IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Smyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Smyk   Pon Paź 22, 2012 3:55 pm

Tak, Smyk. Smyk w Japonii? Ano, tu wszystkie chwyty dozwolone. Jak ni z tego, ni z owego w samym środku tej betonowej dżungli wyrasta ogromnych rozmiarów ogród zoologiczny... ekhm, do rzeczy. Smyk jak Smyk, z lekka cukierkowy i dziecinny. Nie wiadomo jakim cudem, ale sklep zajmuje osobny, trzypiętrowy budynek połączony z jakimś McDonaldem na parterze od strony ulicy. Wózki, ubranka, klocki, barbie, puchowe kajdanki, które niby są 3+... każdy bobas i rodzic znajdzie coś dla siebie i dla swej pociechy. Nawet ubrania ciążowe można w owym nabyć. Tsa, sklep wszechstronny jak diabli.
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Smyk   Pon Lis 26, 2012 9:10 pm

Czasem nastaje ten moment, gdy człowiek musi podjąć ważną decyzję. W którym na szali staje jego życie, rodzina, bliscy, znajomi, praktycznie cały świat może się zawalić przez jedną myśl, przedsięwzięcie. Zdarzają się też takie chwile dla wampirów: podniosłe, wyjątkowo ważne. Widzicie... tym razem ten moment, ta chwila, w ogóle nie nadszedł. Tu nie było żadnych decyzji, czy planów. Zwykły spacer na jaki mogła się wybrać Kats po mieście. Nic niezwykłego, mogę przysiąc. w dodatku nic nie stało tu na szali- w końcu nie robiła nic specjalnie niebezpiecznego, a przecież u niej to było niespotykane.
Mijała wystawy sklepowe, jak zwykle obdarzając je swoim sceptycznym spojrzeniem zaledwie na chwilę. Nie dla wystaw tu przychodziła... no, zazwyczaj. Dzisiaj wybrała się tu z pewnym celem, zachcianką, jakkolwiek by jej nie nazwać, była dokładnie sprecyzowana- chciała dostać w swe ręce różowego, pluszowego jednorożca-pegaza średniej wielkości mniej więcej odpowiadającej spasionemu kocurowi. Tak, miała już pewne plany, które ściśle były związane z tym puchatym zwierzakiem! Złe, puchate plany, jak na Kats przystało!
Do sklepu wkroczyła już mając w ręku specjalny katalog, w którym wcześniej czerwonym flamastrem zaznaczyła produkt, który chciała dostać. Podeszła do sprzedawcy i szarpnęła go za rękaw.
Trzeba powiedzieć, że miała teraz zaplecione dwa grube warkocze. Może i zazwyczaj wyglądała dziecinnie, ale teraz, w dodatku w mundurku zajęć dziennych, wyglądała na zwykłą uczennicę młodszych klas.
Nie traciła zbytniej energii na porozumienie się z pomocnikiem, pokazała tylko maskotkę i spojrzała mu w oczy. Już, jeszcze tylko chwila i będzie mogła dotknąć upragnionego jednorożca... zaskoczyło ja to, że pomocnik zaprowadził ja do lady. Włączył komputer i zaczął weń coś wstukiwać, szukać. Wampirzyca zmarszczyła brwi, pochylając się nad ladą i próbując dojrzeć coś z ekranu.
Wielki, czerwony napis:

TOWAR WYPRZEDANO.

Kats rozchyliła usta i ponownie je zamknęła. Następnym razem, gdy je otworzyła była wściekła.Walnęła w blat lady sklepowej.
-Jak to nie macie jednorożców?! Czy wy wiecie, jak prowadzi się sklep?!
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Smyk   Pon Lis 26, 2012 9:45 pm

Hachiko opuściła Zamczysko w znacznie lepszym komforcie psychicznym. Co prawda na miasto udała się kipiąc złością, to przynajmniej jej druga podświadomość wreszcie się zamknęła! Łeb pękał, a nerwy rozsadzały ją od środka, więc po prostu musiała się wyżyć. To na pewno pomoże jej samopoczuciu. Wpadnie w łapy łowców? Proszę bardzo! Ona z chęcią zaprosi ich na taniec śmierci. Zemści się za każde zło, jakiego doznała od tych fafusów. A jeśli przy okazji spotka Marcusa, odbierze coś, co należało do Kanibala.
Normalnie królowa śniegu pojawiła się na horyzoncie i gdyby chciała, zmieniłaby wszystko w sopel lodu, by zaraz potłuc w drobny mak, tworząc całkiem przyjemną dla oka konstelację gwiazd ze szkła. Nic nie miało prawa istnieć! Jeśli ktoś wszedłby obecnie na drogę Rudej, zginąłby marnie. Wampirzyca miała tak podły humor, że nie dało się tego opisać żadnymi słowami. Musiała się wyżyć, iść na polowanie, zniszczyć coś, zabić kogoś, wyrwać komuś trzewia i śmiać się, taplając we krwi swoich ofiar. Nie obrzydzało jej to. Wręcz przeciwnie. Zapach krwi napędzał wampirzycę, wprowadzał w ekstazę! Mało kto potrafił to zrozumieć, czemu miała aż takiego bzika na punkcie krwi. Ale, ona przecież była drapieżnikiem, wolała być utożsamiana ze zwierzęciem niż jakąś durną, ludzką rasą!
I właśnie kiedy wędrowała sobie po mieście, stawiając twardo nogi na chodniku, z uniesioną do góry głową, dumnym, acz morderczym spojrzeniem, wpadała na przezajebisty wręcz pomysł. Napad na sklep z zabawkami! Opierdoli takiego sprzedawce z jego zabawek i wampirzyca będzie się cieszyć nad czyimś nieszczęściem. Naprawdę, potrafiła zaskoczyć sama siebie.
Weszła do sklepu o nazwie Smyk. Rozejrzała się uważnie dookoła, poszukując tego, co ją najbardziej interesowało. Dwóch klientów, przeglądało jakiś asortyment z zabawkami dla noworodków. Hachiko obdarzyła ich mrożącym krew w żyłach spojrzeniem, więc od razu urwali w połowie swoją rozmowę. Po chwili spojrzała na czarnowłosą kobietę. Wampirzyca. Niski poziom, ale to nie wadziło w żaden sposób Hachiko. Nie ona była jej celem. Chociaż z chęcią wyrwałaby jej te czarne kłaki! Ogoliłaby jej ten łeb i skakała we włosach, śmiejąc się jak pojebana wariatka.
Zniesmaczeniem spojrzała na sprzedawce, który nie miał różowych jednorożców! Wskoczyła na ladę, siadając sobie na niej. Krótka, gotycka sukienka uniosła się przy tym lekko ku górze, odsłaniając jej zgrabne nogi.
- Wyłóż kasę na blat. To napad!
Posłała mu uwodzicielski, acz sztuczny uśmiech, spoglądając po chwili na wampirzycę, jakby oczekując, że przyłączy się do wspólnej zabawy? Ciekawe czy ten gość miał jakąś broń?
W sumie Ruda nie potrzebowała pieniędzy. Chciała sobie napaść ten sklepik dla zwykłej przyjemności, zachcianki, marudy. Jakkolwiek się tego nie nazwie, tak będzie odpowiednio. Chłód w jej oczach wiele wyrażał. Nasz mały królewicz zza lady, spoglądał to na jedną, to na drugą damę, jakby zastanawiając się, której bać się bardziej.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Smyk   Wto Lis 27, 2012 9:45 pm

Co? Jak? Dlaczego?!
Nie spodziewała się tak dramatycznego obrotu spraw. Pomocnik (sprzedawca) nie wydawał się żartować, ale.. przecież to było niemożliwe! Jednorożce były w każdym sklepie, roiło się wręcz od nich, każde dziecko, chłopczyk czy dziewczynka miało chociaż jednego, a dla Kats nie było żadnego?! Specjalnie się przygotowała, trzymała w ręku katalog, była PEWNA, że dostanie to, czego chce... zmrużyła jadowicie oczy i wpatrzyła się w czerwony napis. Stało tam, niewzruszone 15 liter i spacja. Nie wydawały się chcieć nagle zniknąć, ale Kats... ona je zaraz zniknie! Pięścią, bo na razie nie wymyśliła nic lepszego, ale niech się szykują!
Zamiast tego zaczęła się drzeć. Niespotykane, jak na nią, rzadko w ogóle podnosiła głos, ale to zwyczajnie rujnowało jej plany. To było nie do pomyślenia, rozwalać we gruz i popiół wszystko to, czego tak naprawdę chciała! Miała ochotę tupnąć nogą tak mocno, żeby ten sklep się rozleciał. Razem z głupim komputerem, pustka, która zapełniała miejsce po jednorożcu, sprzedawcą i tłumkiem gapiów, jaki zebrał się wokół. Nie do pomyślenia!
Nagle tłum gapiów rozstąpił się jak jakieś pieprzone morze czerwone... tyle,ze tym razem Mojżeszem był nie kto inny, jak Hachiko. Kats nie mogła powiedzieć, by tak naprawdę wiedziała, kto to jest. Wszystko, co mogła stwierdzić o tej wampirzycy to to, że skądś ją kojarzyła. Tyle, że to skądś było tak daleko od jej pamięci, że nawet się nad nim nie zastanawiała.
Nie zastanawiała się również nad tym, czy brać udział w "napadzie". Bo przecież nie był to do końca napad, nie? Nie miała zamiaru nic kraść.
Nagle naburmuszona mina przerodziła się w nikły uśmieszek, który poszerzał się wprost proporcjonalnie do malejącego uśmieszku u sprzedawcy (pomocnika?). No, czas zapłacić za zrujnowanie planu idealnego! Kats sięgnęła po pistolet na wodę z jednej półki i rozejrzała się po zgromadzonych. Teraz już miała kompletny wyszczerz. Brakowało jednego.... wody.
-Wszyscy nie ruszać się, albo strzelam! - powiedziała mimo wszystko, co spotkało się z ogólną dezorientacją. Co ona sobie wyobrażała? Uśmiech nie znikał z jej twarzy. Taaaak, już wiedziała, co mogło zastąpić wodę.
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lis 28, 2012 9:51 am

Ruda także nie należała do osób, które przepadają za tym, że ktoś może odmówić jej tego, czego chciała. A obecnie, nie tyle co potrzebowała pieniędzy, co bardziej potrzebowała dobrej zabawy, relaksu i małego mordobicia. Była przecież popierdolona, zapewne tak samo jak jej współtowarzyszka owego napadu. A wiadomo, że popierdolony dogada się z popierdolonym, bo myślą i nadają na tych samych falach. Zresztą wampirzyca nigdy nie przejmowała się tym, kto jaki jest, a już na pewno nie tym, co ktoś o niej myśli. I tak robiła to, co uważała za słuszne, nawet jeśli całe zasrane społeczeństwo uważało, że nie jest to słuszne. Chodzi o to, że Leadris i tak zrobi to, co będzie chciała, nie zależnie od widzimisię łowców czy jakichś ludzkich smerfów, ubranych w śmieszne kombinezony, trzymając w łapach niezaładowane, nieodbezpieczone pistolety, jakimi bawią się ich ludzcy synowie w piaskownicy. Wampirzyca już od wieków nie mogła pojąć ludzkiego umysłu. Był zbyt nie do ogarnięcia, niż można by sobie to wyobrazić. Temu najlepiej założyć hodowlę ludzi! I czemu nie zacząć od teraz? Porwać tego sprzedawcę dla zaspokojona swoich własnych, wampirzych potrzeb. Hodować ludzi jak oni hodują bydło na rzeź. Tyle, że u niej nie byłyby to humanitarne warunki trzymania ludzi. Ubój także nie będzie należał do najprzyjemniejszych rzeczy. Ale czy ludzie nie są tacy sami w stosunku do siebie czy zwierząt? No właśnie. Czas na kaaaarę~~ Leadris często bawiła się w tego gostka z Piły, choć nie zakładała tej lamerskiej maski.
Hachiko także nie do końca znała Katsuko, co jednak nie stoi nic na przeszkodzie, aby obie panie zakumplowały się, szczególnie, że obie miały zryte banie. A kto jak nie odmieńce najbardziej się dogadają?
Ruda nie zwracała uwagi na stadko bezmózgich ludzi, którzy i tak zrobią wszystko, co ona będzie chciała. Wampiry miały taką siłę, aby robić co chcą, ludzie nie. Hamowani jakimś śmiesznym prawem, moralnością, przyzwyczajeniami, siedzą całe życie zamknięci w cholernych klatach, zwanym "życie". Ruda była wolna i zachciało jej się przejąć na własność ten sklep.
Kiedy Katsuko dzierżyła w łapkach już pistolet na wodę, która zapewne zostanie zastąpiona krwią, której o dziwo zaraz będzie pod dostatkiem, Hachiko przeskoczyła za ladę i pchnęła mocno sprzedawce na regały za nim. Niech żyje wolność! Wolność i swoboda!
Zaczęła go macać w poszukiwaniu kluczyków na zaplecze, tam na pewno znajdą to, czego chcą. Ruda nie wiedziała jeszcze czego chciała. Na pewno weźmie tyle, ile zmieści jej się w łapach, o! Zaraz padła komenda z warg Katsuko, więc Ruda jedynie spojrzała na każdego klienta z osobna, jakby zmuszając ich niemalże samym spojrzeniem do posłuszeństwa w stosunku do czarnowłosej, młodszej wampirzycy. Raczej nie przeszkadzał im fakt, że zbytnio się nie znają.
- Sprawdzę towar na zapleczu.
Uśmiechnęła się wrednie do towarzyszki na ten wieczór i złapała za ramie biedaka, siekającego już w porty ze strachu. Pchnęła go mocno na drzwi prowadzące na zapleczu, że aż zębami zarył o klamkę. Pchnęła go chyba za mocno, bo z warg buchnęła krew. Przejęła się tym? A gdzież tam. Za to jej zapach i głód wziął nad nią górę.
- Otwieraj do cholery!
Sprzedała mu kopa w rzyć, bo przecież miał ruchy jak ślimak. A następnie drzwi do raju zostały otwarte, więc Ruda z kopa wprowadziła tam swojego ukochanego zakładnika. W sumie kamery wszystko lustrowały, ale wampirzyca miała to totalnie w nosie. Im większe ryzyko, tym większa zabawa w Złodziei i policjantów.
Rozejrzała się uważnie po pomieszczeniu, poszukując owego jednorożca, którego chciała tamta wampirzyca. Ha! Znalazł się. Miał naklejone na pyszczku "sprzedane". Phew. Kogo to obchodzi. Kiedy Ruda chce, ma dostać. Złapała za kudły sprzedawce i zaczęła obijać jego głowę o metalową półkę. Za karę, za to, że okłamał, iż na stanie nie ma jednorożców.
Krew buchnęła z jego głowy, ale wampirzyca się tym nie przejmowała. Uniosła go jedynie, jak szmacianą lalkę, na wysokość swojej twarzy i wilgotnym językiem zlizała stróżki krwi z czaszki. Zaraz też wypchnęła go z tego pomieszczenia.
- Patrz, co znalazłam.
I rzuciła w stronę czarnowłosej zabawkę. Zakładnika rzuciła sobie pod nogi, do pozycji klęczącej, stawiając na jego kolanach nogę. To tak na wszelki wypadek, jakby chciał im zwiać. A co na to nasi klienci? Byli przerażeni, ale ruszyć się nie mogli, bo inaczej Katsu zajebie ich jak świnie! Muahahaha!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lis 28, 2012 7:42 pm

Miały nie po kolei w głowie? Co z tego! To powinno się znaleźć w ich CV pod hasłem "mocne strony". Kto nie lubił świrów? Ostatnio takie charaktery były w cenie! No, pomyślcie, jak wiele to miasto na nich zarabiało. Turystyka kwitła, nawet ten sklep na nich zarabiał. Nikt dzisiaj nie przyjeżdżał do nudnych, szarych, japońskich miast, skoro mógł zamiast tego odwiedzić wylęgarnię wampirów, pełną bestii, wybuchów i napadów na każdym kroku! Brukowce miały się doskonale, telewizja rozpuszczała jeszcze więcej plotek, niż byłoby to uznane za stosowne, a kościoły zyskiwały coraz większe dotacje. Wspaniale! Tyle miano z nich pożytku, dlaczego miałyby sobie tego trochę nie odbić? Wystarczy trochę relaksu, zwykłej zabawy, naprawdę.
Kats, w przeciwieństwie do Hachiko bardzo interesowała się tym "tłumem bezmózgich idiotów". Patrzyła na nich jak na stadko prywatnych klaunów gotowych zrobić wszystko pod jej dyktaturę. Nawet nie musieli o tym wiedzieć, JUŻ, stojąc i skupiając się w jedną grupkę stanowili ogromną rozrywkę. Chyba nie do końca rozumieli, w jakiej się znaleźli sytuacji. Ulubiona cecha ludzi oczami Kats? Naiwność. Nawet teraz myśleli, że to zwykłe żarty. No proszę, dwie kompletnie nieuzbrojone kobiety robiące napad z powodu głupiego jednorożca? Co im zrobią, dadzą lizaka?!
Nietrudno się domyślić, że na polecenie wampirzycy niewiele osób zareagowało. Na ich ustach zabłądziły kpiące uśmiechy... cóż, Hachiko ostudziła ich zapał. Była typowa wampirzycą, taką, jakie straszy się małe dzieci i dużych chłopców. Niewątpliwie wystarczyło jedno jej spojrzenie, by wgnieść kogoś w podłogę! Kats aż zachichotała (nadszarpnęło to jeszcze bardziej jej nikły "straszny" wizerunek), obserwując losy sprzedawcy.
Ktoś nerwowo poruszył się w tłumie i nie minęło parę sekund, a miał wycelowany we własną szyję plastikowy pistolet. Kats zmierzyła delikwenta nieprzyjemnym, chłodnym spojrzeniem. Przełknął ślinę i zamknął się, jednak szukał porozumienia z resztą tłumu.
Gdy zniknęła Hach, wszyscy zdawali się odetchnąć z ulgą. Kats tylko pokręciła głową z uśmiechem i rozejrzała się po sklepie. Już chwilę później rozcinała skórę jednego z mężczyzn plastikowym opakowaniem na cenę. Zaskakujące, jak doskonałe efekty dawały tak proste rzeczy. Kolejne sekundy i pistolet został nabity. Hachiko nie myliła się: w magazynku znalazła się krew.
-Stać, bo strzelam!- powtórzyła jeszcze raz, ale tym razem ludzie zareagowali błyskawicznie. Stali wręcz na baczność, nerwowo starając się uciec wzrokiem od mężczyzny, który opadł na podłogę z rozoraną szyją. Tyle, że jak na głupi tłum przystało, niezbyt im to wychodziło. Co chwila zerkali w jego stronę, szeptali coś między sobą. Zauważywszy to roześmiała się głośno.
-Nie przejmujcie się, będzie miał bardzo fajną bliznę, jeżeli przeżyje!- wycelowała w niego i "zaatakowała" jego własną krwią. Pewnie gdyby był przytomny niezbyt by mu się spodobało. Trudno. Katsuko bawiła się przednio.
W tym czasie Hachiko zdążyła powrócić, dzierżąc w dłoni... pluszowego jednorożca! Uśmiech Kats nie znał granic wytyczonych przez kąciki ust. Ten jednorożec... od razu capnęła go z rąk wampirzycy. Wiedziała, że tej nie będzie to zbytnio przeszkadzało. Przytuliła pluszaka do piersi. Doskonale, będzie mogła zrobić to, co planowała!
Ale, ale...
Zerknęła na klęczącego sklepikarza.
-Kłamstwo nie popłaca- skrzywiła się niemiłosiernie i, wciąż grożąc wszystkim na nowo pustym pistoletem, kopnęła go w twarz. Słychać było chrupnięcie czaszki, ale mężczyzna (chyba) wciąż oddychał. Kats zaśmiała się zauważając to i kucnęła przy nim, przyglądając się wykrzywionej przez paniczny strach mordce. Pokazała mu swojego jednorożca i uśmiechnęła się. Zerknęła z dołu na Hachiko.
-Zróbmy z niego jednorożca!- zanuciła i już zaczęła się kręcić po całym sklepie. Zdążyła złapać w swoje ręce jakąś różową szmatkę, parę gwoździ, wiertarkę i duży pręt.
Zerknęła w stronę tłumku.
-No co tak stoicie, pomoglibyście mi to nieść! Nie uczyli was, żeby oszczędzać damom dźwigania?
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lis 28, 2012 8:34 pm

Ciekawe, czy gdyby Hachiko wpisała w swoje CV zamiłowanie do patroszenia ludzi z ich wnętrzności, to czy by ją od razu przyjęli do pracy? Choć w sumie nie miała się czym przejmować. Wystarczyło pogrozić, wymusić, coś uciąć i od razu zostałaby przyjęta na każde stanowisko, jakie tylko by zechciała. Ba, zabierałaby wszystkim ich wypłaty, woziłaby się po firmie, zbierała haracz w postaci krwi swoich pracowników. Żyć nie umierać! W sumie mogłaby wpisać, że ma całkiem niezłe doświadczenie jako sadystka. W końcu robiła to już od jakichś pięciu wieków, więc mało kto był lepszy od tej wampirzycy.
I faktycznie, właśnie na takich atrakcjach, ludzie mieli szansę zarobić. Nawet łowcy mieli niezłą pracą, a przecież ci nie byli lepsi od takiego wampira. Także potrafili nieźle dać w skórę, Ruda się już zdążyła o tym przekonać, ale tym razem nie popuści żadnemu łowcy. W końcu oni byli ludźmi. Nie mieli nawet prawa myśleć o tym, aby dorównać jakiemukolwiek wampirowi. Nic z tych rzeczy. Ludzie to robactwo, szkodniki, a je trzeba przecież tępić!
Hachiko nie interesowała się ludźmi, bo byli zbyt głupi, aby dostrzec wiele rzeczy swoimi zamkniętymi na wszystko, małymi, chińskimi oczkami. Każdy patrzył tylko, aby jemu było dobrze, więc dlaczego wampirzyca miałaby się nimi w jakikolwiek sposób przejmować. Szczególnie, że pieczę nad nimi przejęła Katsuko. Problem z głowy. Hachiko mogła zatem zająć się sprzedawcą, gromiąc ludzi samym spojrzeniem. Mogli nawet poczuć, jak w pomieszczeniu zrobiło się nieprzyjemnie zimno. A to wszystko biło wprost od wampirzycy! Lodowa skała, którą ciężko przebić.
Wampirzyca wyczuła zapach krwi. Miała wyostrzony węch, więc nic dziwnego, że ją wyczuwała z drugiego pomieszczenia. Oblizała się zachłannie, chcąc skosztować tamtego człowieczka. Wbić w niego kły, wyssać krew do ostatka i smakować się w rozkoszy zadawania tortur. Cała w tym przecież przyjemność! Widzieć cierpienie innych, słabszych, zniewolonych.
Wreszcie wróciła z zaplecza, a Katsuko zabrała od niej jednorożca. Jasne, niech bierze. Ruda go nie chciała, był zbyt miękki i różowy. Dlaczego nie robią czarnych i zakrwawionych? Mieliby większą sprzedaż wśród emo dzieci.
Czarnowłosa zaraz też do niego podeszła i zadała mu kopa w twarz. Trzask kości dał jasno do zrozumienia, że przez kilka najbliższych miesięcy nie wypowie ani słówka. Szczęka złamana jak amen w pacierzu.
Ruda spoglądała na mężczyznę beznamiętnie. Nie było jej go wcale szkoda. Miała go w nosie, co mu się stanie. Byleby cierpiał. Musiała się przecież zabawić. A najlepsza zabawa była czyimś kosztem.
Jednorożca? Wredny uśmiech pojawił się na wargach wampirzycy. Ona by się posunęła jeszcze dalej. Ona by zrobiła z tych wszystkich ludzi ludzką stonogę! Oj tak, mózg Hachiko zaczął płatać już figle. Powoli wpadała w swój trans. Pragnęła więcej. Chciała zadać jeszcze więcej bólu i cierpienia. Chciała rozlewu krwi!
Wampirzyca wróciła na zaplecze po młotek i jakąś miotłę. Przecież jednorożce mają ogony, prawda? Trzeba mu wbić gwoździem albo przypiąć na agrafki do zadka to włosie ze szczotki i będzie komplecik.
- Najpierw go rozbierzmy. Będzie nam wygodnie.
Zaproponowała Ruda. Nie, nie miała w głowie żadnych macanek. O ble, dotykać w taki sposób jakiegoś nędznego człowieka. Śmiechu warte. Wciąż nad nim górując i trzymając go nogą, aby nie uciekł, pazurami rozdarła jego czarną koszulkę. Pchnęła na ziemię i kazała samodzielnie zdjąć portki. Chyba sobie poradzi, biedak? A kiedy już to zrobił i półleżał przed wampirzycami, Ruda przetrzymała jego głowę.
- Wierć. Plastikowy róg przyczepimy do przepaski, którą przymocujemy mu gwoździami.
I złapała biedaka za skronie, nie pozwalając mu się wyrwać. Szczególnie, że zaraz będzie odczuwał niemały ból z powodu wiercenia wiertarką w czaszce. Ale czy panie w jakichś sposób będą na to reagowały? Tak, będą się przecież świetnie bawić!
Wampirzyca spojrzała na przerażony tłum, który zbił się w jedną, wielką gromadkę, trzęsąc się jak gówno w przerębli.
- Nie myślcie nawet o ucieczce. Dla własnego dobra.
Przecież byli naiwni. Na pewno uwierzą w bajkę, że te dwie, szalone, niezrównoważone kobiety, nic, a nic, za żadne skarby świata, nic im nigdy nie zrobią. Hachiko już się nie mogła doczekać tego zajebistego przedstawienia jednorożca!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lis 28, 2012 9:16 pm

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lis 28, 2012 10:05 pm

Spoiler:
 

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lis 28, 2012 11:35 pm

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 928


PisanieTemat: Re: Smyk   Czw Lis 29, 2012 10:51 am

Spoiler:
 

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Smyk   Czw Lis 29, 2012 9:59 pm

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Sty 29, 2014 9:43 pm

Pomijając zbędne tłumaczenia Sahalowi, Roksana zabrała go ze sobą do miasta, aby kupić mu to, co obiecała. Akumu zostawiła i jedynie poprosiła go o pilnowanie swojej komnaty. Tak, by miał jakieś zajęcie jako strażnika.
Jako że do miasta mieli kawał drogi, to wampirzyca zadzwoniła po taksówkę, która zabrała ją i jej braciszka z pod cmentarza. Tak oto, zajechali do centrum handlowego. Ojciec nie powinien być na małego zły, jeżeli ten był i jest w towarzystwie siostry. Wręcz powinien być o to bardzo spokojny. Roksana zaopiekuje się braciszkiem.
Odnalazłszy żądany w jej głowie sklep, weszła z Sahalem do środka. Smyk to nic innego jak raj dla dziecka.
- Jesteśmy w sklepie. Możesz się rozejrzeć.
Puściła jego rączkę i pozwoliła mu na samowolkę.
- Tylko jest jeden warunek. Nie rozrabiaj.
Sprzątać po nim nie będzie. Więc musi chłopak się nauczyć nie dotykać dosłownie wszystkiego. Gdzieś w jakimś kącie sklepu na pewno znajdą bronie różnej epoki i hełmy oraz tarcze dla dzieci. Przynajmniej Sahal krzywdy sobie nie zrobi. Tym samym Roksana rozglądała się za innymi zabawkami dla niego. Ciekawe, czy mu się spodobają.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Smyk   Sob Lut 01, 2014 9:22 pm

Sahal był bardzo zadowolony, że wyjdzie gdzieś po raz pierwszy w towarzystwie swojej siostry. Naprawdę ją polubił i dosłownie zapomniał, że jeszcze chwilę temu patrzyła na niego, jakby chciała wymierzyć mu karę cielesną albo zamknąć w ciemnej komórce, by głodzić. Jednak gdy opuścili Zamek i udali Siudo bramy, by wsiąść do wielkiej, hałasującej i śmierdzącej, czymś dziwnym, machiny, na której widok Sahal aż trząsł portkami. Chociaż jako dzielny wojownik i po tym, co mówił mu tatuś na temat „prawdziwych mężczyzn”, dzielnie to zniósł, acz jego rączka zacisnęła się mocniej na ubraniu wampirzycy. Wsunął główkę w jej biodro, oczywiście nieszkodliwie, jakby się chował przed samochodem. Gdy wsiedli do tej maszyny, Sahal nie puszczał siostry i nawet usiadł jej na kolanach, bokiem, by móc ją widzieć. Wreszcie zajechali na miejsce i opuścili hałaśliwą machinę. Sahal wyskoczył z niej jak poparzony. Grzecznie poczekał na swoją przewodniczkę i dał się poprowadzić w głąb sklepów. Rozglądał się jak zaczarowany po wszystkich gablotach. Głównie zainspirowały go te ze słodyczami. Ile tego było! Aż rozdziawił buzię i jeśli Roksana pozwoliła mu podjeść do szyby to wpatrywał się z zamiłowaniem w te wszystkie słodycze. Zapragnął takie ciastko. Przycisnął nosek do szyby, aż zaszło parą od jego oddechu. Po chwili dołączył do tego także język i obślinił szybę, zupełnie jakby próbował owego ciastka.
– Pacz, Roksi! Ciastko! Ciastko! Słodycz!
Rozmaślił się i odwrócił wreszcie w stronę siostry. Pomachał na nią ręką, by podeszła. Jeśli to zrobiła, chwycił ją za dłoń i przystawił do szyby, by również mogła nacieszyć się obecnością ciastka… Nie wiedział, że to pyszne ciastko można kupić, a potem zjeść. Nie znał przecież siły pieniądza. Wystarczyło dać kilka yenów, by móc sięgnąć po ten delikatesik. Aż ślinka cieknie na samą myśl. Wreszcie odczepił się od szyby i pozwolił wampirzycy zaprowadzić się gdzieś w głąb tego kłębowiska ludzi. Wyczuwał wiele, różnorakich, apetycznych zapachów. Apetycznych pod kątem zapachu, niekoniecznie do konsumpcji. Jego wampirze zmysły nie były jeszcze na tyle pobudzone, by atakować tak ludzi na ulicy. Czyżby nie miał żadnych problemów z samokontrolą?
Gdy został puszczony w sklepie, rozdziawił buźkę na widok tylu zabawek. Normalnie raj na ziemi! Spojrzał to na Roski to na zabawki, to znów na nią, to znów na zabawki i nie mógł wyjść z podziwu! Normalnie, aż go zatkało! Pognał jak szalony, może nieco zbyt szybko i niektórzy ludzie na pewno byli zdziwieniu tym gwałtownym podmuchem wiatru, by dotrzeć do przedziału z hełmami wojowników oraz dzidami. Sięgnął po wielki, acz lekki (w końcu to była zabawka) hełm wikingów z rogami. Chłopiec się w nich zakochał od pierwszego wejrzenia. Założył go na głowę i pognał do siostry, by móc się w nim zaprezentować.
– Roksi, Roksi, pacz!
Krzyknął, skacząc wokół niej jak Indian, aby mogła się przyjrzeć jego nowemu, nabytemu przedmiotowi. Wyglądał doprawdy bardzo buntowniczo. Wyszczerzył się do niej w uśmiechu, ukazując swoje małe jeszcze kiełki.
– Co myślisz, myślisz co?
Zagadnął, przytulając się do jej jednej nogi. Zadarł główkę wysoko, wpatrując się w jej wielkie oczy z radością.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Smyk   Nie Lut 02, 2014 4:33 pm

Roksana pierwszy raz spotkała się z takim zachowaniem brata, wobec pojazdów miejskich. A przeważnie, samochodu. Najwyraźniej bał się nimi jeździć. Jednakże plus był taki, że nie musiała go zmuszać. Sam wsiadł, ale za to mocno się jej przytulał i siedział na kolanach. Mogliby w sumie wyglądać jak matka i dziecko. Nawet taksówkarz o tym pomyślał. No ale Roksana powiedziała bratu jasno. Jeżeli nie wsiądzie, nie dostanie hełmu ani broni.
Mimo tego wszystkiego, dojechali do miasta i wysiedli z pojazdu. Co innego powiedzieć można o Sahalu, który wręcz wyleciał z tego powozu. No nic. Czystokrwista zapłaciła kierowcy i wzięła brata za rączkę, prowadząc przez ulice miasta. Musiała go trzymać, bo jeżeli ten mały szkrab się jej zgubi, ojciec ją zabije. Dziwne, że jego opiekunka jeszcze dychała. Może Ringo przez to ojcostwo stał się zbyt łagodny? Powinien przestać robić bachory.
Chcąc nie chcąc, pociągnięta została niespodziewanie w stronę witryny sklepowej cukierni, gdzie wystawione były wszelkiego rodzaju ciasta.
- Kupię Ci w drodze powrotnej.
Nawet jak mu to powiedziała, to trzeba było i tak poczekać aż on się od tej szyby odklei. Niemal siłą musiała go od niej odciągnąć. Nauczyć się także powinien tego, że nie wszystko można dostać zaraz. A że to jeszcze dziecko, Roksana musiała żywić do niego jeszcze więcej cierpliwości.
W końcu znaleźli się w sklepie z zabawkami. Nie zdziwiło ją zaskoczenie i dziecięcy szok na jego twarzy. Pierwszy raz widzi takie miejsce. Rozumiała to. Każe dziecko z Afryki uznałoby to miejsca za raj. Gestem głowy zachęcała go i dała również do zrozumienia, że może iść sobie coś wybrać. Roksana w tym momencie wzięła jakiś koszyk, co by w rękach nie nosić tego wszystkiego.
Młody Kuroiaishita szybko znalazł sobie upragniony hełm. Mimo iż zabawka, to jednak mogła wyglądać na naturalną rzecz. Dobre jest w tym, że rogi tego hełmu nie są ostre a łagodne.
- Ładny. Jeżeli go chcesz, to włóż tutaj.
Pokazała mu koszyk, choć wątpiła aby ją posłuchał. I tak przy kasie będzie musiał go zdjąć. Oderwała go od swojej nogi i podeszła z nim do przedziału z tymi hełmami i broniami. Wyjęła więc plastikowy miecz i topór, podając je Sahalowi.
- Do tego hełmu pasują te bronie. I będziesz wikingiem.
Uśmiechnęła się do niego, żeby ukazać mu swoje zainteresowanie jego szczęściem.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Smyk   Pon Lut 03, 2014 7:47 pm

Jeszcze chyba nie widziała go w „akcji”, gdy dosłownie wzbraniał się przed wejściem do takiej hałaśliwej maszyny. Po prostu Afryka wydawała mu o wiele bardziej przyjazna. Tutaj nawet żyrafy (czyli tak zwane drapacze chmur) były nieprzyjazne i nie chciały jeść z ręki chłopca. Tak, Sahal gdy przybył po raz pierwszy do tego miasta w Japonii, chciał się podzielić swoimi cukierkami z jednym z budynków. Podszedł do ściany i spokojnie zaczął doń przemawiać w afrykańskim dialekcie. Pogłaskał ścianę, popieścił, a ona nic, wciąż nie chciała zjeść cukierka. Sahalowi nie podobały się takie żyrafy w ogóle!
Sahal nawet nie chciał myśleć o swojej matce. Wystarczyło mu to, co przeżył i nie chciał do tego więcej wracać. Nawet w myślach. Dobrze, że nie miał daru czytania czyichś myśli. Zasmuciłby się, gdyby taksówkarz porównał Rokasnę do jego matki. Żadna kobieta nie zasłużyła, by zostać porównaną do Maharet. Chyba, że faktycznie sobie zasłużyła. Sahal, w swej dziecięcej niewinności i naiwności, wątpił, aby na świecie była jakaś kobieta, która mogłaby zrobić własnemu dziecku taką krzywdę jak Maharet Sahalowi. Nawet Roksana, która nie chciała mieć własnego potomstwa, nie mogłaby skrzywdzić dziecka. A przynajmniej chłopiec chciał w to wierzyć.
O tak, te ciastka z witryny sklepowej były bardzo interesujące! On wcale nie chciał ciastka w tej chwili. Po prostu bardzo mu się podobały. Nie wiedział, że to można jeść i kupić. W Afryce nie spotykał się z takimi luksusami, nie znał słodyczy. Kiedy dostał od służącej kilka cukierków na drogę do Japonii, był nimi zachłyśnięty. Poza tym, pierwszy raz był w „sklepie”. Był już w ZOO, dokąd udał się z własnym ojcem. Był także w parku, również z ojcem, a później nawet ze służką. Samodzielnie też się tam udał. Ale w centrum wielkiego miasta zawitał po raz pierwszy. A te zapachy ludzi… niektóre były naprawdę zachęcające, a inne wręcz odpychająca. Musiał się nauczyć żyć w tej różnorodności. Szczególnie, gdy wszedł już do sklepu. Wyczuwał tutaj sporo dzieci, które pachniały niczym mleko. Aż miało się ochotę podejść do takiego dziecka i zatopić w nie kiełki. Ale Sahal nie umiał jeszcze sprawić, by kły na zawołanie wysunęły się. Robił tak ojciec, a gdy chłopiec go naśladował, wyglądało to wręcz przekomicznie.
Sahal nie wiedział, że wspaniałe rogi wykonane były z miękkiego materiału, by mogły zostać noszone swobodnie przez dzieci. Uznał, że to naprawdę świetna broń i będzie mógł nabijać na swoją głowę wrogów. Tak jak to robili wojownicy z jego krainy.
Cieszył się, że siostra również załapała ten entuzjazm, co mały wampirek. Szkoda, że tak szybko odkleiła od siebie dziecko i nakazała wrzucić mu do koszyka swój hełm. Spojrzał na nią załzawionymi oczkami.
– Paczemu muse tu dać hełm?
Spytał, posłusznie zdejmując go z główki. Spojrzał na niego ostatni raz, zupełnie jakby to było ich pożegnanie, i włożył przedmiot do koszyka trzymanego przez dorosłą wampirzycę.
Następnie udali się do działu z bronią. To tam to już w ogóle oniemiał! Dosłownie czuł się w raju i przytulił do siebie wszystkie bronie (a przynajmniej te, które dał radę objąć swoimi dziecięcymi ramionkami).
– Co to widing?
I przyjął od siostry topór. Był wieeelki. Ciachnął nim raz, potem drugi i jeszcze kilka, wywijając w powietrzu młynki.
– Podoba Ci się, Roksi?
Spytał rzeczowo, chcąc znać także i zdanie siostry. Nie znał przecież wartości pieniądza. Kątem oka dostrzegł jeszcze jedną zabawkę, która zwróciła uwagę wampirka. Włożył topór do koszyka, kładąc go z szacunkiem obok hełmu i jak torpeda wystrzelił w stronę pluszowych zabawek. I co przykuło jego uwagę? No co? Zasrany jednorożec! Chłopiec sięgnął po zabawkę w szaro-czerwonych barwach, o złocistym rogu. Wymacał, obmacał, sprawdził wszelkie dziurki i dziury (ciekawość po tacie) i wrócił do Roksany.
– Łaaaaadny?
Zagadnął, tuląc do siebie pluszową maskotkę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Smyk   Pon Lut 03, 2014 10:44 pm

Tym lepiej, że chłopiec myślał uważał część zabawek za prawdziwe. Nie będzie mu przecież mówiła, że to jest podróba, czy zabawka. Sam z biegiem lat do tego dojdzie. A tak, póki wierzył że to jest prawdziwe, to niech tak będzie.
- Dlatego, że ja przy kasie muszę za to zapłacić. Później będziesz mógł go założyć.
Uspokoiła go i pogłaskała po główce, żeby nie płakał. Co prawda, nie działał na nią jego stan szklanych oczu. Ale musiała go pocieszyć, że nie zabiera mu tego na zawsze. Jak wyjdą ze sklepu, to będzie mógł sobie założyć.
Dobra reakcja była przy przedziale z broniami. Niemal wszystkie do siebie przytulił z jednego kosza. No ciekawe. Wszystkich mu przecież nie kupi.
- Wiking, to wojownik z północy. Z krain zimnych. Posługujący się właśnie toporem.
Wytłumaczyła mu to na dziecięcy umysł, pokazując mu topór, jakim się właśnie bawił. Na drugie pytanie mu nie odpowiedziała, ponieważ chłopak topór wrzucił do koszyka i polazł zaraz tam, gdzie są pluszaki. Na miłość boską czy diabelską, upatrzył sobie jednorożca... Westchnęła cicho, lekko uśmiechając na widok tego, co robił chłopiec z maskotką. Chyba wyrośnie z niego mały zboczeniec.
- Ładny. Chcesz go?
Zapytała i przysunęła koszyk, aby mógł włożyć do niego maskotkę. Przy czym wrzuciła jeszcze do koszyka ten plastikowy miecz oraz włócznię a także łuk ze strzałami.
- Wybierz sobie jeszcze jeden hełm.
Skoro będzie miał parę broni to pozwoli mu wziąć jeszcze jeden hełm. Przy okazji rozejrzała się za czymś innym. I znalazła. Zestaw policyjny. W komplecie kajdanki, kluczyki i zabawkowy pistolet. Wzięła ten komplet i pokazała Sahalowi.
- Chcesz takie zabawki? Będziesz mógł mieć swoje ofiary tak jak tatuś.
Zachęciła go nawet z uśmiechem. Chętnie mu weźmie nawet dwa takie zestawy. Dodatkowo leżały także puchate kajdanki, między innymi zestawami. A także czapki policyjne.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Smyk   Sro Lut 05, 2014 5:18 pm

Według mniemania Sahal te „zabawki”, jak to nieszczęśnie nazwała jego siostra, są najprawdziwsze na świecie. I lepiej, żeby nikt go z takiego myślenia nie nawrócił. Chłopiec naprawdę miał niezłą frajdę ze wspólnych zakupów. Mógł bliżej poznać swoją siostrę, choć był jeszcze na tyle mały, że nie rozumiał wielu rzeczy, więc ciężko mu było wychwycić coś z charakteru Roksany. Oczywiście, że z biegiem lat zda sobie sprawę, że te przedmioty były miękkimi zabawkami, by nie mógł zrobić ani sobie ani innym krzywdy. Przynajmniej uzna, że miał szczęśliwe dzieciństwo, jeśli późniejszy okres życia, z niewiadomych przyczyn, stanie się gorsze.
– Kupić? Co to kupić?
Wpatrywał się uważnie w siostrę, jakby właśnie zamierzała powiedzieć mu coś bardzo tajemniczego. No, zdradzić wielką tajemnicę świata – jak powstało Chocapic! O tak, mały wampirek polubił te płatki śniadaniowe. Zresztą ogólnie bardzo polubił wszelkie ludzkie jedzenie. Może oprócz szpinaku, którym był faszerowany przez służki. Może go tuczyły zdrową żywnością, by oddać na jakąś rzeź jak świnki czy krówki?
Nie działały na nią Sahalowe oczęta?! Toć to rozbój w biały dzień! Sahal rozwinął swoją umiejętność zdobywania wszystkiego, co chciał przy pomocy szczenięcych oczu. Takie płaczliwe, zagubione, zmartwione. Jaka niewiasta potrafiłaby się oprzeć takiemu dziecięcemu, słodkiemu spojrzeniu? Niech lepiej Roksana przyzna się, nawet przed samą sobą, do słabości wobec brata!
– O jejku! Byli wojownikami! Takimi, skąd ja pochodzę?
Aż oczy mu zalśniły na wspomnienie swojego ludu, zamieszkującego gorące krainy. Skoro tamci nazwani byli Zimnymi Ludźmi, to może ci z Afryki byli zwani Gorącymi Ludźmi? Kto wie. Gdy Sahal wreszcie dorośnie, zapewne z chęcią sięgnie po jakieś lektury dotyczące jego ludu etiopskiego.
– Tak, tak! Cę! Mogę? Roksi, mogę? Ploszę!
Poprosił ładnie siostrę, znów posyłając jej to napiętnowane szczenięcym smutkiem spojrzeniem. Będzie się tak na nią patrzył, póki nie pozwoli mu tego wziąć ze sobą. Gdy wreszcie uległa braciszkowi, włożył posłusznie jednorożca do koszyczka.
Skoro dostał pozwolenie także na drugi hełm, szybko z niego skorzystał. Pobiegł tam, gdzie znajdowały się regały z zabawkowymi hełmami. No tak, teraz to miał dylemat! Co wybrać? Co wciąż? Jego dziecięce oczka namierzyły ciekawą maskę, która przypominała chłopcu lwa! Tak, chciał ją! Nie wiedział jak się je zakłada i gdzie zakłada, ale pobiegł do Roksany i włożył zdobycz do koszyka. Ona była mądra, powie bratu jak się to nosi, prawda? Ale wówczas wampirzyca trzymała już w dłoni mały zestaw małego policjanta.
– Ofiary?
Spytał, nie bardzo rozumiejąc. Ściągnął nawet brwi i wziął kajdanki do ręki. Tak się nimi bawił, że w końcu skuł sobie nadgarstek. Nawet nie wiedział, w której chwili! Zdał sobie wreszcie sprawę, do czego ten przedmiot może służy! Podszedł do siostry i odwróciwszy jej uwagę (wskazał bowiem na jakiś stojak z zabawkami) i drugie kółeczko kajdanek przyczepił do nadgarstka Roksany!
– Jesteśmy razem! Raaaazem! Razem na zawsze!
Wyszczerzył się rozradowany do siostry. Nie zrobił tego na złość siostrze. Po prostu… dobrze się bawił w jej towarzystwie i to było, jakby zabezpieczenie przed jej odejściem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Smyk   Czw Lut 06, 2014 8:44 pm

Dla jego bezpieczeństwa i innych, Roksana nie zamierzała mu mówić, że to są gumowe zabawki. A w prawdzie, wyglądały jak prawdziwe. Cieszyło ją, że Sahal od razu ten pomysł kupił i zaczął się nimi interesować. Ojciec pewnie mu nic nie kupił a chłopak z samymi pluszakami się nie nacieszy. Widać to było po tym, jak na łeb założył wazon...
- Wymiana towaru na pieniądze. Zobaczysz później.
Będzie miał okazję przyjrzeć się transakcji, jak się kupuje jego hełm i co się komuś w zamian daje. W Afryce pewnie wymiany następowały poprzez towar za towar.
- Z innego kraju. Kupię Ci książkę z wojownikami i sobie zobaczysz jak wyglądają.
Teraz jej właśnie wpadło do głowy kupienie mu takiej książki. Na pewno są jakieś albumy z ilustracjami wojowników z każdej epoki aż po czasy dzisiejsze. Skoro jest taki napalony na wojowanie, to taka książka zaspokoi jego ciekawość.
- Możesz.
Od razu się zgodziła, kiedy zaczął atakować pytaniami. Nie musiał robić słodkich oczek. Roksana jako starsza siostra, starała się zdobyć jego zaufanie. Przysunęła koszyk a młody włożył do niego maskotkę. Później poleciał by poszukać jakiś dodatkowy hełm, ale zamiast tego przyniósł lwią maskę. Westchnęła z uśmiechem. Skoro mu się podobało, to niech będzie. Pieniędzy nie żałowała.
- Wyjaśnię Ci w domu.
To nie miejsce by mu rzucać definicjami. Słowo ofiary można rozumieć różnie, a dla wampira miało to tylko jedno znaczenie. Jednak to nie jest odpowiednie miejsce, na wyjaśnianie jego znaczenia.
Załóżmy, że Sahal wziął inne kajdanki, luzem leżące w jakimś koszyku a nie te z zestawu, który był zapakowany. Przyglądała się młodemu jak je oglądał. Zaraz próbował odwrócić jej uwagę, więc dała się specjalnie na to nabrać. A później spojrzała na niego i na swoją rękę, przykutą do jego. Uśmiechnęła się, kucnęła i odpięła kajdanki, odszukując ten magiczny guziczek, uwalniając swoją i jego rękę. A zestaw policyjny, wrzuciła do koszyka.
- W domu Ci pokaże jak je używać. Ale myślisz dobrze.
Pochwaliła go, lecz tym samym da mu w domu lekcję ich używania. Wyprostowała się wrzucając i te kajdanki do koszyka, po czym rozejrzała się po sklepie. Niestety nie wszystko tutaj dostanie. Na pewno nie bicze czy pejcze. Jeżeli to było wszystko, to chyba będą mogli udać się do kasy. Ale warto jeszcze zapytać, więc spojrzała na Sahala.
- Chcesz coś jeszcze z tego sklepu?
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Smyk   Pon Lut 10, 2014 3:55 pm

Ojciec nie musiał chłopcu niczego kupować. To, co dawał mu Ringo było o wiele cenniejsze i cieplejsze, niż rzeczy kupione za pieniądze. Dał mi miłość oraz poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu chłopiec szybko zapomniał o przykrościach, jakich doświadczył ze strony matki. Poza tym dostał od Ringo maskotki oraz watę cukrową, którą chłopiec spożył po raz pierwszy w życiu.
– Oooo! W moim plemieniu też jest wymiana! Rzecz za rzecz!
Wyjaśnił siostrze, rozumiejąc poniekąd jak ma wyglądać ta wymiana, o której przed chwilą mówiła. W lot pojął zatem w czym rzecz i jak to może wyglądać. Choć oczywiście nie przepuści okazji do tego, by uważnie przyjrzeć się takiej wymianie. Ot, był naprawdę ciekawski, co odziedziczył w genach po ojcu.
Książkę? Miał ochotę zadać pytanie, co to jest książka, ale zaraz odpowiedni obraz pojawił się w jego głowie. To był taki przedmiot, o wielu stronach, na których na ogół były jakieś japońskie znaki (Sahal wciąż miewał problemy z ich zapamiętaniem i umiał dopiero jeden alfabet). Właśnie w takiej książeczce umieszczone były znaki, których się uczył przez ich przerysowanie oraz głośne wypowiadanie. Temu nie zapytał siostry o to, jak wygląda owa książeczka. Za to przypadło mu do gustu to, że siostra kupi mu taką książeczkę z wojownikami. Był ciekaw tego, jak wyglądają. Wszak sam był wojownikiem! I to nie byle jakim. W jego żyłach płynęła dzika, afrykańska, pogańska krew wojowników. Miał naprawdę niesamowitych przodków z linii matki. Zapewne, gdy wreszcie dorośnie, z chęcią poleciałby znów do Afryki, by bliżej zapoznać się ze swoimi więziami i genami.
Ciekawość bardzo go zżerała, ale skoro siostra miała mu wszystko wytłumaczyć w domu, to nie będzie miał nic więc do powiedzenia. Musiał uzbroić się w cierpliwość, choć przestępował z nóżki na nóżkę i to niekoniecznie dlatego, że musiał iść „na stronę”. Sahal raz polował z ojcem i bardzo mu się to podobało, ale chłopiec nie miał w sobie tyle sił, by samodzielnie zaatakować jakiegoś człowieka.
Chłopiec nie patrzył, jakie kajdanki wziął w rękę. Ot, po prostu sięgnął rączką po takie, które dało się w jakiś sposób wykorzystać, a już na pewno na sobie i Roksanie. Był święcie przekonany, że służyły do tego, by dwie osoby mogły być już na zawsze razem.
– I będziemy już razem?
Spytał i aż oczka mu pojaśniały i na moment przybrały szkarłatną barwę. Nie, to nie dlatego, że zapragnął krwi Roksany albo poczuł głód krwi, tylko dlatego, że był szczęśliwy. Tak, u innych wampirów taki kolor oczu zwiastowało raczej większe nieszczęścia i kłopoty. Jak widać, mały Sahal wyróżniał się na tle innych wampirów, o czym jeszcze sam nie wiedział.
Oczka szybko jednak stały się smutne, gdy Roskana ich odseparowała. Przebiegła Lisica miała w zanadrzu kluczyki, którymi się posłużyła.
– Dlaczego to zlobiłaś? Nie cesz być ze mną?
Po raz kolejny mogła ujrzeć to szczenięce spojrzenie, jakim chłopiec obdarzył swoją siostrę. Aż jakaś starsza kobieta, która właśnie przechodziła obok, na widok miny chłopca sama się rozczuliła. I zapragnęła podejść, by przytulić do siebie zbolałe dziecko, jednak widząc minę towarzyszki dziecka, szybko zrezygnowała z tego pomysłu.
Chłopiec dziarsko pokręcił główką i chwycił znów Roksi za rączkę, by poprowadzić ją do kasy. Nie mół się już doczekać tego, że przebierze się za Wikinga!
– Cio telas?
Spytał, gdy zapewne wampirzyca uporała się już z resztą zakupów oraz wymianą pieniędzy za towar, czemu chłopiec uważnie się przyglądał. W sumie to miał wielką ochotę na to ciacho, które wcześniej mu obiecała w drodze powrotnej!
- Ciacho?
Aż ślinka pojawiła się w kącikach warg tego małego brzdąca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Smyk   Czw Lut 13, 2014 9:48 pm

Szybko chłopak pojmował co to jest kupowanie i czym się tutaj płaci. Dzielny Sahal. Nawet grzecznie stał i obserwował, jak zakupione przedmioty zostały skasowane przez kasjerkę i zapakowane do reklamówki sklepowej, a Roksana zapłaciła za wszystko kartą. Wtedy zaś opuścili sklep z zabawkami. Sahal w odpowiedzi siostrze, chciał iść po ciacho. Znaczyło to, że będą musieli obrać kierunek cukierni. Pominiemy już to, dlaczego wampirzyca zdjęła kajdanki. Jak rzekła wcześniej, wyjaśni mu ich znaczenie w domu. Na spokojnie i ze zrozumieniem, na umysł dziecka.
Ruszyli więc w stronę cukierni, po drodze zahaczając jeszcze o księgarnię, gdzie kupiła mu książkę o wojownikach z ilustracjami na całą stronę.


[z/t oboje]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Smyk   

Powrót do góry Go down
 
Smyk
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Smyk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: