IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Opuszczony Dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Zorah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2336-zorah
Zarejestrował/a : 28/12/2015
Liczba postów : 49


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Czw Lip 07, 2016 1:06 am

- Jasne, że damy. - uśmiechnął się półgębkiem. - Wiesz, fajnie by było widzieć ich już z nami. - powiedział z dużą dozą pozytywnej energii w głosie, kierując wzrok na wampiry. I zobaczą. On w to wierzył, tak uważał. W ogóle nie było innej opcji.

BAM!

Eksplozja sąsiedniej runy odrzuciła dwójkę, a sam młody poczuł ból. W ramieniu oraz w zgniatanych.. ech.

- Gha... Kobieto co ty... - kaszlnął, kiedy dziewczyna na niego upadła. No tego się nie spodziewał, ała. Jego klejnoty rodzinne...
- Ehm, weź wstań może... - wydukał do Kotori. Podniósł się do pozycji siedzącej, patrząc na swoje lewe ramię. Usłyszał jej pytania, które wypowiadała szybko i niepewnie. Śmieszna sytuacja.

- E tam, po prostu trochę mnie zgniotłaś. - zaśmiał się w odpowiedzi na ten potok słów, odgarniając potargane włosy, które w czasie upadku poleciały mu na czoło. Ponownie naciągnął na nie zwiany wcześniej kaptur.
- Gorzej z tym. - wskazał na swoje lewe ramię, w które wbite były szklane igły z wypaczonej runy. Potem zobaczył je także w ramieniu kadetki. - A, no właśnie... Niefajnie. Ale mamy tego nie dotykać. Jak ma siedzieć, to niech siedzi. - skrzywił się, jednak potem wysilił się na kolejny uśmiech, mimo piekącego bólu w ręce. Jeszcze tego brakuje, aby teraz ich runa dostała jakieś negatyw...

Ej, zaraz, gdzie jest ich runa?

Kiedy Zorah zobaczył, co dzieje się z pustym znakiem wiary, z którego ich wywiało, z szeroko otwartymi oczami rzucił się ku niemu z powrotem, starając zebrać w sobie uczucie typu "A bo ja nie podołam? Jasne, że się uda." Stanął pewnie, jak poprzednio, dając magii posilić się krwią z naciętego nadgarstka. Wierzchem drugiej dłoni otarł krew z naciętego policzka.

- Wracamy. - rzucił do Kotori. Nie mieli czasu na zastanawianie się. Stanął na runie tak, jak poprzednio. A ból dodawał mu szalonej desperacji. Nieraz już to czuł. Komu jak komu, ale im się dzisiaj uda. Będzie wykonywał polecenia dowódcy i na pewno się nie podda.

_________________
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Lip 08, 2016 12:02 am

To się porobiło. Wystarczyło parę osób, aby całe wydarzenie jeszcze bardziej skomplikować. W jednej chwili runa eksplodowała, podwalając niektórych łowców. Łowca nie spodziewał się, że negatywnymi emocjami można aż tak zaszkodzić. W tej chwili Leyasu dziękował, że został odesłany pod ścianę. Przynajmniej nikt nie zginął. Jeszcze. Nauczył się nie chwalić dnia przed zachodem słońca. Wampiry nie zostały przywrócone do normalnego stanu. Dobra, trzeba by coś zrobić, zamiast się tak patrzeć. Kątem oka zerknął na Ivana. Ten to chyba nie miał łatwo, ale byli inni, który bardziej potrzebowali pomocy. Czarnowłosy z zaskoczeniem zorientował się, że ktoś do niego mówi. Spojrzenie stalowych tęczówek spoczęło na Esme. Widząc jej stan, najchętniej zabrałby z kręgu. Krzywił się, gdy kazała mu wziąć przemienioną dziewczynę. Nie potrafił dobrać odpowiednich słów, aby dodać jej otuchy. Pora i tak nie była najlepsza na rozmowy, dlatego bez słowa ruszył w kierunku Anais. Dziewczyna też nie była okazem zdrowia, co nawet nie było dziwne. Liczył się, że w starania rudej nie poszły na marne. Wziął ją na ręce, czujnie patrząc na innych oraz runy. Zawsze mogło istnieć ryzyko nastąpienia drugiego wybuchu.
- Witaj wśród żywych - mruknął do przemienionej bez cienia entuzjazmu. Niby najgorsze miała już za sobą, a jednak wyjście stąd w jednym kawału nie było takie pewne. Postanowił podejść do Melody, która i tak już była zajęta wyjmowaniem igieł. Położył ją przy ścianie. Szkoda, że nie miał czegoś, co mógłby jej podłożyć pod głowę.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sob Lip 09, 2016 8:50 am

Nie wiedziała, co się właściwie działo i jakim sposobem. Z całych sił starała się to wszystko jakoś znieść, bo innego wyboru i tak nie miała. Nie mogła się ruszyć, nie mogła nic powiedzieć, właściwie, to nic nie mogła po prostu zrobić. Słyszała hałasy, niewyraźne słowa, których nie rozumiała całkowicie skupiona na sobie i swoim cierpieniu. A przynajmniej aż do pewnego momentu. Wszystko działo się tak szybko, że An zupełnie się zatraciła. Nastąpiły jakieś wybuchy, potem krzyki, ona sama chyba nawet na moment straciła przytomność, ale nie mogła tego stwierdzić w stu procentach.
Było jej niedobrze, kręciło się w głowie, a wszystko wokół łączyło się w jedną niezgrabną całość. Niczego nie rozumiała, a od nadmiaru bodźców zaczęła boleć ją głowa, ale nic ponad to. Gdy otworzyła oczy wszystko wokół wirowało. Czuła jakąś wilgoć. Krew? Chyba tak, coś tam pamiętała, ale ten zapach był inny niż ten wyryty w jej pamięci. Coś się zmieniło i to bardzo, tylko dziewczyna nie była w stanie stwierdzić co i to ją irytowało. Po chwili poczuła, że ktoś ją podnosi. Nieco błędnym wzrokiem trafiła na twarz Leyasu, łowcy, który najwyraźniej wynosił ją... z czego? kręgu? Miejsca wybuchu? Miała mętlik w głowie. Przymknęła oczy, a gdy je otworzyła ponownie, leżała na ziemi. Chyba znów straciła na chwilę przytomność.
Odwróciła głowę na bok i jęknęła. Nie była pewna czy nie była ranna, ale wydawało jej się, że nie... tylko dlaczego czuła się tak fatalnie? Jakby ktoś jej przewrócił flaki do góry nogami. To zdecydowanie nie było przyjemne uczucie. Gdzie był Hayate? Gdzie Grig? Tak mieli na imię? Chyba... a może coś jej się mieszało? Miała naprawdę spory mętlik w głowie.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sob Lip 09, 2016 10:06 pm

Odsiecz w postaci Melody Darkhawk wpadła do pomieszczenia niczym burza i od razu rozpoczęła od pomocy rannym. Zarówno Midori jak i Hayate zostali odciągnięci przez ciemnowłosą, która uwijała się jak w ukropie żeby zatamować krwawienie zagrażające życiu rodzeństwa. Dziewczyna nie zwracała uwagi na obłok negatywnej energii, a jedynie wykonywała czynności ratunkowe. Możliwe, że gdyby nie pojawienie się kolejnego medyka, życie tej dwójki było by przesądzone i strapiona rodzina w obecnej chwili wybierałaby jedynie trumny.  Melody ustabilizowała stan rodzeństwa i chwyciła za jedną z igieł w celu jej wyciągnięcia. Szklana struktura była niezwykle ostra i ani nie drgnęła przy próbie wyciągania. Prawdopodobnie bez niestandardowych środków magicznych nie było możliwości wyjęcia ciała obcego.
Po wybuchu runy nastąpiło chwilowe zaburzenie kręgu, co dało się odczuć szczególnie dla osób stojących bezpośrednio przy znakach. Runy stały się łapczywe, a energia ciągnięta z uczestników była wyrywana za wszelką cenę – nie dobrowolnie, jak początkowo zakładały tajniki rytuału. Kadeci poinstruowani przez dowódcę szybko podnieśli się z ziemi i korzystając z pozostałych pokładów energii ponownie zasilili runę, dostarczając jej jedynie czystej czerwonej energii. W tym momencie żaden ze znaków nie nosił śladów wypaczenia. Jedynie mglisty obłok wciąż krążył wokół rannych, by ostatecznie wniknąć w wychodzącego z kręgu łowcę – Leyasu. Mężczyzna na polecenie wyniósł Anais i ułożył dziewczynę tak, żeby mogła uzyskać pomoc od Leslie, która de facto już po chwili zajęła się kolejną ranną. Nie było czasu do stracenia, dlatego Melody przyjrzała się byłej już wampirzycy i po wstępnej ocenie stanu podała dziewczynie butelkę wody, by ta mogła się napić. Mimo uspokojenia znaków, w pomieszczeniu nadal panował żar, powodując nieustające poczucie pragnienia i lekkie zawroty głowy. Czy część z uczestników była już odwodniona? Wyrywana krew i upał nie stanowiły dobrego kompana dla zdrowia. Wszystko posuwało się do przodu, a w kręgu nadal panowała niejasna sytuacja. Na ciele Esmeraldy były widoczne już wszystkie siatki żylne – ciemne i uwypuklone które tylko straszyły swoim wyglądem.   Esmeralda spojrzała na Crossa, kiedy ten zrobił coś… nieoczekiwanego. Zawsze był autorytetem. Żywą legendą, na której wzorował się każdy współczesny łowca. Kobieta wyraźnie czuła duszące ją więzy, lecz nie mogła się poddać. Odpuścić? Zostawić go...teraz? Gdy było już coraz bliżej? Na chwile przymknęła oczy próbując wykrzesać z siebie więcej sił. Nie mogła pobierać jej w większych ilościach z run, gdyż pewne przyblokowanie znacząco utrudniało jej większość czynności. Zacisnęła zęby, czując charakterystyczny ból, towarzyszący zwykle w przypadku gdy ciało powoli zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Ile mogła mieć stopni? Nieważne. Liczyło się tylko dokończenie zadania, dlatego dusząc w sobie chęć wykrzyczenia całego bólu, skoncentrowała całą energię na wampirze. Poświata otaczała już nie tylko głowę, ale i całe ciało Kaiena. Było widoczne gołym okiem, jak refleksy innej magii próbują przedostawać się poza energetyczną barierę, ale po to była właśnie runa związania. Marcus i Prim jak się okazało stanowili całkiem zgraną parę, co w efekcie doprowadziło do całkowitego zablokowania magii Crossa. Mężczyzna czuł jak jego ciało powoli się zmienia w efekcie czego podzielił los Anais – został człowiekiem. Dopiero wtedy lekarka poleciała do przodu kładąc się głową na posadzce tuż obok wymęczonego ex wampira.
Wszystkie runy zgasły – rytuał dobiegł końca.
Igły które tkwiły w ciałach ofiar zamieniły się czarną ciecz o konsystencji krwi i same wypłynęły z ran w momencie zaprzestania działania run.

Każdy z uczestników czuje się wyczerpany i obolały, ale jest też dobra informacja, bowiem wszyscy żyją.

Odwampirzenie zakończyło się powodzeniem.


A teraz coś na co wszyscy zasłużyli, nagrody :

Z racji precyzyjnej kontroli i zaangażowania w działanie przypisanych znaków poniższym łowcom podniesiony zostaje poziom władania magii. Łowcy powinni zgłosić się do administracji w celu ustalenia nowych możliwości z racji wyższego poziomu, a także zmiany czasu trwania i ograniczników.

Vladislau – zaklęcie wigor zostaje podniesiony na poziom zaawansowany.
Marcus – runy z poziomu podstawowego zostają podniesione na średnio-zaawansowany.
Hayate – magia tatuażu zostaje podniesiona z poziomu średnio-zaawansowanego na zaawansowany.
Prim – runy z poziomu średnio-zaawanowanego  zostają podniesione na zaawansowany.
Corn – molekularne unieruchomienie z poziomu średnio-zaawansowany na zaawansowany.
Kotori – manipulacja umysłem z poziomu podstawowego na średnio-zaawansowany.
Seraf – aura light z podstawy na poziom średnio-zaawansowany.

___

Leyasu – cała ciemna energia wchłonęła się w Ciebie gdy wyszedłeś z kręgu. Otrzymujesz jedno zaklęcie magii cieni na poziomie podstawowym. Szczegóły i ograniczenia ustal z administracją.

Zorah – wysokie temperatury również i tym razem sprowadziły w te rejony magiczne stworzenie. W nagrodę za Twoje zasługi łowcy oddają pod Twoją opiekę źrebię ognistego wierzchowca.
Ognisty wierzchowiec – wiek mniej niż pół roku.
Płeć – samiec.

Ivan – swoją postawą już na wstępie jesteś politycznie podejrzany, niemniej wytrzymałeś w ekstremalnie gorącej temperaturze – Twoja fobia dotycząca gorąca zostaje zmniejszona, przez co   reagujesz chęcią ucieczki tylko na wysokie płomienie znajdujące się w odległości mniejszej niż 5 metrów od Ciebie.


Midori – wybuch powalił Cię na ziemię wykluczając z dalszej rozgrywki, ale ta energia dała Ci coś więcej niż tylko kilka siniaków. Odblokowujesz nowe zaklęcie na poziomie podstawowym. Tak jak w przypadku Leyasu ustal szczegóły z administracją.


Blair – poczułaś się słabo na rytuale i finalnie straciłaś przytomność. Kiedy obudzisz się w szpitalu   ogłuszysz wszystkich biednych medyków, bowiem przypadkiem aktywujesz swój artefakt. Od tej pory będziesz w stanie pełnoprawnie i świadomie go używać.


Każdy z łowców (i kadetów) otrzymuje dodatni stały bufor : +10 % do siły lub wytrzymałości (do wyboru) który po wyborze należy umieścić w karcie lub danych dotyczących postaci.


Cross i Anais – waszą nagrodą jest powrót na łono człowieczeństwa. Ustalcie proszę z administracją skutki rytuału (fizyczne, psychiczne etc). Pamiętajcie, że przy kolejnej przemianie w wampira, nie powrócicie już do dawnej kategorii krwi, lecz będziecie o poziom niżej. W przypadku obojga będzie to  już tylko kategoria E.


Ponadto każdy uczestnik rytuału który dał 3 posty (i więcej) bez względu na jego rolę otrzymuje + 30 punktów za odgrywanie postaci. Osoby które dały mniej niż 3 odpowiedzi w temacie otrzymują + 5 punktów na zachętę :-)
Każdy uczestnik jest mile widziany w sali medycznej oświaty, gdzie uzyska fachową pomoc od Carlosa i innych moich medyków. Proszę, aby gracze zgłosili się tam gdy tylko będą wolni fabularnie, przyjmując, że przychodzą/są przewożeni właśnie z rytuału.


Proszę tylko każdego o napisanie posta wychodzącego z uwzględnieniem stanu postaci. Osoby nieprzytomne zostaną zabrane przez dowódcę i jego ludzi, więc siłą rzeczy nie muszą pisać posta wychodzącego.


UWAGA: żeby nie przeciągać tematu czas na napisanie posta wychodzącego wynosi równo 10 dni (do 20.07). Osoby które nie wyjdą w terminie nie otrzymają nagród (z wyjątkiem Anais, Crossa - odwampirzenia już nie cofniemy, oraz osób nieprzytomnych).



Dziękuję za udział i polecam się na przyszłość ~
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 114


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pon Lip 11, 2016 12:26 pm

Słowa, które wypowiedział Zorah naprawdę podniosły ją na duchu.”Fajnie by było widzieć ich już z nami” to słowa wyrażające perspektywę, której jeszcze nie zbadała, a której z miejsca mogła przytaknąć. Przecież to było to, do czego dążyła. Wtedy nastąpił wybuch. I uśmiech faceta w tej sytuacji sprawił, że również udało się jej nieco rozluźnić, gdy dopadała do swojej runy.
Runa ssała wyjątkowo mocno. Ale nadal dobrowolnie, jeżeli chodzi o  Kotori. Jedna wampirzyca, dziewczyna miała nadzieję, że ex wampirzyca, została wyniesiona z kręgu. Rytuał musiał się więc kończyć. To oznaczało, że mordęga nie potrwa już długo. To znaczyło, że kadetka nie musi na chama wstrzymywać się, by dostarczać czerwonej energii Esmeraldzie. Potrzebowała jej. Gdy będzie po wszystkim... dowiedzą się.
Dziewczyna skupiła się na runie, próbując zarazem obejrzeć rany swoje i swojego partnera. Chociaż pobieżnie, by wiedzieć, na czym stoją. Pomoc zostawała udzielana rannym. Nic, tylko zachować spokój i doprowadzić rytuał do końca.
Runy zgasły, pobór energii się skończył. Esmeralda upadła, magia dyrektora akademii Cross nie przedostała się. Ale ta próba oznaczała jego człowieczeństwo. Wszystko będzie dobrze. O ile Esmeraldzie zostanie udzielona pomoc. Kiedy całe to ssanie ustało, Kotori zachwiała się, przyzwyczajona do jednostajnego,mocnego ściągania do przodu. Teraz czuła, jakby powietrze stało się zbyt rzadkie, a ona jakby mogła się rozpłynąć. Nadal było gorąco, pojęła dopiero, że jest solidnie spocona i ma zupełnie suche usta. W tym stanie nie udzieli pomocy pewnie nikomu. Ale mogła pomóc Zorah.
Gdyby nie odmówił pomocy, weźmie go pod całe ramię i spróbuje wyprowadzić z pomieszczenia. Gdyby nie odmówił, zabrałaby go ze sobą do Oświaty, do skrzydła szpitalnego. Byli w na tyle dobrym stanie, że  nie wymagali natychmiastowej pomocy. W na tyle dobrym stanie, że nie powinni nawet chcieć zajmować ręce jakichś medyków, którzy zajmowali się nieprzytomnymi. Zorah był najbliżej i przez ten upadek poczuła się zobligowana do zadbania o niego. W każdym bądź razie był pokiereszowany (sobą nijak się nie przejmowała, chyba i złamaną nogą by się nie przejęła za bardzo), więc wypadałoby to obejrzeć. Pewnie też był odwodniony. Trzymanie się razem mogło zapewnić większe bezpieczeństwo. Gdyby Zorah nie miał nic przeciwko, poszłaby u jego boku w kierunku tej nieszczęsnej Oświaty, nie oddalając się od grupy, by upilnować, żeby każdy z nich otrzymał jakąś pomoc.

_________________
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1062


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pon Lip 11, 2016 7:03 pm

Nie było szans na wycofanie się. Nie teraz, nie kiedy byli tak blisko. Mimo nieprzyjemności nie mogli przestać, bowiem mogło to by przynieść krytyczne skutki. Esmeralda była wytrzymała, walczyła  za wszelką cenę by nie paść ze zmęczenia, które było widoczne. Chciała wykonać zadanie, pomóc wampirom stać się ludźmi. Po to tutaj przybyli. Nawet jeśli początkowo wychodziło na to, że się rytuał nie powiedzie, przez zachowanie innych. Reszta łowców jednak stawała na głowie, by wszystko jakoś uspokoić. Kadeci mimo iż byli początkujący, doskonale wykonali powierzone im zadania.
Będąc w pozycji na kucach modlił się sam do siebie, ze spokojem, pozwalając by uciekały z niego wszelkie siły potrzebne do Rytuału. Był niemal oazą spokoju, myśli mu pomagały, choć sporadycznie wtargnął się do nich niepokój, czując kolejny przypływ słabości. Nie mógł się poddać, miał runę do utrzymania, dlatego musiał zacisnąć dłonie, nie pozwalając się uśpić. Zaciskał sporadycznie mocniej oczy, czekając aż to się wszystko skończy. Dobrze że kucał, bo pewnie ciężej było by mu ustać. Temperatura rosła z każda minutą, a nawet samemu Corneliusowi było gorąco, patrząc na jego ubiór, jednak nie skupiał się na tym. Miał swoje zadanie o wiele ważniejsze.
Nagle runa zgasła, jak i pozostałe. Nastąpił koniec rytuały. Na szczęście ich wszystkich zgromadzonych, wszystko powiodło się. Nikt nie umarł, a w pomieszczeniu nie było już żadnego wampira.
Misja zakończona sukcesem.
Uśmiechnął się pod nosem biorąc kilka głębszych oddechów, po czym powoli wstał, nieco mrużąc oczy na osłabienie. Był męczony, jak i senny, co można było nawet zauważyć, ale Cornelius nie skupiał się na tym, a na innych. Czuł się dobrze w porównaniu do licznych rannych. Rozejrzał się po pomieszczeniu i jeśli będzie mógł to upuści runę, powoli zbliżając się do najbardziej poszkodowanych. Przyjrzał się im i ewentualnie pomoże dowódcy ludziom, przygotować uśpionych do opuszczenia miejsca, do oświaty.
Wysłucha ewentualnych słów Vlada, jak i przyjrzy się centrum uważnie obserwując Esme i odwampirzonym. Jeśli zajdzie taka potrzeba i w ich przypadku pomoże ich ewakuować. Nie czuł potrzeby wizyty w szpitalu, ale chciał odpocząć, dlatego jeśli będzie mógł to opuści miejsce, by zaszyć się w swoim gniazdku.


z/t

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 885


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Wto Lip 12, 2016 9:54 am

Udało się odwampirzyć dziewczynę, ale Kaien nadal pozostawał w kręgu. Marcus coś przeczuwał, że cały ten rytuał był nie tyle co trudny ale zrypany. Jeden wybuch i kilku rannych. W dodatku do tego procesu dopuszczono nieodpowiednie osoby. Jak kadeci i chętnych mordu osoby. Chyba że taki zamiar był tego całego procesu? Oby Marcus nie musiał ponownie w takim czymś brać udziału. I na pewno nie będzie chciał tutaj widzieć swojej córki. Przecież do cholery ona też mogła zginąć.
Poczuł silny nacisk przy swojej runie, więc napinał ciało i nie dawał się wciągnąć, lecz za to starał się utrzymywać w dobrej pozycji swoją runę, a z Prim to było wręcz idealnie. Mimo odczuwania nacisku, udało się zablokować magię Crossa.
Rytuał dobiegł końca. Runy zgasły. Marcus mógł odczuć ulgę, ale też i porządne zmęczenie. Oparł się rękoma o kolana, lekko pochylając do przodu, jakby przebiegł kilometrowy maraton. Zerknął na swoją obolałą rękę, w której do tej pory tkwiły igły, lecz po nich śladu już nie było. Pierwsze co zrobił, co sprawdził stan córki, a następnie podszedł do Kaiena. Jako że był osłabiony, pomógł mu wstać i zabrał go do pojazdu, przewożąc go prosto do Oświaty. Zakładając z góry, że takie było podobno polecenie obecnego dowódcy. Jeżeli Chizuru chciała zabrać się z nimi, nie było to problemem.


[z/t + Kaien i Chizru (jeżeli wyraża zgodę)]
[Uznaję, że Hayate został zabrany przez innych łowców]

_________________

Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1693


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Wto Lip 12, 2016 10:16 am

Chizuru jest przytomna, dlatego ma obowiązek samodzielnie opuścić temat.


Jedna postać = jeden post wychodzący



Wyjątkiem jak wspomniałam są osoby nieprzytomne, które zostaną zabrane przez łowców i przetransportowane do placówki medycznej.
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 167


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Lip 13, 2016 5:18 am

Wszystko działo się tak szybko, że Serafiel po prostu się pogubił. Niespodziewana drzemka sprawiła, że został wykluczy z części rytuału, przez to mógł jedynie się zastanawiać, co, gdzie, jak, kiedy i tak dalej... Chyba, że ktoś byłby tak miły i mu to wszystko wyjaśnił. No, ale raczej teraz nie było czasu, więc pozostawało mu jedynie stanąć na nogi i próbować się ogarnąć w jakikolwiek sposób. W jego przypadku to było raczej wycofanie się, by nie przeszkadzać już za bardzo pozostałym. Jednakże, jeśli byłaby potrzebna pomoc, to ruszyłby się, starając się nawet nie marudzić.
Co my tutaj dalej... Cóż, rudowłosy widział całą tą sytuację i musiał przyznać, że było blisko. Jeszcze trochę i pewnie wszyscy stracili by swoje życia. Ah. Może jednak nie? Nie, raczej zbyt różowo to by tam nie było.
Mimo wszystko, skoro się skończyło, to on nie zamierzał zostawać tutaj dłużej. Jeśli rzeczywiście nikt nie chciał od niego pomocy, to po prostu poszedł sobie. I tyle, koniec fascynujących przeżyć Serafiela.

z/t
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 661


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Lip 13, 2016 9:50 am

Ostatnie sekundy rozwlekały się w wieczność, lecz w końcu magia ustała. Nie było w pomieszczeniu już żadnego wampira i Esmeralda mogła zatrzymać rytuał. Runy zgasły. Przyciąganie zniknęło. Pozostała jedynie temperatura, która bardzo powoli także opadała. Pozostali też ranni oraz wyczerpani. Czy wzięcie kadetów na rytuał było nieodpowiednie? Raczej nie. Wszak w dużej mierze to oni uratowali sytuację. Jedynym błędem był Ivan. Te, który tak ochoczo oddał negatywną energię, a potem dokończył dzieła atakując bez większego powodu Leyasu przy samej runie. Coś było z tym człowiekiem nie w porządku. Ivan zwany Stalową Ręką zostanie zabrany na przesłuchanie wobec zaistniałej sytuacji.
- Medycy! Karetki! Szturmowcy! Wszyscy są potrzebni. Już! Cztery nosze, woda, krew, bandaże. To wszystko będzie potrzebne. - Pierwsze co zrobił Vad to chwycił za komórkę by od razu przedzwonić bezpośrednio do skrytych w okolicy wozów. Chciał by jego ludzi zostali jak najszybciej stąd zabrani. Musieli uzyskać jak najszybciej pomoc medyczną. Vladislau ogarnął wzrokiem całe pomieszczenie i na chwilę jego wzrok spoczął na Esmeraldzie. Przez chwilę chciał do niej podejść. Przytulić. Chronić. Jakby przypominała mu kogoś bliskiego. Niemal wykonał krok w jej stronę wyłączając przy tym komórkę by ją schować. Zdał sobie jednak sprawę, że jej nie pomoże, a to uczucie jest tylko echem jego dawnej ukochanej tak do niej podobnej. Vlad stracił dużo krwi, jak wszyscy. Był osłabiony, jak wszyscy. Jako jedyny jednak miał zdolność wampiryzmu i psa w budynku. Gdy medycy wkroczyli do pomieszczenia, a nie zajęło im to nawet dwóch minut od informacji od dowódcy Vladislau zabrał jednemu z nich lodówkę z krwią i wyciągnął pierwszy lepszy worek, który nie był przeznaczony dla Esmeraldy. Jej krew była zbyt rzadka by jej użyć do uleczenia siebie.
- Stalowa Ręka nie ma prawa opuścić pomieszczenia. Członkowie rytuału odsuńcie się od niego! - szturmowcy skierowali pistolety maszynowe w kierunku podejrzanego politycznie osobnika. Vlad natomiast rozgniótł plastikową torebkę, lecz osocze nie rozbryzło się wokół. Miast tego zamieniło się w czerwoną mgiełkę o metalicznym zapachu, która wnikła w ciało Vlada odżywiając je. Widział Stalową rękę w akcji. Nie mógł pozostawić niczego przypadkowi.
- Do czasu wyjaśnienia dzisiejszych zdarzeń jesteś zatrzymany pod zarzutem sabotażu. Nie pogarszaj swojej sytuacji i obróć się bym mógł założyć Ci kajdanki. -  rzekł spokojnie do łowcy, który rady i oparcia w dowódcy szukał dużo za późno podczas odwampirzania. Szedł w kierunku Stalowej ręki, lecz tak by nie zasłaniać szturmowcom linii strzału, a przynajmniej nie wszystkim. Po drodze bezceremonialnie zabrał kajdanki służące zwykle na wampiry jednemu z nich. Pytanie tylko czy Ivan pójdzie po dobroci.
Tymczasem kilkunastu medyków znalazło się w tym samym pomieszczeniu, lecz przemieszczali się ostrożnie by nie trafić pod przyjacielski ostrzał. Melody bandażowała pobieżnie Hayate i Midori gdy czarne igły zniknęły by nie wykrwawili się z ran. Zdecydowanie miała za mało medykamentów na dłuższą metę, lecz na szczęście przyniesiono nosze. Melody opuści pomieszczenie pomagając wynosić wyczerpanego Kaiena naszemu Marcusowi. Medycy zajęli się oczywiście najbardziej poszkodowaną osobą jaką była Esmeralda. Jej uczniowie przygotowani byli na podobne efekty przez nią samą choć nie podejrzewali, że będzie aż tak źle.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Lip 13, 2016 1:16 pm

Leżała przez chwilę walcząc z zawrotami i bólem głowy. Wszystkie dźwięki wokół były jakby przytłumione, nie zwracała na nie uwagi. Czuła się jakby była na kacu. Nie, nie na kacu - jakby była bardzo mocno wstawiona albo naćpana. Nie potrafiła zebrać myśli w logiczną całość. Chwile jej zajęło, nim zaczęła mniej więcej ogarniać co się wokół niej dzieje, a przynajmniej na tyle ogarniać, że zdawała sobie sprawę z tego, że nie działo się zbyt dobrze. Podniosła się do siadu, trzymając za głowę. Miała ochotę zwymiotować. Wszystko się w niej burzyło, kotłowało i buntowało. Całe jej wnętrzności odmawiały posłuszeństwa. Wyostrzyła wzrok i poszukała wzrokiem... kogo właściwie szukała? Jak mu było na imię? Hayate? Chyba tak. Ale nie widziała go nigdzie. Zbyt wielu ludzi się kotłowało wokół, a ją od patrzenia tylko jeszcze mocniej rozbolała głowa.
Wstała powoli i niepewnie czując się na miękkich jak wata nogach. Oparła się o ścianę, niemal zginając się wpół. Czuła się fatalnie, do tego najwyraźniej wszyscy byli zainteresowani czym innym. Czuła jak pot leje się jej po czole. Było tu potwornie gorąco. Nie mogła tu zostać. Postoi jeszcze trochę, a straci przytomność. Musiała wyjść na świeże powietrze i to jak najszybciej. Nie pamiętała kiedy ostatnim razem tak łapczywie potrzebowała tlenu. Zaczęła się przedzierać między biegającymi we wszystkie strony ludźmi. Nikt nie zwracał na nią uwagi, a ona szukała wyjścia, panicznie chcąc zaczerpnąć powietrza.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Lip 13, 2016 3:56 pm

Koniec... W końcu koniec, a temperatura zaczęła opadać pozwalając łowcy się mniej więcej ogarnąć. Jednak szkody jakie wywołało ciepło nie zniknęły. Nadal czuł, jak jego proteza ręki, nieco uległa stopieniu "tuląc się" do materiału odzieży Ivana. Zdawał sobie z tego sprawę, jednak nie chciał pokazać iż jest niepełnosprawnym. łowca niepełno sprawny... Jak to brzmi...
Jego negatywne emocje nie zostały zapomniane, dlatego tuż po zakończeniu rytuału Vlad i jego ludzie wkroczyli konkretniej do akcji. Przyglądał się temu dłuższą chwile, po czym zamierzał odpuścić teren, jednak nim zdołał cokolwiek zrobić w tym kierunku, usłyszał słowa dowódcy. Uśmiechnął się pod nosem, podle, po czym spojrzał na Vlada, a następnie na osoby, które zaczęły kierować w jego kierunku broń. Został wzięty za zagrożenie, nic dziwnego. Łowca obejrzał się dookoła siebie, patrząc jak członkowie rytuały odstępują od niego.
-Vladislau... Myślę, że te kajdanki nie będą potrzebne. Popełnić błąd może każdy, nie traktuj mnie zatem jak przestępcy, bo w porównaniu do Ciebie nim nie jestem... Pójdę sam, dobrowolnie, będąc na oku nie jednej osoby, więc schowaj ten złom.
Zwrócił się spokojnie, lecz z chłodem do brata, zastanawiając się czy mógł poznać go po głosie. Zapewne nie patrząc na to, że nie widzieli, ani nie słyszeli o sobie HOHOHO czasu. Bynajmniej Vlad nie słyszał o bracie, który rzekomo zginął w wypadku. Stał w miejscu patrząc jak dowódca podchodzi do jego osoby, jednak ten nie zrobił nic w kierunku wykonania polecenia, a sięgnął rękami do swojej twarzy, by po chwili zdjąć maskę. Tego piękna twarzyczka, również była nie uszkodzona no i oczywiście obca dla Vlada. Ręce miał na widoku jak i w sumie nie miał nic by się bronić, ino swoje ręce, wiec czy był zagrożeniem? Mimo to czekał spokojnie ino wolną ręką dotykając swojej protezy, niestety przez ubranie, sprawdzając jak mocno zostały sklejone.
Skoro Ivan postanowił samemu iść, bez niczyjej pomocy, to czy Vlad nadal będzie się upierał nad kajdankami, zamiast zająć się czymś o wiele bardziej istotniejszym? Niezależnie jednak od tego Ivan dla świętego spokoju poprawiając nieco rękawy, wyciągnie ręce przed siebie, pozwalając je skuć.
Powrót do góry Go down
Zorah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2336-zorah
Zarejestrował/a : 28/12/2015
Liczba postów : 49


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Lip 13, 2016 8:58 pm

W pewnym momencie runy przestały świecić i poczuł, jak coś mokrego wylewa się z jego poranionego ramienia. Spojrzał na nie. Czarne? No, najważniejsze, że wypłynęło, a teraz sączyła się tylko czysta, czerwona krew. Tak, jak z jego naciętego nadgarstka. Łowczyni w środku upadła, a wampiry... chyba wróciły do człowieczeństwa! Wowowo, sukces!

Spojrzał na swoją towarzyszkę, gdy nagle się zachwiała. Podparł ją szybko jedną ręką.
- Spoko, chyba koniec, udało się. - powiedział ucieszony, z błyskiem w oku. Wyprostował się, a na pytanie o pomoc uśmiechnął się tylko swoim klasycznym, krzywym grymasem i klepnął Kotori lekko w zdrowe ramię.

- Aż tak źle ze mną nie jest, mam pewnie jak wszyscy lekką anemię. Chodźmy do tego medyka, oni nas obejrzą i opatrzą. Mamy farta, to czarne coś wypłynęło samo. - skinął głową w kierunku ramienia dziewczyny.

- Może jakoś pomożemy? - podszedł do Vladislaua z tym pytaniem, może zabiorą kogoś rannego. Jeśli tak, Zorah weźmie kogoś na ramię, pewnie lekko się przy tym zachwieje.

Wtedy coś pojawiło się tuż przed nim. Wyglądało jak wielki kłąb płomieni, ale też... Zaraz, źrebak? Gorącym łebkiem pacnął go w biodro, jakby zapraszając do zabawy. Młody położył rękę na jego główce i szybkim ruchem go poklepał, aby się nie oparzyć. Bądź co bądź zwierzak był naprawdę ciepły.

- Hehehe, chyba mnie polubił. - spojrzał z uśmiechem na Kotori, tarmosząc ogierka za uchem. I wyszli razem, w stronę gabinetu medycznego.

ZT Zorah i jeśli Koto chce (bo już napisała swój post), to i ona.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Lip 15, 2016 3:31 pm

No i udało się. Oby dwa wampiry stały się na powrót człowiekiem. Prim spojrzała na Esme, która była w ciężkim stanie. Sama blondyna przeżyła ten pokręcony rytuał z lekkimi zadrapaniami na nodze, ręce i poparzeniami na dłoniach. Które wcześniej czy później przejdą. Ważne, że ból odszedł. Niemniej rudą trzeba ratować, bo straciła pewnie sporo energii. Podeszła do koleżanki, aby kucnąć przy niej i unieść na swoje kolana.
- Musimy cię stąd zabrać - zakomunikowała widząc, że jej brat nie ruszył się z miejsca. Jako dowódca pierwszy powinien podbiec do rannej. Wszyscy by zrozumieli, że chce zobaczyć jak z przewodniczącą całego zajścia wygląda sytuacja. Inni, którzy też mocno oberwali zostali przeniesieni odpowiednio na nosze. W końcu i do Esme podbiegli ludzie, którzy znali się na opatrywaniu. Pomogła im przenieść medyczkę do samochodów, którymi udadzą się do oświaty i wróciła do środka, aby zobaczyć całą akcje między Vladem i ich bratem. Jak ściągnął maskę w ogóle go nie poznała, ale... czuła że coś ich łączy. To było tak nagle i tak nie zrozumiała, że wciągnęła powietrze głęboko do płuc. Nigdy, ale to nigdy, nie miała takiego uczucia. Zawsze miała pamieć do twarzy, więc dlaczego tej twarzy w ogóle nie poznawała? Może to przez głos Ivana. Dawno go nie słyszała, ale gdzieś tam w podświadomości został zapamiętany i ta pamięć objawia się tak, anie inaczej.
- Zawsze możemy cię po prostu sparaliżować - prychnęła w stronę blondyna, gdy odzyskała swoją broń i mogła spokojnie użyć swojej magii. Owszem, nie musiał zostawać zaraz skuty, ale czemu dziwił się dowódcy, że chce dopilnować wszystkiego co się w około dzieje? Po tylu rannych osobach chciał mieć pewność, że nikomu nic się już nie stanie. Czy to specjalnie, czy to przez przypadek. Zaczęła wychodzić z innymi, co by nie przeciągać pobytu tutaj i skierowała się w stronę zabranego motoru, aby odjechać.


zt

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 676


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Lip 17, 2016 4:48 pm

Blair starała się pomóc jak tylko mogła. Gdyby to bylo możliwe, rozdwoiłaby się, jednak była jedynie drobną kadetką. Zdążyła odsunąć pod ścianę rudowłosego, a znów cos wybuchło. Wybuchy i inne efekty specjalne nigdy jakos nie robiły na niej wrażenia, jednak to.... To było coś. Starała się nie skupiać na efektach tego wszystkiego. Skupiła się za to na swoim zadaniu. Resztkami sił i silnej woli dobudziła rudowłosego.

-Mam nadzieję, że miałeś jakieś przyjemne sny - uśmiechnęła się, jednak wyglądała przy tym zapewne upiornie.

Nie dlatego, że wyglądała źle z uśmiechem czy coś, a raczej dlatego, że jej twarzyczka cała była umazana krwią. Tak wyglądając bez problemu dostałaby rolę w filmie grozy. Nie zdążyła nawet usłyszeć odpowiedzi, bo wróciła i zajęła swoje miejsce u boku mistrza.

-Wszystko gra? - zapytała z troską.

Nagle wszystko zawirowało jej przed oczami, a ziemia jakby osunęła się spod nóg. Zachwiała się i po chwili osunęła na ziemię w żadnym wypadku nie przypominając tych osuwających się z gracją panienek z telenowel. Ona po prostu gruchnęła o ziemie niczym kłoda. Przyjemna ciemność ukoiła jej zszargane nerwy i uspokoiła wyostrzone zmysły. Zapadła w smaczny sen. Może nie tyle sen, co po prostu wspomnienia. Wróciło do niej wspomnienie pięknych fiołkowych oczu, które należały do kogoś kogo juz dawno wyparła z pamięci.


Chyba mnie wynieśli, wiec [z/t]

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Wto Lip 19, 2016 6:00 pm

Nie było tak źle. Wszyscy przeżyli, a wampiry zostały przemienione. Wręcz można to uznać za zakończenie z prawdziwym happy endem! Odetchnął, wiedząc jak runy gasną. Kątem oka spojrzał na Ivana, który przez swoje nastawienie w dużej mierze był odpowiedzialny za wybuch runy. Uniósł kąciki ust, kiedy dowódca wydał rozkaz pojmania go. Z pewnością jakaś kara należy się temu typowi. Popełnić błąd może każdy? Czy on serio nazywał błędem utrudnienie odwamipierzenia, czego efektem mogłoby być poważne zranienie innych łowców lub nawet ich śmierć? Pogratulować myślenia. Jednak Leyasu szybko stracił zainteresowanie blondynem, odnajdując wzrokiem Esmeraldę. Nie wyglądała najlepiej, ale nią zajęli się już medycy, więc nie zamierzał tam podchodzić. Pewnie tylko przeszkadzałby, nie potrafiąc pomóc, skoro na medycynie się nie znał.
Westchnął uświadamiając sobie, że i tak wszystko się jeszcze nie skończyło. Czekała go jeszcze wizyta w sali medycznej, znajdującej się w Oświacie. Nawet jeśli nie czuł się aż tak źle, by potrzebował pomocy lekarza, to zamierzał się dostosować do zaleceń. Jakby się tak zastanowić, to on jako nieliczny nie ucierpiał za bardzo. Co prawda czuł się zmęczony i najchętniej położyłby się do łóżka, ale poza osłabieniem jakoś szczególnie nie odczuwał skutków tego wydarzenia. Głupi ma zawsze szczęście, hue. Zanim wyszedł z Opuszczonego Domu, wziął jeszcze swoją broń i wsadził ją do kabury. Swoich zabawek nie zostawi pod opieką innych osób. Wyszedł, zmierzając w stronę Oświaty.

z.t
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 661


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Lip 20, 2016 9:06 pm

Medycy zajęli się rannymi oraz nieprzytomnymi. Jeden z lekarzy pomógł Marcusowi wyprowadzić Kaiena. Sam Vladislau natomiast nadal zmierzał w kierunku Ivana. Na skroni Białowłosego uwydatniły się żyły z irytacji. W takim stanie dawno nikt go nie widział. Nic dziwnego. Wszak lwia część łowców mało nie oddała życia przy prostej operacji przez rzekomy błąd.
- Ty to nazywasz zwykłym błędem? Zasady były jasno nakreślone. Poza tym za same insynuacje należy Ci się przesłuchanie.  - rzekł sucho, a w chłodnym spojrzeniu można było dostrzec niepokojące ogniki.
- Odwróć się, inaczej otworzą ogień. - rozkazał wprost, a na jego słowa szturmowcy odbezpieczyli broń. Vlad nie bał się ani śmierci ani pocisków. W najgorszym przypadku uleczyłby się krwią Stalowej Ręki gdyby zaszła taka konieczność. Ten jednak miał świadomość swojej pozycji i pozwolił się skuć tak jak należy.
- Zapewnić Esmeraldzie Green krew specjalną. Ma być pod opieką 24 godziny na dobę. Wszystkich pozostałych zabrać na obserwację. - wydał ostatnie polecenie wychodząc wraz z Ivanem i dwójką szturmowców. Zaraz za nimi wybiegł Kres, a za nim Akumu. Czarnoskóry najpierw zdać musiał wszelką broń prawowitym posiadaczom i dlatego nie opuścił budynku wraz z dowódcą. Medycy natomiast zabrali wszystkich nieprzytomnych wraz z Anais.
- Anais, tak? Potrzebujesz odpoczynku i opieki medycznej. Chodź z nami. - powiedział do niej jeden z zamaskowanych lekarzy. Głos miał ciepły choć pełen niepokoju. Nie dziwne to gdyż całe pomieszczenie wyglądało jak miejsce bitwy.

< z / t Vlad + Ivan + NPC + Anais + nieprzytomni >
Powrót do góry Go down
 
Stary Opuszczony Dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 Similar topics
-
» Stary Opuszczony Dom
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: