9:15 pm

Sam jeden na czterech to było ciężko. Zwłaszcza, że już po wejściu w uliczkę wyczuł dziwną atmosferę i coś mu nie pasowało. Nie dałby sobie z nimi rady, gdyby nie wsparcie drugiej osoby. Dlatego łowcy w większości chodzą parami. Tylko Ci najbardziej doświadczeni, decydują się na samotne walki z taką lub większą liczbą wampirów.
Uścisnął dłoń dziewczyny, kiedy się przedstawiła i rzekła kim jest. Tak przypuszczał aż się uśmiechnął. Mógł spodziewać się tego że ta dziewczyna jest łowczynią. W końcu kto nosi taką broń przy sobie z takimi nabojami? To nie mógł być przypadek.
- Zgadza się. - Potwierdził jej słowa z uśmiechem. Nie pierwszy raz ma do czynienia z wampirami. Ba, on ma z nimi styczność niemal codziennie. Pewnie jak każdy obywatel tego miasta.
- Azel Namikaze. Pochodzę z rodziny łowieckiej.
Nie zdradził, że także jest łowcą. Nie posługiwał się tym bo nie uważał się za takiego. Ale zdradził tyle, że z takowej rodziny pochodzi. Ma tam jakieś podstawowe szkolenie ukończone w tej dziedzinie aby sobie jakoś radzić samemu z wampirami.
Zauważył jej rumieniec i to jak poprawiła sobie włosy. Wiśniowy kolor. Czego się tu wstydzić? On ma swoje czerwone od urodzenia i co ma zrobić? Nic.
- Odwieźć Cię gdzieś w ramach podziękowania za pomoc?
Zapytał ponownie wstając z klozetki, trzymając się lewą ręką opatrzonego prawego boku. Nie to żeby zaciskał ranę, ale to był odruch, przy wstawaniu, bowiem po czuł lekki ból przy poruszaniu się.

_________________

Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Apteka   Nie Paź 20, 2013 10:21 pm

Jego opanowanie i umiejętności w obyciu z wampirami świadczyły nie o niczym innym jak o tym, że po części musiał pochodzić z jakiejś rodziny łowieckiej. Kath nie wiedziała, czy sam nim był, jednak potrafił się bronić. Oczywiście nie przed dużą liczbą napastników, którzy jeszcze zaatakowali go z zaskoczenia. Gdyby Katherine była sama, pewnie też miała by kłopoty i kto wie, jak zakończyła by się ta nierówna walka. W końcu wampiry były szybsze, silniejsze, a łowcy musieli szkolić się latami, żeby im dorównać.
Dziewczyna omiotła spojrzeniem jego bransoletkę.
- Ładna bransoletka.
Dodała, sama do końca nie wiedziała dlaczego. To nie była je sprawa, może zwyczajnie chciała być miła, kto ją tam wie. Katherine bywała nieprzewidywalną osobą. Była humorzastą panną, zmienną jak ocean. Namikaze, cóż znany i obdarzony szacunkiem ród łowców, zwłaszcza tutaj w Japonii. Dziewczyna była ciekawa, jak blisko Azel spokrewniony jest z tutejszym dowódcą. Uśmiechnęła się do niego lekko.
- Ja także pochodzę z rodziny łowieckiej. W połowie Trizgane, w połowie Kousuke.
Cóż może znał jeden z nich. W końcu jej wujaszek był niezłą szychą w Oświacie. Mimo wszystko Kath nie chciała się chwalić, broń boże, po prostu starała się jakoś wpasować i uzmysłowić mu, że nie jest całkiem obca. Jej japoński był bardzo dobry, jednak gdzie nie gdzie mógł się wkraść angielski akcent, gdyż spędziła większość życia w Anglii.
Nie wiedziała czy może mu zaufać czy nie, ale w obecnym stanie Czerwonowłosy nie wydawał się ciężkim przeciwnikiem, tak więc Kath poczuła się trochę pewniej.
- Jasne, byłabym wdzięczna.
Odparła odnośnie podwózki. Kupiła ostatnio nowe, małe mieszkanko. Jeszcze nie urządzone, jednak w przyszłości będzie to całkiem miła przykrywka dla gości. W końcu jako agentka nie mogła mieć tego samego mieszkania dla wszystkich. Prędzej czy później ktoś by się o nim dowiedział i ją dopadł.
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Apteka   Nie Paź 20, 2013 11:00 pm

Normalny człowiek by panikował, znajdując się w sytuacji w jakiej paręnaście minut wcześniej Azel. Także wnioski dziewczyna wyciągała pozytywne, nie myląc się co do jego osoby. Jest on łowcą, ale na papierze. Nie posługuje się tym tytułem nigdzie, chyba że w wyjątkowych przypadkach.
Zerknął z niechęcią na bransoletę na lewym nadgarstku.
- Szczerze to bym się jej pozbył ale nie znalazłem żadnego sposobu, aby ją zdjąć.
Skoro przed sobą miał łowczynię, nie widział powodu kłamać i dziękować za pochwałę. Doceniał to co powiedziała, ale ta bransoleta nie była widocznie czymś, czym się chwalił i miał zamiar nosić cały czas. Ręka go już od tego momentami bolała. Uciążliwe urządzenie.
Zdziwił się pozytywnie na jej słowa, z jakich rodzin pochodzi. Więc Kousuke i Trizgane są połączeni? Interesujące. William nic o tym nie wspominał. Nieźle skrywa członków swojej rodziny.
- Znam obie rodziny. Aż nie przypuszczałem, że są ze sobą tak blisko.
Uśmiechnął się nie dowierzając tej informacji aż pokręcił głową.
Skoro dziewczyna się zgodziła na odwiezienie do mieszkania, pozwolił jej pierwszej opuścić pomieszczenie, wskazując jej gestem dłoni drogę do wyjścia. W między czasie podziękował aptekarce za udzielenie pomocy i użyczenie pomieszczenia. Wtedy oboje przeszli jakiś dłuższy kawałek drogi docierając na parking, gdzie czekał czerwony samochód Azela. Otworzył go, wsiedli i odjechali we wskazany przez dziewczynę adres.


[z/t oboje]

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Apteka   

Powrót do góry Go down
 
Apteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Apteka Przyszpitalna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: