IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Nie Paź 04, 2015 1:53 pm

Wygląd:
 
Opis: Kamienna grota gdzieś w środku lasu. Wyrzeźbiona przez ściekające krople wody i trudno dostępna dla zwykłych ludzi. Wydaje się być opuszczona przez jakiekolwiek żywe organizmy.

***
To właśnie tutaj zabrał ze sobą Daszę, która nawet podczas drogi była wciąż nieprzytomna. Chyba za mocno uderzył ją w skroń, dobrze, że nie złamał jej karku ani nic z tych rzeczy. W opancerzonej skorupie nie wydawał się tym przejmować, ale jak tylko okiełzna do końca przemianę i anuluje jej działanie - będzie gorzej z wyrzutami sumienia.
Niósł ją na plecach i skacząc zwinnie z drzewa na drzewo natrafił na nietypowe źródło energii. Skrywało się w kamiennej górze i aż kusiło, by wywiercić otwór i odkryć przyczynę dziwnych wibracji mocy. Miał gotowe narzędzia ku temu, więc nie patyczkując się wbił się w rozpędu w ścianę skalistą i przebił się bez problemu do środka. Zupełnie nie spodziewał się zastać takiego widoku.
Tafla wody odbijała promienie Księżyca, ale tylko w niewielkim fragmencie. Całe szczęście, że z rozpędu nie wpadł do wody - nie znosił mieć z nią kontaktu. Odstawił trochę niedbale dziewczynę na skalistym podłożu i usiadł obok próbując zniwelować swoją potworną moc. Długo mu to zajęło - bestia nie chciała odpuścić. Warczał sam na siebie, zaciskał łapska aż do mrowienia rąk, i oddychał bardzo nierówno. Szarpiąc się z samym sobą wreszcie zdecydował się na najgorszy dla siebie krok - wejście do wody po czubek głowy. Intuicyjnie unikał jej, lecz nie widział lepszego sposobu na uciszenie bestii, a zarazem możliwości poprawnego funkcjonowania.
Wystarczył jeden skok, by zanurzyć się całkowicie w jaskiniowym zbiorniku wodnym i przepędził monstrum. Bardzo prędko, jakby bojąc się utraty życia w gęstej cieczy, wypełzł na brzeg i wykrztuszał z siebie resztki wody. Drżały mu dłonie, huczała głowa, lecz co z dziewczyną? Niebieskowłosa wciąż leżała na plecach, byle jak, dlatego młodzieniec wolnym i chwiejnym krokiem podszedł do niej i przekręcił tak, by mogła swobodnie oddychać. Powieki mu się zamykały z wycieńczenia, już nawet przestał myśleć o pościgu, tylko o towarzyszce. Delikatnie przyłożył mokre palce do skroni Daszy - będzie siniak jak nic, ale na szczęście regeneracja wampirów jest skuteczna i szybka. Chwilę czuwał przy urodziwej wampirzycy, ale nie na długo. Zasnął tuż obok zwinięty w kłębek, już z normalną aparycją. Tylko gdzie nie gdzie zostały skorupki na skórze od pancerza.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Nie Paź 04, 2015 6:47 pm

Dasza nie chciała dać za wygraną i tak po prostu odpuścić sobie zwłaszcza w tej postaci...a jednak cicha woda brzegi rwie co? Już nie pamiętała kiedy ostatni raz jej natura pokazała jak może być ona niebezpieczna wobec każdego, już raz straciła ważna osobę drugi raz mógłby ją zabić. Chłopak słusznie postąpił wobec niej i w końcu nieco uległa ale duch walki nie opada nawet gdy jest na przegranej. Ma wole walki i odwagę ale nie będąc bestią zachowuje nieco więcej rozwagi i rozsądku.
Mogli spróbować by się zmierzyć w walce ale po co skoro zdążyli się obdarzyć nawet zaufaniem i ani jedno ani drugie nie chciało krzywdy osoby, która nie jest mu już wcale taka obojętna prawda? Chłopak zastosował coś co sprawiło, że Dasza już podda się mu całkowicie i chociaż mogło być to bardzo brutalne to jednak chyba nie było innego wyjścia jak uczynić właśnie coś takiego. A mówiąc prościej Dasza poczuła jak chłopak uderzył ja brutalnie i solidnie prosto w skroń tak, że nie było szans aby od takiego ciosu i silnego przeciwnika nie paść. Udało mu się...opanował bestię. Dziewczyna była nieprzytomna i być może gdy się wybudzi będzie już po wszystkim...oby.
Przez całą drogę nawet nie drgnęła cios rzeczywiście był na prawdę mocny i na pewno zostanie piękny ślad po uderzeniu ale wampirza regeneracja zrobi swoje. Była nieprzytomna dość długo przez co nawet nie widziała przemiany chłopaka lecz prędzej czy później zobaczy go w okazałości lecz tak jak wcześniej powiedziała nie uznała go potwora.
W końcu Dasza zaczęła budzić się a pierwsze co ujrzała to, że znajduje się zupełnie w innym miejscu niż wcześniej...to jakaś jaskinia? Miała ból głowy lecz uniosła sie nieco aby rozejrzeć i dostrzegła chłopaka, który leżał obok niej i był cały przemoczony. Ostrożnie wstała z ziemi i dotknęła skroni lecz poczuła ból po czym podeszła do zbiornika z wodą i uklęknęła patrząc na swe odbicie. Była już sobą. Zobaczyła na nim wielkiego siniaka, czy ktoś zaatakował ją? Jedyne co pamięta to to, że poczuła się okropnie i miała ból głowy, wyleciała z budynku a potem...?
-Nie, proszę...cholera.
Nic nie pamiętała i obawiała się, że zrobiła coś strasznego. Dziewiątka musi opowiedzieć jej jak było na prawdę. Obmyła twarz i podeszła do chłopaka, uklęknęła przy nim na dwóch kolanach i ostrożnie dotknęła dłonią jego policzka.
- Proszę, wstań.
Patrzyła na niego zatroskana.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Nie Paź 04, 2015 8:10 pm

Nienawidził wody, brzydził się jej i obawiał, lecz tylko tak mógł zneutralizować w sobie bestię. Ociekał przeźroczystą substancją, praktycznie nie było na nim ani jednej suchej nitki. Dlaczego więc podjął taki trud, poświęcił się wręcz dla dziewczyny? Dlaczego nie pozostawił jej losowi i zajął się swoimi planami?
Ona... ona zasługiwała na życie. Widział w niej wiele pozytywnych cech, i nic nie szkodziło, że jeszcze przed sekundą chciała go pozbawić krwi, a być może nawet życia. Wszak był szkodnikiem, który nawet w humanoidalnej postaci nie przejawiał tyle dobrych zachowań co właśnie Dasza. Jeśli ktoś z nich miał przeżyć, to właśnie ona. Ale oczywiście walczył o swoją egzystencję, i o to, by wrócić na prostą.
Może dlatego za namową koleżanki i jej dotykiem, mimo potwornego zmęczenia, otworzył powoli powieki i cicho jęknął. Błękitne tęczówki utkwił w Niebieskowłosej, która troskliwie spoglądała na niego z góry. Kucała tuż nad nim, pełna dobrych chęci. Nie przywykł do czegoś takiego, i to nie po tym, gdy dosłownie kilka minut temu ta sama osoba chciała rozszarpać go na strzępy.
-Dasza?
Zapytał cicho, nim próbował się podźwignąć w tułowiu do góry. Bezskutecznie, brakowało mu sił. Jeszcze czuł się osłabiony z powodu tego, że był cały mokry, a nie znosił wody, nie tolerował jej po prostu. To tak jakby ktoś cierpiący na lęk przed ciemnością został zamknięty w wąskiej szafie. W przeciwieństwie do dziewczyny pamiętał aż za dobrze cały przebieg spotkania. Stąd gdy tylko utkwił oczy na jej spuchniętą i posiniaczoną skroń wzdrygnął się, kryjąc spojrzenie za grzywką. W czym niby był lepszy od jej poprzedniego stręczyciela?
Jeszcze raz podźwignął się w połowie tułowia, z pomocą dziewczyny trzymając pion od pasa w górę. Zacisnął dłonie w pięści. Był na siebie wściekły, lecz najważniejsze, że partnerka wydawała się być już poza amokiem. Gdyby tak nie było, już by nie żył, zagryziony w tejże jaskini. Podparł się rękoma w przodu i siedząc trochę jak zbity kundel ze spuszczoną głową próbował coś powiedzieć. Wargi wykrzywiały się bezdźwięcznie, aż wreszcie z siebie wydusił:
-Jak... czuć się?
Spod grzywki odrobinę zabłyszczały mu tęczówki, które badawczo, ale ukradkiem spoglądały na towarzyszkę. Nie chciał być natarczywym, czy coś, zwłaszcza że mocno ją urządził. Właściwie dała ku temu solidny powód, nie mniej jednak czuł do siebie wstręt, iż mimo chłonnego umysłu na różne informacje, nie był w stanie pokojowo rozegrać natarcia bestii Daszy.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Nie Paź 04, 2015 8:43 pm

Spoglądała na dziewiątkę, był cały przemoczony i wyglądał na zmęczonego bardzo. Co się wydarzyło? Dasza próbowała się skupić i przypomnieć sobie ostatnie chwilkę ale to jak przez mgłę...obawiała się najgorszego tak na prawdę. Po samym jego wyglądzie musiało dojść do jakiejś walki lub coś innego po za tym miała dość sporego siniaka na skroni jakby ktoś chciał aby straciła przytomność lecz byli tylko oni sami więc kto... Dopiero teraz uderzyło do jej głowy, że podczas księżyca miała zawroty i czuła głód krwi więc jednak stało się, sama domyśliła się co mogła zrobić. A tak próbowała to tłumić w sobie i nagle przez coś takiego straciła nad sobą panowanie. Może właśnie dlatego miała tego siniaka bo chłopak bronił się przed nią? Czuła się okropnie jak zwykły potwór.
- Tak mi przykro...nie chciałam...nie pamiętam...
Wiedziała, że zrobiła coś złego miała łzy w oczach bo nie chciała aby w ten sposób dowiedział się, że takie napady mogły by się zdarzać. Jednak skoro tutaj jest chłopak musiał się nią zająć nie zostawił jej samej w jakiś sposób poczuła się z nim silnie związania byli bardzo podobni do siebie. Jeśli nawet zrobił jej krzywdę w obronie przed nią nie mogła mieć mu za złe a podziękować ponieważ mogła by wtedy zabić wielu niewinnych. Gdy otworzył oczy i usłyszała dźwięk w jego ust odetchnęła z ulgą bo wiedziała, że nic mu nie jest.
- Tak to ja...ta sama Dasza. Już dobrze, wszystko jest dobrze. Jeśli Cie skrzywdziłam to wybacz mi. Już dobrze.
Mówiła do niego spokojnie i ciepło a dłonią głaskała go delikatnie po głowie jak matka, która chciała chronić swoje dziecko. Bardziej winiła siebie i właściwie nawet nie obchodziło ją to że ma siniaka a bardziej to czy z nim wszystko dobrze. Uśmiechnęła się przez łzy.
- Domyśliłam się co się stało, ten siniak...broniłeś się prawda? Nic nie szkodzi, postąpiłeś dobrze. Dziękuję. Nie martw się on szybko zejdzie.
Gdy nieco się podniósł przeczesała dłonią jego włosy delikatnie się uśmiechając, obdarzyła co poniekąd zaufaniem po za tym obiecała go chronić. Przez jakiś czas powinni się ukryć w między czasie poznają się lepiej i będą mogli współpracować dalej. Przytuliła go do siebie jednak nie chciała aby poczuł się dziwnie lub wystraszyła dlatego zrobiła to na chwilkę po czym wstała.
- Odpocznij, potem wynajmiemy hotel lub mieszkanie i tam przeczekamy.
Odeszła od niego podchodząc do wodopoju po czym uklęknęła i nabrała w dłonie wody jeszcze obmywając twarz. Musiała odetchnąć. Powinna mieć jakieś oszczędności na koncie, będzie ich stać na jakieś mieszkanie, potrzebują schronienia. Myślała co dalej.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pon Paź 05, 2015 8:30 pm

Uh, dziewczyna nie powinna siebie aż tak mocno obwiniać. To nie jej wina, że Czerwony Księżyc połechtał wampirze instynkty i wybudził tę najstraszniejszą stronę. Kto wie, czy i młodzieniec nie wpadłby w ten trans, gdyby zostali dłużej nadstawieni na blask szkarłatnego Księżyca. Mogło paść na każdego, może Dziewiątka dopiero później będzie odczuwać niepożądane skutki oddziaływania? Póki co byli tutaj sami, mogli chociaż złapać świeżego powietrza w płuca i nie przejmować się innymi. Chociaż... zimna jaskinia nie nadawała się na długotrwałe legowisko.
Nie miał zielonego pojęcia, iż dziewczyna powoli przypominała sobie tamte zdarzenie, i że tak bardzo ją zaboli to, kim stała się przez dobre kilkanaście minut. Źle się z tym czuła i nie krępowała się w słowach. Chłopak spoważniał na wyznanie towarzyszki, chociaż nie był godny wysłuchiwania żali z serca kogokolwiek. Sam miał wiele na sumieniu, dlatego nie skarcił Daszy w żaden sposób, ba, nawet dwoma słowami, w zasadzie powtórzonymi, starał się uspokoić koleżankę.
-Już dobrze.
Powtórzył cicho z lekkim przytaknięciem głowy. Ale uniósł wyżej wzrok, odrobinę niepewny, gdy towarzyszka zaczęła głaskać go po włosach. Obdarzył ją badawczym, może nieco natarczywym spojrzeniem, chcąc lepiej zrozumieć jej zachowanie. I znów uśmiechała się, nawet jak przeźroczysta ciecz z oczu błyszczała w jej oczach. Niesamowita mieszanka uczuć w jednym momencie sprawiła, że Białowłosy otworzył szerzej powieki z ciekawości. Ponadto partnerka w interesach przejawiała objawy skruchy, chociaż nie powinna była go przepraszać, ani tym bardziej dziękować. Zmieszał się po jej słowach, lecz ostatecznie z pomocą koleżanki usiadł w miarę wyprostowany i dał się... objąć. Najzwyklej w świecie, a jednak było mu to postępowanie zupełnie obce. Nie, nie sprawiało mu bólu, wręcz odwrotnie. Relaksował się, a pozostałości na skórze po bestii w postaci pojedynczych łusek rozkruszyły się w drobny pył. Chyba dał po sobie poznać, jak bardzo zaskoczyła go Dasza, skoro dziewczyna wnet puściła go i nakazała odpoczynku. Skinął posłusznie głową i ostrożnie położył się na plecach. Oddychał spokojnie zastanawiając się co to znaczy "wynająć hotel".
Już miał oddać się marzeniom sennym, kiedy przy rozkręceniu szarych komórek zdołał w końcu dokopać się do pewnej informacji. Chciał się z nią podzielić z koleżanką, która już kucała nad taflą (wstrętnej dla niego) wody.
-Dasza... -nagle mruknął cicho pod nosem i jeszcze przed zamknięciem powiek dodał- ...Kyuu - moje imię.
Nie był pewny czy dziewczyna usłyszała, wszak już była przy zbiorniku wodnym, lecz zdał się na jej wampirzy zmysł. Sam zaś przekręcił się na bok i zwinąwszy się w kłębek zapadł w sen. Od tak dawna nie miał spokojnego snu, teraz ufał Daszy na tyle, aby czuwała nad nimi i ich bezpieczeństwem. Poznał jej siłę i wartość w boju. Zresztą, najwyżej później znów wymienią się - chłopak potrzebował po prostu odreagować wszelkie stresy, a w objęciach Morfeusza wydawało się to być najskuteczniejszym sposobem.
W dodatku mógł w śnie rozpamiętywać to niespotykane uczucie, jakim było przytulanie Niebieskowłosej. Ostatecznie to był bodziec, który pozwolił mu na rozluźnienie mięśni i spokojny relaks. Leżąc tak odprężony nie różnił się zbyt wiele od zwykłych nastolatków, wręcz nie dało się dostrzec jego skrytego spojrzenia czy zwierzęcych gestów.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Wto Paź 06, 2015 6:47 am

Z jednej strony miala sobie sama za zle to, ze nie potrafila sie kontrolowac i chlopak zobaczyl co w niej drzemie lecz i ona poznala jego nature wiec poniekad rozumiala go. Chociaz z drugiej strony to nawet i dobrze gdy oboje zobaczyli co w srodku nich drzemie i przebudza sie lecz czula jak sumienie gryzie ja od srodka. Wyjscie wprost na blask ksiezyca moglo nie byc dobrym wyjsciem ale nie mogli tutaj siedziec az do jego znikniecia, mogli by kryc sie po drodze przez jego blaskiem to moglo by na chwile oslabic jego dzialanie i znalezli by bardziej bezpieczna kryjowke. Zostanie tutaj nie jest dobrym pomyslem a Dasza miala juz pewien plan.
Czula sie znacznie lepiej gdy chlopak wypowiedzial te slowa to jej pomoglo nieco zagluszyc swoje wyrzuty... Byla wobec niego szczera wlasciwie zawsze byla, wolala wyrzucic z siebie to co ja gryzie po prostu.
- Odpocznij, potem wyruszymy do znacznie bezpieczniejszego miejsca.
Usmiechnela sie delikatnie. Nadal kucala przy wodzie patrzac na swoje odbicie i zastanawiajac sie co zrobia gdy juz beda na miejscu chociaz pewien pomysl miala w glowie i chociaz to moze byc tylko na jakis czas to na pewno wystarczy im na zrealizowanie aby uderzyc w sam srodek problemow jej towarzysza. Miala wrazenie, ze zaczyna go rozumiec wlasciwie juz kiedys tak miala wzgledem Teru. Kochala go a on zostal slugusem tego potwora i zostawil ja...to nadal boli.
- Musze przestac o tym myslec.
Powiedziala tylko do siebie lecz uslyszala nagle ostatnie slowa swojego partnera a mianowicie powiedzial jej swoje imie. Odwrocila sie aby cos powiedziec lecz on juz spal, usmiechnela sie do siebie tylko. Znala juz jego imie i bylo ono na prawde ladne, rzadko zdarzaja sie tak rzadkie imiona. Podeszla do niego przygladajac mu sie. Przytulajac go odczula niepewnosc z jego strony jakby nie znal tego uczucia ale chyba dla niego uczucia takie jak radosc, placz, milosc i poczucie szczescia byly teraz obce. Gdy spal zamierzala przy nim czuwac nawet wyszla z jaskini poszukac troche drewna, jako wampiry nie potrzebowali sie ogrzewac ale troche swiatla tez przyda sie w tych ciemnosciach. Gdy sie zbudzi powinni ruszac pod oslona nocy przed rankiem.
Rozpalila ogien onie byl dla niej problem byla niezalezna kobieta niz moglo by sie wydawac. Znow znalazla sie przy Kyuu tylko usiadla tuz nad jego glowa i uniosla mu ja kladac na swoje kolana. Byla opiekuncza wobec innych a jego obdarzyla zaufaniem, czula, ze to decyzja dobra. Gdy chlopak spal delikatnie gladzila mu wlosy opierajac sie o sciane.
- A wiec dziekuje Ci Kyuu...Kyuu brzmi lepiej niz dziewiatka..he
Nawet rozbawilo ja to, ze mowi do niego gdy spi ale chciala aby wiedzial, ze jest mu wdzieczna. Dasza nie sypiala zbyt dobrze dlatego tylko przymykala oczy co kilka minut aby odpoczac ale czuwala przy nim.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Sro Paź 07, 2015 8:46 pm

Czy kiedyś znajdą bezpieczne w stu procentach miejsce, gdzie ostatecznie zostawią swoją przeszłość? Żeby bez trudności budować przyszłość? Być może nawet wspólną, tylko że - jak Dasza zauważyła - nie przejawiał żadnych uczuć, co na dłuższą metę mogło być irytujące. Ona tak mu koiła nerwy, otwierała się przed nim, wręcz mogła swoimi emocjami zarażać innych, że aż dziwne, iż nie był w stanie powtórzyć żadnego z tych gestów. Może będą ze sobą przebywać jeszcze jakiś czas? Niebieskowłosa zasługuje na jak najlepsze towarzystwo, Kyuu jest zbyt wycofany ze społeczeństwa, aby skutecznie pomóc koleżance w codziennych obowiązkach. Zresztą zobaczą jeszcze jak to będzie.
Jakże miło było spać na czymś miękkim, a nie na gołej ziemi. Tylko... tylko jak to możliwe, skoro siedzieli z Daszą w jaskini? I jeszcze ogarnęło go ciepło z jednego źródła. Zaintrygowany otworzył po trzygodzinnym śnie oczy, i pierwsze co dostrzegł, to zadowoloną twarz Czerwonookiej Ślicznotki. Ona tak przy nim była przez tyle godzin? Ta bliskość spowodowała, że odrobinę wzdrygnął się, ale nie uciekł. Przyglądał się bacznie, z dziecięcą ciekawością doświadczając nowych doznań. Aż wreszcie stwierdził z racjonalnego punktu widzenia, że wampirzycy mogły ścierpnąć nogi, toteż wstał i skierował wzrok na pokaźny stos palącego się drewna. Jak spał, to Dasza pracowała? Skrzywił odrobinę usta w grymasie, przecież mogło jej się coś stać. Najwyraźniej nie tylko jako bestia była odważna i chętna stawiać czoła zagrożeniu.
Do całej przyjemności brakowało jedynie jednego. Krwi. Niby miał tabletki zabrane od koleżanki, ale zdecydował się na coś innego.
-Zostań.
Polecił dziewczynie przy ognisku, bowiem zdecydował się coś im upolować. Nie, nie człowieka, w lesie ich zbyt mało. Wspiął się niczym alpinista po stromej ścianie bez narzędzi i przedostał się przez otwór skalny na zewnątrz. Miał zamiar wytropić dużego zwierza, i pozbawić przytomności, aby przynieść jeszcze żywą ofiarę. Podążał po śladach kopyt i dostrzegł rosłego jelenia samca z pokaźnym porożem. Wrócił ze zwierzyną pół godziny później, będąc cały ubrudzony błotem i posoką walecznego jelenia. Tak jak zaplanował - nie zabił, a jedynie pozbawił przytomności. O dziwo było to trudniejsze zadanie niż zabicie.
Położył ostrożnie źródło krwi dla nich między ogniskiem a Daszą. Pora coś wszamać.
-Pij.
Powiedział przecierając przedramieniem utytłaną twarz jeszcze bardziej rozsmarowując brud po sobie. Jakoś mu to nie przeszkadzało, został przez byłego Pana również pozbawiony bodźców estetycznych. Poczekał, aż Dasza posiliła się pierwsza (o ile chciała w ogóle pić nieludzką posokę), by później sam jak wygłodniały wilk wbił kły i chłeptał jakby umierał z pragnienia. Towarzystwo, ciepło i krew - tyle mu było potrzeba, by postarać się porozumieć z sympatyczną dziewczyną. I to już nie półsłówkami. Da z siebie wszystko.
-Co... co można... robić... na wolności?
Zapytał z dukaniem Białowłosy, który zaraz zniesmaczył się wobec swojej słabej komunikatywności. Skręcił też głowę na bok spoglądając w ognisko. Płomienie miały w sobie sporo uroku, chociaż wolałby spoglądać na o wiele urodziwszą Daszę. Gdyby tylko umiał... zatrzymać przy sobie na trochę dłużej dziewczynę, miałby w pamięci ten najpiękniejszy w jego życiu moment.

//przepraszam za jakość posta - pochorowałem się odrobinę...//

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Czw Paź 08, 2015 5:22 am

Pewnego dnia znajdą takie miejsce gdzie każdy da im spokój, będą mogli zaznać nieco spokoju i wolności. Na obecną chwilę mieli kryjówki lecz nikt nie powiedział, że gdy zmienią kolejne położenie to nie okaże się to strzałem w dziesiątkę? Jeszcze gdy spał spoglądała na niego od czasu do czasu musiała go mieć na oku i spojrzeć czy wszystko dobrze. Chłopak nie był zły, był zagubiony a to różnica. Sama dobrze wiedziała jak czyjś wpływ może wpłynąć na życie drugiej osoby. Być może mogli by zbudować wspólnie przyszłość i może miał problem z uczuciami, ich wyrażaniem to mógł od nowa uczyć się tych doznać...Tylko czy Dasza będzie chciała opuścić swego towarzysza? Polubiła go i miała nadzieje, że tak się nie stanie...nie chciała być samotna ale jeśli on zdecyduje odejść nie mogła go zatrzymywać.
Kyuu w końcu obudził się, czyli odpoczął chociaż trochę więc mogła być spokojna. Przy niej mógł koić swoje złości, ból czy cierpienie w końcu zrozumie pewne uczucia, które go ogarniają. Zaśmiała się kiedy tak się zerwał ale to był śmiech w dobrym słowa tego znaczeniu lecz zdziwiła się gdy kazał jej zostać a sam na moment opuścił jaskinie. Także czekała. A gdy wrócił zobaczyła go z pięknym jeleniem, czyżby to miało zastąpić krew ludzką dla nich?
- Piękne stworzenie...Kyuu. Natura potrafi wiele nam zapewnić.
Dotknęła go, żył a więc Kyuu go nie zabił i chodź to dziwne była z niego zadowolona, że pozwolił mu żyć aby tylko dał w zamian im krew. Dla niego pewnie było dziwne to, że pogłaskała po szyi to zwierzę, kochała zwierzęta więc miała dla nich szacunek. Po czym jej oczy błysnęły i pozwoliła aby kły przybrały swój pokaźny rozmiar po czym zatopiła się w zwierzęciu. Nie trwało to długo lecz gdy skończyła poczuła się w końcu nasycona.
- Ubrudziłeś się.
Uśmiechnęła się do niego bo wyglądał nawet trochę zabawnie ale nie miała jeszcze pojęcia, że nie lubił wody lecz może pewnego dnia przekona się że to tylko zwykła płynna ciecz i nic więcej. Spojrzała na niego uważnie gdy zadał jej to pytanie, była lekko zdziwiona ale również zauważyła to jak udało mu się wypowiedzieć. Wstała po czym usiadła obok niego i gestem dłoni ostrożnie poprawiła mu włosy i przekręciła mu delikatnie głowę za podbródek aby spojrzał na nią i za pewne ich oczy się spotkały o ile pozwolił jej na to.
- Kyuu bardzo ładnie udało ci się wypowiedzieć te zdanie. Dasza jest pod wrażeniem.
Uśmiechnęła się ciepło puszczając jego podbródek i wyszczerzyła do niego swoje białe kiełki przy tym uśmiechu. Spojrzała w ognisko zastanawiając się nad odpowiedzią ale chyba dobrze ją znała.
- Może robić na wolności co tylko zechcesz, Kyuu. Możesz zdobywać wiedzę, zwiedzać świat czyli podróżować. Masz prawo do własnych wyborów i nikt nie ma prawa podejmować ich za ciebie. Możesz wybrać sam jak chcesz żyć. Jeść to smakołyki jakie tylko chcesz i ile chcesz o ile wampir ma ochotę na to.
Przymknęła delikatnie oczy.
- Również można być blisko z osobą, którą chcesz być. Spędzać z nią czasu ile chcesz nikt nie mówi ci co masz robić. Kochać, marzyć. Heh...ogólnie wolność jest cudowna i chodź na niej również istnieje zagrożenie trzeba o nią walczyć.
Otworzyła oczy spoglądając na niego z uśmiechem. Miała nadzieję, że zrozumie ale jeśli nie mógł śmiało pytać. Była na niego otwarta.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Czw Paź 08, 2015 6:35 pm

Naprawdę, nie mógł ogarnąć wszystkiego, co chciała mu przekazać lub zaszczepić towarzyszka. Nie oburzał się za jej miłe gesty, aczkolwiek nigdy nie zaznał takiej dawki dobroci w tak krótkim okresie. Fakt, zagubienie nie pomagało, lecz nie okazywał żadnych agresywnych znaków wobec Dobrodziejki. Właśnie w ramach rewanżu przyniósł posiłek, który najwyraźniej spodobał się dziewczynie. Nim jednak zatopiła kły w jeleniu - pogłaskała go czule po szyi, tak jakby pocieszając stworzenie. Zmrużył odrobinę powieki i zrobił myślicielską minę. Dlaczego tak traktowała rogacza? W zasadzie to pytanie było też bliskie temu, skąd miała w sobie tyle siły, cierpliwości i ciepła wobec innych, w tym Dziewiątki?
Nawet jej posiłek był przesycony elegancją, chociaż o to trudno w tych spartańskich warunkach. Nie to co jego chaotyczne, pośpieszne chlipanie. Kiedy zwróciła mu uwagę o brud, speszył się odrobinę i polizawszy rękę - wycierał nią niczym kot twarz. Ani mu się śniło, by pomoczyć się w wodzie, brrr! Powiedzmy, że na więcej nie trzeba było zużywać śliny. Następnie miała zacząć się interesująca rozmowa, rozpoczęta niezbyt udanym pytaniem Białowłosego. Czerwonooka miała inne zdanie na ten temat, a pokazała to w dosadny sposób. Wręcz pochwyciła jego podbródek i skierowała swoje oczy na jego ślepia tak, by nie uronił ani trochę komplementu. Wpierw osłupiał i patrzył się na nią w taki sposób, jakby chciał powiedzieć: "Chyba nie wiesz, o czym mówisz...", ale ostatecznie przyjął jej opinię do wiadomości. Tak samo jak multum informacji o tym, co można robić na wolności.
Wszystko, co się chce.
Rozwinęła sojuszniczka ów myśl na czynniki pierwsze i podawała przykłady, w czym można być wolnym. W wyborze jedzenia, miejsca podróży, chłonności wiedzy, ale także w czymś, czego nie mógł znać z autopsji. O ile większość elementów składowych na wolność rozumiał, o tyle tego - akurat nie. Zresztą zauważył przy tym odrobinę inny ton wypowiedzi. Aż go korciło, żeby zapytać. I tak właśnie zebrał w sobie odwagę, by je zadać patrząc się wprost na rozmówczynię.
-Co znaczy... "Kochać"?
Nie miał bladego pojęcia, że ów słowo nie jest byle czym. Że za nim kryją się przeważnie najpiękniejsze uczucia na świecie. Wpatrywał się z całą uwagą na Daszę, wręcz siedząc po turecku nachylił się ku niej i nadstawiał w dalszym ciągu uszy, by wszystko wysłuchać. Tak jak pilny uczeń słucha nauczyciela, tak Kyuu za wszelką cenę chciał dowiedzieć się co kryło się za nieznanym stwierdzeniem. Właściwie już o nim wspomniała wampirzyca, gdy opowiadała o przeszłości, o mężu, ale wtedy tak jak i teraz było mu to obce.
Zanim zdołała odpowiedzieć mu na pytanie, wtrącił się jeszcze młodzieniec, po którym było widać, że nadwyręża szare komórki i gardło do burzliwej współpracy. Powstrzymał ją wpierw gestem, bo pochwycił dłonią za jej rączkę i trochę za mocno ścisnął jej palce. Przy tym nie odrywał od niej błękitnych ślepi.
-Chcę być... być blisko... Ciebie, Dasza.
Nie do końca zdawał sobie sprawy, jak ów słowa mogły zabrzmieć, lecz nie chciał, by dziewczyna go zostawiła. Dała mu coś więcej niż rady, niż uśmiech, czy sposób na normalne życie. Jej osoba wzbogacała cały świat i to jak można spoglądać na wszystko i wszystkich. Bez niej... odczuwałby pustkę, tak jak odczuwał przed poznaniem Daszy.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Czw Paź 08, 2015 7:06 pm

Od pierwszego ich spotkania wiele się zmieniło. Na początku gdy po raz pierwszy z nim rozmawiała czuła niepewność wobec niego lecz z dalszą rozmową niepewność zmieniała się w zaufanie wobec tego chłopaka. Gdyby wtedy jej nie znalazł być może już dawno padła by ofiarą kogoś innego tylko za pewne nie skończyło by się happy endem. Jego przemiana również była niezwykła ale jeśli ktoś skreśla od razu drugą osobę to jest wręcz nie ludzkie...
Wiedziała, że musi się jeszcze sporo nauczyć ale przez te kilka godzin w jakiś sposób go polubiła...właściwie nie był jej obojętny to dziwne ale była tego pewna. Co do rogacza wobec zwierząt miała szacunek i bardzo je kochała pomimo tego, że ten osobnik miał zostać jej kolacją. Jeśli zechce powie mu dlaczego tak robi w końcu może odpowiedzieć mu na różne pytania chociaż nie wszystkie mają prostą odpowiedz. Właściwie to było nawet urocze gdy robił to chaotycznie i rozbawiał ją przy tym w końcu to nic złego po za tym ktoś nigdy nie spróbował pokazać mu jak należy działać. Jej elegancja a jego chaotyczne zachowanie nie grało razem ale przeciwieństwa się przyciągają. Przyglądała mu się, nawet gdy był ubrudzony miał to coś co sprawiało, że jej serce otwierało się na niego z każdą sekundą.
Opowiadając mu o tym wszystkim starała się mu wytłumaczyć tak aby zrozumiał ale za pewne w niektóre zdania musiała by się zagłębić bo za pewne nie wszystko chłopak mógł zrozumieć.
- Kochać? Wiesz...
Zdziwiła się gdy zadał jej pytanie lecz za pewne miłość mogła być dla niego czymś obcym skoro nikt wcześniej nawet nie próbował mu jej podarować. Zastanowiła się przez chwilkę nad tym pytanie by po chwili otworzyć usta.
- Kochać to znaczy obdarować kogoś zaufaniem, sympatią...chcesz być blisko tej osoby i trzymać ją za rękę już do końca świata. Wyznając, że kogoś kochasz mówisz w ten sposób ile ta osoba dla ciebie znaczy i łączysz się w parę z tą osobą.
Uśmiechnęła się czule do niego i zobaczyła, że chce coś jej powiedzieć dlatego na chwilkę zamilkła aby wysłuchać go. Chwytając ją za dłoń była zdziwiona tym co robi lecz pozwoliła mu na to i faktyczniej ścisnął troszkę za mocno ale nie zrobi to jej krzywdy przecież. Spojrzała mu w oczy uważnie i wtedy padły słowa, których się nie spodziewała...
- Kyuu...
Na jej twarzy wdrapał się ten delikatny rumieniec, niewidoczny zbytnio lecz jednak i jej serce uderzyło mocniej, potem znowu i znowu co za pewne było słyszalne i dla Kyuu. Nie wiedziała jak to odebrać lecz wyciągnęła ku niemu dłonie i pociągnęła go delikatnie do siebie pozwalając aby wtulił się do niej a ona go objęła.
- Możesz być tak blisko mnie jak tylko zechcesz..
Dłonią gładziła jego włosy.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Czw Paź 08, 2015 9:06 pm

Trzeba dać Niebieskowłosej szóstkę za to, w jakim tempie i sukcesem nauczyła młodzieńca znaczenia wielu słów, w tym właśnie o kochaniu. Mogłaby z pewnością uczyć trudną młodzież, bo z Kyuu radziła sobie na medal. Aż zafascynowany słuchał ją uważnie i coraz bardziej nakręcony na pozyskiwanie nowych wiadomości. Nauczycielka bardzo klarownie przedstawiła zagadnienie, chociaż i ono nie należało do łatwych. Do kochania potrzeba znać się na emocjach, które mógł jedynie widywać u innych, a sporo radości - u samej towarzyszki. Może to słowa dziewczyny sprawiły, że zbyt dosłownie wziął do siebie jej słowa i dlatego ścisnął jej dłoń? Ale zarówno gestu jak i słów był pewny.
Jakże było uroczo widzieć zawstydzenie towarzyszki! Ha, teraz to on nie był zagubiony! Chociaż nie to było jego głównym zamiarem, a chęć podzielenia się swoim przemyśleniem, bardzo dokładnie przeanalizowanym. Nie chciał rzucać słów na wiatr, chciał być tylko blisko Ślicznotki. I jego marzenie aż dosłownie się spełniło - wampirzyca pociągnęła go ku sobie i wtuliła, chłopak zaś przyległ do niej szczelnie i zmrużył powieki, gdy Dasza go pogłaskała po głowie. Jakież to odprężenie w nim nastąpiło. Niebieskowłosa naprawdę emanowała samą dobrocią, aż chciało się czerpać garściami.
Wtedy, kiedy policzkiem przywarł do jej dekoltu, do jego uszu docierały wyraźne dudnienia. Jako przewrażliwiony na bodźce akustyczne zaintrygowany począł szukać źródła jednostajnego, mocnego uderzenia. Puk, Puk, Puk... o, znalazł! Nie bacząc czy wypada czy nie położył ostrożnie rękę na jej biuście po lewej stronie. Teraz nie tylko słyszał, ale czuł bicie serca Daszy. Niezwykłe... melodia dla zranionych dusz. Oderwał zaraz dłoń i chwilę przyglądając się swojej ręce wzięło go na zastanowienie. Zamarł w bezruchu i odrobinę zmrużył powieki. Ten dźwięk - kiedy go słyszał? Kiedy miał z tym styczność? Chociażby jak walczył z jeleniem, by go powalić do utraty przytomności. Jak... jak tą samą ręką zamienioną w ostrze przeszywał wrogów na wylot, a oni cierpiąc w agonii walczyli o każdy puls. O każdy oddech. Zaś Dziewiątka zabijała ich z zimną krwią, pod rozkazami byłego Pana i w masce potwora. Wszystko pamiętał, do tego stopnia, iż miał to przed oczyma do dzisiaj. Taka kara za brutalność.
Dłoń, której przyglądał się tak uparcie i w zamyśleniu, niepewnie powędrowała na swój tors. Tęczówki i źrenice zmalały do punkcików. Nic... nic nie słyszał, nic nie czuł. Czyżby kiedyś rzeczywiście pozbawiono go serca? To by wiele wyjaśniało, ale nawet jak podniósł pospiesznie t-shirt - nie było tam ani śladu jakiejkolwiek ingerencji. Może zatruli go, a jad rozłożył organ? N-nie... nie wiedział, nie mógł tego zrozumieć! Zacisnął mocno palce na torsie tak, że przebił paznokciami skórę. Rosła w nim frustracja, i tylko bliska obecność Daszy sprawiała, że jeszcze nie dał się sprowokować agresji. Nie, nie może tak tego trzymać w sobie, jeszcze skrzywdziłby koleżankę, która widziała, co się święci. Źle mu z oczu patrzyło, wyraz twarzy przypominał lodowiec. Zerwał się na nogi i odrywając wreszcie dłoń od zakrwawionego torsu, miał ochotę rozładować złość. Kilka kroków przed nim leżał półprzytomny jeleń, lecz wampirzyca nie byłaby szczęśliwa, gdyby pozbawił go życia. Jeszcze swąd posoki z otwartych ran zwierzęcia korcił go w nozdrza. Kyuu walczył z tym okrutnym pragnieniem mordu, aż wreszcie nie wytrzymał i przeistoczył obie swoje ręce w ostrza. Wyglądał teraz niczym śmiercionośna modliszka. Wyostrzyły mu się zmysły na tyle, że słyszał bicia serca zarówno Daszy, jak i nieprzytomnego jelenia. Ale wciąż nie słyszał swojego.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Czw Paź 08, 2015 9:39 pm

Nawet może mogła by zostać nauczycielką w szkole i pracować z trudną młodzieżą, ciekawa wizja prawda? Właściwie nigdy nie zastanawiała się nad tym, że ma w sobie jakiś dar i przychodzi jej z łatwością rozmowa z innymi. Z kyuu było na początku trudno lecz z każdym zamienionym słowem rozumiała go bardziej i on powoli ją też właściwie nawet zbliżyli się do siebie? To trochę trudno wyjaśnić ale polubiła go bardzo nawet za bardzo lecz gdy zrozumie uczucia zrozumie co i ona czuje. Była pewna swojego wyboru będzie przy nim dopóki on tego zechce w końcu i tak nie ma nikogo innego ostatnia osoba, która kochała porzuciła ją tak po prostu...złamał jej serce? Tak chyba właśnie tak zrobił ale własne problemy powinna trzymać dla siebie jeśli będzie gotowa opowie o tym dlaczego tam właśnie była.
Cóż, dawno nikt nie sprawił, że zareagowała w ten sposób i w sumie nic dziwnego zrobiło jej się na prawdę przyjemnie słysząc te słowa. Myślała, że skoro została porzucona to już zawsze tak będzie ale Kyuu powiedział coś ważnego przez co zaczęła wątpić w tą błędną myśl i ruszyć do przodu. Udało mu się ją zawstydzić, he...Ślicznotka tak ładnie brzmi...chyba zbliżyli się dość blisko...bardzo blisko? Ale to dobry znak, nie można powiedzieć, że zły bo właśnie Kyuu zdecydował, podjął wybór i to był pierwszy krok do przodu w wolności.
Nawet łaskotało ją trochę gdy tulił się do jej dekoltu i chociaż ich temperatura ciała była zbyt niska aby odczuli wzajemne ciepło to nie miało tak na prawdę znaczenia. Nie spodziewała się, że zacznie szukać skąd pochodzi to bicie ale gdy znalazł to miejsce Dasza zareagowała spokojnie, Kyuu uczył się nowych rzeczy i nie chodziło mu aby podotykać bo gdyby to miał na celu to wiadomo lecz on sprawdzał. Jej rumieńce były mocniejsze gdy to zrobił ale o tym uczuciu porozmawiają gdy będzie chciał się dowiedzieć.
- Kyuu!
Powiedziała głośniej widząc co sobie sam zrobił i chciała go powstrzymać możliwe, że trudno mu zrozumieć to wszystko mógł się zdenerwować lecz musiała działać. Niestety wyrwał się od niej, czuła, że znów to się stanie jeśli zaraz coś nie zrobi! Czuła to do cholery! Gdy przemieniły się jego ręce w ostrza postanowiła zadziałać i natychmiast wstała.
- Kyuu patrz na mnie! Patrz tylko na mnie...
Uniosła delikatnie głos i tak szybko jak to możliwe znalazła się tuż przed nim łapiąc jego twarz w swoje dłonie i zmuszając aby spojrzał jej w oczy. Czy to podziała? Patrzyła mu w oczy uważnie opierając nawet czoło o jego czoło.
- Wszystko będzie dobrze, spokojnie. Popatrz mi w oczy...ja również chce być blisko ciebie...proszę Kyuu...spokojnie.
Mówiła spokojnie, nie mogła dopuścić aby agresja brała nad nim górę musiał się nauczyć panować nad nim i nie ważne co będzie nauczy go tego tylko musi się uspokoić.
- Słyszysz? Moje serce bije, bije dla ciebie. Chce ci pomóc...Kyu...
Zrobiła coś co mogło być teraz na prawdę głupie i bezmyślne lecz odważyła się to zrobić. Ostrożnie jedną dłoń z twarzy przesuwała w dół a gdy dotarła do reki, która była przemieniona w ostrze nie bała się. Odważnie stała naprzeciw niemu i delikatnie zaczęła ją gładzić.
- Nie boję się.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pią Paź 09, 2015 8:01 am

-Grrrr!
Warknął groźnie na dziewczynę, którą widział jak przez mgłę, a która zdecydowała się interweniować. Gniew przesłaniał to, co chciał wraz z Daszą pielęgnować. Lecz wampirzyca nie przelękła się - objęła jego owal twarzy, przywarła swoje czoło do jego zimnego jak lód i starała się uspokoić go. Jego malutkie jak punkty tęczówki nie odrywały się od jej słodkiego oblicza. Słuchał jej, jednocześnie myślami był nieobecny. Szalały mu myśli zarówno racjonalne, i te bestialskie. Te drugie za wszelką cenę chciały wziąć górę i przepołowić na pół Niebieskowłosą, żeby nie stała mu na drodze ku sianiu chaosu. Widział ją zresztą tak, jakby rzeczywiście była splamiona krwią. Na szczęście towarzyszka kazała mu skupiać wzrok tylko w jej szkarłatne oczy, z których biła moc, a zarazem i troska. Coraz intensywniej jej słowa kruszyły barierę, a jaka między nimi powstała z winy Dziewiątki. Ba, nawet przeniosła dłoń z jego obolałej skroni na jedną z przeistoczonych kończyn i zaczęła ją gładzić. Uspokajająco. Prawie udało się jej zażegnać niebezpieczeństwo.
Prawie.
Ostatni zryw agresji spowodował, że dłoń dziewczyny, która spoczywała na ostrzu wampira, zaczęła barwić na bordowo. Brzytwa przecięła jej dość głęboko wewnętrzną stronę dłoni zostawiając cienką, ale bolącą ranę. Jednakże, jako że Kyuu wcześniej nie poczuł krwi sojuszniczki, nowa nuta zapachowa wypełniła nozdrza, które zlokalizowały źródło aromatu. Może i Niebieskowłosa liczyła się z taką konsekwencją i dlatego też nie bała się, lecz młodzieniec spanikował. Zadrżało całe jego ciało.
-Khyy... D... Da... khrrr...!
Nawet nie mógł w tej chwili nazwać po imieniu poszkodowanej, od której odskoczył do tyłu, jakieś półtora metra i natrafiając na opór w postaci ściany skalnej. Zacisnął mocno kły i starał się zgodnie ze słowami dziewczyny uspokoić się. Nie było łatwo. Brzydził się siebie i tego, że w ogóle przyszło mu do głowy nawet przez ułamki sekund źle życzyć Jedynej, która okazała mu wsparcie w najtrudniejszym momencie. Gdzieś w środku niego wrzało gorzej niż w hucie, tam wciąż był harmider i burdel. Nie mniej jednak nie uzewnętrzniał tego - Dasza nie pragnęła jego wybuchu złości. Ale co zrobić, kiedy coś go rozpiera, coś w nim chce tylko tego, co najgorsze? Oparł się plecami o najbliższą za nim ścianę i oddychał z trudnością. Zza grzywki ledwie było widać jego przerażone spojrzenie. Jakim cudem... jakim cudem Dasza chciała być u jego boku, skoro on sam siebie nie potrafi kontrolować? Nie umiał nawet zniwelować przyzwania ostrzy zamiast rąk. Jeszcze widać było świeży ślad posoki dziewczyny na ostrzu. Jak może więc Dobrodziejka dzielić się z Kyuu swoim biciem serca? Nie do wiary... jakim trzeba być altruistą, by postępować wbrew rozsądkowi?
Rozluźnił odrobinę szczękę ze ściśniętymi zębami, chyba nawet chciał coś powiedzieć, lecz ostatecznie zwiesił głowę na torsie w niemocy. Jego koszulka nasiąknęła krwią z poszarpanego torsu, a jej nadmiar skapywał pod stopy. Adrenalina robiła swoje - nie przejmował się tym drobiazgiem, a raczej tym, co zaszło i co zrobił bliskiej mu osobie.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pią Paź 09, 2015 8:39 am

Musiala zadzialac jak najszybciej, jesli nie stlumi w nim poczatkowej fazy dalsze moga miec oplakany skutek a tego nie chcial nikt z nich. To co zrobila rzeczywiscie nie gralo z rozsadkiem i bezpieczenstwem jej samej lecz wiedziala dobrze co moze z tego wyniknac i jesli myslal, ze sobie tak odpusci to grubo sie myli. Gdy tylko warknal na nia ona mocniej na niego naparla aby on ulegl, on ja powstrzymal wiec i ona teraz zamierzala tego dokonac nawet jesli dojdzie do walki ale nie chciala zrobic mu krzywdy...nie potrafila. Nie spuszczala nawet na moment jego wzroku, jesli zaatakowala by Kyuu odpowiedzial by jej tym samym wcale sie przy tym nie uspokajajac a to nie o to chodzilo. Jezeli byla przyczyna poskromienia w nim bestii to bedzie nia do konca swych dni.
Juz prawie zaczal sie uspokajac jeszcze tylko troszke i bedzie dobrze starala sie pilnowac aby nie spuszczal swych oczu z jej i juz byla tak blisko ale...no wlasnie. Zranil ja dosc bolesnie w dlon i chodz rana rzeczywiscie nie byla zbyt gleboka bolalo ale jej oczy zalsnily i uzyla nieco sily aby jej nie odepchnal i o dziwo pomimo tego nie puscila jego reki trzymajac uparcie pomimo, ze ja zranil. Wiedziala, ze nie byl soba i nie chcial jej skrzywdzic tak jak ona wtedy stala sie rowniez bestia. Niestety zdazyl od niej odskoczyc, Dasza spojrzala na swoja dlon ale wampirza regenaracja zadziala swoje wiec nawet sie tym nie przejmowala.
- Masz walczyc Kyuu! Nie waz mi sie zmieniac!
Krzyknela do niego a jej oczy nabraly nieco mocniejszego koloru, nie miala wyjscia i chyba bedzie musiala zrobic znowu nie rozsadne posuniecie ale cholera, lubila tego chlopaka! Ona tez miala napady zlosci i rozumiala go doskonale, walczyl z tym ale do cholery jasnej nie zamierzala go zostawic! Nie byl potworem tylko ten, ktory zrobil mu krzywde jest nim a nie on sam. Piekna i bestia? Wszystko mozliwe. Sytuacja nie wygladala dobrze, postanowila uzyc sily ale w dobrym slowa znaczeniu po czym ruszyla z miejsca dosc szybko aby znalezc sie tuz przed chlopakiem lapiac za jego rece a raczej ostrza przygwozdzila go do sciany po raz kolejny tylko tym razem dosc mocno.
- Patrz na mnie, skup sie wiem, ze sobie poradzisz! Kyuu prosze!
Dasza postanowila zrobic cos co wlasciwie zaskoczy ja sama i wprawi w nielada zaklopotanie jak i jej uczucia mieszaly sie w glowie. Nie byla pewna lecz jesli jej nie slyszy to moze uspokoi sie gdy poczuje, ze jest blisko niego? Wziela nizej glowe i zlozyla na ustach Kyuu pocalunek, usta jej przywarly do niego na krotki moment aby oderwac sie po chwili chodz nadal nie zamierzala go puscic.
- Prosze cie...cholera. Kyuu
Wiedziala, ze moze oberwac po raz kolejny tylko tym razem mocniej ale nie chciala ustapic, nie mogla. Kiedy stracila brata obiecala sobie, ze nigdy nie pozwoli zginac tym na ktorym jej zalezy...dodawalo jej to sily.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pią Paź 09, 2015 1:15 pm

Złość nie dawała za wygraną. Przeżarła chłopakowi normalne myślenie i rozbestwiła go na dobre. Nawet odważne nastawienie wampirzycy spełzało na niczym przy ogromnej chęci wyrżnięcia w pień najbliższych żywych istot. Mimo, że nie było już po nim widać tej okrutnej żądzy, Dasza niezwykle rozumiała sygnały wysyłane przez Białowłosego. Wbrew wszelkim zasadom przypisanych rozsądkowi przywarła młodzieńca do ściany, tym razem z wielką krzepą, i próbowała przemówić mu do rozumu raz jeszcze. Wydawała polecenia, które może i były wysłuchane, ale sparaliżowany wyimaginowanymi widziadłami chłopak nie reagował. Przytrzymany za nadgarstki nie ruszał się, lecz co jakiś czas pomrukiwał jak zwierzę. Agresja zżerała wszystko co posiadał, lecz jednego nie mogła tknąć.
To, co łączyło go z Daszą, a co było mu trudne do określenia.
I wtedy właśnie usta dziewczyny znalazły się na jego wargach. Była tak blisko jego kłów, a mimo wszystko ten as z rękawa zszokowały ich obojga. Otworzył szerzej oczy i wreszcie otrząsnął się z amoku. Także już całkiem opuściły go nerwy. Ostrze rozkruszyły się i odkryły dłonie młodzieńca. A sam Kyuu...
-Da...sza...
Oddychał głęboko i nierówno, jakby dopiero co wyłowiła go wampirzyca z głębokiej studni. Złapał z nią kontakt wzrokowy, tak, już ją widział w pełni, nie przez mgłę. Oblał go soczysty, lodowaty pot z góry na dół, lecz stał wciąż na własnych nogach przed dziewczyną. Podkrążone oczy coraz intensywniej wpatrywały się w Wybawicielkę. Nie wiedział dlaczego, ale to co wykonała na jego ustach sprawiło, że... że wrócił. Dla niej.
Tak jak ona dla niego ze wszystkich sił wyrwała ze szponów bestii, tak i on objął ją silnie rękoma. Nie miał wyczucia, ale naprawdę chciał być blisko niej i nie puszczać. Ona też nie chciała go zostawić, pamiętał jej słowa. Wcisnął wampirzycę na swoją klatę piersiową i coraz bardziej normował oddech. Drżały mu jeszcze odrobinę dłonie, które jeszcze kilka minut temu były metrowymi ostrzami, ale najważniejsze, że Dasza była cała. Była niesamowitą kobietą. Wierzyła w niego, wspierała i nie uciekała. Ofiarowała swoje serce, nawet jak swojego nie posiadał. Melodię także dedykowała jemu.
Ostrożnie odlepił się plecami od ściany, do której byli przywarci w jedność, by podejść bliżej ogniska z partnerką. Wciąż jej nie puszczał, wręcz niósł ją na rękach. Trochę jak worek ziemniaków, ale intencje były dobre. Postawił ją tuż obok, i wraz z nią kucnął przy płomieniach z towarzyszką. O ile wcześniej to dziewczyna chciała z nim nawiązać kontakt wzrokowy, teraz to on nie mógł oderwać od niej spojrzenia. Nawet wysunął ostrożnie rękę w jej kierunku.
-Twoje usta... -dotknął palcem jej malinowej wargi i przejechał dwukrotnie po jej powierzchni- ...to Twoja moc?
Właściwie nigdy nie chwaliła się, jaką posiada moc. A czy to jej pocałunek czy zwykły uśmiech koił mu nerwy niemal w natychmiastowym tempie.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pią Paź 09, 2015 1:39 pm

Gdyby nie podjela sie na ten krok moglo by dojsc do tragedi, byla by zmuszona walczyc z nim...nie chciala tego. Juz zdazyla poznac wiele sygnalow swiadczacych o tym co sie dzieje z nim, w jego srodku i starala sie aby nic nie umknelo jej uwadze. Gniew, ktory w nim narastal musial zostac stlumiony i wiedziala juz, ze tylko ona mogla sprawic iz bestia bedzie zanikac gdy tylko bedzie blizej niego. Obca mu osoba mogla zginac od razu jednak ona mocno wierzyla w niego, wiedziala, ze jej nie skrzywdzi...nie moglby. W koncu polaczyla ich taka wspolna wiez, cos glebokiego...mogl czytac z niej jak z otwartej ksiegi bo emocje okazywala zawsze i wszedzie.
- Kyuu!
Gdy wymowil jej imie to byl znak, ze powraca do niego wlasna swiadomosc a bestia zanika no i oczywiscie pocalunek przyczynil sie rowniez do tego chociaz przez to jaki krok wykonala miala problem aby uspokoic serce. Odetchnela z ulga mogac puscic go gdy jego rece znow byly normalne a rana na dloni zagoila sie. Czujac jak ja obejmuje, chociaz troszke za mocno, to i tak byla zaskoczona lecz cieszyla sie, ze wrocil i odwzajemnila to. Wlasciwie uznala, ze teraz ma tylko jego...nie ma nikogo innego a gdyby zniknal z jej zycia serce peklo by jej z bolu. Zrozumiala bardziej.
Odczula troche sie zmeczona jednak bylo dobrze, nie doszlo do walki. Wtulila sie w niego gdy niosl ja na swych rekach milczac bo slowa byly tutaj zbedne teraz. Cieszyla sie, ze wszystko z nim dobrze. Gdy dotknal jej ust zrobila sie czerwona na twarzy i nieco speszona lecz nie odwrocila wzroku tylko delikatnie sie usmiechnela.
- Nie potrzebowalam mocy aby cie uspokoic. Kyuu, te usta nie maja zadnej mocy procz jednej...
Pocalowala go delikatnie w policzek.
- ...mianowicie uczucia. Poprzez pocalunek wyraza sie wiele a najbardziej to jak zalezy ci na kims, czyny mowia wszystko. Odczules dzieki temu, ze jest ktos przy tobie.
Martwila sie o niego bardzo a co do mocy ona raczej sluzy w dobrym celu, kiedys sie przekona. Przeczesala mu dlonia wlosy.
- Wszystko bedzie dobrze, jestem twoim aniolem strozem.
Poslala mu cieply usmiech zaczesujac za ucho wlosy, koedys pozna ile czyny maja w sobie magi.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pią Paź 09, 2015 5:39 pm

Całe zatem szczęście, że decyzja Daszy przeważyła na korzyść chłopaka i nie pozwoliła mu na utratę resztek człowieczeństwa. To dzięki niej docenił rolę drugiej osoby, nie mógł jednak w żaden sposób tego przedstawić. Pogrążał się w strachu wywołany bestią, a którą to "oswoiła" wampirzyca. Jak dobrze mieć kogoś, kto nie chce dla Ciebie źle, kto troszczy się. Będzie musiał popracować nie tylko nad sobą, by nie sprawiać problemów, lecz także pomóc dziewczynie w jej obawach. Jak współpraca to obustronna!
Jej usta nie były magiczne? Oznajmiła mu to tonąc w rumieńcach, które spowodowały, iż Dziewiątka usiadł naprzeciw towarzyszki i nie mógł oderwać od niej oczu. Coś niesłychanego. Tryskała emocjami na lewo i prawo, tak jakby odpracowywała brak mimiki twarzy Białowłosego.
-Uczucia... pocałunek...
Powtarzał ciszej słowa towarzyszki, która uczyła go coraz to nowych zagadnień. Wskazywała drogę, a on potulnie i posłusznie przyjmował kurs obrany przez nią. Może nie promieniał szczęściem, ale emanował spokojem. Inna sprawa, że już tyle było nowości mu przekazane dzisiejszego dnia, że musiał to wszystko przemyśleć. Usiadł przy ognisku z towarzyszką i przyglądał się jej badawczo, jak pieściła go po włosach, a w głowie przetwarzał wszystkie zdarzenia. Wiele było znaków zapytania, wiele niejasności, lecz na dzisiaj skończy gnębienie Niebieskowłosej. Najwyżej po północy, żeby liczyło się na limit kolejnego dnia hehe.
Widać było po koleżance, że i ją dopadło zmęczenie. Nic dziwnego, od kiedy się poznali sporo się działo. Powinna rozluźnić się, jak pomogła w tym Kyuu - młodzieniec sięgnął ręką po towarzyszkę i oparł ją o swoje ramię, by mogła wtulić się. Mimo poważnej miny jego oczy przejawiały sporą dawkę łagodności - zarezerwowane tylko dla niej. A później ostrożnie nachylił się ku jej twarzy i... i... polizał ją po policzku. Najwyraźniej nie mógł pozbyć się prędko zwierzęcych bodźców, nie mniej jednak zaraz po prostu przywarł swoim policzkiem do jej twarzy.
Siedzieli tak przy płomieniach ogniska, gdy oboje dostrzegli, że w jaskini zrobiło się już zupełnie ciemno. Poza tym skrawkiem, gdzie paliło się ognisko, panowały egipskie ciemności. Noc. Słychać było mocne bicie serce Daszy, które biło jak za dwa. Wsłuchiwał się w melodię nie przestając tulić do siebie dziewczyny, gdy usłyszał inny dźwięk. Coś ciężkiego dreptało niemalże w miejscu. Mieli doskonały wzrok, toteż wnet zlokalizowali źródło hałasu.
-Wypuścić go?
Zapytał i zerknął na zdezorientowanego, jeszcze lekko oszołomionego jelenia. Może wampirzyca chciałaby jeszcze trochę napić się jego krwi?

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Pią Paź 09, 2015 9:15 pm

Ta decyzja tak na prawdę nie należała to prostych, to co powiedziała świadczyło o tym na ile poważnie traktuje chłopaka w końcu mogła go potraktować jedynie jak zwykłe towarzysza a potraktowała go jak jak kogoś bliskiego swemu sercu. Pocałunek sprawił, że Kyuu wrócił do siebie i chodź nie rozumiał tego to na pewno kiedyś zrozumie. Oczywiście chciała współpracować z nim i troszczyła się o niego, martwiła ją jego przemiana ale poradzili sobie chociaż łatwo nie było.
Cholera, rumieniła się dość strasznie lecz emocjami tryskała na lewo i na prawo miała w sobie więcej z człowieka niż wampira dlatego inne wampiry gardziły nią uważając za gorszy gatunek. Wiedziała, że nie zostanie zaakceptowana ale chociaż znalazła kogoś kto ją zaakceptuje i zaufa jej. Przyglądał się jej co sprawiało iż serce waliło jak głupie i lekko mieszała się lecz pomimo tego posłała mu swój uśmiech.
- Pocałunek, to kojący czyn. Nie zrobiłam tego tylko dlatego aby cię ukoić lecz serce nakazało mi.
Właściwie czuła się z siebie zadowolona i nawet zaśmiała się mówiąc o tym bo nie zrobiła by tego gdyby jej na nim nie zależało, prawda? Chciała go tak wiele nauczyć i miała nadzieję, że już niedługo będzie wiedział znacznie więcej niż mógłby sobie to wyobrazić. Nie da go skrzywdzić, nikomu. Mógł pytać ile chciał nie przeszkadzało jej gdy miał mnóstwo pytań ponieważ miał prawo poznać odpowiedz i może zawsze na nią liczyć chodź była zmęczona. Gdy poczuła, że jest blisko niego wtuliła się bardziej jak mała dziewczynka chowając głowę przy jego szyi.
- Dawno nie tuliłam się w ten sposób i już zapomniałam jak to miło. Kyuu powinniśmy niedługo iść do hotelu. Załatwię wszystko.
Właściwie już była pół przytomna, zmęczenie dawało jej bardzo w kość przez co ledwo mogła utrzymać głowę i chciała spać.
- Dobranoc Kyuu..daj mi chwilkę...
Właściwie spała w połowie po czym zachichotała gdy ją polizał i mruknęła przyjemnie a gdy poczuła, że przywarł policzkiem do jej twarzy ustami przekręciła się muskając jego usta i odleciała. Zasnęła po prostu. Nawet nie odpowiedziała mu na jego pytanie tylko spała wtulona w niego a Kyuu nie miał wyjścia jak wypuścić to stworzenie w końcu Dasza spała. Przez sen przylgnęła do niego bardziej jakby bojąc się, że zniknie i kolejna osoba porzuci ją...czuła się niekochana ale Kyuu sprawiał, ze to zanikało.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Sob Paź 10, 2015 10:38 pm

Podobały mu się jej rumieńce, nie miał nic przeciwko, jak je ukazywała. Dodawały jej to coś, co bez rumieńców nie było kompletne. Pełnia szczęścia? Być może o to mu chodziło. Wolał, by była szczęśliwa z rumieńcami niżeli smutna bez nich. W ogóle uważał dziewczynę za niezwykłą istotę, bo tak jak inni nią gardzili za ludzkie emocje, tak właśnie nimi imponował chłodnego Kyuu. I nie tylko tym. Mądrością, czystym sercem, niesamowitymi oczami, zapachem włosów i jej ciała, wrażliwością a zarazem odwagą, determinacją i uporem. Nie rozumiał, dlaczego ktoś nie chciał jej towarzystwa. Przecież była dosłownie do rany przyłóż. Już prędzej Białowłosy poszedłby pod gilotynę samotności niżeli ona. Zasługiwała na wszystko, co najlepsze i na kogoś najlepszego. Gdyby znał się na swataniu, pomógłby w tej drugiej kwestii, ale pierwsze zagadnienie było w jego zasięgu możliwości.
Nie przerywał jej, kiedy wyjaśniała czym był pocałunek. Nie uciekał od niej, kiedy wtuliła się do niego szczelnie i wetknęła niebieskowłosą główkę pod jego szyję. Jeszcze dzień temu byłoby to nie do pomyślenia, ba - mógłby nie tylko na nią warknąć, ale także zrobić krzywdę. I na pewno nie objąłby rękami wtulonej wampirzycy, żeby nie obawiała się, iż ześlizgnie się z niego. Nawet sama oznajmiła, że dawno nie przeżyła czegoś podobnego. W jej melodyjnym głosie była nuta szczerości i radości.
No ale do rzeczy, z tego błogiego stanu trzeba wrócić na trzeźwe myślenie. Dasza zaproponowała wypad na nocleg do hotelu, i że to ona zajmie się organizacją.
-Zgoda.
Oznajmił krótko i już nawet zaczął powoli podnosić się i zbierać się do wyjścia, gdy przytrzymała go jeszcze chwilę przy sobie Niebieskowłosa. Miała ochotę zdrzemnąć się, toteż nie będzie zbyt nachalny i oczywiście pozwoli jej na zrelaksowanie się.
-Dobranoc, Dasza.
Mruknął cicho, kiedy towarzyszka odpływała. Tylko na chwilę zatrzymał ją przed ucieczką do krainy snów, i złapał jeszcze jednego buziaka na rozłąkę. Czasami warto próbować, chociaż póki co z jego perspektywy pocałunki nie miały takiej mocy jak dla dziewczyny. Mimo wszystko teraz mógł nie tylko popilnować snu Niebieskowłosej, ale także i przemyśleć wrażliwe tematy. Dłonią co jakiś czas przejeżdżał po jej odkrytym ramieniu, albo dorzucał drewno go ogniska, lecz nie ruszał się z miejsca. Młodzieniec nie zamierzał spać, wziął dyżur nad ich obojga. Nawet trojga, jeśli liczyć jelenia, który powoli wracał do siebie i nawet próbował wstać na swoje chwiejne nóżki. Z rzadka ziewnęło mu się, gdyż zajęty był rozpracowywaniem zdrętwiałych, szarych komórek. Łagodny uśmiech partnerki i jej mocne przylgnięcie go niego sprawiały, iż nie unosił się gniewem, ba - był stosunkowo łagodny jak baranek. Zapewne tylko dla niej i z jej wielkim udziałem okiełznał bestie, w innych przypadkach przestałby być sobą już całkowicie.
Poprawił dziewczynę na sobie tak, by móc pochwycić ją w talii jedną ręką i przytrzymać blisko torsu, a drugą ręką, w zasadzie palcem u ręki, rysował coś po ziemi. Symbolicznie odwzorował uśmiech, usta, serce, jego pukanie, Daszę ze skrzydłami jak anioł... Najdłużej zatrzymał się palcem nad wyrysowanym kształtem kojarzącym się z Walentynkami. Dobrodziejka miała silne serce, bijące jak za dwoje, nawet teraz je słyszał nie musząc nachylać się nad jej biustem. Tam, gdzie spoczywała głowa Ślicznotki, niczego nie dało się usłyszeć. Już nie popadł w skrajność agresji, lecz w myślach zastanawiał się co mogło się stać. Nawet wrócił wspomnieniami do przeszłości, odkąd pamiętał, i szperał jak w dokumentach czegoś, co mogłoby rozwiązać zagadkę. Postawił jedynie dwie hipotezy: jedna z tortur, po której stracił przytomność na kilka dni; lub wyrwanie/uszkodzenie przez przeciwnika podczas jednego z pierwszych zleceń zabójczych od byłego Pana. To się nie odstanie. Czy dało się i bez serca być z kimś bliżej? Czy da się zapewnić taką samą opiekę, jak z w pełni funkcjonalnym organem?
I czy zasługuje na to, by Dasza ofiarowała mu swoje uczucia, kiedy on ich nie rozumie?
Mnóstwo pytań roiło się w głowie, dlatego potrząsnął łepetyną i skierował baczniejszy wzrok na śpiącą towarzyszkę. Może lepiej sprawdziłby się w roli ochroniarza i nie robić sobie nadziei na coś więcej? Wszak...
Dasza napisał:
Pocałunek, to kojący czyn. Nie zrobiłam tego tylko dlatego aby cię ukoić lecz serce nakazało mi.
Był i tak bardzo rad z bliskości dziewczyny, tylko co, jeśli wampirzyca naprawdę chciała więcej? A na pewno chciała. Sam chciał, tylko, że... Eh, nie mógł już o tym myśleć, są ważniejsze sprawy jak skuteczna walka z ich przeciwnościami losu, dach nad głową czy zapewniony posiłek. Przy malunku na piasku zostawił tylko przy serduszku znak zapytania, a wszędzie indziej - fajkę akceptacji. Nad sercem będzie jeszcze kiedyś musiał pomyśleć.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Nie Paź 11, 2015 12:57 am

Nie wiedziała dlaczego ale po przez takie czyny reagowała właśnie rumieńcami a to była oznaka tego, że jej uczucia znów wylewają się na powierzchnię. Każda sytuacja, która ją wprawiała zakłopotanie była powodem tych rumieńcy. Tak na prawdę ludzie byli wobec niej wrogo ponieważ była wampirem i uznawali ją za potwora i co z tego, że była kobietą...nie raz próbowano ją skrzywdzić. Czuła w sercu brak akceptacji a gdy znalazła ją przy Teru chłopaku, którego pokochała i spotkała wcześniej od Kyuu zmieniło się to. Porwano ich.  Ona walczyła dalej o wolność jego i swoją a on wybrał tego potwora a co zrobił z Daszą? Porzucił kobietę, która oddała mu serce i złamał je. Po prostu zostawił ją samą...ten ból na zawsze zostanie w niej. Zasługiwała na najlepsze ale spotkanie Kyuu zmieniło wszystko...może mogła by zaznać przy nim ukojenia?
Odrzucana...prześladowana przez własnego męża, który robił jej rzeczy...rzeczy, które nie znikają w pamięci. Nie usłyszała nawet jego ostatnich ust ale czuła się znacznie bezpieczniej niż samotnie. Chciała się do niego przytulić ale jeśli Kyuu nie ze chce tego zrozumie jednak ukryje to w sercu, że kolejny raz nadzieja ją zawiodła. Życie bywa okrutne ale zawsze uważała, że gorzka prawda jest lepsza od słodkiego kłamstwa.
Musiała odpocząć aby nabrać sił jednak jej sen kończył się niezbyt dobrze, koszmary ciągle były w jej głowie i bała się...bała, że pewnego dnia on wróci po nią i znowu zrobi jej krzywdy o których bała się mówić. Kyuu wyczuł, że podczas snu kurczowo zaciskała na nim dłonie...śniła jednak sen nie należał do tych miłych. Jednak gdy ją dotykał mógł zauważyć, że przestała ściskać kurczowo jego samego ale tylko wtedy kiedy ją dotykał bo gdy przestawał znowu było coś nie tak. Chciała aby blisko niej czuł się dobrze a dzięki jej złotemu sercu mógł zaznać obcych mu uczuć musiał tylko w to uwierzyć.
- Ja...ja...
Właściwie dalej spała ale zaczęła mówić przez sen i wtulając się bardziej w chłopaka chciała coś powiedzieć ale nie mogła za to zaczęła się dość mocno pocić i wiercić trochę. Trzymała się go gdy nagle otworzyła oczy próbując złapać oddech i rozglądając się ostrożnie po miejscu w którym była jakby czegoś szukając i bojąc się. Przewracając oczami natknęła się na rysunek Kyuu, który był dość nietypowy? Zobaczyła pewien znany jej kształt.
-Serce...
Szepnęła i wyciągnęła dłoń aby palcem swym namalować drugie serce obok znaku walentynkowego Kyuu w końcu serce kojarzy się z tym dniem. Juz nie spała i spojrzała na niego.
- Kiedy ten, który nazywał się niby moim mężem zabił moją rodzinę nigdy mu nie wybaczyłam. Zmusił mnie do ślubu a ja byłam młoda i nie umiałam się postawić. Nie zaznałam nigdy miłości ciągle byłam bita, gwałcona i tylko to co zaznałam to wstręt do mężczyzny, który nie tylko pozbawił mnie serca ale i potomka. Uciekłam.
Poczuła łzy na policzkach i chociaż je otarła to nadal spływały po czym wstała odrywając się od Kyuu i stając na równe nogi ocierając łzy.
- Pewien chłopak zdobył moje serce lecz porzucił mnie tak po prostu i wtedy ty mnie znalazłeś...boże...o czym ja ci mówię?
Zaśmiała się sama do siebie i odeszła od Kyuu gasząc ognisko a potem spojrzała na pewien piękny okaz zwierzęcia po czym zaczęła podchodzić coraz bliżej i bliżej aż dotknęła go ostrożnie i niewiele myśląc szybko i zwinnie złapała stworzenie i skoczyła wprost do wyjścia wypuszczając je na wolność po czym znalazła się znów w jaskini przy ścianie.
- Musimy iść do hotelu, zajmę się wszystkim.
Udała, że to co powiedziała było w porządku i nie chciała nikogo martwić swoimi problemami po za tym dla Kyuu to za trudne on nie zrozumie wszystkiego za dobrze chociaż miała wrażenie, że myli się sama. Była trochę smutna ale maska powagi zawsze działała, prawda?
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Wto Paź 13, 2015 5:50 pm

Nie wiedział, przez jakie katusze psychiczne przechodziła jego towarzyszka. Nawet gdyby powiedziała mu wprost – nie zrozumie tak wnikliwie jak powinien. Ale im więcej mówiła mu o uczuciach, wyrażała je niemal na każdym kroku – zaczął chcieć zrozumieć. Mógł jedynie być blisko i trzymać ją fizycznie w objęciach, lecz samej magii emocji nie potrafił odtworzyć. Mimo wszystko, nawet jak Dasza wierciła się, mamrotała przez sen, męczyła się koszmarem ze zroszonym czołem – nie opuszczał jej. Po jakimś czasie odkrył, że im częściej głaskał dziewczynę, bym była spokojniejsza. Ale czy to miało sens? Czy akurat w nim Niebieskowłosa powinna lokować uczucia?
Jeśliby był w stanie otworzyć się na nieznaną materię emocji, na gesty, które byłyby kojące, które znaczyłyby coś więcej niż zewnętrzne postrzeganie… to tylko wobec Daszy.
Ocknęła się zlana potem, nadal w ramionach młodego wampira. Musiała przeżywać to, co jeszcze zalegało jej świeżo w pamięci, gdyż rozglądała się zlękniona po jaskini. Przyglądał się jej w milczeniu, skupiony na każdym jej ruchu, aż dostrzegł, że dorysowała drugie serce obok jego koślawego. Zaintrygowany powoli dopasowywał elementy układanki w jego mózgu. Nie mniej to na Daszę zwrócił szczególną uwagę, kiedy przejęta przeszłością zdradziła mu, iż swoją miłość ulokowała w nieodpowiedniej osobie. Nie zrobił dla niej tyle, co ona dla niego, ba – przyczynił się do krzywd, które do teraz wyciskają jej z oczu łzy. Czy to z powodu tego malunku na ziemi, czy z powodu koszmaru, Kyuu miał sobie za złe, iż nie wiedział jak pocieszyć dziewczynę. Niby później, jak po odprowadzeniu jelenia wróciła, nie emanowała smutkiem, lecz zwierzę mogło przeniknąć przez maskę powagi. Białowłosy w tym momencie był kimś pośrodku, także od razu zaczął działać.
-Poczekaj.
Zanim pójdą w świat, do „hotelu” – cokolwiek to znaczyło (w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia) – nie pozwoli wampirzycy ronić więcej tej przeźroczystej cieczy o słonawym zapachu. Podszedł do niej wolnym krokiem, z równie poważną miną, jaką prezentowała Długowłosa Ślicznotka, i stanął naprzeciwko niej. Ich kontrastowe w barwie tęczówki znów spotkały się na jednej prostej. Zmrużył je jeszcze na moment, gdyż musiał skoncentrować się. Jedna brew naszła mu prawie że na oko, ale kiedy poukładał słowa w miarę logiczną całość – jego mimika zelżała stanowczo.
-Dasza… dałaś Kyuu serce, tak? –dało się wyczuć w jego mowie i mowie ciała coś delikatnego, czego do tej pory nie okazywał; może dlatego, iż utożsamił się z cierpieniem koleżanki i nie chciał już widzieć jej smutku?- Serca nie mam, ale dam Ci coś innego… Życie… I obronię Twoje życie. Uśmiech.
Wtedy wysunął dwa palce u jednej ręki w stronę dziewczyny i wetknął je w kącikach jej ust, żeby uniosły się. W ten sposób wargi partnerki wykrzywiły się w lekką parabolę. Tak samo zrobił ze swoimi ustami, co w jego wersji wyglądało karykaturalnie, nie mniej jednak przynajmniej można było się pośmiać z tej nienaturalnej dla niego mimiki. A może nie na tyle nienaturalnej, co takiej, której nigdy nie okazywał?

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Wto Paź 13, 2015 7:05 pm

To co kiedyś przeszła było wstrętne i okropnie...najgorszemu wrogowi nie życzyła by tego co musiała znosić. Ciągłe upokorzenia, niby siniaki goiły się szybko lecz miała je praktycznie codziennie. Bała się, że znowu zostanie sama tak jak kiedyś, Teru porzucił ją przez co złamał jej serce a czy Kyuu może przysiąść, ze jej nie opuści? Cholera...za każdym razem serce biło mocniej ona na serio lubiła go bardziej i chciała nauczyć emocji aby zrozumiał. Czując dotyk na swojej głowie nieco uspokajała się, zawsze tak to działało gdy ktoś czuwał przy niej...nie bała się tak. Nawet jeśli uważa, że jest zbyt niebezpieczny niech przynajmniej pozwoli jej wypowiedzieć się w tym temacie po za tym tylko przy niej mógł zachować spokój.
- Kyuu?
Zerknęła co zamierza zrobić gdy kazał jej zaczekać, podszedł do niej bliżej a ona spojrzała mu w jego oczy nie wiedząc co zamierza ale nie bała się. Stała i była spokojna? Nie bała się go, tylko ona wiedziała co w nim jest na prawdę. Poczuła rumieńce na twarzy...lubi go...lubi... Uśmiechnęła się gdy marszczył brwi bo wyglądał zabawnie. Jej oczy zrobiły się nieco szersze słysząc jego pytanie a w jego głosie było słychać coś niezwykłego.
- Tak. Oddałam je tobie.
Jej odpowiedz była szczera i bez zastanowienia się bo chociaż krępowała się to jednak nie mogła spuścić z niego wzroku. Jego słowa sprawiły, że usta jej drgnęły a serce znów biło mocniej...to były słowa, które sprawiły, że nawet gdy Kyuu wsadził dwa palce do jej kącika ust aby się uśmiechnęła zrobiła to automatycznie.
- Dla mnie to dużo znaczy Kyuu. Nie ważne, że nie masz serca chociaż wierzę, że odżyje to wystarczy, że będziesz blisko. Cieszę się, Kyuu bardzo. Ja też będę cię bronić i dam ci jak najwięcej.
Pogłaskała go czule po policzku dłonią po czym przeczesała mu włosy, Jedną dłoń położyła tam gdzie znajduje się serce Kyuu a drugą złapała za jego aby dotknął jej serca.
- Patrz, bije mocno dla ciebie.
Los lubi platac figla, najpierw odbiera potem daje jak na tacy tylko czy znow sie nia nie bawi? Przewaznie uciekano od niej w koncu zabrano jej normalne zycie. Usmiechnela sie do niego nie musial sie o nic martwic.
- Pójdziesz ze mną? Znam miejsce gdzie będzie ciepło i również bezpiecznie.
Czekała na jego decyzję. Wiedziała, że będą teraz pracować wspólnie a ona chciała wynająć zakwaterowanie na jakiś czas. Miała nadzieję, że zgodzi się bo nie chciała podejmować za niego decyzji. Na jakiś czas muszą zniknąć a potem uderzyć z planem. Odeszła na chwilkę od niego aby rozejrzeć się na otrzewna więc nieco się wspięła wyglądając ale niczego nie wyczuła więc droga była wolna po za tym jeszcze nie jest widno lecz gdy dotrą już na miejsce będzie ale będą już schronieni.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym   Sob Paź 17, 2015 9:44 am

Ucieszył się, tak wewnętrznie, że Dasza potwierdziła raz jeszcze jego przypuszczenia (lepiej późno niż wcale, chociaż głupio mu było, że dopiero teraz udało mu się ułożyć w logiczną całość wiele słów dziewczyny) i to, że nie odrzuciła jego podarunku w kształcie życia. Może brakowało w tym większej finezji, czy romantyzmu, wszak nawet nie drgnęły mu wargi w grymasie uśmiechu, lecz starał się, by przekaz zrobił o wiele więcej. Zrozumiała go, bardzo dobrze go zrozumiała. Zaskarbiła jego atencję na nią, okiełznała jego bestię, oswoiła Dziewiątkę, ale przede wszystkim – na każdym kroku, od kiedy poznali się, nie przestaje mu pokazywać emocji, którymi była przesiąknięta, i którymi nie wstydziła się dzielić nawet z nim. Bo nawet wetknięte palce w kąciki ust nie mogą zastąpić prawdziwego uśmiechu, który widniał na jej… ładnej buźce. Miał wrażenie, że i bez niego twarz Daszy stała się dla niego czymś niezwykłym. Zresztą, nie tylko oblicze… cała osóbka, charakter… to było coś nieznanego dla niego, z czym zmierzy się z chęcią, bo to nie było nic złego, co tajemniczego.
Ponownie mógł być świadkiem cudownego zjawiska, jakim był mocniejsze bicie serca dziewczyny. Pochwyciła jego dłoń, by ulokować na swoim ciele, tak samo zrobiła ze swoją rączką na ciele Kyuu. Speszył się mocno, przecież wiedziała, iż nic nie usłyszy. Mimo wszystko nie odrywał od niej oczu i słuchał uważnie każde jej słowo. Jego serce obudzi się? Jeśli tak, to obecnie śpi twardo jak kamień, bo zupełnie nic nie słyszał. Tylko swój oddech, odrobinę przyspieszony, gdyż bliskość wampirzycy i jej czuły dotyk były kolejnymi doznaniami nie z tego świata.
-Bije.
Potwierdził spokojnym głosem wsłuchując się w jego rytm. Nawet nie musiał przykładać ucha – miał bardzo wyostrzony słuch, co bywało także jego przekleństwem. Nie mniej jednak teraz, będąc przy Daszy, uważał to za coś pożytecznego. Nie będzie musiał za każdym razem przystawiać głowy do jej kobiecego biustu, i tak dziewczyna cała tonęła w rumieńcach, które były urocze. Tym razem za zgodą samej właścicielki serca mógł dłonią wyczuć puls, na co na jego twarzy pojawił się cień rozmarzenia. Takiego pozytywnego, które mogło być świadectwem, że jednak mimo wszystko bliżej mu do humanoidalnej istoty niż zwierzęcia.
Posłała w jego stronę szczery jak jej dotychczasowe słowa uśmiech i zaproponowała inne miejsce pobytu. Ciepłe i bezpieczne, tak twierdziła. Zaufał jej, tak więc nie wahał się długo - tylko tyle, by z siebie wydać odpowiedź.
-Pójdę.
No bo jak inaczej miałby chronić jej życie, gdyby został tutaj? Przyglądał się, jak Niebieskowłosa patrolowała teren poza jaskinią. Nie powinien jej na to pozwolić, aczkolwiek zdawał sobie sprawę, że Dasza jest silna i raczej nie chciałaby usłyszeć odmowy. Mimo wszystko… czuł lekki niepokój, jak to dziewczyna postanowiła pójść pierwsza na obserwacje. Czyżby aż tak bardzo wampirzyca oswoiła Kyuu, że ten bał się o nią w nawet najmniejszej kwestii? Może nie tyle co bał, co nie chciał, by przez jego nieuwagę coś złego spotkało Ślicznotkę. Już wiele przecierpiała w ludzkim i wampirzym życiu, także nie pozwoli na więcej bólu.
Cicho podszedł do Daszy, obok której stanął i skinął głową, że jest gotowy do drogi. Nie znał miejsca, do którego chciałaby ich zaprowadzić Szkarłatnooka, a gdyby nie to, znów poszedłby przed wspólniczkę, a nie tuż obok. Po drodze był bardzo czujny i skoncentrowany na otoczeniu, na tyle, że właściwie nie odzywał się bez potrzeby.

Z tematu Kyuu i Dasza – prowadź Dasza do nowego miejsca.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
 
Jaskinia z ukrytym oczkiem wodnym
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lodowa jaskinia
» Legion Aion
» Jaskinia Urszuli
» Smocza Jaskinia
» Jaskinia Jormunganda

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: