IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony Dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Euliera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1635-euliera#34072 http://vampireknight.forumpl.net/t1636-euliera#34099 http://vampireknight.forumpl.net/t3380-leandre#72418
Zarejestrował/a : 30/12/2014
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Sro Sty 07, 2015 11:02 pm

Kobieta drgnęła słysząc wściekły wrzask chłopaka. Odwróciła się ku niemu, mrużąc w swym charakterystycznym geście powieki, przyglądając mu się czujnie. Czyżby własnie kazał jej się zamknąć?
- Słuchaj, no... - zaczęła i zamilkła, zdając sobie sprawę, że tak naprawdę wcale nie chodziło o nią.
Brwi kobiety ściągnęły się, kiedy Zel' zaczął się śmiać. Przekrzywiła głowę wyłapując tym razem barwę podobną Jokerowi, którą słyszała na samym początku, a nie ten grobowy ton wazniaka.
Widząc, jak upada, odruchowo bardziej niż świadomie, podbiegła do Zel'a i schwyciła go pod ramiona. Zapewne, gdyby była zwykłym człowiekiem upadłaby pod jego ciężarem, teraz jedynie zachwiała się i stęknęła, patrząc z czymś w rodzaju troski na szalonego wampira.
- Nic ci nie jest? - szepnęła.
Boże, dlaczego musiała się martwić o niego? Dlaczego nie potrafiła być zupełnie zimną suką i mieć w dupie wszystko i wszystkich? Ach, tak, bo nie chciała się upodobnić do Elazara, który właśnie śmiał się tubalnie w jej głowie. Ale Euliera czuła, że pod tym wszystkim skrywa coś w rodzaju obawy i kipiącej wściekłości, zaś ona sama nieomal się nie uśmiechnęła z zadowoleniem. No prosze, a jednak coś mogło wyprowadzić go z równowagi!
Kiedy Zel' próbował się podnieść puściła go, odsuwając się o dwa kroki na bok, zagryzając lekko dolną wargę.
- Lamią w innych krajach nazywają wampiry, które się rodzą, a nie zostają stworzone. Sądziłam jednak, że to zwykła legenda, ale czy powinnam się dziwić? Sama powinnam należeć do świata legend - odpowiedziała wolno, wznosząc oczy ku sklepieniu mieszkania.
Zamrugała powiekami, kiedy klasnął w dłonie. Spojrzała na niego zaskoczona brązowo zielonymi oczyma.
Kiedy ruszył ku niej odsłoniła zębiska, cofając się. Nie potrafiła za nim nadążyć, a potem stanęła niczym wmurowana w podłoże, kiedy jego potęzne ramiona owinęły się dookoła niej, a jej twarz zatopiła się w jego grubej bluzie zbryzganej posoką, której aromat wnikał w jej nozdrza, pobudzał dziką część jej natury. Przełknęła ciężko ślinę. Coś ścisnęło się w jej gardle. W pierwszej chwili chciała uciekać. Dawno nikt jej nie dotykał, a tym bardziej nie przytulał. To było dziwne doznanie, zwłaszcza, że wyczuwała jakąś sztywność w geście Jokera. Czuła się przy nim dziecko, sięgała mu ledwie do mostka!
Klepnęła go dwa razy dłonią w żebra i odchrząknęła.
- Dobrze, Zel'. Miażdżysz mi żebra - wystękała zduszonym głosem. - Może faktycznie zapoznaj mnie z tym Lokim - dodała, mając nadzieję, że to pobudzi wampira do działania, a ją uwolni z niedźwiedziego uścisku.

_________________
W upadku najgorsza jest świadomość przez co się upada.
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Sro Sty 07, 2015 11:31 pm

Psycheł w tej formie miał to do siebie, że nie zważał na jakiekolwiek ostrzeżenia, nie bał się nikogo i jeśli ktoś by próbował mu zrobić krzywdę to pewnie by mu się udało. Nie wiedział czym są uczucia, a więc nie wiedział czym jest zaufanie a tym bardziej jego brak. Dziewczyna faktycznie miała powody do obaw kiedy dopiero co ktoś kto przechodził wewnętrzną walkę i to bardzo widocznie, to co czuł pokazywał bardzo dokładnie. No, ale kiedy ktoś taki do Ciebie bez chwili zachowania to naturalnym jest, że raczej się cofa, a Psycheł wcale nie miał złych zamiarów, nie lubił krzywdzić nikogo bez powodu, ale dla tego pojeba powodem jest praktycznie wszystko co mu się nie spodoba. Psycheł należał do wampirów które bez mrugnięcia okiem poderżnęły by gardło niemowlakowi, ale trzeba było dać mu powód. Przedewszystkim to trzeba było mu wytłumaczyć czym są uczucia. Jedna już próbowała, to skończyło się dość ciekawie, ale dalej nie ma pojęcia o lubieniu kogoś, a co dopiero o miłości, więc czemu tak strasznie idealizował Samura chociaż ten nawet nie był dla niego miły? To proste, po prostu tak podpowiadał mu wewnętrzny głos, że głowę rodu trzeba szanować. Zbliżył się faktycznie i nie zdając sobie sprawy z własnej siły otoczył ją ramionami w mocnym uścisku, a jego biała bluza przesiąknięta krwią ją drażniła? Ta bluza jest tak zabrudzona krwią różnych osób, jak i jego, że z białej można mówić że to jest krew pobrudzona materiałem. Odsunął się w końcu od niej, odskoczył do tyłu ciesząc się, w jego oczach nie było już nienawiści czy nawet tak wielkiego szaleństwa jak przedtem, można powiedzieć, że dziewczyna rozegrała to w taki sposób, jaki Psycheł chciał, a jeśli ktoś robi zupełnie to co on chce, może nawet zostać jego obiektem ochrony o.
-Tam gdzie wyrwano Cię z korzeni, urodzone nocne dziecko to rzadkość? Ale... ale przecież stworzone dusze błąkają się bez celu, są słabe. - Psycheł nie potrafił zrozumieć czego jego widok tak ją dziwi, bardzo dużo spotykał urodzonych wampirów, a nawet garstkę wyżej od niego, choć stał całkiem wysoko w hierarchii. Ten cały Elazar, czy jak mu tam było zadziała Psychełkowi na nerwy jak tylko się o nim dowie, a co z tego, że był pewnie szlachetniakiem, Zel' miał to głęboko w dupie i tak naprawdę wystarczyło nasłać na niego mamuśkę i po problemie! Drobna dziewczyna przypominała mu jego pierwszą służkę, nie krzywdził jej , a nawet o nią dbał, może i zadba o Jirthiel? Może, bo jeśli odda ją wolną do Samura, z jakimś stwórcą w jej głowie to nieźle w niej poprzestawia. Nawet Samuru uszanowałby fakt i nie zrobił z niej dywanu w zamku, gdyby była postawiona trochę wyżej. Nadawałaby się do policji, do szarych o tak, nie musiałaby robić nic poza wyglądaniem ładnie w tym płaszczu i jeszcze dostawałaby pieniądze. Przenosząc jednak akcje tak jak tutaj, Psycheł po wycofaniu się przechylił głowę w bok.
-To coś... ta cienka linia w Twojej głowie, to połączenie, te wrota, co to jest? - nie przeprosił za zgniatanie, bo po prostu nie umiał wyrażać żadnych uczuć. Naprawdę się zainteresował co dotyka jego przyszłe trofeum, w zależności od tego co postanowi. Dla niego nie ma znaczenia czy zostanie z nim czy pójdzie do Samura, tak czy inaczej wykona swoją pracę. Wykazując zainteresowanie przysiadł sobie na podłodze przy kominku, nie miał zamiaru jej do niczego zmuszać.
-Taaak, poznasz Lokiego córo nieprzerwanej nici, ale od Ciebie zależy w jaki sposób. - zaśmiał się cicho pod nosem i wpatrywał w suszące się ubrania, ciekawe.


Psycheł się znudził po jakimś czasie i sobie poszedł, gdyż jego koleżanka wydała się zamrzeć w miejscu na dłuuuuuugi czas.

zt

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 8:29 pm

Wrócił. Przed chwilą zaledwie. Z głową pełną zmartwień - czyli kompletnie nic nowego. Szczerze mówiąc jest sprawa, która już od jakiegoś roku nie daje mu spokoju i spędza sen z powiek (ha ha ha). Właściwie wrócił tu to załatwić, w końcu kiedyś musi. Ale to potem.
Na razie zahaczył jedynie o pobliski monopolowy (urocze miejsce pełne ziejących tanią wódą pięknych Żuliett), zakupił swojego najlepszego przyjaciela od jakichś dwóch lat i ruszył na podbój... no właśnie, czego? Najlepiej miejsca cichego, samotnego i odosobnionego, także gdy tylko zobaczył stary, rozwalający się dom - wszedł bez wahania. Szybko znalazł miejsce idealne na swe szanowne pośladki, wyciągnął przyjaciela z torby i odkręcił zakrętkę. Nic tak nie poprawia humoru jak butelka dobrej whiskey. Do tego wyciągnął paczkę papierosów, wsadził jednego do ust i odpalił. Ostatnimi czasy wydawał się być wrakiem dawnego siebie. Włosy urosły dość długie, zarost był minimum tygodniowy (nie mylić z seksownym trzydniowym), schudł i wrócił do palenia papierosów. A alkohol pił częściej niż warto to przyznać na spotkaniu AA. Miał wrażenie że coś ucieka mu przez palce. Zrobił się jeszcze bardziej ponury niż zwykle, pracę wykonywał na odwal. Stracił również kontakt z Adrienem.
Cóż, życie. W każdym razie nie ma na co czekać bo procenty uciekają!

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 9:20 pm

Miała iść do miasta a trafiła tutaj. Widać ma izolowanie się we krwi. Zobaczyła rozpadający się domek.
-Bingo- skrzywiła się sama do siebie.
Podeszła spokojnie do budynku. Usłyszała szmer czyjeś obecności. Najeżyła się. Chwyciła do ręki tessen. I kocim krokiem podeszła do wejścia. Jej mięśnie były napięte. Powinna była się oddalić, dać spokój ze sprawdzaniem kto tam jest, jednak ciekawość była silniejsza. Zagryzła wargę aby się uspokoić i weszła do środka.
Gdy jej oczy przyzwyczaiły się mroku jaki panował wewnątrz domu to ujrzała siedzącego mężczyznę. Był pijany, woń alkoholu i tytoniu nieprzyjemnie uderzyła Rose w nozdrza. Grymas obrzydzenia wstąpił na jej twarz. To był zwykły pijak.
Chciała się odwrócić i iść swoją drogą jednak coś nie pozwalało jej pokazać pleców nieznajomemu. To był znany jej od dawna uścisk w żołądku, aż zjeżyły jej się włoski na karku jak dotarło do niej, że przed nią siedzi wampir. Jej szósty zmysł to podejrzewał, ba był tego pewien. Te umiejętność wpoił jej mistrz, jeszcze nigdy jej nie zawiodła. Ciekawe czy inni łowcy też posiadają taką intuicje...
Z jej gardła wydobyło się ciche warknięcie, była najeżona jak zwierze szykujące się do ataku. Miała ochotę doskoczyć do krwiopijcy i rozszarpać go na strzępy. Powstrzymała się jednak. Poczeka na jego ruch, a nóż ma jakieś nadzwyczajne umiejętności w zanadrzu?
"Jest pijany, wygląda ja półtora nieszczęścia" powiedziała do siebie w myślach.
"Co nie znaczy, że jest niegroźny" odpowiedział jej karcący głos. Poczuła ucisk w żołądku, na myśl o tym, że mogła stracić czujność.
Rozstawiła lekko nogi i mocniej ścisnęła wachlarz w dłoni czekając na reakcje wampira.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 9:34 pm

Pił i bił się z myślami. Czyli dzień jak co dzień - definitywnie nic nowego, a już na pewno wręcz po staremu. Zabawne, kiedyś miał tak bardzo słabą głowę że dwa, no może trzy piwa i był przyjaźnie podchmielony. Jednak jak długo można mieć słabą głowę, gdy alkohol płyną teraz w jego żyłach równie często i gęsto jak krew? Doprawdy, czasem wydawał się sam sobie żenujący, jednak pół litra szybko weryfikowało poglądy. I oczywiście nie przesadzajmy; Ethan w dalszym ciągu niezmiennie pozostawał dumnym Ethanem. Teraz po prostu miał problem, który zakłócał mu spokój. Nie był do tego przyzwyczajony.
Poczuł zapach i nadchodzącą aurę szybciej niżeli dziewczę zorientowało się gdzie jest. Spojrzał tylko beznamiętnie w stronę wejścia, oczekując gościa na włościach bez zaciekawienia. I nie przesadzajmy - to że Ethan pił nie znaczy, że był ubrany niechlujnie. Wręcz na odwrót, pieniądze aż krzyczały od strony ciuchów, a sam w dalszym ciągu pozostawał bardzo przystojny.
- Odłóż to, dziewczyno. Jeszcze sobie krzywdę zrobisz - stwierdził beznamiętnie, gasząc papierosa o piętę buta. To jeszcze dziecko, ma mleko pod nosem. Cóż - gdyby miał wybierać to wolałby raczej taką Hachiko. Świetny kompan do picia.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 9:53 pm

Rosa dopiero po chwili zobaczyła jak rzeczywiście wyglądał nieznajomy. Przeklęła swój słaby ludzki wzrok jednak dalej była skupiona na mężczyźnie. Jak  wykonał ruch poczuła zimny dreszcz przebiegający jej po plecach. Powstrzymała odruch cofnięcia się o krok. Jej palce tak kurczowo zaciskały się na wachlarzu, że aż pobielały jej kostki, jednak nie puściła broni. Może i by wyglądała bardziej poważnie z pistoletem, albo chociaż nożem, ale to właśnie tessen, był śmiertelną bronią w jej rekach.
Zacisnęła zęby jednak nic nie odpowiedziała. Rzadko kiedy się odzywała, a polemika z wampirem nie była wystarczającym powodem do marnowania śliny. Jednak nie mogła się powstrzymać przed gorzkim uśmiechem. Perspektywa skrzywdzenia samej siebie wachlarzem była tak żałosna, że nawet strach wywołany obecnością wroga zapadł przez chwilę w niepamięć.
Szybko przeleciała wzrokiem po ruderze, aby zlokalizować ewentualne drogi ucieczki, bądź jakieś alternatywne bronie. Jej umysł zaczynał wchodzić na wyższe obroty.
Rzeczywiście była młoda, jednak charakterek też miała niezły. I pomimo tego, że wampiry napawały ją lękiem to za każdym razem dusiła w sobie to uczucie, czasem skutecznie czasem mniej... Jednak nie ma takiej opcji aby strach ją sparaliżował, nie ważne jak bardzo przerażający mógł być przeciwnik.
Jak na razie jednak nieznajomy nie wyglądał jakby miał złe zamiary, opuściła, więc lekko tessen (tak na wysokość splotu słonecznego) i przyjrzała się dokładniej mężczyźnie.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 10:07 pm

Czuł z jej aury dokładnie wszystko - cały kalejdoskop emocji. Wahała się strasznie, bała się go, także zapytywał sam siebie - po co tu przyszła? Raczej nie jest to miejsce odpowiednie dla drdrobnych dziewczynek z wachlarzem jako bronią. W dodatku dla ludzkich dziewczynek. W sumie, nie jego sprawa. Może była miłośniczką emocjonujących wrażeń, nie będzie oceniał. Miał odrobinę ważniejsze sprawy na głowie niżeli roztrząsanie czyichś hobby.
- Masz 18 lat? - zapytał. Wyciągnął w jej stronę rękę z butelką. A nóż się z nim napije? Jeśli nie to wzruszył ramionami i samotnie pociągnął łyka z butelki. Nie był raczej bojowo nastawiony. To nie ten typ wampira. Miał około 900 lat na karku także szczeniackie zabawy nie były już jego motywem przewodnim. Chciał się tylko napić w spokoju, a że na jego szczęście (lub nie) ktoś zabłądził w miejscu, które teoretycznie miało być odludne... trudno.
Byleby się nie jeżyła tam w kącie niewiadomo ile bo to nudne. I kompletnie bezsensowne.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 10:25 pm

Nie wiadomo czemu cały strach nagle z niej spłynął, jak woda po kaczce. Spojrzała na wampira z innej strony. Nie mówię tutaj oczywiście o jakiejś nagłej chęci spoufalenia się, jednak fakt, że nie rzucił się jeszcze na nią z kłami dał jej do myślenia. Opuściła rękę włożyła tessen do pochwy, nie zabezpieczyła jej. Przezorny zawsze ubezpieczony. A nóż pijawce coś się odwidzi.
-Tak- burknęła gardłowo.
Nie rozumiała na co wampirowi ta informacja, jednak jak zobaczyła butelkę zrozumiała. Podeszła kilka kroków i wzięła ją od niego. Powąchała zawartość i zmarszczyła nos. Oddała alkohol z powrotem, nie miała zamiaru pic, nie przy wampirze. Szczególnie, że przez swoją wagę i budowę miała szczególnie słabą głowę. A nie chciała być pijana, nie ważne czy jej alkoholowy towarzysz jest wampirem, czy mieszkańcem planety X
"Ile to to ma procentów? I w ogóle co to jest?" spytała sama siebie.
Pomimo tego, że nie odczuwała już lęku była czujna. Jak zwykle. Nawet kiedy spała wystarczył cichy szmer aby ją zerwać na nogi. Jednymi słowy przesrane.
Trafiła tutaj, w sumie całkiem przypadkiem... Lubiła samotność. I przypuszczała, ze lubi ją również ten wampir. Bo przecież z jakiego innego powodu, mężczyzna taki jak on miałby się chować po ruderach jak zwierze wylizujące swoje rany. Może dzięki tej wizji odważyła się podejść tak blisko.
Przez chwile zastanowiła się, co mistrz zrobiłby w tej sytuacji...znała odpowiedź zanim pytanie uformowało się w jej głowie -zabiłby.
"Mogę pogadać, a zabić zawsze można...albo uciec" powiedziała sobie w myślach.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 206


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 10:37 pm

Oh, no, jakiś postęp jest. Miło wiedzieć że jego wygląd wzbudza zaufanie, czyż nie? A jeśli nawet nie wzbudza no to cóż; przecież nie będzie się z tego powodu łamał!
Chęć na picie jakoś mu minęła, gdy oddała mu butelkę z alkoholem. Widać że dziewczę młode, niedoświadczone, miała przed chwilą w ręce szkocką whiskey jaką nie pogardziłby Obama. Jej sprawa, więcej dla niego, jednak skorzysta z tego później.
Wstał i otrzepał spodnie z potencjalnego brudu. Były ciemne, a nie chciał wyglądać jak menel. Nie zdążył się nawet porządnie podchmielić - parę smsów sprzed chwili trochę kazało mu się otrzeźwić. Chciał z kimś porozmawiać (nowość), z kimś kto go ztzrozumie (chyba nawet wiedział kto), ale najpierw musi ją znaleźć. No, jeśli ma oczywiście czas.
Ominął dziewczynkę przy wyjściu i poszedł w swoją stronę bez słowa. Taki z niego typ, co poradzić.

zt.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Kwi 02, 2015 11:04 pm

Spojrzała się beznamiętnym wzrokiem jak Nieznajomy wychodzi. Dopiero teraz spadł jej kamień z serca. Poczuła jak negatywne emocje ją opuszczają a jej wnętrze wypełnia taka cudowna pustka.
-Przynajmniej się poprawiłam- powiedziała do ścian.
Rzeczywiście tak było. Wreszcie udało jej się utrzymać na wodzy uczucia. Zdawała sobie sprawę, że daleko jej jeszcze do zimnego opanowania jakim mógł szczycić się jej mistrz jednak tak małe kroki jak dzisiaj napełniały ją entuzjazmem.
-Kurcze nie są wcale takie złe jak opowiadał mistrz...- odezwała się znowu do przestrzeni. Dotknęła szyi jak na potwierdzenie swoich słów. Po chwili parsknęła śmiechem, zdała sobie właśnie sprawę, że wymieniła więcej słów do starego domu aniżeli do osób, które spotkała tego dnia.
"Ja rzeczywiście jestem chora" tym razem pomyślała i się uśmiechnęła.
Usiadła na ziemi nie dbając o to, ze jej ciuchy się pobrudzą, i tak są do wyrzucenia. Skrzyżowała nogi i oparła się na łokciach, dopiero jak emocje opadły poczuła chłód jaki panował dookoła. Przeszedł ją dreszcz, jednak nie miała najmniejszego zamiaru wstawać. Chciała odwlekać jak najdłużej powrót do cywilizacji.
Koniec końców trzeba powrócić do rzeczywistości. Ociężale dźwignęła się na nogi i wyszła z budynku.
z.t.
Powrót do góry Go down
Desdemona

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1976-mona#42379
Zarejestrował/a : 05/08/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Wto Sie 11, 2015 10:40 pm

Bestyjka lubiła bez celu błądzić po ulicach miasta. Oczywiście zawsze skryta w cieniu. Nie miała tak dobrze, jak wampiry wyższej krwi, które mogły pozwolić sobie na chwilowe eksponowanie całek na słoneczku. Jej bariera ochronna była w powijakach i tak też zostanie do czasu, aż jej pan łaskawie, albo i nie podaruje jej chociaż kroplę swojej krwi. Na to jednak nie mogła teraz liczyć o i już. Więc skryta w mroku i cieniu szukała dla siebie jedzonka. Wcale niebyła jeszcze takim strasznie rozszalałym wampirem. Do czasu potrafiła się kontrolować. Wiadomo agresja rodzi agresję, ale i zapach świeżej krwi. Zwłaszcza, że burczało jej w wampirzym brzuchu. Zmierzała jednak do miejsca, które było odwiedzane przez różne podejrzane typy. Były to wbrew pozorom łatwe ofiary, który oddawały się jak na tacy, całkiem ładnej dziewczynie, myśląc, że w zamian dostaną coś specjalnego. A tu niestety, blondynka niebyła chętna na figle i harce z pijakami i ćpunami, oraz bandą małolatów, co w opuszczonych budynkach popijali piwo, kitrając się przed rodzicami. Tego wieczoru miał szczęście, do opuszczonych bloków przyszła dwójka młodych chłopaczków. Łatwe cele, ale za to jakie pyszne! Trochę szkoda, że nie dziewczyny, można byłoby oddać je w łapy pana D. Oj już by wiedział co z nim zrobić. Do kontenera i do Hansa, a wówczas pan Charlie byłby zadowolony, dostali by pewnie małe co nieco w formie zapłaty i przez jakiś czas, nie byłoby zmartwienia czy ktoś się na kolację napatoczy, czy nie. Pogrążona w takich myślach, powolutku sączyła sobie krew z jednego z podchmielonych chłopaczków. Na ich szczęście, głód zaspokajała szybciej niż byli wstanie paść z braku krwi. Byli jedynie nieco słabi i zdezorientowani. Ach, jakie pyszności, po skończonym posiłku oblizała się i postanowiła nieco odpocząć oddając się przyjemności siedzenia na jakiejś starej żulowej kanapie.

_________________
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Wto Sie 11, 2015 11:00 pm

Perc dostał cynk, że w tym opuszczonym budynku może coś grasować, w sumie nie dziwił się, żulownia/melina nie potrzebne skreślić. Nie miał jakiś złych intencji ot po prostu patrol jak co raz trafi. Cóż, zbliżał się do budynku, poprawił kołnierz na płaszczu aby zakrywał mu część facjaty. Choć w sumie myślał o prowizorce, wejść i poudawać pijaczka czy innego moczy mordę. Stanął przed drzwiami o ile można to nazywać drzwiami. Porozglądał się w sumie wpadł na dość niecodzienny sposób...
Zobaczył niedopitek jakiegoś trunku, powąchał go a zapach go odrzucił jednak o to mu chodziło. Zapach alkoholu, wziął butelkę jak i wyjął z płaszcza chusteczkę. Nalał na nią resztki trunku i wtarł sobie na szyję. Wiedział, że sam zapach nic nie da, resztkami umył sobie ręce i natarł zęby aby odór był jaki trzeba. Jednak! To nie koniec, wziął trochę piachu i sypnął na swój płaszcz. Myślał i to bardzo dobrze myślał, jeśli coś tam może być i to jednak nie jest rutynowy patrol to będzie to idealny element zaskoczenia. Przybrudził sobie płaszczyk, trzymając w ręku butelkę wszedł do środka rozbijając się o ściany.
-Halo, ma ktoś może.-czkawka--się napić może?
Rozbijał się po framugi, patrząc w pokojach czy kogoś nie ma aż trafił. Zobaczył 2 chłopaczków a z ich szyi ciekła posoka. Wiedział już, że będzie zabawa. Rozejrzał się niemrawo po pomieszczeniu kantem oka, znów czknął.
-Chłopaki, co wy, nie pijecie?
Spojrzał na nich potem znalazł chyba wampira który siedział na kanapie była to kobieta, nie ważne, ważne co się zaraz stanie.
-Ooo! Panienko może Panienka się ze mną napije co? Bo widzi Panienka.-spojrzał niemrawym wzrokiem na w chłopaczków-Oni nie dali rady.
Czekał na jej reakcję, grał jak mógł, chciał zdezorientować przeciwnika a niech popełni błąd, niech podejdzie do jego szyi. Oj będzie bolało.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Desdemona

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1976-mona#42379
Zarejestrował/a : 05/08/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Sro Sie 12, 2015 10:25 pm

No no... przykrywka może i dobra, ale na pewno lepiej by podziałała jakby Mona była głodna. A się dziewczynka najadła i miała pełny brzusio. Chociaż podejść jest ją teraz łatwiej niż jakby wparował w pełnej krasie. Teraz jednak obserwowała go uważnie. Nie zachowywał się zbyt cicho więc wcześniej słyszała, że gdzieś tam łazi i kogoś szuka. Chętnego do picia? Hah, ciekawe.
Blondi zmierzyła przybysza uważnym spojrzeniem kiedy tylko pojawił się w zasięgu jej wzroku.
- Nowy? - Uśmiechnęła się przewrotnie wwiercając wzrok w jego twarz. Póki co nie ruszała się, była całkiem spokojna. Taki błogi stan najedzenia... lenistwo.
- Chłopaki dopaliły się mocarzem.- Wzruszyła ramionami i wstała. Nie zbliżała się jednak do niego. Podeszła sobie do miejsca w którym powinno być ładne okno, a była tylko wielka dziura.
- Pierwszy raz na wielkim pijackim dworze Yokohamy?- Nie kojarzyła go, więc trzymała się od niego na dystans. Zazwyczaj przychodziły tu tylko znajome twarze, osoby, z których można było sobie żłopać do woli. W końcu zdecydowała się podejść kilka kroków bliżej.
- Nawet całkiem niezłe ciacho z Ciebie.- Zaczęła się kręcić to tu to tam.
- Ciekawe czy Pan D. dałby radę opchnąć Cię Hansowi.- Zaczęła na głos myśleć i już liczyć zyski. Małe wredne i łase na świecidełka było to stworzenie.

_________________
Powrót do góry Go down
Drake

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1975-drake#42359
Zarejestrował/a : 26/05/2015
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Sie 13, 2015 1:48 pm

Czy ktoś go wzywał? Z głębin czeluści piekieł usłyszał wołanie swojej ukochanej! Drake znudzony i nie mający nic robić zaczął łazić za wampirzycą, a o tak by ją podenerwować, bo mu się urwała ze smyczy a tak nie będzie! Drake lazł za Des przez jakiś czas, a gdy weszła do domu, wyciągnął telefon i zadzwonił po ziomków, trzeba chyba zrobić jakiś skok nie? Dziewczyna nie była głupia, za wabik robiła idealnie, a taki Persil dał się łatwo podejść, co teraz? Łowca, nie łowca nie da rady sile dresów Yokohamy. Drzwi do tego pomieszczenia huknęły zaraz gdy Mona skończyła swoje ostatnie słowa, wejscie z buta niczym sobota, a kto stał w drzwiach? Blondyn, cholernie wielki i niemiły typ, z głosem Psychola.
-Tatuś wrócił! - zaśmiał się cicho, a następnie zrobił parę kolejnych kroków w stronę uroczej parki, bawiąc się swoimi sprężynowym nożem. Zlustrował Monę spojrzeniem godnym rozpieszczonego władcy połświatka, a następnie uśmiechnął się krzywo do niej.
-A Ty do kurwy nędzy co tutaj robisz z tym lachociągiem? - zazdrość? No... może troszkę! Chcesz się bawić w Aktora Perci? No to zobaczmy jak dobrze potrafi grać Pan D.!
Drake patrząc na niby pijaczka przekręcił głowę w bok, zastanawiając się nad nim, co on myśli, że takie numery zdziałają na wampiry? Gdzie oni szkolą tych łowców. Wyczulony węch, był zmylony przez alkohol, ale chyba zapomniałeś mój drogi kolego, że to oczy zdradzają czy ktoś jest narżnięty jak bela. Drake przyglądał mu się tak dłuższą chwilę po czym rzucił nóż w stronę człowieka, żeby zakończyć to małe przedstawienie, ciekawy jestem tylko czy łowca przyjmie na klatę ówcześnie zatrute ostrze, czy uniknie i skończy swoją grę aktorską, bo tak to Drake się nie lubił bawić.
-Łap, a później zerżne Twojego trupa, zanim wyślę Cię do specjalnych klientów.
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Czw Sie 13, 2015 2:17 pm

No proszę! Duecik! Nie uśmiechał się tylko głowie planował wszystko tak aby jak najszybciej ich, że tak powiem zneutralizować i przewieźć do oświaty jako stworzenia mogące przynosić w przyszłości problemy. Cholera, ale będzie ciężko przydał by się wujek aby ich pozałatwiać. Dobra mniejsza, analiza, wszyscy byli w jednym pokojów więc cóż, magia wypali ale nie teraz. Ohh poleciało coś w jego stronę, momentalnie wyprostował się, spojrzał się za Drake. Mógł użyć swoich umiejętności tylko po co, szybko zasłonił się płaszczem który miał jedną cechę którą po prostu uwielbiał. Jego ostrze dosłownie odbiło się od utwardzanej skóry płaszcza Percivala. Wyprostował się, wyjął miecz. O tak sukinsyny poczujecie co znaczy ból, panika, będziecie błagać o śmierć. Kiełek zrobił kolejny błąd, Perc słuchał, Pan D. z słów dziewczyny, do tego jeszcze przy okazji słowa o Tatusiu, dziewczyna padnie na kolana w momencie którym ten który rzucał ostrzem będzie dostawał epilepsji z bólu. Percivalius zamachnął się tylko mieczem, prostując ostrze do tyłu gdzie jeśli Des stojąc za blisko niego mogła dostać po twarzy ostrzem jednak to nie było celem jego, szybkim ruchem nadgarstka zmienił położenie ostrza rzucając się na Drake nim celując w bark aby go przebić jednak... to była skucha przypominam, że nie patrzył na niego tylko to co było z nim. Perc zbliżył się do niego jednak zamiast przebić to... teleportował się za niego... efekt zaskoczenia wymierzając nadzianie ostrza tak aby przebiło go na wylot pod kątem 100 stopni od góry aby jego ścierwo nie mogło się uwolnić z okowów ostrza będzie chciał je dołożyć do ziemi zamykając drogę ucieczki. Cóż a Des jeśli tylko ruszy do ataku spotka się z szybkim strzałem w kolano i nie jednym lecz całym magazynkiem Colta którego miał schowanego zaraz obok ostrza. Parszywe stworzenia. Ale spokojnie, ma jeszcze jednego asa w rękawie.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Desdemona

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1976-mona#42379
Zarejestrował/a : 05/08/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Pią Sie 14, 2015 11:45 pm

Nie! Wcale nie słyszał wołania swojej ukochanej. Przesłyszało Ci się, serio serio. Jego ukochana kimkolwiek była nie zajmowała się teraz nim i było jej fajnie. Wracając jednak do Des, może i była dobrym wabikiem, ale nieświadomym tak bardzo. Bo przecież wcale niebyła własnością pana D i mogła sobie chodzić sama, gdzie chciała. A jak się koleś w niej zabujał to już jego problem, rly.
Na widok `tatusia` przewróciła oczami.
- To tak jakby ktoś czekał na jego powrót.- Zdenerwowało się dziewczę, to, że sobie o nim czasem myślała to przecież jeszcze nic nie oznaczało.
- Ej przestań tak go nazywać! To moja randka, nie wtrącaj się.- Zmierzyła wampirzego towarzysza gromkim spojrzeniem, z którego oczywiście on sobie nic nie zrobi, bo nigdy się tym nie przejmował. Taaa, cały on.
Mona to się ogólnie obraziła, na obu panów, foch i już. Tupnęła nogę i się odsunęła, poszła sobie do kąta. Niech się naparzają jak lubią zwierzaki jedne. Psują wszystko. Kucnęła sobie i ze smutną minką patrzyła jak faceci starają pokazać który to silniejszy. Ziewnęła sobie.
- Boszz, ale nudy.- Ciężko było zadowolić to dziewczę, w sumie to nigdy się jej nic nie podobało. Tak jak i teraz w sumie, o!

_________________
Powrót do góry Go down
Drake

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1975-drake#42359
Zarejestrował/a : 26/05/2015
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Sob Sie 15, 2015 3:32 pm

Oh, ranisz mnie, ale nieważne, będziesz przypięta na łańcuchu jak tylko wrócisz do domu. No, ale nieważne. Brać słowa Drake'a na poważnie to tak jak wierzyć kapłanowi na kazaniu kiedy pieprzy farmazony o wielkich głazach i zmartwychwstaniach, ale my nie o tym. Niestety Drake nie przemyślał całej sprawy i nieznajomy okazał się chędożonym łowcą wampirów. No to trochę wpadł. Nóż odbił się od niego jak od ściany, heh. Przynajmniej udowodnił swoją rację, ale czy odbije kule? Nie sądze. Zwłaszcza w momencie kiedy sięgał po miecz, Drake zrobił parę kroków do przodu wyciągając granat, zdolny rozjebać to miejsce w pył. W sumie nie dbał o zgromadzonych. Był wampirem krwi E i wiedział że nie ma szans z łowcą wampirów, no więc teraz wszystko raczej zależało od tego łowcy tak samo nie zależało na własnych życiu jak Drake'owi. Wyciągnął jedną z zawleczek, ale.. ale moi drodzy. Wampir może nie był rozgarnięty, ale nie był też cholernie głupi. łowca nie mógł o tym wiedzieć. Druga była na tyle mała, by powstrzymać opadnięcie zapadki, ale nie na tyle duża by z odległości zobaczyć ją gołym okiem. Teraz.. wampir poczuł tylko uderzające ciepło na plecach kiedy miecz przebił jego wnętrzności. Nie umrze tak od razu, a wręcz przeciwnie. Odbije mu. Padł na kolana i zaczął wrzeszczeć, a jednocześnie się śmiać. Stary Skurwiel Charles, znalazł godnego następce, skurwiela juniora huh? To by nawet pasowało bardziej niż wam się wydaje. Ciało wampira zaczęło drżeć, jego oczy zmieniły od razu barwę na szkarłatną, a granat dalej był w jego dłoni.
-To zdechniesz razem z nami! - zaniósł się śmiechem połączonym z jękami bólu. Nawet ten jego piękny płaszcz go nie ochroni, a moc artefaktu chyba już została użyta!
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Pon Sie 17, 2015 9:19 pm

Jezu Granat, na prawdę? Co te filmy robią z ludźmi, myśląc, że wyjmie granat to od razu Perc ucieknie? To było nawet śmieszne, bo w razie detonacji granatu odpali bańkę czasu i po prosty wyjdzie sobie z pomieszczenia sekundę przed detonacją. Nie wzruszył się widząc jak Drake dostaje spazmów bólu od jego ostrza, w sumie dziwił się, że miał siły się jeszcze śmiać, cóż, gówno myślało, że przy kozaczy? Perc zmarszczył brwi, kiwnął od niechcenia głową i położył go swoim wielkim butem na ziemię dociskają ostrze tak aby jego rączki znalazły się prosto pod nim razem z granatem. Bez krzty uczucia dodał.
-Zaraza.
Wyciągnął z pochwy w płaszczu swojego pięknego colta który był jak zawsze odbezpieczony, z tej odległości wycelował w jego barki oddając w każdy po 5 strzałów tak aby mimowolnie z bólu otworzył ręce, niech gówno zdetonuje pod sobą granat jak taki cwany nie miał zamiaru rozmawiać. Skąd wiedział, że nie wyrzuci granatu albo się oswobodzi? ból które zadaje ostrze jest zbyt silne a silne dociśnięcie buta w okolicach krzyża blokowały mu jakie kol wiek ruchy rękoma. Patrzył ukradkiem na drugiego wampira który.... strzelił focha? tak strzelił focha, dziwne ale nie mógł tego ignorować więc i jej się przyglądał. Na nią też miał swój haczyk.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Desdemona

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1976-mona#42379
Zarejestrował/a : 05/08/2015
Liczba postów : 20


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Nie Sie 23, 2015 10:22 pm

Właśnie granat? Znaczy serio Monie nie bardzo zależało na tym plugawym życiu, ale serio? Niech Pan D uważa bo jak się dziewczę wkręci to serio ta buda wyleci w powietrze. Zbyt odważna, a nie spory zbyt głupia była aby zważać na jakieś tam ryzyko. Śmierć, nie śmierć, wszystko było lepsze od takiego żywota jakie prowadziła. I poważnie miałaby całe zajście w dupie i poszłaby sobie stąd choćby przez okno gdyby nie woń szkarłatu. Oczka ślicznej blondi od razu zalśniły szkarłatem, usta rozchyliły się ukazując białe, długie kły. Z gardła zaś wydobył się głęboki pomruk . I cóż z tego, że przed chwilą zjadła sobie dwóch chłopców? Żądza krwi była zbyt wielka i w dupie czyja to była krew! Nie rzuciła się jednak do źródła tych pysznych zapachów, oblizała się tylko. Czerwonymi dużymi oczami przyglądała się łowcy. Nie miała z nim szans. Może czas pożegnać się z okrutnym życiem? Mogłaby gdyby miała jeszcze przed tym okazję skosztować odrobiny krwi. Teraz w  jej głowie była tylko posoka, myślała tylko o tym. Wszak była bestią, wariowała to całkiem normalny stan rzeczy, ale przecież łowca o tym wiedział. Bo jakoś ich przecież szkolili.
Blondynka schowała twarz w dłoniach, paznokcie wbijały się w jej skronie.
- Wyjdź z mojej głowy! Wyjdź, wyjdź, wyjdź, wyjdź!- Zaczęła krzyczeć do siebie, albo do czegoś, cholera wie. Ogólnie histeria i panika, podniosła się z `kucków` i powolutku zaczęła iść w stronę mężczyzn. Jeżeli przy okazji nie oberwała czymś w łeb czy inne miejsce opadła na kolana przy swoim Panie D, co za tym idzie również przed Percem.
- Drake, Ty debilu.- Szturchnęła go w podziurawione od kul ramie, naprawdę mocno walcząc z rządzą krwi, miała ochotę bić rurkę w jego rany i wyssać go do cna.


Bo blok trwa w uja długo... Więc gdzieś w budynku rozległy się głośne dźwięki, nie do końca wiadomo było któż to się tak panoszył a nie swojej willi. Może młodzież, może inne wampirki krwi E, a może kolejni łowcy? Ah nie wiadomo, w każdym razie jak Des usłyszała, że coś się święci postanowiła zostawić panów samych sobie i się szybko ulotnić. Nie lubił tłumów, a odgłosy wskazywały na to, że większa grupa ktosiów szła w ich stronę. Podniosła głowę i spojrzała w stronę drzwi.
- Wiesz miło było, ale się skończyło. Na mnie już czas, może się kiedyś umówimy, ale generalnie teraz nie mam czasu na randki.- Powolutku zaczęła się wycofywać w stronę drugich drzwi. Nie robiła gwałtownych ruchów, aby nie oberwać kulki w łeb i tak w końcu sobie poszła.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Percival
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1939-percivaliusz-misill#41270
Zarejestrował/a : 15/07/2015
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Pon Wrz 28, 2015 8:41 pm

[z/t] Osoba z którą pisała nie odpisywała przed długi czas ignorując sytuację.

_________________
Percival Battle Theme
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Wto Sie 30, 2016 7:43 pm

Nudził się ostatnimi czasami, dlatego też trza było gdzieś wyjść. Choć miejsce takie jak ten opuszczony dom, to nieco niezbyt odpowiednie miejsce, patrząc na to, że jest małe prawdopodobieństwo na spotkanie tu kogoś. Nie bez powodu chyba nazywa się ten dom opuszczonym, no ale mniejsza o to.
Pojawił się tutaj w celu rozrywki, bo oczywiście po nic innego. Nie w takie miejsca. Ale czy można tu się jakoś zabawić skoro jest to opuszczone miejsce? Pozornie nie, bo nic tu nie ma i nikogo. Zdarza się jednak kogoś tu spotkać, a wtedy można się zabawić na wiele różnych sposobów...
Przemierzał początkowo cały ten syf nieco podekscytowany, no ale z kolejnymi pustymi miejscami, robił się znudzony. Skoro łaził i szukał szczęścia, to nic dziwnego że pojawił się tu, ciekawy czy i tutaj jest pusto.
Podszedł do drzwi domu i je otworzył niezbyt delikatnie, bo wyjebał je z buta, słysząc też jak przez ten huk, echo ładnie się rozchodzi po całym budynku, bez wątpienia zdradzając obecność wampirka, który i tak na to lał.
Zarechotał cicho niczym pojebaniec co uciekł z psychiatryka i wszedł głębiej stawiając ciężkie kroki które dało się słyszeć, przez okute buty. W takich domach często można spotkać wampiry Poziomu E, jednak dzisiaj chyba Dyz miał kompletnego pecha, bo nie słyszał by ktoś tu się pojawił, dlatego też poszedł do holu i na nim sobie usiadł na deskach by zwyczajnie wyjąć fajki i zapalić po podroży...
Powrót do góry Go down
Murasaki
Morph
Morph
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3472-sunset-morpho#74935
Zarejestrował/a : 02/07/2016
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Wto Sie 30, 2016 9:42 pm

Wrona dzisiejszego dnia nie miała nic do roboty, ani żadnego celu.
Nudził się, lecz za razem nie miał najmniejszego pojęcia co by mogło zabić owe nudy.
Nawet nie zauważył kiedy znalazł się w tej dzielnicy, jednak kiedy się już spostrzegł po prostu rozejrzał się po niej znudzony. Stał tu opuszczony dom, idealne miejsce dla ćpunów lub bezdomnych.
Nie wiedział po co w ogóle się zainteresował tym miejscem, być może uznał, że będzie tu mógł w spokoju się polenić? Może poudawać pijaka który sobie za nadto przysnął? Wtedy ludzie zazwyczaj nie zaczepiali, albo wręcz na odwrót. Jednak miał tak nijaki humor, ze było mu wszystko jedno czy dadzą mu spać, czy będą chcieli zbutować. Wlazł jak każdy (nie)normalny wampir przez okno i leniwie zaczął się rozglądać po miejscu. Właściwie spodziewał się tu tylko ćpunów, albo dzieciaków co nie maja co ze sobą zrobić w życiu, a tymczasem chcąc znaleźć wejście na górę, by jeśli nic go nie zatrzyma legnąć sobie leniwie na dachu spotkał kogoś kto nie był na pierwszy rzut ani jednym ani drugim, a może się mylił? Spojrzał znużonym wzrokiem na wampira przed nim, siedzącego na schodach i jarającego fajka jakby był u siebie w domu.
Nawet się nie przywitał, tylko chamsko wlepiał się w osobnika torującego mu przejście do jego wymyślonego bezsensownego celu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Sro Sie 31, 2016 11:59 am

A jednak chyba los się do niego uśmiechnął i zlitował nad nim, skoro przywiało tutaj wampira, nie ważne że wyższej krwi, ale jednak! Jednak czy jest się tu czym jarać? Oczywiście! Afrodyz który własnie po to tutaj przybył po długich minutach ciszy i spokoju jednak do jego nozdrzy dotarł zapach. Zapach nieznajomy, ale wiedział że wampirzy. Uśmiechnął się pod nosem zaciągając się po raz kolejny papierosem. Nie strzepywał popioły dlatego też, ten po chwili sam spadał, na schody na których siedział.
Słyszał że koleś który tu przybył wchodzi nie za pomocą drzwi, a znalazł sobie inny sposób. Czy to interesowało Afrodyza który nadal niczym niewzruszony delektował się smakiem dymu papierosowego. Nie był ani ćpunem ani dziadkiem. A mimo to był tutaj. Osoba która tutaj przybyła również nie była ani tym, ani tym, wiec po co ty lazła?
usiadł sobie w rozkroku, tak by łokciem móc oprzeć się o swoje kolano, a lewa część twarzy spoczęła na jego dłoni. Wyglądam przypominającego zjaranego, truł siebie kolejnymi porcjami dymu.
Nie trza było długo czekać by nieznajomy stanął przez Dyzem, który tylko zerknął na niego, podnosząc łeb.
Ale ma ryjek... Chętnie bym go porysował...
Zarechotał, szkoda tylko że w swoim umyśle. Uśmiechnął się złowieszczo i wziął kolejnego bucha.
-Co tak stoisz jak ta pizda pod latarnią? Palacza nie widziałeś?
Zakpił nie obawiając się go. I co z tego że był wyższej krwi... W takich miejscach każdy jest sobie równy. Póki co nie zamierzał się nigdzie przesuwać, wstawać. Jeśli wampir umie latać to śmiało...
Powrót do góry Go down
Murasaki
Morph
Morph
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3472-sunset-morpho#74935
Zarejestrował/a : 02/07/2016
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Sro Sie 31, 2016 3:44 pm

wampir który siedział na schodach nie zrobił na nim żadnego wrażenia, widząc jak na niego patrzy i słysząc słowa z jakimi go przywitał, zaledwie uniósł brwi lekko nie ruszając się nawet za bardzo, nie chciało mu się
-Stoję bo inna pizda już się rozłożyła na schodach i je zabarykadowała jak ruski czołg autostradę.
Odpowiedział również miło co tamten. Może i dyz się go nie obawiał ale miało to też swoją odpowiedź w drugą stronę, wrona miał wyjebane co niepasujący element na schodach ma do powiedzenia, zawadzał mu, z drugiej strony miał dziś zbyt leniwy dzień by chcieć przeskakiwać przez barierkę chodów obok obcego, nawet jeśli to mógł zrobić szybko i bez większego kłopotu. Zwyczajnie było mu wszystko jedno co tamten zrobi, sam po chwili poszedł kawałek dalej opierając sie cztery litery na oknie i zwyczajnie się w nie gapił znudzony do reszty.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   Pią Wrz 02, 2016 3:03 pm

Ulala... Zapowiada się coraz ciekawiej patrząc na to, jak się nieznajomi odnoszą do siebie. Zabawa ponad wszystko, no bo kto Afrodyzowi zabroni! No kto?!
-Proszę proszę... Nie dość że pizda ma ładny pyszczek, to i wyszczekana jak pies...
No to się dobrali po całego. Jedno i drugie wyszczekane. Wampir o niższej krwi zaśmiał się po wypowiedzeniu słów, cicho lecz kpiąco z Crowa. Na pewno się nie polubią, jednak na tym chyba żadnemu nie zależało. No przynajmniej Afrodyzowi na tym nie zależało. Jest na świecie tyle wampirów, że jak nie z tym się zakumuluje to z innym.
Paląc dalej, spoglądał jednak na  to co nieznajomy robi. Uderzając palcem o papierosa, strzepał popiół, którego było za dużo, po czym zaś się delektował papierosem, który chcąc czy nie niebawem się skończy.
-Pizdeczko czego tu szukasz? Nie ma tu latarni, spierdalaj do miasta, tam znajdziesz klienta który chętnie cię przerżnie
Zakpił z chłodnym głosem. Prowokował i o tym doskonale wiedział. Najwyżej dostanie w mordę. Spoglądał na odchodzącego wampira, samemu nie ruszając się z miejsca, było takie wygodne.
Zaciągnął się ostatni raz, po czym ustawił peta tak pomiędzy palcami, by te niczym armatka, wystrzeliły peta w białowłosego wampira stojącego nieopodal. Papieros nadal tlący się.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony Dom   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony Dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami
» Opuszczony diabelski młyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: BLOKI DO ROZBIÓRKI-
Skocz do: