IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Salon [Parter]   Sro Lut 25, 2015 8:42 pm


Największe pomieszczenie w willi, gdzie spokojnie można do niego wejść od strony basenu jak i domu. Można tu posiedzieć, obejrzeć telewizję oraz coś zjeść. Zwykle w tym miejscu wszyscy się spotykają. Po lewej stronie jest mini barek, gdzie właściciel trzyma odpowiednio schłodzony alkohol (różnego rodzaju).

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 20, 2015 2:31 pm

Kiedy tylko Yvelin się ubrała i wypiła trunek, który podał jej mąż, od razu zebrali się do wyjścia. Przed drapaczem chmur czekało na nich czarne audi, które prowadziła jedna ze służek Elliot'a. Nikt nie znał ich powiązań, więc też nie było stracha że szarzy ją śledzą byleby dopaść szlachetnego na rozkaz Samuru. Ell nie wiedział, czy ojciec już go szuka - raczej ma lepsze rzeczy do roboty - ale lepiej dmuchać na zimne. Kto wie co też burmistrzowi strzeli do łba, gdy się dowie o inkwizycji i powiązaniach jego syna z nimi. Cóż, sam go wywalił i skazał na śmierć, więc co za różnica czy wampir jest w inkwizycji czy nie? I tak ich kontakty były oziębłe. Co prawda chłopak wolałby mieć dobre stosunki z ojcem, mimo złości i żalu jaki do niego czuje, ale nie zawsze ma się to co się chce. Więc trzeba planować wszystko tak, by było jak najlepiej się da w obecnej sytuacji. Zwłaszcza, że zemsta jest słodka~
Samochód pojechał w stronę morza, aby w pewnym momencie zboczyć z głównej uliczki i skręcić w boczną, przez las. Elise prowadziła wlepiając swoje szare tęczówki w drogę, więc Yv mogła spokojnie rozmawiać z Elliotem.
- Zapamiętaj trasę, ale nikomu jej nie podawaj - zakomunikował, zerkając na postać przyjaciółki. W końcu nie zawsze będzie miała okazję z nim jechać, a jak najbardziej może tam przebywać bez niego. Skoro Gabrielowi zaufał, to jej by nie zaufał? W końcu zna ją dłużej, pomimo drobnych ucinek w kontaktach.
W końcu dojechali i auto stanęło na pojeździe. Było daleko od reszty domów - odcinał ich lasek na 5 km, a to zawsze coś. Z domu Ell'a było własne zejście na plażę, więc w każdej chwili szlachetna będzie mogła tam pójść o ile słońce nie będzie w zenicie. W końcu lepiej go unikać, bo o ile nie zawsze jest szkodliwe, potrafi poparzyć przy wysokiej temperaturze. Teraz wiosna jest, więc robi się coraz cieplej i niebezpieczniej dla pijawek.
Czarnowłosy wyszedł z pojazdu i wyciągając klucze od willi otworzył drzwi wejściowe. Zaraz podszedł do szafki na korytarzu, aby wyciągnąć zapasową parę i podał ją zielonookiej - Nie zgub ich - rzucił, podając jej do wyciągniętej ręki i skinął w stronę salonu - Najpierw zwiedzanie, czy idziemy usiąść i pomyśleć co dalej? Mam zadanie do wykonania od łowcy i nie uśmiecha mi się ono - mruknął kwaśno, przypominając sobie o wiadomości, którą dostał na telefon gdy się ubierał. Nie myślał o niej wtedy, bo wolał najpierw spokojnie dojść do domu.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 545


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 20, 2015 3:19 pm

Warto wiedzieć gdzie mieszka jej małżonek. Ich relacje przez małżeństwo nieznacznie się zmieniły, mieli nieco większe prawa do niektórych rzeczy. Chociażby właśnie do niezapowiedzianych wizyt. Yvka rozmawiała z Ellem w trakcie podróży, ale również zapamiętywała drogę. Umiała trzymać język za zębami więc o wyjawienie drogi nie musi się martwić. Rozumiała jednak, że lepiej powiedzieć to i tak na głos. Obiecała, że nic podobnego się nie stanie.
Dojechali w końcu do willi, blondynka wiedziała, że mężczyzna ma świetny gust, za każdym razem się tylko w tym upewniała jeszcze bardziej. Przyjęła od niego klucze, których też obiecała strzec i nie gubić. Nie należała do takich osób, chyba nigdy nic nie zgubiła. Umiała pilnować swoich cennych rzeczy. Dalej poszła w stronę salonu.
- Na zwiedzanie zawsze znajdzie się czas.- To mogła zrobić sama i to kiedyś w przyszłości nawet. Podeszła przeszklonego wyjścia na basen. - Ładnie się urządziłeś.- Przyznała zgodnie z prawdą, wyglądając na podwórze. W końcu i tak odwróciła się do niego przodem.- Też mam swoje.- Westchnęła cicho, może i nie było trudne, ale nieco kłopotliwe, dla jej komfortu psychicznego. Oczywiście doskonale wiedziała dlaczego została takie, a nie inne zadanie. Skierowała swoje kroki w stronę kanapy i wygodnie usiadła, nie spuszczając wzroku z Elliota. Uśmiechnęła się delikatnie w jego stronę. - To Twoje zadanie... możesz coś z niego zdradzić?- Była ciekawa, może dostał podobne jak ona, a może zupełnie coś innego.

_________________


*****






Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 20, 2015 3:54 pm

Sophie jako najwspanialsza matka na świecie postanowiła odwiedzić swojego syna. Tak po prostu, bez żadnej zapowiedzi. Wcześniej zahaczyła jednak o swoją posiadłość w górach. Tam doprowadziła się do ładu, przebrała, wypoczęła po czym wsiadła w auto i czym prędzej pognała w kierunku miasta. Z czasem jednak zamiast dalej podążać trasą prowadzącą do centrum Yokohamy, odbiła w jedną z bocznych ulicy. W ten oto sposób znalazła się w dzielnicy portowej. Przyjazna okolica, oddalona od zatłoczonego śródmieścia. Ell ma gust, jeżeli chodzi o wybieranie terenu pod własną posiadłość. To po mausi, ofc. W końcu po kim innym? Pokręciła się jakąś chwilę po wybrzeżu ze zwykłego kaprysu, chwilowego widzimisię, po czym wylądowała pod willą syna. Służba niechybnie wpuściła ją przez bramę, pozwalając tym samym zaparkować samochód na podjeździe. Jest przecież matką ich pana, głupotą byłoby jej nie wpuścić.
Myślicie, że blondyneczka zapukała? A skąd! Wtargnęła do środka jak się patrzy, trzaskając przy tym porządnie drzwiami. Prawie z zawiasów wypadły, o! Elliot nie jest sam! Skrzywiła się, mamrocząc kilka przekleństw pod nosem, po czym dumnie ruszyła przed siebie. Ewidentnie zaznaczyła swoja obecność nie tylko głośnym wejściem, zapachem, ale też rytmicznie odbijającym się odgłosem uderzania jej wysokich obcasów o posadzkę. Czy była zadowolona? A w życiu! Dlatego tyko, gdy zjawiła się w przejściu do salonu, wampir mógł dostrzec swoją podburzoną, ale przy tym jakże kochaną matulę.
- Elliocie. - mruknęła, wlepiając w postać syna niebieskie tęczówki. No gapiła się na niego co najmniej tak, jakby chciała mu wywierć dziurę w brzuchu. Ciekawość i przebiegłość matek nie zna granic, przynajmniej w przypadku 'przeuroczej' Sophie. Żądała wyjaśnień, dobrze wiedziała, co kiedyś połączyło jej syna z przygarniętą przez Naizen'a Yv. Właśnie dlatego jakiś czas później wraz z burmistrzem wplątali go w narzeczeństwo z Elaine. Szkoda tylko, że mała pięknotka szybko od nich uciekła. Może nie podeszła jej pod gusta nowa rodzina? Kto wie, kto wie ... Szkoda w każdym razie, była idealną partnerką dla jej syna. Przynajmniej według mniemania blondi, której czarnulka naprawdę podpasowała.
- Przytul mamę. - palnęła nagle, formując usta w tak zwany 'dzióbek' Cóż, Sophie często bywa dziecinna. Poza tym uwielbia być w centrum uwagi, a już szczególnie w centrum uwagi swojego jedynego, pierworodnego syna. Nie odda go tak łatwo w macki innej kobiety. Jeszcze stanie mu się krzywda i co wtedy? Płacz, ból i smuteg.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 20, 2015 6:13 pm

- Nie ma innej opcji - powiedział lekko się uśmiechając, na jej 'komplement' odnośnie urządzenia. No cóż, albo ma się gust albo nie. Ell jak widać miał. Ale cii, bo jeszcze go wezmą za pedała, a Yv za jego brodę. Jak u Naizena i Yuki. A Elliot akurat był homofobem. Nie idzie za modą, że geje są super i w ogóle pomóżmy im, bo coraz więcej osób to robi. Niestety większość na pokaz. A przynajmniej tak to dla niego wygląda. Bo mówią, że super i w ogóle, a potem jak mają styczność z taką osobą to uciekają gdzie pieprz rośnie. Najlepiej od razu przyznać, że to choroba i już! Według chłopa. Miał swoje męskie zasady, że sypiać tylko z kobietą i nie przemówisz. Ale jakby miał dwie panny oglądać w akcji, to już mogłoby być ciekawe!
- Co prawda mówił, aby nie zdradzać swoich zadań.. ale pierdole to. Mam mu dać krew szlachetną czaisz to? - przemilczał fakt, że ma mu przekazać co wie o Samuru. Nie wydawało mu się to ważne do powiedzenia, bo przypuszczał że każdy ma to zadanie. W końcu im więcej informacji o ojcu tym łatwiej go będzie dorwać, proste. Przesunął dłonią po włosach wciąż będąc zirytowany tą zachcianką - Na kija mu nasza krew? Wątpię by chciał ją użyć do stworzenia broni. Jak już to dla siebie pewnie. A sory, ale ja nie jestem żywicielem. Niczyim. Ma doświadczenie, ręce i nogi.. więc niech sam sobie ją załatwi - na prawdę ten temat go zeźlił. Aż się rozgadał, no patrzcie.
W tym czasie przyjechał samochód i Elise, która krzątała się po podwórzu wpuściła matkę Elliota do środka. Chłopak słyszał auto, ale jeszcze nie wiedział kto to. Przykro mi, hałasu silnika nie poznaje. W końcu mało razy go słyszał, nie wspominając o tym że Sofa ciągle jeździ innym autem. Wbiła jak do siebie i wtedy szlachetny wyczuł kto przybył. Spojrzał na Yvelin zastanawiając się, jak ma matce o tym powiedzieć. Wiedział, że nie lubiła jasnowłosej ale.. Yv była wtedy nieco inna. Elaine, jak widać nie pokazała rozumu i szacunku do ich rodu, więc lepiej puścić ją w niepamięć~
- Cześć - przywitał się, jak tylko weszła do salonu i wymówiła jego imię. Jak widać wiadomości, aż tak szybko się nie rozchodzą, bo nic nie wspomniała o ich ślubie. Przytulić ją? Tak przy lasce? Siara w uj, co ona chce?! Wstał, ale zamiast przytulić matkę tylko cmokną ją w czoło - Chcesz się czegoś napić? Co się stało w apartamencie? Przypuszczam, że wyładował na Tobie swoją agresję - mruknął momentalnie zmieniając ton z zdezorientowanego na chłodny i groźny. Jak tylko się dowie, że Sam położył łapska na jego matce to już wzywa naradę, aby dokopać mu! Nie będzie bił Sofy, o nie. Elliot na raaatunek~

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 545


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 20, 2015 7:26 pm

W życiu go nie podejrzewała o homoseksualizm, nawet jej to przez głowę nie przeszło. Dobry gust jeszcze o niczym nie znaczy, zwłaszcza, geiki potrafią mieć tak fatalny, że aż oczy bolą ;_;. Nie rozumiała tej mody i nie chciała nawet próbować. Ojczyma szanowała, nie wtrącała się w jego sprawy i tak na dobrą sprawę nie odczuwała pewnych rzeczy związanych z jego orientacją.
- Wcale mnie to nie dziwi.- Stwierdziła całkiem poważnie, wiedziała, że Inkwizytor lubował się w piciu krwi szlachetniaków. Dwa razy nawet chciał od niej i jak dotąd mu się nie udało. Drugiej części Ell nie musiał nawet mówić na głos, łatwo się domyślić, że łowca chcę się dowiedzieć o burmistrzu jak najwięcej. - Oczywiście, że dla siebie.- Czy powinna zdradzać sekrety Garnka? Hm, tak na dobrą sprawę nie prosił jej o dyskrecję, a nawet aż za bardzo uzewnętrzniał swoje pragnienie. Nie zdążyła jednak dodać nic więcej. Młode małżeństwo miało za chwilę przywitać niespodziewanego gościa i jakoś poradzić z sobie z przekazaniem nowiny, ale spokojnie, na dobry początek tylko jednej.
Matula Ella miała głośne i efektowne wejście, nie dało się nie zauważyć jej przybycia. Co było tylko plusem i dało kilka dodatkowych minut na przygotowanie się psychicznie. Nie dało się niczego już dokładnie obgadać i zastanowić się jak to delikatnie powiedzieć. Zwłaszcza, że Yvelin nie cieszyła się jakimiś specjalnie dobrymi względami u Sofy. Nie dziwne w sumie, młodsza z wampirzyc kiedyś była znacznie inna niż teraz. Blondynka zdążyła wymienić jedynie z mężem spojrzenia. Teraz pozostało czekać co dalej i szukać kryjówki przed ewentualnym gniewem teściowej i rzeczami, które będą dzięki niej latać. W każdym razie przez chwilę jeszcze siedziała spokojnie na swoim miejscu patrząc na to urocze powitanie syneczka z mamuśką. - Witam.- Przywitała się i przez jakiś czas postanowiła nie wtrącać się do rozmowy. Zwłaszcza, że zbiegła ona na temat bardzo prywatny. Ale spokojna głowa Sofy, Yva nie będzie jak Elaine i nie opuści mężusia tylko z powodu jego rodzinki. Więc zasmucona zostanie jedynie starsza szlachetna.

_________________


*****






Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 20, 2015 7:52 pm

Cześć, było tak suche, że blondi aż zwiędła, krzywiąc się nieznacznie. Mógł się bardziej wysilić. Wiecie - hej mamo, zawsze milej brzmi. Szczególnie dla tak przewrażliwionej kobiety na punkcie własnego dziecka, jaką jest Sofa. Poświęciła mu naprawdę bardzo dużo, nie zawsze była przykładną matką i jest tego w stu procentach świadoma, jednak odrobina czułości byłaby dla niej miłą odmianą. Szczególnie, że na co dzień użera się z parszywym ojcem Elliot'a. Wiecie, czasem szlachetna ma głęboką potrzebę usłyszenia kliku przyjemnych, skierowanych prosto od serca słów. W końcu nie jest też taka okropna jak wszystkim się wydaje! Ma uczucia! Tyle że wredna jest z natury i przywykła już do tego, że większość 'ludzi' trzyma od siebie na dystans. Tak jest łatwiej i wygodniej. Ponad to jest żoną burmistrza, musi ładnie wyglądać i mieć twardy charakter.  
Nie przytulił jej? Serio? Naprawdę? Sophie pociągnęła teatralnie nosem, butnie tupiąc przy tym nóżką. Wyglądała w tej chwili bardziej na jego młodszą, obrażoną siostrę niżeli matkę. No ale cóż - taki jej urok. Za to ją kochają. Niemniej szlachetnokrwista przyjęła całusa w czoło od syna, nie pultając się na dłuższą metę, że jej nie przytulił. Przynajmniej na razie. Niech zna łaskę i dobrać przepięknej Sophie!
Machnęła niedbale ręką na jego dalsze pytania, właściwie nie dając nic po sobie poznać. Jest przecież twardą babką, nigdy nie dzieliła się swoimi problemami z kimś innym, a już szczególnie nie chciała zamartwiać swoim życiem własnego dziecka.
- Oj Ell, to co się dzieje pomiędzy mną, a Twoim ojcem jest tylko i wyłącznie naszą sprawą. Nie zamartwiaj się, nie w towarzystwie osób, które nie należą do naszej rodziny. - rzuciła, przenosząc wzrok z syna na Yv. Uśmiechnęła się - niby przyjaźnie, niby nie. Trudno było ją w tej chwili rozgryźć. Elliot nadal pozostawał pomiotem Sofy, nawet jeżeli Samur wyrzucił go z rodu - blondi się go nie wyrzeknie. Dlatego nieugięcie traktowała go jak członka rodu.  
- Witaj Yvelin. - pozwoliła sobie zwrócić się do córki Yuki po imieniu. Znała ją z opowieści brata, zresztą jej matka była żoną Naizen'a. Trudno, żeby Sop nie wiedziała z kim ma aktualnie do czynienia.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Kwi 21, 2015 6:27 pm

Ell świdrował szlachetną wzrokiem, gdy potwierdziła jego przypuszczenia - A ty co, znasz go? - zapytał robiąc się podejrzliwy. W końcu jej ton sugerował, jakby już kiedyś się o tym przekonała - Zaatakował Cię kiedyś? - strzelił, w ogóle nie biorąc pod uwagę iż Yv mogła w pewien sposób kolegować się z Garem. Wszakże Elliot z nim teraz współpracował, ale nie uważał za kolegę. Nawet za znajomego! Bardziej pasuje tu stwierdzenie - współzawodnik. Nigdy nie polubi łowców, no tak się nie da. Przynajmniej u niego. Mimo różnic w zachowaniu jego, a Samuru to jednak był jego synem. Nienawiść ma wpisaną w genach do morderców pijawek. Jedynie zemsta jest silniejsza, o~
- Swoją drogą.. co ta krew mu da? Może zrobi się nieco silniejszy i cera mu się wygładzi, ale chyba nic po za tym - zaczął myśleć na głos - Nie dam mu mojej krwi. A kogo innego mam dać? Twojej przecież też nie dam. A ty jakie miałaś zadanie? - zagadnął znów kierując swoje turkusowe oczy na twarz małżonki. Wtedy też pojawiła się Sophie więc, gdy tylko jasnowłosa mu odpowiedziała zakończono tą dyskusję.
Faktycznie Elliot nie powinien mówić o sprawach prywatnych swojej matki przy obcej osobie. Ale na prawdę się martwił i nie myślał wtedy, czy Yvelin będzie ich słuchać czy nie. Nie wiedział nawet czy zainteresuje się tym. Ale jak widać matka nie chciała o tym gadać. Chłopak potrząsnął głową. Nie będzie naciskał, ale to świadczyło że nic dobrego się nie stało. Kanapa zawsze tłumiła w sobie problemy jakie miała i nie był pewny czy to dobrze. W końcu ktoś musi obić tyłek tej kanalii. Na prawdę dużo znosiła u burmistrza, nie może znosić i więcej. Każdego granica się kończy. Szczególnie, że mogła to robić ze względu na Ell'a. Na prawdę dużo dla niego znaczył fakt, że zawsze będzie po jego stronie. On po jej również.
- Wybacz, nie będę się wpierdalał. Jednak wiedz, że możesz na mnie polegać - zaczął i zerknął przelotnie na żonę, która się przywitała z jego matką - Co się tyczy reszty zdania.. nie powiedziałbym, że Yvelin nie należy do rodziny - rzucił tajemniczo. Kurde, stary chłopak ale boi się reakcji matki! Nie chce by zaczęła rzucać w nich talerzami i wyszła z fochem. Wolałby aby na jakiś czas się zatrzymała u niego. W końcu ta akcja na Samuru może jeszcze jej zaszkodzić, jeśli znajdzie się z nim w nieodpowiednim czasie.
Niemniej jednak wziął wdech i przywołał gestem ręki Yv do siebie - Z racji, że Sam wyrzucił mnie z rodu, musiałem założyć swój. A żeby mieć ród, trzeba mieć kobiety do rozrodu. ISIEHAJTNĄŁEM - powiedział z prędkością karabinu, łapiąc blondynę za rękę aby ukazać pierścionek swojej matce, ha.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 545


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Kwi 21, 2015 9:20 pm

Kiwnęła głową, owszem znała go. Nie mogła powiedzieć, że się z nim kumplowała, nic z tych rzeczy. Jak już to prędzej jej matula. - Znam, ale nie zrobił mi nigdy krzywdy.- W oczach Inkwizytora wyglądała jak woreczek z upragnioną i nigdy nie skosztowaną krwią. - Miałam z nim spacerek do oświaty i jedną nawet całkiem miłą rozmowę.- Wzruszyła ramionami, nic specjalnego. Nie miała powodu jej atakować i krzywdzić. I był to jedyny łowca, który potraktował ją dobrze, ale nie będzie tego mówić, bo i po co? - Jak widać coś mu to daje.- Nie wnikała w to jego zamiłowanie do wampirzej posoki.- Moje zadanie?- Nie była pewna czy powinna je zdradzać, a może właśnie, wątpliwości do trzymania tego w sekrecie jak najbardziej byłyby na miejscu. - Jest ono nieco związane z Tobą.- I zdołała tylko tyle powiedzieć. Miała dodać coś jeszcze, ale w odpowiednim momencie pojawiła się Sophie.
Przez większość czasu siedziała w ciszy, oglądała swoja paznokcie i bawiła się obrączką. Sprawiała wrażenie, że ani trochę nie była zainteresowana tym co dwójka szlachetnych mówi, ale czy rzeczywiście tak było? Co jakiś czas tylko zerkała na męża, wyczytując z jego twarzy emocje. Rozmowa jednak przeszła na znacznie inny temat, ciemnowłosy postanowił powiedzieć rodzicielce o ślubie. I to był moment w którym świeżo upieczona pani Trafficante wciągnęła sporo powietrza do płuc i wstała. Stanęła koło Elliota, w końcu trzeba było go wesprzeć w tej sprawie. Na jej twarzy zagościł lekki uśmiech, może taki nieco wymuszony nawet, ale mina konkretnie jej zrzedła kiedy usłyszała, że jest kobietą do rozrodu, gdyby tylko wiedziała, że dosłownie tak było. Do tego szlachetny wyciągnął jej ręką z pierścionkiem i obrączką w stronę matki. Stała tak, starając się znów uśmiechnąć i czekała na jakąś reakcję blondynki, która za pewne nie będzie radosnym okrzykiem. Obdarowała tylko męża zeźlonym spojrzeniem. Kiedy tylko szlachetna obejrzała sobie cacuszko na palcu Yvki, młoda objęła delikatnie męża, a dłonią, na której widniała obrączka poklepała go po torsie. - Właśnie omawialiśmy imiona dla całej naszej gromadki. Przyłączy się Pani do nas?- Posłała pytające spojrzenie w stronę Sofy, i tak dziewczę miała umiar nie nazywając od razu pani Kuroiaishita mamusią.

_________________


*****






Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Kwi 21, 2015 10:13 pm

Graty za spostrzegawczość! Elliot nigdy nie powinien wykładać spraw swojej rodziny na światło dzienne w towarzystwie osób trzecich. Nawet jeżeli jest to Yv. Są rzeczy o których zwyczajnie się nie mówi. Zresztą, bądźmy szczerzy - ile oni się znają? Tyle co wpadli na siebie kilka razy za dziecka. A tak? Może później jedynie mijali się gdzieś na mieście. Z pewnością jednak nie za często. Co ten młokos tak naprawdę wie o swojej świeżo upieczonej żonce? Oprócz tego, że właśnie się z nią hajtną, ma jasne włosy, zielone oczy całkiem apetyczne kształty i jest córką Yuki? Poza tym chyba nie chcecie powiedzieć Kanapie, że zdążył jej już zaufać dwa razy bardziej niż własnej matce, która teraz porządnie kiśnie z bólu na widok małżonki syna. (takie mamuśkowe zazdro, c'nie?) Pewnie zachowywałaby się zupełnie normalnie, gdyby zaoszczędzili jej tej informacji. Posiedziałaby, pogadała, a tak? Nie dość, że ma na głowie chore wybryki męża, to jeszcze Ell odstawia teatrzyki. Bójcie się boga, wyleje na was wiadro brudnej wody z kibelka.
- Wyrażaj się. - syknęła, marszcząc brwi. Od Zawsze drażni ją paskudny język Elliot'a. Jest dorosłym mężczyzną, któremu wręcz nie przystoi przeklinać w rozmowie z matką! Nie tak go biedna Sofa wychowała. Wstydziłby się! No wstydził.  
A potem co! A potem K***a blondi otrzymała 'najlepszą' wiadomość pod słońcem. Wywaliła gały na syna, przybierając przy tym zabójczo głupi wyraz twarzy. Że jak, że żonkę sobie sprawił tylko po to, żeby mu gnojków napłodziła? Że ród założył? Kpi sobie z niej? Fuknęła wściekle, zbierając się jakoś do kupy.
- Popierdoliło Cię? - warknęła, łapiąc go za łachy. Potrząsnęła nim porządnie, prawie jak workiem ziemniaków! Odpuściła póki co Yv. Skupiła się całkowicie na biednym Ell'u, który musiał znieść spojrzenie jej zimnych tęczówek. Zawiodła się na nim w jakimś stopniu. Według niej nie przemyślał zbyt dobrze swojego pomysłu. Zrobić gnoja przecież każdy potrafi! Weź go później wychowaj w czasach w których jego ojciec wprowadza do miasta czysty terror. Nie uciekną przed nim, nie obronią się w żaden sposób. Klan Elliot'a z pewnością nie jest liczny, brzemienna małżonka będzie tylko przeszkodą, osłabieniem. Czy on sobie w ogóle zdaje sprawę z tego jaka odpowiedzialność na niego spadła, w co wpierdzielił swój zgrabny, męski tyłek. Jak wiele spraw obróci się przeciw niemu, kiedy tylko coś się nie powiedzie? Jakie niebezpieczeństwo na siebie ściągnie? Zresztą nie tylko na siebie, ale też Yv i innych członków rodu.
Zbulwersowana Sophie ostatecznie sprzedała swojej pociesze liścia, po raz pierwszy podnosząc na niego rękę. Musiała to zrobić! W dupie mu się poprzewracało! Hajta się, nic jej o tym nie powie, nie zapyta - no nic, zupełnie nic. Stawia ją tylko przed faktem dokonanym oczekując czego? Okrzyku radości? Gratulacji? Błogosławieństwa K***a? Co on własnej matki nie zna? Oczywistym było to, że zacznie panikować, drzeć się, pultac i rzucać jego nowiutką, srebrną zastawą, tak dla zasady.
A skoro już o rzucaniu mowa - wampirzyca podlazła do barku, łapiąc w swoje drobne dłonie butelkę wódki. Upiła kilka łyków, jakby na uspokojenie, po czym zwyczajnie pieprznęła szklaną butlą o posadzkę, żeby biedaczek dosadnie zrozumiał, że jego matce potrzebny jest zastrzyk w dupę na uspokojenie, bo jak nie, to wypieprzy go przez okno razem z telewizorem.
- Coś Ty sobie myślał Ell? - jęknęła przerażona, spoglądając na syna w totalnej panice. Odbijać jej zaczyna no. Straszne [ ;   ; ]

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Kwi 22, 2015 9:53 am

Oj już tak nie przesadzaj, że mało się znają! A Elaine to on znał dobrze? A już by go rzuciła w jego ramiona, pf. Elliot nie brał Yv tylko dlatego, że uważał ją za dobrą kandydatkę na matkę. Dobrze się z nią dogadywał i była jedyną bliską mu koleżanką jeśli chodzi o wampiry szlachetne. A z plebsem niższej krwi nie będzie się hajtał, nie? No chyba, że Sophie wolałaby być teściową jakiegoś Poziomu D, o.
Zresztą miał już tyle lat, co to człowiek miałby wnuki! Mógł zdecydować, czy chce iść dalej czy nie. Są jeszcze rozwody, jakby coś poszło nie tak. Więc niech już się tak nie denerwuje, bo jej żyłka na czole pójdzie!
Wywrócił oczami na jej "wyrażaj się" też coś! Przecież od niej właśnie nauczył się przeklinać, dobrze pić i jarać jak smok. Niech w końcu to pojmie. To jest już jak przecinek, nie da się z tego zrezygnować jednym machnięciem różdżki. Zwłaszcza, że Ell nigdy nie robił się na godnego i kulturalnego gościa. Robił i mówił co chciał. Kiedy chciał. I tak dalej~
Zresztą Sophie po chwili równie pięknie się odezwała! Popierdoliło Cię też należy do nie kulturalnych słownictw! Elliot spodziewał się tego wybuchu, więc nawet się nie poruszył, gdy zagrzmiała. Patrzył tylko na blondynę nie wiedząc co zrobi po agresji nowej teściowej. Sofa teściową, huehue.
Wtedy też matka chłopaka miała okazję dorwać jego koszulę, aby wstrząsnąć nim jak tornado. Szybko złapał jej dłonie, aby odciągnąć ją od swojego ciała. No sory, szmacianą lalą to on nie jest. Zmrużył oczy, ale dalej nic nie mówił. Wiedział, że szlachetna musi sama sobie to poukładać w głowie. Żadne słowa nie pomogą na jej atak wkurwu, paniki i w ogóle zadymy.
Gdy zamachnęła się, aby go walnąć - muszę was zasmucić - Elliot odsunął się, więc jej palce ledwo przesunęły po jego brodzie. Warto napomknąć też o tym, że Ell był sporo wyszły od Fotela, więc i tak cudem było że go drasnęła. To już było przegięcie. Rozumiał jej wnerw, w końcu to Sophie ona co chwila się o coś denerwuje. Ale niech nie przesadza! Wyszedł z salonu bez słowa, gdy poszła się napić. Nie usłyszał jej trzaskania butelką - jak możesz świętości rozwalać! - bo wsiadł do auta i najnormalniej w świecie pojechał w pizdu. Kobietki mogły za ten czas się polubić, haha.
Wrócił po chwili (może dwadzieścia minut go nie było?) i wpadł jak bomba atomowa do pokoju.
- Mamo, uspokój się - powiedział bezbarwnie i podszedł powoli w jej stronę, krzywiąc się na fakt że jego ulubiony koniak został rozlany na kafelki. A tak go kochał! Dziesięć lat czekał na jego otwarcie, trololol. Jak zaraz się nie uspokoi to dostanie sraczki. Łapiąc z nią kontakt wzrokowy wykorzystał swoją moc, aby nie mogła się ruszyć. Złapał ją wtedy pod pachę i położył na kanapie. Wyciągnął strzykawkę i zaaplikował jej do żyły jakiś dobry towar. Na rozluźnienie, poprawę humoru. Te sprawy, spokojnie. Gdy specyfik zaczął działać przestał manipulować jej ciałem i mogła się ruszyć.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 545


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Kwi 22, 2015 3:13 pm

Najzwyczajniej w świcie Yvelin nie pasowała do wizji idealnej partnerki dla Elliota. Wszak matki zawsze chcą najlepiej dla swojego dziecka, niekiedy w ogóle nie zwracając uwagi na to co ich pociecha ma do powiedzenia. Szlachetny był już na tyle dorosły, że mógł sam zadecydować, kogo i z jakich powodów bierze sobie za żonę. Żart z gromadką dzieci był nie wypadłem i jak widać wejściem na bardzo grząski teren. Blondyna była nawet wstanie zrozumieć, że informacja o ślubie była ostrym szokiem. Zwłaszcza, że matki chciały być przy dzieciach w takiej chwili, albo wiedzieć o tym przed. W tej chwili Yvka uświadomiła sobie, że to dopiero początek tłumaczenia się. Przed młodym małżeństwem o ile wyjdą cało z tej sytuacji, była jeszcze wizyta u Yuki. Nie można też zapominać o Naizenie, sytuacja między nią, a ojczymem znacznie się poprawiła, dziewczyna chciała być wobec niego uczciwa i powiedzieć mu osobiście. To byłoby cios jakby dowiedział się z całkiem innego źródła. Nie mogła też zapomnieć o kilku innych osobach, wobec których powinna być szczera. Aczkolwiek to zostawi sobie na inny czas.
Kolejne rzeczy jakie zaszły były, hmm dość niespotykane. Młoda wampirzyca była nieco przerażona zachowaniem teściowej. To pewnie dlatego, że Ell nie ostrzegł jej, że Sofa czasami bywa przewrażliwiona. Można było to zupełnie inaczej załatwić. Przy małym szarpaniu się mamusi z synkiem, Yv cofnęła się o krok może dwa, coś czuła, że zaraz coś poleci i to może nawet w jej stronę. Całą sytuację przyjmowała do siebie ze stoickim spokojem, do chwili kiedy nagle bez żadnego ale Elliot skierował swoje kroki do wyjścia. Przerażenie wyraźnie malowało się na jej twarzy. Co on kurna odwalał?! Chciał ją zostawić z szalejącą Sophie?! To już nie było wcale zabawne! - A Ty gdzie?!- Obejrzała się za mężem, nie dostała jednak odpowiedzi i poczuła się jak w pułapce. Sama musiała oglądać jak dobry trunek marnuje się jako kałuża. Nie to jednak było największym dramatem, Trafficante nie chciała skończyć podobnie. To było najdłuższe dwadzieścia minut w jej życiu. Przez chwilę zastanawiała się nawet czy nie wytłumaczyć ich jakoś z tej sytuacji. Zerknęła więc na wampirzycę, analizując czy w ogóle coś do blondynki dotrze. Odważyła się nawet na podejście do barku, ominęła rozbitą butelkę, chociaż może lepiej jakby schowała się za kanapą. Pytanie tylko co by sobą wówczas reprezentowała. Chwyciła butelkę z alkoholem i nalazła sobie nieco do szklaneczki. Jeżeli w tym czasie nie oberwała niczym upiła kilka łyków trunku. - Elliot jest inteligentnym i mądrym facetem, miał swoje powody aby podjąć taką, a nie inną decyzję i wcale o dzieciaku tu nie chodzi.- Powiedziała, przypominając, że nie jest niemową i że na widok zeźlonej teściówki ucięło jej język. Oczywiście nie wiedziała jak na to zareaguje niebieskooka, ale robiła wszystko aby jeszcze żyć kiedy Ell łaskawie przywlecze swe dupsko z powrotem. I ratunek w końcu przybył, miała jedynie nadzieję, że jakoś się to ułoży, Sofa odetchnie i nieco się uspokoi. Nie wtrącała się w całą akcję, bo średnio miała jak pomóc mężowi, a zabraniać mu nie będzie, bo może to było najwłaściwsze co można zrobić, może tak działo się zawsze? Przyssała się za to do swojej szklanki, poczeka na efekty i rozmasuje siniaki, o ile takie dostała w prezencie od pani burmistrzowej.

_________________


*****






Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Kwi 24, 2015 11:47 am

Ona może, on nie. Jest dla niej smarkaczem, zwykłym podlotkiem. Sophie nigdy nie przeklęła ani nie wyraziła się brzydko w towarzystwie matki czy ojca. Niezależnie od tego, że miała do nich ogromny żal, potrafiła wyrażać się normalnie. Owszem blondi klnie kiedy popadnie, a już szczególnie w momencie w którym wyprowadzi się ją z równowagi, ale wie też kiedy nie powinna tego robić. Rodzice zasługują na szacunek, mimo że nie są najlepsi nadal pozostają Twoimi rodzicami. Kanapa nie ośmieliła się nawet wykląć ojca, kiedy postanowił ją wydziedziczyć. Nie trawi go, brzydzi się nim. Potrafi go jednak ośmieszyć nie używając przy tym brzydkich słów. Tego samego oczekuje od swojego syna. Chyba jest na tyle mądry, żeby pojąć, to co starała mu się wpoić Sophie przez całe jego dzieciństwo.
Wizyta u Naizen'a? Wampirzyca sobie tego nie życzy. W żadnym wypadku! Elliot doskonale powinien wiedzieć dlaczego. Jej syn nigdy nie pochyli czoła przed jej bratem. Jeżeli już tak bardzo chcą informować wszystkich o tym, że wzięli ślub, to niech Yv odwiedzi swojego ojczyma sama. Gówniarz wyszedł? Blondynka parsknęła kpiącym śmiechem, odprowadzając wzrokiem podlotka w stronę tylnego wyjścia. Uciekł? Niech ucieka. Taki odważny, wspaniałomyślny. Umie uspokoić własną matkę jak nikt inny. No doprawdy - uśmiałam się jak nigdy dotąd. Powodzenia w prowadzeniu rodu. Z pewnością mu się to przyda. Co do Yv - wampirzyca nie zwracała na niej większej uwagi, z zawziętym wyrazem buzi czekała, aż może Elliot wróci. Jej zdanie też wpadło jej jednym uchem, wyleciała drugim, ba! Sop machnęła na to wszystko ręką. Ponownie sięgnęła po alkohol. Tym razem jednak nie rozbiła butelki. Przywłaszczyła ją sobie upijając z niej porządne łyki procentów.
- Teraz to mamo. - zakpiła, nawet nie spoglądając w jego kierunku. Nie interesował jej, namolnie obserwowała swoją butelkę wódki. Stała się dla niej najciekawszym obiektem w całym domostwie wampira. No, a jako że nie utrzymywała kontaktu wzrokowego z synem, nie dała się tym samym złapać w sidła jego mocy. Co to, to nie. Nie podjęła z nim już żadnej rozmowy. Możemy nawet uznać, że dała się złapać w jego objęcia i położyć na kanapie, ba! Dała się nawet naćpać! Co było poważnym błędem ze strony Ell'a, bo Sofa od jakiegoś czasu chodzi czysta, a ten znowu coś jej dał. Jak wróci do tego całego gówna, to będzie jego wina.
Rozluźniła się, to fakt! Ba! Nawet śmiała się przez chwilę, przeszklonymi tęczówkami spoglądając nagle na syna.
- Ż a ł o s n e. - syknęła, nadal będąc obrażoną. Odwróciła się do nich tyłkiem na kanapie, zakładając sobie poduszę na łeb. Nie ma jej, o. Teraz trzeba będzie się zajmować mamusią na odlocie.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Kwi 24, 2015 1:35 pm

Na pewno zdarzyło jej się przeklnąć przy rodzicach! Chociażby po cichaczu. Każdemu puszczają nerwy, szczególnie jak miała z nimi zły kontakt. Ale o tym Ell przecież nie wiedział. Jak o samym fakcie, że została wywalona! Słyszał tylko, że nie utrzymuje już z nimi kontaktu i ma się do nich nie zapuszczać. Cóż, widział ich tylko raz - gdy miał 3 latka? I to tylko Susan, bo Victora ani razu. Nawet na zdjęciu. Spotkanie Naizena, czy Nadiry było już inną sprawą. Czy to jakieś bankiety, czy festiwale w mieście zawsze sprowadzały się do tego, że można było kogoś spotkać. Całe miasto tam się zbierało. A przynajmniej to żywe, które chciało się zabawić i rozerwać. Jego dziadkowie akurat do nich się nie wliczali.
Więc co się tyczy wizyty u Naiza.. kto wie jak to będzie. Elliot musi teraz wziąć się za ćwiczenia w Inkwizycji, bo Samuru już działa. W końcu porwał Crossa! Jeszcze nie doszły ich słuchy o tym, ale z całą pewnością jak włączą wieczorem telewizje burmistrz się tym pochwali. Co zrobi Sophie? Stanie po którejś stronie, czy zostanie bierna? Chłopak wolałby chyba, aby się nie mieszała. Nie chce by coś jej się stało. Dość dużo osób chce wesprzeć Garnka, ale to nie znaczy że wygrają z szarymi. Są silni i groźni. Już dużo pokazali w tym mieście. Ludzie się ich boją i wolą z nimi nie zadzierać. Możliwe że czarnowłosy nie ujdzie z tego żywy. Moment grozy!
No i Elliot nie wyszedł po to, aby uciec! Nie chciał też zmniejszać gniewu matki, czy podwyższać go u Yvelin. Musiał pojechać po działkę. W końcu nie trzyma narkotyków w domu, jeszcze ktoś by mu zajumał czy coś. Woli prosto od dostawców, wie przynajmniej że są nowe. I może zawsze dokupić coś jeszcze.
Sophie nie dała się zmanipulować, ale nie trzęsła się już jak osika i dała się zanieść na kanapę. Już chciałabyś aby to była moja wina! Jak zwykle ja zły! Le ja, człowiek niszczyciel! Niemniej jednak Ell nie miał pojęcia że ta jest czysta, więc zaaplikował jej to bez większych problemów. Chciał ją tylko uspokoić, nie był to jakiś silny i źle działający środek. Nie zaryzykowałby życia matki, czy jej powrotu do ostrego ćpania. Aż taki okrutny nie jest, lel.
Odwróciła się w jego stronę mamrocząc coś pod nosem - Żałosne to jest to całe zamieszanie - odparował. Spojrzał na Yvelin - Wybacz, musiałem załatwić towar. Mam nadzieję, że nie pożarłyście się? - zapytał, ignorując na moment matkę która i tak się przytuliła do poduszki. Gdy mu żona odpowiedziała wstał z kanapy i wyrzucił igłę go śmieci. Złapał mop i zaczął myć podłogę. Nie lubi syfu, o nie. A wyczuł, że Elise jest na dworze więc sam się tym zajął.
Gdy wszystko było ogarnięte nalał i sobie alkoholu do szklanki, aby pół wypić. Nie będzie się przymilał do matki, tylko dlatego że focha się o jego ślub. Na prawdę nie chciał się kłócić, ale płaszczenie się nie leży w jego naturze. Powoli podszedł do kanapy i kucnął przy blondynce.
- Mamo, to że wziąłem ślub między nami nic nie zmienia- powiedział spokojnie i usiadł koło Yv - Masz swoje sprawy, a ja potrzebuję kogoś przy boku, kto pomoże mi ogarnąć cały ten burdel - rzucił i spojrzał z lekkim uśmieszkiem na zielonooką. Na prawdę był wdzięczny, że ma taką przyjaciółkę. Bo oprócz matki nikogo nie miał komu mógłby zaufać w ten czy inny sposób. Służki się nie liczą, trololol.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 545


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Kwi 24, 2015 6:14 pm

Nie będzie zmuszać Elliota aby z nią udał się do Naizena. Nie wyszła za niego, aby wszędzie ciągać go za rękę i żeby wszystko robili razem. No bez przesady, nie na tym przecież polegają małżeństwa. Pewnym osobą, o pewnych sprawach i tak wolała powiedzieć sama. Z resztą gdyby Sophie nie wpadła tak nagle w odwiedziny możliwe, że Ell sam by jej powiedział o ożenku. Co zaoszczędziłoby Yvelin patrzenie jak Sofa robi dramę. Całe szczęście, że blondyna dzielnie to znosiła w ciszy. Chciała zachować szacunek do kobiety, w końcu była, szlachetna, starsza i co ważniejsze była matulą jej męża, a to zobowiązywało zielonooką do trzymania gęby na kłódkę. Nie liczyła na wielkie bratanie się synowej z teściową, ale tolerancja i neutralność jest znacznie lepsze niż tępienie się nawzajem.
Przez większość czasu stała zboku i patrzyła jak trudną w obyciu osobą jest żona burmistrza. Kiedy jej słowa zostały totalnie zignorowane, blonda doszła do wniosku, że nie ma co się gimnastykować. Nie chciała wchodzić między jej zgrabne pośladki, przewróciła tylko oczami i dalej sączyła alkohol, już totalnie milcząc. Od momentu, w którym ponownie zobaczyła męża, obserwowała go i błądziła za nim wzrokiem. Nie miała do niego pretensji, choć ciśnienie z pewnością miała wyższe, prawie jak żywy człek.
- Nie, było całkiem spokojnie.- Odparła cicho przenosząc wzrok z mężczyzny, na leżącą kobietę. - Nic jej nie będzie?- Czyżby się martwiła? No cóż, zdenerwowanie Sofy w jakiejś części było spowodowane przez dziewczynę, to oczywiste, że nie czuła się z tym komfortowo i miała jakieś drobne wyrzuty sumienia. W ciszy patrzyła na kolejne poczynania ciemnowłosego. Jak tak dalej pójdzie to zapomni jak się mówi. Tym razem jednak woli nie dolewać oliwy do ognia, podejrzewała, że spokojny głos szlachetnego, może ukoić nieco nerwy szalonej blondynki. Jedyne co uczyniła, to ujęła męża za dłoń kiedy mówił o trwaniu u jego boku i ogarnianiu tego co się dzieje. Miała zamiar go wspierać, w końcu cała ta historia ze ślubem nie była dla niej zabawą, w chwili kiedy ostatecznie zgodziła się aby nosić jego nazwisko, postanowiła być dobrą i lojalną żoną.

_________________


*****






Powrót do góry Go down
Sophie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t566-sophie http://vampireknight.forumpl.net/t650-komorka-sophie
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 407


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Kwi 26, 2015 2:10 pm

/wybaczcie, że tak krótko - męczy mnie leń.

Nie odwróciła się kiedy Elliot kucnął przy kanapie. Nieugięcie leżała wypięta tyłkiem w ich stronę, zasłaniając twarz poduszką. Może to i lepiej, nie mieli widoku na jej przećpane tęczówki. Wiecie, źrenice rozwalone na całe oczy i takie tam inne. Parsknęła jedynie śmiechem na słowa syna, jakby nagle cała ta sytuacja zaczęła niesamowicie ją bawić.
- Ślub to kpina, nędzy papier i ciężar z którym trzeba borykać się przez lata. - wymamrotała z cicha, jakby chciała przekazać młodym czym dla niej jest ślub. Jedynie stratą czasu i bólem. Nawet jeżeli zawarli go w przyjaźni, muszą pogodzić się z tym, że wiecznie nie będzie kolorowo. Sophie z burmistrzem też na początku żyła w zupełnie normalnych relacjach. Dopiero po powrocie z Włoch zaczęło mu porządnie odpierdalać i u jego boku co rusz znajdowały się nowe kochanki. Głupie dziewuchy, zupełnie nie wiedziały w czyje ramiona tak uparcie się pchały. Czy Yv będzie w stanie znieść taki widok, mimo że weszli w związek małżeński głównie dla płynących z tego korzyści? Co z tego, że się przyjaźnią! Zdrada przyjaciela boli znacznie bardziej. Z czasem rozwód zupełnie przestanie się jej opłacać. Poza tym są jeszcze młodzi. Po co im to, no po co?
- Burdel? - mruknęła, odrzucając poduszkę, by spojrzeć na syna, ba! Usiadła nawet na kanapie, coby miał lepszy widok na jej chłodne, zupełnie zobojętniałe w tym momencie tęczówki.
- Sądzisz, że dasz radę ogarnąć ten burdel? Burdel, który rozpoczął Twój ojciec? - palnęła, nadal nie spuszczając z niego wzroku. Niebieskie oczęta uparcie obserwowały buziuchnę Elliot'a. Tak pewnego i dumnego ze swoich działań chłopca. Sophie nic mu w tym momencie nie ujmuje. Jest silnym, młodym wampirem. Jednak braku mu doświadczenia i wielu innych aspektów do pokonania Sam'a.
- Samur nie jest głupi, wie co zaczął i jaki ruch ze strony przeciwnych może go czekać. - burknęła na koniec, powracając do swojej poprzedniej pozycji. Położyła się na kanapie, wypięła swoje cztery litery i znowuż zamilkła. Niech się zajmą sobą czy coś, blondi teraz odleci nieco na fazie czy coś w ten deseń, o.

_________________
SOPHIE AND SAMURU
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Kwi 27, 2015 1:22 pm

Elliot zerknął na matkę, gdy w końcu się podniosła i coś powiedziała. Przestała w końcu się fochać na ślub syna, a powiedziała co na prawdę ją w tym wszystkim denerwuje. To ile potrafi to później bólu przynieść i problemów. Jak u niej i Sama. Ell znów się zdenerwował, ale tym razem tego nie pokazał. I nie był na gniew skierowany na matkę, czy Yv. To był gniew skierowany na Samuru, który jak widać cały czas rani niebieskooką, nawet jeśli Sop nie chce się do tego przyznać. Tym bardziej trzeba obić mu ta mordkę! Może być ciężko, Ell może nie wyjść z tego cało ale.. musi się zemścić. Musi spróbować odratować swój honor, jak i matki. Co z tego, że może żyć jeśli ujdzie tylko wtedy gdy będzie ukrywał się po kątach? Takie życie to nie życie. Można powiedzieć, że siedząc ciągle w cieniu już jest się martwym.
- Nie wiem, czy ogarnę ten burdel.. nie szkodzi spróbować. Dla siebie, dla Ciebie i innych, którzy ucierpieli przez niego. A wcale nie musieli - odpowiedział gorzko. Nie był bezdusznym draniem i na prawdę chciał, aby wiele osób którzy mieli problemy przez Sam'a mogli w końcu zacząć żyć. Nawet ludzie, którzy służyli głównie za pokarm. Bo czy świat na prawdę będzie ciekawszy, gdy wszystkich skuje się w więzieniu? Elliot szczerze w to wątpił. Wyczuł, że Cat zbliża się do domu, a musiał obmówić z nią parę spraw. Jak i zająć się papierkową robotą, która na niego spadła z powodu otwarcia rodu, jak i pracy którą przecież miał.
- Muszę załatwić parę spraw - wymamrotał wstając z siedzenia i skierował się do drzwi, przez które wyszedł. Kobiety za pewne też się w końcu ruszyły, bo wątpliwe było aby siedziały ze sobą w ciszy.


zt wszyscy

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Wrz 06, 2017 11:32 am

Miały być tylko niewinne zakupy, a tu proszę! Zamiast szlajać się po eksluzywnej galerii, Rill wraz z Elliot'em wylądowali w jego nadmorskiej willi. Gdyby tylko ojciec o tym wiedział! O matko, wyrwałby sobie wszystkie włosy z głowy i zabił Zarena za to, że jej odpowiednio nie upilnował. Wampirzyca wzdrygnęła się na samą myśl, ale dalej w zaparte szła za szlachetnokrwistym.
- Boże drogi, daleko jeszcze? - stęknęła, uwieszając się na ręce mężczyzny. Nigdy nie była w posiadłości wampirzyska, ba! Myślała, że syn eks burmistrza nadal mieszka w zamczysku Testamenta, a tu proszę! Zamiast smrodu rozkładających się ciał, widoku nagrobków i innego ścierwa młody panicz ma plażę, morze i całkiem przyjemne dla oka domostwo. Rill jęknęła nieco zdziwiona, bo zupełnie nie przywykła do takich reali. Mieszkanie w nowoczesnym miejscu było dla niej obce i w zasadzie trochę przerażające. Duże okna, masa bieli - zupełna nowość dla kogoś tak zacofanego życiowo jak ona.
- Wow. - mruknęła, przekraczając bramę wjazdową, a później próg domu. W pośpiechu zdjęła buty, po czym nie czekając na właściciela pognała w głąb posiadłości. Jej ciekawska natura wzięła górę, więc zdążyła już pomacać co ciekawsze przedmioty, które napotkała w drodze do salonu. Zajrzała jeszcze to tu, to tam komentując wszystko z cichacza pod nosem.
- Elliot, nie myślałam, że możesz posiadać coś takiego jak gust. - rzuciła luźno, opadając pupą na jedną z kanap.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Wrz 15, 2017 9:39 pm

- Nie - skłamał gładko, bo nie chciał aby młoda całą drogę mu marudziła. Jeszcze brakuje, aby sadziła bąki jak ten osioł ze shreka. W sensie strzelała z mordki, no. Nie chodzi o te śmierdziaki, żeby nie było. To przecież zabierają anioły, a baby nie srają. Tak. To tyle z moich przemyśleń na dzisiaj. Boże drogi, czemu każesz mi pisać posta o tej godzinie? Na jedno oko nie widzę, drugie już zeza robi. No dobra, lecimy dalej!
Fakt, posiadłość Elliota nieco różniła się od chaty Tessa i jego bandy. Ale tam Ell też miał swoją komnatę i swego czasu dość długo tam mieszkał. Pora była jednak pójść na swoje, szczególnie jak się pokłócił z ojcem. Ale na szczęście teraz jest chyba całkiem sympatycznie, nie? Gorzj jak Sam zacznie robić krucjaty i stwierdzi, że oprócz wywalenia gejów i ciot, postanowi znów wywalić swojego syna. Skoro matka zrobiła sobie z nim kolejne bachory, to trzeba jakoś żyć w zgodzie. Chcąc nie chcąc.
Kiedy Rill usiadła na kanapie, facet udał się do kuchni aby nalać im krwi do szklanek. Był dobrym gospodarzem, to też trzeba zaznaczyć! Gdyby tu przyszła jego szanowna żonka to pewnie ją by wysłał po picie, ale póki jest tu gówniak to dobrze go urządzi. Co jak co, ale są rodziną. KLANEM! Jak w ojcu chrzestnym. A o swój klan trzeba dbać!
- Trzymaj - podał jej szklane naczynie z zimną krwią i usiadł obok, patrząc na wiszący telewizor, który nigdy tak na prawdę nie był włączony. Wisiał chyba tylko dla picu. Elliot rzadko siedział w swojej rezydencji. Dlatego też pozwolił Gabowi tu pomieszkiwać. Może Rill też powinien to zaproponować? Zamek nie był dobrym miejscem dla dorastającej panny. W końcu każdy potrzebuje trochę przestrzeni, a znając Ringo białowłosa nie miała jej wcale.
- Potrzebuję twojej pomocy. Jak znajdę Yvelin? - no to wydusił co też od niej chciał. Nie zaprosił jej tak bez powodu! Z motyką na słońce nie ma zamiaru wychodzić. Jeśli Zaren myśli, że każdy leci na dupę jego siostry to się myli! Ma całkiem zgrabny tyłek, ale Ell jak reszta rodziny widzi w Rillianne malutką dziewczynkę, której cnoty trzeba pilnować a nie przedzierać. No chyba, że sama się na niego rzuci, to cóż... jest tylko facetem!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Wrz 16, 2017 8:52 am

Nie kazałam Ci pisać. To była tylko taka wymiana, ju noł - coś za coś. Ty dostałaś prezent, a ja dostałam posta i wszyscy są szczęśliwi, więc już nie wymyślaj, o! POZA TYM ZAWSZE MOGŁO BYĆ GORZEJ, BO MOGŁAM STAĆ NAD TOBĄ Z BICZEM I OSTATECZNIE NIE ODPISAĆ CI PRZEZ PÓŁ ROKU. W końcu znasz moje zdolności w znikaniu!
Ale wracając, Rilli to marudna osóbka. Niestety jest to kwestia rozpieszczenia ją nie tylko przez ojca, ale przez pozostałą część rodziny. Wiecie, mało u nich takich słodkich i niewinnych dziewczynek jak ona, więc zaczęła robić za atrakcję i dostawała wszystko na skinięcie palcem, ba! Ona nawet nie musiała chodzić! Po co? Żeby jej się nóżki zmęczyły? Po nią zawsze przyjeżdżał ojciec albo taksówka, a tu proszę. Trzeba było iść, a totalnie nie przyzwyczajona do tego wampirzyca zaczęła mamrotać. Nie ze zmęczenia, tylko z faktu, że droga była dość długa i bądź, co bądź nużąca. W końcu nie rozmawiali za dużo, bo Ell skutecznie zamkną jej jadaczkę swoim krótkim 'nie'. Zimny gbur ...
Ale w końcu dotarli! I Rillka spokojnie mogła usadzić swoje cztery litery na kanapie. Nawet dostała pucharek z krwią? O matko! Delikatnie ujęła naczynie w dłonie, odsuwając się w między czasie od siadającego obok szlachetnego. Zestresowała się bidulka, bo jedynymi osobami z którymi była tak blisko w jednym pomieszczeniu, to albo stary albo jej brat. A niestety Elliot był jej stosunkowo obcy. Dlatego też peszył ją w jakimś niewielkim stopniu.
- Dzięki. - burknęła pod nosem, upijając szybko kilka łyków krwi z kieliszka, aby ukryć swoje zawstydzenie.
Już widzę jak wszyscy się cieszą na wieść o tym, że Rillianne zamieszka u Elliot'a. Aha! Najbardziej skocze ze szczęścia Zaren ze swoją obstawą, że w końcu będzie mógł komuś wpierdolić na legalu ~ Ale w sumie raz się żyje, więc co? Dziewczyna ma pakować już swoje manatki?
- Słuchaj Ellie, ja wiem, że to moja siostra, ale ja jej nawet nie znam. - nie żeby Rilli zrobiło się smutno. NO CO TY! Ani trochę. Wszystkie dziewczyny się cieszą jak je jakiś ziomek zaprasza do siebie na chatę porozmawiać o innej lasce!
- Nie wiem jak możesz ją znaleźć, bo nie widziałam jej nawet na oczy. - dodała zaraz, trochę obruszona. Nie robiła mu po złości! Nie miała zielonego pojęcia, gdzie mogła być Yv. Nie znała tej kobiety, figurowała tylko jako starsza córka Yuki, ale co z tego skoro z rodziną matki miała zawsze ograniczony kontakt?
- Może mieszka u Yuki? Zobacz, to jedyny pomysł jaki przychodzi mi do głowy. - mruknęła z lekką nutką zgryźliwości. No bo wiecie - na coś takiego, to chłopak mógł wpaść sam.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Wrz 16, 2017 10:50 pm

NO WSZYSCY JE ZNAJĄ. Zresztą moje też. Więc trzeba cierpliwości! Której nam brak....
Cóż, skoro Rilli to taka mała księżniczka że wszędzie Ringo po nią jechał, to jak będzie wychodzić to się po niego zadzwoni! Na pewno ucieszy się z celi, że jego córeczka siedziała u jakiegoś faceta na chacie i trzeba po nią jechać. Wtedy choćby mury srały, a skały pękały to przebije cel głową. Czy gdzie on tam siedzi. Może w budzie u Esme na ogródku? Zar raczej nie przyjedzie skoro ich puścił. Co najwyżej puścił za nimi cichociemnego kolegę, który skrada się w mroku i obserwuje wszystko zjaranymi gałkami.
Elliot zauważył zmieszanie szlachetnej i uśmiechnął się kącikiem ust. No proszę, proszę. Nie sądził, że białowłosa będzie onieśmielona jego obecnością! Często dość ją widywał, jak była młodsza. Wątpił, aby go nie pamiętała. W końcu inaczej by tu z nim nie poszła, prawda? Może by tak trochę się z nią podroczyć? Uniósł ramię i oparł na zagłówku przy Rill. Palcami złapał kosmyki jej włosów i zaczął sobie owijać.
Nie spodobało mu się to co usłyszał. Niech to szlag. Czy ona serio myśli, że ten nie szukał Yv u Yuki. Tam też jej nie było. Ba, nawet ich stukniętej matki tam nie było!
- Sprawdzałem, ani śladu. W pracy też się nie pojawiała - powiedział zapatrzony w dal. Dopiero wtedy zauważył też, że Rill poczuła się zazdrosna! No tak, kobiety i te ich dumy. Chciałyby, aby wszystko kręciło się w okół nich.
- No trudno, jakoś ją znajdę. W końcu mogę zadowolić się wpierw jej siostrzyczką. Co w rodzinie to nie zginie, prawda? - zapytał rozciągając wargi w szatańskim uśmiechu i pochylił się nad nią, aby przejechać nosem po jej szyi i wciągnąć jej apetyczny zapach. Po chwili odsunął twarz ze śmiechem i zabrał dłoń z oparcia, samemu się odsuwając od wampirzycy.
- No to jak już jesteśmy sami, poopowiadaj co tam w zamku się dzieje - rzucił od niechcenia pijąc krew i przymknął oczy czując się w końcu zrelaksowany.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Wrz 17, 2017 9:44 am

Nie zadzwonimy po Ringo, bo Ringo ma tak chujową sytuację, że szok. Ale Zaren z pewnością się ucieszy, że będzie mógł po nią przyjechać. Przy okazji pozna jeszcze okolice w której mieszka Elliot i wypuści na niego chmarę rosyjskich karków. Bo przecież sam nie ubrudzi sobie rączek. Myślisz Ellie, że on jest taki mocny tylko w gębie?
Oczywiście, że jest nieco skrępowana bliskością wampira! Jak już pisałam wcześniej Rilli nie przywykła do takich sytuacji. Ona toleruje jedynie bliskość brata, ojca czy tam matki, bo do tego była przyzwyczajona od dziecka. Natomiast Elliot'a choć zna, to nie tak dobrze jak wyżej wspomnianą trójkę. Zresztą bądźmy szczerzy - ich rozmowy jak ona miała naście lat nie mogły być zbyt interesujące i na tyle długie, aby poznali się jakoś bliżej. Był dla niej tylko członkiem rodzin, którego kojarzyła, całkiem lubiła i ufała na tyle, żeby pójść do jego domu. ALE NIC WIĘCEJ! Także nie ma nic dziwnego w tym, że wstydzi się bliższego kontaktu, szczególnie cielesnego z facetem z którym nie przebywa na codzień i który notabene robi to tak nagle!
Dlatego spłonęła soczystym rumieńcem, kiedy jedna z rąk Ell'a powędrowała na zagłówek, a wolną dłonią zaczął bawić się jej włosami. To szok, że z rodziny tak okrutnej jak ich powstało coś tak totalnie niewinnego, a przynajmniej niewinnego w niektórych sprawach.
- To Ci nie pomogę, sorry. - rzuciła krótko, na jednym wdechu. Patrząc wszędzie tylko nie na wampira. A to paznokcie obejrzała, a to na buty zerknęła czy się nie pobrudziły przypadkiem. Generalnie wszystko było bardziej interesujące od gospodarza!
No i Ellie nagle przegiął pałę! Jak tak można? Takie teksty! I dlaczego on przejechał nosem po tak wrażliwym miejscu jak jej szyja? Wampirzyca jęknęła cicho, sztywniejąc na moment. W młodej obudził się charakter Ringo, więc niewiele myśląc Rill w swoim wampirzym tępie złapała chłopaka za gardło, zaciskając nań swoje chude paluchy. Warknęła na niego, mrużąc na chwile dwukolorowe tęczówki.
- Chyba dawno nikt Ci nie wpierdolił Ellie. - syknęła przez gardło, nie spuszczając wzroku z jego tęczówek. Skoro jemu się zebrało na żarty, to przecież ona też może trochę pożartować, prawda? To, że ich 'dowcipy' trochę się różnią, to przecież nic złego. NO A POZA TYM RILLI NIE DA ROBIĆ SOBIE JAJ ZE SWOJE WSTYDZIOCHANIA. Bo mimo wszystko nadal jest córką szlachetnego wampira, po którym odziedziczyła naprawdę wiele. Chociażby swoją porywczość i chujowe poczucie humoru (xD)
- W zamczysku jak zawsze wybornie się bawią. Myśle, że równie świetnie jak my teraz. - mruknęła, puszczając wampira. Wróciła do swojej wersji słodkiego aniołka, poklepała chłopaka po kolanku w przeprosinach i takie tam.
- Właściwie Ellie, co Cię łączy z Yv? - tak jest ciekawska i totalnie nie ma pojęcia, że są małżeństwem, myhm.

_________________
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 475


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Sty 20, 2018 1:45 am

Z.t dla Elliota i Rilli - uzgodnione z Ellem.

Musiało być naprawdę źle, skoro dziewczyna wybrała mieszkanie w opuszczonej świątyni, zamiast normalne cztery ściany. To tyko utwierdzało wampira w przekonaniu, że powinien przez jakiś czas zatrzymać służkę u siebie. Może wtedy nieco zmądrzeje, no i będzie ją miał na zawołanie. Powinna być mu wdzięczna, że mimo wszystko nie zostawił ją w lesie, gdzie prędzej czy później mogłoby ją spotkać coś niedobrego.
Został na zewnątrz, nie wchodząc do jej kwatery. Wątpił, aby było coś tam interesującego. Oparł się o drzewo, zginając jedną nogę w kolanie. Zmrużył oczy, odruchowo sięgając prawą dłonią do klatki piersiowej. Palce zaczepiły się o materiał ubrania, gdy czarnowłosy poczuł niepokojące ciepło. Nawdychał się czego? Powietrze wydawało się być czyste, nieskażone żadnymi pyłami wywołującymi dziwne reakcje. Levy stosowała na nim jakieś sztuczki? Nie, to musiało być coś innego. To nietypowe uczucie było czymś, czego Gabriel nigdy nie doświadczył, jednak nie wydawało się czymś złym. Uniósł lewą rękę na wysokość twarzy, prowadzony niebywałą chęcią użycia mocy... Nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie fakt, że kilkanaście dni temu odebrano mu możliwość kontroli powietrza. Sama myśl o tym powodowała nagły wzrost agresji, która domagała się jakiegoś ujścia. Nie raz próbował przywołać do siebie to, co zostało mu zabrane, ale wszystkie wysiłki były bezskuteczne.
Zacisnął wyciągniętą dłoń, po paru sekundach znowu ją wyprostowując. Drgnął zaskoczony, zauważając płomienie. Potrząsnął ręką, próbując ją ugasić, ale miał wrażenie, że to tylko podsycało płomień.
- Co to, do jasnej cholery, ma być - syknął. Ogień zniknął równie nagle, co się pojawił, pozostawiając w umyśle Gabriela wiele pytań. Czy to możliwe, że jedna moc zastąpiła drugą, ujawniając się po jakimś czasie? Odetchnął, odchylając głowę. Na razie wolał o tym nie myśleć, posyłając ten problem gdzieś na koniec listy.
- Chodź za mną - zwrócił się do Levy, całkowicie ignorując to, co przed chwilą się stało, jakby było jedynie wymysłem. Miał nadzieję, że dziewczyna nie będzie zadawała pytań. Sam mógłby sporządzić ich duży stos.

- Najpierw zrobisz mi i sobie herbatę, a potem zobaczę w jakim pokoju będziesz spała. Ale najpierw pokażę, gdzie masz zostawić swoje rzeczy. - odparł, przekręcając klucz w zamku. Otworzył drzwi, chowając pęk kluczy w kieszeni. Skinięciem głowy dał znak wampirzycy, aby weszła do środka. Skierował się do salonu, od razu padając na kanapę. No, skoro teraz miał przy sobie hybrydę, to mógł odpocząć i nie przejmować się drobnymi obowiązkami domowymi. Wszystko mógł zwalić na barki wampirzycy. Wygodne rozwiązanie, czyż nie?
- To, co masz, daj obok stołu. Jak jak przyniesiesz herbaty, to zasłoń okna. Niedługo powinno świtać. A, i potem zrób mi masaż pleców - polecił. Cóż, musiał jakoś zagospodarować Levy czas, aby przypadkiem się nie nudziła. Potem da jej jakiś czas wolny. Przecież nie będzie z nią przez dwadzieścia cztery godziny.
Zgarnął jedną poduszkę rozkładając się wygodnie na kanapie. Położył się na brzuchu, kładąc splecione dłonie na poduszce. Oparł czoło o ręce, zamykając oczy.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Laville
Levy
Levy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1771-levy-leander#37331 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 82


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Sty 24, 2018 11:05 pm

Od razu biednego szopa oskarża o to, że coś się popieprzyło z jego magiczną mocą. Co jak co, ale dziewczyna jest bardzo łagodna - zwłaszcza dla kogo kto jest jej właścicielem.  Agresją przejawia się tylko w super wyjątkowych momentach a i tak... w jaki niby sposób miałaby go rozpalić? Dziewczyna wedle rozkazu mężczyzny ruszyła za nim do posiadłości w której tymczasowo miała zamieszkać. Obserwowała czujnie otoczenie starając się zapamiętać nawet najmniejsze szczegóły dotyczące ewentualnej drogi tutaj. Kiedyś - w razie gdyby Gab ją od tak po prostu wypuścił na zakupy czy coś.. no, musi trafić, nie? Trzeba jednak przyznać, że Levy była pozytywnie zaskoczona wielkością ( ) budynku. Ile wampirów tutaj mieszka?
Jedyne pytania jakie mogła mężczyźnie zadać, to czy faktycznie jest dobrym pomysłem przebywanie w tym otoczeniu. Czuła się ciutkę nieswojo mimo, że nie powinna. Była służącą wampira, wykonywała każdy jego rozkaz i tak dalej, ale jednak... mieszkanie w tym samym miejscu co on? Czy to nie aby trochę przesada? Im bardziej się temu wszystkiemu przyglądała tym bardziej miała wrażenie, że już tu kiedyś była. Bo była w sumie - dzień w którym zawarli kontrakt ze sobą. Ten pamiętny dzień, kiedy uszata spiła się krwią przepełnioną dużą dawką narkotyków, taa.
Wampirzyca wolnym krokiem weszła do środka i dokładnie obejrzała wnętrze. Oczywiście polecenie jakie jej wydał zakodowała od razu. Na pierwszy ogień pójdzie herbata dla siebie i panicza, tak więc gdy tylko odłożyła swoje rzeczy to ruszyła w stronę kuchni.
- Jaką panicz lubi herbatę? - zapytała z kuchni gotując wodę. Liczyła na szybką odpowiedź coby nie zwlekać z herbatą: trzeba pić póki ciepła. Po przygotowaniu herbaty wróciła do pomieszczenia w której czekał Gab. Ustawiła kubek na stoliku tuż przed nim, o idealnej temperaturze dbając o to, by jej pan się nie poparzył. Następnie zasłoniła okna i na koniec pozostało jej jedno - masaż. Wzięła głęboki wdech i delikatnie usiadła na pośladkach Gabriel'a. Sunęła dłońmi w górę podwijając mu koszulkę którą nieco zdjęła, bo jednak dotyk na nagiej skórze jest lepszy. Delikatnymi dłońmi rozpoczęła masowanie jego pleców.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 589


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pon Sty 29, 2018 5:19 pm

Czerwonowłosa wampirzyca siedziała na kanapie w wynajmowanym apartamencie i piła już trzecią butelkę wina, kiedy zawibrował jej telefon. Sięgnęła komórkę nie spodziewając się, że to Gabriel do niej napisał! Przetarła zmęczone oczy, ale jego podpis wciąż był na wyświetlaczu. No proszę, proszę. Po trzech tygodniach od ich ostatniego spotkania wreszcie się odezwał!
Kobieta zamknęła laptopa i wstała szybko udając się do garderoby. Z jednej strony była wściekła na niego, a z drugiej cieszyła się że znów się spotkają. Tylko w co ona powinna się ubrać?!
Nie tracąc czasu na grzebaniu w milionach kiecek wybrała zwykłą, czarną mini. Wolała skupić się na tym co założy, pod ubranie! Krwista, koronkowa bielizna oraz czarny pas z pończochami. Powinno mu się spodobać nie? Tym razem może nic im nie przeszkodzi na dokończeniu "zabawy"?
Niestety, Moreau nie wiedziała że Gab lubi się bawić w trójkącie! I to ze zwierzętami. Człowiek uczy się całe życie...
Gdy dojechała taksówką na miejsce, cicho podeszła do drzwi, dziwiąc się że na parterze są wszędzie zasłonięte okna. Wcisnęła dzwonek, który DZIWNYM TRAFEM nie działał! Miała już pukać, ale wtedy okazało się, że ani czystokrwisty ani szop nie zamknęli za sobą drzwi.
Może facet specjalnie zostawił je otwarte, aby laska normalnie weszła do domu? Może szykował jakąś fajną kąpiel dla ich dwoje, hm? Zdecydowanie Ely dawno nie miała chłopaka, ekhem.
Wciąż skradając się jak cień, wlazła do środka aby skierować się za hałasem dochodzącym z salonu.
Widząc obcą babę, siadającą okrakiem na dupsku Gabriela omal się nie przewróciła. Jeśli zaprosił ją tylko po to, aby to zobaczyła to mogli wysłać snapa, kuwa!
- Nie przeszkadzam? - chrząknęła, gdyż wciąż byli do niej tyłem, a tak zaoferowani sobą nawzajem nawet jej nie zauważyli!

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   

Powrót do góry Go down
 
Salon [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Łazienka I - parter
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: NADMORSKA WILLA-
Skocz do: