IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Deptak wewnątrz centrum handlowego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pią Sty 18, 2013 5:01 pm

Ciężko się człowiekowi uspokoić, kiedy nie wie co ma robić. Yuki musi uzbroić się w cierpliwość, jeśli chce pomóc olbrzymowi. Ten nadal nie mógł odnaleźć spokoju, bowiem nachodziły go kolejne pytania. Nie wiedział czy tak całkowicie ma ufać blondynie, lecz na pewno jest lepsza od tamtych lekarzy, a przynajmniej podpowiadała mu tak podświadomość.
W dodatku poprawiła mu ubranie. Dziurawa bluza i koszulka na plecach nie dawała już ciepła. Czuł się co raz gorzej, a smyranie wewnątrz nosa niepokoiło go. Takie ludzkie objawy choroby, których kanibal nie znał. Wreszcie spojrzał na blondynę. Dokładnie. Zagubiony. Przytakiwał na jej słowa, nie odpowiadając. Co raz bardziej się do niej przekonywał.
Opanowanie i łagodne podejście dało do zrozumienia, że Yuki może zbliżyć się ale jednak nie za bardzo. Dystans trzeba zachować - widome. Strachu nie zwalczy.
Kiedy pogładziła go po ramieniu, ten drgnął odsunął się lekko w bok. Serce mocniej zabiło, a choroba pogłębiła się.
- Tak, pomóż mi. Tu masz pieniądze.
Przyjął jej pomoc, by niebawem wręczyć w jej łapki portfel z pieniędzmi. Była tam spora sumką, więc powinno starczyć im na leki i na żywność. Pociągnął nosem, obejmując się ramionami. Chłód przenikał jego cielsko, a gorączka była większa. Nie da rady wytrwać jako człowiek, nie wie co ma w ogóle robić.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pią Sty 18, 2013 6:27 pm

Była zaintrygowana, ale wiedziała doskonale, że nie może w tej chwili na niego naskakiwać, gdyż w niczym to jej nie pomoże i niczego się w ten sposób nie dowie. Yuki nie wiedziała jak głęboko sięga jego amnezja, czy nie pamięta kompletnie nic, czy ma jakieś przebłyski wspomnień, czy w ogóle jakiekolwiek uczucia związane z jego poprzednim życiem, w sensie z życiem wampira. Na razie musiała się wstrzymywać z pytaniami, ale za to zdobyć jego zaufanie, a przecież nigdy dla Testamenta niemiłą nie była, jak tylko mogła zawsze starała się mu pomóc. Teraz też potrzebował pomocy i to chyba tak, jak nigdy przedtem. Był to tak niecodzienny widok, że Yuki nadal znajdowała się w lekkim szoku i myślenie o Testamencie, jako o człowieku nadal kłóciło się ze wszystkim co znała i co wiedziała, co było dotychczas na porządku dziennym.
Odsunęła rękę, gdy ten drgnął. Może jeszcze za wcześnie było na takie gesty. Będzie musiała bardziej uważać na to co robi i mówi. Nie chciała go przestraszyć, chciała mu pomóc i chyba jej się to udało. Testament uległ jej słowom i zdecydował się wspomóc na niej. Yuki uśmiechnęła ciepło do mężczyzny, przyjmując portfel. Już ona go odpowiednio wyprawi.
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Zaraz zrobimy ci wyprawkę, kupimy jedzenie i ubranie, a także leki... Chodź, załatwimy to szybko.
Delikatnie dotknęła jego ramienia, chcąc go zmusić do ruchu. Nie mieli zbyt wiele czasu i wypadałoby szybko sie uwinąć z zakupami. Yuki już doskonale wiedziała co ma robić, co kupić. Musiała się z nim trochę jak z dzieckiem obchodzić, ale jej to jakoś nie przeszkadzało. Kierowała się przede wszystkim troską o Testamenta, który był strasznie nieporadny, nie wiedział co ma zrobić. Poprowadzi go po sklepach, kupią zapas jedzenia i innych podstawowych rzeczy, a potem? Nie wiedziała jeszcze, ale lekarz mu się z pewnością przyda, a Yuki lekarzem przecież była.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sty 19, 2013 9:06 am

Nie pamiętał nic. Jedynie drobne elementy związane takie jak z chodzeniem, mówieniem itd. Takie podstawowe sprawy, nic więcej. Zapomniał kim był, z kim przebywał. Totalne zero w głowie. A najgorzej, że wiedza o wampirach także wygasła. Jedyne cechy jakie zostały z tamtego życia to gadzie ślepko, pazurki i uzębienie (choć nie tak potężne za czasów bycia wampirem), no i ten znak na jego klatce piersiowej. To w tej pieczęci bestia została uśpiona, czasem kiedy złapie ją zły sen, daje o sobie znać w postaci bólu.
Yuki ma z nim sporo do roboty, zaczynając od wskazania jak ma funkcjonować, bo na razie Olbrzym boi się każdego przechodnia.
O tak. Teraz na zakupy. Ubranie, leki i jedzenie. Pokiwał szybko głową, nie protestując. Jeżeli ruszyli, były wampir poszedł ostrożnie za nową koleżanką. Wzrok w bity w podłogę, mina przygnębiona. Nie wyglądał na kogoś o zdrowym umyśle.
A kiedy przechodzili warzywnego, złapał blondynkę za ramię.
- Mam kupić warzywa.
Wskazał na stoisko, orientując się gdzie położył łapę. Szybko ją cofnął, zaś spuszczając łeb. Co za dziwactwo. Rosły mężczyzna, a drży nie tylko z choroby ale i ze strachu.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sty 19, 2013 9:25 am

Testament był naprawdę ciężkim przypadkiem, a Yuki kompletnie musiała zmienić swojego nastawienie do niego. Sytuacja była tak odmienna od codzienności, że wampirzyca sama musiała wszystko nieco sobie poukładać. Już nie raz miała do czynienia z Testamentem w najróżniejszych sytuacjach, a ta obecna, ze wszystkich była najdziwniejsza i najmniej normalna. Mimo to starała się do niego podchodzić na spokojnie, bo to teraz było najważniejsze, a pomoc przyda mu się na pewno. Dlatego niewiele myśląc na razie o dziwnej przemianie Testamenta, najpierw chciała mu wskazać co powinien zrobić i nieco wszystko mu ułatwić, a potem się okaże jak to będzie. Uśmiechała się więc do niego ciepło i spokojnie, chcąc by mężczyzna jej się nie bał, co było dziwne, zważywszy na różnice miedzy nimi, które aż biły w oczy. Wielki wampir, teraz człowiek, boi się małej kobietki i wszystkiego co go otacza. Było to aż smutne.
Przekonała go jednak do tego, by mogła mu pomóc i z tego też powodu zaczęli spacerować po sklepach. Yuki rozglądała się, szukając sklepów, które najlepiej by sie nadawały, gdy Tess położył na jej ramieniu rękę. Zatrzymała się, spoglądając na olbrzyma, który w tej chwili wyglądał jak siedem nieszczęść.
- Oczywiście. Kupimy ci warzywa, bo są bardzo zdrowe, kilka innych produktów również, a potem jakieś ubranie. Nie powinieneś chodzić w takich potarganych łachach, jest na to stanowczo za zimno.
Ponownie się uśmiechnęła do niego ciepło. Ona sama choć była ciepło ubrana, to tylko dla nie pozoru, równie dobrze mogłaby poruszać się w krótkim topie i w niczym by jej to nie przeszkadzało.
Podeszła do stoiska z owocami i warzywami i kupiła kilka produktów pakując je do reklamówki. W prawdzie Yuki średnio umiała gotować, przecież nigdy nie było jej to potrzebne, ale można by mu było ugotować, która powinna być zdrowa. Potem muszą jeszcze przejść do apteki, gdzie kupi kilka lekarstw na gorączkę i przeziębienie, a potem jeszcze przejdą do sklepu z ubraniami, by kupić ciepłe ciuchy, by Testament nie zamarzł.
- Nie martw się i nie bój, wszystko będzie w porządku, pomogę ci.
Starała się go uspokoić i sprawić by poczuł się pewniej, choć sama pewnie sie nie czuła. Było to zbyt dziwne, zbyt nienormalne! Wiele było tu rzeczy do wyjaśnienia, a poza tym, fakt, że Testament stał się człowiekiem, zbyt długo się nie uchowa w tajemnicy, tym bardziej, że Yuki już go wyhaczyła, całkiem przypadkowo, inni też to mogą zrobić, a biedak jest kompletnie nieprzygotowany na konfrontację z przeszłością, której nie pamięta. Do tego, jeżeli łowcy rzeczywiście mieli coś z tym wspólnego, prawdopodobnie nie chcą oni, by Testament stykał się z kimś, kogo już znał wcześniej, niestety, ale chyba w tym przypadku zbyt optymistycznie nastawieni, bardziej jednak martwiła się o umysł Tessa. Wielkolud strasznie to przeżywał, a konfrontacja z przeszłością może być bardzo niebezpieczna dla niego samego.
Tak rozmyślając, zachodzili do kolejnych sklepów, kulili jeszcze trochę jedzenia innego, trochę ubrań, innych artykułów, które są konieczne do przeżycia. Yuki jeszcze nigdy nie była na takich zakupach!

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sty 19, 2013 2:40 pm

Nie tylko ona musiała dopuścić do siebie przykry fakt. Sam Kanibal przeżywał wszystko, nie mogąc się w niczym połapać. Przez jego głowę przepływały nurtujące pytania na które nie porafił znaleźć odpowiedzi, a Yuki jeszcze bał się zapytać. Pierw też musi wrócić do domu. Pojeść, napić się i kurować od choróbska, które go brało na przywitanie bycia człowiekiem. W dodatku szybko się męczył. Jego organizm osłabiony chorobą oraz masą, jaką powinien zrzucić, tracił na sile. Dlatego zwolnił tempo poruszania się, Yuki pewnie także musiała zwolnić, by zagubionego olbrzyma nie zgubić. Jak dobrze, że jest ktoś taki jak ta blondynka. Przynajmniej mu pomoże bo inaczej bestyjka mogłaby skończyć marnie.
Po zatrzymaniu się przy warzywniaku, oczekiwał na reakcję Yuki. Mimo iż zdążył kupić banany to i tak nie czuł się za dobrze, rozmawiając ze sprzedawcą. Nie lubił obcych i tyle.
Ciepłe ubranie. O tak. Człowieczek zgadzał się na wszystko, wierząc że Yuki wie jak o niego zadbać. Grzecznie czekał aż wszystko kupi, by wyruszyć dalej.
Ubranie dla takiego olbrzyma było niemałym wyzwaniem. Wielkie rozmiary, dopasowanie ale mieli takiego fuksa iż trafili na taki japoński sklep z większą odzieżą, bo naprawdę w tej chwili nie miał w czym chodzić.
Lekami także zajęła się szlachetna, wielkolud stał z boku, milcząc jak grób. W ogóle mało co się odzywał, jedynie pokazywał ciekawe sklepy. Ile cierpliwości będzie mieć do niego blondynka? To się okaże.
Pocieszne słowa. Westchnął cicho, wlepiając smutny wzrok w Yuki. Jest strasznie nieszczęśliwy, bez życia. Kto wie czy nie wpadnie w załamanie nerwowe. Wtedy też rzekomo wpadnie w szał mordu, jak to sądzili łowcy?
- Pójdziesz ze mną do domu?
Zgodzi się? Będzie mu raźniej wracać z kimś, kto jest tak dla niego dobry. Bo naprawdę, ten biedak jest bliski upadku umysłowego, a jak właśnie zaś zetknie się z zapomnianą przeszłością, może być z nim krucho.
Zmniejszył odległość. Teraz szedł bliżej Yuki niż wcześniej. I faktycznie mu coś ugotuje? A najlepiej jak z nim zamieszka. Nie wiedział także co łowcy mogą sądzić o jego znajomościach. Dodam też, że na karku Tesława nadal działa paskudna obroża.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sty 19, 2013 5:08 pm

Na razie wszystkie swoje myśli, przemyślenia, wątpliwości i przede wszystkim liczne pytania jakie jej przychodziły na myśl musiała odpuścić temu wszystkiemu. Jako, że poniekąd lubiła Testamenta i kiedyś już obiecała sobie i jemu chyb również, że zawsze będzie gotowa go wspomóc. Nie mógł o tym teraz pamiętać, ale ona pamiętała i wykonywała to co uznawała za słuszne, a w tym momencie pomoc była tu nieodzowną rzeczą. Starała się też podążać bardziej jego własnym tempem, bo jak widać biedak nie nadążał za nią. Ciągle musiała sobie przypominać, że przecież nie był on wampirem i niestety ludzkie ciało było znacznie słabsze i mniej odporne od wampirzego. Było jej strasznie żal Testamenta.
I dlatego właśnie tak bardzo chciała mu pomóc. Wyręczała już nawet mężczyznę z zakupów, bo on sam chyba nie bardzo wiedział co ma robić, a Yuki, choć na co dzień takimi sprawami się nie zajmowała, to mimo wszystko lepiej się w tym orientowała niż on. Wyręczała go z zakupów, pakowała siatki i rozmawiała ze sprzedawcami, szczególnie w sklepach odzieżowych, gdzie w sumie ciężko było coś na niego znaleźć. Testament był sporym mężczyzną, raczej wykraczającym poza ustalone normy wielkościowe normalnych ludzi. Dali jednak jakoś radę i wkrótce mieli już wszystko. Nie rozmawiali ze sobą, ale Yuki go obserwowała i widziała doskonale, jak bardzo cierpi. Nie wiedział nic, wiedział, że Yuki go znała, ale on sam nie był jej w stanie umiejscowić w swoich wspomnieniach i pewnie dręczyło go to jak i wszytko inne. Gdy zadał pytanie, uśmiechnęła się ciepło.
- Oczywiście. Ktoś musi ci jedzenie ugotować i lekarstwa przygotować. Nawet nie chciałabym cie puszczać samego w tym stanie.
Miała nadzieje, że nie spotkają któregoś z łowców, byłoby to odrobinę niefortunne. Co do zamieszkania, niestety nie mógł liczyć, Yuki miała własny dom i życie, choć z tym drugim, to można by się było spierać, poza tym, Tess miał własną rodzinę i to ją martwiło... Yuki będzie musiała powiadomić Hachiko co się stało z jej mężem... nie wiedziała jeszcze kiedy i jak to zrobi, wiedziała za to, że nieciekawie to wygląda.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sty 19, 2013 6:33 pm

Pytania jeszcze znajdą czas, teraz pozostaje im skończyć zakupy i opuścić centrum. Nie podobała mu się taka liczba osób, gapili się na olbrzyma, coś szeptano. Nie było mu wcale miło. Dlatego jak najszybciej chciał wrócić do nowego mieszkania.
Yuki nie nosiła siatek z zakupami - oczywista sprawa. Waga zakupów niewyczuwalna dla takiego olbrzyma o wielkich łapach. Szedł za kobietą swoim tempem, ja jak widać zwolniła. I dobrze, kanibal jako człek nie jest aż taki wytrzymały.
Więc zajdzie do jego mieszkanka. Zaopiekuje się nim? Cóż, na pewno nie zamieszka, choć jak on to przyjmie.
- To już idziemy.
Rzekł nerwowo, ściskając mocniej siatki. Nagłe nerwy? Owszem. Ta cała sytuacja go przytłaczała. Co do bliskich, zawsze Yuki może poinformować kogoś w zamku.
Żeby nie ciągnąć. Zakupili wszystko co trzeba i mogli wreszcie opuścić centrum. Zaś wyszedł na to zimno. Z łóżka to on prędko nie wyjdzie, oj nie. Zatem udali się do mieszkanka kanibala.

Z/T
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Nie Lut 17, 2013 3:39 pm

O ludzie, młoda doznała takiego szoku, że przez całą drogę z parku do centrum maszerowała z otwartą gębą. Nie pisnęła nawet słówkiem! Ot, posłusznie powlokła nogami za blondasem, nie narzekając nawet na fakt, że ten najnormalniej w świecie ciągnie ją przez całe miasto za ramie. Po jakimś czasie wygięła jedynie gębę w grymasie, mrużąc szare tęczówki z wyraźnym oburzeniem. No co on sobie wyobrażał? No co? Tak po prostu porywać ją z alejki, kiedy miała przed sobą słodkiego, rudego człowieczka? Nie to, żeby Dast był brzydki, ale Raito w obecnej chwili wydawał się być fajniejszy. Przynajmniej jej kurna nie uprowadził jak ten tu, o! W każdym razie, wampirzyca w końcu zaparła się chudymi nogami o deptak, wręcz jadąc na piętach za szlachetnym.
- Cholera stój! - wydarła się, nie zachowując ani krzty szacunku wobec chłopaka. Zmarszczyła zabawnie brwi, nadymając niczym pięcioletnie, obrażone na cały świat dziecko, poliki. Zagryzła usta w wąską linie, mierząc Dastan'a wzrokiem od góry do dołu. No matko, kolejny typ, któremu sięga ledwie do ramienia. Elk'a jak tak dalej pójdzie pochlasta się suchą bułką, bycie niskim absolutnie nie jest fajne. Nie w takich momentach, hyhy.
- Czego chcesz blondasku? - wydukała po chwili, zatapiając spojrzenie w złotych oczach szlachetnego. Pewnie jakiś zboczeniec. Mówię wam! Tania podróbka jej ojca albo co! Zaciągnie ją do publicznej toalety, zrobi swoje i pójdzie w cholerę, a bidulka będzie zdana na łaskę losu. Tak, tak! Blondynka już wyobrażała sobie najgorsze scenariusze nie licząc się z tym, że chłopak może chcieć od niej zupełnie coś innego. No bo co niby? Nie? Niektóre rzeczy do Nicole docierają później. W końcu dziewczyna ma swój świat. Przestąpiła z nogi na nogę, nie spuszczając wzroku z nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Nie Lut 17, 2013 4:12 pm

Póki dziewczyna nie zaczęła wrzeszczeć i się szarpać, Dastan był w miarę zadowolony z jej obecności. Przynajmniej się nie trząchała jak te wszystkie głupie baby, chcące zwrócić na siebie uwagę. Nie znosił, kiedy robiło się głośno. Wolał ciszę i spokój i przede wszystkim samotność, swoją własną obecność. W końcu był zapatrzonym w siebie aroganckim młodzieńcem, jak to określiła go matula. O dziwo ostatnio poczynili jakieś kroki ku pogodzeniu się. Nie odzywał się do matki od dziesięciu lat. A kiedy już ją widział, do najmilszych nie należał. Lubił mieszać ją z błotem, patrzeć jak jego słowa ranią. Była słaba. Nędzny wampirzy postrach, zaraza, dosłownie. Nie wiedział więc czemu to wszystko nagle się zmieniło. A jeszcze trochę i ta dwójka wampirów zostaną przyszywanym rodzeństwem. Jeszcze czego. Dastan miał dosyć sióstr blondynek. Dobrze, że nie chciał mieszkać z matką, ta istota, którą za sobą ciągnął, pewnie zaczęłaby wpadać do Zamku Yuki przy każdej nadarzającej się okazji. Aż mu się rzygać zachciało na myśl o jakichś śmiesznych, rodzinnych spotkaniach. Nie znosił takich. Był ciekawy kiedy już go Aimi usidli. W sumie dawno tej dziewuchy nie widział i to całe szczęście.
Dziewczyna przerwała jego zajebistą kontemplację wciskając stopy w beton. No cóż, jej sprawa. To Elodie zetrze sobie podeszwy butów, nie Dastan. Ścisnął ją mocniej za ramię i pociągnął mocniej.
- Zamknij się wreszcie.
Powiedział poirytowany, puszczając ją, kiedy wreszcie dotarli. Gdzie? Do pierwszej, lepszej, najtańszej witryny z najtańszymi pod słońcem pierścionkami z modeliny! W końcu trzeba sprezentować narzeczonej pierścionek zaręczynowy, nie? No. To niech się ta mała, kurewska zołza cieszy z takiego pierścionka. Bo w sumie mogła żadnego nie dostać, o!
- Wybierz jakiś. Nie znam się na tym.
Wskazał na pierścionki z modeliny. Ważne żeby pasowały na palce Elodie. Miała tak małe dłonie jak Aimi.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pon Lut 18, 2013 2:05 pm

Dastan jest z a d o w o l o n y? Serio? Naprawdę? Elodie wręcz przeciwnie! Aktualnie jest wściekła, zdenerwowana, oburzona, obrażona i właściwie kij wie, co jeszcze. Istny armagedon. Aż dziw, że nie rzuciła się jeszcze do szyj Dastan'a z wyraźną chęcią mordu. Ponad to - żeby było śmieszniej - młódka zaczęła wzdychać, warczeć i kląć jak prawdziwy szewc, by poruszyć niewzruszonego prawie niczym wampira. Jeszcze chwila, a zacznie drzeć się na całą galerię, byleby tylko chłopak dał jej święty spokój. Patrzcie jakie z niej odważne dziewczę! W przeciwieństwie do innych panienek, ta zamiast sikać po majtkach ze strachu czy podniety, że ciągnie ją bóg wie jak przystojny chłoptaś, to - jak na złość - szarpała się, wyzywała i warczała stawiając widoczny opór przeciw poczynaniom Dastan'a. Co jak co, mała nie jest zbytnio ustępliwa, co łatwo stwierdzić po jej zawziętej, upartej postawie. Zresztą nie ma, co się dziwić. Patrząc na to z jakiej wywodzi się rodziny jej nieustępliwy charakter jest raczej normalny. Normalny i wręcz wymagany, akurat pizdy za córkę Ringo chcieć by nie chciał, prawda? Do rzeczy jednak. Nie zdając sobie sprawy z tego, dokąd prowadzi ją szlachetny, Elodie po raz kolejny zacisnęła usta w wąską linie, wyraźnie zaznaczając tym swoje oburzenie. Muszą teraz wyglądać 'uroczo', rly! Nie często spotyka się taką parkę lezącą 'jak gdyby nigdy nic' przez środek centrum handlowego.
Biedne buty nieznośnej Eli! Dastan musi jej kupić teraz nowe! W końcu w takich nie może się pokazać już na mieście, zwłaszcza, że ich podeszwa z pewnością nie wygląda już najlepiej. Ot, bądź co bądź przejechała na niej spory kawałek, a jak na złość była to jej ulubiona para, więc - chcąc nie chcąc - wampir popadł w debety. Tak btw, Elodie ciężko znosi utratę butów, zwłaszcza że niezmiernie kocha obcasy, ba! Nie raz nie dwa zdarzyło się już że którymś nawet nadała specjalne imiona, hyhy.
- Phi. Nie rozkazuj mi. - rzuciła jedynie, piekląc się o to, jak chłopaczyna się do niej zwraca. Powinien wiedzieć, że jej się tak nie traktuje. Ot, im dłużej i bardziej będzie traktować ją jak zwykłe popychadło, tym bardziej ta będzie się stawiać i dawać mu w kość, trololol. Niemniej, kiedy ścisnął ją mocniej za ramie, ciągnąc do jakiegoś sklepu, Elodie niemo jęknęła, otwierając na moment szerzej oczy. Przymknęła się jedynie na chwilkę zaraz unosząc pytająco brew do góry. Sklep z pierścionkami z modeliny? To jakiś żart? Trafiła na pedała coś w ten deseń? Kpiny i inne bajery?
Rozmasowała bolące ramie milcząc przez dłuższy czas.
- Nie. - krótko, zwięźle i na temat. Żeby jeszcze wyraźniej podkreślić swoją postawę na 'nie', dziewczyna splotła ręce pod piersiami, odwracając głowę w bok, byleby tylko nie patrzeć na Dastan'a. Takie tam, jak ma coś wybierać, to tylko dla siebie, a nie dla jakiejś innej zołzy czy tam kogoś innego.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pon Lut 18, 2013 5:43 pm

A co go obchodziło, że jakaś latawica, blondynka, córka jego szefa czy kogo tam jeszcze, była sobie niezadowolona? No właśnie, nie bardzo go to obchodziło, był w końcu samolubnym, zapatrzonym w siebie egoistą (jak to mawiała jakże kochana mamusia i Maya), więc nie rozumiał w ogóle dlaczego miałby się w ogóle przejmować tą dzierlatką. Co z tego, że była w miarę ładna jak uroda nie zdobi nawet wampira? Powłoka całkiem znośna, ale za to zachowanie rozpieszczonej jedynaczki. Od razu widać, że dziewczyna dramatyzuje i wpada w ryk za każdym razem, kiedy coś nie idzie po jej woli. I ona miała być niby nie pizdą? Dobre sobie. Ciekawe zatem, co było między nogami naszej jakże piekielnie uroczej Elodie. No bo skoro nie była pizdą, to nie oczekujmy, że między nogami wampirzycy znajdziemy otwór pieszczotliwie nazywany pizdą. Chyba, że to była jakaś podpucha i wampirzyca tak naprawdę kobietą nie było. Ale to już Dastana nie obchodziło. Współczuć mógłby tylko rodzicom takiej pociechy, ot. Choć w sumie on i takie uczucia do nieznajomych mu wampirów? Wszak nie wiedział, że ojcem Elodiem był Ringo, bo i skąd?
Dziewczyna szarpała się, wyzywała i nie wiadomo co jeszcze robiła. Dastan to olewał, w ogóle nie zwracał uwagi na wrzeszczącą małolatę, ciągnąc ją dalej w głąb centrum. Cóż, najwyżej ośmieszy samą siebie. Ludzie jak i wampiry spoglądali ciągle w jej stronę marszcząc brwi. Ewidentnie byli zniesmaczeni. Jednak Dastan nawet na to nie zwracał uwagi.
Miał jej kupić buty? Wolne żarty. To ona wbiła je w beton, więc sama była sobie winna. Mogła iść posłusznie za szlachetnokrwistym, a nie zgrywać bohaterki. Na nic to się zda. Szlachetny chciał, szlachetny dostawał. Czyż nie tak zawsze było wśród tej rasy panów?
- Hm? Bo co mi zrobisz?
Odpowiedział lodowatym tonem, rzucając przez ramię spojrzenie na dziewczynę. W jego złocistych źrenicach zajaśniała pewna groza z nutką wyzwania, jakby usiłował ją sprowokować. Lubił takie gierki, kosztem innych, czasami nawet własnym.
Stanęli wreszcie przed wystawą z pierścionkami, gdzie to wampirzyca pierdolnęła dziecinnego focha, odwracając się tyłem zarówno do szlachetnego jak i sklepu.
- Śmieszna jesteś. Jesteś prawie dorosła, a zachowujesz się jak gówniarz.
Skomentował lodowato, nie spoglądając już na nią. Przyglądał się wystawie, po czym wepchnął gwałtem dziewczynę do środka.
- Wybierz także i dla siebie.
Ta, kobiety są wszystkie takie same, więc w czym rzecz? Dostanie zabaweczkę na paluszka to się zamknie, szczęśliwa na całe trzy sekundy, a potem znów zacznie się mazać jak mały bachor. Dziewuchy są naprawdę nie znośne.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pon Lut 18, 2013 6:41 pm

Hejter! A to mi wmawiają, że gnoje ludzi! Ewidentnie się nie zgadzam.
Jakby tak Dastan oberwał raz, a porządnie po tych swoich niewdzięcznych czterech literach, to by się już tak nie kozaczył. Serio. Szczękę mu tylko obić i wypierniczyć jak najdalej, bo się siusiumajtek zbytnio panoszy. Ot, myśli, że jak będzie oschły, zimny i wredny, to zajebisty? Żart. Kolejny, tym razem lepszy. Teraz chłopaczyna jest jedynie śmieszny, rządzący się niczym panicz na swoim dworze, a tak naprawdę jest kim? Zwykłym - powtórzę, to jeszcze raz, żeby zapadło mu to w jego jasnej łepetynie - zwykłym, małym, nieznośnym gówniarzem, który myśli, że jak zamknie się w sobie, to będzie świetnie. Plus ta jego urocza trauma wręcz wrodzona niechęć do płci przeciwnej, bo co? Siostra się nim zabawiła i porzuciła dla innego, lepszego? Naprawdę, smutne. Szkoda, że chłopak nie skoczył z mostu! Byłoby takie prawdziwe Love Story, a tak? Kolejny, wiecznie posępny pseudo zdemoralizowany nastolatek myślący, że jest najlepszy, gdzie prawda jest zupełnie inna. Niech przejrzy na oczy, serio. Wyjdzie mu to na lepsze! Inni spojrzą na niego wtedy nieco przychylniej. Pomijając ciotke Sofe, Sofa kocha go od zawsze na zawsze.
Ośmieszy samą siebie? Wątpliwie. Ludzie raczej nie reagują tylko wykrzywieniem mordy na 'wołanie o pomoc' przez dziewczynę. To, że robiła to tylko na swój - dość dziwaczny - sposób nie znaczyło, że zostanie pośmiewiskiem innych, czego nie można powiedzieć o szlachetnym. W każdej chwili dziewczyna może zrobić z niego popychadło. Pff, oboje są siebie warci, nie uważasz? Jedno gorsze od drugiego, brakuje jeszcze tego, żeby zaczęli napierdalać w siebie ławkami. Chociaż - póki co - wystarczy, że Dastan tak jak i Elodie mają niesłychanie cięte odzywki.
Nie. To jest zdecydowanie jego wina. W końcu gdyby nie on, nie musiałaby wbijać ich w beton, prawda? To on ją ciągną, nie ona siebie. Nikt nie lubi być ciągnięty gdzieś na siłę. Szlachetny chciał? Śmieszne. Raczej Elodie chce, Elodie dostaje, Dastan chce - Dastan zgredek, nie dostaje. Nie za to, jak się zachowuje.
- Urwę Ci jaja. Nie będziesz już wtedy nikomu potrzebny. Takie smutne - rzuciła, mierząc go takim samym spojrzeniem, co on ją. Wyzwanie? Proszę bardzo! Widać, że zapałali do siebie sympatią od pierwszego słowa, co nie? Nic tylko skakać ze szczęścia, rly! Pozabijają się jak tak dalej pójdzie ~
Nie pierdolnęła focha, ona tylko wyraźnie zaznaczyła, że nie będzie wybierała dla kogoś pierścionka, a to znacząca różnica.
- To samo można powiedzieć o Tobie, chłoptasiu. - warknęła, marszcząc wściekle brwi, gdy wepchnął ją na siłę do środka sklepu. Powaliło go. Naprawdę powaliło! Czemu padło akurat na nią? Nie mógł wybrać sobie jakiejś innej laski? Przez niego nie dorwała nawet numeru Raito, phef. Na dodatek musi sterczeć jeszcze w jakimś tandetnym sklepie z tandetnymi pierścionkami.
- Nic od Ciebie nie chce. Ciesz się, zaoszczędzisz. - syknęła, splatając dłonie za plecami. Jakby od niechcenia podeszła do stołu z wystawionymi pierścionkami, przyglądając się dokładnie każdemu z osobna. Podgryzła nieznacznie dolną wargę z kpiącym uśmiechem wskazując na najbrzydszy jaki tylko zauważyła.
- Och, weź ten. Z pewnością przypadnie jej tudzież jemu do gustu. Może są do siebie nawet całkiem podobni. - wypaliła, zasłaniając wolną ręką wiśniowe usteczka, by nie wybuchnąć dziecinnym, melodyjnym śmiechem.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Wto Lut 19, 2013 10:29 pm

To co sobie o nim myślała ta blondyneczka było wyłącznie jej sprawą. Dastan wcale nie uważał siebie za wrednego, nie robił tego na siłę. On po prostu taki był. Pogardzał wszystkimi, którzy nie są urodzeni jako szlachetnokrwiści. Ot, taki psikus od losu. Był jaki był i nic tego nie zmieni. Jemu było z tym bardzo dobrze, bowiem, iż, ponieważ, każda istota trzymała się od niego z dala. Jak widać każdy miał w tym swoje plusy. Ktoś nie musiał zrzędzić i dostawać z nerwów marszczek jak Elodie, a on nie musiał spędzać czasu z kimś tak uwłaczającym jego godności. Temu wolał, żeby wybrała jak najszybciej ten zasrany pierścionek i będzie wreszcie mógł się stąd ulotnić i wrócić do Mayi. W sumie jej też by wypadało coś kupić. Choć po co, była jedynie służką. Musiała nią pozostać, nim to wszystko pokieruje się w całkowicie inną stronę.
Owszem, tak właśnie myślał i tak było. Był paniczem. Był władcą. Był szlachetnym. Miał władzę. Mógł zrobić z tą paniusią wszystko i zero konsekwencji! Była nic nie wartym pionkiem w grze, którą prowadzą szlachetnokrwiści. Ot, taka mała dziewczyneczka, marząca o tym, aby stać się kolejną, nudną modelką, pokazującą kawałek swojego tłustego zadka. Eh, nuda. Zamiast zając się czymś pożytecznym, wyląduje w Playboyu i patrzeć tylko jak stacza się na samo dno, dając dupy w sumie każdemu i to za darmo, bo aż żal płacić takiej biedocie za seks.
Napierdalanie ławkami jest zawsze spoko. Znając Dastana nie zawaha się tego zrobić. Kij, że będzie wówczas okrzyknięty damskim bokserem, co ugodzi w jego męską dumę, ważne żeby dobrze się bawić bez względu na koszty. A skoro Elodie była masochistką i tak bardzo pragnęła dostać w mordę w ławki to proszę bardzo. Wolę i życzenia dam należy spełniać, bo potem znów wyjdzie, że Dastan jest zapatrzonym w siebie nastolatkiem z Love Story dla głodnych wrażeń i seksu czternastoletnich dziewic. Choć w sumie takich już nie ma.
- Spróbuj. Zobaczymy ile masz szczęścia. Gadać umiesz.
Miał w nosie słowa dziewczyny. Na dobrą sprawę nie poświęcał jej ani chwili uwagi. Ot, taka rozmowa godna przedszkolaków. Wiadomo, tak zwane końskie zaloty albo jeszcze śmieszniej kto się czubi ten się lubi i masa innych pierdół.
- Fakt. Szkoda wydawać kasę na łatwą szmatę.
Wzruszył ramionami, puszczając mimo uszu jej docinek odnośnie kupowania pierścionka dla niego. Nawet jeśli, to była jego sprawa, Elodie nie miała prawa wtrącać się w erotyczne życie Dastana. Stukał i pukał kogo chciał i kiedy chciał. A że nie znosił, kiedy ktoś go dotyka, to proste. Rzadko poddawał się takim zwierzęcym instynktom. Godne ludzkich nimfomanek, naprawdę.
Nawet nie spojrzał na pierścionek, który wybrała. Po prostu wziął go w łapę i wyszedł ze sklepu, kierując się dalej deptakiem. Nie zapłacił. Bo po co? Miałby za to płacić? Wolne żarty. Czasami dobra zabawa polegała na robieniu przezajebiście głupich rzeczy, tak jak te. Wsadził pierścionek do kieszeni, żeby go przypadkiem nie zgubić. Ciekawe co zrobiła Elodie. Pewnie też wybiegła ze sklepu, inaczej to ona zostanie posądzona o kradzież. Ach, ta bezinteresowność i chęć niesienia pomocy dla potrzebujących by Dastan.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lut 20, 2013 8:27 pm

Prawda! Tak samo jak to, co nawymyślał sobie o niej Dastan, równając ją z zerem, też jest i będzie tylko i wyłącznie jego sprawą. Elodie nie ma zamiaru się w to wpieprzać. Mało co obchodzi ją zdanie takiego nadętego małolata jak on. Bardziej przejęłaby się tym, gdyby jakiś żul powiedziałby jej, że jest brzydka, srsly. Teraz zdawała sobie sprawę z tego, że Dast jest najzwyczajniejszym na świecie, śmiesznym, szlachetnym wampirem, który będąc wrednym chce się odciąć od wszystkich. A robi w ten sposób naprawdę źle. W końcu nie wszyscy, których spotka, to pierwsze lepsze kurwy spod latarni, które dokleją się do Ciebie jak prawdziwe pijawki wysysając wszystko, co się tylko da. No, przynajmniej Elodie taka nie jest. Staje się perfidna dopiero wtedy, gdy traktuje się ją jak zwyczajne gówno, pomimo tego, że z pewnością sobie na to nie zasłużyła. W końcu nic do cholery mu nie zrobiła! A ten się tak panoszy.
Śmieszne. Dastan jest nikim. Nic jeszcze nie osiągnął, to, że jest szlachetnym, nic nie znaczy. Tfu, dla niej, jako wampira krwi (niestety) niższej, jest to coś czego z pewnością może mu pozazdrościć, on sam jednak, bardziej powinien uważać na to, co wyczynia. Wystarczy przecież postawić przed nim wampira tej samej krwi, znacznie starszego, doświadczonego. Mającego na swoim kącie już kilka sukcesów i porządne moce. Przy nim chłopak tak jak i blondyna byliby w gruncie rzeczy na równi. Ani jedno, ani drugie nie sięgaliby mu do pięt. Ot, wtedy z pewnością blondas nie byłby już taki pyskaty. Nie odważyłby się wyczyniać z tą osobą takich samych rzeczy, które aktualnie odwala z Nicole. Noale, dość o tym! Trzeba się kochać, nie? Pis joł, jedno słowo, a wampirzyca z chęcią pościska Dastan'a. Ona tak lubi obdarzać ludzi swoją pseudo miłością, że cholera ... On też kiedyś musi paść jej ofierze, hyhy.
Tak btw, odczep się. Elodie nigdy nie marzyła o byciu modelką, więc akurat pomysł bezsensu, komentowanie też. Trololol.
Och, to widzę, że się dogadamy! Energie rozładują, złość opadnie po takiej bitwie! Elk'a nawet z chęcią wpadnie do Mc kupić im jakieś żarło, bo czemu by nie? Po wyczerpującej wojnie zawsze trzeba odpocząć i nabrać siły na kolejne ekscesy, prawda kocie? Temu też będą musieli wrzucić coś na ząb. Hoho, zresztą wychodzi na to, że nie tylko ona jest tutaj masochistką, bo piękniś też się rwie do tego, żeby oderwać mu męski interes. A to z pewnością boli dwa razy mocniej niż oberwanie z ławki w mordę.
- Żebyś się tylko nie zdziwił. Nie mam zamiaru później płacić za protezę. - mruknęła, uśmiechając się leciutko pod nosem. Urocze dołeczki ukazały się na 'pulchnych' polikach Elodie, sama blondynka też nie wyglądała na jakąś strasznie przejętą docinkami nieznajomego. Właściwie, - o zgrozo - nawet całkiem dobrze się bawiła, znajdując sobie kolejny obiekt do gnębienia, męczenia i cholera go wie do czego tam jeszcze. Wszak, chłop jest idealny. Cięty język, niczym nie poruszony. Ogólnie uważam, że z czasem powinni się dogadać. Nie jest taki zły jak się wydaje. Nicole też nie jest jakoś specyficznie okropna ~
- Masz rację, musisz mieć słabą dziewczynę, że tak ją określasz. - tak, tak. Celowo odwróciła znaczenie zdania, patrząc na to jak zwinnie podbiera pierścionek i wychodzi ze sklepu. No w końcu powiedział, że szkoda wydawać kasę na łatwą szmatę. Elodie nic od niego nie chciała, a ostatecznie sklep opuścił tylko z pierścionkiem dla swojej narzeczonej. Do tego za niego nie zapłacił, więc wyszło na to, że lafirynda będzie szmatą. Jawny nie fart. Już pomińmy fakt, że akurat te słowa były skierowane do niej, ona zawsze wszystko poprzekręca na czyjąś niekorzyść.  
W każdym razie, dziewczyna nieśpiesznie opuściła sklep, machając niedbale dłonią na kasjerkę. Póki szarzy plątają się po mieście, wampiry tak na prawdą mogą robić co chcę, niemniej żeby nie było jakiegoś specjalnego przypału, przekraczając próg sklepu wampirzyca zaraz zmieszała się z tłumem ponownie będąc na deptaku. Nie zamierzała biec za Dastan'em, choć nadal miała go w zasięgu wzroku, po prostu grzecznie sobie dreptała, sunąc wzrokiem od czubka jego głowy po same pięty, by zapamiętać go w całej 'tylnej' okazałości, och.

[zt]


Ostatnio zmieniony przez Elodie dnia Sob Mar 09, 2013 10:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Wto Lut 26, 2013 8:50 pm

Czas zakupów, to jeden z najlepszych chwil dla większość kobiet w każdym zakątku świata. Obojętnie czy konsumentka pochodzi z Chin, Czech czy Stanów Zjednoczonych, wszystkie dziewczyny lubią sobie coś kupować i wydawać forsę, szczególnie nie swoją. Oczywiście kochaniutka Amelie nie była wyjątkiem. Szastała platynową kartą kredytową gdzie popadnie, w końcu za wszystko płacił jej tatuś. Te rozpieszczane kobiety mają się tak dobrze, są przez to bardzo szczęśliwe, dowartościowane i na pewno później zaczynają się starzeć! No bo gdy są pozbawione wszelkich trosk i problemów to młodość trzyma się na ich ciałach znacznie lepiej. Jaki z tego morał? Jeśli nie urodziło się w bogatej rodzinie, albo nie da się odziedziczyć super wielkiego majątku niczym Paris Hilton, należy znaleźć sobie bogatego mężulka, który będzie wielce szczęśliwy rozpieszczając swoją żonkę.
Dzisiejszy dzień Amelie zaplanowała sobie bardzo dokładnie: rozpoczęła go od pysznej kawy bez bitej śmietany i na odtłuszczonym mleku, śniadanka prosto do łóżka i niezwyklej dawki dobrej zabawy, czyli zakupów. Wyleciała z rezydencji Hiou jak torpeda! Mason i Shinichi ledwo co za nią nadążyli. W sumie zdążyli się już przyzwyczaić do nagłych wybuchów i zmian, jakie były codziennością w życiu ich pani. Kochali ją i byli jej oddani, więc żaden z nich nie marudził, a gdyby tylko spróbował pisnąć słowo, Aimi zabiłaby go bez najmniejszego żalu czy cienia wątpliwości. Byli jej własnością i lepiej, żeby o tym pamiętali.
Tak więc po krótkiej, brawurowej i niebezpiecznej drodze cała trójka znalazła się na strzeżonym parkingu w podziemiach centrum handlowego. Kiedy Mason otworzył panience drzwi, ta od razu udała się windą na pierwsze piętro. Wampirzyca nie odwiedzała byle sklepów, co to to nie! Chodziła tylko do tych najdroższych i najlepszych, co zresztą było logiczne. Szlachetniaki były arystokracją, więc też tak musiały się zachowywać i przede wszystkim odpowiednio wyglądać. Prada, Chanel, Dolce&Gabbana i na końcu jej ulubiony, Louis Vuitton. Prawie godzinę spędziła na wybieraniu odpowiednich torebek, pasków, ktore to pasowałyby do nowo zakupionych ubrań. Sterta kupionych rzeczy tylko rosła, że po jakimś czasie obydwaj jej ochroniarze byli obładowani torbami z przeróżnych sklepów.
W końcu poczuła się spełniona, szczęśliwa, ale także zmęczona i odrobinę głodna. Poleciła Shinichiemu zalecieć po kawę ze Starsbucka, a sama zajęła się gawędzeniem z Masonem. Potem napije się z jednego z nich, albo też upoluje sobie jakiś ludzki, smaczny kąsek. Kiedy tylko kawa trafiła w jej dłonie, ruszyła przed siebie, a za nią jej dwa pieski.
Oprócz cudownego zapachu świeżo zmielonej kawy, wyczuła jeszcze inny, bardzo znajomy. Od razu szeroki uśmiech ozdobił jej twarzyczkę, oznaczał on, że świeci się coś niedobrego. Dziewczyna rozejrzała się i wreszcie zobaczyła blond czuprynę. Wysoki, przystojny, wampir, który to należał tylko do niej. Za pewne on też ja wyczuł, cóż tak to już jest. Podeszła do niego i stanęła tuż za jego plecami.
- Ekhm ! Kogo my tu mamy...
Powiedziała uśmiechając się w ten swój zadziorny sposób. Jedną rękę oparła na biodrze, w drugiej widniał kubek z kawą. Shinichi i Mason trzymali się w odpowiedniej odległości, jednak Dastan na pewno mógł ich zauważyć. Cóż ochrona to ochrona, nawet jeśli doszczętnie obładowana zakupami. A co do Elodie? Nic, Amelie nie miała pojęcia kim jest ta mała i słodka dziewczynka.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sro Lut 27, 2013 8:07 pm

Skoro Dastan był takim nikim, to czemu Elodie jeszcze przy nim stała? Przecież wystarczyło, że wskaże pierścionek i dalej uda się w swoją stronę. Był nadętym małolatem? I bardzo dobrze! Ponoć swój do swego ciągnie, więc skoro jeszcze nie zeszła mu z drogi, z jego czerwonego dywanu, to znaczy, że wcale nie była inna tudzież lepsza od rozkapryszonego gnojka, jakim był Dastan. Wcale nie ukrywał i nie obrażał się za fakt, że jest rozpieszczony. Choć przejawił to w inny sposób. Nie pożądał żadnych rzeczy, tak jak większość nastolatków. On jedynie wynosił się na piedestał, pragnął władzy nad innymi wampirami. Musiał pokazać, że on jako szlachetnokrwisty zasługuje na szacunek znacznie większy niż taki samie poziom B totalnie z dupy. Możliwe, że Elodie cierpiała na kompleks mniejszości, skoro w tak piękny sposób przedstawiła wady blondwłosego szatana. W sumie Dastan nie uważał, aby jego wady faktycznie były wadami. Brał je za zalety, zaś zalety odbierał jako swoje wady. Ot, takie trochę psychiczne podejście nienormalnego wampira.
Porządne moce? Elodie nie miała pojęcia o mocach Dastana, nie wiedziała jak sobie radził w czasie walk czy to z niższą rangą wampirem czy też tę samą, co on. Zresztą szlachetny szanował tylko i wyłącznie szlachetnokrwistych. Już to samo wskazuje na fakt, że nie zamierzał z żadnym walczyć. Było ich zbyt mało, by w tak karygodny sposób wybić do końca błękitną krew, jaka płynęła w ich żyłach. Poza tym, nie miał wrogów wśród szlachetnokrwistych, a całą reszta najmniej go interesowała. Pracował także dla Samuru, więc można powiedzieć, że poniekąd miał "wtyki". Potrafił zadbać o swój własny interes, więc na pewno nigdy nie przyjdzie mu walczyć z silniejszym od siebie. W takich chwilach moce to najmniej wartościowa rzecz. Liczy się spryt i "as w rękawie".
Zapewne przy nich ławki tudzież inne sprzęty latające w powietrzu to akurat najmniejszy problem, jaki może ich spotkać. A że są młodzi, to zapewne mają także znacznie więcej sił i chęci na wpierdolenie sobie wzajemnie, niż na przykład te starsze, stateczniejsze i bardziej odpowiedzialne wampiry. Oni nie robią tak świetnych rzeczy dla zabawy. Są zbyt sztywni, dosłownie jakby połknęli kij! Dastan ostatnio zauważył, że jego ojciec także połknął kij i to chyba nie jeden. Jednak i tak go szanował, choć ostatnio dość ostro się pokłócili. Kto wie czy Naizen, aby czasem go nie wydziedziczy. W tym momencie wystarczy tylko jeden, nieodpowiedzialny ruch ze strony Dastana, a ten może pożegnać się już na dobre ze wszystkim.
Słabą dziewczynę? Spojrzał surowym wzorkiem na Elodie. Jedna, mała żyłka drgnęła mu na twarzy. Nawet jeśli nie kochał Aimi, nikt nie miał prawa obrażać jej, wampira szlachetnej krwi. Jego dłoń powędrowała ku gardle Elodie, zacisnęła się na niej i wymacała tętnicę. Nacisnął ją, wyczuwając jakby coś na kształt pulsowania, wszak wampiry są martwe, więc ich serca nie biją, nie pompują krwi.
Puścił ją zaraz, kiedy ekspedientka spojrzała na tę parkę z przerażeniem. Nie powiedział nic. Uznał, że szkoda mu czasu i słów na tę bezczelną istotkę. Zapewne kiedyś może uda im się dogadać. Szczególnie, że już niedługo zostaną rodziną... Kolejna, popierdolona siostra. Jak miło mieć w chuj (nie)udaną rodzinę.
Zabrał pierścionek i wyszedł ze sklepu. Słyszał jak chwilę po nim wyszła także i młoda wampirzyca, nawet czuł jej zapach. Zaraz jednak wyczuł kolejny zapach i tuż za nim, znikąd, pojawiła się Aimi. No pięknie. O wilku mowa. Odwrócił się gwałtownie w stronę narzeczonej, mierząc ją uważnie od stóp po głowę. Kątem oka spojrzał na jej ochroniarzy.
- Przyprowadziłaś przydupasów ze sobą?
Skrzywił się, wskazując bezceremonialnie na wampiry. Phew, powinni padać przed szlachetnymi na kolana. Nie wiedział, na co jeszcze czekają.
Po chwili wpadł na genialny pomysł. Wziął rękę Aimi i położył na jej wewnętrznej stronie mały podarek, który przed chwilą zapierdolił ze sklepu.
- Pomyślałem, że taki pierścionek zaręczynowy będzie do Ciebie idealnie pasował.
Zakpił z niej. Bo cóż, zamiast otrzymać brylantową błyskotkę, dostała tandetny pierścionek z modeliny. Na co jej lepszy? Jakoś nie uważał, aby sobie zasłużyła na coś lepszego. Kto się czubi ten się lubi, nie?
- I jakże Ci się podoba, kochanie?
Ostatnie, pieszczotliwe słowo wypowiedział z nieukrywaną ironią. Ona także nie darzyła go zbyt specjalnym uczuciem.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 297


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Nie Mar 03, 2013 11:14 pm

Tak to już jest z tymi kobietami. Nie znają oponenta a już go zjeżdżają, osądzają i krytykują. Oczywiście nie wrzucam wszystkich panienek do jednego wora, bo na pewno są jakieś wyjątki od tej reguły, ale Aimi takim nie była. Wystarczyło, że zobaczyła kogoś po raz pierwszy i potrafiła tym jednym spojrzeniem dorobić mu całą historię życiową + wyrobić sobie opinię o tej osobie. Oczywiście wszystko mogło ulec zmianie, w miarę poznawania, jednak bardzo ciężko było przestawić jej nastawienie. Dastan był dla niej blond przystojniaczkiem, trochę niewyżytym, wrednym, brutalnym i nieobliczalnym i póki co to nie uległo zmianie. Mówią, żeby nie oceniać książek po okładkach, jednak Aimi nigdy nie słucha innych.
Szlachetna krew to szlachetna krew. Amelie choć nie lubiła okazywać szacunku nikomu, tego nie dało jej się zarzucić. Potrafiła zachować się odpowiednio w każdym miejscu i każdej sytuacji. Taka z niej sprytna bestia była. Nie dawała po sobie poznać swojej prawdziwej osobowości: wrednej i rozpieszczonej furiatki. Cóż chyba nikt by się nie przyznawał na jej miejscu. Akurat o to Dastan nie musiał się martwić, jego narzeczona nie przyniesie mu wstydu przy starszych wampirach, czy też choćby rodzicach. Co to to nie, Kazuyoshi dosyć poważnie zajął się dobrymi manierami córki, w końcu nie mógł sobie pozwolić na zhańbienie rodu przez nieuwagę jakiejś smarkuli. Tak więc jedna troska mniej z Dastanowej główki!
- Ochronę.
Poprawiła go uśmiechając się delikatnie. Cóż może i powinni padać przed Szlachetnymi, jednak robili to tylko wtedy, gdy wyczuli, że Aimi właśnie tego chce. W końcu byli jej całkowicie podporządkowani. Nastawienie wampirzycy do Dastana przypominało raczej mieszaninę irytacji i nieskrytego zainteresowania, dlatego też ani Mason ani Shinichi nie drgnęli. Dastan miał szczęście, że nie zaczął prawić jej kazań na temat ich wychowania. Amelie swoje zwierzaczki będzie traktowała jak tylko zechce i też ich wychowanie należy pozostawić jej samej. tak, gdyby ktoś obcy słyszał takie słowa na pewno pomyślałby, że mowa o czworonożnych, włochatych psiakach z mokrymi noskami i merdającymi ogonkami.
Wampirzyca zmarszczyła lekko brwi, gdy jej narzeczony chwycił ją za rękę. Przymrużyła lekko oczka i osłupiała jak ta cholernie cudowna, śliczna i oryginalna imitacja pierścionka dla dzieci trafiła na jej smukłą dłoń. Oczywiście szok trwał zaledwie sekundę, niemal niedostrzegalny gołym okiem. Nagle jej postawa zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni.
- Kochanie jest cudowny!
Zaświergotała słodko przytulając się do Dastana. Oczywiście od razu się odsunęła, jednak mógł poczuć bliskość jej ciała choć przez tą chwilę. Jej twarz przypominała wielkie, jaśniejące słońce. Szczęście tryskało z niej całej. Postronni ludzie spoglądali na tą parkę z zakłopotaniem.
Amelie oczywiście nie chciała dać narzeczonemu od siedmiu boleści żadnej ale to żadnej chorej satysfakcji. Była świetną aktorką - jedna z tych rzeczy, którą mogłaby się pochwalić. Tak więc bycie szczęśliwą nawet w tak tragicznym dla jej dumy momencie przyszło jej bez trudu. Jedynie jej oczy straciły swój zwykły, karmazynowy kolor. Pociemniały o kilka tonów, żeby w końcu stać się czarnymi jak dwa węgielki. Czarne tunele w jej oczach nie oznaczały nic dobrego, jeśli Dastan nie był głupi mógł wyczytać jedynie furię, która kłębiła się w jej wnętrzu.
- Jestem taka szczęśliwa, że aż musimy udać się... na randkę!
Wykrzyknęła klaszcząc w dłonie jak głupia idiotka, była wkurwiona - to się zdarza. Pochwyciła Dastana za rękę i uprowadziła z deptaku w centrum handlowym. Shinichi i Mason zabrali auto i wrócili do domu.

zt x4

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Lip 04, 2013 5:23 pm

Jako, iż nadal jestem chora będzie krótko i zwięźle (chyba).
Po przebraniu Chizuru w kiecę, szpile i dodatki, Elise uwolniła dziewczynę od ciężaru łańcuchów, na co Chizu uśmiechnęła się radośnie. Nie trwało to jednak długo, ponieważ gdy spojrzała w dół i ujrzała długość czarnego cuda, poczuła się trochę niezręcznie. Nie to, żeby nigdy w takich nie chodziła, w końcu krótka spódniczka należała do wyposażenia szkolnego mundurka, jednak po gwałcie Ringo nie dziwnym było, że czuła się po prostu źle. Niestety, nie miała szans zaprotestować, ponieważ starsza wampirzyca złapała ją za ramię i teleportowała się z lochów do centrum handlowego. Mimo też, iż już raz przez to przechodziła, takie przemieszczanie się z miejsca na miejsce nadal powodowało u Chizu dziwne uczucie. W każdym razie, obskoczyły chyba wszystkie sklepy, co trochę czasu im zajęło, wybierając ubrania, których Chizuru nigdy w życiu sama by sobie nie kupiła, nie mówiąc już o ich noszeniu. Obładowane torbami zmierzały teraz w stronę sklepów z butami i bielizną, a nowo narodzona wampirzyca nie przestawała marudzić pod nosem jak to ona nie cierpi zakupów, co z pewnością nie uszło uwadze Elise.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Czw Lip 04, 2013 6:11 pm

Jak słodko robić zakupy. Ach, ale nikt się nie spodziewał ataku zarażonego poziomu E! Wpadł on do sklepu, przywracając jakiś wieszak i od razu rzucił się na klienta. Zatopił on w nim kły i dopiero jak wypił kilka łyków, oderwał się i pognał w stronę Chizuru oraz jej koleżanki.
Mogły panie dostrzec jak bardzo obrzydliwy jest ten wampir - Wysypka, ślina z ust i ciało mocno zaczerwienione. Zaatakował on Chizuru, skacząc na nią z otwartą paszczą i wymierzonymi w jej osobę pazurami.
Uciekaj, inaczej zarażony ją zarazi i dopiero będzie kłopot!
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Pią Lip 05, 2013 7:27 pm

Elis uwielbiała zakupy. Tak się cieszyła, że mogła znów coś nowego sobie kupić i do tego pomóc w wyborze ciuchów nowej wampirzycy! Nie, to nie to że Ell jej dawał kase - ale to też, nie był złym Panem! Elise po prostu była znaną piosenkarką i aktorką, więc sama zarabiała kupę kasy. Już za życia ludzkiego była dość ładna, a gdy stała się nieśmiertelna, jej piękna buźka stała się jeszcze bardziej zauważalna no i inni tez zainteresowali się jej głosem oraz znakomitą grą aktorską. No czasem też w czasopismach występowała. Chiz widocznie jej nie znała, bo w sumie Elise bardziej rozpoznawano w Europie, niż Azji, ale samej szarookiej nie przeszkadzało to zbytnio. I tak wolała Europę. Siedział tu tylko ze względu na faceta, który pomógł jej osiągnąć tak wiele, tylko za pomoc. Byli w dobrych kontaktach, więc zakupoholiczna chciałaby, aby i Chizuru się do niego przekonała. Z początku bywa surowy, bo nie chce dać się poznać innym, ale z czasem to mija. Wystarczy odpowiednio go podejść i wuala!
- Możemy iść na jakieś drobne polowanko, albo kupić krwisty stek, bo pewnie znów jesteś głodna - zaproponowała dziewczyna, stwierdzając że resztę zakupów można załatwić w inny dzień. Wszkaże teraz będą spędzać więcej czasu. Ell nie ma go dużo, ale to nie znaczy, że nie wyśle Elise na pilnowanie łowczyni, w końcu kto wie co jej jako świeżemu wampirowi przyjdzie do głowy. No a co do tych poziomów E, to.. oczywiście zarażony wirusem wampir, który uciekł Hiro musiał znaleźć się tu!
Elise zareagowała błyskawicznie. Odwróciła się w stronę napastnika zmierzającego w stronę Chizuru i mimo odrażającego wyglądu teleportowała się między nim i Chizuru dając mu przewalić siebie, zamiast nastolatki.
- Ty obleśny stworze! - krzyknęła zniesmaczona aktorka i teleportowała siebie z bestią w ciuchy w pobliskim sklepie. Cała jego ślina na szczęście jej nie tknęła, bo sterta ubrań robiła swoje [za to sie kocha ciuchy <3].
Szybko wstała i dobiegła do Chiz chcąc z nią stąd uciec.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Wto Lip 09, 2013 1:05 pm

Ano, jakoś tak wyszło, że Chizuru nie rozpoznała w Elise tej sławnej aktorki i piosenkarki. Szczerze mówiąc nie interesowała się tym, więc właściwie jej nie znała i tak, są takie osoby, które nie znają najbardziej rozpoznawalnych twarzy w show biznesie, jedna z nich jest moją przyjaciółką, także ten. W każdym razie, gdyby Elise wymsknęło się kim jest to wtedy może, ale tylko może, Chizu nagle dostanie olśnienia i stwierdzi, że rzeczywiście mogłaby ją skądś znać. Co się zaś tyczy Elliota, wprawdzie Chizuru na razie nie wiedziała, że to on stoi za jej przemianą ale nawet gdy już będzie wiedzieć nigdy, przenigdy mu tego nie wybaczy. Młody Kuroaishita mógł wymazać ojca z jej pamięci ale nie zrobił tego z silną niechęcią do stania się wampirem. Nie, Chizu zdecydowanie nigdy się do tego nie przekona, nawet jeśli miałaby już na zawsze pozostać nieśmiertelną.
Kiedy Elise zaproponowała postój na jedzenie, drobna siedemnastolatka zwróciła twarz w jej stronę i uśmiechnęła się lekko. Rzeczywiście głód doskwierał jej coraz bardziej, jednak jeszcze nie na tyle, żeby mogła stracić nad sobą kontrolę. Swoją drogą, ciekawe czy tym razem też uda jej się powstrzymać przed skrzywdzeniem niewinnych ludzi, zanim łowcy zdobędą krew Elliota i ją odwampirzą. Trochę mało prawdopodobne, ale chyba warto spróbować. Już miała coś odpowiedzieć, kiedy nagle ludzie zaczęli piszczeć i wrzeszczeć a sama Chizuru poczuła niechcianą woń słodkiej krwi. Spojrzała w tamtą stronę, jednak widząc rozszalały poziom E, natychmiast odechciało jej się jeść. Dlaczego? Otóż wyżej wspomniany wampir wyglądał po prostu obrzydliwie i zanim Chizu zdążyła się zorientować o co w ogóle chodzi ten już pognał w jej stronę! Nogi Chizuru jakby odmówiły jej posłuszeństwa na ten widok. Stała jak to cielę, wgapiając się szeroko otwartymi oczami w zbliżającego się potwora i krzyknęła, jednak gdy ten miał zamiar ją zaatakować, Elise zastąpiła mu drogę i to ona stała się jego ofiarą! Chizuru obserwowała wszystko w szoku, nie bardzo wiedząc co ma teraz zrobić. Na całe szczęście zaraz zjawiła się przy niej Elise, która teleportując się do najbliższego sklepu jakimś cudem obezwładniła poziom E. Nowo narodzona wampirzyca już miała jej podziękować, kiedy nagle ból szarpnął jej gardło, oczy przybrały czerwoną barwę, a sama Chizu opadła na kolana, próbując zapanować nad głodem. Wciągała i wypuszczała powietrze, chociaż wiadomo, że ten zabieg tylko pogorszył sprawę, ponieważ woń krwi była przez to bardziej wyczuwalna.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 614


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Wto Lip 16, 2013 2:58 pm

Elise stwierdziła, że robi się gorąco, gdy Chiz zaczęła odczuwać głód. Szybko zagrodziła młodej wampirzycy drogę ucieczki po czym dała jej swojej krwi. Niech się nastolatka nie męczy. Westchnęła przeciągle i nagle dostała sms na telefon od swojego Pana. Sprawdziła co ten napisał po czym ze zdziwioną miną wyciągnęła z torebki fiolkę z krwią.
- Masz. To krew twojego Pana. Dzięki niej znowu staniesz się człowiekiem - powiedziała smutnym tonem. Nie wiedziała czemu Elliot podjął tą decyzję, ale nie mogła nic z tym poradzić. A już sądziła, że będzie się przyjaźnić z Chizu!
- Wampir wyjeżdża z kraju nie wiadomo gdzie. Stwierdził, że nie jesteś mu dłużej potrzebna, zmienił plany. Bądź co bądź, mógł Cię taką zostawić, a jednak nie był taki zły na jakiego każdy go miał - dodała cicho i teleportowała się, znikając raz na zawsze.

zt

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Nie Lip 21, 2013 7:50 pm

No chyba raczej, że zrobiło się niebezpiecznie. Wprawdzie Chizuru potrafiła się powstrzymać przez skrzywdzeniem niewinnych ludzi, ale kto wie ile tym razem była w stanie wytrzymać? To była jej druga przemiana i to w niedługim czasie, więc jej ludzka natura została niejako osłabiona. Tym razem wiedziała, że gdy dojdzie do odwampirzenia, nie obejdzie się bez skutków ubocznych. Cholera, że też tak po prostu dała się schwytać, zgwałcić i przemienić w jedną z nich. W każdym razie, Elise miała głowę na karku, ponieważ niemal natychmiast znalazła się przy biednej nowo narodzonej i jeszcze dała jej napić się swojej krwi! Chizuru bez zbędnego zaproszenia pozwoliła wyrosnąć jej nowym kłom, które zatopiła w podsunięty kawałek ciała. Piła łapczywie, dopóki wampirzyca stanowczo jej od siebie nie odsunęła. Czerwone oczy nastolatki powoli odzyskiwały dawny kolor, a sama Chizuru dyszała jakby przebiegła właśnie maraton. Otarła ręką krew, chociaż nie usunęła jej z twarzy tylko bardziej rozmazała. No cóż, nie bardzo przejęła się faktem, jak na ten widok zareagują ludzie. Już i tak byli przerażeni atakiem potwora, którym Chizuru może się stać jeśli Elliot nie da jej swojej krwi do odwampirzenia albo jeśli nie stanie się "dawniej człowiekiem". Ciężki wybór, chociaż nie muszę mówić co dziewczyna by wolała, prawda? Już chciała podziękować i w ogóle powiedzieć, że chce wracać kiedy Elise niespodziewanie wcisnęła jej w dłoń małą rzecz. Oczy nastolatki prawie wyleciały z orbit gdy kobieta oznajmiła, że jest to krew jej stwórcy, który tak dobrowolnie ją oddał! Chizuru przeniosła nic nie rozumiejący wzrok na koleżankę, jednak zanim zdążyła o cokolwiek zapytać kobieta zniknęła, zostawiając ciemnowłosą zupełnie samą. Dziewczyna przycisnęła fiolkę z płynem do klatki piersiowej jakby bała się, że ktoś ją ukradnie. Rozejrzała się nerwowo, po czym podjęła decyzję dokąd się udać i szybko, zanim ktokolwiek się zorientował wybiegła z centrum.

[zt]

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sie 10, 2013 6:09 pm

Przeznaczenie jednak go nie ominęło. Centrum Handlowe. Źródło wszelkiego zła na świecie. Początek i koniec uniwersum. Miejsce, gdzie piekło zeszło na ziemię, wypuszczając wokół całe swoje najgorsze plugastwo. No, przynajmniej w opinii Mefira. On po prostu oczopląsu dostawał widząc te wszystkie sklepy oraz naganiaczy, a i gwar przechadzających się ludzi raził jego wrażliwy słuch. Każdy się gdzieś spieszył, miał coś do załatwienia, może i dlatego nie zwracał na siebie zbytniej uwagi hasając sobie bez koszuli w najlepsze razem z Manabi. Jakoś nie widział w tym nic złego. Ludzie potrafią postawić sobie na głowie trójkolorowego koguta, podziurawić całe ciało co pierceingem się zwało albo ubrać w tak szalenie oczojebne kolory, że oczu nie szło otworzyć. Pełna swawola stylu. Niech więc każdy poczyna sobie wedle własnego uznania. Poza tym wiadomo, gorąco jest, więc może mu zostać wybaczone. Tylko rozglądał się za jakimś sensownym sklepem, gdzie mógłby coś dla siebie kupić.  Tyle, że jak na złość zatrzymywał się tylko przy wystawach z damską bielizną, gdzie przyklejał swój nos do szyby i podziwiał wszystkie te koroneczki, falbaneczki, normalnie och i ach. Wtedy właśnie uświadamiał sobie, ile rzeczy zostało mu jeszcze do skolekcjonowania.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Deptak wewnątrz centrum handlowego   Sob Sie 10, 2013 6:30 pm

Mana jakoś specjalnie nie zwracała uwagi na ten gwar i te tłumy. Przeważnie przykuwało jej uwagę coś słodkiego. Za każdym razem, gdy tylko widziała sklep, z jakąś sukieneczką - która akurat była w jej typie - podbiegała do szyby i się do niej przyklejała. Od tak. Ale później uświadamiała sobie, że ma za dużo ciuchów. Co by tu można słodkiego jeszcze sobie kupić? Pluszaka? Małe zwierzątko? Wtedy to by była już totalnie przesłodzona..

Od czasu do czasu zerkała, na Mefira wpatrzonego w kobiecą bieliznę. Każdy ma jakąś pasję, a jego pasją było kolekcjonowanie kobiecej bielizny. Natomiast pasją Mani było.. denerwowanie innych? Chociaż najwidoczniej jej zachowanie ani trochę go nie denerwowało - chyba nawet mu się podobało.

I tym razem coś przykuło jej uwagę. A co to było? Mały, czarny króliczek z zoologicznego. Znów przykleiła się do szyby, była zaczerwieniona. Tak stała i stała.

- Yyyaakii suoodki! - wydukała. Przyklejona do szyby nie mogła nic sensownego powiedzieć.. trzeba jej to wybaczyć..

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
 
Deptak wewnątrz centrum handlowego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Centrum papirusu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Pomieszczenie Główne
» Centrum dowodzenia kryptonim "Polana"
» Centrum monitoringu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: