IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Banshee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Banshee   Wto Lis 19, 2013 8:42 pm

Rzeczywiście takie niejasności nie były niczym dobrym. Oboje nie bardzo wiedzieli jak mają się czuć w tej sytuacji. Isao nie miał pojęcia czy w chwili obecnej dalej był w związku, czy może był już singlem. W tej chwili to liczyło się dla niego chyba najmniej. Bo jakie znaczenie miał status? Ważne było uczucie drzemiące w jego sercu, to co czuła Banshee i fakt, że prawdopodobnie (bo Isao ciągle nie był pewny i raczej długo będzie miał wątpliwości) będą mieli dziecko. Ich dziecko. W chwili obecnej nie wiedział jak ma się zachowywać w stosunku do niej i na co może sobie pozwolić. On nawet nie wiedział czego sam chce. Musiał to wszystko porządnie przemyśleć, zastanowić się. Sam wyraźnie odczuwał pewien dystans między nimi, wiedząc także, że on także go wytwarza. Nie potrafił po prostu zapomnieć o tym, że go zdradzała, nie ufał jej. Potrzebował czasu. Ale w chwili obecnej kompletnie nie wiedział jak ma sie zachowywać.
Wspólne mieszkanie także było sporną sprawą. Niby chciał aby zamieszkali razem jednak z drugiej strony wahał się co do tego czy jest to dobry pomysł. Przede wszystkim jednak tutaj liczyło się zdanie Banshee. Tak uważał. O Spadzie w tej chwili nie myślał. Nie pamiętał jeszcze wszystkiego tak do końca więc średnio orientował się w sprawie tego kto, od kiedy i gdzie konkretnie pomieszkuje sobie w jego mieszkaniu. Ale czy można było zostawić Banshee samą? Samą z dzieckiem, które każdego dnia, w każdej chwili rosło w jej brzuchu? Widział wyraźnie jak zmizerniała. Miał wyraźne porównanie Ban obecnej do Ban z nowo odzyskanych wspomnień. Kobieta zmizerniała, stała się mniej energiczna, bardziej słaba. A to dopiero czwarty miesiąc! Czy da sobie radę sama? Miał co do tego porządne wątpliwości. Niby te kilka pięter to nie dużo a telefony były dość dużą pomocą, jednak nie mógł wykluczyć możliwości, że nie będzie go tu w chwili gdy białowłosa wampirzyca będzie go najbardziej potrzebować.
- Nie przeszkadzałabyś mi. Nie wiem tylko co w takim przypadku można by zrobić ze Spadem. Nawet nie pamiętam jak to sie stało, że on tam mieszka. Mam jeszcze sporo pustych pól w pamięci. - odezwał się bez przekonania. Ostatecznie westchnął, mierzwiąc swoje włosy z tyłu głowy i krzywiąc się nieco. - Zrobisz jak uważasz. Ja tylko boję się, że nie będzie mnie w pobliżu jak będziesz potrzebować pomocy czy coś.
Zastanowił się nad tym chwile ale nic nie wymyślił. On także nie chciał się w tej chwili narzucać. Bał się, że jeśli powie że chce tu zamieszkać na jakiś czas albo chce aby Ban mieszkała z nim to kobiecie się to nie spodoba. Cały czas miał wrażenie, że stąpa po bardzo cienkim lodzie. Nic jednak z jego rozmyślań nie wynikło. Nie był typem, który umie szybko rozważać różne rzeczy i podejmować decyzje. On potrzebował całkiem sporych ilości czasu na tego typu rzeczy. ~
- Herbata!- powtórzył energicznie i wskazując na nią palcem. Jak proca wystrzelił w górę, stając na równych nogach i salutując. Uśmiechnął się wesoło. Jakoś poprawił mu się humor kiedy poczuł, że jest potrzebny i może jakoś pomóc. - Już się robi, madame. - dodał i obrócił się na pięcie by pomaszerować w stronę drzwi. Nim jednak wyszedł z pokoju, obejrzał się jeszcze na Banshee, która odezwała się do niego. Wtedy porzucił swoją żołnierską postawę a przyjął swoją normalną.
- Ja także nie spodziewałem się, że dziecko zabiera tyle energii. A widzę po Tobie, że jesteś wyraźnie mniej energiczna i osłabiona.
Ścisnął usta w prostą linię. To dlatego chciał być blisko niej. Jak anioł stóż chciał nad nią czuwać. Ostatecznie poszedł do kuchni. Nie bardzo pamiętał co gdzie jest ale drogą poszukiwań udało mu się odnaleźć wszystko co było mu potrzebne. Wkrótce już maszerował do sypialni z ciepłą herbatą dla Banshee oraz cukrem i łyżeczką. Nie pamiętał bowiem czy kobieta słodziła czy nie.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 21, 2013 12:21 pm

Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Jak traktować Isao. Bo w końcu była różnica między partnerem, a po prostu ojcem dziecka, który chce się nim zająć. Jedno bez drugiego może całkiem sprawnie działać. I niby mówili, że spróbują raz jeszcze, że się postarają, ale tak jakoś nie dogadali tego do końca, tak jak powinni. Może to nadrobią w przyszłości, może zmniejszą namacalny wręcz dystans między sobą... a jak nie to będą mieli problem. W każdym razie w chwili obecnej nie ma się co śpieszyć, niech sobie to blondas na spokojnie przemyśli i właśnie między innymi dlatego nie chciała mu wchodzić w drogę. Musiał przecież gdzieś mieć chwilę spokoju od niej i od perspektywy bycia ojcem. Jak będzie ją tak na okrągło widywać to raczej ciężko z chwilą odetchnięcia i spokojnego pomyślenia. Zresztą dobrze wiedziała, że potrzebuje sporo czasu, pamiętała doskonale jak robili wokół siebie podchody kiedy ich przyjaźń przemieniała się w to właśnie głębsze uczucie. Namyślanie się Takei'a czy to na pewno to, zajęło ładnych parę miesięcy. Teraz kiedy tak o tym pomyślała, stwierdziła, że nie może spieprzyć tyle czasu jaki oboje wsadzili w ten związek.
Teraz oboje skupili się nad inną sporną sprawą. Mieszkanie...
Jednak wcześniej poprosiła go o herbatę. Miała wielką ochotę na ciepły napój i była niezwykle wdzięczna, że był tu i mógł to dla niej zrobić. Przez co i sam poczuł się potrzebny. Więc jeszcze wymienili dwa zdania o energii, której w tej chwili wybitnie brakowało perłowowłosej.
-Długo dziś byłam na nogach, no i krew jeszcze się nie uzupełniła tak jak powinna. Przejdzie mi. Jutro będzie znacznie lepiej, sam zobaczysz.
Po tych słowach pozwoliła mu pójść buszować w kuchni, a kiedy wrócił z wdzięcznym uśmiechem mu podziękowała. I zrobiła coś czego sama się nie spodziewała zwłaszcza, że między nimi występowała tak wielka otchłań, że ciężko o tak ją przeskoczyć. Pogładziła miejsce tuż obok siebie, chciała aby choć na chwilę położył się obok niej. Tak przez kilka minut chciała poczuć jego bliskość. Choć mogłoby być to nieco dla niego krępujące. Jednak aby atmosfera nie zrobiła się napięta, wróciła do tematu mieszkania.
-Spad któregoś dnia przyszedł ze swoimi rzeczami i już tak został.
A tak już pamiętała to, było to jakoś w tym samym czasie jak złapał ją łowca i zaciągnął do oświaty. Kolejna dość nieprzyjemna przygoda z ich życia do której doprowadziła ona. Więc to raczej Banshee była lepem na kłopoty i przyciągała je, przez co i sam Isao w nie wpadał.
-Skoro tak, to można mu zaproponować, aby zamieszkał u mnie, a ja wrócę do gościnnej sypiali. Jeżeli to Cię uspokoi i sprawi, że będziesz spokojniejszy.
Szukała prostych niezobowiązujących rozwiązań sytuacji, ale takich które oboje uznają za zadowalające.
-Ewentualnie Ty możesz się do mnie wprowadzić. Chociaż wolałabym abyś był w otoczeniu znajomych Ci rzeczy, może łatwiej byś sobie coś jeszcze przypomniał.
Doszła do wniosku, że jakby on się denerwował to by i ją złapały nerwy. I wówczas i tak musiałaby być pod jego kontrolą. Więc skoro i tak na jedno wyjdzie niech i tak będzie od początku.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Banshee   Czw Lis 21, 2013 6:10 pm

Skoro potrzebowała napić się ciepłej herbaty a on był akurat w pobliżu to nie miał nic przeciwko przygotowaniu jej takiej. Ba, on nawet był zadowolony z tego, że mógł się na coś przydać. Ten dystans jaki pomiędzy nimi powstał spowodował się, że czuł się jakby był to początek ich znajomości. Dopiero się poznali ale wyraźnie się w sobie zauroczyli. On więc skakał wokół niej aby jej się przypodobać, aby pokazać sie od najlepszej strony, chcąc jej pomóc i zrobić coś dla niej. Tak mniej więcej to wyglądało. Pod wielkim zapytaniem było to czy uda im się znów zbudować związek z prawdziwego zdarzenia. I jeśli tak to ile to wszystko potrwa...
- A więc tak... Mogłaś mi jednak powiedzieć o wszystkim zanim wypiłem Twoją krew. Osłabiłem Cię jeszcze bardziej a i mogłem zaszkodzić dziecku. - pouczył ją, patrząc na nią z powagą w oczach. Po tych słowach właśnie poszedł buszować do kuchni. A raczej wykonać zadanie, którego tak chętnie się podjął. Choć nie pamiętał gdzie co dziewczyna ma pochowane w szafkach, jakoś mu się udało znaleźć wszystko co było mu potrzebne. I nawet nie zajęło mu to jakoś specjalnie dużo czasu. W końcu wrócił z ciepłym napojem w ręku i podał jej lub postawił wszystko na szafce obok łóżka, zależnie od tego jak chciała Banshee. Spojrzał na nią tylko ze zdziwieniem kiedy poklepała miejsce obok. Jakoś dziwnie się poczuł. Ten dystans, ta przepaść powstałe pomiędzy nimi powodowały, że czuł opory nawet przed taką drobnostką jaką było położenie się obok Banshee. Zawahał się, jednak ostatecznie położył się obok, układając się na boku by móc na nią patrzeć.
- Tak? Nie pamiętam. - krótko skomentował sprawę ze Spadem, układając się wygodnie. Łokciem oparł się o miękki materac łóżka a głowę wsparł na własnej ręce. Następnie słuchał jej słów uważnie, dokładnie nad wszystkim myśląc i rozważając wszystko. Nawet gdy skończyła, on spojrzał w jakiś punkt ponad nią i rozmyślał chwilę jeszcze nad tym wszystkim. Nie był pewien co ma postanowić, co ma o tym wszystkim myśleć.
- Niby tak ale jakoś głupio mi iść do Spada i powiedzieć mu ,,Spad, pakuj manatki, wynosisz sie do mieszkania Banshee", bo mimo wszystko mnie zna lepiej a do Ciebie wyprowadzić się będzie mu głupio.- skomentował pierwszy pomysł, rozważając ciągle nad kolejnym. - Z drugiej strony Ty już mieszkałaś u mnie więc się zadomowiłaś tam nieco. Z jeszcze innej natomiast ja i tak nie pamiętam sporej ilości rzeczy nawet w swoim mieszkaniu więc łatwiej mi będzie się wyprowadzić właśnie teraz a nie gdy sobie przypomnę. Poza tym nie wniósłbym się na stałe a do czasu aż nie urodzisz czy coś. - mówił, jednocześnie jeszcze rozważając wszystko i rozmyślając, o czym świadczyło jego spojrzenie krążące dookoła. W pewnym momencie speszył się jednak, co także było po nim widoczne:
- Tylko ten no... Ja sie nie chce wpraszać czy narzucać, czy coś... - wypowiedział wszystko jednym tchem, patrząc na nią zmieszanym wzrokiem.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Banshee   Pią Lis 29, 2013 4:18 pm

Mimo iż było jej dość niezręcznie prosić go o pomoc, uległa i skoro tego chciał to postanowiła wypić herbatę. A jaki blondyn był pełen zapału, aż uśmiech się pojawił na twarzyczce wampirzycy.
Można stwierdzić w sumie, że tak to wyglądało, jak początek znajomości, kiedy nie wiedzą na ile mogą sobie pozwolić czy wypada... Trzeba będzie to jakoś naprawić, jednak w tej chwili Banshee nie wiedziała jak ma się za to zabrać.
Stwierdziła również, że jakby powiedziała Isao przed wypiciem jej krwi, że jest z nim w ciąży to ten padłby od razu na zawał nie wiedząc w sumie jak to jest możliwe. Sytuacja też by wesoła niebyła. Stało się jednak inaczej i już.
Zaprosiła go koło siebie mimo iż sama czuła się z tym dość niepewnie. Nie musiał jej dotykać, ale miło by było jakby się chociaż na chwilkę obok niej położył. Tak było jej nieco raźniej, mimo iż nie wiedziała czy dobrze robi. Uśmiechem mu podziękowała za ten drobny gest. Nie przybliżyła się do niego, nie dotknęła, nie chciała naruszać jego prywatnej przestrzeni.
Rozmyślała nad tym co powiedział, miał sporo w tym racji. Wyganianie Spada nie wchodziło w grę... Milczała długo, popijała sobie w międzyczasie herbatę. W końcu odwróciła się w stronę Isao.
-Okej, myślę, że masz rację co do Spada, nie pomyślałam o jego ewentualnej reakcji. Nie znam go aż tak jak Ty. Więc on zostaje u Ciebie. Co sprawia, że byłoby nam nieco ciasto u Ciebie.
Na moment zamilkła, ulokowała na muzyku swoje spojrzenie i przygryzła nieświadomie wargę. To jej taki mały gest jak się nieco denerwuje. W końcu temat i sytuacja nie była prosta.
-Możesz tu pomieszkiwać, pewnie nie ma problemu. Do rozwiązania jakoś specjalnie dużo nie zostało czasu. Z resztą nie musisz tu być przez cały czas, jak będę się gorzej czuła, ale myślę, że nie będzie tak źle zwłaszcza, że będę się oszczędzać i dużo odpoczywać.
Szukała wygodnego rozwiązania, zarówno dla niej jak i dla niego. Wspólne mieszkanie być może przyspieszyłoby proces naprawczy tego związku o ile dalej jeszcze istniał. Być może staliby się znów dla siebie nieco bliżsi, a jednak Ban nie chciała stać mu na drodze. Nie miała nic przeciwko aby się wprowadził, ostateczna decyzja należała jednak do niego.
I tak pewnie jeszcze jakiś czas rozmawiali, aż w pewnym momencie wampirzyca nie odleciała w ramiona morfeusza i spała jak kamień. Nic ją nie było wstanie obudzić, musiała zregenerować siły i dopiero po tym się obudziła. Isao najprawdopodobniej w tym czasie znalazł sobie jakieś zajęcie, albo poszedł w jej ślady, kto go tam wie.
Od nocy w której Isao przypomniał sobie część rzeczy minęło już kilka dni. Od czasu do czasu nocował u Banshee i pomagał jej kiedy tego potrzebowała, ona oczywiście starała się nie nadużywać jego dobroci. W każdym razie jakoś się dogadywali jak trzeba było. No cóż radzili sobie jak umieli, a teraz nawet postanowili, że nie można tyle siedzieć wśród czterech ścian i po prostu wyszli na jakiś spacerek, do lekarza czy po zapas budyniu dla Iska.

[z/t Banan i Isao]
Powrót do góry Go down
 
Banshee
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: