IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Salon [Parter]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 472


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Czw Lut 08, 2018 1:26 am

- Zrób owocową. A, i nie dodawaj cukru - odpowiedział. Cukier tylko zabijał prawdziwy smak herbaty, całkowicie ją niszcząc. Kiedyś próbował się przekonać do słodzenia, ale skończyło się to wypluciem picia do zlewu. Nawet nie wiedział, czy dalej ma w kuchni cukier. Dawno nie robił zakupów, a nie przypominał sobie, aby wcześniej kupował coś takiego. Cóż, najwyżej później wyśle dziewczynę do sklepu. Kiedy ona zajmie się wypełnianiem swoich nowych obowiązków, Gabriel będzie mógł w spokoju odpocząć. No dobra, obijał się i bez Levy u boku, ale teraz przynajmniej nie będzie myślał o tym, że trzeba posprzątać, ha.
- Potem dam ci pieniądze i pójdziesz do sklepu - odparł. Ciekawe czy będzie próbowała zwiać? Z pewnością przy ponownym spotkaniu nie byłby skłonny do powitania swojej służki z otwartymi ramionami. Może powinien zaopatrzyć ją w jakiś nadajnik? Wtedy wiedziałby, gdzie się znajduje bez względu na to, czy wyszłaby jedynie przed dom pooglądać morze, czy wybrałaby się na drugi koniec Japonii.
Poczuł, jak mięśnie odruchowo napinają się pod dotykiem wampirzycy. Westchnął, próbując się zrelaksować. Zapewne zasnąłby na kanapie, zapominając o swoich planach i zadaniu, które zamierzał powierzyć Szopiastej, gdyby znajomy głos nie sprowadził go na ziemię, burząc cały spokój, jaki zagnieździł się w umyśle wampira.
Jednak przyszła.
Rozchylił powieki, z rozmachem przekręcając się na bok, przez co pewnie zrzucił z siebie niewinną Levy. Przybycie Elyse było niemal tak zaskakujące jak śnieg w maju. Nie sądził, że naprawdę postanowi się do niego wybrać, nawet jeśli w końcu pofatygował się na tyle, aby napisać do niej wiadomość.
- Nie przeszkadzasz. Czekałem na ciebie - odparł, bez mrugnięcia okiem dodając małe kłamstwo. Podobno kobiety lubią, kiedy się o nich pamięta, co nie? Dlatego Gabriel postanowił chociaż udawać, że wizyta Szlachetnej nie była lekkim zaskoczeniem.
- Napijesz się czegoś? Kawy, herbaty, krwi? - zapytał, wstając z kanapy. - Usiądź. Levy zaraz poda coś do picia - powiedział, gestem wskazując miejsce na sofie.
- Ostatnim razem mówiłaś, że przyjechałaś tylko dna dwa tygodnie. Zrezygnowałaś z wyjazdu do Mediolanu, czy go przełożyłaś? - Pamiętał, jak kobieta wspominała o swoich planach i zgodnie z nimi powinna być już poza granicami kraju, dumnie chodząc po jakichś mediolańskich wybiegach, prezentując najnowsze kolekcje.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Levy
Levy
Levy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1771-levy-leander#37331 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 75


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Nie Lut 11, 2018 11:16 pm

Hybryda zajęła się bardzo sumiennym wykonywaniem rozkazów swojego pana. Herbatka, masaż. Czyli zupełnie tak jak chciał, bo w sumie nie miała w tym momencie wolnej woli. Po wygodnym usadowieniu tyłka na tyłku wampira, dziewczyna rozpoczęła masowanie. Bardzo delikatne ale i odprężająco. Zatrzymała się na dłużej przy masowaniu Gabrielowych ramion które okazały się być bardzo spięte. Cholera wie czy to ta sytuacja czy może zupełnie coś innego zaprzątało jego myśli. Wkrótce Levy miała się o tym przekonać co tak na prawdę mogło chodzić mężczyźnie po głowie, póki co jednak dobrze spożytkowała swoje dłonie. Była bardzo skupiona na tym co robi, aczkolwiek szelest przepowiadający nadejście kogoś. Ochyliła uszy nadal nasłuchując i jedynie węsząc. Ten wampirzy zapach był jej nieznany, choć Leander często wyczuwała zapach swojego pana wymieszany z tym.
Słysząc kobiecy głos różowowłosa odwróciła w ową stronę swoją głowę. Wlepiła złote ślepia w postać wampirzycy szlachetnej i gdy Gabriel się poruszył, ta oczywiście zleciała z niego, aczkolwiek nie ucierpiała na tym jakoś... bardzo. Ot uderzyła plecami o krawędź stolika, po czym zwinęła się lekko na ziemi bezdźwięcznie reagując na ból. Bo bolało, jak cholera. Nastolatka szybko się podniosła z ziemi i stanęła gdzieś z boku, jedynie witając kobietę kiwnięciem głowy. Nie podnosiła wzroku, bo przecież była zwykłym ścierwem. Okazywała pokorę, o! I czekała przy okazji na następne rozkazy.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 583


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Lut 20, 2018 7:16 pm

Elyse niemal szczęka opadła. Czekał na nią? Nie sądziła, że kiedyś usłyszy od niego takie wyznanie! To niemal jak "kocham Cie"! Przecież Gabriel umiał tylko narzekać, marudzić, ranić. Teraz zresztą też to robi. Jeśli faktycznie na nią czekał, urządzając sobie takie zabawy to w ogóle nie brał na poważnie ich ostatniej rozmowy.
- Uroczo - rzuciła siląc się na miły ton, ale i tak jej mina nie wyrażała radości, gdy młoda dziewczyna spadła z wampira na podłogę. Szlachetna udała się na fotel, który stał naprzeciwko kanapy, gdzie się macali. Jakoś wolała się do nich nie zbliżać, bo puszczą jej nerwy i zacznie służącej wyrywać kłaki z głowy.
- Wiesz co... dzisiaj napiłabym się krwi - ukazała rząd białych zębów, kierując wzrok na Levy. Kiedy zobaczyła jej zmieszanie zrobiło jej się żal czystokrwistej. Przecież to nie jej wina, że facet gra na dwa frony.
- Na razie nigdzie nie wylatuje, specjalnie bym wyjazdu przecież nie przekładała - również gładko skłamała. Po co miał wiedzieć, że dla niego przesunęłaby wszystkie plany? Lepiej uczucia, zwłaszcza tak durne, zachować dla siebie - Czemu chciałeś się spotkać? Chciałeś coś konkretnego? - znów spojrzała na mężczyznę, zastanawiając się co tym razem wampir kombinuje.
- Mógłbyś przedstawić mnie ze swoją przyjaciółką, zamiast odsyłać ją po coś do picia - bąknęła przy  okazji rozglądając się po pomieszczeniu. Ostatnim razem nie miała okazji zwiedzić jego posiadłości,  więc nadrabia.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 472


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Mar 03, 2018 1:18 am

Gdyby Gabriel choć trochę znał się na myśleniu kobiet, to z pewnością dostrzegłby, że pod miłym tonem Elyse mogła kryć się groźba rozwalenia jego mózgu na ścianie przez to, że w jej oczach niewinny masaż pleców, nie wyglądał zbyt dobrze. Powinna znać wampira na tyle, żeby wiedzieć, że mimo wszystko nie był na tyle nierozsądny, aby macać się z inną kobietą podczas czekania na jej odwiedziny. Byłoby to co najmniej niedorzeczne.
- Levy, w lodówce powinna być krew. Nalej i podaj - polecił, skinięciem głowy pokazując w kierunku wejścia do kuchni. Na nowo spojrzał na Szlachetną, gdy wytłumaczyła powód swojego zostania w Japonii. Zmarszczył brwi, próbując przypomnieć sobie ich ostatnie spotkanie. Był przekonany o tym, że kobieta mówiła o wyjeździe, jednak nie zamierzał się z nią spierać. Psucie względnie dobrej atmosfery nie było mu na rękę. Temat pracy był ostatni, jaki Gabriel zamierzał poruszyć, choć w prawdzie nawet nie wiedział, co powinien powiedzieć.
- Nie, nic konkretnego - przyznał, pochodząc do fotela, na którym siedziała Elyse. Zmierzył ją wzrokiem, zatrzymując się dłuższą chwilę na sukience. Musiał przyznać, że wyglądała naprawdę dobrze, choć nie przyszło mu na myśl, żeby głośno skomplementować czerwonowłosą, czym może mógłby nabić sobie u niej kilka punktów. - Chciałem cię zobaczyć. Trochę minęło odkąd ostatnio się widzieliśmy, więc pomyślałem, że możemy gdzieś wyjść, ale kiedy o tym myślałem, to nie padało. Dlatego możemy zostać tutaj - powiedział, prosząc w myślach, żeby jego wypowiedź nie brzmiała w uszach wampirzycy tak chaotycznie jak w jego. Ukradkiem zerkając na okno. Wychodzenie na zewnątrz nie było już tak wspaniałym pomysłem, kiedy zauważyło się, że wiatr przybierał na sile, a deszcz także nie odpuszczał, a wręcz przybierał na sile. Dodatkowo zapomniał, że niedługo słońce wstanie, zajmując swoje miejsce na niebie. No, chyba nie do końca przemyślał plan zaproszenia wampirzycy...
- Przyjaciółką? - zapytał, jakby nie zdawał sobie sprawy, o kim mowa. - Ach, mówisz o niej. To tylko moja służąca. - Wzruszył ramionami, nie bardzo przejmując się sprawą hybrydy. Dobrze sprawdzała się w swojej roli, jednak nie była nikim szczególnym. Gabriel nie był kimś, kto łatwo się przywiązuje się do innych. Więcej uwagi poświęcał płytom chodnikowym niż innym ludziom.
- Levy, idź do sklepu i zrób zakupy do kuchni. - Wsunął dłoń do kieszeni, próbując znaleźć klucze. Wyciągnął je i sprawnie oddzielił jeden od reszty. - Weź klucz. Jakby nikogo nie było, to będziesz mogła wejść. A, i pieniądze są w szufladzie pod telewizorem - dodał, rzucając klucz w kierunku służki.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Levy
Levy
Levy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1771-levy-leander#37331 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 01/05/2015
Liczba postów : 75


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sob Mar 17, 2018 1:43 pm

Levy została wplątana w niezłe gówno - za przeproszeniem. Jej pan jest wariatem, jego dziewczyna jeszcze większa wariatka i sam sens istnienia tutaj w tym domu był istnym koszmarem w głowie dziewczyny; jeśli tak to wszystko ma wyglądać to niech szybko skończą jej szopi żywot bo wytrzymać tego nie da rady. Przyzwyczajenie się do zachcianek trudne nie było, bo to da się zrobić. Głównie chodziło o te popieprzone sytuacje i relacje jakie się tutaj psuły czy budowały. Ta kobieta z pewnością chce jej ukręcić łeb tylko dlatego, że Gab miał ZACHCIANKĘ masażu. Czuła na sobie w pewien sposób... grożące spojrzenie, najlepszym wyjściem będzie po prostu nie patrzeć nikomu w oczy. Tym bardziej, że już na kilometr kręcił w nosie Levy zapach szlachetnej krwi. Podpaść komuś takiemu bez powodu to dopiero pech, ot co.
Kolejne polecenie - Leander spojrzała na Elyse i ukłoniła się nisko wstrzymując wdech i przeszła obok niej kierując się w stronę kuchni. Otworzyła lodówkę i wyszukała wzrokiem saszetkę krwi, którą zaraz przelała do kieliszka na czerwone wino. Położyła kieliszek na tacy którą zaraz podniosła i starając się nie oddychać krwistą wonią zaniosła zamówienie gościowi jej p a n a.
Dopiero po chwili kiedy się wyłączyła na moment swoje uszy, doszło do niej kolejne polecenie. Dziewczyna westchnęła cicho i spojrzała na kobietę, w końcu pora na to, żeby okazać choć trochę skruchy, nie?
- Przepraszam panienkę, że zastała nas pani w tak niestosownej sytuacji. Jestem tylko służącą i wierzę, że nie zmartwiło to pani... W końcu jest pani na znacznie wyższym poziomie. - powiedziała posyłając jej delikatny uśmiech po czym zerknęła na Gabriela. - Otrzymałam kolejne polecenie, więc pani pozwoli - pójdę je wykonać. - dodając to ukłoniła się nisko. - Proszę mi wybaczyć. - po czym odebrała od mężczyzny klucz i ruszyła na zakupy, wedle życzenia!

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 583


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Wto Kwi 03, 2018 8:23 pm

Niewinny akurat! Facet to zawsze znajdzie jakieś wytłumaczenie na swoje krętactwa. Chłopy to mistrzowie naginania rzeczywistości, aby wyszło na ich. Zawsze obrócą kota ogonem tak, że to niby baby są złe. A nawet zostało udowodnione naukowo, że to jednak mężczyźni bardziej plotkują niż kobiety! Tylko co z tego skoro stereotypy zostają?
Elyse uniosła brwi, kiedy Gab rozkazał Levy podać krew, a ona bez słowa po nią poleciała. Za grosz szacunku do siebie! Zabiera ją na macanki, a potem wysyła do kuchni, gdy pojawia się inna kobieta. Ely na jej miejscu zdzieliłaby Gabriela w łeb i wyszła z domu. No, bo nie wiedziała że ten postanowił zabawić się w Pana życia i śmierci i zrobił sobie z niej pokojówkę. Można było się spodziewać, że nie chce mu się samemu prać gaci i gotować, ale nigdy nie wspominał o Levy i zawsze miał bałagan w pokoju, więc jakoś nie zakładała że może mieć służbę. No i tego nie popierała!
"Nic konkretnego". Aha. Super. Czyli po za patrzeniem na niego i jego kochankę nie ma nic więcej do zaoferowania? Zerknęła na drzwi zastanawiając się czy już teraz wyjść, czy dowiedzieć się co tak dokładnie ich łączy? Może Gabriel uznał ich  relację za otwarty związek. Cóż, mogłaby to przemyśleć. Wtedy w sumie też mogłaby sobie jeszcze jednego przystojniaka przygruchać! Nie no żartuje sobie. Ale jak tak myśli o nim, to sama nie wie czy on się kiedykolwiek zmieni...
"Chciałem Cię zobaczyć" Wow. Jednak w jakiś sposób ją lubi i myśli o niej? A może trójkątów mu się zachciało?! Na szczęście zaraz dodał, że szop to tylko służąca. Niewidzialny kamień spadł z serca Ely. Ilekroć chciała grać twardą, musiała przyznać że była zazdrosna.
- Po co Ci służąca? Nie lubię wykorzystywania innych - westchnęła widząc, jak Levy  przyszła z powrotem do salonu z pucharkiem krwi. Elyse odebrała krew i gdy wzięła łyk, to szop zachciał się wytłumaczyć. Szlachetna poczuła jak się krztusi i odsunęła szklankę od siebie.
- Czemu miałoby mnie zmartwić, czy Gabriel zabawia się ze swoją służącą? - palnęła w obronie, a na jej twarz wstąpiły rumieńce. Nie chciała, aby facet się domyślił jak zielonooka, że wampirzyca uznała ich za kochanków i była z  tego powodu niezadowolona - Możecie robić co chcecie - chrząknęła uśmiechając się sztucznie, ale służka już wzięła klucze i wybiegła, jakby się paliło.
Ely odstawiła naczynie, gdy wypiła w końcu krew do końca i przeniosła się już normalnie na kanapę, gdzie Ci wcześniej siedzieli. Może jednak syfa nie załapie. Rozpięła płaszcz, pokazując w całej okazałości kusą sukienkę, gdzie przy dekolcie widać było kawałek koronki krwistego biustonosza.
- Dalej robisz tatuaże? Chciałabym na żebrach jeden - mruknęła nagle. Nigdy się nie tatuowała przez swoją pracę. Jednak w tych czasach coraz więcej pracodawców  akceptuje tatuaże. Ely jako modelka z wybiegu też mogła pozwolić sobie na dziarę, jeśli będzie miała w miejscu który można zakryć. Z racji na swoją wychudzoną posturę nie prezentowała strojów kąpielowych, więc to akurat nie było dużym problemem. Zresztą teraz  są nawet specjalne kremy do maskowania tego typu rzeczy.
- Chciałabym napis po łacińsku "Nic nie trwa wiecznie" - zerknęła na niego i poklepała miejsce koło siebie, chcąc aby usiadł koło niej, a gdy to zrobił położyła dłoń za jego plecami - Ile taka przyjemność by kosztowała? - pochyliła się ku niemu, przez co ich twarze dzieliły milimetry.

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 472


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Pią Kwi 06, 2018 11:00 pm

Czemu myślenie Elyse było tak bardzo ograniczone? Co z tego, że ona nie tolerowała systemu pan - służba. Nie musiała, ale powinna pogodzić się z tym, że niektórzy nie mają najmniejszych oporów przed przyjmowaniem pod swoje ramiona innych, czyniąc z nich służbę. Naprawdę wydawało jej się, że tym razem jej "nie podoba mi się" cokolwiek zmieni?
- Dlatego to nie twoja służka, tylko moja - odpowiedział wzruszając ramionami. Brwi uniosły się odruchowo, chowając się za nierówną linią grzywki, gdy Szlachetna zaczęła się krztusić, jakby co najmniej przełknęła zbyt duże ilości cytryny.
- Chwila... - zmrużył gadzie ślepia, patrząc z nieukrywaną podejrzliwością na wampirzycę. Czy ona...? - Nie wiem, co sobie pomyślałaś, ale ja nie zabawiam się ze służbą - mruknął, niezbyt przekonany w to, czy kobieta uwierzy w jego zapewnienia. Pewnie w głowie miała już milion wersji tego, co zobaczyła i nie dopuszczała do sobie nic poza to, co sama sobie ubzdurała.
Wzrok wampira zmierzył Elyse od stóp do głowy, gdy ta usiadła na kanapie i rozpięła płaszcz, pokazując co miała pod nim. Bezczelny uśmiech niemal od razu wykrzywił usta Gabriela, a wzrokiem wręcz pożerał Szlachetną - z czym nawet nie starał się ukryć. W mgnieniu oka znalazł się przy kobiecie, zajmując miejsce na kanapie obok niej. Ręka bez najmniejszego oporu spoczęła na udzie czerwonowłosej, paznokcie zaczęły delikatnie i nieśpiesznie przesuwać się po skórze, brnąć coraz wyżej.
"Nic nie trwa wiecznie"
Niekontrolowane, ciche parsknięcie wydostało się spomiędzy ust Gabriela, jakby właśnie zareagował na jakiś bardzo absurdalny żart, który mimo swojej bezsensowności potrafił go rozbawić. Dobrze, że Elyse przyszła z do niego w sprawie tatuażu, zamiast iść do pierwszego lepszego studio, przynajmniej mógł jej wyperswadować tak idiotyczny pomysł. Co prawda, sama chęć posiadania tatuażu nie równała wampirzycy z poziomem pseudo romantycznych nastolatek, ale już sama jego forma wzbudzała śmiech na sali.
- Daruj sobie takie cytaty, zrobię wszystko tylko nie coś, co będzie wstyd pokazywać przed światem. - Jak wyobrażała sobie uczestniczyć w pokazać mody, posiadając na swoim ciele stek bezsensowych i równie głębokich jak brodzik słów? Ktoś rozumny od razu podziękowałby za współpracę i wskazał kierunek wyjścia.
Ujął w dłonie twarz Ely, przez chwilę patrząc w jej oczy - co w jego wykonaniu mogło już uchodzić za szczyt romantyzmu. Bez słowa wbił się swoimi ustami w jej, wkładając w ten pocałunek niemal całe pożądanie, jakie odczuwał. Pochylił się w jej kierunku, chcąc wymusić zmianę pozycji wampirzycy - położenie się bądź wsparcie na łokciach. Oderwał się od ust Szlachetnej, gdy zsunęły się niżej na jej szyję, językiem zaznaczając szlak.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 583


PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   Sro Kwi 11, 2018 8:27 pm

Sam jesteś ograniczony! Myślisz tylko o pędzelkach, farbkach i szopach, o! Malarstwo w ogóle nie pasowało do samolubnego Gaba. Artyści byli otwarci na nowe możliwości, lubili tworzyć coś nowego. A ten? Całe życie spaczone myślenie - trzeba mieć sługusa, trzeba pić krew, trzeba marudzić/narzekać/sratatata.
- A czemu akurat służka, a nie sługa? - uniosła brew. Wiedziała, że jej widzimisię nic nie zmieni. Niemniej wolała wyrazić swoje zdanie na ten temat. Jeśli myślał, że wszystko będzie popierać to żył w wielkim błędzie. Jak widać z wieloma rzeczami się nie zgadzali. Aż dziwne, że mimo wszystko coś ich do siebie ciągnęło. Mówi się przeciwności się przyciągają. Ale wiadomo, że lepsze związki są w parach o tych samych upodobaniach. Możliwe że ich dziwna relacja trwa tylko dlatego, że nigdy dobrze się nawet nie rozwinęła.
- Szczerze mówiąc nie musisz mi się tłumaczyć - westchnęła ignorując jego świdrujące spojrzenie. Dalej nie zamierzała przyznawać się do zazdrości. Ona nawet sobie samej się do niej nie przyznała. Ale przynajmniej pogodziła się z tym, że Gabriel nie jest jej obojętny. To już jakiś krok do przodu!
Widziała, że jej ubiór spodobał się tatuażyście i uśmiechnęła się w duchu. Taki efekt planowała, gdy tu przyszła. Ale nie spodziewała się, że ten będzie leżał z jakąś obcą babą na swoich pośladkach. Niby już wiedziała, że to tylko służąca a on miał po prostu masaż. Wciąż jednak pamiętała uczucie żalu, które w sobie poczuła. Z tego też powodu zatrzymała jego dłoń, która błądziła po jej udzie. Niech nie będzie taki do przodu, bo mu tyłu zabraknie.
Zmrużyła oczy na jego parsknięcie. Domyślała się, że jej pomysł na dziarę się nie spodoba. Tekst który postanowiła sobie wytatuować wymyśliła na poczekaniu, ale to szczegół. Pasował do niej jak ulał. Żadna z jej relacji (czy to rodzinnych czy partnerskich) nie trwała długo, więc coś w tym cytacie musiało być.
- To co polecasz? Różę, motylki i inne badziewa ma każdy. Ja chce coś co by do mnie pasowało, coś z przekazem - wyszeptała zagłębiając się w własnych myślach. Prawdę mówiąc nie przejęła się jego krytyką. Przez to wszystko nie wiedziała nawet kiedy postanowił ją pocałować. Patrzyła mu w oczy, gdy skierował na nią swój wzrok i odwzajemniła pieszczotę, gdy w końcu ich usta się zetknęły. Bez sprzeciwu dała się położyć na kanapie. Odzyskała trzeźwość umysłu, gdy się odsunął od niej schodząc na szyję.
- Ja... muszę... coś powiedzieć - wychrypiała od natłoku emocji, które się w niej zrodziły. Złapała drobnymi dłońmi jego ramiona, aby odsunąć go delikatnie. Znów złapali kontakt wzrokowy - Kocham Cię, Gabriel.
Nie wierzyła, że to powiedziała. W końcu wyznała swoje uczucia na głos. I to do samego zainteresowanego! Jej źrenice w strachu się powiększyły. Niewiele czekając zeskoczyła z kanapy i w akcje paniki zaczęła uciekać w kierunku drzwi. Nie chciała zobaczyć jego reakcji. Nie chciała, aby ją wyśmiał albo co gorsza zranił odpowiadając, że dla niego to miała być tylko seks-zabawa. Dopadła drzwi otwierając je na oścież, a chowający się za chmurami księżyc rzucił światło na wyjście. Nie długo miał zacząć się dzień, więc ucieczka byłaby trudniejsza w promieniach słońca...

_________________

One, don't pick up the phone
You know he's only calling 'cause he's drunk and alone
Two, don't let him in
You have to kick him out again
Three, don't be his friend
You know you're gonna wake up in his bed in the morning
And if you're under him, you ain't getting over him
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon [Parter]   

Powrót do góry Go down
 
Salon [Parter]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Łazienka I - parter
» Bar i salon gier "Chaco Taco"
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: NADMORSKA WILLA-
Skocz do: