IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Deptak wewnątrz centrum handlowego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPon Lip 15, 2019 6:15 pm

Umówiła się z Omi na zakupy; no więc przyszła. Oczywiście krulowa życia nie raczyła się jeszcze zjawić. Carmi przewróciła mrrroźnymi, błękitnymi oczami, a następnie wlepiła je w super drogi i wypasiony zegarek od Versace. Rozejrzała się wokół, czekając na wejście różowego tornado.
W sumie trochę siara iść z matką na zakupy, ale tragedii nie ma dopóki to Omlet płaci; w końcu czego się nie robi dla nowej, markowej torebki czy zajebistej spódnicy.
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPon Lip 15, 2019 8:34 pm

Tik tok, czas ucieka. Punktualność nigdy nie była mocną stroną Omleta. Zwłaszcza jeśli w grę wchodzi pojawienie się w centrum handlowym w godzinach szczytu.
Powariowali Ci ludzie, masakra!
Gadała jak zawsze ze sobą  parkując Mesia na wolnym miejscu. Sprawa wyglądała na prostą. Teraz powinno pójść już gładko. Powinno, owszem, gdyby nie jakiś czepialski fajsus, który dowalił się, że Omi zaparkowała swój potwornie wielki wóz na dwóch miejscach. Wielkie mi rzeczy. Miała pecha, że trafiła na jakiegoś frustrata. Aby uniknąć zbędnych kłótni poprawiła wózek i pomknęła w poszukiwaniu córy.
Helooooł!
Machała już z daleka a kilka złotych bransoletek na jej nadgarstku obijało się o siebie wydając brzęczący dźwięk. Ubrana markowo od góry do dołu czuła się na jakieś hot 16 lat. To poczucie ciut rozmijało się z nieubłaganą rzeczywistością.
Zderzenie ze ścianą.
Długo czekasz kochanie?
Korki na mieście, chłop na parkingu i jeszcze dziesięć innych spraw, które sprawiły, że nie przyszła tu o umówionej porze. Chyba nic się nie stało, nie?

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyWto Lip 16, 2019 5:31 pm

Oczywiście, że nic się nie stało. Delikatne spóźnienie to nie wystarczający powód, by Carmi wpadła w furię i zaczęła rzucać wokół kieliszkami, hehe. Nastolatka uśmiechnęła się delikatnie na widok wystrojonej kobiety, która machała w jej kierunku. Nawet pozwoliła sobie na odrobinę czułości i objęła mamusię; trochę tak, jakby jej długo nie widziała.
… a wiecie, tak właśnie było! Carmi dopiero co wróciła z dwutygodniowego wyjazdu do Ameryki, pozwoliła kamerdynerowi na odebranie walizek z lotniska i udała się na spotkanie z najważniejszą kobietą w jej życiu (…psst… tylko nie mówcie tego nikomu, ok?).
- Cześć, mamo – przywitała się, po czym zmrużyła oczy i zlustrowała Omleta badawczym spojrzeniem – Jak się miewasz?
Brunetka obróciła się i narzuciła kierunek marszu; w sumie nie miały za bardzo wyjścia i musiały dostosować się do tłumu. Cóż, wypad do centrum był fajnym pomysłem, ale nie do końca przemyślanym; godziny szczytu już dawały ślicznotkom popalić, a co dopiero jak przyjdzie czekać w kolejce!
-  Wiesz co, wcale nie musimy tutaj być… - powiedziała marudnym tonem – co prawda, chciałam Cię naciągnąć na nową torebkę, ale już mnie wkurzają Ci wszyscy… ludzie.
Spojrzała na mamcię, czekając na jej opinię.
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyWto Lip 16, 2019 9:59 pm

Upływający czas najbardziej widać po dorastających dzieciach. Carmi już od dawna nie nosiła sukienek, które szykował jej co dnia Omi. Mało tego, ona już prawie wcale nie chodziła w sukienkach. Teraz weszła w wiek, który był trudny dla niej samej i najbliższego otoczenia dlatego matka nauczona doświadczeniem z poprzednimi dzieciakami, starała się tak układać rozmowę żeby nie wpaść w konflikt z żywym srebrem. Wystarczyło, że Sam miał swoje życie i swoje kredki. Z tą tutaj chciała żyć w dobrych stosunkach, co pochwalał zapracowany stary. A gdzie on teraz był? Cholera wie. Miał lepsze zajęcie niż bieganie po sklepowych wystawach. Trudno, jak Omi gdzieś zauważy jakieś porządne skarpety to mu kupi. To nic, że wysypywały się z szuflady, zawsze mu kupuje skarpety. Niech ma i niech się cieszy.
Hej, hej jeszcze raz. Co? Jak się mam? Tak jak widać. Świetnie a Ty króliczku?
Wygładziła dłonią bok zwiewnej sukienki zastanawiając się mocno czy pytanie było podchwytliwe i coś z nią bardzo nie tak, czy może rzucone zostało ‘tak sobie'. Nic, nie drąży bo jeszcze dowie się, że ma jakieś nowe zmary ale nie daj Boże cycki jej opadły. Cholerna grawitacja, działa na każdego...
W sklepach, do których idziemy nie ma kolejek. Tam zazwyczaj jest jedna, dwie osoby albo i nie ma nikogo. Już widzę jak przechodzimy przez próg a kasjerki rzucają się na nas z pytaniem ‘W czym mogę pomóc'?! Ciebie też to tak wkurw... wkurza?
Omletowi zależało żeby zajść do chociaż jednego sklepiku z tego względu, że dawno nie była na zakupach i raz na ruski rok trzeba na coś wydać pieniądze dla poprawy humoru. I jeszcze te nieszczęsne skarpety w kolorze czarnym. A może zaszaleje i kupi w kratkę?
Ptaszku i tak płaci ojciec więc wiesz...
I jakby na zawołanie spojrzała do torebki czy jest w niej portfel a w nim magiczna karta. Uf... wszystko na swoim miejscu.

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPią Lip 19, 2019 7:13 pm

Nadszedł jakże uwielbiany przez rodziców okres nastoletniego buntu. Carmilla w końcu musiała pokazać otoczeniu, że nie jest już bobasem i zasługuje na poważne traktowanie. Czarne ubrania i mocny makijaż stały się pozycją obowiązkową w jej wizerunku. Czyżby inspirowała się starszym bratem? Hmm, może; ale nawet jeśli, to na pewno nigdy by tego nie przyznała. Zresztą każde porównanie do brata niezmiernie ją irytowało. Była od niego zupełnie inna  - charakter miała momentami nawet gorszy; hehe. Na pewno została rozpieszczona do granic możliwości i nauczona, że jest kimś lepszym. Zawsze była traktowana jak księżniczka przez ukochanego ojczulka. No właśnie, gdzie on był? Pewnie na jakimś ważnym spotkaniu, bo na lotnisko przysłał kamerdynera, a miał ją odebrać osobiście.
 - Cool, w New York była ładna pogoda - odpowiedziała, przeplatając wypowiedź z pseudo-amerykańskim akcentem. Ależ ona była światowa!
 - Mam dla Ciebie prezent, mamo... ale dam Ci go później - wytknęła język i uśmiechnęła się. Testowanie cierpliwości Omi sprawiało jej przyjemność. W dzieciństwie była to jedna z ulubionych rozrywek Carmi.
 - Nawet sama na niego zarobiłam - pochwaliła się, oczekując gorącego aplauzu. - Mój nauczyciel stwierdził, że bardzo podoba mu się mój głos i poprosił, żebym zaśpiewała z nim na koncercie. Na początku nie bardzo chciałam... bo wiesz, wolę grać na gitarze niż śpiewać... ale bardzo mu zależało, a jak powiedział ile dolarów dostanę to aż głupio było odmówić - tu nastąpiła krótka pauza. - Kupiłam też małe upominki dla Sama, a dla taty skarpety w smoki. Myślisz, że się ucieszy? - zaśmiała się i spojrzała na Omi, która wydawała jej się ostatnio jakaś mniejsza.
Carmilla westchnęła ostentacyjnie znosząc napór osoby, która wpadła na pomysł, by ruszyć w przeciwnym kierunku do tłumu. W innych okolicznościach pewnie skwitowałaby to niezłą wiązanką, ale przy mamie nie wypadało. Brunetka starała się, by rodzice myśleli, że jest względnie poukładana i odpowiedzialna. Chciała, by mieli do niej zaufanie; dzięki temu łatwiej było ich przekonać do sponsorowania różnorodnych podróży, a małe kłamstewka uchodziły jej płazem!
 - Dobrze, Ty znasz się na sklepach najlepiej. Prowadź - zachęciła mamuśkę, chwytając ją pod ramię. Może z wyglądu nie były bardzo podobne, ale charaktery miały całkiem zbliżone. Nawet zachowania, sposób w jaki chodziły czy mrużyły oczy, no od razu widać, że to rodzina!
- ...i tak, też mnie to wkurw... wkurza. Muszę Cię nauczyć piorunującego spojrzenia, które je odstrasza. U mnie działa - parsknęła.
Czujne oczy Carmilli od razu zauważyły zmartwienie mamusi, gdy zaglądała do torebki. Zaśmiała się uroczo.
 - Wiesz co... tęskniłam za Tobą!
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptySob Lip 20, 2019 10:37 pm

Skoro pogoda w NjuJork była ładna to wszystko gra i buczy. To dobrze, dobrze. Gdzie te czasy kiedy największym zmartwieniem Omleta była pogoda? Przepadły, zniknęły bezpowrotnie i już nie wrócą. Chyba, że straci wszystko. Dom, rodzinę, pieniądze, dach nad głową... wtedy prognoza pogody może być dla niej faktycznie bardzo ważna ale miejmy nadzieję, że do takich złych rzeczy nie dojdzie.
Prezent, dla mnie?
Oooo jakie to było miłe. Nawet jeśli chciała poczekać z jego wręczeniem to sam fakt pamięci o starej Omi sprawił, że zrobiło jej się cieplej na materialistycznym serduszku. Sam to jej chyba nic nigdy nie dał. Takie to wyrosło niewdzięczne i zapatrzone w siebie zupełnie nie wiadomo po kim. Chociaż żeby magnes na lodówkę dał, nje.
Tylko zaśpiewałaś tak?
Zerknęła ukradkiem na minę Carmi kiedy ta będzie odpowiadać na pytanie. Nie to, że Omi coś sugerowała ale świat był pełen chorych napaleńców, którzy tylko czekali na młode dziewczynki. Nie daj Bóg żeby któryś położył łapsko na małej córeczce Omleta. Istniało bardzo duże prawdopodobieństwo, że ów kończyna zostałaby odcięta i wsadzona w jeden z mniej ciekawych otworów delikwenta.
Blondynka wydawała się jakaś mniejsza bo na starość się maleje. Tyle w temacie.
O tak. Myślę, że ojciec jest w sumie kolekcjonerem skarpet. Wysypują się z szuflady ale i tak nie wyrzucił żadnej z par. Raz nawet zdarzyło mi się upychać je kolanem ale niech to zostanie między nami. Później będzie miał pretensję, że urwałam rolkę, szynę czy cokolwiek to jest. Wiesz? To na czym jeździ szuflada.
Właśnie zdradziła Carmi swój mały sekret tajemnej dewastacji, której dopuściła się pewnego wieczoru kiedy to służba gdzieś znikła a trzeba było rozłożyć pranie. Nic trudnego – pomyślała segregując skarpetki i wkładając je do tego nieszczęsnego mebla. A później, wiadomo. Naturalnie się nie przyznała. Taka głupia nie była. Do dziś zachodzi w głowę kto to rozdupczył.
Ja za Tobą też! Chodź, daj się przytulić
Chwila na tulasa znajdzie się zawsze i wszędzie. Zwłaszcza jeśli w grę wchodzi okazanie uczuć dla własnej, najbliższej rodziny. Po krótkiej wymianie czułości, można było ruszać przed siebie.
Galeria była duża ale pomijając część gastronomiczną, siłownie, kręgielnie, sklepy sportowe, z zabawkami, dziecięce i te pożal się panie, z biżuterią, plus sieciowe szmateksy, zostały 2, no może 3, które były warte uwagi. Na całe szczęście pierwszy znajdował się dość blisko więc szybko znalazły się pod jego witryną.
Michael Kors
Westchnęła patrząc na jakąś parę butów na wystawie. Mega czubek, mini obcas... idąc po cebulę by tego nie założyła, serio? Wolała dziwkarskie Louboutiny na czrrwonej podeszwie.
Matko, je tak łatwo podrobić. Co druga teraz taką ma.
Wskazała na dużą szoperkę w kolorze czarnym.
Wiesz po czym poznać podróbkę Korsa? Po tym, że właścicielka wysiada z autobusu... wchodzimy czy idziemy dalej?
Pozostawiła decyzję młodzieży. A może coś jej się tu spodoba?


_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptySob Lip 27, 2019 12:09 am

Omitsu była prosta w obsłudze – wystarczyło kupić jej ładny prezent, przejść się na wspólne zakupy i porozmawiać o najnowszych trendach, by zdobyć jej uznanie. Przynajmniej Carmi tak się wydawało, bo w rzeczywistości jej mamuśkę trudno było do siebie przekonać. Niejedną pannę, która uganiała się za bratem, pani Asmodey przeganiała z domu i pewnie niejedną jeszcze przegoni. Starała się dbać o swoje potomstwo i walczyła o nie niczym lwica. Często nie było to w ogóle potrzebne i robione dość nieporadnie, na omletowy sposób, ale było kochane! ~
- Dla Ciebie – odpowiedziała. Małe pudełeczko zadedykowane wyjątkowej osóbce znajdowało się na dnie podróżnej torby, którą kamerdyner najprawdopodobniej już umieścił w zamkowym pokoju należącym do najmłodszej córeczki. Co takiego było w środku? No dobrze, a więc był to naszyjnik. Jaki konkretnie? A to już Omi zobaczy. Karmel wręczy go, gdy tylko wrócą do domu!
- Oczywiście, że tylko zaśpiewałam – przewróciła oczami. Co to za głupie pytanie? Prawie, że poczuła się obrażona przez sugestię, że miałaby… dać dupy za pieniądze. Absurdalne!
- Zapamiętam to sobie – skwitowała anegdotę na temat skarpet i pozwoliła się przytulić.
Przemieszczając się wraz z tłumem, dotarcie do sklepu zajęło im więcej czasu niż standardowo, ale w końcu się udało. Carmilla rzuciła szybkie spojrzenie w stronę wystawy torebek  i pokiwała głową na boki.
- Mmm… a co tak w ogóle chciałaś kupić? – zapytała, przypatrując się mamuśce, która sprawnie poruszała się między sklepowymi półkami. Widać było, że większość swojego wolnego czasu spędzała na zakupach i czuła się tu jak ryba w wodze.
- No tak, z autobusu – zaśmiała się, kiwając głową ze zrozumieniem. – Widziałam zdjęcie Twojego nowego samochodu. Nie jest dla Ciebie zbyt duży? Ostatnio miałaś problemy z parkowaniem – zapytała.
- Co sądzisz o tej? – wskazała czarną kopertówkę; wyglądającą dość klasycznie. Może jednak mama za chwilę stwierdzi, że te są już niemodne? Zawsze warto zapytać o radę specjalistę.
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptySob Lip 27, 2019 9:58 pm

… By zdobyć jej uznanie, aprobatę, kilka punktów i najważniejsze  - zaufanie. Czyli coś, czego najczęściej brakuje rodzicom w stosunku do swoich dzieci. Carmi do tej pory perfekcyjnie rozgrywała tą partyjkę i szło jej wybitnie dobrze. O ile niczego po drodze nie spieprzy to to wyjście może zapewnić jej wiele przywilejów na najbliższy czas. Gra warta świeczki.
O dżizas, nie mogę się doczekać. Teraz cały czas będę o tym myślała,
Co to, co to, co to?! Na pewno nie akt własności działki w samym centrum Yokohamy albo Paryża, to można wykluczyć na starcie. To coś drobnego, upominek, może kolczyki? Biżuteria? Super. Omi uwielbiała błyszczeć dodatkami na lewo i prawo. Byle nie nakręciła się zbytnio, bo mina jej zrzednie gdy dostanie magnes na lodówkę i wtedy najlepszy wykręt nie będzie wstanie zamaskować jej rozczarowania. Dajmy już temu spokój. Ważne, że najmłodsze pamięta o starej matuli.
Tak tylko pytam, nie denerwuj się. Człowiek się naogląda telewizji a tam różne rzeczy pokazują a później myśli. Zobaczysz, będziesz kiedyś miała swoje dzieci to zobaczysz jak to jest.
Urwała mając wrażenie, że gdzieś już kiedyś ten tekst słyszała. Z jakieś 5 000 razy we własnej młodości? Chyba.
Om Om starzejesz się.
Ja? Myślałam, że Ty chcesz kupić torebkę. Ja może wybiorę coś sobie przy okazji. Nie wiem, jakiś breloczek do kluczy? Może coś mi wpadnie w oko,
Wzruszyła obojętnie ramieniem posyłając kolejnej brzydkiej parze butów nieprzychylne spojrzenie. Co za paskudna moda.
Eeeee tam, nie jest taki nowe. Mam je już jakiś czas.
Odpowiedziała trochę rozwlekle obracając jakąś saszetkę na wszystkie możliwe strony. Niby fajna ale jakaś taka mała była. Telefon, klucze, portfel, lusterko, szminka i glock to tu się nie zmieści. Odłożyła maleństwo na swoje miejsce.
Ostatnio? Kto Ci tak powiedział.
Przegrzebując otchłanie własnych wspomnień lustrowała dokładnie własne dziecię. W co ona ostatnio wjechała? Chyba raczej w nic. Matko…
W zimę, kilka lat temu wjechałam tyłem w słup? Posąg? Cholera wie co to było ale stało się tak tylko dlatego, że nie miałam kamery cofania, sygnałów ostrzegawczych co to wiesz… tak pipczom jak się do czegoś zbliżasz, tak pi,pi,pi. Tu odwróciła się jakaś starsza Pani, której Omi posłała niezbyt przyjemne spojrzenie... I na dodatek było ślisko. Ale córciu ogólnie to nie bój się ze mną jeździć. Mi to bardzo dobrze idzie. Nawet tatuś potwierdzi.
Pokrzepiająco pogładziła ramię córki, która akurat wskazała jej niewielką kopertówkę.
Na wyjście tak ale wiesz co? Ja już zrezygnowałam z takich małych torebeczek. Ja się w to nie mieszczę. Wiesz ile noszę przy sobie gratów ale Ty możesz ją sobie kupić. Jest zwykła, klasyczna, taka bezosobowa, nie, nie bierz jej. Wygląda pospolicie.
Od akceptacji, przez zwątpienie aż do całkowitego skreślenia. I to wszystko na jednym tchu!
A na jaką okazję szukasz torebki? Bo wiesz. Do butów już nie musi Ci pasować. Jesteś młoda i Tobie wolno wszystko.
Machnęła ręką na tyle zamaszyście, że jeden z kosmyków opadł jej na pół twarzy. Zaraz go odgarnęła.

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyWto Lip 30, 2019 9:50 pm

Przywileje u mamusi zawsze były spoko; zwłaszcza, że jak się przeskrobało to ta żmija była cholernie pamiętliwa. Potrafiła coś wypomnieć w najbardziej nieoczekiwanym momencie! 'Mamo, mogę iść do klubu?', 'Nie, kochanie, dwa lata temu stłukłaś moją ulubioną szklankę'... tak to mniej więcej wyglądało. Carmilla szanowała swoją matulę i często była pod wrażeniem, że w jakiś sposób toleruje, a może nawet kocha Samaela; bo był dla niej bardzo niedobry. Gdyby ona miała takiego wyrodnego syna, najprawdopodobniej wtrąciłaby go do lochu. Do tego była wdzięczna Omi, że podjęła decyzję o przybyciu do Japonii i scaliła ich rodzinę. Życie przez pierwsze lata wspominała (o ile coś w ogóle pamiętała) w porządku, ale dziadek Skunks nie był w stanie zastąpić tego jedynego mężczyzny jakim był ojciec. Także ten... jeśli chodzi o córusię to Omi nie musiała się martwić, mała panienka Asmodey nie zamierzała obracać się przeciwko niej; a nawet była gotowa bronić ją przed obelgami brata. Cóż za poświęcenie, prawda?
...i w sumie wszystko było okej, wesoła rozmowa, uśmiechy, a nawet hugusie, dopóki Carmilla nie usłyszała tekstu o...
 - Nie będę miała dzieci, mamo - powiedziała stanowczo. - Męża też nie.
To był ten czas w jej życiu, gdzie zakładanie rodziny było traumą. Nawet sam ten temat bardzo jej się nie podobał; bo na co jej kula u nogi w postaci mężczyzny albo małego brzdąca! O nie! Prędzej piekło zamarznie niż Carmilla Asmodey urodzi dziecko!
Wyciągnęła z torby telefon, by pokazać mamie nagranie przedstawiające nie kogo innego jak jej własną osobę na scenie w Nowym Yorku. Wyciszyła dźwięki, żeby mama nie wystraszyła się metalowego ryku, który wydobywał się z gardła jej córeczki.
 - To ja - oznajmiła, jakże odkrywczo. - W tle widać mojego kolegę perkusistę i nauczyciela śpiewu. Zapraszał mnie na kolejny koncert we wrześniu. Będę mogła pojechać? - Zapytała, wlepiając słodkie oczy w Omleta. Jak chciała, potrafiła być przekonująca; i kompletnie nie interesowała się faktem, że musi chodzić do szkoły. Wyjazdy, podróże i rozwijanie pasji były dla niej o wiele ważniejsze, o.
 - Hmm, no tak... chcę kupić torebkę, a najlepiej to dwie. Jedną taką małą, którą mogłabym nosić na wieczorne bankiety i imprezy, a drugą bardziej sportową, podróżną - zaczęła wyliczać. Obdarzyła morderczym wzrokiem ekspedientkę, która już podbiegała do nich z uśmiechem na ustach. Kobieta lekko zawahała się, choć najwyraźniej widok bogato wystrojonej Omi zachęcił ją do podejścia.
 - W czym mogę pomóc? - Spytała, bardziej kierując swą uwagę na blondynę. Karmel przewróciła oczami i oddaliła się w stronę półki z torebkami, przekładając je z miejsca na miejsce.
Potrzebowała czegoś z klasą, ale młodzieżowego. Może naklei jakąś naszywkę czy coś... Omi pewnie by dostała zawału, jakby to zobaczyła...
 - Mamo, a co sądzisz o tej? - zapytała, zawieszając na swoim ramieniu torebkę; po czym pokiwała głową na boki i odłożyła ją na miejsce.
 - Mam wrażenie, że te rzeczy są dla mnie zbyt poważne - oznajmiła z rezygnacją. Zakupy to niełatwa sprawa!
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPią Sie 02, 2019 1:42 pm

Sam swoje w lochu odsiedział i mimo, że to był bezpośrednio pomysł Kaina to Omlet się do tego przyczynił, czego wolała nie wspominać. W ogóle wracacie do czasów przeszłych jest do kitu. Owszem, fajnie powspominać stare, DOBRE czasy ze znajomymi w towarzystwie czegoś mocniejszego. Zabawne sytuację, pomyłki, wtopy które będziemy pamiętać do końca życia – to wszystko było spoko. Gorzej jak ktoś zaczyna żyć złymi wydarzeniami a to znacznie odbija się na psychice i teraźniejszym czynach. Wtedy zaczynają się schody i niemały problem. Każdy chyba doświadczył zepsutego humoru przez demony przeszłości więc tamta sytuacja była jedną z tych, które zdołowałyby Omi i rozwaliły nastrój na resztę dnia.
Do brzegu – nie zaczynajmy niewygodnych tematów. M
Warto dodać, że gdyby Carmi powiedziała głośno jak bardzo jest za swoją mamą, to niewątpliwie sprawiłaby jej tym wielką radość. Mało kto podejrzewał tą chytrą babę (z Yokohamy xd) o uczucia ale prawda była taka, że za swoje dzieci Omi była gotowa oddać wszystkie karty kredytowe. Nigdy nie mówiła tego głośno bo w jej mniemaniu takie rzeczy są wręcz oczywiste.
Pewnie, jasne.
Urwała o dziwo nie utwierdzając młodej w przekonaniu, że ona sama kiedyś tak mówiła ale później nadszedł czas kiedy zmieniła zdanie. To działo się zawsze i dziać będzie a Omi i Carmi na to nic nie poradzi. Jakie życie taki rap...
Pokaż no mi to.
Zabierając telefon od córki wlepiła wzrok w wyświetlacz. Faktycznie na scenie stała jej mała ubrana jakby ktoś właśnie umarł. Skoro świetnie się bawi a przy tym zarabia to chyba nic złego.
Tak. Ja Ci pozwalam ale jeszcze zapytaj ojca.
Jakie to bardzo było asekuracyjne... Gdyby coś się stało to Kain urwałby Omletowi głowę i wyrzucił przez okno a tak? Odpowiedzialność rozkłada się na dwoje.
Na chwilę obecną dziękuję za pomoc.
Odwróciła wzrok od sprzedawczyni i westchnęła patrząc na Carmi.
Jesteś jeszcze małym niścierzem dlatego nie będziemy kupować nic mega drogiego. Zrobimy tak, że po małą torebkę pójdziemy do Tousa, tam samo logo jest słodkie a duża torba tooooo... Wittchen czy wolisz bardziej w adidasy i inne sportowe cuda?
Zapytała stojąc praktycznie już w wyjściu.

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Andrea

Andrea

http://vampireknight.forumpl.net/t4196-andrea#92103 http://vampireknight.forumpl.net/t4194-andrea#92101
Zarejestrował/a : 28/07/2019
Liczba postów : 10


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPią Sie 02, 2019 2:38 pm

To miejsce było totalnie beznadziejne. Nie miała pojęcia dlaczego Scarlett wybrała akurat tę masówkę do udania się na zakupy. Wypatrzyła jakąś promocję na torebki w ulotce i koniecznie musiała jedną dostać? Może w jakiejś ciucharni do trzech kupionych bluzek dorzucają czwartą gratis? Jedno było pewne, Andrea z pewnością będzie miała problem żeby znaleźć tutaj cokolwiek dla siebie. Wszystko wydawało jej się albo zbyt pstrokate albo zbyt pospolite. Zgodziła się na ten wypad bo nie lubiła odmawiać partnerce w takich drobnych sprawach i sprawiać jej nadmiernej przykrości swoim marudzeniem. Po za tym miała nadzieję, że po drodze natkną się na jakiś sklep plastyczny gdzie będzie mogła zakupić kilka przyborów, które w domu miała już na wykończeniu, akryle, podkłady, przydałoby się tez kilka nowych pędzli. I trochę płótna. Płótna nigdy za wiele. Ostatnio po głowie chodziło jej więcej niż kilka pomysłów na nowe obrazy. Co prawda w szale pasji i artystycznego uniesienia często zmieniała mieszkanie w prawdziwy rozgardiasz ale Scarlett wszystko cierpliwie znosiła. Dlatego należą jej się te zakupy i dzień spędzony razem, tylko we dwie.
Tylko gdzie ona się właściwie podziała? Jeszcze chwilę temu oglądała coś przez wystawową szybę z oczami wielkimi jak u szczeniaczka a teraz po prostu rozpłynęła się w powietrzu! Blondynka mogłaby przysiąc, że zagapiła się na wyświetlacz telefonu tylko na minutkę!
Zmrużyła błękitne oczy i zaczęła rozglądać się za swoją cenną zgubą. Mijała zgraję nastolatków, niektórzy z nich wydawali się całkiem apetyczni więc będąca aktualnie w całkiem niezłym humorze wampirzyca puściła najbardziej wyrośniętemu oczko. Niech małolat się cieszy i ma co opowiadać kolegom w szkole. Szkoda, że nie mogła zająć się po swojemu. Miał takie bystre ciemne oczy! Na pewno smakowałyby świetnie.
O dziwo na deptaku nie było aż takich wielkich tłumów, może pora szczytowego zatłoczenia jeszcze nie nadeszła. Przechadzała się więc obok sklepowych wystaw, od niechcenia zerkając czasem na to się na nich znajdowało. Scarlett jak nie było tak nie ma... Tymczasem mignęła jej gdzieś różowa czupryna, która wydała jej się podejrzanie znajoma. Przyjrzała się kobiecie z bezpiecznej odległości i rozpoznała żonę swojego kuzyna. Była z nią jeszcze jakaś młodsza dziewczyna. Córka? Ach jak ona mało wiedziała o tym co dzieje się w rodzinie!
- Omitsu? - zaczepiła kuzynkę zadając pytanie, na które przecież i tak znała już odpowiedź.
- Sto lat się nie widziałyśmy! - jasne brwi uniosły się nieznacznie a karminowe usta wykrzywił lekki uśmiech. Stulecie to może przesada, ale być może kilkanaście? Kiedy spotkały się ostatnio, na jakimś rodzinnym zjeździe Asmodeyów, mogła się założyć, że kuzyn nie dorobił się jeszcze córki.
Powrót do góry Go down
Scarlett

Scarlett

Zarejestrował/a : 28/07/2019
Liczba postów : 8


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPią Sie 02, 2019 3:18 pm

Miejsce jak miejsce, wcale nie było najgorsze! Zresztą nie ma co marudzić wszystko było ładne, wszystko było kolorowe więc dlaczego nie spędzić tutaj dnia niż w śmierdzącym farbami i rozpuszczalnikiem mieszkaniu? Poza swoją pracą w zdominowanym przez mężczyzn otoczeniu, a domem w którym Andrea urządzała sobie odzwierciedlenie swojej artystycznej duszy nie miała za bardzo ani czasu ani nawet siły na wyjście i zrobieniem czegoś tylko dla siebie. Potrzebowała zjeść coś normalnego, co było czymś innym niż makaronem z sosem lub kurczakiem po Tajsku z lokalnej restauracji obok mieszkania. Nie żeby narzekała na swoje życie, bo było całkiem udane. W pracy odnosiła dużo sukcesów, a z Andreą żyło jej się całkiem nieźle, wiedziała że nikt nie stanie jej na drodze ponieważ białowłosa była nadopiekuńcza i zawsze brała sprawy w swoje ręce, więc życie układało się całkiem nieźle poza jej marudzeniem, dlaczego centrum handlowe, po cholerę akurat chcesz coś takiego, dlaczego to, po co tamto. Ugh!
W każdym bądź razie teraz będzie miała za swoje, bo Scarlett nie potrafiła usiedzieć w miejscu ani przez chwilę, potrzebowała na sobie światła wszystkich reflektorów i właśnie zamierzała się trochę pokręcić w miejscu gdzie o nie najłatwiej. Gdy towarzyszka była zajęta sprawdzaniem swojego telefonu to drobniejsza dziewczynka szybko pognała przed siebie aby znaleźć coś tylko dla siebie, pierwszy sklep przeczesała niczym huragan szalejący nad wybrzeżami Kalifornii, ale nie znalazła nic odpowiedniego dla siebie, przez co tylko wygięła usta w podkówkę stojąc przed wejściem.
~ Niczym zbawienie jej oczom ukazał się pięknie święcący neonowy znak McDonalds.
Pognała bez zastanowienia się przed siebie znajdując się w lokalu wpatrując się w menu, te tabliczki u góry z można przysiąc gwiazdami w oczach zamiast tęczówek. Na co ja mam ochotę? Pomyślała przez chwilę doznając olśnienia i w jednej chwili wepchała się w środek kolejki kładąc dłonie na ladzie uśmiechając się od ucha do ucha do kasjera.
- Shake, ten waniliowy z posypką, proszę nie żałować. - dziewczyna zaczęła grzebać w torebce odsłaniając przy okazji kaburę na biodrze przez co odczuła na sobie wzrok wszystkich obecnych za nią, nawet tych którzy mieli wcześniej jakiś problem z tym, że nie poczekała jak wszyscy, a wepchała się jakby była przynajmniej managerem tego miejsca. Pogrzebała chwilę aż wyciągnęła portfel i położyła na ladę, wyciągając parę banknotów które rzuciła w stronę kasjera. Odebrała sobie napój i pognała w miejsce w którym zgubiła swoją specjalną przyjaciółkę, ale zaraz ~ Nie była już sama. Kto to?
Naturalna ciekawość, a może i nawet lekka zazdrość jasnowłosej była znacznie mocniejsza niż wpojone zasady dobrego wychowania aby nie przerywać komuś konwersacji, więc zamiast tego wcisnęła się sam w środek obchodząc wszystkie obecne tu kobiety dookoła, zatrzymując się przy Andrei. Oparła się o nią boczkiem, kładąc głowę na jej ramieniu i przygryzła słomkę swojego szejka.
- Kto to? Znajomi? - szmaragdowe oczy lustrowały teraz Omitsu oraz Carmille z zaciekawieniem. Wyglądały jakby się znały, to Scarlett jedynie obdarzyła obie kobiety lekkim uśmiechem.

_________________
Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Giphy
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyWto Sie 06, 2019 7:36 pm

Udało jej się namówić mamcię na zakup dwóch torebek. W sumie to miała ich całkiem dużo; i jak była taka potrzeba to zawsze mogła podebrać coś z garderoby modnej Omi. Co innego jednak mieć przedmiot na własność i to jeszcze nie musząc wydawać ani grosza z własnej kieszeni! Delikatny uśmiech gdzieś tam majaczył na jej twarzy; w końcu nie mogła pozwolić sobie na nic więcej, była bardzo zbuntowana. Tylko właśnie najgorsze, że za cholerę nic nie mogła wybrać, jak na złość nic jej się nie podobało; a oferta Omi nie trwała przecież wiecznie! Pomysł zmiany sklepu przyjęła nieznacznym kiwnięciem głową i podążyła za różowym terrorem jak cień. W myślach liczyła pieniądze, które właśnie zaoszczędziła. Wszystko było pięknie, nawet już wpisywała w google różne, znamienite marki i przeglądała najnowsze kolekcje; byleby tylko coś wybrać, bo hajs musiał się zgadzać. Może ostatecznie, jak nic nie znajdzie, to zamówi coś przez internety? Carmi wpadła w szał zakupowy!
Bum, została z niego szybko wyrwana, gdy podczas przechadzki między sklepami (swoją drogą, deptaczek stał się zdecydowanie bardziej opustoszony odkąd była tu z Omi chwilę temu) jej mama została zaczepiona przez starszą Panią! Carmilla obdarzyła nieznajomą chłodnym spojrzeniem, bo nie lubiła gdy ktoś przerywa jej plany. Postanowiła jednak zrobić dobrą minę do złej gry i skrzywiła się, wywołując na swej bladej buźce coś na kształt uśmiechu.
Jako, że to Omletowa była w centrum uwagi, brunetka odsunęła się nieco na bok, by pozwolić kobietom na swobodną rozmowę. Utkwiła błękitne oczy w Scarlett; nawet spodobała jej się ta dziewczyna – miała fajny styl i zachowywała się w dość zabawny, nieco infantylny sposób. Toteż, jeśli ta zwróci na nią uwagę, na pewno nie przegapi okazji, by puścić jej oczko!
Carmilla opuściła wzrok i zaczęła jeździć palcem po ekranie telefonu, pisząc do kogoś wiadomość i czekając, aż mamusia skończy pogawędki. W końcu miała jej kupić torebki, no nie?
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptySro Sie 07, 2019 4:42 pm

Garderoba Omi pękała w szwach. Ledwo upychała do niej kolejne rzeczy ciągle sądząc, że te, które już miała na sobie kilkukrotnie, cięgle się jeszcze nadają. Oczywiście nie mogła założyć dwa razy tej samej sukienki idąc do tego samego towarzystwa. Tak się nie godziło ale w zupełnie innym miejscu i innych okolicznościach przyrody, czemu nie? Słowem wstępu to tyle a ciągu dalszym trzeba zaznaczyć, że skoro na siebie wydawała tyle hajsu, to na swoją śliczną córeczkę też mogła. I to, ku zdziwieniu całego społeczeństwa, a zwłaszcza osób, które ją znały, robiła to z czystą przyjemnością. Nawet ten cały tłum nie był taki zły kiedy mogła spędzić z Carmi kilkanaście minut. Dwie torebki, bez przesady…
Opuszczając sklep Omi jeszcze rzuciła okiem na półki czy aby na pewno nie ma tu nic ciekawego. Nie było. Jako że nie miała zbytniego pojęcia gdzie znajduje się Tous w tym centrum, postanowiła go wygooglać. Już miała wcisnąć lupkę kiedy gdzieś przed sobą usłyszała własne imię. Co prawda nie jednemu psu Burek ale automatycznie podniosła głowę poszukując znajomej twarzy Jak duże było jej zaskoczenie gdy tuż obok siebie dostrzegła członka rodziny swego męża.
Andrea! Co Ty tu robisz? Wieki Cię nie widziałam. Świetnie wyglądasz, nic się nie zmieniłaś.
Uśmiechnęła się szeroko a co ważniejsze – szczerze. Z rodziną od strony Kaina bywało różnie ale ogólnie rzecz ujmując jej członków można było podzielić na wariatów i całkiem spoko ziomków. Aż chciałoby się przytoczyć przykład dziadka Carmi, czyli teścia Omi, który chciał ją skrócić o głowę. Teraz wspomina to ze śmiechem ale na tamten czas wcale wesoło jej nie było.
Kochana poznaj moją córkę.
Przygarnęła to z czego była tak bardzo dumna chociaż w wieku w jakim obecnie była jej młoda, takie sytuacje były zajebiście żenujące i znając życia, zaraz będzie chciała wymiksować się z interesu. A co wtedy z torebkami?
O, Ty też nie jesteś tutaj sama.
Skomentowała uroczego rzepa, który przykleił się do boku Andi Z tym, że to raczej jej córka nie była ale zapowiadało się na drobną wymianę uprzejmości więc tylko patrzeć jak Omi pozna blondynkę. Szczerze? Uwielbiała poznawać nowych ludzi. Już teraz przeczuwała, że dokończy z Carmi zakupy a później wszystkie pójdą na jakąś kawkę czy coś. Jak ta panna przepadała za takimi spontanicznymi wypadami z czymś do picia w tle. Godzina była jeszcze wczesna i nie wypadało zachlewać mordy no i oczywiście trzeba zrobić pierwsze dobre wrażenie ale ten… wino by przyjęła z przyjemnością. Jak w tym wszystkim odnajdzie się jej Carmelek to zaraz się przekonamy. Dziewczynki w jej wieku mają tysiąc innych, lepszych rzeczy do roboty niż siedzenie z jakimiś ciotkami. Nie zdziwi się więc jeśli zaraz odbierze ‘niespodziewany’ telefon i będzie musiała bardzo szybko iść. Zakupy nie zając, nie uciekną a chwile w towarzystwie rodziny owszem, zdarzają się tak rzadko, że trzeba je celebrować.
Omlet emanował szczerym uśmiechem i radością z samego faktu, że może pochwalić się jaką ma cudowną oj oj córeczkę, jej mały kochany czarny cukiereczek. Szkoda tylko, że to wspaniała gra na własne potrzeby Carmi. Matka nie musi wiedzieć wszystkiego bo im mniejsza ta wiedza tym lepszy sen. Tak to podsumujmy.

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Andrea

Andrea

http://vampireknight.forumpl.net/t4196-andrea#92103 http://vampireknight.forumpl.net/t4194-andrea#92101
Zarejestrował/a : 28/07/2019
Liczba postów : 10


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyCzw Sie 08, 2019 1:15 am

W każdym związku musiał być ktoś twardo stąpający po ziemi, myślący racjonalnie, kalkulujący na chłodno i starający się przewidywać kilka kroków na przód. Pech i jakiś wyjątkowo ponury żart losu sprawił, że w ich wesołym domku, rolę takiej osoby pełniła Andrea. Artystka! Ta, która potrafiła całkowicie popłynąć i zatracić się w jakiejś wizji, artystycznym uniesieniu i nie odrywała tyłka sprzed płótna przez wiele godzin, zanim to co zrodziła jej wyjątkowo kreatywna główka, nie zostało w całości przelane na obraz. Koszmar! Póki co ten model sprawdzał się, o dziwo, dobrze, chociaż faktycznie, zdarzało jej się być nieco zbyt nadopiekuńczą. Scarlett nie była przecież dzieckiem jednak wiele czynników sprawiało, że blondynka czuła się odpowiedzialna za swoją specjalną przyjaciółkę. Kwestia wieku, doświadczenia i jeszcze kilku innych rzeczy. Nie wchodźmy jednak w szczegóły i nie zanudzajmy innych kwestiami prywatnymi, które nie wszystkich muszą przecież obchodzić~
- Ty też trzymasz się świetnie. - blondynka uśmiechnęła się szczerze i machnęła dłonią w geście udawanej skromności. W ogóle nie widać, że urodziłaś tyle dzieci... - tego już jednak nie raczyła wypowiedzieć na głos. Ktoś jeszcze mógłby uznać to za niegrzeczne, tacy w dzisiejszych czasach wszyscy zrobili się wrażliwi!
Jeśli chodzi o rodzinę Kaina, Asmodeyów to faktycznie bywało różnie. Zdarzały się osoby mogące być uznane za normalne wedle szeroko pojmowanych społecznych norm. Obecnie byli w mniejszości choć ze względu na lepszą medialność to właśnie oni brylowali na salonach i pojawiali się w nagłówkach i na pierwszych stronach gazet.  Reszta... Cóż, posiadali cechy charakteru oraz życiorysy którymi dziś lepiej się nie chwalić... Do której z wymienionych grup można zaliczyć Andreę? Do obu. Choć osobiście nie zgadzała się z całym tym "polowaniem na czarownice" w postaci, wygrażania Omitsu ścięciem a Kainowi pozabijaniem jego potomstwa, to stryj w wielu innych kwestiach był dla niej wzorem. Po za tym był głową rodu, wszyscy musieli być mu wierni, nawet jeśli nie do końca podzielali jego opinię na dany temat. Teraz czasy się zmieniły, szacowny małżonek Omi był dużo bardziej liberalnym władcą więc i rodzinka pozwalała sobie na dużo więcej. Nie wszystkim się to podobało...
- Córka? Nie wiedziałam, że macie córkę. - jasna brew wampirzycy uniosła się nieco a jej lodowate tęczówki na moment spoczęły na przygarniętej przez matkę Carmilli. Dziewczyna była już w tym wieku, że z pewnością nie będzie zachwycona takimi czułościami, zwłaszcza przy obcych osobach.
- Na pewno jesteście z niej dumni. - dorzuciła i nie przypatrywała się już młodej żeby nie wyjść na jakąś nachalną wariatkę. Kusiło ją jednak by nieco bliżej przyjrzeć się latorośli kuzyna. Zarówno on jak i jego żona posiadali włosy bardzo jasne. Carmi natomiast czarne jak smoła. Jej starszy brat podobnie. Do tego te rysy, nos, zadziorne spojrzenie... Podobieństwo do samego Palownika, u ich dzieci było widoczne jak na dłoni. Interesująca i jednocześnie niepokojąca tendencja.
- Tak, to... - z lekkim uśmiechem na ustach powiodła wzrokiem za okrążającą ich niczym kotka Scarlett.
- Scarlett. Moja przyjaciółka. - objęła dziewczynę w talii kładąc dłoń na jej bioderku bardzo po przyjacielsku. Nie była pewna ale wydawało jej się, że Carmilla właśnie do niej mrugnęła. Postanowiła jednak udawać, że tego nie widziała.
- Można tak powiedzieć. To żona mojego kuzyna a to ich córka. Poznajcie się. - dokonała krótkiej i zwięzłej prezentacji bo nie było to przecież żadne oficjalne spotkanie. Ot, kobiety wpadły na siebie w galerii podczas zakupów. Zapewne wyjdzie z tego jakaś babska posiadówka przy kawie a może lampce dobrego wina o ile wszystkie wyrażą taką chęć. Andrea tym razem nie chciała samodzielnie podejmować takiej decyzji, wszak ten dzień obiecała zarezerwować dla Scarlett. Dlatego pierwsza nie wychodziła z żadną propozycją.
- Znalazłaś coś ciekawego? Chciałabym zdążyć do plastycznego zanim zamkną. - spytała towarzyszki zaczesując kosmyk jej włosów za ucho, gdyż niesfornie gdzieś jej umknął i majtał przed buzią.

_________________
Powrót do góry Go down
Scarlett

Scarlett

Zarejestrował/a : 28/07/2019
Liczba postów : 8


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyCzw Sie 08, 2019 9:22 am

Układ ten opowiadał każdej z nich, bo tak długo jak Andrea miała swoje płótna oraz swoje wizję nie miała z tym problemu. Uwielbiała artystyczne dusze, pewnie jest to jeden z powodów dlaczego właśnie kręciła się tak bardzo blisko niej i ten układ działał, trzeba też wspomnieć o pewnym małym szczególiku iż pomimo nadopiekuńczości Malarki to gdy zajmowała się sobą sama nie chodziła przyklejona jak rzep, którego trudno się pozbyć. W tym czasie Scarlett mogła skupić się na własnej pracy, na własnych taktykach oraz studiować policyjne akta przez chęć niesienia pomocy lokalnej policji, która nie była za bardzo rozgarnięta.
Córeczka Barabala nie była może detektywem i nie dostawała normalnie zagadek kryminalnych, ale raczej traktowała to jako zwyczajne hobby. Obie miały co robić to też ten cały układ im bardzo wychodził, ale już mniejsza ~
Po pierwszych wypowiedzianych przez Andreę słowach można było od razu poczuć wejście na inne płaszczyzny, tutaj świetnie wyglądasz, a zaraz zaczynała się analiza drugiej osoby. Scarlett nie znała rodziny swojej "przyjaciółki" nigdy jakoś specjalnie o niej nie rozmawiała, wspomniała może parę razy o kuzynie który mieszka w tym mieście i jest jakąś tam szychą, ale poza tym nic więcej. W zamian nie musiała słuchać o rodzinie z której się wywodziła policjantka, a byłby to po prostu temat rzeka, niekończący się i wiecznie płynący do przodu. Jak wytrzymają ze sobą kolejne parę - paręnaście lat to może wtedy nadejdzie na to czas gdy zwyczajnie braknie innych tematów do rozmowy, na razie nie mogły na to narzekać.
Stojąc z główką opartą o ramię Andrei i zachowując się jak mała zazdrośnica dosyć szybko odpuściła w momencie kiedy usłyszała, że dziewczyny są spokrewnione. No, to nie miała nic więcej do dodania na ten temat. Odbiła się lekko od swojej wyjątkowej przyjaciółki i stanęła może krok w lewą stronę przyglądając się najpierw Omitsu. Ładna, zadbana kobieta też by nie powiedziała, że miała tyle dzieci ile faktycznie miała.  Mniejsza z kobiet lustrowała ją spojrzeniem jakby próbowała cokolwiek z niej wyczytać, ale po chwili się zwyczajnie znudziła, bo zdała sobie sprawę, że przecież nie potrafi czytać w myślach, ani nie była psycholożką, żeby studiować mowę ciała przez gesty.
Co do Carmilli to też była bardzo urocza, w ogóle nie przypominała Omitsu! Nie wiedziała jakie są stosunki jej ojca z matką, ale była właściwie pewna, a nawet dałaby sobie za to uciąć rękę, że przy wydaniu na świat Carmi miały wpływ osoby trzecie, chociaż nie jej to oceniać. Jakakolwiek sytuacja by tam nie była to po prostu ugryzła się w język pierwszy raz od dawna nie chcąc robić wstydu, bo już nigdzie razem nie pójdą i będzie musiała się nudzić w domu. Andrea poważnie podchodziła do kontaktów międzyludzkich czy tam międzywampirzych - Jak zwał tak zwał.
Wracając jeszcze do młodszej wampirzycy to była naprawdę urocza, niewysoka i wyglądała jakby właśnie uświadomiła sobie bardzo prostą życiową lekcję. - To żaden wstyd wyjść z mamusią na miasto w odpowiednim wieku, czemu? To bardzo proste! Po całym okresie burzy i oporu który przechodzili wszyscy rodzice, po prostu cieszyli się, że mogą normalnie porozmawiać ze swoim dzieckiem, a co z tym idzie? - Prezenty! Tak, dzieci się tego nie uczą, ale młodzi dorośli już tak. Z mamusią na zakupy to najlepsze zakupy na świecie, ponieważ nie trzeba płacić z własnej kieszeni, a już tym bardziej wyjazd z rodzicami! Kiedyś? Ugh największa kara na świecie, nuda i tak dalej. Teraz? Teraz prezenty, całkiem przyjemne konwersacje i najważniejsze to, że zakupy nie obciążały portfela Młodej. Scarlett potrafiła docenić to co robiła Carmilla, bah kiedyś była taka sama.
W momencie kiedy młodsza wampirzyca puściła do niej oczko to ta odpowiedziała jej przez nawinięcie kosmyka włosów za ucho lekko opuszczając wzrok. Najstarszy ruch w dziejach ludzkości, ale zawsze działał. Po co? Dla zabawy, no i żeby trochę rozdrażnić pannę Asmodey która właśnie zaczęła już marudzić o swoich farbkach! Co to, to nie. Zdążą, przecież nigdzie się nie paliło!
Dziewczyna wypiła resztę swojego shake-a z pogryzioną słomką i znów zgrabnie okrążyła wszystkie dziewczyny by wrzucić puste opakowanie do pojemnika na śmieci, a później wrócić do boku Andrei, jednak już nie tak blisko. Nie musiała tutaj już dawać pokazów zazdrości i skupiać na sobie uwagi - W końcu to rodzina.
- Nie, niechętnie to przyznaję, ale miałaś rację. Ta sieciówka jest po prostu chu.. ch... Zła, nudna i widziałam farmerów ryżu, którzy ubierają się lepiej niż to co sprzedają w tych sklepach. - Scarlett pracowała w policji, przeklinała niczym szewc i nigdy się z tym nie kryła. Pracowała w zdominowanym przez mężczyzn środowisku, więc podłapywała niektóre zachowania, ale naprawdę się starała, bardzo! Halo, proszę to docenić.
Sama również nie miała żadnych przeciwwskazań, aby ta pogaduszka zamieniła się w babski wieczór czy o czym tam kobiety myślały. Będzie się trochę nudzić, bo takie wieczorki to nie okazja, żeby błyszczeć - No chyba, że zmienimy go w jeden z tych gdzie wszystkie są nad wyraz głośne i będą tiary! No, ale nie zamierzała nikomu robić przykrości, więc gdy tylko padnie taka propozycja to się pewnie zgodzi co nie znaczy, że sama zamierzała wyjść z inicjatywą - o co to, to nie.

_________________
Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Giphy
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyCzw Sie 15, 2019 4:06 pm

Naskrobała smsa do brata, by poinformować go o swoim powrocie do Japonii. Samael na pewno będzie chciał spotkać się z najukochańszą siostrzyczką. Może zabierze ją na kolację albo udadzą się na przejażdżkę po mieście. Ups, trochę się rozmarzyła ~
Zmrużyła oczy, starając się przypomnieć sobie białogłową Andreę. Zdecydowanie jej nie kojarzyła, a przecież znała większość wysoko postawionych osób w rodzinie. Praktycznie wszyscy kuzyni, ciotki czy wujkowie chcieli ją poznać; była przecież córką znamienitego smoka, głowy rodu. Carmi miała dobrą pamięć do twarzy, a tej nie znała; dlaczego tak było? Może wkrótce się dowie.
 - Carmilla - dodała, bo Omi rzecz jasna zapomniała powiedzieć jak jej pociecha ma na imię. Pewnie uważała, że cały świat powinien już to wiedzieć.
No i owszem, zachowanie mamy było całkiem żenujące. Nie po to nastolatka odsunęła się na bok, by ta ją przyciągnęła i umieszczała w centrum uwagi niczym jakieś trofeum. Nie była pokemonem! Cholerna, rodzicielska duma.
Na twarzy brunetki nie widać jednak było negatywnych odczuć; może poza delikatną dozą obojętności. Ukłoniła się, jako że tego wymagały dobre maniery.
 - Miło mi Was poznać - powiedziała.
W tym momencie każdy mogł bez skrępowania się jej przyjrzeć i owszem, miała czarne włosy. Dokładnie tak jak Sam, tylko że on się z takimi nie urodził. Carmi była pod tym względem wyjątkowa w ich rodzinie. Wyróżniała się na tle białych głów! I wcale nie wyglądała jak Palownik, miała delikatną urodę, którą odziedziczyła po pięknej babci, mamie Kaina. Charakter był już bardziej wymiksowany, ale go na szczęście nie widać na pierwszy rzut oka.
 - Mamo, nie przejmuj się zakupami. Możemy dokończyć je kiedy indziej - powiedziała cicho, bo przecież oczywistym było, że zaraz wybiorą się na kawę, deser, obiad... wszystko, za czym Carmi nie przepadała. Ona piła tylko krew i alkohol, ludzkie żarcie sprawiało, że chciała rzygać.
Na razie nie uciekała - może temu, że Scarlett wydała jej się interesująca? A może po prostu nie miała nic lepszego do roboty? Kto wie.
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPon Sie 19, 2019 9:48 pm

A dziękuję.
Omi jak każda kobieta chłonęła komplementy niczym gąbka. Wystarczyło niewiele pochlebnych słów żeby zyskać jej uznanie i przychylność. Tyczyło się to zarówno relacji rodzinnych na dalszym poziomie jak i na tym najbliższym. Relacja matka – córka była w tym wypadku niezwykle udana głównie z powodu dobrego podejścia latorośli do swej rodzicielki. Kilka sprytnych zagrań i różowołsa była jej, bez reszty.
Naprawdę? To nasze najmłodsze dziecko. Przyjechałyśmy do miasta nie tak dawno temu więc może stąd ta niewiedza.
Uśmiechnęła się łagodnie maskując plugawe kłamstewka. Jak ciotki miały wiedzieć o istnieniu Carmi skoro sam biologiczny ojciec przez długi czas nie miał o tym pojęcie. Są rzeczy, których nie powinno się wywlekać na światło dziennie a to była jedna z nich. Małe sekreciki i tajemnice skrywane za zamkniętymi drzwiami – to rzeczywistość każdego domu i przy odrobinie wyczucia można szybko opanować umiejętność rozgraniczania rzeczy w których warto grzebać, a w których wręcz przeciwnie.
Tyle w tym temacie.
Dobra mina do złej gry to podstawa. Nie ma się czym chwalić.
Oczywiście, każdy rodzic jest dumny ze swojego dziecka, jakie by nie było.
Krząknęła wywołując w myśli Samaela, który Bóg raczył wiedzieć gdzie i z kim się panoszył. Nad tym ewenementem Omi przestała sprawować władzę już bardzo dawno temu. Właściwie trudno jej było przypomnieć sobie czasy, w których chłopak słuchał się jej. Nie czuła z tego powodu specjalnego ukłucia w sercu, wręcz przeciwnie. To, że jeszcze żył i nie ścigała go rada ani oświata świadczył o tym, że jakoś sobie radzi. I dobrze, lepsze to niż miały w tym wieku trzymać się rogu jej spódnicy.
Omitsu, miło mi.
Wyciągnęła dłoń żeby wymienić uścisk w blondynką od słomki. Zaborczość jaka biła z jej oblicza była tak intensywna, że nie sposób pomylić tego z niczym innym. Osobiście Omi bardzo bawiły takie zachowania czego nie dała po sobie poznać. Serio sądziła, że matka z dwójką dzieci tylko czyha na to aby rozbić ich związek? Wątpię.
Planujecie dalsze zakupy? My wybrałyśmy się po torebki ale jakoś nic specjalnie nie wpadło nam w oko.
Wzruszyła beznamiętnie ramionami mając przy tym minę, która świadczy, że to nic straconego. Nie tym razem, to następnym. Zawsze kołem ratunkowym w takiej sytuacji jest internet. Takie zakupy bez względu na porę dnia czy nocy można robić w sieci, a i zwrot to żaden kłopot. Chociaż tym razem torebki grały tutaj drugoplanową rolę. Chodziło bardziej o spędzenie wspólnego czasu ale może zamiast biegać między sklepowymi półkami to…
A może wybierzemy się wspólnie na jakąś kawę albo lampkę wina?
Omitsu odruchowo spojrzała na ciężki złoty zegarek zdobiący jej chudy nadgarstek. Godzina, którą wskazywała krótsza ze wskazówek była odpowiednią na małą porcję alkoholu. Nawet taki degenerat i alkoholik jak Omitsu miał kilka złotych zasad a jedną z nich była ta która mówiła, że nie spożywa wcześniej niż przed południem. Południe minęła bardzo dawno temu i nic nie stało na przeszkodzie żeby usiąść i porozmawiać na luźne, babskie tematy.
Chyba, że macie coś przeciwko albo inne plany.
Pierwsze spojrzenie skierowała na swoją najmłodszą w nadziei, że temat torebek odejdzie na dalszy plan wieczoru. W końcu obiecała jej zakupy i jeśli Carmi kategorycznie zażąda dwóch nowości, nie będzie wyjścia. Są przecież rzeczy ważne i ważniejsze. W tym wypadku córa była bezapelacyjnie na pierwszym miejscu.
Taka dobra matka z tego Omleta!
Jesteś pewna?
Wolała mieć 100% pewności niż później wysłuchiwać zdartej płyty pod tytułem „a pamiętasz jak obiecałaś mi zakupy?!”…

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Andrea

Andrea

http://vampireknight.forumpl.net/t4196-andrea#92103 http://vampireknight.forumpl.net/t4194-andrea#92101
Zarejestrował/a : 28/07/2019
Liczba postów : 10


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPon Sie 26, 2019 5:25 pm

Andrea sama jest w Yokohamie od niedawna także nie to było powodem dlaczego nie miała pojęcia o kolejnym dziecku kuzyna. Nie drążyła tematu bo choć byli rodziną to jednak nie aż tak bliską by włazić sobie w życia z butami. Po za tym lepiej dla zdrowia jest nie mieszać się za bardzo w życie prywatne głowy rodu. A o tym co nieco mogłaby już powiedzieć gdyby tylko ktoś zechciał jej posłuchać i wlał w nią odpowiednią ilość rozwiązującego język alkoholu. Wszak nie aż tak dawno temu miała okazję nie tylko gruntownie przebadać Samaela ale i być świadkiem pewnych działań jakie starszyzna podjęła wobec ich wesołej rodzinki. Ciekawe czy białowłosy był tego w ogóle świadomy, bo tego, że Omitsu nic nie wiedziała, blondynka była pewna. Różowowłosej nie interesowały chyba za bardzo takie sprawy jak polityka czy intrygi. Im mniej wiesz tym lepiej śpisz, jak mówi stare przysłowie. Gorzej kiedy przez pełną błogości ignorancję w końcu budzisz się z ręką w nocniku.
- Andrea. - uśmiechnęła się do pociechy Omi i przedstawiła się odpowiadając na jej słowa. Chociaż różnica wieku między nimi była spora to blondyna nie miała zamiaru dystansować się od młodej dodając żeby mówiła jej per ciocia albo coś w tym guście. Sama z resztą czułaby się czymś takim zażenowana. Daleko było jej do stereotypowych ciotek tarmoszących dzieci za policzki i mówiących jak bardzo wyrosły od ich ostatniego spotkania.
- Och macie wspaniałe dzieci. Jakiś czas temu widziałam się z Samaelem. Zmienił się ten wasz chłopak nie do poznania. - parsknęła lecz szybko opanowała rozbawienie nie zagłębiając się w szczegóły. Niektóre rzeczy lepiej zachować dla siebie, zwłaszcza, że rozmówczyni mogła zacząć drążyć gdzie jak i po co widziała się z jej synem. A tego Asmodey powiedzieć już nie mogła dla własnego dobra.
- Tak, obiecałam Scarlett, że z nią pójdę a przy okazji chciałam wstąpić do plastycznego po kilka przyborów. - na karminowych ustach pojawił się lekki uśmieszek. Z tego co widziała a po chwili też usłyszała, jej partnerka nie kupiła niczego tak więc trudno nazwać wypad udanym. Nie mniej jednak liczył się fakt wspólnie spędzonego czasu kiedy mogły pobyć trochę razem bo zwykle obie były dość zalatane a widywały się tylko przez chwilę w domu.
- Nie chciałybyśmy psuć wam planów. - lampka wina oczywiście była bardzo kuszącą propozycją jednak nie miała zamiaru naprzykrzać się i rozwalać komuś rodzinnego wyjścia. Z resztą, nie wiedziała też czy jej przyjaciółka byłaby chętna do tego aby nieco czasu spędzić z jej krewnymi.
- Skoro tak... - objęła Scarlett w talii i trąciła zaczepnie bioderkiem - Co o tym myślisz? - zwróciła się do niej nie chcąc samodzielnie podejmować decyzji. Wszak miało to być ich wspólne wyjście a tu taka nagła zmiana planów. Jeżeli koleżanka nie zechce udać się na małą posiadówkę przy lampce wina to blondyna zaakceptuje jej decyzję.

_________________
Powrót do góry Go down
Scarlett

Scarlett

Zarejestrował/a : 28/07/2019
Liczba postów : 8


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyPon Sie 26, 2019 10:43 pm

Interesująca to jedno ze słów które może opisać kobietę, to było pewne.
Była trochę inna, zdecydowanie różniła się od Andrei, która jak widać była tą damą z klasą, gdy Scarlett tej klasy może troszkę brakowało, czuła się lekko wyalienowana przy Omitsu.
To była prawdziwie kobieta z klasą, która coś osiągnęła. Chociaż czy można było nazwać osiągnięciem szczęśliwy traf w małżeństwie? Kwestie na ten temat są bardzo podzielone zależało to zupełnie od osoby. Dla jednych liczyły się pieniążki, a dla drugich niezależność. Tu nawet nie chodziło, że czuła się zagrożona w jakikolwiek sposób przez różową, która mogłaby zawalczyć w nowym programie pod tytułem związki do rozbicia, bardziej chodziło o osobowość Scarlett, która bardzo lubiła być w środku zainteresowania i jeśli miała skupić na sobie uwagę, nawet negatywną to wcale od tego nie stroniła. Nic osobistego po prostu taka sytuacja, o.
Zdecydowanie w tej sytuacji bardziej utożsamiała się z Carmillą niż z dwiema dziewczynami tutaj jeśli chodzi o podobne zachowania i sposób bycia, ale gdyby Andrea była choć trochę podobna do małej Asmodey to nie było takiej opcji by dziewczęta mogły ze sobą wytrzymać w spokoju. Taki układ jaki był tutaj był wystarczający i chyba dlatego w ogóle działał. Różne osobowości zdecydowanie się przyciągały bardziej przez powiew świeżości niż te same! Dwie księżniczki to zbyt za dużo gdy była tylko jedna korona, ale nie musiała się teraz przecież o nic martwić, bo przecież zwykłe spotkanie socjalne nie powinno wywoływać żadnych negatwnych emocji, chyba że zostałaby na nie zaciągnięta, a tak nie było. Obie kobiety można by powiedzieć były tu prawie z własnej nieprzymuszonej woli! No, może akurat nie w tym miejscu, wiecie o co mi chodzi.
- Scarlett, chociaż Andrea już zepsuła całą niespodziankę i nie ma to takiego uderzenia jak gdybym się sama przedstawiła. - teatralnie złapała powietrze w dwa palce u każdej z dłoni w miejscu gdzie normalnie miałaby rąbek spódniczki i ukłoniła się w stronę młodszej. Lubiła się popisywać, to wszystko zresztą każdy z obecnych musiał to poznać i koniec.
Hmm, wybór alkoholu. Tak zdecydowanie powinna wybrać lampkę wina, ale to nie było po prostu w jej stylu. Gdy ktoś patrzył na Andree to zdecydowanie mógł sobie ją wyobrazić siedzącą na parapecie wpatrując się w bezchmurne gwieździste niebo nonszalancko machając nadgarstkiem i mieszając lampką z winem, a patrząc na niższą wampirzycę? Pewnie powiecie piwo, otóż nie! Ulubionym drinkiem córeczki Barabala był zdecydowanie Rum. Po wspólnym seansie z Andreą wszystkich części piratów z Karaibów Scarlett chodziła pijana trzy dni krzycząc do swojej przyjaciółki słowa "But why is the Rum gone" - To właśnie cała dziewczyna.
- Przestań.. - zachichotała cicho lekko szturchając łokciem Andree gdy ta zaczęła się bawić w dobrą ciotkę. Brakuje tutaj jeszcze buziaczka w policzek i zastąpić słowa dziewczyna z pannica oraz chłopak z kawaler i byłaby wykapaną ciotką na imprezie rodzinnej przy sałatce warzywnej, eh.  Dziewczyna bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, że jej koleżanka robi sobie tutaj żart z tradycji rodzinnych, ale nawet Scarlett wiedziała, że tak nie wypada, chociaż sama nie mogła się powstrzymać za bardzo gdy już to nadeszło. Były rozrywkowe, co tu dużo dodawać! Miała nadzieję, że Omitsu nie weźmie tego za bardzo do siebie i załapie o co chodziło Andrei.
- Możemy, nie mam nic przeciwko, ale z drugiej strony wolałbym nie psuć czasu matki z córką. To niegrzeczne, potem będziesz marudzić pół dnia. - powiedziała nawet z lekkim entuzjazmem poznawanie nowych ludzi było zdecydowanie tym za czym Scarlett przepadała, bo przecież mogła i przed nimi zabłyszczeć to w negatywny lub pozytywny sposób, ważne żeby błyszczeć.
No, ale z drugiej strony to było dosyć niegrzeczne z ich strony, że zatrzymały kobiety i nie pozwoliły im dokończyć zakupów. Czuła się trochę jakby była tą dziwną dziewczyną przeżywającą spotkanie po latach po ukończeniu szkoły gdy mówią Ci cześć, Ty odpowiadasz cześć ,ale obie nie wiecie co macie powiedzieć więc następuje dziwny niezręczny moment pod tytułem powinnyśmy się kiedyś umówić na picie hehe. No i na tym się kończy licząc, że się nigdy więcej nie spotkają. Może, nie było tak w tym przypadku, ale zdecydowanie można było to tak odebrać.
- Zaprośmy je do siebie. - powiedziała krótko opierając się o Andree gdy ta objęła ją w talii. Swoją drogą publiczny pokaz uczucia od lodowej królowej? Dziwne, ale nie będzie narzekała, zdecydowanie to coś z czym nie miała spotkań codziennie. Uśmiechnęła się lekko i skoro była rzepem to uniosła się lekko na palcach by spojrzeć blondynce prosto w oczy i puścić jej oczko. Zaraz po tym odwróciła się znów do Omitsu oraz Carmilli do której wciąż lekko i z sympatią się uśmiechała. Fajna, zdecydowanie fajna. Omitsu powinna być dumna ze swoich dzieci!
- Chodź po te cholerne farbki i kupmy trochę alkoholu do domu, ale zanim tam pójdziemy zdecydowanie musimy wstąpić w jeszcze jedno miejsce! - No tak, Scarlett jak mówiłam na początku - Było jej zawsze wszędzie pełno, zawsze chciała być wszędzie najlepiej na raz, więc pociągnęła lekko przyjaciółkę za rękaw, licząc, że wszystkie formalności oraz kwestie spotkania w miłym domowym ognisku załatwi już sama, a to by znaczyło, że będzie musiała ogarnąć cały ten burdel w mieszkaniu, bo przecież mniejsza nie będzie po niej sprzątać. - Trochę zalatywało tutaj hipokryzją, obie miały do sprzątania i to znacznie. Akta niezamkniętych spraw śledczych walały się po całym mieszkaniu, aż cud że połowa nie była pomalowana na kolory tęczy przez chaos który tam panował, ale skoro im to odpowiadało to po co drążyć? Ważne, że nie można było tego pokazać światu zewnętrznemu, a już tym bardziej rodzinie Andrei. Pewnie i tak już miały ją za dziwną i na dodatek niegrzeczną za wejście smoka, a później taktyczny zwrot. Cóż poradzić kobieta zmienną jest.

_________________
Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Giphy
Powrót do góry Go down
Carmilla

Carmilla

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 http://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 http://vampireknight.forumpl.net/t4036-carmi#89062 http://vampireknight.forumpl.net/t4175-carmi#91759 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 156


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptyWto Wrz 03, 2019 8:13 pm

Trzeba przyznać, że Carmilla od początku nieoczekiwanego spotkania cioci i jej przyjaciółki była dość nieobecna. Co chwila zerkała na ekran telefonu, sprawdzając czy nie otrzymała nowej wiadomości. Starała się zachowywać przyzwoicie i utrzymywała od czasu do czasu kontakt wzrokowy z rozmówczyniami, jednakże pokusa okazała się być silniejsza! Wyjdzie na gburowatą, nadąsaną księżniczkę? Prawdopodobnie. W sumie nic nowego.
Na szczęście cała (a przynajmniej tak jej się zdawało) uwaga kobiet koncentrowała się na jej mamusi, która rzecz jasna uwielbiała tego rodzaju sytuacje.
- Jasne, to żaden problem - odpowiedziała, wzruszając ramionami. Jeszcze przed chwilą nie widziała świata poza dwoma torebkami, a teraz wręcz chciała się stąd ulotnić. Skąd ta zmiana, zapytacie?
Po pierwsze, była trochę zmęczona - a raczej głodna - od czasu podróży nic jeszcze nie jadła; poza tym chciała w końcu zobaczyć resztę ukochanej, choć patologicznej familii. Przede wszystkim tatę, za którym no cóż, najzwyczajniej w świecie się stęskniła. No i chciała wręczyć mu skarpety; w końcu Omi mówiła, że je uwielbiał, więc na pewno się ucieszy. Ciekawe czy Samaelowi spodoba się prezent, który dla niego kupiła...
a właśnie, skoro o bracie mowa, to właśnie dostała od niego wiadomość! Wystukała odpowiedź, wytykając lekko jęzor i spojrzała na Andreę.
- Widziałaś się z Samem? - utkwiła w ciotce spojrzenie, przechylając głowę na bok i marszcząc brwi. - Gdzie? ... i dlaczego nie zostałam zaproszona? - zapytała lekko nadąsanym, choć żartobliwym tonem. No tak, ten sobie imprezuje z białowłosą, a Karmelkowa nawet o tym nie wie! Na pewno mu to wypomni jak się spotkają, o.
- Naprawdę, chętnie bym z Wami poszła, ale padam z nóg - spojrzała na mamę przepraszająco. - Dopiero co wróciłam z podróży - wyjaśniła w stronę dwóch pozostałych kobiet. - Mną się nie przejmujcie, dam sobie radę! I bawcie się dobrze. - Obdarzyła Omleta buziakiem w policzek na odchodne, pomachała do nowo poznanych osóbek i ruszyła nieśpiesznie w stronę wyjścia z galerii. Po drodze pewnie złapie jakąś taksówkę i uda się do domu ~

zt.
Powrót do góry Go down
Omitsu
Omitsu
Omitsu
Omitsu

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 298


Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 EmptySro Wrz 11, 2019 7:34 pm

Polityka, a i owszem, nie wchodziła w zainteresowania Omleta pod żadnym pozorem. To nie dlatego, że była osobą pozbawioną czasu do granic możliwości. Raczej nie zajmowała się sprawami, na których się nie znała. Poważne sprawy zostawiała mężowi i skoro do tego czasu nic się nie spierdoliło to trzeba mieć nadzieję, że tak będzie nadal.
Intrygi ? Oj kochana… ona była w tym najlepsza. Chociaż od dłuższego czasu nie miała możliwości nigdzie namieszać to gdyby tylko nadarzyła się okazja, byłaby pierwsza z szeregu do takich zabaw. Jej mąż zawsze określał ją mianem kąśliwej żmii i z pewnością nie robił tego bez przyczyny. Wiedział, że żona posiada dodatkowy pakiet mocy związany bardziej z babskim instynktem niż wampiryzmem i nie raz się na nim poznał. Knucie, plotki, podżeganie, robienie czegoś za plecami osób zainteresowanych, kiedyś lubiła się tak bawić. Teraz trochę spasowała ale każda dziewczynka kiedyś wyrasta z laleczek, co nie znaczy, że nie umie się nimi bawić. Bez powodu nie ma co się uruchamiać. Przecież życie w spokoju jest takie super. Wolność, mnóstwo wolnego czasu, karta męża w portfelu – bosko ~
- Sam? Jeszcze żeby znalazł sobie jakąś porządną dziewuchę bo ostatnio przyprowadził do domu takie czupiradło, że nie bardzo wiedziałam co mam powiedzieć ani jak się zachować. Opryskliwa, niewychowana a i urodą to ona nie grzeszyła -już miała dodać jak niskiej krwi była ów panna ale w ostatniej chwili ugryzła się w język. Nie chciała wyjść na pierwszym spotkaniu jako ta, co to dyskryminuje ze względu na klasę krwi. Wiele rzeczy warto zachować jedynie dla siebie tworząc pozory. Tak będzie lepiej i dla Omi i dla cioteczek, że tak je nazwiemy z sympatii.
- Do tego przesadza z tatuażami a już nawet nie wspomnę, że raz próbował spalić mój hotel - ups, wspomniałam…
Omi jako maDka była narzekająca na swego syna. Na tą chwilę nie wiedziała, że zaplanował a nawet już otworzył własny biznes. Wtedy wszystko wyglądałoby nieco inaczej. Za to Carmi mogła chwalić, chwalić i chwalić. To była jej kwiatuszek, księżniczka, najpiękniejsza, najwspanialsza, najmądrzejsza naj, naj, naj aż do porzygu z tęczy. Fakt, na dłuższą metę nie dało się tego wszystkiego słuchać więc może zakończmy temat dzieci. Definitywnie, jak w milionerach.
Przebieranie w pomysłach i propozycjach było o wiele lepsze niż zakupy. Tym bardziej, że Carmi najwyraźniej miała już inne plany a torebki wcale nie były przedmiotami pierwszej potrzeby. Ok., Omi miała propozycję i nie omieszkała podzielić się nią z resztą. To za chwilę.
- Carmi, uważaj na siebie i daj znać jak dojedziesz do domu  - cmoknęła policzek diablicy i odprowadziła wzrokiem aż ta zniknęła w tłumie. Przy okazji pilnowała czy jakiś dziad nie patrzy się na tyły jej pociechy bo umarł w butach. Galeria czy ciemny las… nikt nie miał prawa dotykać a nawet patrzeć na jej mały skarb. I chociaż Omi to w gadce kozak, to numer do męża wybierałaby w tempie ekspres. Jeśli chodzi o donoszenie skargi to była w tym pierwsza.
- Dobra dziewczyny. Robimy tak. Ja załatwię jeszcze jedną rzecz, odstawię auto pod zamek. Do Was przyjadę taksówką skoro mamy się czegoś napić. Nie chcę skosić kolejnej latarni - wzruszyła beznamiętnie ramionami dając jasno do zrozumienia, że kiedyś już udało jej się w coś wjechać. Człowiek jednak uczy się na błędach.
- Podacie mi adres i zobaczymy się za dwie godzinki? Może być? - przestąpiła z lewej nogi na prawą szturchnięta przez otyłego mężczyznę, który wydawał się bliski zawału bądź udaru. Nie zwróciła nawet na niego większej uwagi. Wszak szykował się melanż a to przecież jej żywioł co nie? Kain nie będzie miał pretensji. Tym razem będzie się alkoholizowała z jego rodziną więc nie wypada odmówić, prawda? Trzeba być uprzejmym, grzecznym no i oczywiście rodzinnym! A nic tak dobrze nie scala jak procenty.
- Tylko co mam kupić - lepiej umówić się na jeden rodzaj trunku żeby jutro, powiedzmy, nie chorować…


A jeśli już się dogadaja lub nie ~ to Omlet sobie pójdzie
Hop hop...

Z/t

_________________

Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 43hoZJb
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Deptak wewnątrz centrum handlowego - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 
Deptak wewnątrz centrum handlowego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: