IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Regały

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 3:22 am

Cóż, gdy czytałem lubiłem w tym czasie być w swojej jaźni, nie wydawałem się bym miał spać czy coś, ale miałem uzdolnienie, że widziałem w tym samym czasie to co chciałem. Zastanawiałem się z czego czerpał zwykle autor natchnienie, myślałem nad miejscami i wydarzeniami które były opisywane, lub sam sobie dopowiadałem czytając to co trzeba. Dlatego nie ważna była aż tak treść, tylko to co stworzyłem za jej pomocy w swojej głowie jako całość. Ciekawe jakby zareagowała osoba którą bym wprowadził to takiego mieszadła moich wizji? Zapewne się nie dowiem, bo najpierw musiałby ktoś potrafić do mojej makówki wejść, a jednak nie każdy wamp jawi się takimi uzdolnieniami. Odetchnąłem bo właśnie miałem okazje zamknąć siódmą książkę, która była o mierzeniach łodzi podwodnej z okresu podbijania podwodnych okolic niemieckimi statkami podwodnymi. W sumie tyle rzeczy próbowałem, ale nigdy na czymś takim nie byłem... Ale czekaj.
Odwróciłem się bo właśnie zdałem sobie w końcu sprawę, że ktoś do mnie przemówił, a jak widać miałem okazje się nieco zawiesić i zareagować z kilkoma sekundami opóźnienia. Zastrzygłem uszami patrząc na młodą dziewczynę, miałem swój typowy leniwy wzrok, czyli pół zamknięte ślepia. Zamachnąłem się swoim ciekawskim ogonem który wystawał mi za krzesła, co jednak i tak był na tyle spory, oraz puszysty, że łatwo było go zauważyć.

- Dziękuje panienko, lecz to z pewnością nie moje. Jestem aktualnie nielegalnie.
No bo po co obwijać w bawełnę, co nie? Najlepiej tak jak zwykle po swojemu, prosto z mostu, same garście oczywistej prawdy. Oczywiście byłoby to beznadziejne gdybym tak to wyglądało, niuchnąłem kilka razy nosem, by w jakiś sposób poczuć zapach będącej przede mną osoby. Tak, jest człowiekiem, oddycha w pełni jak oni, ma bardziej natężony zapach... Pytanie czy należy do osób uświadomionych? Jeśli tak, to właśnie zrobiłem niezłą klapę, a myślałem że nocą tutaj żaden nie będzie chodził. Ale co zrobić? Olać.
- Nie za późno na potrzeby edukacji?
Zapytałem się i ledwie powstrzymałem od uśmiechu, miałem przecież jeszcze wilcze kły! Co prawda już się zdradzam innymi cechami, może przynajmniej powinienem przestać nimi ruszać by udawać, że są sztuczne? Ale raczej nie jest na tyle kretynką, by po fakcie się na to złapała? Liczę, że jest uświadomiona. Westchnąłem, ponieważ już byłem zmęczony ilością myśli która kręciła mi się w głowie.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 1:35 pm

Kiedy dokładniej przyjrzała się, siedzącemu teraz chłopakowi, zauważyła jeszcze uszy i biały, puszysty ogon. A no tak, wszystko jasne! To dlatego miał kimono. Chłopak jest cosplayerem! Bardzo realistycznie wyglądał, jak prawdziwy wilczy samuraj. Ciekawe jak uzyskał taki efekt na uszach, że wyglądały jak prawdziwe...

I nagle zamarła... Uszy zwróciły się w jej stronę, a ogon zaczął falować zza krzesła. Prawdziwe! Nie, to niemożliwe. Ale tak, jednak. Bo jak uzyskać ruchomy, "żywy" cosplay? Da się tak? One naprawdę są żywe, prawdziwe, te uszy, ogon... o cholera.

Hiyo jakby w nagłym szoku wypadła karta, a ona sama cofnęła rękę i odsunęła się krok w tył, przyciskając "Trumniarza" do swojej piersi, biorąc szybki, głośniejszy wdech, słyszalny jako przenikliwe westchnienie kogoś przestraszonego.

- E... em... No faktycznie trochę późno... - odpowiedziała półszeptem, wymuszając od swojego organizmu, wydobycie jakiegokolwiek słowa. Spojrzała na, leżącą u stóp obiektu jej strachu, kartę. Podniosła ją błyskawicznym ruchem i znów odeszła dwa kroki w tył.
- To może ja to odłożę na wyższą półkę, to ktoś sobie znajdzie. - to zdanie także wypowiedziała szybko, w końcówce siląc się na przyjazny uśmiech, naprawdę starając się być przekonująca. Z pierwszej wypowiedzi nieznajomego dotarło do niej tylko tyle, że ów karta nie należy do niego.

Nie wiedziała co zrobić. Raczej nie ucieknie, chociaż nieprzyjemne swędzenie w nogach jej to nakazywało. Przecież chłopak mógłby poczuć się urażony, a tego nasza Hiyori nie chciała. Powoli z powrotem odwróciła wzrok, chcąc upewnić się, że zwierzęce części ciała albo były przywidzeniem, albo tak naprawdę wcale się nie ruszały. Ale Uszy cały czas strzygły ciekawsko, kierując swoje wielkie płaty chrząstki i skóry na nią.

To chyba mi się śni... - przebiegło przez jej głowę jedyne racjonalne wytłumaczenie całej tej sytuacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 2:33 pm

Na początku miałem wrażenie, że wszystko w porządku. Nie reaguje w jakiś dziwny sposób, będzie dobrze i jakąś się dogadamy. Przecież wielu ludzi jest jak najbardziej świadomym różnych dziwów i nie ma z tym najmniejszych problemów, prawda? W swojej wędrówce było pełno takich osób, choć widać zapomniałem jak bardzo potrafi się to jednak rzucać w oczy. No ale skoro...
O nie, jej reakcja jednak świadczy o tym, że uświadomiła sobie moją odmienność. W sumie to nawet mogłaby wiedzieć o wampirach, tylko moje dodatkowe cechy mogą powodować jakieś niezadowolenie. A może to przez to, że powiedziałem o moim nielegalnym przebywaniu tutaj? Zaczynam chyba sam się gubić w tym wszystkim, a dopiero co podeszła do mnie pierwsza lepsza osoba. No ale przecież jest wieczór! Teraz powinny powoli zacząć zbierać się wampiry, a dzienne u siebie leżeć i może nawet spać z oznaki zmęczenia czy innych pierdół. Czemu więc tak teraz nie jest? Może zawitałem tam gdzie nie trzeba? Albo coś się zmieniło kiedy byłem tutaj te kilka lat temu? W sumie to dosyć bardzo prawdopodobne. No cóż, nie mam pojęcia jak z tego wyjść bez radykalnych środków. Radykalne środki, tak? Ale jak tak dalej pójdzie to mi ucieknie, a łapanie jej po akademii, będzie beznadziejnym pomysłem. Jeszcze ktoś zauważy i co wtedy pomyśli? A nawet nie mam pewności, czy zaraz inni ludzie się nie zbiorą. Problemy, problemy, problemy.
Taaak, jest przerażona lub coś w tym guście, uśmiechnąłem się tylko delikatnie, nie próbując w ogóle pokazywać przy tym geście zębisk, bo może to tylko pogorszyć sytuacje. Potaknąłem jej, gdy sama też stwierdziła, że jest późno, a potem jeszcze raz, dodała, że odłoży kartę gdzie indziej. Odwróciła się by po chwili na mnie spojrzeć. To znaczy, że mam teraz natychmiastowo zniknąć by wyszło, że tak naprawdę nie istnieje i wszystko jest w należytym porządku? Wszystko fajnie, ale nie posiadam uzdolnień nagłego znikania, byłoby to niesamowicie przydatne, ale nie mam tego w arsenale. Przechyliłem głowę na bok, patrząc na nią pytająco i karcąc samego siebie w głowie, że jeszcze nic nie wymyśliłem sensownego. Choć już mam jakieś zamysły! Ale ostatecznie nic co byłoby dobre na teraz.

- Dobrze się czujesz? Może Ci zimno?
Zapytałem się wbrew wszystkiemu, dość troskliwie. Co prawda wiem co może wywoływać u niej takie reakcje, ale jednak chyba nie powinienem mówić tego wprost? Nie powinienem, prawda? Machnąłem ręką zachęcająco by usiadła obok, co prawda nic nie powiedziałem a sugestia którą robię może nie być dosłowna. No ale jak sobie to zinterpretuje, to będzie jej kwestia. Nie chce nic jej dosłownie sugerować, bo się jeszcze spłoszy.
- Nigdy nie widziałaś mi podobnych, prawda?
Ostatecznie wystrzeliłem z czymś, czym kompletnie nie chciałem. Chyba jednak nie nadaje się do ukrywania jakiejkolwiek prawdy, ale może coś się jeszcze wybrnie, lub przynajmniej dopilnuje by to zachowała dla siebie. Przynajmniej nie muszę narzekać na nudę, ale gorzej jak narobią się przez to problemy, których nie chce mieć na swoim karku.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 3:32 pm

Możliwe, że zasnęła w bibliotece, tak pół na jawie, jak to się jej zdarza, a jej mózg wytworzył zniekształcony obraz chłopaka-wilka. Podrapała się mocno w przedramię, ale poczuła to. Czyli jednak nie śpi? Przez tę narkolepsję sama nie wiedziała już, co jest snem, a co jawą.

Kiedy wilk zaczął się jej przyglądać, przekrzywiając głowę niczym zdziwiony szczeniak, patrzący na nowy telewizor, zakupiony przez swojego pana do salonu i zastanawiający się, co to też może być, ciemnowłosa mimowolnie zadrżała. I to nie pozostało niezauważone.

- A tak, chyba trochę chłodno. - pokiwała przekonująco głową, pocierając dłonią o dłoń. I w sumie nie skłamała, bo jej palce faktycznie były zimne jak lód. Tyle, że było to raczej na pewno wynikiem zdenerwowania, a nie niskiej temperatury w nocy. Chociaż kto wie, może jednego i drugiego. Choć bardziej prawdopodobny był pierwszy powód.

Biała postać zachęciła ją, aby usiadła, ruchem ręki wskazując na krzesło obok siebie. Nie odmówi przecież, nie chce urazić nieznajomego, który bądź co bądź okazuje się być miły, pytając o jej samopoczucie. W razie czego przecież mogła się doskonale obronić. Ale zaraz, Hiyori, myśl, przecież to, że wygląda jak pies, nie oznacza, że zaraz cię zaatakuje.
Głupia ty... - skarciła się w myślach.

Usiadła, więc obok, starając się to zrobić jak najbardziej pewnie. Jej towarzysz nocnego czytania pachniał dosyć znajomo, jak... jej pies? Albo w sumie podobnie do każdej wilczo-polarnej rasy psów. Ponownie otworzyła książkę, ale na jego pytanie znów poderwała wzrok.

- No... szczerze mówiąc to nie. - wydukała cicho i niepewnie, patrząc na niego przepraszająco. - Przepraszam... - dokończyła smutno. To nie tak miało wyjść, nie mogła dać po sobie poznać, że jest zdziwiona. Teraz chłopak pewnie poczuł się urażony, a tego nie chciałaby dla nikogo.
Naprawdę jestem głupia... - kolejny raz zezłościła się na siebie w myślach.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 4:49 pm

W momencie kiedy doszło już do tego niechybnego spotkania, a nawet do wymiany nieco skromnych słów, uznałem że to wszystko to jednak całkiem zabawna sytuacja. Dziewczyna ma dosyć barwne emocje które w jakiś sposób stara się ukryć, na całe szczęście i tak obficie z niej wychodzą. Oczywiście, jak najbardziej daje mi to jakiś rodzaj satysfakcji, ponieważ nie zachowuje się w żaden głupi sposób, jak na przykład krzyk, głośne emocjonowanie się i jakieś dziwne zachowania. A niestety napotykam nieraz na takie, dlatego mam niewyobrażalne szczęście, że jak już napotkała mnie uczennica, to jest na swój sposób opanowana.
Potaknąłem potwierdzająco gdy przyjęła moją wersje z zimnem i jak widać nawet nie kłamała. W sumie jestem nieco cieplejszy od zwykłego wampira, ale jednak i tak będę dla ludzi wydawał się chłodny, dlatego musiałem wycofać pomysł z próbą jakiejkolwiek pomocy przy ogrzaniu, choć nawet jakbym mógł, byłoby to głupie, prawda? A ogona stanowczo nie zamierzam użyczyć, nie dość że Ją to zapewne zbyt dziwi i może nawet lekko przeraża, to jeszcze mnie zbyt krępuje. Zresztą czemu Ja w ogóle rozważam tak popaprane opcje? Może sam się zbyt denerwuje? Nie, nie, nie.
Przyglądałem się jej na spokojnie i starałem się opanować wiercenie mojego ogona, jednak sam z siebie poruszał się mimo woli, taką już mam nieposłuszną część ciała. Gdy zaczęła mnie przepraszać, jak dla mnie kompletnie niezrozumiale, to machnąłem ręką by zaprzestała takich słów, no bo po co by miała coś takiego robić? Wyglądam jakbym czuł się w jakiś sposób urażony? Może denerwuje się bardziej niż myślę? No niech to, myśl, myśl, myśl. Jakby tu Ją uspokoić? Co by tu zrobić by poczuła się swobodnie?

- No to widzisz, masz teraz okazje. Być może pierwszą i jedyną, wszystko zależy jak bardzo wierzysz w różne dziwy, oraz jak do nich masz szczęście.
W czym ma pomóc taka wypowiedz? Póki co jedyne co mogę jej uświadamiać, to że jest to jakiś wyjątek, jednak chce po prostu Ją poznać. Nie wiem co mogę poradzić, bo prócz aktualnych emocji zdenerwowania które mi okazuje i próbuje tłumić, nie wiem o niej nic więcej, prócz podejrzeń że zapewne nie bardzo widziała coś paranormalnego jak Ja. Albo właśnie widziała, to by nawet sugerowało dlaczego udaje się jej w tym stopniu nieco opanować, mam tylko nadzieje że zrobi się bardziej rozmowna i pozwoli mi to lepiej ocenić.
- I proszę, nie krępuj się. Nie gryzę, a może nawet zaskarbię jakąś ciekawość.
Oczywiście nie gryzienie nie odnosiło się do żadnych wampirzych kwestii, jest to raczej czysto typowe powiedzenie w której stwierdzam, że nic złego nie planuje. Ale jak to odbierze? Skoro nie znała wampiry, to zapewne nie w tą pierwszą wersje, a jeśli tak, to wtedy jest taka opcja. Ale czy Ja przypominam wampiry? Nie, ale i tak lubią mnie za niego brać. Co prawda tak jak one nie mam problemów z potem, pachnę bardziej zielenią, lasem, w końcu przed przybyciem tutaj, trochę w nich przebywałem. A czy pachnę jak zwierze? Pewnie w jakimś niewielkim stopniu powinienem, więc tak.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 7:51 pm

- Ostatnio coraz częściej widzę dziwne rzeczy. Ale czasami mam wrażenie, że są po prostu snem. No bo faktycznie często zasypiam, zabawne, nawet nie wiem kiedy. Ale jeśli wszystko co widzę wieczorami jest prawdą, to... zupełnie tego nie rozumiem. Jesteś chyba kolejnym wieczornym dziwem, wiesz? - powiedziała uśmiechając się rozbawiona. Może w ten sposób się uspokoi? Poza tym wilk chyba faktycznie nie jest nikim groźnym, nie wygląda na kogoś, kto miałby złe zamiary. No bo nie wpadajmy w paranoję, raczej nikt w szkole nie chciałby jej zaatakować.

- Jestem Hiyori. - teraz już nieco pewniej przedstawiła się i wyciągnęła rękę na powitanie. No bo przez to wszystko nie zdążyła się przedstawić.
- Chyba też dużo czytasz, nawet więcej ode mnie. - stwierdziła patrząc na całą górkę książek, leżących obok krzesła.

Wilcza kita cały czas merdała za krzesłem, o czym Hiyo zupełnie zapomniała. Do czasu, kiedy dostała nią po plecach, wtedy poderwała się jak oparzona i spojrzała do tyłu. Niecodziennie czuje się nagłe pacnięcie czegoś puszystego, a to zdecydowanie wywołuje w każdym odruch obronny, prawda? Kiedy jednak zobaczyła o co chodzi, ponownie usiadła na krześle.

- E... wybacz, na chwilę zapomniałam, że masz ogon.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 9:31 pm

Tego się w sumie nie spodziewałem, wycedziłem nawet lekkie zdziwienie i na chwile otworzyłem szerzej oczy. Nie tyle że odezwała się śmielej, ona wręcz powiedziała spory ogół tego co Ją dręczy. A może nie dręczy, po prostu ostatnie swoje wydarzenia które mogą być podobne do tego co mamy teraz. No cóż, z pewnością teraz można nieco gmatwać, a pomimo wszystkiego miło będzie przeprowadzić dla odmiany interesującą rozmowę.
- Oczywiście, że jestem wieczornym dziwem. A co jeśli wszystko to co widzisz jest prawdziwe, ale wyłącznie w twojej główce? Że nikt inny poza tobą tego nie widzi? Słyszałaś o zjawisku, które tutaj chyba nazywają Pulpą? Można oczywiście przyrównać do wielu innych rzeczy, ale jest to jedno z definicje które można wziąć pod uwagę.
Uśmiechnąłem się również do niej z staranną życzliwością. Tego w sumie mi brakowało, miłej uczennicy z którą można miło porozmawiać, pomimo że ciężko jest zrozumieć to co właśnie widzi, dzięki temu chce się odkryć jak wszystko ostatecznie spostrzeże.
- A mnie nazywają... Hmm... Gdybym był twoim wyobrażeniem lub innym dziwem które istnieje dzięki tobie. Jakbyś mnie nazwała?
Zadając te pytanie bez kontrolowania się, intensywniej pomachiwałem ogonem, w sumie nie zauważyłem tego i się przestałem tym przejmować, bo miałem zbyt pasjonującą rozmowę którą trzeba odpowiednio rozwijać. Czy to nie jest niegrzeczne, że się po prostu nie przedstawiłem? Jeśli będzie trzeba, sprostuje i to zrobię, wszystko zależy jak ostatecznie to przyjmie i czy poczuje że tak powinienem zrobić.
- Oczywiście, żadna książkowa wiedza nie boli. Może chcesz mi nawet coś polecić? Jestem otwarty na wszelkie propozycje, być może nawet jestem zobowiązany coś dla Ciebie zrobić, skoro musiałem Ciebie nieco wcześniej zestresować.
Nie ma jak rozwijać i pchać konwersacje do przodu. Pytanie czy w ogóle z takiej możliwości skorzysta? Albo poczuje coś w tym dziwnego? Co by nie było, mam nadzieje że jej nie spłoszę i zrozumie, że jestem w pomocny, bo czemu miałbym komuś tak uroczemu wadzić?
Wzdrygnąłem się i zastrzygłem uszami, zerknąłem na swój własny ogon, po czym skarciłem go wzrokiem, tak jakby był zupełnie innym bytem, a w żadnym wypadku nie jest, więc w sumie było to do mnie samego. Delikatnie się do niej uśmiechnąłem. a kącikiem ust nieco drgnąłem. Było mi stanowczo trochę głupio za niedopilnowanie swojego, więc miałem nieco przepraszający wyraz twarzy.

- Nawet sam zapomniałem. Niech mi panienka wybaczy, jest nieco nieposłuszne.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Pią Sty 01, 2016 10:46 pm

- Rany, to zupełnie jak u Berkeleya, który uważał, ze wszystko co istnieje, istnieje w naszej głowie! Albo też trochę jak u Shopenhauera, który uważa, że świat jest naszym wyobrażeniem, bo zależy od tego, jak go postrzegamy. - cieszyła się, że ktoś chce porozmawiać z nią o tak abstrakcyjnych i podchodzących jednocześnie pod naukę, jaką jest filozofia rzeczach - Ale o tej pulpie nie słyszałam, no oczywiście poza nazwą dla miąższu z warzyw... - zmarszczyła czoło, próbując sobie przypomnieć, czy cokolwiek takiego obiło jej się o uszy.

Zaciekawiło ją pytanie białowłosego. Może faktycznie jest tylko jej wyobrażeniem? Albo jej się śni?
- Nigdy nie nazywałam nikogo. Gdybym miała sama ciebie wymyślić... Zastanówmy się... Mógłbyś mieć na imię "Frost". W sumie śmieszne, jest też taki perkusista... Ale mi pasuje do ciebie, wyglądasz jak biały, polarny wilk. - uśmiechnęła się.

Jej mina znów wskazywała na to, że się nad czymś zastanawia.
- A to śmieszne. Bardzo lubię jeden komiks o ludziach-wilkach, a tu proszę. Spotykam takiego w szkolnej bibliotece. Jak byłam mała to zawsze myślałam, że tam, gdzie dużo książek, tak pełno jakiejś magii. w sumie w podstawówce bardzo lubiłam fantasy, może to stąd... Ale chyba się nie myliłam, biblioteka naprawdę ma swoje tajemnice. - spojrzała na leżące na jej kolanach, cały czas to samo wydanie "Trumniarza", po czym przejechała ręką po podniszczonej okładce. Jej oczy zaświeciły się, kiedy przejeżdżała palcami po wytłoczonych na złoto literach, zdobiących brązową okładkę.

- To prawda, pewne książki wiele nas mogą nauczyć. Mnie zawsze pociągała groteska i faustyzm... W sumie to od Bułhakowa zaczęła się moja przygoda z rosyjską powieścią. A bo właśnie, przed chwilą wziąłeś "Lolitę" Nabokova. Jeśli ci się spodoba, to możesz przeczytać też "Pnina", dla mnie zawsze był jeszcze lepszy. - skinęła głową w stronę nazwiska, wypisanego na jednym z leżących na podłodze tomów.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Sty 02, 2016 12:28 am

- Podanie ich jakąś mniej mnie raduje. Nie jestem zwolennikiem immaterializmu i wolę bardziej pozytywne przedstawianie świata jako naszego wyobrażenia, nigdy nie potrafiłem Go polubić. Jest wiele różnych pojęć. Idziesz za jakimś konkretnym nurtem który jest Ci najbliższy w pojmowaniu?
Nie wiem czy dobrze kieruje pytania i jak powinienem dokładniej przedstawiać to co mam na myśli. Z pewnością kompletnie inaczej przestrzegam to co się wokół nas dzieje, mam znacznie inną wiedzę i w wielu przypadkach bardziej praktyczną, niż tą teoretyczną z książek. Jak powinienem mówić by w żaden sposób też Ją nie urazić? Może już teraz przesadziłem? Cóż, będę się tym przejmował gdy już wyraźnie da mi o tym znać. Ale muszę Ją uważniej słuchać niż myślałem, jest dosyć mądra, choć pytanie na ile to wszystko wykorzystuje i jak silna jest emocjonalnie?
- Hah! Miazga powiadasz? Nie, nie. Pulpa to dosyć nietypowe pojęcie z którym się natrafiłem swojego czasu. Inni po prostu mówiąc o swoje Pulpie, mają na myśli wyimaginowanego przyjaciela. Widzimy go, słyszymy a nawet ostatecznie mamy wrażenie, że potrafimy go czuć. Cóż, naukowo wytwór naszego bezcennego mózgu, który jest zdolny płatać nam figle wraz z doznaniami. Jednak tak jak wymówiłaś dwie osoby o swoich pojęciach filozoficznych, tak różnie można tłumaczyć coś takiego.
Chyba zbyt się wkręciłem w tą rozmowę, mam lekką obawę że wejdę w coś z czego nie będę potrafił wyjść, lub po prostu uzna że mój sposób podejścia do takich rzeczy nie jest taki, jaki Ją by interesował. Ale w sumie, czy ona czegoś konkretnego oczekuje? To chyba Ja jestem odpowiedzialny za rozwój takiej rozmowy? Więc czy to Ja nie powinienem mieć oczekiwań względem jej wypowiedzi? W trakcie mówienia o mózgu, postukałem swoim palcem o własną główkę, w sumie trzeba dodać, że są większej mierze obandażowane, łącznie z palcami.
- Frost... Wplątujemy angielski? Niesamowite, zaczerpnięcie z niego był spontanicznym wspomnieniem owego perkusisty?
Dlaczego się akurat tego uczepiłem? No bo nawet jeśli to przypadek, jestem urodzonym Brytyjczykiem, a właśnie użyła pasującego do tego języka. Reszta nawiązania dosyć ciekawa, choć nie lubię mrozu, śniegu i nic z tym podobnego, więc tutaj pudło. Ale czemu by teraz nie być tutaj Frost'em? Do póki oczywiście nie będzie się domagała prawdziwego miana.
- No to może stąd wzięło się całe źródło? Trzeba mieć z czegoś inspiracje, uwielbiam fantastykę, ponieważ uwielbiam gdy ludzie poddają się wenie i wymyślają niestworzone rzeczy. Jest to niesamowite gdy możemy sobie to wszystko wyobrazić i poddać własny umysł testowi, czy potrafimy we własnej głowie to wszystko wykreować w takim stopniu co pomysłodawca, który przelał to na papier lub inne źródło.
W trakcie wypowiadania się, mogłem się właśnie skapnąć, że zacząłem trochę żywo gestykulować rękoma, coś czuje że rodzi się we mnie jeden z brzydkich nawyków. Choć czy jest taki zły? Mogę liczyć, że po prostu w dobry sposób to odbierze. Rozejrzałem się nagle na boki, po różnych regałach i ostatecznie zerknąłem w oczy swojej rozmówczyni. Dopiero teraz dokładnie Ją zilustrowałem. Czemu tak późno? No cóż, nie czułem się na tyle luźno by tak skupić uwagę na inne detale. Popatrzyłem na nią od stóp do nóg. Wzorowa uczennica, długie piękne włosy. Być może... Dobra, idę złą drogą. Machnąłem głową na otrzeźwienie i lekko się uśmiechnąłem.
- Być może dlatego, że dużo nawiązujesz siebie do tego miejsca? Jeśli to właśnie książki są twoim ulubionym źródłem czerpania wiedzy, przyjemności i innych odczuć, to w żadnym wypadku nie powinno dziwić, nie sądzisz?
Zmarszczyłem brwi, oglądając to co trzyma w rękach, w żadnym wypadku nie znam tego co teraz ma. Czy tam tak przypadkowe książki, które są wyrwane z kontekstu, że raczej nigdy nie skupiam się na żadnych sagach, albo nawet przeczytam je od środka, albo końca. Zapewne nie zadowoliłoby Ją to, dlatego najlepiej o tym nie wspomnę, przynajmniej się postaram, bo mam nawyki mówić za dużo. Choć i tak widać, jak patrze niepewnie na książkę, którą akurat trzyma.
- Cóż, przyznaje że dobrze się kierujesz, choć nie wszystko mi znane. Mówisz, że wziąłem książkę Nabokova, zapewne nie zwróciłbym nawet na to uwagi, gdybyś mi to nie napomniała. Lubię czytać to, co nasunie mi się pod rękę, potem dopiero oceniam, czy było to tego warte. "Pnina"? Kojarzy, w takim razie skoro polecasz, nie omieszkam zainteresować się.
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Sty 02, 2016 2:18 am

- Skłaniam się głównie ku egzystencjalizmowi. Kierkegaard, Jaspers, Sartre, Heidegger, jakoś zawsze miałam skłonność się z nimi zgadzać, oczywiście pomijając kwestie polityczne. A wcześniejszy Shopenhauer też jest dla mnie bardzo ważny. - zaczęła to mówić z lekkim entuzjazmem. O tak, o filozofii mogłaby rozmawiać w nieskończoność. Problem w tym, że za każdym razem, kiedy próbowała pogadać o niej z kimś spoza rozszerzonej grupy, na wstępie słyszała, że to czcze gadanie i "gdybanie" nad czymś, co i tak nie jest oczywiste. Zupełnie nie mogła nawiązać z nikim takiej rozmowy, bo większość myślała raczej w nieco inny sposób... Tu i teraz, przyjmując fakty, stwierdzone przez naukowców, nie zastanawiając się nad niczym ponad to. A Hiyori od zawsze bujała w obłokach.

- Taka pulpa to dosyć ciekawa rzecz. Możliwe, że i mi się kiedyś przydarzyła... Ale nie wiem w jakim stopniu. Chyba, że sam jesteś moją pulpą, choć faktycznie bardzo realistyczną. Ale w sumie rozumiem takie osoby, które wymyślają sobie przyjaciela i w niego wierzą. Ja z kolei mam tak, że kiedy coś czytam, to żyję tylko i wyłącznie fabułą książki, jest dużo ciekawsza niż moja codzienność. - Hiyo była osobą, która zamykając się w świecie fikcji literackiej lub filmowej czuła się dobrze. Tu i teraz była nauka i odrabianie lekcji, potem przyjemny, ale i wyczerpujący trening. A potem, wieczorami, lgnęła do czytania i oglądania. Tak jej się żyło najlepiej, choć czasami miała ochotę jakimś dziwnym trafem wejść do świata fantastyki, a najlepiej jakiegoś komiksu. W pewnym sensie była niczym dziecko, szukające w szafie u babci drogi do Narnii.

- Hah, lubię zagraniczne imiona. A Frost-muzyk jakoś mi się przypomniał, no bo w sumie jego zespołu też słucham między innymi. - ciemnowłosej nie przeszkadzało chwilowo to, że nieznajomy się jej nie przedstawił. Sama zrobiła to, ponieważ tak było uprzejmie, a do tego była przywiązana do swojego imienia, lubiła je. Rozmawiała z "Frostem", zupełnie zapominając, że jeśli nie jest wytworem jej sennej wyobraźni, to może zwać się zupełnie inaczej.

- Fantastyka na pewno wciąga, ale teraz wolę trochę inną literaturę. To znaczy w sumie jestem zakochana w grotesce, która przecież zawiera elementy fantastyki. Ale to jednak coś innego. Lubię natomiast fantastyczne komiksy, to chyba zostało mi z mojego zamiłowania ze szkoły podstawowej. - zaśmiała się. Niewiele osób sięgnie po "Okruchy Filozoficzne" Kierkegaarda, a za chwilę będzie czytać shoneny. Wilk jeszcze nie miał jej za dziwaczkę? Jak tak dalej pójdzie, to powie o swojej pasji do filmów animowanych. A jak przyzna się do mistrzostwa w kickboxingu, to chyba pogoni swojego rozmówcę na dobre. Choć bądź co bądź on sam był kimś niecodziennym. A z Hiyori dziewczę było urocze i tolerancyjne dla wszelkich ludzkich zainteresowań, dlatego sama nie widziała niczego dziwnego w swoich hobby, a mogła o nich opowiadać z entuzjazmem całymi dniami. Oczywiście zapytana, no bo po co miałaby męczyć kogoś, kto nie chce jej słuchać.

- Masz rację, kiedy żyjesz książkami, to biblioteka staje się twoim małym "axis mundi". - zastanowiła się. W odpowiedzi na kolejną wypowiedź białowłosego dodała - Tak, "Pnin" to dobra książka, znaczy moim zdaniem. No, nie tylko moim, bo krytyki literackiej też, ale zawsze komuś może nie podpasować.

- Coś ci się stało w ręce? - zastanawiała się od dłuższego czasu, czy nie zapytać. W końcu zrobiła to z czystej troski. Raczej nie chciała znać historii cudzych ran, ponieważ traktowała to jako coś osobistego. Ale musiało go to chyba boleć, może szuka pomocy?

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Sty 02, 2016 4:22 am

Tym dłużej z nią rozmawiałem, tym bardziej mnie zaskakiwała. W tak młodym wieku popadać tak głęboko w zainteresowanie które większość uzna za nudne? Co prawda, często nie akceptuje filozofie ani większość treści do siebie samego. Są dla mnie po prostu wiedzą, ludzkim podejściem do pewnych spraw, oraz to jak tłumaczą wiele przypadków i ich pewnych doświadczeń, nieczęsto osobistych, bo przede wszystkim lubią ubarwiać. Ale czy mogę ich za to winić? Niewiele wiedzą i w sumie wampiry niewiele też, ale mają inny poziom świadomości, zwłaszcza te długowieczne. Czy poznam kogoś który przegoni mnie wiekowo? Wielce bym chciał, ale nie o tym teraz mowa.
- Zaczynam naprawdę Ciebie lubić, panienko. Może rzeczywiście jestem twoim wyimaginowanym przyjacielem? Teraz kierunek bardziej mi podpada, nasłuchałem się też o Byciu i Czasie. Ale coś czuje, że możesz mi nawet więcej powiedzieć niż sam wiem, jeśli chodzi o czystą wiedze.
Można powiedzieć, że niektórych widziałem osobiście, jednak kłamstwem by było, jeśli bym rzekł że z pasją z nimi rozmawiałem. Nie interesowało mnie a miałem też wiele innych problemów na głowie. Ostatecznie coś na szybko doczytałem, zapamiętałem to co chciałem i rzuciłem jak każdą inną książkę, w kąt. Lecz nie miałem tej pasji, którą czuje od Hiyo, dlatego jeśli ktoś miałby się produkować by drugi mógł posłuchać ciekawostek, to z pewnością uznałbym Ją. Cieszy mnie to, choć nikt nie mówił że to moja dziedzina, ale bycie choć trochę osobą Renesansu, to pozytyw.
- Ten przyjaciel jest wtedy darem, jak i przekleństwem. Nigdy nie wiadomo w co się to przerodzi, ponieważ mogą być w tym równie dobrze lęki. Nie łatwo coś wyrzucić z głowy, gdy już dobrze się zakorzeniło.
Pomachałem ogonem, ale tym razem starałem się mojej rozmówczyni nie drażnić. Wyciągnąłem rękę w jej kierunku, niemal dotykając nosa, ale jednak zostawiając tą niewielką odległość.
- A chciałabyś, bym był twoją Pulpą?
Wyszczerzyłem się nieco i po chwili przymknąłem usta, po czym uśmiechnąłem kącikiem ust. W trakcie mowy byłem ostrożny, ale chyba teraz idealnie pokazałem bieliste kły. No ale skoro już uznała mnie za wilka, to chyba nie zdziwi się, ani nie wystraszy? Cofnąłem rękę do połowy, zginając Ją w łokciu, tak z oznaki niepewności. Może nawet naruszyłem przypadkowo jej poczucie bezpieczeństwa, tak jak zrobił to przypadkowo mój niegrzeczny ogon?
- Osobiście o nim nie słyszałem, musisz mi więc to wybaczyć. Nie, że nie interesuje mnie muzyka którą tworzy, bądź gatunek, bo czytam książki przeróżnej treści, nawet te które mnie nie interesują, tak z ciekawości, albo tak już mam, albo tak mnie już stworzono.
W sumie czy samemu sobie coś nie gmatwam? Mam nadzieje, że w żadnym wypadku tak nie jest. Choć nikt nie mówi, że musimy zachować spójność tej zacnej rozmowy, choć nigdy nie musi trwać wiecznie to wolę przedłużać te interesujące konwersacje, póki nie zacznie Ją zbierać sen, bądź ogólnie zmęczenie.
- Cóż, groteska z pewnością jest intrygująca, choć to nie jest coś dla mnie pasjonującego, to tokiem mojego podejścia, zdarzało mi się na nie trafiać, jednak nie miej mi za złe, że nie jestem w nich obeznany, tak jak w wielu różnych literaturach. Trafiam na przeróżne dzieła przypadkowo, nieraz wyrwane kompletnie z kontekstu. Ale skoro już idziemy co do komiksów, gdzie jeszcze rozwijają się twoje pasje? Bo wiesz, może się zawiedziesz, ale mam wiele różnych zainteresowań, mówiąc że to właśnie literatura jest w centrum, kłamałbym, a tego nie robię.
Brutalna prawda? Czy pewna oczywistość? Mam nadzieje, że moją rozmówczynie po prostu pasjonuje coś więcej niż tylko książkowa wiedza, bądź też komiksowe rozrywki. Lubię robić tyle różnych rzeczy, poznawać tyle nowych możliwości i doznań, które nie są mi znane, choć tych wiele nie będzie. Ale czy o tym mam co rozmawiać z kimś tak krótko żyjącym? Nigdy mi nic w tym nie szkodzi. Pytanie ile jeszcze mogę z nią rozmawiać? Czy mogę coś więcej jej pokazać? Nie, nie mogę szaleć, zbyt przy młodych ambitnych ludziach się zapominam, ponosi mnie i zwykle nie wychodzi nic z tego dobrego.
- A pasjonowałaś się nordyckimi mitologiami? Wikingowie, walkirie, Yggdrasil.
Dlaczego nagle wywaliłem z czymś takim? W końcu przebywałem spory czas z wikingami, jeśli choć trochę interesował się tym, będę czuł jakąś dziwne zadowolenie. Gdy napomniała, "Axis Mundi" to natychmiastowo wróciłem na moment do swoich dawnych dziej, gdzie przedstawiali swoje spojrzenia. Lecz co ona może mi powiedzieć? Choć nawet wystarczyłoby mi samo potaknięcie, ale wydaje mi się, że jak coś wie, to się choć trochę rozwinie i ciekawe czy również wtedy mnie zaskoczy swoją sporą teoretyczną wiedzą.
Gdy wspomniała o mojej ręce, zerknąłem na nią, jakby przez moment sobie oglądając czy rzeczywiście z nią dobrze. Wystawiłem jej płasko dłoń i podwinąłem nieco kimono, by do łokcia pokazać dalej idący bandaż.

- Chcesz się przekonać? Jeśli się nie boisz, możesz mnie przebadać.
Uśmiechnąłem się łagodnie, oraz zachęcająco. Zgaduje że i tak się nie odważy do czegoś takiego. Może jest rozmowa i niesamowicie wypowiada się o swoich pasjach, ale nie wydaje się skora akurat do kontaktu. A może jednak? Cóż, wtedy poznam kolejne pytania na które będę mógł jej odpowiadać. Albo i nie.
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Sty 02, 2016 6:22 pm

- Ach, Heidegger i jego dzieło, jedno z najbardziej pogmatwanych, musiałam czytać je dwa razy i to bardzo powoli. Najciekawsze jest chyba to, jak paradoksalnie poznajemy siebie. Bo według Heideggera najlepiej zbadamy swoje "ja", kiedy próbujemy od niego uciec. Niechęć do samopoznania prowadzi najgłębiej do niego. Śmieszne, co? Ale w sumie lepiej zaczęłam to rozumieć na gruncie polskiego Gombrowicza i jego "formy", bo w sumie kiedy chcemy ją zmienić, to najlepiej i najpełniej widzimy starą formę. Niektórzy uważają Heideggera za szaleńca, ale to chyba przez jego ciężki sposób pisania... albo drugim powodem jest to, że najlepiej rozumie się go po poznaniu innych egzystencjalistów. Musiał mieć niezłą głowę, żeby wymyślić tak podstawowe rzeczy, dotyczące naszej egzystencji, nie mając tak naprawdę dostępu do tylu źródeł, co jego następcy. Niesamowite, prawda? - mówiła to z ogromnym i niekrytym entuzjazmem. Bo przecież to było niesamowite, jak wiele jest w nas sprzeczności i jak nasze starania wymykają się nam spod kontroli, jaki nabierają kierunek... Człowiek sam w sobie nie był niczym ciekawym, ale jego umysł, emocje i wszystko, czym się otaczał - to jednak było coś!

- Tak jak nasz umysł wymyka się nam spod kontroli, tak samo może ta Pulpa... Ale w sumie nawet z taką straszną Pulpą człowiek nie czuje się sam, a to już coś. No i taka pulpa to stuprocentowo my, nasze pragnienia, uczucia, więc mieć kogoś, kogo dobrze zrozumiemy jest miło. Nawet, jeśli czasami nam przeszkadza. - przyglądała się wilkowi, zastanawiając się, ile faktycznie miałby z niej samej, gdyby był tworem jej umysłu. Kiedy wyszczerzył zęby, odsunęła się na chwilę z powodu zaskoczenia. Potem jednak pożałowała tego.
Gdybym była mistyczną postacią, to zapewne chciałabym mieć takie właśnie kły do obrony. Niesamowite. Może faktycznie stworzyłam sobie zmyślonego rozmówcę filozoficznego?

- W sumie mógłbyś nią być. Taka Pulpa nie znika, a wiele moich sennych znajomych rozpłynęło się w powietrzu po przebudzeniu. A tak zawsze miałabym z kim porozmawiać. Ale choć trudno mi w to uwierzyć, to byłoby jednak fajnie, gdybyś był prawdziwy. Znaczy idąc za Schopenhauerem, o którym mówiliśmy, to skoro świat jest wolą i wyobrażeniem, to w sumie dla mnie jesteś realny. Bo wyobrażam sobie ciebie i chcę, żebyś istniał. Nawet jeśli jesteś przywidzeniem, to w tym momencie nikt tego nie zbadał. A nawet jakby zbadał, to już moja sprawa, czy zawierzyłabym wynikom, prawda? Nic nie jest takie do końca pewne.

Na odpowiedź dotyczącą muzyki i doboru książek tylko pokiwała głową. Nie będzie mówić, jaką to muzykę gra ów Frost, bo prędzej przestraszy wilka, niż jakoś go tym zainteresuje. Choć była dla niej piękna, to było naprawdę niewiele osób, które by się z nią zgodziły. Odezwała się dopiero po pytaniu dotyczącym innych zainteresowań. O, ona także miała ich jeszcze kilka! I jedno największe.

- Tak, ja też nie jestem wyłącznie molem książkowym. Bo właśnie jeśli chodzi o muzykę, to ogromnie mnie ona fascynuje. Sama śpiewam. Ale to jednak nie jest to, co zajmuje mi najwięcej czasu. Uprawiam kickboxing, mój ukochany sport. To ponad połowa mojego życia. nie wiem, jak mogłabym funkcjonować bez rytmu treningów i startów. To bardzo dobry sposób na rozładowanie energii... To znaczy ja nie jestem z natury agresywną osobą, nie żeby coś! - no tak, musiała dać to sprostowanie, bo "rozładowywanie energii" w walce mogło tworzyć taki obraz - To bardzo ciekawy sport, dużo planujesz i analizujesz, starasz się wychwycić elementy taktyki swoich przeciwników. - tak, mów jeszcze, na pewno bicie i kopanie nie przestraszy tak spokojnej osoby jak "Frost". Jeszcze będziesz próbowała przekonać go, że nie jesteś agresywna?
- Poza tym ostatnio piszę też scenariusze filmowe i teatralne. W ogóle dużo oglądam i analizuję. Film to ciekawa działka. A, no i jeszcze mam pewien plan na przyszłość. Moi rodzice są lekarzami. I ja też bardzo chciałabym iść na medycynę. To znaczy raczej nie interesuje mnie zabiegówka ani typowa diagnostyka, nie chciałabym leczyć, nie nadaję się chyba do tego i zupełnie nie czuję powołania do pracy z pacjentami. Ale bardzo chciałabym zostać lekarzem sądowym. Wiem, że pewnie pierwszy kontakt z ciałem będzie dla mnie nieprzyjemny, ale mam nadzieję, że jednak przezwyciężę swoje lęki. Rodzice opowiadali mi trochę o tym, a poza tym mają znajomego, który się tym zajmuje. To naprawdę fascynująca praca, a poza tym nie masz tego stresu, że coś ci nie wyjdzie i nie pomożesz swojemu pacjentowi. Bardzo lubię pomagać ludziom, ale chyba nie w taki sposób. - taka pasja zmroziłaby niejedną osobę. Sekcje? Babranie się w trupkach, dochodzenie co było przyczyną śmierci? Hiyori była przecież tak dziewczęca i wydawała się tak delikatna. A tu proszę, wymarzona profesja rodem z horroru.

Po chwili usłyszała dobrze znane jej hasła. A może się przesłyszała? Nie, chłopak naprawdę trafił w sedno.
- Oj tak, jeszcze rok temu bardzo dużo siedziałam w kulturze i mitologii germańskiej. Uczyłam się norweskiego, ale wtedy zaczęło... To znaczy musiałam niestety przerwać kurs, ale bardzo chciałabym wrócić do niego na studiach. Byłam dwa razy w Norwegii i raz w Szwecji. Skandynawia jest naprawdę piękna. A co do samej mitologii, to nie uważasz, że wizja Ragnaroku może faktycznie być prawdą? Bo dla mnie to najbardziej prawdopodobne, jeśli chodzi o to jak świat zginie i się odrodzi. Wszystko, co dzieje się aktualnie w przyrodzie, może na to wskazywać. I wydarzenia historyczne, niektóre idealnie pokazują drogę do "Zmierzchu Bogów".

- Akurat opatrywanie i gojenie ran to coś, czego zdążyłam się nauczyć w praktyce. No przynajmniej podstawowo, wiem, jakie preparaty stosować i jak je aplikować. - zerknęła na sposób zawinięcia bandaży, który był raczej mało... profesjonalny? Tu i ówdzie wisiały i były zwinięte jakby bez ładu i składu - Nie otrzymałeś chyba medycznej pomocy, co? Może powinieneś gdzieś z tym iść? - spojrzała na chwilę w twarz wilkowi, jakby chciała powiedzieć "o rany, co ty tutaj masz!"
Nie ma co zwlekać, czasami można nabawić się niezłych kłopotów, poważnego zakażenia albo bliznowców. - pomyślała i zaczęła delikatnie zwijać bandaż z prawej ręki białowłosego.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Sty 02, 2016 8:39 pm

- On w sam sobie jest dosyć pogmatwany, nie żebym w jakiś sposób go uraził. Jego dzieła owszem mogą być dla pasjonata czymś ciekawym, choć czasami nawet nie chcielibyśmy wiedzieć w jaki sposób dochodził do takich myśli. Cóż, dla mnie nie sposób lubić jednego konkretnego filozofa, byłoby to zresztą nudne gdybym nastawił się na coś szczególnego i z tego powodu inaczej przyjął inne. Dla istota bez chociaż elementu szaleństwa, byłaby nudna, bo potrzebujemy tego by wymyślić coś kompletnie odmiennego, zawsze lubiłem odmienne koncepcje, nawet jeśli są absurdem którego za nic nie uznam. Polak? Nie natrafiłem na nic z tego kraju, tak przynajmniej mi się wydaje.
Taaak, niekryty entuzjazm był coraz bardziej widoczny. Rozwija się niesamowicie, aż zastanawiałem się czy jestem w stanie wyrobić za tym wszystkim. Zdarzało mi się wielokrotnie widzieć przeróżnych pasjonatów, ale nikogo w tak młodym wieku, może po prostu nie miałem takiej okazji? To trochę śmieszne, tyle wieków a i dalej trafiam na przeróżne osoby, które potrafią mnie zaskoczyć.
- Cóż, człowiek to w pełnej klasie istota ciekawa, żadne w końcu inne stworzenia aż tak się nie rozwinęły, by myśleć aż tak abstrakcyjnie. A nawet jeśli jakimś cudem by im się udało, to nawet wiemy jak bardzo by to zmieniło.
Cóż, mam nadzieje że w tym momencie nie zagmatwałem. Ale już mam wystarczająco dowodów, że jest mnie w stanie z literatury którą Ją interesuje, przegadać. Nie ma w tej kwestii żadnego zmiłuj, bo w sumie sama mówi to co chce, ale to w żadnym wypadku nie jest zła cecha, bo sam sobie żywnie pozwalam. Brak nudy? Taaak, mogę pomarzyć w tym momencie. Będę potem musiał sporo nadrobić ze swoim lenistwem.
- Ciekawie odbierasz tą Pulpe, może dlatego że jeszcze nie czytałem, ani nie słyszałem o gdybaniu na jej temat. Krótko, tematycznie i przyjęcie pewnych faktów co do jej koncepcji. Choć z tą stu-procentowością bym się nie zagalopowywał, niczego tak nie można być pewnym, nawet we własnym umyślę.
Oklapły mi nieco uszy, gdy zobaczyłem jej reakcje z powodu przeoczenia mojego wyszczerzu kłów. No nie, bo zaraz poważnie przyjmie mnie jako coś potwornego. A już mi się wydawało, że jednak się do mnie przyzwyczaja i nie będzie mnie w żadnym szczególe źle odbierać. Pomyliłem się i muszę jednak być nieco bardziej ostrożny. Bo kto wie, co jej chodzi po głowie? Ale z pewnością nie chce tego zepsuć. Dobrze, że zaczęła dalej swobodnie myśleć, w trakcie jej słów poczułem ulgę, że chyba ostatecznie się aż tak nie zraziła. A gdy usłyszałem jej wywody, miałem znowu ochotę się uśmiechnąć szerzej, jednak się skarciłem by nie powodować ponownej niechęci którą dopiero co wywołałem.
- W sumie, bycie czyjąś Pulpą może nie jest takie złe. Jednak istnieć tak długom, jak istnieje dana osoba do której umysłu należę? Dla samej Pulpy musi być to trochę straszne, zależy jak wiele tej swojej woli w umyśle posiada, bo kto wie jak dosłownie można to odbierać? A chcesz by zbadano na ile jestem prawdziwy? Jak bardzo należę do tego świata, a jak bardzo do twojego umysłu? A jeśli rzeczywiście coś takiego byś chciała, to jakbyś to przeprowadziła? Która z czytanej wiedzy, przedstawia dla Ciebie najlepiej taką możliwość?
Widziałem jakieś wycofanie, czyżby nie chciała czegoś rozwijać z pewnych powodów? Albo po prostu te moje kły! Po prostu kiedyś się muszę skarać za te zlekceważenie. Normalne wampiry które żyją wśród ludzi, radzą sobie z nie pokazywaniem ich, co prawda mam większe i bardziej zwierzęce, ale powinienem od nich brać przykład. Zły wilk, zły!
- Kickboxing? Nie przestaniesz mnie zaskakiwać, prawda? Jak w tak krótkim życiu, potrafiłaś interesować się tyloma dziedzinami i z tego co widzę, bardzo sukcesywnie. A raczej, z tego co słyszę, jeśli mamy być dosłowni. Śpiewasz? Może kiedyś zachęcę byś mi to kiedyś przedstawiła, bo raczej biblioteka się do takich rzeczy nie nadaje. Cieszę się, że jednak pomimo swojej łagodnej uroczej postury, będziesz potrafiła pokazać swoje, gdy nadejdzie odpowiednie zagrożenie.
Gdy o tym mówiłem wskazałem dosyć nietypowo palcem po powietrzu, na jej osobie. Tak, nie wyglądała na kogoś kto by mógł mnie znokautować, jednak już się nauczyłem, że pozory zawsze lubią mylić. U ludzi co prawda to ciężej, jest to stanowczo u nich bardziej widoczne, ale i tak potrafią mieć swoje niesamowite uzdolnienia, w skrócie doskonale się dostosowują. Tylko pytanie co mi jeszcze powie? Jeszcze się okaże że sama jest nieco człowiekiem renesansu, skoro nagle podaje coś w innym kierunku, choć gdy wspomniała o analizie, potaknąłem. Taaak, to stanowczo do takiej osoby ostatecznie pasuje. Kto wie kim się stanie w przyszłości? Różnie to bywa, ale mam nadzieje że nie zbłądzi na nią źle los.
- Rozumiem że ten konkretny sport praktykowałaś, ale zgaduje że też brałaś pod uwagę inne i w jakiś sposób chociaż dobrze się o nich doinformowałaś? Bo znając Ciebie, łatwo czerpiesz wiedze i bez problemowo oddajesz się zainteresowaniom, lub to co uznasz dla siebie za przydatne. To się bardzo chwali, jeśli przyjmowanie od Pulpy pochwał nie brzmi oczywiście zbyt dziwnie, bo można by jeszcze uznać, jakbyś dowartościowała samą siebie. Ale zapewniam, że jest to jednak szczere.
Medycyna? Poważnie? No dobra, na ile jeszcze chętki na sport w ostateczności zrozumiałem, to w sumie teraz otworzyły mi się trochę szerzej oczy. Ale za nic nie przyjmę, że w jakiś sposób mogłaby kłamać, ale jednak i tak jest dla mnie nadal niewinną istotką, która posiada sporą pasje. Przymknąłem na moment oczy  i uśmiechnąłem się nieco zawadiacko. Co sobie pomyślałem? No cóż, choć niektóre rzeczy zostawię sobie samemu. Ale tak, w ostateczności potaknąłem na jej kolejne wywody. Rodzice też częścią pasji? Ciekawe.
- Wymówka, że jest w tym mniej stresu, to błąd. Różna praca ma swoje odmienne wymagania, po prostu oczekuje się czego innego. Dla niektórych to nawet łatwiejsze niż to, co Ty planujesz. Kwestia powołania, determinacji i różnych innych bzdur. Jednak widząc jak bardzo wtapiasz się z uwielbieniem na analizy, coś w czym można do czegoś dochodzić, to wydaje się to ostatecznie nawet dla Ciebie trafnym wyborem. Jednak chyba edukacji masz jeszcze nieco przed sobą, więc kto wie co się zmieni, ale to dobrze że jesteś nieco określona z kierunkiem. Gdybym tylko Ja miał do czego dążyć...
Ostatnie zdanie zabrzmiało u mnie dosyć pesymistycznie. W skrócie coś mi się wymsknęło, ale nie uznaje to za nic ważnego. Jednak muszę się cały czas skupiać na mojej ogromnie rozmownej rozmówczyni, bo cały czas ma mi co przekazywać od siebie, a tego nie można póki co zepsuć. Ciekawe z iloma osobami już toczyła takie przydługawe rozmowy? Wydaje się w tym całkiem dobra.

Uczyła się norweskiego? Interesowała się i nawet stwierdza fakt o tym jak bardzo prawdopodobnym jest Ragnarok? To miód na moje uszy! Co prawda nie oznacza, że sam w to wierze, ale wspominają mi się czasy w których dużo słuchałem o tym wszystkim, od samych wikingów. Choć były to czasy mojego przekleństwa, to nigdy nie wspominam tego źle, była to wspaniała kultura z którą mogłem mieć bezpośredni kontakt. Cóż, opisywane wydarzenia historyczne zawsze lubiły być ubarwiane, zawsze tylko pytanie na korzyść czego? Ale to nie jest ważne, nawet jeśli będą to niewiele znaczące rzeczy, z chęcią mogę o nich porozmawiać, by wrócić myślami do tamtych czasów. Tym razem się nie powstrzymałem, uśmiechnąłem się z pełnym wyszczerzę, otworzyłem szerzej swoje dzikie błyszczące złotem oczy i wypowiedział się z sporym zainteresowaniem.

- Owszem, jak najbardziej Ragnarok może być prawdziwy, lecz pytanie dla kogo będzie to satysfakcjonująca odpowiedz? Wiesz jakie stwierdzenie uwielbiam najbardziej w kwestiach wszelakich wierzeń, choćby nawet tymi o końcu? Trafiasz tam, gdzie wierzysz. Jeśli to prawda, to czy to nie jest piękne? A również co wtedy z ateistami? Nie zamierzam się kłócić czyja wersja jest prawdziwa, nie zamierzam bagatelizować żadnej wiary, będę po prostu wierzył, że dostaną to czego chcą, gdy już nadejdzie ten moment. Jak bardzo zazdroszczę istotą, które są tak określone w tym, gdzie kroczą ich ścieżki...
Odetchnąłem przeciągle i oparłem się wygodnie, ponieważ na chwile wysunąłem tułów do przodu, zapewne zbyt się teraz emocjonowałem. Muszę wrócić do siebie, przetarłem swoją rękę po twarzy, wróciłem do swojego leniwego spojrzenia i trochę uśmiechnąłem się kącikiem ust, jakby przepraszająco do niej. Co prawda za co niby mam? Każdy mówi swoje, nawet jeśli nie zostaniemy wzajemnie zrozumiani, albo jedna osoba uzna bzdurami to co mówi druga. Co się stało, tak najwidoczniej musiało.
Gdy napominała o moje bandaże, tylko delikatnie się uśmiechnąłem. Tak sądziłem, że zwróci na to uwagę i nie zamierzam zabrać ręki którą podstawiłem. Tak, zamierzam by to kontynuowała i liczyłem na kolejne pytania, na ewentualne wątpliwości. Podniosły mi się uszy, przyglądałem się zaciekawiony jak zwija moje niepoprawnie złożone bandaże. Cóż, ciekawe czy miała już jakieś w dłoni i zauważyła, że są nietypowe w dotyku? Jakby były z znacznie solidniejszego materiału, nie da się ich tak po prostu zerwać rękoma. Ale może ludzie już takie mieli? Nie wiem, bo to nie pochodzi z zewnątrz.

- Nie dostałem, ponieważ jest to bezcelowe.
Co miałem na myśli? Gdy odkryła nieco bandażu, nie mogła zauważyć żadnych ran, zwykła czysta blada cera skóry. Wygląda nawet na idealnie zadbaną, no bo my nie mamy problemów z potem ani nic z tych rzeczy i łatwiej jest nam wszystko zachować, ale w czym Ja się niby różnie wtedy od innych wampirów? Jeśli prócz bandaży dotknęła skóry, z pewnością można było poczuć chłód, nie drażnił, ale był odczuwalny.
- Ten bandaż pełni znacznie głębszą rolę, niż tylko zakrywanie ran, które mogą się wyjawić. Jeśli jestem tylko niczym innym jak Pulpą, to czym się przejmować? I kto inny mógłby mi wtedy pomóc, niż jeśli tylko wyłącznie Ty, panienko?
W tym momencie poruszyłem ręką, skoro byłą już odkryta, na chwile wydłużyły się lekko paznokcie, które wydawały się kształtem idealnie przypominać pazury. Skoro i tak już doszliśmy do tego momentu, nie krępowałem się aż tak. Ale dla bezpieczeństwa znowu poruszyłem ręką i na powrót stały się w miarę zwyczajne. Jak teraz zareaguje? Zobaczymy, oby nie płochliwie, liczę że będzie cały czas robiła kroki do przodu. Lecz czemu znowu gadam o Pulpie? Jak będę tak nawijał, to jeszcze się do tego zbytnio przyzwyczaję, może powinienem w końcu powiedzieć to co oczywiste? Tylko czy powinienem? Jest zapewne nieco nieświadomym człowiekiem, jest w akademii, może lepiej jak to właśnie tak zostanie, nawet wydaje się z tego bardzo dobra znajomość.
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Sty 02, 2016 11:23 pm

Nie miała pojęcia jak mogłaby sprawdzić faktyczne istnienie Frosta. Nie była do końca nigdy przekonana co do wyników badań fizyków czy biologów, dlatego to raczej odpadało. Tak naprawdę czasami wydawało jej się, że najrozsądniej byłoby zanegować wszystko. Ale jednak jakoś trzeba było żyć i w coś wierzyć.

- Wydaje mi się, ze gdyby inni cię widzieli, to byłoby to dla mnie wystarczającym potwierdzeniem. To znaczy i tak nie mogłabym być pewna, ale jednak jakieś przeświadczenia trzeba mieć... Inaczej nie moglibyśmy żyć. Czasami trzeba się mylić albo przyjmować niepewne za pewnik, aby było to w ogóle możliwe. Wiem, że to bardzo prosta metoda, ale chyba to, ze istniejesz tez dla innych osób byłoby dla mnie właśnie takim znakiem, że się nie mylę. Wiem, że to może banalne. Ale też dla każdego będziesz innym Frostem, bo każdy będzie cię inaczej postrzegać. Dlatego taki, jaki jesteś teraz, istniejesz dla mnie, mojego umysłu. Nie mogę dojść do kantowskiego fenomenu, ale postrzegam cię jako pewien noumen, a przecież rzeczywistość to dla nas zbiór tych noumenów. Jedynym fenomenem, który mogę dogłębnie zbadać jestem ja sama, ponieważ jestem rzeczą samą w sobie. - jak mantrę będzie powtarzać poglądy Schopenhauera? no cóż, poniekąd dla niej były słuszne, dlaczego więc nie?


Na pytanie o sport przytaknęła:
- Tak, próbowałam też kendo, bieganie, a nawet siatkówkę, w której okazałam się beznadziejna. Ale to zatrzymało mnie na dłużej. - skwitowała go promiennym uśmiechem. Ach, ten kickboxing!
- Ale wiesz, pochwała od pulpy zawsze będzie szczera, bo człowiek raczej nie oszukuje samego siebie. - powiedziała pewnie, ale potem zastanowiła się - Chociaż kto wie, przecież w naszej podświadomości kryją się takie rzeczy, o których nie wiemy, a są przecież cząstką nas.

Wysłuchała spokojnie zdania na temat wierzeń i religii.
Piękna wizja... Tyle, że raczej mało mnie przekonuje. Ale nie jestem w stanie zaprzeczyć, nikt z nas nie wie, gdzie idzie po śmierci i czy w ogóle idzie.

- To byłoby cudowne, prawda. Chciałabym, abyś miał rację. - powiedziała z nadzieją w głosie, jednocześnie trochę smutniejąc. Sielskie wizje nie sprawdzały się wcale tak często. Ale nie jej decydować, co zgotowały siły wyższe, bóg albo natura... jak zwał, tak zwał. - Jednak nie jestem w stanie tego stwierdzić, ponieważ są pewnie rzeczy, których nie możemy pojąc swoim ułomnym w wielu kwestiach umysłem. I to chyba dobrze, inaczej nic by nas nie dziwiło ani nie zachwycało. Takie zycie musiałoby być potwornie frustrujące, prawie jak w przypadku "Fausta".

Mówiła to, rozwijając wilcze bandaże i.. no właśnie, zdziwiła się! Obejrzała dokładnie rękę białowłosego, chwytając ją za przegub i wykręcając powoli w różne strony, jakby miała zaraz wyrwać mu ją ze stawu. Na szczęście tak się nie stało, nawet w jej zdumieniu nie wyrządziła nikomu krzywdy.
- Faktycznie, nic ci nie jest. Ale... chyba jest ci bardzo zimno? - spytała, dotykając jeszcze raz dla pewności palcami skóry na przedramieniu Frosta. Była blada i dosyć zimna, nawet dla jej chłodnych palców.

A potem zauważyła te pazury, które nagle zniknęły. W tym momencie zupełnie nic nie rozumiała. Wlepiła pytające spojrzenie w twarz chłopaka.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Nie Sty 03, 2016 1:04 pm

Tutaj mam właśnie wrażenie, że nie próbowała ani trochę się popisać. Mogła by przynajmniej coś teoretycznie podać co doczytała, że mniej więcej pewne sposoby są, bo są. Co prawda o ich faktyczności można się kłócić więc ostatecznie można stwierdzić, że niewiele co by z tego miało sens. W rozmowie można przecież wiele rzeczy insynuować, bo jest wiele ciekawych opcji. Wiedziałem, że opcja pójścia na łatwiznę jest najbardziej słuszna, bo jest dla nas najbardziej oczywista. Zresztą, jestem noumen? Ciekawe, zrobiłem z tego powodu lekki uśmiech. Miałem teraz wrażenie, że z pewnych powodów lubi się ograniczać, ale może mi się tylko tak wydaje?
- Ale w sumie najciekawsze byłoby to, gdyby inni widzieli mnie czymś innym. Ale chyba za bardzo lubię sobie wyobrażać takie rzeczy. Mam tylko nadzieje, że nie będziesz łatwo odrzucała innych koncepcji, gdy już sobie mniej więcej swoje przyswoiłaś.
Gdy przeszła o sport, zrozumiałem że tym razem ma mi znacznie mniej do powiedzenia niż wcześniej. Czyżbym rzeczywiście Ją zniechęcił? A może po prostu jest zmęczona? Cóż, muszę po prostu myśleć z dobrym podejściem, że wszystko jest jak należy. Gdy jeszcze bardziej zatwierdziła, że to kickboxing jest tym jedynym wśród tego co jest jej dane, potaknąłem. Wydaje mi się, że jednak niewiele zna sztuk walki które można wykorzystać, może kiedyś jej jakieś przedstawie? Choć nie wiem czy pojawi się taka możliwość, mogę jej nawet znów tak swobodnie nie złapać. Choć kto wie.
- Tutaj można się kłócić, ale przyjęłaś zapewne jakąś formę. Czasami się mówi, że lubimy okłamywać samego siebie, by było to dla nas łatwiejsze, lub po prostu przyjemniejsze.
Raczej nie poruszyłem nic szczególnego, ale uznałem że warto to napomnieć. Bo co mi szkodzi? Gdy wysłuchała co mam na myśli, to przynajmniej ucieszyłem się, że zrozumiała. Przynajmniej takie miałem wrażenie.
- Ja sam chciałbym.
Dodałem po jej wypowiedzi. Mnie to ostatecznie nie interesuje co czeka mnie po drugiej stronie, ale jak to Ja, uwielbiam iść myślami poza swój horyzont. Dowiedziałem się o tylu rzeczach z prawdziwych ust, mówione z taką pasją, że nie potrafiłbym tak po prostu to zniszczyć mówiąc o swojej prawdzie, która byłaby mi bliższa. Może po prostu tak myśląc, idę na łatwiznę? Być może.
- Gdybyś miało na to odpowiednie szczegółowe stwierdzenie, to nawet byś mnie zaskoczyła. Jednak nie obrażaj tak oficjalnie umysłu. Coś co ciągle się rozwija i w wielu przypadkach nadal stanowi zagadkę. Jednak sądzę, że nadal nic nie byłoby na tyle proste.
Nie sądziłem, że będzie miała tyle na to śmiałości, ale bez problemowo zaczęła oglądać moją rękę, a nawet Ją analizować. Cóż, czyżby to było najzwyczajniej silniejsze od niej? Nie wiedziałem, że nawet zrobi to nie patrząc jakie mi to da odczucie, po prostu musiała się w swoim utwierdzić.
- Ja nie potrzebuje tylu warunków do funkcjonowania, co człowiek. Jednak bandaże są mi potrzebne, dlatego nawet jeśli nie są poprawnie założone, to odczuwam potrzebę, by mieć je ciągle przy sobie, w wielu miejscach.
Tutaj kompletnie się jej nie zdziwię, jeśli mnie zupełnie nie zrozumie. Wkraczamy teraz na część, która jest zwykle poza ludzkie pojęcie. No chyba, że coś ostatecznie wymyśli i mnie zaskoczy, ale niby co takiego by mogła? Poruszyłem kilka razy ręką, lecz tym razem z spokojnym wyrazem twarzy, bez żadnych uśmiechów, spojrzałem na nią z powagą.
- Czyżbym jednak Ciebie przerażał? Nieważne, czy jestem Pulpą czy nie. Nie przedstawiam ludzkiej istoty, choć na pierwszy rzut oka poza kilkoma cechami, potrafię się jak oni prezentować.
Mówiąc o cechach, poruszyłem w tym momencie uszami. Jak teraz będzie mnie traktować? Cóż, mam nadzieje że pozytywnie dokona swojej analizy. Jest w akademii w której może Ją spotkać wiele dziwów, jeśli już na mnie natrafi i zrozumie, nawet jeśli zapamięta mnie tylko jako coś wymyślonego, będzie jej łatwiej. Jednak, czy powinienem sobie tak pozwalać? Cóż, jeszcze nikt mi nie zabronił, ewentualnie będę miał swoje konsekwencje i wtedy pomyśle że był to ewentualnie zły wybór.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Nie Sty 03, 2016 11:53 pm

- Nie obrażam umysłu, uważam, że jest ogromną siła. Stwierdzam jedynie to, co Pascal nazywał "Dwoma Nieskończonościami", rzeczy, których umysł nie pojmie. Możemy próbować jedynie je jakoś wyczuć albo podziwiać, bo nigdy nie zrozumiemy. No i zawsze też zgadzałam się z nim, że niesamowicie ważna jest równowaga pomiędzy częścią rozumną, a tak zwanym przez niego "sercem", czyli uczuciową częścią umysłu. Choć dla mnie zawsze większą zagadką od nieskończoności lub natury były uczucia. Bo rozumem tego nie damy rady przyswoić. Możemy się kłócić, ze są wypływem różnych substancji do mózgu. Na przykład taka miłość to podobno wypływ fenyloetyloaminy. Ale to nie prawda, bo takie działanie jest chwilowe. A wiele związków trwa latami. Tak samo przyjaźń, to przywiązanie, którego do końca nikt nie wytłumaczył. Nawet prostych rzeczy nie jesteśmy w stanie zbadać, a co dopiero zabierać się za siły nadprzyrodzone i prawdy różnych religii.

Słuchała z kolejnym zdziwieniem co mówi. Nie był człowiekiem? W sumie zastanawiała się nad tym od początku, bo nawet jeśli nie byłby Pulpą, to przecież nie wyglądał tak do końca ludzko. Ale w takim razie czym mógłby być? Jak nazwać jego dziwny przypadek?

- Czy one są czymś w rodzaju elastycznego pancerza, jak karwasze? Chyba musisz mieć w takim razie szczęście do walki, co? - zupełnie nie rozumiała co do niej mówił, ale wydawało jej się to jedynym racjonalnym wytłumaczeniem. Wiedziała, że postacie historyczne oraz ludzie rekonstruujący bitwy z różnych okresów i regionów mieli czasami specjalne ochraniacze na rękach, czy to karwasze, czy inne stalowe pancerze. Nawet szermierze mieli długie rękawice przed plastronem, aby chronić nadgarstki. Ba, muzycy, perkusiści i gitarzyści też je chronili i odciążali jak mogli. Było wiele profesji, w których dodatkowa ochrona przedramienia się przydawała, więc może i białowłosy trenował coś, lub po prostu miał szczęście do walk ulicznych? Bo w sumie przed czym chroniły bandaże, jak nie przed przeciążeniem lub pięściami? Przed bronią wszelakiego rodzaju raczej nie.

Po raz kolejny próbował utwierdzić ją w przekonaniu, ze nie jest człowiekiem. Słowa "Nie ważne czy jestem pulpą czy nie." były dla niej pewną zagadką. Nawet jeśli jest tylko wytworem jej umysłu, to w takim razie jaki typ istoty stworzyła wyobraźnia? A może sama musi to jakoś nazwać? Albo nie powinna, ponieważ nie wszystko należy zaklasyfikować? Wiele było sztucznych "szufladek", do których wkładano stworzenia w jakiś sposób podobne do siebie, a w istocie przecież zupełnie inne.

- Wiesz, trochę się na początku przestraszyłam. Przepraszam za to, po prostu pierwszy raz widzę kogoś takiego, jak ty. Ale wydajesz się raczej miłą osobą, więc dlaczego miałbyś mnie przerażać? Jesteś poza tym chyba jedynym... człowiekiem..., nie, jedyną istotą która chciałaby ze na porozmawiać o tym, co naprawdę mnie interesuje. I nie traktujesz tego pobłażliwie,niczym jakąś dziwną fanaberię, a przynajmniej na razie na to nie wygląda. Nie mam powodu się ciebie bać. Niezależnie czy masz uszy i pazury, kły... Tak, widziałam, nie musisz ich chować. - pokręciła głową z uśmiechem - Nie ważne kim według ludzkiej klasyfikacji jesteś, ważne jaki chcesz być. Nie to, jaki jesteś, bo biorąc pod uwagę filozofię, którą się kieruję, sam o tym decydujesz i tworzysz siebie. Ważne jest więc kogo stworzyłeś, a nie kim się urodziłeś. Bo każdy z nas rodzi się po prostu istotą. Nie dzielę ludzi na dobrych i złych, ponieważ ogólna definicja dobra zależy od czasów, w których żyjemy, od panującego aktualnie systemu politycznego, władz, trendów w kulturze. Jest zmienna. A i tak każdy z nas będzie miał inna cząstkę siebie, inne to, co nazywamy popularnie "sumieniem". Nie mówię wiec, że nie boję się ciebie, bo wydajesz się dobry lub przerażasz mnie, bo jesteś zły. Mam jednak poczucie, że nie zrobisz mi krzywdy. Nie wiem czy słuszne, bo to zależy wyłącznie od ciebie. Ale tak podpowiada mi zwykła buddyjska intuicja. - uśmiechnęła się po raz kolejny, po tym dłuższym monologu. Czuła się bezpiecznie i przyjemnie, rozmawiając z tym stworem. Bezpiecznie, bo niby jaki miałby interes w krzywdzeniu jej? A przyjemnie, bo nareszcie ktoś prowadził z nią inteligentną i normalną dyskusję - rzadkość wśród jej rówieśników.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sty 04, 2016 1:36 am

- Widocznie po prostu do niektórych rzeczy podchodzi się od złej strony. Ale człowiek zawsze chciał dochodzić do zrozumienia, wpływ substancji do dosyć prosty sposób i nawet mogą mieć swoją racje. Pamiętajmy też że mózg ciągle się rozwija, nie tylko przez kolejne pokolenia, ale też przez czas naszego życia. Ale któż to wie, nie Ja próbowałem to badać, nie wiem jak dużym problemem jest dążenie do określenia coś tak ciągle zmiennego. Mało kto potrafi dobrze zrozumieć własne uczucia, a co dopiero poznanie ich od najgłębszych korzeni? Dla mnie zrozumiałe, że nie jest to aż tak proste. A nadprzyrodzone kwestie, czy religie to temat nieco inny, ciężki do porównania, nawet jeśli w pewnych aspektach się łączy.
Nie miałem za dużo jej do powiedzenia, w sumie to po prostu uogólniłem jej gdybanie o swoje własne. Z pewnością inaczej pewne rzeczy traktujemy, choć Ja po prostu lubię czemuś zaprzeczyć by otworzyć oczy na inne spojrzenie. To co mówię, to oczywiście w żadnym wypadku nie musi być moją prawdą, którą mogłem przyjąć. Uwielbiam stawiać świat w różnych wizjach, wtedy wydaje się czymś bardzo ciekawym. To coś, jakby możliwość pokolorowania swojej wizji, innymi kredkami. Choć czułbym się idiotycznie, gdybym tak oficjalnie stwierdził, zbyt prosto.
- Pancerza? Nie, nie bardzo. Z pewnością ratują mi życie, jednak choć wiem jak walczyć, niechętnie do tego podchodzę. Wszelkie walki i jej możliwe szczęście, wolę zaniechać. Lepiej napić się herbaty i porozmawiać, niż swoje argumentu ukazać przez kontakt z brukiem. Choć wizja sportu przedstawia się dobrze, to wcale nie tak wiele osób to podziela i wykorzystuje taką nabytą wiedze nieodpowiednio.
Nie miałem pojęcia co chodzi jej po głowie, może dlatego ta rozmowa jest tak pasjonująca? Ma ciekawe podejście do analizowania, jednak wiele różnych rzeczy niestety pomija, może to jakiś brzydki nawyk, że to mniej ciekawe odrzuca z głowy? A może to te jej ograniczenia które wyczułem wcześniej w trakcie rozmów? Ciężko mi to stwierdzić i nie wiem czy będę miał na tyle okazji, by ostatecznie upewnić się w swoich domysłach, lub po prostu zbagatelizować je. Jednak nie pomaga fakt, że przyznaje się do wywoływania na niej strachu, choć to nawet nie powinno mnie dziwić, jeśli nie jest świadoma tych dziwów. Jednak dlaczego jestem jedynym, z którym może tyle pogadać? Z pewnością są choćby nawet nauczyciele, którzy z chęcią przytoczą takie rozmowy. Dlaczego akurat musiał do takiej możliwości przytoczyć się jej niesamowicie stary wampir? Mam nadzieje, że to tylko pech losu, a konkretniej przypadku, niż upośledzenia społeczności.
Kolejne wypowiedzi nieco mnie ucieszyły, pozwoliłem sobie na lekki uśmiech, ale za to bardzo szczery z mojej strony. Choć kieruje się zapewne filozofiami które czytała, to jednak jej podejścia do takich przypadków jak Ja, cieszyły uszy. I jak tutaj jej nie lubić? Jeszcze bardziej nie potrafię zrozumieć, dlaczego nikogo nie znalazła do takich pogawędek, ale pewnie kwestia czasu, przynajmniej mam taką nadzieje. Nie zrobię jej krzywdy? Po tych słowach aż ma się ochotę nieco napsocić, by nadać jej trochę więcej wątpliwości i sprawdzić, czy nadal utrzyma się w tym stwierdzeniu, choć fakt, nie jestem do tego zdolny. Buddyjska intuicja? Czy ona nie przestanie trafiać w same sedna? Jakbym był nauczycielem, zrobiłbym wycieczkę do mojej starej świątyni, co prawda jest kawał drogi, choć jakby mi na to pozwolono, ona trafiłaby na początek listy osób, które mogą, a nawet powinny się wybrać. Szkoda, że najpewniej taka opcja się nie pojawi.

- Rozmowa z tobą to czysta przyjemność, zwłaszcza że potrafisz niesamowicie się rozwijać. Lubie gdy ktoś ma dużo do powiedzenia i kierowane jest to czymś więcej, niż tylko jakimiś bzdurnymi przekonaniami o których samemu nic się nie wie. Wielu po prostu nawet nie próbuje pojąć tego w sobie, czym się kieruje, po prostu brną na ślepo. Tak czują, to tak robią. Ma to swoje zalety, ale i pełną ilość wad. Jednak pomimo wszystkiego, każda istota ma swoje różnice, a to jak się urodzi jest jednym z tych, ponieważ wiele aspektów nas kształci. Gdyby nie to, kim się urodziłem, nigdy byś nie miała okazji na to spotkanie, choć wiem że miałaś co innego na myśli, to jednak warto brać to pod uwagę.
Cóż, zostawiłem jej trochę rozprawiania, bo coraz bardziej od biegach od pewnych rzeczy które poruszyłem na początku. Ale tak już mam, że uwielbiam dawać wątpliwości. Gmatwanie to pewien rodzaj sztuki, choć nie o to chodzi, skoro lubi analizowanie, ma dużo na okazji, jednak moja szczerość to coś, co można wykorzystać. Gdyby zadawała oczywiste proste pytania, byłoby mi zapewne ciężej a rozmowy musiałyby toczyć się nieco inaczej. Ale skoro już jej pokazuje jak straszną istotą jestem, to czas dodać kolejny kawałek, dobrze że przynajmniej tak to dawkuje. Wolałem w tym momencie za dużo się nie poruszać, bo i tak wydaje mi się, że poruszanie tego tematu może być drastyczne. Choć ogon i tak kołysał mi się na boki jak chciał, głupi zdrajca, nie chcący ukrywać mojego zaciekawienia, oraz fascynacji.
- Wspominałem że nie potrzebuje tylu warunków do funkcjonowania. Ale za to potrzeba kompletnie innego czynnika. Jest nią krew. Przede wszystkim ludzka krew. Bez niej istoty mojego pokroju, nie mogą żyć. Utrapienie i koszmar, prawda? Jesteś w stanie zawinąć mi bandaże na ręce, bez najmniejszych obaw?

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sty 04, 2016 11:48 pm

- Dziękuję i vice versa. Aczkolwiek jesteś jedną z nielicznych osób, która tak uważa. Większość nie potrafi ze mną dłużej rozmawiać... Albo właściwie to ja nie potrafię z nimi. Bo faktycznie większość argumentuje wszystko tym, ze "tak im się wydaje" albo "przecież to jest dobre". A najgorsi są ci, którzy nie mają na dany temat żadnej wiedzy, ale idą w zaparte, że przecież jest tak, jak mówią. Nie rozumieją, że są w tym zabawni, ale i często denerwujący. Dlatego odpuszczam i nie wdaję się często w dłuższe rozmowy. Nie lubię też, kiedy ktoś stwierdza po prostu, że coś jest niesłuszne, bo swoją wizje danej rzeczy opiera na stereotypie i to takim, który został wzięty z podwórkowych przekonań w slumsach. O wiele lepiej jest powiedzieć "nie wiem" niż iść w zaparte za czymś, czego się nie rozumie.

Spojrzała na swój czarny zegarek na granatowym pasku. Północ.
Gdyby jakiś prefekt znalazł mnie poza akademikiem, to pewnie zabiłby mnie razem z wychowawcą. Będę musiała uważać przy powrocie do pokoju.

- Wiesz, jeśli chodzi o nasze spotkanie, to jest zupełnym przypadkiem. To, że ludzie codziennie mijają się na ulicy, że komunikują się ze sobą, nie zostało w żaden sposób zaplanowane. Mogłam dzisiaj równie dobrze nawiązać krótką pogawędkę z innym uczniem, na przykład z klasy geograficznej, ale mogłam także pomóc układać książki pani bibliotekarce. To, ze zapewne minęłam na ulicy podczas zakupów jakiegoś zapracowanego pracownika korporacji nie oznacza, że nie mogłam minąć pani ze sklepu z zabawkami. To, kogo spotykamy jest kwestią zupełnego przypadku, a wszystko dzieje się chaotycznie i absurdalnie. Jednocześnie są pewne zależności, które muszą zostać na tym świecie zbilansowane, jak światło i ciemność, co pozostawia elementy ładu. Bo chyba tak samo chaos musi łączyć się z porządkiem. Dlatego jedynym warunkiem naszego spotkania było to, że się w ogóle urodziłeś. Warunkiem,  ale nie mającym nic wspólnego z gwarancją. Nasze spotkanie jest więc jedynie kwestią przypadku, nie mającą nic wspólnego z tym, kim się urodziliśmy ani kim staliśmy się podczas życia. - oj, ta młoda egzystencjalistka była daleka od wiary w jakiekolwiek zaplanowanie wydarzeń, przeznaczenie, powołanie czy też predestynację.

Biedna Hiyori, od wiecznie szurającego po jej plecach kłębowiska białego futra, będzie cała w sierści. Chyba pierwsze co, zrobi po powrocie do akademika, to wyczesanie swetra. W tym momencie przyzwyczaiła się już do dziwnego uczucia bycia atakowanym przez kitę od tyłu, choć cały czas było to dla niej lekko zabawne. Zaśmiała się, przymykając oczy.
Zupełnie jak u mojego psa, szczególnie jak jadę z nim samochodem. Wtedy to jego ogon jest wszędzie.

- Oczywiście, mogę to zrobić. Ojej, ale tym mnie zmartwiłeś. Faktycznie wyglądasz blado. Tak powiedział ci lekarz, że potrzebujesz krwi? Miałeś operację albo jakiś duży uraz? Bo wiesz, ja jak byłam mała miałam anemię. Na szczęście w końcu obyło się bez przetaczania krwi, a teraz jest wszystko dobrze. Ale to nic przyjemnego, a do tego może być niebezpieczne. Szukasz dawcy, żeby być zdrowym?

Zaczęła zwijać sprytnie bandaż, który wcześniej odwinęła. Ale był długi! Dłuższy niż te jej znane. Miała zaniepokojoną minę, bo jeśli chłopak potrzebuje krwi, żeby przeżyć, to chyba nie jest za wesoło. Ach, biedna, nie wiedziała o jaka potrzebę tutaj chodzi i czemu jej rozmówca mówi takie rzeczy. Dlatego przychodziły jej jedynie do głowy względy medyczne.

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Wto Sty 05, 2016 9:01 am

W końcu dochodzi do momentu w którym odczuwam pewne niezadowolenie z rozmowy. Jednak źle to jest ujęte, po prostu nie spełniły się pewne moje oczekiwania które w różnych momentach mi się pojawiają, gdy już powoli myślę że jakąś rozpracowałem na jakiej zasadzie działa. Co się ostatecznie okazuje? Że choć nieco ustalony, to jednak charakter jest zmieszany, ma jakiś mętlik, a może supeł pasuje lepiej? Nie umiem go na tyle rozwiązać, by wiedzieć jak przebiega. Jednak też nie o to chodziło. Liczyłem że osoba która przedstawiła mi jak podchodzi swoimi wypowiedziami, pokieruje się nieco teraz inaczej, oraz tak jak wcześniej, idealnie będzie trafiała w sedno. Tym jednak razem, były to kompletne pudła.
- Tak, cieszę się że dodałaś możliwość, że nie potrafisz z nimi rozmawiać. Nie lubię nikogo oceniać, jednak wydaje mi się, że wiele osób nie będzie potrafiło sprostać pewnemu poziomowi rozmowy. Wy ludzie, jesteście kompletnie od siebie różni pod tymi aspektami. Waszą największa zaletą jest to, że potraficie się dostosować. Nie ważne jak jest to odbierane, coś może się wykluczy na siłę, ale po co? Smutne, że potrafisz komuś wytknąć, że jest najgorszy. Ale to twoje szufladkowanie, dla mnie jest pełno ciekawych sposobów przekazu. Nie ma wiele osób z którymi rozmawiam tak jak Ty, bo nie ma takiej potrzeby, ale jak się takie znajdą, to do takiej rozmowy dochodzi. Z niektórymi jednak wszystko może wyglądać kompletnie inaczej, bo uwielbiam różnorodność. A Ty nie? Jak ktoś nie jest biegły w takiej wiedzy, odpada? Miałem szczęście, bo los spowodował, że trochę jej mam? Jak mogę to interpretować?
Zostanę zrozumiany? Pytanie które co jakiś czas jawi mi się w głowie, tak już potrafi trwać i trwać. Gdy zerknęła w zegarek, machnąłem ciekawskim ogonem. Pewnie już wiedziała, że to nie jej pora, prawda? A może to wszystko robi celowo? Albo cały czas za dobrze się jej rozmawiało, by przestrzegać regulaminu akademii, choć kto wie jak on się zmienił.
- Mówisz, jakby mój pogląd był kompletnie inny. Czuje się z tego względu niezrozumiany, bo po prostu ugryzłaś jabłko od innej strony. W dodatku przykłady są dziwne, wydają się nawet niepożyteczne. Nie mów, że gdzieś je wyczytałaś? W sumie, nie. Nie zdziwi mnie to w żadnym wypadku, ponieważ i tak oczywistym jest co masz na myśli, w sumie dziwne jakby ktoś tego nie załapał.
Taaak, wiem że mogłem to inaczej zbudować, jeśli dokładałem jakieś pozytywne cegiełki naszej relacji, to teraz je rozsypywałem. Ale nie jestem osobą która będzie zakłamywała, będę szczery, choć słowa które wypowiadam, mogą gmatwać kompletny sens. Może jednak wrócić do siebie jak powinna? Nie, może po prostu coraz lepiej ukazuje swoje Ja, ponieważ czuje się jeszcze ostatecznie swobodniej? To w takim razie niesamowite, bo myślałem że powinna się krępować.
- Jednak się myliłem, nie jesteś w stanie mi pomóc, acz za bandaż dziękuje. Nie powinienem oczekiwać byś w jakiś sposób dała radę to analizować.
Tak, nie wzięła pod uwagę kilka faktów i odrazu przeszła do analizowania części, która nijak pasowała do całej reszty. Czy mogę za to Ją winić? Mogę siebie, bo to Ja źle interpretowałem, jak opiera swoje wszelkie domysły i ocenianie. Muszę więc z podkulonym ogonem to zakończyć, a ona właśnie idealnie daje ku temu okazje.

Skoro zwijała bandaże, mogłem łatwo bandażowaną ręką złapać jej ręce, by podciągnąć do siebie. Wampiry mają swoją silę, a Ja mogę się pochwalić jeszcze rozmiarem. Druga ręka miała za to cel dotknięcia jej głowy, by Ją najzwyczajniej w świecie sparaliżować. Po co? Żeby zasnęła na ten krótki moment, bym mógł się wynieść jakby niby nic. Ale czy na to pozwoli? Jak niby może zaprotestować? Nawet jeśli wykona cios z kickboxingu, to jest za blisko i czy w ogóle zdąży załapać co się stało? Nie chciałbym jej paraliżować rąk, wystarczy tylko ta krótka nieprzytomność.

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Sro Sty 06, 2016 7:12 pm

- Ja nie mówię, że powinni mieć specjalistyczną wiedzę na każdy temat, sama jej nie mam, jeśli chodzi o na przykład fizykę lub geografię. Chodzi mi tylko o ich zakłamanie. A jeśli chodzi o różnorodność, to bez niej świat byłby nudny, a tak każdy znajduje coś dla siebie. Nie wiem czy miałeś szczęście. Gdybyś nie wiedział nic na ten temat, to próbowałabym z tobą rozmawiać o czym innym. Tylko nie mogłabym wtedy, gdybyś nie miał nic do powiedzenia albo zupełnie nie mógł niczego lepiej uargumentować. I nie próbuję szufladkować ludzi, jestem od tego daleka. Tak jak nie lubię sztucznych podziałów. - na spokojnie sprostowała. Chyba nie zrozumiał do końca, co ma namyśli, ale to nic, przecież całe życie polega na konfrontacji z różnymi ludźmi i przez to różnymi interpretacjami.

- Chyba jednak do końca mnie nie zrozumiałeś. Nie tyle przykłady wyczytałam, co moje zdanie jest oparte na lekturze różnych traktatów oraz powieści. Ale to dobrze, że kolejny punkt wydaje ci się prosty do zrozumienia, bo w sumie chodzi o to, żeby wiedzieć, co mówi do ciebie druga osoba, wtedy możesz jakoś z nią podyskutować. - popatrzyła spokojnie na marudzącego wilka. Nie miała mu za złe tego, że szczerze ze swojej strony skomentował jej zdanie. Tak myślał, tak mówił. Był szczery i to dobrze.

Jednak na kolejne słowa wyraźnie posmutniała. Nie wiedziała skąd taka nagła zmiana nastroju wzięła się u jej rozmówcy. No nic, może faktycznie nie była w stanie w żaden sposób rozwiązać jego problemów? Było to jednak smutne, ponieważ Hiyori lubiła pomagać innym, kiedy ją o to poprosili. No nic, nie będzie drążyć tematu.

Nagle została częściowo obezwładniona. Białowłosy był silny, ale i teraz wiedziała, co mogłaby zrobić. Była jednak daleka od tworzenia nocnej bijatyki w środku szkoły, to mogłoby się nieprzyjemnie skończyć. Napięła więc mięśnie, gotowa w razie czego do obrony.

- C... co robisz?

_________________
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 310


PisanieTemat: Re: Regały   Czw Sty 07, 2016 9:00 am

Była zajęta opatrywaniem się, a zrobiłem nagły zryw. Nie będę się nawet dziwił gdyby nagle tego momentu nie zauważyła, zwłaszcza że mój kontakt z jej głową spowodował, że kompletnie Ją wyłączyło. W skrócie, udała się w sen. Dlaczego tak zrobiłem? Bo tak jest najlepiej zakończyć rozmowę dla osoby, która nie jest uświadomiona. Może będzie miała możliwość wątpienia czy to wszystko było rzeczywiste? Cóż, wydaje mi się że jest dość bystra, ale nie zna pewnych zasad świata, jakie od dawna panują. Póki co, nie przyjęła to na co liczyłem, ale i bez tego wyszła dla mnie jedna z najlepszych znajomości. Skoro już leży tak bezbronnie, to czemu też by nie skorzystać z pewnych możliwości, nawet jeśli jest to w takim miejscu? Uśmiechnąłem się szyderczo, głaszcząc jej polik swoją obandażowaną dłonią. Jedyne co najbardziej miała nietypowe, to kolor oczu, zaś moje z złotych, zmieniły się na szkarłatne, czyli te, które oznaczały u mnie nic innego, niż upomnienie się o głód. Ręką odsunąłem nieco włosów które zasłaniały mi pewne ciekawe miejsce, a nie miała jak się bronić, skoro właśnie spała w najlepsze. Ruszyłem do niej bliżej, by nachylić się do szyi, bo właśnie do niej zrobiłem sobie dostęp. Oblizałem pewną część skóry, jakże oczywiście bezczelnie, obnażyłem swoje nienaturalnie spore kły i... I odsunąłem głowę. Zamknąłem usta nie wtapiając, nawet nie dotykając powierzchni, swoimi bielistymi kłami.
- Nie, tego zrobić nie mogę. Mój głód, musi jeszcze trwać.
Przemówiłem sam do siebie i odsunąłem ręce od bezbronnej dziewczyny. Zrobiłem porządek, pochowałem to co wyciągnąłem, na swoje miejsce, a karta biblioteczna została pożarta moją mocą. Jej książkę którą dziś przy sobie miała, położyłem na stole a jej głowę na niej ułożyłem. Niech wygląda, że dziecinka najzwyczajniej przy niej przysnęła, bo czemu nie? Musiałem już iść, ponieważ paraliż zaplanowałem krótki, a ona już zaraz może się obudzić. Jednak musiałem jeszcze coś napsocić. Wytworzyłem trochę swojego bandaża i zawiązałem nim jeden jej nadgarstek. Po co? Bez kompletnego powodu, po prostu miałem ochotę tak zrobić. Postarałem się, żeby nawet jakakolwiek sierść zniknęła, mam bardzo przydatną moc, prawda? Ale odchodząc zostawiłem aż trochę bandaża i raczej niewiele odczuwalną ślinę na szyi, za którą musi mi wybaczyć, bo taka była moja chwila słabości.

(zt)

_________________
Aktualny Halloweenowy Ubiór: Motyw: Przerąbany Japoński Lisi Demon z 9 ogonami (Kitsune), który jednocześnie jest przebrany za egzorcystę, który posiada liczne talizmany do odpędzania. Pofarbowane na złoty kolor włosy, oraz wystające 9 ogonów, które poruszają się z każdym krokiem. Ma na sobie tradycyjne japońskie ubranie świątynne w ciemnych barwach i chodzi w japońskich tradycyjnych getach (obuwie). Do tego wszystkiego ma przy sobie maskę lisiego demona, żeby co mniej domyślnych zasugerować bardziej kim jest.

Bang!
Powrót do góry Go down
Hiyo

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2223-hiyo
Zarejestrował/a : 01/11/2015
Liczba postów : 120


PisanieTemat: Re: Regały   Czw Sty 07, 2016 7:40 pm

Obudziła się, kiedy szare regały oświetlało jedynie chłodne, błyszczące światło zimowego księżyca. Powoli podniosła głowę, patrząc gdzie jest. Spojrzała sennym głosem na zegarek. Pierwsza. Rozejrzała się dookoła, niepewnie szukając kogoś lub czegoś. Ale była zupełnie sama. Na stoliku, przy którym zasnęła leżał "Trumniarz". Czuła się lekko oszołomiona. Wzięła książkę w ręce i wstała. Wtedy dotarło do niej, że nie czuje do końca swojego przedramienia. Poruszała ręką, jednak w okolicach od nadgarstka była z zewnątrz zupełnie zdrętwiała. Wbiła sobie paznokcie, aby cokolwiek poczuć. Mogła to zrobić tak mocno, ze aż krew zaczęła jej tryskać z powierzchownych żył. Ręka w pełni sprawna. Ale nie czuje nic a nic. Przestraszyła się tą nieświadomą raną, a bandaż zaczął nasiąkać krwią. Bandaż? Zaraz... Miała nadgarstek owiniętym krótkim bandażem, przypominającym bardziej jedwabne sukno niż dzisiejsze opatrunki uciskowe. Kiedy zabarwił się od spodu purpurą, miała wrażenie, ze stał się na chwilę lodowaty.

Do tego poczuła dziwny zapach, jakby psa... Miała go na szyi. Futro, wiatr, las. W tym momencie z jej ust wydobył się załamujący się dźwięk.

- Frost?

Nikt nie odpowiedział. Wyszła powoli i cichutko z biblioteki. Korytarze Akademii były nocą puste, ciemne i zimne. Przyciskała książkę do piersi, starając się nie wydać z siebie najmniejszego dźwięku. Kiedy nareszcie dotarła po kamiennych schodach do drzwi wejściowych, otworzyła je... i niestety. Były na tyle ciężkie, że wydały z siebie kołatanie i skrzypienie. Zamknęła je więc najszybciej jak się dało i pobiegła sprintem, w samym mundurku w stronę akademika. W połowie drogi zatrzymała się i obejrzała. Nikt jej nie zauważył. Ruszyła więc po raz kolejny, tylko wolniej. Na jej ciemne włosy zaczęły padać białe gwiazdki śniegu. Z jej oka poleciała błyszcząca kropelka, która rozwiała się na zimowym wietrze. Zziębnięta dopadła do wejścia do akademika.
/zt

_________________
Powrót do góry Go down
Joshua

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2116-joshua-cohen#44381 http://vampireknight.forumpl.net/t2121-ignis-joshua-cohen#44400 http://vampireknight.forumpl.net/t2122-ignis-joshua-cohen
Zarejestrował/a : 10/09/2015
Liczba postów : 164


PisanieTemat: Re: Regały   Sob Lip 23, 2016 7:36 pm

Niedługo potem dotarli na miejsce. Trasa nie była ani długa, ani nie zawierała w sobie jakiś fascynujących przeżyć. Jeśli zaś chłopak czegoś chciałby się dowiedzieć od długowłosego ucznia, to ten odpowiadałby mu, ale nie były to jakoś długie odpowiedzi. Ignis nadal nie miał nastroju, by wdawać się w coś bardziej milszego, ale pewnie to niedługo się zmieni... Raczej tak.
- Jesteśmy na miejscu - zwrócił się do niego.
W pomieszczeniu, oprócz bibliotekarki, znajdowały się jeszcze trzy inne osoby, zajmujące się swoimi sprawami. Dwóch uczniów odrabiało zadanie domowe, a trzeci z nich chodził między półkami, wyraźnie czegoś szukając.
Sam jasnowłosy skupił swoje oczy na towarzyszu.
- To chyba tyle - dodał jeszcze. Teraz tylko nachodziło pytanie... Będzie mógł odejść czy też on coś wymyśli, by chłopak pozostał? W sumie... Mogło być nawet zabawnie? O ile mu nagle nie zacznie odwalać.
- Czy coś jeszcze? - spytał się go.
Powrót do góry Go down
Edgar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2663-edgar-edward-alan-butler#56788 http://vampireknight.forumpl.net/t2665-edgar#56855
Zarejestrował/a : 13/06/2016
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sie 01, 2016 4:33 pm

Kiedy szli tak przez teren szkoły, Edgar nie mógł powstrzymać ciekawskiego wzroku wędrującego po każdym elemencie placówki. Była... nie da się ukryć - wielka. A i był to pierwszy raz, gdy miał okazję przyjrzeć się bliżej prawdziwej japońskiej architekturze. Nigdy wcześniej nie widział z bliska budynku utrzymanego w tym stylu. Nic dziwnego - dotąd mieszkał na zupełnie innym kontynencie, z dala od ojczyzny przodków. Dlatego też tak bardzo zachwycał się całokształtem nowego świata, w którym przyszło mu żyć.
Jednocześnie trochę bał się odrzucenia ze strony rówieśników i samotności, ale musiał wziąć się w garść. Wiedział, że od tej decyzji nie było odwrotu. Sam wybrał tę drogę i postanowił, że nawet jeśli spotka się z nieprzychylnością Japończyków, będzie dalej realizował swoje marzenia. Na tym polega życie, prawda?
Zadziwiająco szybko minęła im wycieczka i po chwili byli już na miejscu. Ooch... Jak on by chciał jeszcze zwiedzać! Ani trochę nie bolały go nogi i mogli nawet zwiedzać razem łazienki, jeśli koleżka by mu na to pozwolił.
- Jak ten czas leci... - Westchnął z delikatnym uśmiechem, skrycie żałując, że to już koniec. Ale hej! Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, nie? Jeżeli ładnie poprosi, jego nowy znajomy powinien dać się namówić na kolejny wypad, choćby miał to być klub ze striptizem!
Szczerze mówiąc, trochę się przywiązał do obecności jasnowłosego. Miał do wyboru albo obce towarzystwo, albo towarzystwo chłopaka, którego już znał... Więc... Nieśmiałość i słabość wygrały, wskutek czego postawił sobie za cel przekonanie Ignisa do oprowadzenia go po dalszej części szkoły.
- Wiesz... - Zaśmiał się nerwowo. - Jakby to powiedzieć... Nie znam tych okolic i czy... Mógłbyś mnie oprowadzić po reszcie lokacji? Obiecuję, że nie będę sprawiać kłopotów! - Poprosił, robiąc minę aniołka. Zgodzi się czy nie? W duchu blondyn błagał bogów japońskich, by jednak nie zostawiał go samego. Nie znał tej parceli. I na pewno zgubiłby się, gdyby musiał gdziekolwiek iść!
Powrót do góry Go down
Machafuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2753-machafuko#58598
Zarejestrował/a : 24/06/2016
Liczba postów : 30


PisanieTemat: Re: Regały   Pon Sie 01, 2016 10:20 pm

Przyszedł tu z zamiarem znalezienia czegoś ciekawego. Idąc przez szkolny korytarz rozglądał się dookoła z ciekawością, starając się zapamiętać każdy zakręt, aby móc potem bez trudu wrócić. To, że trafił do biblioteki było kompletnym przypadkiem. Akurat szedł korytarzem zwiedzając akademię, gdy usłyszał szelest papieru. Nie mógł się po prostu oprzeć i otworzył drzwi, zza których dobiegał dźwięk. Znalazł się w bibliotece i od razu zapragnął coś wypożyczyć. Niestety było tu dość sporo ludzi, a dwóch najbliższych chłopaków stało całkiem niedaleko. Zatrzymał się w drzwiach i odwrócił w bok głowę. Bardzo chciał wejść i zacząć buszować wśród książek, ale jego wampirza natura... Owszem, kły dałoby się ukryć gdyby po prostu nie otwierał ust, ale nie czerwony kolor oczu. Jeśli, któryś z uczniów go zauważy, zaczną się niewygodne pytania. Ale tak chciał tu wejść!
Zamarł, nie ważąc się poruszyć, nie zdolny do podjęcia decyzji.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Regały   

Powrót do góry Go down
 
Regały
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: BIBLIOTEKA-
Skocz do: