IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep ze słodyczami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 10:42 pm

Na słowa łowcy tylko zmrużył oczy. Czuł jak pod jego dłonią zaczyna sączyć się ciepła krew. Piekło i bolało niemiłosiernie, jak każda większa rana a szczególnie ta od postrzału. Problem jeszcze polegał na tym, że była to broń antywampirza. Rany zadane przy jej użyciu były nieco bardziej bolesne i powodowały, że regeneracja wampirza praktycznie zanikała. Nie mógł więc liczyć na szybkie zaleczenie się rany.
Takei stał w miejscu i patrzył prosto na łowców, obawiając się, że ci strzelą do niego. Czuł jak jego serce bije w przyspieszonym tempie, w myślach zaś panował istny chaos. Chciał wybudzić się z tego koszmaru... Przed oczami i dookoła miał widok martwych ciał, umierających, zabijanych ludzi. To było coś, czego nie chciał zobaczyć nawet w najgorszych snach. Wiszący dookoła zapach krwi drażnił go tylko coraz bardziej i powodował te nieprzyjemne drapanie w gardle. Jego oczy nieustannie zaś pozostawały czerwone. Widział tylko jak drugi łowca oddala się i wiedział, że nic nie znajdzie. Wampiry pozostawały przecież niewidzialne. Równie dobrze mogli stać obok i śmiać się z nich po cichu.
- Łapiecie nie tego kogo potrzeba! Czemu, do cholery mnie nie słuchacie?! Była jeszcze dwójka! Kobieta i mężczyzna, prawdopodobnie poziom E! Ale mają moc niewidzialności! - wrzasnął, czując narastająca w nim desperacje. Już nawet nie chodziło o to, że miał zostać posądzony o zabójstwo. Ta dwójka ucieknie i narozrabia gdzie indziej doprowadzając do tragedii. Musieli ich złapać, to było priorytetem! Choć jego słowa mogły nie brzmieć zbyt przekonująco...

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 11:26 pm

Łowca który polazł przeszukać budynek, nie znalazł żadnego wampira. Jedynie zniszczone pomieszczenie z monitoringiem. Rozwalone biurka, krzesła i komputery. Wrócił więc sam nie mając dobrych wieści.
- Nie ma tam żadnego wampira. Lecz pomieszczenie biurowe i monitoringu zostało zniszczone. Musiał uciec.
Łowca celujący do Isao przyjął do wiadomości raport kolegi, zaś przy tym wysłuchał co Isao miał do powiedzenia. Nie tego kogo trzeba? Strzelił mu w prawe udo, by wampir upadł na kolana.
- Rozejrzyj się. Wszędzie trupy, masz krew na swoim ubraniu i jedyny z tej rasy jesteś na miejscu zbrodni. Jeszcze oczy Ci świecą jak lasery. Co z tobą będzie, zależy od Dowódcy.
Gdy ten wyższą rangą skończył, młodszy się odezwał.
- Zbierajmy się. Gliny zaraz przyjadą. A Ty blondasie jeśli nie chcesz być na pierwszych stronach gazet, lepiej grzecznie udaj się z nami.
Wyszło na to, że ten drugi łowca znał Isao. A to na wzgląd jego sławy w świecie muzyki. Jeżeli wampir chce zachować swoje dobre imię, dobrze dla niego jak się podda. Tak gdzie się udadzą, porozmawiają z nim inaczej i na spokojnie. Jeżeli Isao się zgodzi, młodszy łowca podejdzie do niego i zakuje mu ręce w kajdanki blokujące moce za jego plecami.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 11:46 pm

Tak, jakiś czas temu wampir rzeczywiście słyszał huk i dziwne dźwięki, jakby coś się tłukło. Nie mógł jednak wtedy odejść, bo łowcy już byli w sklepie. Gdyby próbował dostać się do sali monitoringu zapewne pomyśleliby, że próbuje uciec i zarobiłby kulką w plecy. Wątpliwym również było aby łowcy dosłyszeli owe hałasy. Ludzie wszak mieli znacznie słabszy słuch od wampirów, a nawet sam Isao słyszał owe dźwięki dość cicho... Gdy więc łowca pojawił się tu i zaraportował o zniszczeniu sali do monitoringu, nie zdziwił się zbytnio. Bardziej zabolał go fakt, ze nikogo nie odnaleźli. Serce waliło mu jak oszalałe a on ... czuł jak spada ze skrajności w skrajność. Mieszały się w nim wściekłość, rozpacz, zdezorientowanie... Nim zdążył o tym jakoś dłużej pomyśleć, dostał kulką w udo. Syknął i upadł na kolana, łapiąc się za nie i spod przymkniętych powiek spoglądając na łowców ze zdziwieniem. Za co dostał? Przecież nie próbował uciec.
- Ale to nie ja, do cholery! Czemu traktujecie każdego wampira jako chodzącego mordercę i nie słuchacie co mamy do powiedzenia?! - warknął zirytowany. Emocje brały nad nim górę, był zbyt zszokowany i roztrzęsiony ową sytuacją. To oczywiste, że zaczynały puszczać mu nerwy... Patrzył z wściekłością na wyższego rangą mężczyznę. Nie mieściło mu się w głowie to wszystko. Jak jego życie mogło tak się potoczyć?! W jednej chwili został uznany za mordercę i wylądował u łowców. Nigdy przecież nie zrobił niczego przez co mógłby trafić na ich listy.
Mimo to po chwili ochłonął nieco. Złapał głębszy oddech, zamknął na chwilę oczy i wypuścił powietrze z ust. Spojrzał na drugiego z łowców, który najwyraźniej zdawał się go znać. I być nieco łagodniejszym od tego drugiego.
- A czy mam inny wybór? To nieporozumienie i trzeba to jak najszybciej wyjaśnić. I dorwać tamtych zanim znów stanie się tragedia!
Pozwolił się skuć. Ze wstaniem z postrzelonym udem miał problem. Jeśli chcieli go gdzieś zabrać, zgodził się na to. Na koniec jeszcze spojrzał za siebie, z niejakim przerażeniem wpatrując się w obraz tragedii. Udał się z łowcami... Musiał jak najszybciej wyjaśnić ową sprawę. Zamierzał pomóc im w schwytaniu winnych. Tylko on w tej chwili mógł ich rozpoznać. A przynajmniej wampira poziomu E...

z/t Isao + 2 łowców

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sob Kwi 20, 2013 3:38 pm

Trzy kobiety, w tym ciężarna, stara i bizneswomen. Do tego dwóch mężczyzn, jeden z nich zachowywał się nadzwyczaj dziwnie, a drugi był sprzedawcą. Ten pierwszy - młody chłopak - Zaglądał do pracownika, kręcił się i nic nie kupował. Wymienieni klienci nie zwracali zbytnio na niego uwagi, bowiem w Japonii zdażyli się wyrodni dziwacy, zwłaszcza w tym mieście. Co dalej będzie tego nie wiemy, na razie trwa spokój.

Event czas zacząć.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sob Kwi 20, 2013 5:39 pm

Dastan wiedziony ochotą zjedzenia czegoś słodkiego, opuścił apartament narzeczonej i udał się w stronę centrum. Daleko nie miał, a używając swojej mocy, znalazł się tam w przeciągu kilku sekund. Miał nadzieję, że dzisiejszego wieczora nie narozrabia znów, bo tym razem ojciec by chyba wydziedziczył ze swojego rodu. A mimo wszystko Dastanowi jakoś na tym wszystkim zależało.
Wiadomo, im więcej ludzi, tym więcej pomieszanych ze sobą tym trudniej było szlachetnemu opanować swoje pożądanie do krwi. Nawet teraz, kiedy kroczył po ulicy, z łapami wciśniętymi w kieszenie, poszukując jakiegoś sklepu ze słodyczami, jego głód wzrastał. Złociste źrenice odnalazły wreszcie witrynę, za którą znajdowały się przeróżne słodycze. Dastan wszedł do środka, nie przeczuwając niczego złego. Rozejrzał się dookoła, dostrzegając od razu ciężarną kobietę. Pachniała dość specyficznie, więc wstrzymał oddech. Zerknął na kamery, jakby chcąc je namierzyć i sprawdzić w jakich miejscach się znajdują. Ciekawe jak długo zajęłoby policji na dotarcie na miejsce zbrodni... Odrzucił tę myśl i znów spojrzał na ciężarną. Westchnął. Wziął w łapę małą torebeczkę i łapami zaczął do niej wpychać jakieś żelki i cukierki. Jeśli ktoś krzywo na niego patrzył, bo robił to paluchami zamiast szczypcami, zbył to, nie zwracając w ogóle uwagi. Nie mógł się przecież denerwować. Musiał stąd wyjść, nie zaczynając i nie robiąc żadnej burdy. Ba! Nawet grzecznie ustawił się w kolejce, zajmując ostatnie miejsce. Z niecierpliwością zaczął stukać butem w posadzkę. Chciał stąd jak najszybciej wyjść i zapchać się żelkami.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sob Kwi 20, 2013 6:12 pm

] Ktoś wszedł nowy. Chłopak który dziwnie się zachowywał, spojrzał na Dastana. Bogaty typ, po mordzie widać i pewnie ma za nic ludzkie życie, to niesprawiedliwe życie. Zacisnął dłonie w pięści, rzucając uwagę na pracownika i nie minęła chwila, a zza pazuchy wydobył broń. Wymierzył ja w stronę sufitu i wystrzelił.
- Na glebę śmieci! Na glebę!
Wrzasnął pełen złości, na co zgromadzeni ludzie przy kasie, padli na podłogę, pracownik podniósł ręce do góry, lecz pusty wzrok chłopaka był tak przerażający, że aż wyszedł zza lady i usiadł obok klientów. Młody napastnik mocno trzymał broń i mierzył w ludzi.
- Nie chcę pieniędzy! To wasza wina, wasza, że nie zdechliście wy, próżne świnie, a ona!
Krzyczał, wymachując pistoletem. A ten elegancik? Posłuchał? Widać, że cwaniaczek.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sob Kwi 20, 2013 6:53 pm

Dastan stał w miarę grzecznie w swojej kolejce, przed kasą, wśród ludzi, którzy mieli różne zapachy, wspaniale pachnącą krew. Na resztę nie zwracał uwagi, a i tak zaczynało robić mu się gorąco. Charakterystyczny, żar rozpalił jego gardło, pobudzając go jedynie do tego, aby go ugasić. Z chęcią wbiłby kły w czyjąś skórę, by dobrać się do krwi. Te myśli nie dawały mu spokoju, ale musiał się opanować. W dodatku krew Aimi także na niego w dziwny sposób działa. Nie tylko miał więcej sił, ale także czuł się trochę jak naćpany.
Tę ciszę przerwało jednak czyjeś nagłe wtargnięcie. Szlachetny powiódł chłodnymi, karmazynowymi już źrenicami, w stronę nieznajomego chłopaka. Wyglądał jak typowa łajza, która chce coś ukryć pod pazuchą. I tak też było. Wyjął broń spod płaszcza grożąc wszystkim. Szlachetny nie poruszył się nawet o milimetr, przyglądając się przestępcy, który właśnie napadł na sklep z bronią w łapie. Wredny uśmiech wpełzł na jego mordę, kiedy chłopak zaczął się wyżalać. Blondas poczuł się jak psychiatra. W sumie znosił przez wiele lat napady żali swojej matki, więc takiego ludzkiego chłopaka powinien także znieść. Nie mógł użyć mocy. Było tutaj za dużo ludzi, którzy pozostaliby świadkami istnienia istot nadprzyrodzonych. Chyba, żeby wszystkich wybić... zaczynając od tej ciężarnej, smakowicie pachnącej...
- Opuść tę zabaweczkę, nim przestrzelisz sobie jaja.
Powiedział spokojnie Dastan. Musiał jakoś opanować tę sytuację, choć nie bardzo widziało mu się zostawać bohaterem. O taa, już widział minę Aimi. No ale nie mógł pozwolić, aby chłopak rozpoczął tutaj rzeź, bowiem zapach krwi jaki uniósłby się w powietrzu sprawiłby, że Dastan nie byłby w stanie zapanować nad swoim głodem.
- Nie chcesz chyba spędzić reszty swojego życia w pace, za napad na sklep z bronią w łapie. Plus śmierć kilku osóbek... dadzą Ci zapewne dożywocie.
Rozpoczął swój zajebisty monolog, dopiero się rozkręcając. Miał chorą satysfakcję z chujowego życia tego człowieczka. To jedynie podkreślało, jakimi nędznymi istotami byli. Choć może nastawienie blondasa do ludzi zmieni się choć trochę po dzisiejszym wieczorze?

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Kwi 21, 2013 11:03 am

Aż oczy się poszerzyły ludziom, słysząc głos Dastana. Chłopak z bronią spojrzał gardząco na niego, przeklinając pod nosem. Wymierzył bronią w stronę wampira i odbezpieczył ją, jednak nie wystrzelił.
- Zamknij mordę bo ją stracisz!
Krzyknął i przez to ciężarna kobieta jęknęła, upadają na ręce. Napastnik spojrzał na nią dosłownie na sekundę, mając ciągle na muszce szlachetnego.
- Ty stara! Uspokój ją!
Warknął do starszej kobiety, ta pokiwała nerwowo głową i podeszła do ciężarnej, prosząc ja o uspokojenie. Ta przeczyła, wijąc się z bólu.
- Jestem w ciąży, błagam wypuść mnie. To ósmy miesiąc, błagam.
Co za żałosny widok, jednakże chłopaka to wcale nie ruszyło, a przynajmniej na to wyglądało.
- Powiedziałem ucisz ją bo cię kurwo zabije!
Ileż nerwów tracił! Starsza kobieta przytuliła przyszłą mamę, chcąc jak najszybciej uciszyć. Ludzie się niepokoili, a terrorysta pewnie trzymał dłoń i wyglądał na kogoś, że raczej drugiej osoby by nie pozbawił życia Tu chodzi o coś głębszego, ale to później.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Kwi 21, 2013 12:12 pm

Dastan mógł zgrywać bohatera, bowiem w porównaniu do tych zwykłych ludzi, nie bał się broni palnej, ani jej pocisków. Poza tym, chłopak mógł blefować, nie miał jaj, aby strzelić i kogoś zabić. Choć w sumie, co tam szlachetny mógł wiedzieć o psychice zdesperowanego i zdemoralizowanego chłopaka, który płakał nad rozlanym mlekiem, obwiniając cały świat o śmierć jednej, zapchlonej, ludzkiej istoty. Doprawdy, śmieszne. Widać, że uczucia były całkowicie zbędne i niszczyły naturalny spokój, jaki powinien panować.
Broń została odbezpieczona i wymierzona w blondasa. Nic sobie z tego nie robił. Ciekawe czy zdążyłby złapać w palce kulę, jaka mknęłaby w jego stronę? Aż z chęcią kiedyś spróbuje takiej sztuczki, ćwicząc i sprawiając że będzie to możliwe. Wiadome, praktyka czyni mistrza.
- Pozwól, pokażę Ci jak trzymać właściwie broń.
Zaoferował już spokojniej, chcąc odebrać chłopakowi w taki sposób broń, nie poruszył się jednak, a jedynie wyciągnął w jego stronę dłoń. W sumie nie wiedział po co. Mógł przecież zbliżyć się i wyrwać mu serce, spić krew, a truchło wyrzucić... W sumie miał przed sobą całkiem niezły test wytrzymałościowy.
Szlachetny kątem oka zerknął w stronę ciężarnej kobiety, która upadła na ziemię w bólu. Pewnie zaraz zacznie im tam rodzić... A jak zacznie wypierać ze swojego ciała bachora, pojawi się... krew. Wtedy pojawi się jeszcze większe zagrożenie niż ten dzieciak z bronią w łapie.
- Pomyśl. Za same groźby możesz wylądować w kiciu. Tego chcesz? Wątpię. Po co marnować sobie życie na zabijanie jakichś tam nic nie wartych ludzi? Lepiej ścigaj tych, którzy zabili.
Cóż, raczej nie nadawał się na kogoś, kto mógłby na spokojnie rozmawiać z przyszłym, niedoszłym mordercą. Dastan przesunął się, w taki sposób, by zasłonić sobą ciężarną i tą staruchę. Doprawdy, zachciało mu się zgrywać bohatera.
- A co jeśli trafiłeś, w tym towarzystwie, na psychopatę?
Zagadnął go, spoglądając na niego nieprzeniknionym wzrokiem. Musiał w jakiś sposób zmusić tego chłopaka do oddania broni i poddania się. Swoją drogą, dlaczego nikt jeszcze nie wezwał policji, skoro Dastan wziął na siebie uwagę "zamachowca" na sklep ze słodyczami?

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Kwi 22, 2013 10:21 am

No popatrzcie. Najlepiej ubrany goguś nadal gada, a czy nie miał się zamknąć? Przeklinał pod nosem, czując narastający gniew i strach. Dastan taki pewniak! Był cholera dziwny!
- Spadaj! Nie oddam ci broni, myślisz że jestem głupi? Nie! Zamknij się i siądź w końcu na tym dupsku!
Kolejne wrzaski i piski kobiet. Młody napastnik wrzasnął nagle i oddał kolejny strzał, dostał pracownik! Prost w ramię! Dastan nie zdoła nic zrobić bo to było nagłe i chłopak stał kilka kroków dalej i szybko wymierzył w blondasa. Zaś gada! Zaś!
- Morda, kurwa! Morda! Gówno wiesz o mojej matce! Zmarła przez lekarzy, kupujesz? Przez te durne balwany, bo leczą tą starą krwowę, ciężarną która panikuje jakby wyrywali jej dzieciaka z bebecha! I przez takich bogaczy jak wy! Bo biedni są śmieciami, nie zasługują na pomoc! Kurewskie szmaty, to wasza wina!
Wpadł w obłęd chłopak, musi być samotny, wiadome. Trzymał obu rącz broń. A pracownik? Wykrwawiał się, kobiera ciężarna dyszała ciężko, staruszka modliła się, a kobieta biznesu? Twarda skała, ukrywała coś w dłoni, być może telefon.
- Psychol? No pewnie! Wy wszyscy czuby!
Nie bał się, ba, jemu życie i tak już jest obojętne.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Kwi 22, 2013 11:14 am

Wątpił, aby był najlepiej ubrany. Nigdy jakoś nie przywiązywał do tego wagi, ważne żeby jego ubrania były czarne, zakrywały go od stóp po głowę i miały w sobie kaptur, co by go chronił przed słońcem, gdyby zabalował gdzieś o wiele za długo. Mieli tutaj przecież panią bizneswoman, która ubierała się pewnie u Prady albo innego, śmiesznego sklepu, który byłaby w stanie wymienić Aimi, obudzona w środku dnia.
- Nie siądę na moim szlachetnym dupsku. Nie chce mi się. Co mi zrobisz?
Powoli zaczynał się irytować, ale musiał się uspokoić. Nie mógł dopuścić do rozlewu krwi. Choć jego zabicie okazywało się taki proste i rozwiązujące całą sprawę. Nie musiałby się wysilać, bo przecież pociągnięcie za spust było o wiele łatwiejsze, niż wyperswadowanie temu chłopakowi chęć zamordowania wszystkich. A przecież Dastan wiedział, jakie to wspaniałe uczucie zamordować kogoś i to własnymi, gołymi rączkami.
Oddał kolejny strzał. Dastan nie drgnął, spojrzał tylko w ślad za pociskiem, który trafił w pracownika. Jego ubiór zaraz zabarwił się na czerwono, a zapach krwi dotarł do jego nozdrzy, pobudzając każdą komórkę jego ciała. Zaklął pod nosem, wstrzymując oddech. Jego oczy zalśniły na karmazynowo, a Dastana aż świerzbiło, żeby wyrwać tętnicę z rannego i osuszyć go z krwi.
- Ty, tam! Pomóż mu, zanim się wykrwawi i sprowadzi tutaj jeszcze większy... problem.
Tak, chodziło mu o jego brak samokontroli, który teraz przechodził największy i najszybszy test. A rozkaz rzucił jakiejś osobie stojącej najbliżej poszkodowanego. Ucisk rany powinien pomóc na tyle, aby zdążyć go później uratować z tego postrzału.
Przełknął ślinę i zmusił się do spojrzenia na napastnika. Spojrzenie szlachetnego było nienawistne, pełne chęci mordu. Ruszył w stronę chłopaka, powoli w taki sposób, by ten na spokojnie mógł dostrzec każdy jego najmniejszy ruch. Aż wreszcie szlachetny stanął naprzeciwko niego, na wyciągnięcie ręki. Wciąż zasłaniał sobą ciężarną kobietę.
- Nie baw się z Boga, zabijając niewinne osoby, które nie mając nic wspólnego z Twoją szanowną matką, ani lekarzami za nią odpowiedzialnymi. To, że wymordujesz ludzi, nie sprawi, że Twoja matka wróci do żywych, a Ty sam staniesz się mniej samotny.
Oj tak, szlachetny tracił powoli cierpliwość. W dodatku ton jego głosu był lodowaty. Jeśli dojdzie do jeszcze jednego aktu przemocy, sam będzie musiał użyć siły na tym człowieku, aby go rozbroić. Miał nadzieję, że owa bizneswoman, niczego nie kombinowała i wreszcie zadzwoni na policję, wykorzystując moment nieuwagi napastnika. Chyba, że sama coś kombinowała?

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sro Kwi 24, 2013 2:43 pm

Chłopak denerwował się i było to widać, Dastan wzbudzał grozę nie tylko w nim, ale i w zakładnikach. I skąd mogli wiedzieć, że jest wampirem?! I to dziwne zachowanie kiedy po strzelił pracownika.
- Masz siąść bo inaczej postrzele kolejną osobę!
Zagroził, wciąż mierząc w blondyna. Kobieta w ciąży spała co raz to głośniej, starsza kobieta modliła się na głos, powtarzając kilka zwrotów w kółko.
Bizneswomen stała najbliżej rannego pracownika, temu też od razu zajęła się nim.
Kolejne próby zatrzymania... Chłopak warknął, robiąc krok w tył kiedy Dastan się zbliżył.
- Nie! Nie będę cię słuchał! Odsuń się jak najdalej ode mnie, bo... bo was pozabijam!
Nic nie dociera i właśnie kiedy skończy, ciężarna wydała krzyk z gardła... staruszka złapała się za głowę i wskazywała na młodą matkę.
- Rodzi, o Boże rodzi. Cud w takiej tragedii.
Napastnik wrzeszczał o uciszenie obu kobiet, a bizneswomen? Pomagała rannemu, wybierając numer na policje, ale miała lipe bo Stara zaczęła śpiewać obronne pieśni, mające na celu odesłania diabła do piekła. Wiadome, widok telefonu dla fanatyczki to jak ujrzenie samego Diabła. Chłopak powoli odwracał się w stronę kobiety z telefonem, a ta blada szybko wcisnęła telefon do kieszeni i jeszcze większy strach, kiedy ujrzała wymierzoną w swoją stronę broń.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Czw Kwi 25, 2013 11:28 am

Dastan przyglądał się uważnie chłopakowi grożący z broni, chcąc wzbudzić w nim strach. Ludzie kierowali się na ogół emocjami, a nie rozumem, co w takich chwilach okazywało się dla wampira bardzo przydatne, ale dla człowieka było wręcz zgubne. Szlachetny nie przejmował się tym, że ktoś mógł dostrzec zmianę koloru jego tęczówek. W obecnych czasach przecież wszystko było możliwe. Mógł przecież soczewki, które reagowały na zmianę światła, zmieniając także swój kolor. Zbytnio się tym nie przejmował i jakoś wybrnie z tej sytuacji. Najważniejsze, żeby tylko nie rzucił się na kogoś w swoim szale, czując krew. Nie wiedział jak długo będzie jeszcze w stanie powstrzymywać swoje żądze.
Kiedy chłopak zrobił krok w tył, aby uciec w ten sposób przed blondasem, ten nie pozwolił mu na zwiększenie dystansu między nimi, więc wciąż dzieliło ich zaledwie kilka kroków. Dastan nie poruszył się. Nie usiadł. Nie wykonał żadnego polecenia.
- Wróć do domu, nim zaczniesz czegoś żałować.
Powiedział, znacznie spokojniej, co kosztowało go naprawdę bardzo wiele. Musiał zachować spokój, ale przychodziło mu to coraz gorzej, szczególnie, że ciężarna zaczęła rodzić. Blondas nie odwrócił się w jej stronę, żeby przypadkiem ten chłoptaś nie wywalił jakiegoś numeru. W dodatku swoje trzy grosze dołożyła jeszcze ta stara jędza, która zamiast zamknąć mordę, pomóc rodzącej i nie wyzywać telefonu od diabłów i innych szatanów, zaczęła panikować. To zwróciło uwagę przestępcy w stronę bizneswoman. Dastan dostrzegł w tym szansę dla siebie, aby wreszcie rozbroić niebezpiecznego nieznajomego. Uderzył go odpowiednio mocno w żebra z łokcia, drugą ręką odchylił broń tak, aby nie mierzył w żadnego człowieka. A następnie chciał go siłą rozbroić, żeby znów nie odwalił czegoś głupiego, nie robiąc krzywdy i jemu. Wszystko działo się trochę szybciej niż sam Dastan by chciał. Ale cóż poradzić w takiej chwili, gdy nawet sekunda wahania, mogła okazać się groźna? Dobrze, że u ciężarnej pojawiły się dopiero skurcze...

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sob Kwi 27, 2013 3:07 pm

Pfff, sranie w banie. Chłopak zaśmiał się głupio na słowa wampira, nie słuchając go oczywiście. Nadal mierzył z broni w niego, a potem poleciało. Mierzył w kobietę, kiedy Dastan rzucił się na niego i uderzył z łokcia, młody przeklnął, zaczynając się siłować z odważnym ludkiem.
Co zrobił? Kopnął go w krocze kolanem, był zbyt blisko Dasta by nie trafić. Jeśli poskutkowało, odepchnął go od siebie i wystrzelił w jego stronę dwie kule. Nie mial celu, byleby zranić... I jak tam otoczenie? Starucha zaczęła wrzeszczeć, a bizneswoman poinformała policję. Niebawem przyjadą pod sklep.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Kwi 28, 2013 4:27 pm

Jak widać chłopak nie ustępował. I nie dawał w żaden możliwy sposób, w miarę dyplomatyczny, pozwolić sobie pomóc i wybić mu z głowy te głupstwa, które zamierzał wykonać. Zresztą kilku już się dopuścił. Dastan nie zamierzał go osądzać, bo sam przecież nie był lepszy od niego, ale chciał opuścić ten sklep jak najszybciej, bo ile przecież można marnować tutaj czasu? Ale skoro do chłopaka nic nie przemawiało, nie pozostawało nic innego jak go rozbroić i zaatakować, by stracił choć na chwilę panowanie nad bronią. Nie poszło tak dobrze, jakby się tego blondas spodziewał. Mógł włożyć w to znacznie więcej wysiłku i połamać biedakowi żebra. No ale cóż, za swoje błędy trzeba płacić.
Zaczęli się szarpać, stając już na przeciw siebie. Dastan chciał zastosować dźwignię na jego rękę, w której trzymał broń. Złapał ją więc i wykręcił mocno, zmuszając chłopaka do uklęknięcia przed nim i oddania broni. Nim jednak zdołał dokończyć swój zamierzany cel, dostał z kopa w krocze. Nawet wampir odczuje to jako dość nieprzyjemne uczucie. Syknął pod nosem, niemalże obnażając ze złości kły. A wiadomo, że kiedy się denerwował... tracił kontrolę nad mocą. Śmietnik, jaki znajdował się w sklepie,przy wyjściu, na wyrzucenie jakichś odpadków, gum do żucia czy innych pierdół, zajął się ogniem. Dastan po prostu tego nie kontrolował, nie miał na to wpływu...
W jego stronę zaraz poleciały dwie kule. Jedna drasnęła jego prawy policzek, druga wbiła się w ramię i utknęła w ciele. Krew pociekła... a zapach krwi pobudził go jeszcze bardziej. Cofnął się gwałtownie, wpadając na jakieś regały z żywnością. Pułki spadły, wraz z ich zawartością. Dobrze, że policja została już wezwana przez bizneswoman, ponieważ przyszły niedoszły bohater już zbzikował i raczej nie da rady dłużej się powstrzymywać. Wstrzymał oddech, żeby choć w taki sposób jakoś się powstrzymać od rzucenia na kogokolwiek i pozbawienia go krwi. Rany bolały, ale adrenalina sprawiała, że nie zwracał na to większej uwagi.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sro Maj 01, 2013 9:10 am

Się narobiło! Kobieta w ciąży puściła wody, mnóstwo krwi i w ogóle! Starsza fanatyczka padła twarzą na podłogę, modląc się do swojego boga, bizneswomen siedziała z rannym pracownikiem, a ten już właśnie tracił kontakt z rzeczywistością. A napastnik? Śmiał się głośno i historycznie. Widać, że nie zależało mu na życiu, skoro wymachiwał bronią na lewo i prawo, nie bacząc na skutki. W dodatku coś jest nie tak! Kosz nagle zaczął się jarać i to przez rannego blondaska!
-Ty świrze! Kosz pali się! Chcesz nas zabić?!
Śmiechu nie było końca, starucha darła mordę głośno a kobieta w ciąży stękała i sapała. Wreszcie na zewnątrz dało słyszeć się syreny. Policja już tu była. Dało się słyszeć nakaz opuszczenia sklepu z rękami w górze. Co teraz? Taki młyn Dastanie! Młody chłopak wymierzył do Staruchy.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Czw Maj 02, 2013 10:11 am

Dastan wciąż leżał na półkach, na jedzeniu, które przed chwilą z nich zrzucił. Nerwowo spoglądał dookoła szaleńczym wzrokiem. Naprawdę miał wielką ochotę wyrżnąć tych jęczących i marudnych ludzi, nic nie wartych. Wbić kły w ich ciała, rozszarpać skórę i spić krew. Był potworem, więc nie powinien mieć żadnych zahamować przed tym, czego pragnął. Jednak nie mógł. Ze względu na swojego ojca. I chyba to wciąż trzymało go w ryzach. Musiał się wyłączyć od tego całego zamieszania. Od słodkiego, nęcącego zapachu krwi. Stawało się to jednak coraz trudniejsze, szczególnie wówczas, gdy ciężarna zaczęła rodzić. Wody odpłynęły i pojawiła się pierwsza krew, potem to już Dastan miał wrażenie, że ciężarna wręcz specjalnie zaczęła się wykrwawiać. Spojrzał na nią kątem oka, obnażając kły. I zrobiło się nieciekawie. Słyszał wycie syren dobiegających za okien, ale jego czas jakby się zatrzymał. Miał wrażenie, że umysł pracuje znacznie szybciej niż ludzie się poruszają i mówią. Adrenalina swoje robiła.
Nie zwracał w ogóle uwagi na krzyki staruszki, dramatyzującej z powodu podpalenia kosza na śmieci.
– Zamknij się wreszcie! Zabierz ją stąd!
Szlachetny ryknął na biednego mohera, niczym potężny smok. Podszedł znów do przestępcy trzymającego broń. Stanął tak, żeby broń wymierzyła w niego. W ten sposób znów stał się żywą tarczą. I lepiej niech Ci ludzie wreszcie stąd zaczną uciekać, bo Dastan był już naprawdę wkurwiony. Ledwo się trzymał na wodzy by ich nie wyrznąć. Cały się trząsł i aż go nosiło. Powstrzymywał się, powtarzając sobie non stop słowa ojca.
– Uciekajcie do cholery!
Warknął gardłowo, spoglądając morderczo w stronę bandyty. Pokazał mu szereg swoich kłów i złapał za broń tak mocno, żeby aż pękła na tyle, by nie była już zdatna do użytku. Nie przejmował się tym, że kamery to namierzą, a on ujawnił wampirzą rasę przed światem. Całą swoją złość skierował na bandytę. Miał tylko nadzieję, że te półgłówki (czyt. ludzie) wezmą dupę w troki i spierdolą stąd, szczególnie, że policja była już na zewnątrz.
- Puść to.
Wysyczał, miażdąc broń dalej. O ile oczywiście mu się to uda.

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sob Maj 04, 2013 4:54 pm

Tornado przy tym to drobny wiaterek. Chaos jaki tutaj zapanował, przerażał ludzi i samegk bandytę. Rodząca darła się przez skurcze, moher bliski zawału i w ogóle totalna lipa, prowokujaca do zamordowania wszystkich w sklepie. Napastnik także na skraju wytrzymałości, gdyby miał karabin, pozabijałby wszystkich jedną, celną serią. A tak? Ma dupiasty pistolecik! Jednak najgorsze miało nadejść... Blondyn. Z nim było coś nie tak. Chłopak patrzył na niego wielkimi oczyma.
Moher pełen strachu podeszła do ciężarnej, modląc się za nią. I ach, uciekać. Ale jak? Bizneswoman miała jeszcze łeb na karku, wstała i pozbierała przyszłą mamę, moher musiał iść do rannego, lecz zmieniła tor drogi i zaczęła ciagnać Dastana za rękaw ubrania.
- Chłopczyku, Bóg ci wybaczy.
Wkurzające, co? Napastnik warknął i już miał jej przyłożyć, kiedy wampir pokazał swoje oblicze. Chłopak krzyknął i pociągnął za spust. Cały magazynek wpakował w Dastana i właśnie w tej chwili grupa anty terrorystyczna z hukiem znalazła się w sklepie. Ciężarna i kobieta sukcesu były już bezpieczne, gorzej z blondynem, noo ale co dalej? Do głosu musi też dojść Dastan.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Maj 06, 2013 8:17 am

Dastan był już na krawędzi i ledwo co dawał sobie radę. A ludzie, którzy tutaj się znajdowali, nie pomagali mu w tym. Ba, nawet przeszkadzali. Najodpowiedniejszą osobą okazała się cicha bizneswoman, która zachowała zimną krew. Najwyraźniej doskonale radziła sobie w interesach, skoro tutaj umiała zachować takie opanowanie, mimo faceta, który wymawiał bronią na prawo i lewo.
Oczywiście, że z nim było coś nie tak! I to od urodzenia, pewnie miał to po matce. Pewne, dziwne, psychiczne zachowania, nad którymi nie umiał zapanować. Może powinien brać jakieś leki na uspokojenie jak jego matka? Może by mu to pomogło i wreszcie nauczyłby się samokontroli, bo w takich przypadkach jak ten obecny, bardzo by mu się to przydało. Nawet jeśli nie pozabijał wszystkich i nie rzucił się z nimi kłami, to i tak było mu ciężko.
Wreszcie ludzie zaczęli się zbierać. Dastan nie zwracał na nich uwagi. Słyszał ich oddechy i bicie serca. Wyczuwał strach i obawy. Tak pięknie pachnieli. Ale musiał skoncentrować się na bandycie, zwrócić całkowicie jego uwagę na siebie tak, żeby nic mu nie przeszkadzało. I kiedy właśnie miał zaatakować tego chłopaka, by pozbawić broni, którą chciał najzwyczajniej w świecie zmiażdżyć, starucha złapała go za rękaw i zaczęła nim szarpać. Bóg? Jaki Bóg? Ten, który chciał ich wszystkich wymordować, gdyby nie wampir? Ten, który już pozwolił na wymordowanie wielu niewinnych ludzi? Śmieszne. Niech sobie idzie do kościółka i modli się do tego swojego Boga wojny. Wampir wyszarpnął rękę z jej starych łap i pchnął w stronę wyjścia, żeby wreszcie ruszyła te swoje zwłoki i spieprzała stąd, jeśli jej życie miłe.
– Bóg mnie wyklął.
Odpowiedział, ukazując jej swoje diaboliczne, satanistyczne czy jakie tam jeszcze przymiotniki sobie wymyśli, opisując jego kły czy źrenice. Niech już lepiej zejdzie mu z oczu. W każdym razie wszyscy byli już bezpieczni. Wszyscy, oprócz Dastana, który w następnej chwili oberwał salwą z broni bandyty. Kilku kul udało mu się uniknąć, schylając się czy robiąc uniki, jakich powstydziłby się Neo z Matrixa. Jednak nie mógł pozwolić sobie na moce, aby całkowicie uniknąć wszystkich kul. Znaczna ich większość dosięgła go, trafiając głównie w brzuch i uda. Krew trysnęła z ran, wampir runął na ziemię, pchając także ku sobie bandytę. Spojrzał na niego nienawistnie, posyłając mu ostatnie, mrożące krew w żyłach spojrzenie, nim grupa antyterrorystyczna weszła do sklepu. Całe ubranie szlachetnego było już przesiąknięte krwią, a jemu robiło się niedobrze na samą myśl o tym. Przetoczył się zaraz na plecy, łapiąc za największą ranę na brzuchu. Mógłby się zabrać do matki, ale nagłe zniknięcie będzie dość dziwne…

_________________
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Maj 07, 2013 4:07 pm

Pora zakończyć napad. Nikt poważnie nie ucierpiał (prócz Dastana) przybyła policja i napastnik został powstrzymany i aresztowany. Rannych i poszkodowanych psychicznie zawieziono do szpitala. Osoby jakie się znalazły w niebezpieczństwie okrzyknęły Dastana bohaterem, jako że własną piersią chronił zakładników. Podpalony kosz ugaszono i nikt nie powiązał tego z Dastanem. Ustalono iż to był zwykły przypadek mówiący o wyrzuceniu niedopałka do śmieci.
Koniec.


Temat już jest wolny.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Kwi 07, 2014 11:16 am

Is włóczyła się po mieście. Właściwie to zamierzała kupić sobie nowe ubranka, ale wypadałoby też uzupełnić zapasy żywności. Za to chyba się nie kara, prawda?
Tak, czy owak, zatrzymała się przy sklepie ze słodyczami. Miała ochotę na coś słodkiego, a jednocześnie bała się utyć, jak to każda dziewczyna w jej wieku. Przyglądała się wystawie z łakociami, które kusiły już samym wyglądem. A co dopiero smakiem... Ismena nie mogła poczuć nawet woni tych produktów, jednak wyobraźnia podsuwała jej rozmaite domysły. Wgapiała się w tę szybę i wgapiała, wciąż niepewna, czy powinna tam wejść, czy może raczej zostać. Miała przecież portfel, lecz aktualnie toczyła walkę z samą sobą, by dać się wciągnąć w wir słodkości.
Gorzej jak rano obudzi się z kacem i w cudzym łóżku... Nie, no, bez przesady. Cukrzycy to ona nie ma. Zresztą, komu zaszkodzi jedna tabliczka czekolady?

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Kwi 07, 2014 11:37 am

Zaszkodzi! Jedna czekolada też odkłada się na bokach, zwłaszcza tych ludzkich. Nene już to bynajmniej nie groziło - a przynajmniej wedle jej mniemaniu. Temu też udała się w kierunku sklepu ze słodyczami, omijając zgrabnym krokiem przechodniów. Może i Willowi zakupi jakieś łakocie? Przecież od niej wszystko weźmie! Nawet ciastko nadziewane strychniną! W każdym razie znalazła się tuż u drzwi sklepu, lecz widok wyglodniałej blond włosej duszyczki skutecznie jaw zatrzymał. Nene wbiła miodowy wzrok w ten ludzki kształt.
- Te, głodujesz? - Zagadała z wyraźną dumą w głosie, odwracając się w stronę osoby. Taka... zwyczajna. Nene wygladziła swoją sukienkę, jakby chciałaś podkreślić swoją lepszą kobiecość. Poza tym gapiła się w te puste kalorie jak kościelna dewota w księdza. Aż Lelek sama zerknęła.
- Mogę ci coś kupić. - Znajcie łaskę wampirzycy o dziecięcym wcieleniu. Może ludzka kobietka skorzysta?

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Kwi 07, 2014 12:35 pm

Skorzysta? To chyba nie znamy Ismeny, skoro o coś takiego ją podejrzewamy...
Blondynka słysząc odgłos zbliżających się kroków, z czystej ciekawości odwróciła się. Aż otwarła buzię ze zdziwienia, kiedy odezwała się do niej Nene. Co taki bachor robi sam przed sklepem?
Skrzywiła się na jej słowa. Głoduje? No, jak na dziecko to miała dość duży zasób słownictwa. Normalna osoba by na to pewnie odpowiedziała, czy ją czasem nie pojebało, ale, że trafiła jej się kulturalna Sang, jej rozmówczyni postąpi nieco inaczej. W tej chwili ją obraziła, więc nastolatce włączył się tryb bycia dumną i wredną.
- Nie głoduję, tylko zastanawiam się, co kupić. - Odparła wyniośle dziewczyna. Co z tego, że robiła to przed sklepem?
Zerknęła z politowaniem na wampirzycę. Czy ona sobie kpi? Uważa, że Ismena wygląda jak żebraczka? Swoją drugą wypowiedzią jeszcze bardziej ją uraziła. Dodatkowo wnerwiało ją jej zachowanie. Pozwalała sobie na wszystko, jakby miała calutki świat w garści. Normalnie jak rozpieszczony tygrysek w cyrku...
- Matka chyba naprawdę dała ci za dużo pieniędzy - westchnęła poirytowana. Spojrzała na nią wymownie i wrednie się uśmiechnęła. - Nie uczono cię, żeby nie rozmawiać z obcymi?
Oczywiście nie zamierzała wyrządzić krzywdy tej małolacie. Nie była jakimś durnym pedofilem, czy Bóg wie czym. W pewnym sensie nawet jej się Lelek spodobała. Równie uparta, co Is i równie cwana jak Is. Przez chwilę poczuła między nimi nić sympatii... Krótką chwilę.
Co się tyczy jej zamiłowania do słodyczy...
- Co lubisz najbardziej? - spytała mimowolnie, czując, jak jej powieki stają się ciężkie. Rana na pewno się nie jątrzyła, ale i tak niełatwo jej było ustać na nogach.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Kwi 07, 2014 1:04 pm

Niestety Nene jest kapryśną, małą siksą ale ponoć to są jej wspaniałe cechy. Lecz poza tymi widocznymi aż za bardzo wadami, kryje się słodka dziewczynka okazująca ogromną, a nawet fanatyczną miłość. Ciekawie czy Ismena wpadnie w gust młodej wampirzycy, jeśli nie... Cóż, lepiej jak zaczną się unikać. Ale jak na razie nie zapowiada się tak źle, mimo nieco wrednych słów mniejszej pannicy. Zresztą, ludzka dziewoja o dziwo umie odpowiedzieć, na co Lelek zareagowała delikatnym uśmiechem. Skoro nie głodowała, czemu tak łapczywie przyglądała się słodyczom? Może jest cukierkoholiczką?
- Aha... I co? Już masz jakiś pomysł? - Spytała już nieco mniej drażliwie, wszak nie zna panny. Co w tym złego, że sobie robi co chce? Ma swoją wolną wolę i nawet jej mroczny pan nie mógł jej tego odebrać. Aczkolwiek trzeba przyznać, że Nene zachowuje się czasami jak bachor.
- A czemu mam nie rozmawiać z obcymi, kiedy wydają się być tacy fajni! Masz cudne włosy, cukierku! - Niemal wypiszczała wszystkie słowa, a na sam koniec wskazała palcem jasne włosy dziewczyny. Podeszła nawet do niej, sięgając po nie paluszkami. Rozdziawiła buziuchnę, szybko jednak ją zamykając. Taka przyjemna istota z tej śmiertelnej.
- Wszystko, a najbardziej pączki z bitą śmietaną i kremem! Chcesz, chcesz? - Skoro i Ismena zmieniła nastawienie, Nene zacznie ją naśladować. Złapała dziewczynę za rękę i bez najmniejszego trudu wciągnęła ją do sklepu. Podbiegła następnie do szyby za którą kryły się półki ze słodyczami.
- Oooo to wygląda smakowicie! Czekoladowy torcik z wisienką! - Wskazała palcem na tort. A co chce nowa towarzyszka Lelka?

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Sro Kwi 09, 2014 7:33 pm

Nie no, cukierkoholiczka to lekkie przegięcie. Zresztą Is wolała zakupy w różnych kategoriach, nie tylko spożywczych. A że już od najmłodszych lat miała nieuleczalną słabość do słodyczy, skapitulowała bez większych prób defensywy.
Skierowała swój wzrok na Nene. Jeszcze nic nie wybrała... Trochę to dziwne, ale Ismena po prostu nie potrafiła się zdecydować. Nie wiedziała, czy lepiej nie jeść w ogóle jakiś pustych kalorii, czy wartościowszym okazałby się słodki posiłek, po którym dodatkowo nie chciało by jej się tak cholernie spać.
- Jeszcze nie - westchnęła zmęczona. Tak bardzo pragnęła, aby zmorzył ją słodki sen, ale nie mogła od tak po prostu zasnąć w trakcie rozmowy. To byłoby co najmniej niegrzeczne.
Is aż otworzyła usta ze zdziwienia, gdy palce małej osóbki powędrowały ku jej włosom. Ani trochę się tego nie spodziewała. Jej dotyk wywołał u niej dreszcz, dość nieprzyjemny. Zresztą, cała atmosfera wokół tej lukrowanej istotki była jakaś dziwna... Wręcz nieludzka.
Blondynka lekko się uśmiechnęła na odpowiedź Lelka. A więc znalazły wspólny temat do rozmów?
Nim się spostrzegła, została wciągnięta do sklepu, ale się temu ani trochę nie opierała. Lubiła to dziecko. W pewnym sensie przypominała jej nawet siebie z dzieciństwa. Może dlatego nawiązała się między nimi taka nić sympatii?
- Wolę coś zimniejszego... - Odparła chłodno zamyślona nastolatka, po czym pstryknęła palcami. - Na przykład lody.
Is utkwiła wzrok w torcie. Fakt, był okazały i ogółem spoko, lecz jak dla niej zbyt ubogi. Preferowała bardziej skomplikowany posiłek. Oczywiście prócz lodów.
- Nie lepiej kupić roladę? - Jeśli tylko Nene się zgodzi, pójdą razem do kasy. Wszystko zależy od odpowiedzi wampirzycy. Co wybierze?

_________________
Powrót do góry Go down
 
Sklep ze słodyczami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: