IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Ulice   Wto Paź 23, 2012 12:38 pm

Długie i krótkie uliczki prowadzące w tej części dzielnicy do różnych sklepów. Po lewej i po prawej dostrzec można butiki, sklepy spożywcze, z zabawkami, obuwiem i innymi najpotrzebniejszymi rzeczami odzieżowymi lub gospodarstwa domowego. Także w oczy rzucić się może duże centrum handlowe.
Ulice pozwalają na spacery lub przejścia z jednej strony na drugą. Samochody bardzo rzadko tędy przejeżdżają, ewentualnie tylko towarowe.
W niektórych miejscach ustawione zostały ławeczki z możliwością odpoczęcia po dużych zakupach czy też nieustannego chodzenia od jednego do drugiego sklepu.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Sty 31, 2013 9:08 pm

Louisa była w dobrym humorze. Spotkanie z Irasuto, po dwóch latach, było bardzo przyjemnym, choć niecodziennym widokiem. Ostatnim razem zniknął bez słowa, dosłownie rozpłynął się w powietrzu, więc nie przypuszczała, że spotka go w takim miejscu jak park. Sporo od tamtego czasu się pozmieniało, ale cóż począć, takie jest życie. A teraz koleje losu zaprowadziły dziewczynę do sklepu. Zakup produktów spożywczych sam się nie zrobi, więc musiała to sama tachać od centrum, na przystanek autobusowy, gdzie pewnie będzie marzła, czekając na spóźniający się dyliżans dla podróżnych, któy zabierze ją do wioski, a stamtąd potrupta sobie z siatkami do posiadłości... Taa, wycieczka będzie w chuj bardzo ciekawa.
Zajrzała więc do manufaktury, włażąc do pierwszego, lepszego hipermarketu czy innego dziadostwa. Wzięła najpotrzebniejsze rzeczy, a i tak okazało się to dość ciężkie. Powinna zrobić sobie prawo jazdy, ale jakoś nie chciała naciągać ojca na kolejne wydatki jakim miałoby być auto. No bo na co jej prawko bez pojazdu? No właśnie, chyba po to, żeby zdobyć pracę dostawcy pizzy. A na razie jakoś nie potrzebowała takiej pracy.
Z spakowanymi zakupami wyszła ze sklepu, kierując się w stronę przystanku. Choć jak zawsze musiała zbłądzić, więc trochę się pogubiła w tych wszystkich ciasnych uliczkach, alejkach i innych zakamarkach. A wiadomo, że te najmniejsze uliczki w Japonii nie posiadając numerka. Zresztą na co jej numerki, skoro i tak nie znała rozstawienia ulic... Powoli zaczynała marznąć, palce jej skostniały, mimo, że miała na dłoniach rękawiczki. Ale cóż poradzić, wciąż trzeba szukać przystanka! A co najlepsze... na zakupach zeszło jej dość dużo czasu, więc zrobiło się już ciemno, mimo że była jeszcze "wczesna" godzina. No tak, zimowa pora, więc nic nowego. Jednak czuła pewien niepokój, błądząc niemalże po ciemku w takich zakamarkach...

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Sty 31, 2013 9:39 pm

Dokładnie, ciemne noce w mrocznych uliczkach nie budzą miłego klimatu na spacerki do przystanku. Chwila grozy, uczucie jakby ktoś właśnie cię obserwował. Louisa mogła odczuwać takie napięcie oraz ten wzrok. Obserwowana niemal od wyjścia z ostatniego sklepu przez szarowłosego wampira z jednym okiem. Napastnik skradał się za nią jak kot na małą, polną myszkę, a kiedy tylko znalazł się w jej pobliżu, na bladym licu pojawił się chytry uśmiech. Taka mała ludzka panienka odpowiednia na wolną chwilę, bowiem przed nim szykował się ślub! Czy go chciał? Owszem! Słowo "mąż" doda mu jeszcze większej męskości oraz wzbudzi sympatię u wielu kobiet, które lubią żonatych mężczyzn.
- Hej, myszko. Szukasz czegoś? - Zawołał za młodą pannicą, doganiając ją szybkim krokiem. Nie szczerzył zębisk, bo kto wie czy jej wiara sięgała do istnienia wampirów. Wiadomo jak Rada bywa szorstka na nocne istoty, które lubią ujawniać swoją prawdziwą naturę, dlatego Ringo stara się trzymać zębiska schowane. Choć ta cera... A może pomyśli, że jest chory i temu taki blady, niemalże że biały?
- Może pomóc? - Ciekaw czy przyjmie pomoc od nieznajomego wysokiego osobnika o szerokich barach. Dodam fakt, że szlachetny na przyjaznego nie wyglądał, mocne rysy twarzy nie wróżą zwykle nic dobrego.
Wcisnął łapy do kieszeni, oczekując na decyzję dziewczyny. Taka młoda oraz świeża, w dodatku dziewica. Nie tylko zabrudzić to małe cudo, ale i wchłonąć!
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Sty 31, 2013 9:59 pm

Louisa w pewnym momencie wyczuła na sobie spojrzenie, więc przystanęła i rozejrzała się dookoła, jakby sprawdzając czy ktoś ją śledzi. Nie słyszała niczyich kroków, więc pomyślała, że było to zwykłe złudzenie. Jednak to uczucie ciągłego obserwowania nie ustępowało i pierwsze, co przyszło jej do głowy to... wampir. Tyle te nocne stworzenia były w stanie zakraść się po cichu do swojej ofiary. Louisa przez Testamenta była już tak przewrażliwiona, że nawet jak w swojej posiadłości szła do toalety, miała nieprzyjemne wrażenie, że jest obserwowana. Jakby o tym pomyśleć przez dłuższą chwilę, Louisa dawno nie wiedziała swojego "pana". Nie to, żeby za nim tęskniła, ale może to przez niego ma wrażenie że jest śledzona? A może faktycznie ktoś ją śledzi...
Po raz drugi obróciła się, przystając w miejscu. Dosłownie ani jednej, żywej duszy. Choć ta "żywa" dusza była bardzo względnym pojęcie. Kiedy odwróciła się we właściwą stronę, tam dokąd zmierzała, na jej drodze nagle pojawił się białowłosy mężczyzna, który wyglądał jak bandyta. Przyjrzała mu się uważnie, dostrzegając w nim wampira. Zmarszczyła brwi i cofnęła się o kilka kroków, aby zachować większy dystans. Nawet gdyby nie wierzyła w wampiry, albo nie wiedziała o ich istnieniu, zdrowy rozsądek kazałby jej się cofnąć. Najzwyczajniej w świecie mężczyzna przed nią wyglądał na bandytę, mordercę, zboczeńca, gwałciciela i wiele innych, nieprzyjemnych (dla normalnych ludzi) określeń.
- Nie, nie szukam, dziękuję.
Odpowiedziała spokojnie, starając się, aby głos przypadkiem nie zadrżał. Może bezpieczniej będzie nie szastać od razu bronią?
- Nie potrzebuję pomocy. Jakoś sobie radzę. Miło, że pan pyta.
Lekki, nerwowy uśmiech pojawił się na twarzy dziewczyny. Normalnie jakby miała deja vu! Pierwsze spotkanie z Testamentem. Kto by przypuszczał, że to zapyziała rodzinka. Aż żal za dupę ściska.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice   Sob Lut 02, 2013 8:16 am

Ależ nasza panienka jest spostrzegawcza! Ringo chętnie by jej pogratulował buziakiem w czoło za tą wiedzę o wampirach! Przecież nie będzie się przed nią musiał ukrywać ze swoją złowieszczą naturą! Nic innego niż dziękować Losowi za taką kobietkę, która tak ładnie się przestraszyła. No musiałaby być szalona, gdyby nie bała się jednookiego.
Podszedł do niej bliżej, wciąż ładnie choć podejrzliwe się uśmiechając. Punkt dla dziewczyny, że mu nie ufała, Ringo nie wygląda w cale na kogoś kto może bezinteresownie pomóc. Nuta grozy zawsze będzie się czaić.
Nie? Odmawia pomocy? Cmoknął, przechylając łeb w bok. Ta mała naprawdę się bała i nie ukryje tego przed wujaszkiem Ringo.
- Ale wiesz, że wieczorem już nie jest tak bezpiecznie. - Westchnął, robiąc krok w tył. Banalne gadki pewnie jej nie przekonają, ale nie w tym rzecz. Szlachetny patrzył na upatrzoną laleczkę niemal znudzony.
- Jaka ta pannica niegrzeczna. Oferuję pomoc i nie chce jej przyjąć. Czy jest na tym świecie odrobina szacunku dla starszego, nieznajomego pana? - Jaki smutny. Teatralny ruch przyłożenia dłoni do czoła miało pokazać jakie brzemie nosi na swej głowie. Jak mu ciężko i jaki jest już zmęczony.
- Zasługuje na karę. - I wreszcie ten wark. Oblicze Ringo diametralnie się zmieniło. Sapnął, warknął i obnarzył kły. Stalowe oko spoglądało złowrogo. Dziewczyna miała wielki kłopot, bowiem miała przed sobą krew szlachetną.
Telekinezą przyciągnął ją ku sobie, obejmując ramieniem w pasie. Zwykłe dokuczanie? Możliwe. Lecz co na to nasza turkaweczka?
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Ulice   Sob Lut 02, 2013 12:44 pm

Louisa chętnie by podziękowała za ten całus, unikając go jak ognia. Nienawidziła wampirów całym swoim ludzkim sercem! Wbiłaby kołek w serce tego starego dziada i patrzyła jak zdycha, zmieniając się w proch. To byłoby takie romantyczne, że aż zapragnęła to zrobić czym prędzej. Wiedziała, że jako łowczyni miała lepszą sposobność do obrony, jednakże walka ze szlachetnokrwistym równała się wręcz z samobójstwem. Już raz z takim walczyło, z Samuru. Z tym całym śmiesznym burmistrzem, który usiłuje rządzić całym miastem, potem pewnie krajem, na koniec rozpocznie III Wojnę Światową, kontynuując jakże "zaszczytny" plan Hitlera. Czyli stworzy Rasę Panów, którą oczywiście on, bo któż by inny, będzie rządził.
Kiedy wampir podszedł jeszcze bliżej, dziewczyna cofnęła się, rzucając w wampira torby z zakupami. Ten jeszcze zasłonił sobie ręką czoło, więc wykorzystała ten moment zakoszenia, kiedy wampir spali, odrzuci, odtrąci, wysadzi w powietrze te torebki, na wyciągnięcie broni z torby. No tak, teraz miała nauczkę, by broń mieć dosłownie pod ręką. Ano, człowiek uczy się całe życie!
- Nie podchodź do mnie. Nie zasługujesz na żaden szacunek.
Odbezpieczyła broń, celując uważnie w wampira. Bała się, ale nie mogła poddać się strachowi. Mówiła spokojnie, z drżącym głosem. Nie chciała niepotrzebnie krzyczeć, potęgując gniew wampira. Nie powinna się wahać.... Oddała jeden strzał, celując gdzieś w jego tułów.
Chciał ją przyciągnąć do siebie telekinezą? Nic z tych rzeczy, bowiem ochronił dziewczynę artefakt, jaki miała na palcu. Blokada przed takimi atakami przyciąga, odpychania i kij wie czego jeszcze.
Artefakt zalśnił na chwilę, sygnalizując, że został użyty. Teraz dziewczyna miała pewność, że ten wampir należał do tych z "wyżej półki" i to na jej nieszczęście. Nie była pewna czy wytrzyma nawet minutę w tej walce.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice   Sob Lut 02, 2013 8:15 pm

Ma w nosie jej poglądy, dla niego liczy się tylko krew oraz ciało dziewczyny, reszta nie jest ważna. Nic z tych rzeczy. Szlachetny i tak ją dopadnie, o!
Rzut zakupami? Ringo mając dobry refleks, złapał torbę z produktami. No proszę. Rzuca jedzeniem, marnuje je, a dzieci głodują. Człowiek to samolubny potwór. Odłożył torbę i rozpoczął swoją grę. Wtem ta wyjęła swoją broń. Aha! Łowczyni! Zarechotał podle, niemal czując to rosnące pożądanie. Łowcy wydłubali mu oko i swoimi czarami, miksturami oraz innym świństwem uniemożliwili regeneracje ślepia. Ale i tak lubił poziom adrenaliny jaką dawali mu pogromcy! Tylko ta pannica wyglądała na słabiutką mimo tej broni.
- Nie tobie oceniać czy zasługuję, gówniaro.
Stwierdził sucho, jakoś nie rzucając się na bok gdy ta wystrzeliła. Ringo dostał w prawy bok. O tak, ten ból! Niemal jęknął z podniechy, czując jak lepka krew wypływa z rany brudząc ciało i ubranie. Zgiął się nieco, łapiąc za dziurę. Telekineza nie podziałała? Uroczo. Mimo utraty krwi, bólu skorzysta z mocy, ryzykując utratę większej siły. Niewidzialność. Potężna zdolność z minusami: krople krwi pojawiające się na brudnym od śniegu znaczyły ścieżkę, ale czy nasz ludzki ślepiec ujrzy krwawe plamy nocą? Ach, były one czarne.
Ringo poczeka aż nasza odważna jak tchórz łowczyni poczuje się bezpiecznie, ba, on ostrożnie przesunął się w bok, by ta go "nie zauważyła", a kiedy nadejdzie ta chwila, będzie bardzo biedna. Musi także uważać, jak korzysta ze swojej mocy, ot co.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Lut 03, 2013 12:45 pm

Dla niego liczyła się krew dziewczyny, a dla Louisy przetrwanie, wręcz przeżycie tego nagłego, niespodziewanego spotkania. Nawet jeśli fizycznie była słabsza od reszty łowców, nie zamierzała od tak poddać się woli wampira. A wiadomo do czego te bestie były skłonne.
Nieznajomy był bardzo wysoki, dziewczyna pewnie sięgałaby mu zaledwie do łokci, najwyżej do torsu, więc zdecydowanie miał nad nią przewagę. Poza tym to wampir, więc wszelka ucieczka na nic się nie zda i tak ją przecież odnajdzie po zapachu. Dosłownie nie wiedziała jak wybrnąć z tej sytuacji.
Rzuciła w niego torbę z zakupami, po to, aby zyskać kilka sekund na wyjęcie broni i odbezpieczenia jej. Łowcy wydłubali mu oko? I bardzo dobrze, pewnie zasłużył sobie. Choć niektórzy łowcy należeli do fanatyków i torturowali, a nawet mordowali "niewinne" wampiry, o ile takie w ogóle chodzą po tej ziemi. Ale Ringo nie wyglądał na takiego, który byłby nie winny, na pewno miał sporo na sumieniu. Poprawka, on nawet nie miał sumienia. Zresztą nie to się liczyło w obecnej chwili dla dziewczyny. Słowa wampira puściła mimo uszu, oddając strzał. Trafiła. W bok. Kula w ciele wampira rozłamała się, a jej szczątki wdarły się pewnie głębiej w ciało. Towarzyszyło temu okropny ból, który jak widać podniecił wampira, a nie osłabił jego zapędy.
Drugi strzał, także celowała w tułowie wampira. Nagle zniknął. Teleportował się? Odwróciła się, aby zobaczyć czy wampir pojawił się za nią, jednak jego nie było. Zniknął od tak? A może się bawi? Słyszała jedynie skrzypienie śniegu, więc odwróciła się w stronę, skąd słyszała jak wampir stawia kroki na śniegu. Oby nie było za późno, bo w sumie zawsze w tym momencie mogła oberwać w głowę. Wszak nie widziała napastnika...

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Lut 03, 2013 7:00 pm

O tak, nasza panna miała kolejnego pecha. Pierw Kanibal, teraz Ringo i to ta sama rodzina! Normalnie Louisa powinna zmienić sobie nazwisko na takie, jakie mają prześladujące ją wampiry! Przynajmniej mogłaby się pobujać na osiedlu.
Ta, marnowanie zakupów. Ta dziewczyna jest lekkomyślna i wielką ignorantką. Nie mogła oddać biednym, tylko rzucać ową torbą? Mniejsza! Mimo rany, Ringo się nie podda. Zaciskając zęby, użył mocy. Cóż, po wszystkim musi wypić hektolitry krwi aby odbudować swoją energię.
Dziewczyna traci powoli czujność! Wsłuchiwała się w skrzypienie śniegu, ajć. Bląd. Ringo chodził w koło, na boki aż wreszcie stanął za nią. Rozłożył ramiona, następnie objął nimi łowczynie i jeśli mu się uda, Louisa ma zablokowane ruchy, a wtedy napastnik zyska przewagę. Dodam także, że wraz z jej złapaniem stał się widzialny i swoją krwawiącą raną brudził płaszczyk dziewczyny. Normalnie aż odda za pranie.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Lut 03, 2013 7:32 pm

Nosić to samo nazwisko, co prześladujące ją wampiry? Chyba już wolałaby opuścić Japonię i nigdy tutaj nie wracać. Czy tchórzyła? Była jedynie człowiekiem, miała swoje słabe emocje i strach, z którymi nie umiała sobie poradzić w takich chwilach, kiedy przed nią stał wampir krwi szlachetnej, na pewno nie mający dobrych zamiarów. Wampiry nigdy nie mają dobrych zamiarów, nawet dla swoich pobratymców, nie mówiąc już o byciu wspaniałomyślnym dla własnej rodziny. Choć dziewczyna wolała wierzyć, że wampiry składają jaja, z których lęgną się te potwory.
Mówi się trudno. Zakupy leżą sobie teraz na chodniku, więc jakiś bezdomny z tego skorzysta. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. A myśli Louisy zaprzątnięte były teraz jak przeżyć i uciec z łap wampira, a nie zamartwianiem się głodujących dzieci. No cóż, próżność ludzka nie zna granic. Zawsze w takich chwilach najważniejsze jest Ja, bo jakżeby inaczej.
Błąd, nie błąd, przynajmniej miała "widok" na wampira, że wciąż się tutaj kręcił, że nigdzie nie poszedł, więc pozostawała czujna. Nagle ta czujność ją zawiodła, bowiem wampir stanął i szybko objął ją swoimi wielkimi łapami. Zaciągnęła się desperacko powietrzem, jakby to miał być jej ostatni oddech, po czym cichy pisk wydobył się z jej gardła. Następnie oddała z broni strzał w stopę wampira. Skoro stał się widzialny, a jego ramiona nie oplotły ją jeszcze na tyle mocno, by nie mogła oddychać czy też wypuścić z dłoni broń, to czemu nie skorzystać z tej szansy? Nigdy nie podda się w łapy wampirów. Jakoś o pobrudzonym płaszczu w tej chwili także nie myślała, a już na pewno nie przyjmie od wampira żadnych pieniędzy. Niech się nimi wypcha.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice   Sro Lut 06, 2013 7:29 am

Przykro mi, wampiry jak te ssaki, wychodzą macicą. Więc nie mogą przez jajka! Ha, dobre co? Luśka nie zna się na wampirach, wstyyyd. A powinna, bowiem żeby pokonać wroga, trzeba poznać jego każde słabości, jego naturę i tak dalej.
W każdym bądź razie Ringo tej nocy zabawi się ostro, ma przed sobą kicię łowczynię i to dopiero świeżaka bo prawdziwy, doświadczony łowca zawsze ma przy sobie coś do odstraszenia lub uspokojenia potwora, Luśka tego nie ma, temu szlachetny wygrał tą zabawę.
Słuchanie nic nie dało, wampir i tak dopadł do wiotkiego ciałka, zamykając je w uścisku swoich łap. Mimowolny pisk natychmiastowo wzbudził w wampirze obronę: przytkał jej usta dłonią, a rękę z bronią przytrzymał, dlatego kiedy ta wystrzeliła trafiła w chodnik, nie w jego stopę. Postrzelony bok zabolał, aż syknął!
Odchylił jej głowę, wciąż trzymając ją w żelaznym uścisku, nie zostawi jej tak łatwo. Językiem przejechał po dziewczęcej żyły tętniczej, następnie wymierzył w nią zębiska. Zatopił je głęboko, biorąc pierwsze łyki zdrowej, dziewczej krwi. Dziewczyna mogła szybko tracić siłę, bowiem głodny zboczeniec chłeptał krew dużymi ilościami. A tak w ogóle to wie co czeka nią czeka skoro ugryzł ją wampir krwi szlachetnej?
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Ulice   Sro Lut 06, 2013 10:41 am

I zaczęło. Louisa nie była już w stanie się bronić. Łapa wampira zacisnęła się mocniej na jej ciele, przez co dziewczyna straciła na chwile kontakt z tlenem. Czuła jak druga łapa wampira przyciąga jej dłoń z bronią tak, że pocisk trafi w chodnik i rozprysnął się. Dziewczyna zaczęła rzucać się w jego uścisku, wyrywać, gryźć po rękach, po ramionach, nawet deptała jego nogi! Łokciami usiłowała trafić w jego ranę na boku, żeby tylko zadać mu ból, żeby tylko móc się uwolnić z tego żelaznego uścisku. To jednak na nic.
Wampir odgarnął ciemne włosy z szyi Louisy. Dziewczyna zaczęła rzucać się bardziej w jego ramionach, przez co jedynie traciła energię, którą mogłaby spożytkować inaczej. Nie chciała znów być gryziona. Nie znosiła tego. Nie wiedziała czemu, ale wampiry uwielbiały jej krew. Pieprzone zboczeńce, naoglądali się za dużo pornoli i teraz ciągle gadali o dziewicach.
Kły brutalnie rozszarpały szyję Louisy. Niemy krzyk wydarł się z jej gardła. Szybko traciła siły, w miarę jak krew wypływała z ciała. Nie miała pojęcia, że wampir, z którym miała obecnie styczność, był szlachetnym. Nie wiedziała, że za kilka godzin stanie się tym, na co tak nieustannie poluje.
Przestała się wierzgać. Nie miała już na to po prostu siły. Czuła jak uchodzi z niej życie, więc desperacko łapała w usta powietrze, jak ryba bez wody, jakby to miało jej w czymś pomóc. Dziwny ból rozpłynął się po ciele dziewczyny, a żyły wręcz ją paliły. Zapragnęła powypruwać sobie każdą żyłę, nawet tę najmniejszą, byle tylko uwolnić się od tego bólu. Gdyby nie to, że wampir mocno ją trzymał, już dawno osunęłaby się na ziemię, a tak... jedynie opadła wiotko w jego ramionach, jakby trzymał worek z ziemniakami.
Powoli urywał jej się film. Wciąż czuła ten ból. Nie wiedziała czy krzyczała naprawdę, czy to była jedynie jej wyobraźnia. Rozjątrzone ciało zapłonęło żywym ogniem, po czym uspokoiło się i wychłodziło. Dziewczyna osunęła się w czerń. To wszystko było takie dziwne i nierealne.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Lut 08, 2013 6:53 pm

Tak, była jego. Ringo jak opętany spijał życiodajny płyn z żył swojej ofiary, ta mogła czuć jak jad szlachetnego trawi jej wnętrze i następują paskudne zmiany w poziom E. Stanie się bestią na które sama poluje i Ringo miał dla niej świetny pomysł na rozruch.
Jak tylko opadła w jego ramionach, wyciągnął kły. Nieprzytomną odwrócił ku sobie, by móc musnąć jej zimne usta. Ucałował ją brutalnie, wciskając język w jamę ustną. O ta, penetrował każdy element jamy, nawet wiszącym tym czymś! Na zakończenie przegryzł jej wargę i najzwyklej w świecie przerzucił ją sobie przez ramię. Zupełnie nikt nie pomógł biednej Luśce, pozostawiona na łasce potwora nie mogła liczyć na jakąkolwiek pomoc. W ciszy i pod osłoną nocy zamierzał rozpocznąć swój plan, a tak przy okazji do jego telefonu zawitała przyjemna wiadomość. Po łowczyni pozostały jedynie zakupy i krew oprawcy.

Z/T x2
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 5:23 pm

No to paszli! Fum zabrała w zasadzie tylko portfel schowany w małej torebeczce przewieszonej przez tułów. Miała też Crystalisa, ale o tym wiedziała tylko Kotori, nawet jeśli nie zdawała sobie sprawy czym jest kryształ. Dziewczyna jaśniała i to dosłownie, zazwyczaj ubrana na sportowo, czasem w skóry, czasem wyzywająco, dzisiaj była w bieli, bluzka na ramiączkach i luźna spódnica do kolan, swój charakter podkreśliła tylko trampkami. -Do muzycznego zajdziemy na końcu, bo jak kupię ten piec nie będę go tachać przy reszcie zakupów. Teraz pójdziemy do sportowego. - Zaproponowała taki układ. Szły uliczkami, by jak najszybciej trafić do celu, główną drogą musiałby obejść kawał drogi, Dana doskonale znała to miasto, wiedziała jak sobie drogę skrócić. ewentualnych chuliganów się nie bała... no proszę... ona? Chuliganów?...
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 6:01 pm

Akiyama zdecydowanie powoli zapominała jak to jest włóczyć się po mieście z koleżanką. Od tych dwóch lat, które spędziła w Akademii Crossa prawie nie ruszała się po za jej teren.
Samej nie chciało jej się chodzić. Zawarła parę znajomości, ale jakoś żadna nie wybrała się z nią na miasto.
Kotori zauważyła kryształ, który miała ze sobą Fuma, ale nie wiedziała, co to jest. A nie pytała, bo każdy miał prawdo do własnych tajemnic. Ale nie o tym teraz chciała myśleć.
- W porządku - zgodziła się bez wahania Kotori.
W końcu to Fuma zaproponowała wyjście, a Akiyama jakoś nie miała na chwilę obecną rzeczy, którą chciałaby zdobyć koniecznie. Może gdy będą przechodzić koło jakiegoś sklepu.
- Jak wspomniałaś o tym piecu - zaczęła - to wyobraziłam sobie taki wielki kamienny piec, jaki mają moi dziadkowie w domu, w Słowenii. Stamtąd jest moja mama.
Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 6:12 pm

Gdyby istnienie kryształu było tajemnicą, Fum zapewne nie zabierałaby go tak jawnie z szuflady i zapinała pod spódnicą. Samo jego działanie mogło zostać tajemnicą, ale nic poza tym... no i oczywiście tylko wtedy jeśli Kotori nie ma pojęcia o istnieniu wampirów. Jeśli by wiedziała, nie ma sensu, żadna tajemnica Crystalisa. -Taki do pieczenia chleba? - Zaśmiała się idąc u boku nowej koleżanki. -Nie, nie, to takie dość duże pudło... w zasadzie to duży głośnik ze wzmacniaczem i kilkoma opcjami modyfikującymi i regulującymi dźwięk podłączonego do tego instrumentu. Kurde... marzą mi się elektryczne skrzypce! - dodała kucając by zawiązać sznurowadło, które się odwiązało w czasie drogi. -Nie mam swoich, kilka razy grałam na takich, ale mieć własne... kurczę to zupełnie inna gra niż na klasycznych! Może w muzycznym będą wystawione jakieś skrzypce. Jeśli tak, to obiecaj mi, ze mnie stamtąd wyciągniesz min przepuszczę na nie cała kasę. - Wyszczerzyła się do Kotori wstając.
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 6:22 pm

Kotori wiedziała o wampirach. Jak mogła nie wiedzieć, skoro jej własny brat nim był? Ale nie mówiła tego Fumie, więc żadna nie wiedziała, że ta druga wie.
- Nie to pieczenia chleba - sprostowała ze śmiechem Kotori. - Taki do ogrzewania pomieszczeń.
Kiedy Fuma wyjaśniła, czy jest ów piec do gitary w głowie Kotori się rozjaśniło. Ano widziała coś takiego w jakiś teledyskach, które czasami oglądała czy na kanałach muzycznych czy też w internecie.
- To już wiem, o co chodziło - powiedziała. - Piec do chleba nie zmieściłby się w pokoju w akademiku.
Gdy Fuma zatrzymała się, żeby zawiązać sznurowadło, Kotori przystanęła i słuchała tego, co mówi. Nowa koleżanka miała naprawdę dużą wiedzę o instrumentach i dodatkach do nich. Akiyama nie wiedziała nawet połowy z tego.
- W porządku wyciągnę cię na siłę chociaż mogę mieć z tym problem - przyznała. - Jesteś ode mnie większa i bardziej zbudowana. Ale dam z siebie wszystko.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 8:49 pm

Piękna noc na poszukiwanie pięknych kobiet!
Szlachetny wyruszył na poszukiwanie doznań, które miały dać mu złapane kobiety. Szedł więc dumnym krokiem przed siebie, rozglądając się za jakąś ciekawą zdobyczą. Oczywiście o tej porze ciężko kogoś spotkać, no ale nie tracił nadziei. Ten wampir szybko się nie poddaje, o nie.
Szedł uparcie, trafiając na uliczki, blisko sklepów i właśnie do jego nosa dotarł ten charakterystyczny zapach. Jeden jedyny w swoim rodzaju zapach. Wielka szkoda, że nie ma z nim kanibala. Na pewno ucieszył by się z... Ikedy. Jednooki stał się niewidzialny i ruszył w stronę dziewczyn. Kiedy tylko znalazł się za Fumą, położył na jej ramionach swoje wielkie łapy, a jeśli ta się odwróci, Ringo stanie się z powrotem widzialny.
- Kopę lat, Ikeda. - Warknął wesoło, obnażając zębiska. Nie no, nie spodziewał się laski. I naprawdę, nie żałował dalszego poszukiwania. Taka laseczka mu się trafiła... dawna ofiara gwałtu. Wrau...

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 9:25 pm

Gdy Dana podnosiła się na nogi, Crystalis zrobił się ciepły. To znaczyło tylko jedno - zbliżał się wampir. Dziewczyna rozejrzała się dyskretnie, żeby nie straszyć koleżanki, mogły być w niebezpieczeństwie... czort wie na kogo mogą trafić... to miasto pełne było pojebanych wampirów. - Jak pokażesz mi ciastko pójdę grzecznie za Tobą. - rzuciła z lekkim uśmiechem, ale nie patrzała już na towarzyszkę. Była czujna. Crystalis nigdy się nie mylił. Postawiła krok do przodu by ruszyć dalej, ale poczuła czyjeś zimne łapsko na ramieniu... co jest do chuja!? Nikogo nie widziała. Odwróciła się i wtedy pokazał się Ringo. Przybrała poważny wyraz twarzy, w oczach błysnęła nienawiść i cień strachu... dlaczego on... już wolała spotkać Testamenta! Z Kanibalem przynajmniej mogła się pobawić... Ringo może zrobić z obiema dziewczynami co tylko zechce, nie ważne jak bardzo Dana będzie z nim walczyć... niech to. -Ringo... - warknęła przez zęby unosząc do góry głowę by spojrzeć w twarz tego psychopaty. Musiała coś wymyślić... po co ona ciągnęła na te cholerne zakupy Kotori!? -Wracaj do swojej nory. Przeszkadzasz w zakupach. - Dodała. I co teraz... znając talent Fumi, to zaraz go tylko wkurwi i skończy się dzień dziecka... przekichane...
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Wrz 12, 2013 10:01 pm

Kotori miała nadzieję, na udany wypad na miasto. Nawet uznała, że może wpadną jeszcze do sklepu spożywczego, bo słonecznik jej się kończył.
- A to pech - powiedziała Kotori na wzmiankę o ciastkach. - Nie mam przy sobie - chciała się zaśmiać, ale Fuma nawet na nią nie spojrzała.
Dziewczyna nie wiedziała, co się dzieje, ale nagle cała radość z wypadu na miasto wyparowało. Jakby ktoś je wyssał. Gdzieś w głębi Akiyamy uruchomił się instynkt samozachowawczy nakazujący jej ostrożność, a najlepiej ucieczkę.
Chwilę później pojawił się jakiś wysoki mężczyzna, który najwyraźniej znał Fumę. Kotori szczerze mówiąc była zaskoczona, ale i przerażona. Bała się, choć nie do końca rozumiała co się dzieje. W sumie wcale nie wiedziała co ma robić.
Jedyne, co mogła zrobić to się nie wtrącać. Była tylko zwyczajną dziewczyną, która poszła z koleżanką na zakupy.
Wampir?
Przemknęło jej przez myśl. Nie wiedziała, ale skoro jej brat nim był inne też musiały istnieć. Szczerze chciała się mylić.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 13, 2013 7:03 am

Niestety, Kanibal jest niedostępny, gdyż bydle zawieruszyło się ponownie w Oświacie. Dlatego w ramach przeprosin od podłego losu, dostały dziewczęta Ringo! Jednooki wampir tak bardzo stęsknił się za Daną, że zwyczajny gwałt na jej osobie, nie będzie w stanie wyrazić jego gorących uczuć. W dodatku miała cudną koleżankę, jakiej szlachetny niestety nie znał. Ale to szybko się naprawi, wszak wampirzysko nigdy nie traci okazji bliższego poznania.
Odsunął się trochę, patrząc z góry na wściekłą łowczynię, a może i eks? Przecież mogła wylecieć z Oświaty, no ale Ringo to najmniej obchodziło.
- Ale przecież ja nic słońce nie robię. - Rzekł wampir nadzwyczaj pogodnym głosem, choć jego ukryta nuta nie brzmiała przyjaźnie.
- Jak Ty się zmieniłaś, Dano! A jak urosłaś w klatce piersiowej, wujek Ringo naprawdę jest dumny ze swojej dziewczynki. - Skinął głową na potwierdzenie własnych słów, po czym przechylił owy czerep na bok. Teraz jego oko koloru stali utkwiło w malutkiej Kotori. Ringo jakby chciał, mógł ją zmiażdżyć w swoich silnych ramionach...
- Jestem Ringo Kuroiaishita, moja pachnąca rosą samiczko. - Przestał na chwilę zwracać uwagę na Fume, bowiem poszedł do owej dziewczyny. Chwycił jej dłoń, którą z wielką kulturą, musnął ustami. A podły rechot wyrwał się z jego gardziela, spojrzawszy spode łba na oblicze nieznajomej. Ikeda na pewno się zdenerwuje... ale czy właśnie nie o to chodzi?

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 13, 2013 7:22 am

Rino! Cały Ringo! -Zostaw nas w spokoju.- warknęła. On nic nie robi? Dobre sobie. Tam gdzie był ten wampir pachniało gwałtem, przemocą i bestialstwem. Co tu zrobić? Nie mogła pozwolić mu skrzywdzić Kotori... ale jak? Gdy wspomniał o jej cyckach zacisnęła pięści i w ostatniej chwili powstrzymała się żeby mu nie przywalić w kły. Gdy podszedł do dziewczyny dreszcz przeszedł jej po ecach. - Zostaw ją Ringo. Nie będzie więcej ostrzeżeń. Rozwalę ci łeb...- syknęła. Głupie gierki... gdyby była sama albo zaczęłaby już spieprzać, albo odstrzelić temu psychopacie fiuta i głupi czerep. -Odejdź.- rzuciła raz jeszcze gotowa sięgnąć po Crystalisa, albo swojego ulubionego gnata w zależności od sytuacji. Łudziła się, wiedziała o tym, ale miała nadzieję, że ten wieczór nie skończy się źle... przynajmniej dla Kotori...
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 13, 2013 6:09 pm

Kotori nie spodobało się, jak mężczyzna się do nie zwrócił. Nie była zwierzęciem, żeby mówić na nią samiczka.
Ale jej oburzenie ledwo przebijają się przez jej ogromną chęć ucieczki. Bała się, choć nie chciała tego okazywać. W dodatku po raz pierwszy w życiu żałowała, że nie jest zwykła i bardziej przeciętna jeśli chodziło o wygląd.
Mężczyzna musiał być zły, skoro Fuma się tak denerwowała. I mimo, że ledwo się znały, Kotori wierzyła, że zachowanie Fumy ma swoje podstawy.
Kotori chciała wyrwać swoją rękę, ale nie oszukujmy się Ringo był o kilkadziesiąt centymetrów wyższy i przede wszystkim silniejszy od niej. Próbując się szarpać mogła sobie zrobić krzywdę.
Dodatkowo jego śmiech jeszcze bardziej ją przestraszył.
Nie chciała powiedzieć, jak ma na imię. Jeszcze czego. Ale z drugiej strony strach dodatkowo ją paraliżował.
- Ko - wykrztusiła w końcu. Rodzice wołali na ją Ko-chan, więc w sumie nie wiele skłamała.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 13, 2013 8:20 pm

Ależ ta Fuma skrzeczy! Pod względem marudzenia, zrzędzenia , krzyków... nie zmieniła się zupełnie nic. Szlachetny nie umiał powstrzymać tego wrednego uśmiechu, słuchając te wszystkie straszne jej groźby. Nie no, aż nabrał ochoty zawalczyć z tą małą, waleczną amazonką.
- To tak chcesz uczcić nasze spotkanie po latach? - Zwrócił się do Ikedy, patrząc na nią z udawanym smutkiem. Naprawdę, mogła wyciągnąć jakąś flaszkę, zrzucić ciuszki i razem pobaraszować... jak za dawnych lat.
- Testament dopiero się ucieszy na Twój widok! Tęsknisz za nim, co? - Zarechotał, mając na uwadze Kotori. Kiedy grzecznie mu się przedstawiła, jednooki ukłonił się nie za nisko i szybkim ruchem, znalazł się za Ko. Chwycił ją za szyję, a druga ręką na jej żebrach. Fuma chyba pamięta co potrafi Ringo, prawda? Łamanie kości poprzez dotyk.
- Mam ochotę na trójkąt, moje panny! Idziemy między bloki... inaczej... Ko będzie mieć przebite płuca własnymi zebrami. - Pora na powagę, chociaż z tym uśmiechem Ringo... ciężko było, serio.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Fuma Ikeda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1155-fuma-ikeda#17968
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 78


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Wrz 13, 2013 8:39 pm

-Prawdę mówiąc miałam nadzieję nie zobaczyć tej Twojej krzywej gęby zbyt szybko. - Odpowiedziała. Było to szczerą prawdą, z całej rodzinki już wolałaby spotkać Samuru!! Hiro by uściskała na następne spotkanie witając go z radością, a Kanibal?... Cóż, Tesiek, to Tesiek, jego zawsze lubiła spotkać... miał w sobie jakiś zwierzęcy magnetyzm... HAH! Ringo... Fuma nie sądziła, że ten stary padalec odzyska własne, dorosłe ciało... jakoś wolała go w tym chuderlawym dzieciaku. -Och tak Testamenta zobaczę z przyjemnością równą jego uciesze na mój widok. - Przyznała z lekką nutką rozbawienia i ironii w głosie. Tą parkę łączyły specyficzne więzi...
Gdy wampir zrobił kolejny ruch w stronę jej koleżanki ta błyskawicznie sięgnęła po Crystalisa na udzie. Gdy ten stał już za Kotori ze swoimi łapskami na jej ciele, ona stała naprzeciw z wielkim kryształowym łukiem, z naciągniętą błyszczącą cięciwą i strzałą celującą w serce wampira, być może zasłaniane ciałem dziewczyny. Nie szkodzi. Odruch... akcja i reakcja - instynkt. Fum zapewne w tym czasie tylko by pisnęła i zakryła usta dłońmi, a potem z płaczem, grzecznie poszła za wampirem. Jaka Fumi była słaba w tym względzie, to czasami Dana nie mogła w to uwierzyć... były siostrami, a potrafiły być tak odmienne. No nie ważne, teraz, w takich sytuacjach zazwyczaj dominowała Dana, dlatego fioletowowłosa stała z łukiem gotowym do przeszycia strzałą serca Ringo. -Złam jej bodaj jedną kostkę,  albo użyj jakiejkolwiek zdolności, to będziesz miał strzałę w sercu, a ja niezły ubaw. Chętnie zobaczę jak rozsypujesz się w proch... - Odpowiedziała własnym argumentem na jego argument. Dana ryzykowała cholernie, ale miała nadzieję że Ringo zdążył poznać ją na tyle nie tyle dogłębnie co blisko, żeby wiedzieć, że Dana nie żartowała.
Dlatego też jeśli Dana zobaczy, że oko wampira choć błysnęło czerwienią świadczącą o użyciu mocy, albo Kotori piśnie z bólu, dziewczyna wypuści strzałę prosto w serce Ringo. Jeśli Ko będzie stała na jej drodze, strzała nic jej nie zrobi, poleci dalej jak przez mgłę... och wspaniała moc antywampirzej broni.
Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: