IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Mar 29, 2015 7:31 pm

- Zawsze to jakieś urozmaicenie - rzucił wywracając oczami. Oczywiście, że miłe powitania są lepsze, ale o wredne wcale by się nie obraził! W końcu w ich przypadku były by to zwykłe żarty. Takie dogryzki dla zabawy, a nie specjalna obraza jak to jest u Elliota i Sama. Ci to na pewno obrażając się nie mówią tego w żartach. Samuru nie zna się na żartach, jak to ostatnio pokazał.
- Pewnie tak. Było nam pisane, aby się spotkać, szczególnie po naszej umowie. Choć muszę dodać, że jestem wywalony z rodu, więc żaden ze mnie facet do popisu - mruknął obojętnie, choć prawdę mówiąc wcale ten fakt nie przeszedł mu bokiem. Miał stosunki z burmistrzem, jakie miał ale nie chciał zostać wywalony! W końcu nie może się widywać z matką i resztą rodziny, a z tamtymi jego kontakty były w porządku. Tylko ich miał, ze znajomymi zawsze był problem. Bo nie liczą się ludzie od imprezy do imprezy. Chłop chciał kogoś stałego w życiu, jak rodzina i co? Właśnie ją stracił. Zostanie mu tylko Yvka i Gabriel, który też wpadł w tą sytuację co szlachetny.
- Więc oglądasz te nudy? Jestem pod wrażeniem. Muszę Cię w końcu wziąć na walkę, abyś mogła przeżyć to na własne oczy. Tylko nie wpadaj w furię, jak mi podbiją oko - zażartował widząc blondynę w roli lwicy, która nie lubi jak się tyka jej przyjaciół nie ważne czy w walce, czy dla zabawy. W końcu wstyd byłoby się pokazać z pobitym gościem, nie? No, ale w boksie tak to już bywa. Nie da się wyjść bez szwanku, nawet zwycięzcy są poobijani. Ell miał to szczęście, że zwykle miał siniaki wszędzie, ale nie na twarzy. Chociaż wiele jeszcze przed nim, więc nigdy nie wiadomo czy lima się u niego nie spotka.
Dobrze, że i kobiecie podobał się pierścionek. Bokserowi nie uśmiechałoby się iść i go wymieniać. A wiadomo, jakie baby potrafią być wybredne! No i mamy kolejny wspólny element w ich związku. Lubią klasykę! Trzeba będzie obgadać sprawę mieszkania, zwłaszcza że Ell wykupił właśnie wille.
- Dzięki - powiedział wzruszając ramionami i patrzył na błyskotkę, gdy wampirzyca ją założyła. No prezentował się na niej całkiem ładnie, jakby był na swoim miejscu, o.
Zaśmiał się na jej groźbę i pogłaskał nagle po policzku - Sie wie, żona to w końcu żona! - oświadczył odsuwając rękę i wstał patrząc na Yvelin, aby podążyła z nim. Zamierzał skierować się do sklepu z sukniami ślubnymi. Skoro już tu są, to mogą wszystko załatwić nie? A przynajmniej to co da się na tą chwilę - Nie mam żadnego garnituru, więc możemy coś poszukać - powiedział odgarniając włosy do tyłu. Gdy kierowali się do wejścia odwrócił twarz jej stronę - Nie dawno zakupiłem willę nad morzem. Aktualnie będzie ze mną mieszkać Gabriel, mój wujek co ma 16 lat (ah te wampirze rodzinki) bo również został wywalony z rodu, ale jest tam sporo miejsca więc jak chcesz możesz mieszkać z nami - nie wiedział, że dostała rezydencję od matki, ale jako przyszła żona to i powinna być dość często u męża, nie?

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Ulice   Nie Mar 29, 2015 9:02 pm

Należeli do tych wyluzowanych młodych, którzy umieją się z siebie pośmiać. Takie mają charaktery i podejrzewam, że jakby któreś byłoby drętwe jak kawał drewna, to z przyjaźni nic by nie było.
- Ja już zadbam o urozmaicenie.- Uśmiechnęła się szeroko, dało się jednak zauważyć na jej twarzy nutkę czegoś tajemniczego.
Sama nie pamiętała czy kiedyś w ogóle korzystała z jego numeru, chyba zawsze spotykali się przypadkiem. - Szczerze mówiąc, jakoś nie zauważyłam, aby Ci przez to czegoś brakowało.- Zmierzyła go spojrzeniem od stóp po głowę. - Chociaż kto wie.- Uniosła znacząco brwi, aby po krótkiej przerwie się zaśmiać. Sama ledwo się trzymała rodu, o dziwo Dastan wykazał się czymś w rodzaju łaski i nie zmówił przeciwko niej ojczyma. Zostałoby jej wówczas przyjęcie nazwiska matki, czemu przeciwny mógł być jej dziadek. Istniała wówczas trzecia opcja, rodzina ojca, ale w to się pakować nie chciała. Co tu dużo mówić, była czarną owcą. Rodzina jest potrzebna jakby niebyła, ale co poradzić. Wygląda na to, że wręcz w idealnym czasie się odnaleźli. - Postaram się, ale czasem ciężko emocje trzymać na wodzy.- No oczywiście, mogłaby się zdenerwować i chcieć zrobić papkę z przeciwnika Elliota. Musi jednak pamiętać, że to jest bok i tak to już jest, że czasem (albo i zawsze) się obrywa. Nie miała problemu chodzić z poobijanym facetem, chce się bić, to jego sprawa. Zresztą i tak obstawiała, że jako małżeństwo będą się pokazywać w miejscach, które jakby będą tego wymagać, a tak każdy w jakimś stopniu będzie mieć swoje życie. W teorii zawsze jest to dość proste, w praktyce jednak jest już nieco inaczej i zapewne wszystko wyjdzie w praniu. - O i już mówisz jak dobrze wyuczony mąż.- Śmiała się z tego, póki co traktowała to jak zabawę, była świadoma, że jest to całkowicie poważne, tylko tym razem podejście było lepsze. Wstała zaraz za swoim towarzyszem, jak zawsze coś planował. - Dobra, poszukamy Ci czegoś odpowiedniego.- Wzruszyła ramionami i dopiero jak się rozejrzała i zauważyła dom mody ślubnej zorientowała się, że nie tylko o garnitur tu chodzi. Kiwnęła głową i skierowała swoje kroki w stronę salonu. Słuchała też jego, no tak do tej pory nie zastanawiała się jak to będzie wyglądać z mieszkaniem. Może i dostała pod opiekę willę matki, ale może się przeprowadzić do męża. Nie będzie przecież uwiązana na smyczy i jak będzie chciała, to sobie wyjdzie na dłużej do rodzinnej rezydencji. - Co to jakiś zbiorowy bunt?- Pchnęła drzwi do salony ślubnych kreacji i wkroczyła w świat białych długich sukien. W sumie to było jej trzecie narzeczeństwo, a pierwszy raz była w takim miejscu. O krok dalej niż przeważnie, ależ się podekscytowała. Będąc już w środku zrzuciła z siebie płaszcz, po który podeszła konsultantka, od Elliota również chciała zabrać wierzchnie okrycie. Ponoć trochę się czasu spędza w takim miejscu. - Jako Twoja żona powinnam tam spędzać większość czasu, więc po ślubie czemu nie.- Zerknęła ukradkiem w stronę boksera i podeszła do pierwszego wieszaka z sukniami. - Myślę, że i w tym przypadku dobra będzie klasyka.- Z przerażeniem przyglądała się suki wielkiej jak beza.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Kwi 02, 2015 1:04 pm

- To nie dobrze. Nie mogę być pantoflem - powiedział udając przerażenie, gdy Yv zażartowała że mówi jak idealny mąż~ Wystarczy, że był obrażany przez ojca iż nie jest maszyną do zabijania, jak on. Cóż, mógł brać udział w jego wychowaniu, a skoro zostawił tą sprawę Sophie to teraz ma. Elliot nie tylko nie myśli non stop o zabijaniu, ale ma też uczucia. Kto wie może koniec końców lepiej na tym wyjdzie, niż burmistrz? W końcu takie osoby bardziej odczuwają potrzebę zemsty, niż obojętne osobniki. A ktoś kto, aż pali się do skopania dupy w zemście jest groźnym przeciwnikiem!
Westchnął wchodząc do sklepu. Na początku wydawał mu się to dobry pomysł, ale gdy tylko ujrzał ilość towaru w salonie to aż miał ochotę uciec. Nie był miłośnikiem zakupów, zwykle chodził na nie tak, że wszystko co potrzebował kupił w ciągu dwudziestu minut. A to i tak było długo! Ale skoro już się zdeklarował to jakoś to przeboleje.. może~
Oddał płaszcz ekspedientce i spojrzał na jasnowłosą - Sam nie wiem co to było. Poznałaś kiedyś Samuru? Jest jednym wielkim chujem, ale sam nie znosi złego traktowania swojej persony - skwitował całe zajście i wzruszył ramionami. Tak szybko się to potoczyło, że i nie ma co na ten temat się rozwodzić - Zabronił nam używać nazwiska rodu i o ile na początku miałem to w dupie, o tyle teraz wpadłem na inny pomysł - dodał i złapał w dłonie materiał, który przeglądała wampirzyca. Skrzywił się na widok tego wielkiego tiulu. Zdecydowanie wyglądałaby jak pączek! Pokręcił głową na znak, że klasyka górą!
- Może taką? - zapytał sięgając suknię, powieszoną kilka wieszaków dalej. Pracownica sklepu oczywiście latała koło nich podając zaraz masę innych kiecek tego typu i pytając co interesuje Yv. Szeroka, krótka, koronkowa, gorsetowa i taaaak dalej, aż do porzygu. Kiedy jasnowłosa coś wybrała udali się razem do szatni, a Ell dokończył swój wywód - No i pomyślałem, że założę swój własny ród. Na razie będę w nim tylko ja, Gab i ty ale może ktoś się do nas zgłosi. Koniec z chorymi zasadami panującymi w naszym świecie i w tym mieście. Samuru straszy nas? To my postraszymy go - rzucił złowrogo i został nagle odciągnięty od sklepowej w stronę garniturów. Babka chciała mu najdroższy wcisnąć, ale Ell nie chciał jakiś kolorowych i wymyślnych marynarek. Wziął pierwszy lepszy, który wpadł mu w oko i wrócił do narzeczonej, aby bez ceregieli wejść jej do przebieralni - Podoba Ci się? - spytał, choć i tak go pewnie weźmie.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Kwi 02, 2015 4:01 pm

Komu jak komu, ale Elliotowi pantoflarstwo nie grozi. Wielkie to szczęście, że ciemnowłosy różnił się od burmistrza. Dość już tak samo wychowywanych członków rodu Kuroiaishita. Było to już z lekka męczące. Taki wyjątek był czymś naprawdę wspaniałym, a dzięki temu Yvelin miała dobrego przyjaciela. Dzięki czemu blondi jest skłonna w wielu sprawach poprzeć i pomóc przyszłemu mężowi.
Sama również była przerażona tym co zastała w sklepie. Nie miała w tym doświadczenia, a jeszcze irytująca konsultantka biegała na około nich, proponują mnóstwo dziwacznych sukien, a do tego tyle pytań. Istny horror, zwłaszcza, że nigdy nie doszła do etapu zastanawiania się nad ślubną kiecką. Dobra, ale odbębnią to i będzie z głowy.
- Nie, miała to szczęście i ominęło mnie bezpośrednie starcie z nim. -Ta, powiedziała to z ulgą w głosie. Jakoś nie paliła się do poznania tego typu osób. Za to z zainteresowaniem zerknęła na towarzysza. Nie zdołała się jednak zapytać o co dokładnie chodzi, gdyż została zaatakowana przez konsultantkę i górę sukienek. Dobra przymierzy kilka i wybierze szybko coś, aby mogli już skończyć wizytę tu. Suknię od Ella również wzięła, przypadła jej do gustu, jak będzie dobrze w niej wyglądać wybór nie powinien być trudny. Zaczęła wbijać się w te wszystkie białe koronki. Przy okazji słuchała jego. - To ciekawy pomysł.- Szczerze przyznała, starając się wyplątać z tiulu. Trochę czasu zajęło jej szarpanie się z niesfornym materiałem, w ogromnej ilości. - Początki zawsze są nieco trudne, ale pewnie dałoby się jakoś to wszystko ogarnąć i zorganizować. Znaleźć kogoś jeszcze.- Udało się, zdjęła kieckę i natychmiast wyrzuciła ją z przymierzalni. - Masz już jakieś konkretne plany?- Chodziło oczywiście o buntowanie się i straszenie burmistrza. Nie doczekała się jednak odpowiedzi. Wampir zniknął, aby wybrać garnitur. W tym czasie Yvi starała się na spokojnie przymierzać resztę białych sukien. Ostatecznie kiedy wrócił w garniaku i wparował bez pytania do jej przymierzali kończyła dopinanie sukni, którą on jej zaproponował. - No proszę, chyba dorównujesz mi wyglądem. - Uśmiechnęła się szeroko przyglądając się ich odbiciu w lustrze. Sama sobie się podobała, sukienka dobrze na niej leżała, niebyła zbyt wielka, podkreślała atuty. Nie ma co się dłużej zastanawiać i mierzyć inne. Odwróciła się do towarzysza przodem. - I jak? Możemy zakończyć poszukiwani sukni, czy chcesz mnie jeszcze poprzebierać?- Przybliżyła się do niego aby zaczepnie skubnąć jego usta.

_________________
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Kwi 03, 2015 1:37 pm

Elliot uśmiechnął się rozbawiony na odpowiedź narzeczonej. Jak to dziwnie brzmi - narzeczona. Miał tylko jedną, ale nie doszło do ślubu (jak w przypadku jasnowłosej) więc można powiedzieć że Yv jest jego pierwszą. Tak, jak i ona jest pierwszy raz w takim sklepie. I chyba pierwszy raz będzie na ślubie. Bo nie liczy się szybki ślub jego matki i Sama w Las Vegas. Zwłaszcza, że miał wtedy 6 lat?
W każdym razie spodobało mu się, że zielonooka nie przepadała za burmistrzem. Przyda mu się jej pomoc, gdy dojdzie do starcia. Początkowo czarnowłosy nie chciał walczyć z wampirem, miał zamiar żyć po swojemu ale wie, że Samuru sam z siebie nie odpuści. A w takiej sytuacji lepiej zaatakować pierwszym. Gdy już złoży się plan. Na pewno znajdzie się wielu wrogów burmistrza z którymi będzie można coś wykombinować. Aż wyszczerzył się zadowolony, gdy wyobraził sobie tą poobijaną mordę ojca. Widział go tylko raz pobitego - przez własną córkę - więc chętnie ujrzy ten widok ponownie~
Gdy wampir został odciągnięty, aby wybrać garnitur nie zdążył odpowiedzieć wampirzycy na zadane przez nią pytanie, ale od razu to zrobił, gdy do niej wrócił - Planu nie mam, lepiej pomyśleć jak już się większą ekipę zbierze. W końcu Samuru ma szarych, nie będzie tak łatwo go dorwać - skrzywił się przy tym. To będzie ciężkie zadanie, ale w życiu nie ma łatwo o czym doskonale wszyscy wiedzieli. Więc nawet jeśli Ell ma umrzeć musi chociaż spróbować. Inaczej Sam wcześniej czy później i tak go dopadnie, bo będzie mu się nudziło. Nigdy nie kochał Ella, nawet na swój pokręcony sposób. Sophie chyba też, chłopak miał nadzieję że nic nie grozi jego matce.
Wywrócił oczami - Oczywiście, że Ci dorównuje, jestem nawet ponad! - rzucił 'skromnie' i zmierzył ją wzrokiem - Jest ładna, ale trochę długa. I w ogóle jakoś dużo tego materiału - wymamrotał, gdy się pochyliła aby skubnąć jego usta. Oplótł jej talię i pocałował ją namiętnie - Przebierać może nie, ale rozbierać tak - zachichotał z wargami przy jej wargach, po czym kawałek się odsunął - Swoją drogą poznałaś kogoś przez te dwa lata? Tak nagle wyskoczyłem z tym pierścionkiem i sukienką, a nawet nie spytałem czy może się wahasz, bo ktoś podbił twoje serce? - zapytał całkowicie poważnie, bo miał na uwadze uczucia przyjaciółki. Wyszedł z przymierzalni i podał garnitur z kiecką ekspedientce, aby zabrała to do kasy. Przy niej stanął wciąż czekając na odpowiedź szlachetnej. Jeśli jest pewna ślubu na sto procent, karta pójdzie w ruch i wszystko zostanie kupione raz, dwa!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Kwi 03, 2015 8:59 pm

Śluby w Las Vegas podobną są bardzo ciekawe, wiele się dzieje, jej szałowo i takie tam. Yvka nigdy nie widziała takiego ślubu, ale sama by takiego nie chciała, za bardzo lubiła klasykę. Owszem może robić i robi wiele szalonych rzeczy, ale w niektórych przypadkach lepiej odwołać się do tradycji. Chociażby teraz, długa biała suknia, smolisty garnitur, choć wcale tego nie potrzeba, ale jednak zdecydowali się na tego typu ciuszki. Co prawda pod wpływem chwili, ale jednak.
Burmistrz tego miasta nigdy nie zyskał sympatii u jasnowłosej, nie znała go osobiście, ale słyszała o nim sporo, wiedziała również jaki jest i niezbyt się jej to podobało. Tak jak kiedyś sobie żył i robił swoje interesy nie narażając reszty wampirzej społeczności było nawet spoko. Teraz jednak poszło to za daleko, nie przemyślał konsekwencji niektórych czynów i za to będą musieli płacić wszyscy. Chyba, że co niektóre wampiry staną po stronie łowców, tak jak to jej znajomy łowca Garruch proponował rodzinie jej matuli. - Oczywiście na to potrzeba większej ilości osób, ale wiesz nie tylko my się burzymy, są też inne wampiry i łowcy.- Cały czas myślała o wielkim Inkwizytorze,  jak to nieufny łowca, nie chciał zbyt wiele zdradzić, ale dał do zrozumienia, że pomoc się przyda. Łatwo było się domyślić, że jeżeli Elliot będzie na celowniku to i jego nowa rodzinka też, a blondyna nie będzie stać i się przyglądać wszystkiemu z boku, bo i pewnie nie miałaby takiej możliwości. Lepiej działać, najlepszą obroną jest atak. Mimo to warto też skupić się na obecnej chwili, bo był to hmm dość ważny moment, przynajmniej według poradnika dla panien młodych. - Najlepiej jakbym wystąpiła w białym bikini, co?- Zaśmiała się i pokręciła głową, oczywiście najlepiej koło niego biegać w kusych ciuszkach, które szybko się zdejmuje. - Porozbierasz w noc poślubną.- Jak się tak trzymają tradycji to i noc musi być, małżeństwo trzeba skonsumować inaczej jest nieważne! Oho i zaczął się temat, zielonooka tylko pokręciła głową. - Jakby był ktoś, dla kogo chciałaby zachować swoją rękę, nie stałabym tu z Tobą.- Westchnęła cicho idąc z nim w stronę ekspedientki. Może i działy się różne rzeczy, ale miłość i śluby z miłości były przereklamowane. - Moje serce jest bardzo ciężkie do zdobycia, o ile w ogóle się do tego nadaje.- Wykończyła ją bardzo namiętna, ale równie toksyczna miłość do Samaela. Jeżeli ciemnowłosy miał jeszcze jakieś opory, ale i dodatkowe pytania to Yvka wyjęła swoją platynówkę i podała kobiecie, która pakowała ich kreacje. Do tego przysłuchiwała się im z dziwną miną, było to dla niej niepojęte to co mówią, przecież ludzie tak bardzo wierzą w prawdziwą i wieczną miłość. I w końcu opuścili ślubny zakątek z dwoma pokrowcami. Drugi krok, który przybliżał ich do ślubu była już za nimi, teraz tylko został sam ślub. - Dobra, piekło sukien już za nami.- Przystanęła na chwilę przyglądając się narzeczonemu.- To kiedy chcesz mnie uczynić najszczęśliwszą kobietą na ziemi?- Śmiała się wesoło, długie narzeczeństwo nie było potrzebne, oboje już to przerabiali. Skoro w ciągu dwóch lat żadne z nich się nie rozmyśliło, mogli przejść do sedna sprawy nawet w ciągu kilku godzin. I tak też się stało, uznali, że skoro i mają się wywiązać z umowy, zrobią to teraz. Kierunek w którym zaczęli iść to urząd stanu cywilnego.

[z.t Elliot i Yvelin]

_________________
Powrót do góry Go down
Chloe

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1753-chloe-kin-iro#37022
Zarejestrował/a : 19/04/2015
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Ulice   Wto Kwi 28, 2015 8:58 pm

- Co ja właściwie tu robię? - wyszeptała do siebie i zacisnęła dłoń na książce. Uliczki normalnie były zatłoczone przez ludzi, a co dopiero w okolicy tych wszystkich sklepów! Przyszła tu właściwie tylko w poszukiwaniu jakiejś księgarni albo czegoś w tym stylu, ale na ten moment poszukiwania nic nie dawały. Przechodziła przez kolejne fale ludzi, którzy ciągle szli przed siebie i uderzali w Chloe, a ta starała się wypatrzeć chociaż najmniejszego znaku księgarni. I co? I nic. Albo ona była tak mało spostrzegawcza albo faktycznie nie było tu śladu księgarni.
Po kilkunastu minutach westchnęła zrezygnowana i spojrzała w górę. - Może powinnam się spytać kogoś, kto tu mieszka albo bardziej orientuje się w tym wszystkim... - pomyślała i spojrzała znów przed siebie. - Dobra, dam radę. - pokrzepiła się w myślach i już miała się odezwać do jednej z przechodzących osób, gdy nagle straciła całą odwagę i szybkim ruchem ruszyła do najbliższej ławki, na której usiadła. - Chloe jesteś beznadziejna... - wymamrotała, otwierając książkę. Jak zawsze schowała się za nią, aby stawać się jeszcze mniej widoczną dla otoczenia. Różowe oczęta podążały za tekstem i tylko od czasu do czasu mrugały. - Chciałabym kiedyś zobaczyć prawdziwą magię na oczy albo wampira, albo... - nagle zorientowała się, że zaczęła mówić na swoim cichym głosem, jednak na jej szczęście nikt tego nie słyszał... Chyba. Pomimo tego jeszcze bardziej zasłoniła się swą lekturą i dalej zagłębiała się w informacje na temat magii.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Ulice   Sro Kwi 29, 2015 9:27 pm

Biegła chodnikiem, nie zważając na zdziwionych ludzi i ich protesty, kiedy na kogoś wpadała. Po prostu musiała brnąć przed siebie i to jak najszybciej. Co z tego, że jak tylko się zatrzyma, zacznie wypluwać płuca. Już teraz łapczywie łapała powietrze, jednak tempa nie zwolniła. W ręce trzymała sporządzoną na szybko listę zakupów:

  • Woda.
  • Sok malinowy i pomarańczowy.
  • Jabłka.
  • Pomarańcze.

Najbardziej chciała zdobyć to, co było zapisane na trzeciej pozycji. Właśnie dla tych owoców pędziła przez miasto. No co, zaraz zamykają sklep, w którym są najlepsze jabłka w całej Yokohamie. Nie daruje sobie, jeśli nie zdąży. Wcześniej leżała w swoim pokoju, wpatrując się w sufit i wmawiając sobie, że przecież ma jeszcze d u ż o czasu. W cholerę. Tyle, że zaraz jej sklep przed nosem zamkną. Co z tego, że inni patrzeli się na nią jak na jakąś dziewczynę nieco niezrównoważoną. Ta pewnie się zastanawiacie, po jakiego kija, Keiko zrobiła listę? Zakupy nie miały być może jakoś szczególnie duże, jednak wolała sobie wszystko zapisać, żeby przypadkiem czegoś nie zapomnieć. Kolejny raz nie chciałoby jej się wracać. To leniwe stworzenie. Niestety, ten dzień byłby zbyt piękny, gdyby wszystko poszło dobrze. Blondynka wywaliła się na ziemię zaraz przed ławką, na której siedziała Chloe. Ups, ten niefart.

Pardon, za "szybkość" pojawienia się postu. Poprawię się~

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Chloe

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1753-chloe-kin-iro#37022
Zarejestrował/a : 19/04/2015
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Kwi 30, 2015 11:21 pm

Ludzie przechodzili obojętnie obok Chloe. Właściwie to nawet jej nie zauważali, bo kogo interesowałaby dziewczyna jej pokroju? No właśnie, nikogo. Oczywiście nie wliczając tu krwiopijców, dla których była ona idealną ofiarą - zawsze sama i w odosobnieniu. Ale to nie był ten dzień, w którym miała spotkać jakiegoś krwiopijcę. Siedząc tak i przerzucając kartkę za kartką i czytając słowo za słowem, tworzyła ciągle nowe katalogi w głowie, w których chowała nowo poznane informacje... Do czasu. Cisza została przerwana przez huk, a oczy Chloe samoistnie się zacisnęły. Otwierając oczy, zauważyła leżąca na ziemi blondynkę i automatycznie zamarła niczym posąg. Nie wykonywała żadnego ruchu, a jedynie analizowała wszystko po kolei i zastanawiała się, czy wypadek stał się z jej winy czy nie.
Po dobrej minucie, a nawet dwóch zamknęła książkę i wstała z ławki - N-nic Ci nie jest? - spytała się cicho i podała rękę, aby pomóc wstać nieznajomej. Jeśli ta przyjęła pomoc, to Chloe pomogła jej wstać, ale z lekkim wysiłkiem. Ale jeśli nie Chloe zrobiła kilka kroków w tył, aby nie zajmować zbytnio miejsca nieznajomej.
- Umm... Prze-Przepraszam! - powiedziała drżącym głosem i pochyliła się w ramach przeprosin. Nie chciała narobić sobie zbędnych kłopotów i postanowiła uznać, że to jej wina. Po pierwszych przeprosinach nastąpiły kolejne i kolejne, i kolejne, i tak z sześć razy dopóki nie zabrakło jej tchu. Nerwowo zacisnęła dłonie na książce i poczęła dygotać się naprzeciw blondwłosej.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Maj 01, 2015 3:44 pm

Pisnęła, kiedy zaryła o chodnik. Nie było to miłe spotkanie. Zdarła sobie skórę lewej dłoni i na dodatek upuściła kartkę, którą wiatr zdmuchnął na drogę. W efekcie końcowym lista została porwana przez samochód. Uch, niedługo zamknął sklep i cała wyprawa okaże się na nic. Słysząc jakiś dziewczęcy głos, spojrzała w stronę jego źródła. Przekonała się, że upadła przed Chloe. Rety, ale wpadka. Wydukała coś niezrozumiałego. Głupio się czuła, leżąc tak przed nieznajomą, więc szybko wstała.
- Nie, nic mi nie jest - westchnęła. Przyjrzała się swoim dłoniom. Lewa oczywiście nieco piekła. Keiko syknęła pod nosem i schowała rękę w kieszeni spodni. No pięknie, nie ma to jak zrobić z siebie ostatnią łamagę przy tylu ludziach. Uśmiechnęła się blado. Rozejrzał się, chcąc przekonać się, czy przypadkiem ktoś tego nie nagrał. Jak się okazało, nic takiego się nie stało. No, przynajmniej tyle. Chwila skup się. Tamta dziewczyna coś mówiła. Ona przepraszała? Że co? Blondynka nie bardzo wiedziała, jak powinna się zachować, kiedy ktoś zasypuje przeprosinami, chociaż nic nie zrobił. Bo nieznajoma była niewinna, co nie?
- Przecież nic się nie stało, nie musisz przepraszać - powiedziała, przyglądając się uczennicy. Większą uwagę przykuła książka. Nie często spotykała kogoś, kto czyta na mieście. Były do tego chyba lepsze miejsca. Jak zacisze pokoju, a nawet park. - Jaki ma tytuł? - zapytała, siadając obok.
Teraz już tak jej się nie śpieszyło. Sklep już za parę minut zostanie zamknięty, a ona na pewno nie zdąży na czas. Cały wysiłek poszedł się walić. I pomyśleć, że chciała kupić jabłka. Biedna, będzie musiała ten dzień obyć się bez nich. Jakoś przeżyje, a przynajmniej powinna. Następnym razem zmusi się do szybszego wyjścia na zakupy.
Ta, jasne, bardzo realistyczne.
Edycja 24.05~
Nieznajoma chyba nie była zainteresowana, więc Kei odeszła. I tak sklep już zamknięty. Przegapiła szansę swoją ciamajdowatością, wywalając się, pech.

z.t

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Loki
Loki
Loki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1581-loki
Zarejestrował/a : 27/09/2014
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Lip 17, 2015 11:02 pm

Zanim poszli do dzielnicy mieszkalnej Loki przyprowadził Akumu tutaj, a po co? no przecież po zakupy drobne dla lisowatego i nie tylko. Najpierw kupił trochę łakoci i podał małą papierową tytkę Akumu.
-To są moje ulubione słodycze, spróbuj może tobie coś zasmakuje to przynajmniej będę wiedział co ci kupować na przekąskę.
Sam dobrał się do takiej samej tytki tylko że własnej. Przyszedł tutaj na uliczki gdzie o tej porze było już mnie ludzi, w końcu wieczór się zbliżał, było bardzo prawdopodobne, że teraz będą robiły zakupy wampiry miast ludzi którzy bojąc się tych pierwszych pomału chowali się do domów. Sam Loki za to zmierzał do jednego konkretnego miejsca, choć po drodze mijali wiele innych sklepów, z ubraniami, z zabawkami, no i mnóstwo stoisk z jedzeniem, sklep go którego się kierował znajdował się dalej, był to zoologiczny, w końcu Akumu chciał obróżkę, a chłopak chciał dotrzymać słowa i kupić liskowatemu taka która będzie mu się najbardziej podoba, tylko czy zdołają tam dotrzeć? szczególnie kiedy po drodze sprzedawali hot dogi, pączki, lody, pieczone ośmiornice i inne przysmaki wszelakiej maści? aż sam Loki miał ochotę na coś pysznego, a może Akumu jednak pójdzie z nim najpierw do tego sklepu a później tu wrócą? to już zależy od liska, w sumie nie śpieszyło im się nigdzie za bardzo, no chyba, że Akumu by rozebrać się z niewygodnych ciuchów.

_________________
W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Ulice   Sob Lip 18, 2015 9:43 pm

Akumu szedł grzecznie za swoim rudym kolegą, oglądając wystawy sklepowe. Ludzie czy wampiry nie bardzo mogły dostrzec dziwacznych cech w wyglądzie lisowatego, skoro miał zasłonięte pod chustą oraz ubraniem. Z zachwytem oglądał wystawy, a najbardziej przypadły mu do gustu stoiska z jedzeniem. Oczywiście nie obeszło się bez smakołyków, które otrzymał od swojego nowego Pana. Nie omieszkał się ich spróbować i musiał przyznać iż wszystko było dobre! Może zrobiło się odrobinę niedobrze wampirowi ale tylko dlatego, że za dużo słodyczy.
- Wszystko jest pyszne, ale nie bardzo teraz się dobrze czuję. Za słodko, Loki. - mruknął pod noskiem, tuląc do siebie papierową torebkę jakby to był jego największy skarb pod słońcem, a raczej pod księżycem. Dlatego wolał iść po obrożę niżeli zatrzymywać się przy budkach z jedzeniem. Może jak trochę pospaceruję, zrobi mu się lepiej?
- Weźmiemy teraz obrożę? - upewnił się Lis, wyprzedzając nieco Loki'ego aby ten szybko mu odpowiedział. Bardzo chciał dostać coś swojego i takiego nie do zjedzenia. Aby miał blisko siebie i w razie złych dni, spojrzeć na ów drobny przedmiot ale jak mocno znaczący dla Liska. I chwilowo nie ściągał ubrań, co oczywiście nie znaczy, że Akumu nagle na to nie wpadnie. Przecież z tym stworzeniem dosłownie wszystko może się zdarzyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Loki
Loki
Loki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1581-loki
Zarejestrował/a : 27/09/2014
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Ulice   Czw Lip 23, 2015 4:57 pm

Loki tylko patrzył jak liek zajada, ale nie spodziewał się, że ten zje wszystko, co mu da w tej chwili, jednak zwierzaczek z niego był niczym małe dziecko. Słysząc cichą skargę zaśmiał się cicho i podszedł do jednego stoiska zamawiając gorzką kawę, którą podał Akumu
-Akumu nie musiałeś zjadać wszystkiego na raz, to miało być na dłużej, ale z ciebie głodomorek. Masz napij się pewnie nie będzie ci tak smakować, ale mdłości ci przejdą.
Stwierdził to dobrodusznie dając mu gorzki napój, być może też przyda się kupić na wieczór jaką rybę, żeby zwierzaczek nie miał potem rano zgagi od tej ilości słodyczy.
Jak ten wesoło upomniał się o obróżkę, Loki pokiwał twierdząco głową. Póki co Loki nie martwił się ściąganiem ubrań przez Akumu, bardziej się zastanawiał, czy ten tego nie zrobi jak już dostanie obróżkę. Ale to może być zabawne, więc nie martwiło go to, najwyżej będzie ciekawe widowisko.
W końcu doszli do sklepu i weszli do niego, Loki schował swoją torebkę z cukierkami których nie zjadł i patrzył na Akumu który miał pełną swobodę działania teraz w wyborze obróżki czy co by mu się tam jeszcze spodobało, w końcu był pół lisełkowaty, Loki był ciekawy czy go zainteresuje coś jeszcze w sklepie, czy tylko obróżka, to był ciekawy sprawdzian tego na ile Akumu jest zezwierzęcony, a na ile ludzki, czy też raczej wampirzy.

_________________
W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Lip 24, 2015 8:35 pm

Zrobił oburzoną minę na uwagę Loki'ego, ale chłopak stanowczo miał rację. Akumu zmarszczył brwi, zaciskając usta w wąską linię, ale na słowo "napij się" uszy postawił sztywno. Co to było? To się je? Pije? Jak zobaczył kubek z czarnym czymś w środku, pierw powąchał i zapach nieco... odpychający. Oblizał się i tak i upił kilka małych łyków. W końcu gorące, a raz mordkę sobie poparzył. jednak co do smaku... Od razu oddał kubek Loki'emu, krzywiąc się przy tym z obrzydzenia.
- To jest niedobre! Co to jest? - nieco zirytowany wskazał palcem na kubek pełnego czarnej mazi. Aż się zjeżył! A uszy położył... Naprawdę się rozzłościł. I złości dopiero minął jak zajdą do sklepu pełnego różnych dupereli! Znalazł obróżkę. Granatową z małymi ćwiekami. Wskazał na nią i za chwilę spojrzał na rudego chłopaka.
- Ta bardzo mi się podoba. Mogę ją przymierzyć? - dziwne pytanie i zapewne byli w sklepie zoologicznym na co pracownik sklepu musiał się nieźle zdziwić słysząc owe pytanie. A co było oprócz obroży? Gryzaki! Najbardziej utkwił wzrok w gryzaku w kształcie oskubanego kurczaka oraz krążka. Były także szczotki do włosia zwierzęcego. Aż się ślepka błyszczały Liskowi gdy wszystko obmacywał w swoim szponiastych łapkach. Na co się Loki zgodzi? No na co? A na jakieś smakołyki? Bo Lisowi także pachniały! Gorzej jednak jak w sklepie znajdowały się jeszcze zwierzątka to kupienia, takie jak gryzonie, bo wtedy Akumu i w nich swój wzrok wbije ale nieco bardziej... łakomy i drapieżny.

_________________
Powrót do góry Go down
Loki
Loki
Loki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1581-loki
Zarejestrował/a : 27/09/2014
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Ulice   Pią Lip 24, 2015 9:17 pm

Loki domyślał się, że Akumu nie zasmakuje kawa, no ale przynajmniej już nie myślał o mdłościach. Kiedy lisek oddał mu kubek z jawnym obrzydzeniem Loki posłusznie zabrał od niego naczynie i sam wypił choć sam również się skrzywił niemiłosiernie, w końcu po słodkim gorzkie zdawało się być jeszcze bardziej gorzkie.
-Wybacz, wiem, że to obrzydliwe, ale pomaga się pozbyć mdłości. To się nazywa kawa i starsi ją czasem piją.
Odpowiedział na to szczerze i w miarę jednak spokojnie.
Akumu wybrał jedną z obróżek i Loki uśmiechnął się wesoło. Odpiął obróżkę i jeśli tylko Akumu mu na to pozwolił założył ją lisiemu wampirkowi. Granatowy pasował do białych kudełków wystających spod chustki.
-Pasuje ci idealnie Akumu.
Uśmiechnął się do niego i patrzył na to co zainteresowało jeszcze lisa. Był chyba bardziej zwierzaczkowaty niż się tego Loki spodziewał na początku. Zabrał i krążek i kurczaka. Zabrał Szczotkę do długiego włosa niedrapiącą. No kazał również spakować smakołyki które liskowaty wywąchał, sam kiedyś próbował sam je zjeść choć nie uważał ich za najpyszniejsze, ale może dlatego, że nie był zwierzakiem, tylko w pełni człowiekiem. No i w sklepie były zwierzęta, prócz rybek które były chyba wszędzie były tu chomiki, myszki i nawet króliki. Loki widząc jak wampirek się do nich niemal ślini zaśmiał się wesoło i kazał sprzedawcy zapakować do kartonika dwa duże gryzonie, ale póki co nie dał ich Akumu, gdyby tutaj się wgryzł w królika sprzedawca mógłby się dopiero zdziwić. Póki co jednak zapłacić za rzeczy które Akumu wybrał i zapakował do swojego plecaczka wszystko prócz kartonika z żywym towarem. Wyszli ze sklepu żegnając się z lekko skołowanym sprzedawcą i mogli już iść dalej.
-To teraz do naszego nowego domu.
Zawołał wesoło i poprowadził dalej do adresu pod którym mogli się spodziewać dobrego domu w lesie.

[z.t.]

_________________
W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.
Powrót do góry Go down
 
Ulice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Ulice NYC
» Ulice
» Ulice
» Bronx - Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: