IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ukryta Chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Ukryta Chata   Sob Lip 18, 2015 10:27 am

Ukryty pośród gąszczów dom, nie wyróżniający się niczym szczególnym. Wygląda na stary i nadgryziony zębem czasu. Opuszczony? Możliwe. Nikt nie zapuszcza się w te tereny ze względu na niekorzystność położenia owej chaty. Zewszsząd otoczona jest przez las, oraz bagna w których utonął niejeden śmiałek.
Środek chaty podzielony jest na dwa pomieszecznia: kuchnię oraz salon, w którym znajduje się ukryte przejście prowadzące do piwnicy. Typowej, śmierdzącej ziemią i zimnej. Jedna goła żarówka oświetla całe to niezbyt imponujące pomieszczenie. Ściany piwnicy wykonane są z czerwonej cegły, a jedynym ciekawszym wystrojem jest sterta niezidentyfikowanych kości walających się w jednym z rogów, stół zaopatrzony w narzędzia chirurgiczne oraz... kilka haków przytwierdzonych do sufitu. Dwa z tych haków aktualnie są... zajęte.


~~~
Co za niefortunny zbieg okoliczności. Zwykła lekcja zakończyła się porwaniem, w którym główną rolę mogła odgrywać dwójka wampirzych uczniów. Marco i Julia nie byli świadomi pewnych zdarzeń. Porwanie było szybkie i w pewnym sensie nieoczekiwane. Organizm nie mógł się bronić przed snem, który przyszedł bez wcześniejszego uprzedzenia. Nieświadoma dwójka została przeniesiona przez nieznajomych sprawców, którzy wiedząc co robią przynieśli ich do piwnicy ukrytej chaty. Zarówno dłonie Julii jak i Marco zostawały zakute w łańcuchy przytwierdzone do haków zawieszonych na suficie. Ciężka sprawa, zważywszy że materiał łańcuchów został wykonany ze słynnych łowieckich kajdanek.

Marco i Julia – możecie się obudzić. Znajdujecie się w słabo oświetlonej piwnicy, w której główną uwagę przyciąga fakt że oboje jesteście pół- nadzy ( lekko poszarpana bielizna na szczęście ukrywa to co istotne), a wokół znajduje się mnóstwo przedmiotów sugerujących iż nie jest to wasz szczęśliwy dzień. W piwnicy jest jedno malutkie okienko, przez które nie przecisnąłby się nawet noworodek. Kraty widoczne w oknie sprawiają wrażenie że jest się w więziennej celi, a skrępowanie kajdankami dodatkowo potęguje ten efekt. Łańcuchy są tak dostosowane że musicie stanąć na palcach by nie wisieć nad ziemią. Ręce bolą i są zaczerwienione, ale co się dziwić. Jak długo jesteście uwięzieni? Któż to wie. Za oknem widać noc, a dźwięk deszczu bębni w resztkę metalowego parapetu.

Proszę o opisanie swoich odczuć. Poza bielizną nie macie nic na sobie (możecie opisać bieliznę, jak nie to uznamy że Marco ma gacie w samolociki) ani przy sobie. Nie wiecie gdzie jesteście, ani co tu robicie. Ostatnim co pamiętacie są słowa dziewczyny, w których oskarżała o napaść dwójkę uczniów klasy nocnej.

Kolejność jest dowolna
.
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sob Lip 18, 2015 1:13 pm

Jak mógł się dać tak nabrać? Panna w opałach okazała się zwykłą oszustką, która z niewiadomych przyczyn chciała uprowadzić Marco i jedną z uczennic. Wampirowi nie wydawało się dziwne, że kobieta nagle przybiegła i zaczęła histeryzować. Doskonale wiedział, że krwiopijcy lubią polować w lesie na zagubionych ludzi i bawić się nimi, nim pożrą i zabiją.
Dwóch chłopców? Czarnowłosy i czerwonowłosy. Ten opis pasował mu do dwóch uczniów. Zmrużył gniewnie oczy. Czyżby nie wyraził się wystarczająco jasno? Mieli złapać jakąś zwierzynę, ale nie człowieka. Chociaż niektórzy traktowali ludzi jako zwierzęta do łowów, nie popierał takiego czegoś. Uczniowie na pewno zdawali sobie sprawę, o co mu chodziło. Będzie musiał porozmawiać z chłopakami i dać im osobistą lekcje. Chciał wstać i rozprostować nogi, a potem wybadać, gdzie są sprawcy całego zamieszania. Nie wszystko poszło zgodnie z planem. Chwila, nic nie poszło zgodnie z planem. Marco usłyszał jakiś szept. Spojrzał na nieznajoma. Widząc jej oczy, zrozumiał, że dał się wrobić. Chcąc użyć mocy, aby zamrozić dziwną kobietę, padł całkowicie na ziemię. Nie sądził, że lekcje w lesie będą miały taki marny dla niego koniec. Zanim całkowicie stracił świadomość, udało mu się zerknąć na Anne. Ta też padła pod działaniem mocy.

...

Zamrugał powiekami, uświadamiając sobie, co się stało. Syknął cicho, kiedy otworzył oczy. Ciemność. No, może nie egipska, bo jednak było coś widać. Spodziewał się ujrzeć las, a to co widział, na pewno nim nie było. Gdzie te drzewa? Uczniowie? Świerze powietrze? Właśnie, uczniowie. Co się z nimi stało? Pulsujący ból głowy nie poprawiał sytuacji. Poruszył rękami, a raczej próbował. Dopiero wtedy dotarło do niego, co tak naprawdę się zdarzyło. Został porwany. Ale dlaczego? Przebywał w mieście zbyt mało, aby narobić sobie wrogów, którzy chcieliby go w taki sposób upokorzyć. Kiepski żart uczniów? Wykluczył to. Chyba nawet oni nie byliby na tyle nierozsądni. Kolejną podejrzaną osobą był Mark – kochanek jego brata. Czyżby tak zalazł mu za skórę w apartamencie. Mimo niektórych odchyłów wydawał się całkiem normalny. Byłby w stanie uprowadzić brata swojego ukochanego? Miał nadzieję, że nie. Więc kto?
- K***a, no to jestem w bagnie – podsumował.
Nie cieszyła go perspektywa takiego wiszenia i to na dodatek w samej bieliźnie – kolor czarny, Esme, a nie jakieś samolociki albo nietoperze, huh. Rozejrzał się, w poszukiwaniu sprawcy całego zdarzenia. Zamiast porywacza ujrzał Julię. Cholera. A ta co zawiniła?
Wiszę na jebanych łańcuchach prawie nagi i to z uczennicą. Marzenie mojego życia się spełniało, szlag by to.
Na dodatek bolały go ręce. Próbując użyć mocy, żeby stać się niematerialny, spotkał go kolejny zawód. Nie potrafił użyć mocy, co skwitował kolejnym przekleństwem. Teraz nie obchodziło go to, że znajduje się w jednym pomieszczeniu z uczennicą i nie daje przykładu dobrego wychowania jako nauczyciel. Skąd ci porywacze albo porywacz mieli łańcuchy, zrobione z tego samego materiału co kajdanki łowców? Chwila, może w to byli zamieszani łowcy? To wydawało mu się wręcz absurdalne, ale nie potrafił znaleźć logicznego wytłumaczenia. Przecież przez długi czas nic nie zrobił, co podchodziłoby pod wykroczenie zasad.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sob Lip 18, 2015 6:29 pm

Ta cała sytuacja była dla dziewczyny szokiem. W sumie skamieniała jak zobaczyła biegnącą dziewczynę. Jej krew zastygła w żyłach. Zbladła a jej oczy zaświeciły szkarłatem. Czuła w nozdrzach zapach strachu. Jej kły się wydłużyły jednak wyraz przerażenia nie zniknął z jej twarzyczki. Stało się wszystko zbyt szybko. Strach przed utratą opanowania, dziewczyna, która okazała się być wampirem oraz senność, która uderzyła w nią tak silną falą, że szybko zmiotła świadomość dziewczynki na drugi, albo i nawet trzeci plan.
Wybudzenie trochę jej zajęło. Wpierw lekko zadrżała. Spróbowała się poruszyć jednak jej ciało było boleśnie spięte. Wpierw jęknęła cicho po czym otworzyła oczy. Zamrugała kilka razy i jej wzrok przyzwyczaił się do ciemności. Nieprzytomnymi oczami błądziła po pomieszczeniu. Momentalnie się spięła podciągając się na rękach. Z jej gardła wydobył się skowyt. Szarpnęła się kolejny raz i kolejny. Rzucała się jak zwierze zamknięte w sidłach prawdopodobnie kalecząc sobie ręce. Zbyt wiele rzeczy jej przypominało o TAMTYM miejscu. Zaczęła ciężko oddychać miała wrażenie, ze ściany na nią napierają. Miała otwarte szeroko i przerażone oczy i takim wzrokiem spojrzała się na nauczyciela. Był pół nagi. Spojrzała na siebie i zachłysnęła się powietrzem. Prócz różowo-błękitnej bielizny nie miała na sobie nic. Jej serce waliło w piersi jak oszalałe. Rozejrzała się po pokoju szukając ucieczki i nagle przestała się rzucać. Chory uśmiech wstąpił na jej twarz.
-Nic się nie rusza...nic...wszystko jest nieruchome-
Mówiła jakby w transie, jednak po chwili się wybudziła i znów sapnęła. Chciała się wyrwać i wszelakie słowa skierowane w jej stronę nie przynosiły skutku. Zatraciła się w przerażającej melodii jaką wydawały jej stopy uderzając o ziemię, kajdany i jej własna krtań. Rytm wymierzała jej rosnąca panika.
Zaczęła szlochać jednak na jej twarzy cały czas gościł ten uśmiech psychopaty klękającego nad swoją ofiarą. Wszystkie komórki jej ciała chciała się wyrwać z tego miejsca tym bardziej, że bała się, ze ON zaraz wejdzie i znów zacznie ją męczyć tak jak wtedy. Znów podciągnęła się na rękach tak mocno, ze poczuła ból spiętych mięśni.
-Nie mam już mocy...nie m...-
Zachłysnęła się kolejny raz i uniosła się kaszlem, który przeszedł w śmiech. Chociaż w sumie był to dziwny dźwięk, taka mieszanka kwiczenia, płaczu i dławienia się. Jej oczy były skierowane w stronę kości. Znów wydała z siebie niezidentyfikowany dźwięk. Jednak wystarczyło, ze rozejrzała się dookoła by znów się szarpnąć. Co prawda nie było butwiejących belek, ani poświęconego sznura, który parzył jej skórę. Nie słyszała również lekko szurającego kroku strażnika. Szczury nie obwąchiwały jej stóp a głowa bolała, ale nie od umysłowych ataków. Jednak nie chciała by ktoś ją więził. Z drugiej strony jej moc zniknęła. Może już wyzdrowiała...jednak nie. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, ze przez cały czas jej oczy błyszczały a kły były wysunięte. Wyglądała jak zwierze. Zmiękły jej kolana i zawisła na rękach. Z jej gardła wydobył się jęk bólu jednak klatka piersiowa podnosiła się i opadała w szybkim tempem i wampirzy słuch bez problemu mógł wychwycić jak szybko pompuje jej serduszko.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Nie Lip 19, 2015 11:22 am

Deszcz bębnił o szyby metalowego parapetu wystukując straszliwą melodię, która trwała i trwała. Zasłona nocy nie ustępowała dla poranka, co okrutnie uświadamiało o wolno płynącym czasie. Która mogła być godzina? Słabo świecąca żarówka chybotała się w chłodnej piwnicy, oświetlając dwa prawie nagie ciała. Nauczyciela...i jego uczennicy. Jak to możliwe, że znaleźli się w tej kabale? Któż mógł chcieć ich krzywdy i zniewolenia? Istniało wiele niewyjaśnionych pytań, które jak dotąd musiały pozostać bez odpowiedzi. W końcu powieki Marco zadrżały, a wampir obudził się. Krótka lustracja terenu potwierdziła niekorzystność obecnych zdarzeń. Julia zaś była tuż obok. Ich ciała znajdowały się w niedalekim odstępie (może 15 centymetrów), tak więc przy większych próbach mogliby mieć szansę na krótkie zetknięcie. Ból dłoni nie ustępował, podobnie jak ból w tylnej okolicy czaszki, który narastał swym dzikim pulsem. Nadszedł czas przebudzenia uczennicy, której ciało niemal natychmiast podjęło reakcję. Przyśpieszony oddech, walące jak oszalałe serce i skowyt pełen strachu. Nieduże zamknięte pomieszczenie działało wręcz przytłaczająco, a próba rzucania się na łańcuchach pogarszała tylko sytuację. Zniknęła cisza, w jej miejscu pojawiły się paniczne szlochy zagłuszające nawet melodię deszczu. Czyżby szykowała się mała furia? Kto wie do czego jest zdolny zniewolony i głodny wampir. Pomiędzy dźwiękami wydawanymi przez dziewczynę, do uszu Marco dobiegł odgłos stukania, świadczący nie mniej nie więcej o tym, iż ktoś się zbliża. Schodzenie po schodach? Sądząc po położeniu okna można było się domyśleć, że znajdują się w jakiejś piwnicy. Jeden stopień, drugi... dźwięk się nasilił. Stukanie przybrało na sile, lecz z pewnością zbliżającym się przybyszem musiał być mężczyzna. Odgłos obuwia różnił się od standardowo kobiecego, a ciężkość stawiania kroków mogła śmiało być potwierdzeniem tej teorii. Trzeci, czwarty.... kaszlnięcie, a następnie wyrzucenie z siebie plwociny. Kroki nie ustępowały, ale przybysz zatrzymał się i coś nałożył, by za chwilę ponownie pokonać pięć stopni. Zbliżał się, to pewne. Drzwi skrzypnęły wpuszczając mały snop światła zagłuszony masywną sylwetką. Mężczyzna musiał się schylić by wejść do pomieszczenia i tak też zrobił.
-Liczyłem na to że się obudzicie. Początkowo nie chciałem słyszeć o wymianie mojego węża na jakiegoś wampira, ale muszę przyznać że ubiłem dobry interes. Pozdrowienia od Fabia! - głos mężczyzny był zniekształcony przez maskę którą nosił na twarzy. Ubrany był w typowy rzeźniczy strój, brudny i śmierdzący zakrzepłą posoką. Był sam, lecz w dłoni dumnie dzierżył przedmiot będący niczym innym jak lampą imitującą promienie UV. Ups...
-Mnie bez różnicy od kogo zacznę... jacyś chętni? W sumie po co Wam te ubrania... tylko się zniszczą – spod maski było słychać przeraźliwy śmiech, który szybko zastąpiła cisza. Mężczyzna mierzył wzrokiem Julię i Marco wyraźnie ciesząc się widokiem swych zdobyczy.


Marco – ból rąk nie ustępuje. W niektórych miejscach zdziera się już skóra, którą próbuje wciąż goić Twoja regeneracja. Dochodzi pulsujący ból głowy i głód. Tak. Jesteś głodny. Kiedy to ostatnio się pożywiałeś? Uczennica w końcu się obudziła, ale jej postawa uświadomiła Cię w przekonaniu że sytuacja jest wręcz chujowa. Julia zaczyna bredzić, a ciałem wampirzycy targają spazmy histerii. Czujesz zapach krwi dziewczyny .Do tego ten facet... Czy już wspomniałam że jest chujowo?

Julia – boisz się zamkniętych pomieszczeń i zaprawdę nie masz pojęcia jak się tu znalazłaś. Wisisz na haku, a swym rzucaniem kaleczysz dłonie. Strużka krwi spływa po Twoich rękach zatrzymując się na materiale biustonosza. Podwyższony puls i atak histerii ustrudnia oddychanie. Dławisz się łzami i na tą chwilę nie zanosi się na uspokojenie. W drzwiach pojawił się facet, lecz zamiast kubła z wodą ma ze sobą coś gorszego – lampę imitującą światło UV.


Kolejność : Marco ->Julia

_________________
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Nie Lip 19, 2015 2:19 pm

Mijające minuty zdawały się trwać wieki. Do tego wszystkiego dochodziła jeszcze histeria Julii. Marco warknął, kiedy dziewczyna zaczęła wrzeszczeć. Właśnie tego mu brakowało w tej całej sytuacji, wspaniałego akompaniamentu uczennicy. Sam musiał się uspokoić i nie dać się nakręcić. Miał wrażenie, że krzyk wampirzycy wbija w jego głowę małe szpilki. Złapał za łańcuchy i podciągnął się na nich. Długo tak się nie utrzyma, ale przynajmniej teraz skóra miała okazję zregenerować się... aby potem ponownie została zdarta.
- Uspokój się. Takim sposobem będzie tylko gorzej.
Choć sam był zdenerwowany, wysilił się na łagodny i ciepły ton. Nie chciał jeszcze bardziej przestraszyć dziewczyny. Ta i tak już wystarczająco się bała. Jednak czy to coś da? Trudno uspokoić rozhisteryzowaną osobę, tym bardziej, kiedy nie mógł nic zrobić poza bezczynnym wiszeniem. Irytujące. Słysząc kroki, nie potrafił zdecydować się, czy cieszy się z tego, czy wręcz przeciwnie. Jakiś procent nadziei nadal w nim tkwił. Może ktoś się pomylił? Przecież w tym mieście nikomu nic nie zrobił, aby ktoś go teraz tak traktował.
Pierwszy krok.
Gniewnie zmrużył oczy, w ogóle nie przejmując się już Julią. Nie da rady nic zrobić. Chwila, może po dłuższym uspokajaniu ją, udałoby się, lecz nie miał do tego siły.
Drugi.
Zniecierpliwiony potarł dłońmi o łańcuchy, drażniąc skórę.
Trzeci.
Dotarł do niego zapach krwi wampirzycy. Łakomie oblizał wargi. Oczy na chwilę przybrały czerwony kolor, aby szybko ustąpić naturalnej, niebieskiej barwie. Kły wysunęły się do przodu, zahaczając o dolną wargę. Nie pił krwi tylko przez jeden dzień, więc nie powinien aż tak odczuwać głodu, jednak zmęczenie potęgowało to uczucie.
Czwarty.
Nasuwały się same niecenzuralne myśli. Gdyby tylko udało mu się użyć mocy. Wtedy byłby wolny i mógłby nawet uratować dziewczynę.
Piąty.
Puścił łańcuchy. Nie potrafił już się utrzymać. Syknął cicho, kiedy kajdany na nowo zaczęły wrzynać się w skórę. Zerknął na towarzyszkę. Ta też nie miała łatwo, a nawet i gorzej. On się nie bał zamkniętych przestrzeni albo bycia skutym.
Widząc nieznajomego mężczyznę, westchnął. Nie znał jego, więc po cholerę ich więził? Hobby? O stary, zabierz się za robienie dzieci, jak jesteś samotny, a nie ludzi w lesie porywasz.
„Pozdrowienia od Fabia!”
Co z tym wspólnego ma Fabio? Jaka wymiana? Chwila, pamiętał węża w apartamencie brata. Czyżby młodszy dokonał jakieś absurdalnej wymiany. Nie,  na pewno nie. Nie wierzył w słowa mężczyzny. To psychol, a psycholom się nie ufa. To pierwsza zasada przetrwania. W co fioletowy się wplątał?
- Co zrobiłeś Fabiowi? - warknął.
Przyjazny ton zniknął w jednej chwili, ustępując miejsca nie ukrywanej wściekłości. Bardziej bał się tego, że ten wariat wyrządził jakąś szkodę Fabiowi. Pewnie tamta przesyłka była od niego. Odetchnął głęboko, chcąc się uspokoić.
- Co ja ci zrobiłem? Co ci zrobiła ta dziewczyna?
Wątpił, że uzyska odpowiedzi. Swoją gadką może jedynie przedłużać to, co nieuniknione. Czyli co? Niepewnie zerkał na przedmiot, trzymany przez oprawcę. Łatwo się domyślić, co ten dziwny typ chce zrobić. Oby to były jedynie domysły, które się nigdy nie sprawdzą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Pon Lip 20, 2015 7:20 pm

Zaczęła się krztusić i kaszleć jednak nie przeszkadzało jej to w dalszym szarpaniu się. Poczuła spływającą krew i dostała dreszczy. Jednak pomimo własnych wrzasków usłyszała czyjeś kroki. Zamilkła na chwilę, wystarczyło jednak że rozejrzała się dookoła by strach znów zawiązał pętle na jej szyi. Nie zwróciła uwagę na słowa nauczyciela. Tak naprawdę w ogóle ich nie usłyszała. Panika jaka płynęła w jej żyłach była dobrze widoczna w oczach wampirzycy. Nie bała się samego porwania, ani tortur. Bała się piwnicy. Jej ścian i małej ilości miejsca. Przerażały ją kajdany, które raniły jej skórę i krępowały ruchy. Była w swoim koszmarze, z którego nie mogła się wybudzić.
Jak wreszcie ktoś zjawił się w pomieszczeniu wydała z siebie wrzask i i jej szamotanina stała się jeszcze bardziej rozpaczliwa. Zaczęła łkać i bełkotać. Nie ma co się dziwić, była pewna, ze pod maską kryje się znajoma jej twarz. Widziała ten uśmiech i już czuła jego ręce muskające jej ciało. Skrzywiła się i jęknęła z bólu po raz kolejny. Zapach jej krwi drażnił jej nozdrza. Poczuła jak żołądek zwija się jej w supeł. Otworzyła usta aby krzyknąć jednak odezwał się ich oprawca. Zachłysnęła się powietrzem jednak nie odważyła się kaszlnąć. Podciągnęła się na łańcuchach. Jej barki pulsowały bólem i wykończeniem. Z jej gardła wydobył się cichy szept.
-Ja...chce...-
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę co powiedziała. Zaczęła kręcić energicznie głową i wymachiwać nogami, jakby jej ruchy mogły wymazać wypowiedziane słowa. Jednak nie ważne jak bardzo byłaby zrozpaczona, czasu nie cofnie. Nie znała żadnego Fabia, nie wiedziała po co tu jest i dlaczego te ściany są takie małe. Zapach zakrzepniętej krwi drapał jej gardło jakby wdychała truciznę. Pomieszczenie cuchnęła śmiercią. Dlaczego nie zauważyła tego wcześniej? To będzie jej mogiła. Była pewna że umrze. Czerwień cegieł stopi się ze szkarłatem jej krwi a drzwi ucisza jej krzyki. Zaczęła płakać i łkać co raz to głośniej. Chciała wyjść, chciała wrócić do domu. Do rodziców. Może to wszystko to zły sen? Przemiana, ucieczka, porwanie. Może jak będzie chciała tego wystarczająco mocno to wszystko wróci do normy?
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sro Lip 22, 2015 6:33 pm


Czy musiał istnieć powód porwania? Czy każdy psychopata tłumaczył się z pobudek swoich działań? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Zdawało się że czas stanął w miejscu, kiedy zamaskowany mężczyzna wyrzucił z siebie podstawowe informacje. I pytanie. Okrutną przepowiednie bliskiej przyszłości, do której spełniania wystarczyć miało całkiem pokaźne piwniczne zaopatrzenie. Surowość ścian nabierała teraz nowego znaczenia. Ile widziały te mury? Zapach krwi stał się już niemal naturalnym wypełnieniem tego pomieszczenia. Mieszał się z tlenem... tak powstał związek strachu, bólu i cierpienia. Leżące w rogach kości były w różnym stanie rozkładu, ale łączący ich wspólny mianownik jasno wskazywał na fakt, iż osoby te nie zginęły w tym miejscu ze starości. Dlaczego? Co miał w głowie... skąd ta chęć krzywdzenia? Mężczyzna obserwował dwójkę swoich zabawek, a strach i zdezorientowanie Julii wyraźnie poprawiało mu humor. Spod maski ponownie wydobył się odgłos śmiechu. Charczącego i nieprzyjemnego gardłowego dźwięku, który odbijał się od nagich ścian piwnicy. W końcu wszystko umilkło, a mężczyzna przechylił głowę w ironicznym geście niezrozumienia.
-Fabiowi? Czy ja mógłbym go skrzywdzić? ….Ja? Poznaliśmy się jakiś czas temu i dobiłem z nim targu. Życie za życie. Chciał węża to dostał go – mężczyzna zbliżył się do Marco i obszedł go od tyłu. Najwidoczniej postanowił zmienić swą perspektywę. Może wydawała się być bezpieczniejsza, a może... miał taki fetysz.
-Wy? Co wy mi zrobiliście?Maaarco... czy naprawdę we wszystkim musisz widzieć interesy? Ty... nauczyciel. Pedagog! Wstydź się – ponowny śmiech rozległ się teraz po lewej stronie Julii. Nieznajomy przemieścił się niemal bezgłośnie, co już choć po trosze mogło rzucać obraz na przynależność do rasy wampirzej. Idealny moment na przejście, gdyż przypadkowo zgłosiła się pierwsza chętna do małych i niekoniecznie przyjemnych zabaw.
-O proszę... a mówią że cicha woda brzegi rwie! To od czego zaczniemy maleńka... Powiedz mi, miałaś już kiedyś mężczyznę? - nie czekając na odpowiedź dotknął lewego ramienia dziewczyny i powolnym ruchem zjeżdżał dłonią niżej i niżej. Niby przypadkiem zahaczył o bieliznę, którą napiął tak że strzeliła wampirzycę w skórę.



Julia – Twoje słowa zostały źle odebrane przez mężczyznę. Zły dobór, to prawda, lecz równie dobrze nie musiał pytać o zdanie. Mężczyzna dotyka Twojej skóry, a ty masz wrażenie że każdy jego dotyk jest ciężki i nieprzyjemny. Wiatr za oknem wieje i rozpryskuje krople deszczu, które zaczynają kapać na Twoje niemal nagie ciało.


Marco – jesteście w czarnej... w dość niekomfortowej sytuacji. Wszystko wskazuje na to że Fabio wymienił węża na brata. Facet zajął się na razie Julią i wszystko wskazuje na to, że Twoje oczy wiele zobaczą tej nocy.


Kolejność jest dowolna.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sro Lip 22, 2015 7:32 pm

Jego głos kojarzył się dziewczynie z czymś oślizgłym i trującym. Jak flegma, która po zetknięciu ze skórą zostawia na niej pręgi. Jego sposób chodzenia, postawa i ubiór przyprawiały wampirzycę o mdłości. Nie miała jednak czym zwracać jej pusty żołądek dostawał torsji i męczył dziewczynę, która miała czuła się jakby miała zaraz wyzionąć ducha. Błagała swoje ciało o zasłabnięcie o błogą nieświadomość jaką daje nieprzytomność, jednak jej nerwy i skóra jeszcze nigdy nie były tak wyczulone. Jej usta same przemówiły nie kontrolowała tego. Makabryczność sytuacji pieczętowały jeszcze wspomnienia Julii. Bolało ją kiedy nie odpowiadała tak jak jej Pan chciał. Jej wampirze ciało było oszpecone wielokrotnie i tyle samo razy regenerowane przez krew tego, który ją przemienił. Zamknęła oczy czując jego obrzydliwą obecność za swoimi plecami. Śmiech oprawcy przyprawił dziewczynę o gęsią skórkę szarpnęła się i kolejna struga krwi pociekła po jej ręce. Wiedziała że go to podnieca. Zapach jej krwi, jej strach. Nie powinna dawać mu tej satysfakcji jednak zapach przerażenia Julii był niemal namacalny. Zakrztusiła się i zakasłała. Jęczała po nosem i co jakiś czas się szarpała. Powiedział coś. Nie zrozumiała a może jednak tak? Nie wie. Jedyne co czuje to jego dotyk na skórze. Miała wrażenie, ze tyka ją papierem ściernym. Wyginała się i wzdrygała za każdym razem. Byle tylko uciec od uczucia. Strach szalał w niej tak bardzo, że każdy bodziec sprawiał jej fizyczny ból. Dlatego krzyknęła jak gumka uderzyłam o jej ciało. Oddech znów przyśpieszył. Przypomniała sobie pytanie. Spuściła głowę nie mogą złapać na tyle tchu by odpowiedzieć pełnym zdaniem.
-Mi...mia...miałam...p...pana-
Ledwo co wydukała te słowa. Był jedynym mężczyzną w jej życiu, problem w tym że wpierniczył się do jej historii na siłę. Nienawidziła go i planowała zabić. Obraz Pana nakładał się na ten oprawcy czuła żar w miejscu gdzie palce nieznajomego zetknęły się z jej ciałem. Nawet deszcz nie zdołał ją ochłodzić. Złapała za łańcuchy i podciągnęła się najwyżej jak mogła. Po czym puściła się bezwładnie. Gdy jej ciało gwałtownie się zatrzymało wydała z siebie wrzask bólu.
-Zwierze w sidłach, by uciec, jest gotowe odgryźć sobie łapę. W zamknięciu i ja stracę dłonie-
Jej ciało bujało się bezwiednie na boki a jej usta poruszały się nie wydając z siebie żadnego dźwięku prócz cichego syczenia. Krew ściekała jej po rękach mieszając się z deszczem. Chciała umrzeć.
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Czw Lip 23, 2015 2:31 pm

Nie wierzył w to, że Fabio wymienił go za jakiegoś obrzydliwego gada. To absurdalne. On nigdy się tak nie zachowywał. Na pewno nie byłby w stanie dobić takiej wymiany. Przecież ten wąż był w jego mieszkaniu, czyli musiał go zdobyć jeszcze przed tym, jak Marco złożył wizytę bratu. Przecież fioletowy wcześniej nic nie wiedział, że wampir przyjedzie do miasta. Powiadomił go dzień przed, więc wykluczył to, że Fabio wymienił go za zwierzę.
- Wypuść nas, do cholery - syknął.
Pierwsza raz w swoim długim życiu spotkał kogoś takiego. Miał do czynienia z różnymi typami. Nie wszyscy byli aniołkami o nieskalanym żadnym podłym czynem sumieniu. Nieznajomy zdecydowanie nie potrafił ugościć. Ktoś chyba powinien dać mu lekcje dobrego wychowania, aby wiedział, co ma robić, jeśli zaprasza do siebie gości. Pierwsza zasada – nie porywa się nikogo, ciastkami i herbatą można więcej zdziałać.
Widząc jak wampir podchodzi do dziewczyny, poczuł, że wyimaginowana zawartość żołądka chce opuścić swoje miejsce. Nie wiedział czego ma się spodziewać. Bał się nawet własnych myśli. Ta uczennica w ogóle nie powinna się tutaj znaleźć. Nawet nie znała brata Marco, więc sprawa z nim związana nie dotyczyła jej. Nie chciał patrzeć na to, jak dziewczyna staje się coraz bardziej przerażona.
Haust zimnego powietrza miał uporządkować myśli. Nic takiego się nie wydarzyło. W głowie nadal miał bałagan, który ciągle rósł. Nie podobało mu się to, że ten typ dotyka Julię. Nie chciał nawet próbować zrozumieć jego chorych fantazji, które prawdopodobnie się pojawiły. Wampirzyca też nie wyglądała na zadowolą. Chwila, co ona robi? Zmarszczył brwi zdziwiony. Co chciała osiągnąć poprzez wspinanie się na przeklętych łańcuchach? Zrozumiał dopiero wtedy, gdy ta się puściła. Zwariowała? Chciała w taki sposób się uwolnić. Marne szanse tym bardziej, że porywacz mógł na to w jakiś sposób nie pozwolić.
- Wypuść chociaż ją.
Ponownie spróbował przemówić do mężczyzny. Szanse na powodzenie wynosiły mniej niż wygrana w lotto, a przynajmniej tak wydawało się blondynowi.
Ponownie uderzył w niego zapach krwi. Przez rzucanie się, dziewczyna poraniła sobie ręce, więc posoka musiała się pojawić. Wampir zamknął oczy, nie chcąc nawet patrzeć na krew, która coraz bardziej wdzierała się do jego umysłu.
To nie ma sensu.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sob Lip 25, 2015 5:19 pm


Julia pogrążała się w agonii szaleństwa. Dłonie dziewczyny krwawiły, ale nie czuła już bólu. Strach przepełniał każdą komórkę jej ciała, wgryzając się w świadomość i mózg, który przetwarzał obraz niebezpiecznej sytuacji. Dziewczyna rzucała się na łańcuchu niczym katowane zwierzę, ale żaden z tych ruchów nie przejął zamaskowanego mężczyzny. Obserwował ją, a radość która błyszczała w jego oczach, była widoczna nawet przez maskę. Nie ma nic lepszego niż tortura ciała i ducha nocną porą. Nie ma  nic bardziej chorego niż zamaskowany mężczyzna czerpiący radość z cudzej krzywdy. Niestety.
-Dłonie? Ależ możesz stracić znacznie więcej moja droga... -przez maskę nie było widać uśmiechu, ale Marco i Julia mogli być pewni, że owy grymas zadowolenia gości na twarzy mężczyzny.
-Dlaczego miałbym ją wypuścić? - mężczyzna obszedł Julię tak, że znajdował się dokładnie naprzeciw dzięki czemu miał idealny widok na oboje. Dziewczyna była zbyt słaba i przerażona by próbować ataku. Nawet jeśli... czy mogłaby uderzyć tak ażeby ktoś tym się przejął? - Nie robię takich rzeczy, ale... dobra, niech będzie. Później zajmę się tą małą wywłoką. Nie znoszę takich trzęsidup – Marco mógł nie spodziewać się takiego obrotu sprawy, ale jego prośba została usłuchana. Mężczyzna chwycił Julię za włosy i teatralnie szarpnął. Sprawił ból wampirzycy, lecz czy mogło go to obchodzić? Zgodził się na łaskawy akt uwolnienia i to on stawiał warunki.
-Przestań wierzgać mała kurwo – puścił włosy dziewczyny i wymierzył zamaszyste uderzenie w jej policzek, tak że przez chwilę ją zamroczyło. Szybkim ruchem zdjął ją z haka i rzucił na podłogę, by za chwilę złapać za włosy i takim sposobem ciągnąć w kierunku wyjścia.
-Zaraz wracam. Poczekaj tu na mnie spokojnie Marco. Chciałbym żebyś był gotowy gdy będę tu z powrotem – zniknął w drzwiach ciągnąć za sobą dziewczynę, której ciało radośnie podskakiwało na ostrych stopniach.
~~~
Nie wiadomo co mężczyzna zrobił z wampirzycą. Czy zwrot wolności równoznaczny był z wypuszczeniem czy może... ze śmiercią. Sama postać oponenta nie sprawiała wrażenia przyjemnej i dobrodusznej. Dlaczego więc wyraził zgodę? Czyżby dar przekonywania Marco był aż tak rozległy? Wampir mógł myśleć, lecz i tym razem jego pytania pozostaną bez odpowiedzi. Przez długi czas towarzyszył mu tylko dźwięk wiatru odbijający się od metalowych parapetów. W końcu usłyszał znajome kroki, zbliżały się nieubłaganie w kierunku nieszczęsnej piwnicy. Mężczyzna wrócił. Stanął w drzwiach, lecz i tym razem postanowił sprawić sobie radość drobnym przedmiotem – butelką wypełnioną dziwną mazistą substancją podobną do krwi.
-Cóż, widzę że jesteś głodny Marco. Twoje burczenie w brzuchu rozczuliło me serce, dlatego postanowiłem coś dla Ciebie ugotować! Mam nadzieję że wypijesz spokojnie, bo jeśli będziesz stawiał opory niestety będę musiał Cię ukarać... Smacznego! - mężczyzna zbliżył się i żelaznym uściskiem chwycił za głowę Marco mocno ją przechylając. Drugą ręką trzymał butelkę, którą przytknął do ust wampira. Woń rozkładu i krwi raniła jego nozdrza, sugerując że wspaniałomyślny miks jest prędzej obrzydliwością niż czymś nadającym się do konsumpcji.

Julia – mężczyzna złapał Cię za włosy i boleśnie szarpnął. Uderzenie w twarz przyniosło zamroczenie, przez co chwilowo nie byłaś w stanie wykonać żadnego ruchu. Dźwięk łańcuchów. Ściągano Cię z haka, lecz radość nie trwała zbyt długo. Mężczyzna nie należał do delikatnych, dlatego rzucił Tobą o podłogę i bezceremonialnie pociągnął za włosy do wyjścia. Twoja skóra raniła się o ostre wystające elementy, co potęgowało ból i strach jaki odczuwałaś. Na piątym bądź szóstym stopniu straciłaś przytomność...

Julia, budzisz się naga, przerażona i zziębnięta w obcym miejscu. Nie masz na sobie bielizny i nie wiesz co tak naprawdę się wydarzyło. Czy mężczyzna zrobił Ci krzywdę? Z pewnością. Całe Twoje ciało pokryte jest w siniakach i mocnych zadrapaniach. Dodatkowy ból żeber może sugerować że warto udać się do najbliższego medyka. Możesz opuścić temat.

Marco – mężczyzna zabrał Julię i wyszedł. Zdawało Ci się że mijają wieki, a wszystko to może być tylko złym snem.
Niestety mężczyzna wrócił, a wraz ze swoją osobą przyciągnął kolejny efekt swoich chorych działań- śmierdzącą ciecz którą przystawił Ci wręcz do gardła. Poczułeś niemiłosierny smród, a kiedy Twoje usta zetknęły się z mazią... miałeś wrażenie że puścisz pawia który pięknie ozdobi wszystkie ściany nieszczęsnej piwnicy. Wyobrażasz sobie najgorszy możliwy smak? Mieszaninę fekaliów, odrzutów z operacji i chorej krwi? Jeśli nie, właśnie masz okazję do konsumpcji. Nic tylko życzyć smacznego.


:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sob Lip 25, 2015 9:53 pm

Zawyła z bólu. Skóra na jej rękach się obsunęła powiększając ranę i wzmagając krwotok. Jednak wszystko docierało do niej jakby przez ścianę. Wyglądała jakby zrezygnowała z walki. Miała półprzytomne oczy a jej głowa zwisała bezwiednie. Nie oznaczało to, że nie przestała się bać, jednak jej ciało postanowiło ją dobić psychicznie. Czuła się jakby doznała paraliżu sennego. Nie miała już siły by się poruszać a pomimo tego dławiła się strachem. Adrenalina zatruła jej ciało uśmierzając ból i wyciskając z jej mięśni ostatnie cząstki energii. Jej ręce krwawiły a struga krwi nieprzyjemnie łaskotała jej plecy. Jednak jak usłyszała, ze ma szanse uciec podniosła wzrok. Czyżby jej się to przyśniło? Czyżby już miała halucynacje? Kolejne bodźce były jak najbardziej rzeczywiste.
Szarpnięcie.
Uderzenie.
Ból.
Czuła się jakby potrącił ją samochód. Przed oczami zatańczyły jej gwiazdki. Pomimo paskudnej sytuacji nie odważyłaby się uderzyć mężczyznę. Nie z powodu strachu. Potrafiła się bić, już za czasów, kiedy była człowiekiem radziła sobie z silniejszymi od siebie. Poprzysięgła sobie, ze nigdy nie użyje siły, brzydziła ja przemoc.
Krzyknęła jak zaczął ja ciągnąć po ziemi. Złapała się za włosy by chociaż trochę sobie ulżyć. Stopnie okrutnie uderzały jej głowę. Czuła się jak szmaciana lalka i niedługo własnie lalką się stała. Powitała ciemność z gorzkim uśmiechem. Może się już nie obudzi?
z.t.
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Czw Lip 30, 2015 10:04 pm

„Dlaczego miałbym ją wypuścić?”
Bo ja tak, kurwa, mówię.
Mało? Wystarczający argument. Jasny, pełen zrozumienia i... niewypowiedziany. Marco wolał jednak nie drażnić porywacza, kiedy ten w każdej chwili może zemścić się na uczennicy. Nadal czuł się odpowiedzialny za uczennicę, przecież te nieszczęsne porwanie zdarzyło się na jego lekcji. Nie powinno tak być. Scenariusz nie miał się zmienić. Nie było w nim miejsca na nieplanowanych gości i improwizację, a życie kolejny raz pokazało, że wszystkie plany można wyrzucić do palącego się kosza.
Czuł się jak przechytrzone zwierze, które zostało najpierw zwabione, a potem uwięzione. Brakowało tylko namiotu, służącego jako prowizoryczny cyrk oraz widzów, którzy bezlitośnie patrzyliby na niego i oczekiwali, że ten będzie ich zabawiał i rozśmieszał swoim zachowaniem. Zacisnął usta w wąską linijkę i zamknął oczy, wzdychając cicho.
„Poczekaj tu na mnie spokojnie Marco.”
… No co ty nie powiesz, idioto. Jeszcze jakieś ludowe mądrości od ciebie usłyszę?
Odprowadził porywacza i Julię wzrokiem. Został sam. Jego jedynym kompanem były łańcuchy, na których wisiał. Metal boleśnie ranił mu ręce, przypominając o tym, że ta noc się jeszcze nie skończyła. Im bardziej próbował się uwolnić, tym mocniej sobie szkodził. Odliczał minuty i sekundy do nadejścia psychopaty, jednocześnie mając nadzieję, że ten o nim zapomni. Czy kiedykolwiek miał zamiar go wypuścić?
Zabić?
Potrząsnął głową, oddalając od siebie tą myśl. Nie dawało mu to spokoju. Czemu Fabio wziął od niego tego pierdolonego węża? Cholera, czy coś mu teraz jest? Przecież wampir mógł kłamać i tak naprawdę więzić gdzieś młodszego. Tyle niepoukładanych myśli, a jeszcze więcej pytań bez odpowiedzi. Irytujące uczucie. Jakby mieć najlepszy kielich z krwią za szybą i nie móc jej zbić i dosięgnąć tej cudownej cieczy. W końcu ten gnojek przyszedł, ale z jakąś buteleczką. Chwila, on niby miał wypić te świństwo?
Popierdoliło czy wojna rozum ujebała?
Od samego zapachu zbierało się na wymioty. Dobrze, że nic nie miał w żołądku, bo inaczej cała zawartość poleciałaby na ziemię. To byłoby jeszcze bardziej upokarzające. Zacisnął usta, nie wypijając świństwa, przygotowanego przez nieznajomego. Niech sam to chleje, skoro ma takie hobby. Marco nie jest szczurem kanałowym, aby staczać się do takiego poziomu, ble. Korzystając z okazji, że oprawca jest blisko, machnął prawą nogą, aby go uderzyć. W cios włożył jak najwięcej siły. A co z tego wyjdzie? Zdawał sobie sprawę, że takim zachowaniem może pogorszyć swoją sytuację.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Nie Sie 02, 2015 12:40 pm

Mężczyzna nie wyglądał na cierpliwego przeciwnika. Właściwie wcale nie wyglądał, gdyż maska na twarzy zręcznie ukrywała wszelką mimikę. Pozostawał tylko furgot. Chrypanie, straszny ton głosu ukazujący po trosze jego szaleństwo.
-Jesteś bardzo niemiłym gościem Marco! Częstuję Cię dobrodziejstwem mojej kuchni a ty? Jak mi się odwdzięczasz? Zaciskasz usta... rozlewasz... Wiesz ile jest wart taki posiłek? Masa wampirów dałaby się pokroić za smak tego wspaniałego jedzenia a ty wyrażasz tylko pogardę – z pewnością miał zbolałą minę gdy to mówił. Ton głosu wskazywał udawany smutek, który szybko zastąpiła irytacja – Musisz jeść Marco! Obiecałem Twojemu bratu że będę o Ciebie dbał... utrudniasz mi to. Jeśli za chwilę się nie uspokoisz będę musiał nakarmić Cię dożylnie, a resztę butelki wsadzę Ci w dupę byś pamiętał żeby nie mieć tam dobrodziejstwa kiedy jest ono okazywane! - jeszcze przez chwilę siłował się z butelką próbując wcisnąć ją wampirowi. Na próżno. Żelazne usta Marco zdecydowanie odrzucały wizję posilenia. A szkoda. Z każdą chwilą odór jedzenia był coraz bardziej nieznośny, tym bardziej że część papki spoczywała teraz na twarzy i ustach wampira. Oponent mruczał coś pod nosem, kiedy Marco targany chęcią obrony postanowił skorzystać z odległości i wymierzyć atak...
-Karmię Cię ścierwojadzie, udostępniam lokum chroniące przed deszczem, wiatrem i słońcem a ty?! Bijesz mnie?! MNIE? Fabio mnie oszukał! - odstawił butelkę na stolik i wrzeszczał. W końcu dłoń jak imadło chwyciła włosy Marco mocno nimi potrząsnęła – Byłem zły że tak mi odpłacasz? To pokażę Ci jak naprawdę wygląda zły i wkurwiony wampir, czekaj no tylko! - mężczyzna puścił Marco i aby dać całkowity upust swojej agresji, ściągnął go z haka i z całym impetem rzucił na ścianę w pobliżu gnijących kości.

Marco – Twoja Twarz pokryta jest śmierdzącą papką, która przeznaczona była do Twojej konsumpcji. Czujesz drobne uczulenie na twarzy, a dziwny zapach zaburza zmysł węchu oraz możliwość swobodnego oddechu. Postanowiłeś uderzyć oponenta, czym naturalnie zapewniłeś sobie bilet dobrych wrażeń. Ściągnięto Cię z haka i ciśnięto na ścianę. Na dłoniach nadal widnieją obrączki z kajdanek, które blokują moc i utrudniają ruchy dłońmi. Drzwi są zamknięte, a dodatkowo stoi przy nich przeciwnik.

Bilans:
-uczulenie na twarzy
-połamane dwa żebra (efekt uderzenia o ścianę)
-część wyrwanych włosów z głowy (musisz po całej akcji odwiedzić fryzjera)
-otarcia przypominające odleżyny na obu dłoniach
-wybity kciuk prawej dłoni (efekt upadku)
-obite ciało czego efektem jest ból

Mężczyzna znajduje się w odległości nie dalszej niż 3M

_________________
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Wto Sie 04, 2015 12:03 am

Pierdolenie.
Właśnie tak rozumiał monolog nieznajomego.
Jedno wielkie pierdolenie.
Głos porywacza ranił uszy Marco, sprawiając wrażenie, jakby z każdym słowem kilka igieł wbijało się w niego jednocześnie. Uczucie irytacji i złości rosło z upływającymi sekundami. Tak, właśnie kończyła się tolerancja wampira na zjebanie mózgowe i w akompaniamencie marszu żałobnego przekraczała cienką granicę. Nie ustępował, kiedy oprawca uporczywie próbował nakarmić go wstrętnym jedzeniem. Kto coś takiego podaje innym? Chyba sam nie miał zmysłu powonienia i smaku, skoro oczekiwał, że blondyn wypije przygotowaną miksturę do ostatniej kropli i jeszcze podziękuje, uśmiechając się przy tym uroczo. Przymknął powieki, kiedy kolejne fale wrzasku dotarły do niego. Jęknął, otwierając szeroko oczy, kiedy gwałtowne szarpnięcie wyrwało go z depresyjnych myśli.
Trzask przeszył jego głowę. Minęło kilka sekund nim uświadomił sobie, że przed chwilą został rzucony na ścianę i właśnie to usłyszał. Salwa bólu zawładnęła jego ciałem niemal natychmiast, wymuszając wydanie z siebie jęków.
Przynajmniej wiedział, że jeszcze żyje.
Przesunął lewą dłonią po twarzy, ściągając obrzydliwą papkę. Od samego zapachu chciało się wymiotować, a świadomość, że ma się to coś na sobie jeszcze bardziej obrzydzała cały świat. Jeszcze nie czuł złamanych żeber, ale inne obrażenia wystarczyły, żeby nie potrafił od razu się pozbierać i stanąć na nogi. Kaszlnął, łapiąc gwałtownie powietrze. Wampiry nie potrzebowały go do przeżycia, jednak w tej chwili Marco właśnie tego pragnął prawie tak samo jak krwi.
Głód. I on dał o sobie znać.
Zapach własnej posoki, nie pozwolił zapomnieć o głodzie. Skulił się nieco, prawą ręką sięgając po jedną z kości. Skąd one się tu wzięły? Do kogo należały? Chyba wolał nie uzyskać odpowiedzi na te pytania. Czasami lepiej wiedzieć mniej dla własnego zdrowia psychicznego.
- Ty skurwysynie – wyszeptał.
Chwycił mocno za kość, jakby to była przytulanka, a nie pozostałość po jakimś nieszczęśniku. Pewnie ludzkie. Wampiry po śmierci zamieniały się w popiół, więc wtedy mogły jedynie służyć jako nawóz do kwiatków. Zmusił się do kucnięcia, powstrzymując manifestowanie swojego niezadowolenia. Barwa oczów zmieniała się z spokojnego niebieskiego na czerwień, przesiąkniętą żądzą mordu. Resztkami sił, jakie zgromadził, rzucił się na oprawcę, w celu wbicia kości w jego serce. Jego atak nie należał do tych z najwyższej klasy. Nie zdołał osiągnąć gracji i prędkości wampira krwi C, a co dopiero B. Desperacji ruch szybko może obrócić się na jego niekorzyść.

_________________


Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2855


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sro Sie 05, 2015 5:57 pm

Pomoc nadchodzi! Fabio odziany w luźne, czarne dresy i uzbrojony jedynie w colt python'a 44 z dwoma dodatkowymi magazynkami naładowanymi nabojami wybuchającymi, kierował się przez znajomą drogę. Śmierdzące bagna! Ale zbyt dobrze pamiętał tą trasę oraz wszelkie jej dziurska aby wpaść w jakąś pułapkę. Uważał także na Lucjusza. Jeśli zdecydował oczywiście pójść z wampirkiem, to musi iść jego śladem.
- Już niedługo Marco. - rzekł pod nosem, uważając jednak na każdy krzak czy cokolwiek innego. W końcu ten psychol, który prześladował biednego wampira, ma przeróżne pomysły. I czemu tak się mścił? Za węża? Przecież ponoć już mu zbrzydły!
Jak przejdzie bez żadnego wypadku, dotrze do domku, udając się tą samą trasą co dawniej. Zechce wejść do domu, mając także przygotowaną oraz odbezpieczoną broń. Zachował całkowitą powagę, włączył wszystkie zmysły. Adrenalina dodawała otuchy, lecz w głębi siebie nadal tkwił ten wrażliwy Fabio. Coś czuł, że jak zobaczy brata w słabym stanie, może wpaść w panikę, a już nie wiadomo co będzie dalej. Przecież ciężko znosić widoki krzywd bliskich sobie osób.
teraz wszystko zależy od MG i od tego czy Lucjusz zechciał faktycznie dołączyć.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Czw Sie 06, 2015 8:49 am

Szedł oczywiście za Fabiem, a może nawet dorównywał mu kroku. w każdym bądź razie był obok! Oczywiście kiedy tylko wyszli związał swoje włosy w wysoki kucyk, a także na jego twarzy pojawiła się chusta. Mimo iż nie byli wmieście, zrobił to rutynowo. Widział jak Fabio patrzy sobie pod nogi, co dało mu do myślenia, żeby on tez to robił. Fabio w porównaniu do Lucjusza wiedział mniej więcej z czym ma do czynienia, natomiast Lucjusz wiedział tylko, że jest porywaczem. Można rzec, że szedł na ślepo.
Kiedy jego oczom ukazała się chatka, uniósł brew lekko, ale nic nie mówił. Zazwyczaj co się ocenia pozornie łatwym, jest tak na prawdę potworne, choć nie ma co na razie gdybać, skoro Lucjusz nie wie co jest w środku...
Naszykował sobie swoją broń, jednak była ona ukryta, bo oczywiście na sobie miał płaszcz! Bo mu zimno! Podążając śladem Fabia, też pewnie zechce poznać co chatka w sobie skrywa.

_________________


Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Pią Sie 07, 2015 8:52 pm

Podłoga była zimna i śliska od brudu jaki panował w piwnicy. Zapach śmierci mieszał się z posoką, kurzem i uryną. Kiepskie miejsce do życia, a jeszcze gorsze na ostatni spoczynek. Marco przez długi czas nie mógł się podnieść. Poobcierana skóra, obite żebra, zmęczenie... wszystko to wraz z innymi czynnikami przypominało wampirowi jak w bardzo niekorzystnej sytuacji się znalazł. Dlaczego? Za chęć do życia? Pracę w szkole, czy może posiadanie młodszego brata? Plan rodzący się pod maską psychopaty był rozmyty i zrozumiały tylko dla niego. Może i chciał zabić, lecz szybka śmierć zwyczajnie nie leżała w jego przekonaniach. Pastwił się napawając strachem i cierpieniem swoich ofiar, jak pająk chwytający je w swoje sieci.
-Marco, Maaarco... - mężczyzna obserwował każdy ruch wampira, jakby ten właśnie był uczestnikiem kiepskiego skeczu. Nie zareagował gdy Marco podniósł kość. Pokryta resztką mięsa, gnijąca część, która niegdyś prawdopodobnie była czyimś żebrem. Stan rozkładu kości był różny, co mogło sugerować, iż miejsce to odwiedzano w różnych odstępach czasu. Obryzgane zaschniętą już krwią ściany milczały kryjąc swój mroczny sekret. Czerwień oczu i to...pulsowanie. Uczucie głodu owładnęło myślą Marco, który popychany pragnienie postanowił się bronić. Wyglądał jak niedowidząca baletnica, ale... lepsze to niż dobrowolne oddanie się zboczeńcowi i mordercy. Kiedy więc wampir rzucił się na przeciwnika, z przerażeniem mógł stwierdzić, że kość którą trzymał w ręku nie przebiła się nawet przez strój oponenta. Stał jak pieprzony golem – pan i władca swojej ciemnej piwnicy oraz chorych myśli – Marco, dlaczego jesteś taki nieposłuszny? Widzisz... chciałem dla Ciebie dobrze... byłem gościnny i uprzejmy a ty? Czy naprawdę nie potrafisz zachować się w gościach? Ranisz moje biedne serce nie dając innego wyboru... Nauczę Cię szacunku – mężczyzna uniósł swoje wielkie jak imadła łapska i chwycił wampira za włosy by mocno nimi potrząsnąć. Ciało Marco było w tej chwili jak żywa kukła podatna na to co mogło się wydarzyć.

Marco – kość nie zdała testu siły, przez co nie skrzywdziła oponenta. Może gdyby udało się dosięgnąć mniej okrytego miejsca...? Ten ruch rozjuszył gospodarza i już po chwili stałeś się żywą marionetką, którą szarpią za włosy przez złe przewinienia. Mężczyzna nie zakończył na tym swojej nauki. Rzucono Cię ponownie na podłogę i doprawiono solidnym kopniakiem w brzuch. Zabrakło Ci tchu, tak że Twoje wnętrzności stwierdziły że poszukają raczej innego lokum. Facet doskoczył do Ciebie trzymając w dłoniach obrzydliwą butelkę, którą do połowy szyjki wepchnął Ci do gardła. Śmierdząca mieszanina spływała po przełyku paląc go i prawie rozrywając na strzępy. Nie czułeś nigdy nic bardziej obrzydliwego, lecz miałeś pewność – to była ludzka chora krew. A raczej mieszanina krwi, dziwnych substancji i wnętrzności.
Twój przeciwnik zatrzymał się nie zwracając na Ciebie przez chwilę uwagi. Nasłuchiwał...czyżby...ktoś przyszedł?


~

Przetrzymywanie Marco miało swój ukryty cel którego sam wampir nie był do końca świadomy. Nikt nie powiedział mu że wisi na haku przez chore pożądanie do młodszego brata, który przez cały czas znajdował się dziesiątki kilometrów od niego. Romantyczna kolacja, miły wieczór będący tak rzadką odmianą w stresującym życiu młodszego. Dopiero niepokojące wiadomości utwierdziły go w przekonaniu że Psychopata z lasu tym razem nie żartuje. Wszystkie słowa dotyczące krzywdy na Marco nabrały nowego znaczenia przyjmując najgorszy z możliwych scenariuszy. Marco rzeczywiście został porwany, a w rękach Fabia spoczywało teraz jego bezpieczeństwo. Nawet fioletowowłosy nie wiedział czego dokładnie może się spodziewać bo psycholu. Poznał go , lecz powiedzmy że dość... przelotnie. Krótka znajomość okraszona była podtekstami, a żaden z nich nie miał pozytywnego znaczenia. Padał deszcz kiedy Fabio wraz ze swoim towarzyszem przemierzali leśne ścieżki. Wiatr poruszał gałęziami, strącając z drzew co delikatniejsze liście, które tańcząc na wietrze leciały w nieznane. Pogoda nie była zbyt sprzyjająca, ale mimo to Fabio wraz z Lucjuszem szli dalej. Ponieważ fioletowowłosy był nauczony poprzednią wizytą, zwracał uwagę na każdy krok, jakby w obawie , że za chwile wpadnie w jakąś pułapkę. Nic bardziej mylnego! Droga przez las była spokojna i gdyby nie deszcz oraz wiatr, można by to uznać za całkiem przyjemną schadzkę. Pomijając rzecz jasna cel, jakim było odbicie nieszczęsnego brata. Kiedy na horyzoncie pojawiła się chatka, Fabio nie zatrzymał się i szedł dalej. Złamał dane słowo, bowiem według przykazania miał przyjść sam. Któż jednak wie czy nie była to kolejna chora pułapka. Samotny i bezbronny wampir narażony na gniew szantażysty, zboczeńca i psychopaty. W końcu przekroczyli próg. Znajomy zapach wdarł się do nozdrzy Fabia, który uruchamiając swoje zmysły jako pierwszy wszedł do pomieszczenia. Ta sama kuchnia, dokładnie te same meble. Tylko sytuacja nieco inna. Zapach krwi i flaków nadal dominował od wejścia, lecz tym razem był nawet wprost uzasadniony. Do stołu były dostawione trzy krzesła, a każde z nich zajmowało dziecko obecnie zajęte konsumpcją. Dwóch chłopców o białych włosach i dziewczynka o kręconych złotych kędziorach. Początkowo dzieci nie zwróciły uwagi na przybyszów. Zajęte jedzeniem szarpały się między sobą wyrywając co lepsze kąski. W końcu dziewczynka odwróciła się stykając spojrzeniem z Fabiem. Jej czerwone oczy były puste i pozbawione emocji, jak gdyby nic nie czuła. Twarzyczka koloru porcelany była brudna od krwi i resztek które konsumowała. Zaraz za nią odwrócili się dwaj chłopcy mierząc Fabia i Lucjusza identycznym spojrzeniem. Ile mogli mieć lat? 6?7? To nie istotne. Dopiero w tej chwili Fabio spostrzegł co leży na stole. Krwawa miazga z uciętymi kończynami i do połowy wyjedzonymi wnętrznościami. Obok leżała głowa bardzo znana Fabiowi. Blond włosy przykleiły się do twarzy, która zastygła w grymasie przerażenia. Glowa Marco. Martwa pozbawiona życia. Wyższy chłopiec wstał od stołu, a głowa spadła i potoczyła się wprost pod nogi wampira. Chłopiec uniósł kościsty palec i niby z wyrzutem wskazał na Lucujsza który stał tuż za swoim kochankiem. Drugi chłopiec i dziewczynka również wstali i otwierając szeroko usta wydali z siebie niesamowicie irytujący krzyk który trwał i trwał... I tak właśnie pękła pierwsza szyba, a w ślad za nią wszystko co było szkłem.


Fabio i Lucjusz: dźwięki wydawane przez dzieci są irytujące i nie pozwalają Wam na usłyszenie własnych myśli. Każdy z was poczuł jak stróżki krwi zaczynają płynąć z waszych uszu, a głowa daje znak że nie wytrzyma zbyt długo tak mocnych dźwięków.

Fabio – chatka jest dokładnie taka sama jaką ją zapamiętałeś, z jednym tylko szczegółem – wtedy nie było tam głowy Twojego brata.

info:
 

Kolejność jest dowolna (i tak znajdujecie się w dwóch różnych miejscach)

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2855


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sob Sie 08, 2015 9:34 am

Mimo znajomości terenu Fabio wolał zachować możliwie i przesadną ostrożność, zważywszy na warunki pogodowe. W końcu padało i teren mógł zmienić swój kształt. Nigdy nic nie wiadomo w przyrodzie. Fabio jednak poukładał swoje nadzieje we własnych wampirzych zmysłach oraz pamięci, starając się nie nadepnąć na żadną pułapkę. Ciekawe czy Psychol wymyślił już coś, co wzbudzi od razu strach w biednym wampirku? Na pewno! Ten typ jest nieobliczalny mimo iż Fabio nie zna go tak dobrze. Ale czasami wystarczy jedno spotkanie żeby dostrzec kto kim jest.
- Ostrożnie, Lucjuszu. Wstępujemy na naprawdę nieprzyjazny teren. - szepnął do swojego dobrowolnego towarzysza jaki szedł krok w krok za fioletowym. Niech nie zaczyna heroicznie postępować, bo może to i Lucjusza zgubić. Rozsądek ponad wszystko.
Po przejściu przez nieprzyjemny teren, dotarli do chatki. Fabio oczywiście jako pierwszy przestąpił próg i już u wejścia do jego nozdrzy dotarł metaliczny odór mięsa oraz krwi. Ścisnął mocniej palce na uchwycie broni, trzymając także w pogotowiu palec na spuście. Nic się nie zmieniło. Ten sam widok krwi i innych elementów typowe dla odludnego psychopaty. Jednak poza tym odnalazł różnicę. Kim były te trzy wampirki? Fabio przyglądał im się przez chwilę i niestety złapał kontakt z tą małą. To były dzieci! Biedne, małe dzieciątka skażone wampirzą krwią. Czy były kiedyś ludźmi? A może urodziły się w niewłaściwej wampirzej rodzinie? Fabio mimo wszystko wzbudził w sobie takim widokiem żal oraz litość dla tych istotek. Zepsute oraz stracone. Co jeśli zostanie zmuszony je zabić?
- Ty spaczony i zwyrodniały skurwysynie. - szepnął wampir w złości na porywacza i już miał ruszyć w stronę stołu, lecz dzieci zdołały wyprzedzić swoimi ruchami. Chłopcy wstali, dziewczynka także. I co to był za hałas? Coś upadło? Głowa! Nie zwrócił wcześniej na nią uwagi przez te małe istotki. I bardzo żałował, że nadal uwagę nie trzymał na czymś innym niż na zwłokach. To była głowa Marco! Fabio stanął jak wryty zupełnie tracąc orientację w terenie! Jakby świat nagle przestał istnieć! Zawalił się w ułamku sekundy. Miał chęć krzyczeć lecz głos uwiązł w gardle przez szok! Nie zdołał nawet dopuścić do siebie żadnych myśli, że może być to zwykła sztuczka! Bo przecież ciało wampira nie zostaje po śmierci, a zamienia się w proch! Lecz nie oszukujmy się. Fabio jest istotką wrażliwą i dla niego widok zmarłego brata jest jak cios obuchem! Stracił jakiekolwiek racjonalne myślenie. Otrząsnął się przez krzyk dzieci! Nie do zniesienia, irytujący, a najgorsze, że sprawiający ból. Fabio też krzyknął ale bardziej z bólu po śmieci brata niż własnego. Jedną dłonią zatykał jedno ucho, a drugą rozpoczął serię strzałów. Kierował je w te zniszczone przez jad wampirów dzieciaki. Celował oczywiście w głowę, zamierzając je zabić. Co mogą zrobić dzieci? Słaba regeneracja, bezbronne i słabsze. Fabio po prostu przestał nad sobą panować. Cała sytuacja przycisnęła wampira do ziemi.

Ekwipunek:
- Magnum 44 z miejscem na 6 kul wybuchowych.
- Dwa magazynki również takie same jak w wewnątrz magnum'a. Po 6 kul w każdym. Miejsce przy pasku utytym pod bluzą.
- Telefon komórkowy z uruchomionym nadajnikiem - kieszeń spodni.
- Nóż sprężynowy przymocowany do paska na lewej nodze tuż nad kostką.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sro Sie 12, 2015 11:03 am

Właściwie idąc tu nie wiedział czego tak na prawdę ma sie spodziewać i to go nieco niepokoiło, ale nie okazywał jednak tego. Przecież nie zostawi Fabianny, kiedy ta chce iść na ratunek bratu. Patrząc na twarz Fabia było widać, że to nie będzie coś prostego, ale jednak nic nie komentował. Wolał to zatrzymać w swojej głowie i tylko dla siebie. Idąc tak przez ten cały las z rozmyślań wyrwało go ostrzeżenie Fabia, na które skinął głową, patrząc pod nogi. Co do pogody, to nie byłaby ona wkurwiająca, gdyby nie fakt że oba te żywioły zarówno wiatr, jak i woda, może być znakomitą bronią, zwłaszcza w takiej sytuacji. Jednak miał małą nadzieje, że oba te zjawiska nie będą stanowiły dla nich większego zagrożenia.
Kiedy mógł wejść do chatki razem z Fabiem zrobili to. Pokonując próg zmrużył lekko oczy, przez zapach jaki poczuł. Od razu wiedział co tak może pachnieć. Poprawił swoją chustę nieco, by jakoś odizolować się od zapachu, co tylko nieco pomogło. I tak było czuć... Wchodząc głębiej do chatki usłyszał, jak i zauważył dzieci, które siedziały przy stole. Skoro jadły to musiały nieco hałasować. Spojrzał na nich obojętnym wzorkiem, ale także patrzył na Fabia, który chyba gdy ujrzawszy głowę brata, ale dla Lucjusza nieznanej osoby. Widział jak się zawiesił to niezbyt mu się to podobało i dało mu do myślenia, że chyba ujrzał swojego brata na tym stole. Potem ten krzyk... Głośny i bezlitosny miażdżący uczy swoim natężeniem. Lucjusz spojrzał an dzieci, które wstały i już po chwili całe pomieszczenie zaszło krzykiem, przez co wampir zmrużył oczy z bólu, a po chwili warknął głośno i zrobił to co Fabio, jednak nieco prędzej stanął tuż obok, niego by czasem nie postrzelić Fabia, przez krzyk. Wtedy dopiero wyjął swoją broń i zaczął strzelać. Gdyby nie krzyk robił by to dokładnie nie chcąc tracić kul, ale w tej chwili chciał się pozbyć źródła krzyku. Wystrzelił 6 pocisków i zostały mu jeszcze 3. PO oddanych strzałach wstrzymał ogień patrząc ile udało się zrobić. Pociski kierował w okolice serca, klatki piersiowej. Druga broń została nie wyjęta i jest zabezpieczona.


 Kunai, (kieszonka w płaszczu.) 
5 Shurikenów *z drugiej strony lecz też w kieszonkach płaszcza od wewnętrznej strony. Ostrza zabezpieczone specjalnymi gumkami w kieszonce, by nie zraniło posiadacza. Zabezpieczenie znika wraz z wyciągnięciem. Włożenie broni z powrotem nieco sprawi trudność*
bicz (noszony przy pasie), 
Portfel z (Fałszywymi dokumentami, pieniędzmi, prawkami. W kieszeni od spodni.) 
Zapalniczka benzynowa SPIKE (w paczce z papierosami)
papierosy (w kieszeni od płaszcza z zewnętrznej strony. Skoro ma w nich zapalniczkę, to papierosów nie ma wszystkich.)
telefon(w kieszeni od spodni)
Para pistoletów (Jackal, Casull 454 kalibru 13mm ) 9 pocisków w magazynku i dwa magazynki w zapasie

_________________


Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sro Sie 12, 2015 8:03 pm

Źrenice Marco gwałtownie rozszerzyły się, kiedy jego jedyna broń w postaci kości, napotkała opór i nie przebiła przeciwnika nawet o milimetr. W tym momencie wiedział, że zesłał na siebie wyrok, który zapamięta do śmierci, więc może wcale nie tak długo. Jęk uwiązł mu w gardle. Puścił kość, która z głuchym łoskotem wylądowała na brudnej ziemi. Jak to możliwe, że w jednej jebanej chwili stał się taki nieporadny, niczym sierota wśród rówieśników z rodzicami?
„Marco, dlaczego jesteś taki nieposłuszny? Widzisz... chciałem dla Ciebie dobrze... byłem gościnny i uprzejmy a ty? Czy naprawdę nie potrafisz zachować się w gościach?”
Nie, rodzina nie wpoiła mu zasad sevoir-vivre. Jak to większość psychologów mówi, błąd leży w wychowaniu.
Kto? Wampir zamrugał, dyskretnie zerkając na boki, w poszukiwaniu innego Marco, do którego były skierowane owe słowa. Nic z tego. Sam z tym cholerstwem. Skazany na zachcianki chorego typa, który usilnie próbował wmówić, że to blondyn nie potrafi się zachować. Paranoja.
„Ranisz moje biedne serce nie dając innego wyboru... Nauczę Cię szacunku.”
Zagryzł dolną wargę do krwi. Gdyby nie skrępowane ręce, najchętniej skręciłby kark temu skurwielowi, a potem z palącą satysfakcją oddzielił łeb od reszty ciała. To byłby wspaniały widok. Marco od dawna nie pragnął tak czyjeś śmierci, jak właśnie w tym momencie. Warknął, czując jak oprawca po raz kolejny ciągnie go za włosy. Czerwone ślepia drążyły faceta, przewiercając go na wylot. Kły wydłużyły się, domagając się krwi. Gwałtowne uderzenie o posadzkę, przywróciło blondynowi pełną świadomość. Nie czas na marzenie o napełnieniu brzucha i zemście. Te plany musi odsunąć na później.
Przetrwać.
Kopniak w brzuch wydusił z Marco cichy krzyk. Nie miał czasu się pozbierać, gdyż w jego ustach znalazła się butelka. Cholera. Nawet gdyby nie chciał, połykać jej zawartości, był do tego zmuszony. Skoro porywacz nie trzymał go w żaden sposób, szarpnął gwałtownie głowa na bok, chcąc uwolnić się od tej przeklętej cieczy. Dostrzegł swoją szansę, kiedy przeciwnik zainteresował się czymś innym. Co zwróciło jego uwagę na tyle, żeby nie skupić się na ofierze? Nieważne. Miał jeszcze siłę, więc nie może przyglądać się bezczynnie jak marionetka. Marco zamachnął się rękoma, aby uderzyć w butelkę i tym samym wytrącić ją z rąk de-kurwa-bila. Następnie jego celem było uderzenie wampira w brzuch. Jeśli to się powiedzie, w cios włoży całą siłę.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Pon Sie 17, 2015 8:07 pm

Marco
Majaki nocy wdzierały się do wampirzego umysłu, by raz na zawsze przepędzić wizję dobrego rozwiązania sprawy. Mężczyzna który więził wampira z pewnością wielokrotnie gnębił swoje ofiary. Kości mimo że nieme, opowiadały swoją historię wskazując każdą rysę czy rozstęp naruszonej struktury. Nie było nadziei. Prowizoryczna broń obiła się o podłogę dołączając mizerne dźwięki do kakofonii, które szalały w umyśle więzionego jak również i na samym dworze. Deszcz nie ustępował. Malutka szpara w ognie przepuszczała krople tworzące już nie małą kałużę pod ścianą.
-Co za żałosny widok... Twój brat sprzedał mi prawdziwą mazgajpałę... chyba będę musiał zażądać małej rekompensaty – Znów się uśmiechał, o czym świadczyły zmiany w modulacji głosu wariata. Był górą. To jego dom, jego teren.... a Marco traktowano jak wynędzniałą i do niczego nie potrzebną zwierzynę. Sama kaźń mogłaby trwać dłużej, jednak dziwny dźwięk zaburzył spokojem gospodarza. Mężczyzna przestał już zwracać uwagę na swą ofiarę i spojrzał w okno, aby za chwilę przenieść spojrzenie w stronę schodów.
-Kur... - rzucił do siebie i właśnie wtedy wypadła mu z dłoni butelka. Śmierdząca ciecz wylała się na płytki, zdobiąc je mało apetycznym wzorem. Pod tym kątem było widać że w cieczy znajdowały się różności o których nie śniło się nawet największym psycholom. Cząstki zmielonych organów, resztki paznokci i włosów, a wszystko to doprawione chorą krwią. Rzygać i mieć nadzieję że ten ruch wydali resztę tego gówna.


Marco – byłeś na granicy wytrzymałości, ale korzystając z chwilowego zawahania gospodarza postanowiłeś szarpnąć głową w bok i wytrąciłeś mu z rąk butelkę. Poczułeś jak materiał chroniący napitek Bogów kaleczy od środka jamę ustną, pozostawiając po sobie metaliczny smak Twej własnej posoki. Twój własny osobisty ząb (lewy górny kieł) trzyma się już tylko wolą walki, gdyż naruszono jego korzenie, przez co chwieje się na boki. Działałeś w ślepej furii, dlatego uderzyłeś mężczyznę w brzuch korzystając przy tym z całej dostępnej siły. Kosztowny ruch i ryzykowny... Mężczyzna zachwiał się i uniósł rękę by Cię uderzyć, ale dźwięk z góry mieszkania nabrał na sile. Nawet w piwnicy wszystkie szklane przedmioty (w tym resztki okna) przyozdobione zostały przez małe rysy świadczące o powstaniu bardzo wysokich dźwięków, które ty sam usłyszałeś bardzo szczątkowo. Przeciągły krzyk, a potem seria strzałów... pif paf. Mężczyzna wstał na równe nogi i wybiegł z piwnicy zostawiając Cię samego.

Bilans:
do wcześniejszych obrażeń dochodzi :
-trudność z poruszaniem się
-uszkodzony lewy górny kieł
-rana w jamie ustnej


Fabio i Lucjusz:

Wampiry rzeczywiście posiadały inną anatomię, a ich śmierć zwykle kończyła się spopieleniem. Nigdy jednak nie wiadomo jakimi technikami magii posługiwał się pustelniczy wampir i czy to co aktualnie jest widziane można zaliczyć do prawdy. Fabio nie myślał w tych kategoriach. Na stole leżała krwawa breja, która w oczach fioletowowłosego była nikim innym jak jego bratem. Głowa zastygła w grymasie przerażenia, lecz mimo wszystko największą pustką emanowały teraz oczy Marco. Wyglądał jak gdyby chciał postawić niemy zarzut słyszalny cichym szeptem w głowie Fabia „To Twoja wina, zabiłeś mnie Fabio... nie przyszedłeś po mnie wcześniej”. Dźwięk dziecięcego krzyku zagłuszył w końcu wszystko, wypełniając pomieszczenie raniącym uszy dźwiękiem. Czy były winne? Czy rzeczywiście chciały skrzywdzić? Chude palce jasno wskazywały postać Lucjusza, który zdaniem dzieci nie powinien był przebywać w chacie. Fabio dostał jasny przekaz, a mimo to go nie posłuchał. Kto jednak samotnie wybiera się na takie wyprawy? Odbezpieczona broń została skierowana w stronę wrzeszczących małolatów, lecz samo trafienie wiązało się teraz z nie lada wyczynem. Uszy krwawiły przynosząc nieprzyjemne uczucie szumu.

Fabio – to było silniejsze od Ciebie, dlatego postanowiłeś dać upust emocjom i załatwić sprawę po swojemu. Dłoń przyłożona do ucha w żaden sposób nie zminimalizowała nieprzyjemnego uczucia, a krew w dalszym ciągu opuszczała Twoje ciało. Dłoń trzymająca broń trzęsła się, dlatego nie byłeś w stanie strzelić tak celnie jak byś sobie tego życzył.

Lucjusz- stanąłeś obok Fabia uniemożliwiając tym samym wrednemu losowi trafienie w swojego kochanka (punkt dla Ciebie). Przyłączając się do Fabia ty również otworzyłeś ogień, chcąc za wszelką cenę pozbyć się dokuczliwej młodzieży.

Krzyk ustał, a powietrze przecinał gęsty zapach poskoki. Dzieci jeszcze nie były martwe, ale każde z nich leżało na ziemi w powykręcanej pozie i agonii malującej się na twarzy. Krew brocząca z ich ciał jasno wskazywała na to, iż nie pozostało im zbyt dużo czasu.

Dziewczynka – rany klatki piersiowej, nóg oraz rąk (wygląda najlepiej ze wszystkich)
Pierwszy chłopiec – początkowo wyglądał jak sito, lecz po chwili po prostu się...spopielił
Drugi chłopiec – broczy krwią z ust i klatki piersiowej.

Chłopiec i dziewczynka patrzą na Fabia nie mówiąc przy tym ani słowa.
Fabio- zaczyna ogarniać Cię poważne uczucie niepokoju. Czujesz jakby po Twojej skórze zaczęły pełzać setki niewidzialnych robaków. Najgorsze jest to że nigdzie ich nie widać!

Kolejność dowolna

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2855


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Wto Sie 18, 2015 4:34 pm

Nie dość, że widział zwłoki brata i to z oddzieloną głową od reszty tułowia, doznał ogromnego poczucia winy nie tylko samym faktem o nie zdążeniu do ratunku ale i także śmierć niewinnych wampirków. Z jego łap poginęły najbardziej niewinne istotki, skrzywdzone przez los które sprawił, że stały się tak krwawymi wampirami. Cała seria poszła, krzyk rozdarł głowę wampira oraz uszy, przez co doszło do pęknięcia bębenków słuchowych. Krew nie przeszkadzała, jak sama świadomość popełnienia zbrodni, śmierci brata. Ból Fabia był niczym w porównani z tym co się działo teraz.
Lucjusz także przyłączył się do ataku. Z jak zimną krwią strzelał do dzieci? Fabio nawet przez myśl nie przeszło...
Wreszcie nastała cisza.
Podniósł wzrok na leżące i broczące krwią ciała. Jedno już zmarło, zmieniając się w proch. Dwójka jeszcze konała, wlepiając swoje oczy w postać jednego z oprawców. Nadal drżał próbując dociec do tego co się działo. I nadal miał przed oczyma głowę brata, nadal on był jako martwy. Naprawdę musiał się spóźnić? Fabio załkał cicho, pocierając dłonią o czoło. Tak szybko się zmęczyć. Głowa rozsadzała bólem, w dodatku odniósł wrażenie, że po jego ciele coś chodzi! Zgarnął wolną dłonią rękaw bluzy, chcąc zobaczyć czy jakieś obleśne robactwo po nim nie krąży. Nic nie było! Czyżby była to jakaś pułapka zwyrodniałego porywacza? Fab pisnął, cofnąwszy się o krok. Fetor krwi oraz wnętrzności nieprzyjemnie uderzał w zmysły wampira, a uczucie swędzenia potęgowały szok!
- O-one umierają! - zawołał niezbyt głośno, patrząc na ciała we krwi. Szok, strach i rozpacz po utracie brata, po zabiciu dzieciarni. Co mogło jeszcze się wydarzyć? Fabio odchodził od zmysłów! Podszedł do dziewczęcego ciała, patrząc jak wylewa się z każdego otworu krew. Umierały. Co robić?! Tylko Lucjusz jest o zdrowych zmysłach, nie jest tak wrażliwy jak jego partner, jaki już łapał się za głowę. Nic dziwnego - nadal ma w głowie śmierć bliskiej osoby, a wtedy najtwardszy twardziel może popaść w szaleństwo. I uczucie robactwa... Co się z nim działo? Czyżby Psychopata także w taki sposób chciał się zemścić? Doprowadzając biednego Fabio do wpadnięcia w obłęd?
Powrót do góry Go down
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Sro Sie 19, 2015 3:52 pm

„...chyba będę musiał zażądać małej rekompensaty.”
Spróbuj tylko.
Z gardła Marco wydobyło się ciche warkniecie, podobne do tego wydawanych przez zwierza, które są zastraszone. Nie miał zamiaru wdawać się w głupie rozmowy z nieznajomym i pytać się, o jaką rekompensatę mu chodzi. Pewnie w jego chorym umyśle już tworzył się nowy plan. Miał nadzieję, ze uda mu się jakość wyjść z tej okropnej sytuacji i odzyska wolność. Nie wyobrażał sobie, aby stało się inaczej. Kto wtedy zajmie się Fabiem i dopilnuje, żeby nic ten wampir mu nie zrobił? Jego kochanek? Wątpił w to jeszcze bardziej niż w swoją wygraną. To przecież człowiek, który z kimś takim nie miałby szans.
Udało się.
Ta cholerna butelka wyleciała z rąk porywacza. Jednak nie wszystko jest takie kolorowe i musiało się coś stać. Szkło poraniło blondyna. Jednak nie to teraz było najważniejsze. Dźwięki, dochodzące z góry, także zainteresowały Marco. Jakaś ofiara zaczęła rozrabiać i próbowała się uwolnić? To nie byłoby takie głupie. Jakoś nie przyszło mu do głowy, że to właśnie brat pojawił się w tej norze, z zamiarem uratowania starszego. Sądził, że porywacz wcale go nie powiadomił.
Poszedł?
Odetchnął z nieukrywaną ulgą. Ile miał czasu, zanim tamten się wróci? Minutę, pięć, parę sekund? Wypluł resztki obrzydliwego napoju na posadzkę. W cieczy znajdowała się także jego krew, przypominając mu o tym, że to cholerstwo go skaleczyło. Teraz już nawet ochota na czyjaś krew przeszła mu całkowicie, zwalniając miejscu obrzydzeniu. Odetchnął głęboko po czym usiadł na podłodze. Wsadził dwa palce do gardła, chcąc pozbyć się zawartości żołądka. Ten ruch nawet nie był do końca potrzebny. Już na samą myśl miał ochotę to zwrócić. Po chwili substancja wylądowała obok niego. Dotknął językiem ząb, który już ledwo trzymał się na swoim miejscu. Bez wahania wyrwał kieł.
- Kur-- - jęknął, spoglądając na ząb.
Wiedział, że kieł odrośnie, ale to nie będzie trwało kilka dni. Zlizał swoją krew. Czuł się ospały i gdyby nie panujące w piwnicy warunki oraz świadomość, że gdy tylko uśnie może stać się coś gorszego od zwykłego wpakowania na siłę butelki do gęby, pewnie zwinąłby się w kłębek i położył spać. Zamiast tego, postanowił sprawdzić, co dzieje się u góry. Wstał, walcząc z grawitacja, która teraz wydawała się zadziwiająco mocna. Spróbował wstać. Jeśli to mu się uda, skieruje się w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Czw Sie 20, 2015 3:10 pm

Lucjusz wchodząc do domu, nie wiedział, że będzie musiał strzelać do dzieci. Nie przepadał za zabijaniem młodych szczeniąt, zarówno ludzi, jak i wampirów. Było to może jego słabość, ale w takiej sytuacji, gdzie uszy zaczęły mu krwawić, nie miał innego wyjścia, chciał zabić i tyle, by uciszyć krzyk. Nawet kiedy krzyk ustał Lucjusz nie zamierzał odpuścić dzieciakom. Nawet kiedy widział, jak jedno z nich padło. Był rozjuszony.
Spojrzał na Fabia kiedy krzyk ustał i widząc jak patrzy po sobie uniósł brew. Kiedy młodszy wampir zrobił krok do tyłu, Lucjusz zagarnął go ręką, którą zabrał z ucha i przyciągnął do siebie, jednocześnie zabraniając podejścia do dzieci.
-Widzę.- Odparł na jego słowa i wziął głęboki oddech po czym wycelował w każde dziecko po jeszcze jednej kuli. Celował im w głowę. Dlaczego strzelił zaś do dzieci, skoro już nie krzyczały? Powód był prosty. Lucjusz zwyczajnie bał, obawiał, że dzieciaki mają inny As w rękawie i inaczej zaatakują. Czuł się zagrożony widząc że dzieciaki żyj. Nie wiadomo jakiej krwi były dzieci, więc wolał je wyeliminować. Oczywiście widział na początku jak wskazywały na jego osobę i nie wiedział, jak odebrać ten gest, co tylko bardziej upewniało go, by zabić.
Podczas strzelania stanął nieco tak, by Fabio nie patrzył, jak Lucjusz strzela do dzieci, co nie oznacza, że obrócił się, czy te Fabia plecami do nich. Obejmować go dość mocno, chowając, jego twarz w swoim torsie.
-Fabio potrzebuje konkretów. Co wiesz o porywaczu? - Wiedział, ze t niezbyt dobry moment na takie pytania, ale były one ważne dla Lucka, zwłaszcza kiedy ten nie wiedział z czym ma do czynienia.

_________________


Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   Pią Sie 21, 2015 6:41 pm

Marco

Mężczyzna wyszedł pozostawiając po sobie tylko niepewność i wspomnienie okrucieństwa jakie z sobą przyniósł. Nie zamknął drzwi bo po co? Ofiara była wystarczająco wykończona, by w jego mniemaniu nie móc wspiąć się po schodach i opuścić miejsce okrutnej kaźni. Nie wiedział ile jest w stanie zrobić adrenalina, dlatego nie oglądał się za siebie i po prostu wyszedł. Stukot ciężkich kroków niósł się echem jeszcze przez dłuższą chwilę, by w końcu ustąpić miejsca srogiej ciszy co chwila przerywanej przez zawodzenia wiatru i deszczu. Marco nie miał wyjścia jak pozbyć się resztek obrzydliwości, które niechybnym trafem spłynęły do jego przełyku. Śmierdząca substancja była gorsza od wódki, czy innych wysokoprocentowych trunków. Nieprzyjemne uczucie palenia rozchodziło się po całym przełyku wampira zupełnie tak... jakby owy przełyk przeczesywało od środka mnóstwo robali. Pełzających, złośliwych cosiów, które bez zbędnych pytań gromadzą się stadnie w swoim kłębie. Nie było tam jednak robaków. Marco pogrążył się w konwulsji, dokładając do wystroju własną „haftowaną” aranżację. A ząb? Bez przeszkód ustąpił, prezentując się w dłoni wampira nad wyraz żałośnie. Wampir nie miał zamiaru umrzeć w tej piwnicy, dlatego mierząc się ze słabościami, ruszył powolnym krokiem w kierunku wyjścia.

Marco – pozbycie się resztek obrzydliwej kolacji nie poprawiło Twojego samopoczucia. Przełyk nadal piecze, a chęć ponownych konwulsji wciąż wisi w powietrzu. Doskonale wiesz, że nie masz już czym wymiotować. Jesteś zmęczony i głodny, a Twój biedny kieł przeszedł do historii. Wleczesz nogę za nogą, ale masz wrażenie że każdy ruch staje się coraz cięższy. Stopni jest wiele, a gdy podniesiesz głowę, zobaczysz że schody zakręcają. Kamienne i ciężkie kloce zdaje się nie mają końca, co nie pomaga. Pokonałeś pierwszy stopień... drugi... przy trzecim poczułeś ostre zawroty głowy. Czy...ktoś stoi za Tobą? Usłyszałeś chichotanie i stukot biegnących nóżek. Zawroty głowy wezbrały na sile, a w jamie ustnej poczułeś mocny metaliczny smak. Z kąta obok kości zaczął dochodzić dźwięk ciężkiego oddechu, który szybko zmienił się w przeciągłe zawodzenie. Kobieta? Mężczyzna? Głosów z każdą chwilą przybywało, podobnie jak krwi w ustach. Coś jest nie tak.


Lucjusz i Fabio

Dzieciom nie dane było przeżyć lat w szczęśliwej i błogiej konsumpcji. Wyglądały jak dzieci, ale czy rzeczywiście nimi były? Możliwe, że gdyby Fabio przyszedł sam nie doszłoby do tragedii. Nie wiadomo co dzieci robiły w chacie i jakim sposobem tu dotarły. Mała iskra nadziei pojawiła się w oczach ocalałej dwójki, kiedy to Fabio targany empatycznym odruchem chciał im pomóc. Owa chęć była silniejsza nawet od nieprzyjemnych odczuć, co na chwilę zręcznie odwróciło wampirzą uwagę. Seria strzałów zniweczyła plany, a smutne spojrzenia maluchów szybko zastąpił pył w który się zmieniły. Lucjusz podjął decyzję, mając nadzieję, że śmierć dzieciaków uchroni ich od zagrożenia. Nic się jednak nie zmieniło. Głowa Marco... krwawa miazga na stole... wszystko to trwało nadal, podobnie jak nieprzyjemne odczucia pełzających robali.


Fabio – Twój kochanek nie miał skrupułów by zabić dzieci, które dosłownie BŁAGAŁY Cię wzrokiem o pomoc. Obraz ten zachowasz w pamięci na wiele długich lat, ponieważ nie zrobiłeś nic, chociaż mogłeś pomóc i uratować te biedne dzieci. Doszło do Ciebie jak bardzo drażniący jest zapach unoszący się po pomieszczeniu. Ta miazga na stole... również i poprzednim razem coś tam leżało, lecz wtedy były to szczątki węża. Nie zwiedziłeś całej chaty, ale jesteś świadom, że prawdopodobnie czeka gdzieś na Ciebie gospodarz tego pierdolnika. Do Twoich uszu doszedł dźwięk... tak jakby ktoś się zbliżał. A może to tylko złudzenie...? Dlaczego więc nie możesz pozbyć się odczucia, że ktoś Was obserwuje?

Lucjusz – jesteś brutalem w tym związku, a biedne dzieci nie zrobiły na Tobie żadnego wrażenia. Panowała cisza, dlatego bez problemu trafiłeś do celu, a dzieci spopieliły się biorąc przykład z pierwszego chłopca. Nie zauważyłeś przez to żadnej innej zmiany. Głowa leży jak leżała, podobnie jak stół – delikatnie mówiąc ubrudzony jakąś krwawą masą. Wyraźnie usłyszałeś jak coś się tłucze na dole jakby pod podłogą. A może to zwykłe korniki i Twoje przewrażliwienie?


Kolejność dowolna

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ukryta Chata   

Powrót do góry Go down
 
Ukryta Chata
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Ukryta, zarośnięta łączka niedaleko cieplarni
» Chata szalonego szamana
» Ukryta ławeczka
» Dur-Shurrikun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: