IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Opuszczony Dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Sty 13, 2016 8:47 pm

On także kochał Daszę, i właściwie byłby gotów oddać za nią życie, jeśli od tego miałoby zależeć jej przetrwanie. Mógłby nawet zamieszkać w mieście, gdyby na tym polegało szczęście jego Połówki. Ale jej słowa sprawiły, iż musiał docenić jej poświęcenie. Przecież miałaby o wiele łatwiej w życiu, gdyby została w cywilizowanym świecie, gdzie prąd i woda to powszechność, a nie wygoda i luksus, jak tutaj. Jakby chociaż trochę znał się na budowlance, to sprawiłby, iż dziewczynie żyłoby się lepiej niż w niejednym pałacu. Aż tak bardzo zależało mu na dobru Niebieskowłosej Ślicznotki.
-Podoba mi się Twoja wizja.
Zatem nie wahał się podążać za Partnerką i wejść w jej świat, by lepiej zrozumieć jej pogląd na otoczenie. Chociażby taki śnieg. Dla Kyuu wcześniej nie miał znaczenia, był tylko zwykłym puchem. Ale jak dowiedział się co znaczy dla jego towarzyszki, od razu zmienił nastawienie. Miała Dasza bowiem bardzo miłe skojarzenia z tym zjawiskiem pogodowym, więc zrozumiał jej entuzjazm. Powiązane to szczęście było z przeszłością Krótkowłosej, z czasami, gdy była jeszcze człowiekiem. Co prawda instytucja rodziny była mu obca, ale coraz mniej, gdyż Dasza opowiadała całym sercem o swojej przeszłości. I dzieliła się z nim swoimi wspomnieniami również na temat rodziców i brata. Robiła to tak perfekcyjnie, że młodzieniec oczami wyobraźni widział przedstawiane słowami sceny. Musiała mieć szczęśliwe dzieciństwo, skoro z taką pasją opowiadała o nawet najdrobniejszym szczególe, jak chociażby możliwość przedłużenia zabawy na zewnątrz.
Dlatego zadeklarował chęć poznania różnych zimowych atrakcji, o ile będzie do tego nadawać się.
-Pokażesz wszystko? Chcę sprawić Ci dużo radości.
Skinął głową i uderzył się pięścią w pierś udowadniając, że jest gotowy na podjęcie nowego wyzwania. Wszak nie znał się ani trochę na rozrywkach, tak więc podchodził do tej sprawy na poważnie. I żeby nie odbić złego piętna, które mogłoby rzutować na obrazy z przeszłości Wampirzycy. Tego nie chciałby zniszczyć, by miała swoją nietkniętą, nieskażoną strefę prywatności, do której mogłaby wracać w trudnych chwilach. Takie oazy spokoju są bardzo ważne. Niebieskowłosa pomagała chłopakowi swoją osobą, uczuciem, wspólnymi chwilami tworzyć sacrum, do którego będzie uciekać w razie utraty kontroli nad sobą czy gorszym samopoczuciem. Miał w czym wybierać - praktycznie każdy moment spędzony u boku dziewczyny był tym wyjątkowym i wartym zapamiętania.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Sty 15, 2016 6:16 am

Mogl poswieci dla niej wiele jak rowniez i ona dla niego jednak mieszkanie w miescie nie bylo dobrym pomyslem, ostatnio doszly ja sluchy, ze nie dzieje sie tam najlepiej. Bezpieczniej jest po za nim po za tym to taka ich mala tajemnica gdzie lezy domek w lesie i jak widac sprawdza sie dobrze kryjowka. Dasza nie potrzebowala zbytnio luksusu, nie mieli by problemu z pozywieniem, mogli by zywic sie krwia zwierzat niz krzywdzic ludzi no chyba, ze tych zlych. Im mozna zabrac cala krew. Z woda nie bylo by problemu, zawsze znajdzie sie sposob no i prad nie jest az tak potrzebny, kiedys ludzie zyli bez niego i swietnie sobie radzili.
- Mi rowniez sie ona podoba, marzenia sa po to aby je spelniac. Powiedz...czy jest cos co zawsze chciales zrobic a nigdy nie miales do tego okazji?
Spojrzala na niego uwaznie, pytala go po prostu o to czy mial jakies marzenie procz wolnosci...moze chcial zrobic cos na co nigdy mu nie pozwolono?
Jesli tylko by chcial mogla opowiedziec mu od poczatku do konca jak wygladalo jej zycie za nim stala sie wampirem i byla zmuszona wyjsc za maz. Miala mile wspomnienia, znacza one bardzo duzo, uwielbiala ten puchaty snieg i kazda pora roku miala swoje znaczenie. Z nim mogla dzielic sie wszystkim co miala, wspomnienia...pragnienia czy nawet marzenia. Chciala z nim zostac na wiecznosc.
- Przyzekam, ze nigdy Cie nie opuszcze.
Usmiechnela sie do niego delikatnie lapiac go za dlonie...byla szczesliwa. Chciala wykorzystac z nim kazda najdrobniejsza chwile bo niedlugo nadejdzie dzien gdzie beda musieli walczyc lecz poki mieli czas, chciala do tej pory znalezc sojusznika do ich misji. Kyuu mogl jej zaufac.
Jego gest rozbawil ja i zaczela sie smiac wesolo byl na prawde kochany i sprawial, ze usmiechala sie za kazdym razem gdy na niego patrzyla. Pokiwala glowa, ze rozumie i jesli chcial poznac troche ciekawych zajec na sniegu nie widziala w tym problemu. Nie napadalo go zbyt duzo jednak mogla by ulepic z niego sniezki.
- Wykorzystajmy czas za nim swit nadejdzie.
Wziela w dlonie troche sniegu sciskajac go w dloniach ale nie za mocno aby kula sie nie rozpadla. Po chwili ulepila jedna kulke i pokazala ja Kyuu. Rzucila nia w drzewo gdzie rozpadla sie po prostu. Wziela znowu w dlonie troche sniegu i zaczela lepic kolejna.
- Nie za bardzo sie lepi ba damy rade.

Minęło kilka miesięcy od spotkania tej dwójki. Okazało się, że sytuacja wygląda znacznie gorzej i chociaż już praktycznie oboje byli wolni to jedynym rozwiązaniem okazał się wyjazd Kyuu. Przez moment nie docierało to do niej, nie wiedziała co ma o tym myśleć lecz to było jedyne wyjście. Nie było im dane wspólnie żyć razem, kolejny raz utraciła osobę, którą kochała. Ostatni raz widziała się z nim żegnając go na lotnisku gdy wyjeżdżał z eskortą, którą ona załatwiła specjalnie dla niego. Minęło pięć a może sześć miesięcy od rozstania? To boli, kolejny ból.
Postanowiła się wynieść z tego domu wracając znowu do cywilizacji chociaż było tu tak wiele wspomnień to nie miała wyjścia. Opuściła starą chatę, mieszkała tu długo ale postanowiła wyjść z ukrycia. Postanowiła po raz kolejny zmienić swój wygląd, dać sobie nową tożsamość gdyby jednak znaleźli się ludzie gotowi dalej ścigać chociażby ją.

z.t
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sob Cze 04, 2016 9:59 pm

Tym razem na rytuał przybyła jako jedna z pierwszych. Miała na sobie maskę zasłaniającą prawą stronę jej twarzy i białą bezpłciową szatę, która sięgała jej aż do kostek. Nauczona wcześniejszymi doświadczeniami w kieszeniach płaszcza poupychane miała bandaże oraz wodę utlenioną. Włosy miała upięte wysoko klamrą tak, by jej nie przeszkadzały. Spokojnie weszła do pomieszczenia. Wiadomym było, że ceremoniał był nieprzewidywalny, jednak już nie przerażał jej tak, jak za pierwszym razem. Mimo faktu, że do tej pory na samo wspomnienie tamtych wydarzeń na całym jej ciele pojawiała się gęsia skórka, to i tak postanowiła wziąć udział w ceremonii. Wierzyła w słuszność celu i właśnie dlatego była gotowa na każde poświęcenie.
Spojrzała na garstkę osób, która pojawiła się przed nią i skinęła grzecznie głową. Stanęła spokojnie pod ścianą, przygotowując się psychicznie na szereg wydarzeń, które nastąpią.

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1113


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 11:35 am

Odwampirzenie... Pojawić się? Nie pojawić... Toż to oczywiste w sumie. Cornelius był jednym z aktywniejszych łowców. Kiedy osoby stojące w oświacie nad nim, coś organizowały, już nie taki młody łowca, zazwyczaj w tym uczestniczył. Pamiętał co się działo ostatnim razem, dlatego też postanowił zaś uczestniczyć w rytuale. Osoby które będą z nim uczestniczyły, będą musiały należeć do osób silnych. Nie mowa tu o sile fizycznej, a o psychicznej. Cornelius bez wątpienia w obu wariantach był silny, co już potrafił paru osobą udowodnić.
Przybył do miejsca w którym miało się wszystko dziać. Już z dala można było usłyszeć, jego ciężkie kroki stawiane na powierzchni które stąpał. Po samym słuchu można było się domyślić że osoba która się zbliża, nie jest osobą należącą do tych mniejszych. Oczywiście hałas można było zwalić również na buty, które same w sobie wydawały metaliczny odgłos. Stanął w progu pomieszczenia w którym miało się wszystko dziać.
Obecni ujrzą łowce w dość niecodziennym stroju, bo w takim. Nie trudno było się domyślić, że mężczyzna na pewno był uzbrojony bo zawsze był. Skinął głową na przywitanie obecnym i podszedł do jednych ze ścian, odstępując od niej jednak na jakiś metr. Zamknął swoją dłoń, którą ułożył na swoim brzuchu, po czym przykrył ją drugą. Stanął w lekkim rozkroku i niczym posąg zastygł w miejscu.
Ciekawiło go czy będzie w całym wydarzeniu uczestniczył Dowódca, jak i czy ktoś z doświadczony, bo jeśli nie to Corn podziękuje za współprace z dzieciarnią... Trochę go jednak irytował fakt iż nie wie kto będzie głównym celem całego zebrania. Cóż... Tak dowódca informuje swoich ludzi o akcjach. Mówi, że się jakaś odbędzie, ale szczegółów już nie podaje, co było wkurwiające. Nienawidził gry w ciemno. Niech się Vlad więc czasem nie zdziwi, jak pewnego razu Cornelius zwróci mu uwagę o to.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 2:25 pm

Każde odwampirzanie było nie lada okazją do walki ze swoimi słabościami. Tchnięcie życia, kolejna szansa… Wiele nazw krążyło wokół wydarzenia, które de facto zawsze wiązało się z konsekwencjami w postaci chociażby uczłowieczenia. Również i tym razem dowódca rozesłał ku łowcom odpowiednie wici, toteż nie było mowy o przypadkowych spotkaniach. Esmeralda nie mogła pozwolić, żeby kolejny rytuał odbył się w tym samym miejscu. Starannie wybierane lokacji poddawano wstępnej selekcji, wybierając te, znajdujące się jak najdalej od niepotrzebnych spojrzeń. Ludzi, wampirów… właściwie każdego. Czerwonowłosa nie była do końca świadoma kogo poza Kaienem przyjdzie jej odwampirzyć. Ale czy to ważne? Bez względu na płeć i grupę krwi była zdania, że każdemu należała się druga szansa. Życie w promieniach słońca i z dala od agresji jaką dawał wampirzy głód.
Postanowiła przybyć na miejsce przed wszystkimi, nie spodziewając się, że pierwsi uczestnicy zdążyli już ją uprzedzić. To budujące na swój sposób, że gdy weszła zobaczyła dwie znajome twarze. Uśmiechnęła się i skłoniła głowę w kierunku Corneliusa i Blair. Tak samo miała witać każdego kolejnego gościa, ale nim to nastąpiło, Esmeralda postanowiła wypakować wszystkie potrzebne przedmioty. Kielich do rytuału i sztylet zostały postawione na stoliku będącym jedynym meblem w pomieszczeniu, a torbę z medykamentami umiejscowiła na samym środku pomieszczenia. To tam właśnie położą się wampiry, by po czasie krótkiej walki ponownie stać się ludźmi.
Pozostawało już tylko czekać na pozostałych.

Opuszczone mieszkanie zostało specjalnie przygotowane na potrzeby rytuału. Wszystkie okna zaryglowano i zakryto, aby z żadnej strony nie przedostały się ewentualne snopy światła. Wyniesiono całe wyposażenie jakie stanowiły meble i dywany, pozostawiając jedynie długie świeczniki, na których umiejscowiono świece. To właśnie one dawały teraz największe źródło światła, choć w kilku rogach mieszkania paliły się jeszcze maleńkie lampki. Drewniana podłoga była sterylnie czysta, podobnie jak ściany, okna i sufit. Zadbano o każdy szczegół, nie zapominając o małym łowieckim oddziale, który patrolował miejsce od zewnątrz.

Każda osoba o statusie łowcy (pełnoprawni łowcy, jak również adepci) jest uprawniona do wzięcia udziału w rytuale. W pomieszczeniu znajduje się już dwójka łowców oraz  Esmeralda. Kobieta  tak jak poprzednim razem ma na sobie białe szaty – luźne i dość zwiewne. Nie ukrywa swej twarzy pod łowiecką maską.
Każdy z łowców może przywdziać dowolny strój, lecz powinien pamiętać o odpowiednim zabezpieczeniu swojej tożsamości. 
Do momentu pojawienia się kompletu graczy dozwolone jest tzw „luźne pisanie”, które zakończymy wraz z pojawieniem się wszystkich chętnych. Każdy gracz dostanie wówczas wytyczne, do których powinien się zastosować.
Choć wydarzenie ma charakter pozafabularny, proszę pamiętać, że skutki Odwampirzania mogą wystąpić na pełnoprawnej fabule.  Wymagam od graczy kreatywności i przestrzegania terminów podanych na odpis. Jak wiecie z poprzednich przygód, każda zwłoka będzie wiązała się z odpowiednimi konsekwencjami.

Przygoda ma poziom trudny, co oznacza, że nie będziemy się patyczkować.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 2:59 pm

Otrzymawszy informację smsową o terminie i miejscu przeprowadzenia odwampirzania, Marcus poinformował o tym Kaiena Crossa. Na ten dzień, Marcus musiał z pracy wziąć wolne. Zabrał Kaiena z domu swojego kuzyna, zmierzając samochodem prosto na wyznaczone przez Grigorija miejsce. Zapewne zaskoczeniem dla obecnych w pomieszczeniu osób będzie fakt, kto zamierzał się pojawić.
Pojazd został zaparkowany w pobliżu starego opuszczonego domu, z którego wysiedli Marcus i Kaien. Obaj skierowali swoje kroki do wnętrza posiadłości. Pierwszy wszedł Marcus, a tuż za nim Kaien. Obecnego tu Grigorija Marcus jeszcze nie widział, ale dzięki drobnym informacjom, przybywając tutaj wiedział na co będzie się pisał. Skoro do tego rytuału potrzeba obecności kilku osób i to pewnie nawet silnych, Marcus mógł także się do takich zaliczyć.
Obecnym, skinął głową na powitanie. Szczerze mówiąc, jakoś tak dziwnie było mu tutaj przychodzić i widzieć osoby poubierane w szaty, niczym przygotowanych do czarnej magii. Stanął nieco z boku, oczekując nie wiedząc w sumie jeszcze na co. Pierwszy raz tutaj jest i już zaczął się zastanawiać, czy dobrze zrobili tutaj przychodząc. Lepiej żeby odwampirzenie się udało i niczego nie schrzanili. W razie konieczności, Marcus wziął ze sobą fiolkę z krwią Samuru, gdyby czasem okazała się być potrzebna. Z ubioru, Marcus miał na sobie czarne spodnie, białą koszulę i kurtkę.

_________________

Powrót do góry Go down
Kaien Cross
Dyrektor
Dyrektor
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t627-kaien-cross#1089 http://vampireknight.forumpl.net/t628-kaien-cross#1092
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 294


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 3:01 pm

Kaien przez kilka dni z trudem już wytrzymywał uziemienie bestii w nim, by nie wyszła na wolność. Mimo silnej psychiki, nie za wiele ona mu pomoże. Miesiąc czy dwa, jeszcze by pociągnął. Jednak jego wiek także robi swoje. I albo otrzyma krew by stać się pełnoprawnym wampirem, albo szybko zorganizowane zostanie odwampirzanie. Nie chciał też do przesady pić krew, ale niestety, organizm się o nią dopominał, z powodu wcześniejszego uśpienia i wysuszenia jego organizmu. Najciężej właśnie w takim przypadku jest z poziomami E, które domagają się po takim wysuszeniu, sporej ilości krwi.
Informacja o tym, że jest ustalony termin na odwampirzanie, Kaiena bardzo ucieszyła. Nie będzie musiał zbyt długo czekać. Zgodził się na wszystko, co przekazał mu Marcus. Obaj zatem pojechali na wyznaczone miejsce.
Kaien co prawda nie miał pojęcia, kto będzie się podejmował tego rytuału a znał jedynie tylko jeden ród, który za jego czasów, także szukał sposobu na odwampirzanie przemienionych ludzi. Wielkie zaskoczenie go spotka, kiedy dowie się - kto temu będzie przewodził.
Znajdując się już w środku, rozejrzał z zainteresowaniem po wnętrzu, po czym przeniósł wzrok swych czerwonych tęczówek na obecne tu osoby. Zapewne wszyscy tutaj to łowcy.
Stół i asortyment na nim. Coś mu o tym przypominało. Póki co, na razie się nic nie odezwał. A że odwampirzenie może go dotyczyć, ruszył więc w stronę tego "ołtarza", że tak powiedzmy. Zapewne obecne osoby zaskoczy fakt, że to Kaien Cross, będzie temu poddany. Uprowadzony dyrektor - odnalazł się. Na sobie miał czarne spodnie, białą koszulę i brązowy płaszcz, sięgający kolan.
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 4:01 pm

Gdy drzwi ponownie zaskrzypiały Blair spojrzała w owym kierunku. Jej oczom ukazała się znajoma biała czupryna. Nie mogłaby się pomylić kim jest przybyły. Mimo maski doskonale wiedziała z kim ma do czynienia. Męczyła się z tym człowiekiem ostatnio sporo czasu... no dobra... to on męczył się z nią.  Poczekała, aż przywita się z przybyłymi i podeszła do niego dość szybko przemierzając dzielącą ich odległość. Dźgnęła go paznokciem w bok na przywitanie.
-Dzień dobry, sensei. - uśmiechnęła się delikatnie. - Jak dzisiejsze samopoczucie?
Czekając na odpowiedź trenera owinęła jedno luźne pasmo włosów na palec.
-Dziś się nie spóźniłam - wyszczerzyła się niemal zwycięsko.
W tym czasie pojawiła się i Esmeralda, która przywitała się z nimi.
-Witaj - Blair powitała ją uprzejmie. - Dobrze się czujesz?
W głosie młodej kobiety można było usłyszeć troskę i jednocześnie przeogromny szacunek do rudowłosej rozmówczyni. Położyła dłoń na jej ramieniu by dodać jej otuchy.
-Na pewno będzie dobrze.
Delikatnie uniosła kącik ust do góry. Doskonale pamiętała, jak wydarzenia potoczyły się ostatnim razem. Powtórka z rozrywki dla Esmerady raczej nie byłaby przyjemna. Sama Blair nie wspominała najlepiej wydarzeń wieńczących ceremonię. W ciąż miała w pamięci obraz nieprzytomnej  lekarki.

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1113


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 5:43 pm

Skoro już pojawił się na miejscu, a w sumie innej opcji nie było, to pozostało mu nic innego, jak czekanie na przybycie reszty, by w końcu zabrać się za konkret. Oczywiście zespół jaki się tutaj miał pojawić, poradziłby sobie bez Corneliusa, lecz zawsze para rąk się przyda, prawda? Corn jednak sam w sobie czuł się ważny, zwłaszcza widząc iż pierwszą osobą jaką zauważył w sali był kadet. Był o wiele wyżej od niego. Dopiero po chwili jego nastawienie uległo zmiany, czego się spodziewał. Do pomieszczenia zaczęli przybywać pełno prawni łowcy, mając w zasobie sporo lat doświadczenia. Patrząc na Markusa który jako było dowódca także miał więcej doświadczenia od Corneliusa. Skinął przybyłym na przywitanie głową.
Zastygając w swojej pozycji, po chwili jego oczy, chłodne a nawet zimne zlokalizowały dziewczynę idącą w jego kierunku. Na dźgniecie nie zareagował, nawet nie drgnął jakoś szczególnie, lecz jego głowa została przechylona w kierunku młodego ucznia.
-Witaj Sweetie. Całkiem całkiem. Jednak nie przybyliśmy tu na pogawędki.
Głos należał do chłodnych, bez żadnych ciepłych emocji, jednak nie był karcącym. Proszę tego nie mylić. Jak widać Cornelius nie miał ochoty na miłe pogaduszki, albo może i nie miał humoru. Jedno może też nie wyklucza drugiego, lecz jedno było pewne. Był w poważnym nastroju. Mimo chłodnego tonu, uniósł rękę i pogłaskał ją po głowie, by zabrać rękę po chwili, umiejscawiając ja w poprzednim miejscu.
Przybyła i Esmeralda. Gwiazda dzisiejszego spotkania, jak i ostatniego. Bez niej pewnie cała akcja nie doszła by do realizacji. Skinął do niej głowa w geście przywitania. Nie ruszył się jednak z miejsca, patrząc co robi, wiec Esme będzie czuła na sobie jego wzrok. Kadet postanowił do niej podejść i próbować podnieść ją na duchu. Dobre posunięcie, ale nie do końca. Takie słowa są budujące, ale i wpędzają w zaniepokojenie, jak i przypominają o nieprzyjemnych wydarzeniach. Młoda lekarka z wielkim doświadczaniem wiedziała jednak, ze gdy będzie się coś złego z nią działo, to wielu który tutaj się pojawią, zechcą jej pomóc. Nawet jeśli nie widać tego co po niektórych, to Esmeralda mogła liczyć na większość zgromadzonych.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 493


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 6:05 pm

Oczywiście, kogo tutaj jeszcze przywiało? A akurat pojawiła się pewna, czarnowłosa istotka, zwana Yukari... Chociaż również znana jako Midori! Chociaż, czy po ostatnim razie powinna się pojawić...? A co tam szkodzi? Skoro jest potrzebna pomoc, to po co się zastanawiać, zwłaszcza, że akurat znalazła chwilkę.
Jeśli mowa o zakrywaniu tożsamości, to ciekawe, kiedy jej się dostanie za to, że nie nosi maski... Dziewczyna ta miała nieco specyficzny sposób ukrywania swojej tożsamości, albowiem rzadko stosowała zakrywanie własnej twarzy. A tam... Dobra, nieważne! Nikt po prostu nie miał jej rozpoznać i tyle!
Midori była ubrana w ten sposób, oczywiście z wykorzystaniem dodatków czy też fryzury. Co to za problem dla niej, by odpowiednio się przygotować, jeśli chodzi o strój? Z psychiką gorzej nie było, miała świadomość tego, co ją tutaj czekało, po tym, że też pamiętała, co działo się wcześniej. Więc rytuał nie powinien być dla niej nowością!
Bądź co bądź, pojawiła się tutaj.
- Dzień dobry - odezwała się cichym tonem głosu. Zauważyła, że nie była tutaj pierwsza, ale mimo to, nie podeszła do nikogo tutaj obecnego. Nie trzymała przecież z kimś obecnym bliskich relacji! No i też ukrywanie tożsamości i tak dalej...
A, dziewczyna wzięła ze sobą torebkę! W niej znajdowała się pół litrowa woda mineralna i tabletki przeciwbólowe. Nic ciekawego.

_________________

~ Song of Midori ~

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Serafiel
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1954-serafiel-tsuda#41612 http://vampireknight.forumpl.net/t1957-serafiel#41704 http://vampireknight.forumpl.net/t2262-serafiel-tsuda http://vampireknight.forumpl.net/t2075-serafiel
Zarejestrował/a : 24/07/2015
Liczba postów : 175


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 8:04 pm

Nie chce mi się. Naprawdę, nie chce mi się... Ale chwila... Skoro mi się nie chce, to czemu się tutaj znalazłem?! - z takimi myślami pojawił się tutaj właśnie Serafiel. Nie wiedział, czemu tutaj jest. Przecież powinien po ostatnim razie sobie odpuścić, prawda? Na dodatek pewnie znów będzie tutaj za dużo ludzi! Brrr...
Mimo wszystko, jednak się pojawił tutaj. Przywitał się grzecznie prostymi słowami i zwinął się z miejsca gdzieś daleko od nich wszystkich. Nie zamierzał ingerować się w pozostałą tutaj społeczność, jedynie obserwując ich swoimi pomarańczowymi oczami. Upierdliwe. Nie podoba mi się, że znów ingeruję w takie coś, gdzie jest stanowczo za dużo ludzi.
Westchnął cicho. Ciężko było nastawić się pozytywnie, gdy nie chciało się mu po prostu zaprzyjaźniać z innymi. Owa maska stanowiła część jego dzisiejszego stroju, zakrywająca jego twarz. Do tego dochodziła czarna podkoszulka, niebieskie, dżinsowe spodnie, buty oraz na lewej ręce bransoleta, będąca jego artefaktem. Oprócz tego miał koloratkę i na sobie długi, szary płaszcz, aktualnie założony na siebie. Nie brał ze sobą nic więcej, za to stanął pod samą ścianą i zaczął się powoli wyciszać. Uznał, że nie potrzebuje teraz jakiś negatywnych emocji. Dlatego też nawet nie patrzył, kto tutaj jest jeszcze.
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 114


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 9:20 pm

Odwampirzanie. Było to słowo, które naprawdę mocno wyryło w pamięci Kotori bruzdę. Pamiętała je, jakby dopiero co wyszła ze starego kościoła, czy raczej ze szpitala, w którym była po tym hospitalizowana. Stał się cud. Wampir stał się człowiekiem i mógł zamieszkać pomiędzy nimi. Pomiędzy tymi świniami, które mordowały się, oszukiwały, wyniszczały, a które Kotori uznała za priorytet ze względu na rasę, ze względu na sądy, na sprawiedliwość, którą każdego dnia próbuje zaprowadzić. Żadne zwierzę nie mogło zabijać jej ludzkich „braci” tylko dlatego, że panował nad nimi Głód.
Dziewczyna wiedziała już, że to uczucie straszne, czasem sama na sobie. Wiedziała, że to pobudza instynkty, irracjonalne myślenie, wiedziała, że wampiry są więźniami tego głodu i chciała je zabijać po to, aby uch z tego głodu wyzwolić, jak i ochronić swoich świńskich, ludzkich braci, którzy poprzez zniszczenie przynajmniej pragnęli coś osiągnąć, poza zaspokojeniem prymitywnej potrzeby. Czasem była rozdarta... ale wampiry miały wybór. Do czasu.
Przyszła na rytuał, bo była pewna, że będzie potrzebna. Ostatni rytuał miał spore trudności z powodu niewielkiej liczby osób, które brały w nim udział, z powodu totalnego niedoświadczenia jego uczestników i kilku innych czynników, których średnią mogła zawyżyć. Ponadto poznała już magię krwi, swoją własną. Mogła się przydać. Była zupełnie pewna siebie. Jej stan psychiczny był hardy, a fizyczny – w jak najlepszej kondycji.
Według wskazówek szybko dotarła na miejsce, weszła do środka i przywitała się ze wszystkimi skinieniem głowy. Była małomówna, ale to wiedział każdy. Przyszła w luźnych, zwiewnych ubraniach. Takowych szarych spodniach, długich pod kolana oraz jasnobłękitnej bluzce, niby z długim rękawem, ale cienką, niemal przejrzystą, bo wyłapać można było to, że stanik dziewczyny jest jasny. Na wszystkim tym miała płaszcz, który zakrywał jej górną część odzienia oraz włosy pod kapturem, tak na zaś, ale gdy tylko weszła do pokoju, rzuciła go gdzieś w kąt, by nie przeszkadzał.
Jej maska była charakterystyczna i gdzieniegdzie rozpoznawalna. Ten, kto się z nią zetknął wiedział, że dziewczyna nie jest najbardziej na świecie towarzyską osobą, że bywała sucha, że nie przepadała za ludźmi ani wampirami. Tworzyła pozory, które pozwalały jej być w cieniu i być pomijaną, mimo tego, że starała się jak mogła być jak najbardziej aktywna „zawodowo”. Jej walka z wampiryzmem była niemal prywatną, ale to zostawiła za drzwiami. Nic nie mogło jej rozproszyć, a chęci miała szczere.
Powracając jednak do maski, odkrywała ona jedynie poliki, a zakrywała nawet uszy. Miała metaliczny połysk i doskonałe ubarwienie, przywodzące na myśl prawdziwego ptaka. Nie była też zupełnie płaska, co dodawało efektu trójwymiaru. Najprawdopodobniej była robiona przez właściciela bardzo pieczołowicie. Od wewnątrz była podszyta, by w razie ciosu nie stała się dziewczynie większa krzywda niż ta wyrządzona cudzą pięścią.
Stanęła nieopodal Corneliusa. Sama nie wiedziała dlaczego. Przywitała się z nim jeszcze raz skinieniem głowy. Może podeszłaby do Midori, ale ta wydawała się zupełnie zajęta rozmową. Czekała niemal w bezruchu, rozglądając się pilnie uważnie. Niby tylko rok u Łowców, a czasem zachowywała się jak weteran. Wielu to drażniło.

_________________
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 55


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Nie Cze 05, 2016 10:15 pm

Cudownie... Czyżby to była znakomita okazja do spotkania swojego barciaka, któremu chętnie obiło się mordę? Chyba tak, choć czy warto ryzykować życie tulu obecnych dla zemsty? Oczywiście że tak. Cel uśmierza środki. Ach mało kto potrafi odczuć jak wielka potrafi być nienawiść, jak by tego było mało, do swojego brata.
Pojawił się na miejscu ubrany w Ten oto sposób. Jego twarz przysłaniał nie tylko kaptur, ale i maska. Był tutaj osobą nową w otoczeniu, dlatego nikt go nie znał. W każdym bądź razie tylko dowódca był świadom iż osobnik który właśnie przybył, nosił przydomek "Stalowa Ręka". Nie wiedział o mężczyźnie nic więcej. Znaczy się wiedział, bo doskonale znał swojego braciszka, lecz Ivan przeszedł wiele zmian, dlatego Vlad nie rozpozna że będzie w pomieszczeniu razem z bratem, który chce jego upadku.
Skinął głowa na przywitanie, po czym w sumie stanie w oddali, aby nie rzucać się za mocno w oczy. Uśmiechnął się podle, sam do siebie, po maska ukryje jego mordę, po czym będzie mieszkał na swojego braciszka, za którym TAK BARDZO TĘSKNIŁ... Nawet jeśli teraz władał wielką nienawiścią do brata, to nie jest powiedziane, że własnie tego dnia zechce wykorzystać moment by zadać mu cios. Choć z drugiej strony... To idealny dzień. Ciekawe tylko jak to sie wszystko potoczy...
Zresztą odwampirzenie, taka ciekawa akcja, ciekawe jak wygląda, jak przebiega i co trzeba robić. Ivan owszem słyszał o tym, ale inaczej jest jak się słyszy, a inaczej, jak widzi się to na własne oczy nie?
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Wto Cze 07, 2016 5:39 pm

Przegryzał właśnie ostatniego cukierka, kiedy przekroczył próg starego domu. Zgniótł papierek, chowając go do kieszeni ciemnych spodni. Rozejrzał się, zatrzymując wzrok przez parę sekund na każdej osobie. Wielu znał tylko z widzenia. Z większością nie utrzymywał głębszych relacji, dlatego też nie podszedł do nikogo, czekając na rozpoczęcie całej akcji. To nie był czas na zacieśnienie więzów towarzyskich. Skinął głową na przywitanie ludziom, których mijał, idąc w bardziej odosobnione miejsce.
Był ciekawy, jak odwampirzenie teraz wyjdzie. Zdążył się zorientować, że głównym gościem dzisiejszej imprezy będzie były dyrektor miejscowej akademii. W sumie to mógłby to być ktokolwiek inny, a jemu nie robiłoby to wielkiej różnicy. Ważne, żeby wszystko dobrze się skończyło i obyło się bez niepotrzebnych ofiar. Pamiętał swój powrót do "normalnego" stanu i nie wspominał go najlepiej. Część wspomnień z tego dnia pozostawiła po sobie jedynie niewyraźne obrazy w jego umyśle, które z biegiem czasu coraz bardziej blakły. Mógłby całkiem o tym zapomnieć, a na pewno nie narzekałby na to.
Wyciągnął komórkę i spojrzał na wyświetlacz. Dwa nieodebrane połączenia. Westchnął w myślach, wyłączając telefon. Lepiej będzie, jeśli w trakcie odwampirzania żadna upierdliwa cholera nie będzie go rozpraszać swoim dzwonieniem. Najwyżej później oddzwoni.

Krótki post, tak. Ubrany w czarną koszulę, spodnie i buty, wow. Na prawej nodze jest przypięta kabura z glockiem 17 - w magazynku 17 naboi. W kieszeni ma komórkę i papierek po cukierku. Na twarz zwykłą, ciemną maskę.
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 162


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sro Cze 08, 2016 3:22 pm

No ELO ZIOMECZKI! Primka została odebrana z lotniska przez Chizuru, więc bez problemów dotarła do oświaty, gdzie zostawiła swoją walizkę oraz Tesse (to jest geparda) i poszła poszukać brata. Tyle się nie widzieli, normalnie się stęskniła! Niestety nigdzie nie mogła go znaleźć. Zresztą większość oświaty była dziwnie pusta. Zwykle wszędzie można było znaleźć łowcę. Co za chuj?, przeszło młodej kobiecie przez myśl. W końcu dorwała jakiegoś starszego łowcę, który pracował przy eliksirach i powiedział jej o całej akcji z odwampirzaniem. TAKIE RZECZY SIĘ DZIEJĄ A NIKT JEJ NIC NIE PRZEKAZAŁ? Żal.pl po prostu!
Ubrana w ten sposób stwierdziła, że nie ma sensu się przebierać, więc sięgnęła tylko swój różowy bicz i pobiegła na zewnątrz by dorwać kogoś motor. Musiała trochę się pobawić z kabelkami, ale w końcu go jakoś odpaliła bez kluczyka i zajechała w miejsce, o którym mówił naukowiec. Nie mogła przecież stracić okazji, do zmiany jakiejś pijawki w człowieka! Chociaż uważała, że lepiej byłoby aby po prostu je wszystkie zabito.
Zeszła z "fury" zostawiając ją pod drzewem i spojrzała rozbawiona na opuszczony budynek. No lepszego miejsca nie mogli wybrać, do prawdy. Jakby jakieś wampiry wiedziały o ich planie, zaraz szukałyby jakiś niepozornych miejsc, jak opuszczony dom! Ale co ona się tam będzie wcinać. Byle coś się działo!
- Siema - otworzyła spróchniałe drzwi z kopa i bez ogródek wlazła do środka. Rozejrzała się po zebranych. Większość miała maski, albo stała gdzieś z boku. Ale nuda. Dziewczyna złapała się pod boki i podeszła do jedynego wampira w tym miejscu. Wyczuwała, że to jakiś słabszy "rodzaj". Uśmiechnęła się kpiąco do Kaiena i zerknęła z powrotem na resztę. Ona nie ukrywała swojej twarzy, także hulajdusza, podziwiajcie jej piękno! [XD]


Ah, dodam że oprócz swojego skórzanego wdzianka, ma czarne figi oraz czarne, masywne półbuty z skarpetkami! Pistolet wsadzony za pasek przypięty do nogi, zaraz nad końcem spódniczki i bicz w ręce.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Czw Cze 09, 2016 12:11 pm

Blair przyglądała się uważnie mistrzowi, którego nastrój zdawał się być bardzo poważny. Nie dziwiło jej to. Ona sama drżała ze strachu, a jednocześnie czuła w sobie dziwną odwagę i gotowość na to, co ma nastąpić. Posłała białowłosemu krzepiący uśmiech. Gdy pogładził ją po łepku, kilka niesfornych, blond kosmyków zasłoniło jej twarz. Odgarnęła je delikatnie. Pomieszczenie zaczynało się powoli zapewniać. Jej szczególną uwagę przyciągnęła młoda dziewczyna w dość...hm.. no powiedzmy sobie szczerze wyzywającym stroju. Spojrzała na nią krytycznie. Wyglądała raczej jak przykladowa panienka spod latarni, niż jak szanująca się łowczyni. Nie mogła uwierzyć, że pozwolono jej wejść tu w takim stroju. Spojrzała na trenera jakby chcąc zapytać co on o tym myśli. Dla adeptki taki ubiór i zachowanie było nie do przyjęcia. Skrzyżowała ręce pod piersiami wykazując typową zamkniętą postawę. Ona sama nie zgodziłaby się na noszenie czegoś takiego nawet w pracy, a co dopiero prywatnie, a już szczególnie na takiej uroczystości. Zmrużyła ślepia i po raz ostatni zaszczyciła kobiet spojrzeniem.

-To jest nie do przyjęcia. - skomentowała jedynie.

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1113


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Czw Cze 09, 2016 3:44 pm

Osób przybywało nic dziwnego. Widział kilka nowych twarzy, ale nie przyglądał im się nachalnie, raczej badawczo, by wiedzieć mniej więcej o obecnych. Nic jednak nie mówił, ani już się nie witał z każdym co wchodził do pomieszczenia, bo od skinienia głowy, ta jeszcze mu odpadnie... Mniejsza z tym, będąc w sali, jego wzrok raczej był skupiony na głównych osobach całego zebrania. Esme, wampiry. Szukał i Vlada, ale go nie mógł znaleźć.
Nie będzie go?
Na pewno będzie, no ale mniejsza o to. Stojąc w  miejscu, zauważył że Kotori stanęło tuż koło niego. Zerknął na nią, no i dobra przywita się z nią przez skinięcie głową. Przy swoim boku miał także kolejną młodą dziewczynę, również kadeta. Zapewne razem z tymi dziećmi wyglądał, niczym osoba specjalizująca się w szkoleniach kadetów. Może się kiedyś za to ostro weźmie.  Jak na razie tylko nie liczni mieli z nim okazje trenować. Gdyby pewnie nie to, ze dostał rozkaz z góry, to pewnie nawet Blair by nie trenował.
Oczywiście zachowanie dziewczyny, która przybyła na samym końcu rzuciło mu się w oczy, ale bardziej zwrócił uwagę na komentarz kadeta, dlatego spojrzał na niego.
-Nie prowokuj do konwersacji, popisu niepotrzebnie. Doprowadzi to do niewskazanych złych emocji, a takie nie mogą mieć w rytuale, bo przyniesie to ogromne konsekwencje, które doskonale odczuje Esmeralda. Zignoruj, jeśli jej zachowanie nie ulegnie zmian szybko zostanie wydalona z całej akcji.
Pouczył Blair pochylając się nieco nad nią, by nie mówić tego na głos. Niech zachowa to dla siebie. Mówił jej cicho do ucha, ale Ptaszyna może coś będzie mogła usłyszeć, jak i wampir obecny na sali. Po słowach wyprostuje się, ignorując Prim. Jak na razie, jednak niech ta lepiej będzie spokojnie czekała tak jak reszta, która w większej mierze doskonale wie, dlaczego spokojne, poważne zachowanie, jest tutaj tak potrzebne. Zresztą... Jeśli się zbyt wychyli, to na pewno ktoś odpowiednio zareaguje.
Jeśli młoda kobieta myślała, ze skoro jest tutaj wampir niższej krwi, to nie oznaczało ze był gorszy, bowiem w całej sytuacji, patrząc na jej zachowanie, to ona zachowała się jak rozpieszczony bachor... Do tego ten kpiący uśmieszek... Żałosne, ciekawe też po czym czuła iż jest słabszej krwi...

Kajdanki blokujące moc. woda święcona, 2 Desert eagle.50(oba pistolety w uchwycie, mają małe ukryte ostrze 5mc, wysuwają się jeśli przesunie się blokadę), 4 magazynki, kilka zwykłych sztyletów, substancja którą naciera sztylety, Sam ją stworzył przeciwko wampirom, robiła im małe szkody, ale zawsze coś,Telefon komórkowy, portfel, fałszywe dokumenty, kluczyki. Papierosy z zapalniczką.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Czw Cze 09, 2016 10:12 pm

Chciała, nie chciała, Hayate zabrał ze sobą Anais, zawożąc na miejsce, gdzie miał odbyć się rytuał odwampirzenia. Miał nadzieję, że zdążył na czas. Trochę się to wlokło, żeby zajechać do lasu i jeszcze odpowiednią drogę znaleźć. Trzy razy się cofał, przez co Anais mogła mieć ubaw. Ale dojechali.
Zaparkował gdzieś obok innych pojazdów. A skoro mowa była o maskowaniu, to po prostu nałożył na siebie koszulę, czarny płaszcz i spodnie, oraz czarną maskę wiktoriańską, zasłaniającą jedynie połowę twarzy od czoła do nosa.
- Czuję się jak na balu...
Skomentował krótko, kiedy wysiadał z samochodu i pomógł też wysiąść Anais. Zgodnie z umową, zdjął jej kajdanki i zaprowadził prosto do budynku. Wiele osób się już zebrało. To dało się zauważyć. Siostry jednak nie był wstanie teraz namierzyć. Nie wiedział więc co teraz, więc polecił Anais pozostać tuż obok niego. Jednak w razie czego, trzymał ją za dłoń, niczym swoją "dziewczynę", jakby nie chciał, by zaraz zmieniła zdanie i mu uciekła. Chciał przecież dla niej dobrze.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 681


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Cze 10, 2016 3:20 pm

Tym razem Vladislau przyszedł jako jeden z ostatnich. Mógłby być wcześniej, ale miał własny plan. Zresztą nie przybył sam. Dowódca wszedł do opuszczonego domu w standardowym dla siebie ubraniu łowcy i wilczą maską na twarzy. Każdego kto spojrzał w jego stronę przywitał skinieniem głowy. Na samym końcu zwrócił swoją uwagę na siostrę. Ubrana jak rasowa kurwa. W dodatku bez maski. Markusa mógł zrozumieć bo ten w swoim zadufaniu latał bez maski od dziesięcioleci jak nie dłużej. Wtedy nie przykładano do tego nazbyt wielkiej uwagi, a teraz było już za późno. Smarkowi jednak nie może tego darować, szczególnie że należała do rodziny. I chuj całą konspirację.
Wraz z Vladem na teren odwampirzania dotarło sporo osób. Niedaleko w mieście były gotowe dwie karetki z zapasem krwi rozlicznych typów, w tym także tak specyficznego osocza jak Esme. Gdzieniegdzie stacjonowali cichociemni łowcy upewniając się, iż teren jest bezpieczny. Poza "środkami ostrożności" na miejscu znaleźli się zarówno Kres jak i jednoręki czarnoskóry Akumu. Kres został na zewnątrz na rozkaz swego przyjaciela, lecz dwóch mężczyzn weszło do środka.
Jak wcześniej było wspomniane wzrok Vlada spoczął na jego siostrze. Podszedł do niej spokojnie, bez szczególnego pospiechu.
- To mistyczny rytuał. Mamy uwolnić dwie istoty od jarzma wampiryzmu, a nie... Gdzie Twoja maska Felicio? - zapytał nie okazując szczególnych emocji. Czemu miałby to robić teraz skoro zwykle był z nich sprany, a sama siostra już na wstępie zaczęła mu robić siarę. Akumu na twarzy miał maskę wyglądającą na glinianą maskę ludzką bez konkretnych rysów twarzy, a ubrany był jak zwykle w czarne buty, takież spodnie, niebieską koszulę i bordową kamizelkę. monokl był umiejscowiony w jednym z oczu maski. Lewym gwoli ścisłości.

Osprzęt :
 
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 150


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Cze 10, 2016 3:55 pm

Jednak ją tu zaciągnął. Naprawdę postanowił przywrócić jej człowieczeństwo! Mówił to na serio i całkiem poważnie! An zaprotestowała przerażona, ale klamka zapadła i wylądowała w samochodzie. Drogę do tego tajemniczego miejsca pokonała zastanawiając się nad tym, jak to będzie potem wyglądać, jak da radę wrócić do ludzkiego życia, jak w ogóle oni mają zamiar to zrobić? A może była to pułapka, wredna i podła ze strony łowców? Zresztą, co miała do stracenia? Życie? Wolność? Powinna się tym w ogóle martwić?
Nie zwracała nawet uwagi na to, jak jechali, zdziwiło ją jednak to, że Hayate postanowił ją uwolnić - znaczy zdjąć kajdanki - w końcu mogła to wykorzystać, powalić go i uciec. Nadal jednak była zaskoczona i trochę zaciekawiona. To nie zabawa! Ogarnij się! Upomniała samą siebie w myślach, ale zanim zdążyła zrobić coś więcej, łowca złapał ją za rękę. Odruchowo chciała się wyrwać, ale jak na człowieka miał silny chwyt. Pociągnął ją za sobą, a musiał się przyłożyć, bo An nie była skora do współpracy. Była przerażona.
- To jakiś żart... - powiedziała cicho widząc całą masę ludzi poprzebieranych i w maskach na twarzy.
Jeżeli chcieli zachować anonimowość to kiepsko im wyszło. Raz, że czuła ich zapachy, dwa - ich przebrania były marne, a już zwłaszcza maski, które były wręcz symboliczne i najczęściej niewiele zakrywały. Wyglądało to jak bal przebierańców, a nie poważny rytuał odwampirzenia, jakkolwiek będzie on wyglądał.
- Hayate... - szepnęła w jego stronę. - Zmieniłam zdanie. Nie chce tego robić.
W jej głosie słychać było nutkę strachu.
Kobieta zaraz jednak zaczęła się gwałtownie rozglądać. Wyczuła znajomy zapach, tylko nie potrafiła zlokalizować jego źródła. Skąd ona znała ten zapach? Chodziło oczywiście o Griga, innego łowcę, które miała przyjemność (?) spotkać kiedyś, dawno temu. Ponownie będzie im dane się spotkać, choć w zdecydowanie innych okolicznościach.
Strach ścisnął jej wnętrzności. Nagle stwierdziła, że nie chce być człowiekiem. Perspektywa powrotu do dawnego życia wydawała się być przerażająca i nierealna.
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Cze 10, 2016 3:58 pm

- Ma pan rację, mistrzu. Za bardzo się wzburzyłam - również powiedziała cichuteńko.
Blair posłuchała dobrej rady swojego senseia. Zamknęła swoje urocze usteczka, zaciskając je odrobinę zbyt przesadnie. Szybko jednak powściągnęła emocje i jej lico znów stało się poważne, nieporuszone i przede wszystkim obojętne. Spokój jej ducha był ważny dla rytuału. Gdy dowódca wszedł do pomieszczenia skinęła do niego głową z szacunkiem. Był jedną z trzech osób w tym pomieszczeniu, które były ogromnym autorytetem dla blondynki. Drugą z nich był oczywiście Pan William, a trzecią gwiazda dzisiejszej ceremonii, Esmeralda. Nie mogła ukryć, że widząc Vlada zwracającego uwagę dziewczynie, o której wcześniej wspominała, na jej twarz wypłynął delikatny uśmieszek satysfakcji. Taka drobna uszczypliwość jakże podobna do niebieskookiej. Cóżby to był za dzień, gdyby nie mogła komuś choć odrobinę dokuczyć? Nie ważne było, czy owa dziewczyna była tego świadoma czy też nie. Prawdą było, że gest Blair nie był praktycznie widoczny. Wątpiła, czy nawet białowłosy mógłby go poprawnie zrozumieć. Mimo tego, że znał jej niezbyt anielski charakterek, to powinien wziąć ten gest raczej za pokrzepienie dowódcy, a nie pognębienie jego siostry. No cóż... Trudno.

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Cze 10, 2016 4:10 pm

Zapewnienia, że będzie wszystko dobrze, nie za bardzo przekonywały wampirzycę. Hayate jednak nie mógł nic więcej zrobić, jak tylko zabrać ją od razu na wskazane przez jego siostrę miejsce. A gdy się znaleźli, nie złamał umowy i zdjął jej kajdanki. Wykazał się zaufaniem, o którym mówiła że mu go brak. Miała szansę uciec - nie zrobiła tego. Miała szansę go pobić - nie zrobiła tego.
Jakaś jej część zapewne chciała tego. Chciała powrotu do człowieczeństwa, albo nie chciała robić mu problemów. Tak czy owak, Hayate zaprowadził Anais do środka. Chwilę później, pojawił się główny dowódca.
Hayate spojrzał na wystraszoną Anais, która gorączkowo się rozglądała. Zmieniła zdanie. On jednak wierzył, że powiedziała mu to tylko dlatego, że się bała. Objął ją więc ramieniem do siebie przytulając. Jakby była dla niego na prawdę kimś ważnym. Nie zwracał uwagi na to, że mógłby w oczach pozostałych wypaść źle. Ryzykując swoim stopniem łowieckim.
Szepnął jej więc w odpowiedzi.
- Będzie dobrze. Będę przy Tobie cały czas. Nie bój się.
Starał się ją uspokoić. Nie chcąc nawet pozwolić by uciekła, wyszarpnęła się mu. Pocałował ją w czubek głowy i głaskał po włosach, dodając jej otuchy i wsparcia.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1715


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Cze 10, 2016 9:20 pm

Zgodnie z założeniem łowcy powoli zapełniali teren opuszczonego domu. Znajome twarze? Większość członków oświaty posiadała maski, ale ton głosu, sposób chodzenia czy mowa ciała zręcznie zdradzały co niektórych. Wszelkie zastosowane środki bezpieczeństwa miały zostać wprowadzone ze względu na zagrożenia nagłych prób ataku z zewnątrz, czy grup infiltracyjnych. Nie wszyscy jednak zastosowali się do postawionego warunku…
- Dobrze Cię widzieć – uśmiechnęła się do jasnowłosej i w geście przywitania położyła dłoń na jej przedramieniu – Tak, doskonale – spojrzała na Corneliusa, wyrażając wzrokiem szacunek do tego w jaki sposób szkoli swoich rekrutów.
- Przygotujcie się proszę, niedługo zaczniemy – powiedziała do mistrza i uczennicy, po czym skierowała się do stolika z naczyniem i sztyletem.
Cross…
Kiedy do pomieszczenia wszedł sam dyrektor akademii, nie mogła uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę.
To naprawdę on…
Chciała podejść, przywitać się, lecz cała odwaga ulotniła się gdzieś przez samo jedno spojrzenie na żywą legendę.
Pojawiali się kolejni łowcy, a wraz z nimi Prim – dziewczyna doskonale Esmeraldzie znana. Uwadze lekarki nie uszły wstępne złośliwości jakie rzuciła Blair w kierunku nowo przybyłej, oraz Prim w stronę Crossa. Jak mogła? Dlaczego? Czerwonowłosa odstawiła sztylet z myślą poproszenia Prim na małą rozmowę, lecz nie doszło do wymiany, gdyż Vladislau podszedł jako pierwszy. Dowódca był ostatnią osobą na którą czekali. Salę wypełniała już duża ilość łowców i dwa wampiry, z czego jeden zupełnie obcy. Lekarka nie widziała różnicy w tym kogo odwampirza,   ale jej uwadze nie uszło zawahanie jakie nawiedza teraz wampirzycę. Była tutaj, za dużo widziała… bez względu na jej chęci musieli ją odwampirzyć. Teraz… nie było już wyboru.
- Dziękuję za tak liczne przybycie – zaczęła, wodząc wzrokiem po zebranych – Dziś, tak jak i poprzednim razem przyjdzie nam zająć się przemianą nie jednego, a dwójki wampirów. Poprzednio nie byliście odpowiednio przygotowani, dlatego nim zapalimy runy każdy z Was może zadawać dodatkowe pytania by rozwiać niepotrzebne wątpliwości – powiedziała i ujęła w dłoń naczynie oraz sztylet – Do prawidłowego działania magii potrzebuję krwi i witalności. Każdy, powtarzam… KAŻDY uczestnik rytuału nie będący wampirem musi oddać krew świadomie i dobrowolnie poprzez nacięcie lewej dłoni i upuszczenie krwi do kielicha. Jeśli się wahacie, boicie, nie jesteście pewni… możecie odejść. Później może nie być takiej możliwości– kątem oka obserwowała wampirzycę, zastanawiając się czy aby nie zechce uciec.
- Poproszę Was na środek – zwróciła się bezpośrednio do Kaiena i Anais – Sam rytuał będzie dla Was bezbolesny i przy tak dużej grupie nie powinien się odwlec w czasie. Żeby wszystko zadziałało jak należy musicie położyć się w kręgu jak najbliżej siebie. Muszę mieć dostęp do Waszej krwi i głowy. Jedną dłoń położę po połowie na Waszych głowach, a drugą będę dotykała dłoni. Moja dłoń będzie nacięta… potrzebuję fizycznej kontaktu krwi z krwią. Czy zgadzacie się dobrowolnie oddać przemianie? - musiała zadać to pytanie, jednak bez względu na odpowiedź, odwampirzanie i tak się odbędzie. Wampiry zostały poinstruowane, dlatego jeśli dobrowolnie położyły się we wskazanym miejscu, Esmeralda ponownie sięgnie po naczynie oraz sztylet i kolejno będzie podchodzić do każdego łowcy.

Esmeralda zbliża się do każdego łowcy, trzymając w dłoni sztylet oraz srebrne naczynie. Każdy chcący wziąć bezpośredni udział w rytuale jest zobowiązany naciąć lewą dłoń i oddać kilka kropel krwi do naczynia. Tym razem nie potrzeba ochotników, gdyż przez sporą liczbę osób zostaliście już przydzieleni do run o czym dowiecie się już w kolejnym poście.
Nikt nie ma prawa już dołączyć do rytuału.
Osoby nie czujące się na siłach, bądź odczuwające strach (wyłączając Anais i Crossa) mogą opuścić temat, gdyż później będzie to niemożliwe.

Na posty czekam do 12.06 (do godziny 19) lecz jak wiadomo... im szybciej tym lepiej.
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Pią Cze 10, 2016 10:09 pm

Blair uśmiechnęła się delikatnie do lekarki, gdy ta uścisnęła delikatnie jej przedramię.

-To dobrze,Esmeraldo. - odpowiedziała i pozwoliła kobiecie na powrót do swoich obowiązków. W myślach obiecała sobie jednak, ze jesli i tym razem przeżyje, to kupi kobiecie ogromną czekoladę. Uważnie przyglądała się wszystkim zebranym zastanawiając się, czy i oni są juz gotowi na rozpoczęcie rytuału. Blair zdecydowanie była. Wyrzuciła z głowy wszystkie nie potrzebne pierdoły. Stare i nowe problemy zostały upchnięte w ciemnym zakamarku jej umysłu. Gdy rudowłosa przemówiła wsłuchała się uważnie, by później nie miec żadnych niepotrzebnych wątpliwości. Przyswoiła każde słowo kobiety, a gdy ta podeszła do niej nacięła skórę i upuściła kilka kropli karmazynowej krwi do naczynia. Przyzwyczaiła się juz do bólu, wiec drobnego szczypania rany nawet nie zauważała. Zacisnęła dłoń w pięść. Pozwalając by pozostałe kropelki swobodnie opadły na parkiet. Spojrzała na kobiete i puscila do niej oczko. Blondynka była dziś zadziwiajaco pewna siebie, a zarazem bardzo spokojna. Spojrzała kątem oka jak trener upuszcza i swoją krew.

-Chce sensei plasterek? - zażartowała. -Mam taki ładny różowy z myszką miki.

Nie chciała rozzłościć mężczyzny, a odrobinę go rozluźnić. Wiedziała, że nic mu nie będzie, w końcu... Jak nie on to kto?

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 114


PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   Sob Cze 11, 2016 10:03 am

Obserwowała w ciszy. Była zaledwie kadetem. Nawet, gdyby zwróciła komuś uwagę, nikt by raczej nie posłuchał jakiejś niskiej dziewczynki z fioletowo-szarymi ślepiami, z maską ptaka na twarzy. Część z nich mogła rozpoznawać w niej kadeta. Dlatego nie chciała się wtrącać. Mogła tylko wywołać burzę, a to ostatnie, czego tu potrzebowano. Musiała tolerować. Cieszyła się, że Cornelius zainterweniował, zwłaszcza w ten sposób. Został pochwalony nawet przez Esmeraldę.
Przyjrzała się stojącej nieopodal legendzie. Wampir. Przestanie nim być. Będzie to lepsze. Czy wampir czuje ulgę po odwampirzeniu? Pewnie tak, skoro sam tego chciał. Przysłuchała się słowom przewodniczki. Kotori znała już ten rytuał. Przygotowała się na niego lepiej niż ostatnio. Była pewna siebie, zdecydowana. Rytuał był częścią jej misji. Odrzuciła od siebie nienawiść do wampirzego gatunku. Te staną się ludźmi. Chcą nimi być. Dlaczego miałaby czuć do nich nienawiść?
Uniosła lewą dłoń. Była spokojna i wyciszona. Nie było w niej zbędnych misji. Skoncentrowała się. Wiedziała, że da radę, wiedziała, że jeżeli w tej grupie nie było samobójców, spokojnie dadzą sobie radę. Muszą. Ona, jako filar, podtrzyma ich. Ona już to przeszła. Z nieświadomej owcy stała się wilczycą. Ponadto ufała Midori, Blair, Corneliusowi, Serafielowi, tym, którzy byli ostatnio na odwampirzaniu. Oni wiedzieli, byli świadomi, dadzą radę. Oni też będą filarami tego rytuału. Była pewna.
Chciała zgłosić się, aby stanąć przy runie. Ostatnio nie wytrzymała długo, ale z pewnością była pomocą, wiedziała to, jej czyste myśli podtrzymały rytuał. Ponadto była zdolna do poświęceń i nie panikowała w stresowych sytuacjach, co tutaj musiało być dodatkowo cenione. Możliwe, że wszystko zostało już postanowione. Toteż milczała, gdy rudowłosa do niej podeszła. Wzięła do dłoni rytualny sztylet i nacięła wnętrze lewej dłoni zdecydowanie, zupełnie tak, jak ostatnio. Kilka kropel krwi spłynęło do kielicha, a Kotori oddała sztylet przewodniczce rytuału.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary Opuszczony Dom   

Powrót do góry Go down
 
Stary Opuszczony Dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Stary Opuszczony Dom
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: