IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Deptak wewnątrz centrum handlowego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pon Paź 22, 2012 3:54 pm

Miejsce, który w każdym centrum handlowym występuje. Długie kafelkowe "drogi" między witrynami sklepów. Idąc po nich zawsze możesz coś ciekawego zdeptać, na kogoś wpaść, zostać potrąconym przez maszynę sprzątającą lub po prostu iść jak normalny człowiek przed siebie, zachodząc do sklepów, które są interesujące.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 07, 2012 6:38 pm

Po balu, który odbył się w teatrze Nadiry, Sophie zawędrowała do hotelu. Tak, był i jest foch miliard na małżonka. Dziewczyna nie ma zamiaru tak szybko wybaczyć mu przedstawienia, które odwalił paręnaście godzin temu. Choć - tak w sumie - nic specjalnego nie zrobił. W końcu każdy może się wkurzyć, kiedy publicznie ktoś obcy obmacuje sobie bezkarnie - jak to uważa prześwietny burmistrz - nieswoją 'własność'. No ale cóż, takie życie, było minęło, a Blanca - chcąc nie chcąc - i tak prędko się nieodfocha, o. Bywa i tak. Niemniej, już w nieco lepszym humorku, szlachetna wybrała się do centrum handlowego na 'małe' zakupy, chociaż małe w jej wykonaniu dla innych wydawały się przeogromne, rly. W ciągu paru godzin potrafi przebiec się po kilkunastu sklepach, a na koniec 'wycieczki' taszczy przeogromne siaty, których zawartość wcale nie jest tania, oj nie ~ Dziwnym trafem wampirzyca nie zwykła szwendać się po zwykłych, tandetnych sieciówkach. Chcielibyście zobaczyć jej szafę, oj wiem! Jest wypchana po brzegi wszystkim co najlepsze, wszystkim co najmodniejsze ... Bycie bogatym naprawdę jest perfidne. Ona może spać na pieniądzach, inni padają z głodu, a pomimo sporej sumki na koncie i taki im nie pomorze. Okropność. W każdym razie Sophie poprawiła torbę na ramieniu, wcześniej jednak wyjmując z niej komórkę. Wysłała treściwego sms'a synowi, po czym - targnęła nią zwykła nuda - zaczęła grać w jakąś pierwszą lepszą gierkę, brnąc mimo wszystko dalej przed siebie. Była skupiona na ekranie, ba! Nie widziała poza nim świata w tym momencie, chociaż i tak zwinnie wymijała ludzi, którzy szli z naprzeciwka.
- Głupia gra. - mruknęła do siebie, marszcząc zabawnie brwi w geście niezadowolenia. Machnęła zdenerwowana telefonem, robiąc minę obrażonego dziecka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 07, 2012 6:55 pm

W tym oto miejscu nie mogło zabraknąć i jego, bowiem zakupy do domu same się nie zrobią, a ostatnio nieco to zaniedbał a więc tym razem musiał sobie zrobić listę co kupić a co nie. Oczywiście znalazła się na niej spora ilość słodyczy, czy też produktów do ich wyrobów. Niemniej był w niej tak pogrążony, iż mijając ludzi przegapił kilka doskonałych okazji do wycięcia jakiś numerów, co niezbyt dobrze o nim świadczyło, bo nigdy nie przepuszczał takich okazji. Ale jak widać i jego potrafi coś wciągnąć na tyle, by nie zauważać otaczającego go świata. Idąc więc za wytycznymi listy powinien teraz być w sklepie ze słodyczami, ale niestety tak dawno nie był na zakupach, ze po prostu pobłądził i nie wiedział co ma zrobić. Westchnał cicho po czym schował listę do kieszeni, a następnie sięgnął po komórkę która dzwoniła jak oszalała już dobre kilka minut. Widząc na wyświetlaczy kto dzwoni od razu odrzucił połączenie, po czym zdenerwowany schował komórkę w kieszeń. Naprawdę nie wiedział jak ta osoba miała czelność jeszcze do niego dzwonić, skoro jasno powiedział iż nigdy nie chce mieć z nią nic wspólnego, a o jakiejkolwiek pomocy w interesach nie chce słyszeć. Zaczął gadać sam do siebie przez co nie zauważył, iż ktoś był niezbyt zadowolony z przebiegu gry, a więc zaczął machać rękami jak oszalały, no i tylko refleks uratował go przed oberwaniem w głowę, bowiem w ostatniej chwili zauważył lecącą w jego głowę rękę, dzięki czemu uskoczył w bok, ale nie zdołał zachować równowagi i poleciał na tyłek. Upadek był dosyć bolesny więc z miejsca zaczął masować obolałe siedzenie klnąc cicho pod nosem na tego, przez którego jego siedzisko musiało cierpieć. Kiedy zdołał się już pozbierać zerknął kto to był tak niezadowolony z rozmowy czy czego tam, a widząc znajomą twarz westchnął tylko cicho, bo nie będzie mógł jej za to ukarać, zwłaszcza iż byłą to jak na razie jego jedyna prywatna klientka, która zamawia u niego słodycze. No może karą dla niej będzie zmniejszenie ilości zamawianych słodyczy, ale znając jej charakterek, może to się zakończyć zerwaniem zamówień, a na takie coś nie może sobie pozwolić.
-Może by tak odrobinka ostrożności? Moje cztery litery nie są ze stali.
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 07, 2012 7:17 pm

Cóż, to naprawdę nie jest winna Sophie, że chłop zwyczajnie nie umie utrzymać równowagi po sprytnym uniku. Jak poćwiczy będzie dobrze, o! Poza tym, powinien już dawno lądować na równych nóżkach, zwłaszcza, że jest wampirem, a dodatkowo - jak na przedstawiciela niższej krwi - spędza z nią sporo czasu, a wampirzycy już nie raz nie dwa zdarzyło się wymachiwać przy nim rękoma na wszystkie strony świata jak naćpany amfetaminą Sycylijczyk, który posrał się z nerwów w gacie. Tak, to dziwne, ale prawdziwe, Sophie u boku tego zielonowłosego chłopaka mogłaby spędzać prawie każdą wolną chwilę, zapychając się przy tym jego przepysznymi słodyczami. Nie ważne, że marnowała na niego pieniądze, składając niekiedy prawie że niewykonalne zamówienia będące przy tym tak cholernie słodkie, że większość już przy pierwszym kęsie odpadłaby z gry. Yep, Sofa kocha i przygarnia wszelkiej maści słodycze. Batony, gumy, żelki, lizaki, ciasta, ciasteczka ... Wszystko jest jej, a Nutty z pewnością - a spróbowałby nie - doskonale o tym wie. W każdym razie - nie ciągnąc już dalej tematu o cukierkach - czarnowłosa spojrzała z góry na swojego cukiernika - ot, wysokie obcasy dodały jej kilku centymetrów, przez co przerosła nieco Nutty'ego - przywołując na twarz niekoniecznie przyjazny uśmieszek.
- Och, kochanie jesteś tak delikatny, że boli Cię nawet taki upadek? Naprawdę nie jest mi przykro, mogę chodzić jak chce, gdzie chce machając przy tym dłońmi jak nienormalna, to ty powinieneś bardziej uważać. - odburknęła mu, chowając telefon do czarnej, dużej torby. Splotła ręce na wysokości klatki piersiowej, przyglądając się dłuższą chwilę zielonemu, po czym - tym razem już bardziej przyjaźnie - roześmiała się cicho, podchodząc bliżej niego.
- Wiesz na co mam ochotę? No wiesz, prawda? Upiecz mi coś dobrego, ale takiego naprawdę, naprawdę dobrego. - mruknęła, ciągnąc go delikatnie za zielone kłaki. Ot, zawsze ją intrygowały, ba! Nieraz zachodziła w głowę, co skusiło niższego, żeby biegać w takich po mieście. Nie to, by jej przeszkadzały. Sophie z natury jest po prostu ciekawską osobą ~
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 07, 2012 7:49 pm

A no powinien dobrze lądować, ale tak to bywa kiedy idzie się przed siebie zamyślonym i robi się unik w ostatniej chwili, by uniknąć ciosu w głowę, który mógłby się źle zakończyć. A no może i spędzał z nią wiele czasu, ale nigdy do końca nie można przewidzieć jej zachowania, skoro nie można jej dojrzeć, ale już mniejsza z tym. Dobrze, że nie przywalił w nic głową bo było dwa razy gorzej. Och ależ dla niego nie było to marnowanie pieniędzy, bowiem jego słodycze były warte każdej ceny, a po za tym niektóre zamówienia były prawdziwymi wyzwaniami, a więc warto było się ich podjąć nawet, jeżeli płaciłaby mu za t mało. A jeśli na dodatek jego wyroby bardzo jej smakowały, to było to najlepszą zapłatą bowiem łechtało to mile jego ego na tym punkcie, a co za tym idzie może kiedyś otworzy dzięki temu cukiernię. Ale nie ma co wybiegać w przyszłość, a więc na razie zadowoli się byciem prywatnym cukiernikiem. Nie ma czegoś takiego jak zbyt słodkie słodycze, a więc dla niego jej zamówienia były normalne, bowiem on czymś takim zajada się na co dzień i to w ilościach hurtowych, ale ktoś kto nie kocha słodyczy tak jak oni nigdy tego nie zrozumie i tyle. Cóż wiedział iż tak łatwo to go nikomu nie odda, ale lepiej nie mówić iż miał już panią, bo mogłoby się to bardzo źle zakończyć, a więc nadal ukrywał przed nia ten fakt, bo mogłaby uznać iż podważa to, że należy tylko do niej. Cóż to górowanie było teraz bardzo dziwne, bowiem to zazwyczaj on górował nad nia pomimo niskiego wzrostu, ale nie przeszkadzało mu to ani trochę, dopóki nie chciałaby na barana, bo to byłoby już trudniejsze, ale biorąc pod uwagę to, że tylko buty dodają jej wzrostu, to tragedii nie będzie. Słysząc co powiedziała westchnał tylko cicho i pokiwał głową lekko rozbawiony, bo spodziewał się czegoś takiego no ale nie może powiedzieć, żeby wymyśliła coś innego czy coś, bo inaczej zaliczyłby piękny lot, dzięki czemu pobiłby zapewne parę rekordów, a w tym i prędkości. Ale po chwili uśmiechnęła się a więc wiedział iż można teraz porozmawiać normalnie, o ile ich rozmowy kiedyś przebiegały normalnie. Gdy tylko usłyszał o upichceniu czegoś westchnał tylko rozbawiony, bo pierwsze co podczas ich spotkań, to prośba o upichcenie czegoś, lub też o dostawę nowych łakoci. Cóż ale nie mógł jej odmówić.
-A no upiekę, upiekę. Ale przecież nie zrobię tego tutaj. Jakieś konkretne życzenie, czy mam cię zaskoczyć?
Niestety nie dane mu było cieszyć się jej towarzystwem, bowiem telefon znowu dzwonił bez wytchnienia, a on doskonale wiedział kto dzwonił. Póki nie odbierze, to telefon nie przestanie dzwonić, a więc było tylko jedno wyjście. Musi jednak zostawić Sophie, bo nie chciał rozmawiać przy niej, ponieważ ta rozmowa trochę potrwa i nie będzie zbyt miła, a każdy miał swoje tajemnice.
-Wybacz, ale muszę cię opuścić. Mam coś naprawdę ważnego do załatwienia. Ale w nagrodę za następne zamówienie nie musisz płacić.
Uśmiechnął się przepraszająco po czym po czym zaczął się oddalać by na osobności przeprowadzić rozmowę.

[zt]
Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 397


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 14, 2012 8:20 pm

Cóż na rozmowę z zielonym poświęciła dosłownie chwilę. Ot, chłopak obiecał jej, że upiecze jej jakieś przeokropnie słodkie ciasto, a potem się zmył, zaś sama Sophie zadowolona ze swojego zamówienia pomaszerowała dalej, niekiedy zahaczając jeszcze o parę sklepów w których na nie szczęście - za to szczęście Sama - nie kupiła nic. Taka bieda, serio. Ostatecznie zabrała dupę w troki, wsadziła siebie w taksówkę i pojechała gdzieś tam, w świat. Prawdopodobnie - znając ją - pojechała do Zamku mężusia czekając, aż ten 'zadowolony' wróci ze spotkania z babcią Elaine. Tak, specjalnie posłała go do restauracji. Jej się nie chciało, trololol.

[zt]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 9:17 am

Kaori po długiej przechadzce ulicą główną trafiła tutaj, do centrum handlowego. Dziewczyna lubi spędzać czas w takich miejscach, zawsze wydaje mnóstwo pieniędzy które dostaje od matki na miesięczne utrzymanie. Chodziła po tak zwanym deptaku wewnątrz centrum handlowego i patrzyła na witryny sklepowe. Nic specjalnego nie przyciągało jej uwagi poza kilkoma ładnymi bluzkami i koszulami. Kao cały czas myślała o tym że nie chce być samotna, że chce poznać jakiś fajnych ludzi. No ale jak ma to zrobić skoro cały czas tylko się patrzy, a brak jej odwagi zagadać ? No to jest problem, rzeczywiście. Chyba czeka aż ktoś sam na nią wpadnie i zacznie z nią gadać, a na to może jeszcze dość długo czekać. Dziewczyna powchodziła do kilku sklepów, kupiła kilka rzeczy a mianowicie - koszulkę, spodnie i naszyjnik, również kilka bluz i koszul przymierzyła ale one nie spodobały jej się tak bardzo aby je kupiła. No dobra, dość pisania o ciuchach. Kaori szła dalej cały czas rozglądając się za jakąś wielką wyprzedażą. Tak się zapatrzyła że wpadła na jednego kolesia. Całkiem ładny, wysoki, niebieskie oczy, ale zabrakło jej odwagi i pewności siebie żeby zagadać. Kao szła dalej cały czas wpatrzona w ubrania za szybami.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 9:30 am

Lar akurat tego samego dnia, i patrzcie w tych samych godzinach pojawiła się w tym samym miejscu co zbłąkana owieczka zwana Kaori. Tak! Tak o to powstał pseudonim dla dziewczyny, którą od razu Zielona namierzyła swoimi zielonymi oczyskami. Lubiła nadawać innym ksywy, a że dziewczyna, którą obserwowała przez jakiś czas zachowywała się tak jak zbłąkana owieczka, czy gąska, to już wyszło samo z worka, o!
Lar również zakupiła kilka rzeczy. Bluzkę na ramiączkach no i plisowaną, krótką spódniczkę. Trzeba czasami wyglądać ładnie. Brakowało jej kasy, ale miała już plan.. Jaki? Napadnięcie w nocy na centrum handlowe. Baa... to będzie akcja! Ale jeszcze większa jak się człowieka w to wmiesza i zostawi.... wszystko, by spadło na jej główkę, a jej wymazano pamięć. Słodkie!
Ale wróćmy do obserwowania owieczki. Dlaczego Lar akurat na nią zwróciła uwagę? Bo wpadła na chłopaka, który bezczelnie zmierzył ją swoim wzrokiem, a ta nic. Czyli ślamazara, a takimi można manipulować. Do tego człowiek, czyli słaba, marna istota, którą można zlikwidować, kiedy tylko się chce. Ale i też można porozmawiać, w sumie Zielonej mea się nudziło. Nie chciało się jej iść do zamku Tess'a, ani do Nad. Miała ochotę poznać nowe duszki w tym mieście, albo te, które jeszcze nie zdołała ukąsić.
Wampirzyca powoli oblizała się po swoich kłach trzymając pewnie dwie torby w dłoniach. Miała jak zawsze na sobie trampki, więc nie cierpiała jak kobieta obok niej z powodu pęcherzy, bo przecież w centrum handlowym trzeba wyglądać! Walić to.
Lar podeszła do Kaori pewnym, kocim krokiem. Spojrzała zaraz na chłopaka, na którego wcześniej wpadła. A może go ukąsić przy niej? Słodkie.
- Mogę ci go poderwać. - Odparła zaczynając swój mega plan. Rzekła do tego owe słowa z lekką ironią patrząc zielonymi oczami na dziewczynę.
Lar stanęła w dość luźnej pozycji, a jej brew jak zawsze podjechała nieco wyżej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 9:48 am

Kaori szła sobie jeszcze kawałek aż zauważyła zielonowłosą, dość niską dziewczynę. Wydawała się jej dość dziwna. Te włosy, te kocie ruchy, to spojrzenie jakby normalnie chciała zjeść biedną Kao. Gdy Lar dała dość dziwną propozycję dziewczyna się zdziwiła. Nie wiedziała jak jej odpowiedzieć. No bo przepraszam bardzo czy często Ci się zdarza że podchodzi do Ciebie nieznajomy/nieznajoma i mówi że może Ci poderwać chłopaka?
-Myślę że nie trzeba. Sama sobie poradzę, kochaniutka.- Powiedziała spokojnie patrząc w zielone oczy wampirzycy. Mówiła spokojnie mimo to że była zdenerwowana.
Kaori chciała odejść, ale zarazem ją coś zatrzymywało. To było dosyć dziwne. Kao stała sztywno było widać że się boi. Ale chwilka...To nie było do niej podobne.
Bać się niższej o ponad 10 cm niższej dziewczyny, która jest pewnie młodsza ? Pomyślała po czym uśmiechnęła się.
Chwila, chwila a co jeśli ona też ma jakąś tajemnicę, tak jak Jack ? Może też jest wampirem ? Kaori przyjrzała się Lar.
Nie no... To nie możliwe żebym na każdym kroku spotykała wampira ! Ile ich może być na świecie ? To pewnie po prostu dziewczyna która ma taki swój inny sposób bycia. Kao nie wiedziała co o tym myśleć, ale pewnie niedługo się przekona czy ona jest rzeczywiście wampirem czy inną osobą. Dziewczyna nic nie mówiła,była cicho ale za to w jej głowie było na prawdę bardzo głośno.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 9:58 am

No, tak, tak i co z tego, że Lar była niska? Niska jest walizka, a mała to twoja pa.... No, nie ważne. Tak, czy siak zawsze cholerną ujmą dla wampirzycy było, to, że na większą część ludzi, czy nie ludzi patrzyła z dołu! Dlatego lepiej nic nie wspominać o jej wzroście, bo zje żywcem...! Tu i teraz, a co!
Widząc z jakim zaciekawieniem dziewczyna na nią patrzy Lar przez sekundę pomyślała, że ona wie kim jest, że..., ale fakt, faktem dość większa ilość osób zawsze wiedziała o wampirach. Może i to dziewczę też, wie? Ale to tylko gdybania, wszak wampirzyca zawsze się nad tym zastanawiała widząc jakiegoś Robaka na ulicy.
Lar również zerknęła na nazwy marek na torbach dziewczyny, czyli musiała być bogata, albo mieć po prostu dzisiejszego niefortunnego dnia więcej pieniędzy przy sobie, które pewnie straci zaraz.
Poza tym Kaori powinna skakać z radości, wszak chciała, by ktoś do niej podszedł i zagadał, a tu ta dammmm!
Słysząc jak zwróciła się do niej dziewczyna Lar skrzywiła się znacząco. Musi więc to rozegrać inaczej. Myślała, że dzięki chłopakowi to..., ale cóż. Złapała, a raczej objęła dziewczynę za kark ramieniem, tak, że musiała się ta do Zielonej nieco schylić, a, że jako wampirzyca miała siłę to raczej dziewczyna się nie wyrwała.
- Uważaj na słówka, bo mogę ci język wyrwać. - Warknęła przy jej uchu, a kiedy Lar spojrzała na jej usta po przez telekinezę lekko je uchyliła i pociągnęła dziewczynę za język. - A teraz grzecznie dawaj kasę, bo jak nie..., albo wydasz jakiś głośniejszy pisk, pożałujesz... Bo ja cię znajdę. - Uśmiechnęła się ponownie z ironią poklepując nieznajomą po tyle głowy, ale nadal jej nie puszczała, bo tak zakrywała ciałem to co robiła z człowiekiem.
No, i cóż. Ta znała wampiry? Peszek. Bo Lar chciała zrobić jej BOOOm w głowie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 10:16 am

Kaori uspokoiła się, stanęła już luźniej, ręce opuściła swobodnie aż nagle Lar ją objęła i... no i znów zaczęła się denerwować, ręce jej się pociły, drgało oko. Nie codziennie obejmowała ją nieznajoma osoba i to w dodatku tak silna ! Jack też był taki silny i w dodatku potrafił wymazywać pamięć. Kao miała coraz większe podejrzenia że ta mała kobietka jest wampirzycą. Ostre słowa spowodowały że dziewczyna chciała krzyczeć,ale powstrzymała się. Zaczęło robić się groźnie. Nagle stało się coś dziwnego. Usta Kaori rozszerzyły się wbrew jej woli a później została pociągnięta za język. Wiedziała że to nie był żart, z tym wyrwaniem języka dlatego nie próbowała się nawet wyrywać.''A teraz grzecznie dawaj kasę, bo jak nie..., albo wydasz jakiś głośniejszy pisk, pożałujesz... Bo ja cię znajdę.'' - Kao powtórzyła te słowa kilka razy w myślach. Ona nie ma prawa ! Nie oddam jej pieniędzy ! Pomyślała patrząc w podłogę. Nie, nie dam się ! Dodała w myślach. Mimo to że była ciągnięta za język to zaczęła krzyczeć "Pomocy !" jednak wychodziło to jakby próbowała coś krzyczeć po niemiecku. Kaori zaczęła próbować się wydostać, kopała Lar, szturchała łokciem nie zdając sobie sprawy z tego że może dostać 2 a nawet 5 razy mocniej. Biedna... Ale już taka była, uparta. Na pewno nie odda szybko tych pieniędzy. Pewnie spróbuje uciec.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 10:25 am

Lar średnio podobało się szarpanie z dziewuszką, która nie sił. Najgorsze, że ta zamiast się poddać, to... walczyła. Jeśli w ogóle można to tak nazwać.
Wampirzyca westchnęła tylko i telekinezą zamknęła jej buzię, by nie mogła krzyczeć.
- Sama tego chciałaś. - Odparła twardo.
Zauważyła, że kilka osób na nie spojrzała, ale Lar jak gdyby nic otrzepywała Kaori. Jakby po prostu nic się nie działo. Jednak po twardym wzroku wampirzycy dziewczyna mogła dojrzeć jej złość. A mogło pójść łatwo.
Złapała mocno, bardzo mocno dziewkę za rękę, a może i coś chrupnęło w jej palcach? Bywa.
- Będziesz się wyrywać, a nie patrząc na ludzi, ty mała suczko, podpalę ci kłaki. - A Lar teraz nie żartowała, o nie. W dupie miała ludzi, zresztą nie jedno paskudztwo w życiu zrobiła. - łupia piz.. - Warknęła pod nosem i pociągnęła ją za sobą za rękę. Jeśli dziewczyna szła rzecznie, to Lar zaprowadziła ja do wc damskiego, jeśli nie... cóż. Będzie po włoskach.. brwiach, skórze na głowie... ojć.
Teraz wiedziała też jedno. Dziewczyna na pewno wiedziała o istnieniu wampirów. Bo tak inaczej zupełnie by zareagowała na to co Lar w dość delikatnym pokazie jej zaprezentowała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 10:38 am

Kaori cały czas się szarpała. Gdy Lar zamknęła jej buzię ona wkurzyła się i to bardzo. Przestała się jej już tak bardzo bać, teraz była wkurzona delikatnie mówiąc.
Myśli że jak jest wampirem to może mi coś zrobić ? Śmieszna, nie ma prawa mi nic zrobić ! Nie dam się ! Gdyby wejść do głowy Kao było by słychać tylko takie słowa.
Dziewczyna była bita a ludzie co? Wszyscy najwyraźniej bali się zareagować... Tchórze.
Kaori została szarpnięta za rękę, coś jej przeskoczyło, coś się przestawiło ale na szczęście nie bolało aż tak bardzo mocno. Wkurzyła się że wampirzyca chce pieniędzy, bije ją a w dodatku wyzywa a ludzie nic, kompletnie nic ! Dziewczyna już nic nie chciała mówić, nie chciała bardziej nakręcać Lar, bo wiedziała że może być gorzej. Nie chciała iść za tą niską kobietką, domyślała się że zaprowadzi ją w jakieś miejsce gdzie nikt nie będzie ich widział. Kao zdecydowała że uda że odda pieniądze a wyciągając portfel ucieknie. Taak, to był szatański plan naszej czerwnonowłosej. No ale chwila... Mały szczegół... Ona nie może mówić ! W takim razie musiała czekać. Tak więc szła posłusznie i tylko czekała aż będzie mogła w jakiś sposób przekazać Lar informacje.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 11:03 am

Na pewno będzie mogła jej jakoś przekazać informacje, biorąc fakt, że Lar w nieskończoność nie może patrzeć na twarz dziewczyny i zamykać jej gęby.
Ludzie jej nie pomagali? No, cóż mówi się trudno. Tacy jednak byli ludzie, każdy patrzył na siebie, tylko i wyłącznie, cóż i tu chyba było widać korzenie Lar, bo sama była cholerną egoistką.
Kiedy obie weszły do wc damskiego, Lar jednym spojrzeniem i pokazaniem wyjścia zmusiła wszystkie baby by wyszły. Jak to zrobiła? Mała tajemnica. Ale kurna, by musiała tak cholernie krążyć, by wziąć od kogoś pieniądze. Skandal! Ale tu cholerny dyrektor mógł się o wszystkim dowiedzieć, albo jej wujowie Łowcy. I znowu by miała wszystkich na karku. Cóż, bywa. Albo po prostu taka karma.
Wracając jednak do upolowanej owieczki Lar zatrzasnęła drzwi swoją siłą, tak, że lekko wklęsły i nie da rady było je otworzyć, za czym idzie Owieczka mogła już mówić.
- By trzeba było tak cholernie się trudzić. Pieprzone czasy. - Warknęła sama do siebie mierzwiąc sobie włosy. Odrzuciła w kąt swoje zakupy, a jej zielone oczy spojrzały na dziewczynę. Wyciągnęła również zapalniczkę podpalając papierosa, którego przed chwilą miała w kieszeni. - Dajesz, dajesz... myślisz, że ja tu do rana będę stała? - Złapała człowieka palcami za policzki ściskając je mocno, po czym mówiąc owe zdanie wydmuchała dym z papierosa na twarz dziewczyny. - Dalej owieczko, chyba, że mam cię sama rozebrać? - Spytała Zielonowłosa chowając zapalniczkę do kieszeni, a wolną ręką rozdarła bluzkę, czy tam t-shirt (nie wiem co ma na sobie OO),
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 11:21 am

Kaori myślała że Lar zaprowadzi ją raczej do jakiś piwnic, w najciemniejszy kont podziemnego parkingu a tu proszę, znalazłyśmy się w toalecie. Dziewczyna już nie miała wątpliwości że to jest wampirzyca. Bo chyba raczej normalny człowiek nie potrafił by jednym spojrzeniem wygonić wszystkich z łazienki. A później, ta siła z którą zatrzasnęła te drzwi, to było niesamowite ! No ale przez to cały plan poszedł na marne.
-Dziw*a... - Powiedziała cicho patrząc w podłogę.
- Może od razu na bank napadnij co ? Wampirze je*any !-'
Kao nie wiedziała co zrobić. Czy oddać pieniądze, czy tylko część a może nic ? To było decydujące pytanie.
Kaori nie przepadała za dymem papierosowym. Zirytowała się gdy Lar centralnie w twarz wydmuchała jej dym.
- Zostaw, nie rozbieraj mnie ! - Krzyknęła gdy wampirzyca rozdarła ulubioną bluzę dziewczyny.
Wredna s*ka ! To moja ulubiona bluzka ! Pomyślała po czym opadła na podłogę.
-Przepraszam liliputku że dopiero teraz jestem na twoim poziomie. - Powiedziała delikatnie się uśmiechając. Siedząc była oczywiście niżej niż Lar ale i tak to powiedziała. Wiedziała że tym ją rozwścieczy, ale teraz to jej wszystko zwisało.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 11:29 am

Oj, oj... chyba dziewczyna dawno nie dostała porządnego lania. Szczerze Lar nie za bardzo przepadała na używaniu siły na ludziach, wszak nic jej zrobić nie mogą, ale ona tak pięknie, słodko prosiła się o karę.
Słyszała jak ta ją nazwała, do tego się wyszarpywała.
- Tylko to potrafisz? - Odparła z ironią, nie chcąc pokazać jak jej słowa ją wkur... no wiadomo. Liliput? Też mi coś. Nowe słowo odkryła. Lar jedynie pięści zacisnęła, a oczy zmieniły kolor na czerwień. - Nie wiem jaki wampir cię oświecił, że my żyjemy wśród was, ale na pewno był kretynem nie wiedząc, by nas nie wkurzać.
Lar już miała w dupie pieniądze... Jedna myśl i pięć kart wyleciało z jej kieszeni przy pasku i poleciało w stronę dziewczyny. Efekt? Nie tylko zacięcia, ale i pięć wybuchów. Dwa w brzuch, dwa w nogi i jeden w bark. Do tego Lar rzuciła dziewczyną o ścianę telekinezą. Zaraz też pojawiła się przy niej wyciągając zapalniczkę z kieszeni.
- Następnym razem się może opamiętasz... - Warknęła Lar patrząc na ściekającą krew z ran dziewczyny. - Owieczka... bez włosków. - Uśmiechnęła się diabelnie nie pozwalając się dziewczynie ruszyć - telekineza - po czym podpaliła jej włosy zapalniczką. Przytrzymała ją chwilę cofając się, by ogień spalił co do włoska.. trochę ucho podpalił, głowę... PO czym puściła dziewczynę, która opadła na ziemię, a sama LAr z uśmiechem wyszła z wc. Zatrzasnęła mocno drzwi tak samo jak wcześniej, by w normalny sposób nie można było ich otworzyć.
Lar jedynie zarzuciła kaptur na głowę i odeszła. A! Zabrała też wcześniej swoje zakupy.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lis 21, 2012 11:57 am

Sami po tej pseudo randce, na której była, a może to była naprawdę randka? O nie, randką tego nie można nazwać, bo się dziewczyna ze wstydu spali, ale wracając!
Po wypiciu gorącej, a potem już wystygniętej gorącej czekolady poczuła potrzebę wypróżnienia pęcherza, jeśli można to tak ładnie napisać. Strasznie ją cisnęło, więc co jak co, ale wręcz jak torpeda wbiegła do łazienki. Drzwi w hukiem walnęły o ścianę, a Samantha z zaskoczenia, ile to można mieć siły gdy siku ciśnie, zakryła usta obiema dłońmi na sekundę patrząc czy kafelki na ścianie są całe.... UF, CAŁE!
- Przepraszam! - powiedziała głośniej, jakby licząc na to, że damski jak to damski, pełny będzie kobiet, bo to standart czekać w kilometrowej kolejce, już prędzej można pod siebie zrobić lub do kosza na śmieci, by było szybciej, no ale... niekulturalne.
Myśląc o tej kolejce cisnęło ją bardziej na pęcherzu, aż przy jajnikach ból poczuła, jednakże szybko została zaskoczona widząc, że łazienka jest pusta.
Zmrużyła oczy i wykrzywiła usta
- Dziwne... - mruknęła do samej siebie, po czym wzruszyła ramionami i ruszyła do pierwszej lepszej łazienki. Pierwsza była ta ze wzgniecionymi drzwiami, więc od razu ją ominęła, bo do brzydkiej nie będzie wchodziła, więc weszła do tej obok. Zamknęła się i usiadła sobie na toalecie. W pomieszczeniu dało się słyszeć odbijającą się od porcelany ciecz, co było dość krępujące i niekomfortowe, no ale cóż poradzić, skoro w kiblu taka cisza? Po zrobieniu tego co trzeba i poczuciu wielkiej ulgi, Samantha wstała podciągając spodnie i wtedy to też właśnie wypadła jej komórka
- SZLAG! - przklęła - Dobrze, że nie do kibla - dodała nie zastanawiając się nad tym, czy ktoś to usłyszał czy nie, po czym ukucnęła by podnieść telefon i wtedy oniemiała. Jej sprzęt leżał w odrobinie krwi, która, jak wywnioskować się dało, wypływała z kabiny obok.
Samantha niewiel myśląc, opuściła deskę klozetową po czym wspięła się na nią. Stawając na palcach zajrzała górą do kabiny obok i to co zobaczyła zwaliło ją z nóg, dosłownie!
- Jezusmaria! - krzyknęła wręcz i zeskoczyła z toalety, otworzyła pospiesznie swoje drzwi po czym wybiegła i stanęła przy tych obok waląc w nie pięścią i szarpiąc.
- Hej, żyjesz tam?! Jesteś przytomna? Halo? - krzyczała po czym szeptem do siebie dodała mega zmieszana - Boże, co ja mam zrobić?
I w tę, do jej rudej, mądrej główki, wpadł pomysł, który wydawał się być najrozsądniejszym. Samantha na złamanie karku wybiegła z WC by znaleźć najbliższego ochroniarza, któremu wszystko opowiedziała. Nie odstępywała go na krok, musiała wiedzieć, czy tam będzie wszystko ok, czy nic się nie stało poważnego! Nie chciała być osobą, która znalazła trupa !
Kiedy tylko udało się wydobyć Kaori z łazienki przyjechała karetka, która zabrała ją do szpitala, wzięli ze sobą Samanthę tylko po to, by ta opowiedziała im po drodze co widziała.

[ZT + Kaori]

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 7:07 pm

Całą drogę zastanawiał się nad jednym. Czemu ludzie się za nim oglądali? Był wielki - to fakt. Twarz niezbyt przyjazna, w dodatku to zagubienie w oku, bowiem drugie nadal miał pod opatrunkiem. Człowiekowi niestety oczy nie odradzają się, jak to wampiry mają. Następnie co? Ach, ubiór! Jak wspominałem, sama koszulka, dziurawa bluza oraz spodnie i glany. A taki mróz na dworze! W dodatku było ciemno. Na niektórych uliczkach słabo widział. Totalne dno.
Tak właściwie to gdzie był? Kręcił się po mieście, oglądając się po sklepach. W ogóle nie pamiętał tych miejsc, nie pamiętał niczego poza drogą do nowego mieszkania. Zmarzł okrutnie. Jakaś starsza kobieta podeszła do niego z troską, olbrzym jedynie zmierzył ją spojrzeniem, uciekając przed siebie. Nie chciał z nikim mieć kontaktu. Szukał większego odosobnienia. Wreszcie znalazł. Centrum handlowe! O tej porze zwykle chodzi mało osób. Wieczorowe pory są raczej przeznaczone na zamykanie sklepów, lecz kilka spożywczych znalazł. W dodatku ciężko było mu oddychać przez nos. Najwidoczniej rozchorował się... no ładnie. Ludzie to takie kruche istoty. Jako wampir mógłby biegać nago kiedy na dworze - 30 stopni, a teraz? Trząsł się przy -18! Gdyby nie pusta lodówka, zostałby w domu.
Wędrował sobie skulonym, rozglądając się po sklepach. Niektórzy ludzie musieli rozpoznać olbrzyma, bowiem woleli usuwać mu się z dogi, choć on i tak nie wiedział o co im może chodzić. Gorzej będzie jak spotka kogoś znajomego, takowa osóbka może doznać szoku, jeżeli dowie się iż Kanibal stracił pamięć oraz stał się człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 7:23 pm

Opuściła park i z rekami schowanymi w kieszeniach zaczęła się bezwiednie przechadzać po mieście. Musiała coś ze sobą zrobić, musiała jakoś zając sobie czas, a powrót do pustego domu mijał się z celem. Nie wiedziała nawet, że jej ojciec wrócił do miasta, zresztą i tak miała z nim słaby kontakt. W takim wypadku zdecydowała nieco pospacerować. Ot, tak po prostu i bez żadnego celu. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, bo w gruncie rzeczy Yuki lubiła spacerować. Nawet nie prosiła Brada o podwózkę, nie musiała sie przecież we wszystkim nim wyręczać, nawet nie chciała tego robić.
Zdecydowała się zajść do centrum handlowego. Nie miała żadnego skonkretyzowanego celu, do którego dążyła, po prostu chciała się przejść, a nóż coś jej wpadnie w oko by sobie coś kupić? W końcu jak to centrum handlowe było tu mnóstwo sklepów, ale wcale niczym się nie kierowała. Może coś kupi, może nie kupi nic. Rozglądała się więc po różnych wystawach, zachodziła do różnych sklepów, ot tak by połazić między pułkami, czy wieszakami. Był to tez dobry sposób by poznawać ludzi, ich zachowania i zwyczaje. Oczywiście o tej porze ludzi nie było zbyt wielu, ale jej to nie przeszkadzało.
Szła deptakiem obecnie i rozglądając się na boki, po ludziach, w pewnym momencie zauważyła ogromną sylwetkę, której nie da się chyba z niczym pomylić. Testament! Trochę ją zdziwił widok wielkoluda w takim miejscu, a znając jego mordercze popędy, raczej wolałby centra handlowe omijać. Ale zaraz, zaraz... coś jej tu nie pasowało.
Zaczęła się zbliżać, przekonana, że widzi Testamenta, wielkiego kanibalistycznego wampira... tyle że... to był człowiek! Zamarła w miejscu. Nie, nie mogła się pomylić, to MUSI być Testament, przecież go aż za dobrze zna! Ale ten osobnik pachniał po ludzku! Szczerze? Yuki była kompletnie zdezorientowana. Rozglądała się po pasażu nie wiedząc co ma ze sobą zrobić, jak zareagować. Jak? Jakim cudem? Musiała sie tego dowiedzieć!
Podeszła szybkim krokiem, to wamp... do człowieka, wyciągając rękę i trącając Testamenta w przedramię.
- Testament?
Zaczepiła wielkoluda z czystej ciekawości, nigdy nie spotkała się z czymś podobnym i musiała się przekonać, czy to co widzi i czuje to prawda, bo z pomyleniem osoby mowy być nie mogło.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 7:39 pm

No właśnie! Rozsiewał ludzkie zapachy z czego nawet nie zdawał sobie sprawy. Szedł przed siebie, zahaczając o jakiś sklep. Kupił sobie kilka bananów. Takie ładne, żółte i długie. Z całą pewnością będą bardziej opłacalne niż małe winogrona. Nie myślał konkretnie o przetrwaniu, jego zmącony umysł starał się dociec do prawdy. Zaś zapiekła go klatka piersiowa, pieczęć jaka została na nim wygrawerowana dawała o sobie znać co jakiś czas. Może ten wewnętrzny wampir chciał się uwolnić? W prawdzie nie pamiętał iż był wampirem! Dlatego uznał to za zwykłą dolegliwość. Zatrzymał się na chwilę, by po chwili poczuć obcy dotyk. I... I ktoś nazwał go Testament!
Odwrócił się szybko w stronę kobiety. Nie pamiętał Yuki, nie kojarzył zupełnie niczego.
Cofnął się o krok... ta kobieta była jakaś dziwna. Blada cera, nadnaturalne piękno i biło od niej coś, co kazało odejść daleko. Pokręcił głową szybko, nie zamierzając stać jak słup soli. Niestety nastąpiło utrudnienie! Napadł go kaszel, którego nie mógł powstrzymać. Wrażenie że zaraz wykrztusi gardło, płuca i tak dalej nieco go przestraszyło. Nigdy wcześniej się tak nie czuł. Machnął ręką na wampirzycę, dając znak że nie ma ochoty z nią gadać. Powinien wrócić do domu, zabarykadować drzwi i nie wychodzić aż do śmierci. A tak właściwie ile on miał lat?
- Nie wiem o czym mówisz, daj mi spokój.
Odzywał się nieco zachrypniętym głosem. Dosłownie wyrażał protest! I skąd zna go ta kobieta? Może wie coś o nim? Jaki był? A jeżeli jest od jego syna? Tego szalonego burmistrza! Nie chciał zaś ucierpieć. Ponoć postrzelono go, kiedy zaczął głupieć... Przynajmniej tak pisało w papierach, jakie pozostawił mu mężczyzna o białych włosach. Odwrócił się na pięcie, by szybkim krokiem udać się w głąb innych sklepów. Po drodze kupił kilka słodkich pączków! Coś czuł, że wielbi tą słodycz.


Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 7:55 pm

Nie spodziewała się, że spotka tu Testamenta, ba! Nie spodziewała się, że spotka go w formie ludzkiej! Było to dla niej nie do pojęcia i nie rozumiała jakim sposobem mogło się to stać. Przecież Tess był wampirem czystej krwi, nie mógł stać się człowiekiem, to fizycznie niewykonalne! O pomyłce co do osób tez mowy być nie mogło, wątpiła, by w tym mieście był ktoś drugi tak bardzo podobny do tego wielkoluda, a poza tym, nie licząc specyficznego ludzkiego zapachu, doskonale go rozpoznawała. Nie mogła się pomylić. Nie rozumiała, po prostu nie pojmowała jak się to mogło stać, a przecież była lekarzem!
Gdy się do niego zbliżyła, a ten na nią spojrzał już wiedziała, że na sto procent jest to ta sama osoba, tyle, że w formie człowieka. Do tego jego zachowanie... sprawiał wrażenie przestraszonego, przez co Yuki zmieszała się i to mocno, nie chciała go przerazić! Zresztą jak można się jej bać? Tej drobnej kobiety, która sprawiała wrażenie jakby pod wpływem lekkiego dotyku miała się rozsypać na kawałki? Cofnął się i zaczął kaszleć, a Yuki, niesiona uczuciem, że powinna tę sprawę jakoś wyjaśnić, pomóc Testamentowi zbliżyła się do niego. On jej nie poznał, wiedziała o tym, zresztą zaczęła nawet pokrótce śledzić jego myśli. Był skołatany i przestraszony. Czego się bał?
- Tess... nie bój się, nie chce ci zrobić krzywdy.
Wyciągnęła rękę w jego stronę, ale on już postanowił, że chyba lepiej będzie odejść. Nie, nie zamierzała mu tak po prostu odpuścić! Nie mogła tego zrobić! Poszła za nim przyspieszając kroku, co łatwe nie było, gdyż były wampir będąc znacznie większy od niej i jego jeden krok odpowiadał ponad dwóm jej krokom.
- Testament, nie uciekaj przede mną, proszę! Nie poznajesz mnie? To ja, Yuki!
Przedstawiła się, mając nadzieje, że może brzmienie jej imienia coś mu pomoże. Może nie tyle sobie przypomni, ale przynajmniej spowoduje jakiekolwiek drgnienie. Na chwilę obecną wolała nie walić prosto z mostu o wampirach, najpierw trzeba było uspokoić zdenerwowanego Testamenta i wtedy może dowiedzieć się czegoś więcej.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 8:14 pm

A jednak łowcy wykonali swoje zadanie. Jednakże nie wiedzieli, jakie to może mieć skutki uboczne oraz jak taka przemiana długo potrwa? W każdym bądź razie nie ma co teraz o tym gdybać, kanibal nie ma ochoty na widoki innych. Musiał pierw odpocząć, zacząć myśleć jak ma na nowo żyć, jak omijać burmistrza i jego podwładnych. W ogóle musiał zająć się sobą! Ale jak? Jedyną instrukcję jaką dostał, to pójście do sklepu. Kanibal nawet za bycia wampirem bywał wyjątkowo bezradny, teraz to już w ogóle porażka. W dodatku jakaś kobieta go zaczepiła, wołając jego imię, te które miał ukrywać!
- Zostaw mnie!
Krzyczał w stronę blondynki, nie zamierzając się zatrzymać. Ludzie oglądali się za nimi, ach, kanibal nawet niektórych stratował. O tak, strach pogłębiał się co raz bardziej... A jak dostanie zawału? Skręcił w jakąś uliczkę, nie oglądając się za siebie. Yuki jako wampir powinna go łatwo znaleźć, zwłaszcza gdy może penetrować jego umysł. Biedak musiał zatrzymać się, by chwilę odsapnąć. Nie jest w stanie dużo biegać, najwidoczniej musi mieć bardzo słaba kondycję, co zresztą idzie zauważyć po jego wyglądzie. Choć taka spora masa ciała musi świadczyć o dostatku oraz zadbaniu.
Ach, więc jednak. Kobieta nie dawała mu spokoju. Zastała go opartego o ścianę. Wpatrywał się w nią nieco zdenerwowany, lecz wciąż zszokowany. Nie umiał się odnaleźć i się nie nauczy. Nie dane mu być człowiekiem, lecz wampirem!
- Nic mi twoje imię nie mówi. Nie pamiętam cię.
Odpowiedział chłodno, wciskając łapy w kieszeni bluzy. Zgrzał się przez te biegi. To źle, bo ponownie zacznie marznąć. Zaś zaczął pokasływać. Z drugiej strony, patrząc na jasnowłosą... sprawiała wrażenie łagodnego człowieka, mimo tego nadzwyczajnego piękna oraz tej cery. Ale czy powinien jej zaufać? Nikomu nie ufał. Rzekomym lekarzom, mężczyźnie o białych włosach, kobicie sprzedające ciepłe bułki oraz jej! A nawet sobie nie ufał. Zamknął ślepie, łapiąc się za głowę. Kolejny napad migreny. Ciężko mu cokolwiek sobie przypomnieć. Czemu nie kontynuuje zakupów? No tak, stoi przy nim nie jaka Yuki. Może ma go śledzić? Różne rzeczy przychodziły mu do głowy i żadne pozytywne.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 8:36 pm

Nie rozumiała, po prostu nie rozumiała co sie właśnie działo na jej oczach. Testament ewidentnie był przerażony faktem, że Yuki się do nie odezwała, nie wiedziała tylko dlaczego. Niestety ale nie znała szczegółów okoliczności jego przemiany, wiedziała za to, że ma on amnezję, co za tym idzie, musi do niego podejść nieco ostrożniej i bardziej wyrozumiale. Niestety ciężko było jej bardziej się do niego zbliżyć, gdyż Testament uciekał od niej w popłochu! Nie mogła mu jednak tego odpuścić, w innym wypadku nigdy by się niczego nie dowiedziała, a poza tym, z medycznego punktu widzenia przypadek Testament był na tyle fenomenalny, że musiała się dowiedzieć czegokolwiek. No i była jeszcze jedna rzecz, która nią kierowała w tym momencie. Była to troska i szczere zmartwienie. Testament był zwyczajnie zagubiony!
Z odnalezieniem go nie było żadnego problemu. Biedak musiał sie bardzo zmęczyć uciekaniem przed nią, ale widać nie spodziewał się, że ta znajdzie go tak szybko. Widać, amnezja sięgała również świadomości istnienia wampirów, co w sumie coś jej podsunęło na myśl. Czyżby łowcy maczali w tym paluchy? Nie wiedziała, ale wysunęła takie wstępne przypuszczenie.
- Tess... proszę, nie uciekaj przede mną. Nie chce ci zrobić krzywdy. Martwię się po prostu o ciebie...
Musiała spróbować jakoś go uspokoić, ale jak to zrobić, gdy ma się do czynienia z człowiekiem z amnezją, który jest kompletnie zdezorientowany, nie pamięta ani niczego, ani nikogo, co musi go przerażać. Podeszła nieco bliżej, ale nie na tyle, by jeszcze bardziej przerazić wielkoluda.
- Nie pamiętasz mnie, ale ja cie znam. Nie musisz się mnie bać, naprawdę. Nigdy nie zrobiłabym ci krzywdy.
Uśmiechnęła się delikatnie. Ona sama w tym momencie była zdezorientowana, ale musiała jakoś zadziałać by dowiedzieć się czegoś więcej, a póki Tess się nie uspokoi, równie dobrze mogłaby zwyczajnie odejść, bo nic więcej by nie wskórała. Tak więc małymi, powolnymi kroczkami. Starała się więc go uspokoić, łagodnie się uśmiechała, jej głos również był w odpowiedniej, uspakajającej tonacji. Wiedziała, że dla niego to ogromny stres.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Sty 17, 2013 8:55 pm

Dobrze, że Yuki nie atakowała go różnymi pytaniami. Dobre podejście, czyni cuda. Były wampir wpatrywał się w jej postać, mrugając czasem. Jako wampir nie musiałby dawać co chwila nawilżać oczu. A tak? Jak za długo miał otwarte ślepko, zapiekło go. Wzdychnął cicho, nie zamierzając już dawać nogi. Blondyna nie wyglądała na seryjnego mordercę, poza tym gdzie miałaby ukryć jakieś straszliwe bronie? Jeszcze raz wziął głębszy wdech, starając się opanować. Niestety strachu nie powstrzyma, z czasem zaczął dygotać. Dreszcze? Owszem, dostał gorączki. Zamiast coś miłego na drogę życia, otrzymał choróbsko!
- Jakoś nie potrafię ci chyba zaufać...
Mruknął cicho, odwróciwszy od niej wzrok. Czego pragnął? Odpocząć. Walnąć się do łózka i leżeć. O tak, choroba go wykańczacza, ciężko mu się biegało. Dosłownie zaraz zaś się załamie! Niemalże zjechał po ścianie na podłogę. Powstrzymał się oczywiście od tego ruchu. Tak ciężko mu się połapać co i jak. Tak w ogóle to zaraz zamkną sklepy i jego jedynym posiłkiem będą banany. I brawo! Yuki miała dobre podejrzenia... Za wszystkim stoją łowcy oraz ich medycy.
Spokojny ton jasnowłosej działał uspokajająco, lecz niestety od tak ie usunie w nim nerwów. Najważniejsze, że już od niej nie uciekał. Stał sobie, trzymając kurczowo reklamówkę z owocami. Jakby miała mu je zaraz zabrać!
Nie zrobiła krzywdy? Prędzej on jej jakaś wyrządził. Patrząc na kruchość Yuki, byłby zdolny ją zmiażdżyć jednym przytleniem. Ale skąd mógł wiedzieć iż to jest wampir? Ba, on nie pamiętał o ich istnieniu.
- Skoro tak. Uznam że ci wierzę.
Burknął, nie patrząc na blondynkę. Już było lepiej. Wystarczy łagodne, pełne spokoju podejście, rozmowa, uśmiech, a jak widać... Olbrzym potulnieje.
- Kazano mi iść do sklepu, by uzupełnić lodówkę.
Nie ma to jak pierwsze słowa do kogoś, kogo mógł znać. W dodatku mówił o wykonaniu polecenia, jakby ktoś nad nim jeszcze był, prawda? Odsunął się od ściany budynku, kierując się w głąb kolejnych uliczek. Zanim zamkną sklepy, musi nadrobić jeszcze zapasów. A potem udać się do domu... chory! Może jakieś ubranie? Ale mają na jego rozmiar? Zwykle to służki załatwiały mu ubranie... Szyte na zamówienie! A teraz? Bieda z nędzą. Nikt takiego wielkoluda nie ubierze. Musi marznąć, ach... Jakie to smutne.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pią Sty 18, 2013 8:30 am

Na chwile obecną nie chciała go przerażać jeszcze bardziej rzucając pytaniami, na które z pewnością będzie mu ciężko odpowiedzieć i zamiast konkretnych wypowiedzi jeszcze bardziej się zestresuje, przerazi i będzie chciał uciec. Musiała więc powstrzymać cisnące się na usta słowa. Martwił ją stan w jakim się obecnie znalazł były wampir, zaczęła wiec do niego podchodzić trochę jak lekarz podchodzi do pacjenta. Czyli z rezerwą, dystansem i ostrożnością, choć ten typ "choroby" nie należał do jej specjalności.
Testament zaczął dygotać. Podeszła nieco bliżej, sama nie wiedząc co ma zrobić. Tess był teraz człowiekiem, a nigdy człowiekiem nie był, a ludzie nawet z amnezją wiedzą jak się zachować, to tkwi w nich samych, w ich człowieczeństwie, w tym wypadku było inaczej, ponieważ Testament nigdy nie posiadał tego co ludzie, zwyczajnie nie mógł posiadać i nie mogła w nim tkwić nawet ta podświadoma wiedza ludzka wynikająca z tego kim się jest. W tym wypadku było to jeszcze bardziej przerażające. Podeszła więc do niego opatulając go mocniej jego ubraniem.
- Rozumiem. Domyślam się, że czujesz się zagubiony i pewnie niczego z tego co cie otacza nie pojmujesz...
Będzie musiała mu zaraz pomóc, problem polegał jednak na tym, czy on na to pozwoli. Równie dobrze może być tak przerażony, że odtrąci jej rękę. A co do jej podejrzeń, były to na razie tylko krótkie przemyślenia, bo jakby nie było, łowcy to jedyny trop który w jakikolwiek sposób tu pasował, co jednak nie zmieniało faktu, że nadal nie wiedziała jak mogliby dokonać takiego... cudu? A może przekleństwa?
Uśmiechnęła się lekko na jego słowa. Coś jednak udało jej się zdziałać, choć do finalnego sukcesu było jeszcze daleko. Z takimi osobami zawsze trzeba ostrożnie, nigdy nie wiadomo jakie słowo, czyn, może je urazić, czy wywołać strach. Nie oczekiwała od niego natychmiastowego zaufania. Pogładziła go ostrożnie rękę po ramieniu w geście uspokojenia. Musiała sie wobec niego zachowywać niemal jak wobec małego dziecka... w sumie Tess był obecnie jak dziecko, zagubiony i kompletnie zdezorientowany.
Jednak to kolejne jego słowa bardziej ją zainteresowały. Kazano mu zrobić zakupy? Kto mu kazał? Łowcy? Powoli zaczynało to mieć sens, choć nadal było wiele elementów, których nie rozumiała, pytanie jednak o to chyba nie miało sensu, a przynajmniej nie w tej chwili.
- Jak chcesz, to mogę ci pomóc, do tego wygląda na to, że jesteś chory, więc przydadzą ci się jakieś leki i opieka. Jestem lekarzem, więc mogę ci pomóc.
Miała nadzieje, że Tess od niej nie ucieknie. Naprawdę chciała mu pomóc i pomimo, iż człowiekiem nie była, to jednak wiedziała co i jak, a przynajmniej bardziej orientowała się w tym niż Testament obecnie, a jako lekarz miała z ludźmi niemal bez przerwy do czynienia.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
 
Deptak wewnątrz centrum handlowego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: