IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Stary Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyNie Kwi 30, 2017 10:05 pm

Wampirzyca opierała się cały czas o te durny konar drzewa pomyślała sobie, że jak pojawi na jej oczy siostra bliźniaczka to ją normalnie ukatrupi za zniknięcie. Gdy zerwał się wiatr poczuła dziwną woń jakby trochę znajomą jednakże na początku nie przykuła zbytnio uwagi na to. Zmieniła kobieta pozycję spojrzała się w horyzont. Anne usłyszała dziwny szmer chodu persony, która zbliżała się w jej kierunku. Zaśmiała się wrednie paląc papierosa, czyżby faktycznie ktoś kusił los żeby stać popiołem. Nie miała dobrego dzisiaj humoru po kłótni ze swoim przyjacielem tego samego dnia. Nerwy przebudziły kolejną porcję adrenaliny wampirzycy, ale miała zamiar w końcu uspokoić przy papierosie.
- Ehh co za życie - odparła sama do siebie, możliwe że głos był słyszalny dla rzekomo obcej osoby podejrzewając wtedy poczuła kolejny wiatr który był silniejszy. Wampirzyca odwróciła się odsłaniając swoją sylwetkę, a oczy zaświeciły szkarłatem. Lekko oparła łokciem o pień drzewa spoglądając na przybyłą osobę mającą karabin snajperski co posiadała jej siostra bliźniaczka.
- Dahlia?! - rzekła widząc trochę jakby odmienioną w wyglądzie, bo niestety czas minął dla nich. Na rzut oka miała zamiar wpaść w jej ramiona i krzyknąć ale po tym co się stało niestety blokowało ją to.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyNie Kwi 30, 2017 10:28 pm

Usłyszała to - swe imię wypowiedziane przez bliźniaczkę. Stanęła w miejscu, nie odwracając się w kierunku siostry. Walczyła zaciekle ze swoimi myślami, ale co innego jej pozostało, jak nie mała konfrontacja? Na ucieczkę było już za późno. Los postanowił wyciąć jej psikusa, stawiając na drodze osobę, której nie chciała spotkać. Odnajdując w sobie wystarczająco dużo sił, skierowała swe oblicze w kierunku bliźniaczej twarzy. Choć minęło wiele lat, wciąż posiadały pewne cechy wspólne, które nie pozostawiały wątpliwości, co do pochodzenia tej dwójki.
Patrzyła na Caithline w milczeniu, nie zdradzając żadnych emocji. Twarz nieśmiertelnej była pusta, pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu. Jedynie obserwowała, nie wydając z siebie ani jednego dźwięku. Przypominała teraz zwodniczy obraz, marną iluzję, a nie ucieleśnienie rzeczywistości. Mimo wszystko była prawdziwa. Zapach, spokojny oddech, a także powiewające na wietrze włosy... Stała teraz przed nią, nie wykonując najmniejszego ruchu. Powróciła z martwych, choć nadal pragnęła pozostać w swym grobie. Pragnęła pozostawić swą przeszłość, a mimo to zawędrowała w te rejony, rozdrapując dawne rany. Tym razem nie uciekła. Nie powtórzyła tego, co zrobiła dziesięć lat temu. Jednak nie postawiła też kroku, zmniejszając dystans dzielący ją od bliźniaczki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyNie Kwi 30, 2017 10:59 pm

Wypowiedziała imię swojej siostry bliźniaczki stojąc lekko zaskoczona. Zgasiła papierosa dwoma palcami i rzuciła pod but żeby go mocno zdeptać. Wampirzyca cały czas spoglądała się na bez emocji jej twarz. Nie zdawała sobie sprawę, że po tylu latach ją spotka. Nie wierzyła, że tutaj ona stała cały czas. Caithline chciała zrobić krok do przodu ale nie mogła przemóc się cały czas i zaczęła przemawiać:
- Dlaczego mnie opuściłaś jak Ciebie potrzebowałam?! Dlaczego! - krzyknęła ze złości. Nie zdawała sobie sprawy ile ona wycierpiała przez tamten czas. Brakowało jej wsparcia od siostry bliźniaczki zdwajając sobie sprawę, że błędów przeszłości nie da naprawić ale tamten ostatni romans przemogła swoje uczucia do płci przeciwnej ale Jack odszedł zostawiając z durną kopertą na usunięcie ciąży, a ona tego nie zrobiła... nie jest morderczynią. Caith zmieniła się pod tym względem, co pewnie ojciec jej to zauważył jak inaczej zachowuje ale pewnie Dahlia wciąż to robi więc ich to odróżnia. Jednakże są siostrami bliźniaczkami z tej samej krwi. Gdy dziewczyna pazurami robiła zygzaki na drewnie zrobiła w końcu krok do przodu i biegiem rzuciła się do siostry wtulając mocno do niej z krzykiem.
- Tęskniłam z Tobą cholernie, nie znikaj już nigdy więcej - rzekła płacząc w jej ramionach mocno ściskając ramionami. Zaczęła płakać jak małe dziecko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyNie Kwi 30, 2017 11:42 pm

Caithline odpowiedziała jedynie cisza. Jej siostra milczała, jakby była nieobecna duchem, pozostawiając na ziemi pozbawioną życia skorupę. Kolejna reakcja również nie poprawiła znacząco tego nieciekawego stanu. Dahlia nie zareagowała. Jeżeli dziewczyna liczyła na czuły gest z jej strony, w chwili obecnej musiała odczuć silne rozczarowanie.
Wampirzyca patrzyła w miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą stała druga z bliźniaczek. Przez dłuższą chwilę nie odezwała się do niej nawet słowem, lecz w końcu na jej twarz wkradł się zgorzkniały uśmieszek. Przepełniony był jadem, wyraźną ironią, a także swoistą niechęcią.
- Tęskniłaś, hmm? - rzuciła niezwykle chłodno. Jej słowa pozbawione były dotychczasowego ciepła. Nie tylko ciało Dahlii się zmieniło. Płacząca wampirzyca mogła to odczuć. - Co z tego? - zapytała po chwili.
Nie była tą samą osobą, która opuszczała to miasto. Lata zrobiły swoje, a żal do ukochanej siostry zamienił wampirze serce w prawdziwy kamień. Nawet łzy nie były w stanie się przez niego przedrzeć.
- Nie obchodzą mnie twoje uczucia. Czy nie dałam ci tego jasno do zrozumienia swoim odejściem?
Była szorstka, pozbawiona swej dotychczasowej delikatności. Celowo raniła bliźniaczkę słowami, wierciła rany, starając się zadać jej jak największy ból mentalny. Niech czuje to samo, co ona czuła przez te wszystkie cholerne lata.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyPon Maj 01, 2017 12:12 am

Gdy Caith wtuliła siostrę poczuła coś innego niż przedtem, ten chłód który należał do najgorszych łzy u wampirzycy przestały lecieć i odsunęła się na tamtejszą odległość zastanawiając dlaczego Dahlia nie dałaby w końcu spokój. Najpierw Aleksander, a teraz ona. Dlaczego raz nie może z kimś porozmawiać normalnie, wiadome ze swoją córeczką jest całkowicie inaczej bo trzymają się razem. Po chwili usłyszała wypowiedz siostry to zwróciła wzrok ku niej.
- Tak.. - rzekła mówiąc poważnym tonem. Wyczuwała jej tonacje głosu i chłód jaki okazywała, przecież dobrze znają się jakie naprawdę są wtedy pytanie ją lekko zamurowało ale nie okazała tego przy Dahli. Powtórzyła słowa cicho mówiąc co siostra bliźniaczka.
"Co z tego"
Ścisnęła jedną pięść wbijając pazury w swoją rękę i zaczynała kapać krew, którą można wyczuć jednakże nie okazywała uczuć wobec siostry, jeśli ona tak robi, to dlaczego Caith ma tego nie robić? proste.. są takie same. W danym momencie psychicznie nie wyrabia słysząc słowa swej siostry wtedy otworzyła oczy zmieniając kolor na krwistoczerwone.
- Nie obchodzą Ciebie... ? szkoda. W tym momencie nie będę powtarzać tych samych słów.. tak naprawdę z rodziny posiadasz mnie i siostrzenicę, nie zdajesz sobie sprawę z tego.. bo widzę z twojego toku myślenia, że nie.. - odparła mówiąc głodnym tonem głosu. Jeśli Dahlia pomyślała, że Caithline przez ten czas nie zmieniła się, to grubo myli, bo też jest inną osobą niż przedtem. Fakt czuje ten ból ale nie lubi tego zbytnio okazywać bo to słabość.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyPon Maj 01, 2017 12:34 am

Nie raczyła nawet spojrzeć na szkarłatne stróżki krwi, które przyozdobiły rękę bliźniaczki. Wciąż stała niewzruszenie, tworząc niewidzialną barierę, mającą uchronić ją przed ponownym cierpieniem. Przestała patrzeć na świat jak dotychczas. Teraz postrzegała go zupełnie inaczej. Słowa Caithline nie miały dla niej większego znaczenia. W milczeniu obserwowała poczynania swej siostry, jednak ową ciszę przerwał w końcu niegłośny, aczkolwiek mało przyjemny śmiech. Dahlia wyglądała na rozbawioną słowami bliźniaczki, jednakże lico przyozdabiały inne emocje, chociażby wyraźna ironia wymieszana z niechęcią i okrucieństwem.
- Po co mi to mówisz? - zapytała, kładąc prawą dłoń na swoim biodrze i przechylając lekko głowę w bok. - Czy przez te wszystkie lata zapomniałaś, co słowo "nie obchodzić" znaczy? Nie mam o tym pojęcia, bo najzwyczajniej w świecie mnie to nie interesuje. To chyba logiczne, prawda?
Odwróciła głowę, prychając z wyczuwalnym rozbawieniem. Po raz pierwszy od bardzo dawna, ukazała swoje śnieżnobiałe uzębienie.
- I nie, nie posiadam jedynie ciebie i tego bękarta. Mam jeszcze ojca. Dla niego tutaj przybyłam. Zdobyłam znacznie większe doświadczenie bojowe, stanę się przydatniejszą jednostką! - dodała pewnie, patrząc prosto na siostrę i wskazując na siebie kciukiem.
Kłamała? Mówiła prawdę? W chwili obecnej ciężko było to stwierdzić, ale powód jej przybycia teraz się nie liczył. Najważniejsze, że w ogóle pojawiła się w Yokohamie, dając dziewczyną szansę na pojednanie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyPon Maj 01, 2017 12:53 am

W tym momencie Caithline niestety ale wkurwiła się potężnie wiedząc co teraz poczyni w kierunku siostry. Oczywiście miała ochotę na początku ją uderzyć jednakże blokowało te poczynanie.
- Żebyś wiedziała - odparła krótko. Caithline była wkurwiona widząc siostrę, obdarowując chłodem i jeśli sądzi, że od tak jej przebaczy to grubo się myli. Niestety musi na to zapracować. Ojciec ich sam nie widział Dahli bardzo długo sądząc, że przepadła bez śladu.
- Wiesz, przez te lata rozłąki więcej nauczyłam się niż Ty czyli nie uciekanie od problemów. To Ty zachowałaś się jak tchórz nie ja, może nie miałam przez ten czas łatwego życia ale dałam sobie radę. Fakt zmieniły się nasze relacje pomiędzy nami co widać to bardzo wyraźnie więc zważaj na słowa Dahlia. Ahh przecież, Ciebie to nie obchodzi co ja mówię.. zapomniałam - rzekła ostrym i poważnym tonem z nutką ironii robiąc gest ręką. Charakterek wampirzycy od tamtego czasu dorosła na dumną wampirzycę i tak naprawdę zmieniła się dla córeczki i przy ojcu. Siostra Bliźniaczka jej wy plądrowała od tak se, sądząc że wszystko załatwi pstryknięciem palca.
- Licz się ze słowami Dahlia, nie masz prawa mówić tak o mojej córce - odparła chłodnym i szorstkim zarazem głosem do swej siostry. Nie pozwoli na obrazę w kierunku potomkini. Nie skomentowała o tej jednostce.
- Hah.. dla ojca i owszem... ale wpierw zastanów się nad słowami czemuż zniknęłaś przez tyle czasu - odparła patrząc chłodnym wzrokiem na siostrę. Caithline uważała się za zdolną wampirzycę, która musiała wszystko robić sama, bo święta siostrzyczka nie raczyła pomagać, a zwiała.
- A co do tego mężczyzny, o którego byłaś zazdrosna to go nie ma - odpowiedziała opierając się plecami znów o drzewo. Podniosła rękę skaleczoną i zlizała delikatnie krew widząc zabliźnione ciało nie posiadając żadnej blizny.
- Nadal mamy ciągnąć to farsą pomiędzy nami? A może tak w końcu przestaniemy się przepychać i pogodzimy? - spytała spoglądając zakładając ręce w okolicy biustu swego ciała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyPon Maj 01, 2017 1:28 am

Dahlia nie liczyła na przebaczenie. Ba! Nawet tego nie oczekiwała! Nie zamierzała także płaszczyć się przed siostrą i prosić o wybaczenie. W końcu to Caithline zawiniła. Najpierw całując ją, dając tą złudną nadzieję, a później rozkraczając się przed pierwszym lepszym facetem. Tego dziewczyna nie potrafiła już znieść, efektem czego była ucieczka. Nie zachowała się dojrzale i nie zamierzała tego zmieniać. Pomimo wyraźnej niechęci i okrutnego stylu bycia, wciąż przyrównać można ją było do dziecka.
- Tchórz? Po prostu miałam cię dosyć. Nie uciekłam przed niczym, a jedynie odsunęłam się od tego całego gówna, które stworzyłaś. I fakt, mam wywalone na całe te twoje jęczenie o tym, jaka to ty jesteś biedna, jednak nie będę tolerować twojej zniewagi. Gwarantuję ci, że oberwiesz, jeżeli się nie zamkniesz.
Caith trafiła w czuły punkt, uwalniając negatywne emocje siostry, które po prostu wypłynęły na zewnątrz. Było to znacznie lepsze niż trzymanie tego wszystkiego w sobie. Tym razem krzyki mogły okazać się zbawienne i w jakiś sposób przydatne w rozwiązaniu sporu. Denerwowała się? Czyli w jakimś stopniu jej zależało. Gdzieś tam dalej majaczyła dawna Dahlia i choć nie dało się tego po niej zauważyć, to gdyby ktoś teraz zaatakował drugą wampirzycę, ta skierowałaby całą swoją złość na agresora, stając w obronie siostry.
- A co? Może nim nie jest? Chyba nie zapomniałaś, jak nazywa się dzieci z nieprawego łoża? - odparła, uśmiechając się wrednie.
Nie zamierzała odpuszczać bliźniaczce. Wolała dalej wiercić drażliwe dla niej tematy, bo czemu nie? Przecież tego pragnęła, chciała jak najbardziej ją rozzłościć, zdając przy okazji jak największy ból.
- To chyba oczywiste, co było tego przyczyną - rzuciła, mrużąc oczy.
Złość rosła w niej z każdą chwilą, a myśli o tym skurwysynie, który skosztował jej siostry, nie przepełniała ją optymizmem.
- Jakże mi przykro - odparła sarkastycznie, nie odwracając wzroku od bliźniaczki. - I pewnie teraz starasz się znaleźć pocieszenie w ramionach swojej kochanej siostrzyczki?
Tonacją głosu starała się ukazać niechęć do jej osoby. Chłód wyraźnie zniknął. Stała się teraz opryskliwa i niezwykle irytująca. To znak, że Caith była na dobrej drodze do pojednania.
Skrzyżowała ręce na biuście, niemalże kopiując gest nieśmiertelnej. Patrzyła na nią uważnie, mrużąc nieprzyjemnie oczy.
- Chcesz, abym ci wybaczyła? Po tym wszystkim, co zrobiłaś?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptySro Maj 03, 2017 4:28 pm

Wampirzyca zaczęła kaszleć i źle czuć się z powodu grypy, która panuje w cholernej Yokohamie. W danej chwili źle poczuła się i szybko musiała coś z tym zrobić - oparła plecy o pień drzewa. Gdy obserwowała wampirzyca siostrę bliźniaczkę, próbowała wytrzymać jeszcze trochę, bo miała wrażenie że zacznie wymiotować lub zemdleje. Tak Caithline usłyszała słowa siostry i zamilknęła widząc zdenerwowanie. Niestety nie mogła zapanować tak szybko nad agresją czy głodem jakby była wampirem poziomu E. Opadła grzywka na oczy milcząc cały czas jak nadal czuła zapach krwi, która kapała z jej dłoni.
- Z nieprawego łoża, byłoby wtedy gdybym była mężatką, a nie jestem nią?! - warknęła spoglądając opalizującymi niczym wino gadzimi ślepiami w Dahlię. Jeśli sądzi, że uderzyła w punkt słaby Caith to się grubo myli, bo tak nie było. Córeczka dla Anne była bardzo ważna, i nigdy by je nie usunęła. Nie zdawała sobie sprawy, że zmieni się aż do takiego stopnia. W przeszłości przeszkadzały takie dźwięki ale musiało ją uśpić w przekonaniu, że będzie inaczej. Uśmiechnęła się wrednie w jej kierunku i zauważyła jej złość, która raczej nie była przez ten moment skierowany w kierunku wampirzycy. Gdy usłyszała jej słowa wtedy syknęła niczym wąż plując jadem niczym kobra odpowiedziała:
- Hah.. masz tylko tyle do powiedzenia? - warknęła w jej kierunku, nie była sobą z powodu złego samopoczucia. Pazury wysunęła wampirze i zdrapała korę z drzewa wyrywając mocno. Musiała szybko coś z tym zrobić, więc opadła na ziemię ciężko oddychając jakby miała temperaturę? kto tam wie tak naprawdę, bo nie sprawdzała. Ledwo co wypowiedziała słowa do swej siostry cierpiąc z bólu fizycznego, niż psychicznego.
- Tak, chciałabym żebyśmy się pogodziły i żyły w zgodzie - rzekła krótko, oddychając ciężko i złapała się ręką klatki piersiowej czując ból.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptySob Maj 06, 2017 1:18 am

Dahlia przez chwilę złagodniała, widząc złe samopoczucie bliźniaczki. Była zła na Caithline, ale jakby nie patrzeć, wciąż łączyły je siostrzane więzy. Nieśmiertelna nadal posiadała swoją słabość i przez te wszystkie lata, nie potrafiła zapomnieć o ukochanej osobie. Ból, złość, rozczarowanie... Wszystkie te emocje towarzyszyły jej podczas podróży. Opuściła Yokohamę, aby się od tego odciąć, niestety bezskutecznie. Powróciła, natrafiając na bliźniaczkę już pierwszego dnia pobytu.
- Dlatego mówię, twoja córka to bękart. Nazywajmy rzeczy po imieniu - rzuciła powstrzymując falę gniewu.
Zaśmiała się ironicznie, słysząc słowa rozmówczyni. Złość niebywale szybko zniknęła z twarzy czerwonowłosej. Wciąż trzymając ręce założone na piersi, obserwowała ukochaną siostrzyczkę.
- Po co mam mówić więcej? Szkoda mi na ciebie śliny - odcięła.
Jeżeli Caith sądziła, że swoimi słowami jedynie podsyci ogień, myliła się. Osiągnęła wręcz odwrotny efekt, rozbawiając Dahlię. Jednak dobry humor ją opuścił, niemal od razu, gdy spojrzała na stan zdrowotny drugiej wampirzycy. Przeraziła się. Pomimo swego początkowego nastawienia, w głębi serca kochała bliźniaczkę.
- Co z tobą? - zapytała, podbiegając do niej.
Zupełnie pominęła słowa siostry, nie były one teraz istotne. Ważniejsza była Caithline. Spanikowana wyciągnęła telefon komórkowy z zamiarem poinformowania ojca o zaistniałej sytuacji.
- Tatko wciąż ma ten sam numer, prawda? - zadała pytanie, ale nim usłyszała odpowiedź, wysłała SMS'a.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptySob Maj 06, 2017 11:12 am

Caithline nie miała ochoty na żadne dyskusje na temat córki i innych rzeczy, które tyczyły przeszłości. To była strata czasu pomyślała przez chwilę wtedy zaczynała ciągle kaszleć wampirzyca kucając, a oczy cały czas mieniły się szkarłatem. Wampirzyca nie chce atakować własnej siostry bliźniaczki, żeby napić się krwi bo to gruba przesada. Wola była silniejsza i tak miała zamiar trwać, ale do czasu jak próbowała opanować swój gniew jakby była wampirem E. Zasłaniała cały czas usta, żeby siostra zaczynała bardzo głęboko oddychać i czuła dudnienia w sobie okropne. Wtedy nie zdawała sobie sprawy, że ten atak będzie nasilał co raz bardziej. Nie mogła z tego wyjść. Ze wzrokiem było coraz gorzej gdyż widziała zamroczenie i walnęła jedynie słowa do siostry.
- Tak, Tata ma ten sam numer - rzekła krótko wtedy upadła na ziemię i zemdlała, trącąc nieprzytomność.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
Emmanuel

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 331


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptySob Maj 06, 2017 8:56 pm

Minęła dobra chwila zanim całkowicie przeciętny samochód popularnej marki zajechał z piskiem opon pod cmentarz. Johny akurat był w pobliżu starego cmentarza i nie miał zajęcia dlatego Emmanuel poprosił go o przysługę. Gangster wiedział, że rodzina jest ważna. Sam tak uważał choć sam nie miał krewnych do których mógłby się uśmiechnąć, ale dzięki szefowi Prawi zastąpili mu rodzinę. Nie zamierzał zawieźć. Zresztą zadanie było proste. Zajechać na cmentarz. Znaleźć dwie wampirzyce i zgarnąć je do zamczyska. Cóż mogłoby się nie udać. Wysiadł z samochodu i mimo zmroku z pewnością dało się go łatwo zauważyć. Ponad dwu metrowy wampir o szerokich barach i plecach na lotnisko o zszarzałej skórze przykrytej garniturem był dość charakterystycznym punktem na horyzoncie pozbawionym istnień ludzkich czy wampirzych. Wszedł na teren starego cmentarza rozglądając się uważnie i węsząc niczym hart. Nie znał dziewcząt bezpośrednio albowiem nie miał możliwości pracy z nimi. Powiązane były z Black Crown, nie z mafią ich ojczulka. Jej istnienia mogły się domyślać, ale nie łączył ich z nią. Cmentarz był opustoszały. Naturalne biorąc pod uwagę porę oraz plotki jakie wokół niego krążą. Dlatego też po kilku minutach poszukiwań trafił na obie siostry.
- Emmanuel kazał mi Was zabrać. - rzekł głębokim barytonem po czym bez pytań czy pozwoleń sięgnął zdecydowanym ruchem po nieprzytomną Caithline. Łypnął wzrokiem spozierającym z twarzy przypominającej przystojnego neandertalczyka bądź brzydkiego człowieka na Dahlię.
- Samochód jest blisko. Jedziemy do zamku. - stwierdził zapraszając gestem przytomną kobietę by ruszyła przodem. Nie przedstawił się to fakt. Jednakże nadal miał jakiś szacunek względem kobiet. Szczególnie córek Emmanuela.


Dahlia może wykonać z / t dla wszystkich i napiszę wtedy w zamku.
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 1:40 am

Vaynard wyszedł za Lilaine nie zgłaszając słowa sprzeciwu. W sumie to ona za ich dwójkę. Takim sposobem z przyjemnej chwili, którą udało mu się spędzić z wampirzycą znaleźli się po przejściu przez dzielnicę slumsów na cmentarzu. Po drodze nie odzywał się niepytany. Emocje też przestały wirować w chłopaku, z pozytywnych zrobiły się raczej neutralne i takie też pozostały. Zabrał z pokoju jedynie swój oręż zważywszy na to jaka jest pora dnia i przewiesił go przez plecy. Jego stan fizyczny też się poprawił, jednak daleko mu było do pełni zdrowia. Nie uśmiechało mu się zbytnio przechodzić przez akademik i jego okolice jak i łazić po samych slumsach o tej godzinie. Był wszak świadom tego, że w każdej chwili na swojej drodze może napotkać inne wampiry i nie bardzo wiedział jakby w takiej sytuacji postąpić. Gdy doszli do cmentarza jego oczom ukazał się stary kościół. Ten obraz zaś cisnął mu na umysł wspomnienie z ostatnich kilkudziesięciu godzin. Prześledził w umyśle wszystko, jak to się zaczęło, jak potem wampirzyca przypadkiem się na niego natknęła, udzieliła mu pomocy mimo, iż o nią nie prosił, a skończywszy na jego obecnej sytuacji do której jeszcze nie zdążył przywyknąć. Wiedział wszak, że to czego sobie zażyczyła wampirzyca nie będzie trwało tydzień czy dwa, a o wiele, wiele dłużej. Nie miał na dobrą sprawę pewności czy szybciej nie zdarzy mu się spocząć w jednym z licznych nagrobków niż spłacić dług w sposób w jaki oczekiwała tego rudowłosa. W końcu jednak zdecydował się przerwać ciszę by uciec od niezręcznych czy też nie wygodnych myśli, bo im więcej myślał o tym wszystkim tym bardziej czuł się zażenowany, jego duma ucierpiała w sporym stopniu, jednak honor był mimo wszystko ważniejszy.
-Nie ma ciekawszych i mniej kontrowersyjnych miejsc na spacery? To nie tak, że mi to aż tak znacząco przeszkadza, jednak wolałbym nie natknąć się na innych przedstawicieli nocnej rasy w Twojej obecności. Dla Ciebie to pewnie normalne tutaj przebywać, jednak ja nie jestem jednym z Was. Byłaby to bardzo niewygodna sytuacja. - mówiłem cicho i spokojnie, bez zbędnych czy nadmiernych emocji. Nie śpieszyłem się z wypowiedzią co mogło nasuwać wniosek, że dbale dobieram słowa co do tej pory nie miało za bardzo miejsca.
-To nie tak, że na wszystko narzekam. Poza tym hmm... nie chciałbym zrobić czegoś niestosownego choćby ze względu na wdzięczność za to, że mi pomogłaś. - westchnąłem cicho do siebie. Wolałbym znaleźć się chyba za barem i popijać chłodną szkocką z pepsi, brakuje mi tego.
Powrót do góry Go down
Lilaine

Lilaine

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 2:05 am

Wyszłam z pokoju bez słowa wytłumaczenia, licząc, iż mężczyzna zrobi to zaraz za mną. Nie myliłam się, co do tego przeciętnej inteligencji, bo od razu zrozumiał mój przekaz. Wziął ze sobą ubrania, które uprzednio na siebie przyodział, a potem dobył swój oręż. Upewniwszy się, iż wszystko ze sobą zabrał, opuścił moje lokum, udając się za mną. Dopiero po jakimś czasie wyrównał szyk ze mną. Właściwie dopiero po opuszczeniu akademii, co było dosyć dla mnie zagadkowe. Wyglądaliśmy dosłownie niczym pani i sługa, który za nią podąża. Czyżby, aż tak wczuł się w swoją rolę? Myśl o tym wywołała malutki uśmieszek na moich ustach. Oczywiście z wrednym akcentem, bo jakby inaczej. Po chwili jednak uspokoiłam mimikę na bardziej obojętną i spojrzałam w górę. Panowała grobowa cisza, której żadne z naszej dwójki zdecydowało się nie przerywać. Spacerowaliśmy tak bardzo długo. Właściwie droga na cmentarz zajmowała dosyć spory czas. To ja byłam osobą, która decydowała w jakim kierunku mamy się udać. Odpowiadało mi to, gdyż wiedziałam, że człowiek może wybrać bardziej zaludnione miejsce. Ja z reguły wybierałam takie, w których nie znajdywało się żadnej żywej duszy. W środku nocy, na cmentarzu nie było raczej nikogo, co było dużym plusem. Nagle moje przemyślenia zostały przerwane. Zerknęłam na chłopaka pytająco, wsłuchując się w jego słowa.
- Nikt tu nie przyjdzie, nie martw się - odrzekłam po wszystkim pewnym siebie głosem. Nie zdarzyło mi się jeszcze spotkać tu prawdę mówiąc nikogo, dlatego byłam pewna słów, które właśnie wypowiadam.
- Poza tym... zagrożeniem dla mnie może być co najwyżej wampir szlachetny - stwierdziłam, wchodząc na teren cmentarza. Po tym wyciągnęłam rękę w bok, tak, aby w łokciu dalej była zgięta. Zatrzymałam się i bez mrugnięcia okiem uniosłam ją, by oderwać od ziemi jeden z nagrobków. Wtem rozległ się dźwięk łamania kamienia w pół. Zupełnie jakbym losową płytę z nazwiskiem wyrwała z ziemi. Właściwie tak było. Następnie cisnęłam nią gdzieś daleko, by ta rozbiła się o drzewo na kilka drobniejszych części. Wszystkiemu towarzyszyła dalsza gestykulacja dłonią.
- Nic Ci ze mną nie grozi - dodałam na koniec i uśmiechnęłam się cwaniacko do Vaynarda. Zdawałam sobie sprawę, że nie jest jeszcze w pełni sił. Do tego niedawno spijałam z niego krew, co znacznie go osłabiło. Byłam gotowa w każdej chwili do konfrontacji z kimkolwiek i wiedziałam, iż będzie wiązało się to z bronieniem go. Nie był obecnie zdolny do walki, zaś pan musi czasem zadbać o swojego sługę. Z drugiej zaś strony nie widziałam powodu, dlaczego ktokolwiek miałby nas atakować. Byłam wampirem, a on Łowcą. Każde z nas miało znajomości w swoim kręgu. Zawsze znajdzie się głupie wytłumaczenie na naszą wspólną obecność w takim miejscu. W razie co, zranię go lekko, a potem zwieję. Ot, zapewnię stosowne alibi naszej dwójce.
Aby zmienić temat, ruszyłam dalej. Rozłożyłam ręce lekko na boki po czym okręciłam się wokół własnej osi kilka razy. Towarzyszył temu śmiech małej dziewczynki. Cmentarzyska to mój ulubiony klimat.
- Jest tu tak mroczno i piękne.... spokojnie i cicho. Czy może istnieć coś lepszego? - skomentowałam, a potem dopytałam. Oczywiście retorycznie. Domyślałam się, że brunet raczej nie gustuje w tego typu klimatach. Ja zaś kochałam noc oraz widoki, jakich mi dostarczała. Od małego wybierałam się o tej porze na wędrówki, które raczej z reguły źle się nie kończyły. Czy to na terenie mojego starego, rodzinnego dworku, czy tutaj w mieście. Raz w życiu zdarzyło mi się spotkać dziwnego wampira. Nie był on jednak wrogo nastawiony. Nawet okazał się skory do rozmowy i konwersowaliśmy właściwie całą noc. No właśnie, ciekawe co u niego.

_________________
Stary Cmentarz - Page 5 Giphy
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 2:25 am

Nie podzielałem entuzjazmu Lilaine. Noc jako taka nie koniecznie mi przeszkadzała, bo wiązała się z nią moja praca, a zarazem hobby stania za barem. Do tego misje, których do tej pory się podejmowałem też miała swój czas w tejże porze dnia. Niemniej paradowanie po cmentarzu nie należało do moich ulubionych zajęć. W pewnym momencie wampirzyca wyciągnęła dłoń w bok odrywając kawał płyty nagrobka i ciskając nim w bok. Ciekawa próbka jej umiejętności. Zdążyłem już na podstawie zdobytych o niej informacji wydedukować, że stoi dość wysoko w wampirzej hierarchii. Zgodnie z moją wiedzą podejrzewałem ją o jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Daje mi to jako taki obraz jej osoby. Długi marsz dawał mi się trochę we znaki i zaczynałem odczuwać zmęczenie jednak nie miałem zamiaru ani skamleć o przerwę ani okazywać słabości.
-Fakt, cicho i spokojnie tutaj. - nie mniej nie było problemu z odszyfrowaniem, że nie jest zbytnio przekonany do spaceru w takim miejscu jak to.
-Osobiście jednak preferuje siedzenie w mało uczęszczanym barze, gdzie we względnym spokoju można wypić kilka mocniejszych. - dodał łowca po chwili bez większych ogródek czy skrępowania na temat tego co myśli.
-Zaś co do cichych i spokojnych miejsc to jest ich mnóstwo, niekoniecznie musi to być cmentarz. Las, park, ubocze miasta. Można by tak długo wymieniać. - wzruszyłem lekko ramionami i rozejrzałem się powoli i spokojnie jakbym chciał się upewnić czy za chwilę ktoś nie wyskoczy zza jakiegoś nagrobka. Nie było w tym jednak strachu, czy paniki, a raczej czysta i intuicyjna ostrożność. Można by dojść do wniosku, że wiele zachowań bruneta była bardziej mechaniczna i wyuczona, aniżeli z potrzeby.
Powrót do góry Go down
Lilaine

Lilaine

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 2:41 am

Wszystko wokół wydawało się takie kolorowe i urocze. Może nie dla każdego cmentarz był atrakcyjnym miejscem, ale ja do takich przywykłam. Jakoś utożsamiałam się po części z tymi wszystkimi istotami pochowanymi pod ziemią. Były samotne, zamknięte w małych pudełkach i nie mogły wyjść. Po części samej przez większość swojego życia żywiłam w stosunku do świata takie uczucia. Wiecznie z dala od wszystkich, zwykle zamknięta w czterech ścianach. Wszystko przez zdolności, których dopiero niedawno sama przestałam się bać. Wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby nie przeklęta Bethany.
Wysłuchałam tego, co miał do powiedzenia niewolnik. Zatrzymałam się i spojrzałam na niego pytająco.
- Kilka głębszych? To takie puste... nigdy nie piłam alkoholu - stwierdziłam, a potem wróciłam do podziwiania terenu. Stary, czarny płot, przedstawiający różne wzory nadawał temu miejscu więcej groteski. Zaś wielkie, przerażające figury aniołów zdradzały swoim zaniedbaniem wiek tego uroczego miejsca.
- Jest ich mnóstwo. Ale po parkach, lasach i uboczach miasta chadzają ludzie. Komu normalnego przyjdzie do głowy, by przyjść w nocy na cmentarz, huh? - stwierdziłam, a potem zapytałam, będąc dalej pewną swojego. Właściwie nie dopuszczałam do siebie żadnych argumentów co do kwestii odpowiedniego miejsca. Uwielbiałam chadzać w takie i nic nie przekona mnie do zmiany decyzji. Przynajmniej czułam tak na chwilę obecną. Nagle do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Podeszłam bliżej chłopaka, by móc spojrzeć mu w oczy.
- Jeżeli jednak Ci nie odpowiada, możemy pójść do baru na "kilka mocniejszych" - zaproponowałam, a potem uniosłam dłoń i pogłaskałam go po policzku. Tym samym odgarnęłam z niego średniej długości, ciemne włosy. Takie gesty zdarzały się rzadko z mojej strony i musiałam mieć na nie ochotę. Jakoś przy Vaynardzie następowało to znacznie częściej, aniżeli zwykle. Tłumaczyłam to sobie jednak faktem, że jest moim sługą, do którego muszę przywyknąć. Właściwie był jedyną istotą, do której przejawiałam jakiekolwiek objawy czułości.

_________________
Stary Cmentarz - Page 5 Giphy
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 3:02 am

Nie miałem raczej na celu przekonywania Lil w jakikolwiek sposób do swoich racji czy do swojego punktu widzenia. Zbyt wiele różnic jest między nami by była w stanie pojąć czym ja się kieruje. To samo jednak tyczyło się i mnie. W żaden sposób nie potrafiłem zrozumieć ani jej motywów ani jej zachowań. Kobiety same w sobie są dość złożone i skomplikowane, a co dopiero wampirzyca.
-Wszystko zależy od punktu patrzenia, co inne sprawia przyjemność Tobie czy innym przedstawicielom Twojej rasy, a co inne sprawia przyjemność nam ludziom. Wy żyjecie dłużej, a my przykładamy większą uwagę do chwil czy drobiazgów. Życie jest zbyt krótkie by odmawiać sobie przyjemności, których też nie oferuje zbyt wiele. Nie oczekuję jednak, że mnie zrozumiesz tak jak i ja zdaje sobie sprawę z tego, że nie pojmę ani Twojej natury ani Twoich zachowań. - wypowiedź skwitowałem krótkim, raczej odruchowym wzruszeniem ramionami. Trochę się rozgadałem co było dla mnie raczej nietypowe. Nigdy nie lubiłem za wiele mówić czy dzielić się swoimi przemyśleniami. Nie mniej jednak obserwacja tego jak zachowuje się rudowłosa dawało mi trochę i do myślenia i edukowało mnie to w pewien sposób. Na dobrą sprawę nie miałem nigdy okazji by obserwować dłuższą chwilę jak żyją jej podobni. Wiedziałem tyle co było niezbędne do polowań. Raczej na większość z nich patrzyłem jak na puste krwiożercze bestie. Jednak co do niej samej czy raczej może przez nią zaczynałem mieć co raz większe wątpliwości. Fakt, żywią się krwią ludzi często zabijając bez opamiętania, nie mniej jednak ona sama momentami nie wydawała się taka. Nie mogłem też jednak oceniać jej na podstawie tak krótkich obserwacji.
Propozycja ze strony Lilaine wywołała u mnie zdziwienie, które wymalowało się na mojej twarzy. Nie do końca byłem pewien czy zwyczajnie nie żartuje wysuwając takową propozycję. Gdy uniosła dłoń spodziewałem się raczej oberwać nią po twarzy jak to miała w zwyczaju robić wcześniej, nie spodziewałem się kolejnej czułości w postaci głaskania po policzku. Starałem się jednak nie okazywać większego zdziwienia niż tego, które padło po jej propozycji, choć dobrym aktorem raczej nie byłem to mogło to wyglądać trochę komicznie i nieporadnie.
-Jeśli tu Ci dobrze to możemy zostać tutaj. Poza tym szczerze powiedziawszy nie czuję się na tyle dobrze by iść aż tak daleko, a w tej dzielnicy nie znam żadnego takiego miejsca w którym można by spokojnie przy czymś posiedzieć. - nie brzmiało to raczej jak użalanie się ze strony bruneta, a stwierdzenie faktu i bezpośredniość. Od dłuższego czasu przypatrywał się wampirzycy jakby badawczo z dozą zainteresowania jej osobą czego dotychczas raczej nie robił.
Powrót do góry Go down
Lilaine

Lilaine

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 3:14 am

Wysłuchałam tego, co Vaynard miał do powiedzenia. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że ile istnieje istot, tyle na świecie jest gustów, zdać, czy też innych tego typu rzeczy. One jednak mnie nie interesowały. Uważałam, że jeżeli moja świadomość spoczywa właśnie w tym ciele i urodziłam się wampirem, powinno interesować mnie raczej tylko to, co dotyczy mojej osoby. Za nic miałam sobie zdanie ludzi. Krótko żyli, próbowali łapać szczęście takim, jakie im było rzucane. Rzadko kto z nich walczył o to, by było mu lepiej. Jako istoty nieśmiertelne z pozoru czasu, mogliśmy pozwalać sobie na znacznie więcej. Właśnie ten aspekt uwielbiałam najbardziej w perspektywie tego, kim uczyniło mnie życie. Postanowiłam również wzruszyć lekko ramionami, aby po części zgodzić się ze zdaniem mężczyzny.
- Fakt, dwa różne świat, dwa różne upodobania - stwierdziłam, podchodząc do niego. Następnie rzuciłam propozycję, a swoją dłoń skierowałam na chłodny od zimna policzek śmiertelnika. Jego zdziwienie za każdym razem, kiedy wykonywałam jakiś podobny gest nieco mnie bawiło. Z tego też względu zachichotałam krótko pod nosem. Dla niego mogło być to coś bardziej w rodzaju radosnego uśmiechu. Jakże zdziwiona byłam, kiedy usłyszałam odmowę. Przekrzywiłam głowę lekko w stronę ramienia, nie spuszczając wzroku z jego oczu.
- Jak chcesz, mogę Cię zanieść, nie stanowi to problemu - stwierdziłam dosyć obojętnie. Propozycja wydawała mi się normalna, mimo, iż byłam małą, szczupłą dziewczynkę. Wyglądałam na przeciętną nastolatkę. Uczennicę, która nie powinna mieć w sobie na tyle siły, aby to zrobić. A jednak, śmiem twierdzić, iż posiadałam więcej aspektów fizycznych, niż o wiele wyższy chłopak, stojący przede mną. Jego muskulatura również powinna o tym świadczyć. Natura jednak stworzyła nas tak, iż to ja byłam silniejsza. Opuściłam swoją dłoń, a potem obróciłam się do niego tyłem.
- Więc w takim razie tu zostańmy - po tych słowach odeszłam na trochę i przysiadłam na jednym z nagrobków. Niemalże z radością na niego wskoczyłam, nie przejmując się tym, iż mogę w ten sposób zbezcześcić pamięć o kimś. Nie traktowałam tego w taki sposób.
Wzięłam głęboki wdech, a potem zaczęłam miarowo wypuszczać powietrze z płuc. Wszystko po to, by móc obserwować obłok dymu, który opuszczał moje usta. Natura sama w sobie była bardzo fascynująca i wspaniała.

_________________
Stary Cmentarz - Page 5 Giphy
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 3:35 am

Hm, przynajmniej po części udało nam się znaleźć w pewnym aspekcie wspólny język. Zdaje się, że przynajmniej pobieżnie byliśmy w stanie się zrozumieć, choć żadne z nas nie wiedziało co druga osoba w danym czasie myśli. Jedyna różnica to taka, że dziewczyna potrafiła wyczuć emocje, ale nie miałem zamiaru ich przed nią ukrywać i nie wiedziałem nawet czy ma to jakikolwiek sens, a gdyby się połapała to mogłaby się zdenerwować, że coś przed nią kryje. Tak przynajmniej wiedziała w mojej ocenie, że jestem bezpośredni i mówię wprost to co myślę. Nie do końca rozumiałem skąd się wziął śmiech tudzież chichot z jej strony, ale był raczej oznaką radości jak szydzenia ze mnie. Gdy przedstawiła swoją propozycję, że mnie zaniesie trochę się zmieszałem i uciekłem spojrzeniem w bok. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że większość wampirów jest silniejsza od przeciętnych ludzi. Mi do przeciętności sporo brakowało. Nie mniej byłem też świadom, że im wyższej hierarchii był wampir tym większą siłą był obdarzony. Co prawda w tej chwili byłem osłabiony, ale nie na tyle by prosić kogoś o takie rzeczy.
-Nie, nie, dzięki, ale nie ma takiej potrzeby. - wydusiłem z siebie po chwili troszkę zakłopotany.
Nie tak, że wątpiłem w jej siły, bo to raczej ona a nie kto inny zatargała mnie taki kawał z kaplicy nieopodal z tym żelastwem, które mam na plecach, a to też parę dobrych kilogramów dorzucało. Wiedziałem, że nie mogę kierować się oceną wzrokową jeśli o nią chodzi, bo w tym wypadku pozory mogłyby być bardzo mylne.
Widząc, że wampirzyca odeszła kawałek i zasiadła na nagrobku oddając się jakiejś refleksji, sam postanowiłem na chwilę spocząć na jednej z trochę wyższych kamiennych płyt, tak by nogi w kolanach ugiąć pod kątem prostym. Chwila wytchnienia nie zaszkodzi. Sięgnąłem do kieszeni kurtki i wyciągnąłem z niej paczkę papierosów z zapalniczką. Sięgnąłem po jednego i chwyciwszy ustami odpaliłem, zaciągnąłem się głęboko po chwili wypuszczając powietrze z płuc. Oj tak, tego mi brakowało od jakiegoś czasu. Teraz do tego drink na jakiejś dobrej szkockiej i odrobina porządnej muzyki. Niczego więcej w tej chwili bym nie potrzebował.
Powrót do góry Go down
Lilaine

Lilaine

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 3:53 am

Mężczyzna wyraźnie się zmieszał po czym odmówił. Domyśliłam się, że znowu było mu głupio z powodu jego niższości, ale cóż. Takie były fakty i nie zamierzałam ich ukrywać. Nie odpowiedziawszy nic na jego kwestie, po prostu odeszłam, aby zająć się bardziej sobą. Za dużo troski, to nie zdrowo. Czułam, że zaczynałam stawać się za miła. To było do mnie nie podobne. Skarciłam się sama w myślach, zasiadając na nagrobku. Następnie zaczęłam niczym mała dziewczynka majtać nogami - to raz jedną, to drugą w górę. Hamowałam je znacznie, kiedy tyłem miały uderzyć o nagrobek. Nie chciałam popsuć swoich butów, które tak bardzo lubiłam.
Uniosłam w górę wzrok i spojrzałam w niebo. Było ciemnogranatowe i przepełnione gwiazdami. Każda z nich świeciła na prawdę mocno, starając się przebić na tle pozostałych. Westchnęłam głęboko, imitując to samo zachowanie co wcześniej, czyli zabawę parą wodną. W końcu zamknęłam oczy, by oddać się rozmyśleniom. Jak zawsze w pierwszej kolejności zaczynałam skupiać się na rodzicach. Nieco za nimi tęskniłam. Ciekawiło mnie co u nich oraz czy mają się dobrze. Sytuacja z Bethany, a potem moje odejście wiele namieszały w rodzinie. Wiedziałam jednak, że lepiej będzie opuścić rodzinną posiadłość, jak to było w zwyczaju. Zabiłam członka rodziny, za co musiałam ponieść karę. Nie liczyły się okoliczności tego zajścia, a sama końcówka. Niestety życie było niesprawiedliwe, a ja przez głupią, zazdrosną dziewuchę musiałam opuścić to, co kochałam. Zacisnęłam z nerwów zęby, a potem zeskoczyłam. Wykonałam półobrót, by następnie uderzyć z podeszwy buta w nagrobek, który służył mi dopiero co za siedzenie. Ten pod wpływem tak dużej siły rozkwasił się na drobniejsze części, zupełnie jak ten poprzedni. Gdybym była człowiekiem i posiadała oddech, zapewne byłoby on teraz ciężki. Nie zważywszy na to, że może obserwować mnie człowiek, ruszyłam kawałek dalej, nie odzywając się, ani słowem.

_________________
Stary Cmentarz - Page 5 Giphy
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 4:09 am

Obserwowałem z uwagą i zainteresowaniem poczynanie Lilaine. Na swój sposób zaczęła mnie intrygować na czym złapałem się już kilkukrotnie. Jednak cóż począć, muszę przywyknąć do jej obecności w moim życiu, a przynajmniej do czasu jak nie spłacę swojego długu. Zmieniłem pozycję i zasiadłem tyłkiem na ziemi, a plecami oparłem się o nagrobek. Paliłem w ciszy papierosa i obserwując zajście. Nikotyna zawsze działała na mnie uspokajająco i dawała mi swoistego rodzaju przyjemność i odrobinę relaksu. Nie paliłem jednak na tyle dużo by mieć problemy z wydolnością płuc czy kondycją, bo swoje zdrowie i formę stawiałem dość wysoko w hierarchii ważności. I nawet, gdy zdarzyło mi się, że poniosło mnie gdzieś imprezowanie na dłuższy czas to wtedy ciężko odpracowywałem to by powrócić do formy. Nie umknął mi fakt, że wampirzyca rozładowała złość kopiąc w nagrobek. Trochę siły jednak miała i było to widoczne po tym co stało się z kamieniem pod wpływem uderzenia. Dopóki wampirzyca nie znikała mi z zasięgu wzroku mogłem spokojnie siedzieć, gdyby jednak wędrowała dalej to wypadałoby się przenieść chwilę po niej kawałek dalej, choćby po to by widzieć czy nie postanowiła przypadkiem wrócić. Nie miałem jednak zamiaru się odzywać by nie zwracać na siebie niepotrzebnie uwagi. Jeszcze mogłoby wyjść na to, że rozładuje swoją frustrację z nieznanych mi w sumie przyczyn na mnie. Co prawda nurtowało mnie to skąd taka nagła zmiana nastroju u niej, ale rozsądek podpowiadał by lepiej tę kwestię zwyczajnie przemilczeć. Dopaliwszy papierosa zgasiłem jego resztę wgniatając go w nagrobek, zaś odgaszony niedopałek rzuciłem pod nogi w jakąś większa kępkę trawy
Powrót do góry Go down
Lilaine

Lilaine

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 4:19 am

Westchnęłam głęboko. Była to swojego rodzaju czynność, która pomagała mi pozbyć się frustracji. ta drzemała teraz głęboko we mnie, nie dając za wygraną. Gdybym mogła, wskrzesiłabym tę małpę tylko po to, by zabić ją ponownie. Zrujnowała moje życie. Do tego jej próżność zniszczyła jedność całej rodziny. Była na tyle pusta, iż nawet nie była zainteresowała zaistniałą sytuacją. Możliwe, iż wiek miał na to wpływ, ale byłam pewna, że wtedy nawet nie przemyślała swojego postępowania. Po prostu kierowała się swoimi uczuciami, które były wyssane z palca. Pusta zazdrość, nic więcej. Ale dlaczego ja właściwie sobie zawracam tym głowę? Do oczu napłynęły mi niekontrolowanie łzy. Zacisnęłam zęby, a dłońmi zasłoniłam twarz. Usiłowałam znaleźć jakiś złoty środek, który pozwoliłby mi pozbyć się całkowicie negatywnych uczuć. Nie chciałam ukazywać ich teraz, przy tym śmiertelniku. Pech chciał, że na razie był słaby, a ja bez swoich nocnych przechadzek dostałabym jeszcze większego bzika, aniżeli teraz. Mogłam zostawić go w domu.
Delikatnie zadrżałam. Zupełnie jakby fala zimna przeszyła moje ciało. Ale czy... wampirowi może być zimno? Nie sądziłam, że to może być możliwe. Wydawało mi się, że bardziej miało to coś wspólnego z emocjami, aniżeli pogodą.
- Gdzie podziała się moja silna, twardo stąpająca po świecie osobowość? - zapytałam siebie, a potem skarciłam w myślach za takowe zachowanie. Stałam do mężczyzny tyłem, co postanowiłam wykorzystać. Wyprostowałam się niepozornie, mając nadzieję, iż do tej pory zajmował się sobą. Następnie spojrzałam w niego i pozwoliłam łzą, by ciekły swobodnie po policzkach. To co skoncentrowało się w oczach, musiało z nich ulecieć. Niech tak się stanie, a potem wezmę się w garść.

_________________
Stary Cmentarz - Page 5 Giphy
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 4:49 am

Nie mając za wiele do roboty a wyrwawszy się z rozmyślań i marzeń o dobrej szkockiej i muzyce przyglądałem się z dozą ciekawości temu co robi wampirzyca. Za wiele szczegółów też nie widziałem przez mrok i odległość, ale zdawało mi się, że skryła twarz w dłoniach. Drżenia nie miałem szans stąd zauważyć. Nagle nie z tego ni z owego rozprostowała się patrząc w niebo. Odniosłem wrażenie, że coś ją trapi. Normalnie może i nawet bym zapytał, gdyby nie to, że nie mam pojęcia jak na to zareaguje, a z wcześniejszych rozmów zauważyłem, że jest dość ambitna i chęć jakiejkolwiek pomocy czy ewentualnego współczucia z mojej strony mogłaby przyjąć jako obrazę. W końcu w jej oczach nie jestem niczym więcej niż pożywką i zabawką. Z drugiej strony nie potrafiłem zrozumieć oznak sporadycznych czułości z jej strony, ale gdzieś ukształtowała mi się teoria, że nie jest to raczej bezinteresowne z jej strony podobnie jak to, że mi pomogła, gdy znalazła mnie w ciężkim stanie. Westchnąłem cicho czując się trochę rozdarty. Z drugiej strony na swój sposób lubiłem wyzwania, a jej charakter i zachowania niewątpliwie mogłem pod takowe podpiąć. Wszak nie łatwo jest wytrzymać z kimś o tak zmiennym charakterze i tak nieprzewidywalnych zachowaniach jak ona. A to dopiero początek. Dalej nie specjalnie chciałem jej przeszkadzać nie bardzo wiedząc jak zareaguje i czy nie wyładuje na mnie swojej frustracji podobnie jak na nagrobku kilka chwil temu.
Z drugiej strony byłem ciekawy czy z nią wszystko w porządku. Nie jestem pewien czy to przypadkiem nawet nie jest swojego rodzaju troska o jej osobę, ale szybko starałem pozbyć się tych myśli. Ona jest wampirem, a ja jedynie zwykłym człowiekiem - zabawką i pożywką dla takich jak ona i może lepiej by ta relacja tak wyglądała. Z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że jest to oszukiwanie samego siebie, bo gdzieś tam w środku wiedziałem, że wolałbym by ta relacja była nieco bardziej humanitarna. Uśmiechnąłem się delikatnie do własnych myśli troszkę tym samym szydząc z siebie i swojego niepoprawnego optymizmu. Westchnąłem cicho po raz drugi.
-Nie chciałbym Ci przeszkadzać w rozmyślaniach, ale czy wszystko w porządku? Wydajesz się trochę sfrustrowana i nie jestem pewien czy nie powiedziałem lub nie zrobiłem czegoś nie tak w stosunku do Twojej osoby. - odezwałem się po chwili zadumy spokojnym i na swój sposób łagodnym głosem, w którym nie było słychać niepewności.
Powrót do góry Go down
Lilaine

Lilaine

http://vampireknight.forumpl.net/t3569-lilaine#77329 http://vampireknight.forumpl.net/t3570-lilaine#77343 http://vampireknight.forumpl.net/t3571-lilaine#77344 http://vampireknight.forumpl.net/t3572-pokoj-lilaine#77395
Zarejestrował/a : 19/11/2017
Liczba postów : 153


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 5:03 am

Wdech, wydech, wdech wydech - właśnie tak siebie instruowałam, chociaż wcale tego nie robiłam. Przebywanie w dzieciństwie z ludźmi wyrobiło mi pewne nawyki, z których potem korzystałam w życiu codziennym. Kiedy odeszłam z rodzinnego domu, często przy klientach hotelu musiałam udawać człowieka. Klatka piersiowa musiała chodzić w górę i dół, a usta lub nos filtrować powietrze. Dosyć skomplikowany, a zarazem niepotrzebny zabieg. Serce, tkwiące w mojej klatce piersiowej i tak nie było. Miała to być swojego rodzaju manifestacja wizualna dla głupich, niczego nieświadomych istot. Ale dlaczego takie zachowania przyjęły mi się do teraz? Nie było to z resztą istotne. Wśród wampirów rzadko bardzo zdarzało mi się takowych używać. teraz miało mnie to jedynie uspokoić.
Łzy, cieknące mi po policzkach zdawały się nie mieć końca. Do tego chwilę ciszy przerwał chłopak, którego głos mogłam usłyszeć z oddali. Intrygowała go moja postawa. Zainteresował się tym, co robię oraz dopytał o moje zachowanie. Świadczyło to o tym, iż jestem teraz dla niego, niczym otwarta księga.
Kiedy rozchyliła usta, by wydobyć z siebie choć najcichszą sylabę, poczułam gulę w gardle. Mój głos zadrżał i był na prawdę cichy. Przełknęłam ciężko ślinę, a potem odchrząknęłam. Postanowiłam odpowiedzieć twardo i zdecydowanie, by nie ukazać, ani grama słabości.
- Czy na prawdę myślisz, że ktoś taki jak Ty, mógłby mieć wpływ na mój nastrój? - po tych słowach nawet się nie odwróciłam. Właściwie był to swojego rodzaju paradoks. Kobieta z jego gatunku była w stanie zachwiać moje emocje na tyle, bym rozpamiętywała ją po latach. Teraz spoczywała kilka metrów pod ziemią, gdzieś daleko stąd. Mimo to dalej nie dawała mi spokoju. Chyba cholera jasna rzuciła na mnie jakąś śmieszną klątwę.
Zacisnęłam pięści, by opanować to, co siedzi w mojej głowie. Emocje powoli zaczęły opadać, a źródło słonych kropli zdawało się również być na wyczerpaniu.
- Wszystko w porządku, zdawało Ci się - dodałam po chwili, odwracając się na pięcie. Zrobiłam to jednak na tyle szybko, aby chłopak nie mógł dostrzec mojej twarzy. Obecnie byłam do niego bokiem i ruszyłam przed siebie drogą. Chciałam stąd iść, co też zaczęłam robić pośpiesznym krokiem. On jako grzeczny sługa miał wstać i ruszyć za mną, bez względu na to co myśli.

_________________
Stary Cmentarz - Page 5 Giphy
Powrót do góry Go down
Vaynard

Vaynard

http://vampireknight.forumpl.net/t3586-vaynard-toyama
Zarejestrował/a : 30/11/2017
Liczba postów : 73


Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 EmptyCzw Lut 08, 2018 6:12 am

Upłynęła chwila, a wampirzyca udzieliła odpowiedzi na zadane przeze mnie pytanie. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać z jej strony. Sama odpowiedź która na dobrą sprawę była pytaniem na swój sposób we mnie uderzyła. Sam po sobie nie spodziewałem się, że którekolwiek z jej słów potraktuję osobiście. Próba jakiegoś otworzenia się na to co trapiło rudowłosą okazała się zwyczajnie nie trafiona. Zacisnąłem lekko opuszczone ku ziemi pięści by rozładować złość, która przez krótką chwilę mną targnęła. Teraz przynajmniej wiem, że dystans który starałem się zachowywać w stosunku do jej osoby okazał się tym prawidłowym wyborem, a wszelkie przejawy jakiegokolwiek człowieczeństwa czy też po prostu czułości były z jej strony niczym więcej jak zabawą i grą na moich emocjach. Przykrość po krótkim czasie stłamsiłem obojętnością w myślach naigrywając się z mojej łatwowierności. Sięgnąłem do kieszeni po pudełko z papierosami i chcąc poprawić sobie nieco nastrój odpaliłem kolejnego. Po chwili wampirzyca dodała, że zwyczajnie mi się zdawało, że cokolwiek jej dolega. Wzruszyłem na to mimowolnie ramionami. Wiedziałem, że to co powiedziała nie było prawdą, jednak wmawiałem sobie, że jest mi to obojętne. Tak będzie lepiej jeśli zachowam ten sam dystans, który był do tej pory. Widząc, że raptownie ruszyła w drogę miałem ochotę to jakoś skomentować, niemniej nim przemyślałem co dodać Lilaine była już kawałek drogi ode mnie. Pokręciłem jedynie lekko głową z nutą zażenowania. Zaciągnąłem się papierosem by ułatwić sobie opanowanie się. Nie miałem zamiaru póki co się ruszać. Drogę powrotną dobrze znałem, a przyjście tutaj kosztowało mnie też na tyle wysiłku, że nie zdążyłem dobrze odpocząć co było dla mnie dodatkowym argumentem by jeszcze chwilę tu pozostać. Odwróciłem wzrok gdzieś na bok wpatrując się w jeden z nagrobków. Oni to jednak mają dobrze na swój sposób, żadnych zmartwień. Oddałem się refleksji na zupełnie inny temat.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Stary Cmentarz - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Stary Cmentarz   Stary Cmentarz - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 
Stary Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: CMENTARZ-
Skocz do: