IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kuchnia - Parter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Wto Maj 03, 2016 11:25 am

- Przecież nic mi nie jest, to tylko lekkie pokaleczenie... - wymamrotał w momencie, gdy Fabio zajmował się ostatnimi ranami. W przypadku Reda już bywało gorzej, a jakoś nic mu nie jest więc kilka... No dobra, kilkanaście ran i ranek po nożu nic mu nie zaszkodzi. On jest już duży facet, potrafi o siebie zadbać tak porządnie, porządnie, tak!
Fabio zadawał sobie pytanie czy Red myślał o tym kto go stworzył. Odpowiedź brzmi tak, myślał i to nawet dużo. Ale szukałby go tylko z jednego powodu – by zapytać dlaczego spieprzył mu tak życie, dlaczego zrobił z niego takie zwierzę, dlaczego po prostu go nie załatwił wtedy, jeszcze wiele pytań przychodziło mu do głowy, ale nie ma czasu się tym zajmować. Teraz czuje się odpowiedzialny za bezpieczeństwo tego fioletowego wampirka, który tak się o niego martwi i dba. Naprawdę polubił Fabia, nawet jeśli tego tak dobrze nie pokazywał. I pomyśleć, że spotkali się kompletnie przypadkiem, Red chciał tylko pieniędzy za pomoc, a dostał kolejny start jeśli tak można to ująć.
- Jeszcze nic Cię nie zaatakowało. - poprawił chłopaka, wpatrując się w niego jak wącha curry. No trudno nie przyznać, że Redowi było miło, że tak mówi, ale nie wierzył, że to co zrobił może być dobre. W kuchni gotował tylko wodę na herbatę, na tym się kończyły jego zdolności kulinarne, o ile można to tak nazwać. Już czuł w kościach, że pewnie coś kompletnie olał, co było w przepisie i spierniczył wszystko, okaże się w praniu.
Znowu się lekko zarumienił na słowa wampirka, skoro tak bardzo chce próbować, to nie będzie mu bronić, ale żeby później nie było płaczu! Dobrze, że niczego nie musiał smażyć, bo po takiej dawce węgla jaką by on zafundował, to do końca życia by z kibla nie wyszedł. Już chciał mu odpowiadać, ale ten kontynuował. Spojrzał się na niego, przekrzywiając lekko głowę. Ale że tak dla niego prezent? Poczuł jak serce zaczyna mu bić szybciej, nie pamięta nawet kiedy dostał taki prawdziwy prezent, bo podczas zadowalania różnego rodzaju panów nazywali „prezentami” różne rzeczy czy czynności.
Ale jak powiedział, że w jest w przedpokoju, to poszedł i faktycznie był. Ukucnął przed kartonem, zastanawiając się co może w nim być. Za małe na Hankę, więc odpada.
- Chyba nie dowiem się, dopóki nie otworzę. - szepnął do siebie, otwierając górę kartonu, zaglądając po chwili do środka. Z wrażenia co tam było, aż mu się źrenice poszerzyły. Przejechał dłonią po puchatej kuleczce o jakże pociesznych oczach, biorąc zaraz na ręce.
Wrócił ze szczeniaczkiem do kuchni, patrząc na Fabka z lekkim uśmiechem. Powoli podszedł do niego, zabierając wolną ręką ewentualną zastawę stołową i odkładając ją bezpiecznie na bok. Zbliżył usta do polika Fabia i ucałował. - Dziękuję. - wyszeptał ze słyszalnym zadowoleniem w głosie. Nawet nie pozwolił mu odpowiedzieć w jakikolwiek sposób, bo zaraz znów ucałował wampirka, lecz tym razem w usta. Strasznie się cieszył z tego całego prezentu, który najwidoczniej przyglądał się teraz całemu zajściu.

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Wto Maj 03, 2016 8:16 pm

Tylko pokaleczenie. Wampirek wiedział swoje, Red swoje. Dla Fabio takie okaleczenia to normalnie tragedia! Zaraz dojdzie do zakażenia, gangreny, martwicy i w końcu do amputacji całego ciała! A Red tego nie chciał. Fabio się zna, bo przecież to medyk nad medykami! Tylko szkoda, że taka ofiara losu...
- Twoje dobro jest ważne! Zapamiętaj to sobie, Red. Nic Ci się nie może stać, masz na siebie uważać i zawsze możesz na mnie liczyć choć nie wiadomo co mogłoby się stać. Rozumiemy się? - poważny Fabio podczas leczenia. Ale taka prawda. Wampirek zaś się przywiązał do chłopaka, lecz stąpał nieco ostrożnie. Po odejściu Xin'a poczuł, że wciąż nie może zaufać swojemu szczęściu mimo iż radość przez niego mówiła. Taki mały uraz psychiczny... Może do wyleczenia?
Po leczeniu przeszedł do dania. Curry wyglądało apetycznie! Nie wiedział więc o co mogło chodzić Red'owi. Popatrzył na wampirka, układając usta w dzióbek. Taki o to naburmuszony wampirek.
- Jak mnie zaatakuje to mnie obronisz swoją męską klatą. - chętnie dźgnąłby ten twardy tors Red'a aby zaznaczyć jego super bohaterstwo! Taki Rycerz na karym koniu! Uśmiechnął się pod noskiem, zaglądając raz jeszcze do garnka. Pora nakładać, a wówczas Red poszedł otworzyć swój prezent.
Gdy zajmował się jedzeniem, wrócił chłopak trzymając w ramionach małego pieska. Było widać, że Red jeszcze bardziej się ucieszył. Taki ożywiony! Jak nigdy! Ale... Ale te buziaki?! Pierw w policzek, a później w usta? Fabio momentalnie zaczerwienił się, upuszczając łyżkę jaką trzymał w łapce. Mimo wszystko Fabio wciąż był wstydliwy na takie śmiałe gesty! No nigdy z tego nie wyrośnie. Nigdy.
- N-n-n-n-nie ma za co! Red! T-t-t-to naprawdę...! - aż brakło mu słowa! Dawno nie czuł takiej bliskości. Pewnie zaraz się biedny Fabio rozpłacze bo przecież może na nowo osiągnąć szczęście. Zresztą już w oczku zatliła się mała łezka, ale szybko ją wytarł. Niech nie patrzy na uradowanego wampirka. Odwrócił się prędko i pochylił aby podnieść z podłogi małą łyżeczkę.
- Cieszę się, że spodobał Ci się piesek. Możesz nadać mu imię jakie tylko zechcesz. - też ucieszy się z nadania imienia psiakowi? Na pewno! Wstał z podłogi, odkładając sztuciec na blat szafki.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sro Maj 04, 2016 3:55 pm

- Żałuj, że nie widziałeś swojej miny. - odpowiedział, spoglądając na niego i słuchając jak stara się wysłowić. Czy naprawdę go tak zawstydził? Chyba tak, nawet zauważył jak łezka kręci mu się w oku łezka, ale ten dalej starał się być dzielny. Uśmiechnął się znowu na słowa, które ten mówił do niego. On był taki uroczy, taki kochaniutki, taki miły. Podszedł do niego, obejmując wolną ręką w pasie, całując znów po chwili.
- Jesteś za dobry na mnie. - wyszeptał do niego, podnosząc szczeniaka do góry. - Masz pomysł jak go nazwać? Nie jestem dobry w takich sprawach, więc może mi pomożesz? - uśmiechnął się znów pod nosem. Zaciskając mocniej dłoń w pasie. - Bardzo Cię lubię, wiesz? - powiedział nagle, patrząc się mu w oczy, lecz zaraz puścił uścisk, a szczeniaka odstawił na podłogę. - Przypilnujesz go chwilę? Ja zajmę się resztą. - ruszył więc na kolejny bój, z zastawą! Może nie będzie tak ciężki jak ostatni...
Zabrał jedzenie podane przez Fabia, zanosząc je do jadalni, później sztućce i wrócił do Fabia. Podchodząc do niego, objął go mocno rękoma. Miło było czuć jego ciepło, zapach, dotyk, wszystko. Na dodatek w końcu czuł jak serce mu faktycznie bije dla kogoś. To takie miłe uczucie, takie ciepłe. Znów zbliżył usta do jego ust, znów ucałował go czule. Tylko różnica była taka, że tym razem nie przerwał tak szybko, trzymał go tak długo jak mógł oddychać, dopiero po tym jak skończyło mu się jakiekolwiek powietrze oderwał się od jego ust, przecierając dłonią własne. Poczuł jak się lekko czerwieni, wciąż wstydził się za te wszystkie odruchy, były takie niekontrolowane.
- Wybacz, po prostu jakoś tak... - nie wiedział jak ma to logicznie wytłumaczyć, czy właściwie jest tu co tłumaczyć? Nie pamięta kiedy ostatnio się tak zachowywał, w ogóle on kiedyś się tak zachowywał względem kogokolwiek? Chyba nie, a jeśliby tak było, to ta przeszłość jest niezwykle niewyraźna... Cała przeszłość właściwie się taka wydawała, ciężko już mu stwierdzić.
- Chodź już jeść, bo jeszcze to coś wystygnie. - powiedział po chwili zamyślenia, przejeżdżając dłonią między kosmykami jego włosów. Skoro tak bardzo chciał spróbować marnych prób gotowania czarnowłosego, to nie będzie mu bronił, da tę możliwość. Wyciągając dłoń w jego stronę, pochylił się lekko, spoglądając wciąż na niego – Więc mogę prosić Pana na obiad? - zapytał z jakże uroczym jak na niego uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Pią Maj 06, 2016 9:22 am

Próbował się oburzyć na wytknięcie miny, oczywiście oburzenie miało być udawane. Fabio przecież nie robi żadnych śmiesznych min! Ale szybko zaś się zmienił, gdy Red znowuż przylgnął do niego, obejmując po chwili. Zatrzepotał parę razy rzęsami, nie mogąc ukryć zaskoczenia. Całkiem przyjemnego zaskoczenia. I kolejny pocałunek... Chciał żeby Fabio się rozpuścił?!
- A-a-ale... - zaś nie mógł się wysłowić. Osoba Red'a ponownie wzbudziła w wampirku niemałe zakłopotanie. Jak dobrze, że wyskoczył z imieniem dla psa... Fabio otrząsnął się, patrząc na kudłatą psią główkę. Piesek poruszył uszkiem i wystawił języczek, mając te swoje duże czarne oczka wpatrzona w buzię Fioletowego.
- Ty też mnie zawstydzasz, piesku? - bąknął wampirek i pogłaskał maluszka po główce. Uśmiechnął się i wreszcie utkwił oczka w twarzyczce Red'a.
- Myślę, że Bruno będzie do niego pasować. Zakładam, że wyrośnie na dużego i silnego psa. - spodoba się wampirowi takie imię dla pieska? Bruno w końcu oznacza niedźwiedzia, a sam Piesek był podobnie kudłaty co te wspaniałe, olbrzymie zwierzęta. I z zamyślenia na temat imienia wyrwało go wyznanie chłopaka. Czyżby Red właśnie się przełamał w uczuciach? Fabio aż zaniemówił, jednakże minka wampirka mówiła wiele - naprawdę poprzez uśmiech wyrażał swoje utracone szczęście. Red mógł tego nie zauważyć skoro za chwilę pognał do przygotowywań. Fabio natomiast popatrzył w dół na pieska, a ten zaś odwzajemnił spojrzenie.
- Dla Naszego przyjaciela też trzeba coś przyszykować. - piesek jakby zrozumiał bo zaszczekał wesoło i zamerdał ogonkiem. Fabio zaśmiał się cicho pod noskiem, by podać posiłek także pieskowi. Przygotował już psią puszeczkę karmy (którą wcześniej już zdążył zakupić) i nałożył ją do małej miseczki. Wodę z miską także uszykował, aby ułożyć je koło szafki. Piesek podszedł do swojego obiadku, dotknął noskiem psiego mięska i ostrożnie polizał kawałeczek. Gdy przekonał się, że nic go z miski nie zaatakuje, rozpoczął powolutku jeść.
- Myślę, że piesek szybko się do Nas przyzwyczai. - i nie dokończy bo zaś znalazł się w objęciach Red'a. Ich spojrzenie zaś ze sobą się skrzyżowały, a usta same już szykowały się do przyjęcia kolejnego pocałunku. Nie wiedząc kiedy, Fabio dłonie ułożyły się na plecach wampira, jedna powędrowała jednak w górę na jego czarną czuprynę. Wsunął drobne paluszki w jego włosy, nie mogąc wypuścić. Także oddawał całe swoje uczucia w bliskie połączenie, mając też odczucie ulgi. Ulga mająca za sobą nadzieję, że nadejdą lepsze dni. Że wreszcie ma dla kogo żyć, starać się i nie pozwolić na smutki. Od Red'a także było wewnętrzne ciepło. Chłopak nareszcie postanowił się otworzyć, a Fabio był gotowy do wszelakiej mu pomocy.
Pocałunek zakończył się a trwał naprawdę długo! Fabio oblizał wilgotne jeszcze usta i ponownie pozwolił na delikatny uśmiech. Przyłożył paluszka do ust wampira by nic nie mówił.
- Ciśśś... Jest wszystko dobrze, Red. Jest wręcz wspaniale. - posłał powłóczyste spojrzenie mogące tak naprawdę wiele podpowiedzieć - jak bardzo Fabio polubił Red'a i jak bardzo było mu przy nim dobrze.
Na przypomnienie o posiłku, skinął główką. Chętnie też poda swoją drobną dłoń do silnej dłoni wampira. Ten gest był naprawdę czarujący...
- Oczywiście, że tak. Miło też, że Pan mnie zaprasza. - pociągnął ich małą grę dalej, pozwalając się zaprowadzić do przygotowanego posiłku. Spróbowanie dania, jakie sam Red przygotował było czymś więcej niż tylko zwykłym obiadem. Dla wampirka to była oznaka jak bardzo mogą być ze sobą związani. I niech tak pozostanie.
- Nie mogę się napatrzeć na Twój uśmiech. - powie szeptem do wampira, nim usiądą razem przy stole. Niech Red nadal wie, że Fabio nigdy nie przestanie zwracać na tak urocze, choć dobrze skrywane szczegóły.
I gdy zasiądą razem, Fabio ponownie poniucha wspaniałe curry po czym sięgnie po widelczyk. Życzy im smacznego by za chwilę rozpocząć przygotowane danie.
- Naprawdę dobre, Red. Dlaczego zwątpiłeś w swoje umiejętności kulinarne? - może nie zawstydzi chłopaka? Nie chciał! Poza tym naprawdę wampirkowi smakowało! I to takie curry prosto od Redowego serduszka! Nic tylko pałaszować.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Pon Maj 09, 2016 4:29 pm

- Bruno? - zapytał sam siebie, patrząc na tego pociesznego szczeniaka. Wyglądał tak słodko, gdy patrzył się na wszystko swoimi ciemnymi ślepiami, sama słodycz z niego. Ale jakoś imię Bruno do niego nie wydawało się zbyt pasujące. Fakt, faktem może wyrosnąć na coś podobnie rosłego do niedźwiedzia, lecz z drugiej strony może dużo nie urosnąć. Ale jest taką ciemną kulką... Bardzo ciemną, jak noc. Chłopak chwilę podrapał się po ciemnej czuprynie, patrząc się na zwierzę. - Może Ereb? Wiesz, będzie oryginalnie i dosyć tematycznie do niego, w końcu wygląda jak władca ciemności. - powiedział po chwili zamyślenia. Tak, to jest na pewno władca ciemności z samych głębi piekieł obok którego piecze się karkówka, dokładnie tak!

- Serio? - zapytał, siadając z nim przy stole. Z zaciekawienia aż dotknął palcem kącik ust, który faktycznie był uniesiony. Co za dziwy tu się dzieją, chociaż nie przyzna nigdy, że jego uśmiech jest czymś ciekawym do patrzenia... Właściwie nie miał w sobie nic specjalnego, co mogłoby go odróżnić jakoś z szarego społeczeństwa, bo szkarłatne oczy się nie liczą, raczej 3/4 populacji krwiopijców ma takie oczy, więc to nic specjalnego. Co innego jeśli chodzi o Fabia, w niego to może się wpatrywać godzinami, jest taki piękny. Ma ładne oczy, takie znów żywe albo i żywsze. I te fioletowe włosy, takie gładkie, miękkie, zadbane, Red mógłby na nich spać.
Z niepewnością patrzył jak chłopak zabiera się do jedzenie. Czy Red właściwie gdzie jest jakiś sprzęt medyczny do domu? Moooże, ale niech będzie dobrej myśli. Miejmy nadzieje, że skończy się tylko na dokładnym przeczyszczeniu albo coś takiego, tak , to jest lepsza opcja od potrucia go tym co zrobił. Sam patrzył z większą niepewnością na swój talerz. Był chyba świadom jak nieufny może być do swojej kuchni.
- Taaa... Nie wiem, nie ufam swojej kuchni może dlatego, że od kilku lat nie używałem jej. - odpowiedział krótko, wpychając widelec do curry. Może to coś tylko udaje, że nie żyje i tylko czeka na odpowiedni moment do ataku? Podniósł lekko wzrok na Fabia, naprawdę wydawało się jakby mu smakowało... Chyba faktycznie tak było, w końcu dobrze pamięta jak wampirek nie potrafi kłamać. No nic, to chyba dobrze, że te wypociny smakują komuś.
- Hej, słuchaj... Mam do Ciebie prośbę... - zaczął, wpatrując się w talerz. - Bo wiesz, tak sobie myślałem, że... Moglibyśmy wyjść gdzieś razem na spacer czy coś... Oczywiście jak będziesz miał więcej czasu wolnego... Czy coś... - im dalej mówił, tym cichszy był jego ton. A z fioletowego się śmiał! Sam jest taki wstydzioch, tylko tego nie przyznaje. No nic, teraz poczeka na odpowiedź wampirka.[/color][/b]
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Pon Maj 09, 2016 6:46 pm

Może faktycznie Bruno nie pasował do takiego słodziaka? Fabio przechylił lekko łebek na bok, samemu się zastanawiając. Właściwie Red miał rację, a przez niego wymyślone imię stanowczo bardziej pasowało. Dlatego przytaknął i uśmiechnął się radośnie. Niech będzie Ereb.

- Tak, Red. I powinieneś się często uśmiechać! Taki przystojny chłopak a uśmiecha się rzadko... Nie możesz być wiecznie taki smętny, bo Ci zostanie. I co będzie? Taka mina smutasa do końca świata i dwa dni dłużej! - potwierdził wampirek, patrząc się na chłopaka. Do twarzy mu z uśmiechem, a on tak rzadko z tego gestu korzysta... No nie doczekanie! I zapewne gdyby Red powiedział o wszystkich plusach Fabia, ten z całą pewnością zrobiłby się czerwony jak burak, o! Ale tez byłoby mu miło, że taki kochany Red ceni wampirka. Naprawdę! Takie miłe słowa!
- To zaufaj! Naprawdę masz talent kulinarny! Ale ja także coś niebawem przygotuję! Może jutro? Mam wolne! - tak bardzo uroczyście powiedział! Jak i również zabrał się do grzecznego jedzenia posiłku. Spoglądał co jakiś czas na Red'a stwierdzając, że chłopak odkąd zamieszkał z nim pod dachem, otworzył się bardziej lecz nadal miał problemy z pewnością siebie. Ale i tak postępował! Red chciał się uczyć życia, co było naprawdę sukcesem! I... I pozwolił na to Fabkowi! Poza tym wampirek przysiągł sobie oraz Red'owi, że pomoże mu we wszystkim czego sobie zapragnie oraz potrzebuje. Bo po to są przyjaciele! A może nawet i ktoś więcej? W końcu mieszkają już ze sobą rok... a Fabio bądź co bądź rok temu miał mocno okaleczone serduszko. Więc jakby nie patrzeć, Red pomagał także nie mając pojęcia jak bardzo nawet.
Uniósł oczka na wampira kiedy ten zaczął coś mówić. Czekał cierpliwie aż skończy, wiedząc że dla wampira to ogromny stres! Taki wstydzioch! No naprawdę... Fabio zachichotał pod noskiem, nie wytykając jednak nieśmiałości Red'a. Ona przecież była taka urocza!
- Ależ chętnie, Red. Z Tobą zawsze i o każdej porze. - przytaknął łebkiem, zgadzając się. Niech Red wie, że Fabio zawsze będzie chętny do spędzenia wspólnego czasu bo im więcej się ze sobą przebywa, tym bardziej się do siebie przywiązują.
- To kiedy chcesz iść? - spytał, przerywając na moment posiłek aby wziąć kilka łyków wody ze szklaneczki. Piesek właśnie też skończył jeść i zawędrował do jadalni, tam gdzie siedziały oba wampiry. Tyknął mokrym noskiem nogę Fabia, a później Red'a. Chyba dobrze się poczuł w ich towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Wto Maj 10, 2016 7:45 pm

Spuścił znów zawstydzoną głowę. Fabio go tak bardzo chwali, a jednocześnie tak bardzo zawstydza... Zacisnął lekko wargi, słuchając go dalej. Jutro ma wolne? Więc... Może dziś... W końcu skoro jutro ma wolne... No i właściwie powinien się jeszcze bardziej do niego zbliżyć... Ech, musi o tym wszystkim pomyśleć. W końcu są przyjaciółmi, nawet dobrymi, lecz Red chciał chyba czegoś więcej. Sam nie był do końca pewny, w końcu nie chciał zniszczyć ich... Przyjaźni. Tylko z drugiej strony był z każdym dniem coraz bardziej głodny na niego i chyba coraz częściej to pokazywał. Szkoda, że nawet nie był świadom jak bardzo chłopak się o niego martwi cały czas, zupełnie jakby ten też uważał go za kogoś ważniejszego. Może gdyby to zauważył, to stałby się śmielszy? Szkoda chyba czasu na gdybanie o takich sprawach, ważne, że był z nim tu i teraz, wręcz na wyciągnięcie ręki.
- Serio? To... Miłe z twojej strony. - odpowiedział znów z lekkim uśmiechem. Może nawet dziś przejdzie się z nim w okolicy? Trochę ją już poznał i może by się z nim przeszedł kawałek, tak trochę romantycznie? Psiaka też warto byłoby zabrać, niech się rozejrzy po nowym terenie, Red już się nim zajmie. A jeśli o psiaku mowa to się pojawił! Przyszedł powęszyć po domu chyba mały władca ciemności. Czując mokry nosek na nodze, zajrzał pod stół z niemałym uśmiechem. Zwierzęta naprawdę dobrze na niego działały z tego co można zauważyć. Podrapał delikatnie Ereba za uszkiem, taki pocieszny psiak.
- Zaraz się tobą też zajmiemy. - szepnął do pieska, wyciągając głowę spod stołu. Spojrzał się na buźkę Fabia z lekkim uśmiechem. Umiał sprawić, że wszystko wydaje się lepsze, taki z niego zdolny wampir. Bardzo zdolny, miły, przystojny, wręcz idealny, przynajmniej dla Red'a. Pomimo że Czerwony miał trochę bardzo krzywe spojrzenie na świat, to przy tym wampirku jakoś się trochę odkręcało.
- Jak nie jesteś zmęczony, tooo moglibyśmy przejść się po lesie. Wiesz, tak... Razem. - końcówkę szepnął wręcz niesłyszalnie, drapiąc się lekko po czarnej czuprynie. - W sensie wiesz, ja, ty i władca ciemności nasz. - dodał po chwili. Straszna wstydziocha z tego wampira, nie umie poprawnie powiedzieć, że to taki romantyczny wypad razem. Wzrok teraz utkwił mu w tym co zrobił, znów pokręcił widelcem w potrawie. Chyba nie przekona się jak smakuje póki nie spróbuje. Wzdychając lekko, uniósł niepewnie widelec do ust, biorąc trochę tego curry do buzi. Nie było najgorsze, ale wydawało mu się takie bezsmakowe. Może dał za mało przypraw? Albo za długo się gotowało i wszystko poszło w pi...daleko.
- Następnym razem chyba muszę się bardziej trzymać przepisu. - powiedział, przytakując samemu sobie. Jak ma gotować następnym razem to albo lepiej będzie czytać przepisy, albo po prostu kupi coś w stylu „Gotowanie dla ułomnych kulinarnie” czy coś takiego. Chociaż wciąż cieszył się, że Fabiowi to smakowało, mimo wszystko to było takie... Miłe dla jego zlodowaciałego, czarnego serducha.

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Wto Maj 10, 2016 8:34 pm

Fabio generalnie nie wiedział, że Red tak naprawdę powstrzymuje się przed wieloma ruchami. Poza tym wampirek także nie chciał straszyć biednego wampira swoim wygłodzeniem na uczucia, w końcu samotność dobija go strasznie. Póki co obydwaj panowie nie bardzo wiedzieli czy mogą posunąć się dalej niż powinni i czy większe relacje nie zniszczą ich przyjaźni. Po prostu bali się o to samo, co było naprawdę naturalnym odruchem. A Fabio szczególnie nie chciał tracić Red'a. Pokochał go mocno, a opuszczenie mogłoby Fioletowego całkowicie zniszczyć. Samotność nie jest niczym dobrym, poza tym utrata tak wspaniałego przyjaciela... Lepiej nawet nie myśleć co by się mogło dziać.
Zachichotał na wstydliwego wampira. Naprawdę co raz bardziej był uroczy! Taki niedostępny, przeważnie chłodny. A tu proszę! Wstydniś jakich mało! I uśmiechy... To był naprawdę solidny krok w stronę polepszenia życia.
- Jesteś przecudny. - uznał wampirek dalej zajmując się przepyszną potrawą jaką stworzył Red. I chłopak niech mówi co chce, Fabio uznał że był to cud kulinarny!
Bardzo sie cieszył, że Red polubił pieska. Właściwie wampirek już dawno stwierdził iż ten chłopak wprost przepada za zwierzętami i bardzo lubi ich towarzystwo. Piesek więc jest dla niego idealnym towarzyszem.
Fabio przechylił łebek, starając się usłyszeć co mówi wampir. czyżby proponował wspólny spacer? Tak! Na sam widok tak rumieniącego się Red'a nie ukrywajmy, ale miękły nogi.
- Z przyjemnością! Tylko skończymy Nasz posiłek i szybko się ogarnę. Założę świeże ubranie i będziemy mogli iść! - sam się uśmiechnie na samą wieść wspólnego spaceru! Tak, oni teraz tego potrzebują. Może wreszcie Fabio przestanie się bać, że utracą przyjaźń? Że przerodzi się ona w coś ponad? Nie... Nie tak szybko. Czas pokaże.
- Naprawdę się cieszę, że mi to zaproponowałeś, Red. - dodał też, biorąc na widelczyk kolejny kąsek i wsadził go do buźki.
Posiłek jedli razem. Red oczywiście musiał troszkę ponarzekać na swój talent kulinarny na co Fabio zaśmiał się cicho pod noskiem. Zaproponował nawet wampirowi, że następny posiłek przygotują razem. Wtedy zawsze we dwóch można stworzyć coś zupełnie nowego!

Po posiłku Fabio dopił swoją wodę i uśmiechnął się szeroko.
- Teraz szybko uprzątnę, przygotuję się i możemy iść. - wampirek wstał z krzesła, pozbierał swoje oraz Red'a naczynia i zaniósł je by włożyć do zmywarki. Następnie przechodząc przez jadalnie spojrzał na chłopaka zaś się do niego uśmiechając. Specjalnie szedł dość kuszącym krokiem by narobić większego apetytu mężczyźnie! A Fabio ma tyły naprawdę godne podziwu oraz zmacania!
- To naprawdę będzie trwało zaledwie chwilkę! - nim dotarł do schodów, krzyknął do wampira aby się czasem nie niecierpliwił. Fabio musiał przebrać się w czyste ubranko, uczesać włosy. Dbać o siebie to podstawa! Oczywiście Red także mógł coś porobić przez ten czas. Fabio niemal jak baba, zasiedzieć się może! Jednak po zakończeniu, opuścił sypialnię i skieruje się na dół, do drzwi wyjściowych. Spojrzy raz jeszcze w lustro, by przeczesać paluszkami swoje długie pasmo włosów.
- Ciekawe czy Red lubi moje włosy... - dziwne myśli, ale taka prawda! Fabio ma nietypowe włosy - kolor, długość i to że rosną jak chcą! Takie niesforne jak sam ich właściciel. Zresztą... Fabio teraz cieszył się, że może spędzić kolejny czas ze swoim przyjacielem oraz małym pieskiem! Czekał zatem na swojego ulubionego towarzysza. Jeśli zechce Fabio zaprowadzi go w pewne, czarodziejskie miejsce!
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sro Maj 11, 2016 4:16 pm

- O, dobrze. - przytaknął wampirkowi, gdy ten zaczął zbierać wszystko. Sam tylko zsunął się z krzesła do Ereba, klęcząc przed małą kulką mhroku. Niby tylko piesek, lecz sprawiał mu tyle radości, Fabio postarał się z tym prezentem, bardzo się postarał. - Kto jest władcą ciemności, no kto? - zaczął mówić do zwierzaka, drapiąc po brzuszku. Gdy wampirek wrócił, obrócił głowę w jego stronę, wciąż nie przerywając drapania szczeniaka.
- Dobrze, poczekam przecież. - odpowiedział spokojnie, patrząc się chwilę na pupę wampirka. Wydawało mu się, że robi tak specjalnie, ale może mu się tylko wydawało. No nic, teraz musi poczekać na Fabia zanim wyjdą, więc zajmie się trochę szczeniakiem. Łapiąc go w dłonie, położył się plecami na podłodze i podrzucał go lekko. - Jesteś przeuroczy. - powiedział do zwierzaczka, całując go w mokry nosek, a po chwili kładąc sobie na brzuchu.
- Jak myślisz, dobrze mi pójdzie? - zapytał psiaka, głaszcząc go po łepku. Już trochę się zbierał do różnych rzeczy, ale zawsze coś się działo i nie mógł dokończyć. Wzdychając lekko, przymknął oczy. Jakoś przy tym fioletowym wampirku brakowało mu odwagi oraz pewności, tak na niego działał... W każdym chyba tego słowa znaczeniu. I pomyśleć, że wystarczyło tylko kilka miesięcy, trochę chęci z obydwóch stron, i Red stał się mniej dziki... Przynajmniej dla tej jednej osoby. Z innymi miał mało kontaktu, lecz nawet nie żałuje. Ten tutaj osobnik mu wystarczał, a jeszcze teraz Ereb, to normalnie pełnia szczęścia! Ciche kroki Fabia sprawiły, że ten otworzył oczy, spoglądając na Ereba. - No to idziemy, zobaczysz wszystko. - podnosząc się z podłogi, ruszył w stronę drzwi wyjściowych.
- Ładnie wyglądasz. - skomplementował cicho, zakładając buty. Pomyśleć, że fioletowowłosy przekonał go do ubierania się w taki sposób jak teraz od czasu do czasu. Kiedyś nawet nie myślał o zobaczeniu się w takim ubraniu, a teraz to już prawie codzienność. - Chodź Ereb! - zawołał psiaka, nasłuchując jak biegnie, a raczej sunie po podłodze. No ale w końcu i on dobiegł do nich, merdając zadowolony ogonem.
- To chodźmy moi panowie. - otworzył przed nimi drzwi, czekając aż obydwoje wyjdą. Po tym tylko zamknął drzwi, coby nikt się nie wprosił i ruszył z tą dwójką do lasu, może tu dostanie kopa odwagi chociaż?

Z/t oboje[/color][/b]
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Wto Cze 21, 2016 5:05 pm

Ech, aż żal mu było wychodzić z tej łazienki, najchętniej to jeszcze by wszedł tam do niego i wymacał tak porządnie, ale co za dużo to nie zdrowo! Mieli siebie w nocy, namacali się, pobadali ciała, powinno wystarczyć... Na razie. Teraz trzeba by znaleźć w sobie jakieś zdolności w kuchni, powrócić na pole wiecznej bitwy, gdzie śmierć następuje nagle i szybko, zwłaszcza przy obieraniu ziemniaków!
- Co chciałby zjeść mój władca ciemności? - zapytał się, patrząc na Ereba. Puchata kulka mroku tylko przechyliła lekko główkę, iście słodki widok, a tym bardziej dla takiego fanatyka wszystkich zwierząt jak Red. Delikatnie odłożył psiaka na podłogę, rozglądając się po kuchni. Naprawdę wczoraj dział się tu istny batalion, wszędzie leżało... No właściwie wszystko. Nawet została tutaj ta przeklęta książka, w której wszystko było zapisane pismem niezrozumiałym dla tak nieogarniętego faceta, jakim był Red. Szybkim ruchem dłoni zamknął ją, zastanawiając się co zrobić na swoim poziomie i przy okazji nie zniszczyć całkowicie kuchni. Czy jajecznica była tak ryzykowanym przedsięwzięciem? Zapewne tak, dlatego będzie robił ją.
Jednak pierwsze rzeczy, pierwszymi, trzeba nakarmić jego puchatego braciszka! Sięgnął do szafki po miseczkę, nawet dwie, a właściwie to trzy. Jedna została napełniona wodą i położona na podłodze, pozostałe dwie stały na blacie. Zajrzał do lodówki, rozglądając się za czymś co szczeniak mógłby zjeść, chyba nikt się nie obrazi, jak da mu resztki szynki, którą ówcześnie pokroi w kostkę, zanim wrzuci do miski i położy zaraz obok wody. Jeszcze wróci do lodówki, by wyjąć jajka i wroga numer jeden, cebulę!
- Dobra, teraz prawdziwe wyzwanie. - zaciągając niewidzialne rękawy, wziął się za przygotowywanie wszystkiego. Jajka są tu najprostszą częścią, wystarczyło je rozwalić i wrzucić to co w środku do miski. Nie obyło się bez wyciągania resztek skorupek, mimo wszystko takie pięć na dziesięć było to rozbijanie jajek. Gorzej już poszło z cebulą, samo obieranie uroniło kilka łez z oczu wampira. A krojenie? O niebiosa, wołało się to o pomstę do nieba! Z iście sadystyczną miną kroił tę cebulę dodając sobie w głowie krzyki rozpaczy i bólu, gdy ją kroił. Zemsta bywa słodka cebulo!
Następnie przyszedł czas na główne gotowanie. Wylewając kapkę oleju na patelnię, wrzucił wszystko na patelnię i smażył. Ach, iście rozczulający widok, niczym ten we wszystkich visual novelach! Red niczym bohaterka typowej mangi shoujo gotował śniadanio-obiado-cokolwiek dla wybranka swojego serca! Oczywiście nie przyzna tego, lecz podobało mu się to całe gotowanie, nawet jeśli w nie kompletnie nie umiał, to i tak sprawiało mu to niemałą przyjemność.
Chociaż tak zastanawiając się... Po co właściwie to robił? Obydwoje byli wampirami, obydwoje żywili się krwią, w takim razie po co właściwie gotował, skoro nie zaspokoi to głodu żadnego z nich? Ludzkie potrzeby, które wciąż w jakiś sposób żyją? A może ta satysfakcja z jedzenia czegoś? Czy jeszcze coś innego? Ciężki pytanie, lecz chyba nie było ważne, przynajmniej dla nich.

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Wto Cze 21, 2016 8:42 pm

Fabio chętnie by przyjął pod skrzydła podczas brania prysznica! Wampirek w końcu po tak długim celibacie, był łasy na namiętności i to w różnych miejscach. W dodatku z partnerem!
Gdy tylko ogarnął samego siebie oraz zmienił też pościel, mógł zejść na parter i wreszcie ogarnąć salon. Tam też zostawili kilka ubrań oraz butelki czy to puste szklanki. Tutaj ich wspólna noc nie zaczęła się dobrze. Dostrzegł nawet delikatne uszkodzenie materiału na brzegu kanapy. Przejechał po nim paluszkiem, sprawdzając czy da się coś z tym zrobić.
- Da radę zszyć. - mruknął sam do siebie i wreszcie uprzątnął, pozostawiając porządek. Westchnął cicho, zanosząc ubrania do łazienki, a naczynia oraz butelki do kuchni. Tam zastał krzątającego się Red'a. On i te jego bokserki. Fabio parsknął śmiechem, nie mając jak zasłonić buźki by brzmiał on ciszej. Puste butelki wyrzucił, a szklaneczki wstawił do zlewu. Po kuchni roznosił przyjemny zapach smażonej cebulki! Taki kucharz z kochanego Red'a. A Ereb? Pałaszował swoje śniadanko... Biedaczysko. Czekał z posiłkiem aż dwa wampiry się zbudzą.
- Mam nadzieję, że Ereb wybaczy nam to małe opóźnienie w posiłku. - spojrzał znowu to na zajadającego się psiaka. Widać, że piesek i tak był zadowolony. Cóż... Fabio teraz dopilnuje aby zwierzątko było odpowiednio zadbane.
Podszedł wreszcie do Ukochanego, klepnąwszy go lekko w prawy pośladek! No ta bielizna! Poza tym musiał go dotknąć~
- Cóż to mój Rycerz smaży? Jajecznica? Uwielbiam. - aż oblizał usta, patrząc co wyrabia wampir. Mimo iż nie potrzebował ludzkiego jedzenia, to lubił je spożywać. W końcu chociaż tak mógł pobyć człowiekiem, poza tym w jakimś stopniu zaspokajał swoje pragnienie na nowe odkrycia!
Jeśli był jakiś nieporządek w kuchni, to wampirek z całą pewnością pomoże go uprzątnąć. Właściwie nawet szykował talerze, wstawił wodę na herbatę lub kawę - co kto lubił. Pogłaskał Ereb'a po główce i wreszcie powrócił do Kucharza Red'a by ucałować jego policzek.
- Podczas posiłku powiem Ci coś, co wymyśliłem. - aż klaśnie w łapki! I gdy wampir skończy przyrządzać im późne śniadanie, zaś mu pomoże ale przy nakładaniu. Weźmie nawet bułeczki! Poprzecina je, by za chwilę posmarować masłem.
- Mam nadzieję, że nie zdenerwujesz się na mój pomysł - tak z góry uprzedzam. - zerknie na wampira, posyłając mu swój milusi uśmiech. Fabio chciał troszkę ruszyć chłopakiem, aby znalazł sobie zajęcie. Mógł na przykład wykorzystać swoja miłość do zwierząt, a Fabio pewne wykształcenie ma... więc... może by tak rozpocząć naukę? Ale za chwilę! Pierw muszą o tym porozmawiać, przygotować przede wszystkim psychicznie Red'a, Chłopak powinien się dostosować, w końcu wampirek nie chciał dla niego źle, a dobrze. Chociaż w razie czego miał też inną broń w zapasie, mianowicie słodkie buziaczki! Fabio w tym ponoć jest bardzo dobry, o czym w sumie Red przekonał się zeszłej nocy.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sro Cze 22, 2016 11:59 am

Obrócił się z lekko zdziwioną miną, patrząc na roześmianego wampira. Coś się stało? Nie wiedział, że chodzi tu o jego pośladki, ale bez żadnych pytań wrócił do smażenia wszystkiego na patelni z leciutkim uśmiechem pod nosem.
- Nie martw się o Ereba. - odpowiedział krótko, znowuż się obracając w stronę Fabia. - Może i jest wciąż szczeniakiem, lecz nie jest taki słaby. - dodał po chwili, wracając do gotowania. Ereb jako zwierzak może nie był za duży, nie wydawał się za silny, był w końcu wciąż tym szczenięciem, jednakże miał w sobie niemalże niepohamowaną energię, która go przepełniała. To także było słodkie dla Red'a, gdy patrzył się na Ereba. Do tej pory jedyni zwierzęcy przyjaciele jakich tu spotkał, to były ptaki, które czasem przylatywały w okolice tego domu. A teraz będzie miał swoją kulkę ciemności i zniszczenia, która prawdopodobnie nie raz i nie dwa da o sobie znać o każdej porze dnia oraz nocy.
- Rycerz? Żaden ze mnie rycerz, a raczej jakiś Zbój, który najchętniej porwałby tego Księcia. - lekko drgnął, gdy ten nagle go klepnął w pośladek. No tak, teraz mogą robić takie rzeczy, w końcu po tej nocy wszystko zrobiło jakieś dziesięć kroków w przód, tym bardziej relacja w jakiej są.
- Ale to dobrze, że lubisz, bo nic więcej nie umiem ugotować bez tamtej przeklętej książki. - dopowiedział po chwilce ciszy, rzucając mordercze spojrzenie w stronę książki kucharskiej. Oj to już była czysta nienawiść, pomimo że nawet spodobało mu się to gotowanie, to ta książka jest dziełem Szatana!
No nieporządek w kuchni był, zwłaszcza po dwukrotnym gotowaniu Red'a! Głównie ograniczało się to do resztek składników, które były rozsypane po całym blacie, a także kilku brudnych misek, nie było najgorzej. Dobrze, że Fabio mu pomagał w sprawie przygotowań do posiłku. Talerze już czekały, woda gotowała się w czajniku, on już sobie zamówił kawę, gorzką, ciemną, taką jaką polubił najbardziej.
- Mam się bać? - zapytał z drobnym uśmiechem po buziaku w polik. Ciekaw był co mu przyszło do tej fioletowej główki, jeszcze nie słyszał od niego żadnego pomysłu, także ciekawość się jedynie potęgowała, narastała, ale też trochę bał się co mogło mu przyjść do głowy. Trzeba przyznać, że Fioletowy miał głowę na karku niemal zawsze, jednak czasem zdarzało się mu trochę... Odlatywać do fantazji i trochę poklepać trzy po trzy.
- Okaże się jak mi go w końcu powiesz. - ściągnął patelnię z kuchenki, wyłączając ówcześnie kuchenkę. Może nie wyszło tak źle, okaże się jak będą jeść. Podszedł z patelnią do Fabia, by ten mógł wszystko nałożyć skoro tak się oferował. Jedzenia było akurat na ich dwoje, więc nawet nie zostały na patelni resztki. Jeżeli Fabio chciał iść jeść do jadalni, to szybko został nawrócony przez czarnowłosego, który już zadowolony z siebie siedział na blacie.
- Nie ma sensu łazić w tę i we w tę. Po prostu siadaj tutaj i jedz. - przesunął się na blacie, aby obydwoje mieli dosyć miejsca i wziął swoją porcję w dłoń. Chyba na wszystko co ugotuje będzie się patrzeć takim podejrzliwym wzrokiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sro Cze 22, 2016 7:23 pm

Nie martwić o Ereb'a? Fabio spojrzał na pieska, który teraz to popijał swój posiłek wodą i powrócił do skubania mięska. Widać było, że strasznie mu to pasowało! Karmienie, mówienie o Nim. Zwierzaki w końcu tyle rozumieją. Wampirek przechylił główkę i faktycznie musi przyznać, że Ereb wygląda na pieska który naprawdę jest hardy. Może faktycznie jakoś jest powiązany z Red'em?
- Ale i tak nie można go zaniedbać. - chociaż i tak sądził swoje. Musi zadbać o pieska, przecież musi urosnąć duży oraz silny!
Oczywiście, że było to normalne! Niech się przyzwyczaja do obecności wampirka oraz jego czułych czy zaczepnych gierek. Nie raz muśnie, dotknie, klepnie czy złapie. Zresztą Red sam zapewne nie raz, nie dwa wykaże się tym samym. Związki są takie inspirujące.
- Rycerz też może być zbójem, Red. I uważaj... bo za mocno przypalisz. - paluszkiem wskazał na patelnie  a której przypiekała się już cebulka. Zachichotał cicho i teraz popatrzył na książkę. Ależ Red musiał jej nienawidzić!
- To chyba dobrze, co nie? Po to książka kucharska jest. Zresztą zakłada, że nawet i bez niej, dałbyś sobie radę. - chciał go jakoś pocieszyć. Niech się tak nie denerwuje! Fabio i tak mocno smakował jego poprzedni posiłek. Sam musi kiedyś coś przygotować w ramach podziękowania za troskę gastronomiczną.
Po ogarnięciu przygotowań, wampirek przejdzie niebawem do najważniejszego - rozkładania. Ale póki co Red zajmował się jeszcze przyrządzaniem posiłku... Po kuchni roznosiły się tak wspaniałe zapachy. Kawa, herbata i świeża jajecznica. Wampirek zaś się oblizał.
- Nie, dlaczego? To będzie coś pożytecznego z przyjemnym. Bez obaw. - wyciągnął łapki przed siebie, aby rozprostować je. Tyłeczek ostrożnie oparł o blat szafki, tuż obok kuchenki przy której znajdował się chłopak. Przyglądał się mu... tej jego minie, lekkiemu uśmiechowi. Taki przystojny! Cudny! I aż musiał łapkę wyciągnąć by podrapać po nieogolonej brodzie. Tak przyjemnie drapała!
- Może się ucieszysz... Albo i nie. Zależy jakie będziesz miał podejście. - doda bardziej tajemniczo, puszczając mu oczko. I wreszcie nadszedł czas rozłożenia posiłku... Wszystko gotowe na talerzykach. Też nie widział sensu by iść do jadalni, w kuchni też znajdował się stolik oraz krzesła, więc mogą zjeść tutaj. Ale do krzeseł nie doszli, gdyś zadowolili się blatem. Fabek skrzywił się lekko gdy dość mocno usiadł na bolącym tyłku! Pisnął cicho, schodząc z blatu.
- Ja jednak postoję. - głupkowata minka oraz szybka ucieczka do kubka z herbatą. Wziął kilka łyków, a potem zabrał się za jajecznicę. Znowuż pyszności!
- Jakie to wspaniałe! Ale następnym razem pozwól mi coś przygotować... - spojrzy na wampirka, posyłając mu proszący uśmieszek. Lubił krzątać się po kuchni oraz móc coś przygotować dla Ukochanego. A co do sprawy... Była to odpowiednia pora aby ją poruszyć, dlatego nagle z nią wypalił.
- Wpadłem na to, że mógłbym Cię wykształcić na weterynarza. Jesteś wampirem, więc szybciej będziesz przyswajał wiedzę. Poza tym kochasz zwierzęta, a ja mam pozwolenie na nauki przyszłych lekarzy. - zadowolony z pomysłu? Popatrzy na wampira, biorąc do łapki kubek by popić odrobinę. Jak bardzo się ucieszy z pomysłu?
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Pią Cze 24, 2016 10:45 pm

Chyba łatwo było wywnioskować dlaczego Fabio zrezygnował z siedzenia, więc stał przed nim. Czyżby aż tak dał mu... Popalić tej nocy? Raczej nie było jeszcze na tyle ostro, aby coś takiego miało miejsce. Może sobie złożyć kolejne gratulacje, zrobił mu tak dobrze, że już usiąść nie może. Jednakże nic nie powiedział, zostawił wszystko dla siebie, a jedynie uśmiechnął się leciutko pod nosem.
- Cieszę się, że chociaż tobie smakuje. - sam spróbował swojego dania. No złe nie było, lecz za dobre też nie. No dobra, było kompletnie amatorskie, robione na przysłowiowego czuja, żadnych zasad, ilości, nic. Najważniejsze i tak było, iż właśnie Fioletowy docenił tę kuchnię, w końcu przez takie słowa robiło się mu lepiej na zlodowaciałym, czarnym serduchu. Tak, jakieś tam miał, zresztą jak kochałby tego tu wampira, gdyby nie miał chociaż resztek?
Wysłuchał propozycji Fabia i co? Nie wiedział, czy mówi prawdę czy żartuje sobie. Go uczuć czegokolwiek? Przecież on nawet podstaw nie umiał, a ten proponuje mu bycie weterynarzem! Oczywiście, miło mu było, że chce jakoś mu i tak pomóc, tylko czy właściwie warto? Samo kochanie zwierząt mu dużo nie pomoże, tutaj trzeba by było znaleźć jakiś... Język wspólny z ludźmi, którego nie miał.
- Miło z twojej strony i w ogóle, ale... - zaczął dosyć cicho, biorąc uprzednio łyk kawy. - No wiesz, nauka mnie to jest coś... Czego nie ma właściwie. Przecież ja nawet podstaw nie znam. A co tu mówić o nauce na wyższym poziomie. - powiedział szczerze, spoglądając na wampirka. Ktoś się o niego martwił, starał dla niego, pierwszy raz w życiu. Ktoś, kto mimo względnie drobnego ciała posiada niezmiernie duże serce, dla każdego. Aż musiał odłożyć swój posiłek, aby zsunąć się powoli z blatu i momentalnie złapać jego buźkę między dłonie.
- Doceniam, że tak bardzo chcesz zrobić to dla mnie, ale czy warto Ci? Tylko byś się niepotrzebnie męczył. - i jak wyjdzie? Ciężki gracz z tego Red'a, zawsze musiał mieć swoje zdanie. Lecz mówił to nie tylko z niechęci do nauki, tu chodziło także o Fioletowego! W końcu to on się oferował do uczenia, a byłoby to jak... Rzucanie grochem o ścianę.
Niemniej nie pozostawił tak Fabia bez niczego, ucałował delikatnie jego usta raz, później kolejny i następny. Każdy był coraz dłuższy, czulszy, a Red jedynie mruczał zadowolony.
- Zjem coś, co lepiej mi smakuje. - wiadomo już o co mu chodziło. Typowy on, zabrał z rąk Fabia talerz o ile jeszcze go trzymał, przysłaniając po chwili lekko oczy. - Podobno, gdy się nie widzi, to mniej boli. - liznął lekko szyję chłopaka. Jak tu być delikatnym, gdy przed sobą ma się taki kąsek? Szybko wbił swoje kły, odchylając leciutko szyję Fabia, nim to uczynił. Zamruczał cicho, sącząc powoli krew. Lubił to robić, lubił to robić na Fabiu.
- Przepraszam. - szepnął cicho, odciągając usta od szyi. Mimo wszystko oblizał powoli usta, taki smaczny był, o!

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sob Cze 25, 2016 1:28 pm

Fabio nadał wierzył, że Red ma w sobie uczucia, jest zdolny do wielu rzeczy tylko musi tego chcieć i oczywiście pozwolić temu się uwolnić. Jak wiadomo, obiecał mu pomoc, ale on sam też musi siebie odkrywać o czym jest już wiadome od dawna. Dlatego też nie tylko chwalił z powodu smaku kuchnię wampira, ale także by wybudować w nim jeszcze większą pewność siebie oraz lepszą samoocenę.
Wampirek przyglądał się wampirowi. Musiał naprawdę być mocno zaskoczony, że ktoś proponuje mu naukę i to konkretną, kto wie czy nie właściwą dziedzinę dla niego samego. Uśmiechnął się też na jego słowa, ponownie biorąc mały łyk herbaty.
- Wszystko zaplanuję. Zacznę uczyć Cię od podstaw, a później sprawdzimy co z tego wyniknie. Dobrze? - przerwał ponownie mocząc usta w cieszy. Co jak co, ale smak herbaty to on po prostu ubóstwiał - Nie możesz nie spróbować. Jeśli nie będzie to odpowiadało, zawsze możemy przerwać i wynaleźć coś, co Ci zacznie pasować i w czym poczujesz się dobrze. - dodał poważnie, chociaż na jego buźce nadal widniał uśmieszek. Kontynował kończenie swojego śniadanka, kiedy to Red wstał i ujął wampirzą buźkę swoimi dłońmi. Duże, fioletowe oczy zaś zawisły na jego twarzy.
- Ale ja mówię, że nie będę się męczyć, zwłaszcza gdy ma to coś wspólnego z Tobą. Właściwie wydaje mi się nawet przyjemne. Spędzanie czasu razem w każdy możliwy spsoób wydaje się czymś cudownym. - Odłoży talerzyk, by pogłaskać obie dłonie Red'a. Niech się tak nie stresuje biedak. Fabio zadba o niego należycie! I po krótkim czasie zaś ich usta złączyły krótkie, ale za to czułe pocałunki... nieco kawowe pocałunki. Oblizał usta i ponownie wziął w łapki talerzyk. Nie tym razem... Red zabrał mu naczynie, odkładając na bok. Co tym razem? Że oddanie krwi? Wampirek westchnął cicho, pozwalając partnerowi na ugryzienie i pobranie dobrej dla siebie ilości krwi. Nawet zasłonił czarnowłosy fioletowemu oczy! Wzdrygnął się lekko, gdy poczuł w sobie kły wampira. Mimo chęci oddania oraz pomocy, zakręciło się mu w głowie. W końcu oddawał ją też kilka godzin temu.
Jak skończył się posilać, Fabio złapał się łapką za ramię chłopaka, czując jak nogi robią się niczym z waty.
- Ale mam w głowie karuzelę! - zażartował i nim cokolwiek jeszcze dodał, opadł jedną nogą na podłogę. Mimo silnej krwi, wampirek nadal pozostawał tym najsłabszym ogniwem co oznaczało, że trzeba było mu dłuższego czasu na zregenerowanie swoich sił. Oczywiście nic nie powiedział, tylko uśmiechnie się bo przecież też Ereb podbiegł by zerknąć na swojego pana. Ten wyciągnął dłoń chcąc pogłaskać psiaka.
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Nie Cze 26, 2016 6:29 pm

On naprawdę się starał... I to z wyłącznością do niego! Był prawdziwą pomocą, której potrzebował Red, zaczął też być dla niego czymś w rodzaju rodziny. Chociaż w kwestii Red'a może lepiej byłoby to nazwać stadem? Chyba takie określenie jest trafniejsze w jego kwestii.
- Dobra, dobra, rozumiem już. - odwrócił na chwilę lekko głowę w kierunku okna. Wydawało mu się, że coś słyszał, jakby stuknięcie, jednak może to tylko wyobraźnia?
- Możemy spróbować, nawet nie, po prostu spróbujemy, tylko jest jedno „ale”. - zamachał mu palcem przed nosem, spoglądając w jego oczka. - Nawet nie próbuj się przemęczać czy planować wszystko pode mnie, ty masz też swoje życie, także nie zapominaj o tym. - nie chciał przecież, żeby biedak mu później konał z przemęczania!
A jeśli już o przemęczeniu mowa, to chyba załatwił mu je i to niemałe. Nawet nie pomyślał, że może go tak bardzo osłabić, gdy wypije krew od niego i to w tak krótkim czasie! Nie powinien robić tego, lecz nie myślał o konsekwencjach jakie mogą się wydarzyć. Gdy tylko poczuła jak drobna dłoń zacisnęła się na jego ramieniu, momentalnie złapał go za nią, spoglądając na niego.
- O rany, przepraszam Cię. - odrzekł, gdy ten tylko opadł nogą na podłogę. Sam uklęknął przy nim, obejmując mocno. Dopiero doszło do niego, że nie może tak po prostu brać od niego tej krwi. - Mogłeś powiedzieć, że jesteś osłabiony, nie myślałem... Naprawdę przepraszam. - znowuż przeprosił, wstając z podłogi. Oczywiście nie pozwoli mu teraz na cokolwiek! Szybko złapał go, unosząc na dłoniach.
- Musisz odpocząć, ja się zajmę już wszystkim. - nim ten cokolwiek odpowiedział, zaniósł go do kącika w kuchni, pozwalając się w jakiś sposób usadowić. Nim wrócił do głównej części kuchni jedynie powiedział – Nawet nie próbuj przychodzić i mi pomagać, masz odpocząć. Jakby coś się działo, to masz zaraz mówić. - ucałował lekko jego czoło, odgarniając wcześniej opadające na jego twarz włoski. Na swój sposób obydwoje chyba czasem zbyt martwili się drugą osobą.
Po tym wrócił do kuchni, przywitany ponownie przez Ereba. Rozejrzał się po naczyniach, zarówno tych dzisiejszych, jak i wczorajszych. Trochę tu tego jest, ale poradzi sobie! Rozejrzał się od czego by zacząć, jednakże wypadałoby się jakoś okryć przed zbędnym ubrudzeniem się. Jego wzrok przykuł fartuch o różowawej barwie... Lepszy rydz niż nic jak to się mówi. W takim razie zawiązał go i ruszył do boju z naczyniami!
Zebrał każde możliwe, brudne naczynie, wkładając je do zlewu. Tyle dobrego, że wszystko było używane z myślą o ich dwójce, także naczyń bardzo dużo nie było. Dosyć szybko się z tym wszystkim uwinął, jednakże może przyznać jedną rzecz – mycie naczyń nie jest ani przyjemne, ani łatwe!

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Pon Cze 27, 2016 6:53 pm

Także i wampirek usłyszał hałasy z dworu. Zmarszczył brwi, wpatrując się w teren poza oknem. Coś mu mignęło? Ktoś wszedł na teren domu? Może któryś z braci? Jednak za chwilę zaraz zwrócił uwagę na mówiącego Red'a,
Czyli się zgodził? Ale oczywiście musiał postawić swój warunek, na który pokiwał grzecznie główką.
- Spokojnie. Poradzę sobie... Nie musisz się o mnie martwić. - niech się nie obawia. Fabio ogarnie wszystko, że starczy czasu na wszystko. Chociaż i tak Red był na pierwszym miejscu oraz jego dobro.
Co do przemęczenia... Wampirek właściwie teraz go doznał, a dokładniej to osłabienia. Nie było ono aż takie mocne, lecz niestety powalające. Opadł na jedno kolano, czując jak zaczyna kręcić się mu w głowie. Nie miał za złe chłopakowi, w końcu sam mógł go powstrzymać ale tego nie zrobił.
- Nie denerwuj się, Red. Naprawdę jest wszystko w porządku, tylko dopadło mnie lekkie osłabienie. Nic wielkiego. - nie chciał by zwalał winę na siebie. Nawet pogłaskał go, gdy ten się nim zajął.
- Zobacz jak tego jest dużo... Red... Nie chcę by robił wszystko sam. - bąknął Fioletowy, patrząc to na chłopaka, a później na krzesło do którego prowadził. Usiadł ostrożnie, nie odrywając wzroku od Red'a, I miał zaprotestować, już nawet ,mordkę otworzył gdy Czarny zaś zabronił mu cokolwiek robić. Westchnął zatem, opierając się łebkiem o zaciśnięta piątkę. I ponownie usłyszał hałas! Tym razem ktoś zapukał do drzwi,
- Musze iść otworzyć... - powiedział do Red'a, wstając powoli z krzesła. Niech się nie boi, Fabio da sobie radę, Szedł ostrożnie, a przy opuszczaniu kuchni, posłał partnerowi uśmiech.
Opuścił pomieszczenie i udał się do drzwi wyjściowych. Był dość ciekawy kogo przywiało...

z/t
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sro Cze 29, 2016 5:54 pm

Red niczym Rozenkowa na TVN'ie podjął się walki z naczyniami, by jakoś odciążyć Fabia, tym bardziej, gdy przez niego jeszcze został osłabiony. Tak, tak, jak zawsze mówił, że nic się nie stało, że to tylko chwilowe, już dobrze znał ten tekst. Tylko mimo wszystko wiedział, że nawet jeśli jest to faktycznie częściowo wina Fioletowego, w końcu mógł powiedzieć nie, to i tak większa część winy spada na niego, sam też mógł pomyśleć. No nic, mądry Red i Fabio po szkodzie. Więc Red tam dalej robił swoje szuru-buru w zlewie, czyszcząc talerze, gdy również usłyszał pukanie.
- Zaraz otwo... - nie miał się już co fatygować, by dokończyć, Fabia dawno na miejscu nie było, poleciał otworzyć. Z nim to czasem też jak do ściany. Westchnął lekko, wracając do swojej czynności, nasłuchując trochę czy żaden raban się nie dzieje.
W sumie to niczego się nie dowiedział, jedynie że kolejny kuzyn przyjechał, że dawno się nie widzieli i tyle. Reszta go już nie bardzo interesowała, ale musi przyznać jedno – Fabio ma rodziny jak królików, gdyby tak zebrać ich wszystkich to by się pewnie dusili w tym domu, nawet jeśli jest spory. Cóż, nie będzie im póki co przeszkadzać, jedynie później się zapozna.
Z trudem w końcu udało mu się uporać z naczyniami, odłożył je teraz do wyschnięcia. Chyba może się pokazać w całej swojej okazałości, przecież to co najważniejsze jest zakryte. Gdy zdejmował fartuch, jego uszu doszedł znajomy pisk, pisk Fabia.
- Co oni tam wyprawiają? - mruknął do siebie, kierując się w stronę drzwi. Myślał, że takie piski ma już zarezerwowane dla siebie, jak słychać trochę się pomylił. Zazdrosny Red? Czyżby coś takiego istniało? To się okaże w kolejnym odcinku!

Z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sob Gru 03, 2016 6:18 pm

Jeśli ktoś coś mówił to tylko red lub Xin., Fabio nadal milczał. Można byłoby stwierdzić, że całkowicie skupił się na jeździe, chociaż w głębi duszy wampirka tliły się smutne myśli. Więc ze strony jego żadnego głosu nie było.
Kiedy dotarli do domu, zaparkował samochód na podjeździe i poczekał aż wszyscy go opuszczą. Wtedy zamknął drzwiczki, kierując się następnie do domu. Ojciec już zapewne był w środku, ale póki co wampirek nie miał ochoty się z nim widzieć. I dopiero będąc w domu gdzie skierował się do kuchni, rzekł - Red, przygotujesz mu posiłek. Nie musisz nic doprawiać, tylko przysmażysz kilka kawałków wołowiny. Są one w lodówce. - głos wydawał się bezbarwny, zupełnie jakby Fabio wyłączył swoje ciepło i powstała taka chłodna, wypełniona powagą osóbka. Właściwie zdał sobie sprawę, że teraz nie ma czasu na śmiechy czy uśmiechy mające polepszyć humor. Fabio zaczynał wątpić w pogodę ducha. Okrutne realia nadchodziły.
- Ja muszę wrócić do tego sklepu i wziąć nasze zakupy. - dodał, patrząc na Red'a, to na Wilka.
Jak przestąpił próg kuchni, zapalił w niej światło. Musiał ostrożnie się poruszać, zważywszy na ból w kostce - w dodatku podczas naciskania pedała w samochodzie nieco się pogorszyło. Ale po co dawać o tym znać? Jeśli którykolwiek odezwie się w tej sprawie, Fabio jedynie zmierzy wzrokiem dając wyraźnie znać by sobie odpuścił trosk. W sumie wolał naszykować też kawałki mięsa, jakie to Red miał przygotować - Możesz odrobinę je posolić. - niech ma do smaku. Ale czy Wilkowi robiło to jakąkolwiek różnicę? Fabio przygotowawszy wszystko, sprawdził raz jeszcze czy w kieszeni ma klucze od samochodu. Ktoś coś jeszcze chciał póki wampirek z nimi był? Bo jeśli nie, to niech sobie zasiądą w kuchni, a fioletowy się szybko zawinie chcąc załatwić jak najszybciej sprawy i móc wrócić w spokoju do domu. Potrzebował solidnego wypoczynku.
Oczywiście nim cokolwiek się wydarzy, zajmie się raną Czerwonego - szybkie wyleczenie i po sprawie.
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Nie Gru 04, 2016 12:18 pm

Sytuacja niby opanowana, ale ofiarami uspokojenia Wilka padły aż dwie osoby. O ile rana Reda na ręce zagoi się, o tyle nadszarpnięte nerwy zarówno Himury jak i Fabio nie przejdą tak po prostu. Zwłaszcza delikatny i wrażliwy z natury Ukochany, który nie tylko nie chciał przyłączyć się do pojednawczego uścisku w tyle kanapy samochodu, ale nawet na dotyk po ramieniu reagował odsunięciem się i przygnębiającym milczeniem zza wyschniętymi od łez, spuchniętymi oczami Skarbka. Rykoszet braku kontroli Xina mocno ugodził w pewność siebie Aniołka, który będąc zmęczony nie użalał się, tylko w milczeniu odwiódł wszystkich do domu.
Aura niepokoju i wątpliwości Fabio upewniła Malinowookiego, aby samemu zachować milczenie i najlepiej jak najszybciej wrócić do dobrej kondycji. Dodatkowo musi znaleźć sposób w ramach zadośćuczynienia za zniszczony wypad na zakupy, a przede wszystkim - za popsucie relacji i zgorszenie Najdroższego swoim dzikim zachowaniem.

***
Wrócili więc o wiele za wcześnie z wypadu na miasto, nie tylko bez nowych ubrań, lecz z nowymi ranami na duszy. Najdzielniej spisał się niewątpliwie Red, który w ten sposób dowiódł Fabio, że jest gotów poświęcić bardzo wiele dla dobra reszty członków rodziny. Po dzisiejszej akcji trudno było stwierdzić, iż ma się do czynienia z wampirem krwi E, tylko z bardzo bliską osobą pełnej troski o innych. Sam mógł domyślić się pewnie, że to zasługa miłości od Kruszynki, która teraz cierpi. No tak, tyle ofiarowała od siebie, a w zamian co otrzymuje? Od Amiko... nic dobrego. Szedł jak cień za wampirami i zanurzony w myślach starał się nie stwarzać nowych zagrożeń. Usiadł nawet grzecznie w kuchni, chociaż spuszczony łeb i skierowane na bok spojrzenie wskazywało, że aż taki spokojny nie był. Lekko drgnęło mu ucho i spojrzał ukradkiem na Fabio, kiedy odezwał się po raz pierwszy od wyjazdu spod sklepu. Poraziło Xina do żywego barwa słów. Tak jakby to nie Fabio wydawał polecenia. Aż przekręcił łeb tak, by patrzeć na Ukochanego nabierać pewności, że schrzanił mu dzień. Oby tylko to, chociaż ten chłód bijący od Syrenki był tak duży, że aż zapomniał o swoim głodzie.
Oczywiście, że jest różnica między posolonym mięsem a bez... ale tylko z rączki Fabia. To dzięki Księciu jego życie nabrało smaku, sensu, esencji, a nie była niesmaczną breją! To tylko przez brak samodyscypliny Xina gorzknieje i marnuje się jego żywot! Oni starali się jak mogli wyciągnąć go ze zwierzęcej otchłani, a on nie ufając sobie nie dawał sobie pomóc, żeby ich nie zranić. Ale i tak krzywdził ich do żywego! Nie chciał tego, lecz ten cholerny stwór, jaki zakorzenił się w jego DNA, nie odchodził. Żerował jak pasożyt na zdawało się zdrowym ciele Wilkołaka. Nie powinien jednak opierać swoich sił na mięśniach, lecz na uczuciu. Uczuciu, które zachwiał swoim postępowaniem i zniechęcał tych, którzy pragnęli jego powrotu do normalności.
Jak tak Maleństwo stało w progu drzwi, ze zmęczonym i poważnym obliczem, to aż Wilk poderwał się z miejsca. Omal nie strącił ogonem talerza na posiłek, a potem pomaszerował ciężkim krokiem ku Fabio obejmując go i tuląc do swego torsu. Jeśli wyrywał się, to nie puszczał. Nie podaruje sobie, że unieszczęśliwił Ukochanego, że zranił do żywego swym prostackim, prymitywnym zachowaniem w sklepie. Teraz w zasadzie też nie był najdelikatniejszy, lecz to desperacja sprawiła, że nie mógł wypuścić Fabia. Nie po tym wszystkim złym, co uczynił wobec niego i Reda.
-Wy-bacz mi... proszę...
...inaczej nie miał po co żyć. Owszem, Red też zajął szczególne miejsce w jego kamiennym sercu, lecz Skarbek był niczym tlen do oddychania, najczystszą wodą do popicia i obmycia swego ohydnego ciała. On był wszystkim dla Xina, który nie był godny na wszystkie łaski, jakie spływały z jego rąk, ust, spojrzenia, gestów. Żaden materialny posiłek nie nasyci go tak bardzo jak miłość Fabia.
A co jeśli nie wybaczy mu krzywd, nie wybaczy mu teraźniejszej śmiałości wobec niego? Nie wybaczy mu, że istnieje w jego życiu? Na pewno będzie starać się naprawić szkody, lecz jeśli wyrzuci go precz za drzwi - będzie błagać o szansę, korzyć się ile trzeba. A jeśli i to nie będzie mu dane - odejdzie i nigdy nie wróci. Nie mógł wywierać presji na Bóstwie, nie był tego godzien, lecz jak miał się poprawić? Jak wynagrodzić? Wierzył w miłość, wierzył w uczucie, wierzył w dobroć Fabia, to Xin był słaby - nie On. Bestia żerowała na wątpliwościach Amiko, na jego lękach - nie na sercu Najdroższego. Musiał mieć większą ufność w Długowłosym, musiał ufać także Himurze - oni byli dłużej wampirami od niego, więc poprowadzą go po materialnej rzeczywistości, lecz nie tylko.

_________________

Opis wyglądu na Halloween: prawdziwa dynia na głowie, czarno-zielony płaszcz do kostek, czarna bluza z wysokim kołnierzem, porządne czarne glany, czarne grube rękawice. Podświetlenie dyni - instalacja elektryczna. Odzienie zdarte.
Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Nagroda z eventu Halloween "Dyniowe Losowanie" 2016:
 

Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Nie Gru 04, 2016 2:27 pm

Droga znowu przeszła bez jakiejkolwiek wymiany słów, nawet nie zdążyli usiąść porządnie, bo byli już w trasie. Fabio się bał? Tak by się mogło zdawać skoro nawet nie usłyszeli żadnego wyrazu, który wyszedłby z jego ust, chociaż drżącym głosem. Sam jednak nie myślał o odezwaniu się, atmosfera stała się zbyt ciężka w tym momencie.

- Mogłeś chociaż powiedzieć, że ruszamy. - mruknął, gdy podnosił się z tylnego siedzenia pojazdu. Fabio zdawał się reagować na nich minimalistycznie, jakby chciał póki co zapomnieć? Trzymał się teraz bliżej Wilka, może Fioletowy obecnie... Woli pobyć sam? Szedł spokojnie obok Amiko, poprawiając przy okazji koszulę, która trochę nasiąknęła krwią, lecz mimo wszystko szkarłatne oczy spoglądały na Czarnowłosego. Xin zdawał się bać jeszcze bardziej siebie, a cała atmosfera wcale mu nie pomagała w tej chwili. - Chodź Xin. - szepnie do niego, idąc u jego boku.
W domu już poczuł nowy, nieznany mu zapach, znowu ktoś się pojawił? Nie teraz mu jednak to w głowie, powędrował za dwójką do kuchni, opierając się o blat. Jednak tutaj po raz pierwszy od dłuższej chwili odezwał się Fabio. - Dobra... - wyszeptał, odwracając od niego wzrok, spuszczając go gdzieś na podłogę. Nie brzmiał już jak on, był zbyt mechaniczny, by być tym Aniołkiem, przynajmniej w tym momencie. Jednak on chyba nie widział, że burzy jeszcze bardziej ducha Wilka. Sam wzrok uszatego, gdy patrzył się wzrokiem pełnym smutku na niego mówił wszystko co czuł Xin.
Dalsze gesty pokazywały to jeszcze lepiej. Wilk niemalże rzucił się na niego, prosząc o przebaczenie, a Red dalej stał bez słowa, przyglądając się jedynie całej tej sytuacji. Wilk był wielki – w kwestii swego serca. Tak bardzo starał się walczyć o przebaczenie, pewnie nawet padłby przed nim, błagając o wybaczenie. Red'a nie miał co przepraszać, on nawet nie miał mu niczego za złe, bo go rozumiał, sam tak się zachowywał, jednak co zrobi z tym wszystkim Nessuno?
Jeżeli dalej będzie taki chłodny dla Wilka – Himura w końcu się odezwie. - Widzisz jak on się stara dla Ciebie? - mruknie cicho w stronę tej dwójki, spoglądając to na jednego, to na drugiego. Wciąż było mu daleko do pełnego zrozumienia uczuć, ale wiedział jedno – nie mogą tego tak zostawić, w żadnym wypadku. - Jak już chcesz się na kogoś gniewać to na mnie... Dobra? To nie wina Xin'a... Sprowokowałem go, przeze mnie zaatakował, więc wybacz mu... - zadziała? Może. Nie wiedział naprawdę czego może się spodziewać po takim obliczu wampira, kiedy jego wnętrze straciło swoje ciepło.

_________________
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2850


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Nie Gru 04, 2016 3:26 pm

Zaczynało się.
Fabio naprawdę obecnie nie miał ochoty na rozmowy. Cała ta sytuacja jaka miała niedawno sprawiła, że zaprzestał się cieszyć. Jego świadomość okrutnie skierowała się na drogę podłej rzeczywistości, a cały optymizm póki co leżał w gruzach. Odbudowanie go może mieć czas różny. Właściwie mógłby go zasłonić parawanem radości, który miałby tylko tworzyć sztuczną zasłonę na wielki smutek oraz rozczarowanie. Ale po co? Co niby miałoby to dać?
Lepiej skupić się na prostych czynnościach, takich jak uspokojeniu Wilka by zaś nie wpadł w szał. Strach przed kolejna utratą okazywał się jednak o wiele większy niż fioletowy mógł przypuszczać. Czy Red oraz Xin o tym wiedzieli? Te niegdyś fiołkowe oczy wypełnione nad wyraz szczęściem, nie śmiały się już ani nie wykazywały żywiołowością. Teraz kryły w sobie niemal śmiertelną powagę.
- Ty też Red powinieneś się ogarnąć. Woń krwi może zadziałać zbyt mocno na Ciebie, jak i jej utrata. Zresztą doskonale o tym wiesz. - lepiej przypomnieć. Wampirek westchnął cicho, gdy już powiedział swoje. Teraz pozostało nic innego jak wrócić na miasto i odebrać ich zakupy. Lecz gdy tylko przeszedł przez próg kuchni, wielka siła ramion powstrzymała go. Zatrzymał się, mrużąc powieki. Nikt inni niż tylko Xin potrafił tak gwałtownie okazywać swoje emocje. Może aż nadto włożył swoją siłę, skoro wampirek poczuł lekki ból.
Red z całą pewnością przyglądał się całej tej sytuacji, milcząc. Włoch zacisnął dłonie w piąstki, nie sam gest tak na niego zadziałał, tylko słowa. Fabio doskonale wiedział co siedzi w Wilku. Ale obiecał poprawę, że zacznie brać się w garść! Teraz zaciskał także i powieki.
Wtedy odezwał się Red. Fabio skierował główkę w stronę źródła głosu, ale spojrzeć nie mógł, gdyż zasłaniał go Amiko.
- To nie jest Twoja wina, Red. Xin nie powinien reagować na Ciebie złością. - w końcu padły słowa, atoli nie takie przyjemne. Fabio chwycił rękę Wilka, chcąc by ten go wypuścił z objęć. Nie szarpał się, ani nic - Nie jestem w stanie pomóc Ci, Wilku, skoro sam nie zechcesz z tym walczyć. Wieczna ucieczka sprowadzi na Ciebie zagładę. I nie chodzi już tutaj o zniszczenie Twojego człowieczeństwa... - jeśli Amiko pozwolił na wyswobodzenie się mniejszego, ten odwróci się i spojrzy na jego twarz - Dopadną Cię inni, a wtedy już nie będę w stanie nikogo ochronić. - o czym mówił wampirek? Zagadka świata? Nic z tych rzeczy. Fabio zna aż nadto naturę wampira, która w dodatku była wymieszana z agresją wilka.
- Jeśli nie nauczysz się życia wśród innych, staniesz się czymś co ludzie nazywają Zagrożeniem - a łowcy skutecznie je eliminują. - może i łza pojawiła się w oczku wampirka? Tak, bo spłynęła ona po policzku. Ta okrutna rzeczywistość aż za bardzo przygniatała słabą postać wampirka. Może myślał zbyt pesymistycznie? Raczej ostrzegał Wilka, chcąc sprowadzić go na ziemię świata ludzi oraz wampirów. Nie będą żyli wiecznie na miodzie oraz winie - A jeśli stracisz kontrolę, uciekniesz z domu, zaczniesz zabijać i niszczyć imię wampirów, nie będę w stanie nawet powstrzymać Pana Hiro. Twój Pan wbrew pozorom jest dobry, jednak podpadnięcie mu równa się czymś gorszym niż samo dno piekła. - troszkę nerwowo, troszkę dramatu. Fabio otarł rączką załzawione oczy, bo przecież już nie wytrzymywał. Chłód sam zaczynał doprowadzać do rozpaczy, lecz utrata Amiko byłaby bardziej dotkliwsza. Ktoś ma coś do dodania? Jeśli nie, to Fabio skieruje się do wyjścia. Zerknie też i na Himura. On także powinien wziąć sobie słowa do serca.

Więc jakby co
zt


Ostatnio zmieniony przez Fabio dnia Nie Gru 04, 2016 7:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Nie Gru 04, 2016 7:19 pm

Atmosfera była coraz gęstsza. Proste słowa i uścisk nie mogły odczynić złego uroku, jaki narzucił na Fabia swoim gorszącym postępowaniem. Nie usłyszał słów odpuszczających winy, nawet jak Red niespodziewanie zdecydował się stanąć po stronie Xina, a nie Aniołka. Dobrodziej nie pozostawiał wątpliwości, że droga do przebaczenia będzie tym razem długa i wyboista. Wszak jego słowa pozbawione uczuć pokazywały szarą rzeczywistość. Zagrożenia, jakie czyhały na Amiko, jeśli dalej nie będzie umiał uporać się z własną naturą. Cóż, słowa szorstkie nie okazywały emocji, lecz mowa ciała Malca tak. Świadczyły o tym smutny i pełen zawodu wzrok Syrenki oraz niechęć do przytulenia. Odsunął się oczywiście w momencie, kiedy zaprotestował Ukochany, ale otworzył szerzej ślepia chwilę później.
-Fabio...
Wyszeptał cicho, gdy podczas solidnego kazania dostrzegł łzę spływającą po policzku Ukochanego. Nawet ostrożnie sięgnął ręką z zamiarem ściągnięcia łzy, lecz ostatecznie nie zetknął palców z jego delikatną skórką. Zamiast tego wyprostował się i z cichym westchnieniem słuchał uważnie słów Najdroższego i nie ośmielił się już więcej odezwać czy przerwać mu wyjścia z domu. Może rzeczywiście pragnął odpocząć od kłopotliwego Wilka, a ten naprzykrzał się w nieodpowiednim momencie. Najważniejsze, aby zrozumieć przesłanie, jakie chciał wpoić mu Fabio ostrzeżeniami. Zrozumieć i zrealizować. Wpatrywał się w Maleństwo i lekko przygryzł wargi słysząc groźbę stania się Zagrożeniem, celem do zlikwidowania nie tylko przez łowców wampirów, ale i własnego Pana. Skinął lekko głową dając znać, że zrozumiał aż za bardzo co to znaczy być coś gorsze od samego dna piekła. Nie mógł do końca sobie wyobrazić ten rodzaj zła, ale odrzucenie przez Bóstwo odebrałby znacznie gorzej niż czyn Hiro. Bo kochając go, jednocześnie wprowadzał go we skrajne emocje, i niestety coraz częściej w te najgorsze. Podkulił ogon i spuścił uszy, nie mógł liczyć na szybkie przebaczenie, skoro tak trudno było dostrzec pozytywne zmiany u Xina.
Nie zatrzymywał dłużej Landryneczki, nie chciał pogarszać jej stanu, a źle przyjęła jego poprzednie objęcia. Najlepiej będzie, jak da mu odetchnąć od siebie. Nie, nie ucieknie, lecz dopóki nie dojdzie do w miarę stabilnego stanu - nie powinien rzucać się w oczy Ukochanemu. To ciężka rzeczywistość, ale trzeba zmierzyć się z nią i przyjąć konsekwencje swoich poczynań. Tym bardziej tych, których nie potrafił opanować. Wycofał się też wgłąb kuchni, musiał zaspokoić ten głód, przez który omal nie zrujnował życia najwspanialszych osób. Stał tak nad patelnią z utkwionym wzrokiem w mięso, ale wcale nie myślał o jedzeniu. Wołowina już pachniała, chociaż jeszcze nie była gotowa. Heh głupie porównanie, ale tak samo jak wołowina, musi odczekać także na chociażby minimalne tolerowanie przez Bóstwo. Musiał zasłużyć na to, by ich związek nabrał najpyszniejszego smaku. Cała chwała miłości nie mogła spoczywać jedynie na barkach Fabio i Reda. Jeśli ich nietypowy związek ma przetrwać, Amiko musi także dać od siebie wiele.
Kiedy Fabio wyszedł do garażu po samochód, Wilk stał wciąż przy palnikach. Nie powinien rozkazywać, lecz czułby się lepiej, gdyby Red pojechał z ich Ukochanym. Nie wydawał się być w najlepszej formie psychicznej, w dodatku ta spuchnięta nóżka nie dawała mu spokoju. Pewnie i Czerwonooki martwił się o Włocha. Zresztą musiał przyznać, że pomoc Reda była ogromna. Nawet chciał sam wziąć winę na siebie, co łatwo dostrzegł bystry Fabio. Książę miał rację - to brak kontroli Xina doprowadził do przykrości i krzywd. Jeśli przyjaciel został w domu, mógł zobaczyć, jak dotąd w miarę wyprostowana sylwetka Wilka łamie się w pasie i przechyliwszy się tułowiem nad naczyniem z jedzeniem drżał na ciele. Nerwy i zmęczenie dawały o sobie znać, chociaż nie był już taki gwałtowny jak w samochodzie. Tak bardzo zawiódł najbliższych... i to bolało go bardziej od głodu, od samego siebie. Zacisnął dłonie na blacie, o które opierały się jego łapy. Po posiłku powinien spróbować zasnąć, jak nie samodzielnie, to poszuka tabletek nasennych. A potem... nie wiedział... na pewno nie ucieknie... nie ucieknie... nie może!

_________________

Opis wyglądu na Halloween: prawdziwa dynia na głowie, czarno-zielony płaszcz do kostek, czarna bluza z wysokim kołnierzem, porządne czarne glany, czarne grube rękawice. Podświetlenie dyni - instalacja elektryczna. Odzienie zdarte.
Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 

Nagroda z eventu Halloween "Dyniowe Losowanie" 2016:
 

Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Kuchnia - Parter   Sro Gru 07, 2016 7:48 pm

Czemu słowa skierowane do Xin'a bolały i jego? Bo dotyczyły także Himura? Możliwe. Niestety, wampir wiedział już dobrze, że daleko mu od bycia człowiekiem, ale i wampirem nie ma się chyba co nazywać – jest przecież tylko zwierzęciem w ludzkiej skórze, które raczej bez niczego można uznać za zagrożenie. Jedyne chyba co go chroni przed łowcami, to niewychylanie się za daleko, aniżeli tereny, gdzie takie rzeczy mogłyby zostać uważane za normalniejsze. Już przecież od dawna nie opuszczał dalej murów domu Nessuno, aniżeli w głąb lasu, jeszcze dalej od ludzi.
Na resztę słów nawet nie patrzył się w stronę tej dwójki, obrócił się plecami do nich, podpierając się dłońmi o blat, a wzrok kierując w dal, gdzieś za szybę. Może nawet udało mu się zignorować część tych słów, które wychodziły z ust Fioletowego. Rozumiał, że dotyczą one również jego osoby, za dobrze to rozumiał. Niestety albo i stety, nie zareagował w żaden już sposób na te słowa, nawet jeśli większa liczba słów zdawała się napływać na język, aniżeli zazwyczaj. Chyba tę kwestię wolał przemilczeć. Uniemożliwił nawet wymianę spojrzeń z Fabio, obróciwszy się dopiero, gdy ten wyszedł, a dźwięk silnika samochodu oddalił się.
- Odpocznij Xin. - mruknie do mężczyzny, podchodząc do niego i spoglądając na jego posturę. Heh, nawet teraz zdawał się być przerośniętym psem, który dostał naganę. - To nie twoja wina, nie mam Ci niczego za złe. - szepnie do mężczyzny, układając dłoń na jego ciemnej czuprynie, by chwilę pogłaskać go po głowie.
- Też bym tak zareagował, gdyby ktoś zaczął się do mnie tak odzywać... Przepraszam Cię. - może dostrzega w Amiko trochę lepsze odbicie siebie? W którym jest jakaś nadzieja na zmianę?
- Jeszcze przez to wszystko dostało Ci się od Niego, nawet jeśli to była moja wina... - westchnie cicho, sięgając po sól, by doprawić lekko mięso jak zalecił Włoch. - W tobie przynajmniej większa nadzieja. - zaśmiał się cicho. Mówienie prawdy jest czasem dziwne, nawet bardzo, zwłaszcza gdy mówi się coś... Od serca? - W końcu w hierarchii to ty jesteś wyżej. - szturchnął lekko Wilka w ramię, wyłączając palnik, a po chwili ściągając wołowinę z patelni na talerz. Sam też chyba musi faktycznie zjeść, bo już obraz zdawał się czasem zamazywać. Sięgnie więc do lodówki po worek z krwią, siadając na jednej szafce i spijając powoli posokę.
- Hej Xin... Jest jeszcze jedna sprawa. - spojrzy się wtem szkarłatnymi oczyma na Wilka, bo tutaj chodziło o coś naprawdę ważniejszego niż dotychczas. - Niedługo... Będę musiał chyba... Na trochę zniknąć stąd. Nie wiem na ile, kilka dni, tydzień, może i miesiąc. – albo dłużej. Ciche westchnienie wydostało się z jego ust, zlizując kroplę krwi, która spłynęła po kąciku ust. - Po prostu chcę żebyś był z Nim przez ten czas, nie mów mu gdzie zniknąłem, nie szukajcie mnie. Kochaj go przez ten czas mocniej... Czy coś takiego... - uśmiechnie się lekko do Xin'a, przyglądając się mu przez chwilę. Naprawdę z niego był miły gość, trochę zgubiony, ale wciąż miły. Na pewno jednak nie był tak zagubiony jak Red, który chcąc, nie chcąc musiał w końcu wziąć się za załatwianie swoich spraw, a jak mu to wyjdzie? Nie wie.

Chwilę jeszcze pobył w pomieszczeniu z Wilkiem, by dotrzymać mu towarzystwa czy coś takiego. Ostatnie chwile w tym domu przed zniknięciem, czy ma się nimi nacieszyć? Przecież wróci tu jeszcze, powinien, nie zostawi tej dwójki samej, nawet jeżeli zapomnieliby już o nim. Po dłuższej chwili siedzenia i konsumowania krwi, ruszył się w końcu z miejsca, spoglądając jeszcze raz na Wilka. - To, idę... Do zobaczenia kiedyś. - mruknie cicho, wychodząc z pomieszczenia. Jeszcze skieruje się szybko do swojego pokoju, zbierając w torbę trochę ubrań na zmianę, a później wróci jeszcze do kuchni po kilka worków z krwią. Na korytarzu już przywdzieje kurtkę i ruszy przed siebie, pomiędzy zimowym krajobrazem.

z/t Red

_________________
Powrót do góry Go down
 
Kuchnia - Parter
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Łazienka I - parter
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA :: 
DOM NA UBOCZU
-
Skocz do: