IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kuchnia - Parter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Marco
Nauczyciel
Nauczyciel
Marco

http://vampireknight.forumpl.net/t1744-marco#36692 http://vampireknight.forumpl.net/t1745-marco#36697 http://vampireknight.forumpl.net/t2245-marco#47214 http://vampireknight.forumpl.net/t2201-marco#45949
Zarejestrował/a : 26/03/2015
Liczba postów : 300


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Lip 01, 2019 8:41 pm

Marco również przez jakiś czas żałował, że związek z matką Sylvi się zakończył. Długi czas myślał nad tym, czy udałoby im się zejść na nowo. Niestety, mimo jego starań kobieta nie chciała spróbować kolejny raz. Jednak wampir już dawno pogodził się z tym i usunął się w cień. Dopiero teraz zobaczył, że nie powinien tego robić. Przez milczenie wampirzycy ich córka dorastała nie wiedząc czym tak naprawdę jest rodzina i miłość rodziców. Znał jej ciotkę i wiedział, że kompletnie nie miała podejścia do dzieci.
Przecież gdyby wcześniej wiedział o istnieniu córki, chciałby mieć czynny wkład w jej wychowanie. A tak? Żadne z nich teraz nie czuło między sobą żadnej więzi. Nawet nie wiedział, jak powinna wyglądać relacja między ojcem a córką.
Użyła pieniędzy do znalezienia go?
Blondyn zmrużył oczy. Czyli co, był śledziony przez jakiegoś detektywa? Niezbyt podobała mu się taka wizja, tym bardziej że nie kompletnie nie zdawał sobie sprawy z tego, ze ktoś usilnie próbuje dokopać się do informacji o nim.
"Czy mam inne rodzeństwo?"
Poczuł nieprzyjemny dreszcz na karku. Usta rozchylił się, by odpowiedzieć, jednak zastygły w bezruchu. Zawahał się. Niby nie wiedział nic o innych dzieciakach, ale... Sylvii przecież też nie miało być, a właśnie stała przed nim i to całkowicie prawdziwa. Nie było mowy o jakimś wytworze wyobraźni. Zmęczony mógł nie wymyślił jej postaci.
Nie. Nic mi o tym nie wiadomo – odpowiedział po dłuższej chwili.
Byłby naprawdę zaskoczony, gdyby przed drzwiami znowu znalazł jakąś zabłąkaną duszę i na dodatek spokrewnioną z nim. Starał się uważać podczas...
Rozmasował skronie, na chwilę zamykając oczy. Musiał pokazać blondynce jej nowy pokój i przede wszystkim poinformować Fabia o nowej lokatorce. Tylko jak brat zareaguje na taką wiadomość? Sam miał dzieci - co było dla Marco dalej zadziwiające - więc liczył na to, że młodszy nie każe pozbyć się dziewczyny. Nie chciał, żeby tułała się po hotelach lub mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu. Najpierw musiał dowiedzieć się o niej jak najwięcej. I tak nie uda mu się nadrobić tych straconych lat, mógł tylko nagrodzić Sylvii brak ojca.
Przy okazji pokażę ci gdzie jest łazienka.
Ruszył w stronę korytarza. Oczywiście zabrał rzeczy wampirzycy, by sama nie musiała ich znowu taszczyć.

z/t

_________________


Kuchnia - Parter - Page 5 JoVREHY
Powrót do góry Go down
Sylvia

Sylvia

http://vampireknight.forumpl.net/t4039-sylvia-nessuno#89112
Zarejestrował/a : 02/01/2019
Liczba postów : 12


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPią Lip 05, 2019 11:36 pm

Sylvia uświadomiła sobie w tym momencie, że w jej życiu mogło czekać jeszcze więcej niespodzianek... których niekoniecznie dawało się przewidzieć. Pozwoliła sobie zarazem na niemrawy uśmiech, po czym skinęła głową na znak, że zrozumiała. Sama nie umiała sobie odpowiedzieć, jakby zareagowała na fakt posiadania ewentualnego rodzeństwa, zwłaszcza, że dopiero co spotkała się z ojcem. Z drugiej strony, ku własnej, wewnętrznej niechęci, zdawała sobie sprawę, że fakt, iż miałby inną rodzinę, byłby całkowicie normalny. Rozstali się, nie musieli być sobie wierni, więc czemu nie szukać innego szczęścia...?
- Dobrze - przystała na to. Próbowała zachować spokój, ale no... Nie bardzo wiedziała, jak powinna się zachować teraz. Mimo iż dzieliły ich więzi krwi, byli dla siebie całkowicie obcymi ludźmi. To też sprawiało, że doceniała fakt, iż nie kazał jej zwyczajnie zwijać się i nie pokazywać więcej na oczy. Jednak to sprawiało, że ciężko było zdecydować się na jeden model postępowania. Nie było tutaj raczej mowy o łzawych uściskach i wołanie do siebie "per tato"... A właśnie, co do tego...
- Wybacz... Jak właściwie powinnam mówić do ciebie...? - odezwała się w pewnym momencie, odczuwając skrępowanie z powodu takiego pytania. Wampir był od niej starszy, przez co na swój sposób mogła mu teraz okazac brak szacunku. Ale może zrozumie, dlaczego zadała owe pytanie i nie będzie większych problemów?
Ciężko było ocenić cudze zachowanie, nie znając go.
- Um, mogę zabrać sama rzeczy - powiedziała. - Ale dziękuję - to miłe. Bardzo miłe. Nawet jeśli to jedynie kultura wymagała.
Mam nadzieję, że nie sprawiam tutaj problemów swoją obecnością - pomyślała jeszcze, po czym ruszyła za mężczyzną w stronę kolejnego pomieszczenia.

z/t
Powrót do góry Go down
Blanka

Blanka

http://vampireknight.forumpl.net/t3978-blanka#87932
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 27


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptySro Sie 14, 2019 3:37 pm

W temacie z Malcolmem!

Każda pomoc, zwłaszcza ze strony braciszka, była na wagę złota. Nie mogła przewidzieć, że ich cele przekraczały ich zdolności. Za bardzo dała się porwać troskom, by nie spojrzeć na sprawę od strony Ratowników. Oni mieli zaledwie dwanaście lat. Jakby i oni zaginęli w mieście, to dopiero byłby koszmar dla rodziców. Tak jak zresztą myślał Malcolm - nie mieli specjalnie cośkolwiek do powiedzenia. Dorośli mogliby uznać ich gorliwe poszukiwania za jakiś żart czy kawał, albo odwrotnie. Póki co lepiej nie angażować nikogo obcego w akcję poszukiwawczą Blyth'a.
Ale stracili czas. Czas, który mogli przeznaczyć na powrót do domu i zatelefonowanie do dziadka. I jeszcze wyciągnęła Malcolma ze świata wiedzy! Co prawda kochany braciszek nie miał jej tego za złe, mimo wszystko było jej wstyd. Lekko spuściła główkę i zarumieniła się, gdy została pogłaskana po włosach przez osobę, która nie lubiła tego typu czułości w nadmiarze. Tym bardziej doceniła jego gest i uspokoiła się. Zwłaszcza, gdy Fioletowowłosy zdecydował się wrócić z nią do domu na wsi.
***
Długi spacerek od miasta do jego dalekiej prowincji nie należał do bezpiecznych, lecz dzieciaki wiedziały, którędy omijać kłopoty. Przynajmniej Blanka i jej dzielny brat bliźniak o śliwkowych oczach. Dziewczynka nie lubiła ryzyka takiego jak Blyth. Dzięki takim zależnościom, że Malcolm umiał dogadać się z dwójką sprzecznych charakterków, znał obie ścieżki, a także pewnie swoją własną. W każdym razie Różowowłosa wyraźnie była pocieszona i już nie miała tak zamyślonego spojrzenia i smutnej minki. Była bardziej zdeterminowana, żeby zadzwonić do dziadka. Nie mniej dalej zahaczała myślami o trudny temat.
-Jak tylko wrócimy, dzwonimy do dziadka, Malcosiu. Przy okazji powiemy, że nie widzieliśmy Blyth'a w kawiarni. Może ułatwi dziadkowi jego poszukiwania.
Po czym westchnęła i mocniej uścisnęła trzymaną już rączkę braciszka. Jak to dobrze, że miała go przy sobie.
-Miałbyś ochotę na krwiste muffinki? Na pewno będą wszystkie składniki w domu.
Zachęciła z lekkim uśmiechem. Tylko tak mogła odwdzięczyć się za pomoc brata, nawet gdy ten uważał, że nie przydał się do niczego.
Minęli las, minęli dwa drewniane mostki nad strumyczkami, aż znaleźli się na granicach działki domku na wsi. Już z tej odległości dało się zobaczyć, że ktoś krzątał się w salonie, lecz kiedy zorientował się, że był tam wujek Marco i jakaś Białowłosa panienka, nie miała śmiałości przerywać im spotkania.
-Chodź, zadzwonimy z kuchni.
Lekko pociągnęła za sobą rodzeństwo i weszli do kuchni od strony ogrodu. Tam mogli w spokoju zatelefonować do najukochańszej (po rodzicach) osoby, która znała chyba wszystkie rozwiązania na świecie. Podeszła bliżej telefonu stacjonarnego i podnosząc słuchawkę odezwała się jeszcze do Malcolma:
-Zacznę rozmowę, a gdyby dziadek miał więcej pytań... będziemy razem odpowiadać, dobrze?
Bała się, że coś pokręci. Brat albo będzie poprawiać siostrę albo uzupełniać wiadomości. Już czuła, jak drżą jej rączki z emocji, które ściskała w sobie, a kiedy odezwała się poczta głosowa, zdecydowała się tak powiedzieć:
-Cześć dziadku, tu Blanka i Malcolm. Nie możemy znaleźć nigdzie Blyth'a... minęły-trzy-dni-i-i-i-i-nie-wiemy gdzie jest... Może wziąłeś go do siebie na wycieczkę? Rodzice nic nie mówili nam... proszę oddzwoń, dziadku, jak tylko będziesz mógł...
Po policzkach Blanki spłynęły pojedyncze krople łez, nie rozłączała się jeszcze z nadzieją, że zaraz usłyszy w słuchawce jego głos. Była naprawdę wstrząśnięta i zjedzona nerwami, dlatego wnet wtuliła się do braciszka szukając ukojenia.

_________________
Plum - dialog
Powrót do góry Go down
Malcolm

Malcolm

http://vampireknight.forumpl.net/t3876-malcolm#85531 http://vampireknight.forumpl.net/t4293-malcolm#94381
Zarejestrował/a : 02/06/2018
Liczba postów : 28


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptySob Sie 17, 2019 1:58 am

Powrócili. Tutaj, do ich domu, gdzie... gdzie w sumie napotkali na wielkie nic. Nie wyczuwał obecności ani rodziców, ani brata, a wujek z kimś tam, niespecjalnie go interesowali. Koniec końców, musieli zrobić to, co zaplanowali wcześniej - zadzwonić do dziadka. On na pewno wiedziałby, gdzie jest Blyth! No bo... Jeśli nie on... to kto...? Malcolm potrząsnął energicznie głową, starając się pozbyć z umysłu negatywne myśli. Czy można było pozwolić sobie na jeszcze inną teorię... o wiele mniej przyjemniejszą wersję wydarzeń?
Ewentualnie brat gdzieś poszedł sam, a potem będzie jedynie na niego zły, że zamiast go kryć, to robił coś takiego jak teraz.
Westchnął cichutko. Zaczęła go boleć głowa od tego wszystkiego. To też sprawiało, że aż do momentu postawienia nogi w tym miejscu, przytakiwał siostrze we wszystkim, co powiedziała teraz, by nie poświęcać własnej uwagi na czymś więcej, przynajmniej póki co.
- Rozmowa, rozmowa - wymamrotał cicho do siebie, wlepiając wzrok w siostrę. Byli jednak już tutaj. Dom. Więc chyba... naprawdę mieli zrobić to, co chcieli wcześniej. - Postaram się. Ale na razie nie będę się odzywać - dorzucił cicho, uśmiechając się smutno.
Podreptał za siostrą, by zaraz potem stanąć tuż koło niej, gdy zaczęła się rozmowa. W momencie, gdy odezwała się, zaczął bawić się kosmykiem swoich włosów. Dopóki nie uzyskaliby konkretnych informacji, nie widział sensu, by dorzucać swoje trzy grosze. Teraz robił jakby... za wsparcie mentalne? O, chociażby teraz, gdy siostra zaczęła płakać. Aż próbował ją niemrawo pocieszyć, głaszcząc po ramieniu. Międzyczasie starał się upewnić co do tego, czy cały czas była tylko ich dwójka. Może rodzice jednak zaraz wrócą?
- Blanka... - powiedział jedynie tyle, po czym ostrożnie ją przytulił. Nie umiał znaleźć w sobie słowa pocieszenia, dlatego postanowił poczekać na to, aż dziewczyna sama z siebie się uspokoi.

_________________

Powrót do góry Go down
Blanka

Blanka

http://vampireknight.forumpl.net/t3978-blanka#87932
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 27


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptySro Wrz 11, 2019 6:24 pm

Gdzie byli rodzice? Czyżby w mieście? Mieli aż tyle spraw na głowie? Niby normalne, ale niepokojące. Dobrze, że wujek i babcia często przebywali w domku na wsi, więc dzieci nie były całkiem same. Ale i tak musiały poradzić sobie same, chociażby w pozyskiwaniu informacji od dziadka.
Niestety tym razem nawet Barabal był poza zasięgiem.
Blanka wisiała jeszcze moment na słuchawce, lecz ciągła cisza dobijała i podwajała tempo spływania łez. Na całe szczęście brat czuwał i wspierał ją jak tylko mógł, choć i on odczuwał ból głowy od wrażeń dzisiejszego dnia. Ba! Nawet przełamał swoją niechęć do okazywania emocji, by przytulić Długowłosą, która po odłożeniu słuchawki zaczęła wypłakiwać w ramię i odwzajemniać tulenie. Mocząc ubranie Malcolma nie mogła pozbierać się tak szybko. Uzbierało się tyle smutku, że nie miała do tej pory innej okazji na podzielenie się strapieniem. Chłopiec dzielnie zniósł małe załamanie nerwowe siostrzyczki i nie odstępował od niej na krok jeszcze przez kilkanaście niezbędnych minut. Później już sama Blanka uśmiechnęła się nikło do brata i oznajmiła, że idzie posprzątać w domu. W ten sposób chciała zagłuszyć smutek, który i tak ujawniał się raz po raz jako krople łez brudzące podłogę.

Minął tydzień. Blyth zaginął, a rodzice zdołali zaangażować się w poszukiwania zaginionego. Różowowłosą znów dało się zastać z miotłą w rączkach, którą ściskała w zupełnej bezsilności, że nie może nijak wesprzeć poszukiwań jej i Malcolma brata. Mocno przygaszona, nieobecna, wachlowała miotłą po raz dziesiąty w tym samym miejscu. Cóż z tego, że był odkurzacz, chciała w ten sposób pozbyć się nadmiaru kurzu i pyłu z terakoty. Krzątała się cicho, nikomu nie wchodziła w drogę, unikała bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Czuła się taka pusta a jednocześnie pełna rozpaczy, którą dusiła w sobie. Co się dzieje z Blyth'em... musi żyć! Wtuliła się policzkiem w kij od miotły i zastygła w bezruchu na kilka minut. Osowiała, przybita, milcząca, prawie przeźroczysta. Co by dała, aby odnaleźć brata! Może nawet własne życie? Ze wspomnianego brata byłby porządny wampir rodu, a ona? Nie mogła znaleźć logicznego argumentu, dlaczego los zdecydował tak zadrwić i zabrać z życia tego charakternego krwiopijcę, a zostawić ją. Całe szczęście, że Malcolm był cały, tylko czy w pełni zdrowy? Mógł tak jak i ona czuć pustkę po tak długiej rozłące z zaginionym rodzeństwem. Powinna sprawdzić, co u niego, bała się panicznie, że i jego straci, ale tak przywarła do miotły, że nie mogła się ruszyć. Przykro było patrzeć, jak cierpią dzieci, choć tragedia dotknęła najbardziej tego nieobecnego.

_________________
Plum - dialog
Powrót do góry Go down
Malcolm

Malcolm

http://vampireknight.forumpl.net/t3876-malcolm#85531 http://vampireknight.forumpl.net/t4293-malcolm#94381
Zarejestrował/a : 02/06/2018
Liczba postów : 28


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPią Wrz 20, 2019 5:34 am

To wszystko, tak trochę się dłużyło.
Ciemnowłosy nie spodziewał się, że rzeczywiście spełni się ten gorszy scenariusz. Ich najstarszy brat zniknął bez wieści. To była dość straszna perspektywa, obejmująca fakt, że... gdziekolwiek się nie znajdował, najwyraźniej był poza zasięgiem ich rodziny. Co z tym faktem? Co naprawdę się stało? Sam zniknął czy ktoś trzeci maczał w tym palce? Malcolm co jakiś czas zastanawiał się nad tym faktem. Będąc jednak nadal dzieckiem, nie mógł wiele więcej zdziałać. Nie. Właściwie to nie mógł nic. Chcąc nie chcąc, myśl o własnej bezradności prześladowała nastolatka. I zdecydowanie brakowało mu któregoś z dorosłych, który mógłby dać wieść, że wszystko jest lepiej.
Od pewnego momentu przestał słyszeć swoją siostrę. To właśnie sprawiło, że pojawił się w kuchni. Chciał zobaczyć, co się stało. Widok, jaki zastał, nie był nowością. Widział ją w tym stanie odkąd nie udało się dodzwonić do dziadka. A później to wszystko, co nastąpiło... Nie pomogło w poprawie nastroju.
- Długo będziesz tu stać? - spytał się jej, posyłając jej puste spojrzenie. - Zamierzasz zapuścić tu korzenie?
Zacisnął dłonie w pięść, unosząc podbródek. Wyglądał teraz nieco bardziej buntowniczo. Na tyle, ile mógł dwunastolatek.
- Myślisz, że to coś da? Że... Że takie zachowanie... - Że nagle wróci dzięki temu? Głos załamał mu się, co sprawiło, że wydał z siebie ciche prychnięcie i odwrócił wzrok. Zacisnął dłonie w pięści.
- Chodź, zrobimy razem jedzenie - zaproponował cicho. Było jawnie widać, że propozycja padła jedynie z powodu takiego, że chciał odwrócić jej uwagę od aktualnej sprawy. Chociaż na moment.
Może nie tylko jej, a również i swoją?
Podszedł do niej pewniej i uniósł dłoń. Wystrzeliła ona w kierunku miotły, by zaraz potem drobna dłoń zacisnęła się na kijku.
- Więc? - dał nacisk na ostatnie słowo, wyraźnie oczekując jej reakcji na to. Nachmurzona mina jednak wskazywała na to, że nie przyjmował odmowy.

_________________

Powrót do góry Go down
Blanka

Blanka

http://vampireknight.forumpl.net/t3978-blanka#87932
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 27


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptySob Wrz 21, 2019 9:58 pm

Zawieszona na miotle i myślami ku wszystkim problemom, zwłaszcza z Blyth'em i jego nieobecnością, nawet nie usłyszała, kiedy drugi z kochanych braciszków przyszedł do kuchni i zagada do niej. Z początku nie zareagowała, mocno zamyślona była strasznie nieobecna. Dopiero trzecie pytanie sprawiło, że ocknęła się i przelękła się wzdrygnąwszy się. Mimo wszystko stała w miejscu i ściskała do spuszczonej głowy kij od miotły. Nie mniej usłyszała w tonie Malcolma ten zator gardłowy ze smutku, który nie pozwolił utrzymać fasonu. W każdym razie był na tyle przekonujący i zdeterminowany, że propozycja zjedzenia czegoś zamiast tkwienia bez sensu zdecydowała o dalszym przebiegu rozmowy i zachowania. Bo faktycznie od samego stania w miejscu nie zbawi nikogo.
Ah, Fioletowooki bardzo wydoroślał przez ten tydzień, poniekąd było to powodem do dumy. Trzymał zdrowy rozsądek mimo tak młodego wieku.
-Przepraszam, Malcoś...
Wyszeptała cichutko przeprosiny ośmielając się podnieść oczka na naburmuszone rodzeństwo. Wiedziała, że chciał jak najlepiej, a skoro rodziców nie było to jego zdanie było teraz najważniejsze dla Blanki. Nie, dla nich oboje. Musieli wzajemnie się trzymać i pilnować, aby nie dotknęło ich to co ich brata. Wreszcie poluźniła palce na kiju od miotły i spuściła delikatne ręce wzdłuż ciała. Skoro Malcolm przejął obowiązki głowy rodziny, to ona zajmie się częścią gospodarczą, w tym kuchnią. Radzili już sobie w podobny sposób przy takim podziale ról chociażby w zabawie. Teraz mogli wcielić kilka scenariuszy odgrywanych ról w życie.
-Chciałbyś zjeść coś konkretnego, czy słodkiego?
Zapytała się odrobinę głośniej idąc powoli z Fioletowowłosym do lodówki. Jak otworzyła ją, zapasy były uzupełnione. Mogła przyrządzić to, co nauczył ją Fabio, czyli wiele przepisów o różnym stopniu trudności. Trzeba też było przyznać, że wychodziło jej większość posiłków równie smacznie jak te przyrządzane przez Matka.

_________________
Plum - dialog
Powrót do góry Go down
Malcolm

Malcolm

http://vampireknight.forumpl.net/t3876-malcolm#85531 http://vampireknight.forumpl.net/t4293-malcolm#94381
Zarejestrował/a : 02/06/2018
Liczba postów : 28


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Wrz 23, 2019 10:01 pm

Nie był kimś szczególnym. Po prostu miał już dość patrzenia na zachowanie jego siostry. Ciemnowłosy musiał przyznać przed samym sobą, że niespecjalnie radził sobie w takich sprawach. Nie był dobry motywatorem, tak samo jak i dłuższa wymiana zdań sprawiała, że czuł się nieswojo. To zarazem sprawiało, że gdyby mógł, zatopiłby się we własnym świecie i nie wychodził z niego przez najbliższe lata, pozostawiając to wszystko na barkach rodziców... Zresztą, aktualnie i tak nie mógł wiele. Był w tym aspekcie całkowicie bezużyteczny.
I gdzie jest ta słynna więź rodzeństwa, która informowałaby o niebezpieczeństwie? Czy coś w tym stylu. Pamiętał, że napotkał się na coś takiego w któreś z książek, ale nie umiał sobie na szybko przypomnieć, jak to właściwie wyglądało... Ale chyba fikcja pozostawała jedynie fikcją, albowiem nic nie działo się teraz.
- Zwykłego - odpowiedział jej. Zdołał być na tyle nachalny, by oderwać ją od stanu zawieszenia. Cieszyło go to, ale zaś z drugiej strony... nie wiedział, co mógłby zrobić więcej. Zdawał sobie sprawę, że to, co wymyślił teraz, było jedynie chwilowe... I nie chroniło przed tym, że niedaleka przyszłość będzie wyglądała tak samo jak to, czego był dopiero co świadkiem.
- Co potrafisz? - spytał się, wlepiając wzrok w składniki, które znajdowały się w lodówce. Malcolm nie bardzo miał pomysł na cokolwiek pod tym względem. Nie czuł głodu... Po prostu... chciał jakoś zająć jej czas.
- Gdzie jest worek z krwią? - dorzucił kolejne pytanie, próbując znaleźć zapas... no raczej gdzieś powinien być, ale jakoś tak umykał jego wzrokowi. Stanął na palcach, starając się dostrzec, co znajdowało się trochę wyżej. - Krew poprawia humor - wyszeptał cicho, bardziej do siebie niż do Blanki.
Stanął normalnie, po czym cofnął się o krok. Założył ręce za plecy, splatając ze sobą dłonie.
- Chcesz iść potem na zewnątrz? - złożył jej zaraz potem propozycję co do spędzenia czasu. Próbował wymyślić cokolwiek więcej... nawet jeśli to będzie jedynie banalny pomysł. Czuł wewnątrz siebie, że nie wiedział, jakie dobrać dalsze słowa, by nie wyszło na coś przykrego. Ale starał się... Nie chciał jej oglądać w takim stanie. Zwyczajnie się martwił o siostrę.

_________________

Powrót do góry Go down
Blanka

Blanka

http://vampireknight.forumpl.net/t3978-blanka#87932
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 27


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptySob Paź 05, 2019 8:39 pm

Był. Jest. I będzie. Zawsze będzie kimś wyjątkowym dla Blanki. Był jej braciszkiem, nawet jeśli nie chciałby przyznawać się do dziewczynki. Może rzeczywiście przerysowała jego obraz, ale naprawdę... miała w nim wielkie oparcie. Rodziców znów nie było w domu pochłonięci poszukiwaniami Blyth'a, a Malcolm był najrozsądniejszą osobą, jaką znała. Mogła mu zaufać i podążać za jego poleceniami, bo w obecnym stanie psychicznym potrzebowała kogoś, kto dałby jej wsparcie. Fioletowowłosy nie zawiódł, poniekąd przejął ster nad postępowaniem totalnie zagubionej siostrzyczki.
-Coś... zwykłego...
Nawet tak określone danie było dla niej trudne do rozwikłania. Co było dla Malcolma w tej chwili zwykłym posiłkiem, a co nie? Na ciepło, czy zimno? Splotła palce ze sobą i ścisnęła ze sobą w niemej prośbie o sprecyzowanie życzenia. Chłopak szybko dostrzegł to i zadał dodatkowe pytanie. Nieobecne spojrzenie Różowowłosej nabrało odrobinę więcej życia.
-Co potrafię... -ciężko było nazwać stan dziewczynki normalnym, gdy nawet musiała powtarzać słowa po bracie- ...na ciepło to: uszka z krwią, lasagne, pasty, margaritę na bazie krwi, spaghetti... uczę się schabu pieczonego. Na zimno to może sałatkę? N-nie wiem...
Dało się zauważyć duży wpływ Fabka na naukę potraw, które w większości były włoskie. Kiedy Nessuno miał więcej czasu, to szkoliła się pod jego czujnym okiem i cieszyła się nowymi daniami. W tym momencie miała pustkę w głowie, choć i tak to cud, że Malcoś wydusił z niej tyle pomyślunku.
Podeszła do lodówki z małą drabinką i weszła po niej tak, aby sięgnąć półkę z plastikowymi koszykami. A w jednej z nich znajdowały się woreczki z krwią. Wyjęła dwie i trzymając w rączkach spojrzała na niego niepewnie. Dobrze, że chociaż jemu syty posiłek na bazie krwi poprawi humor. Ona nie mogła przemóc się z jedzeniem od dwóch dni. Może stąd to osowienie?
-Podgrzać Ci?
Zapytała i zamknęła drzwi od lodówki. Nie wolno marnować energię, no i odmrażać produktów, które tam tkwiły. Jeszcze nie wiadomo, jak długo będą musieli sami obsługiwać się i przygotowywać jedzenie, więc niech nie tracą tak szybko na świeżości.
Kolejne pytanie zaskoczyło dziewczynkę, która w pierwszej chwili nie zrozumiała, co powiedział do niej brat-bliźniak. Dopiero za którymś cichym wdechem powietrza zdołała przetworzyć pytanie w głowie i odpowiedzieć na nie trzeźwiej:
-Na zewnątrz...tak... o ile chcesz...
Sama nie chciała iść, bała się. A co, jeśli ktoś tylko czekał, aż dzieciaki znów wyjdą na podwórko? Oparła się plecami o blat kuchenny i wbiła wzrok w podłogę. Chyba znów zawiesiła się, ale nie trwało to tak długo, jak to miało miejsce z miotłą. Opatuliła swoje ramiona rękami i wyraźnie zadrżała.
-Malcoś... -wyszeptała cicho nie patrząc się na wzywanego wampira- ...pamiętasz, jaką Fabio śpiewał piosenkę, gdy było nam smutno? Nie mogę sobie przypomnieć...
A było jej cholernie smutno i nie mogła otrząsnąć się z tego stanu. Może jak weźmie się za gotowanie, to przynajmniej nie będzie taka zdezorientowana? Starania braciszka póki co były nie najgorsze, aczkolwiek włożył sporo serca, by poprawić kondycję psychiczną Blanki.

_________________
Plum - dialog
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 784


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Paź 14, 2019 2:08 pm

I kto by pomyślał, że po tak długim czasie dzieci zostaną odwiedzone przez ojca. Joffrey zdążył się przebrać w czysty czarny garnitur uprzednio pytając Setha czy również nie chciałby się przebrać. Jednak wracali do domu, więc wolał aby dzieciaki nie widziały krwi.
I tak, wice burmistrz nie przybył tu sam. Towarzyszył mu przemieniony niedawno towarzysz, którego jeszcze nie znali. Pi nie będzie się nudził. Właściwie ciekawe co u niego bo Joffrey przez kilka tygodni był kompletnie nieosiągalny.
Sam jednak nie był pewien czy za nim tęsknili.
Wszedł do domu, który był otwarty. Przechylił lekko głowę na boki, a potem wszedł do kuchni, czyli tam gdzie prowadziły go zapachy. Maluchy były same, bez żadnej opieki i.. gotowały? Emilio uśmiechnął się, czując przyjemne ciepło. Malcolm i Blanka były takimi czystymi istotami, szczególnie córka miała dobre serce. Naprawdę dobrze było je móc ujrzeć.
- Zgadnijcie kto wrócił. - Powiedział zza rogu i wszedł śmiało, rozstawiając ręce i kucając. Liczył, że zechcą się z nimi przywitać. W rękach trzymał dwie torby zapakowane na prezent. W środku znajdowały się jakieś zabawki, chyba nawet lego. Blanka dostała coś w tonacji różowej, zaś syn w niebieskiej. Zabawa na kilka godzin, bo przecież zbudowanie tego musiało trochę potrwać, zwłaszcza, że były to całkiem spore projekty.
- Obiecuję, że już nie opuszczę Was na tak długo. - Powiedział pewnym głosem, prostując się i wskazał na Setha. Czas go przedstawić.
- Oto Seth, mój kuzyn. - Rzucił wesoło, krzywiąc się lekko od zapachu krwi. Jako Szlachetny był bardzo wygłodniały, lecz nie rajcowało go picie z woreczka. Mimo to zmusił się, idąc w stronę lodówki. Stała tam mała drabina po której musieli się wspinać, aby dosięgnąć jedzenia.
Joffrey poczuł tak silną złość, ale na jego twarzy nie było nic widać.
- Gdzie jest Fabio? - Zapytał luźno, mając nadzieję, że powiedzą, iż tylko poszedł do sklepu i zaraz wróci. Zamierzał póki co ukrywać, że ich stosunki bardzo się oziębiły, a wręcz unikali siebie jak ognia.
Wyciągnął z najwyższej półki krew i zaczął przelewać do czterech kieliszków, ówcześnie podgrzewając ją nieco w mikrofali. Zimna krew była niedobra, a ciepła przynajmniej imitowała taką prosto z żyły. Skinął na swoją córkę głową.
- Zostaw, tatuś się zajmie jedzeniem. - Mruknął, gładząc ją po główce po czym przechylił się lekko na lewo.
- Byłem na ważnym wyjeździe, ale spokojnie. Już nigdy nie będziecie na tyle zostawione same. - Mówił poważnym głosem. Gdyby cokolwiek im się stało.. gdyby zniknęły jak Blyth.. właśnie, na samą myśl o swoim zaginionym dziecku Szlachetny zacisnął mocno szczękę.
Każdemu podał kieliszek i oparł się o blat.
- I co u Was słychać maluchy? - Mruknął, obserwując uważnie Blankę i Malcolma. Jakie one były duże! Wampir miał wrażenie, że ominęła go spora część ich dzieciństwa. Zawsze jednak jest czas aby je nadrobić.. a może już za późno? Maluchy wyglądały na smutne z powodu zniknięcia brata. Joffrey miał jedynie nadzieję, że nie będą o niego pytać.

_________________
Kuchnia - Parter - Page 5 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Malcolm

Malcolm

http://vampireknight.forumpl.net/t3876-malcolm#85531 http://vampireknight.forumpl.net/t4293-malcolm#94381
Zarejestrował/a : 02/06/2018
Liczba postów : 28


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Paź 21, 2019 1:05 am

Blanka zaproponowała mu całkiem spory wybór co do pożywienia. Wystarczająco, by musiał przeanalizować to i zastanowić się, co właściwie chciał. To? Tamto? Może to jeszcze? Chociaż... Ciemnowłosy miał wrażenie, że niekoniecznie aż tak mu zależy. Tutaj chyba naprawdę chodziło o fakt, by oderwać ją od negatywnych myśli. Cokolwiek... Nie był najlepszą osobą do towarzystwa. Jednakże... Zarazem nie było już tutaj nikogo więcej. A pozostawienie jej samej sobie... Skończy się na tym, co było jeszcze nie tak dawno.
- Haaai - zgodził się. - Można i tak. A dalej... - na moment się zawahał, po czym wzruszył ramionami. - Sam nie wiem.
Powoli zaczynało go boleć gardło. Zdecydowanie nie przywykłem do czegoś takiego - pomyślał momentalnie. Powinien częściej ingerować się, nieprawdaż? Chociaż... Aktualnie niespecjalnie było jak. Prawie nigdy nikogo tutaj nie było... A samotne błąkanie się po domostwie przyprawiało go jedynie o smętny nastrój.
Jego spojrzenie zrobiło się smutne. Uniósł głowę, spoglądając na siostrę, po czym uśmiechnął się prawie niezauważalnie.
- Hai... Ale... Tak jakoś... Nie mogę sobie przypomnieć słów. Dziwne, nie? - poczuł uścisk w klatce piersiowej. Dziwne... Czemu się tak czuję... Czy ja... - przerwał momentalnie myśl, gdy usłyszał zbliżające się kroki. Uniósł rękę i ramieniem momentalnie przetarł oczy, upewniając się, że nie rozkleił się z miejsca.
Nie zamierzał nikomu pokazywać swojej słabości.
Niepokój i niechęć, wywołana pierwszym wrażeniem, momentalnie zaniknęła, gdy zrozumiał, kto przyszedł... wrócił.
- T-tata?! - w jego głosie było słyszeć zaskoczenie. Ale czy to dziwne? W takim momencie, powróciła jedna z najważniejszych osób w jego życiu. Momentalnie podbiegł, by przytulić go krótko. Zaraz po tym geście podsunął się nieco i spojrzał na nieznajomego mu mężczyznę.
- Dzień dobry - przywitał się nieufnie. Nie bardzo wiedział, jak zareagować na niebieskowłosego. Mało kiedy widzieli kogokolwiek z dalszej rodziny. No i można śmiało powiedzieć, że to nie Malcolm był duszą towarzystwa. Więc na gościnę z jego strony nie było co liczyć.
Na pytanie o drugiego z rodziców, odwrócił wzrok. Zaczął kiwać się na piętach.
- Nie wiem - przyznał. Żadnego z nich już tak dawno nie widzieli. Co gorsza, nie miał kompletnie pojęcia, dlaczego tak właściwie. Czym tak właściwie kierowali się dorośli pod tym względem? Może... Może zwyczajnie nie chcieli ich widzieć na oczy? Po prostu...
Zaczął bawić się dołem swojej koszulki. Jakoś tak nagle przestał się czuć zdolny do prowadzenia bardziej sensownej rozmowy. Czy ja się stresuję? Boję? - spytał sam siebie. - Czemu się tak czuję? Ja... to wina tego, że tak dawno go nie było? Przyjął od ojca naczynie, po czym stanął nieco dalej.
- Nie wiem - bąknął cicho. - Pusto jest tutaj. I smutno. Wiesz, gdzie wszyscy zniknęli? - spytał się, skupiając wzrok na kieliszku z krwią.

_________________

Powrót do góry Go down
Seth

Seth

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t4226-seth#92645 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 113


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Paź 21, 2019 1:39 am

- Jesteś pewny? - spytał się niebieskowłosy. - Nie wiem, kiedy zdołam ci oddać za to - dodał momentalnie. Mimo własnych słów, chętnie przyjął propozycję przebrania się i pozbycia starego, zakrwawionego ubioru. Zapach krwi nadal go rozdrażniał, a do tego przypomniał do jeszcze jego starą niedolę. Przerażającą klątwę, która zmusiła go do życia przez tyle czasu jako człowiek. Bez wspomnień, bez niczego. Samotny w tak okrutnym świecie.
Aż pragnął podziękować za taki los osobie, która mu go zafundowała.
- Przytulny domek - skomentował cicho, gdy tylko zobaczył budynek. Odosobnione miejsce, gdzie można było żyć z rodziną... Na swój sposób wydawało mu się być to urocze. No i zarazem odmienne od tego, co sam znał: czy to mroczny zamek, czy poważne rezydencje. Nie potrafił jednak stwierdzić, czy to było miejsce, w którym potrafiłby żyć. Coś zupełnie odmiennego... Wydaje się być nawet zabawne.
Seth - jak przystało na grzecznego wampirka - poszedł za Joffrey'em do kuchni, udając przez ten czas jego cień. No, przynajmniej do momentu, gdy został przedstawiony. To sprawiło, że pokazał się całkowicie i pomachał lekko przyjaźnie w ich stronę.
- Cześć wam. Miło poznać!
Starał się zachowywać pozytywny akcent. Mimo wszystko, jego stan był nadal daleki od idealnego, ale może ktoś mu przyzna dodatkowy punkt lub dwa za staranie się. Odpoczynek w samochodzie nieco przywrócił mu siły, ale no... Przemiana i odzyskanie własnego "ja", to nie jest coś, co przeżywało się na co dzień. Więc niełatwo pozbierać się z miejsca.
Nawiasem mówiąc, Joffrey, powinieneś mnie trochę bardziej nakierować. Aż mnie zastanawia, kto zdołał cię usidlić na tyle, że masz aż tyle dzieciaków - zachichotał w myślach. Opowiadania opowiadaniami, ciekawiej byłoby poznać lepiej ową osobę. Wspomnienia z ludzkiej wersji były nieco wymieszane i mniej wyraźniejsze niż wcześniej. Musiał przyznać sam przed sobą, że ten stan nieco napawał go niepokojem. Zbyt duży szok dla organizmu? - może warto dać sobie czas...
- Dzięki - rzucił, biorąc od niego kieliszek krwi. Odsunął się kawałek, opierając się o ścianę i zaczął powoli sączyć napój. Nie był to idealny posiłek, ale wystarczająco sycący i przywracający chociaż część sił. Co dalej... Chciał zwyczajnie dać im chwilę dla siebie, bez wtrącania się w rodzinne sprawy. Miło tak. Ciekawe, czy ktokolwiek tęsknił za mną? - tchnęła go taka myśl. Czy któregokolwiek z członków rodziny zastanawiało, co się stało z Sethem? - Niemożliwe - parsknął w myślach.
Naprawdę miał sporo szczęścia, że napotkali się przypadkowo z Joffrey'em.
- Masz urocze dzieciaki, Joffrey - rzucił w pewnym momencie. Uśmiechnął się delikatnie na kilka sekund. - Aż ciężko uwierzyć, że to twoje geny - zachichotał cicho. - To chyba uosobienie tego, co w tobie jest tak delikatne.
Powrót do góry Go down
Blanka

Blanka

http://vampireknight.forumpl.net/t3978-blanka#87932
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 27


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Paź 21, 2019 6:36 pm

Malcoś starał się jak umiał, i naprawdę zrobił wiele. Najpierw musiał pokonać wstręt do nadmiernej interakcji z innymi osobami, nawet tymi najbliższymi, a potem jeszcze dodatkowo wysilić się na pocieszenie. Nie to, że Fioletowowłosy był jakimś zgorzkniałym dzieckiem, po prostu potrafił zadowolić się z goła innym towarzystwem - książkami, przemyśleniami. Introwertyk, ale jednak wrażliwy wobec krzywdy drugiej osoby. Blanka odrobinę ożyła przy nim, sama musiała wysilić się, aby zaproponować te potrawy, z których końcowych rezultatów mogła być troszkę zadowolona.
Mimo wszystko była przepełniona goryczą, którą niestety zdołała zarazić braciszka. Pytanie o słowa piosenki, zapomnianej przez smutek i długą nieobecność, przygnębiły ich obojga. Na szczęście nie na tak długo.
We drzwiach pojawiła się sylwetka ojca, choć Blanka z początku wzdrygnęła się nerwowo i przykleiła plecami do blatu. Lękliwe pisklę ostrożnie podniosło oczka na rodzica i powolutku podeszła do rozwartych ramion taty. W tym czasie brat zdołał wyściskać Joffreya, a ona jeszcze szła powoli, jak na ścięcie. Jej minka wyglądała na bardziej przestraszoną niżeli uradowaną, ale gdy tylko zetknęła się rączkami z ciałem taty, to przykleiła się do niego na amen. No dobra, niekoniecznie, jeszcze zdołała skinieniem główki przywitać się z... wujkiem Sethem. Zaraz speszyła się i chowając się ciągle za tatą nie puszczała rąbka jego ubrania, a jak przystanął - to czepiała się jego ciała i nie puszczała. Mała Przylepa nie dawała za wygraną. Dopiero przy stole, kiedy każdy z nich miał przewidziane siedzisko - w tym gość domu - musiała zająć swoje miejsce. Otrzymała nawet kieliszek z podgrzaną krwią, lecz utkwiła tępo różowe oczka w płyn i nie ruszyła się z miejsca. Spuściła odruchowo główkę, kiedy padł komplement o uroczych dzieciach. Nie wiedziała, co powiedzieć. Z jednej strony cieszyła się bardzo z powrotu taty, ale troska o Blyth'a i matka była równie silna. Zdołała jedynie dodać od siebie jedno, ciche słówko, bez patrzenia komukolwiek w oczy.
-Tęskniliśmy.
Miało w swoim przekazie mnóstwo barw. A to smutku i przygnębienia, a to wręcz radości, że tata wrócił. Nie dało się dostrzec ani na moment uśmiechniętej buzi Blanki, choć daleko było jej do płaczu. Wydawała się być zamknięta w sobie, w podobnym transie, jak Malcolm czyta naprawdę fascynującą księgę.

_________________
Plum - dialog
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 784


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyWto Paź 22, 2019 10:29 pm

Szok dzieci był jak najbardziej zrozumiały. Joffery również dawno ich nie widział, ale teraz jak je zobaczył uświadomił sobie, że przecież były to trzy perełki rozjaśjiające jego zepsutą duszę. Wyściskał syna, który do niego podbiegł.
- Chyba jeszcze mnie pamiętasz? - Zażartował, głaskając go po długich włosach. Te fioletowe kosmyki przypominały mu o Fabiu, który gdzie się właściwie podziewał?
Rozumiał też reakcję Malcolma na Setha, w końcu był to obcy facet w ich domu. Miał jednak żywą nadzieję, że się zaprzyjaźnią.
Kuzyn Joffreya nie musiał się martwić oddaniem, wice burmistrz skitował je jedynie machnięciem ręki, kiedy zaczął mówić. Nie musiał się bawić w finanse, miał ich naprawdę sporo. Kiedy przedstawił mu dzieciaki, uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Malcolm i Blanka. - Rzekł, skupiając wzrok na swojej córce, która podchodziła do niego bardzo powoli, a jak już się przykleiła.. to odkleić nie dało! Joffrey cały czas głaskał ją swoją ręką, smucąc się, w jakim jest stanie. Czy dzieci mogą mieć depresję? Ta drobna duszyczka źle znosiła nieobecność rodziców i zniknięcie brata.. o którym będzie musiał z nimi porozmawiać. Spojrzał na Setha.
- Oni akurat poszli po.. hm.. matce, tak. - Przerwał, nie do końca wiedząc jak ma przedstawić Fabio. Póki co go nie było, więc Szlachetny mógł uniknąć niezręcznej sytuacji. Wiedział jednak, że w końcu się spotkają.
- Dużo się podziało. - Zaznaczył z lekkim smutkiem w głosie, a następnie przeniósł wzrok na swoje dzieci. Aż serce go rozdzierało, że tak za nim tęskniły. Wampie chwycił za krzesło córki oraz syna i przysunął je na tyle, aby mógł obydwoje objąć ramionami.
- Razem z waszym drugim rodzicem szukaliśmy Blytha. Niestety tropy się urywają i nikt nic nie wie. Przeszukam cały świat aby go odnaleźć i sprowadzić do domu. Chcę jednak abyście nigdzie nie chodziły same. - Powiedział z powagą, przypominając sobie że musi zadzwonić do Barabala.
- Ostatnio przeżywamy trudny okres, ale nie chcę patrzeć jak cierpicie. - Dopowiedział, zerkając na Setha. Mógł się czuć zaszczycony, bo Joffrey raczej ukrywał emocje. Teraz jednak był naprawdę zasmucony, w końcu utrata syna w wieku 12 lat nie jest niczym przyjemnym. Zauważył, że żadne z dzieci nie tknęło krwi. Racja, ile można pić z woreczka?
- Taki pokarm za pewne już wam zbrzydł. Chciałybyście spróbować zrobić to jak porządny wampir? - Uśmiechnął się. Oczywiście nie da im kogokolwiek zabić, dzieci były dziećmi i oby trwało to jak najdłużej. Nie pozwoli im się spaczyć, jednak.. na myśl o tym co mogło dziać się z jego synem aż go ciarki przechodziły.
- Mogę sprowadzić kogoś do domu, albo możemy pojechać do miasta. - Uśmiechnie się, a następnie lekko wyprostuje. Wciąż jednak obejmował swoje pociechy, nucąc pod nosem jakąś piosenkę.
-  Można pożywiać się ludźmi, nie robiąc im krzywdy. - Dopowiedział, choć sam się z tym nie za bardzo zgadzał. Dla Szlachetnego sprawianie bólu było czymś satysfakcjonującym, a dołączyć do tego jeszcze wrzaski ofiary.. stop, musiał być ponad to. Musiał myśleć o Blance i Malcolmie.

_________________
Kuchnia - Parter - Page 5 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Malcolm

Malcolm

http://vampireknight.forumpl.net/t3876-malcolm#85531 http://vampireknight.forumpl.net/t4293-malcolm#94381
Zarejestrował/a : 02/06/2018
Liczba postów : 28


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Paź 28, 2019 11:59 pm

Oczywiście, że tak! Pomimo tak długiego czasu niewidzenia, nie mógłby przecież zapomnieć wyglądu własnego ojca. Nie załapał również, że to był zwykły żart. To sprawiło, że zwyczajnie naburmuszył się. Nie trzymał długo urazy. W końcu to tata. Wrócił do nich. Chciał spędzić z nimi czas. To nawet wystarczyło na ten moment, by nie przejmował się aż tak bardzo "wujkiem" i jego obecnością. Czuł wewnętrznie, że nieco odzwyczaił się od widoku starszych od siebie. Nie pozostawiano ich do końca bez opieki, ale ciemnowłosy skrupulatnie omijał obecność dorosłych, zagłębiając się bardziej w świat przedstawiany przez książki. Po prostu było mu tak wygodnie.
- Mhm... - w jego głosie zaczaiła się niepewność. Pomimo usłyszanej obietnicy... cóż... kwestia tego, że ich brata nadal nie odnaleziono... To była dość smutna wiadomość. - Zrozumiałem.
Nie zamierzał pozostawiać dłużej siostry samej. Może nie przyzna na głos, ale perspektywa jej utraty... wzbudzała w nim lęk. Wystarczy, że nie było ich starszego brata. Co, jeśli i cała trójka zostałaby rozdzielona? Wolał nie dopuszczać do siebie tej myśli. Na dodatek częsta nieobecność rodziców nie poprawiała niczego. Pogłębiało to natomiast ponurą atmosferę. Miał nadzieję, że to wszystko szybko się zakończy, a oni znów będą mogli być razem jako jedna rodzina. Wtulił się lekko w ramię ojca.
Zrobił zaskoczoną minę, słysząc za to propozycję od ojca. Popatrzył z niepewnością na kielich z krwia, a potem ponownie na niego. Prawdziwa krew... Świeża... Ludzka... Może to niemoralne - dla niektórych - ale Malcolma zaintrygował ten temat. Obudziła się w nim zwykła, dziecięca ciekawość. Nowa tematyka, nowa szansa, by czegoś się nauczyć...
- Hai. Jestem za - zgodził się momentalnie. - Chcę spróbować.
Mrugnął.
- Miasto...? Dawno nigdzie nie byliśmy... - nieco przycichł. Zamknął oczy, wsłuchując się w słowa nuconej piosenki. - Chodźmy tam... Ne, tato... co to za piosenka? - uśmiechnął się smutno. Przekierował spojrzenie zaraz potem na Blankę. Jego wzrok zawierał w sobie zarazem nieme pytanie dotyczące zapytania... tego, czy zgadzała się na to. Jakie miała zdanie?

_________________

Powrót do góry Go down
Seth

Seth

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t4226-seth#92645 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 113


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyWto Paź 29, 2019 2:12 am

Rodzinne ciepło... Tak, niebieskowłosy wiedział, że nie pasował do tej bajki. Ta otoczka, ta atmosfera... Będąc obcym dla owej dwójki, nie mógł być włączony do tego siłą rzeczy. Obserwowanie z boku jednak miało swoje plusy. To nie tylko kwestia takiej atmosfery, ale również mógł dojrzeć zachowania, które normalnie były całkowitą rzadkością...
- Jasne, jasne. Nie bądź taki wstydliwy - zaśmiał się cicho. Oczywistością było to, że akurat w tym momencie droczył się z nim. - Ja wiem swoje, ty wiesz swoje.
Cóż, nadal był w słodkiej nieświadomości, co do rodzicielstwa owej dwójki. Niebieskowłosy też nie traktował to jako priorytet, który koniecznie musiał poznać. Uśmiechnął się z lekka. Przestał się zastanawiać w momencie, gdy ujrzał ukazywaną przez szlachetnego troskę.
Naprawdę ci zależy, prawda?
Machnął dyskretnie dłonią, przekazując mu niewerbalnie, by się nie przejmował jego obecnością. Na razie rozkoszował się bycie obserwatorem i przysłuchiwał się temu wszystkiemu. W pewnym momencie przeszło mu nawet przez myśl, że to urocze, oglądając taką rodzinkę.
Pewnie czarnowłosy nawet nie zdawał sobie sprawę z tego, co chodziło Sethowi po głowie.
Uprzedzając, nic strasznego. Naprawdę cieszył się w duchu, że zdołał znaleźć dla siebie więcej osób, na których może skupić swoją uwagę. Pomartwić się. Pośmiać. Nawet jeśli to, co było w ich przeszłości, zostało w niej, nadal byli bliskimi przyjaciółmi. Tego... Raczej ich losy nie zmieniły, nie?
Zamrugał oczami, wychwytując kolejne wypowiedzi.
- Nie chcę wam przeszkadzać - powiedział, poniekąd wtrącając się w rozmowę. - Potrzebujecie chwili dla siebie, nie? - na bladym licu pojawił się smutny uśmiech. - Podrzuć mnie do miasta. Pogadamy o tej sprawie, jak już nacieszycie się sobą - zaproponował mu. Gdyby przystał, zatrzymałby się w miejscu, które jeszcze nie tak dawno mu sam Joffrey zaproponował. A odpoczynek i zebranie myśli po tym jakże szalonym dniu... Sporo się wydarzyło i spadło na niego niczym grom z jasnego nieba.
Powrót do góry Go down
Blanka

Blanka

http://vampireknight.forumpl.net/t3978-blanka#87932
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 27


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPią Lis 01, 2019 8:07 pm

Nie mogła przestać się tulić do taty. Brakowało jej rodziców, tak samo jak Blyth'a. Całe szczęście, że Malcolm czuwał nad siostrzyczką i nie pozwolił na ich rozłąkę. Nie odzywała się prawie wcale rozkoszując się wspólną chwilą. Niby Joffrey powiedział, że nie odjedzie na tak długo, ale kiedyś na pewno wznowią poszukiwania brata, gdy będzie nowy trop. Oby odnalazł się. Nie wiedziała, co działo się z matkiem, ale wierzyła w słowa taty o tym, że również jest w wirze poszukiwań bliźniaka. Przyjęła to wszystko do wiadomości nie mogąc nic z siebie wydusić.
Nie przejmowała się aż tak obecnością... kuzyna taty, skoro został zaproszony z jego inicjatywy. A kto wie? Może i Seth także był zaangażowany w poszukiwania trzeciego z dzieci Fabio i Joffreya? Zresztą wydawał się być naprawdę w porządku, toteż nie krępowała się tym, że jadł z nimi posiłek. No, nie wszyscy jedli. Ona nie mogła przełknąć ani łyczka krwi, Malcolm podobnie. Stąd zrodziła się inicjatywa, aby dzieci mogły posmakować prawdziwej ludzkiej posoki. Braciszek szybko podjął temat, a Blanka zanurzyła się w swoim świecie rozmyśleń. Czy aby na pewno nic złego im się nie stanie? Wiedziała, że tatuś jest silny, ale mogli spotkać łowców. Albo takie wampiry, które mogły porwać któreś z dzieci. Inne pytanie to jak może wyglądać pokojowe przekazanie krwi przez ludzi? Temat rzeka, intrygujący, lecz kondycja psychiczna dziewczynki sprawiała, że nie odniosła się z takim entuzjazmem jak Malcolm. Nie mniej zgodziła się skinieniem główki spoglądając ostrożnie to na brata, to na tatę i nieśmiało patrząc na ich gościa, który planował rozstać się z nimi w mieście. Strasznie niechętnie odsunęła się od taty, bo przecież musiała przebrać się w jakieś odrobinę lepsze ubranie niż to po domu. Powoli poszła do swojego pokoju przebierając się w ładne ubranka i jednocześnie kładąc prezent od taty gdzieś koło innych zabawek, ale nie schodziła do wyjścia. Siedziała na kanapie ze splecionymi rączkami na kolanach i ze spuszczoną głową. Jedyne, co było u niej niezmienne to bose stópki zwisające nieruchomo z krawędzi łóżka. Nie mogła pozbierać się w garść.

_________________
Plum - dialog
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 784


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyWto Lis 12, 2019 10:55 pm

Zmierzwił włosy syna, gdy ten zrobił naburmuszoną minę. Szlachetny był w szoku, że jego dzieci były już takie duże. Oczywiście wiele nieprzespanych nocy spędził na szukaniu Blytha i niestety na próżno. Ktokolwiek był za to odpowiedzialny, Joffrey zamierzał nie tyle zabić, co zrobić coś znacznie gorszego. Miał parę asów w rękawie, lecz nie mógł żyć zemstą. W końcu przez to się zapominał, ale dwójka pociech dalej bezpiecznie znajdowała się w domu.
Spacer dobrze im wszystkim zrobi.
Joffrey był potworem i lubił krzywdzić ofiarę podczas picia krwi. Teraz jednak musiał pokazać się z dobrej strony, gdyż łowcy zwiększyli swą aktywność. Kurosz musiał pilnować siebie i dzieci, w końcu pragnął aby mogły bez strachu żyć w Yokohamie.
- Będzie fajnie, obiecuję. - Uśmiechnął się lekko, po czym zamyślił się na moment. A gdzież mógłby zabrać swe potomstwo? Za pewne będzie musiał zahipnotyzować jakiegoś człowieka, aby nie krzyczał i się nie szarpał. Kurosz nie był jednak pewien, czy córka chciała pójść na miasto, wydawała się być taka.. niemrawa.
- Hm? Nic konkretnego. - Powiedział, przechylając lekko głowę i spojrzał na Setha. Z kieszeni wyciągnął parę zapasowych kluczu do apartamentu w centrum miasta i podał wampirowi.
- Masz. Możesz tam przebywać do czasu aż oswoisz się z miastem i będziesz chciał znaleźć coś dla siebie. - Rzucił, szczerząc się lekko do niego.
- Nie jestem wstydliwy. Tyle we mnie delikatności ile w tym co zrobiłem ostatniej.. - Przerwał na moment, zdając sobie sprawę, że przecież dzieci go słuchały.
- Nieważne. - Machnął ręką, zastanawiając się czy nie lepiej zmienić ubrania. Zamierzał założyć jakiś dres, ponieważ nie chciał rzucać się w oczy. Oczywiście zamierzał się postarać, aby nie napotkali żadnych komplikacji. Skinął kuzynowi głową, tak. Potrzebował spędzić trochę czasu z dziećmi, lecz później z pewnością się do wampira odezwie.
Spojrzał na syna, w sumie był gotowy i mógł tak iść.
- Ubierz buty i kurtkę, zerknę co robi Blanka. - Powiedział i ucałował młodego w czoło, a następnie skierował się po schodach na górę. Wchodząc do pokoju córki, skrzywił się lekko. Bose stópki dziewczynki zwisały na krawędzi łóżka, a ona wpatrywała się w ziemię. Było aż tak źle?
- Córeczko. - Westchnął, siadając obok i obejmując ją ramieniem. Przez chwilę milczał, delikatnie głaszcząc dziecko po włosach. Najgorzej to zniosła, ale co w tym było dziwnego? Joffrey zaczął rozważać czy nie powinna się udać do jakiegoś.. wampirzego specjalisty.
- Nie pozwolę aby cokolwiek Wam się stało. Chcę abyś była silna. Dla siebie, Malcolma, dla nas.. i dla Blytha, którego w końcu odnajdziemy. - Mruknął, po czym zerknął w kąt w stronę ładnych bucików. Wyglądały na nowe. Wiedział, że córka miała dziwną tendencję do chodzenia na boso.
- Tam gdzie się wybieramy, musimy wyglądać jak ludzie. - Powie łagodnie, podając córce obuwie, a następnie wycofa się z pomieszczenia i sam przebrał się w czarny dres. Do tego okulary przeciwsłoneczne, ukrywające krwiste oczy i ciemna lekka kurtka.
- Seth, skontaktuj się z moją siostrą. Na pewno się ucieszy. - Zaśmiał się zaczepnie, po czym spojrzał w kierunku schodów. Wszyscy czekali na Blankę.

_________________
Kuchnia - Parter - Page 5 RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Malcolm

Malcolm

http://vampireknight.forumpl.net/t3876-malcolm#85531 http://vampireknight.forumpl.net/t4293-malcolm#94381
Zarejestrował/a : 02/06/2018
Liczba postów : 28


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Lis 18, 2019 1:09 pm

Uniósł ręce i dotknął włosów, mrużąc oczy. Wlepił fioletowe ślepia w ojca, zastanawiając się teraz, czy zwyczajnie nie śmiał się z niego. Nie miał pojęcia, co chodziło mu po głowie. Malcolm jednak postanowił zawierzyć ojcu i nie myśleć nad tym długo. Zresztą... Czekała ich wyprawa poza dom. Pierwsza od bardzo dawna.
Szkoda tylko, że nie potrafił powstrzymać się od zastanawiania nad tym, gdzie znajdowała się reszta rodziny. W swoim serduszku miał cichą nadzieję, że za niedługo znów będą spędzali razem czas.
- Dobrze - przytaknął tacie.
Przekierował wzrok na siostrę. Zmrużył ślepia, jednakże nie odezwał się ani słowem w jej stronę. Nie potrafił znaleźć w sobie słów, które pasowałyby do tej sytuacji. No bo... wydawało mu się, że Blanka nie do końca podzielała jego zdanie co do wspólnego wyjścia. Objął się ramionami, odwracając na moment wzrok. Może powinienem podejść do niej? - przemknęło mu przez myśl. - A-ale... nie wiem, co dalej... Blanka zniknęła z pomieszczenia, a on został ze swoimi myślami i niezdecydowaniem.
Zamrugał niepewnie oczami, gdy dobiegł do niego głos taty. Wyrwał się z rozmyślań i wlepił w niego niewinne spojrzenie, po czym delikatnie przytaknął głową.
- No dobrze - skoro tak miała się sprawa, to pokiwał głową jeszcze, po czym podreptał w stronę miejsca, gdzie znajdowały się jego buty. Spoglądnął jeszcze na wujka, jednakże nie wypowiedział w jego stronę żadnego słowa.No i poszedł się zwyczajnie ubrać oraz poczekać na pozostałych, już przy drzwiach wyjściowych.

_________________

Powrót do góry Go down
Seth

Seth

http://vampireknight.forumpl.net/t3358-seth#71943 http://vampireknight.forumpl.net/t3398-seth#73156 http://vampireknight.forumpl.net/t4226-seth#92645 http://vampireknight.forumpl.net/t3399-seth#73157
Zarejestrował/a : 11/06/2017
Liczba postów : 113


Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 EmptyPon Lis 18, 2019 1:31 pm

Niebieskowłosy parsknął cicho śmiechem, biorąc klucze od Joffrey'a. Schował je zaraz potem do kieszeni.
- Dzięki. Dużo osób cię tam nawiedza? - spytał się go. Będzie miał niespodziewanych gości nagle? Zresztą... czy to istotne? W razie czego, pewien osobnik będzie się tłumaczyć i tyle.
- Ależ oczywiście! - momentalnie mu przytaknął. - Wstydliwy, delikatny i skromny. Same najlepsze cechy - nieco droczył się z nim, jednak nie nawiązywał do konkretne sytuacji. Chociaż z drugiej strony... Przeszli ze sobą tyle rzeczy, że nie trzeba było chyba cokolwiek dopowiadać. Posłał lekki uśmiech i jemu, i młodszym.
Cóż, bawił się całkiem nieźle, obserwując reakcje Szlachetnokrwistego.
Zabawa zabawą, ale mimo tego, nie chciał mieszać się w rodzinne spotkanko. Zwłaszcza, że było widać gołym okiem, iż potrzebowali chwili lub dwóch dla siebie. Temu też trochę czuł się jak intruz tutaj. Nie miał większego wpływu na to. Nikt nie mógł przewidzieć, że nagle wszystko...
... wszystko tak gwałtownie się zmieni.
Zaczął bawić się kosmykiem włosów, czekając na powrót Joffrey'a i pozwalając swoim myślom na swobodne krążenie po różnych tematykach. I to była jedna z przyczyn, przez które nie zdecydował się zagadnąć syna Joffrey'a. Nie, żeby chciał to - stwierdził w myślach, spoglądając ukradkiem na młodszego. - Chyba nie przepada za obcymi. Czy coś w tym stylu. Zdecydowanie nie ma co naciskać.
No dobra, ale co teraz? Cóż... Przewrócił oczami, gdy usłyszał słowa wampira, który teraz powrócił.
- Złośliwiec - podsumował to jedynie w ten sposób, po czym poszedł po swoje buty.
Skontaktować się, hm...? - czuł wahanie. Wewnętrzną rozterkę, której nie umiał do końca wyjaśnić. Seth... Zwyczajnie nie wiedział, co powinien zrobić. Pamiętał tą dziewczynę, ludzką siostrę Joffrey'a. Jakby mógł nie pamiętać? Dziewczyna, którą się zauroczył...
... tyle, czy to prawdziwe uczucie? Przecież wtedy nie był sobą. Człowiek, którym był przez te parę lat, był jedynie fałszywką stworzoną z powodu braku wspomnień i wydarcia natury.
- Może później - dodał jeszcze. Tak. To będzie dobrze. Muszę odetchnąć, nim stawię jej czoła. I samemu sobie - spotkanie z Hersylią mogło być na swój sposób przełomowe... pod nieco innym aspektem niż sama przemiana w wampira, ale jednak. Na ile to wszystko było prawdziwe?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Kuchnia - Parter - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Kuchnia - Parter - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia - Parter
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA :: 
DOM NA UBOCZU
-
Skocz do: