IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Death house

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 365


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Paź 25, 2017 8:24 pm

To zrozumiałe, że Nad nie interesowała się sprawami Kuro, skoro nigdy bezpośrednio jej nie dotyczyły. Była to postawa całkowicie naturalna i zrozumiała, dlatego Vivien kiwnęła jedynie głęboko głową w zrozumieniu. Sama wychodziła z takiego samego założenia, choć przez pewien krótki, bo krótki czas śledziła co wyprawia były burmistrz. Z czasem przestała, a i ciągłe wyjazdy również jej to uniemożliwiły.
- Wiesz, to zawsze coś, Nad. - zaśmiała się na jej ostatnie słowa, dopijając wino. Czując wibracje telefonu w torebce, sięgnęła po urządzenie z wyraźną niechęcią, spodziewając się ponaglenia od pewnego jegomościa. Zmarszczyła brwi. Jednak się pomyliła. Wcisnęła komórkę z powrotem do torebki i wstała, obdarzając Szlachetnego, a przede wszystkim kobietę przepraszającym spojrzeniem.
- Naprawdę cię przepraszam, Nad, ale muszę coś pilnie załatwić. Sprawa ze sprzedażą. - stwierdziła niechętnie. Nie chciała tak szybko wychodzić od znajomej, ale teraz nie miała po prostu wyjścia. Na sam koniec obdarzyła mężczyznę ciepłym uśmiechem i skinęła mu głową na pożegnanie. Skierowała się więc ku wyjściu, odwracając do Nadii po raz ostatni.
- Gdybyś chciała się spotkań, śmiało pisz lub dzwoń. Albo ogólnie, gdyby coś się działo to też daj znać. Wpadnę najszybciej jak się da. - uściskała kobietę serdecznie, pomachała jej na pożegnanie i wyszła z willi, idąc w stronę zaparkowanego samochodu. Jaki kierunek teraz? Centrum.

    [z/t]


Naprawdę Was przepraszam za tak długiego bloka, ale nawarstwiły mi się ważne sprawy. Nie chcę dalej Was blokować, dlatego się zmyłam. Jeszcze raz przepraszam :<

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Death house   Pon Paź 30, 2017 10:41 pm

Pomachałem palcem, jak widać aż tak bardzo nie zamierzałem się przejmować tą spokojną pogróżką o rodzie. Dlaczego to tak bardzo mnie nie ujmowało? Zamierzałem to zdradzić bez większych tajemnic. Wcale aż tak nie kręcę słowami za każdą możliwą okazją!
- Ród wytrwały, rodzeństwo po świecie rozwiało i swoje rodziny pozakładały a ich dzieciaki... No cóż, idzie to jeszcze dalej. A Ja nadal czuje się młody w tym wielo-wiekowym ciele i do zakończenia nieumarłego żywota mi nie śpieszno.
Na słowach o konflikcie i wspomnieniu tegoż wampira, tylko sobie potakiwałem i obserwowałem co będzie chciało na to odpowiedzieć płomiennowłosa. Niestety technologia dała jej znać, że ma pilniejsze sprawy na głowię. Westchnąłem tylko głęboko i pożegnałem Ją swoimi bielistymi ząbkami. Widocznie mi nie chciała pokazać żadnych uprzejmych gestów, więc tylko wzruszyłem sam do siebie ramionami, gdy tylko wyszło. A potem tylko głupkowato uśmiechnąłem się do Nadi.
W ten moment z oczodołów poleciała mi bardzo cieniutka stróżka krwi. Przetarłem je jakby lekceważąco i tylko trochę jakby półprzytomny doczołgałem się do siedzącej Nadii, oraz ułożyłem głowę na jej kolanach. Przymknąłem oczy, jak widać właśnie teraz pokazałem jak bardzo zmęczony byłem, niełatwo było ukrywać całe to wyczerpanie, które zwykle bardzo szybko się u mnie pojawia.

- Wszystko będzie dobrze...
Tak jakby trochę wymamrotałem i lekko leniwie otworzyłem jeszcze ślepia.
- Pamiętaj by nigdy nie iść w coś takiego samemu i zawsze mieć plan ucieczki...
Teraz jeszcze ułożyłem ręce na jej kolanach, jakbym jeszcze chciał się wygodnie zabarykadować na nich. Niewiele pewnie mnie czeka by oddać się w nocne mary, a zwykle nieumarli potrafią tyle spędzić bez snu, tak bardzo ten stan jest zły.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Paź 31, 2017 7:41 pm

Dla kogoś zabieganego trudno wygospodarować kilka godzin wolnego czasu. Zwłaszcza, że w grę wchodziła jeszcze kwestia sprzedaży nieruchomości. Przychodzące wiadomości i związana z nimi wibracja to żaden zbieg okoliczności i każdy kolejny sygnał nieuchronnie zwiastował to co niebawem nadeszło. W chwili gdy Viv podniosła się z krzesła i Nad uczyniła to samo.
Rozumiem, mam nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli.
Idąc w ślady rudowłosej, Nadia podążyła w stronę drzwi gdzie pożegnała się i podziękowała za poświęcenie wolnego czasu.
Jasne. Będziemy w kontakcie.
Odwzajemniając uścisk pogładziła dwukrotnie plecy kobiety w ciepłym geście. Kiedy ta wyszła, zamknęła drzwi i wróciła na swoje poprzednie miejsce. Po niespodziewanym gościu zostało wino na dnie butelki i puste miejsce przy stole. Wylewając czerwoną ciecz do własnego kieliszka Nadia zwróciła uwagę na dość niecodziennie zjawisko.
Nou wszystko dobrze?
Pomimo niewielkiej ilości krwi spływającej po policzku szlachetnego i jego szybkiej reakcji na zjawisko, kobieta dostrzegła je. Bez zastanowienia, odruchowo ułożyła dłoń na jego głowie głaszcząc uspokajająco. Od czasu do czasu zahaczała o wilcze uszy czując pod palcami delikatną i bardzo krótką sierść.
Zawsze mam jakiś plan.
Skłamała spokojnym tonem, który nijak nie mógł jej zdradzić. Pomimo swoich dwóch metrów i mnóstwa lat na karku kuzyn wyglądał teraz nieporadnie i szczególnie bezbronnie.
Chodź, położysz się na łóżku w sypialni i odpoczniesz, prześpisz się.
Po utraconym potomku najwyraźniej został nie tylko gniew ale i odrobina instynktu macierzyńskiego.

_________________



Ostatnio zmieniony przez Nadia dnia Pią Mar 23, 2018 8:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Lis 01, 2017 3:49 pm

Na jej pytanie wymruczałem tylko ciche zgodne "Hmmm...". Chyba powoli zaczynałem dawać za wygraną, długie zwlekanie z odpoczywaniem bardzo daje o sobie znać. Choć wiedziałem, że to nie jest należyta odpowiedź, potrzebowałem tylko chwile by złapać oddech i należycie jeszcze coś dodać.
- Zwykłe wyczerpanie... Tylko niedługa drzemka.
Moje słowa ostatecznie było dość przeciągle, ewidentnie leniwie wypowiedziane. Za szybko też nie odpowiedziałem na jej upewnienie, ale mogłem przynajmniej jeszcze bardziej się zrelaksować od przyjemnych krótkich pieszczot. Uszka drgały delikatnie i czasem niby lekko opadały by zaraz się podnieść, z każdym jej ruchem w ich pobliżu. Tak, musiałem być w tym momencie okropnie bezbronny. W tym momencie jest to bardzo duży kredyt zaufania, bo jakby coś Ją teraz napadło, nie miałbym się kompletnie jak bronić. Nie żebym wcześniej mógłbym stawiać jakiś stanowczo większy opór.
- To dobrze.
Dopiero teraz skomentowałem jej słowa o posiadanie planu. Raczej teraz ciężko bym coś bardziej wytykał, albo bawił się słowami, zwyczajnie już mi sił brak.
- Zaraz... Tak dobrze.
Głaszcze mnie skubana gdy jestem w takim stanie i każe mi sobie poleżeć w sypialni? Dryg futerkowca do pieszczot tak łatwo nie odchodzi.
Co by jednak nie było, zasnąłem z głową na jej nogach.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Pon Lis 06, 2017 8:33 pm

Chwile słabości ma każdy. Szczególnie w sytuacji gdy mamy pod ręką tak łatwy i smaczny kąsek jak wampir krwi szlachetnej.  Wystarczy tylko się schylić i sięgnąć po niego aby delektować się obłędnym smakiem najcudowniejszej posoki. To tylko kilka centymetrów i nieznaczny wysiłek ale za to jaka nagroda. Pokusa wydawała się ogromna ale podobny pomysł nawet nie przeszedł przez głowę jasnowłosej. Zamiast rozważać nad możliwościami dostania się do tętnic kuzyna, delikatnie zsunęła jego głowę ze swych kolan. Uprzednio upewniła się, że zasnął pomimo wcześniejszego wzbraniania się przed tym. Nie pozostało jej nic innego jak ostrożnie ułożyć ją na podłodze. Zawsze mogła obudzić wilka i ponownie namawiać go do skorzystania z łóżka, tylko po co? Jak widać należał do tych upartych, którzy zawsze wiedzą lepiej co dla nich dobre. Aż trudno było się powstrzymać przed standardowym „a nie mówiłam?”. Podchodząc do kanapy w salonie zgarnęła z niej cienki, polarowy koc w kolorze fioletu, którym okryła grzbiet mężczyzny. Tyle mogła dla niego zrobić. Sama zaś ułożyła się na wcześniej wspomnianej kanapie wgapiając się w ekran komórki, na której widniała jedynie aktualna prognoza pogody. Nic więcej, zero wiadomości i połączeń. Wzdychając pod nosem przymknęła powieki. Chyba jej też należy się odpoczynek.

_________________

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 378


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Lis 08, 2017 7:34 pm

W trakcie snu ułożyłem się prawie jak należyty do psowatej rodziny. Gdzieś to zakryłem się ogonem, głowę ułożyłem na własnych rękach. Pomimo zimnej podłogi nie było tak w sumie źle, w sumie to nawet zostałem zakryty przez pamiętającego o mnie gospodarza. W sumie to nie żeby zimno w ogóle było jakiś problemem, przecież my nieumarli nie zachodzimy na takie ludzkie przypadłości i choroby jak na przykład przeziębienie, prawda? Ocknąłem się wywalony plecami na podłodze. Aaach... Te nocne mary, ile miałem teraz zabawy! Szperania w własnych snach należycie świadomie to zawsze spora zabawa, ale wymyślanie ciągle czegoś należytego nie jest dla mnie takie trudne, nawet po tak wielu wiekach. Gdy już się obudziłem mogłem tylko zauważyć, że jednak kuzynka nie pozwoliła mi na takie leżenie przy niej. Cóż! Nie każdy ma takie podejście do przymilania się jak Ja! Podniosłem się niemrawo i o mało się nie wywalając ruszyłem śpiącym wzrokiem do jej kuchni. Bezczelnie pozwoliłem się obsłużyć i zaparzyć sobie wody do herbaty. Nastawiłem jej oczywiście więcej gdyby mojej krewnej zachciało się porannej kawy, tak by wszystko było gotowe na raz.
Wszystko już było jak należy, wszystko na swoim należytym miejscu. Położyłem sobie gorącą herbatę na stolę i przez chwilę popatrzyłem jak osóbka o ciężkich przeżyciach jednak mogła przespać należytą ilość godzin. Przez chwilę z lekko zabarwionymi ślepiami na szkarłat zastanowiłem się jak bardzo mógłbym teraz przerwać te męczarnie z słabością i zatopić się w krew należytej jakości, bardzo w dodatku pewnej bo zbliżonej do mojej własnej. Trzepnąłem się jednak lekko w poliki, szybko przypominając sobie jak dobry jestem w diecie, którą utrzymuje w należytej trzeźwości. Usiadłem po turecku i zaczynałem popijać herbatę, kątem oka nadal Ją obserwując już swoimi złotymi ślepiami.
Może czas żebym zaprzestał nadwyrężać gościny i ruszył w dalszą drogę? Tak, tak należy zrobić! Popiłem herbatę i zostawiłem kartkę w której ująłem słowa podziękowania, oraz dałem znać że na poranną kawę ma wszystko gotowe a woda powinna być nadal gorąca. Uśmiechnąłem się na pożegnanie do niej z swoim przepraszającym wyrazem twarzy i do być może nadal śpiącej Nadii pomachałem.


(zt)

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.

Bang!
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Mar 23, 2018 8:08 pm

Po naprawę "porządnym" śnie i odpoczynku nadszedł czas na powrót do żywych. Naturalnie w wielkiej przenośni gdyż z żywymi łączyło ją niewiele. Chociaż nadal nie miała wyraźnej chęci na kontakt z otoczeniem to jeden powód zmuszał ją do opuszczenia bezpiecznego schronienia. Głód, który zaczęła odczuwać był wystarczająco motywujący do tego żeby wziąć porządny prysznic, ogarnąć się pod każdym względem i ubrać adekwatnie do pogody za oknem. Dość rzadkie chmury, które sunęły po nocnym niebie nie zwiastowały raczej deszczu ale nie w takich warunkach poruszała się po mieście. W końcu nie jest z cukru.
Zakładając buty jeszcze raz rozejrzała się po własnym salonie upatrując rzeczy, którą mogła zapomnieć. Na szczęście wszystko co niezbędne miała przy sobie. Czas odwiedzić stare śmieci i sprawdzić czy wszystko jest na swoi miejscu.

z/t

_________________

Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Maj 22, 2018 12:57 pm

Przechodząc przez próg własnego domu Nadia miała tylko jeden cel. Chciała zasiąść przed komputerem i jak najszybciej dokonać analizy, która pomogłaby pomnożyć jej zdobyty majątek. Dodając do tego zebrane oszczędności wychodziło coś ponad 5,5 miliona dolarów czyli w przeliczeniu na lokalną walutę około 610 396 448 jenów. Z taką kwotą można zaszaleć. Szczególnie, że m się z tyłu głowy plan na wydatki. Pieniądze to jedno a obrót nimi to drugie więc nie marnując czasu kobieta zabrała się za analizowanie różnych możliwości chociażby podwojenia sumy.
Korzystając z dziennikarskiego doświadczenia, dobrze wiedziała na czym wzbogacili się Ci, którzy królują z zestawieniu Forbes’a.
Przez kilkanaście kolejnych dni, po tym jak na jej koncie wylądowała ciekawa suma, nie robiła nic innego jak inwestowanie i zabawianie się w akcje oraz obligacje. Wdrożenie się początkowo przynosiło same straty ale już po jakimś czasie, kiedy zobaczyła na czym to wszystko polega, zaczęła zyskiwać.  Spora suma, która poszła w deweloperke musiała poczekać na lepsze czasy. Wiadomo, że nic nie buduje się w tydzień a nawet w miesiąc. Wszystko w imię dobrego zysku.
Przez kolejne pięć tygodni Nadia ograniczyła się jedynie do wyjazdów do miasta jedynie po najpotrzebniejsze rzeczy. W zaciszu domu, obłożona stosem kartek planowała, zapisywała i kreśliła kolejne pomysły. Dwa laptopy pracujące 24 h na dobę stanowiły jej centrum dowodzenia. Przez kilkanaście ostatnich dni zdobyła tyle wiadomości, ile zgromadziła przez ostatni rok. Internet był wspaniałym źródłem gdzie można było zdobyć informacje niemal o każdym. W zależności od tego jak osoba ceniła swoją prywatność, natrafiała albo na wzmianki albo na całe, kompletne, wrażliwe dane. To wystarczyło jej do skompletowania kilku numerów telefonu na dobry start.

_________________

Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Maj 30, 2018 7:48 pm

I tak od najlepszego dnia w jej życiu minęło kilka tygodni. Przez ten czas zmieniło się bardzo dużo nie tylko w pojmowaniu świata przez blondynkę ale zmiany można było zobaczyć gołym okiem. Przed domem urosło duże ogrodzenie, po podwórku biegały trzy niespecjalnie ładne ale groźne psy i naturalnie przeprowadziła remont całego domu. We wszystkich pomieszczeniach unosił się zapach specyfiku do drewna bo właśnie na ten materiał postawiła. Wnętrze było mało nowoczesne ale w jej stylu. Skoro mieszkała sama to mogła sobie pozwolić na puszczenie wodzy wyobraźni. Skoro zaczęła przeprowadzać konkretne porządki w swoim życiu to musiała się uporać z jeszcze jednym, małym problemem. To akurat wymagało ruszenia się z domu ale żaden problem. Po spakowaniu do torby kilku potrzebnych rzeczy, wsiadła do auta i pojechała w stronę centrum.

zt

_________________

Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Cze 23, 2018 6:39 pm

Nim dojechała do domu zgryzła dwa paznokcie. Dwa razy zwalniała też chcąc pozbyć się nieprzytomnego wampira. W końcu jednak wpadła na całkiem niegłupi pomysł motywowany brakiem sługi. Naturalnie Leo był wystarczający jeśli chodzi o prace wokół domu, zakupy i tym podobne ale z racji mnożących się obowiązków dla niej samej, potrzebowała dodatkowej pary rąk do pracy. Gdy tylko minęła bramę wjazdową, pod same drzwi podprowadziły ją psiaki. Wysiadając musiała je odpędzić zdecydowanym ruchem ręki.
Sio łachudry! Nie mam dla was nic do jedzenia.
Gadaj sobie ile chcesz. Kilka zainteresowanych oczu wpatrywało się co wyczynia jasnowłosa wampirzyca. A ta wołając swojego pomocnika, otworzyła bagażnik i upewniając się, że z potrąconego nie została garstka popiołu, zaczęła sama go wyciągać. W końcu przybył łaskawie sam Leo, który trzymając w zębach grube cygaro przerzucił sobie nieszczęśnika przez ramię jak wór ziemniaków. Chudzielec ważył tyle co dobra gęś. Przynajmniej jak wydawało się Nad.
Do piwnicy z nim.
Ocierając czoło zostawiła otwartą klapę bagażnika. Musiało się tam wywietrzyć. Ponownie odgoniła psy poczym cała trójka zniknęła w domu. Tam zaś wystarczyło pokonać kilka schodów żeby znaleźć się w nieco ciemnym i chłodnym pomieszczeniu.
Na stół z nim i w pasy.
Rozłożyła skórzane rzemienie na boki a sama usiadła na krześle obok przyciągając do siebie niewielką aparaturę, która stała nieużywana od dłuższego czasu. Układając rękę na podparciu zacisnęła kilkukrotnie dłoń w pięść tak, że na zgięciu ręki pojawiło się kilka żył.
Pobierzesz mi krew do woreczka. A później podasz ją jemu. Przy okazji skasujesz pamięć i doprowadzisz go do lepszego stanu. Strasznie śmierdzi.
Wyrecytowała bez ogródek kilka poleceń patrząc na niezbyt zadowoloną minę mężczyzny. Najwyraźniej nie w  smak było mu robienie tak wielu rzeczy. Jak dobrze, że nie miał nic do gadania w tej kwestii.
Kiedy woreczek był pełen, Kyuu otaczała już chmurka zapachu róży, która to pojawiła się tam dzięki odrobinie mydła i wody. Centralne wkłucie w zgięciu ramienia aż prosiło się o podpięcie. Jeszcze minuta i w jego krwioobiegu znajdzie się najlepsza z możliwych posok.
Pomogę mu trochę.
Dzięki mocy Leo, rany Kyuu zaczęły się regenerować o wiele szybciej. Podkręcony na Maksa przepływ wtłaczał w jego ciało szlachetną krew. Zaciekawiona Nadia stała obok. Czy coś się wydarzy? A może taki eksperyment tylko pogorszy stan wampira? Zaraz się przekonamy.

_________________

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Cze 23, 2018 7:18 pm

Nie czuł niczego. Ani tego, że był przez kogoś obcego zauważony, ani tego że jego wynędzniałe ciało zostało przeniesione do bagażnika. Nie zakodował sobie też informacji, iż przebył kilkadziesiąt kilometrów pod osłoną nocy samochodem, ani tego, że po zainteresowaniu się psów obronnych pachnącymi inaczej truchłem ostatecznie wylądowało ono w piwnicy. Przypięty do pasa Kyuu był na łasce damy o blond włosach i czekoladowym spojrzeniu, która pochodziła z najwyższych sfer. A ta zdecydowała się nie tylko oszczędzić mu paskudny żywot, ale również poprawić kondycję swojego sługi. Tak, chciała w nim mieć swojego pachołka, a żeby uczynić ten krok jak najszybciej, trzeba było doprowadzić Znajdźkę do stanu używalności.
Podanie krwi dożylnie rzeczywiście było strzałem w dziesiątkę dla Nadii. Nie musiała obawiać się bezpośredniego kontaktu z zupełnie obcym jej wampirem, a właściwości lecznicze najpyszniejszej krwi powinny odbudować ubytki wampira. Nie na wszystko jednak wpływała substancja, o czym przekonali się jakąś godzinę później od podania krwi. Miało się przez moment wrażenie, że ofiarność Blondynki poszła na marne. Białowłosy (zdawało się, że przez bycie pokrytym wszędobylskim błotem mieli do czynienia z szatynem) mężczyzna wątłej budowy leżał jak kłoda bez oznak poprawy. Dopiero dłuższe generowanie mocy Leo pobudzające zapchane żyły i układ krwionośny przyniosło pożądany skutek. Ofiarowana posoka mogła szybciej penetrować kończyny, w tym umysł, z którego wymazano ostatnie chwile nim stracił przytomność. Zostało mu jedynie w głowie chęć dotarcia na drogę po zapachu padłej zwierzyny. Jakie więc było jego zdziwienie, gdy przy wybudzeniu się zmysłów powonienia wychwycił zupełnie odmienne aromaty. Zarówno Nadia jak i jej sługa dostrzegli subtelną zmianę w grymasie. Powoli rozbudzały się inne zmysły, które łączyły fakty w całość. Najgorsze jednak zaczęło się, gdy nie mógł pozwolić sobie na otworzenie oczu. Gdy tylko próbował to zrobić i lekko odchylił powieki, w jego mniemaniu przerażające światło wyryło się boleśnie w mózgu i zmusiło do zmrużenia przekrwionych ślepi. Chciał dopomóc sobie innymi metodami, to jest czuciowo, jednak kiedy zauważył, że miał skrępowane ruchy, to grymas niezadowolenia przeistoczył się we złość.
-Khsss!
Wydobył się nieprzyjemny syk mający odstraszyć potencjalnego wroga. Sprawić wrażenie, że jest silniejszy niż w rzeczywistości. Pasy trzymały mocno, odczuwał coraz większy dyskomfort, a chęć wyzwolenia się z uwięzi przekładał na wzmożoną agresję. Powodów do złości było więcej, lecz chodziło także o głód, który został na nowo pobudzony krwią z woreczka. O ile jakość posoki nie wymagała niczego do poprawienia, o tyle ilość nie była wystarczająca. Wiercił się i wierzgał tak kończynami, na ile było to możliwe, jednak nie mógł wyswobodzić się z pasów. Dla Kyuu najgorsza była niewiedza co do pojmania - tak przypuszczał, że został porwany. Nie mógł w żaden sposób zrozumieć, jak to się stało, że z jednej niewoli po tak długim czasie... znów został pochwycony i związany! Przecież nikogo nie wyczuwał! Tylko jakby został zabrany do niewoli, czemu karmili go krwią? To już zupełnie psuło koncepcję!
Z ust co jakiś czas wydobywało się syczenie podobne do kobry, brakowało tylko jadu do plucia. Nie mógł za Chiny Ludowe przejrzeć na oczy przy tym świetle! Nie mógł niczego!

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Nie Cze 24, 2018 8:45 pm

Minuty mijały a zamiast natychmiastowej poprawy i fajerwerków, których spodziewała się Nadia, nie działo się kompletnie nic. Nie wróżyło to zbyt dobrze ale trzeba wykazać się cierpliwością. Czyli czymś, z czym blondynka miała delikatne problemy. Nieszczególnie miała ochotę wychodzić z domu pomimo kilku ważnych spraw do załatwienia. Początkowo przyglądała się delikatnej aurze wokół dużych dłoni Leo, która miała za zadanie polepszyć stan ofiary wypadku.
Będzie coś z tego?
Zakładając kosmyk włosów za ucho doszła do wniosku, że podobnie musiało wyglądać leczenie jej własnej osoby po nieprzyjemnym spotkaniu z Hiro. Meh, nie myślmy a nawet nie wspominajmy tamtego wydarzenia. Uciekając od fatalnych wspomnień, Nadia zaczęła przepatrywać wszystkie znajdujące się w piwnicy sprzęty. Nie było tutaj niczego, co mogłoby ją zaskoczyć. W końcu sama wyposażyła to pomieszczenie. Jako, że czas zaczął jej się niemiłosiernie dłużyć, poszła do swojego gabinetu. Jeśli tylko coś zacznie się dziać, Leo miał ją szybko poinformować. W najgorszym przypadku trzeba będzie dobić ciągle nieprzytomnego wampira. Przecież nie będzie go odwoziła w miejsce, gdzie doszło do wypadku.
Przechodząc obok kuchni skręciła nagle i stanęła przed lodówką. Otwierając drzwiczki szybko zliczyła w pamięci zapasy krwi. Było kilka woreczków zerówki, dwie AB i jedna jednostka jej własnej krwi na czarną godzinę. Właściwie to dobry pomysł na uzupełnienie własnych braków. Bez pośpiechu sięgnęła po duży pucharek z cienkiego szkła i wlała do niego pół woreczka swojej krwi i około 200 ml zerówki. Kiedy już miała unosić naczynie do ust usłyszała wyraźny hałas.
Nadia, budzi się.
Do dziś w sumie nie widziała czy to dobrze, że obrała taki sposób zwracania się do Leo z wzajemnością. Raz na jakiś czas wymknęło mu się „pani” ale to sporadycznie. Mniejsza… Blondynka zeszła po schodach ze szkłem, a widząc co się dzieje zgasiła światło. Doskonale odnajdywała się w ciemności więc żaden problem.
Spokojnie.
Miała nadzieję, że ton jej głosu był teraz kojący ale nigdy wcześniej nie znalazła się w takiej sytuacji więc improwizowała.
Znalazłam Cię nieprzytomnego na drodze. Dam Ci pić tylko nie wierć się i unieś głowę
Jeśli Kyuu będzie współpracował to Nadia wsunie rękę pod jego kark i pomoże mu docisnąć brodę do klatki piersiowej tak, aby mógł wypić zawartość JEJ posiłku.

_________________

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Death house   Nie Cze 24, 2018 9:30 pm

Nadia szybko odkryła, że uratowany nie przepadał za światłem, skoro wykazywał się agresją całkowicie zamykając przy tym oczy. To nie było logiczne, będąc rzekomą ofiarą bronić się przed napastnikami, a nie móc korzystać ze wszystkich zmysłów. Oczywiście nie z własnej winy, co z tego, co działo się z nim przez cztery lata. Nic dziwnego, że nikomu nie ufał i na samym początku "znajomości" wykazywał negatywne cechy charakteru. Do tego głód, który wybudził się wraz z Kyuu wzmagał pokłady złości, które pierwszy zaobserwował Leo. Poinformował o przebudzeniu przełożoną, która sama potrzebowała posilić się po trudzie dnia lub dni świeżą dawką krwi. Przyszła i starała się uspokoić Białowłosego pokrótce wyjaśniając okoliczności ich spotkania. Cóż, nie mijała się z prawdą, po prostu nie opisała wszystkiego. Skołowany wampir po pierwszym słowie wypowiedzianym przez kobietę o nieskazitelnej urodzie nie przestał prychać, bo jeszcze wtedy miał zamknięte oczy. Dopiero kolejna wypowiedź spowodowała, że odważył się znów narazić ślepia na światło, które... zgasło. Powolutku uniósł powieki odkrywając rozżarzone jak żelazo tęczówki. Przez moment obraz był rozmazany, lecz im mniej przeskakiwał wzrokiem z elementu otoczenia na osoby i z powrotem, tym łatwiej było mu się skoncentrować i wyostrzyć widzenie. Wreszcie dokładniej objął wizerunek Wybawczyni i jej pomocnika. I pojął, czego oczekiwała od niego blondwłosa dama. Niekoniecznie ufał jej wersji, lecz do współpracy przekonała go wizja spożycia krwi. A był na nią bardzo łasy, zwłaszcza po tak długiej głodówce.
-Khy...
Mruknął unosząc kącik ust w grymasie niezadowolenia, że musi podążać za wskazówkami kogoś zupełnie obcego. Pasy mocno ograniczały ruchy, dlatego nie miał innej alternatywy. Zgodnie z życzeniem podniósł głowę przy tym przestał wierzgać nogami, lecz gdy tylko Leo próbował zbliżyć się, natychmiastowo Kyuu piorunował go wzrokiem, który nie był zbyt przyjemny w odbiorze. Można rzec, że było to niewerbalne ostrzeżenie, żeby nie podchodził ani o krok. Zawsze wygodniej i zręczniej mieć tylko jedną nieznaną osobę w polu widzenia niż dwie. Zatem podjął się współpracy, choć nawet krew spijał łapczywie i niedbale. Byleby jak najwięcej trunku trafiło do jego organizmu. Musiał przyznać, iż ta posoka różniła się od tych, co spijał z wrogów wrzucanych do studni. O wiele smaczniejsza, słodsza, sycąca. Jeszcze nie wiedział, iż pił właśnie po raz pierwszy (w zasadzie po raz drugi, bowiem podawana mu krew podczas snu też należała do wysokiej jakości) szlachetną, gęstą życiodajną substancję. I tym samym podpisywał na siebie wyrok. Ale czego nie robi się, by przetrwać?
Po dopiciu do dna odchylił nieco łeb ku tyłowi i cicho sapał oblizując się mało subtelnie po wargach. Nie wierzył w bezinteresowność wampirów, stracił w ogóle wiarę w kogokolwiek. Nie bez powodu został poczęstowany najpyszniejszą w życiu krwią. Ostrożnie skrzyżuje spojrzenie z czekoladowymi oczami kobiety. Tęczówki Kuracjusza dalej tonęły we szkarłacie, które okazały się jego naturalną barwą. Nieco szarpnął głową na bok, by go dłużej nie dotykała w okolicach karku. Zmrużył dolne powieki i zmarszczył brwi.
-Czego... ode mnie... chcesz?
Zacharczał gardłowo przechodząc od razu do konkretów. Ton zdradzał nieufność oraz zaszczucie poprzez brak możliwości bronienia się i ucieczki od szerokich pasów. W miarę zaczął poprawnie rozumować, toteż będzie (chyba) w stanie pojąć niezbadane ścieżki Nadii, o ile cokolwiek powie ta, która go napoiła i uchroniła od śmierci. Nie wierzył w to, by jego losy potoczyły się lepiej niż u tych, którzy wrzucili go do studni na cztery lata. Nawet podana krew mogła być zmyłką.

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Wto Cze 26, 2018 10:34 am

Nadia słyszała kiedyś, że psy zajmujące się topieniem narkotyków, same są od nich uzależnione. Ze znacznie czulszym węchem niż człowiek, działają jak narkoman na głodzie. Ile w tym było prawdy, nie miała pojęcia ale teoria wydawała się trzymać kupy i była znakomitym początkiem jej pomysłu. A ten polegał na tym, że kilkukrotne podanie własnej krwi Kyuu sprawi, że ciężko będzie mu odejść. Pierwszy raz próbowała czegoś takiego i nie wykazywała szczególnego zniechęcenia początkową postawą mężczyzny.
Powoli.
Zerkając to na Kyuu to na Leo, kiwnęła do tego 2 głową żeby pozostał w swojej pozycji I lepiej się nie ruszał. Sytuacja dla skrępowanego wampira rzeczywiście była mało komfortowa. Obce miejsce, pasy i dwójka zupełnie obcych osób. Gdyby mieli złe zamiary to trafiłby z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Na szczęście dla jasnowłosego plan co do jego osoby był mało komplikowany i łaskawy. Po skończonym posiłku zażądał natychmiast konkretów a to dobra wróżba. Najwyraźniej jego mózg doszedł do siebie o wiele szybciej niż wymęczone ciało.
Już zabieam rękę.
Odparła wysuwając dłoń spod karku nieszczęśnika. Odłożywszy kielich na blat za swoimi plecami zaczęła robić coś, czego pewnie nie spodziewał się ani Kyuu a tym bardziej Leo. Niespiesznie i z odpowiednim namaszczeniem zbliżyła się do zapinania pasów, które zaczęła wolno przekładać przez klamry.
Uratowałam Ci życie.
Najpierw zwolniła więzy, które ograniczyła ruchy lewego nadgarstka chłopaka aby po chwili okrążyć stół i zatrzymać się po jego prawej stronie. Tam zaczęła robić to samo.
Poczęstowałam własną krwią.
Po chwili skórzane skrawki materiału z metalowymi elementami zadzwoniły obijając się o siebie już poniżej linii stołu.
Chyba coś mi się za to należy, nie sądzisz?
Pozornie prowadzona dyskusja miała na celu ofiarowanie możliwości wyboru. Zawsze czujemy się lepiej mogąc mieć wpływ na swoje dalsze losy. Kyuu tego wyboru nie miał. To tylko gra, w której może się zgodzić lub nie. Odmowa wiązała się z możliwością odejścia aż na drugi albo trzeci schodek. Wtedy najpóźniej zostały zjedzony przez towarzyszy.
Chcę żebyś mi służył. Mam wiele obowiązków i potrzebuje pomocy.
Wreszcie padł konkret. Teraz wszystko zależało od mężczyzny.

_________________

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Cze 30, 2018 4:31 pm

Słuszna uwaga. Nie trudno im wytropić narkotyki mając czuły węch, a wampiry wcale nie odbiegały wiele pod tym względem od czworonogów. Ba, niektórzy byli o wiele lepiej przystosowani do wyłapywania aromatów w powietrzu czy dookoła. A taki wygłodzony krwiopijca w szczególności, tak więc mogąc napełnić opustoszały, wręcz wysuszony żołądek przepyszną substancją. I nie myśleć o niczym innym. Uzależnienie jest nieuniknione dla kogoś, to zmuszany był wpierw siłą i mechanizmami, a potem od skrzywienia psychiki krzywdzić innych tylko po to, by zdobyć więcej krwi.
Do swobodnego ucztowania brakowało tylko samotności, ale nie będzie na nią skazany na bardzo długo, skoro już jawiły się nad nim dwie istoty. Kobieta i mężczyzna. Ta pierwsza wyraźnie dowodziła w duecie, a niebawem w trio, do którego miał rzekomo dołączyć Białowłosy. Nadia chytrze podpięła swoją wizję pod formę zadośćuczynienia za ratunek od śmierci. Nie wiedziała jednak, że mózg przyszłego jej pachołka nie zostanie naprawiony posoką, a ponowną adaptacją do życia z innymi w zgodzie. A przynajmniej tylko ze Szlachetną i jej służbą. Bez gwałtownych ruchów spoglądał jak zdejmuje z niego pasy i przedstawia na spokojnie swój plan. Nie bała się go, jakby wiedziała, że nie może uczynić jej niczego złego. Warte odnotowania.
O ile rozumowanie słów innych przychodziło nie najgorzej, tak kontrola nad rozlazłym ciałem była wyzwaniem. Powoli przetykały się skurczone, wysuszone żyły od pożywnej krwi (jak się okazało - wampirzej krwi Nadii), toteż nie zmuszał siebie do czegoś więcej niż do zmienienia pozycji z leżącej na siedzącą. Podpierał się w tyle rękoma, które odrobinę nerwowo drgały, jakby z przyzwyczajenia, że nie powinien tak bezczynnie siedzieć, bo ktoś go dopadnie. Mimo pozornej możliwości wyboru, to i tak musiał przyznać rację. Gdyby nie Ona, przemieniłby się w pył. I w sumie czemu nie pociągnąć dalej tej gry, chociażby dla uspokojenia aspiracji na godne, wolne życie.
Wyprostował się ile mógł w kręgosłupie i utkwił szkarłatne oczy głęboko w czekoladowym spojrzeniu nieznajomej.
-Nie wiem, czy mam odpowiednie... kwalifikacje -lekki grymas bólu przekuł niemal natychmiast w dziwnie wykrzywiony uśmiech, który trwał może z kilka sekund- ... ale zgodzę się na okres próbny.
Głos dalej charczał, choć już nie tak bardzo. Nadszarpnięte struny głosowe goiły się od ran. Drżały mu ręce, lecz nie ze strachu, co z ubywających sił. Nie zamierzał jednak kłaść się na nowo, uciekł jedynie wzrokiem na towarzysza kobiety. Rosły facet, możliwe, że stanowił Jej ochronę. A może tylko wsparcie? Wrócił ponownie rozbieganymi ślepiami na Blondynkę, bo jednak nie ukrywajmy - dawno nie widział, i pewnie długo nie zobaczy (o ile w ogóle) taką śliczną modelkę. W dodatku będącą jego Panią. Ale dość podziwiania widoków, zwiesił biały łeb między ramionami, trzeba było skupić się. Piwnica, w których przebywał, nie napawała optymizmem, choć przypuszczał, że domostwo Nadii nie ogranicza się do tego podziemia. Najważniejsze, by zmusić ciało do posłuszeństwa, a nogi póki co nie drgnęły. Jeszcze nie dopłynęła do nich posoka, tak to nie przyda się na nic.

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Nie Lip 01, 2018 2:37 pm

Jak widać plan zaczynał się sprawdzać, a wszystko co szło po jej myśli cieszyło. Pozornie zwrócona wolność pozostawiała wybór to znowu daje pewien komfort.  Wprawdzie wszystko było fałszywą grą ale wartą świeczki. Nadia od czasu otrzymania spadku miała mnóstwo spraw do załatwiania i sama nie mogła być w kilku miejscach jednocześnie. Do tego zostawał jeszcze dom, podwórko i psy, którymi trzeba się zająć. Może to i błahe ale jeść i pić też trzeba im dać. I na koniec, wisienka na torcie – kupa roboty przed komputerem. Kobiecie potrzebny był przedstawiciel. Ktoś, kto z jej upoważnieniem ułatwi jej życie i przyspieszy niektóre wydarzenia.
Wszystkiego się nauczysz.
Odpowiedziała spokojnie zerkając na średnio zadowolonego z obrotu sprawy Leo. Stojąc niewzruszony pod ścianą przewrócił oczami komunikując, że idzie do siebie. W sumie to nawet i dobrze. Sceny zazdrości to coś, czego akurat wcale nie potrzebowała.
Zgodzisz się na okres próbny. Dobrze.
Kiwnęła głową po chwili namysłu odprowadzając Leo wzrokiem aż jego postać zniknęła za drzwiami. Niedługo później sygnał telefonu przypomniał o nadchodzącej godzinie spotkania. Swoją drogą kompletnie o nim zapomniała i nawet wyjeżdżając w tej chwili i tak trafi w samo serce korków.
Na dobry początek możesz rozejrzeć się po domu. Możesz też wziąć prysznic a w komodzie w salonie znajdziesz trochę ubrać. Powinny pasować.
Oceniła z grubsza posturę chudzielca przypominając sobie, że Kyuu nim zniknął zostawił po sobie sporą część garderoby. Nawet ten tutaj był do niego podobny. Dlaczego dopiero teraz to dostrzegła ?
Od dziś będę mówiła do Ciebie Kyuu.  Mam na imię Nadia i tak też możesz się do mnie zwracać. Muszę teraz wyjść ale niebawem wrócę. Jeśli będziesz miał ochotę opuścić dom to musisz uważać na psy. Są agresywne.
Wyjaśniła wszystko i jakby nigdy nic opuściła swojego gościa a zarazem nowego domownika. Jeśli będzie miał jakieś obiekcje zawsze może się nimi podzielić z Leo. Przy dobrych wiatrach może mu odpowie.

zt

_________________

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Death house   Sro Lip 04, 2018 12:42 pm

Szczegóły zatrudnienia zapewne pozna później, choć pewność siebie kobiety nie przestawała go zadziwiać. Nie miała mu też za złe, że odrobinę podroczył się przy omawianiu pozostania tu na okresie próbnym, takie przynajmniej odnosiło się wrażenie. I co jeszcze bardziej zaskakujące ofiarowała mu imię, jakby doskonale wiedziała, iż był jednym z tych, którzy rodzą się i umierają bez danych personalnych. Brzmiało ono:
-Kyuu... -dziwne, że drugi raz słyszał to imię, które najwyraźniej było jego talizmanem szczęścia i po raz drugi dzięki niemu jeszcze dycha- ...dobra, byle nie Cute.
Drugą część zdania rzekł ciszej, przy tym lekko skrzywił usta. Mógł przez przypadek podpowiedzieć Nadii, swojej Pani, że drażniło go takie słodziaszne zdrobnienie. Między innymi dlatego był zwolennikiem mówienia krótko i na temat. Skinął głową, że wszystko inne zrozumiał. Ciekawe, że dała mu opcję opuszczenia posiadłości, gdy nadejdzie go ochota. Przecież nawet nie miał dokąd uciekać, gdyby chciał. Znów złudne poczucie wyboru. Lecz na dzisiaj tyle gierek, Blondynka miała coś do załatwienia i chcąc nie chcąc zostawiła tu swoich służących. Nawet Leo.
-Do zobaczenia, Nadio.
Nie rzekł tego ani ironicznie, ani z podlizywaniem się. Ot, miał okazję wyrzec imię kobiety na głos, to wykorzystał. Wreszcie doczekał się też tego, że odzyskał czucie w nogach, toteż wreszcie zlazł z leżanki i zgodnie z poleceniem zaczął rozglądać się po domostwie. Było naprawdę spore, na tyle by nie wyczuwać nigdzie obecności Leo. Chyba, że skurczybyk był ninją. Kto wie, kogo Nadia trzyma pod dachem, skoro nie zawahała się przygarnąć nieznajomego wampira. A kim była sama kobieta? O tym dowie się może jak wróci z podróży, czy gdzie ją to wywiało.

Na czas nieobecności jego Przełożonej wziął długi prysznic, relaksujący i oczyszczający go zewnętrznie od przeszłości. Następnie poszukał ubrań, o których wspominała ponętna dama o blond włosach i przebrał się w jeden zestaw. Faktycznie leżały na nim idealnie, aż dziwne. Kręcił się wolno i bez pośpiechu po domostwie, otwierał po kolei wszystkie drzwi i zaglądał. No nie wszystkie. Dwa lub trzy razy zagrodził mu drogę Leo, który uniemożliwiał wejście.
-Nie spinaj się tak.
Tamten albo milczał, albo coś odburkiwał niezrozumiałego. Raczej nigdy nie będą pałać do siebie sympatią. Nie zależało mu na tym, jedynie by Leo nie kablował, albo nie zrzucał na niego winę. Tak czy siak Kyuu obracał się na pięcie i szedł dalej badając zakątki posiadłości zwanej Death House'm, aby uniknąć czegoś więcej niż pogawędek ze sługą Nadii. Po dwóch, może trzech godzinach znalazł nawet kilka zakątków, w których zaszyje się, gdy nie będzie nikomu potrzebny albo zwyczajnie zechce odsapnąć od bardziej lub mniej wmuszonego towarzystwa.
Kobieta coś wspominała o psach na terenie posiadłości, zdecydował się więc z nimi przywitać. Fakt, były groźne, czego nie wstydziły się zatajać przed nieznajomym, którego wcześniej wyniuchały za trupa. Trochę nabiegał się, nim czworonogi zdecydowały się jedynie bacznie obserwować Białowłosego, a on ich. Chciał powoli je przyzwyczajać do swojej obecności, bo póki co zależało mu na tym, by tu zostać. W jednym kawałku. Z psami przynajmniej widział jakiś progres, jeśli chodzi o polepszanie relacji, nie to co z Leo.
Wreszcie przeszedł do sedna. Ćwiczenie swoich mocy, w tym jednej nabytej podczas niewoli, jest niezwykle istotne dla każdego szanowanego się krwiopijcy. Tu już zapewnił sobie prywatność pozbywając się niechcianego obserwatora. Znaczy nie na zawsze, posłał Leonowi tak kujące w oczy spojrzenie, że nabawił się mocnej migreny na kilka godzin. Tyle wystarczyło, by Chuderlak potrenował w samotności inną moc i lepiej ją przyswoił. Była zupełnie świeża, stąd ważna była synchronizacja z umysłem i ciałem. Kiedy tylko Leo doszedł do siebie i zorientował się, iż padł ofiarą sztuczki Świeżaka, to ten sam padł na plecy na trawie ze zmęczenia. Mógł tylko domyślać się, dlaczego pojawiły się dziwne formacje skalne w jednej części ogrodu posiadłości. Kyuu dość szybko wyczuł obecność drugiego sługi, więc z lekkim trudem wstał na nogi i bez słowa udał się do pokoju, w którym uciął drzemkę. Aż do przyjazdu Pani.

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Sie 10, 2018 3:49 pm

Pojawienie się w domu nowego lokatora wymagało dwóch rzeczy. Po pierwsze wybadania kim jest ten chodzący szkielet, po drugie złudnej akceptacji, która była wynikiem niczego innego jak gry aktorskiej. Faceci na podobnym szczeblu drabiny społecznej rzadko żywili do siebie głębsze uczucia, zwłaszcza te na plus. Przeważnie w grę wchodziła rywalizacja i wzajemne rzucanie kłód pod nogi. Tym razem stały mieszkaniec domu, Leo, był niemal przekonany, że znajda zniknie stąd równie szybko jak się pojawiła. Nie oznacza to jednak, że należy mu umilić pobyt na własnym terytorium. Wścibski suchelec wtykał nos w każdy zakamarek co nie podobało się ciemnowłosemu. Dał temu pokaz dwa czy trzy razy zasłaniając sobą drzwi pokoi. Później odpuścił z powodu nieprzyjemnego bólu w okolicy potylicy. Miał zamiar spędzić resztę wolnego czasu u siebie ale jak to zwykle bywa coś a raczej ktoś pokrzyżował jego plany.
Tak, dobrze.
Rzucił telefon na pościel wzdychając nieadekwatnie głęboko do swojego problemu. Bez słowa, za to z pistoletem w ręce ruszył na poszukiwania chłystka, który prawdopodobnie doprowadził go do migreny.
Ej Ty. Wstawaj. Idziemy za dom.
Wchodząc bez pukania do izby, w której odpoczywał Kyuu machnął na niego bronią i nie czekając aż ten zareaguje, poszedł w kierunku równego placu za domem. Nie zwracając uwagi na chwilową nieobecność nowego, znalazł w szopie dwie czy trzy puszki po coli i ustawił je w coraz większej odległości zaczynając od 10 metrów. Rzecz jasna najpierw musiał przytargać stare, pocięte pnie drzew, które robiły za podstawki. Już sama czynność wywoływała w nim złość ale starał się trzymać nerwy na wodzy. Kiedy Kyuu łaskawie do niego dotrze, Leo z grobową miną najpierw wskaże palcem na skalniak, którego tu wcześniej nie było, a później zada kilka pytań, plus wyjaśnienia dotyczące całej tej akcji.
Co to jest? To Twoja sprawka?
Krzyżując ręce na piersi oczekiwał odpowiedzi. Czuł się odpowiedzialny za dom podczas nieobecności Nadii i wcale nie uśmiechało mu się tłumaczenie skąd nagła zmiana krajobrazu.
Dzwoniła Nadia. Zejdzie jej dłużej niż myślała więc mam się Tobą, że tak powiem, zająć. Najpierw chcę zobaczyć jak radzisz sobie ze strzelaniem.
Mówiąc to wręczył chłopakowi broń i wskazał ruchem dłoni na oddalone puszki.
Proszę. Nie krępuj się...


_________________

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Sie 10, 2018 6:25 pm

Relaksował się po wielu miesiącach, wręcz niewoli w nowej niewoli, ale z o wiele innym standardem i jakością życia. Własne łóżko, kąt z szafką, nie potrzebował większej przestrzeni do egzystencji. Tylko chwili spokoju.
Będąc sługą prawdopodobnie tego czasu wolnego będzie mieć jak na lekarstwo, lecz póki jego Pani nie było, wykorzystał tak ofiarowany czas, jak potrafił. Do przybycia Leo zdołał nawet zasnąć dość twardo. Jego głos nie pasował do sennych wizji, więc niemal natychmiast otworzył przekrwione oczy i zmienił pozycję z leżącej na siedzącą.
-Thy -rzucił podejrzliwe spojrzenie na spluwę, jaką ze sobą zabrał Krwiopijca (myśląc, że nią groził lub popędzał Kyuu), po czym dodał- Mam imię, Leo.
Gdyby nie to, że miał w jakimś stopniu współpracować ze starszym stażem (pewnie wiekowo też) wampirem, to za "ej Ty" oberwałby kolejną migreną. Inna sprawa, że zaciekawiło go to, co też zmusiło Czarnowłosego do interakcji z niezbyt lubianą, szemraną personą. I vice versa. Chcąc nie chcąc udał się w swoim tempie ponownie na zewnątrz. Wsadził ręce do kieszeni spodni i kroczył kilka minut po korytarzach, aż zawitał na ogrodzie nieopodal swojego miejsca do treningu. Nie był bardzo zdziwiony, gdy Leo odkrył, kto wydobył skalne piony z ziemi, wszak niemal tuż po ćwiczeniach wyczuł jego obecność. Nie wyjmując dalej dłoni z kieszeni odparł na pytania:
-Radosna twórczość mego autorstwa. Podoba się?
Wyszczerzył lekko białe kiełki na kilka sekund i wreszcie skrzyżował ręce na torsie, aby skupić się na wyjaśnieniach tubylca. Oho, sprawy służbowe Nadii musiały przedłużyć się nieoczekiwanie, skoro aż chciała zapewnić sługom trochę rozrywki. Nie, ich wspólne, wzajemne towarzystwo nim nie było. Właśnie do jego dłoni trafiła najprawdziwsza, super zadbana broń. Dawno dawno miał do czynienia z pistoletami, lecz ich jakość i kalibracja pozostawiała wiele do życzenia. Ten egzemplarz przypominał FN Five-Seven, którego widział jedynie na plakatach promujących otwarcie nowego punktu z legalnym kupnem broni. Ciekawe, czy też miał taki potężny jak go reklamowali, czyli ze zdolnością do przebicia nawet pancerzy. I tak pociski musiały być sportowe, nie marnowaliby amunicji do zwykłych ćwiczeń.
Obejrzał dokładnie gnata i nie patrząc się na kolegę po fachu, odpowiedział ni to do siebie, ni to do niego.
-Nie zamierzam.
Odbezpieczył sprzęt z charakterystycznym pstrykiem i obrócił się w stronę pniaków z puszkami. No dobra, trzeba skoncentrować się. Dobrze, że nie jest człowiekiem, bo musiałby regulować oddech. Tu tylko potrzeba było wiedzieć, czy to typ broni z celowaniem w punkt, czy pod punkt. Przetestuje od razu na puszkach. W jedną trafi idealnie na środku, a drugą - nieco poniżej. Znaczy tak planował. O ile skoordynowanie muszki z celownikiem nie było problemem, to odległość i wyczucie już tak. Nacisnął za spust i wystrzelił dwa pociski, niemal bez przerwy między oddanymi strzałami. Czy trafił w cele?

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Death house   Pią Sie 10, 2018 9:45 pm

Leo jako standardowy facet nie przywiązywał większej wagi do rzeczy, które nie dotyczyły bezpośrednio jego osoby. Nic więc dziwnego, że imię blondyna uleciało z jego pamięci i za cholerę nie chciało wrócić. Nawet jeśli wytęży umysł to marne szanse na powrót do przeszłości.
Nie mam pamięci do imion.
W jego słowniku znaczyło to mniej więcej „przypomnij mi". Skoro kwestię mówienia do siebie po imieniu mamy już za sobą to przejdźmy do konkretów. Te zaś skupiały się wokół męskich zabawek, a dokładnie rzecz ujmując, czarnej klamki, która miała być testem. Testem na dokładność i precyzję. W końcu Nadia nie potrzebowała kucharki, sprzątaczki czy chłopca na posyłki a kogoś kto w razie potrzeby będzie umiał ją obronić. Najwyraźniej sama fizyczność o niczym nie świadczy bo na pierwszy rzut oka Kyuu mógł robić prędzej za stracha na wróble a nie ochroniarza ale... dajmy mu szansę!
Umiesz budować skalniaki? Nadia będzie zachwycona.
Uszczypliwości końca nie widać bo sam Leo nadal był bardzo sceptycznie nastawiony do wychudłego chłopca. Przynajmniej do czasu kiedy wręczył mu broń a ten oddał same celne strzały. No, no... nie ma co. Zyskał w oczach starszego stażem ale próżno wyczekiwał pochwały z jego ust. Leo nie należał do tych, którzy sypią komplementami na lewo i prawo. Nawet jeśli był pod wrażeniem to wszystko zatrzymał dla siebie a zaliczenie testu skomentował krótko.
Dobrze.
Zaplatając ręce na klatce piersiowej przybrał bardziej poważny wyraz twarzy. Najwyraźniej bardzo wczuł się w swoją rolę i dobrze sprawdzić nowy nabytek. Początkowo wystarczył mu drobny wywiad i wybadanie gruntu. A później się zobaczy.
Klamka jest Twoja. Powiedz jakie masz moce, co umiesz i w czym się czujesz dobry. Niebawem wyruszymy na misję , do której musimy się dobrze przygotować. O ile Ty tu zostaniesz.
Ostatnie zdanie dodał niemal pod nosem. Szczegółów wyprawy nie znał. Wiedział tylko, że od jakiegoś czasu w lodówce są większe niż zazwyczaj zapasy krwi a sama Pani dostała spory zastrzyk gotówki. Właśnie to wszystko zmieniło. Nie bardzo mu się to podobało ale ostatecznie nie miał nic do gadania.




_________________

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Death house   Sob Sie 18, 2018 8:14 pm

Skoro nie ma pamięci do imion, to w sumie ma minusa u Nadii, bo to ona nadała to miano. Mógłby nie powtarzać nadanego określenia, lecz sama wiedza, że rozmówca nie miał bladego pojęcia o imieniu Białowłosego, była dość nieznośna. Nie to, że chciał iść na rękę Leo.
-Kyuu.
Powtórzył z udawaną nutą obojętności.
A potem miała zacząć się zabawa. Myślał, że dostanie gorszą reprymendę za "skalniaki", choć już samo to uwłaczające określenie napsuło krwi w miarę wyspanemu osobnikowi. Cóż, był zadowolony, że poradził sobie z poleceniem Leo, bo choć starał się, zawsze mogło coś nie wyjść. Nie liczył też na burzę oklasków, ot cele były nieruchome, a sprzęt jakim od tej pory dysponował - na miarę ekstraklasy.
Trzymając klamkę w ręce nie spuszczał rubinowego spojrzenia na sługę. Widać było, że słuchał uważnie, nawet nie mrugnął oczyma. Chciał kolejnych testów? Wywiad z nieznajomym, by napisać o nim raport?
Nie ma tak łatwo, nie po tym, jak zapomniał jego imienia.
-Hm... nie, Leo. Nie powiem, jakie mam moce.
Dodatkowo w oka mgnieniu wycelował lufą klamki w głowę Starszego. Stoicyzm ustąpił nieco skrzywionemu spojrzeniu, w którym czaiły się malutkie iskierki szaleństwa. A może to tylko adrenalina i ekscytacja, czy w jakimś stopniu wpłynie na inny przebieg spotkania w ogródku? Zamiast od razu nacisnąć za spust rzekł jeszcze:
-Ale możesz się przekonać walcząc ze mną. O ile Ty tu nie stchórzysz.
Uniósł kącik ust pokazując zdrowe uzębienie. Chudzielec szukał guza? Parafrazując wymruczane zdanie o pozostaniu w szeregach tego miejsca mógł nieco nadszarpnąć cierpliwość Leo, albo mu zaimponować. Nie, zaimponować to złe określenie. Zagrać na nosie? W każdym razie pokazać, że nie boi się wyzwań, i że nie da się wykopać z posiadłości tylko i dlatego, że nie będzie przydatny.
Męska duma bardzo.
Nie zdejmując sługi Nadii z celownika nowej klamki dodał jeszcze:
-Trzy... dwa... jeden...

_________________

#salmon - dialog
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Death house   

Powrót do góry Go down
 
Death house
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Death walks among you
» Wielkie rody Westeros
» Spis kadry Death City.
» Royal Opera House

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: