IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prywatne lotnisko "Nyks"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Prywatne lotnisko "Nyks"   Wto Maj 05, 2015 3:08 pm


Prywatne lotnisko, gdzie można dość tanio wykupić jednorazowy lot - szybowcem lub helikopterem. Zwykle przychodzą tu ludzie polatać dla samej przyjemności unoszenia w powietrzu, ale można również poprosić o "zawiezienie" do określonego celu w mieście. Oczywiście jeśli da się tam, gdzieś "stanąć". Zawsze do dyspozycji znajdzie się pilot, ale jeśli masz uprawienia do lotu tymi maszynami da się dogadać do prywatnej "przejażdżki".


Wciąż będąc w centrum handlowym Elyśka poszła do toalety, aby przebrać się w kupioną sukienkę przez brata, a swoje ulubione ciuchy schowała do torby. Tak szybko się ich nie pozbędzie, nie ma to tamto! Na prawdę ta bluzka była fajna, a oliwkowy to jeden z jej ulubionych kolorów. Może jeszcze je kiedyś założy, jak Chris i Eth przestaną być tacy przewrażliwieni. Nie ona jedyna w końcu tak chodziła! To było normalne, szczególnie w tym mieście.
Niemniej rodzeństwo wsiadło z powrotem do auta, a Ely poprowadziła brata, jak ma jechać. Skąd to wiedziała? Czasem udawała się w tamto miejsce, aby popatrzeć jak inni latają. Gdy dojechali od razu wyskoczyła z samochodu, aby dobiec do jego drzwi i mu otworzyć.
- Wypożyczmy cuś! - powiedziała podskakując na miejscu, o.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Prywatne lotnisko "Nyks"   Wto Maj 05, 2015 11:53 pm

Kiedy Ely w końcu wydusiła z siebie dlaczego ubiera się w tak ekstrawagancki sposób, Christian ostudził na chwilę szalejące w nim poddenerwowanie. Więc wyszło szydło z worka... No cóż, nie uważał tego za zbyt mądry sposób, ale "dzisiejsza młodzież już chyba tak miała". W sumie, wampirzyca miała mocne powody, aby zbuntować się przeciwko braku uwagi ze strony ojca, gdyż cały czas go nie było, a kiedy w końcu się pojawił, oczekiwał chyba fanfarów. Na dobrą sprawę, do syna również nie odzywał się od naprawdę długiego czasu, lecz Christianowi nie przeszkadzał zbytnio ten fakt. Był samotnikiem, a przyjemność widzenia się z rodziną ograniczał do minimum. Niemniej, teraz nareszcie pojął niecodziennie buńczuczne zachowanie wampirzycy, przez co nieco spuścił z tonu. Cóż, to już nie jego interes naprowadzać młodą na właściwy tok rozumowania, o tym musiałaby porozmawiać ze swoją matką lub z Ethanem, jeśli w końcu zainteresuje się nastoletnią córką. Christian ewidentnie nie nadawał się na pocieszyciela i osobę łagodzącą napięcia w rodzinie.
A co do zwrotnego smsa od Gabriela, którego niechybnie odesłał, Christiana nie interesował już fakt co młody tam nabazgrał. Podejrzewał, że wysilił się wyłącznie na bluzgi i oszczerstwa, które dla Szlachetnego były ostatecznym dowodem na to, że chłopak siostry inteligencją nie grzeszył i był po prostu nudny, by nie potrafić zdobyć się na coś bardziej górnolotnego niż "spierdalaj, blablabla". Szczerze mówiąc, Chris zaczął patrzeć na Gaba już nie jako faktycznego chłopaka Elyse, a na jakiegoś szczeniaczka, który głośniej szczeka niż faktycznie gryzie - takie małe coś, potrzebujące uwagi. Tym bardziej więc nie zamierzał się już nim przejmować, gdyż szkoda Chrisowych nerwów na takie pierdoły.
Zapłacił za sukienkę, przemilczając ostatnią zgryźliwą uwagę młodej. Nie zamierzał zaprzeczać, że gdyby o tym pomyśleć, rzeczywiście trudno było wybrać dla Elyse odpowiedniego kandydata na męża; takiego, aby nie przyniósł rodzinie wstydu. Kiedyś było to o tyle prościej, że aby zachować ciągłość krwi, rody decydowały się na żeniaczkę pomiędzy rodzeństwem czy kuzynostwem. Dziś nie praktykowało się tego starodawnego zwyczaju, a i sama wizja poślubienia Elyse i obcowania z nią w wiadomy sposób, napawała Christiana wstrętem. Nie to, że wampirzyca była okropna... Po prostu to była jego SIOSTRA, jego mała, słodka siostra, której nie byłby zdolny zrobić czegoś TAKIEGO. Pozostawała więc tylko nadzieja, że w mieście pojawi się ktoś odpowiedniejszy od obecnych okazów...
Pojechał we wskazanym przez Elyse kierunku, parkując na prowizorycznym parkingu nieopodal lotniska, na które patrzył z pewną ciekawością. Och, dlaczego nie wpadł na to wcześniej? Latanie samolotem pasażerskim, nawet prywatnym, nie równało się z lataniem, chociażby... motolotnią! Wyszedł więc z samochodu, spoglądając na skaczącą (jeszcze chwila, a naprawdę nada jej ksywkę Monkey) w miejscu siostrę. No proszę, kto by się spodziewał, że młoda będzie chciała polatać? Zamknął auto i poczochrał włosy wampirzycy, kierując się do furtki. W niewielkim budynku odnalazł potencjalnych pilotów, z którymi załatwił co trzeba, powracając wzrokiem do Elyse i jej obecnego ubioru. Zacisnął usta w zamyśleniu.
- Możecie, panowie, użyczyć dziewczynie jakiegoś grubszego swetra? - spytał nagle, na co tamci spojrzeli po sobie i kiwnęli głowami, podając Elyse sweter. Nawet jeśli była wampirzycą, nie znającą chłodu, to po primo, tamci mogli zacząć coś podejrzewać, a po secundo, kij wie czy naprawdę nie będzie jej zimno paręset metrów nad ziemią? Co prawda i tak sukienka do tego typu lotów pasowała jak pięść do nosa, ale już trudno, nie będą się wracać do centrum specjalnie po spodnie.
Z garaży zostały więc wyprowadzone dwie dwuosobowe motolotnie. Christian i Elyse stali nieopodal, przyglądając się przygotowaniom, choć wampira korciło jedno, zasadnicze pytanie:
- Od kiedy zaczęłaś mieć takie nie-dziewczyńskie zachcianki? - nadal nie dowierzał, że siostra nie wybrała jakiegoś tandetnego kina czy zoo, do czego zdecydowanie bardziej była zdolna.

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Prywatne lotnisko "Nyks"   Nie Maj 10, 2015 7:12 pm

Może i był to durny pomysł, ale młódka chwytała się ostatniej deski ratunku. Esemesy, telefony jak i fotki wysyłane do Ethana nie starczały, aby pokazać mu jak Ely za nim tęskni.. więc co zostało młodej Moreau, jak nie zwrócenie jego uwagi z drugiej strony? Gdzie to Elyse nie biegnie do niego w podskokach, nie dzwoni i tak dalej.. w tym właśnie nie ubiera się jak na młodą damę przystało! I czemu to ją w jakiś sposób trzeba naprowadzać na właściwy tor, a nie ojca hm?! Trochę chaotyczne, ale mózg mi się wyłączył już dzisiaj [lovczi <3]
Dosyć już o Elysi i jej potencjalnym chłopaku! Czy to Gabrysiu, czy innym. Christian i tak pierwszy będzie miał tą "przyjemność", aby poznać kandydatkę do swojego serca i pieniędzy! Jako przyszła Głowa Rodu, na pewno, nie wybierze sobie panienki sam a przy pomocy "kochanej" rodzinki. I tu nie mowa tylko o jego ojcu, czy matce ale też dziadkach, którzy są na tyle starzy, że na wysokim poziomie cenią sobie zasady. A tak to już bywa, że jedną z zasadach panujących w rodach jest przeciągnięcie czystości krwi, jak i wysokich standardów~
Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona, gdy poprosił o sweter dla niej. Może być jej trochę chłodno te kilkanaście metrów nad ziemią, ale da radę! Nie jest już taka krucha, jak kiedyś. A pracownicy z dołu raczej za dużo nie zobaczą. Jednak nic nie powiedziała, a odebrała okrycie aby szybko na siebie założyć. Na pewno wyglądała jak z wybiegu, mhm! Matka byłaby dumna, a jakże!
Czerwona nie mogła się doczekać, aż wsiądzie do maszyny, którą w końcu wyprowadzono. Tyle razy ją oglądała - tak, trafiła jej się ta czerwono-niebieska! - ale nigdy nie wsiadła w nią, ani nawet nie patrzyła z tak bliska. Już miała popędzić w kierunku "samolotu", gdy Chris zatrzymał ją swoim pytaniem. Wywróciła oczyma, zerkając na niego z udawanym oburzeniem.
- No wiesz co! Wiem, co to dobra zabawa oprócz zakupów, głaskania zwierzątek i ścinania włosów. Po za tym nie miałam koleżanek, więc większość czasu spędzałam z lokajem i nianią, którą był facet - powiedziała szczerze, wzruszając ramionami. Złapała brata za rękę i szybko pociągnęła w stronę czekających już motolotni.
- Ja biorę tąąą! - krzyknęła podchodząc sama do wspomnianej wcześniej maszyny, aby opuszkami palców dotknąć jej struktury i kierując się powoli w stronę drzwiczek. Niepewnie je otworzyła i próbowała się wspiąć mając z tym nieco trudności, gdyż pracownicy nie zdążyli jeszcze przynieść jej stołka na który mogłaby stanąć. No taka niecierpliwa osóbka z niej~

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Vivien

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1264-vivien#22418 http://vampireknight.forumpl.net/t1378-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t2192-znajomosci-vivien http://vampireknight.forumpl.net/t3330-vivien
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 364


PisanieTemat: Re: Prywatne lotnisko "Nyks"   Sob Maj 30, 2015 1:14 am

Dobra, obojga trzeba było trzepnąć w te zakute łby - zarówno naiwną Elyse, jak i przemądrzałego Ethana. Młodą za to, że tak głupio i trochę pustacko próbowała zwrócić na siebie uwagę, a ojca za to, że myśląc, iż wyjedzie w hizdu na nie wiadomo ile, nie dając znaku życia, ucieknie od problemów i obowiązków. Rany, w jakiej rodzinie przyszło Chrisowi istnieć? Nie to, że sam był idealny (chociaż dlaczego by nie? był z nich wszystkich chyba najbardziej rozważny), noale dajcie żyć, ze skrajności w skrajność! Dajmy sobie z tą kwestią jednak już spokój; to Ethana sprawa jak rozwiąże problem z córką i jej problemami jak również nieproszonym adoratorem, którego w tym momencie wszyscy pozdrawiamy, bo dlaczego nie?
Póki Ethan miał się całkiem dobrze i piastował swoje zacne stanowisko Głowy Rodu, Christian nie zamartwiał się zanadto o przyszłą-niedoszłą kandydatkę na żonę. Skupiał się teraz najbardziej na nauce i podróżowaniu, skoro jego obowiązki rodzinne ograniczały się tylko do uczestnictwa w niektórych spotkaniach i ewentualnym wypowiedzeniu dwóch zdań. To oczywiste, że brał na poważnie swoją przyszłą funkcję, jak również poznawał jej obowiązki, lecz póki nie było potrzeby, nie wychylał się zanadto. Doskonale wiedział, że nawet i bez udowadniania swojej wartości będzie miał MNÓSTWO czasu i okazji na to, aby pokazać, że nadaje się na Głowę Rodu i po jakimś czasie będzie tym niemal rzygał jak jego ojciec. Był w końcu pierworodnym Ethana, wampirem szlachetnej krwi z dziada pradziada. Nie było opcji, aby ktoś zagroził mu pozycji.
- Coś podobnego... - mruknął nieco ironicznie pod nosem, kiedy Ely odpowiedziała mu na pytanie i polazł za młodą, ciągnięty za rękę. Spoglądał jak zachwyca się motolotnią, a kiedy próbowała do niej nieudolnie wsiąść, parsknął śmiechem. Taka duża, a nie umie wejść!
- Czekaj, młoda, pomogę ci. - zaproponował niby to poważnie, chociaż w jego głosie nadal wyczuwalne było czyste rozbawienie jej nieudolnością. Podszedł do wampirzycy i... wziął ją nagle na ręce, wsadzając następnie do środka maszyny. Zmierzył ją od góry do dołu i skrzywił minimalnie, zatrzymując wzrok na jej sukience. - Wiesz, że musisz rozłożyć nogi? - spytał, a jego brew podjechała mimowolnie w górę. I nie, nie chodziło mu wcale o zbereźne rzeczy, coby sobie ktoś nie pomyślał! W motolotni pasażer musi się, hm, rozkraczyć, aby głowa pilota, siedzącego przed nim, znajdowała się między kończynami, co jest koniecznością przez niewielkie gabaryty i ciasnotę w maszynie.
Gdy już oboje siedzieli w swoich motolotniach razem z pilotami a każdy miał na głowie niezbędny kask (o czym należy wspomnieć), ruszyli na podbój przestworzy. Christian spoglądał w dół na ciągnącą się panoramę miasta, która, wydawać by się mogło, że wprost nie ma końca. Od czasu do czasu zerkał na maszynę, w której siedziała Elyse, przede wszystkim dlatego, iż wiedział jaki jest z niej cykor i jak nieprzewidywalna czasem potrafi być. Kto wiedział jak zachowa się w nowej sytuacji, zwłaszcza w przestworzach? To nie był przecież zamknięty samolot, w którym stewardessy podawały ci herbatę!

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 574


PisanieTemat: Re: Prywatne lotnisko "Nyks"   Czw Cze 18, 2015 7:59 pm

Wystawiła mu język, gdy musiał skomentować jej wypowiedź. No tak, pewnie wciąż widział w niej małą laleczkę, której tylko zabawa w dom lub kucyki pony. Ale jeszcze parę godzin temu widział ją całującą się z jakimś obcym typem, więc ta wizja powinna rozsypać się w drobny mak. Nie mówiąc już o krótkiej bluzce i spódnicy, które wciąż trzymała w torebce. Nie będzie takich drogich i ładnych ubrań wyrzucać, poczeka tylko aż Chrisu wyjedzie i znów je włoży. Chyba, że Eth w końcu zwróci na nią uwagę. A ona sama odkryje w końcu jaki chce mieć styl. Jest jeszcze młoda to i rozwijają się jej upodobania, a co!
Gdy Christian pomógł czerwonej wejść do środka, nastolatka mogła porządnie się rozsiąść. Tak żeby było wygodnie i wszystko dobrze widać. Nie chce by pilot jej przeszkadzał, no halo! Ale na słowa brata od razu przestała odpływać i zrobiła się czerwona na twarzy.
- Christian! - krzyknęła, próbując go zdzielić po ramieniu. Jasne, że nie miał nic złego na myśli, ale nie zabrzmiało to dobrze! Zresztą i ona może sobie 'pożartować'.
- Właściwie to nie pierwszy raz - wyszeptała akurat, gdy pilot się do niej dosiadł i ruszyli do góry. Mina brata musiała być bezcenna! W rzeczy samej Ely robiła sobie jaja, bo nie miała takich 'zabaw' za sobą ani realnie ani w metaforze.
Gdy znaleźli się wysoko nad ziemią młódka przylepiła twarz do szyby i zaczęła z zachwytem oglądać krajobraz Yokahomy. Niestety im wyżej się wznosili tym bardziej dziewczyna się bała. Odkryła, że posiada lęk wysokości! Takie tam parę metrów to nic, ale to! Przecież ludzie wyglądali jak lalki barbie! Zaczęła piszczeć i próbowała sięgnąć zza pilota dźwignię, aby zniżyć paralotnie w dół. Przez to wszystko powstało małe zamieszanie i 'samolot' leciał dość krzywo prosto w stronę Chrisa i jego kierowcy~
Jednak szybko się ogarnęła i całe zajście dało się odwrócić. Samolot wzniósł się w powietrze (czy tam motolotnia XD) i wszyscy byli bezpieczni. Chrisek oczywiście nawrzeszczał pewnie na Ely, ewentualnie ją wyśmiał i razem wrócili do domu, o.

zt x2
Ely musi lecieć na zajęcia XD

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Song
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Prywatne lotnisko "Nyks"   

Powrót do góry Go down
 
Prywatne lotnisko "Nyks"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zbombardowane lotnisko
» Lotnisko Gumrak
» Gabinet i prywatne kwatery profesora OPCM
» Lotnisko w Kabulu
» Lotnisko

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: