IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Banshee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Banshee   Wto Paź 23, 2012 12:10 pm

Apartament Banshee był duży i przestronny. Spokojnie mogła sobie pozwolić na nieco luksusu. Tuż po przekroczeniu progu gości witał duży salon połączony z kuchnią. Jak i wielkie okno rozpięte na całej ścianie. Zamieszkiwała ona jedno z najwyższych pięter dzięki czemu mogła podziwiać wspaniałą panoramę nocnego miasta. W dzień zaś szkoło skrywało się ciemnych roletach opuszczanych od zewnętrznej strony, tak aby chronić lokatorkę od promieni słońca. Pomieszczenie nie posiadało jednego centralnego źródła świata, a wiele małych porozmieszczanych po całej przestrzeni. Zapalał te, które aktualnie były jej potrzebne, dzięki czemu też mogła odpowiednio kreować nastrój i atmosferę. Pomieszczenie było bardzo nowoczesne, a przez co surowe, nie było tu wielu rzeczy. Vis a vis okna stała duża kanapa ze skóry i stoli do kawy, prosty, nieprzekombinowany. Lubiła nowoczesność, ale lubowała się w prostych formach i minimalizmie. Jedyne co co mogło przepełniać pomieszczenie to regału zapełnione książkami. I tak też było, jedna ze ścian mieściła na sobie półki i właśnie to co wampirzyca lubiła najbardziej. Książki były wszelakie, od tych starych białych kruków po najnowsze wydania i publikację. Przed biblioteczką stały dwa fotele i okrągły mały stoli, a to na kieliszek wina, czy też odrobinę dobrej krwi. Banshee miała to do siebie, że mimo iż lubiła pił krew prost ze źródła, niektóre lubiła butelkować i kolekcjonować. Dlatego też w części kuchennej pomieszczenia tuż pod blatem na wysepce miała całą kolekcję zielonych butelek. W niektórych było wino, a w niektórych jeszcze młoda i dojrzewająca krew. Kuchnia była wyposażona standardowo, i mimo iż nie gotowała, to kto wie może się kiedyś to przyda. Lodówka zaś była zapełniona alkoholem i owocami. Oczywiście w apartamencie znajdowała się również jadalnia, była bardzo przestronna a wejście od niej znajdowało się tuż przy kuchni, nawet nad blatem było okienko, przez które można było obserwować to co się dzieje w pomieszczeniu. Na środku stał duży drewniany stół i szereg prostych, ciężkich krzeseł. Pomieszczenie najmniej używane.
Nie można też zapomnieć o sypialni, przestronna była jak najbardziej, jasnowłosa kochała przestrzeń i nie umiałaby się zamknąć w małej klitce, o takie tam przyzwyczajenie z dzieciństwa. Pokój pogrążony w mroku, bo jak spać to w totalnych ciemnościach. Łóżko duże, dwu osobowe, z grubym acz nie miękkim materacem, co za przyjemność się zapadać? Parę lamp się tu oczywiście znajdowało, jak i nieduża kanapa, lubiła tu konsumować swój pierwszy posiłek. Jeszcze w zwiewnym szlafroczku bądź nago, bo tak zwykła sypiać. Szafy nie miała, ale za to dużą garderobę w oddzielnym pomieszczeniu, pełno butów, sukienek, płaszczy, masa dodatków, co to tam kobiecie jest potrzebne by każdego dnia wyglądać idealnie. Nie można zapomnieć o łazience, miała z pokoju swobodne przejście do niej, a no miejsce jak każde, wanna, prysznic, umywalka, szafka na ręczniki i kosmetyki jakie tam jej trzeba, kibelek.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Sro Paź 31, 2012 1:21 pm

Tuż przy plaży udało jej się złapać taksówkę, uf całe szczęście. Tak to jest jak się czasu nie kontroluje. I mimo iż nie należała do osób, które się spóźniają, dziś może się okazać właśnie, że sobie przyklei nową etykietkę `spóźnialska`. Wbiegała więc do apartamentu i cóż rozbierają się po drodze zawędrowała pod prysznic. Rzeczami się nie przejmowała, później się posprząta. Zmyła z siebie przygody minionego dnia i zawinięta w ręczniczek powędrowała układać swoje długie jasne włosy. Udało jej się je zakręcić w dość duże loki, podpięła ja tu i ówdzie i powstała dzięki temu dość efektywna elegancka fryzura. Do tego wykonała starannie wieczorowy makijaż, ale też nie nakładała tego tony aby w tym się gdzieś zatopić. Miała ładną mleczną cerę, więc wystarczyło jedynie podkreślić delikatnie oczy i zaakcentować usta. Tak to na nich chciała skupić całą uwagę. Teraz wystarczyło wbić się w sukienkę... ale jaką? To było bardzo dobre pytanie, i jak przystało na rasową kobietę nie miała pojęcia co założyć. Zastanawiała się co wybierze Vincent, coś bardziej nowoczesnego czy jakiś frak, z innej zamierzchłej epoki. Zdecydowała, że mimo wszystko będzie to klasyczna czerń, jest zawsze elegancka i pasuje właściwie do wszystkiego. Sam krój sukienki był dość minimalistyczny, prosty nieprzekombinowany. W sumie i w takich rzeczach się Ban lubowała, wystarczyło spojrzeć na jej mieszkanko, prostota wszędzie. Więc sukienka sięgała ziemi i odkrywała ramiona, była dopasowana do drobnego ciałka jasnowłosej. Do tego dobrała czółenka na wysokim obcasie w kolorze nude, i idealnie do tego dobraną niedużą torebkę kopertówkę. Na nadgarstku widniała delikatna bransoletka w kolorze złota mimo iż znacznie bardziej wolała srebra i białe złota. Była już gotowa teraz wystarczy poczekać na przybycie Vincenta.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Sro Paź 31, 2012 2:03 pm

Prosto z galerii gdzie u jubilera zakupił dla swej ukochanej, tak jak obiecał niespodziankę, wsiadł do samochodu i wrócił do mieszkania na piętrze kasyna. Tam miał już przyszykowany wcześniej przez Ayako, smoliście czarny garnitur i śnieżnobiałą koszulę. Zastanawiał się jakiś czas nad czerwienią jednak doszedł do wniosku, że nie ma co kombinować na ostatnią chwilę żeby nie popełnić jakiejś gafy. Nie bardzo też wiedział w co się ubrać tak więc zdał się na gust swych zaufanych pracowniczek i włożył jeden z droższych i chyba najbardziej elegancki komplet jaki tylko miał w swej garderobie. Do tego skromne, nie rzucające się zbytnio w oczy dodatki: złoty zegarek i takaż sama przypinka do krawatu. Też wolał raczej srebro ale do całości stroju jednak bardziej wpasowywało się złoto. Zaraz po prysznicu, ogoleniu się i innych tego typu rzeczach ubrał się i wyszedł znów wsiadając do auta. Miał nadzieję, że się nie spóźnią, bo będzie klapa.
Zaparkował, olał recepcjonistkę i wszedł do windy. Zapukał w odpowiednie drzwi. Tym razem nie miał kwiatów ale coś o wiele bardziej trwałego. Co będzie jej go przypominać dłuższy czas.
- Witaj Kochanie - pocałował czule swą wampirzycę na powitanie i delikatnie, by nie pognieść jej sukienki czy czegoś nie uszkodzić przytulił. Włożył przy tym ozdobne pudełeczko z wstążeczką w jej łapkę.
- A to niespodzianka, o której Ci pisałem. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
Po rozpakowaniu prezentu i otworzeniu pudełeczka zobaczy srebrny pierścionek z pięknym, zielonym kamieniem.
- Wiem, że powinienem z tym zaczekać na bal i tam Ci go sprezentować jednak nie mogłem się doczekać
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 01, 2012 5:43 pm

No i miała rację, nie lubi jej mieć, są spóźnieni... Hmm i co w takim przypadku zrobić? Tak na dobrą sprawę to trochę tak nietaktownie się spóźniać, wchodzić w trakcie przedstawienia i przeszkadzać. Szczerze to Banshee wolała nie zwracać na siebie uwagi takim nietaktownym wejściem. Ale cóż poczeka na decyzję Vincenta. Może on będzie miał całkiem inne poglądy na ten temat niż ona.
I już po chwili z delikatnym uśmiechem otwierała mu drzwi. Rzuciła się w jego ramiona i już po chwili złączyła się z nim w czułych pocałunku na powitanie.
-Witaj Skarbie.
W sumie to tylko sukienka, jak się pogniecie to się nic nie stanie, zawsze można ją zdjąć i zmienić na inną czy też wyprasować po macankach Vincenta... Miłym dotyku jego dłoni. Po chwili jednak słodkie powitanie się skończyło. W zamian za to dostała pewnego rodzaju zadość uczynienie. Spojrzała wpierw z ciekawością na pudełeczko po czym wzrok przeniosła na złote tęczówki mężczyzny. Szczerze mówiąc nie była przyzwyczajona do tego, że dostawała prezenty od tak bez okazji Było to bardzo miłe i aż serce jej miękło. Hm w sumie trwanie w stałym związku wiązało się z wieloma innymi miłymi rzeczami, Ban się nad tym nigdy nie zastanawiała aż do chwili kiedy postanowiła się już tak nieco poważniej związać i to właśnie z zielonowłosym.
-Wiesz, że nie musiałeś, przyjęłabym Ciebie również z pustymi rękoma. Aż tak wredna nie jestem i nie wyrzucam za drzwi za brak prezentu. Jednak jak będziesz mnie tak rozpieszczać to może się kiedyś tak zdarzyć.
W między czasie rozpakowywała prezent, paluszki wyraźnie dawały znać, że nie mogą się doczekać odkrycia niespodzianki. I w końcu uniosła nieco wieczko pudełeczka a jej dużym zielonym oczom ukazał się naprawdę zabierający wdech w piersiach pierścionek. Kąciki ust Ban uniosły się jeszcze wyżej formując przy tym naprawdę bardzo zadowolony i wdzięczny uśmiech.
-Dziękuję, jest naprawdę przepiękny. I z pewnością będzie mi się kojarzyć z Twoją bujną czupryną.
Zaśmiała się wesoło wydobywając równocześnie pierścionek z pudełeczka. Czas go przymierzyć, przez chwilkę zastanawiała się na którym palcu on będzie najbardziej pasować, po czym nasunęła g o na serdeczny. Idealnie się prezentował na jej jasnej dłoni. Vincent trafił w dziesiątkę już z kolejnym prezentem, może być z siebie dumny. Po chwilowym zawieszeniu się panny Fumikana i po skończonym podziwianiu pierścionka objęła mężczyznę wokół karku wdrapując się nieco na palce, ucałowała go gorąco w podziękowaniu za tak uroczy gest.
-Wiesz.. chyba jesteśmy nieco spóźnieni.
Wyszeptała cicho nie chcąc psuć chwili. Tak było jej tu dobrze.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 01, 2012 9:30 pm

Faktycznie byli spóźnieni a on nienawidził się spóźniać. Zawsze był bardzo punktualny i przychodził na wszelkie spotkania czy imprezy na czas. Ba! Często nawet zjawiał się przed czasem kiedy tylko nie był pewien czy aby na pewno zdąży. A tutaj proszę, jego reputacja legła w gruzach! Chociaż na dobrą sprawę nikt oprócz nich się o tym nie dowie bo w końcu nie zapowiadali się nikomu, że tam będą. Nie zauważą nawet ich braku. Chociaż kto wie? Może Ban komuś coś wspomniała. Głupio tak wchodzić w trakcie trwania spektaklu i przeszkadzać tak widzom jak i aktorom. Gdyby jakiś spóźnialski wparował mu do sali, osobiście chyba by go zatłukł. Ale pominięcie sztuki i udanie się na sam bankiet też byłoby raczej średnio mądrym posunięciem. W końcu był on zorganizowany dla gości teatru. No i byli w kropce.
Oż, jak on lubił takie powitania ze swoją kobietką, te czułe pocałunki, przytulanki. Muach, normalnie cud miód i orzeszki. Urocza odskocznia od ponuractwa wszystkich żyjących istot w okół. Nic tylko wszyscy narzekają na co tylko się da, smęcą o życiowych problemach ewentualnie są tak sztywni, że niemal skrzypią poruszając się, jak jej rudowłosa mamusia, którą miał okazję poznać w sklepie. Cóż, minusem tego, że na bal raczej nie trafią było to, że znów jej nie spotka. Ależ to musiałoby być zabawne gdyby dowiedział się, że to jej rodzicielka! Nie obyłoby się na pewno z wymownych uśmieszków i ukrytych docinków z jego strony. W końcu zdążył już jej nieco podziałać na nerwy.
- Pięknie wyglądasz - skomentował jej suknię jak i całokształt, który tak uwielbiał. Lubił gdy kobieta potrafiła się gustownie ubrać, nosiła piękne suknie. Pod warunkiem, że suknie tą mógłby dość swobodnie, nie łamiąc sobie głowy jak to zrobić, zdjąć.
- Lubię dawać prezenty kiedy na kimś mi zależy. Ale się nie przyzwyczajaj bo faktycznie kiedyś mnie nie wpuścisz albo zwymyślasz bo przyjdę bez niczego - zaśmiał się lekko i obserwował jak nerwowo i niecierpliwie odpakowuje pudełeczko. A tak się dziadunio u jubilera napocił żeby ładnie owinąć w ozdobny papier i przewiązać wstążeczką! Taka praca musiała być straszna. Robisz coś, starasz się, tylko po to żeby ludzie i tak to niszczyli chcąc dobrać się do tego co jest pod tym. Trochę jak z damską bielizną nie?
Nie ma co, dobre oko do prezentów miał. To już drugi, który kupił niemal na chybił trafił a się spodobał. Co prawda z pierścionkiem był większy problem niż z kwiatami ale poprosił o pomoc jej służkę. Właściwie to i tak kupił ten, który jemu podobał się najbardziej ale opinia Evangeline utwierdziła go tylko w jego zdaniu.
Z wdzięcznością i zadowoleniem przyjął jej podziękowanie oddając chętnie pocałunek i obejmując kładąc łapy na jej tyłeczku. A co się będzie szczypał, w końcu zasłużył nie?
- Nawet nie trochę. Sądząc po godzinie spektakl już się skończył i rozpoczął się bal. Nie wypada chyba tak wejść na sam koniec imprezy. Czyli nasz wieczór na balu chyba szlag trafił.
Odpowiedział chociaż w jego głosie nie dało się wyczuć ani jednej nutki rozczarowania czy rezygnacji. Rekompensowała mu to wszystko jej radość i zadowolenie z pierścionka.
- A więc? Co zrobimy z tym faktem?
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 01, 2012 10:43 pm

No to mieli podobne zdanie na ten temat. Brawo znów się w czymś zgadzali. Jednak teraz muszą wymyślić sobie jakąś inna rozrywkę. Nikt się nie dowie o tym bo Ban milczała jak grób i w sumie nie miała się komu chwalić.
Cóż skoro nie teatr i bal to co? Muszą się zastanowić gdzie tu można się udać, aby wieczoru mimo wszystko nie zmarnować. Na szczęście praktycznie całe miasto było do ich dyspozycji.
Jak miała inaczej swojego faceta powitać jak nie takimi uroczymi i stęsknionymi czułościami? Zasługiwał na to.
-Wiem i dziękuję.
Może nie powinna tak wyskakiwać ze swoją świadomością, ale co poradzi? Doskonale wiedziała, że się idealnie wręcz prezentuje w tej kreacji i nie można jej zarzucić niczego. Było wszystko na swoim miejscu, kobieco, klasycznie nieco seksownie, ale bez większej przesady, tak aby prezentować się dobrze i nieco kusić panów. Bo nawet jeżeli była zajęta to chciała się podobać sobie, swojemu mężczyźnie, ale i innym przedstawicielom płci męskiej. Lubiła się podobać, lubiła czuć na sobie spojrzenia.
-To Ty mnie nie przyzwyczajaj do tego póki jeszcze nie wpadłam w nałóg.
No tak papierki pudełeczka, wszystkie takie śliczne są, a i tak wszystkich zawsze interesuje tylko zawartość ślicznego opakowania. Jak widać ludzie, wampiry inne stwory interesują się wnętrzem, a nie tylko ładnym opakowaniem. Choć Ban jak szykowała komuś prezent lubiła starannie go spakować w piękny papier, udekorować wstążką. I podziwiać swoje małe dzieło, które i tak niestety będzie podarte. Tak to już niestety był los papierów do prezentów.
Damska bielizna służy też wygodnie, a nie tylko zasłanianiu skarbów przed facetem.
-Masz rację, niestety. Możemy wyjść gdzieś indziej albo i nie.
Wzruszyła ramionami, nie miała pomysłu co mogą zrobić, nie przychodziło jej do głowy nic logicznego i w miarę ciekawego. Duże miasto, a i tak można się zanudzić. Chwilkę jeszcze się do niego przytulała po czym delikatnie wysmyknęła z jego ramion i udała się w stronę lodówki napchanej alkoholem. Wyciągnęła butelkę wina i spojrzała na swojego towarzysza.
-Napijesz się?
Wyjęła z szafki dwa kieliszki i poczęła się męczyć z odkorkowaniem butelki, a miała nawet już w tym wprawę więc całkiem szybko poszło. Nalała do kieliszków bądź kieliszka odrobinę wina, w zależności od tego czy miał ochotę również na ten trunek i upiła parę łyków ze szkła.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Pią Lis 02, 2012 10:36 am

Perspektyw gdzie mogą spędzić ten wieczór teoretycznie było wiele. Ale tylko teoretycznie ponieważ miasto pomimo, że duże to momentami ciężko było znaleźć coś dla siebie interesującego. A szczególnie będąc w takiej sytuacji w jakiej oni właśnie się znajdowali. Na wielki halloweenowy bankiet w teatrze się spóźnili tak więc się na niego nie załapią. Byli nastawieni raczej na to konkretne wyjście i ciężko teraz będzie wymyślić na poczekaniu coś równie ciekawego.
To raczej dobrze, że kobieta jest świadoma i pewna tego, że dobrze wygląda. W końcu sama się szykowała, układała fryzurę, malowała paznokietki, robiła makijaż, dobierała sukienkę etc etc. Dziwnym jest kiedy świadoma tego nie jest. Choć to się zdarza najczęściej dziewczynom z niską samooceną. Banshee zdecydowanie do takich nie należała.
Każdy facet chciał mieć piękną partnerkę, która mu się podoba ale również łechtał jego męskie ego fakt gdy inni wlepiali w nią ślepia i byli tak cholernie zazdrośni. Oczywiście partnerka nie mogła przyciągać spojrzeń jakimś mega wyzywającym strojem, co to to nie. W końcu takie rzeczy zarezerwowane były tylko dla jej faceta. A inaczej, co byłoby w tym dziwnego, że samce na nią spoglądają i sie ślinią skoro biega z tyłkiem na wierzchu i ma dekolt wycięty do pasa. Raczej nie o to w tym chodziło.
- Więc Ty sie nie przyzwyczajaj, ja Cię nie przyzwyczajam i będzie wszystko w porządku - zakończył temat. Cóż poradził, że lubił obdarowywać swą kobietkę prezentami? Lubił sprawiać jej tym radość. Chociaż, fakt, nie można przesadzać. Następny prezent dopiero za jakiś czas, o!
Facet damskiej bielizny nie nosił tak więc nie wiedział, że służy kobiecie również wygodzie. Większość i tak wychodziła z założenia, że jest ona tylko po to by co nieco zasłonić lub, pokusić do "rozpakowania" i zabawy z prezentem. Właściwie to sam chciał kupić Banshee komplet jakiejś stylowej, seksi bielizny tylko, że nie mógł nic ciekawego znaleźć. Tak pozostał przy planie pierwotnym i kupił pierścionek. Po za tym kuszącej bielizny raczej ma pod dostatkiem i lubi nią go pokusić.
- Ciężko będzie wynaleźć teraz jakieś ciekawe miejsce - wzruszył lekko ramionami. Właściwie to opcja pozostania w jej apartamencie była niczego sobie. Bo po co łazić po mieście bez celu, szukając miejsca gdzie mogliby spędzić razem wieczór skoro mogą zostać tutaj? No, chyba, że wymyślą coś już teraz. Wtedy może sie kopsną.
Poszedł za nią do kuchni i chciał pomóc w odkorkowaniu butelki jednak nim zdążył coś powiedzieć sama już się z tym uporała. Poprosił o wino i z wdzięcznością przyjął kieliszek opierając się plecami o blat. Hmm miłe wspomnienia się z nim wiążą, zaiste.
Upił kilka łyków i wlepił w nią złote tęczówki.
- Chcesz mnie upić i wykorzystać? - zaśmiał się lekko.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Pią Lis 02, 2012 11:15 am

Zawsze tak jest, jak się już nastawiają na coś to ciężko nagle zmienić plany. Tak więc nie należy chyba za bardzo się na coś nastawiać, albo się nie spóźniać. Sama nie wiedziała czemu tak niefortunnie wyszło, ale cóż wszystko ma swoje plusy, teraz przynajmniej Vincent będzie mógł pognieść jej nieco sukienkę.
Z kobietami to już różnie bywało, każda była inna co innego w głowie takiej siedziało i inne powody do rozpaczań nad sobą, kompleksami czy nie wiadomo co jeszcze. Jednak tu była racja Banshee znała swoją wartość, a jej samoocena stała na wysokim, właściwym poziomie. Może mimo to powinna być choć odrobinę skromniejsza?
Nie no świecie tyłkiem i dekoltem do pasa nie było w jej stylu ani trochę. Wolała zostawić coś wyobraźni niż wszystko pokazywać od razu, ale było to chyba po niej widać, przynajmniej ona tak uważała. Niebyła wyzywająca, ani też wulgarna, zbyt wyuzdania. Chyba, że była sama ze swoim facetem w sypialni, tam panowały w końcu całkiem inne reguły. I można było nieco pokusić i po przekraczać niektóre granice. Bielizna miała być praktyczna, a to, ze przy okazji spełniała całkiem inne funkcje to tym lepiej.
Tematu nie ma co dalej wałkować, on nieco przystopuje, a ona się nie przyzwyczai i będzie dobrze, nie wyrzuci go za brak podarunku.
-Chyba masz rację.
Miasto duże, ale nie ma co w nim robić o losie. Mogą zostać w apartamencie, w sumie czemu nie i tu może coś wymyślą do roboty ciekawego.
Radziła sobie i już nawet wprawę miała w otwieraniu butelek, troszku ich już w swoim życiu wypiła, lubiła wino i to chyba aż za bardzo. Co robiło się nieco niebezpieczne, ale ona jak to zwykła nie przejmowała się tym. Czy miała zamiar go upić? Nie, bo i po co... wykorzystać może i na trzeźwo przecież. Nie powinien stawiać oporu przynajmniej przed nią. I tu na tym blacie.
-A muszę Cie upijać aby wykorzystać?
Odstawiła po chwili pusty kieliszek na blat i stanęła przed zielonowłosym wampirem wpatrując się w niego i zastanawiając się co można dalej zrobić.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Pią Lis 02, 2012 12:34 pm

Trochę ciężko jest tak nagle przestawić się na coś innego skoro wieczór miało się praktycznie zaplanowany. Takie rzeczy się zdarzają ale pomimo to i tak nie było to miłe. Cóż życie płata różne figle i niespodzianki i nie zawsze są to dobre rzeczy. Wszystko ładnie zaplanował, łącznie z czasem i wręczeniem Banshee prezentu a tu lipa z miodem. Szczerze mówiąc nawet nie zastanawiał się dlaczego sprawy potoczyły się tak a nie inaczej. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem a myślenie nad tym i tak nie przyniesie nic większego ani nic nie zmieni prawda?
No tak. Jedne kobiety potrafiły się ubrać pociągająco jednak nie świecić golizną inne nie. Szczęście takie, że jego partnerka to potrafiła. Bo kiedy ma się już tą jedną spojrzenie na takie sprawy też się zmienia. Nie ukrywajmy każdy facet lubi popatrzeć na skąpo ubrane panienki i nie ważne, że robią tak bo są zdzirami. Taki męski instynkt. Jednak kiedy w grę wchodziła partnerka raczej nikt nie chciał by w taki sposób się nosiła. Bywali tacy, którzy najlepiej wcisnęli swoją kobietę w habit, żeby zupełnie nic nie było widać. Ale tak z tym jak i ze wszystkim należy znaleźć złoty środek.
Szczerze mówiąc nie lubił mieć w takich sytuacjach racji. Ale taka była prawda. Miasto niby dużo, wiele w nim przeróżnych miejsc a mimo to i tak nie było gdzie wyjść. Smutne ale prawdziwe. A przecież nie będą się rozbijać po jakiś barach czy klubach w strojach wieczorowych.
Oj oporu raczej by jej nie stawiał. W końcu to jego własna, seksowna i pociągająca jak rasowy sukkubus kobieta. Mhrau, aż się wyobraźnia rozbudza i zaczyna hulać.
- Sprawdź - puścił jej oczko śmiejąc się lekko. Upił jeszcze łyk wina i odstawił szkło na blat, o który się opierał.
- Jakieś propozycje? Bo telewizji oglądać chyba nie zamierzamy - rzucił luźno, biorąc w palce kosmyk jej włosów i bawiąc się nim jakby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Pią Lis 02, 2012 1:53 pm

Chwile pomyślę i znajdą sobie pewnie dobre zajęcie, a płakać nie będą bo i po co? Szkoda na to czasu tak szczerze mówiąc. Oj no zawsze mogą się przebrać i wówczas się po szlajać tu i tam, bo to trzeba tylko w takim stroju biegać jak już się w nim było? Ja wiem, że faceci się milion razy przebierać nie lubią, ale jak mus to mus.
Ha minus planowania, lepiej im chyba wychodzi coś na spontanie, bo plany poszły z dymem, kiepsko poszło, bywa. Niech zrobią coś co im pierwsze przyjdzie do głowy, nieważne z czym by się to wiązało. Zawsze to jakieś niegłupie wyjście z tej sytuacji.
Kompromisy w związku to ważna rzecz, trzeba umieć się dogadać, a nie narzucać jedynie swoje zdanie i habity. Dobrze, że Vincent nie miał taki pragnień, bo tego to by Ban nigdy nie założyła. Rozumie wiele ale nie takich rzeczy. Nie odsłaniała całego ciała, ale udusiłaby się jakby od głowy po same stopy byłaby pozakrywana.
Jakby był opór było by to nieco dziwne i podejrzane? Chyba, że robiłby to w formie jakiejś zabawy, niewinnego droczenia się, takie subtelne wykręcanie się.
-Nie kuś. Choć i tak wiem, że od razu byś się dał.
Mogłaby sprawdzić, ale i tak wiedziała swoje, do tego był niecierpliwy i jakby już stanęła przed nim w swojej koronkowej bieliźnie po paru sekundach pewnie znów wylądowaliby na blacie, kanapie albo czymś podobnym.
-Ja mam Ci zajęcia wymyślać?
Uniosła nieco brwi i zmierzyła go spojrzeniem bardzo uważnie. Telewizja to zdecydowanie zły pomysł i bardzo leniwy, w ogóle ona miała telewizor? Nigdy nie potrzebowała takiego sprzętu to też nawet teraz pewna niebyła czy go miała czy nie, może się gdzieś w kącie kurzy. Przytuliła się do niego, oparła głowę o jego ramię i zastanawiała się co teraz. Jedną dłoń ulokowała na jego torsie i delikatnie, czule gładziła materiał jego garnituru opuszkami palców.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Sob Lis 03, 2012 11:43 am

Przebrać się niby mogą w coś innego żeby gdzieś wyskoczyć jednak trochę z tym zachodu by było. Banshee w nieco lepszej sytuacji gdyż znajdowali się w jej apartamencie, chwila i byłaby gotowa do wyjścia. On musiałby wsiąść w auto, jechać do swojego mieszkania i dopiero tam włożyć na siebie coś innego. Biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że faceci nie lubią ciągłych przebieranek średnio mu się chciało. No ale jeśli nie będzie innego wyjścia to będzie raczej zmuszony.
Na spontanie zawsze wychodzą ciekawsze rzeczy jednak od czasu do czasu można zaplanować jakieś wyjście. Nie zawsze można zdać się na chwilowy impuls. A jeśli o to chodzi chętnie poleciałby gdzieś do ciepłych krajów trochę odpocząć od tego dziwnego kraju. Nie zawsze jednak dostajemy to czego chcemy i trzeba się z tym pogodzić.
Zdecydowanie nie kazałby ubierać się jej tak by zasłonić wszystko oprócz dłoni i twarzy. Niech ubiera się jak chce byleby właśnie nie świeciła golizną. Jej styl podobał się wampirowi, nie zbyt wyzywający i krzykliwy, pozostawiający wiele domysłom i wyobraźni obserwatora. Stylowo, gustownie i jednocześnie seksi. Muach.
Na pewno byłoby dziwne gdyby stawiał opór gdy jego kobieta chciałaby się trochę zabawić i uprawiać seks. Faceci bardzo rzadko miewają momenty kiedy nie mają na to ochoty. Mogłaby podejrzewać, że nie chce ponieważ zaspokaja się z jakąś inną albo cholera wie co jeszcze. Chyba, że postanowiłby się z nią trochę podrażnić i udawałby niedostępnego. Ale i to szybko by mu się znudziło. Zapewne gdyby już tylko zobaczył ją w bieliźnie szybko wykorzystałby ten fakt i zacząłby się do niej dobierać.
- Owszem, w końcu jesteśmy u Ciebie w domu.
Hmm gdyby byli u niego mógłby chociaż zagrać na pianinie a tak nie do końca wiedział czym dysponuje Banshee by mogli się czymś zająć. Oglądanie telewizji odpadało, zdecydowanie. To raczej niska i prymitywna rozrywka.
Objął ją gdy tylko się zbliżyła. Ten zapach, dotyk, ciepło jej ciałka, ach. Jak to robiła, że aż w takim stopniu na niego działała?
- Może najpierw trochę pogniotę Ci sukienkę? Pomysł na zajęcie się może przyjdzie sam - uśmiechnął się lokując jedną dłoń na jej tyłeczku, drugą gładząc pieszczotliwie jej włosy.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Sob Lis 03, 2012 4:32 pm

No tak Ban ma łatwiej, ale cóż z tego? Mają się męczyć w galowych strojach tylko bo już w nich są? Cóż nieco dziwne, ale ok mogą się ograniczyć do czegoś co można wykonywać w tych strojach. Droga wykwintna restauracja, w której i tak nic jeść nie będą tylko wypiją kilka butelek dobrego trunku? Nie wiem cholera równie dobrze mogą to robić i niej na kanapie, blacie, łóżku albo wannie, na suficie nawet mogą jak potrafią tam jakoś wleźć.
W sumie dobry bajer nie jest zły, leni się? No trudno jakoś to przeżyją.
Jak widać planowanie im marnie wychodzi, więc może jednak lepiej stawiać na impuls? Na zachciankę, która przychodzi nagle jak grom z jasnego nieba? Ta zasada znacznie lepiej się sprawdza przynajmniej u niej.
Ban po prostu miała swoje zasady, szczątkowe, ale miała i one się też tyczyły ubioru. Nosiła się w tym w czym dobrze się czuła, a niestety, albo i stety stroje striptizerek nieco wpijały się tu i ówdzie, zimno było w tym na dodatek i nieco niewygodnie, ciasno i tym podoba. Więc po kiego grzyba miała by chcieć w tym biegać? Jak dla niej mijało się to całkiem z celem chyba, że lubowałby się w innym facecie każdego wieczoru. No to może rozważyłaby bieganie z odsłoniętym zadkiem.
-Och ja tu zazwyczaj śpię i czytam.
W sumie mieszkanko służyło jej do totalnie podstawowych rzeczy. Większość jej życia jednak odbywało się poza nim i tak już chyba zawsze zostanie. Jakoś niebyła domatorką i dobrze jej z tym. Lubiła nawet od tak się powłóczyć po ciemnych i mokrych uliczkach miasta.
-Możesz, aczkolwiek jakbym mogła prosić to bez szalonych pomysłów, bo nie najlepiej się czuję.
Przymknęła oczy będę wtulona w niego, przez chwilkę przytulała się, ale cóż i to nie trwało zbyt długo, odsunęła się i spojrzała na niego z dość niemrawym uśmiechem.
-Chyba jednak będziesz musiał mi wybaczyć, muszę się położyć. Może przesuniemy nasze spotkanie na inny dzień?
Oparła się o blat, było jej słabo, uświadomiła sobie że od dość dawna nie spożyła nawet kropli krwi. I przydałoby się uzupełnić owe braki.
-Napisz, albo zadzwoń jak za kilka dni znajdziesz chwilkę wolnego czasu.
Ucałowała go czule w policzek na pożegnanie. Może i była nieco niegrzeczna wyrzucając go z mieszkania, ale lepiej będzie jak zostanie sama ze swoim olbrzymimi głodem.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Sob Lis 03, 2012 8:33 pm

No cóż, może innym razem planowanie wyjdzie im nieco lepiej. Tylko nie wiadomo kiedy następna okazja się ku temu nadarzy. Trudno, nie teraz to kiedy indziej gdzieś razem wyskoczą na jakiś bal czy coś. Jak było mówione wcześniej, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
W wannie, na blacie czy w łóżku można było robić dużo ciekawsze rzeczy niż pić wino i chyba oboje o tym doskonale wiedzieli. Szczególnie, że raczej upodobali sobie wszelkie nietypowe miejsca. Ot urozmaicenie.
To tak samo jak on. Również z mieszkania korzystał głównie do spania czy też czytania książek w spokoju. No, czasem też trochę pograł na pianinie. Ale mniejsza.
Spojrzał na nią zatroskanym wzrokiem i już miał zapytać jej co się stało i czy może jej jakoś pomóc jednak dała mu jasno do zrozumienia, że chce zostać sama. I tak się zdarzało tak więc uszanował jej decyzję również dając całusa na pożegnanie.
- Daj znać jak będziesz się już lepiej czuła. Do zobaczenia Kochanie.
Pożegnał się z nią całując ją jeszcze w czółko i wyszedł kierując się w dół a następnie wsiadł do samochodu jadąc cholera go wie gdzie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Sob Lis 03, 2012 8:59 pm

W takich miejscach owszem można robić wiele różnych przyjemnych rzeczy, ale nie można tak całego związku opierać tylko na tym, nawet jeżeli są świeżą parą i mają ochotę się ciągle gzić, jeszcze wejdzie im to w krew i będą się spotykać tylko na to.
Bądź co bądź Vincent poszedł ładnie się z nią pożegnał, a ona skierowała się w kierunku sypiali, zrzuciła z siebie sukienkę i wszelkie dodatki.
Usiadła sobie na łóżku zastanawiając się co dalej.... Po chwili zastanowienia przebrała się w coś znacznie wygodniejszego i postanowiła sobie wyjść.
Zebrała wszystkie rzeczy do torby i wyszła z apartamentu. I taka to właśnie była z niej niegrzeczne dziewczynka, zamiast do łóżeczka to na miasto.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 22, 2012 4:43 pm

Gdyby nie musiała dźwigać innego człowieka, dotarcie do apartamentu ze slumsów zajęłoby Evie około kwadrans. Tym razem nie tylko miała ciężko, ale i musiała unikać zbyt zatłoczonych miejsc. Wędrowała więc przez opustoszałe, boczne uliczki miasta, zwłaszcza te zakryte po bokach przez budynki. Dzięki temu zaoszczędziła trochę czasu, który musiałaby poświęcić na zwodzenie ciekawskich gapiów. Ciekawe... Czy ktokolwiek z recepcji apartamentowca da się zwieść na tłumaczenie, że w worku jest manekin. Musiała zaryzykować. A jeśli wpadnie? Myśl o tym tylko podwyższała poziom adrenaliny dziewczyny. Musiała by porzucić zwłoki i uciec, a następnie zaszyć się w jakiejś parszywej melinie, gdzie nikt by jej nie szukał. Lepiej będzie jednak nie gdybać, co mogłoby sie stać, tylko skupić na planie. Wampiry na pewno nie miałyby takiego kłopotu z dostarczeniem "pakunku" na miejsce. Eva chciała kiedyś spytać się swojej Pani, jak to jest nie być człowiekiem, lecz i tak żyć. Po niecałej godzinie męczącej drogi przez miasto, nastolatka dotarła wreszcie do wielopiętrowego budynku. oczywiści recepcjonistka na początku zwróciła uwagę na worek, zamiast na osobę, która go taszczyła. Eva uśmiechnęła się do niej przyjaźnie dla zachowania pozorów i oznajmiła, że przyszła po dodatkowe klucze do apartamentu Banshee-samy. Kobieta przez moment nie ruszała się osłupiała, na to białowłosa wyrecytowała wymyśloną wcześniej śpiewkę, co najwyraźniej wystarczyło pracownicy. Ze spokojem wręczyła dziewczynie klucz i zajęła się innymi gośćmi. Ev ruszyła w stronę windy i pojechała na górę. Po już bezproblemowym przedostaniu się do mieszkania, zaciągnęła zwłoki do łazienki, gdzie po wcześniejszym rozpakowaniu, obmyła im twarz i szyję ze skrzepniętej już krwi. Lur nie umarła tak dawno, dlatego nadawała się jeszcze na pożywkę dla wampirzycy. W razie czego Evie udałoby się zabutelkować krew i uzupełnić zapasy. Postanowiła więc zostawić martwą dziewczynę na zimnej, kafelkowej podłodze łazienki. Może na urodziny kupi swojej Pani jakiś ładny dywan do łazienek?
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 22, 2012 5:03 pm

Wyszła z Enklawy nieco zmieszana, właśnie rodziło jej się rodzeństwo, a może nawet już urodziło. Kolejni członkowi i tak już dość gigantycznej rodziny. Zastanawiała się jakie będzie jej rodzeństwo, z charakteru jak i z wyglądu. Jak bardzo podobne do mamy, albo co gorsza do tatuśka. O tak za nim to nie bardzo przepadała, wróć... w ogóle za nim nie przepadała. Szkoda było jej na niego słów. Drogę z rodzinnego domu do apartamentu pokonała dość szybko, wchodząc już portier poinformował ją o gościu czekającym w jej mieszkanku. Podziękowała za informację, ale i tak zrobiła to w dość nieprzyjemny sposób warcząc i mierząc gromkim spojrzeniem pracownika budynku. Była przeraźliwie głodna, kieliszek krwi wypity z mamą nie wystarczył jej, z chęcią rzuciłaby się na biedną kobitkę i pożarła ją w jednym kawałku. Jednak się powstrzymała i po prostu wsiadła do windy specjalnie dla niej przywołanej. Po krótkiej chwilce już otwierała drzwi apartamentu. Przeciągnęła się delikatnie rozprostowując nieco kości. Rozejrzała się po mieszkaniu wypatrując swojej służki. Czuła, że tu była, jednak zapach tego jej towarzysza był bardzo słaby i jakby nieco martwy. Banshee się nieco zaniepokoiła tym, aczkolwiek postanowiła zaczekać na jakieś wyjaśnienia ze strony młodej dziewczyny.
Dywan do łazienki mówisz, może być to jakaś ładnie spreparowana skóra kolejnej ofiary Ev, ciekawe czy spodobało jej się zabijanie. Hmm, a może by tak przemienić słodką śnieżnowłosą w wampira. Niby Ban nie mogła tego uczynić, ale znała osobę, która jak najbardziej miała taki dar.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 22, 2012 5:20 pm

Dziewczyna nic nie wiedziała o rodzinie swojej pani, lecz jeśli zaszłaby taka konieczność, spełniłaby każdy rozkaż. Choć... biorąc pod uwagę jej dotychczasowa karierę niani, nie sprawiła by się zbyt dobrze. Lepiej więc nie próbować takich eksperymentów, chyba że w ostateczności. Wracając jednak do obecnej sytuacji, zwłoki nie cuchneły jeszcze rozkładem, dlatego Ev nie musiała się wstydzić. Gdy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi, szybko wytarła podłogę z wody zmieszanej z krwią, a następnie wzięła ciało Lureen za ręce i zaciągnęła do salonu. Miała nadzieję, że Banshee zadowoli się z pierwszej ofiary Evy, a po skosztowaniu krwi nieboszczki, pomoże służce w pozbyciu się zwłok. Oczywiście nastolatka tego nie wymagała, sama narobiła bałaganu, to sama go może posprzątać. Najlepiej byłoby rzucić ciało bezdomnym psom, które z pewnością obgryzły by je do kości, a możliwe, że i te by sobie wzięły.
- Pani wybaczy, nie udało mi się jej dostarczyć tu żywej, ale... Pomyślałam, że może być Pani głodna.- Odpowiedziała spokojnie, choć trochę bez ładu i składu. Położyła zwłoki dziewczyny pod nogi wampirzycy i czekała na jej decyzję.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 22, 2012 5:43 pm

Och i sama Banshee kiepską byłaby opiekunką, ale jakoś się postara zadaniu sprostać jak trzeba będzie. Sama zaproponowała ewentualną pomoc, więc da radę, najwyżej zaciągnie ze sobą Ev do tej roboty. Ciekawie by było. Jednak tak wróćmy do rzeczywistości. Ciało nie śmierdziało, jednak Ban była wampirem i czuła zapachy bardziej, czuła kiedy w młodym ciele żwawo biło serce i mocno krew w żyłach tętniła, a kiedy życie zgasło, ciepło już nie było wytwarzane, a naturalny zapach, indywidualny dla każdej osoby nikł.
Kobieta przeszła do salonu i ujrzała jak jak służka męczy się z ciałem jakiejś innej dziewczyny. Nieco zaszokowana stanęła w miejscu i patrzyła się jak wryta w poczynania Evy, mrugała delikatnie z niedowierzaniem oczami. Zastanawiała się czy to rzeczywiście dzieło uczennicy akademii, wydawała się taka słodko i niewinna.
O tak był głodna, a ciało problemem nie będzie, coś się z nim zrobi, ewentualnie dla zabawy wyśle się je do akademii aby pokazać, że jedna z uczennic już nie wróci do nauki w tej szkole. Mimowolnie na tą myśl uśmiechnęła się, jednak po paru chwilach wróciła do rzeczywistości.
-Jestem naprawdę bardzo głodna. I z pewnością skosztuje, widzę, że zmarła dość niedawno. Kucnęła przy ciele zamordowanej i obejrzała je dokładnie, nachyliła się nad nią i delikatnie przytknęła kły do jej szyi, krew na szczęście jeszcze niezakrzepła. Pić z ciała jednak nie będzie, woli spuścić z niej krew póki jeszcze jest na to czas. Zmrużyła oczy i po chwili jednak zmieniła zdanie, najwyżej zachlapie nieco parkiet. Posprząta się, a z ciała za to prawie nic nie zostanie. Wgryzła się brutalnie w ciało dziewczyny rozszarpując przy tym jej gardło i właśnie teraz Ev mogła ujrzeć prawdziwą naturę jej pani, bardzo brutalną. Objadała się chwilę w tym miejscu. Korzystając z okazji, że dziewczę i tak już martwe, rozerwała jej bluzkę, a następnie skórę a klatce piersiowej zupełnie jakby był to kawałek materiału. Chciała się dostać do jej serca, i tak też zrobiła, sięgnęła po nie i wyrwała ściskając w palcach. Oczy płonęły jej szkarłatem i żądzą. Była na prawdę głodna, całkiem zapomniała, że jej służka jest świadkiem tego wszystkiego.
Przez chwilkę przyglądała mu się z rozkoszą, po czym pochłonęła rwąc kłami na drobne kawałki. O tak to zdecydowanie miała po mamusi.
Jednak kiedy tylko się dziewczyna najadła zdała sobie sprawę, że jest umówiona. Popędziła do łazienki pod prysznic zostawiając za sobą niezły bałagan, ale co tam. Posprząta się. Ciało i tak już miało co lepsze kawałki powyjadane. Gdy wróciła spod prysznica spojrzała na swoją służkę.
-Zawiń ją w coś, bo jak zacznie śmierdzieć to nie będzie zbyt ciekawie. Później się jej pozbędziemy.
Po tych słowach pobiegła do sypiali i swojej przepastnej szafy i za cholerę nie miała pojęcia co ma na siebie włożyć. Tia za dużo ciuchów robiło swoje. No dobra wygrzebała coś w końcu, ale nie będę się rozdrabniać przy ubieraniu więc kiedy już była gotowa znów zawitała w salonie, o tak przejściowo.
-Hmm, tak szczerze mówiąc nie wiem kiedy wrócę, mam ważne spotkanie. Mogę Ci zostawić numer osoby, która powiedźmy spełnia podobna rolę jak Ty, jeżeli będziecie mieli ochotę, możecie już teraz coś z tymi resztkami zrobić.
Położyła na blacie kartkę z numerem do Nuttego, czy to wykorzysta czy nie to już sprawa Ev. Po tym wyszła z apartamentu.

[z.t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Banshee   Pią Lut 01, 2013 10:07 am

No cóż, Eva nadal była "słodką, niewinną duszą". Po prostu miała chwilę słabości, a gdy na dodatek wróciły tragiczne wspomnienia z dawnych, nie mogła się powstrzymać. Ktoś musiał odpowiedzieć za to, co spotkało bliską jej osobę. A gdy przez przypadek spotkała Lur... Mówi się trudno. Dziewczyna skończyła jako kozioł ofiarny i poniosła śmierć z rąk swojej byłej koleżanki ze szkoły. Tylko jak teraz Ev wróci do szkoły. Miała nadzieję zostać prefektem i bronić ludzkich uczniów przez wampirami, podczas gdy sama zaczynała powoli przypominać swoim zachowaniem wampirzycę. Zaczynała być jak... Swoja Pani. Tak, widok Banshee rozdzierającej Lureen był trochę niepokojący, ale i fascynujący. W umyśle służki zaczęły się pojawiać obrazy, na których widniały ofiary wampirów, z których zostało wypompowane życie. Czy to prawda, że wraz z krwią zabierają swoim ofiarom również duszę? Evangelina zastanawiała się nad tym, podczas gdy jej Pani kończyła swoja ucztę.
- Ciesze się, że to, co zrobiłam, nie poszło na zmarnowanie.- Westchnęła, patrząc na plamę krwi, która utworzyła się na podłodze, po tym jak Ban rozerwała martwej uczennicy szyję. Gdy już było po wszystkim, a wampirzyca poszła wziąć prysznic, nastolatka zbliżyła się zwłok i zamoczyła palce w plamie krwi. Przez moment patrzyła się na kapiącą posokę, jakby nigdy wcześniej nie widziała czegoś takiego, po czym zbliżyła dłoń do ust i wylizała krew. Wówczas poczuła w ustach słony, metaliczny posmak, a mimo to nie skrzywiła się. Słysząc w łazience odgłos lecącej wody, jeszcze raz skosztowała krwi, a jej umysł zalała fala kolejnych wspomnień. Obrazy zakrwawionych ludzi z książek, które podarowała jej kochanka ojca i ona sama, wracająca nocą do domu w ubrania splamionych szkarłatem. Eva poczuła tęsknotę za domem i bliskimi. Wszystko szybko jednak odpłynęło, gdy usłyszała, że Pani skończyła się myć. Wytarła się szybko z resztek posoki i z kamiennym wyrazem twarzy spojrzała na wampirzycę.
- Nie będzie potrzebny. Sama sobie poradzę.- Odparła, po czym wrzuciła pozostałości po Lur do worka na śmieci, a gdy skończyła zawiązywać na nim supeł, zajęła się zmywaniem krwi z podłogi. Sprzątanie zajęło jej około pół godziny. Nie mogło być mowy o tym, by zostały jakieś ślady, bądź smród trupa. Na koniec wzięła wór na plecy i wyszła z domu, zamykając za sobą drzwi. Musiała teraz tylko wykombinować, gdzie porzucić zwłoki.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Sro Lut 06, 2013 5:34 pm

Kobieta wróciła od razu do swojego apartamentu, na dziś to koniec zwiedzania miasta. Wystarczająco już dziś miejsc poznała, wrażeń też jej starczy. Weszła do wysokiego przeszklonego budynku, z obrotowymi drzwiami, cholera może powinna się przeprowadzić do znacznie cichszego i bardziej spokojnego miejsca? Minęła w zamyśleniu recepcję biorąc mimowolnie od mężczyzny tu pracującego wszelkie listy zaadresowane do niej. Wrzuciła je bezwiednie do torby i udała się windą na swoje piętro do przestronnego mieszkanka. Ładne było i takie duże i puste, może powinna je dzielić z jakimś współlokatorem? Tylko czy by z kimś wytrzymała tak na dłuższą metę? W korytarzu zostawiła swoje wierzchnie ubranie, torebkę i buty. Wygrzebała jeszcze telefon komórkowy i naskrobała kilka smsów do Vladimira. Pognała pod prysznic aby zmyć z siebie ostatnie parę godzin, umyła się porządnie, nabalsamowała ciało i poszła do wyrka, świt się zbliżał. Zasnęła niemal, że od razu obudziła się późnym popołudniem, pewnie niedługo przyjdzie jej gość. Wstała ogarnęła się, ubrała, uczesała, delikatnie pomalowała i poczłapała do kuchni po śniadanie, które oczywiście składało się jednej z wielu porcji zabutelkowanej krwi, podgrzanej do tej magicznej cyferki 37 stopni. Uświadomiła sobie nawet, że od dawna nie piła świeżej krwi, przydałoby się zapolować, ale o tym pomyśli po spotkaniu ze znajomym. Wypiła ciepłą krew i odstawiła buteleczkę na blat. Rozejrzała się po kuchni i uświadomiła sobie, że czegoś tu brakuje, mianowicie pewnej uroczej drobnej osóbki i zwłok, które ze sobą jakiś czas temu przytachała.
Grzeczna dziewczynka poszła się zająć ścierwem ludzkiej dziewczyny, przynajmniej po sobie sprząta. Była dobrą służką, ale raczej by nie narażała siebie i swojej reputacji aby ją ratować z opresji. Bądź co bądź ciężko było się Banshee do kogokolwiek przywiązać. Jednak odsuwając te myśli na bok udała się do salonu, sięgnęła po jedną z wielu książek i zasiadła w wygodnym fotelu zanurzając się w lekturze.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Banshee   Sro Lut 06, 2013 7:26 pm

A no gość jak to miał w zwyczaju jak obiecał tak też zrobił i się pojawił, przed wyjściem oczywiście ładnie się przygotował, pff nawet się wypachnił jak kto ludzie mieli najebane z tym w głowach ale wampirzyca była swego rodzaju pociągająca więc czemu by dla niej tego nie zrobić nie? Miał swoją ludzką dawna/nową miłość ale to jest bardzo skomplikowana historia, zresztą i tak chyba oboje stwierdzili że tak będzie po prostu najlepiej jak będą chodzić swoimi drogami które nie są złączone, ale widywać się im nikt nie zabroni. Zresztą słyszałem że Banshee lubiła niegrzecznych,a wiesz nie chcąc się chwalić to Vladimir jest poszukiwany na równym stopniu jak sam Samuru! hah, tak bardzo zły zły Rosjanin. Ubrany był o dziwo inaczej niż zwykle się woził, przecież to nie dresik a jego twarz była odsłonięta, włosy potargane w inny sposób, trzeba się w końcu kamuflować nie? Jak się wybrało życie na krawędzi to trzeba się do tego będzie przyzwyczaić. Tak więc w koncu stanął pod jej drzwiami, biorąc głęboki oddech i zapukał dwukrotnie do mieszkania. Rozglądał się w między czasie na boku trzymając rękę na pasie bo przecież był zawsze w gotowości, ale większość psów z watykanu nie pomyśli że ukrywałby się w mieście i to jeszcze w mieszkaniu jakiejś wampirzycy która nie była notowana, to przecież takie dogodne miejsce na rozmowę, a może panienka Fumikana może będzie mieć jakiś alkohol? Oh tak jak miło zapomnieć o problemach i schlać się wódą, jednak zanim to zrobi był ciekawy co tam w jej życiu się przytrafiło. Ostatnio miał na nią chęć jak nie wiem co, jak będzie teraz? No cóż, się zobaczy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Sro Lut 06, 2013 7:50 pm

Miło ze strony gościa, ze się odwalił i wypachnił, w sumie Banshee dla niego zrobiła całkiem podobne zabiegi kosmetyczne. Ładnie się uczesała i podkreśliła rzęsy czarnym tuszem, a nawet gdzieś tam nieco maznęła kredką tuż nad zielonymi oczętami, wybalsamowała się cała i przybrała dla niego najlepszy ze swoich uśmiechów. Słysząc pukanie do drzwi uradowana rzuciła książkę gdzieś na stolik i tak jej nie bardzo szła, w ogóle nawet nie miała pojęcia o czym była, co drugą linijkę kojarzyła co i tak się na jako tako sensowną powieść nie układało. Pospiesznie otworzyła drzwi i bez słowa chwyciła mężczyznę za ramię i wciągnęła do środa, a co. Zatrzasnęła za nim pospiesznie drzwi i zamknęła dokładnie na kilka zamków. Nie no oczywiście tu będzie bezpieczny, tak jak jeszcze niedawno tup leżący tu kilka dni, a sąsiedzi nawet nie zauważyli jak służka Ban wytachiwała go z budynku. Lokatorzy tego apartamentowca wszyscy byli najwyraźniej głusi, ślepi i jeszcze węchu pozbawieni. Na powitanie ucałowała czule w usta złego Rosjanina bo owszem lubowała się w takich niegrzecznych mężczyznach. A jego starą/nową miłością nie miała zamiaru się przejmować, jasnowłosa była kobietą bez skrupułów jak się niedawno okazało. Brała to na co miała ochotę i przestała się cackać. Zmieniła się od ich ostatniego spotkania, nawet nie wiedzieć czemu, nagle doznała olśnienia i już.
-Cześć Vladku.
Obdarzyła go subtelnym uśmiechem i poprowadziła w głąb mieszkanka wprost do kuchni, gdzie z zamrażarki wyjęła na blat całą, pełną i dobrze zmrożoną wódkę. Wiedziała co mężczyzna lubi, w sumie nawet całkiem dobra była w odgadywaniu ich pragnień. Była swoistego rodzaju ideałem, trafiała w upodobania.
-Poczęstujesz się prawda?
Oczka zabłysnęły jej szkarłatem na dosłownie ułamek sekundy, czy ta podstępna kobieta coś knuje?Wyjęła z szafki małe kieliszki do czystej i ewentualnie szklanki na jakiś sok, wodę, herbatę(?). Nie ważne zrobiła to. I teraz pytanie Rav już ostatnio miał ochotę na wódkę czy na Banshee? Bo nie wiem czy krwiopijczyni ma się czuć zaszczycona czy raczej olana?
Kobieta zorientowała jak zrobiło się późno i niestety musiała wyjść, coś jej wypadło nagle. I mężczyzna zostanie sam... Rzuciła mu pęk kluczy i poszła sobie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Banshee   Pon Lut 11, 2013 11:05 pm

No proszę, zostawiła mu kluczę do mieszkania? No to teraz będzie się czuł jak u siebie, jednak nie zamierzał tu zabawić sam, ale co jak co wódki z chęcią się napije, tak więc rozgościł się na jakiś czas, upił trochę butelki zostawiając połowę, ah pijany Rosjanin musi być taki uroczy. Oczywiście przed wyjściem zastanowił się chwilę jak to będzie przeciez nie ma kluczy i pasowałoby tutaj zostać i pokusić się na coś jeszcze, może by tak przeszukać jej apartament? Ciekawe co by znalazł. Raven jednak nie należał do ciekawskich osób i stwierdził że Banshee jego ukochana wampirzyca przecież musi mieć zapasowe bo przezorny zawsze ubezpieczony, a za idiotkę jej nie miał tak więc zaśmiał sie jakoś tak sam ze swoich stwierdzeń a następnie zamknał jej mieszkanie i wyszedł wkładając klucze do kieszeni.

[z/t]

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Sob Lis 09, 2013 8:00 pm

Nadszedł w końcu czas aby ogarnąć to co się w jej życiu działo. Miała pewne postanowienia, ale jak to z nią bywała, cholera wie czy je zrealizuje, może być ciężko. W każdym razie zastanawiała się siedząc w taksówce jak ma po niektórych sprawach powiedzieć Iskowi. Miała z tym nie miały problem, największą przeszkodą była amnezja blondyna. Banshee niekiedy była bardzo bezczelna, facet nie wiedział jak ma się odnaleźć w świecie, a ona myśli tylko o sobie. Aż się sama na siebie zeźliła. Rzuciła taksówkarzowi pieniądze i pospiesznie wyszła z samochodu, opatulając się nieco szczelniej płaszczem. Oczywiście nieczuła panującego chłodu, ale dla niepoznaki warto stwarzać pozory. Tuląc się w czarnym materiale wkroczyła wielkiego przeszklonego budynku. Przywitała się z portierem i pomknęła do windy, która w kilka chwil przewiozła ją do apartamentu. Można było się spodziewać, że jej dawne mieszkanko obrosło w kurz, a nic z tych rzeczy. Ostatnio nawet z niego korzystała, choć na początku planowało sprzedać. Całe szczęście coś ją powstrzymywało. Miała zawsze klucz do niego przy sobie, szybciutko uporała się z zamkiem i znalazła się wewnątrz swojego gniazdka. Zdjęła płaszcz, rzuciła go gdzieś na kanapę razem w kopertówką i zajęła się znalezieniem dla bukietu róż jakiegoś porządnego wazonu. Miała jeszcze chwilkę więc się nieco odświeżyła, opięła wygodniej włosy w luźnego kok, zrzuciła ze stóp wysokie czółenka i korzystając z tego, że jeszcze Isao nie przyszedł poszła się przebrać w coś wygodniejszego. Jakieś leginsy i długi, ciepły sweter zamiast czerwonej kiecki, którą też zostawiła gdzieś na sofie razem z płaszczem. Teraz wystarczyło poczekać na zagubionego muzyka.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Banshee   Sob Lis 09, 2013 8:10 pm

Isao jeszcze kilka razy zerkał na telefon aby upewnić się, że nie przyjdzie za późno ani jakoś przesadnie wcześnie. Wszak dziewczyna napisała, że będzie w mieszkaniu za jakieś pół godziny a zapewne chciała mieć jeszcze chwilkę dla siebie aby się odprężyć, odpocząć. Nie wiedział wszak gdzie była i co robiła, może była w pracy? Kiedy przyszło mu to do głowy, poczuł nagłe wyrzuty sumienia. Może nie powinien zabierać jej czasu? Wystarczająco już go jej zabrał, gdy musiała czuwać nad nim w szpitalu, czekając na jego wybudzenie się. I potem gdy przez kilka dni zajmowała się nim niczym matka ucząc go podstaw jak małe dziecko. Zawahał się, jednak postanowił, że pójdzie. Było już za późno na odwołanie tego wszystkiego, wszak bardzo możliwym było, że pokrzyżował jej jakieś plany. I miał teraz się wycofywać? Za dużo myślał.
Stanął więc przed jej drzwiami, łapiąc się za gardło. Zapach znikł gdy wyszedł z mieszkania, a co za tym idzie ból gardła i ból w piersi zelżał. Co to było? Kompletnie tego nie rozumiał, czuł się niesamowicie skołowany. Złapał kilka razy głębszy oddech by ostatecznie nacisnąć dzwonek. Usłyszał jego dźwięk rozlegający się tuż za drzwiami. Czy tam była? Zdawało mu się, że czuł dookoła jej zapach, jednak wyrzucił te myśli z głowy. Przecież to nie było możliwe by był aż tak wrażliwy na wszelkie wonie! Skrzywił się nieco, karcąc się w myślach za takie głupie myśli i pomysły. Czekał aż Banshee otworzy, będąc nieco zmieszanym, spłoszonym i jednocześnie mając wyrzuty sumienia, że znów zwracał się do niej o pomoc. Ale co miał zrobić? Zacisnął nerwowo palce na ubraniu, jednocześnie nieświadomie ściskając usta w prostą linię. A w co był ubrany? Jego gust i styl nie zmienił się nawet po utracie pamięci. Ciemno-szare, poprzedzierane spodnie, ciemne trampki, czarna koszulka z nadrukiem, na nadgarstku pieszczocha, na drugim rzemyki. Nic nowego. Wszystko jednak było czyste i świeże. Wszak przed wyjściem wziął prysznic i przebrał się. Przynajmniej nie było od niego czuć alkoholu, który wypił tuż przed tą pół godzinną drzemką. Choć być może był on nieco wyczuwalny, zwłaszcza dla wampira.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Banshee   

Powrót do góry Go down
 
Banshee
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: