IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Horror nr. 307

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Horror nr. 307   Pon Paź 26, 2015 4:53 pm



Mieszkanie numer 307.
Zakupione po cenie trzy-pokojowego, dużego mieszkania. Po późniejszych przemianach, utraciło w remoncie dwa pokoje. Inżynierowie dalej się zastanawiają jak mogło do tego dojść, lecz mimo utraty w metrach, czynsz nie zmienił się.
Gdy wchodzi się do środka, wita nas bardzo mały przedpokoik. Czarne szafy wbudowane w ściany. Pod nogami możemy wyczuć czarny, miły dywanik, który służy do wytarcia obuwia. Po tym, krok lub dwa przed siebie, wchodzimy do ogromnego, stylizowanego w ciemnych barwach salonu, z dwoma dużymi pokojami na panoramę miasta i dołączoną kuchnią. Przepiękny widok z okna, a samo wnętrze pomieszczenia jest dość współczesne. Szafy. Komoda, na której stał telewizor. Kanapa, parę foteli. Stół przysunięty do kanapy. Wolnostojące lampy przy bokach pokoju. Wiatrak zamontowany na środku sufitu pokoju. Biel wychodzi na wierzch, mimo że stanowi tylko szczegółowe i interaktywne elementy przedmiotów. To samo z kuchnią, która, względem planów, nieco została rozszerzona. Lada pchnięta bardziej do salonu, przez co teraz może zmieścić się w niej do dwóch osób. Sam asortyment kuchni jest odpowiedni.
Z salonu można przedostać się do łazienki z prysznicem lub do pokoju Astera.
Jego pokój pierwotnie okien nie miał, lecz przez zmiany w budynku, zostały one dorobione, co nie jest widoczne na planie. Sam pokój jest podobnie stylizowany jak salon. Mrok z białymi cząstkami, wyróżniającymi się na tle depresyjnego koloru. Wielkie, dwuosobowe łoże z ślizgom pościelą. Duże szafy, półki, komoda i duże lustro zamontowane na suficie. Parę zdjęć samego łowcy i jego rodziny, gdy był jeszcze małym szkrabem. Wszystko w czerni i bieli.

Niby nie ma w tym miejscu niczego, co by pasowało do łowcy. Żadnej broni, odznaki, zwyczajne mieszkanie.
Wracając z powrotem do salonu, można zauważyć jeden element. Coś, co nie pasuje. Wyróżnia się z tła. Biblioteczka z hebanu, na której jest wiele pseudo-naukowych książek, fantasy i sci-fi.
Nie pociągaj za czerwoną, dużą księgę... Przecież nie otworzy tajemnego przejścia... bądź logiczny.
I właściwie... ściany wydają się chyba być wyciszone. Nikt nie usłyszy Twego wołania...
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pon Paź 26, 2015 5:20 pm

Wyszli, poszli, znaleźli motor przykryty w zaułku.
Aster go odkrył. Schował płachtę do małego bagażnika. Ułożył swoje cztery litery na siedzeniu i odpalił silnik. Rozszedł się groźny dźwięk prawdziwego monstrum. Czarny, matowy pojazd, który swym mrokiem i grozą był podobny do aktualnej aury właściciela.
Poczekał na białego potworka z jego kompanem i dopiero wtedy ruszył. Nie wręczał mu kasku czy czegoś, co zminimalizowałoby ewentualny upadek. Nie przejmował się też mandatem. Była noc, o ograniczonej ilości patroli. A on znał ten fach. Więc podróż nie skończyła się pościgiem czy postojem.

***

Dojechał pod blok. Jeden z ładniejszych, bardziej kolorowych. Mógł się dzięki temu poszczycić większym czynszem niż reszta tutejszych mieszkańców innych bloków. W końcu, szczypta elegancji i wyrafinowania kosztuje. O ile tam można nazwać malunek, który wyglądał jak wymiociny niemowlaka. Koncepcja artysty była pewnie inna.
Zatrzymał się na parkingu. Wyłączył i zszedł ze swej bestii, zaczynając stawiać kroki w stronę kolorowej "piękności". Noc młoda, ludzi brak, więc przemieszczający się, białowłosy potworek raczej nie byłby zbyt bombardowany oczyskami tutejszego ludzkiego monitoringu. Sąsiedzi woleli spać, na jego szczęście.
Wszedł do budynku. Przejechał się na najwyższe piętro Panem Windą, a po tym otworzył wrota swego mieszkania. Zapalił światło, ukazując tym samym piękno swego salonu. Wszedł bardziej w głąb, zostawiając buciska w dolnej szafce na przedpokoju.
- Zamknij drzwi. Swoje zwierzę zostaw w przedpokoju. Ściągnij płaszcz i odłóż go na kanapie. Dam Tobie ubrania, potworze. Nie zapaskudź ich… - powiedział wyzbytym z emocji głosem, tonem który nie przyjmował sprzeciwu czy słowa "ale", po czym zniknął w odmętach swojego pokoju. Przyszedł po paru chwilach, z czarnymi jeansami i białą koszulą w rękach, bez balistycznego hełmu i bandolier, rękawiczek z pancerzem i ochraniaczach na kolana. Jego rude włosy spadły przez to kaskadą fal na plecy. Rzucił rzeczy na kanapę, co by nie mieć podchodzić zbyt blisko Daeva.
- Ubierz się w to - wydał kolejny rozkaz.
Powrót do góry Go down
Daeva

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1794-daeva-liderc#37740 http://vampireknight.forumpl.net/f72-lisia-posiadlosc
Zarejestrował/a : 07/05/2015
Liczba postów : 70


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Sro Paź 28, 2015 4:01 pm

Nieco z obawą zasiadł na motorze łowcy. Sam lubił te maszyny, ale nie mógł się spodziewać po osobie dobrych zamiarów. Miał nadzieję, że jednak na złe też nie trafi. Przytrzymał mocniej Kio i uspokajał, żeby się nie wyrywał.

---------------------------

Gdy dojechali na miejsce białowłosy lisek rozejrzał się po okolicy. Dygotał od zimna więc gdy tylko weszli do budynku odetchnął z ulgą. Naprawdę wolał nie wychodzić więcej na dwór nie ubrany. Dziwne uczucie. Gdy przejechali winą do mieszkania łowcy i weszli do środka na jego słowa westchnął cicho. Zdjął płaszcz i koc. Postawił też przy okazji Kio na ziemi, który ciekawski zaczął obwąchiwać wszystko. Położył koc na ziemi dla liska i wszedł dalej karząc małemu zostać tam i nie rojbrować za bardzo.
- Nie martw się… Nic z nimi nie zrobię. – odparł do osoby przyglądając mu się uważnie. Odłożył płaszcz na kanapę i zerknął na niego gdy ten akurat wracał. No bez hełmu mógł mu się w końcu lepiej przyjrzeć. Nie widział kobiecych walorów więc pomyślał, że to mężczyzna albo wyjątkowo płaska kobieta. Gdy rzucił ubranie na kanapę sięgnął po nie ubierając się powoli. Jedynie spodnie były nieco obsunięte z uwagi na ogony, które przeszkadzały w założeniu ich do końca. Westchnął cicho i machnął nimi zerkając na Łowce.
- Co teraz Panie łowco? – spytał go ciekawy i usiadł sobie na ziemi po turecku pocierając swoje ramiona by się rozgrzać.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Sro Paź 28, 2015 5:47 pm

Oparł się o ścianę naprzeciwko wampira. Ręce założył na siebie. Delikatnie muskał opuszkami palców dwie długie, wystające kabury po bokach jego ciała. Tak w razie czego, zachowując swoją policyjną ostrożność. Zbadał przepięknego potwora wzrokiem, od stóp do głów. Po jego pytaniu chwile nie odpowiadał. Namyślał się, przewiercając go wzrokiem.
- Obudziłeś się w laboratorium. Co to za miejsce? Kim jest ten wampir, który rzekomo Ciebie znalazł? Co pamiętasz z okresu plaży? Co robiłeś w Alejce z tymi wszystkimi ludźmi? - wypuścił pytania ze swych ust. Lecz mimo tego, dalej jego głos był wyzbyty z emocji. Wręcz dobijający. To, w jaki sposób mówił, raczej stawiało łowcę pod znakiem zapytania, czy aby na pewno to on poluje na bestie. Potworny wygłos ze strun głosowych, choć piękny, czysty i delikatny, to tak przerażająco nijaki przy uczuciach. A maska przeciwgazowa raczej nie pomagała w rozmowie.
- Pamiętasz w ogóle jak masz na imię i ile masz lat? - walnął kolejny koncert pytań, a jeszcze nie pozwolił nawet odpowiedzieć na pierwszą grupę. Odwrócił się w boczek i poszedł w stronę okna. Czarne jak smoła firany odgarnął na boki, pozwalając by światło szkodliwego księżyca nieco wkradło się do pomieszczenia. Oparł się o szybę ramieniem i obserwował. Z ukosa mając wgląd w wampira, a z drugiej strony piękno szkarłatnej kuli. Milczał i czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Daeva

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1794-daeva-liderc#37740 http://vampireknight.forumpl.net/f72-lisia-posiadlosc
Zarejestrował/a : 07/05/2015
Liczba postów : 70


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Sob Paź 31, 2015 5:47 pm

Wampir przyglądał się mu z zaciekawieniem. Po prostu obserwował jego osobę. Nie miał zamiarów atakować ani nic. Nie widział sensu. Jego ogony poruszały się niezależnie. Jedne zamiatały podłogę, inne wiły się w powietrzu, tylko uszy stały i nasłuchiwały. Widział jak łowca się namyśla I czekał. aż się doczekał jego słów. Zastanowił się chwilę jakby to ująć tak, by nie palnąć czegoś głupiego. Tak. Słyszał ten bezuczuciowy ton głosu, ale no cóż... Był przyzwyczajony do takiego traktowania. Rodziny wszak się nie wybiera.
Na jego kolejne pytania nie wytrzymał i zaśmiał się cicho pod nosem. Widział jak ten odgarnia kotary i zmarszczył brwi nie patrząc na niego. Wiedział, ze zachowuje się dziwnie podczas czerwonych pełni ale ta jest szczególnie dziwna.
- Tak. Pamiętam kim jestem i ile mam lat, łowco. Jak już powiedziałem zniknęły mi tylko wspomnienia z danego okresu. Od plaży do laboratorium. Wampir który mnie znalazł, Hiro, długie białe włosy, miły, pomocny... Zamek, przy cmentarzu w mieście... Wiesz pewnie gdzie to skoro nie trudno go przeoczyć. Na plaży bawiłem się z moim lisem i odpoczywałem po zwiedzaniu miasta, a w alejce po prostu szedłem próbując znaleźć drogę do domu. - odpowiedział na jego pytania, ale wieku i imienia nie podał. Po prostu nie usłyszał o nie pytania, a tylko o to czy je pamięta, ot gra słowna.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Sob Paź 31, 2015 6:46 pm

Usłyszał w końcu odpowiedź. Ale tkwił w ciszy. Powiódł wzrokiem na kształtujący się, bezkresny horyzont miasta udekorowany szkarłatem. Wydał z ust westchnięcie, po czym powiódł wzrokiem z powrotem na potworność. Opierał się oczywiście dalej ramieniem o szybkę. Czerwona kula miała dzisiaj dziwne przyciąganie jak dla niego. O wiele za dziwne.
- Nie wiem gdzie jest zamek. Będziesz musiał powiedzieć mi o nim dokładnie. Tak samo jak i o tym całym… Hiro. I o laboratorium. Powiedź każdy szczegół jaki znasz… Poza tym… - wyciągnął z kabury jednego shotguna. Dokładniej Chippa 1887. Skrócona lufa. Broń ładowana dźwigniowo. Miała 5 naboi w sobie. Na bliską odległość mógłby zabić i wampira zwyczajnym nabojem. Nie miało to znaczenia.
- Nikt Ciebie nie usłyszy jeżeli będziesz krzyczeć. Nie usłyszy też strzału. Jeżeli będziesz chciał wyjść bez mojego pozwolenia, nie zawaham się wystrzelić. Miej to na uwadze… I teraz odpowiedź, gdzie jest zamek, kim jest Hiro, co o nim wiesz i co wiesz o laboratorium. Co w nim widziałeś? - powiedział tonem dalej wyzbytym z emocji. Nawet nie ukazywał ciekawości. Może i łowca nie lubił pozbywać się aż tak uczuć, lecz to potwierdzało tylko jego jedną cechę charakteru. Nienawiść do wampirów.
Powrót do góry Go down
Daeva

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1794-daeva-liderc#37740 http://vampireknight.forumpl.net/f72-lisia-posiadlosc
Zarejestrował/a : 07/05/2015
Liczba postów : 70


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 17, 2015 3:56 am

Daeva przyglądał się łowcy kątem oka zerkając na Kio. Lisek niespokojnie drapał kocyk zerkając na właściciela wyczekująco. Pokazywał też na drzwi. Dae westchnął ciężko mrużąc oczy i wbijając je w podłogę. Jedyne czego teraz pragnął to iść do domu i się tam zaszyć. Miał dość towarzystwa obcych osób, obcego otoczenia i do tego niezbyt przyjaznego.
- Naprawdę nie jest ciężko go zobaczyć gdy pokręcisz się po slumsach. O Hiro wiem tyle co wcale. Nie mieliśmy okazji zamienić dłużej słowa, bo musiał iść. Laboratorium było jak każde inne. Stół, krzesła, medykamenty... Nie zobaczyłem nic niezwykłego. Myślałeś, że ktoś, by coś mi pokazał pozwalając wyjść od tak z zamku? Szczerze wątpię... - odparł do niego w miarę szczerze. Na widok broni nie zląkł się. Wiele razy mu grożono. W taki czy inny sposób. Ludzie, łowcy czy wampiry... Wszyscy tacy sami. Dlatego ich nie lubił i za nimi nie przepadał.
- Powiedziałem co wiedziałem... Naprawdę więcej nic nie wiem. - powiedział spokojnie zerkając wprost w "oczy" łowcy. Dobrze, że nie musiał się przedstawiać. Przynajmniej drugi raz na niego nie trafi. Raczej nikt w jego domu go nie nawiedzi, chyba ze jest na tyle nierozważny, a nie zamierzał przez jakiś czas z niego wychodzić. Za dużo integracji z innymi go męczyło, szczególnie po tym co mu się stało.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 17, 2015 4:03 am

Informacje dla niego nie były zbyt pomocne. Dlatego też postanowił pozbyć się go ze swego mieszkania.
- Nic nie zrobiłeś, nie mogę Ciebie zabić... Ale nie masz nic interesującego dla mnie... Jesteś bezużyteczny. Wiesz gdzie są drzwi - zakomunikował, odwracając się do niego bokiem. Broń miał w pogotowiu. Jedynie musiał czekać aż ten opuści jego mieszkanie.
Powrót do góry Go down
Daeva

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1794-daeva-liderc#37740 http://vampireknight.forumpl.net/f72-lisia-posiadlosc
Zarejestrował/a : 07/05/2015
Liczba postów : 70


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 17, 2015 4:13 am

Na jego słowa wstał z uradowaniem w środku. Mimo ciepła w domu wolał już zimno na dworze niżeli groźby śmierci. Zerknął tylko przelotnie na niego i ruszył w kierunku drzwi. Kio zszedł z koca, który po chwili podniósł Dae i wyszedł z mieszkania łowcy razem ze swoim małym towarzyszem. Po zorientowaniu się nieco w terenie skierował się do swojego domu w lesie z nadzieją, że w końcu dadzą mu spokój i na nikogo nie trafi.

z/t
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pon Lis 23, 2015 8:48 pm

Od ostatniego spotkania minęło kilka dni, Saiyuri była zajęta swoimi sprawami. Treningi i kilka pobocznych misji ją pochłonęło do reszty, nie miała czasu się nawet odezwać do Astera. A nawet gdyby chciała to nie miała jak, bo nie wymieniła się z nim numerem telefonu. W końcu zawsze trafiali na siebie przypadkiem. Miała tylko nadziej że był cały i zdrowy zważywszy na jego fobie przed obcym dotykiem. Ale był już dużym chłopcem i miał po swojej stronie Mashiro. To ją trochę uspakajało, nawet zielonowłosego jej trochę brakowało. Był taki miły, trudno było go nie polubić. Jedynie jego zbytnio rozwinięta percepcja i gadulstwo było iście wybuchową mieszanką. Poza tym miała do załatwienia jeszcze jedną bardzo kłopotliwą sprawę związana ze zniknięciem trzech członków klanu. Pociągnęła za kilka sznurków i rzuciła na pożarcie radzie starszych rzeź z kasyna. Fakt o brutalnym zamordowaniu młodzików przez Fostera nigdy nie ujrzał światła dziennego. Po załatwieniu wszelkich możliwych sprawunków postanowiła w końcu wygrzebać trochę czasu żeby odwiedzić pana policjanta żeby pokazać mu że nawet ona ma dni wolne od masakry. Oczywiście ubrana w białej koszuli i białych spodniach weszła do budynku z uśmiechem na ustach. Weszła do windy i wybrała odpowiednie piętro "Tak dawno go nie widziałam.. uhh nie mogę się już doczekać.." przeszło jej przez myśl. W końcu będzie mogła się w niego wtulić, poczuć zapach jego ciała i usłyszeć ten jego seksowny głos. Aż dostała lekkich wypieków na buzi, przygryzła dolną wargę podekscytowana wspomnieniami z ostatniego spotkania. Nawet miała własne ubrania u niego w szafie, byli na wspólnych zakupach i mężczyzna się uparł żeby zostawiła u niego coś swojego. W sumie miało to sens skoro tak często pojawiała się u niego w strzępach ciuchów po misji. A jak tak dalej by szło to wszystkie koszule Astera przesiąknęły by do reszty jej zapachem. Wielka strata dla Kurayami która uwielbiała jego zapach. Wyszła z windy i podeszła do drzwi pukając kilka razy.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pon Lis 23, 2015 9:16 pm

Dumał, wpatrzony w księżyc. Stał bokiem w milczeniu. W totalnej ciszy, oświetlony przez szkarłatne, złowróżbne promienie krwawego księżyca. Pochłaniał się drobnej nostalgii. Po misji, zmęczony. Na dodatek zawiedziony jednym osobnikiem z wampirzej rasy. Humor dzisiaj nie dopisywał Panu Policjantowi. I choć chciał ukazać swą złość światu, przyszło mu jedynie gapić się w wielkich rozmiarów obiekt na niebie. Nie mógł oderwać wzroku. Intrygujący, czerwony… naprawdę mocno go pochłaniał.
Wtem do jego uszysk dotarł dźwięk pukania. Aż jego ciało drgnęło, wybudzając się z transu. Odwrócił głowę w stronę drzwi. Poprawił maskę na głowie i odbezpieczył swoją strzelbę, zmierzając ostrożnie ku źródłu dźwięku. Stanął naprzeciwko. Uniósł dłoń by pociągnąć za klamkę, aż w końcu ją pociągnął, otwierając tym samym przeszkodę. Wymierzył automatycznie broń w stronę pojawiającej się istoty i gdy dostrzegł czym ona jest, powiódł lufą ku dołu. Zabezpieczył broń i rzucił ją na bok momentalnie. Od razu usunął maskę z głowy i wykonał kilka szybkich kroków do Saiyuri. Złapał ją za nadgarstki nim cokolwiek mogła powiedzieć. Przylgnął swym ciałem do jej ciała, po czym wpił swe spragnione miłości usta wprost w jej wargi, składając na nich tęskny, pełny pożądania pocałunek. Pogłębił go, zaciskając się mocniej palcami. Widać, że niezwykle brakowało mu białowłosej. Nie pozwolił jej w ogóle odezwać się. Skomentowac przywitania bronią. Zresztą, namięnty pocałunek na dzień-dobry było rekompensatą za chwilowe wymierzanie w nią spluwą. Po tym wycofał twarz, pociągając swymi ząbkami za dolną część jej ust. Puścił jej nadgarstki, przejeżdżając dłońmi do góry, na jej ramiona. Po chwili objął ją, wbijając wzrok w jej jadeitowe oczyska. Przeszywający, wwiercający się i wręcz zmysłowy, owiany drobną szczyptą enigmatyczności. Szelmowski wyraz twarzy ukształtował się, a sekundę później przytulił się mocno w dziewczynę, przybliżając się do jej ucha ustami.
- Brakowało mi Ciebie… Martwiłem się, Saiyuri. Nie wolno tak drażnić Pana Policjanta - po tym wypuścił ją i zrobił kilka kroczków do tyłu, stając przy drzwiach. Ukłonił się i wykonał zapraszający gest do środka.
- Zapraszam. Herbaty? Kawy? - odezwał się przyjaznym tonem.
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pon Lis 23, 2015 9:49 pm

I otworzyły się drzwi ukazując Astera w stroju z misji jeszcze w masce, uniosła aż brew wpatrując się w lufę broni. Jednak nie miała okazji zbyt długo się jej przyglądać bo zaraz została opuszczona i odrzucona gdzieś w bok. Otworzyła usta żeby zadać nurtujące ją pytanie ale nim zdołała cokolwiek powiedzieć Aster już był przy niej powstrzymując ją od wydobycia z siebie więcej niż mruknięcia. Oczka jej się nieco powiększyły ale szybko je zmrużyła delikatnie oddając się tej delikatnej pieszczocie. Odwzajemniła przepełniony pożądaniem pocałunek czując jak serce nieco przyspiesza rytm uderzeń. Aż oderwali się od siebie tylko po to aby policjant mógł wziąć ją w swoje silne ramiona. Poczuła zapach jego ciała i aż zamruczała ocierając się delikatnie policzkiem o jego policzek.
- ja też tęskniłam.. ale miałam dużo na głowie przez ten tydzień.. i jak widzisz całą i zdrowa.. - powiedziała zerkając gdzieś w bok cała czerwona na twarzy. Widząc jak ten się jej kłania aż się uśmiechnęła delikatnie. Po czym przestąpiła próg i zdjęła buciki. Podeszła do kanapy i wskoczyła na nią siadając w bardzo luźnej pozycji. Prawa nóżka była nieco ugięta w kolanie tak że stópka była na skórzanym obiciu, prawa ręka była wyprostowana, leżąc luźno na szczycie oparcia. Lewa nóżka normalnie spoczywała na zimnej podłodze. Łokieć lewej ręki był na podłokietniku kanapy i policzek oparła o zwiniętą w pięść dłoń. Zamknęła oczka wsłuchując się w jego głos.
- zdam się na ciebie Aster.. - powiedziała nie kryjąc rozbawienia w głosie.
- tuż po misji że uzbrojony po zęby.. ? - spytała nadal nie otwierając ślepek. Nie kryła swojej ciekawości, bo czemu miałaby. Wiedział o niej większość i ona o nim też całkiem sporo wiedziała.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pon Lis 23, 2015 11:02 pm

Oczywiście, jako że w Asterze obudziła się szczypta niegroźnego zboczeńca, pofatygował swe oczyska do oglądania jej zgrabnych czterech liter. Z prawdziwą satysfakcją i figlarnym uśmiechem, czekając aż ta ulokuje je na jego kanapie. Po tym zamknął drzwi, podniósł rzeczy z ziemi i ruszył ku swemu pokoju, rzucając przedmiotami na łóżko. Na którym zresztą znajdowało się sporo innych artykułów do walki. Następnie wyszedł z pokoju i udał się do kuchni, postanawiając dodać sobie nieco kofeiny. Wyciągnął sypką kawę. Nasypał. Dodał cukru. Czekał aż woda zacznie wrzeć, dzięki czemu miał chwile czasu na odpowiedź na pytania.
- Tak i nie. Wróciłem o wiele wcześniej do domu. Lecz podczas podróży wykryłem wampira. Był cały nagi. Miał do tego puszyste, lisie uszy i ogony. Biały. Obudził się ponoć w laboratorium w jakimś zamku, ale był bezużyteczny jeśli chodzi o jego położenie - odpowiedział normalnym głosem. Może lekko zmęczonym. Wtem do jego uszysk dotarł dźwięk wrzącej wody. Zalał kawę i nastawił minutnik, by odpowiednio się zaparzyła. Odwrócił się w stronę Saiyuri i oparł na ladzie, która oddzielała salon od kuchni.
- Muszę Tobie podać swój numer. Mam nadzieje, że Twój klan nie był aż tak tradycyjny byś nie posiadała komórki - mruknął nieco żartobliwym tonem, po czym zaczął piszczeć minutnik. Dolał on zimnego mleka do siebie, jak i do jej szklanki. Zamerdał łyżeczką i powiódł prosto do niej, kładąc szklaneczkę na stoliku przy niej. Usiadł blisko niej. Stópki miał na ziemi. Jedną rękę położył na jej, która to leżała sobie na oparciu luźno. Drugą ręką popijał kawę.
- Mashiro nie ma dzisiaj w domu. Ma również misje. Jesteśmy tutaj tylko my sami i raczej to się nie powinno zmienić. Chcesz u mnie zanocować? I jakie miałaś sprawy?
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 12:31 am

Wchłonęła wiadomość jak gąbka wodę i aż otworzyła ślepka spoglądając na Astera z zaciekawieniem.
- ściągnąłeś tu nagiego wampira, który ma lisie ogony i uszy.. - aż uniosła brew zaskoczona tym co jej powiedział. Próbowała jakoś przetrawić informacje które właśnie dostała od łowcy. To tłumaczyło czemu miał maskę w mieszkaniu i czemu wyskoczył na nią z bronią gotową do wystrzału. Jego kolejne stwierdzenie sprawiło że aż spoważniała nagle. Spojrzała na niego zaskoczona.
- jak to ? To posłańcy ze zwojami już nie funkcjonują nigdzie poza murami mojego klanu ? - jednak nie umiała być długo poważna, parsknęła pod nosem i zaśmiała się. Sięgnęła dłonią do kieszeni spodni i wyjęła z nich mały telefon z klapką.
- to podaj mi swój numer.. może się faktycznie przydać na przyszłość.. - to mówiąc wystawiła mu język. Po wklepaniu numeru puściła strzałkę Asterowi żeby i on miał jej numer. Po czym odłożyła urządzenie na stoliczek i upiła łyczek kawy z zadowoleniem. Smakowała wyśmienicie aż zamruczała z zadowoleniem. Oparła się wygodnie o oparcie i przysunęła się do niego ramieniem.
- nie ma go ? Trochę szkoda.. miałeś rację że nie da się go nie lubić.. mam nadzieje że nic mu nie będzie.. ty umiesz o siebie zadbać, Mashiro jeszcze nie widziałam w akcji.. - zaczęła rumieniąc się nieznacznie. Bynajmniej nie z powodu zielonowłosego psychopaty, który potrafił świetnie przyrządzać steki. Propozycja Astera była dość śmiała, zwłaszcza że obiecał jej ostatnim razem że ją rozdziewiczy. Barwa na policzkach zintensywniała, serce zaczęło bić nieco mocniej w piersi.
- może zostanę.. jak będziesz grzeczny.. - wymruczała znad kubka z kawą i wystawiła mu języczek figlarnie starając się jakoś rozładować gęstniejącą atmosferę.
- może.. może się gdzieś wybierzemy razem.. ? - zaproponowała spoglądając swymi jadeitowymi ślepkami w oczy ukochanego łowcy.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 12:54 am

Aster upił parę łyczków. Bardziej się spieszył z jej opróżnieniem niż osóbka przy jego boku. Hardo trzymał swój figlarny wyraz twarzy. Nawet wraz z jej szczyptą powagi, która miała pasować idealnie do żarciku, postanowił się nie zaśmiać. Kąciki ust mu nie drgnęły, a głos się nie skrzywił. Twardy zawodnik. Spoglądając na jej komórkę postanowił się odezwać.
- Oh, wynalazek szatana. Wydaje dźwięki i nie pozwala spać. Posłańców przynajmniej można zjeść gdy przeszkadzają - powiedział poważnym głosem, nie zdejmując szelmowskiej mimiki z siebie. Po tym wyciągnął swoją komórkę. Metalowa. Obita naprawdę wytrzymałym materiałem. Dość średnia jak na smartfona. Ekran prawdopodobnie wzmacniany. Odbezpieczył blokadę i wpisał jej numer, odkładając bezpiecznie ciężką cegłówkę na stoliku, co by nie zrobić rysek. Sprzętu tego określić się raczej nie dało. Było jednak pewne, że Mashiro miał go w swoich łapkach. Po tym powrócił wzrokiem na dziewczynę, by wsłuchać się w dalszą wypowiedź. Przejechał po jej ramieniu, ku karku. Następnie wspiął się szybciutko palcami do karku. Stamtąd przeszedł do włosków, które zaczął leniwie przeczesywać opuszkami palców. Troszkę się rozmarzył, gdyż wydał zaraz z ust westchnięcie. I nim odpowiedział na pytanie, musiał opanować swój umysł, rzucony w inną krainę. Oj, stęsknił się. Bardzo.
- Możemy się gdzieś wybrać. Na przykład na dach, oglądając księżyc, lub gdzieś do parku. Albo zostać w domu, cieszyć się ciepłem i upichcić coś wspólnie. Stąd również mamy wgląd w przepiękny księżyc. Wybierz… - przemieścił swoją głowę ku niej. - Kolacja przy świecach z obiado-kolacją zrobioną przez ukochaną osobę, czy może wspólne wyjście? Którą z przyjemności wybierzesz? - przejechał paluszkami do jej poliku. - Czego pragniesz, poza byciem przy mnie duszą i ciałem? - rzucił odważnymi słowami, kładąc palec na jej ustach, po których zaczął leniwie przejeżdżac z namiętnością.
- Wybacz za moją śmiałość... Naprawdę się stęskniłem - oddalił dłoń, mówiąc to w dość przyjazny sposób.
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 1:21 am

Aż przyjemny dreszcz przebiegł ją po plecach gdy dotykał jej karku, wciągnęła nieco więcej powietrza do płuc. Drgnęła gdy wplótł dłoń w jej włoski, zmrużyła leniwie powieki. Poczuła jak robi jej się co raz cieplej przy nim. Melodyjna barwa głosu tak przyjemna dla ucha białowłosej i pewnie nie tylko. Ale teraz byli sami i mogła się cieszyć bliskością mężczyzny który musiał przez wiele bólu przejść żeby teraz móc się cieszyć dotykiem drugiej osoby. Za to Kurayami nie miała aż takich problemów z intymnością w jego towarzystwie. W końcu też wszystkiego się uczyła dopiero a tylko jemu była w stanie zaufać na tyle aby się otworzyć. Aż odchyliła delikatnie główkę w bok czując jego dłoń na swoim policzku.
- to.. to może domowy posiłek.. z Tobą.. - wymruczała przygryzając dolną wargę. Dłonie zacisnęła mocniej na kubku aby uspokoić drżenie paluszków. Wpatrywała się w twarz swego rozmówcy z trudem powstrzymując westchnienie. Do momentu kiedy przesunął paluszkami na jej usta, niemalże od razu je rozchyliła. Zamknęła oczka i chuchnęła gorącym oddechem na jego paluszki.
- As.. - wymsknęło jej się cichuteńko i nim zdołał zabrać paluszki, delikatnie liznęła je języczkiem. Otworzyła oczka i wkleiła swoje jadeitowe ślepka w niego. Potrafił wzniecać pożar w jej ciele najdrobniejszymi gestami.
- ja.. ja też.. baaardzo tęskniłam za Tobą.. - wyszeptała i pochyliła się w jego stronę ale zatrzymała się na kilka centymetrów przed jego ustami. Drżącą dłonią odłożyła kubek na stolik i przesunęła całe ciało tak że przylgnęła piersiami do jego torsu. Dłonie miała na jego barkach, zwinnym ruchem znalazła się na jego kolanach okrakiem.
- to.. może ci pomogę.. w kuchni.. - przygryzła dolną wargę i zbliżyła się do jego twarzy. Dotknęła czubkiem noska jego własnego.
- razem.. szybciej się uwiniemy z robotą.. i będziemy mieli więcej czasu.. dla siebie.. - szeptała owiewając jego usta gorącym oddechem. Klatka piersiowa systematycznie napierała na jego tors z każdym głębokim wdechem. Widać było że wiedział doskonale jak ją podniecić.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 1:48 am

Trafił na to, na co chciał. Właśnie na tego typu wybór liczył. To był jego chytry, cichy plan, który jak zauważył, wyszedł pomyślnie. Cieszył się aż w duchu. Był dumny, zadowolony i pewny, że dzisiejsza noc będzie jeszcze bardziej piękna, nie tylko dzięki wspaniałemu księżycowi. I na dodatek był absolutnie pewny jej końca. Zwłaszcza widząc jej reakcje na swe słowa, czy dotyk. Arcydiabelnie majestatyczna. Czuł się wręcz jak władca marionetek, obracający laleczką zgodnie z własną wolą. Utrwalił się w takim przekonaniu wraz z poczuciem śliny na swym palcu, czy też przesłodkim wypowiedzeniem jego imienia. Przysunął do siebie oblizaną cząsteczke ciała i w sposób cholernie lubieżny, przesycony od erotyzmu i pożądania, postanowił dodać nieco swej śliny, kosztując w ten sposób jej. Poczuł smak kawy. Wydał z siebie przy tym przyjemne mruknięcie, zabierając swój palec. Obserwując ją, zdołał szybko przeanalizować kolejny krok. Dlatego pośpiesznie odłożył szklankę z kawą i czekał na dalsze swe losy, uśmiechając się figlarnie. Oczywiście, oczyska wbite w jej jadeit, wzrok przeszywający namiętnością. Szczypta pewności siebie, która na ten czas raczej byłaby trudna do zniszczenia w celu sprawienia, by stał się nieco bardziej uległy.
Wtem usiadła na niego okrakiem. Rozpalająca pozycja. Wyobraźnia podskoczyła. Aż sapnął przyjemnie, układając swe ręce na jej udach, które jak widać, niezwykle uwielbiał. Przesuwał dłońmi po nich leniwie ku górze, jak i w dół. Naciskał nieco kciukiem, zataczając podczas ruchu małe kółeczka. Wykonywał lekki masażyk. Widać, że akurat o tę część jej ciała szczególnie dbał i pieścił. Sam się nawet zaczął mimo wszystko specjalnie przybliżać, napierając i na jej klatkę piersiową. Chciał poczuć ją na sobie, choć aktualnie kamizelka kuloodporna nieco psuła doznań z tejże interesującej interakcji międzyludzkiej. Lecz to go nie powstrzymało do nagłego ataku. Była tak blisko, że nie skorzystanie z tego byłoby grzechem. Dlatego też, nie czekając więcej, wpił się wargami prosto w jej usta i złożył na nich niezwykle namiętny pocałunek, aczkolwiek krótki. Oderwał się. Ułożył rękę na jej barku, drugą na karku. Delikatnie gładził przez chwile, po czym bardzo mocno ścisnął i cisnął ciałem w boczek, na kanapę. Naparł na nią, opierając klatkę piersiową o jej. Wyszczerzył zębiska i cmoknął w nosek, po czym oddalił się szybko i wstał.
- Racja, robota czeka - powiedział jakby zaspany, rozprostowując się na jej oczach. A właściwie, rozciągając. Na boki w szczególności po to, by mogła zobaczyć kawałek jego nagiego ciała. Po tym ruszył w stronę kuchni.
- Spaghetti bolonese - po prostu rzucił, stając w kuchni i przygotowując na to odpowiednie artykuły spożywcze.
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 2:41 am

W końcu siedziała na swoim ukochanym rycerzu, a jego uzbrojenie jedynie podnosiło temperaturę jej ciała. Chodź uwielbiała obserwować go w negliżu, to jednak w pełnym opancerzeniu bez maski oczywiście był niesamowicie smakowitym kąskiem. Zrobił na niej wrażenie już przy pierwszym spotkaniu. A z każdym następnym zapadał jej w pamięć co raz bardziej. Delektowała się jego bliskością i nie zamierzała próżnować kiedy w końcu wpił się w jej usta. Mruknęła spinając wszystkie mięśnie ciała, odwzajemniła pocałunek i kiedy Aster się od niej oderwał aż dech jej zaparło gdy nagle znalazła się pod nim. Jednym ruchem ją z siebie zrzucił przyciskając do kanapy aż na policzki wkradł się ciemniejszy odcień czerwieni. Zbił ją z tropu i zajęło kilka sekund zanim zrozumiała że koniec zabawy na chwilę obecną. Obróciła sie na brzuszek i poderwała się z gracją podpierając się na dłoniach o kanapę.
- mmm.. brzmi fantastycznie.. - powiedziała podchodząc do blatu o który sie oparła. Uważnie się mu przyglądała jak wyciągał wszelkie możliwe składniki do przygotowania posiłku.
- mogę ci jakoś pomóc.. ? Czy dasz sobie sam radę ? - powiedziała opierając się na łokciach o blat, przechyliła lekko główkę w bok i wystawiła mu języczek. Na policzkach nadal gościła czerwień ale starała się nie zwracać na nią uwagi i trochę się uspokoić. Chodź łatwe to nie było zwłaszcza że nadal czuła na wargach smak ust Astera. Oblizała wargi delikatnie języczkiem mrucząc z zachwytem. Uważnie obserwowała swojego rycerza w swej zbroi.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 3:01 am

Wyciągnął makaron, idealny, długi, świetny do spaghetti. Do tego przyprawy. Z czego jedna w postaci ostrej papryki, której i używał do przyprawienia mięska Mashiro uprzednio. Po tym wyciągnął mielone, otwierając świeżutkie opakowanie. Następnie pofatygował się o różne garnki.
- Możesz pomóc. Spaghetti nie jest szczególnie trudne. Wsyp tylko te przyprawy które wyjąłem do mięsa. Do tego zadbaj o makaron, a będę wniebowzięty. Tym czasem ja zajmę się utworzeniem odpowiedniego klimatu salonu… Będzie bardziej zmysłowo - dał w odpowiedzi na pytanie, po czym wyszedł z kuchni do salonu, obserwując ją z ukosa podczas przechadzki. - Staraj się nie podglądać - mruknął i szybko wszedł do sypialni, w której odmętach wsiąkł przez panujący tam mrok.
Słychać było nieco szamotania się. Przez pewien czas nie wychodził z pomieszczenia, prawdopodobnie wykonując potrzebne porządki do ewentualnej przechadzki z oczywistym zamiarem z salonu do środka. Po tym wyszedł ze swych czterech ścian. Widać było, że pozbył się nawet i kuloodpornej tarczy, choć był zapięty na wszystkie praktycznie guziki. No, poza dwoma pierwszymi, odsłaniając wystające nieco obojczyki, jak k kawałek klatki piersiowej.
Pofatygował się do przycisków na ścianie, by wyłączyć praktycznie wszystkie poza tymi, które były w kuchni. Podszedł do stołu, z którego na chwile zabrał rzeczy. Udekorował go w czarną tkaninę, odstawiając tam rzeczy. Dodał do tego świecznik. Zapalił, by dawała przyjemne, lekkie światełko, rozświetlające leniwie stół. Po tym usiadł na jednoosobowym fotelu, nie kanapie, czekając aż ta przybędzie z jedzeniem.
- Wybacz za wykorzystywanie - powiedział bardziej zmysłowym tonem, przekładając nogę przez nogę. Ręce miał na podłokietnikach. Spojrzenie dominujące, figlarne, oczekujące.
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 3:25 am

Jasne instrukcje dostała więc postanowiła się zabrać za pomoc, chodź bardzo szybko łowca zostawił ją samą przy garach i zniknął na tak długo że posiłek był prawie gotowy. Na ustach pojawił się uroczy uśmiech. Zwłaszcza w momencie kiedy policjant wrócił i zamiast dołączyć do dziewczyny to rozsiadł się jak król na tronie obserwując ją.
- to że oferuję pomoc i zostaje przy garach sama nie czuję się jakoś specjalnie wykorzystana.. - powiedziała z rozbawieniem. I odwracając główkę przez ramię wystawiła mu język. Po czym powróciła do mieszania wszystkiego na patelni. Obracała się dość wprawnie w jego kuchni, już doskonale wiedziała co gdzie się znajdowała. W końcu ostatnio zrobiła mu śniadanko, więc musiała się rozejrzeć po miejscu. Kiedy skończyła, nałożyła gorącego makarony na talerze i polała sosem z mięskiem. Wzięła za obie porcje i podeszłą do przygotowanego przez mężczyznę stołu. Ułożyła potrawy i poszła po sztućce. Kiedy skończyła spojrzała na mężczyznę.
- mniemam że uraczysz nas czymś do picia co nie będzie niebieskiej barwy.. prawda skarbie.. ? - powiedziała uśmiechając się do niego bezczelnie splatając ręce pod biustem podkreślając go jeszcze bardziej gdy stanęła na przeciwko rozłożonego w jej ulubionym fotelu łowcy. Postawa Saiki była dość stanowcza, nie była przecież niewinna, małą dziewczynką.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 3:40 am

Wpatrywał się i o dziwo nie miał zamiaru ruszyć swoich czterech literek z miejsca. Po prostu pozostał w tejże przepięknej, królewskiej pozycji, unosząc naprawdę leniwie wzrok ku jej oczyskom. Nie ominął oczywiście biustu, który został o wiele bardziej podkreślony. Nawet prychnął z rozbawieniem na tę akcję, postanawiając oprzeć się polikiem o pięść. O tak, wpatrywał się raz to w jej oczyska, a raz z czystą premedytacją na kobiece walory. Oblizał lubieżnie swe usta, świadomie tego, że może zostać to dostrzeżone.
- Trudno znaleźć coś bez niebieskiej barwy, ale sądzę że to jest możliwe. Pod ladą, możesz otworzyć minibarek… Będzie czerwone wino i ozdobne kieliszki. Uważaj, są zimne. Zwierają w środku specjalną substancje, która je automatycznie ochładza, jak i trunek który się do nich wleje - zakomunikował, i tyle. Siedział. Tym razem przyszła jego pora na dominacje. Przynajmniej on tak uważał. Skoro jeden plan się powiódł, to miał zamiar pobawienia się w lalkarza jeszcze troszkę dłużej. Widać było satysfakcję wyrytą na jego ustach.
- Skoro nie traktujesz tego jako specjalnego wykorzystania… - dodał jeszcze dośc erotycznym tonem.
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 3:40 pm

Uniosła brew na jego iście aroganckie zachowanie nadal stojąc na przeciwko niego. Serce biło co raz mocniej gdy wlepiał spojrzenie w jej biust. Ot tej strony go jeszcze nie znała, nie żeby miała coś przeciwko bezczelnemu Fosterowi. Jego zuchwałość nawet ją w jakimś stopniu kręciła, facet miał charakter. "Skoro chce tak pogrywać.. niech będzie.." przeszło jej przez myśl gdy rozplotła rączki spod klatki piersiowej. Złożyła dłonie ze sobą w geście jak to służki robiły dla swoich panów. A że ten gest delikatnie ściskał jej piersi to panicz miał na co popatrzeć. Pochyliła sie w jego stronę delikatnie
- jak sobie panicz życzy.. - powiedziała łagodnym tonem uległej niewolnicy i odwróciła się do niego tyłem, kołysała bioderkami powoli podchodząc do lady aby zaopatrzyć stolik w alkohol, którego sobie zażyczył Aster. Schyliła się i grzebała to o co poprosił. Westchnęła biorąc szkło do dłoni, było faktycznie zimne. Mimo iż ją uprzedził to jednak kontakt z ciepłą skórą robił swoje. Zaniosła kieliszki do stolika wraz z butelką i podeszła na powrót do 'swojego pana'. Uśmiechnęła się do niego łagodnie i ponownie się skłoniła przed nim ukazując nieco bardziej lekko ściśnięty biust.
- paniczu.. do stołu podano.. zechce panicz mi towarzyszyć podczas posiłku.. ? - wymruczała wręcz w jego stronę, czekając na jego reakcję. Gotowa była do odeskortowania go do stolika i zajęcia swojego miejsce zaraz po nim.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Wto Lis 24, 2015 11:15 pm

Co prawda, nie było to jego rutynowe zachowanie. Ale widząc, że mimo jego arogancji i zuchwałości Saiyuri jest pozytywnie do tego nastawiona i gra swoją rolę, aż żal byłoby nie korzystać i zatrzymać zabawę. Dlatego też kontynuował, piekielnie zadowolony. Wpatrywał się swym przeszywającym, tajemniczym wzrokiem. Obserwował piersi wiedząc, że niejednokrotnie zawstydziło to dziewczynę. Z prawdziwą, wredną premedytacją, spokojnie siedząc. I choć trudno było powstrzymać śmiech na jej słówka iście niewolnika, tak zdołał powstrzymać kumulujący się wybuch. Jego wyraz twarzy się nie zmienił, dalej z lekkim uśmieszkiem wymieszanym z figlarnością, pewnością siebie i królewską otoczką. Wraz z jej odwróceniem, co jak co, ale musiał dać jej komplement. Oczywiście, w postaci wbicia się wzrokiem w pośladki. Aż wymruczał romantycznie, zadowolony z widoków jakie Saiyuri mu niemo zaoferowała. Teraz pozostało mu wyczekiwanie. Na szczęście krótkie, gdyż zaraz niewiasta zjawiła się przed nim, ukazując szczyptę swych kobiecych walorów. Jego uśmiech stał się nieco bardziej zboczony. Dość uroczy na swój sposób. Wręcz afiszował się z lekkim banankiem na ustach, widocznie, chcąc by i istotka przed nim zauważyła jego zadowolenie z krajobrazu.
- Oczywiście, że tak. Panicz nigdy nie odmówiłby towarzystwa tak niezwykle pięknej niewiasty. Aż dech mi zapiera a serce chyli się ku wyjściu spod mej skóry, by wzbić się w niebiosa i oddać się pięknu tejże chwili, jaką przystało mi oglądać i podziwiać - wtem podniósł się leniwie ze swego tronu. Jedną rękę wsunął za jej włosy, kładąc ją na kark. Przybliżył się ciałem i z rozpalonym spojrzeniem, przysunął się do jej twarzy. Uśmiechnął się o wiele bardziej figlarnie i dość złowrogo jak na niego.
- A tak na nasze… zjedźmy go szybko… bo tęskniłem mocno, przez co i Ciebie mocniej pragnę, Saiyuri - powiedział jej w usta i szybko się wycofał, nie składając pocałunku. Choć kusił, nie pozwolił na połączenie się. Może i wyglądało, ale postanowił on rozpalić. Pragnął zobaczyć jej tęsknotę do siebie. Po tym wypuścił jej kark i usiadł na fotelu, łapiąc ją za dłoń i ciągnąc ku sobie. Fotel był duży. Zmieściłyby się dwie osoby, lecz co prawda w dość dużym skurczu.
Powrót do góry Go down
Saiyuri
Saiyuri
Saiyuri
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1937-saiyuri-akarusa#41240
Zarejestrował/a : 23/06/2015
Liczba postów : 264


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pią Lis 27, 2015 2:43 am

Aster nie zdawał się dać za wygraną i nadal ciągnął tą swoją gierkę z białowłosą. Chciał się zabawić w panicza i niewolnicę to czemu by nie. Ale przecież niewolnicy lubią się czasem buntować, Saiyuri uśmiechnęła się iście bezczelnie i delikatnie skłoniła w jego stronę oddając należyty paniczowi szacunek. Chodź starała się być opanowana to jednak jego słowa wprawiały ją w zakłopotanie i rumieńce same się pojawiły na policzkach dziewczyny. Kiedy się wyprostowała Aster zdołał się już podnieść i ruszyć w jej stronę. Wszystkie mięśnie się spięły w jej ciele kiedy przylgnął do jej ciała wplatając dłoń w jej białe włosy. Drgnęła delikatnie wstrzymując oddech na kilka sekund. Kiedy owiewał jej usta gorącym oddechem aż je odruchowo rozchyliła wzdychając podniecona. Rozwarte delikatnie wilgotne wargi zadrżały pod wpływem jego bliskości. Miała ochotę szepnąć jego imię cichuteńko ale w ostatniej chwili się powstrzymała. Serce uderzało mocniej w jej klatce piersiowej, temperatura ciała zaczęła się podnosić samoistnie. Miała ochotę go pocałować, czule i delikatnie. Ale odsunął się sprawiając jej tym lekki zawód. W oczach pojawił się smutek wymieszany z tęsknotą. Przygryzła nerwowo dolną wargę i przełknęła głośniej ślinę. Chciała ruszyć za nim ale ubiegł ją łapiąc za dłoń i ciągnąc z impetem w swoją stronę. Zaskoczona nagłym 'atakiem' pozwoliła się pociągnąć prawie że tracąc równowagę. Poleciała na jego kolana z westchnięciem. Aż dreszcz ją przebiegł po plecach gdy znalazła się tak blisko niego.
- paniczu.. to.. to się nie godzi.. posiłek będzie zimny.. - wydukała z różem na policzkach. Odwróciła buzię w bok aby na niego nie patrzeć miała wrażenie że serce wali jej tak mocno że mężczyzna je słyszy. Oparła się o jego barki i próbowała się poderwać z niego aby zająć miejsce na przeciwko niego.
Powrót do góry Go down
Aster
Aster
Aster


Zarejestrował/a : 21/09/2015
Liczba postów : 322


PisanieTemat: Re: Horror nr. 307   Pią Lis 27, 2015 3:19 am

Zadowolenie. Atak został przeprowadzony prawidłowo. Trafił idealnie w ofiarę, która została zmuszona do zatrzymania się pośladkami na jego kolanach. Diabelna precyzja. Aster był wniebowzięty. W szczególności, że słyszał. Czuł, widział. Tęsknotę w oczyskach. Uczucie, które chciał właśnie w niej obudzić. Do tego szczyptę podniecenia. Był bardzo zadowolony ze swoich dzisiejszych sukcesów w tejże malutkiej wojence o dominacje. Właściwie przesądzonej. Wygrana raczej spoczywała w jego rękach.
Gdy ta chciała się poderwać i odejść w stronę drugą stronę, ten się nie zgodził. Oj nie. Wydał z siebie lekki chichot. Pasujący do niego. Miły dla ucha i dość uwodzicielski. Szybko oplótł ją rękoma tak, by usadowić je ostatecznie na jej lędźwiach. Mocno, nie chcąc pozwolić swej zwierzynie uciec. I choć aż tak wielkiej siły w tejże formie nie miał, to jednak bez jej większego zaangażowania, ucieczka graniczyła z cudem. Aster powiódł swym wzrokiem ku jej twarzy, która notabene była przekręcona w zupełnie inną stronę. Nieco mu nie pasującą.
- Oh… Uciekasz od Panicza. Chcesz go zawieść? Nie lepiej, gdyby jego najwierniejsza Służąca postanowiła usiąść przy nim i jeść swoją część ramię w ramię, na jego kolanach? Taka oferta może się już nigdy nie zdarzyć… - powiedział głosem przesyconym od erotyzmu i pewności siebie. Po tym jednakże postanowił ją wypuścić. Dał jej wybór. Mogła zrobić co zechce, choć raczej patrząc po jego uśmiechu, spodziewał się tego, cóż wybierze. Przechylił aż głowę w boczek, kładąc ręce na oparciach fotela.
- Dam Tobie wybór… Podasz mi przy okazji kieliszek? - uśmiechnął się uwodzicielsko. Tym razem w sumie bardziej rozbrajająco i niewinnie.
Powrót do góry Go down
 
Horror nr. 307
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Armageddon Fanfic Productions [+18, wulgarne słownictwo, horror, gore (zupełnie jak moja eks podczas okresu lol) etc.]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: